RATUNKU!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

18.07.04, 14:16
Mam 20 lat. Zauważyłem, że podobają mi się faceci! Jestem tym PRZERAŻONY!!!
Jestem niby pedałem? Przecież wszyscy plują na pedałów! Ja tego nie zniosę,
żeby być pedałem!
RATUJCIE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Co mam robić??????????????????????????????????
Czy mam się powiesić, czy znaleźć sobie faceta? Czy może mi się to zmienić?
Skąd mi się to wzięło? Pochodzę z normalnej rodziny. Nikt mnie nigdy nie
uwodził. Dłużej bez seksu nie wytrzymam, a dziewczyny jakoś mnie nie kręcą
(wybaczcie dziewczyny, to naprawdę nie moja wina!).
Czy ktoś z was był w podobnej sytuacji? Czy ktoś może mi coś podpowiedzieć?
    • blinski Re: RATUNKU!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 18.07.04, 14:20
      daruj sobie porady lecznicze, prowokancie:) ale jeśli to prawda, a jesteś
      dużego miasta, to chyba nie ma problemu..? uważaj tylko na wszechpolaków, ale
      łatwo ich poznać - za małe garniturki, cyngle i grzywki a la giertych;)
      jeśli jesteś z wawy idź do paradise'u na wawelskiej, mój kumpel ze studiów
      który jest gejem tam poznał swojego faceta. dobrze, jeśli nie jesteś wybredny,
      bo byłem tam i średnie z nich przystojniaki:)
      • marcin32 Re: RATUNKU!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 21.07.04, 07:55
        Dzięki!!!

        blinski napisał:

        > daruj sobie porady lecznicze, prowokancie:) ale jeśli to prawda, a jesteś
        > dużego miasta, to chyba nie ma problemu..? uważaj tylko na wszechpolaków, ale
        > łatwo ich poznać - za małe garniturki, cyngle i grzywki a la giertych;)
        > jeśli jesteś z wawy idź do paradise'u na wawelskiej, mój kumpel ze studiów
        > który jest gejem tam poznał swojego faceta. dobrze, jeśli nie jesteś
        wybredny,
        > bo byłem tam i średnie z nich przystojniaki:)
    • Gość: Re Re: RATUNKU!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! IP: *.crowley.pl 20.07.04, 16:36
      Oczywiście, znajdź sobie faceta.
    • Gość: Tadek Re: RATUNKU!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 20.07.04, 23:14
      I co, pomógł ci ktoś?
      • marcin32 Re: RATUNKU!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 26.07.04, 18:52
        Gość portalu: Tadek napisał(a):

        > I co, pomógł ci ktoś?

        Nie, na razie mi nikt ni epomógł. Nie wiem, czy jeszcze długo wytrzymam.
        • Gość: Agnieszka Re: RATUNKU!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! IP: *.zicom.pl / *.zicom.pl 28.07.04, 00:07
          No ale na czym, drogi chłopcze, polega Twój problem??? Nie wiesz jak powiedzieć
          rodzicom? Boisz się Giertycha i jego kolegów? Nie możesz znaleźć sobie faceta?
          Przyzwyczaiłeś sie do swojej dotychczasowej roli osobnika heteroseksualnego?
          Współczuję Ci i przypuszczam, że Twoja sytuacja do łatwych nie należy... Nie
          czuję się kompetentna do udzielania porad w kwestji problemów związanych z
          orientacją seksualną, ale może idź do psychologa, zrób sobie testy na
          identyfikację z płcią, pogadaj z kimś takim o tym. Przede wszystkim musisz sie
          przyzwyczaić do tej myśli, a potem będzie ok, tak sądzę. A w ogóle to
          skorzystaj z rady a propos znalezienia sobie faceta - to chyba wiele rozwiąże,
          a myślę, że tez ułatwi Ci spojrzenie na wlasną sytuację jako na normalną. Połaź
          po knajpach dla gejów, znajdź towarzystwo, grupę - to na pewno wyrwie Cię z
          poczucia anormalności i nie będziesz widział potrzeby szukania ratunku. Bo
          przed czym chcesz sie ratować? Przed sobą?
          • zoja44 Re: RATUNKU!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 19.08.04, 00:47
            Brawo, Agnieszko. Mysle bardzo podobnie, ale Ty zdazylas juz to napisac. Niech
            tylko ktos wspomni o nie do konca madrych kobietach...
          • marcin32 Masz rację 19.08.04, 17:57
            Masz rację, przecież nie będę się bronił przed samym sobą... To by było głupie.
            Znajdę sobie faceta. Ale czy będę szczęśliwy? Przecież wszyscy plują na pedałów.
    • Gość: Paweł Z. Rada IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.07.04, 16:53
      Homoseksualizm nie jest normalny. Nie powinieneś się wieszać, tylko powinieneś
      się leczyć. Normalne jest tylko życie zkobietą w małżeństwie. Jak nie możesz
      już wytrzymać z braku seksu to znajdź sobie dziewczynę.
      • Gość: A. Re: Rada IP: *.zicom.pl / *.zicom.pl 29.07.04, 18:59
        AMEN.
      • Gość: Brodacz Re: Rada IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 29.07.04, 23:00
        Aleś mu dał radę! Facet pisze, że jest homo, a ty do niego, żeby sobie znalazł
        dziewczynę. Kompletna bzdura.
        • Gość: m Re: Rada IP: *.acn.pl 03.09.04, 17:23
          Jeden czuje że lubi chłopców, a drugi - że jest Napoleonem. Nie widzę tu
          specjalnej różnicy. I jeden, i drugi powinien iść do psychiatry. Zwłaszcza, że
          daje się to leczyć. Kilkadziesiąt lat temu psychiatrzy to leczyli, czemu teraz
          miałoby nie wyjść? Nie modne? Co to za argument!
    • gooch Re: RATUNKU!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 29.07.04, 23:28
      Nie panikuj, daj sobie czas. Dobrze by bylo, zebys sprawdzil, czy rzeczywiscie
      dzialaja na Ciebie faceci - poszukaj w knajpach dla gejów. Jesli okaze się ze
      tak, to w koncu nie jest koniec swiata. Nie wszyscy pluja na gejow.
      Homoseksualizm nie jest traktowany jako zaburzenie seksualne (nikt Ci nie
      wpisze takiej diagnozy)- to niejest coś, co leczy się "z definicji". Problem
      pojawia się wtedy, kiedy ktoś nie potrafi zaakceptować siebie z takimi
      skłonnościami. Pójście do psychologa może być dobrym pomysłem. Tylko wczesniej
      należy poszukać jakiegoś dobrego, żeby nie wyjść od niego bardziej
      nieszczęśliwym niż się weszło.
      Powodzenia
      • marcin32 Myślicie, że to tak łatwo? 10.08.04, 01:07
    • marcin32 Re: RATUNKU!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 18.08.04, 19:57
      No i co? Nikt mi nie pomoże?
      • krisza82 Re: RATUNKU!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 19.08.04, 18:18
        Ale w czym mamy Ci pomóc??? Sam musisz sobie dać radę. Najlepiej porozmawiaj z
        kimś zaufanym - doradzam dobrą koleżankę i nie łam się... tyle
    • Gość: ja2 buahhahahahaha IP: *.tosa.pl 19.08.04, 19:47
      buahahahhahahahahahahahahhahahahahahhahahahaha...ale suchar!
    • marcin32 Poradźcie coś!!! 02.09.04, 23:58
      No i dalej nie wiem co robić. Poradźcie coś sensownego.
      • nafta_lina Spadaj głupi prowokatorze!!! 03.09.04, 07:11
        Facet robi sobie głupie żarty, może z nudów. Pisze różne głupoty, np.
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=15185923&a=15185923
        Trzeba mu "założyć ignora"!
    • Gość: Adam Oferta pomocy IP: 62.233.201.* 03.09.04, 09:40
      witam,
      homoseksualizm to według mnie bezwątpienia problem emocjonalny związany z
      dysfunkcja w rodzinie.
      Jak kiedyś mówilo się "choroba zranionej duszy".
      Wszystkim tzw. gejom polecam szczerą odpowiedź na nastepujące pytania:
      1.Czy w Twoim zyciu był obecny fizycznie i psychicznie ojciec?
      Czy odzedł od matki jak byłęs mały?
      A może był tylko duchem nieobecny na wasze potrzeby?
      2.Czy cechowała go warażliwośc emocjonalna na twoje potrzeby ciepła, miłości,
      dotyku, przytulenia, zabawy, pomocy i wsparcia emocjonalnego kiedy tego
      potrzebowałes?Czy przyjaźniliście się/ Bawiliście w męskie zabawy- zapasy
      siłowanie wyprawy nad jezioro, wspólne ogniska czy leżenie i gadanie razem?
      3.Czy Ojciec był/jest dla ciebie wzorem osobowym z którym się utozsamiasz
      jest
      Ci bliski jako ideał męskości?
      A może bałes sie go bardzo ?
      4. Czy Twoja mama była nadopiekuncza dominująca w rodzinie w związku z Twoim
      Ojcem?Czy decydowała za Ciebie jak masz ubierac sie co lubic a czego nie?
      ODPOWIEDZ SOBIE TERAZ CZY PRZYPADKIEM PSYCHOLOGICZNIE NIE ZOSTAŁEŚ W SWIECIE
      MATKI I ROZPACZLIWIE SZUKASZ MĘSKIEJ OPOIEKI WRAŻLIWOŚCI CIEPŁA
      Z wielu rozmów z grjami niestety wyłania sie dlamnie smutny obraz ludzi Z
      EMOCJONALNIE DYSFUNKCYJNYCH RODZIN KTORZY ZAMIAST PO MĘSKU PRZYZNAC SIE DO
      PROBLEMU I WZIĄŚĆ SIE ZA SIEBIE RACJONALIZUJA PROBLEM I WYPIERAJA GO
      EMOCJONALNIE.
      Ww zasade obrazuje psychologiczna teoria mostu czylli przejscia emocjonalnego
      pomiedzy swiatem kobiet i mezczyzn w dziecinstwie.
      jej zwolennikiem jest m.in. W.Eichelberger.
      Polecam kontakt z
      Laboratorium Psychoedukacji(spytaj sie w sekretariacie kogo polecają na terapie
      bliżej Ciebie)
      03-932 Warszawa
      ul. Katowicka 18

      TELEFONY:
      (022) 617-61-64
      (022) 616-13-72
      0501-201-490

      FAX
      (022) 617-24-52
      pozdrawiam
      Adam
      p.s. przeczytaj koniecznie świadectwa gejów poszukujących rozpaczliwie miłości
      które zebrał Cezary Gawryś free.ngo.pl/wiez/0207cg.htm


      Ścieżka pośród ruin

      Andrzej ma 33 lata. Obecnie żyje samotnie. Nie ma wykształcenia, mimo to
      zaczął prowadzić własną firmę. Przedtem siedem lat przeżył w zakonie. Należy
      do Grupy "Odwaga", istniejącej w Lublinie, przy ośrodku Ruchu "Światło-Życie"
      na Sławinku1.

      Zgodził się na rozmowę ze mną pod warunkiem, że będziemy oddzieleni kotarą,
      tak abym nie mógł poznać jego twarzy. Nasza rozmowa trwała kilka godzin, aż
      do późnej nocy. Był to właściwie jego gwałtowny, żarliwy monolog.

      "W dzieciństwie, jak daleko sięgam pamięcią, tęskniłem za miłością.
      Utożsamiałem się z innymi mężczyznami, myśląc przez długi czas, że to rzecz
      normalna. Dzieciństwo i okres dojrzewania kojarzą mi się z wielkim
      cierpieniem. Zawsze czułem się samotny. Wyobrażałem sobie, że jeśli jest ktoś
      drugi taki jak ja, to gdzieś na krańcu świata. Wielokrotnie myślałem o
      popełnieniu samobójstwa.

      Wychowywałem się na wsi, a moja rodzina była bardzo religijna. Ja też byłem
      religijny. Trzymał mnie tylko Pan Bóg. Kiedy osiągnąłem pełnoletność,
      wyjechałem najpierw na Śląsk, gdzie pracowałem przez pewien czas jako górnik,
      a potem zdecydowałem się wstąpić do zakonu. Nie miałem wtedy nikogo, z kim
      mógłbym o swoim problemie porozmawiać. Kiedy byłem w klasztorze, wśród
      zakonników ujawniła się para homoseksualistów. Zostali natychmiast usunięci
      przez przełożonych. Bardzo się bałem, że i mnie może spotkać to samo,
      choć "nie praktykowałem". Wyznałem wtedy na spowiedzi swój problem i pierwszy
      raz poczułem, że zrzucam z siebie jakiś straszny ciężar. Tamte lata na pewno
      nie były stracone. Pobyt w zakonie odkrył przede mną miłość Pana Boga.

      Jednakże jeszcze przed ślubami wieczystymi spotkałem na mojej drodze
      człowieka, który całkowicie mną zawładnął. Tęsknota za byciem kochanym przez
      drugiego mężczyznę okazała się tak silna, że wystąpiłem z zakonu.

      Rzuciłem się w przepaść. Poświęciłem się temu człowiekowi bez reszty. Byłem
      gotów zostawić dla niego wszystko i tego samego oczekiwałem od niego. Miałem
      świadomość, że rozbijam w ten sposób jego rodzinę - był bowiem żonaty i miał
      dzieci. Miłość do niego spalała mnie i paraliżowała. Gorąco pragnąłem, by mój
      przyjaciel miał dla mnie choć trochę czasu, by mnie przytulił i wysłuchał, a
      kiedy mnie unikał, przeżywałem ból i lęk. Prędko przekonałem się, że mnie
      okłamuje - miał jeszcze kogoś innego. Zacząłem być o niego chorobliwie
      zazdrosny. Przeżywałem jeden zawód za drugim. Dawałem mu z siebie wszystko, a
      on to deptał! Rozstania i powroty ciągnęły się przez kilka lat. W końcu sam
      już nie wiedziałem, co się ze mną dzieje. Kiedy mnie zostawiał albo zdradzał,
      łudziłem się myślą, że może jest na świecie inny mężczyzna, który spełni moje
      nadzieje? Ale gdzie go szukać? Zacząłem bywać w barze dla homoseksualistów.
      Miałem różne przygody.

      Wpadłem w depresję, straciłem apetyt, zacząłem chudnąć. Wylądowałem w końcu u
      psychiatry. - usłyszałem na wstępie dobrą radę. Ponieważ wciąż powracały
      stany depresyjno-lękowe, zdecydowałem się na psychoterapię. Terapeuta
      poświęcał mi dwie godziny tygodniowo, za duże pieniądze. Oczywiście sięgnął
      do moich przeżyć z dzieciństwa. Myślałem do tej pory, że moje dziecięce
      doświadczenia są całkiem zwyczajne - spojrzenie w oczy prawdzie było dla mnie
      szokiem.

      Tata często bywał pijany. Miałem pięcioro rodzeństwa. Mama nie miała dla nas
      serca ani cierpliwości. Powtarzała nam ciągle, że ojciec jest zły. Mnie biła
      i wyklinała, co zdarzało jej się nawet podczas odmawiania różańca. Nigdy nie
      usłyszałem od moich rodziców ciepłego słowa.

      Straszny ból, straszne cierpienie. Płakałem - miałem ochotę uciec z
      psychoterapii.

      Po każdym kolejnym seansie wracałem do pustego mieszkania i zostawałem sam ze
      swoimi uczuciami - to przerastało moje siły. Próbowałem nawet z desperacji
      nawiązać znów kontakt z moim przyjacielem, dla którego wystąpiłem z zakonu,
      ale on miał już kogoś innego i mnie zupełnie ignorował. Leki od psychiatry
      nie pomagały.

      Czułem, że muszę się od takiego życia odciąć, bo inaczej zginę. Teraz albo
      nigdy! W ten sposób trafiłem do Grupy . To moja ostatnia deska ratunku.

      Minął już rok mojego uczestnictwa w grupie. Początkowo byłem okropnie spięty -
      bałem się odkrywać przed innymi, obawiałem się też, że któryś z mężczyzn mi
      się spodoba. Z czasem jednak czułem się coraz lepiej, jak w prawdziwym domu -
      ustąpiły stany lękowe, nie odczuwałem zazdrości o inne osoby, czego nigdy
      przedtem nie doświadczałem.

      W związkach homoseksualnych, w które angażowałem się poprzednio, odczuwałem
      zawsze lęk i niepokój. Byłem zamknięty jak w klatce, obijałem się o ściany.
      Cierpienie przybierało coraz to inną postać. Teraz w relacjach z ludźmi
      odczuwam wolność. Z braćmi ze wspólnoty rozmawiamy na różne tematy,
      niekoniecznie o homoseksualizmie. Grupa daje mi poznanie samego siebie,
      pomaga mi odkryć moją wartość. Jestem zdolny do podejmowania decyzji. W pracy
      szybko pnę się w górę, dużo już osiągnąłem.

      Dzięki uczestnictwu w spotkaniach zrozumiałem, że ta miłość, której szukałem
      przedtem, w rzeczywistości nie istnieje. Szukałem głębokiego uczucia - gdy
      tymczasem w środowisku homoseksualnym liczy się głównie uroda, atrakcyjność,
      twarz.

      Czuję się teraz, jakbym pływał w jakiejś sadzawce, z której Pan Bóg powoli
      mnie wyciąga. Nie opijam się już wodą, ale ciągle tkwię w tej sadzawce.
      Czasami klnę i mówię sobie, że to wszystko bez sensu. Zamykam się w moim
      pokoju i krzyczę: Ale wiem, że Bóg daje wolność człowiekowi, że się mną
      opiekuje i że mnie nigdy nie zostawi.

      Udział we wspólnocie daje mi siłę do opanowywania mojego popędu seksualnego -
      rok już jestem sam. Wiem, że przede mną długa droga, ciężka praca i masa
      wyrzeczeń. Źle zrośnięta noga została złamana, teraz zwijając się z bólu
      stawiam na niej pierwsze kroki i nie wiem, kiedy się zrośnie - i czy w ogóle
      kiedykolwiek się zrośnie? Ale wiem jedno - że nigdy nie znajdę miłości w
      drugim mężczyźnie, bo nie ma jej we mnie. Sam popęd seksualny nie b
      • agent88 Re: Oferta pomocy 05.09.04, 10:03
        Adam, daj sobie spokój z tymi pseudonaukowymi rewelacjami.
        co za bulsiet :-/
    • Gość: VKS Re: RATUNKU!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! IP: *.cable.mindspring.com 03.09.04, 09:47
      odpowiedz sobie na to pytanie tak lub nie.

      czy podobaja sie tobie faceci?

      jezeli nie, to gdze masz problem?

      jezeli tak, to gdze masz problem?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja