smutek20
18.04.10, 09:57
biznes.onet.pl/zloza-lupkowe-w-prezencie-dla-amerykanow,18567,3210204,1,prasa-detal
Polskie władze oddały prawa do wydobycia gazu łupkowego amerykańskim koncernom
i to znacznie poniżej cen obowiązujących na świecie. Tymczasem rosyjski
Gazprom z ogromnymi obawami przygląda się planom eksploatacji tych złóż nad Wisłą.
Już sam fakt, że licencje na wydobycie gazu łupkowego polski rząd odstąpił
zagranicznym firmom, zakrawa na kuriozum w skali światowej. Wielu analityków
wskazuje bowiem, że państwo uzależnione od dostaw tego surowca z jednego
kierunku (tak jak Polska od Rosji) powinno własnoręcznie sprawować pełną
kontrolę nad tak cennymi złożami, znajdującymi się na własnym terytorium. Tym
bardziej, że w kraju działa wiele przedsiębiorstw, które dysponują
odpowiednimi technologiami, zapleczem logistycznym i kadrowym, zdolnym do
samodzielnego wydobycia. Dlaczego więc licencje na wydobycie znalazły się w
rękach takich firm jak, Exxon, Chevron, Conoco oraz BNK Petroleum czy San Leon
Energy? W sumie w rękach amerykańskich firm jest w tej chwili najwięcej, bo aż
ponad 30 licencji na odwierty. Amerykanie już rozpoczęli prace. PGNiG i Orlen
dopiero mają takie plany.
Co ciekawe sprawa odwiertów wywołuje duże emocje za granicą. „The Economist”,
w swej analizie pod koniec ubiegłego roku wskazuje, że polski gaz łupkowy może
zmienić układ sił energetycznych w tej części kontynentu i uniezależnić
gospodarkę polską od dostaw z Rosji. Nic więc dziwnego, że analitycy Gazpromu
spoglądają na inwestycje Polski z zapartym tchem, gdyż mogą one oznaczać, że
ze źródeł polskich korzystać będą również inni odbiorcy europejscy,
przynajmniej tej części kontynentu. Podobna sytuacja jest na Węgrzech, które
również są uzależnione od dostaw z Rosji. Doskonałym przykładem takiej
konwersji w systemie dostaw tego surowca są właśnie Stany Zjednoczone, które
po tym jak okazało się, że posiadają złoża łupkowe wystarczające na
zaspokojenie potrzeb USA na 100 lat, przekształciły nawet swoje terminale LNG
z importowych na eksportowe, tak by można było sprzedawać gaz za granicę.
Sprawa gazu łupkowego została nawet poruszona na początku roku w specjalnym
raporcie, sporządzonym dla Rady Dyrektorów Gazpromu. Zaznaczono w nim, że
samowystarczalność USA to jedna z przyczyn pogorszenia bilansów koncernu w
ostatnim czasie.
– Kilka lat temu żadna z instytucji nie prognozowała szybkiego wydobycia
surowca w Stanach Zjednoczonych. Dzisiaj wszystkie mówią o perspektywach
wydobycia gazu łupkowego, które mogą radykalnie zmienić cały światowy rynek
gazowy – wyjaśniał na łamach „Kommiersanta” Aleksandr Miedwiediew, wiceprezes
Gazpromu.
Co w takiej sytuacji robią polskie władze? Koncernom, które planują odwierty w
rejonach występowania gazu łupkowego, przyznawane są licencje po stawkach o
wiele niższych niż te obowiązujące na świecie. Niedawno dziennikarze RMF FM
dotarli do umów licencyjnych jednego z takich przedsiębiorstw. Wynika z nich,
że Polska dostanie w postaci opłaty licencyjnej góra 1 proc. przychodu z
wydobycia gazu. Dla porównania w USA stawki te wynoszą 20 proc. Nawet
przedstawiciele firm wydobywczych przyznają, że stawki te są bardzo niskie. W
rozmowie z „The Times” jeden z nich podkreślił, że warunki finansowe w Polsce
są wręcz najkorzystniejsze na świecie.
Pokłady gazu łupkowego w Polsce są szacowane na 120 lat zapotrzebowania całego
kraju na ten surowiec.
Autorzy: Barbara Barysz, Piotr Łaski