kotka_simona
17.11.11, 21:11
też macie wrażenie, że szanownym panom kontrolerom się role pomyliły role i wydaje im się, że grają w jakimś filmie sensacyjnym? a mianowicie sceneria taka: autobus/tramwaj, ludzi nie za dużo, do środka wchodzi dwóch typów o twarzach, których nie powstydziłyby sie największe zakapiory z bojówek pseudokibiców... no i tak siadają jak przyczajony tygrys, obserwują, wzrokiem wychwytują niczego niespodziewające się ofiary... i nagle głosem doprowadzającym wszystkich pasażerów do zawału albo co najmniej arytmii serca i ogłuchnięcia: KONTROLA BILETÓW!!!!! I nawet jak mam bilet, a zawsze mam, to czuję się jak jakiś przestępca i w panice przegrzebuje czeluści mej torebki w poszukiwaniu biletu. czy nie da sie inaczej? normalnie wejść i uprzejmie ogłosić tą kontrolę, a nie przyczajać się tak na ludzi, a potem drzeć gębę na cały autobus?