Gość: kostek
IP: *.lubin.dialog.net.pl
01.07.04, 23:38
Telewizja
Jestem młodym jeszcze człowiekiem, pracuję w domu, rzadko go opuszczam, zaś
o tym co dzieje się na świecie dowiaduję się głównie z telewizji. Wiem, że
taki „pokarm” jest szkodliwy, żeby nie powiedzieć trujący. Bo przecież co jak
co, ale obiektywizm i szczera prawda to w polskich mediach rzecz mało
spotykana. Jednak umiem już tak dobierać repertuar wiadomości, że z
przynajmniej 70-cio procentowym prawdopodobieństwem mogę stwierdzić co jest
faktem, a co fikcją.
W ciągu dwóch ostatnich dni zestawiłem sobie trzy reportaże, które
unaoczniły mi jedną z największych tragedii współczesnej historii naszego
kraju. Jest nią życie polskich emerytów, naszych dziadków i pradziadków.
Seniorów, kombatantów. Ogółem tych wszystkich, dla których dzieciństwo i
młodość to pasmo cierpień, krzywd i bólu przerywane rozbłyskami radości i
krótkiego szczęścia. Mało kto w cywilizowanej Europie zasługuje na to by
jesień swego życia spędzić niczym w raju, opływając w dostatki, ciesząc się
życiem, zdrowiem, beztroską jak właśnie odchodzące pokolenie Polaków. A jak
wygląda rzeczywistość?
Wygląda niestety tragicznie. Rodzi się nam historia, która opisze Polaków
jako podły naród, pozbawiony elementarnych zasad etyki i przyzwoitości. W
żadnym innym kraju na zachód, północ i południe stąd nie traktuje się w tak
podły sposób naszych starszych obywateli. Mieszkam na Ziemiach Odzyskanych i
widzę wycieczki niemieckich emerytów zwiedzających „stare śmieci”. Wdowy
żołnierzy Wermahtu wyglądają na dumne, dobrze sytuowane. Jak damy z klasą.
Widzę mijające je Polskie starowinki, wracające z apteki gdzie zostawiły
połowę swojej emerytury.
Taki widok boli tym bardziej, że ci biedni ludzie po pierwsze nie mają
sił by bić się o swoje, a po drugie nauczyli się na przykrych doświadczeniach
znanych nam jedynie z lekcji historii, że lepiej godzić się z władzą na
wszystko bo zawsze może być jeszcze gorzej.
A teraz to co widziałem w polskiej telewizji:
Wczoraj obejrzałem reportaż o tym jak to ZUS buduje sobie w Warszawie gmach
swojej siedziby za 113 mln zł, gdzie powierzchnia gabinetu pani prezes ma
wynosić 190 m. kw.
Dziś obejrzałem w jednych z wiadomości pewną emerytkę, która zalana łzami
opowiada o tym jak właśnie wydała ostatnie 400 zł swojej emerytury na
szczepionkę, która co miesiąc przedłuża jej życie.
Na innym kanale obejrzałem zaś długi film dokumentalny ukazujący odyseje
ponad 800 dzieci - sierot, która w okresie międzywojennym z Syberyjskiej
katorgi trafiła do Władywostoka, potem do Japonii, i w końcu do Polski.
Wszystko dzięki determinacji i miłości dwojga Polaków, którzy postanowili je
uratować środkami jedynie w postaci dobrych koneksji i dyplomatycznych
umiejętności. Była to jedna z najbardziej przejmujących historii jakie
słyszałem i widziałem. Spośród tych dzieci do dziś przeżyła jedynie garstka
wychowanków. Mają po blisko 90 lat. Nie okazują żalu. Nie mówią o swoich
zmaganiach z rzeczywistością. Opowiadają jedynie swe życie jak wielką
przygodę. Chciało by się słuchać i słuchać. Mają niezwykłą pamięć. Czasem
wydaje mi się, że są jak studnia bez dna, jak wielka księga pełna najbardziej
niezwykłych historii. Ale to żywi ludzie. Każdy ma coś do opowiedzenia i
każda historia jest diament ubrany w najszczersze złoto. Mało mamy tych
skarbów. Choć wciąż możemy mieć ich tyle ile chcemy. Ale czy chcemy? Czy
chcemy ich słuchać?
Oni odchodzą ze swoimi skarbami.
Okazuje się jednak, że nie tylko ten naród pragnie by wreszcie odeszli, ale
jak w najbardziej dzikich i surowych społecznościach epoki lodowcowej spycha
ich na margines społeczeństwa okradając z godności, czci i szacunku .
Zawsze podziwiałem Polską historię. Jest naprawdę piękna, choć nie zawsze w
różowych kolorach. Ale teraz historia Polski zapisuje jedną z
najbrudniejszych kart. Pewnie mało kogo to obchodzi, ale to nasze pokolenie
będzie spuszczało głowę pytane o naszych dziadków. A może na wzór obecnych
władz będziemy zwalać winę na wszystkich innych. Myślę, że nie wynosząc
niczego z lekcji naszych dziadków spychając ich w niepamięć staniemy się
potworami. Ludźmi, których moralność spłyci się do rozmiarów brudnej kałuży a
nasze dzieci nasiąknięte naszą postawą i nas w końcu odrzucą i zamkną w
czterech ścianach jakiegoś obskurnego domu emeryta.
Z domu wyniosłem optymizm i zawsze patrzyłem w przyszłość z nadzieją i
wiarą. Tracę ją i wiem, że traci ją coraz więcej Polaków .