Dodaj do ulubionych

Konkurencja dla brzucha

23.09.11, 11:41
Dyrektywy unijne wymuszają produkcję paliw ze źródeł odnawialnych-tzn OZE.
W związku z tym elektrownie rade-nie rade kupują pellet z biomasy,a rafinerie tłoczą biodiesel z rzepaku. W tej sytuacji pola obsiewa się roślinami energetycznymi,przeznaczonymi do produkcji ZIELONEJ ENERGII. Nie potrafię ocenić skali tego zjawiska ,gdyż dane są fałszowane,ale wiem,że powstaje silna konkurencja dla żywności,przez co żywność stanie się relatywnie droższa. W sytuacji gdy na świecie głodują miliony ludzi proekologiczne działania UNII są nieetyczne i niehumanitarne. Z drugiej strony wysoki koszt produkcji OZE jest przerzucany na konsumenta,który zapłaci więcej i za żywnośći za energię,czyli za to bez czego obejść się nie da. Uważam,to za spisek przeciwko ludzkości.
Obserwuj wątek
    • ultimate.strike Re: Konkurencja dla brzucha 23.09.11, 11:49
      produkcja żywności na świecie wielokrotnie przewyższa zapotrzebowanie na nią, czego nie można powiedziec o paliwach.
      • migreniasta Re: Konkurencja dla brzucha 23.09.11, 12:14
        Nie zgadzam się z Twoją tezą. Nośników energii jest pod dostatkiem i są one reglamentowane przez odpowiednie instytucje. Produkcja OZE jest nieopłacalna ,pracochłonna i energochłonna.
        Dzięki stymulowaniu rynku instrumentami finansowymi BIODIESEL jest w dniu dzisiejszym tańszy o 65 gr na litrze od ON. A koszt jego produkcji jest wielokrotnie wyższy.
        Produkcja pelletu jest jeszcze bardziej nieuzasadniona. Weźmy na przykład słomę jako surowiec do jego produkcji. Transport słomy z pola do zakładu-zużywamy ON. Produkcja pelletu-zużywamy energię elektryczną ,średnio 200kW/h na tonę pelletu o kaloryczności rzędu 16 GJ plus ON do napędu urządzeń załadowczych. Wrzeszcie transport z zakładu produkcyjnego do elektrowni-zużywamy ON. Policzysz zysk energetyczny dla tego przedsięwzięcia?
        I teraz straty z tym związane. W elektrowniach dochodzi do tzw współspalania biomasy z węglem. Inne zapotrzebowanie na tlen niezbędny do spalania powoduje,że taka mieszanka nie dostarcza tyle energii,ile by dostarczyły jej elementy składowe.
        Elektrownie krzywią się ale palą biomasę,gdyż dzięki temu generują kwity zwane kolorowymi certyfikatami. Kwity których nie powinno być-wytwory abstarakcji.
        • bling.bling Re: Konkurencja dla brzucha 23.09.11, 12:54
          Od 10 lat cena energii rośnie niemal nieustannie. To świadczy o zwiększaniu się popytu wraz z niedostateczną podażą.
          Co do produkcji np paliwa z upraw to zgadzam się całkowicie. Jest to nie tyle niepotrzebna konkurencja ale zbędna jeśli wymuszona dotacjami itp. Szczególnie, że na półkuli północnej do produkcji rolnej zużywa się dość dużo paliwa. Wydajność takiego procesu jest niemal zerowa z punktu widzenia globalnej ekonomii i sprawności energetycznej takich upraw.
          Jest kwestią etyczną przeznaczanie upraw na cele produkcji energii zamiast żywności. Ale to nie zmienia faktu, że jeśli cena ropy wzrośnie do tak wysokiego poziomu, że bardziej będzie się opłacało uprawiać rzepak niż ziemniaki to pola ziemniaków też ulegną ograniczeniu. Na razie jednak w europie to płonne obawy, tutaj dopłaca się do nie uprawiania pól.
        • ultimate.strike Re: Konkurencja dla brzucha 23.09.11, 12:58
          > Nie zgadzam się z Twoją tezą.

          Z teorią modelu atomu Nielsa Bohra też wolno Ci się nie zgadzać tylko co z tego wynika?

          > Nośników energii jest pod dostatkiem i są one reg
          > lamentowane przez odpowiednie instytucje. Produkcja OZE jest nieopłacalna ,pra
          > cochłonna i energochłonna.

          I co w związku z tym? Faktem jest, że źródła surowców energetycznych się kiedyś wyczerpia, lepiej, jeżeli wyczerpią się później niż wcześniej. no i lepiej jest miec opanowane wtedy technologie pozyskiwania energii ze źródeł alternatywnych.

          > Dzięki stymulowaniu rynku instrumentami finansowymi BIODIESEL jest w dniu dzisi
          > ejszym tańszy o 65 gr na litrze od ON. A koszt jego produkcji jest wielokrotnie
          > wyższy.

          No i?

          > Elektrownie krzywią się ale palą biomasę,gdyż dzięki temu generują kwity zwane
          > kolorowymi certyfikatami. Kwity których nie powinno być-wytwory abstarakcji.

          Zgadzam się co do tego, ze nie wszystko w tym względzie jest zorganizowane tak, jak być powinno. Ale jest to kwestia ewentualnej poprawy mechanizmów, nie ma nic wspólnego z populizmem, jaki zaprezentowałaś w pierwszym poście.
          • migreniasta Re: Konkurencja dla brzucha 23.09.11, 13:25
            Nielsa Bohra nie obalam,a to o czym piszę jest mi znane od podszewki. Nie chcę się posługiwać fachowym słownictwem,gdyż jest to forum społeczne,a nie branżowe.
            Trochę pojechałeś po mnie z tym populizmem,ale potraktuję to jako przejaw braku właściwej argumentacji. Nie mam nic przeciwko spalaniu pestek słonecznika,wiśni i śliwek,mimo,że te ostatnie emitują N(x)O i SO2-(na poziomie wyższym niż węgiel).
            Spalanie zrębki drewnianej pozyskanej lokalnie też ma sens. Gorzej,gdy trocina,tudzież słoma przemieszcza się na dystansie większym niż 100 km.
            Nonsensem jest brykietowanie biomasy energochłonnymi maszynami,a następnie powtórne jej mielenie. Czy to też pachnie populizmem?
            • ultimate.strike Re: Konkurencja dla brzucha 23.09.11, 13:32
              > Trochę pojechałeś po mnie z tym populizmem

              Nie pojechałem. Stawiasz tezę, jakoby z powodu upraw roślin energetycznych brakowało ziemi pod uprawy żywności. prawda jest taka, ze żywności jest za dużo, większość jest marnowana, a duże obszary rolnicze w Europie i Ameryce Północnej stoją niezagospodarowane, nie opłaca się ich uprawiać, bo nie ma popytu na produkcję.

              > Spalanie zrębki drewnianej pozyskanej lokalnie też ma sens. Gorzej,gdy trocina,
              > tudzież słoma przemieszcza się na dystansie większym niż 100 km.
              > Nonsensem jest brykietowanie biomasy energochłonnymi maszynami,a następnie powt
              > órne jej mielenie. Czy to też pachnie populizmem?

              To już nie, to jest zwracanie uwagi na szczegółowe problemy techniczne związane z wykorzystaniem paliw alternatywnych. populizm był w poście otwierającym.
              • migreniasta Re: Konkurencja dla brzucha 23.09.11, 13:56
                Zywność się marnuje u bogatych. W rodzinach wielodzietnych talerze są opróżniane do końca.
                Na ORLENIE w programie VITAY jest opcja fundowania pożywienia potrzebującym. Skoro są potrzebujący to żywności brakuje. Nie wspominam tu o głogującej Afryce,a w szczególności o głodującym Rogu Afryki,bo jest temat na inną dyskusję.
                • ultimate.strike Re: Konkurencja dla brzucha 23.09.11, 14:04
                  > Zywność się marnuje u bogatych. W rodzinach wielodzietnych talerze są opróżnian
                  > e do końca.

                  Kwestia niedomagań systemu dystrybucji ale tu już na grunt socjalizmu wchodzimy.
                • bling.bling Re: Konkurencja dla brzucha 23.09.11, 15:19
                  migreniasta napisała:

                  > Zywność się marnuje u bogatych. W rodzinach wielodzietnych talerze są opróżnian
                  > e do końca.
                  > Na ORLENIE w programie VITAY jest opcja fundowania pożywienia potrzebującym. Sk
                  > oro są potrzebujący to żywności brakuje. Nie wspominam tu o głogującej Afryce,a
                  > w szczególności o głodującym Rogu Afryki,bo jest temat na inną dyskusję.

                  Potrzebujący zawsze się znajdują. Zawsze są i będą ludzie biedni, chętni do brania pomocy. Nie istnieje też górna granica wielkości pomocy jakiej można udzielić bo potrzeby nigdy nie ulegają zaspokojeniu. Zmienia się tylko rodzaj tej potrzeby.
    • piwi77.0 Re: Konkurencja dla brzucha 23.09.11, 12:35
      migreniasta napisała:

      Uważam,to za spisek przeciwko ludzkości.

      A może bardziej jest to metoda mająca zastąpić, jak się okazuje bardzo nieskuteczne, bo słabo rozpowszechnione, metody planowania rodziny?
      • migreniasta Re: Konkurencja dla brzucha 23.09.11, 13:27
        Cze Piwi. Nie sądzę ale kto wie. Ponosząc takie wydatki trudno planować większy rozród.
        Choć można pójść na całość i bzykać się jak stonka....
        • piwi77.0 Re: Konkurencja dla brzucha 23.09.11, 13:46
          Planowanie rodziny służy ograniczaniu liczby potomstwa, nie zwiększaniu i temu też celowi mogą służyć przedsięwzięcia prowadzące do wzrostu cen zywności, tyle że znacznie skuteczniej.
          • migreniasta Re: Konkurencja dla brzucha 23.09.11, 13:52
            Jak znam życie rozsądni ograniczą prokreację a plebs będzie płodził kolejny plebs z pomocą państwowego garnuszka.
            • absolutfit Re: Konkurencja dla brzucha 23.09.11, 14:45
              Tez myslę, że to kwestia etyczna przeznaczanie upraw na cele produkcji energii zamiast żywności. A problem głodu był, jest i zawsze będzie i oczywiście, że są rejony, które jedzenia mają za dużo, w których w wieloosobowych rodzinach talerze wypełniane sa do końca, albo coś zostaje, a sa takie gdzie nie ma co do ust włożyć przez dłuższy czas. Nie iwem czy kiedykolwiek zapanuje 'proporcja' na świecie pod tym względem.
              • piwi77.0 Re: Konkurencja dla brzucha 23.09.11, 14:49
                Trzeba sie pogodzić z faktem, że głodu zlikwidować się nie da. Gdybysmy nagle zdołali wyprodukować wystarczająco dużo żywności i obdzielić nią wszystkich, natychmiast wzrosłaby liczba ludzi i znów zawitałby głód.
              • bling.bling Re: Konkurencja dla brzucha 23.09.11, 15:15
                problem głodu nie jest problemem braku żywności ale problemem ekonomicznym. Ludzie głodujący głodują nie dlatego, że brak jest żywności tylko dlatego, że ich na tą żywność nie stać.
                Żywność jest takim samym towarem jak każdy inny, podlega tym samym prawom. Rolnik w Europie a Ameryce chce by mu za jego pracę zapłacono. Chcesz jeść to musisz to jedzenie kupić.
                Głód w Irlandii w XIX wieku to przykład głodu takiego samego jak w Afryce subsaharyjskiej. Brak własnych zbiorów pozbawił ludzi swojego źródła żywności a jednocześnie w Irlandii można było kupić dowolną ilość żywności.
                • migreniasta Re: Konkurencja dla brzucha 23.09.11, 19:28
                  Mniej więcej w tym samym czasie głodowali Szwedzi. I im łatwiej było przetrwać klęskę nieurodzaju. Byli bardziej zaradni.Irlandczycy,którzy za chlebem udali się za wielką kałużę byli na tyle przebojowi,że mieli olbrzymi wkład w budowę amerykańskiej potęgi.
                  MAsz dużo racji w tym co piszesz,ale zauważ,że skoro żywność (jak piszesz)jest tylko towarem handlowym,to uszczuplanie jego volumenu na korzyść upraw energetycznych powoduje automatycznie zmiejszenie podaży przy stałym popycie. Dalej już wiesz....
                  • bling.bling Re: Konkurencja dla brzucha 24.09.11, 14:28
                    zwiększanie się zapotrzebowania na pola uprawne spowoduje powiększenie się areału o obszary dziś mało atrakcyjne i wymagające wspomagania. Takich obszarów jeszcze trochę jest na tej planecie. Kiedy i tych "zabraknie" wtedy zaczniemy budować wyspy, sięgniemy po roślinność morską. Trochę zapasu źródeł pozyskiwania białka jeszcze jest. Do tego chyba jednak nie dojdzie, bo ilość ludności przestanie rosnąć już wkrótce i max osiągnie ok 2050 by potem spadać.
    • misiu-1 Re: Konkurencja dla brzucha 23.09.11, 18:13
      Księżycowa gospodarka, ignorująca rachunek ekonomiczny, a kierująca się ideologią, jest charakterystyczna dla socjalizmu. Przerabiamy to nieprzerwanie od 66 lat. Pierwsza komuna zbankrutowała 22 lata temu. Druga też prędzej czy później musi zbankrutować. Trzeba tylko dopilnować, żeby trzeciej szansy czerwonym nie dać. Wygnieść jak pluskwy.
      • migreniasta Re: Konkurencja dla brzucha 23.09.11, 19:32
        Nie uda się tego zrobić tak ad hoc. Ruchy populistyczne podążają ręka w rękę z beneficjentami socjalnego rozdawnictwa.
        Być może kryzys dokona przesilenia i przewartościowania obecnego status quo.
    • daria_eleonora To co robić? 23.09.11, 22:20
      To co robić, żeby mniej szkodzić środowisku?
      Przecież w tak zaśmieconym, zatrutym świecie, jest coraz trudniej żyć.
      • migreniasta Re: To co robić? 24.09.11, 07:18
        Zrównoważony rozwój. Kogeneracja i kogeneracja rozproszona. Umiar. Oszczędność .
        I tyle.
        • misiu-1 Re: To co robić? 24.09.11, 11:16
          migreniasta napisała:

          > Zrównoważony rozwój.

          Po prostu - rozwój. Nie dawajmy narzucić sobie lewackich, manipulanckich hasełek. "Zrównoważony rozwój" w języku lewaków oznacza zero rozwoju. To właśnie chcą nam zafundować swoimi regulacjami. Na ich "zrównoważony rozwój" mam jeden kontrpomysł - "zrównoważona lewica".
          • wyborca-x Re: To co robić? 24.09.11, 11:22
            misiu-1 napisał:

            > migreniasta napisała:
            >
            > > Zrównoważony rozwój.
            >
            > Po prostu - rozwój. Nie dawajmy narzucić sobie lewackich, manipulanckich hasełe
            > k. "Zrównoważony rozwój" w języku lewaków oznacza zero rozwoju. To właśnie chcą
            > nam zafundować swoimi regulacjami. Na ich "zrównoważony rozwój" mam jeden kont
            > rpomysł - "zrównoważona lewica".
            >

            A prawacy mają coś lepszego do zaoferowania niz wykorzystywanie innych do swych egoistycznych celów?
          • ultimate.strike Re: To co robić? 24.09.11, 13:51
            > Po prostu - rozwój. Nie dawajmy narzucić sobie lewackich, manipulanckich hasełe
            > k. "Zrównoważony rozwój" w języku lewaków oznacza zero rozwoju. To właśnie chcą
            > nam zafundować swoimi regulacjami. Na ich "zrównoważony rozwój" mam jeden kont
            > rpomysł - "zrównoważona lewica".

            Szkoda, ze Al Hitler nie był lewicowcem. Gdyby był, to nazizm oznaczałby zero rozwoju, holokaustu dokonywano by maczugami. Ale poniewaz naziści byli prawicowi, bardzo szybko rozwijali technologie masowego mordowania ludzi.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka