exist
05.02.05, 13:39
Na poczatku byl czlowiek (oczywiscie umownie).
Kazdy rodzi sie idealista, dopoki nie zostanie skrzywdzony jest naiwny i
wierzy, ze nikt go nie zawiedzie, jesli on takze bedzie w porzadku.
Niestety czlowiek jest zbyt maly, by po wymierzeniu policzka postapil wg klasyka.
Z biegiem czasu coraz wieksza ilosc rodzicow przekazywala potomstwu "madrosc",
ze powinni polegac przede wszystkim na sobie.
Odchodzilo w zapomnienie poczucie sprawiedliwosci i nagle ktos zwizualizowal
sobie ten niedoscigniony ideal, ktory zobaczyl w osobie Jezusa (Buddy,
Mahometa, itp) tworzac wizje Boga - lepszej wersji czlowieka, ktory majac
wolny wybor zawsze wybiera dobrze (potem przyszly drobne korekty;]).
Tlumaczac w ten sposob swoja slabosc, niechec do ksztaltowania swej
osobowosci, lenistwo, ogolnie niechec do korzystania z wolnej woli.
Jest Bog, trzeba oddawac mu czesc, on wybaczy, jestem slaby, nie musze sie
starac, moge grzeszyc na Ziemii, religia opium...
---
Pozostale koncepcje
usenet.gazeta.pl/usenet/0,2.html?group=pl.soc.polityka.wybory&tid=1001090