Dodaj do ulubionych

Mam wielki problem castingowy...

15.02.11, 09:51
... oto panowie Wanderer i Hardy nie widzą mnie w roli Desdemony! ¤.¤

Nie wiem, w co ich mam całować, by jednak dostać tę rolę, ale pytanie pozostaje: WHY? :D

Ktoś ma plusy i minusy dodatnie na temat, proszę o szczere komentarze...

Póki co idę szukać tej chusteczki ;)))

[img]https://www.ballet.co.uk/images/abt/pk_othello_julie_kent_desdemona_kneel_680.jpg[/img]
Obserwuj wątek
    • woda.na.mlyn Re: Mam wielki problem castingowy... 15.02.11, 09:56
      Fotka sugeruje ostatnią fazę wymiany głowy - montaż na korpusie :D

      Brrr, od razu misie przypomniała Frieda z Mistrza i Małgorzaty, dziękujemy za chusteczkę ..:/

      :D
      • twardycukierek Re: Mam wielki problem castingowy... 15.02.11, 10:01
        O.o a misie wydawało, że zauważysz te wykształcone ramiona? :D

        I nie znasz się :F
        • madalenka25 Re: Mam wielki problem castingowy... 15.02.11, 10:06
          Cukierek ale ona jest płaska :( ramiona to owszem ma ładne
          • twardycukierek Re: Mam wielki problem castingowy... 15.02.11, 10:10
            Fakt ;) ale tu chodzi o niekompatybilność mnie do tej roli.. why? :D
            • hardy1 Re: Mam wielki problem castingowy... 15.02.11, 16:16
              Why, why...nie poznałbym Cię. Naiwność i cielęcy zachwyt dla Pana swego to cechy których bym u Ciebie nie znalazł, rozbierając nawet aż do cząstek fundamentalnych...

              Samoistność i samonośność to fundament Twej konstrukcji...;)
              • twardycukierek Re: Mam wielki problem castingowy... 16.02.11, 08:00
                He he he ;)) nie powiem nie. Taka jestem, ale pamiętaj, że Desdemona była młoda i bardzo naiwna... a ja już nie jestem. Natomiast jak to jest być fałszywie oskarżoną o coś, wiem bardzo dobrze... powiem tak: chujowe uczucie!
    • king.james Re: Mam wielki problem castingowy... 15.02.11, 10:06
      > : WHY? :D

      For money. ;)
    • der_wanderer Re: Mam wielki problem castingowy... 15.02.11, 10:17
      Bo gdybyś Ty byłą Desdemoną to kto miałby byc Otellem? Nierealne.
      • twardycukierek Re: Mam wielki problem castingowy... 15.02.11, 10:22
        Jak to kto? Laurence Fishburne! ¤.¤
        • der_wanderer Re: Mam wielki problem castingowy... 15.02.11, 10:24
          Może być. Tylko wówczas trzeba by zmienic zakończenie: Desdemona dusi Otella.
          • twardycukierek Re: Mam wielki problem castingowy... 15.02.11, 10:32
            Ty masz bardzo ciekawy obraz mnie :D dobrze, przyznaję, że nie jestem typem uległej naiwnej panienki, ale czy taka rola to nie jest wielkie wyzwanie? Derek Jacobi pewnie marzy o roli Jaga.

            ;D
            • der_wanderer Re: Mam wielki problem castingowy... 15.02.11, 10:36
              Tak szczerze, to nie mam wątpliwości, ze dobrze byś wypadła. Boś zołza :)
              • twardycukierek Re: Mam wielki problem castingowy... 15.02.11, 10:44
                To lepiej grać Emilię, jakem zołza... :P
                • der_wanderer Re: Mam wielki problem castingowy... 15.02.11, 10:51
                  Zgodnie z zasadą kompensacji zołza dobrze gra wcielona słodycz, z wcielona słodycz zołzę. Na tej samej zasadzie sceniczni komicy to prywatnie mizantropy.
                  • twardycukierek Re: Mam wielki problem castingowy... 16.02.11, 08:00
                    A Ty? :)
    • don.giovanni Re: Mam wielki problem castingowy... 15.02.11, 11:25
      Zbyt mężata jesteś na Desdemonę.
      • twardycukierek Re: Mam wielki problem castingowy... 16.02.11, 08:01
        Riiiiiiiiiiiiiiiiiiiiight....
        • don.giovanni Re: Mam wielki problem castingowy... 16.02.11, 09:18
          A co, nie? Napisałaś sama, że ona była młoda i naiwna. O tobie mimo największego szacunku nie mogę tego stwierdzić. :D
    • szwagier_z_niemodlina Re: Mam wielki problem castingowy... 15.02.11, 13:00
      Mam zwolnienie lekarskie to sie z barakowozu pomadrze.

      Po pierwsze to jest problem antycastingowy. Bo rzecz w tym w jakiej roli oni cie NIE widza.
      Generalnie rzecz biorac dla kazdego z nas mozna sobie wyobrazic cale miasteczko zaludnione postaciami literackimi, ktore sie dla nas NIE nadaja.
      To moze latwiej byloby sie zastanowic do jakiej roli sie ty, TC, wg nich TAK-nadajesz.
      Z czym znowu jest problem, bo wcale nie jest jasne ze ktos reprezentujacy Cos Tam, najlepiej sie nadaje do roli kogos co TO COS ma. Wrecz przeciwnie, stara teatralna madrosc glosi ze madonny najlepiej zagraja dziwke i na odwrot. W swoim czasie (Starzyk mowi) genialna role Hamleta stworzyl Olbrychski, ktory w zyciu nie jest bodaj facetem znanym z bezustannych watpliwosci i rozterek egzystencjalnych.

      Ja osobiscie nie mialbym problemu zeby ci powierzyc role Desdemony, tak zasadniczo. Mysle ze nawet na Ducha Ojca Hamleta bys sie nadawala. Bo juz w roli Lady Macbeth to bym bardziej widzial Mi-l-je:-)) Milleniusz jako Krol Lear tez by mogl niezle efekty osiagnac.
      Nad Morelka musze sie zastanowic... Swietoszek?? :-DDD Hardyego widze w "Dziadach", tylko nie wiem czy bardziej Konrad czy ksiadz Piotr:-ßßßß Fanny w czyms z klasyki rosyjskiej... Dostojewski?
      • twardycukierek Re: Mam wielki problem castingowy... 16.02.11, 07:57
        Co Ty? Chory siedzisz w barakowozie? O.O ;/
        I ja się wypowiem nieco wylewniej, ale po południu, bo teraz nie mam dłużej niż 5 minut :P

        CDN
        • szwagier_z_niemodlina Re: Mam wielki problem castingowy... 16.02.11, 08:26
          Ano, jakby drugi dzien. Jutro juz musze na koparke, ale na razie sobie daja rady beze mnie.
          • mi-l-ja Re: Mam wielki problem castingowy... 16.02.11, 10:01
            Uuuu... co Cię dopadło? GJOB (Grypa Jednodniowa Ostra i Błyskawiczna)? :-/
            • szwagier_z_niemodlina Re: Mam wielki problem castingowy... 16.02.11, 11:12
              Jakies takie co budzi we mnie refleksje ze autor sloganu "Male jest piekne" nie mial pojecia o mikrobiologii.
              CzeMi-l-ja.
      • mi-l-ja Re: Mam wielki problem castingowy... 16.02.11, 10:00
        Ja jako Lady McBeth? :D Przecież ja jestem wcieleniem poświętliwości, istna Gilda z Rigoletta ze mnie... :D Ok, mam problemy ze snem, ale z powodu nogi, a nie zjaw. :D
        • szwagier_z_niemodlina Re: Mam wielki problem castingowy... 16.02.11, 11:14
          No, wlasnie o to chodzi. Wyzej przynudzalem o tym. :-)) Zeby na odwrot.
          • mi-l-ja Re: Mam wielki problem castingowy... 16.02.11, 15:38
            Jakoś nie zajarzyłam :-/ - chyba powinnam iść spać...
      • twardycukierek Re: Mam wielki problem castingowy... 16.02.11, 14:25
        Po pierwsze primo to co Ciebie jest? ¤.¤ I czemu Ty nie w lóżku?

        Po drugie primo to jak wiesz albo i nie wiesz, kocham teatr, od dziecka siedzę w teatrze jak te świnie podczas wojny w kinie ;)) Gdziekolwiek jestem, gdziekoliwke mieszkam, idę do teatru. Trochę tam wiem, że tak skromnie powiem i masz rację, że przeciwieństwa tworzą ogromne pole do kreacji roli, wymarzony Jago to ten z wyglądu milusi i do ran przykładaj Stuhr. Senior, zasadniczo ;)
        Na wielkim marginiesie dodam, że kiedyś chciałam nawet zdawać do aktorskiej, moim atutem są akcenty, naśladownictwo wokalne i to, że się doskonale bawię imitując innych ;) prawda jest taka, że idąc do szkoły aktorskiej robiałabym to głównie dla porządnego wkurzenia moich rodziców :DD I trochę się wtedy bałam, że TYLKO dlatego.

        Ciebie widzę w 'Czekając na Godota', Ty i Red :) Lucky to ja :D
        • szwagier_z_niemodlina Re: Mam wielki problem castingowy... 16.02.11, 19:25
          Tiaaa.
          My z Redem to prędzej Waldorff i Statler. Ale myśle że jakby była sztuka o braciach Kaczyńskich, pióra J.M. Rymkiewicza, to też weźmiemy rolę. Tylko niech to Red gryzie żubra w dupę (jeżeli dobrze pamiętam cytat), bo ja za wołowiną nie przepadam.

          Tiaaa... Szwagier drugiego rzędu tam studiował, ale na kierunku teorii.
          Stary Stuhr to jest klasa dla siebie, go pamiętam z baardzo dawnych czasów. "Z biegiem lat, z biegiem dni...".
          Ale poczucie humoru młodszego jest dla mnie "rather foreign". Skecz, w którym przedstawia faceta co pluje jak mówi mną wstrząsnął.
          • twardycukierek Re: Mam wielki problem castingowy... 17.02.11, 10:13
            Knopfler, my w ogóle jesteśmy z innej epoki, zaakceptuj to ;))
            Mnie się co krok przypomina tekst z filmu Korczak, jedna z pierwszych scen, kiedy go wywalają na zbity pysk z radia, za pochodzenie... wtedy on przystaje, patrzy na dyrektora radia wzrokiem typu 'znużony obcowaniem z idiotą' i mówi:

            - Całe życie walczę o to, by ludzie szanowali dzieci. A kto dziś w ogóle szanuje człowieka?
            • szwagier_z_niemodlina Re: Mam wielki problem castingowy... 17.02.11, 10:59
              Bo ja wiem...
              To media przeszly do innej epoki.
              A tak w ogole. Takie zdanie przeczytalem: "Nikt rozsadny nie moze uznac ze sprawy w swiecie ida w dobrym kierunku". Napisal to pewien Rzymianin urodzony w 4 roku p.n.e. :-) A jeszcze sie nikomu wtedy nie smilo o telewizji komercyjnej :-ßß

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka