prof.pompka
31.05.11, 08:47
Witam, wczoraj trochę pożaliłam się na "życiu rodzinnym", a dzisiaj chciałabym zadać pytanie użytkownikom tego forum. Zakładam, że reprezentujecie najróżniejsze grupy społeczne i przedziały lat, zatem odpowiedzi mogą być bardzo ciekawe.
Mój chłopak ( 27l.) jest muzykiem i jako muzyk pracuje. Koncertuje od lat w knajpach, wreszcie startuje ze swoim zespołem etc. Ma też wykupione stanowisko na jednej z głównych ulic dużego miasta i tam gra kilkanaście razy w miesiącu. Zarabia, szczególnie w sezonie, naprawdę spoko, po sezonie dorabia( zawsze w tym samym miejscu). Na granie, wiadomo, nie ma umowy, ale składki i ubezpieczenie odprowadza samodzielnie. Odkłada też na przyszłość ( może na jakiś biznes). Razem mamy do dyspozycji, na dwie osoby, średnio 3000zł miesięcznie. Mieszkanie mamy tanie. Nie upija się, nie bierze narkotyków, całą kasę uczciwie rozliczamy razem.Tyle o nim. Spotkaliśmy się nie raz z określeniem go jako nieroba i człowieka niedojrzałego. Notorycznie nazywany jest, mimo wykształcenia i renomy, "grajkiem". Mało kto szanuje taką pracę, a przecież wymaga, jak każda inna, dyscypliny i ciągłego doskonalenia. Osobiście mu zazdroszczę, bo ja, choć swoją pracę lubię, w życiu marzę o zupełnie czymś innym. On jest spełniony. Tylko te komentarze - grajek, nierób, weź się do UCZCIWEJ pracy etc.
Pytanie: Jak traktujecie takich muzyków? Jaki wy macie stosunek do takiej pracy? Czy dla was wykształcony muzyk dający pięć koncertów w tygodniu to też grajek? Bardzo mnie to ciekawi, tym bardziej, że znajomy w Danii robi dokładnie to samo i nigdy nie spotkał się z pejoratywnym odbiorem swojego zajęcia. Koleżanka z Polski tak samo, ale jej mąż ma etat, a ona "dorabia" .Proszę o opinie:)