facet123
10.05.05, 11:49
Jako, że mam osobiście do czynienia z lekarzami i słyszałem co mają do
powiedzenia gdy żaden z pacjentów nie słucha, ogarneło mnie lekkie
przerażenie.
Z pewnością wśród lekarzy można spotkać od czasu do czasu jakiegoś uczciwego
i dobrego w fachu człowieka (tak jak w polskim serialu science-fiction "na
dobre i na złe"), jednak w zdecydowanej większości są to ludzie zupełnie nie
nadający się do tego typu pracy. Zarówno pod względem umiejętności jak i
moralności.
Moja wizja - podkreślam, że powstała z rozmów z nimi poza gabinetem i
szpitalem, bo tam w pracy, można o nich odniść mylne wrażenie - jest taka:
- Bardzo słaba pamięć tego co było na studiach, praktycznie wszystko
musieliby sprawdzać w książce, ale...
- nie muszą niczego sprawdzać w książce, bo wszystkim pacjentom przepisują
to samo bez wnikania w ich dolegliwości.
- bez żadnej żenady wypisują leki sponsorujących ich firm farmacetycznych.
Słyszalem jak agent firmy farmaceutycznej prosił lekarza kumpla aby
ten "wypisywał więcej recept na lek xxx, bo słabo schodzi na jego terenie"
- zdobywają stopnie naukowe i specjalizacje pisząc lub plagiatując zupełnie
nie interesujące prace, których wyniki w żaden sposób nie wzbogacają sztuki
medycznej ani nauki.
- powyższe stopnie naukowe i specjalizacje nadawane są po znajmości
- często są fundamentalnymi radiomaryjnymi oszołomami czego skutkiem są
opisywane na inny wątkach horrory gdy odmawiają aborcji nawet gdy kobiecie
grozi śmierć
- naduużywają alkoholu. I to NAPRAWDĘ NADUŻYWAJĄ.
- prezentują dość niską kulturę osobistą
Przyznaję, że to zdane oparte na moich własnych obserwacjach, jednak dotyczą
one kilku lekarzy i statystycznie można chyba uogólnić ten opis.
Myśle, że stan taki jest spowodowany przestarzałym systemem studiów
medycznych oraz bezkarnością lekarzy.
Jakie są wasze opinie o lekarzach "po za gabinetem"?