king.james
05.05.11, 10:21
Z piekielnych:
Historia przydarzyła mi się na wycieczce w Egipcie, w zeszłym roku, kiedy to nikt jeszcze nie myślał o rewolucjach, rebeliach ani przewrotach.
Hurghada jest dosyć popularnym dla turystów miastem. Dlatego każdy kto tam był musiał widzieć jak miasto dzieli się na ładną, zadbaną i czystą dzielnicę turystyczną i resztę miasta. W tej pierwszej nie gościliśmy zbyt często, jednak po pozostałych częściach często robiliśmy piesze wycieczki. Idąc chodnikiem można było spotkać mnóstwo ludzi zapraszających do barów, proponujących tani transport czy sprzedających oryginalne Rolexy za 10 dolarów. A ponieważ, jak już wcześniej wspomniałem, turystów było tam dużo, 90 procent "handlarzy" mówiło łamanym polsko-czeskim.
Idąc kiedyś w pełnym słońcu, przy czterdziestostopniowej temperaturze, spoceni jak nie wiem, co zostaliśmy zatrzymani przez jednego [A]raba.
[A]-Where are you from?
[J]-Poland.
A na to mi ten właśnie arab z bananem na ustach:
[A]-Zajebiście zimne piwo, tyskieżywiec.
Nasza reakcja była dla niego normalna, i trzeba przyznać że nas skusił.