Dodaj do ulubionych

Matura za kase...

IP: *.fbx.proxad.net 15.04.05, 08:17
Przeczytalam w "Zyciu Warszawy" o maturzystach kupujacych egzamin.
Wedlug nowych zasad, maturzysci zdajacy nowa mature z jezyka polskiego, wybieraja sobie temat na
poczatku roku szkolnego. Maja kilka miesiecy na szczegololowe opracowanie tego tematu. Egzamin
to 15-20 minutowa prezentacja przed komisja i ewentualnie pytania dodatkowe tej ostatniej.
Okazuje sie, ze spora czesc tegorocznych maturzystow nie przygotowuje tej prezentacji
samodzielnie i kupuje gotowe prace. Ogloszen w Internecie jest mnostwo, zapotrzebowanie jest
ogromne, a ceny ida w gore.
Ten rodzaj egzaminu mial nauczyc mlodziez mowic o tym, co ja interesuje.
Coz, jeszcze jedna fikcja.
Obserwuj wątek
    • Gość: Joanna T.- P. Re: Matura za kase... IP: *.fbx.proxad.net 16.04.05, 08:42
      Zachecam do dyskusji.
      • Gość: KK Re: Matura za kase... IP: *.4web.pl 16.04.05, 10:16
        A do czego tu zachęcać?Sama napisałam 5 prezentacji:)))
        To jest tylko i wyłacznie wina poronionych pomysłów na reformę oswiaty- jak
        tylko usłyszałam, że wproadzaja taki "speech' to od razu wiedziałam, co się
        będzie działo...Trzeba być palantem z MEN,żeby tego nei wiedzieć...Cała ta nowa
        matura to śmicech na sali, glupiejemy z roku na rok, teraz oprocz prywartnych
        zkół wyższych, z krtórych większość ma poziom szaletu, dojedzejeszcze matura
        dla imbecyli...To jest moze wredne, ale tak własnie myśle, bo mam styczność z
        tym srodowiskiem... Cena prezentacji100-200zł, cena licencjatu 1200-1500, cena
        magisterium w zależności od dziedziny 1200-1800. nikt już nie chce kupować
        bronionych ze wzgledu na plagiaty.
    • czwarty.wymiar Bo grunt to statystyki 16.04.05, 10:22
      Poziom spada, ale za to statystyki ładniej wyglądają, bo coraz większy procent
      Polaków zdobywa (kupuje) "wyższe" wykształcenie. Żenujące ale prawdziwe.
      • Gość: Joanna Matura za kase... IP: *.fbx.proxad.net 16.04.05, 10:50
        Przeciez maturzysci mieli na to kilka miesiecy.
        Nie wiem, jak to wygladalo dokladnie od strony technicznej, ale przypuszczam, ze co jakis czas mieli
        konsultacje z nauczycielem jezyka polskiego.
        • Gość: b Re: Matura za kase... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.04.05, 17:32
          hahaha konsultacje? jak sobie zaplacilas prywatnie. nauczyciele nia maja na nic
          czasu, malo kto sie z materialam wyrobil
          a czasu jest DOKLADNIE 15 minut, nie mozesz mowic dluzej, bo ci przerwa, ani
          krocej, bo zarzuca ze nie wyczerpales tematu
          ale ustny polski to chyba najmniejszy problem dla maturzystow [nawet takich co
          przygotowuja sie sami, a uwierzcie ze to wiekszosc]
    • Gość: Magda Re: Matura za kase... IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 16.04.05, 13:42
      Nie wiem nic na temat nowych matur. Czy ta prezentacja to jedyna podstawa do
      zaliczenia jez. polskiego ?? Rzeczywiście byłoby to śmieszne :) Chyba mamy za
      bardzo wykształcone społeczeństwo i komuś to przeszkadza.
      Kiedyś miałam okazję poznać poziom wykształcenia osoby, która kończyła podobny
      kierunek co mój w RFN . Byłam zaskoczona ( kształciłam się w socjalizmie) bo
      byłam lepiej przygotowana od strony merytorycznej i praktycznej.
    • braineater Re: Matura za kase... 16.04.05, 15:40
      Ceny pozostają bez zmian - 50-100pln w zalezności od tego czy dzieciak ma
      jakiekolwiek pojęcie o temacie czy jest zmutowanym żelazobetonowym bachorem co
      nie zna alfabetu.
      A co do moralnego wymiaru pracy - przynajmniej się uczą, że jesli czegoś nie
      potrafią, to trzeba się liczyc z kosztem finansowym zatrudnienia fachowca. I
      jest to wiedza która im się w zyciu przyda w odróznienia od znajomości Pana
      Tadeusza czy innych przeterminowanych bzdur. A że w zestawie tematów do wyboru,
      układanym zapewne przez grono wyfiokowanych pań w ochydnych garsonkach, nie ma
      ANI JEDNEGO tematu, nawiązującego do zainteresowań współczesnych nastolatków
      (dotyczy to zresztą całego tzw. kanonu lektur obowiązujących) to juz raczej
      podstawa do skargi na ministerstwo a nie na młodzież.
      Pozdrowienia polonistyczne:)
      • Gość: b Re: Matura za kase... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.04.05, 17:30
        te, braineater, wiesz, ze jak ktos chcial, to sam se mogl wymyslic temat?
        jak kogos interesowal kabater miedzywojenny to mogl taki temat sformulowac,
        trzeba tylko bylo, by to jakas komisja zaakceptowala i juz :)
        a poza tym znajomosc P T wsrod maturzystow tegorocznych jest nie mniejsza niz
        wsrod starszych- wlasnie na nowej maturze pisemnej mozna sie wylozyc na
        nieznajomosci lektury- kiedys mozna bylo lac wode na podstawie tego co sie
        kiedys przez przypadek udalo przeczytac
        widze, ze wy wogole nie macie pojecie o maturze, podobnie jak media i moi
        rodzice, ale prosze bardzo , dyskutujcie sobie, jesli to ma wam zabawe
        zapewniec i poczucie wlasnej wyzszosci intelektualnej
        a jakby kogos matura intersowala to moze przejrzec forum dla maturzystow -
        kompendium wiedzy nt nowej matury
        joł ziomale ;)
        • braineater Re: Matura za kase... 16.04.05, 18:42
          te,b-e,:), a powiedz mi szczerze i bez bicia, ilu znasz takich co się
          zdecydowali na własny temat?
          Bo tak z empirii ci powiem, że na 5 którą przez rok prowadziłem na
          korepetycjach i 16 którym napisałem prezentację, polecieli wszyscy tematami z
          kartki, co ją pani na polskim zapodała.
          nieznajomośc lektur jaką obserwuję jest stała, od lat i wcale zamiaru nie mam
          twierdzić, że po polski kanon badziewiastych ksiązek, nie sięgnąłem dopiero na
          studiach. Ale faktem jest, dla mnie ciut szokującym, nieznajomośc również
          filmów, na podstawie tychże lektur, co było do udowodnienia, przy tych którzy
          wzieli prezentację pt"Adaptacja naszych ulubionych lektur". I co? i nic, ani be
          ani me - nikt niczego nie czyta nikt niczego nie ogląda, albo ja mam po prostu
          szczęście do takich maturzystów. Chwała komukolwiek, ze po roku rzuciłem
          uczenie, bo pewnie nie raz i nie drugi wyszedłbym z nerw i porzucał mięsem w
          obliczu takiej pustki:)
          Pozdrowienia ziomalu i powodzenia na maturze:)
          • kropka-kreska braineater - prywata 16.04.05, 19:06
            tak Ci powiem na marginesie tej dyskusji - baardzo lubię czytać Twoje posty (a
            dlaczego to już temat na inną rozmowę więc psst ;))
          • Gość: b Re: Matura za kase... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.04.05, 19:06
            ojoj, i znowu ktos ma przykre doswiadczenia z maturzystami ;)
            ja mysle tak: gdyby ktos juz sam sobie temat wymyslil, to i opracowuje go sam,
            no bo po co mialby to robic a polem jeszcze bulic kase jakims studentom
            polonistyki zeby to za niego opracowali? ale fakt, ze takich jest niewielu

            "Ale faktem jest, dla mnie ciut szokującym, nieznajomośc również
            > filmów, na podstawie tychże lektur, co było do udowodnienia, przy tych którzy
            > wzieli prezentację pt"Adaptacja naszych ulubionych lektur". I co? i nic, ani
            be
            >
            > ani me - nikt niczego nie czyta nikt niczego nie ogląda, albo ja mam po
            prostu
            > szczęście do takich maturzystów."

            debesciarskie! hehehe, nie stykam sie z takim elementem- chodze do "porzadnej"
            szkoly, naprawde nikomu do glowy nie przychodzi kupowanie prac, i sama bylam
            swiadkiem najazdu mlodziezy na biblioteke miejska i czytelnie i dwumiesieczna
            ich okupacje [luty- marzec, czyli wtedy kiedy trza bylo powoli bibliografie
            oddawac;)] tak, tak, budujace i przywracajace wiare w mlodziez paniom z
            biblioteki, ktore zapodawaly polonistyke z 1976, bo tam byl artykul o
            petrarce, i zycie literackie z 1980, i kino czarno biale z czasow ktore zaden z
            moich rowiesnikow nie pamieta ;) a ze ktos wybiera sobie temat , o ktorym nie
            ma bladego pojecia... no nie wiem, nie sadze zeby ktos taki wykazal sie
            kompetencja i dostateczna wiedza w pozostalych czeciach egzaminu, chba ze
            to 'wybitny scislowiec jest' buahaha
            wlasciwie to trzeba byc kompletnym kretynem, zeby nie dac rady samemu
            przygotowac 15 minutowego referatu w ciagu pol roku. to mozna zrobic w tydzien,
            a jak ktos sie uprze to krocej. i nie wspominajac nawet o nagannosci moralnej
            kupowania prac, to zwyczajnie byloby mi szkoda kasy ;)
            a lektury badziewiaste sa , a jakze, ale z ostatniej ankiety mi wyszlo,
            ze 'lalke' mlodziez lubi :)
            pzdr!
            • braineater Re: Matura za kase... 16.04.05, 19:46
              Gość portalu: b napisał(a):

              > ojoj, i znowu ktos ma przykre doswiadczenia z maturzystami ;)
              Na szczęscie wśród wszystkich korepetytowanych (nie brzmi to jak
              sprostytuowanych?:) maturzystów mam jedną rodzynkę, która chyba ma te korki
              tylko dla tego, że lubi mi płacić za obecnośc:), bo obkuta jest tak, że
              zupełnie nie mam co z nią robić -więc jest we mnie jeszcze cień wiary, że sa
              maturzysci dla których kultura, literatura czy rzeczy, że tak górnolotnie
              powiem, wzniosłe, nie stanowią jedeynie tematu dyskusji 30 letnich starców i
              staruszek, co to nie wiedzą co to prawdziwy bauns:)

              > "Ale faktem jest, dla mnie ciut szokującym, nieznajomośc również
              > > filmów, na podstawie tychże lektur, co było do udowodnienia, przy tych kt
              > órzy
              > > wzieli prezentację pt"Adaptacja naszych ulubionych lektur". I co? i nic,
              > ani
              > be
              > >
              > > ani me - nikt niczego nie czyta nikt niczego nie ogląda, albo ja mam po
              > prostu
              > > szczęście do takich maturzystów."
              >
              > debesciarskie! hehehe, nie stykam sie z takim elementem- chodze
              do "porzadnej"
              > szkoly, naprawde nikomu do glowy nie przychodzi kupowanie prac,

              Hmmmm temat porządne nieporządne szkoły to watek na 150 postową debatę, na
              którą sił nie mam, ale muszę Cię ciut zmartwić - ci z nieporządnych najczęsciej
              nie kupują bo nie mają za co. Największy zbyt jest właśnie w tw elytarnych
              liceach, wśród bachorków co to już dawno odkryły, że kesz tatusia nie tylko zda
              za niego egzaminy wstępne ale także zdecydowanie uprości zmaganie się z tym
              sytemem edukacyjnym.

              i sama bylam
              > swiadkiem najazdu mlodziezy na biblioteke miejska i czytelnie i dwumiesieczna
              > ich okupacje [luty- marzec, czyli wtedy kiedy trza bylo powoli bibliografie
              > oddawac;)] tak, tak, budujace i przywracajace wiare w mlodziez paniom z
              > biblioteki, ktore zapodawaly polonistyke z 1976, bo tam byl artykul o
              > petrarce, i zycie literackie z 1980, i kino czarno biale z czasow ktore zaden
              z
              >
              > moich rowiesnikow nie pamieta ;)

              Super:) - mnie wystarczyłoby, żeby moi korepetytenci (jezu co za ohydny wyraz:)
              wiedzieli gdzie w moim mieście są biblioteki - to juz byłoby coś.

              a ze ktos wybiera sobie temat , o ktorym nie
              > ma bladego pojecia... no nie wiem, nie sadze zeby ktos taki wykazal sie
              > kompetencja i dostateczna wiedza w pozostalych czeciach egzaminu, chba ze
              > to 'wybitny scislowiec jest' buahaha

              Widzisz - temat bierzesz we wrześniu, najdalej październiku. Bierzesz bo musisz
              i najczęściej jest to wzmocnione reakcją, 'aaa tam, tyle czasu, coś się
              wymysli", po czym temat wraz zlekturami ląduje w mrocznym kątku pokoju i
              zostaje skasowany z pamięci, bno kto by się stresował 10 miesięcy naprzód. Po
              czym nadchodzi kwiecień i naraz "ło jezu, ło ku...wa, nic nie mam, nic nie
              wiem, starzy mnie zabiją" i dawaj telefon w dłoń i zaczynają dzwonic (np o
              godzinie 23:45 - pozabijać a nie uczyć:)I tak, praca napisana w ostatnim
              momencie, na kolanie i nienaumiana na pamięc oraz do tego stres przed
              publicznym prezentowaniem i masz koniec. Stres zabija, pamięc zawodzi, rodzice
              kupują bilet na przysięgę.

              > wlasciwie to trzeba byc kompletnym kretynem, zeby nie dac rady samemu
              > przygotowac 15 minutowego referatu w ciagu pol roku. to mozna zrobic w
              tydzien,
              >
              > a jak ktos sie uprze to krocej.

              30 minut jesli są materiały - jeśli nie to godzina dodatkowa na zebranie tychże.

              i nie wspominajac nawet o nagannosci moralnej
              > kupowania prac, to zwyczajnie byloby mi szkoda kasy ;)

              Tez by mi było szkoda ale jako zleceniobiorca nie będę się bawił w hipokrytę,
              bo gdybym to uważał za nagannie moralne to przynajmniej bym się modlił pisząc.

              > a lektury badziewiaste sa , a jakze, ale z ostatniej ankiety mi wyszlo,
              > ze 'lalke' mlodziez lubi :)

              Też ją lubiłem w liceum:)

              > pzdr!
              Siewka:)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka