10.02.12, 20:42
wasza kondycja fizyczna ?
Obserwuj wątek
    • yoma Re: jaka jest 10.02.12, 20:45
      Mogłoby być lepiej. Niech tylko ziemia rozmarznie :)
      • piwi77.0 Re: jaka jest 10.02.12, 21:31
        yoma napisała:

        Mogłoby być lepiej. Niech tylko ziemia rozmarznie :)

        Rycie? Nie znam takiego sportu?
        • yoma Re: jaka jest 10.02.12, 21:32
          Ze sportów uprawiam, przyjacielu, szpadel i motykę [z godnością] :P
          • paco_lopez Re: jaka jest 10.02.12, 21:34
            ooo szpadelek i grabie oraz kosiarka, to bardzo dobre konkurencje, sekator, piła , siekiera. tak te dyscypliny to też moje ulubione.
            • yoma Re: jaka jest 11.02.12, 16:34
              Bracie! :)
              • dritte_dame Re: jaka jest 11.02.12, 16:38
                yoma napisała:

                > Bracie! :)


                Ja też!, ja też!!
                • yoma Re: jaka jest 11.02.12, 17:00
                  Siostro!

                  Pinokio! :)
          • piwi77.0 Re: jaka jest 10.02.12, 21:36
            Respekt. Kondycję się utrzyma, a i zarobek niezły. Na umarłych, obojętnie czy o własnych siłach, czy z pomocą życzliwych, nie ma kryzysu.
            • Gość: inkwizytor Re: jaka jest IP: *.warszawa.vectranet.pl 11.02.12, 11:38
              piwi77.0 napisał:

              > Respekt. Kondycję się utrzyma, a i zarobek niezły. Na umarłych, obojętnie czy o
              > własnych siłach, czy z pomocą życzliwych, nie ma kryzysu.

              Tylko po co ta motyka? Do dziabania zmarłych? To mnie nurtuje...:)))
              • yoma Re: jaka jest 11.02.12, 16:33
                Żaden, rozumiesz, nie podskoczy, bo jak go dziabnę...!
                • piwi77.0 Re: jaka jest 11.02.12, 16:44
                  Te cholerne zombie.
                • Gość: inkwizytor Re: jaka jest IP: *.warszawa.vectranet.pl 11.02.12, 17:16
                  A motykę masz z zębami czy bez? Pytam, bo nie ma teraz w sklepach ogrodniczych motyk z zębami, tak popularnymi ongiś. Teraz są w sprzedaży grace, nie wiedziec czemu nazywane motykami. Ja mam jeszcze przedwojenne, kupione od starych ludzi, sztuk pięć. I to są motyki!
                  • yoma Re: jaka jest 11.02.12, 18:05
                    Ż żębami taką no może nie przedwojenną, ale niewiele po, znalezioną na strychu, z długim trzonkiem, rewelacyjne narzędzie. I młodsze, krótsze, z jednej strony zębne, z drugiej bez. Zwał jak zwał, byle działało...
      • rossdarty Re: jaka jest 11.02.12, 12:08
        yoma napisała:

        > Mogłoby być lepiej. Niech tylko ziemia rozmarznie :)

        A co?
        Nie masz siły kopać ogródka przydomowego w mrozy??? :D
        • yoma Re: jaka jest 11.02.12, 16:34
          Siłę to mam, tylko szpadle się łamią... :P
    • piwi77.0 Re: jaka jest 10.02.12, 20:57
      Do dupy.
      • paco_lopez Re: jaka jest 10.02.12, 21:35
        no to piwi na prezydenta :)
        • rossdarty Re: jaka jest 11.02.12, 12:12
          paco_lopez napisał:

          > no to piwi na prezydenta :)

          Prezydent wolał do ust..

          .studentnews.pl/s/17/225-Monika-Lewinsky-i-Bill-Clinton.htm
          • massaranduba Re: jaka jest 11.02.12, 12:21
            rossdarty napisał:

            > Prezydent wolał do ust..

            rossdarty,nie poznaje Cie,swintuszysz w samo poludnie? ;-)
            • rossdarty Re: jaka jest 11.02.12, 12:28
              massaranduba napisała:

              > rossdarty napisał:
              >
              > > Prezydent wolał do ust..
              >
              > rossdarty,nie poznaje Cie,swintuszysz w samo poludnie? ;-)

              A jest na TO jakaś określona pora dnia????
      • piwi77.0 Re: jaka jest 10.02.12, 21:47
        piwi77.0 napisał:

        Do dupy.

        Fakt, że priorytetem jest u mnie rzeźba, nie kondycja (nie wiem co miałbym z nią począć) i to nad nią pracuję i jej poświęcam mój czas.
        • pocoo Re: jaka jest 11.02.12, 09:06
          piwi77.0 napisał:

          > piwi77.0 napisał:
          >
          > Do dupy.
          >
          > Fakt, że priorytetem jest u mnie rzeźba, nie kondycja (nie wiem co miałbym z ni
          > ą począć) i to nad nią pracuję i jej poświęcam mój czas.

          "Tys piknie".
          Patrzcie i podziwiajcie ale nie dotykajcie .
          • piwi77.0 Re: jaka jest 11.02.12, 15:50
            Można, można. Bywa, że na imprezach, gdy jest już trochę później, pindy każą mi ściągać całą górę. Nie powiem, lubię to, choć oczywiście robię łachę i sztuczne trudności. I dzieją się tam takie całkiem niegroźne historie.
    • massaranduba Re: jaka jest 10.02.12, 21:12
      paco_lopez napisał:

      > wasza kondycja fizyczna ?

      Pewnie sa lepsi ;-),ale... biegam codziennie min.5 km (zima bieznia stacjonarna),latem wiosla (zespolowo),raz w tygodniu koszykowka,czasem basen.Rower niestety odpada,mieszkam w gorach,wiec musialabym miec uda jak brojler,zeby podolac ;-) Zrobie szpagat,nogi zaloze na kark,szostke Widera w calosci i wedle przykazan bozych,wiec czego chciec wiecej w moim wieku?;-)
      • jk3377 Re: jaka jest 10.02.12, 21:19
        a coraz lepsza.. od miesiaca cwicze co dzien prawie ok 20 min dziennie i kondycha z dnia na dzien poprawia sie...az nie wierze heheh
    • paco_lopez Re: jaka jest 10.02.12, 21:22
      u mnie żeby nie było jest ok. kiedys tez ganiałem, ale przeszło mi. z biegania przerzuciłem sie na pływanie. oczywiście zimą ograniczyłem się do łażenia za młodym pod górkę i zbiegania z górki, bo sie na nartach uczył jeździć, ale normalnie gram jednen mecz tygodniowo i się do tego gimnastykuję, podciągam na drążku. normalnie jak sie ciepło zrobi no to pewnie , że jest więcej opcji. niedawno na kosoli test mi zrobili wytrzymałościowy i konsola napisała , że jestem supermuscle :)))) no to sie uśmiałem, ale z porównia wagi do wieku dodała mi dwa lata :) do dzisiaj nie mam pojęcia czy ja jestem chudy czy w sam raz czy wysoki czy raczej nie. normalnie faceci jak mówią, że mają 183 cm to wcale nie są wyżsi ode mnie , a na zdjęciu to juz kompletnie.
    • Gość: kappa Re: jaka jest IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.02.12, 21:34
      Dwie godziny na boisku w siatkę równo z dwudziestolatkami. Niestety, już trochę wolniejszy jestem, w nogę nawiązuję równorzędną walkę dopiero jak się zmęczą.
      • paco_lopez Re: jaka jest 10.02.12, 21:36
        ja tez juz taki szybki jak kiedyś nie jestem, ale w piłke to wiesz lepiej dobrze stać niż głupio biegać.
        • k_a_p_p_a Re: jaka jest 10.02.12, 21:48
          Nie o to chodzi. Na początku meczyku nie okiwam młodziaka, nie obiegnę, nie wyprzedzę. Pod koniec i owszem. Szybko puchną.
          • paco_lopez Re: jaka jest 10.02.12, 22:02
            ja to sie już w ogóle nie kiwam. szczególnie na hali.
            • piwi77.0 Re: jaka jest 10.02.12, 22:16
              paco_lopez napisał:

              ja to sie już w ogóle nie kiwam.

              Doktor zabronił pić?
    • paco_lopez Re: jaka jest 10.02.12, 21:44
      żeby nie produkować wątków , jak nie powiem kto zapytam jeszcze czy tańczycie i w jaki sposób ? powidzmy, że to pytanie wegańskie, bo tańcząc nie krzywdzicie zwierzątek prawda ?
      • piwi77.0 Re: jaka jest 10.02.12, 21:53
        Uwielbiam rock and rolla. Głównie dlatego, że jak to grają, większość opuszcza, jest trochę przestrzeni i można się poprezentować. Niestety rzadko to sie gra, bo ludziom najbardziej podoba sie góralszczyzna typu Golec szajs. Problem tylko, że jak idzie ten syf to mnie pozostaje tylko chlać.
        • paco_lopez Re: jaka jest 10.02.12, 22:03
          i tu cię rozumiem.....
        • rossdarty O! O! O! To i dla mnie sport 11.02.12, 17:55
          piwi77.0 napisał:

          > Uwielbiam rock and rolla. Głównie dlatego, że jak to grają, większość opuszcza,
          > jest trochę przestrzeni i można się poprezentować. Niestety rzadko to sie gra,
          > bo ludziom najbardziej podoba sie góralszczyzna typu Golec szajs. Problem tylk
          > o, że jak idzie ten syf to mnie pozostaje tylko chlać.

          I to jest to co ze sportów, (i tańca) lubię najbardziej.
          A jeszcze jak jest odpowiedni zespół, klimat, i ze trzy wypite Quinnessy to nie łatwo utrzymać się na wodzy...
          No i musi być partnerka, a nie takie "ciućmy" jak na filmikach:D
          Ale, gdy przestałem uwieczniać - dałem czadu z taką jedną :):):)

          www.youtube.com/watch?v=MCedQvcJqVE
          www.youtube.com/watch?v=NoM2znbiucY
          www.youtube.com/watch?v=MV_yRNC4xzQ
      • dritte_dame Re: jaka jest 11.02.12, 05:06
        paco_lopez napisał:

        > żeby nie produkować wątków , jak nie powiem kto zapytam jeszcze czy tańczycie i
        > w jaki sposób ?

        Kiedyś - pasjami tańce turniejowe, standardy i latynoamerykańskie.
        Teraz troche mniej do tego okazji.
        Ale układy nadal pamiętam :)
    • klosowski333 Re: jaka jest 10.02.12, 22:33
      Wiadomo, ze jestem fanatycznym ekstremista rowerowym. To sporo daje. Mniej wiecej raz w tygodniu gram w pilke, w zimie w wynajetej sali gimnastycznej, w lecie na boisku typu Orlik. Jak na osobe wielkimi krokami zblizajaca sie do 40-tki mysle, ze zle nie jest, zwlaszcza gdy popatrze na niektorych brzuchatych, wylysialych kolegow. Ja w ogole lubie sport, rywalizacje i takie tam, wiec to dla mnie zawsze czysta radocha. Rower jest poza wszelka konkurencja, czuje sie po prostu w swoim zywiole. Natomiast jakos nie zlapalem bakcyla ani do plywania ani do sportow tzw. zimowych. Zdarza sie.
      • paco_lopez Re: jaka jest 11.02.12, 04:03
        no własnie - rower. zastanawiam sie dlaczego nie mam jakiegoś niezłego roweru. wszystkie mi sie zepsuły, a tez sie dobrze czuję na rowerze, a z jego perspektywy miasto wygląda inaczej. roweranci , to fajni ludzie, a dziewczynom lepiej dekolty widać.
      • yoma Re: jaka jest 11.02.12, 16:35
        Nie, kurde, nie wiadomo :D
    • Gość: Yag Re: jaka jest IP: 176.31.202.* 10.02.12, 23:48
      Latem, jesienia i wiosna jestem dosyc aktywna, tancze od kilku dobrych lat, biegam kilka razy w tyg. Zima... dramat, nic mi sie nie chce, wychodzic z domu nawet niechetnie, wyciagniecie mnie wieczorem gdziekolwiek graniczy z cudem. Jedyna aktywnosc zima jaka jestem w stanie odnotowac to pojscie na saune i przesiedzenie tam godziny. Nie jezdze na nartach, nie lubie sniegu, mrozu i w ogole puchowych kurtek. Najgorsza tortura jaka mozna sobie wyobrazic to skomplenie dziecka "mama chodz na sanki".
      Tak wiec odpowiadajac na Towoje pytanie, moja kondycja nie jest najlepsza.
    • lepian4 Re: jaka jest 11.02.12, 04:58
      A dziekuje, bardzo dobraa. Ostatnio prawie godzine zaspokajalem zonke i wcale sie nie zmachalem
    • dritte_dame Re: jaka jest 11.02.12, 05:55
      paco_lopez napisał:

      > wasza kondycja fizyczna ?

      Zimą zwykle basen 2 do 3 razy w tygodniu.
      Jak się uprę to dam radę przepłynąć dwa kilometry w godzinę.
      Jak się nie uprę to luzikiem około półtora kilometra.

      Oprócz tego zimą, fitness klub.
      Rozmaite zajecia grupowe pod wodzą instruktorek czasem nawet takich 65+ ale tak elastycznych i wytrzymałych że "szczena opada" :)
      Bardzo motywujące :)
      Od początku roku byliśmy już (bo chodzimy przeważnie jako para) ponad 35 razy, czyli - prawie codziennie :)

      Na łyżwach nordyckich chyba też jeszcze nadal dam radę 50 km w około 4 godziny ale w tym roku jeszcze nie było okazji spróbować bo zima jest akurat bardzo łagodna i lód na naszej miejskiej trasie łyżwiarskiej jest nadal zbyt nierówny.

      Narty biegowe chętnie.
      Średnio raz na tydzień.
      Trasy około jednogodzinne, gdy bliżej domu (do 15 minut jazdy) lub 2-3 godzinne gdy dalej (około 45 minut jazdy).
      Rakiety śnieżne też czasem.

      Tylko na narty zjazdowe nie ma siły mnie namówić.
      Rodzina i liczni znajomi już od lat próbują, zupełnie bez powodzenia :))


      Latem dłuższe pływanie w jeziorach, przeciętnie ze 2 razy na tydzień.

      Ale latem rower to podstawa.

      W dzień roboczy, gdy nie leje, robię od 30 do 60 km, zależnie od dostępnego po południu czasu.
      W dzień roboczy gdy leje po południu, 19 km (tylko do biura i z powrotem).
      Tylko gdy leje rano to zrezygnowana przesiadam się na samochód żeby nie musieć prać i suszyć ubłoconych ciuchów w biurze ;))
      Moja przeciętna predkość podróżna na dłuższej (50km) i niezbyt failstej trasie bez nadmiernego wiatru to około 27 km/h.

      W weekendy wycieczki rowerowe ze znajomymi.
      Zwykle od 60 do 90 km naraz.

      W sumie w sezonie rowerowym (kwiecień-październik) wychodzi od 4 do 5 tyś km corocznie w towarzystwie pedałów.


      • paco_lopez Re: jaka jest 11.02.12, 10:04
        ale z ciebie harpagon. dzieci chyba nie posiadasz ???
        • dritte_dame Re: jaka jest 11.02.12, 14:05
          paco_lopez napisał:

          > ale z ciebie harpagon. dzieci chyba nie posiadasz ???

          Dwoje! :))
          Już od niedawna dorosłych.

          A krótka odpowiedź na pytanie jaka jest moja kondycja fizyczna brzmi:

          Znacznie lepsza niż dziesięć lat temu! :)

          Najzupełniej serio.
          • dritte_dame Re: jaka jest 11.02.12, 15:43
            dritte_dame napisała:

            > paco_lopez napisał:
            >
            > > ale z ciebie harpagon. dzieci chyba nie posiadasz ???
            >
            > Dwoje! :))
            > Już od niedawna dorosłych.
            >
            > A krótka odpowiedź na pytanie jaka jest moja kondycja fizyczna brzmi:
            >
            > Znacznie lepsza niż dziesięć lat temu! :)
            >
            > Najzupełniej serio.


            A powód tego jest całkiem prosty:

            Gdy dzieci były dziećmi to wymagały częstego wożenia na różne zajęcia poza- i około- szkolne, treningi strzeleckie, taneczne, narciarskie, lekcje pianina, próby zespołów muzycznych, zbiórki skautowe, itd., itp... oraz czteroosobowa mieszkająca razem rozwojowa rodzina potrzebowała intensywnej obsługi handlowo-komunikacyjnej.

            Wskutek tego, dziesięć lat temu i trochę później przesiadywałam przecietnie ponad 25 000 km w samochodzie rocznie.

            A teraz mój osobisty roczny samochodowy przebieg spadł do poniżej 12 000 km rocznie, i to łącznie z okazjonalnymi letnimi wycieczkami do USA.
    • paco_lopez Re: jaka jest 11.02.12, 10:08
      no i patrzcie kogo my tu mamy. zero oszołomstwa. ja gdzieś podprogowo czuje , ze te wszystkie farmazony równoważą sobie safandułowatośc tymi bredniami o krzyżach , fundamentach, katastrofie s oraz całej masie paralel do dawnych czasów przedinternetowo prądowych.
      • dritte_dame Re: jaka jest 11.02.12, 14:45
        paco_lopez napisał:

        > no i patrzcie kogo my tu mamy. zero oszołomstwa.

        I wątki o emeryturach też jakoś obchodzą szerokim łukiem :)))


        > ja gdzieś podprogowo czuje , z
        > e te wszystkie farmazony równoważą sobie safandułowatośc tymi bredniami o krzyż
        > ach , fundamentach, katastrofie s oraz całej masie paralel do dawnych czasów pr
        > zedinternetowo prądowych.
    • bling.bling ile razy seks 11.02.12, 11:44
      nikt nie podał ile razy uprawia seks a to też wysiłek fizyczny
      • massaranduba Re: ile razy seks 11.02.12, 12:04
        bling.bling napisał:

        > nikt nie podał ile razy uprawia seks a to też wysiłek fizyczny

        Jezeli facet cierpi na miazdzyce (brzuch miazdzy jajka),a kobitka reprezentuje typ plywaczki (kolo ratunkowe w pasie) to pewnie i musza sie troszke zasapac,ale normalnie seks to zadne ekstremum ;-)
      • dritte_dame Re: ile razy seks 11.02.12, 14:14
        bling.bling napisał:

        > nikt nie podał ile razy uprawia seks a to też wysiłek fizyczny


        Plus-minus siedemdziesiąt razy w roku.
      • piwi77.0 Re: ile razy seks 11.02.12, 15:26
        Jak się da to unikam. Wyglądu on nie poprawia, uciecha jest mocno przereklamowana, zawiera w sobie cechy nieestetyczne i często bywa źródłem skomplikowanych wstrząsów wtórnych.
        • yoma Re: ile razy seks 11.02.12, 18:06
          No, a jakbyś nie musiał nic robić i partnerka by się wszystkim zajęła?
          • piwi77.0 Re: ile razy seks 11.02.12, 18:15
            Nie, nie, nie, bardzo cenię sobię symetryczną aktywność. Na 69 to jeszcze idę.
    • rossdarty Ja cie nie mogę.... 11.02.12, 13:49
      Hehehehe...Parada kogutów:D:D


      Piwi: priorytetem jest u mnie rzeźba, nie kondycja

      Massaranduba: bieganie, wiosłowanie, koszykówka, pływanie... z tych nóg założonych na kark domyślam się jakiej jogi...
      A kiedy czas na pracę zawodową i domowe obowiązki???

      Kappa:
      Dwie godziny na boisku w siatkę równo z dwudziestolatkami. Niestety, już trochę wolniejszy jestem, w nogę nawiązuję równorzędną walkę dopiero jak się zmęczą

      Klos:
      Mam do Niego słabość:D ze względu na wiek uważam że nie puszy piórek:D
      Przed czterdziestką to ja jeszcze tyle mogłem że hohoho...

      Dama: Dwa km/h? Pewnie z goniącym Cię aligatorem??:D
      50km na łyżwach... hmmmm... To więcej niż z Quebec do Donnacony...
      Narty, rakiety śnieżne, rower, pływanie...
      Nasuwa sie pytanie jak do Massaranduby:D


      A ja?
      W młodzieńczym wieku trochę sportu kontaktowego, ale męczył mnie szybko:D
      Co za przyjemość brać po mordzie czy być rzucanym o matę???
      Przeszedłem na spokojniejsze:D
      Tenis stołowy z tych najbardziej "ruchowych", poza tym szachy:D

      A obecnie?
      Na rower małżonka mnie nie namówi prośbą ani groźbą.
      Pływanie: popłynę tylko uwolnić z haszczów ulubiony spławik.
      Łyżwy: nie lubię mrozów od kilkunastu lat i dobrowolnie nie wyjdę z ciepłego domu.
      Kiedyś trochę ślizgałem się po zamarzniętym lokalnym jeziorze, ale gdy zasmakowałem w przyjemności jaka ogarniała mnie po powrocie do ciepłego pokoju i klapnięciu sobie na kanapie...

      Kondycja?
      Jak na szósty krzyżyk (55) nie narzekam.
      I cały czas powtarzam: praca fizyczna i tylko taka praca. Bez lenienia się.
      Zastąpi wszystko co wymieniliście.

      Gotów jestem stanąć do konkurencji z Piwim wnosząc po schodach na trzecie piętro 30-stokilogramowy worek kilka razy w ciągu dnia pracy.
      Gotów jestem zobaczyć Jego kondycję wchodząc i schodząc po drabinie, gdy w sumie "przebieg" w ciągu dnia można porównać do wysokości hotelu Mariot.
      Gotów jestem konkurować w opadaniu na kolana i podnoszeniu się z kolan bez podparcia rękoma, często trzymając w rękach jakiś ciężar, także kilkadziesiąt razy dziennie...
      Gotów jestem konkurować z trzymaniu ciężaru ok. 12 kg. przed sobą w wyciągniętych rękach przez 20-30 min..

      Mógłbym wymienić jeszcze wiele.
      Z pobłażliwym uśmiechem przyjmuję narzekania pracownika, młodziaka w wieku lat ok. 30 gdy zasapany po wejściu na trzecie piętro z wspomnianym 30 kilogramowym workiem narzeka jak go nogi, ręce i "krzyż" bolą!!!

      Tak wybrałem.
      Nigdy nie mogłem przekonać się do siedzenia kilku godzin za biurkiem.
      Nawet siedząc teraz przy kompie odchodzę co 20-30min. przechadzając się po mieszkaniu, robiac sobie kolejną kawę czy herbatę.

      Nie muszę dbać o kondycję. Wystarczy abym miał pracę...
      • Gość: ka_p_pa Re: Ja cie nie mogę.... IP: *.interwan.pl 11.02.12, 14:14

        rossdarty napisał:

        > A obecnie?
        > Na rower małżonka mnie nie namówi prośbą ani groźbą.
        > Pływanie: popłynę tylko uwolnić z haszczów ulubiony spławik.
        > Łyżwy: nie lubię mrozów od kilkunastu lat i dobrowolnie nie wyjdę z ciepłego do
        > mu.
        > Kiedyś trochę ślizgałem się po zamarzniętym lokalnym jeziorze, ale gdy zasmakow
        > ałem w przyjemności jaka ogarniała mnie po powrocie do ciepłego pokoju i klapni
        > ęciu sobie na kanapie...

        Ale zdziadziałeś, stary. teraz już jasne jest, dlaczegoś takim tetrykiem.
        • rossdarty Re: Ja cie nie mogę.... 11.02.12, 14:37
          Gość portalu: ka_p_pa napisał(a):

          >
          >
          > Ale zdziadziałeś, stary. teraz już jasne jest, dlaczegoś takim tetrykiem.

          Wiedziałem....:D
          Przydały mi się te szachowe treningi i umiejętność przewidywania:)
          • Gość: ka_p_pa Re: Ja cie nie mogę.... IP: *.interwan.pl 11.02.12, 15:17
            rossdarty napisał:

            > Gość portalu: ka_p_pa napisał(a):
            >
            > >
            > >
            > > Ale zdziadziałeś, stary. teraz już jasne jest, dlaczegoś takim tetrykiem.
            >
            > Wiedziałem....:D
            > Przydały mi się te szachowe treningi i umiejętność przewidywania:)

            O, i tak to łagodna interpretacja. Mogłem wypomnieć, jak kiedyś chwaliłeś się, że wolałeś spuścić wpie...potomstwu, niż ruszyć dupsko i oczyścić kąpielisko, które masz pod nosem.
            • rossdarty Re: Ja cie nie mogę.... 11.02.12, 15:40
              Gość portalu: ka_p_pa napisał(a):


              > O, i tak to łagodna interpretacja. Mogłem wypomnieć, jak kiedyś chwaliłeś się,
              > że wolałeś spuścić wpie...potomstwu, niż ruszyć dupsko i oczyścić kąpielisko, k
              > tóre masz pod nosem.

              :D:D
              I pamięć mam lepszą:D
              Poszukaj i odśwież sobie... nie za dużo masełka???
      • dritte_dame Re: Ja cie nie mogę.... 11.02.12, 14:40
        rossdarty napisał:


        > Dama: Dwa km/h? Pewnie z goniącym Cię aligatorem??:D

        Wisz co?
        W wodzie styl się liczy znacznie bardziej niż siła.
        Wody siłą jeszcze nikt nie pokonał :)
        A ja tu kiedyś pływałam w tym klubie i mnie dobrego stylu nauczyli.


        > 50km na łyżwach... hmmmm... To więcej niż z Quebec do Donnacony...

        Czekaj... znajdę i zalinkuję tu zdjęcie z mojego naręcznego dżi-pi-esa sprzed chyba dwóch lat ;))


        > Narty, rakiety śnieżne, rower, pływanie...
        > Nasuwa sie pytanie jak do Massaranduby:D

        Praca zawodowa i obowiązki domowe?
        A "w tak zwanym międzyczasie" ! :))

        Czas pracy mam dość elastyczny i moge też wiele zrobić z domu przez połączenia zdalne.
        Do pracy i z powrotem jeżdżę rowerem i dzieki temu mogę w sezonie przejechać nim ponad 3 razy tyle niż gdybym rowerem jeździła tylko w weekendy.

        Narty to głównie właśnie w weekend.
        Ale na rakiety śnieżne a nawet na narty biegowe to w zasadzie wystarczy mi wyjść przed dom, przez ogródek. Najbliższą leśną trasę narciarską mam mniej niż 4 km od domu - to pięciominutowy podskok samochodem.

        Duże centrum sportowe (trzy baseny - w tym pełnowymiarowy olimpijski i głęboki z wieżą do skoków, cztery lodowiska, curling, siłka, squash, siatkówki, badmintony i co tam jeszcze chcecie...) jest 3 km od domu - 10 min dojazdu w jedna stronę.

        Dziś zaraz po południu idziemy tam na godzinkę ćwiczeń studyjnych a bezpośrednio po nich na godzinkę w basenie.
        Łączny czas od wyjścia z domu do powrotu: 2 godziny 40 minut.
        Jak na weekend to chyba nie za dużo?
        (Chyba na tym forum czsem dziennie tyle czasu tracę..:(()
        • dritte_dame Łyżwy nordyckie 11.02.12, 18:21
          dritte_dame napisała:

          > Czekaj... znajdę i zalinkuję tu zdjęcie z mojego naręcznego dżi-pi-esa sprzed c
          > hyba dwóch lat ;))


          Masz:
          fotoforum.gazeta.pl/a/64439.html

          Czy widać to?
          (pierwszy raz używamm tutejszego FotoForum..)
        • rossdarty Re: Ja cie nie mogę.... 11.02.12, 18:30
          Damo.
          Nie podważam Twoich umiejętności, wszechstronnych zainteresowań czy kondycji...
          Patrzę przez swój własny pryzmat, i abstrahując od długości w km czy czasie trudno mi uwierzyć że można to wszystko pogodzić z obligatoryjnym obowiązkami jakimi są praca i obowiązki domowe.
          Po ok. 12 godzinach poza domem gdy wracam, myję się, jem obiadokolację i siadam do kompa aby zapisać bieżące wydarzenia z pracy, jakieś obmiary, rachunki...
          Gdy kończę, jestem szczęśliwy że nie mam psa z którym jeszcze musiałbym wyjść wieczorem z domu...:)
          • massaranduba Re: Ja cie nie mogę.... 11.02.12, 20:17
            rossdarty napisał:

            > Po ok. 12 godzinach poza domem

            A,praca moje hobby ;-) To trzeba bylo tak od razu. Jak ze swoich 12 godzin odejmiesz cztery,to bedziesz mial odpowiedz na pytanie ,gdzie inni znajduja czas na sport i inne obowiazki.
          • dritte_dame Re: Ja cie nie mogę.... 12.02.12, 01:41
            rossdarty napisał:

            > Damo.
            > Nie podważam [...] kondycji...

            Zabrzmiało tak jakbyś podważał bo napisałeś:

            > Dama: Dwa km/h? Pewnie z goniącym Cię aligatorem??:D

            Gdybyś napisał:

            > .... z goniącym mnie aligatorem??:D

            to co innego ;)))


            > Patrzę przez swój własny pryzmat

            No tak.
            A mój pryzmat to całe dnie na dupsku przed kompem, a i noce czasem też.

            Szczęśliwie już parę lat temu przystosowałam sobie miejsce w biurze w taki sposób że mogę przed kompem także stać, gdy chcę, a nie tylko siedzieć.

            Ale to nie wystarcza więc ruszam się oprócz tego jak mogę.
            Muszę się przecież jakoś ratować, no nie? :)


            > Gdy kończę, jestem szczęśliwy że nie mam psa z którym jeszcze musiałbym
            > wyjść wieczorem z domu...:)

            Gorąco polecam kota!
            Mniej żre, sam się myje i wyprowadza się i wraca także sam! :))
      • piwi77.0 Re: Ja cie nie mogę.... 11.02.12, 15:45
        rossdarty napisał:

        Gotów jestem stanąć do konkurencji z Piwim wnosząc po schodach na trzecie piętro 30-stokilogramowy worek kilka razy w ciągu dnia pracy.
        Gotów jestem zobaczyć Jego kondycję wchodząc i schodząc po drabinie, gdy w sumie "przebieg" w ciągu dnia można porównać do wysokości hotelu Mariot.
        Gotów jestem konkurować w opadaniu na kolana i podnoszeniu się z kolan bez podparcia rękoma, często trzymając w rękach jakiś ciężar, także kilkadziesiąt razy dziennie...
        Gotów jestem konkurować z trzymaniu ciężaru ok. 12 kg. przed sobą w wyciągniętych rękach przez 20-30 min..


        Miło mi niezwykle i czuje się zaszczycony, ale muszę Cię zawieść, ja w konkurencjach nie biorę udziału, a już na pewno nie takich, które opisałeś. Oddaję walkowerem. Po co mi wbiegać na 3 piętro z obciążeniem 30-kilowym, przepraszam, ale który mięsień miałbym w ten sposób trenować? Czworogłowy uda? Tak się tego nie robi, to nieefektywne (choć może efektowne)
        • rossdarty Re: Ja cie nie mogę.... 11.02.12, 16:34
          Piwi, dałem Ciebie jako przykład, ponieważ sam podkreślasz pracę nad mięśniami, co równoważne jest z przerzucaniem ciężarów.
          No i wiek. podejrzewam, że jesteś w przybliżonym wieku do pracownika o którym wspomniałem.
          Sam często dziwię się, że to co dla mnie jest do pokonania i wytrzymania: spacer z 30kg workiem na trzecie piętro, dużo młodsi ode mnie odbierają jako pracę katorżniczą.

          A zdziwiłbyś się mocno gdybyś mnie zobaczył.:)
          70 kg przy 180cm. Toż to chabeciarz!

          Jakie mięśnie? Dla mnie bez znaczenia, aby mogły mi tylko pomagać w pracy i nie tylko...
          Miałem kiedyś wypadek. Upadłem z dużej wysokości, tak mniej/więcej trzecie (znów to trzecie:D) pietro.
          W szpitalu lekarz stwierdził, ze od wózka inwalidzkiego uratowały mnie silne mięśnie kręgosłupa, (upadłem na nogi)...
          • piwi77.0 Re: Ja cie nie mogę.... 11.02.12, 16:41
            Bardzo się cieszę i nie ukrywam, że Twoja propozycja połaskotała trochę moją próżność. Jednak jak już powiedziałem, nie lubię konkurować. Nie dlatego pracuję nad rzeźbą, żeby brać udział w zawodach. Jeżeli utrzymuję kontakty z podobnymi sobie, to nie po to, aby ustalać, który z nas lepszy, bardziej po to, aby się wzajemnie motywować i wymieniać doświadczeniem. Chętnie tez sobie przy ćwiczeniach pomagamy (asekuracja!). Jak widzę u nich postępy, to się autentycznie cieszę i wiem, że oni mają tak samo. Tak to wygląda.
          • Gość: ka_p_pa Re: Ja cie nie mogę.... IP: *.interwan.pl 11.02.12, 16:57

            rossdarty napisał:
            > spacer z 30kg workiem na trzecie piętro, dużo młodsi ode mnie odbierają jako pracę k
            > atorżniczą.

            I mają rację. Worek może być max 25 kg.
            • rossdarty Re: Ja cie nie mogę.... 11.02.12, 17:38
              Gość portalu: ka_p_pa napisał(a):

              >
              > rossdarty napisał:
              > > spacer z 30kg workiem na trzecie piętro, dużo młodsi ode mnie odbierają j
              > ako pracę k
              > > atorżniczą.
              >
              > I mają rację. Worek może być max 25 kg.

              Masz rację:D
              Złośśliwie dosypuję te 5 kg.
              Niech się męczą:D
              • Gość: ka_p_pa Re: Ja cie nie mogę.... IP: *.interwan.pl 11.02.12, 17:52
                rossdarty napisał:

                > Gość portalu: ka_p_pa napisał(a):
                >
                > >
                > > rossdarty napisał:
                > > > spacer z 30kg workiem na trzecie piętro, dużo młodsi ode mnie odbie
                > rają j
                > > ako pracę k
                > > > atorżniczą.
                > >
                > > I mają rację. Worek może być max 25 kg.
                >
                > Masz rację:D
                > Złośśliwie dosypuję te 5 kg.
                > Niech się męczą:D

                Jeśli to Twoi pracownicy i każesz im nosić worki 30 kg na trzecie piętro, to licz się z pozwem, łamiesz prawo. Dopuszczalny jest transport ręczny ciężarów do 30 kg pod warunkiem, że nie przekracza on 4 m wzniosu lub 25 metrów w poziomie. Wiesz skąd się wzięły worki po 25 kg?
                • rossdarty Re: Ja cie nie mogę.... 11.02.12, 18:18
                  Gość portalu: ka_p_pa napisał(a):


                  > Jeśli to Twoi pracownicy i każesz im nosić worki 30 kg na trzecie piętro, to li
                  > cz się z pozwem, łamiesz prawo. Dopuszczalny jest transport ręczny ciężarów do
                  > 30 kg pod warunkiem, że nie przekracza on 4 m wzniosu lub 25 metrów w poziomie.
                  > Wiesz skąd się wzięły worki po 25 kg?

                  Ja im niczego nie nakazuję...
                  Sam zarzucam na bark worek i idę.
                  Mogą usypywać te 5 kg:D

                  Ale...
                  Przecież szef powinien świecić przykładem:D
                  • piwi77.0 Re: Ja cie nie mogę.... 11.02.12, 18:22
                    Szacun. Przy takich tekstach dostaje wyrzutów, że się opie...m. Na usprawiedliwienie mam może to, że juz zdążyłem się narobić.
                  • Gość: ka_p_pa Re: Ja cie nie mogę.... IP: *.interwan.pl 11.02.12, 19:23
                    rossdarty napisał:

                    > Gość portalu: ka_p_pa napisał(a):
                    >
                    >
                    > > Jeśli to Twoi pracownicy i każesz im nosić worki 30 kg na trzecie piętro,
                    > to li
                    > > cz się z pozwem, łamiesz prawo. Dopuszczalny jest transport ręczny ciężar
                    > ów do
                    > > 30 kg pod warunkiem, że nie przekracza on 4 m wzniosu lub 25 metrów w poz
                    > iomie.
                    > > Wiesz skąd się wzięły worki po 25 kg?
                    >
                    > Ja im niczego nie nakazuję...
                    > Sam zarzucam na bark worek i idę.
                    > Mogą usypywać te 5 kg:D
                    >
                    > Ale...
                    > Przecież szef powinien świecić przykładem:D

                    Łamiesz przepisy BHP. To ma być przykład? W cywilizowanym kraju idziesz chłopie z torbami.
                    • rossdarty Re: Ja cie nie mogę.... 11.02.12, 20:21
                      Zamykają się drzwi w tramwaju gdy dobiega pewien gość i próbuje rozsunąć zamykające się drzwi.
                      Niestety tramwaj rusza i gość dostaje sie pod koła które miażdżą mu jedną stopę...
                      Nie ustępuje, podstakuje, podpiera się rękoma ale goni tramwaj.
                      Znów uczepił się zamkniętych drzwi, ale koła tramwaju miażdżą mu drugą stopę.
                      Zawzięcie utyka na kikutach biegnąc jak zraniony niedźwiedź za tramwajem. Miażdzy mu jedną a potem drugą dłoń.
                      Tramwaj w końcu się zatrzymuje i ludzie z szacunkiem wnoszą poranionego gościa do tramwaju...
                      Skoro tak zawzięcie gonił - musiał mieć w tym jakiś cel...
                      Krwawiący ze wszystkich poobcinanych kończyn facet zębami chwyta za róg kołnierzyka, unosi go do góry, pod kołnierzykiem widać znaczek identyfikacyjny.

                      Bilety do kontroli - krzyczy przez zaciśnięte na kołnierzyku zęby...

                      Przypominasz mi takiego kanara...:)
                      • Gość: ka_p_pa Re: Ja cie nie mogę.... IP: *.interwan.pl 11.02.12, 20:26
                        masz zaskakujące skojarzenia. Nie noś takich ciężkich worków. To bez sensu. Jeszcze gdybyś kazał komuś te wory targać, to bym zrozumiał. Ale samemu na własne życzenie???
                        • piwi77.0 Re: Ja cie nie mogę.... 11.02.12, 20:33
                          Jeżeli w tych workach jest kontrabanda, to chyba lepiej je wnosić w większych odcinkach, bo operacja trwa po prostu krócej.
                          • Gość: ka_p_pa Re: Ja cie nie mogę.... IP: *.interwan.pl 11.02.12, 20:36
                            Kontrabandę wysyła się kontenerach. Są tak wielkie, że ich nie widać, szczególnie z bliska.
                            • piwi77.0 Re: Ja cie nie mogę.... 11.02.12, 20:45
                              No jasne, sorry, za głupi wpis.
                        • rossdarty Re: Ja cie nie mogę.... 11.02.12, 20:33
                          Gość portalu: ka_p_pa napisał(a):

                          > masz zaskakujące skojarzenia. Nie noś takich ciężkich worków. To bez sensu. Jes
                          > zcze gdybyś kazał komuś te wory targać, to bym zrozumiał. Ale samemu na własne
                          > życzenie???

                          Jakby mi ktoś kazał to pewnie wezwałbym IP :D

                          A skojarzenia...
                          Fakt, często miewam zaskakujące, ale przez to obrazowe i dosadne:D
                          • Gość: ka_p_pa Re: Ja cie nie mogę.... IP: *.interwan.pl 11.02.12, 20:35
                            rossdarty napisał:


                            >
                            > A skojarzenia...
                            > Fakt, często miewam zaskakujące, ale przez to obrazowe i dosadne:D

                            To mnie bardziej niepokoi niż nadwaga. Worków nadwaga.
            • massaranduba Re: Ja cie nie mogę.... 11.02.12, 20:20
              > I mają rację. Worek może być max 25 kg.

              Zawsze kupuje worki 40 kg,w sam raz do pracy w tandemie ;-)
              • Gość: ka_p_pa Re: Ja cie nie mogę.... IP: *.interwan.pl 11.02.12, 20:29
                massaranduba napisała:

                > > I mają rację. Worek może być max 25 kg.
                >
                > Zawsze kupuje worki 40 kg,w sam raz do pracy w tandemie ;-)

                nieekonomicznie i nieergonomicznie. Wygodniej jest nosić solo worki po 25 kg niż parami worki po 40 kg. Dycha w plecy na każdym kursie.
                • piwi77.0 Re: Ja cie nie mogę.... 11.02.12, 20:31
                  Nie da się dźwiga wynająć, żeby ten interes wciągnął zamiast to nosić?
              • piwi77.0 Re: Ja cie nie mogę.... 11.02.12, 20:29
                Co Wy tak wszyscy z tymi workami, o co chodzi, te worki to z pyrami, czy z czym?
                • massaranduba Re: Ja cie nie mogę.... 11.02.12, 20:43
                  piwi77.0 napisał:

                  > Co Wy tak wszyscy z tymi workami, o co chodzi, te worki to z pyrami, czy z czym

                  Worki sa z cementem na wlasny uzytek.Czasem w pracy zdarza mi sie ze zrebkami,albo kora,czasem z kwasnym torfem.No ale faktem jest,watek zrobil sie "workowy",diabli wiedza moze te worki lepsze niz sztanga? ;-)
                  • yoma Re: Ja cie nie mogę.... 12.02.12, 15:48
                    Worki z torfem zdecydowanie lepsze niż sztanga. Zrębków nie trenowałam.
                    • piwi77.0 Re: Ja cie nie mogę.... 12.02.12, 15:52
                      Widzisz, w odróżnieniu od worków, sztanga ma wartość czysto duchową.
                      • kalllka Re moge wiec 12.02.12, 16:17
                        watpie- p(i)w(i)
                        albowiem blednie uznales sztange za wartosc.
                        bedac nielogicznym mozesz poslugiwac sie wylacznie przykladami z "lejdis"
                        czyli bezkarnie, robic "Maseraka"

                        tyle w tp temacie.
                        • rossdarty Re: Re moge wiec 12.02.12, 19:17
                          Kalluś, zagadko Ty moja...
                          Czy te i w nawiasach to jest to czego się domyślam???
                      • yoma Re: Ja cie nie mogę.... 12.02.12, 16:20
                        Jest zatem niematerialna?
                        • piwi77.0 Re: Ja cie nie mogę.... 12.02.12, 17:36
                          Rzeczy niematerialne nie mają żadnej wartości.
                          • massaranduba Re: Ja cie nie mogę.... 12.02.12, 17:48
                            piwi77.0 napisał:

                            > Rzeczy niematerialne nie mają żadnej wartości.

                            Tylko rzeczy niematerialne maja wartosc,bo wszystko inne moze piorun strzelic...
                      • rossdarty Re: Ja cie nie mogę.... 12.02.12, 19:15
                        piwi77.0 napisał:

                        > Widzisz, w odróżnieniu od worków, sztanga ma wartość czysto duchową.

                        Cóż, mówią że sztuka jest wartością duchową.
                        Stawiając sztangę na sztorc, czyli w pionie, można nawet próbować na niej zatańczyć...:D
                        Ale czy jest to sztuka na poziomie???
                        • piwi77.0 Re: Ja cie nie mogę.... 12.02.12, 20:56
                          rossdarty napisał:

                          Ale czy jest to sztuka na poziomie???

                          Tak często bywa, niezła sztuka, tyle, że nie jest na poziomie.
                          • rossdarty Re: Ja cie nie mogę.... 12.02.12, 22:33
                            piwi77.0 napisał:

                            > rossdarty napisał:
                            >
                            > Ale czy jest to sztuka na poziomie???
                            >
                            > Tak często bywa, niezła sztuka, tyle, że nie jest na poziomie.

                            Yhmm...
                            Sztanga postawiona na sztorc jest w pionie...:D
      • paco_lopez Re: Ja cie nie mogę.... 11.02.12, 17:58
        no tak i mi sie troszkę wydaje, ze niektórzy polewają włącznie z tobą

        Gotów jestem konkurować z trzymaniu ciężaru ok. 12 kg. przed sobą w wyciągnięty
        > ch rękach przez 20-30 min..

        ....co jak co , ale taki numer chciałbym zobaczyć
        • piwi77.0 Re: Ja cie nie mogę.... 11.02.12, 18:20
          No dobrze, zobaczyłbyś i co miałbyś z tego?
      • dritte_dame Dzisiejszy wynik: 11.02.12, 21:45
        rossdarty napisał:

        > Dama: Dwa km/h? Pewnie z goniącym Cię aligatorem??:D


        Po godzinie tortur siłowo-wytrzymałościowych w studio - wreszcie błogi relaks na basenie:

        Dwa kilometry w pięćdziesiąt jeden minut.
        2,33 km/h


        Ale mam ostatnio parę :)) nawet nie wiedziałam! :))))
        • piwi77.0 Re: Dzisiejszy wynik: 11.02.12, 21:54
          Nie szybciej jest przebyć odcinek wodny przy pomocy wioseł?
          • dritte_dame Re: Dzisiejszy wynik: 11.02.12, 22:22
            piwi77.0 napisał:

            > Nie szybciej jest przebyć odcinek wodny przy pomocy wioseł?

            Szybciej :)
            Można założyć małe łopatki na dłonie i płetwy na nogi.
            Tylko po co? :))


            Zastanawiałam się właśnie jakim cudem mi ten wynik dzis wyszedł i widzę że było kilka okoliczności sprzyjajacych: po pierwsze było luźno, miałam cały tor wolny i tylko dla siebie i nikt nie przeszkadzał, pływanie było około południa a nie tak jak najczęściej - wieczorem, ale co najważniejsze to chyba ta godzina wcześniejszych tortur bardzo sie przydała bo na basen poszłam już bardzo dobrze rozgrzana a nie tak jak zwykle gdy dobrego rozpędu nabieram dopiero po pierwszym półtora-kilometrze.
            • piwi77.0 Re: Dzisiejszy wynik: 11.02.12, 22:32
              Podziwiam, bo nie lubię pływania w basenie. Oczy mnie bolą od środków dezynfekujących i nie lubię tak tam i z powrotem. Poza tym jak widzę pływaków, to ich sylwetka mnie nie przekonuje. Pośladki i sixpack nie są zdefiniowane jak należy.
              • dritte_dame Re: Dzisiejszy wynik: 12.02.12, 14:41
                piwi77.0 napisał:

                > nie lubię pływania w basenie. Oczy mnie bolą od środków dezynfekujących

                Może powinieneś spróbować trochę znowu..?
                Sprzęt, środki i metody dezynfekowania basenów są ciągle unowocześniane i udoskonalane.

                Ja jeszcze kilka lat temu z powodu wrażliwości na chlor miałam wieczne problemy z zatokami praktycznie wykluczajace pływanie w basenie częściej niż dwa razy w tygodniu.
                A ostatnio zauważyłam że po remoncie naszego głównego basenu mogę tam pływać nawet i codziennie. A wcale nie przeszli na ozonowanie wody. Chyba za to "urealnili" dawkę dezynfektantów i właściwie ją dozują - w zależności od rzeczywistego poziomu zanieczyszczeń - więc jak akurat pływa 20 osób to nie trują tak jakby pływało 200.

                A do pływania zamiast okularków używam większej maski-goggli.

                Goggle mają jedną większą uszczelkę, dobrze przylegającą do twarzy, zamiast dwóch małych okularkowych uszczelek kiepsko pasujących do oczodołow i powodujacych ciągłe przeciekanie okularków.
                W goglach oczy w wodą się w basenie nie stykają a i widoczność pod wodą jest w nich znacznie lepsza niż w okularkach co zwieksza i przyjemność i bezpieczeństwo.

                W Polsce też to można kupić. Ostatnio właśnie wyrzuciłam z powodu zużycia goggle kupione parę lat temu w Decathlonie.
                • piwi77.0 Re: Dzisiejszy wynik: 12.02.12, 15:41
                  dritte_dame napisała:

                  Może powinieneś spróbować trochę znowu..?

                  Dzięki, ale nie. Nie w basenie. Co innego latem w jeziorze, ostatecznie w naszym morzu. Tam to sobie jeszcze lubie trochę popływać. Ale też nie więcej niż kilkaset metrów.

                • piwi77.0 Re: Dzisiejszy wynik: 12.02.12, 15:44
                  No i żadna maska nie wchodzi w grę. W ogólę pływać to lubię mając wyłącznie mój ulubiony sznur z mewką na szyi.
    • piwi77.0 Przejdźmy zatem do kwestii solarium. 11.02.12, 16:05
      Jak wygląda u Was w tej dziedzinie? Są fani i wrogowie i tacy jak ja. Korzystam raz na 10 dni, żeby załapać bardzo lekki kolor, a żeby nie robił wrażenia, że za tym kryje się solarium.
      • dritte_dame Re: Przejdźmy zatem do kwestii solarium. 11.02.12, 16:31
        piwi77.0 napisał:

        > Jak wygląda u Was w tej dziedzinie?

        Zero zainteresowania.
        • yoma Re: Przejdźmy zatem do kwestii solarium. 11.02.12, 16:37
          Również. Nie będę się za życia kłaść do trumny :P
      • paco_lopez Re: Przejdźmy zatem do kwestii solarium. 11.02.12, 17:37
        w zyciu nie byłem.
        • piwi77.0 Re: Przejdźmy zatem do kwestii solarium. 11.02.12, 18:16
          Tak się nie da żyć. Można czegoś nie lubieć, ale najpierw trzeba spróbować.
          • rossdarty Re: Przejdźmy zatem do kwestii solarium. 11.02.12, 19:09
            piwi77.0 napisał:

            > Tak się nie da żyć. Można czegoś nie lubieć, ale najpierw trzeba spróbować.

            Dobra...
            Ja spróbowałem:D
            Też daaaawno temu. Były takie lampy kwarcówkami zwane:D
            Mordę sparzyłem okrutnie, a ponieważ trzeba było tego używać z odpowiednimi okularami to wiesz jak wyglądałem?
            Jak Zły z powieści Tyrmanda:):)

            Nie ma to jak wczesnowiosenne słoneczko, łódeczka i wędeczka...
            Na 1-go maja mam gębę tak opaloną że każdy kto mnie spotka pyta się czy wróciłem z Egiptu:D
            • piwi77.0 Re: Przejdźmy zatem do kwestii solarium. 11.02.12, 20:03
              To jakiś syf, nie solarium, musiało być. Rozumiem, że przy takim doświadczeniu można się skutecznie zniechęcić.
              • rossdarty Re: Przejdźmy zatem do kwestii solarium. 11.02.12, 20:52
                piwi77.0 napisał:

                > To jakiś syf, nie solarium, musiało być. Rozumiem, że przy takim doświadczeniu
                > można się skutecznie zniechęcić.

                Sorry Piwi, ale Ty wtedy pieluchy zużywałeś jak takie coś wymyślili:D
                Masz prawo nie znać szału używania kwarcówek:)
                To nie było zadne solarium a takie pudełko z odbłyśnikiem i lampami podobnymi do żarówek halogenowych. Długie na 15-18 cm i cienkie jak długopis.
                Z instrukcją obsługi i okularami pływackimi:D
              • massaranduba Re: Przejdźmy zatem do kwestii solarium. 11.02.12, 20:59
                piwi77.0 napisał:

                > To jakiś syf, nie solarium, musiało być. Rozumiem, że przy takim doświadczeniu
                > można się skutecznie zniechęcić.

                Solarium jest calkiem przyjemne,szczegolnie gdy na zewnatrz jest i zimno, i ciemno.Jak dla mnie ma dwie wady- wysusza skore,a ponadto jego metody dezynfekcji i czestotliwosc wymiany lamp sa hmm... dyskusyjne.Poza tym dermatolodzy bija na alarm,wiec w efekcie rozrywke sztucznego slonca mozna sobie darowac.
                • piwi77.0 Re: Przejdźmy zatem do kwestii solarium. 11.02.12, 21:37
                  Dermatolodzy niech najpierw nauczą sie rozpoznawać wysypki (mój krewny ma i żaden dermatolog nie wie co to jest), a potem dopiero spekulują co do szkodliwości sprzętów technicznych.
                  • massaranduba Re: Przejdźmy zatem do kwestii solarium. 11.02.12, 21:43
                    piwi77.0 napisał:

                    piwi77.0 napisał:

                    > a potem dopiero spekulują co do szkodliwości
                    > sprzętów technicznych.

                    Niestety,nie podejmuje sie dyskusji na temat zbawczego lub szkodliwego dzialania solarium.Faktem jednak jest,ze w Niemczech z solarium moga korzystac tylko osoby dorosle.
    • bling.bling a lekarz? 11.02.12, 19:01
      No to ile razy lekarz i ile wśród wizyt lekarskich jest wizyt u psychiatry?
      • gucio71.2 Generał Zima dba o moją kondycje 11.02.12, 20:32
        a co oglądało sie ck dezerterów. a tak na poważnie. Mieszkam w takim miejscu że niech to szlag trafi. Właśnie kiedy w końcu mam troche wolnego to nawaliło tyle śniegu że codziennie mam niezłą rozgrzewke. I kiedy już sie uporam z tym białym ścierwem to zapowiadają kolejne opady a nic mnie tak nie wk....ia jak pocenie sie za darmoche
        • piwi77.0 Re: Generał Zima dba o moją kondycje 11.02.12, 20:36
          Jak mieszkasz w narciarskim regionie, to śnieg musi być.
          • gucio71.2 Re: Generał Zima dba o moją kondycje 11.02.12, 20:41

            piwi77.0 napisał:

            > Jak mieszkasz w narciarskim regionie, to śnieg musi być.

            no pewnie że musi, tylko k...a czemu tak dużo, 30 cm w zupełności wystarczy

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka