mg2005
02.03.10, 21:46
blog.rp.pl/jablonski/2010/03/02/eurokratow-trzeba-kontrolowac/
Tymczasem to w stolicy Unii urzędnicy, którzy najczęściej nie znają
Polski, decydują, ile mamy wydać na wiatraki, ile na elektrownie i
jakimi podatkami które produkty obłożyć.
Tymczasem prawie każdy z 27 krajów Unii to inny świat, inna
tradycja, inaczej rozwijająca się gospodarka i różne możliwości
budżetu. To, co dziś jest dobre dla bogatych Niemiec, dla naszego
kraju może się okazać zbyt drogą ekstrawagancją.
Brukselska armia urzędników nie jest w stanie przeanalizować
skutków swoich pomysłów dla wszystkich krajów członkowskich.