Gość: Sajko Patyk IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.10.04, 07:52 Uciekanie w świat fantazji , zaciekłe ,z śliną, na ustach obrażanie inaczej myślących . Może ktoś jeszcze zna jakieś objawy tej choroby ?? Panowie profesorowie ,bardzo proszę . Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
kapkin Re: Wiara w boga to choroba psychiczna !! 14.10.04, 10:08 Nie jestem osobą wierzącą, ale uważam , że nie masz prawa mówić o wierzących w Boga, że są chorzy psychicznie. Jak możesz nazwać kogoś chorym tylko dlatego, że ma inne przekonania niż Ty? Sam napisałeś o obrażaniu inaczej myślących... Odpowiedz Link Zgłoś
sliwka1977 Re: Wiara w boga to choroba psychiczna !! 14.10.04, 10:15 Gość portalu: Sajko Patyk napisał(a): > Uciekanie w świat fantazji , zaciekłe ,z śliną, na ustach obrażanie inaczej > myślących . Może ktoś jeszcze zna jakieś objawy tej choroby ?? Panowie > profesorowie ,bardzo proszę . Dla Ciebie to fantazja, a dla innych nie. Ile ludzi na świecie, tyle wyobrażeń o bogu lub i o jego nieistnieniu. Wśród każdej społeczności znajdą się ludzie jak piszesz, którzy zaciekle i ze śliną na ustach obrażają inaczej myślących. Zastanów się nad swoim postem..... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: M Re: Wiara w boga to choroba psychiczna !! IP: *.elk.mm.pl 14.10.04, 18:46 Na razie to Ty, dzieciaku, obrażasz. Żałosne! Odpowiedz Link Zgłoś
aniajerzyk Re: Wiara w boga to choroba psychiczna !! 16.10.04, 14:41 Arogancka, butna, głupia wypowiedź. I obraźliwa.Poza tym: jeśli Bóg istnieje to warto w Niego wierzyć i żyć tak jak się wierzy. Jeśli nie istnieje to wiara w Niego w niczym Ci nie zaszkodzi. Pozdrawiam i życzę więcej miłości wobec siebie i innych. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: Wiara w boga to choroba psychiczna !! IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 17.10.04, 08:10 Czemu nie warto wierzyc w Boga forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=16770873-------------------------------------------------------------------------------- Czemu nie warto wierzyc w Boga Autor: Gość: Kagan IP: *.lib.unimelb.edu.au Data: 27.08.2004 09:40 1) Jesli Boga nie ma, to zadna roznica po smierci a spora oszczednosc teraz. 2) Jesli Bog jest i jest dobry, to nam wszystko wybaczy, lacznie z niewara. 3) Jesli Bog jest i jest zly, to nie ma znaczenia, czy wierzymy, czy tez nie... :( 4) Tertium non datur. Odpowiedz Link Zgłoś
magic00 Re: Wiara w boga to choroba psychiczna !! 14.11.04, 00:43 To co właściwie proponujesz? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: m. Re: Wiara w boga to choroba psychiczna !! IP: 80.51.246.* 14.11.04, 08:43 Słuchaj,co może proponować ktoś kto wymienia 3 możliwości a następnie pisze "tertium non datur".Zwykły niedouczek. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tempus Re: Wiara w boga to choroba psychiczna !! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.10.04, 10:55 aniajerzyk napisała: > Arogancka, butna, głupia wypowiedź. I obraźliwa.Poza tym: jeśli Bóg istnieje to > > warto w Niego wierzyć i żyć tak jak się wierzy. Jeśli nie istnieje to wiara w > Niego w niczym Ci nie zaszkodzi. Pozdrawiam i życzę więcej miłości wobec siebie > > i innych. Nie zaszkodzi?! A wiesz ilu ludzi zginęło w wojnach religijnych, krucjatach, pogromach??? Wynalezienie Boga było po tym względem gorsze od wynalezienia bomby atomowej :). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: P.S.J. Re: Wiara w boga to choroba psychiczna !! IP: *.itpp.pl 25.10.04, 13:41 Ależ argument... A wiesz, ile osób zginęło z powodu wojen o ziemię? "wynalazek" prywatnej własności jak widac był jeszcze bardziej morderczy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tempus Re: Wiara w boga to choroba psychiczna !! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.10.04, 22:03 Gość portalu: P.S.J. napisał(a): > Ależ argument... A wiesz, ile osób zginęło z powodu wojen o ziemię? "wynalazek" > > prywatnej własności jak widac był jeszcze bardziej morderczy. Najpierw zechciej rzeczytać post na który odpowiedziałem, a później oceniaj moc mojego argumentu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: P.S.J. Re: Wiara w boga to choroba psychiczna !! IP: *.itpp.pl 26.10.04, 10:03 No dobrze - a mi chodziło o to, że religia sama w sobie nie jest rzeczą złą - ba, gdyby ludzie faktycznie trzymali się zasad jej postępowania (mówię tu o szeroko pojętych religiach chrześcijańskich, a może nawet z pominięciem najskrajniejszych odłamów fundamentalistycznego protestantyzmu) to wojen RACZEJ by nie było. Religia jest tu takim samym "sprawcą" wojen jak prawo własności, gospodarka czy nawet, o zgrozo, kobiety. Wszystkie te czynniki są dość neutralne, i dopiero zła (nie ma co ukrywać) natura ludzka czyni z nich pretekst do wojny - a wojna zawsze służyła zdobyciu korzyści, co by o tym nie sądzić. Na wojnach religijnych też się bogacono, a motywy działań władców były nieco bardziej przyziemne niż "obrona dogmatów". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Paweł Z. Re: Wiara w boga to choroba psychiczna !! IP: *.kom / *.kom-net.pl 27.10.04, 22:25 Nieprawda. To tak, jakby mówić, że alkohol sam w sobie nie jest zły. Jeśli tak, to dlaczego nie sprzedaje się go dzieciom? Jeśli tak, to dlaczego sądy mają prawo nakazać alkohlikowi przymusowe leczenie? Religia wspiera wojny - taka jest prawda. Nawet jeśli czasem religia jest zasłoną dymną dla rzeczywistych interesów jakiejś grupy ludzi, które nie mają nic wspólnego z religią. Odpowiedz Link Zgłoś
zoppino Re: Wiara w boga to choroba psychiczna !! 28.10.04, 09:58 A leki? Lekomanię też się leczy. A kawa? Też nie dalabym jej dziecku. A internet? Jak wyżej. Można znależć milion przykładów działających w obie strony. Można coś wykorzystywać dobrze, można żle. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Paweł Z. Re: Wiara w boga to choroba psychiczna !! IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 28.10.04, 11:21 Tak się jednak składa, że - gdy spojrzeć na dzieje ludzkości - to znaczana część (może większość) konfliktów zbrojnych i masowych prześladowań jednych ludzi przez innych ludzi, miała przyczyny lub tło religijne. I to nie jest tak, że ktoś wykorzystywał dany kościół do czegoś, czego kościół nie chciał. Po stronie wojujących stawali prorocy, kler i papierze. Do wojowania - jak wiadomo - zachęcają często święte księgi danej religii. W szczególności dotyczy to Biblii. Izraelici - jak można przeczytać - mordowali plemiona palestyńskie dla chwały Pana. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: P.S.J. Re: Wiara w boga to choroba psychiczna !! IP: *.itpp.pl 28.10.04, 10:13 Z tym, ze alkohol, w przeciwieństwie do religii, wywołuje fizyczne zmiany patologiczne w organizmie... A poza tym wczesniejsza odpowiedz na twoj post (niejakiego zoppino) tez daje wiele do myslenia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Paweł Z. Re: Wiara w boga to choroba psychiczna !! IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 28.10.04, 11:23 Religia prowadzi niekiedy do patologicznych zmian psychicznych. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tempus Re: Wiara w boga to choroba psychiczna !! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.10.04, 18:58 Religia prowadzi do ogłupienia wyznawców. Dlaczego niektórzy muzułmanie wysadzaja się w powietrze zabijając "niewiernych" - w praktyce nawet dzieci? Ponieważ ich czarownicy/szamani naopowiadali im od dzieciństwa, że w ten sposób zostaną zbawieni i dostaną kilkadziesiąt dziewic w raju. Dlaczego naiwniacy brali kredyty dla Salezjan? Ponieważ od dzieciństwa wmawiano im, że ksiądz, to nie jest zwykły człowiek, lecz jakiś "wyświęcony". A dlaczego "wierni" pobili dziennikarzy w kosciele św. Brygidy? Z tego samego powodu. "Rząd dusz" to potężna siła która miesza 'owieczkom' w głowach. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: P.S.J. Re: Wiara w boga to choroba psychiczna !! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.10.04, 20:55 Jassne... a czemu Sondergruppen Wehrmachtu posłusznie słuchały swych oficerów, rozstrzeliwując całe wioski? Czemu szeregowi funkcjonariusze CZeKA strzelali w tył głowy Polakom w Katyniu? Z powodu jakiegokolwiek Boga? Nieee sądzęęę... "Rząd dusz" faktycznie jest potężny - tylko że religia jest TYLKO JEDNYM ze sposobów jego sprawowania. Zresztą myślisz, ze islam jest zgodny z zamachami samobojczymi? Nie - ale jest wdzęcznie wykorzystywany przez cwanych politycznych graczy świata arabskiego. Taniej jest mieć bojówkarzy otumanionych jakimiś pseudo-wymysłami (mającymi tyle wspólnego z islamem, co wojny religijne w XVIwiecznej Europiez chrześcijańską miłością bliźniego), niż wydawać kasę na najemników. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Paweł Z. Re: Wiara w boga to choroba psychiczna !! IP: *.kom / *.kom-net.pl 27.10.04, 22:21 Stary, zupełnie idiotyczna zasada ekonomii wiary Błażeja Pascala. Dlaczego idiotyczna? Co to znaczy, że opłaca się wierzyć w boga? Jakiego boga? Jahwe? Ormuzda? A może opłaca się jednak bardziej zatopić się w kontemplacji w celu osiągnięcia nirwany? Jeśli ktoś uważa, że to wszystko jedno, w jakiego wierzy się boga, to jest w wielkim błędzie! Każdy ksiądź wyprostuje jego błędne przekonania: żeby być zbawionym w Kościele katolickim, trzeba wierzyć w katolickiego Boga i przestrzegać nauk KK. Dlatego ekonomia wiary to czysty idiotyzm. Co do meritum: jak nazwalibyśmy osobę, która wierzy w istnienie otaczających ją niewidzialnych istot. Z racjonalnego punktu widzenia taka osoba to szaleniec. I z tego punktu widzenia można bronić przedstawionej w tytule tezy. Nietolerancja? A czy niewierzący czekiści byli tolerancyjni? Odpowiedz Link Zgłoś
pewien_student Re: Wiara w boga to choroba psychiczna !! 16.10.04, 16:05 marna ta prowokacja... bo jesli to sa poglady to nawet komentowac nie warto Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: Wiara w boga to choroba psychiczna !! IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 17.10.04, 08:07 Oczywiscie! forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=718341 Bog to produkt chorych umyslow ludzkich Poczytajcie Newsweek (Polish Ed.) Nr. 13/2001, tam jest dosc dobrze wylozone, ze tzw. Bog to produkt umyslu ludzkiego, i to niezbyt dobrze funkcjonujacego. Religijnosc to produkt uboczny np. padaczki, wizje "polaczenia sie ze swiatem" to np. produkt zlego funkcjonowania mozgu, ktory niewlasciwie interpretuje sygnaly z receptorow, w wyniku czego mamy iluzje "jednosci z calym swiatem". Oczywiscie, osobnik z takimi iluzjami jest narazony na atak, bo nie widzi granicy miedzy "ja" i "reszta swiata", i moze np. latwo nie zauwazyc, ze gdy on (ona) ma owe wizje, to znika mu (jej) np. portfel... Nestety, religia to: - Dla jednostki: choroba psychiczno-neurologiczna. - Dla spoleczenstwa: zbiorowa psychoza, czesto objawiajaca sie zbiorowa histeria. A tak przy okazji: jesli Bog jest niepoznawalny naszym rozumem, to co robia ci szarlatani na wydzialach teologii? Do roboty ich, autostrady budowac, smieci sprzatac, nad chorymi sie opiekowac! A dualistczna natura swiatla i inne tzw. "tajemnice przyrody" sa bardzo dobrze wyjasnione np. teoria superstrun (superstrings), inne modele fizyczne tez latwo sobie wyobrazic, jak ktos liznal nieco wyzszej matematyki (np. wielowymiarowe tablice pozwalaja zrozumiec model swiata 10, czy 11 wymiarowego). Kazde pojecie z fizyki mozna zrozumiec, jesli ma sie nieco przygotowania matematycznego i wyobrazni (glownie przestrzennej). Bog zas jest sprzeczny, jako idea, bo jest np.: 1. Samym dobrem i przy tym wszechpoteznym, a toleruje skrajne zlo. Jak moze superpotezne superdobro tolerowac nawet mimialne zlo? Wtedy nie jest przeciez dobrem, ale zlem! 2. Wszechpoteznym, czyli mogacym stworzyc Boga potezniejszego od siebie; ale wtedy juz nie jest wszechpotezny, bo ten nowy Bog jest od niego potezniejszy. 3. "Krolestwo jego jest z innego swiata", to po co mialby on tworzyc swiat materialny? Przeciez jest on nieskonczony, wiec NIC poza nim NIE jest mu potrzebne do szczescia... 4. Wszechwiedza Boga kloci sie tez z jego aktywnoscia w swiecie materialnym, bo wyglada, ze tworzac ten swiat dokonywal on niejako eksperymentu, ale PO CO, jesli jako wszechwiedzacy znal on z gory i to dokladnie wynik tegoz eksperymentu? Eksperymenty przeprowadzaja tylko ograniczeni ludzcy uczeni, bo nie sa nigdy w 100% pewni, ze ich terorie sa prawdziwe! Bog zna zas wszystko, wiec NIE musi weryfikowac swej wiedzy, bo jest on absolutnie pelna i absolutnie prawdziwa! ITP. ITD. Wniosek: idea Boga (jako superducha, istoty z "innego swiata"), jedynego, wszechpoteznego, wswzechwiedzacego, wiecznego i dobrego zarazem, a jednoczesnie stworzyciela materialnego swiata jest wewnetrznie sprzeczna! Nie moze miec on bowiem na raz tych wszystkich atrybutow... Oczywiscie, mozecie rzec, ze rzadzi sie on inna logika. Ale wtedy to juz zupelnie NIC o nim rzec nie mozna, nawet ze On istnieje! I co robia wiec ci wszyscy pseudoeksperci od "wiedzy o Bogu", czyli np. teologowie, jaki ma sens pranie mozgow dzieciecych zwane nauka religii w szkolach? Kagan z pozdrowieniami Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wasyl Re: Wiara w boga to choroba psychiczna !! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.10.04, 09:15 No i tak to jest kiedy my czyli ludzkość jesteśmy wynikiem nieudanego eksperymentu genetycznego jakiejś innej cywilizacji. Ktoś nas spieprzył i uciekł. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tempus Re: Wiara w boga to choroba psychiczna !! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.10.04, 11:22 Gość portalu: Kagan napisał(a): (...) Zgadzam się z przedmówcą. No, może z wyjątkiem jednego. Może to nie jest choroba, lecz po prostu marzenia? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: witch-witch Re: Wiara w boga to choroba psychiczna !! IP: *.036-52-73746f40.cust.bredbandsbolaget.se 17.10.04, 11:19 Gorzej, bo z choroby psychicznej jest szansa się uleczyć, a z tego ani rusz. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jan, Re: Wiara w boga to jak majaki przedszkolaczków IP: *.multicon.pl 17.10.04, 11:41 Odpowiedz Link Zgłoś
zoppino Kto nie przyjmie królestwa Bożego jak dziecko 26.10.04, 14:53 ten nie wejdzie do niego. Mk 10,15 Jestem sobie przedszkolaczek, nie grymaszę i nie płaczę!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wierzacy w Boga Re: Wiara w boga to choroba psychiczna !! IP: *.dip0.t-ipconnect.de 23.10.04, 17:08 Kochany a zastanowiles sie kiedys nad wszystkim co widzisz znasz czujesz.Czy to ze jest swiat i kosmos iplanety ,przyciaganie ziemskie ze krowy daja mleko ktore jest dla nas dobre ze jest woda.ze masz nerki ktore to wszystko filtruja i watrobe,i serce i muzg i ze kochasz lubisz nienawidzisz, czy to wszystko dielem PRZYPADKU? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: niewierzący Re: Wiara w boga to choroba psychiczna !! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.10.04, 18:30 Właśnie ty jako wierzący szukasz prostego rozwiązania twoich obserwacji świata czyli przyszedł sobie koleś z bródką i nas stworzył a my mu mamy być wierni i jeszcze dziękować za te piekło które mamy na ziemi . Może ty jesteś szczęśliwym człowiekiem ale kilka miliardów ludzie - nie jest. Nie chcę walczyć z waszą religią ani żadną inną bo nie wygram tej bitwy ponieważ jesteście zbiorow zaślepieni i zastraszeni . Wierzysz w Boga dlatego że go kochasz czy się boisz jego kary ?? Jak możesz kochać kogoś kogo nie znasz ?? Wielu ludzi kochało też hiltera i castro i wielu innych dyktatorów bo byli zaślepieni . Odpowiedz Link Zgłoś
zaholec Re: Wiara w boga to choroba psychiczna !! 25.10.04, 21:42 Mój mÓzg daje mi odczuć wszystko wokół mnie ale nie "wspomina" nic o tym by było to dzieło boga...... Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: maja Re: Wiara w boga to choroba psychiczna !! IP: *.e / 213.25.195.* 26.10.04, 11:20 > Mój mÓzg daje mi odczuć wszystko wokół mnie ale nie "wspomina" nic o tym by > było to dzieło boga...... Nie wspomina też o procesach komórkowych, przewodzeniu impulsów przez neurony itd. A nieraz informuje o czymś czego nie ma (ciąże urojone, obsesje, patologiczne lęki). Nie boisz się zdać wyłącznie na tak nieodpowiedzialny narząd? Odpowiedz Link Zgłoś
zaholec Re: Wiara w boga to choroba psychiczna !! 26.10.04, 17:55 Nie albowiem ufam kontrolując :)))))) To tylko pewna forma językowa była odnosząca się do postu, na który odpowiadałem.... Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
zoppino Re: Wiara w boga to choroba psychiczna !! 27.10.04, 11:54 Nie czuj się atakowany przeze mnie, chcę tylko wyjaśnić pewną sprzeczność (chyba). Piszesz:> Nie albowiem ufam kontrolując :))))))(mózgowi). Ale jak kontrolujesz mózg? Masz jakiś nadrzędny system kontroli nad mózgiem? Nie musisz na to odpowiadać, jeśli nie chcesz, chodziło mi tylko o ukazanie tej niekonsekwencji. Odpowiedz Link Zgłoś
zaholec Re: Wiara w boga to choroba psychiczna !! 27.10.04, 21:58 I w ten sposób każdą rozmowę można skierować na jałowe manowce pseudopsychologii :)) Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Paweł Z. Re: Wiara w boga to choroba psychiczna !! IP: *.kom / *.kom-net.pl 27.10.04, 22:27 Wiedzę o fizjologii osiągnąłem dzięki racjonalnej wiedzy. Bóg nie jest racjonalny. Wiara stoi w głębokiej sprzeczności z rozumem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pinia Re: Wiara w boga to choroba psychiczna !! IP: *.e / 213.25.195.* 28.10.04, 09:35 Czy nie budzi wątpliwości myśl, że nic na świecie nie jest wyższe od rozumu? Bo rozum może ogarnąć tylko to, co jest od niego niższe. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Paweł Z. Re: Wiara w boga to choroba psychiczna !! IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 28.10.04, 09:47 Nie rozumiem, co to znaczy, że coś jest wyższe lub niższe od rozumu. Jest świat. Można świat badać - dzięki zmysłom i rozumowi. Nie znam innych dróg poznania. Może istnieje coś niepoznawalnego, ale w takim razie, nie ma możliwości poznania tego czegoś. Czyli powinniśmy przyjąć, że to nie istnieje. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: P.S.J. Re: Wiara w boga to choroba psychiczna !! IP: *.itpp.pl 28.10.04, 10:16 Tą opinią właśnie wywalasz do kosza osiągnięcia filozofii starożytnej Grecji, która wprowadziła pojęcia fizyki i metafizyki. A metafizyka ma to do siebie, ze chociaz nie nalezy do swiata mierzalnych pojec fizycznych, to jednak istnieje. No, ale skoro potrafisz tak lekką ręką zbić twierdzenia fundamentów europejskiej filozofii, to gratuluję... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Paweł Z. Re: Wiara w boga to choroba psychiczna !! IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 28.10.04, 10:59 Oczywiście, że wywalam - część z tych osiągnięć. Co więcej, wywalam do kosza osiągnięcia św. Augustyna, Dunsa Eriugeny, Akwinaty i wielu, wielu innych. Postęp wiedzy polega nie tylko na tym, że się ją wzbogaca, ale także na tym, że wyrzuca się na śmietnik to, co przestało być dla systemu wiedzy przydatne. Dla nowoczesnej nauki podział na fizykę i metafizykę jest bezwartościowy. Dziękuję za gratulację. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: P.S.J. Re: Wiara w boga to choroba psychiczna !! IP: *.itpp.pl 28.10.04, 11:13 Nie pisałem o filozofach chrześcijaństwa, tylko o antyku greckim. Czyli co? Taka dziedzina nauki jak filozofia jest już, wg. ciebie, niepotrzebna? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Paweł Zięba Re: Wiara w boga to choroba psychiczna !! IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 28.10.04, 11:30 Oczywiście, jest potrzebna. Tylko że powinny obowiązywać w niej podobne standardy jak w każdej nauce. Ptolemeusz to też grecki antyk. Ale znalazł się ze swoim modelem geocentrycznym Wszechświata na śmietniku, czyż nie? Żeby dodać do listy systemów filozoficznych wyrzuconych na śmietnik jakiegoś filozofa niechrześcijańskiego, wrzucę nam może np. Averroesa, chociaż to, czy filozof jest chrześcijański, czy nie jest, nie ma nic do rzeczy. Chodzi o to, że w nauce nowożytnej nie ma autorytetów. I śmiało można powiedzieć, kierując się tą metodologią, że twórczość Platona to stare ramoty! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: P.S.J. Re: Wiara w boga to choroba psychiczna !! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.10.04, 20:58 No, nie do końca, bo w filozofii był tylko jeden przełom na miarę zerwania z fizyką newtonowską - ale i on odbył się w starożytnej Grecji :) i miał miejsce w chwili, gdy filozofia przestała zajmować się naturą świata, wysuwając na pierwszy miejsce naturę człowieka. W fizyce też do całkiem niedawnego momentu wszyscy nowatorscy myśliciele nawiązywali do poprzedników. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Paweł Z. Re: Wiara w boga to choroba psychiczna !! IP: *.kom / *.kom-net.pl 28.10.04, 21:28 Dość śmiałe twierdzenie. Ech, zapraszam do lektury Kuhna. Nauka współczesna ma nie więcej niż 400 lat. Jest oczywistą nieprawdą, że Kepler odwoływał się do Ptolemeusza, a Galileusz do Arystotelesa. Inny przełom to odrzucenie teorii eterowych w fizyce XIX wieku. Całe średniowiecze to nie żadne dywagacje o człowieku, ale rozważania metodologiczne, etc. etc. Twoje twierdzenie jest wręcz szokująco bezzasadne. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: thorn Re: do P.J.S. i P.Z IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 30.10.04, 17:51 powinniście obaj książke napisać jak słowo daję, choć nie wiem czy by się stała bestsellerem,nawet wątpię, za dużo mądrości naraz nie służy naszemu społeczeństwu, mogłaby społeczeństwo rozboleć głowa co do "historii wiedzy " muszę się zgodzić z Panem P.J.S z prostej przczyny, nawet jeśli część teorii starożytnych jest "błędna" (tak jest odbierana z jakiegoś sensownego lub nie powodu) to od czegoś trzeba zacząć, prawda?? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: thorn Re: do P.S.J i P.Z IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 30.10.04, 17:52 powinniście obaj książke napisać jak słowo daję, choć nie wiem czy by się stała bestsellerem,nawet wątpię, za dużo mądrości naraz nie służy naszemu społeczeństwu, mogłaby społeczeństwo rozboleć głowa co do "historii wiedzy " muszę się zgodzić z Panem P.S.J z prostej przyczyny, nawet jeśli część teorii starożytnych jest "błędna" (tak jest odbierana z jakiegoś sensownego lub nie powodu) to od czegoś trzeba zacząć, prawda?? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Paweł Z. Re: do P.S.J i P.Z IP: *.kom / *.kom-net.pl 31.10.04, 00:49 Zaczęcie nastąpiło 2500 lat temu. Przez te lata dokonał się pewien postęp. :-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: thorn Re: do PZ IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 31.10.04, 15:35 to fakt, postępu nie da sie nie zauważyć i dzięki Bogu, kiepsko by było jakbyśmy zostali na pewnym etapie i w ogóle nie posunęli się do przodu :) podobno można "cofnąc" komórki szpiku i otrzymać kom. macierzyste, co miało być niewykonalne wg autorytetów....autorytety też się mogą mylić jak widać nie można więc przecenić osiągnięć nauki, jeśli to faktycznie prawda a co wiary, hhmm letni stosunek ? daleko mi do fanatyzmu, ale letni stosunek to raczej przesada :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Paweł Z. Re: do PZ IP: *.kom / *.kom-net.pl 31.10.04, 22:19 Nauka nie tworzy autorytetów, lecz jest zwalcza. Jednym z pierwszych osiągnięć współczesnej nauki było to, że złapano muchę i policzono jej nogi. Wcześniej kolejni autorzy przepisywali od Arystotelesa, który przez pomyłkę podał, że noga ma 6 nóg. Oczywiście, metodologia naukowa to jedno, a psychologia to drugie, zatem wielu naukowców ma jakieś swoje prywatne autorytety. Ludzie lubią wiedzieć, że jest coś stałego. W pewnym sensie te autorytety w nauce pełnią pozytywne funkcje - powodują, że naukowcy nie rzucają się na każdą głupią nowinkę niczym stado wilków na kulawą owcę. Jednak generalnie metodologia naukowa odrzuca rolę autorytetów. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: thorn Re: Wiara w boga to choroba psychiczna !! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 29.10.04, 18:51 przyjmować że coś nie istnieje bo nie możemy tego poznać? kosmosu też nie możemy poznać, przynajmniej tego bardziej oddalego od naszego systemu słonecznego, czy wobec tego mamy przyjąć że nie isnieje??? :) błedne rozumowanie obawiam się Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Paweł Z. Re: Wiara w boga to choroba psychiczna !! IP: *.kom / *.kom-net.pl 29.10.04, 23:05 Niestety, taka jest podstawa metodologii naukowej. Kosmos oczywiście możemy zasadniczo poznać. Nie teraz i nie cały, ale zarazem zakładamy, że świat co do swojej natury jest zasadniczo taki sam tu, jak i w innej galaktyce, składa się mianowicie z materii. Kiedyś się przekonamy, jaką ta materia ma dokładnie postać. Ale przyjmowanie, że materia w innej galaktyce ukształtowała się np. w formę wesołych elfów, które kręcą gwiazdami niczym dzieci bąkami jest oczywistą niedorzecznością. Jeśli żadnych elfów kręcących ciałami niebieskimi nie możemy dostrzec, to naukowiec powinien założyć, że ich tam nie ma. Co z drugiej strony wcale nie przesądza, że ich tam nie ma (może i są, ale po co zajmować się takimi ewentualnościami, skoro nie ma na nie dowodów i do niczego w naszym systemie wiedzy przydać się nie mogą, mamy lepsze wytłumaczenie fenomenu obrotów ciał niebieskich: grawitację). Z punktu widzenia nowożytnej nauki nie da się wykluczyć istnienia dowolnych bogów (bo nie da się wykluczyć istnienia czegokowiek). Chodzi jedynie o to, że w nauce obowiązuje taka zasada metodologiczna, która uniemożliwia włączenie Boga i innych metafizycznych bytów w zakres naszej racjonalnej wiedzy. Zatem wiedza naukowa musi zawierać twierdzenie, że Boga nie ma, chociaż jest ono konsekwencją istnienia określonej zasady metodologicznej, a nie np. obserwacji lub logicznego rozumowania. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: THORN Re: do Pana Pawła.Z ! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 30.10.04, 17:00 Może i taka jest metodologia. jestem laikiem w podobnych dziedzinach, krótko mówiąc nie mam o tym pojęcia. co do elfów.. coż do głowy by nie przyszły elfy w kosmosie (choć lubię fantasy:)... co innego Tolkien co innego Lem możemy załozyć, że świat jest wszędzie taki sam, gdyż nie mamy niestety innnego wyboru (jakiej wielkości i średnicy musiał by być teleskop, żeby zobaczyć co jest "DALEJ"?) dużo kasy by pewnie poszło na budowę takiej maszyny, myślę jednak że niczego nie można wykluczać dopóki nie ma sie absolutnej pewności -której mieć nie można, jak sam stwierdziłeś- nawet elfów,choć ciągle mi nie pasują do gwiazdozbioru :) co do oddzielenia bogów i wiedzy racjonalnej, to nie widzę w tym nic dziwnego bogów się przyjmuje na wiarę, która ze swej istoty nie ma z racjonalizmem wiele wspólnego, chyba nawet mieć nie powinna, choć niektórzy wierzą w plagi bo się logicznie układają:robaki potem żaby, które zjadły robaki itd- tylko po co się wysilać skoro nie o to chodzi; a że wiedza wyklucza to czego "nie rozumie" "Nic nowego pod slońcem" że pozwolę sobie zacytować. aha apropos cytatów Są rzeczy w niebie i na ziemi..." i wszystko jasne PS dzięki za Odpowiedź, Dobrze jest porozmawiać z mądrym człowiekiem jakby powiedział Dostojewski a raczej napisał. Pozdrawiam i żałuję że nie mam stałego łącza :( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: thorn Re: jeszcze raz do PSJ i PZ IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 30.10.04, 18:16 przepraszam za błedy 'W druku" wcześniejsze i przyszłe nie można chyba nikogo winić że w pośpiechu popełnia błedy a potem usiłuje te błedy naprawić :) co do wiary to pan Paweł, ma jak dla mnie, trochę zbyt poważne podejcie, zbyt "naukowe" muszę się więc ponownie ogólnie zgodzić z panem P.S.J. nie mam problemu, moja wiara jest silna, ślepa i bez podstaw, choć czasem się zastanawiam co się stanie jak Osetyjczycy zaczną się mścić (trudno się im dziwić) ale przede wszytkim dlaczego musiało do tego dojść, czemu nie można było temu zapobiec chyba wielu się nad tym zastawia... rozróżnienie wiara-nauka, może po to właśnie mamy 2 półkule? może jednak jedno nie wyklucza drugiego całkowicie? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Paweł Z. Re: jeszcze raz do PSJ i PZ IP: *.kom / *.kom-net.pl 31.10.04, 01:07 Hmmm, jak by powiedzieć, wiara to poważna rzecz. Myślę, że trzeba być zimnym lub gorącym w tak poważnych sprawach. Bycie letnim to... hmmm, ciężko znaleźć odpowiednie słowo - grzech? Odpowiedz Link Zgłoś
zoppino Re: jeszcze raz do PSJ i PZ 31.10.04, 08:28 O ile pamiętam, Thorn napisał: "nie mam problemu, moja wiara jest silna, ślepa i bez podstaw", chyba więc jest nadużyciem zarzucać mu letni stosunek do religii na podstawie tego, że pisze o pogodzeniu wiarę z rozumem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: THORN Re: do zoppino i PZ IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 31.10.04, 17:28 pozdro dla zoppino miło ktoś staje po mojej stronie :) nie mam pojęcia co to jest dualizm korpuskularno-falowy, nauczyciel od fizy był przesympatyczny, ale niczego nas nie nauczył, w związku z tym fizyka to dla mnie połączenie czarnej magii i czarnej dziury :) szkoda bo to bardzo ciekawa dziedzina wiedzy PS to prawda że stojąc w pobliżu czarnej dziury można zobaczyć swoje plecy? to obieg swiatła? i czy nie brzmi to jak czary? ;) wydaje mi sie, że sam dualizm jest wpisany w naturę człowieka, który często miewa sprzeczne pragnienia, czasem nawet udaje się mu je godzić :) wracając do mojego niepoważnego "letniego" stosunku do wiary, proszę się nie obawiać, jest on poważny , po prostu w granicach rozsądku nie widzę nic dziwnego w tym, że nie przyjmuję bez własnej "obróbki" niczego co mi mówią lub próbują wmówić, nie ważne czy z ambony czy z mównicy nie ma to nic wspólnego z wiarą nad wieloma rzeczami się zwyczajnie zastanawiam (czy pan Paweł nigdy się nie zastanawia? myśle że jednak tak), nie zakłada to od razu zwątpienia pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Paweł Z. Re: do zoppino i PZ IP: *.kom / *.kom-net.pl 31.10.04, 22:43 Nie wdając się w szczegóły, dualizm korpuskularno-falowy polega na tym, że w mikroświecie pewne byty zdają się być równocześnie korpuskułą (czyli cząstką) i falą. Trudno to sobie wyobrazić, bo w makroświecie falują duże zbiory obiektów (np. morze, które składa się z wielu cząsteczek związków chemocznych). A tu falą jest sam elektron. Jedna z wielu osobliwych koncepcji fizyki współczesnej. Z tą czarną dziurą to prawda. Światło jest zakrzywiane przez grawitację. Jeśli grawitacja jest odpowiednio silna, co ma miejsce w pobliżu czasnych dziur, to światło zaczyna kręcić się w kółko - inna rzecz, że z oczywistych powodów nie moglibyśmy znaleźć się w pobliżu czarnej dziury. Co do mnie, to zastanawiam się bardzo często. Uważam wręcz, że zastanawianie się to bardzo dobra rzecz. I właśnie o to mi chodzi, że człowiek powinien się zastanawiać. Po to ma rozum, by czynić z niego użytek. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Paweł Z. Re: jeszcze raz do PSJ i PZ IP: *.kom / *.kom-net.pl 31.10.04, 22:35 Takie idee jak istnienie istot wyższych, pewność naszego poznania lub status istnienia to kwestie o podstawowym znaczeniu. Uważam, że dla ich badania warto się wysilić. Jeśli ktoś pisze, że podejście, które ja reprezentuję, jest zbyt poważne, to uważam, że mam prawo się bronić. Letni stosunek do kwestii bytów ponadludzich zarzucam Thomowi dlatego, że uważa, że mój stosunek do tych kwestii jest zbyt poważny, a nie dlatego, że on twierdzi, że można pogodzić wiarę z rozumem. Kartezjusz również twierdził, że można pogodzić wiarę z rozumem. Sądzę, że się mylił, ale włożył wiele wysiłku w swoją pracę. Rozumiem, że nie każdy ma powołanie, by podjąć studia nad filozofią, rozumiem, że nie każdy ma czas czytać Pismo Święte i inne święte księgi ludzkości (chociaż doprawdy dziwi mnie, że tak niewielu katolików zna głębiej swoje własne księgi święte). Sądzę jednak, że każdy człowiek powinien w miarę swoich sił dążyć do poznania swojego miejsca na świecie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Paweł Z. Re: do Pana Pawła.Z ! IP: *.kom / *.kom-net.pl 31.10.04, 01:05 Rzecz w tym, że właśnie na ogół prawdziwe okazuje się to, co zupełnie szalone. Dualizm korpuskularno-falowy, nie mówiąc o teorii strun, to dla fizyka z XIX wieku byłby zupełnym dziwactwem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: THORN Re: do wszystkich IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 01.11.04, 13:50 Proszę moich słów o zbyt „poważnym” podejściu nie brać do siebie, było to powiedziane z przymrużeniem oka. Choć uważam że postawa „nie poważna” w znaczeniu taka, która wszystko traktuje lekko w stylu „nic nie wiem, nic mnie to nie obchodzi, nie zastanawiam się nad niczym” jest panu zupełnie obca jak mi się zdaje, co raczej świadczy na pana korzyść Myślę, że owszem są sprawy, z których po prostu nie powinno się żartować i wypadało by brać je na poważnie i są takie, do których można podejść z pewnym dystansem Co do mojej wiedzy to mogłaby być większa, ale nie mam niestety czasu na zgłębianie traktatów naukowych, nic nie poradzę, nie pretenduję do posiadania wszechwiedzy, ( czy ktokolwiek może pretendować? Sokrates podobno był najmądrzejszym z ludzi, a twierdził, że nie wiedział nic), co nie oznacza, że nie mam nic do powiedzenia Szkoda, swoją drogą, że doba nie składa się z większej ilości godzin, był by czas na czytanie o prawdopodobieństwach, złotych średnich, entropii, czarnych dziurach, dualizmie i byłby czas żeby przeczytać wiele fascynujących lektur i byłby czas żeby się lepiej wyspać; Co do znajomości Pisma Świętego, nie twierdzę, że znam je doskonale, ale przynajmniej na tyle żeby rozumieć podstawy swojej własnej wiary To było do pana Pawła, a do wszystkich Co do wiary właśnie to chcę się podzielić kilkoma jeszcze spostrzeżeniami Przede wszystkich, jest według mnie spora różnica miedzy takimi pojęciami jak wiara i religia, w imię tej drugiej i jej dogmatów ludzie mogą robić rzeczy wspaniałe lub różne szaleństwa, religia służyć może za sztandar gdy ludzie idą i krzyczą: „zgińcie, przepadnijcie szatani heretycy", lub „zabijemy was psy niewierne”, lub jeszcze coś innego w zależności od wyznania Religia może komuś robi za sztandar, ale myślę że często służy wyłącznie za pretekst (jak chyba ktoś już napisał), że chodzi o coś zupełnie innego, a jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o 2 rzeczy: pieniądze i włączę, banalne i nudne ale jak bardzo oba „aspekty” potrafią „opętać” człowieka to chyba można sobie wyobrazić, religia również mogła się przyczynić do palenia na stosach, ale przypuszczam, że w mniejszym stopniu niż kurczowe trzymanie się władzy przez ówczesny kościół, i taką można słusznie nazwać chorobą psychiczną- kiedy się nie widzi już człowieka tylko fakt, że wierzy on w co innego i za to chce się go ukamienować lub ośmieszyć-można to nazwać obłędem, okrucieństwem Z tym że wiara, jako coś co człowiek ma w sobie, uczucie, abstrakcyjne pojęcie, nie będące zestawem zaserwowanym nam przez kogoś do wykucia na pamięć, wiara sama w sobie nie jest zła Wszystko zależy od człowieka, który jeśli ją postrzegac przez pryzmat własnego zaciemnionego umysłu lub własnej zajadłej duszy, to nie należy się po nim spodziewac niczego dobrego, wszystko zależy od danej jednostki, jej charakteru i osobowości Zależy także oczywiście od tego w CO się wierzy, jak ktoś wierzy, że im więcej zabije niewiernych tym lepiej, to co poradzić Można mieć swój „daimonion”, można się zastanawiać „Co powie on, co powie głos sumienia, ta zmora zmór, co kroczy za mną w ślad?... lub można mieć to gdzieś Można chodzić do kościoła, żeby się na przykład pochwalić nowym futrem przed sąsiadkami, można chodzić po to, by pokazać jaki to ja jestem pobożny patrzcie, uczcie się i stawiajcie mnie za wzór, a co się u takiego człowieka dzieje w domu to nikogo nie obchodzi To, że on chodzi do kościoła może znaczyć co najwyżej tyle ze wypełnia III przykazanie, może równie dobrze znaczyć bardzo dużo Można być ateistą, fanatykiem lub świętym (i nie chodzi tu wcale o wędrówkę na pustynię i zajadanie korzonków, bo to nic nie wnosi do świata) sam fakt niewiele znaczy, to czyny człowieka znaczą Co innego gdy ktoś idzie pomagać trędowatym nie zastanawiając się, że sam może się zarazić i umrzeć, nie myśląc o tym, że warunki w jakich przyjdzie mu żyć uwłaczają ludzkiej godności, ale nie przejmuje się tym bo tam jest człowiek, który potrzebuje pomocy, który cierpi i na którego inni nie zwrócą najmniejszej uwagi ewentualnie odwrócą się ze wstrętem, są ludzie którzy mimo wszystko idą i pomagają bez patetycznych słów i krzyku I TO JEST PRAWDZIWA WIARA, proszę państwa, cicha ciężka praca Wiara która nie narzuca nikomu swojego zdania, do niczego nie zmusza nie czyni nikomu najmniejszej krzywdy, wprost przeciwnie Tylko pomaga przetrwać najgorsze podnieść się po upadku wiara, która jest siłą człowieka, jego wytrwałością , umacnia go a zarazem uwrażliwia na cierpienie drugiego człowieka, jeżeli ktoś jej nie potrzebuje, może się bez niej obejść, to jego wybór, dobrze, że jest tak silny psychicznie wiara nie jest po to aby komuś utrudniać życie, lecz aby je ułatwiać nie trzeba wierzyć w Boga, bogów, ponieważ to jest sprawa osobista każdego człowieka, każdy ma prawo do własnego zdania na ten temat, nie sądze jednak by można było całkowicie negować tego, w co inni wierzą, bo może się później okazać, że się było w błędzie to tyle w skrócie, przepraszam jeśli zanudzam PS. Czy pan Paweł nie stawia sobie czasem przed nazwiskiem jakiegoś dr lub dr hab. lub prof. dr hab. ? nie zdziwię się (żadna złośliwość wprost przeciwnie taką szeroką a zarazem szczegółową wiedzę rzadko się spotyka) PS 2. to w sumie nie istotne, ale jestem dziewczęciem, Thorn oznacza cierń- żadna filozofia po prostu pierwsze słowo, które mi przyszło do głowy przy podpisywaniu się, ładnie brzmi PS 3 ciekawa jestem ile na podstawie moich wypowiedzi dalibyście mi lat? Pozdrawiam wszystkich Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Paweł Z. Re: do wszystkich IP: *.kom / *.kom-net.pl 02.11.04, 23:45 Sokrates - o ile dobrze interpretuję spisane przez Platona dialogi - raczej nabijał się ze swoich interlokutorów, w rzeczywistości to i owo wiedział. W końcu brnął do jakiegoś celu, posługując się swoją sokratyczną metodą przesłuchiwania uczniów, przyjaciół i młodzieńców ateńskich, którzy przychodzili do niego po radę (jako do znanego sofisty). Sokrates po mistrzowsku stosował niełatwą sztukę ironii, udając, że wie mniej, niż wiedział. Generalnie młodość to czas, gdy powinno się zgłębiać traktaty naukowe. Wtedy lepiej wszystko wchodzi. Z wiekiem umysł staje się mniej lotny, pamięć szwankuje, a obowiązki zawodowe i rodzinne ograniczają możliwość nieskrępowanej lektury. Jeśli chodzi o znajomość Pisma Świętego, to jej brak zadziwia mnie u katolików. Gdy w dowolnym teleturnieju pada proste pytanie biblijne (np. dzisiejsze wydanie "Jeden z dziesięciu": "ile dni trwał potop?"), to w 90% pada zupełnie błędna odpowiedź (dzisiaj: "trzy dni"). To samo dotyczy również elementarnej wiedzy z zakresu historii chrześcijaństwa. Dla mnie to żenujące, że gdy na sali pełnej (ok. 40 osób) katolików ksiądz zadał pytanie: "ile jest stopni kapłaństwa?", jedynie ja-ateista znałem prawidłową odpowiedź. Czy to dobrze świadczy o powadze podejścia do wiary tych osób? Odróżnienie od siebie wiary i religii jest rzeczywiście isotne. Różnica jest taka jak między poczuciem niechęci do Murzynów a wstąpieniem do tajnej organizacji rasistowskiej zajmującej się biciem czarnoskórej młodzieży akademickiej. Gdyby jednak nie wiara pewnnych osób, nie istniałyby społeczne przejawy religijności. Odróżnienie jest istotne, nie rozgrzesza jednak wierzących z odpowiedzialności za religię. Tak jak fakt, że ktoś nie należy od żadnej rasistowskiej organizacji, nie rozgrzesza go z faktu bycia rasistą (co najwyżej zmniejsza ciężar winy). Gdyby rasizm był akceptowany społecznie, zapewne znaleźliby się tacy ludzie, którzy uważaliby Murzynów za takuch samych ludzi jak biali, ale chodziliby na zebrania rasistowskiego aktywu. W różnych pewnie celach - dlatego, by pokazać coś znajomym, by przypodobać się szefowi z pracy (zagorzałemu rasiście) etc. etc. Mimo wszystko uważam jednak, że wiara nie pomaga aż tak bardzo ludziom, jak wielu sądzi. Właściwszy jest pogląd, że siła sumienia nie wiąże się bliżej z tym, czy ktoś w coś wierzy czy nie. Jesteśmy produktami naszych rodzin. Jeśli rodzice wychowali nas na ludzi posiadających sumienie, to będziemy je mieli. I to niezależnie od tego, czy będziemy wierzyli w jakieś byty nadrzędne. Postępowanie wbrew sumieniu boli - niezależnie od czyjejś wiary. Wiara dopełnia tylko ułomność wiedzy. I na tym chyba polega jej główna psychologiczna funkcja. To prawda, że gmach wiedzy naukowej jest niepełne. W jeszcze większym stopniu dotyczy to prostego człowieka, którego wiedza jest mikroskopijnym ułamkiem całości wiedzy ludzkiej. Ta niepełność wiedzy wywołuje strach. I wtedy pojawia się miejsce na wiarę, która udziela wygodnych, choć nieuzasadnionych stanem faktycznym odpowiedzi. Jestem prostym magistrem. Zarzuciłem karierę akademicką dawno temu. Internet to medium bezosobowe. Toreż trudno ocenić wiek, płeć i inne cechy zewnętrzne interlokutora. Może to i lepiej? Odpowiedz Link Zgłoś
zoppino Re: do wszystkich 03.11.04, 17:09 Gość portalu: Paweł Z. napisał(a): Jeśli chodzi o znajomość Pisma Świętego, to jej brak zadziwia mnie u katolików.> > Gdy w dowolnym teleturnieju pada proste pytanie biblijne (np. dzisiejsze > wydanie "Jeden z dziesięciu": "ile dni trwał potop?"), to w 90% pada zupełnie > błędna odpowiedź (dzisiaj: "trzy dni"). To samo dotyczy również elementarnej > wiedzy z zakresu historii chrześcijaństwa. Dla mnie to żenujące, że gdy na sali> > pełnej (ok. 40 osób) katolików ksiądz zadał pytanie: "ile jest stopni > kapłaństwa?", jedynie ja-ateista znałem prawidłową odpowiedź. > Czy to dobrze świadczy o powadze podejścia do wiary tych osób? Oj, bez przesady. Chrześcijaństwo zaczynało sie od prostych ludzi, którzy nie znali Pism ponad podstawową potrzebę. Jezus mówi:"Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłes je prostaczkom." Przesłanie chrześcijaństwa zamyka się w przykazaniu miłości i jakas prosta kobiecina moze być lepsza chrześcijanką niz profesor, który zna na pamięć Orygenesa. Ks. Twardowski napisał, nie pamiętam gdzie, że Ci, którym wystarczają kazania dla dzieci, pójdą prosto do nieba. Oczywiscie, jeśli ktoś ma wątpliwości i interesuje sie dogmatyką, może zgłębiać prawdy wiary. Ale istotą chrześcijaństwa nie jest rozum, tylko wola. Są ludzie, którzy po prostu nie mają predyspozycji umysłowych, żeby samodzielnie czytac Pismo Święte - im musi wystarczyć coniedzielna lub częstsza Liturgia Słowa. Ja nie mam pojęcia,ile jest stopni kapłaństwa. Gdyby byłoby mi to potrzebne, mogłabym sprawdzić. A co do tego, że ateista więcej wie o historii kościoła, to nic dziwnego. Ja też więcej wiem o gramatyce niemieckiej, niż 5-letni Niemiec, który nie zna nazw przypadków i reguł tworzenia czasu przeszłego. A jednak on mówi po niemiecku dużo lepiej niż ja. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Paweł Z. Re: do wszystkich IP: *.kom / *.kom-net.pl 03.11.04, 21:27 Dajesz wyraz dokładnie temu, co mi się tak bardzo nie podoba w katolicyzmie. Kilkaset lat temu w trosce o maluczkich dostojnicy tego kościoła zabronili wiernym czytać Biblii. Troska wynikała z tego, że zdaniem kościelnych dostojników czytelnik Biblii mógł z niej wyczytać niezupełnie to, co głosił oficjalnie Kościół katolicki. A wówczas należałoby takiego delikwenta-heretyka spalić na stosie. Usunięcie Biblii z indeksu nastąpiło niedawno, a do lat 60- tych (jeśli mnie pamięć nie myli) na lekturę poważniejszych dzieł religijnych i filozoficznych wierny Kościoła katolickiego potrzebował zgody biskupa (fakt, że katolicy tradycyjnie nie wiedzieli o tym i w spokoju ducha czytali np. umieszczonego na indeksie Mickiewicza). W pierwszych wiekach chrześcijaństwa duchowni kierowali swoje słowa głównie do niższych warstw społecznych. Od tamtych czasów dokonał się jednak znaczny postęp. Nie ma nic ważniejszego dla człowieka niż poszukiwanie Boga. Sądzę. że poprzestawanie na wysłuchiwaniu Mszy świętej (na zasadzie jednym uchem wpada, drugim wypada) co niedziela to trochę mało, żeby można było takie podejście do wiary nazwać zaangażowanym. Kościół katolicki uczy, że nie ważne, czy się chce poznać Boga, czy nie - ważne, że się klepie pacierze. Dla mnie to podejście jest po prostu fałśzywe. Widać, że Kościół katolicki obawia się utraty wiernych i dlatego też nie stara się ich zachęcić do samodzielnego zaangażowania choćby w studiowanie Pisma Świętego. Bo jeszcze taki katolik mógłby przekonać się, że Kościół katolicki np. sfałszował treść dekalogu. I mógłby np. dojść do wniosku, że bliżej Pisma są Adwentyści Dnia Siódmego. A tak wystarczy udawać, że klepanie pacierzy załatwia sprawę. Ojciec syna nauczy, że w niedzielę ładnie trzeba się ubrać i pójść na Mszę. I niech mu najlepiej do głowy nie przyjdzie, żeby poważniej zaangażować się w poszukiwanie prawdy. Taka religijność jest pusta! Odpowiedz Link Zgłoś
zoppino Re: do wszystkich 04.11.04, 09:30 Wydaje mi się, że nie zauważyłeś tego , co napisałam: religia katolicka opiera się nie na intelekcie, tylko na woli, czy ci się to podoba, czy nie. Wczytywanie się w Pisma jest chwalebne (Kościół do niego teraz zachęca, różne wspólnoty dzielą się Słowem Bożym), o ile nie przesłania podstawowego powołania do czynnej miłości. Pytam jeszcze raz: co według ciebie z tymi, którzy nie są w stanie zagłębiać się w Pismach? Podobne przekonania do twoich mieli faryzeusze i uczeni w Piśmie - gardzili tymi, którzy nie znali całego Prawa. Piszesz:Sądzę. że > poprzestawanie na wysłuchiwaniu Mszy świętej (na zasadzie jednym uchem wpada, > drugim wypada) co niedziela to trochę mało, żeby można było takie podejście do > wiary nazwać zaangażowanym. To mnie trochę obraża. Pewnie, że słuchanie tak jak piszesz na niewiele sie zda, ale prawdziwe uczestnictwo we Mszy św. może wystarczyć do poznania prawdy i Jezusa na tyle, żeby się zbawić.Klepanie pacierzy! Wydaje mi sie, Pawle, że jesteś niewolnikiem umysłu. Albo ktos ma podejście naukowe, albo jest beznadziejny. A ja myślałam, że to katolicy są zamknięci w swoim światopoglądzie i widza świat na czarno-biało. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Paweł Z. Re: do wszystkich IP: *.kom / *.kom-net.pl 04.11.04, 21:07 To prawda, że jestem niewolnikiem umysłu. Używam jednak nieco innego określenia, nazywam mianowicie siebie racjonalistą. Czarno-białe widzenie świata? Prawda jest bardziej skomplikowana. Katolicy widzą świat czarno-biało, bo są nietolerancyjni (tzn. odrzucają bezdyskusyjnie to, co wydaje im się niesłuszne, nie próbując dociec, jakie przesłanki posiada ten, który wyraża poglądy czy postawy ich zdaniem niesłuszne). Ja natomiast uważam, że nie mam monopolu na prawdę, mogę się mylić, nie ma dla mnie dogmatów. Jest tak pewnie dlatego, że w przeciwieństwie do katolików - i wyznawców wielu innych religii - nie zakładam, że istnieje jakakolwiek instytucja, która dawałaby mi pewność, że to, co myślę i czuję jest prawdziwe. Dlatego dążę do osiągnięcia prawdy, gdy tymczasem dla wielu taka potrzeba nie istnieje, bo oni prawdę już mają (tzn. tak im się wydaje). Nie ma obiektywnych kryteriów prawdziwości. Jednak jest coś, co pozwala mi ocenić poprawność lub niepoprawność pewnych dróg postępowania. Jak mawiał Fryderyk Engels, smak puddingu poznaje się przy jedzeniu. Jeśli praktyka społeczna dowodzi, że dany sposób postępowania przynosi korzyści, to należy uznać ten sposób postępowania za właściwy. Metodologia naukowała w imponujący sposób pomogła nam osiągnąć wyżyny rozwoju cywilizacyjnego. Pozwoliła nam żyć lepiej, cieszyć się dłuższym życiem i lepszym zdrowiem. Czy trzeba lepszego dowodu, że ta metodologia jest właściwa? Rozum pozwala nam dokonać takiej oceny - gdyby nie on, bylibyśmy - przy maksymalnym natężeniu woli - jedynie wydającymi bełkotliwe dźwięki małpami. Zanim pojawiła się metodologia naukowa, ludzkość rozwijała się powoli, a czasem cofała się wręcz na drodze rozwoju cywilizacyjnego. To rozum nadaje kształt naszemu człowieczeństwu, a metodologia naukowa pozwala nam żyć godziwiej. Tysiące lat istnienia wiary nie dały ludzkości tyle, co kilkaset lat rozwoju nowożytnej nauki. Nie wiem, dlaczego się obrażasz, ale uważam, że z uczestnictwem w Mszy to ja bynajmniej nie przesadzam. Nie mam pojęcia, jaki jest Twój sposób uczestnictwa w Mszy, ale większość wiernych podchodzi do tego, jak do swego rodzaju obowiązku - wobec rodziny, tradycji, może i Boga. Dlatego też ich zaangażowanie jest minimalne. W tej Mszy szerszy intelekturalny udział wierni Kościoła katolickiego mogą brać dopiero od czasów II Soboru Watykańskiego. Wcześniej serwowano im niezrozumiały spektakl z komentarzami w wymarłym dawno temu języku. Kościół katolicki do niedawna robił wiele, by podstawy wiary były dostępne tylko dla nielicznej grupy funkcjonariuszy Kościoła. Kościół katolicki nie chciał dopuścić do tego, by wierni mogli posiąść wiedzę biblijną, przekazaną ponoć wszystkim ludziom w celach zbawiennych przez Jahwe, nie chciał też, by wierni zbliżali się do Boga w jakikolwiek inny sposób. Ulubiona forma religijności katolickiego kleru to człowiek, który nie ma żadnych wątpliwości, o nic nie pyta. Chodzi do Kościoła razem ze wszystkimi sąsiadami, bo tak go rodzice wychowali, klepie zdrowaśki, daje na tacę, rozmnaża się i przekazuje dziatwie wartości, wedle których sam żyje. A do Biblii najlepiej niech taki delikwent nie zagląda, bo jeszcze wyczyta tam nie to, co mu ksiądz na kazaniu powie. Wola? Jaka w tym wola? Na pewno nie wola zbliżenia się do Boga. Raczej wola, żeby nie podpaść sąsiadom, żeby nie wyskoczyć z trybików, którymi taka jednostka się porusza (dom-praca-dom-praca-dom-kościół), żeby żyć sobie wygodnie i bezrefleksyjnie. Powołujesz się na przykład pierwszych chrześcijan, ale Kościół katolicki bardzo daleko odszedł od tego pierwotnego chrześcijaństwa, które istniało bardzo dawno temu. Konstantyn Wielki, sam do śmierci będąc poganiniem, wyniesiony na ołtarze w Kościele wschodnim, dyktował biskupom uchwały soborowe. A ci, żeby zdobyć dla chrześcijaństwa przywileje religii państwowej, zmieniali swoje religijne doktryny zgodnie z wolą cezara. Kościół katolicki wypaczył dekalog, przejął liturgię z innych wyznań wschodnich, wprowadził wiele nieznanych wcześniej zwyczajów, ba sakramentów (np. Komunia), nawet rocznicę narodzin Chrystusa obchodzi się dziś podczas dnia narodzin Mitry. Odpowiedz Link Zgłoś
zoppino Re: do wszystkich 05.11.04, 10:28 Dla mnie to, że kościół zmienił się jest dowodem elastyczności i umiejętności dostrzegania własnych niedoskonałości oraz ich naprawiania. Ty widzisz to co było kiedyś złe, ja widzę, że teraz jest dobrze. Jeśli chodzi o szczęśliwą ludzkość korzystającą ze zdobyczy cywilizacji (przypomina mi się Kabaret Starszych Panów, wieczór pt. "Smuteczek" - Dosmucić?) to ta propaganda sukcesu ma też drugą stronę: zniszczenie środowiska, niebezpieczeństwo zagłady nuklearnej, frustracja, złudna wizja powszechnego szczęścia i wszechmocy nauki i medycyny. Nie pisałam, że rozum jest zły. Jest bardzo dobry, wspomaga wolę. Nie pisz tak, jakbyś nie rozumiał, o co mi chodzi. Wola przejawia się w dokonywaniu wyborów. Cokolwiek jeszcze napiszesz obrażliwego o kościele, nie zmieni to faktu, że ja rozwinęłam sie w nim duchowo i intelektualnie. Stałam się po prostu lepszym i mądrzejszym człowiekiem niż wcześniej, zanim poważnie przejęłam się wiarą. I nic mi tego nie zastąpi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Paweł Z. Re: do wszystkich IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 05.11.04, 13:58 Nie staram się obrażać Kościoła katolickiego. Jeśli z Twojego punktu widzenia tak to wygląda, to pewnie dlatego, że przytaczam wiele faktów, które nie świadczą najlepiej o tym kościele i o jego wiernych. Gdyby fakty te były zmyślone, to można by było mówić o tym, że kogoś obrażam. Sądzę jednak, że zmyślone nie są, a jeśli uważasz, że opisane przeze mnie zjawiska nie mają miejsca, to zawsze możesz napisać również, dlaczego tak uważasz. Jeśli chodzi o rozwój duchowy i intelektualny, to ja również przez pewien fragment mojego życia byłem człowiekiem wierzącym i praktykującym, co nie uniemożliwiło mi rozwoju duchowego i intelektualnego. Nigdy nie twierdziłem, że nie można się rozwinąć duchowo i intelektualnie poprzez Kościół. Pewnie można. Co więcej, przez wiele stuleci była to chyba jedyna dostępna dla ogółu metoda. Ale rozwój ten może doprowadzić do wyjścia z Kościoła. Dlatego też możliwość korzystania z rozumu w Kościele jest limitowana. Dzisiaj mniej niż kiedyś, ale nadal podejmowanie pewnych dyskusji w obrębie Kościoła jest po prostu niemożliwe. Dzisiaj dostępna jest wiedza o tym, że religia stoi w sprzeczności z racjonalizmem naukowym. Gdy czytam wydawnictwa Świadków Jehowy, którzy starają się uzasadniać swoje dogmaty religijne, wynikami badań naukowych, czuję się jedynie rozbawiony. Kościół katolicki już nie naśmiewa się z pochodzącego od małpy Darwina. I można by powiedzieć, że jest już lepiej niż kiedyś. Nikogo nie pali się na stosach, nie ekskomunikuje się naukowców lub np. filozofów chrześcijańskich, którzy nie popierają urzędowego neotomizmu, indeks ksiąg zakazanych przestał obowiązywać, a Mszę Świętą odprawia się w języku narodowym. Z drugiej jednak strony toleruje się takiego księdza Jankowskiego i zwalcza równocześnie reprezentatów religijnej lewicy w Ameryce Łacińskiej. Kościół zmienia się na plus, ale czy nie uwazasz, że instytucja działająca ponoć pod natchnieniem boskim powinna raczej przewodzić korzystnym zmianom, a nie ulegać im z bardzo długim poślizgiem? Rehabilitacja Galileusza zajęła Watykanowi prawie 400 lat. Czy usuwanie niedoskonałości musi Kościołowi zajmować aż tyle czasu? W XVI wieku Marcin Luter ogłosił szereg zastrzeżeń natury tak moralnej, jak i teologicznej dotyczących Kościoła katolickiego. Niektórym spośród tych zastrzeżeń nie sposób odmówić słuszności. Kiedy Kościół uzna słuszność tych argumentów? Za 100, 200, a może za 300 lat? Jeśli chodzi o drugą stronę rozwoju cywilizacyjnego, to pewnie rzeczywiście - odbywa się pewnego typu handel - coś za coś. Tracimy różnorodność biologiczną. Ale zyskujemy dłuższe i bardziej wygodne życie. Ludzie żyją coraz bardziej szczęśliwie i nie jest to żadna złudna wizja, ale rzeczywistość. Nauka i medycyna nie są może wszechmocne, ale potrafią coraz więcej. Gruźlica, która niegdyś dziesiątkowała całe narody, dziś należy do chorób rzadkich na wielkich obszarach Europy, Azji i Ameryki. Ospa naturalna przestała istnieć. Za 40 czy 50 lat ludzie nie będą już umierać na raka. Frustracja? Z tym jest trochę jak z alergią. Kiedyś ludzie żyli w brudzie i dzięki temu było mniej alergii. Dzisiaj ludzie żyją w niemal sterylnych warunkach i układ odpornościowy zaczyna im szwankować. Czy jest to powód, by wrócić do brudu? Nie! Trzeba szukać lekarstw. Alergię też kiedyś uda się wyleczyć. Tak jak frustracje. Zagłada nuklearna? Tak to jest pewne niebezpieczeństwo. Sądzę jednak, że dość hipotetyczne. Odpowiedz Link Zgłoś
zoppino Re: do wszystkich 06.11.04, 20:45 Obraza mnie to dlatego, że piszesz tylko o złych stronach, jakby tylko ludzie niezaangażowani chodzili na msze. A to oczywista nieprawda. A co z ludżmi działającymi w róznych wspólnotach, misjonarzami, którzy narażaja życie w Afryce, Azji, z siostrami prowadzącymi domy opieki, jak wspólnota Chleb Zycia. Nie mówiąc o anonimowych, cichych świętych, których dostrzegają tylko najbliżsi. Pół prawdy to nieprawda. Dlaczego kościół toleruje ks. Jankowskiego, nie wiem. Ale wiem, że gdyby nie Kościół, nie byłabym tym, kim jestem. Nie wiem, czemu tyle czasu zajęła Kościołowi rehabilitacja Galileusza, może nikogo to nie ineresowało, może lepiej, żeby dokonała sie teraz. Tu zaczynają się schody - ja wierzę w działanie Ducha świętego w Kościele, ty nie. Ty powaznie z tym hurra-optymizmam cywilizacyjnym? Wydaje ci się możliwe, że nauka wyeliminuje choroby? Jak tylko cos uda się pokonać, pojawia sie nowe. Wymyślono antybiotyki - nie ma rady na wirusy. A z tymi alergiami - jest akurat odwrotnie. W 60. latach przeżyła apogeum moda na sterylność. Matka była w ówczesnych ulotkach przedstawiana jako potencjalne zagrożenie dla niemowlęcia. w szpitalach obowiązywał strój szpitalny, dzieci myto zaraz po urodzeniu. Teraz sie tego nie robi. Lekarze przestrzegaja przed używaniem bakteriobójczych środków czyszczących. Zachęca sie do karmienia piersią, które 30-40 lat temu było uznawane za wiejski, dawny zwyczaj, szkodliwy dziecku. To, co kiedys było symbolem zacofania, jest teraz propagowane. Może tak samo będzie z religią? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Paweł Z. Re: do wszystkich IP: *.kom / *.kom-net.pl 06.11.04, 23:24 Toczymy tu pewną dyskusję. Dyskusja dotyczy rzeczy, co do których nie ma zgody. Ja zgadzam się, że np. nawet w obrębie Kościoła katolickiego istnieją wspólnoty, które ponadstandardowo podchodzą do zaangażowania się w religię. Dlatego też nie piszę na ten temat, bo po co mam o tym pisać? Nie napisałem, że wszystkie osoby, które należą do Kościoła rzymsko-katolickiego jednakowo słabo są zaangażowane w sprawy wiary. Dlatego nie rozumiem, dlaczego uważasz, że kogokolwiek obrażam. Jeśli ktoś słabo angażuje się w sprawy wiary, to chyba nie powinien się obrażać z tego powodu, że napisałem to, co napisałem, no chyba że jest hipokrytą i moje słowa boleśnie przypominają mu o jego wewnętrznym zakłamaniu. Ale w takim razie jego uczucia mam w nosie, bo nie lubię hipokryzji. Jeśli ktoś poświęca sprawom wiary wiele miejsca w swoim życiu, to nie powinien odnosić moich słów do siebie, a zatem również nie ma powodu, żeby się obrażać. Jest natomiast dla mnie i dla każdego świadomego katolika rzeczą oczywistą, że stopień zaangażowania w sprawy wiary członków polskiego Kościoła katolickiego jest generalnie niegłęboki. O polskim tradycjonalnym katolicyzmie można sobie poczytać w ogólnodostępnych podręcznikach socjologii, więc nie jest to żadna tajemnica. Jeśli działanie Ducha Świętego w Kościele ma polegać na tym, że uczciwego człowieka niesłusznie gnębionego przez przedstawicieli Kościoła rehabilituje się ponad 350 lat po jego śmierci, to ja tym Duchem Świętym gardzę. Takie postępowanie nie mieści się w kategoriach mojej moralności. Ja poważnie z tym hurra-optymizmem cywilizacyjnym. Udało się poważnie ograniczyć szkodliwe skutki działania wielu bakterii, ale także znacznej części wirusów. Co prawda, antybiotyki nie działają na wirusy, ale znakomitym rozwiązaniem okazały się szczepienia. Istnieją też środki wspomagające organizm w walce z chorobami wirusowymi, więc nie jest tak, że medycyna jest wobec wirusów bezsilna. Nie rozumiem, co jest odwrotnie z alergenami. Napisałem przecież dokładnie o tym samym, o czym Ty piszesz - tj. że większa częstotliwość występowania alergii wynika obecnie z bardziej sterylnych warunków życia niż kiedyś. I napisałem, że receptą nie jest powrót do brudu, ale znalezienie lekarstw na alergie (już istnieją zresztą całkiem skuteczne lekarstwa na dolegliwości alergiczne). Nie wiadomo, co będzie kiedyś z religią. Możliwe, że za 2 lata (a może 2 tygodnie?) z niebios zstąpi Ahura Mazda i wtedy będzie trzeba pewnie nawrócić się wobec tak oczywistego dowodu istnienia tego boga na mazdaizm. Na razie jednak z racjonalnego punktu widzenia właściwą postawą jest odrzucenie istnienia Boga. Odpowiedz Link Zgłoś
zoppino Re: do wszystkich 09.11.04, 11:30 Tak się składa, że w moim otoczeniu jest kilku alergików i służba zdrowia właściwie nawet nie udaje, że może im pomóc. Leczenie proponuje wyłącznie objawowe, często przez środki działające na układ nerwowy, co pozwala odczuwać mniejsze swędzenie skóry kosztem ogólnego przytępienia zmysłów. Jedyny przypadek wyleczenia alergii i to licznych jaki znam miał odbyć się w sposób nadprzyrodzony, jako akt uleczenia.Tak twierdzi przynajmniej mój znajomy. Ale nie znam dobrze tej sprawy i nie wiem czy to nie nadużycie. W każdym razie nikt mnie nie przekona, że nauka wyeliminuje choroby i cierpienie. Możesz sobie gardzić Duchem Świętym. Ja jednak mam ufać Ojcu, który jest mądrzejszy ode mnie, nawet jeśli wydaje mi się to dziwne. Tego samego wymagam od mojego dziecka, nie mogę mu wyjaśnić wszystkiego, z czym ono sie nie zgadza, bo niektórych rzeczy ono jeszcze nie może zrozumieć, póki nie stanie się jak ja - dojrzałe. Dlaczego więc miałabym nie ufać Ojcu? Dyskusja dotyczy rzeczy co do których nie ma zgody, ale trzeba je przedstawiac na prawdziwym tle. A nieprawdą jest że kościół zniechęca do zaangazowania w sprawy wiary. Tobie wydaje się, że nie ma innego zaangażowania niz intelektualne. Tymczasem Ewangelia jest otwarta również na ludzi o niewielkich możliwościach intelektualnych. Jak pisałam, Msza Święta jest dla nich szansą na "poznanie miłości Chrystusa, przewyższającą wszelką wiedzę" (Ef 3,19). To, że mnóstwo ludzi z tego nie korzysta, nie może zrazic prawdziwie zaangażowanych. Kościół to nie klub ani partia, my wierzymy, że jeśli choć ziarenko z tych wszystkich wysłuchanych czytań Pisma i homilii zostanie w człowieku, to może w któryms momencie ono zakiełkuje. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Paweł Z. Re: do wszystkich IP: *.kom / *.kom-net.pl 09.11.04, 20:43 Ja cierpię alergię od 30 mniej więcej lat, więc wiem, o co chodzi. To nie jest tak, że nie ma postępu. Najgorzej jest z atopowym zapaleniem skóry, ale klasyczne skurcze oskrzeli czy katar sienny można ograniczyć prawie do zera przez stosowanie nowoczesnych sterydów wziewnych. Leki, o których piszesz, to preparaty antyhistaminowe starej generacji, które faktycznie mogły wywoływać takie efekty. Już Zyrtec, który brałem kilka lat temu, w bardzo niewielkim stopniu nasilał uczucie senności, od tamtej pory pojawiły się podobno jeszcze lepsze środki farmakologiczne o działaniu antyhistaminowym. To prawda, że tak jak w przypadku nowotworów czekamy ciągle na nowy lek na alergię - być może będzie to terapia genowa, może coś innego. Zgodnie ze zdaniem specjalistów w ciągu najbliższych 50-60 lat zostaną wynalezione skuteczne leki na nowotwory. O alergii mówi się trochę mniej, bo nie jest to śmiertelna w skutkach choroba, ale nie ma powodów, by wątplić, że przyszłe pokolenia dadzą sobie radę z alergią, tak jak my daliśmy sobie radę np. z czarną ospą. Może trudno uwierzyć, że choroby zakaźne, nowotwory czy alergie zostaną wyeliminowane, ale myślę, że wszystko wskazuje na to, że tak właśnie się stanie. Pozostanie jeszcze problem starości. Wydaje się, że jest to największy problem, gdyż destrukcja naszych helis DNA jest niejako wbudowana w fizjologię komórki. Pewnie jednak nadejdzie taki czas, gdy nauka poradzi sobie również z tym problem. Wzbudza to jednak we mnie pewne opory natury moralnej. Mój ojciec zmarł, gdy miałem 6 lat. Innego ojca nie posiadam. Człowiek ma przeważnie jednego ojca. A gardzę zasadami moralnymi, które są sprzeczne z moimi. Gdyby Bóg katolicki istniał, byłby okrutnym demonem. Nie chodzi o to, by każdy zajmował się studiami biblistycznymi, ale o to, że Kościół jest niechętny intelektualnemu zaangażowaniu wiernych w sprawy wiary i Kościoła. Dowodów na to przytoczyłem wiele, są one zresztą powszechnie znane. Kościół nie zachęca również do tego, by głębiej angażować się choćby w uczestnictwo w Mszy Świętej, np. potępiając to, co teraz - zgodnie z badaniami socjologicznymi - jest powszechne, tj. potępiając ograniczanie życia religijnego do pustych rytuałów chodzenia na Mszę w niedzielę , chrzczenia dzieci i brania ślubu kościelnego. Wydaje mi się, że taka forma religijności, która dla mnie jest fasadowa i obłudna, jest dla katolickiego kleru niezwykle wygodna. Na forach internetowych całe mnóstwo ludzi uważających siebie za katolików twierdzi na przykład, że seks przedmałżeński nie jest grzechem. Ja wiem, że na Mszy księża czasem mówią, że to jest grzech, ale dziwi mnie, że ludzie ci nie wiedzą o tym, że grzechem dla katolika jest to, co Kościół katolicki uważa za grzech. Nie wiedzą nawet, że seks przedmałżeński został zakazany także w Biblii. Czy oni wiedzą cokolwiek o swojej religii poza tym, że Msze są w niedzielę? Odpowiedz Link Zgłoś
zoppino Re: do wszystkich 10.11.04, 12:22 Alez nie twierdzę, że nie ma postępu w medycynie. Jednak gdy zwyciężyliśmy czarną ospę - pojawiły się inne choroby, z którymi medycyna teraz próbuje sobie radzić. Ale jeśli sobie poradzi - przyjdą niestety nowe. Już teraz pojawiają się zmutowane szczepy bakterii oporne na antybiotyki. Wizja raju na ziemi jest miła, ale złudna. Ja oczywiście zdaję sobie sprawę, że ogromne masy ludzi nazywającyh siebie katolikami jest delikatnie mówiąc daleka od wzorów ewangelicznych. dolega mi wręcz fizycznie to, że przesłaniaja oni tych, co naprawdę dążą do świętości. (Często jednak wchodzi tez w grę zła wola patrzących.)Ale czy istnienie tych "złych" katolików ma jakieś znaczenie, skoro kocham kościół? Czy jeśli mam brata-złoczyńcę, to mam przez to przestac kochać matkę? Wydaje mi się, że od dawna nie porusza się tu żadnych nowych kwestii. Ja piszę swoje, ty swoje, zatraca się charakter dialogu. Jedyne, na co mam nadzieję w związku z tym pisaniem tutaj, to że nie jestem jedną z osób, które zniechęcają do kościoła. staram się w każdym razie. Życzę ci wszystkiego co dobre. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Paweł Z. Re: do wszystkich IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 10.11.04, 13:23 Znacznie więcej chorób zwalczamy, niż pojawia się nowych. Raju na ziemi może nie będzie, ale realne wydaje mi się zwiększenie w ciągu najbliższych dekad średniej długości życia w krajach cywilizowanych do 110 czy 120 lat. Nowe choroby występujące na szeszą skalę pojawiają się rzadko, a medycyna stosunkowo szybko sobie z nimi radzi. AIDS nie jest już na przykład problemem w krajach cywilizowanych - z AIDS można żyć i 30 lat, wiadomo też, skąd ta choroba się bierze i jest możliwa odpowiednia profilaktyka. Oczywiście, że nie mam interesu, by przemilaczać błędy Kościoła katolickiego. Jednak to nie jest tak, że kieruje mną zła wola. Po prostu zauważam pewne fakty, które wydają mi się gorszące, i mówię o nich. Istnienie złych katolików jest o tyle ważne, że świadczy także o samym Kościele. Ja również sądzę, że kręcimy się ciągle w kółko. Moje intencje są jasne: coś tam piszę, bo chciałbym zasiać niepokój. Niepokój poznawczy to dobra sprawa. Nie ma niczego bardziej gorszącego niż wyrzeczenie się swojej rozumności. Dziękuję, także życzę Ci wszystkiego dobrego. Odpowiedz Link Zgłoś
100krotki Re: do wszystkich 10.11.04, 18:54 Gość portalu: Paweł Z. napisał(a): > Znacznie więcej chorób zwalczamy, niż pojawia się nowych. Raju na ziemi może > nie będzie, ale realne wydaje mi się zwiększenie w ciągu najbliższych dekad > średniej długości życia w krajach cywilizowanych do 110 czy 120 lat. a kto im będzie płacił emerytury? na przykład w Polsce? UE czy frajerzy z jeszcze biedniejszych i przeludnionych krajów? czy tego naucza KK? a może przymyka tylko jedno oko, a drugie na "złoto" sentencji świętych szkoda wielka, że KK oducza samodzielnego myślenia o Bogu swoich wiernych a raczej SAMODZIELNEGO myślenia NIGDY swoich wiernych nie uczył ciekawe dlaczego? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Paweł Z. Re: do wszystkich IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 12.11.04, 09:09 To oczywiste, że w ślad za przedłużeniem długości trwania ludzkiego życia należałoby pomyśleć o odpowiedniej reformie systemów emerytalnych. Nie rozumiem jednak, jaki ma to związek z samą ideą przedłużania ludzkiego życia. Czyżbyś chciała wyrazić sprzeciw wobec tej idei? Nie wiem, czy Kościół katolicki zajmuje się zagadnieniem systemów emerytalnych, w każdym razie nic o tym słyszałem. Ja również boleję nad tym, że Kościół katolicki nie zachęca wiernych do samodzielnego myślenia, ale nie widzę głębszego związku pomiędzy tym faktem a koniecznością dostosowania systemów emerytalnych do potrzeb wynikających ze zwiększania się średniej długości ludzkiego życia. Ta druga kwestia jest kwestią natury ekonomicznej. Kościół raczej unika podejmowania takich zagadnień. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pola777 Re: Wiara w boga to choroba psychiczna !! IP: *.range81-152.btcentralplus.com 30.10.04, 20:41 metodologia naukowa mozna wytrzec sobie posladek czasami. Umysl tak oczytany jak Twoj powinien wychodzic poza 'kratke' tego co wyczytane:) 200 lat temu ludzie uwazali ze nigdy nie wzbija sie w przestworza. I lataja codziennie. Dzis nie jest udowodnione ze czegos nie ma, voila- nie musisz w to wierzyc/wyznawac. Za 200 lat udowodnia ze to istnieje. Wiec nie wykluczaj tego czegos istnienia.Uznaj opcje za otwarta- ale nie wykluczaj, tak jak wykluczali wyznawcy ptomeleusza przed kopernikiem :) Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Paweł Z. Re: Wiara w boga to choroba psychiczna !! IP: *.kom / *.kom-net.pl 31.10.04, 01:00 Ha, przed nią były inne metodologie. Czy którakolwiek z nich doprowadziła nas w tak krótkim czasie tak daleko? Łatwo pomstować na naukę z tych czy innych względów, ale gdy nauka rodziła się gdzieś w okolicach XV wieku, średnia życia mieszkańców Europy wynosiła 30 lat. Dziś to dzięki metodologii naukowej żyjemy 3 razy dłużej niż kiedyś. Myślę, że wychodzę czasem poza kratkę tego, co wyczytane, ale czymś innym jest nowy pomysł, wsparty na racjonalnych podstawach, a czymś innym dziwaczne fantasmagorie. Być może za 200 lat ludzie będą np. podróżowali w czasie. A może będą np. unosili się w odmętach zielonego kisielu, którym zostanie pokryta powierzchnia Księżyca (w ramach relaksu, rzecz jasna). I co z tego, że tak się może zdarzyć? Przyjmowanie czegoś takiego nie wynika z żadnych racjonalnych przesłanek i niczemu zupełnie nie służy. Sceptycyzm jest zdrową cechą i gwarantuję Ci, że Kopernik też pewnie nie doszedłby do tego, co czego doszedł, gdyby nie był odpowiednio sceptyczny. Nie wziął on przecież swoich koncepcji z sufitu, ale z obliczeń i z obserwacji, powtarzanych wielokroć - po to, by wykluczyć możliwość pomyłki. Gdyby postępował, jak Ty radzisz, to być może skupiłby się np. na koncepcji, że środkiem wczechświata jest Księżyc, Mars, Rzym, Koszalin lub cokolwiek innego. Gdyby rzucał się gwałtownie na każdą taką koncepcję, z pewnością daleko by nie zaszedł. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pola777 Re: Wiara w boga to choroba psychiczna !! IP: *.range81-152.btcentralplus.com 31.10.04, 10:20 oczywiscie. Ale nie odrzucalabym radykalnie zadnej nawet najbardziej rewelacyjnego pomyslu:) W koncu pierwszym krokiem do madrosci jest uznanie ze tak naprawde nic nie wiemy . :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Paweł Z. Re: Wiara w boga to choroba psychiczna !! IP: *.kom / *.kom-net.pl 31.10.04, 22:52 Metodologia naukowa niczego radykalnie nie odrzuca. Zgodnie z metodologią naukową w ogóle nie da sie udowodnić, że coś nie istnieje. Jeśli powiem, że wszystkie kruki są czarne, to zdanie takie łatwo można sfalsyfikować, wskazując jednego kruka, który nie jest czarny. Jeśli powiem, że istnieje jakiś kruk, który jest zielony w żółte prążki, to w jaki sposób ktoś może mi udowodnić, że to nieprawda? Jeśli pokaże mi 10000 czarnych kruków, to ja nadal będę mógł twierdzić, że zielone kruki w żółte prążki istnieją, ale akurat tak się stało, że nie było ich wśród tych 10000 czarnych kruków. Może są bardzo rzadkie? Uznawanie coś za nieistniejące to w nauce raczej kwestia ekonomii niż zasad indukcyjnego, a tym bardziej dedukcyjnego myślenia. Tym niemniej ta ekonomia każe nam twierdzić, że nie istnieją zielone kruki w żółte prążki, latające delfiny, skrzaty leśne i - niestety - Pan Bóg. Rzeczywiście, trudno się nie zgodzić z tym, że nasze poznanie jest bardzo niepewne. Tym niemniej łatwo też zauważyć, że metodologia naukowa odniosła w ciągu ostatnich kilkuset lat ogromne sukcesy. Odpowiedz Link Zgłoś
aniol.nie.kobieta Re: Wiara w boga to choroba psychiczna !! 24.10.04, 14:01 A podasz definicje choroby psychicznej? Bo skoro tego terminu uzywasz, to znaczy ze go rozumiesz? Odpowiedz Link Zgłoś
zoppino Do Sajko Patyk, Kagana i innych 25.10.04, 10:21 Niewiara ma swoich apostołów. Zobacz tylko, jaki jesteś zaciekły i zaślepiony. Sam nie wiesz, że wyznajesz ateizm. Chyba wyrasta się z takiej ufnej wiary w naukę. Trzeba zresztą niewiele mieć z nauką do czynienia, żeby używać jej do negowania istnienia Boga. Inaczej schodzisz na poziom radzieckich kosmonautów, którzy byli w niebie, a Boga nie widzieli. Choćby matematyczny model przestrzeni wielowymiarowej, pisze o nim któryś z was, jest świetnym narzędziem do przybliżenia sobie transcendentalności Boga. Bóg dla człowieka jest pełen sprzeczności, to nie twoje odkrycie, tak go przedstawia PismoSwięte. Wzgardzony-okryty chwałą, śmiertelny-król nad wiekami. To właśnie świadczy o tym, że nie człowiek wymyślił Boga. Człowiek lubi porządek i lubi, żeby mu się w główce układało. Ale wiele rzeczy na świecie się nie układa i co na to poradzi nauka. Bóg jest nieskończenie dobry i wszystko ci wybaczy. Ale w swej dobroci dał człowiekowi wolność, bez której nie ma miłości. Jeśli ty odrzucisz jego miłość, nie wybierzesz jej - nie będzie fajnie po śmierci. Wybaczenie to jedno, przyjęcie go co innego. Tak że nie pisz naiwnie, że czwarta możliwość nie jest dana . Gdybyście nie lubili na przykład chrześcijan, OK, można by to zrozumieć. Ale całkowite odrzucanie metafizyki jest trudne do zrozumienia. Popatrzcie, jak skończyły i czym zaowocowały systemy odrzucające Boga - stalinizm, Wielka Rewolucja Francuska. Gdyby nie religia, prawdopodobnie nie wiedzielibyśmy, że to brzydko zabijać i kraść, a ładnie być dobrym dla innych. Inne cnoty kiedyś były na topie. A może uważa ktoś, że to złą zmiana. Kiedy ktoś uparcie odmawia racji bytu metafizyce, ona lubi przypomnieć o swoim istnieniu (poczytajcie "Mistrza i Małgorzatę"). I życę wszystkim, zeby to nie było przykre tylko cudowne. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tempus Re: Do Sajko Patyk, Kagana i innych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.10.04, 21:52 (...) > Popatrzcie, jak > skończyły i czym zaowocowały systemy odrzucające Boga - stalinizm, Wielka > Rewolucja Francuska. Gdyby nie religia, prawdopodobnie nie wiedzielibyśmy, że > to brzydko zabijać i kraść, a ładnie być dobrym dla innych. Sowieci też mieli swoich bogów: Lenina i Stalina. A wiesz, że hitlerowcy mieli na sztandarach wypisane "Bóg jest z nami"? Gdyby to religia sprawiała że ludzie robią się lepsi, to więzieniach siedzieliby głównie ateiści :). Ja nie potrzebuję legend o starożytnych pasterzach, aby odróżniać dobro od zła. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: P.S.J. Re: Do Sajko Patyk, Kagana i innych IP: *.itpp.pl 26.10.04, 10:07 Za stwierdzenie, że Stalin jest Bogiem poleciałabyś (-łbyś?) na Łubiankę... z prowokację :) A poza tym kiedy w końcu dotrze do co poniektórych, że napis "Gott mit uns" na pasach Wehrmachtu ma nieco wcześniejsze pochodzenie? Sięgające, AFAIR, Republiki Weimarskiej? Podobnie jak na sztandarach wojska polskiego posługiwano się w czasach post-kościuszkowskich napisem "żywią y bronią" mimo że nie żywili, a i bronili też nie zawsze? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Paweł Z. Re: Do Sajko Patyk, Kagana i innych IP: *.kom / *.kom-net.pl 27.10.04, 22:44 To, co napisałeś, jest piękne. Nauka udowadnia, że Boga nie ma. Nie trzeba być radzieckim kosmonautą, by tak twierdzić. Wystarczy znać zasady metodologii naukowej, która każe redukować byty niepotrzebne. Bóg jest niepotrzeby, bo ani nie można go obserwować, ani nieczego nie tłumaczy (chyba że jako ignotum per ignotum). Ma zatem status taki jak krasnoludki lub Smok Wawelski. Wierzysz w krasnoludki? To dlaczego wierzysz w Boga? Wiara jest sprzeczna z rozumem. To szczera prawda. Zatem człowiek wierzący, gdy jest rozumny, to nie wierzy. Gdy wierzy, to rozumny nie jest. Ma w głowie równocześnie dwa systemy myślowe, których pogodzić się nie da. Toż to pełna schizofrenia! Fajnie straszysz mnie moją nieszczęsną dolą w życiu przyszłym, ale jakoś nic a nic sie nie boję. Bo ja jestem dobrym człowiekiem. Lepszym niż znaczna część przeciętnych katolików, sądząc z mojego doświadczenia. Jeśli Bóg mnie nie zbawi, to niech sobie zbawia Was i żyjcie sobie w Waszym katolickim piekiełku na wieki wieków. Mnie może w takim razie zbawi Odyn lub jakiś inny bóg lepszy od Waszego Boga! Odpowiedz Link Zgłoś
zoppino Re: Do Sajko Patyk, Kagana i innych 28.10.04, 09:54 Może to rzeczywiście zabrzmiało jakbym straszyła, ale naprawdę chciałam po prostu powiedzieć o wolności w kontekście miłości Bożej. Cieszę się że jesteś dobrym człowiekiem, ale jeśli potrzebne ci tło tych niedobrych katolików to jest to dla mnie nieprzekonujące. Nikt naprawdę dobry nie potrzebuje kontrastu. Czy wyobrażasz sobie, że wierzymy w Boga który sprawdza legitymację przynależności do kościoła? To jasne, że możesz być bliższy zbawienia niż ktoś kto uważa się za katolika, a naprawdę zniechęca do kościoła. "Obyś był zimny albo gorący". osoby z takimi poglądami jak twoje zmuszają do przyjęcia zdecydoawnego stanowiska. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Paweł Z. Re: Do Sajko Patyk, Kagana i innych IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 28.10.04, 11:08 A jednak taka potrzeba istnieje. Jestem niewierzący. Nie wierzę zatem, że istnieje jakiś bóg, który sprawia, że istnieje obiektywne dobro. W ogóle uważam, że nie istnieje żaden pozaludzki byt moralny. Zatem ludzie są dla mnie zarazem źródłem pojęć moralnych, jak i dają mi możliwość weryfikacji mojego postępowania. Jeśli jestem od nich lepszy (to znaczy, mam świadomość, że postępuję lepiej niż oni), to czuję się dobrze. Kryterium osobistego zadowolenia jest tym, co sprawia, że czuję się dobry. Znacza część (w sensie ilości wiernych) kościołów chrześcijańskich uważa, że nie można dostąpić zbawienia poza Kościołem. Dotyczy to również Kościoła katolickiego. Jego dogmatyka jest taka, że jeśli ktoś odtrąca Kościół, to odrąca zbawienie. Ja odtrącam Kościół katolicki, zatem pozostaje mi nadzieja, że zbawi mnie Ozyrys lub jakiś inny bóg lepszy od katolickiego Boga, który - zgodnie z moimi zasadami moralnym - jest zły, oceniając ludzi nie podług wyznawanych przez nich wartości moralnych, lecz podług tego, czy godzą się wyrzec się swojego rozumu. Odpowiedz Link Zgłoś
zoppino Re: 28.10.04, 11:38 Zatem ludzie są dla mnie zarazem źródłem pojęć moralnych, jak i dają mi > możliwość weryfikacji mojego postępowania. Jeśli jestem od nich lepszy (to > znaczy, mam świadomość, że postępuję lepiej niż oni), to czuję się dobrze. W takim razie równie dobrze możesz czuć się zły, bo zawsze znajdą się tacy, którzy są dużo lepsi, oddają swój majątek ubogim, poświęcają życie dla innych, opiekują się chorymi i brudnymi, itd. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Paweł Z. Re: IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 28.10.04, 11:42 To prawda. Ale karmię swoje sumienie wiedzą o tym, że są ludzie dobrzy i źli. Chcę się upodabniać do dobrych (w tym lepszych ode mnie) i odżegnywać od złych. Odpowiedz Link Zgłoś
zoppino Re: 28.10.04, 23:21 Ale karmię swoje sumienie wiedzą o tym, że są ludzie dobrzy i źli. A jak ich odróżniasz? Bo nie odważyłabym się powiedzieć, że ktoś jest zły. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Paweł Z. Re: IP: *.kom / *.kom-net.pl 28.10.04, 23:22 Zło to krzywda wyrządzona innemu człowiekowi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Paweł Z. Re: IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 29.10.04, 10:16 Bo nauczono mnie, że nie wolno krzywdzić ludzi. I nauka ta jest częścią mnie. Odpowiedz Link Zgłoś
zoppino Re: 29.10.04, 12:18 Zresztą czy mają sens te podchody. Rozmowa wierzącego z ateistą o religii zawsze będzie rozmową NIE O TYM. Dowodem na istnienie Boga jest dla mnie włqaśnie to, co dla ciebie argumentem przeciw: paradoksalność i, jakby to ująć, podrażnianie rozumu. Pisałeś gdzieś o krasnoludkach i smokach (juz się gubię w tym wątku), ale one są tylko jakimś przekształceniem rzeczywistości, mieszczą się w głowie (krasnoludki to mali ludzie, smok - "stężenie" grożnych zwierząt). I gdyby Boga człowiek wymyślił, to byłby logiczny, "albo tak doskonały że obojętny albo tak kochający że niedoskonały" (powstrzymuję się od przytoczenia całego wiersza). No i ta konsekwencja w przesłaniu Pisma Świętego, które powstawało przez tyle wieków i miało tylu autorów. A przecież głosi ono niezbyt popularną prawdę - czasem wbrew rozumowi ufaj Bogu. Dla starotestamentowych Izraelitów takim działaniem przeciw rozsądkowi było unikanie sojuszów z państwami pogańskimi mimo że z pozareligijnego punktu widzenia sami mieli małe szanse. Nie myśl że chcę cie przekonać, pewnie jesteś mądrzejszy ode mnie (ta filozofia), do religii nie przekonuje się zresztą słowami. Ale nie chcę też milczeć w ważnej sprawie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Paweł Z. Re: IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 29.10.04, 13:40 Zgadzam się, że ta dyskusja nie ma od początku większego sensu, ponieważ wychodzimy od różnych podstaw. Podczas gdy ja uważam brak racjonalności za brak doskonałości, dla Ciebie ten brak jest właśnie pewną formą doskonałości. Podejmując dyskusję, wcale nie chciałem Ciebie przekonać. Cel mój był taki, by zasiać wątpliwości, niekoniecznie Twoje, ale może kogoś, kto kiedyś z nudów będzie czytał ten wątek. Wątpić jest bowiem dobrze. Wątpienie prowadzi do poszukiwań, a szukanie prawdy o świecie i o nas jest czymś godnym człowieka. Sądzę, że źródłem idei, które są w naszej głowie, jest rzeczywistość. Dotyczy to również idei boga. Bóg jest nadczłowiekiem: w sensie rozumu, mocy i zasad moralnych. Czy wewnętrznie sprzeczny? Chyba w takim sensie, w jakim sprzeczne są teksty kanoniczne. Jeśli jednak Bóg Mojżesza jest innym bogiem niż Bóg Ewangelistów, to jest tak dlatego, że autorzy Gensis byli innymi ludźmi niż wcześni chrześcijanie. Pierwsi szukali Boga, który by ich uwolnił od nieprzyjaciół Izreala, drudzy natomiast takiego Boga, który dałby im możliwość choćby moralnego, jeśli nie ekonomicznego, zwycięstwa nad możnymi tego świata. Pewnie nie jestem całkiem głupi, ale znajomość filozofii wcale nie decyduje o mądrości. To taka sama wiedza jak każda inna i można ją posiąść - przy pewnym wysiłku. Masz rację, że nie dam się łatwo przekonać, ale nie jest to wynik mojej mądrości lub głupoty, lecz raczej faktu, że badam od bardzo dawna kwestię bytów metafizycznych - ze względów oczywistych jest ona dla mnie ważna. I rzadko spotykam argument, który byłby dla mnie nowością. Odpowiedz Link Zgłoś
zoppino Re: 29.10.04, 19:00 Jeśli jednak Bóg Mojżesza jest innym bogiem niż Bóg > Ewangelistów, to jest tak dlatego, że autorzy Gensis byli innymi ludźmi niż > wcześni chrześcijanie Nie chodziło mi o sprzeczność w czasie, bo jak zapewne wiesz cechą Boga jest niezmienność. Chodzi mi o sperzeczności same w sobie. Uwidoczniaja się one w osobie Chrystusa. Boskość - ludzkość, wszechmoc - bezbronność. Nie podejmę się jednak dyskusji, bo za słabo się na tym znam. Co do ST i NT, to widzę ich jedność, np. upodobanie do istot słabych, wręcz budzących pogardę świata. Co więcej to upodobanie widoczne jest w czasach "postbiblijnych" - objawienia kierowane były często do dzieci; również obecny papież, stary i schorowany, zupełnie nieatrakcyjny medialnie jest dla mnie znakiem. Co mnie cieszy, to że ten wątek tak się rozwinął - a po początkowych wypowiedziach można się było spodziewać innego poziomu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Paweł Z. Re: IP: *.kom / *.kom-net.pl 29.10.04, 22:51 Nasze myślenie, oparte na kulturze śródziemnomorskiej, w ogóle jest biegunowe. Gdy mowa o religii ujawnia się to przez przeciwstawienie dobra złu. W religiach judeochrześcijańskich jednak najciekawsze jest to, że mimo ich dominacji w naszej kulturze wyrastają one z pnia, który takiego radykalnego przeciwstawienia nie zawiera. Manicheizm byłby bardzo odpowiednią formą religijności dla nas, ludzi Europy. Może szkoda, że sekta bogolubców nie rozpleniła sie wśród chrześcijan. Dziś może nie budziłyby się wątpliwości, jak doskonałość może pozwalać na istnienie ułomności, albo jak absolutne dobro może tolerować przejawy zła. Teologowie nie musieliby szukać logicznego wytłumaczenia tych paradoksów. To prawda, że ciężko podjąć dyskusję na temat tych sprzeczności. Ja widzę jedność w Nowym Testamencie. W Starym jest wielu autorów i wyraźnie różnią się one w swoich koncepcjach teologicznych. I oczywiście różnią się one w stosunku do Nowego Testamentu. Łatwo zauważyć sprzeczność pomiędzy historią porwania Diny w Księdze Rodzaju a przykazaniem miłości Chrystusa. Ale istnieje też pewne subtelne przeciwieństwo między dwoma autorami Genesis. Nawet Boga nazywają inaczej: dla jednego jest to Jahwe, dla drugiego - Elohim. To prawda, że więcej jest świętych wśród prostych i ubogich ludzi niż wśród możnych tego świata. Czyż nie wynika to jednak z treści Nowego Testamentu, że ubodzy będą wywyższeni? Ja również się cieszę z możliwości dyskusji na temat religii. Są to kwestie dla mnie bardzo istotne. I jakoś miło mi wiedzieć, że kogoś jeszcze te sprawy interesują. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: P.S.J. Re: Do Sajko Patyk, Kagana i innych IP: *.itpp.pl 28.10.04, 10:18 Ajajaj... a wśród fizyków teoretycznych spora część to osoby wierzace. No,a le to pewnie kretyni, nie to, co my - humanisty, nie? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Paweł Z. Re: Do Sajko Patyk, Kagana i innych IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 28.10.04, 11:09 Nie, po prostu mają wąską specjalizację. Czy ktoś, kto nie wie, ile jest rodzajów kwarków lub wymiarów przestrzeni fizycznej, jest kretynem? Niekoniecznie. Może być po prostu humanistą. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: P.S.J. Re: Do Sajko Patyk, Kagana i innych IP: *.itpp.pl 28.10.04, 11:15 Aleś napisał, że jak ktoś jest wierzący, to rozumny nie jest. No to co? Fizycy to kretyni, bo dość często (częściej niż humaniści, AFAIR) są wierzący? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Paweł Z. Re: Do Sajko Patyk, Kagana i innych IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 28.10.04, 11:36 Chodzi o to, że dany delkwent, który jest, powiedzmy, profesorem doktorem habilotowanym nauk fizycznych, czołowym europejkskim ekspertem do spraw fizyki plazmy, kiedy idzie do Kościoła, pada na klęczki i zaczyna gorliwie się modlić, wyłącza racjonalną stronę swojego ja, przestaje być profesorem doktorem habilitowanym i staje się takim samym wiernym jak siedząca obok niego słabo piśmienna starsza pani. Nie ma zresztą nic wspólnego z poziomem inteligencji wspomnianego profesora i starszej pani. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: P.S.J. Re: Do Sajko Patyk, Kagana i innych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.10.04, 21:04 Ale zważ, że nie popada w schizofrenię - po prostu (dzięki inteligencji?) zdołał pojąć prostą konstrukcję logiczną: jest to, co można poznać (empirycznie) i to, co poza zmysłami (metafizyczne). Kategoria wiary mieści się w metafizyce. Można być ekspertem od fizyki plazmy, i wierzyć w jakiś byt wyższy od człowieka (i całego "fizycznego" wszechświata w ogóle), bo jedno z drugim nie ma nic wspólnego - istnieje na różnych płaszczyznach i nigdy nie wchodzi w konflikty (ani w żadne interakcje, nota bene). A że jakoś tak się dziwnie składa,że każda kultura ludzka wytworzyła społeczny konstrukt dla owej metafizycznej wiary, czyli religię (bo człowiek jest wszak istotą społeczną), to łatwiej i nieco bliżej niejako z przyrodzenia pielęgnować człowiekowi tą wiarę w pewnej communitas z innymi, czyli poprzez religię właśnie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Paweł Z. Re: Do Sajko Patyk, Kagana i innych IP: *.kom / *.kom-net.pl 28.10.04, 21:22 Dla mnie ta prosta - Twoim zdaniem - konstrukcja logiczna jest niezwykle skomplikowana. A to z tego powodu, że przyjęte zostaje założenie, że jest coś, co istnieje poza zmysłami. Dlaczego ktoś miałby przyjąć takie założenie? W jakim celu? Rzeczywiście, wiara w rzeczy niepoznawalne nie ma nic wspólnego z poznawaniem świata. Nie ma nic wspólnego ponadto z poznawaniem czegokolwiek, co światem nie jest. Bóg to wręcz wyrzeczenie się poznania. Kłopot jest jednak z tym, że metodologia naukowa neguje istnienie metafizyki, tzn. stwierdza, że nie należy uznawać za istniejące niczego, czego istnienia nie da się udowodnić. Nie da się udowodnić istnienia bytów metafizycnnych. Istnienie w jednej głowie zasad metodologii naukowej i wiary, to dość dziwaczny i wewnętrznie sprzeczny dualizm. Sprzeczny, bo uważa się zarazem, że istnieje tylko to, co można poznać, a zarazem, że nie jest to jednak prawda. Jak można twierdzić, że p i ~p? A co do drugiej strony medalu, tj. dualizmu ontycznego, którego koncepcję przedstawiłeś, to gdyby ludzie wierzący wierzyli sobie w bogów istniejących poza przyrodą, byłoby pól biedy. Co prawda, wydaje mi się to głębokim dziwactwem (dlaczego bogowie, a nie krasnoludki, albo np. kosmici metafizyczni?). Jak rozumiem, nie jesteś katolikiem, ani nawet chrześcijaninem. Jednak pewnie wiesz, że katolicka dogmatyka uznaje za fakt głęboką ingerencję Jahwe w przyrodę. Bóg może - jak wiadomo - sprawić, że rozstąpi się Morze Czerwone. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: teraz Re: Do Sajko Patyk, Kagana i innych IP: *.e / 213.25.195.* 28.10.04, 22:06 Mylisz kwantyfikatory:Sprzeczny, bo uważa się zarazem, że istnieje tylko to, co można > poznać, a zarazem, że nie jest to jednak prawda Kto (prócz ciebie) uważa, ze istnieje tylko to co można poznać? tu powinien być kwantyfikator szczegółowy, a nie ogólny. Bóg może - jak wiadomo - sprawić, że rozstąpi się Morze > Czerwone. > Nie, no ,przecież każde dziecko wie o odpływach i przypływach. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pawel Z. Re: Do Sajko Patyk, Kagana i innych IP: *.kom / *.kom-net.pl 28.10.04, 22:49 Przechodząc zatem od klasycznego rachunku zdań do węższego rachunku predykatów, powiedzielibyśmy, że zdanie: każde p jest q i istnieje p, które nie jest q jest fałszywe. Czyż nie? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: P.S.J. Re: Do Sajko Patyk, Kagana i innych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.10.04, 22:10 No, nie p i ~p, bo jednak metodologia naukowa nie przyjmuje juz (poza skrajnosciami) tak ekstermistycznego empiryzmu, jaki postulujesz - to co? do 1938 roku wszystkie atomy we wszechświecie miały nierozszczepialne jądra, bo nie udawało się tego wcześniej empirycznie udowodnić? Zjawiska fizyczne mają to do siebie, że istnieją niezależnie od tego, czy ludzie w nie wierzą czy nie, czy je udowodnili, albo czy zdają sobie sprawę z ich istnienia. Dlaczego więc odmawiasz prawa bytu zjawiskom meta-fizycznym? Człowiek, dla przykładu, jest tak skonstruowany, że inaczej niż w trzech wymiarach (+ ewentualnie czas, o ile w przypadku człowieka można mówić o fizycznym "postrzeganiu czasu") rzeczywistości postrzegał nie będzie , a jednak poważni naukowcy postulują od czasu do czasu istnienie innych wymiarów czy innych superstrun (gdzie twierdzi się - owszem, wymiary istnieją, ale my ich nie dostrzegamy...) > A co do drugiej strony medalu, tj. dualizmu ontycznego, którego koncepcję > przedstawiłeś, to gdyby ludzie wierzący wierzyli sobie w bogów istniejących > poza przyrodą, byłoby pól biedy. Co prawda, wydaje mi się to głębokim > dziwactwem (dlaczego bogowie, a nie krasnoludki, albo np. kosmici > metafizyczni?). Jak rozumiem, nie jesteś katolikiem, ani nawet chrześcijaninem. > > Jednak pewnie wiesz, że katolicka dogmatyka uznaje za fakt głęboką ingerencję > Jahwe w przyrodę. Bóg może - jak wiadomo - sprawić, że rozstąpi się Morze > Czerwone. No cóz, jestem chrześcijaninem (zapewne zmagającym się z pewnymi wątpliwościami wiary, i nikt nie nazwie mnie "dobrym chrześcijaninem"), a że do kultury katolickiej tak mam jakoś kulturowo najbliżej, to i najlepiej ją znam. W Szwecji byłbym pewnie kulturowo protestantem. Bóg może sprawić, że morze się rozstąpi. Zasada nieoznaczoności może sprawić, że biedny kot będzie naraz żywy i martwy, a w zasadzie to ani jedno, ani drugie. Ale ani z jednym, a ni z drugim przypadkiem nie spotykamy się na codzień. I dobrze. Wolę wierzyć, że Bóg może rozsunąć wodę, niż być tego świadkiem. Po co zresztą miałby to robić? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Paweł Z. Re: Do Sajko Patyk, Kagana i innych IP: *.kom / *.kom-net.pl 28.10.04, 23:21 Mam wrażenie, że twierdzenie, które dotyczyło kwestii gnozeologiczych przeniosłeś na poziom ontologiczny. Nie o to chodzi, że to, co nie da się poznać, nie istnieje. Mogę sobie wyobrazić, że pewnego dnia zostanie niezbicie udowodnione istnienie krasnoludków. Takich domowych skrzatów w czerwonych kubraczkach. Jednak tu i dziś przyjmuję, że skrzatów nie ma. Bo nie mam dowodów na ich istnienie, przyjęcie możliwości ich istnienia nie daje nic mojemu systemowi wiedzy, przeciwnie: system ten komplikuje. Gdyby uczeni zakładali istnienie różnych niedowodliwych bytów, to non-stop uganialiby się za Atlantami, nimfami wodnymi i wężami morskimi. Przyjęcie założenia metodologicznego, że atomy nie istnieją w roku 1850 pewnie słuszne, okazało się niesłuszne kilkadziesiąt lat później, mimo że atomy oczywiście nie zaczęły istnieć wraz z odkryciami fizyków-atomistów. Bytom fizycznym odmówiłbym istnienia z tego samego powodu, dla którego Einstein 100 lat temu odmówiłby prawa do istnienia superstrunom. Żaden szanujący się naukowiec nie będzie się bowiem zajmował fantasmagoriami. Na tym dokładnie polega metodologia naukowa. Teoria superstrun miała kilka wydań i - o ile mnie pamięć nie myli - wedle najnowszych ustaleń ma istnieć 10 wymiarów przestrzennych i 2 czasowe (aczkolwiek spór o ostateczną liczbę wymiarów trwa). Mimo jednak, że nasz wzrok jest trójwymiarowy, to jednak teoria superstrun jest wsparta - jak najbardziej na empirii. Po prostu dodatkowe wymiary nie są neutralne dla 3 widzianych przez nas wymiarów. To tak, jakbyś powiedział, że jeśli rozpłaszczysz się na kartce papieru, a ktoś tą kartkę przebije cyrklem, to nie będzie miało to wpływu na Ciebie. Z tym kotem to Heisenberg wymyślił nie najszczęśliwiej. W ogóle fizycy- teoretycy to marni filozofowie i często im się wydaje, że ich odkrycia mają większe znaczenie dla filozofii, niż to jest naprawdę. Bo w rzeczywistości kot Heisenberga albo jest żywy, albo martwy. A póki daje się elektron ująć w ciąg równań opisujących jego zachowanie, to nie ma znaczenia, czy jesteśmy w stanie równocześnie ustalić jego pęd i położenie. To tak, jakby ktoś powiedział, że przez to, że nie można równocześnie poznać pędu i położenia Księżyca, Księżyc nie ma żadnego pędu lub też może równocześnie obracać się i w lewo, i w prawo. Nowoczesna fizyka niesie za sobą dla filozofii mniejszy przełom niż przełom Kopernikański. A co do Boga, to skoro potrafi się dzięki niemu rozstąpić morze, to znaczy, że ingeruje on w przyrodę. Osobiście wolałbym być świadkiem tej ingerencji. Moja zdolność do racjonalnego myślenia odbiera mi możliwość wiary. Wiara - jak ktoś słusznie zauważył - daje poczucie bezpieczeństwa. Chciałbym zatem zobaczyć, jak dzięki Bogu rozstępuje się morze, lub obmacać rany Chrystusa, bo wtedy mógłbym uwierzyć, co pewnie w jakimś stopniu zwiększyłoby moją radość życia (przez co wcale nie chcę powiedzieć, że życie moje jest smutne :-) ). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Super! Re: Do Sajko Patyk, Kagana i innych IP: 202.147.117.* 05.11.04, 10:32 Daje jako link na forum KRAJ forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=739729 Odpowiedz Link Zgłoś
zoppino Do P.S.J. 29.10.04, 11:42 No cóz, jestem chrześcijaninem (zapewne zmagającym się z pewnymi wątpliwościami > > wiary, i nikt nie nazwie mnie "dobrym chrześcijaninem"), a że do kultury > katolickiej tak mam jakoś kulturowo najbliżej, to i najlepiej ją znam. Zainteresowały mnie niektóre twoje uwagi - może miałbyś chęć pogadać o tych wątpliwościach, poza forum, "na łonie kościoła"? Bo to chyba nie należy do tego wątku. No i pewne podstawy mamy chyba wspólne, więc nie będzie trzeba udowadniać słonia. W razie czego pisz na zoppino@gazeta.pl Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: atheist Re: Do Sajko Patyk, Kagana i innych IP: *.crowley.pl 31.10.04, 10:25 Gość portalu: P.S.J. napisał(a): > Ajajaj... a wśród fizyków teoretycznych spora część to osoby wierzace. No,a le to pewnie kretyni, nie to, co my - humanisty, nie? Wedle badań przeprowadzonych przez Edwarda J. Larsona i Larry'ego Withama (opublikowanych w Świecie Nauki w roku 1999) dowiadujemy się, że "przekonania naukowców amerykańskich niewiele się zmieniły od lat trzydziestych, a najwybitniejsi uczeni są jeszcze większymi ateistami niż kiedykolwiek". Przytaczają też badania tej kwestii z roku 1933, w których ponad 80% najwybitniejszych naukowców nauk przyrodniczych odrzuciło wiarę w osobowego boga, opatrzność oraz nieśmiertelność. Sformułowano wówczas tzw. szczególną teorię niewiary, która twierdziła, że wybitniejsi naukowcy mniej chętnie akceptowali zjawiska nadprzyrodzone, niż naukowcy pośledniejsi. Dziś autorzy badań piszą: "Także ta szczególna teoria dziś miewa się zupełnie dobrze"; "...ogólnie biorąc, wyższe wykształcenie przyczynia się do odsunięcia idei Boga". Jako dowód tego podają badania przeprowadzone wśród członków National Academy of Sciences, czyli wśród najbardziej elitarnych naukowców USA (NAS liczy obecnie ok. 1.800 członków). "Z grona członków akademii, którzy odpowiedzieli na naszą ankietę, brak wiary religijnej zadeklarowało ponad 90%. (...) Spośród członków NAS najbardziej sceptyczną grupę stanowili przedstawiciele nauk biologicznych, z których 95% deklaruje ateizm lub agnostycyzm. Matematycy są nieco bardziej otwarci na religię - co szósty z nich deklarował wiarę w Boga osobowego". Ernst Mayr (zoolog, ewolucjonista, prof. Harvard University w Cambridge, 1961-70 dyr. Muzeum Zoologii Porównawczej tamże; czł. Nar.Akad. Nauk w Waszyngtonie) postanowił w roku 1954 zbadać poglądy religijne wśród swych kolegów akademickich: "Okazało się, że wszyscy jesteśmy ateistami" - pisał. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: U know who ;) Re: Do Sajko Patyk, Kagana i innych IP: 202.147.117.* 05.11.04, 10:25 Dzieki! Odpowiedz Link Zgłoś
edzioszka choroba psychiczna nie 26.10.04, 10:14 ale w pewnym stopniu uciekanie od odpowiedzialności - nie radzę sobie w własnym życiem, więc chcę je komuś zawierzyć, On nim pokieruje (za ewentualne niepowodzenia nie będę wówczas miał pretensji do samego siebie).. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: P.S.J, Re: choroba psychiczna nie IP: *.itpp.pl 26.10.04, 11:09 Jak się ma do twojej obserwacji protestancka etyka pracy? Uważasz, że np. kwakrzy "nie radzą sobie z życiem"? :) Ohohoho, przyszalałaś. Odpowiedz Link Zgłoś
zoppino Re: choroba psychiczna nie 26.10.04, 14:47 edzioszka napisała: > ale w pewnym stopniu uciekanie od odpowiedzialności - nie radzę sobie w własnym > > życiem, więc chcę je komuś zawierzyć, On nim pokieruje (za ewentualne > niepowodzenia nie będę wówczas miał pretensji do samego siebie).. Ale co złego w tym, że dziecko powierza swoje sprawy ojcu, wiedząc, że on je kocha i na pewno jest dobry i mądry? Nie wyręcza, ale pomaga, wspiera i ratuje. Nie decyduje za dziecko: pokazuje dobrą drogę, lecz pozwala wybierać; nie chroni przed konsekwencjami, ale kiedy ono go zawoła, natychmiast odpowiada. Wolna wola człowieka, ten nieszczęsny dar wolności, jest odpowiedzią na Twoją wątpliwość. Jeszcze jedno. Gdyby wszyscy mieli tyle delikatności co Ty, dyskusje o wszystkim wyglądałyby inaczej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Alicja WIARA TO FIZYKA KTOREJ JESZCZE NIE ZNAMY. IP: 5.5R* / *.wlfdle.rnc.net.cable.rogers.com 26.10.04, 21:58 Prawie cale swoje zycie uwazalam, ze religia i wiara( niezaleznie jaka) czyni nas lepszymi. Zawsze zdawalam sobie jednak sprawe ze byla ona wykorzystywana przez wieki przez cwaniakow aby rzadzic "maluczkimi".Owszem moze miec czasami znaczenie terapeutyczne kiedy mamy jakis powazny zyciowy kryzys, wzmacnia nasze sily psychiczne itp. To glupota jednak ludzic sie zyciem po zyciu . Mysle ze latwiej chyba byloby nam zniesc utrate kogos bliskiego gdybysmy nie sadzili ze to jeszcze nie koniec. Na wszystko jest napewno wytlumaczenie naukowe. Wiara to fizyka ktorej jeszcze nie znamy. Odpowiedz Link Zgłoś
annddiik Re: Wiara w boga to choroba psychiczna !! 27.10.04, 21:25 Wiara w Boga to fajna rzecz. Daje poczucie bezpieczeństwa. Jednak dlaczego mam ufać komuś kogo nigdy nie widziałem? Dlaczego Bóg ukrywa się przed nami jeśli naprawdę istnieje. I czy przypadkiem większośc tzw. wierzących ludzi nie oszukuje samych siebie? Gdyby naprawdę wierzyli w Boga nie było by tylu wojen, tyle zła na świecie. Religie mówią przecież o miłści i przebaczeniu bliźniemu. Właściwie to nawet nie zamykalibyśmy drzwi na klucz naszych domów. I dlaczego właściwie mam być np. katolikiem. Dlatego bo moi rodzice nimi są? Jeśli tak to jest to tylko tradycja. A nie świadomy wybór.O tym że ktoś jest katolikiem zadecydował przypadek, to że urodził sie w katolickim kraju Jeśli czytałem tylko Biblię to zkąd mam wiedzieć że inne księgi nie głosza prawdy? Ilu chsześcijan czytało np.Koran. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zoppino Re: Wiara w boga to choroba psychiczna !! IP: *.e / 213.25.195.* 27.10.04, 22:22 Spróbuję napisać, co ja o tym myślę, bo chyba każdsy, kto przejmuje się wiarą, zastanawia się nad takimi sprawami. Piszesz:Jednak dlaczego mam > ufać komuś kogo nigdy nie widziałem? Dlaczego Bóg ukrywa się przed nami jeśli> naprawdę istnieje. Gdybym go widziała, nie mogłabym go nie kochać. A on nie chce zmuszać. Dlatego stworzył nas takich właśnie trójwymiarowych, którzy nie widzą innych wymiarów. Wiem, że dla sceptyka to nieprzekonujące, ale dla mnie tak. Gdyby naprawdę wierzyli w Boga nie było by tylu wojen, > tyle zła na świecie. Religie mówią przecież o miłści i przebaczeniu bliźniemu. Duzo ludzi myśli że wierzy albo ukuwa sobie Boga zgodnie ze swoimi potrzebami. Jest też dużo takich, którzy traktują poważnie religię i angażują się całkowicie, ale i im nie zawsze udaje się pokonać swoją złą naturę. Łatwo jest namącić, zło się szybko rozprzestrzenia i nagłaśnia. Potem trudno to naprawić. I dlaczego> właściwie mam być np. katolikiem. Dlatego bo moi rodzice nimi są? Jeśli tak to > jest to tylko tradycja. A nie świadomy wybór.O tym że ktoś jest katolikiem > zadecydował przypadek, to że urodził sie w katolickim kraju Jeśli czytałem > tylko Biblię to zkąd mam wiedzieć że inne księgi nie głosza prawdy? Ilu > chsześcijan czytało np.Koran. Może i głoszą, ale jak mieszkam w domu i okolicy które bardzo mi odpowiadają, mogę tam się rozwijać i nic złego mnie nie spotkało i jeszcze czuję się tam potrzebna, to nie muszę wędrować gdzieś daleko i szukać szczęścia. Bo mam pewność, ze dzięki wierze rozwinęłam się moralnie duchowo a może i intelektualnie. Pewnie nikogo nie przekonam, bo z gadania zwykle nic konkretnego nie wynika, ale kto wie? Odpowiedz Link Zgłoś
zaholec Zoppino 28.10.04, 07:07 " Gdybym go widziała nie mogłabym go nie kochać" Dlaczego? Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
zoppino Re: Zoppino 28.10.04, 10:15 Bo jest miłością i samym dobrem. Ale nie zobaczymy, tak jak mrówka nie zobaczy lasu nawet gdyby leciała nad nim helikopterem. Przypomniał mi się dowcip,tak dla rozładowania atmosfery: dwie rybki kłócą się zawzięcie w akwarium, pluskają, trzepoczą płetwami. Nagle jedna odpływa w kąt za wodorosty i coś tam dłuzszą chwilę przeżywa. W końcu podpływa do pierwszej i z triumfem mówi: - Mówisz że Boga nie ma? To powiedz mi kto zmienia wodę w akwarium! Odpowiedz Link Zgłoś
zaholec Re: Zoppino 29.10.04, 18:46 Kawał świetny, wspaniale obrazuje jak poważny jest to temat :)) Jest Bóg czy go nie ma? Wierzyć czy nie wierzyć? Wiara jest po prostu świetną wymówką wobec siebie i Świata. Co złego to nie ja, com spieprzył to, tak na prawdę, Bóg spieprzył. To ma drugą stronę medalu ; jesteś inteligentną osobą czy to też zasługa Boga? Pozdrawiam :) Odpowiedz Link Zgłoś
zoppino Re: Zoppino 29.10.04, 19:13 Wydaje mi się, że o to samo chodziło edzioszce i już pisałam co o tym myślę. Dodam, że chrześcijanin powinien wierzyć, że wszystko co go spotyka ma jakiś swó sens, choć czasem nie da się tego dostrzec. A inteligencja jest oczywiście darem Bożym, podobnie jak jej brak - komuś może nie byc potrzebna w nadmiarze, a czasem nawet przeszkadza, bo gdybym była mniej inteligentna, to teraz oglądałabym spokojnie "Bar" zamiast tu się męczyć;) Odpowiedz Link Zgłoś
zaholec Re: Zoppino 29.10.04, 19:34 zoppino napisała: A inteligencja jest oczywiście darem Bożym, podobnie jak jej brak - komuś może nie byc potrzebna w nadmiarze, a czasem nawet przeszkadza, bo gdybym była mniej inteligentna, to teraz oglądałabym spokojnie "Bar" zamiast tu się męczyć;) Męczy Cię rozmowa? :) Szkoda ;) Pozdrawiam do jutra, mecz się niedługo zacznie......... :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: P.S.J. Re: Zoppino IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.10.04, 21:10 Poza tym, co pisze zoppino, to postaw się w sytuacji, w której nie WIERZYSZ, ale WIESZ, że współistnieje z tobą istota na zupełnie innym poziomie egzystencji, różniąca się od ciebie mniej więcej tak, jak ty różnisz się od atomu (i nie chodzi mi, jak się domyślasz, o rozmiar :)), która, dzięki owej wyższej pozycji egzystencjalnej widzi całego ciebie jak cienką kartkę papieru, nie musi nawet czytać w twoich myślach, bo ZNA je w tej samej chwili, w której pojawiają się w twej głowie, WIE, co zrobisz i jak się zachowasz... A jeszcze załóż sobie, iż jest owa istota esencją dobra, która w NAMACALNY sposób przenika wszystko - wówczas stracisz wolną wolę i wybór, bo nigdy nie będziesz chciał popełnić występku. Pięknie pisze o tym Jacek Dukaj w jednym ze swych opowiadań ("Ziemia Chrystusa" bodajże). Nieee - taka wiara zamieniona w pewność byłaby najgorszym więzieniem i spętaniem wolnej woli, jaką może wyobrazić sobie człowiek. Jeżeli Bóg istnieje, to sam fakt, iż jest niepoznawalny, stanowi najlepszy dowód na jego miłosierdzie wobec człowieka. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zdrowy o ! tym padło na głowę IP: 81.219.100.* 31.10.04, 21:47 www.kosciol.pl/content/article/20041027200852390.htm Odpowiedz Link Zgłoś
utopia7 Re: Wiara w boga to choroba psychiczna !! 02.11.04, 00:25 Gość portalu: Sajko Patyk napisał(a): > Uciekanie w świat fantazji , zaciekłe ,z śliną, na ustach obrażanie inaczej > myślących . Może ktoś jeszcze zna jakieś objawy tej choroby ?? Panowie > profesorowie ,bardzo proszę . Wielu panow profesorow nie ponizy sie do odpowiedzi na ten post Moze cie jednak zapytac .... a coz to takiego z co ty wierzysz? widocznie sam w siebie. Tak,jak pisza inni obrazasz ludzi obojetnie w co oni wierza. Dam ci propozycje Napisz jeszcze raz ten post robiac chorych psychicznie z Muzlumanow,Hindusow Zydow,ect,ect i czekaj na wyniki.... powodzenia. Widoczie ty wiesz,ze wszystko wiesz Wiara w Lucyfera to tez wiara,w UFO to tez wiara i ty cos wiesz na ten temat Inaczej,trzymaj sie swojego baala i pozostaw innych w spokoju Odpowiedz Link Zgłoś
anka9009 Re: Wiara w boga to choroba psychiczna !! 05.11.04, 19:14 wydaje mi się, że ateizm prędzej czy później odbiera nadzieję. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Paweł Z. Re: Wiara w boga to choroba psychiczna !! IP: *.kom / *.kom-net.pl 05.11.04, 20:01 Nadzieję na co? Odpowiedz Link Zgłoś
100krotki Re: Wiara w boga to choroba psychiczna !! 09.11.04, 11:43 Gość portalu: Paweł Z. napisał(a): > Nadzieję na co? 100krotki się zapytaj :) może którać ci odpowie? a może najpierw sama się zapyta czy nadzieję to ja mam dać, czy też jej oczekiwać od innych 100krotek? a może ci zaśpiewa... "....100krotka rosła polna a nad nią...." tylko skąd 100krotki wiedzą, że... "...a harcerz taki gapa, że...." to co teraz? wiara w 100krotki to też choroba psychiczna? podobno niektórzy wierzą w krasnale,trolle,gnomy,złote runo...gazety, pierwszych sekretarzy nie redakcji itd. to te inne wiary to nie choroby na umyśle? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Paweł Z. Re: Wiara w boga to choroba psychiczna !! IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 09.11.04, 13:28 "Wierzyć" ma dwa znaczenia: "bez dowodu uważać, że coś istnieje" i "mieć do kogoś/czegoś zaufanie". Można wierzyć w 1 sekretarza w drugim znaczeniu tego słowa, czyli mieć do niego zaufanie, natomiast wierzenie w niego w pierwszym znaczeniu nie bardzo ma sens (bo jego istnienie jest faktem empirycznym). Można wierzyć w bogów w pierwszym znaczeniu (bo nie ma dowodów na ich istnienie), natomiast można im nie ufać. Ufanie komyś nie jest zazwyczaj przejawem choroby psychicznej. Natomiast chorzy psychicznie wierzą bardzo często w coś, mimo że nie ma na to dowodów (np. wierzą, że Elvis żyje). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ani Re: Wiara w boga to choroba psychiczna !! IP: *.devs.futuro.pl 09.11.04, 17:42 A może i ty zachorujesz Odpowiedz Link Zgłoś
ty.ja Re: Wiara w boga to choroba psychiczna !! 09.11.04, 19:22 Gość portalu: ani napisał(a): > A może i ty zachorujesz ale czy będzie umiał się potem sam wyleczyć? bo na to, ze ktoś inny za niego to zrobi, to lepiej aby ...nie zachorował :))) a może on już chory? bo czy on wie w co wierzy bóg? :))) ciekawe dlaczego takie pytanie się nie pojawia u zdrowych na umyśle :))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lidia Zwatpilam i zaluje. Wybacz mi Boze IP: 5.5R* / *.wlfdle.rnc.net.cable.rogers.com 11.11.04, 17:46 Odpowiedz Link Zgłoś
100krotki Re: Wiara w boga to choroba psychiczna !! 12.11.04, 22:44 po co od razu sięgasz do wiary w Boga? zacznij najpierw od wiary w Siebie Sobie wierzysz? a umiesz w Sobie oddzielić co jest Tobą a co Tym co jest wokół Ciebie i czym przesiąkałeś jak gąbka przez całe swoje życie nawet sobie nie zdając z tego sprawy. przecież UMYSŁ kazdego małego dziecka nasiąka tym co JEST wokół niego, a przecież nie umie jeszcze oddzielać i nazywać dla małego dziecka Bogami są jego rodzice a potem? wyrzuca z Siebie tych Pierwszych Bogów? jak? i co ty dziecino chcesz się tu....wymądrzać o wierze zadając tTAKIE pytanie jako temat? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wikul Re: Wiara w Boga to choroba psychiczna !! IP: *.acn.waw.pl 13.11.04, 21:31 To bardzo odkrywcze stwierdzenie. Idźmy dalej. A więc chorymi psychicznie byli : Rej, Kochanowski, Mickiewicz, Słowacki, Norwid, Krasicki, Kraszewski, ....itd.,itp...Żeby tylko poprzestać na kilku krajowych postaciach. A może to Sajko Patyk, w swoim mniemaniu geniusz i odkrywca nowych lewicowych trendów, jest po prostu ...chorym psychicznie ? Odpowiedz Link Zgłoś