drzwi_do_lasu
04.02.12, 00:42
Bardzo mi żal tej młodej kobiety.
(mija 15ta minuta, czas w jakim staram się przełozyc myśli z całego dnia na słowa teraz, trudne to)
... jak bardzo niesamowicie musiała być sama, samotna. Bez wzgledu na to, jaki był/bedzie finał tej sprawy. Nie tlumaczę, nie usprawiedliwiam - tylko staram się zrozumieć. Z prób zrozumienia wyszedł mi żal.
"normalnie to by zadzwoniła na pogotowie"
"by reanimowała, krzyczała o pomoc"
Normalnie. Ale co to znaczy "normalnie"?
Normalnie to sie swoje dziecko kocha = pielęgnuje, karmi, pieści, troszczy się o.
To 'normalnie' każda matka ma zakodowane. Bardziej niż mycie zębów, siusiu i sen.
Bywa, że to 'normalnie' zostaje zaburzone, zdarza się coś, albo gorzej, gdy takie 'cosie' nakładają się na siebie przez lata, albo krócej, ale zawsze dotkliwie. Człowiek to nie maszyna, nie cyborg, nie program komputerowy - nie da się go ułozyć, zaplanować, przewidzieć.
Bez względu na finał, zakładając nawet najtragiczniejszy, ze matka Magdy przyłozyła palec do jej smierci - proszę, zastanówcie się zanim wydacie wyrok. Pomyślcie chocby czysto biologicznie: zwykły (normalny) ssak dba o swoje młode. Jeśli nie dba, to znaczy, ze nie wszystko z nim w porządku. A jesli nie wszystko w porządku, to DLACZEGO, u diabła???
Katarzyna być może była samotna, ale nie była sama: miała męża, rodzinę, przyjaciół, była częścią określonej, zamknietej rzeczywistości. I to wszystko składa się na wypadkową finału - nie ona sama...