voxave
09.04.11, 09:22
30 marca chłopcy odprowadzali dziewczyne kolegi,gdy wracali przez osiedle Podgórskie cos zaatakowało ich i najmocniej oberwal jeden z nich.
Stało sie to w Bielawie miasteczku oddalonym od mojego około 5 km.
Informowala o tym TV
Do dzisiaj zwierzęcia nie zlokalizowano.
Prawdopodobnie jeden z właścicieli prowadzal duże zwierze na łańcuchu.
Nikt sie do niczego nie przyznaje
Rodzi sie pytanie--do czego moga posunąc sie miłośnicy egzotycznych zwierzat,nie przejmujac sie konsekwencjami ucieczki grożnego zwierzęcia z hodowli