1.palnick1
29.09.09, 22:34
Starałem się nie zaprzątać sobie głowy rozdmuchaną do
monstrualnych rozmiarów sprawą rutynowej ekstradycji pedofila,
który miał drastyczny w szczegółach kontakt seksualny z 13 letnią
dziewczynką a potem uciekł przed wymiarem sprawiedliwości. Uciekał
przed amerykańską temidą przez ponad 30 lat.
W tym czasie jego cierpienie nadzwyczajnie wykraczało poza normę.
Mieszkał w paskudnym Paryżu, wakacje spędzał na ponurym południowym
wybrzeżu Francji, otrzymywał odzanczenia państwowe, był celebrytą
całą gębą, nakręcił parę doskonałych filmów za które dostawał
nagrody.
Był przyjmowany z honorami w Polsce i nikt nie zapytał go o stosunek
analny z małą dziewczynką ani o to dlaczego tak tchórzliwie unika
stawienia się przed sądem w USA.
Nie dziwi mnie korporacyjna solidarność reżyserów i komediantów ale
cieszy jak odkrywają swoje prawdziwe oblicza "autorytety" z tej
sfery i "gwiazdy" filmowe. Całe to środowisko wydaje się być głęboko
zdemoralizowane, przesiąknięte permisywizmem i poczuciem
wyjątkowości swojej i swojego kolegi pedofila pozycji wobec prawa.
Fani doskonałego reżysera Romana Polańskiego uważają, że on już
odcierpiał swoją winę. Należy puścić go wolno i nie wspominać więcej
o drobnym incydencie z przeszłości aby nie sprawiać mu przykrości.
Wygląda na to, że "cierpienie" Polańskiego przysporzyło mu swego
rodzaju punktów niwelujących wszelkie konflikty z prawem, punktów za
pochodzenie (pozycję)stawiających go ponad prawem.
Polski minister spraw zagranicznych i minister kultury wykonują
gesty oraz podejmują się działań nadzwyczajnych, których nie podjęli
zezwalając na niezgodną z konstytucją ekstradycję z Polski do Belgii
obywatela polskiego podejrzanego o zabójstwo. Ale on był Romem i nie
cierpiał tak srodze jak Polański. Nie zdobył więc punktów za
cierpienie, musiał więc odpowiedzieć przed sądem w Balgii.
Nasi celebryci oczekują, że władze Szwajcarii wypuszczą Polańskiego
z aresztu za kaucją aby po wniesieniu opłaty mógł ponownie zbiec
przed wymiarem sprawiedliwości i kontynuować srogie swoje cierpienie.
Boję się, że pan Roman nazbierałby wówczas tyle punktów, że mógłby
bezkarnie zamordować taką panią Stalińską - tym razem odcierpiałby
czyn przed popełnieniem go.
Przykro mi, że w tłumie bezmózgich komediantów pojawił się reżyser
Zanussi, którego miałem dotąd za człowieka prawego i inteligentnego.
Wspomniani komedianci nie rozumieją, że można mieć szacunek i podziw
dla Polańskiego jako reżysera a jednocześnie czuć do niego pogardę
za zachowanie związane z unikaniem osądzenia przestępstwa jakiego
dopuścił się przed laty.
Polański powinien stanąć przed sądem w USA, najlepiej na własny
wniosek. To ten sąd wyda wyrok, bo przecież domagający się takiego
scenariusza nie osądzają reżysera a jedynie wymagają stosowania
wobec niego zasady równego traktowania przez prawo.
Reżyser Wajda zaś niech lepiej pomyśli o roli swojej córki w
morderstwie Frykowskiego, które miało miejsce w jej domu a
dochodzenie zostało zmataczone - zanim otworzy gębę pełną wyrobów z
porcelany.
Jedyną osobą z kręgów aktorskich, której opinii chętnie bym
posłuchał był Gucio Holoubek, choć on nie cierpiał tak jak Polański.