10.05.05, 11:49
Jako, że mam osobiście do czynienia z lekarzami i słyszałem co mają do
powiedzenia gdy żaden z pacjentów nie słucha, ogarneło mnie lekkie
przerażenie.
Z pewnością wśród lekarzy można spotkać od czasu do czasu jakiegoś uczciwego
i dobrego w fachu człowieka (tak jak w polskim serialu science-fiction "na
dobre i na złe"), jednak w zdecydowanej większości są to ludzie zupełnie nie
nadający się do tego typu pracy. Zarówno pod względem umiejętności jak i
moralności.
Moja wizja - podkreślam, że powstała z rozmów z nimi poza gabinetem i
szpitalem, bo tam w pracy, można o nich odniść mylne wrażenie - jest taka:
- Bardzo słaba pamięć tego co było na studiach, praktycznie wszystko
musieliby sprawdzać w książce, ale...
- nie muszą niczego sprawdzać w książce, bo wszystkim pacjentom przepisują
to samo bez wnikania w ich dolegliwości.
- bez żadnej żenady wypisują leki sponsorujących ich firm farmacetycznych.
Słyszalem jak agent firmy farmaceutycznej prosił lekarza kumpla aby
ten "wypisywał więcej recept na lek xxx, bo słabo schodzi na jego terenie"
- zdobywają stopnie naukowe i specjalizacje pisząc lub plagiatując zupełnie
nie interesujące prace, których wyniki w żaden sposób nie wzbogacają sztuki
medycznej ani nauki.
- powyższe stopnie naukowe i specjalizacje nadawane są po znajmości
- często są fundamentalnymi radiomaryjnymi oszołomami czego skutkiem są
opisywane na inny wątkach horrory gdy odmawiają aborcji nawet gdy kobiecie
grozi śmierć
- naduużywają alkoholu. I to NAPRAWDĘ NADUŻYWAJĄ.
- prezentują dość niską kulturę osobistą
Przyznaję, że to zdane oparte na moich własnych obserwacjach, jednak dotyczą
one kilku lekarzy i statystycznie można chyba uogólnić ten opis.
Myśle, że stan taki jest spowodowany przestarzałym systemem studiów
medycznych oraz bezkarnością lekarzy.
Jakie są wasze opinie o lekarzach "po za gabinetem"?
Obserwuj wątek
    • vattukvinna Re: Świetnie to napisałeś. 10.05.05, 13:09
      Sama mam doczynienia z lekarzami poza gabinetem lekarskim, zgadzam się z tobą w
      130%. Niestety ale trafić na dobrego lekarza zarówno w gabinecie lekarskim jak i
      w życiu prywatnym jest niezwykle trudno. Sama kiedyś znałam lekarza, który z
      czystej finansowej pazerności dorabiał na handlu....jajami z Rosji! A jeszcze
      inny gwałcił swoje pacjentki! Moją inną znajomą lekarką, była pani o skromnych
      zapędach, która zrobiła doktorat z okulistyki, tutaj w Szwecji, a rozpoznać
      zapalenia spojówek u siebie samej nie umiała. Moją ostatnią znajomą którą
      przepędziłam z radością była osoba, która święcie była przekonana, że cel
      uświęca środki, i że to co na świeczniku jest zawsze cacy. Jednym słowem lata
      długich studiów medycznych nie robią z człowieka automatycznie lekarza. Byle
      pierwszy gamoń i kujon, doskonale radzi sobie na takich studiach.
      Cieszę się,że napisałeś ten wątek, bo i ja przy okazji mogłam się podzielić
      moimi uwagami.
      • Gość: Jack Sparrow Smieszne:D Mnie rozbawilo:D:D IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.05.05, 23:53
        He he,nie wiem jak wlosy,ale wyobraznie to ty masz bujna:D:D
        Odnosnie studiow medycznych:byle gamon/kujon,nawet jak sie juz tutaj dostanie to
        z takimi "umiejetnosciami" dosc szybko wyleci/zrezygnuje...Zacznij studiowac na
        AM,zobaczymy jak daleko dojdziesz...:>
    • ostatnia.kwadra Re: Lekarze 10.05.05, 13:30
      Jest dużo prawdy w tym co napisałeś. Też miałam trochę do czynienia z lekarzami
      poza gabinetem. Wspomnienia mam różne. Znałam uczciwych, rzetelnych i szczerze
      przykładających sie do swej pracy specjalistów, jak również ostatnich chamów
      (niestety też specjalistów).
      Przyznam się, że jest naprawde trudno znaleźć lekarza "z powołania" w
      jakiejkolwiek specjalności medycyny.
      Prawdą jest poniekąd fakt, iz wielu spośród medyków czynnych zawodowo przezywa
      stany wyczerpania pracą, nieustannymi kontaktami z ludźmi (którzy jak wiemy tez
      bywają różni).
      Niepokojące jest jednakże zjawisko narastającej niedojrzałości ze strony osób
      wykonujących zawody powszechnie szanowane (nie tylko lekarzy). Myślę, że może
      to miec związek z obniżającym się morale społeczności jako całości,
      uwidaczniające się w zmianach poszczególnych jego warstw.
      Co do współpracy lekarzy z firmami farmaceutycznymi, wszystko co napisałeś jest
      prawdziwe. Choć spoglądając na to z innej strony - nie wiem czy znalazłbyś
      kogoś, kto mając szansę dodatkowego zarobku, jawnie z niej zrezygnuje.
      Oczywiście, nie mówimy tu o etyce. To osobna kwestia, do indywidualnego
      rozpatrzenia.
      Co do przyznawania stopni naukowych - w części się zgadzam. Ale nalezy także
      pamiętać, że są zdolni naukowcy o patologicznie niskiej kulturze osobistej i
      całkiem mierni, lecz odnoszący sie z szacunkiem do innych.
      To równiez nie dotyczy wyłącznie medycyny, ale całego świata nauki w ogóle.

      Pozdrawiam,
      ost. kwadra
      • facet123 Re: Lekarze 10.05.05, 16:25
        Miałem niewielką nadzieję, że dla równowagi wypowie się ktoś kto zna tylko
        porządnych lekarzy - jeśli tak to zapraszam do wypowiedzi.

        Zdaję sobie sprawę, że dużo ludzi lubi "pogderać na lekarzy" - zwłaszcza ludzie
        starsi i wiecznie chorzy hipohondrycy. Czasem też ktoś faktycznie chory
        zostanie potraktowany przez lekarza (nawet porządnego) jak symulant co może
        zaszkodzić jego zdrowiu w przyszłości - takie przypadki muszą się czasem
        zdarzać, nie można z powodu przeziębienia lub bulu głowy odrazu robić
        rezonansu, EEG i rentgena.
        Jednak to co ja zauważyłem to problem zupełnie innej skali. Wielu lekarzy
        (wygląda na to, że większosć) poprostu w ogóle nie wie co robi - rutynowo
        zalecają te same leki i to samo leczenie niezależnie od objawów. Trzeba
        przyznać, że w większości przypadków niewielkich schorzeń nie ma to żadnych
        złych konsekwencji, ale straszne jest to, że lekarze ci uchodzą często
        za "nalepszych specjalistów" i potwafią prywatnie za wizytę brać mnsóstwo
        pieniędzy.
        A wieść o tym, że są takimi "wspaniałymi specjalistami" bierze się stąd np. że
        mają wyższy tytuł naukowy. Plagiatowanie prac lub nadawanie tytułu po
        znajomości to są marginalne zjawiska - to jest norma!! (przynajmniej w moim
        lekarskim otoczeniu).

        Prawdopodobnie wywodzący się z przed kilkunastu-kilkudziesięciu lat szacunek
        społeczny przypisany zawodowi lekarza spowodował, że teraz lekarz nie musi już
        się starać aby mieć pracę, pieniądze i poważanie. Wystarczy, że jest lekarzem.

        Nie chcę mówić, że tak jest w przypadku każdego lekarza - z pewnością są
        perełki, ale niestety prawda jest taka, że lekarze dają taki sam przekrój przez
        postawy społeczne jak kazdy inny zawód. Jedyny sposób żeby to zmienić to chyba
        zreformować nauczanie tego zawodu.
        • boykotka Re: Lekarze :) 10.05.05, 16:52
          Nie znam lekarzy ( w tym dobrych) oprócz jednego, który po 15 min badań chciał
          usunąć mi część narządów wewnętrznych :)
          Natomiast parę lat temu oglądałam na discowery program z cyklu "po za rok
          2000".
          Program ten próbował nasietlić w jakim kierunku pójdzie medycyna w najbliższym
          10-cio leciu. Otóż medycyna bedzie kierować się w kierunku całkowitej
          mechanizacji. Trudno jest mi tu Wam to tak dokładnie przybliżyć - nie jestem
          fachowcem, ale mniej więcej będzie to polegać na wszepianiu człowiekowi małych
          robotów, wielkości milimetrów, które "na miejscu" zajmą się chorobą.
          Czynnik ludzki zostanie ograniczony do minimum. A co za tem idzie czynnik
          błedów i łapówek. Pozdrawiam wszystkich lekarzy :) I podpowiadam - może warto
          kierować swoje dzieci na informatykę a nie medycynę ?? To się teraz będzie
          lepiej opłacać .
    • Gość: elle666 Re: Lekarze IP: *.aster.pl 10.05.05, 21:48
      no, no, gdybys z takim pogladami wyskoczył na forum sluzba zdrowia to by cie
      lekarze zlinczowali. zagladam tam czasem i utwierdzam sie w mojej opinii co do
      tej grupy zawodowej, ktora zreszta jest podobna do Twojej: twardoglowi,
      niereformowalni, pogardliwie nastawieni do pacjentow. koronnym argumentem w
      wielu dyskusjach jest tez stwierdzenie "sprobuj dostac sie na studia medyczne i
      skonczyc je" po czym nastepuje wywod o wyzszosc wszystkich, ktorzy AM ukonczyli
      jakby to automatycznie dowodzilo ilorazu inteligencji znacznie wyzszego od
      przecietnej, a tym samym prawa do wymądrzania sie w kazdej dyskusji. ludzie o
      innych pogladach lub tez skarzacy sie na sluzbe zdrowia sa wyzywani od debili,
      zakmpleksionych palantow, ktorzy maja problemy ze zrozumieniem czytanego tekstu.
      to tyle odnosnie sasiedniego forum. tez znam lekarzy prywatnie i zgadzam sie:
      piją (to wcale nie margines), biorą łapówy i generalnie nie lubią swoich
      pacjentow. a wiem, co mowie, bo sporo sie napatrzylam na balangi na nocnych
      dyzurach i panów doktorów ledwo trzymających sie na nogach.
    • Gość: Dr Quinn Czy ty w ogóle wiesz na czym polega uzyskanie spec IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 10.05.05, 22:07
      Czy ty w ogóle wiesz na czym polega uzyskanie specjalizacji? Słyszałeś coś o
      bardzo trudnym egzaminie testowym w Warszawie? Specjalizacji nie zdobywa
      się "pisząc prace". I tak jak piszesz bzdury w tym punkcie, tak każdy inny jest
      podobnie bzdurny. Skończ medycynę i sam zobacz.

      > - zdobywają stopnie naukowe i specjalizacje pisząc lub plagiatując zupełnie
      nie interesujące prace, których wyniki w żaden sposób nie wzbogacają sztuki
      medycznej ani nauki.
      - powyższe stopnie naukowe i specjalizacje nadawane są po znajmości
      • facet123 Re: Czy ty w ogóle wiesz na czym polega uzyskanie 11.05.05, 10:25
        Wiem na czym polega zdobywanie specjalizacji. W tym przypadku chodziło mi o to,
        że często odbywa się to poprzez znajomości, a egzamin jest formalnością.

        Natomiast zdobycie tytułu doktora medycyny lub habilitacji odbywa się już
        poprzez pisanie pracy.
      • elle666 Re: Czy ty w ogóle wiesz na czym polega uzyskanie 11.05.05, 17:14
        bardzo trudny testowy egzamin? hehehehe... powszechnie wiadomo, ze przynajmniej
        częśc zdających kupuje testy przed egzaminem
    • Gość: Bilala Re: Lekarze IP: *.zgora.dialog.net.pl 10.05.05, 23:30
      Niestety, nie jestem już młoda, a za sobą mam kilka bardzo poważnych chorób,
      nowotwór, wrzody żoładka operowane, usunięcie nerki i kilka pomniejszych
      problemów zdrowotnych. Gdyby lekarze byli tacy, jak tu opisano, to dawno byłoby
      po mnie. Zapewne nie wszyscy są jednakowo świetni i nie wszyscy uczciwi, ale
      uogólnianie haniebnych przypadków na całe środowisko uważam za niedopuszczalne.
      Jak sądzę, skłonność do takich opinii to skutek postawy samych lekarzy, którzy -
      nawet sami będąc dobrymi fachowcami i uczciwymi ludźmi - w imię dziwnie
      pojętej zawodowej solidarności kryją błędy i nawet przestępstwa kolegów po
      fachu, chociaż sami je w gruncie rzeczy potępiają.
      • facet123 Re: Lekarze 11.05.05, 10:31
        > uogólnianie haniebnych przypadków na całe środowisko uważam za
        niedopuszczalne.

        Jak mogę staram się nie uogólniać, pisałem, że z pewnością zdarzają się wśród
        nich porządni ludzie. Ale te "haniebne przypadki" to niestety większość!


        • Gość: N Re: Lekarze IP: 212.244.72.* 13.05.05, 18:18
          >...i statystycznie można chyba uogólnić ten opis. [...] <

          I Ty mowisz ze starasz sie nie uogolniac??????
    • Gość: adam tak jest wszędzie na świecie... IP: 83.238.200.* 10.05.05, 23:38
      nie wiem czy to pocieszenie czy nie ale miałem wątpliwą przyjemność poznać
      nowojorska hinduskę której cały klan robi w tej branży

      z tego co opowiadała po tamtej lepszej stronie oceanu nawet w najlepszych
      prywatnych klinikach jest to co u nas, tyle że mniej widoczne bo zagłuszone
      eleganckimi wnętrzami itp

      skrajnie niekompetentni lekarze są tam normą, mimo że nie są tam bezkarni,
      wręcz przeciwnie, są narażeni na bajańskie odszkodowania za własne błędy
    • Gość: apacz Re: Lekarze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.05.05, 00:18
      lekarze są jak nasze społeczeństwo, ani specjlnie lepsi, ani specjalnie gorsi
      moralnie, co więcej pod względem moralności nie różnią się jakoś zasadniczo od
      kolegów z zachodu, tylko tamci mają warunki do pracy, a naszych ukształotowała
      nasza rzeczywistość

      jakby tak oceniać, to prawnicy są u nas gorsi "moralnie", urzędnicy mogą
      konkurować z lekarzami, a przeciętny fachowiec, głównie wyciska kasę z klienta,
      dużo zależy od warunków pracy i historii, a tutaj lekarze nie trafili najlepeij
      i stąd kłopoty
    • represor Re: Lekarze 11.05.05, 01:36
      Rownie dobrze umieszczona tu charakterystyke mozna odniesc do kazdego innego
      zawodu...
      Kwestie merytoryczne - leki, recepty, diagnozy, itp. - polecam najpierw
      skonczyc studia medyczne, a dopiero pozniej komentowac, snuc wywody.
      Aha, no i 'poza gabinetem' jestem normalnym czlowiekiem, ktory od czasu do
      czasu ma nieodparta chec wypowiedzenia slowa 'ku..a' czy tez wypicia kilku
      drinkow. Bycie lekarzem nie obliguje mnie do niebycia soba.
      • facet123 Re: Lekarze 11.05.05, 10:29
        > Rownie dobrze umieszczona tu charakterystyke mozna odniesc do kazdego innego
        > zawodu...

        Z tym zgadzam się w 100%, jednak społeczeństwo ma zakorzenione przekonanie, że
        lekarz jest kimś lepszym, mądrzejszym i bardziej godnym zaufania.
        • red_one Re: Lekarze 11.05.05, 10:40
          oczywiscie. bo jak wezwiesz hydraulika- pijaka i ci spartaczy robote, to
          najgorsze co cie moze spotkac to zalanie domu woda. a lekarzowi oddajesz w rece
          swoje zdrowie/zycie, wiec chcesz wierzyc, ze jest to czlowiek "lepszy" i ze kac
          po wczorajszej balandze nie wplynie na diagnoze twojej choroby.

          mysle tez, ze nie tylko jest to zakorzenione przekonanie, ale i tez ze nadal
          tak bedzie. w koncu lekarz jest madrzejszy, bo jesli sama wiedzialabym co mi
          jest - nie korzystalabym z jego uslug. tak jak madrzejszy jest tez adwokat,
          tylko tam chodzi o kase, a tu o moje zycie.
          • sprite36 Re: Lekarze 11.05.05, 10:43
            Hehe... widzę że hydraulicy nie cieszą się zbytnio sympatią...
            • red_one Re: Lekarze 11.05.05, 10:52
              sprite. :o) dublujemy sie juz na drugim watku.
              cos jednak musi byc w tych hydraulikach ;o)
        • Gość: N Re: Lekarze IP: 212.244.72.* 13.05.05, 18:25
          > jednak społeczeństwo ma zakorzenione przekonanie, że
          lekarz jest kimś lepszym, mądrzejszym i bardziej godnym zaufania.<

          Moze jest madrzejszy i powienien OCZYWISCIE byc bardziej kompetentny i
          odpowiedzialny.... ale jest wlasnie takie stare przekonanie ktore im zyc nie
          daje - mianowicie ze lekarz takze poza gabinetem musi byc niesamowicie moralny,
          najlepiej abstynent i praktykujacy katolik... ale co to ma do rzeczy... wazne
          zeby w gabinecie sie sprawdzal a co poza nim to g.... powinno reszte
          obchodzic ;)
        • Gość: Jeszcze CIEKAWSZE Re: Lekarze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.05.05, 18:00
          > Z tym zgadzam się w 100%, jednak społeczeństwo ma zakorzenione przekonanie, że
          > lekarz jest kimś lepszym, mądrzejszym i bardziej godnym zaufania.

          To ciekawe,ale czytajac wypowiedzi na tym forum(nie liczac wypowiedzi medykow)
          mozna dojsc do wniosku,ze spoleczenstwo ma zakorzenione przekonanie,ze lekarz to
          ktos gorszy,glupszy i zdecydowanie nie godny zaufania...:>
      • sprite36 Re: Lekarze 11.05.05, 10:41
        > Rownie dobrze umieszczona tu charakterystyke mozna odniesc do kazdego innego
        > zawodu...

        Jasne, ale czy zawód lekarza nie powinien byc wyjątkowy ? I czy ludzie, którzy
        zostają lekarzami nie powinni być wyjątkowi ? No chyba , że swój status zawodowy
        zrównujesz ze statusem zawodowym hydraulika...

        > Kwestie merytoryczne - leki, recepty, diagnozy, itp. - polecam najpierw
        > skonczyc studia medyczne, a dopiero pozniej komentowac, snuc wywody.

        Nie trzeba kończyć medycyny. Wystarczy pójść z tą sama dolegliwością ( trochę
        bardziej skomplikowana od kataru) do dwóch lekarzy. Na 70% daignozy i przepisane
        leki będą różne...

        > Aha, no i 'poza gabinetem' jestem normalnym czlowiekiem, ktory od czasu do
        > czasu ma nieodparta chec wypowiedzenia slowa 'ku..a' czy tez wypicia kilku
        > drinkow. Bycie lekarzem nie obliguje mnie do niebycia soba.

        Może trzeba było jednak zostać hydraulikiem.....
    • Gość: dżindżer Re: Lekarze IP: 83.238.100.* 11.05.05, 13:24
      Ja myślę, że lekarze nie są ani lepsi ani gorsi niż inni przedstawiciele
      naszego społeczeństwa. Sama na szczęście miałam do czynienia na ogół z tymi
      dobrymi, aczkolwiek wiem również, że różnie to bywa. Tak jak mamy złych i
      dobrych inżynierów, kierowców, nauczycieli, polityków (w tej kategorii to
      rzeczywiście z tymi dobrymi kłopot), tak mamy i złych i dobrych lekarzy.
      Niestety, błąd lekarza jest często nie do naprawienia i może zrobić dużą
      krzywdę pacjentowi.
      • malaguena1 Re: Lekarze 11.05.05, 14:29
        Popieram taka opinie i przyznaje - nie tylko lekarze popelniaja bledy i nie
        tylko lekarze pracuja nie tak , jak powinni - a to z prostej przyczyny ,ze
        czlowiek to nie zaprogramowany automat - chociaz maszyny jakze czesto nas
        zawodza, a programy bez przyczyny wykonuja tzw. "Runtime error".

        Ale problem raczej tkwi w czym innym - m.in. pisze o tym elle - z wiekszoscia
        lekarzy nie da sie rozmawiac - to zaskorupiale, zarozumiale srodowisko nie
        dopuszcza zadnej dociekliwosci, a tymu bardziej jakiejkolwiek krytyki,
        tlumaczac sie, jak juz brak racjonalnych argumentow, ze sa najbardziej
        dyskryminowana grupa spoleczna w Polsce i jak ktos smie miec jeszcze uwagi co
        do wykonywania przez nich obowiazkow...
        • elle666 Re: Lekarze 11.05.05, 17:26
          owszem, o to mi wlasnie chodzilo. a juz najbardziej powala mnie argument o
          wyzszosci studiow medycznych nad innymi. ze niby co, jak ktos skonczyl
          politechnike to na pewno jest glupszy od tego z AM?
          • facet123 Re: Lekarze 11.05.05, 17:50
            Zgadzam się, że lekarze reprezentują taki sam przekrój postaw i zachować jak
            każdy inny zawód (np. hydraulicy).
            Jednak z oczywistych względów są oni bardziej szanowani przez społeczeństwo. I
            to niedobrze.

            > a juz najbardziej powala mnie argument o
            > wyzszosci studiow medycznych nad innymi. ze niby co, jak ktos skonczyl
            > politechnike to na pewno jest glupszy od tego z AM?

            No ja juz bym nawet prędzej powiedział, że bardziej bystry jest gość po
            politechnice - tam przynajmniej uczy się samodzielnego myslenia i kreatywności
            w rozwiązywaniu praktycznych problemów. A na AM jedyne co się robi to kuje
            grube książki. Więc problem nie leży w samych lekarzach tylko w systemie ich
            kształcenia. Jest wielu ludzi zdolnych do przyswojenia olbrzymiej wiedzy ale
            mających problemy z wykorzystaniej jej potem. I właśnie takim najłatwiej
            skończyć AM.


            • vattukvinna Re: Lekarze 11.05.05, 18:22

              Jest wielu ludzi zdolnych do przyswojenia olbrzymiej wiedzy ale
              mających problemy z wykorzystaniej jej potem. I właśnie takim najłatwiej
              skończyć AM.

              Zgadzam się z tym co piszesz i dostaję białej gorączki, kiedy słyszę o
              wyższości studiów AM nad innymi! Tak jakgdyby na tego typu studiach znajdowali
              się sami wielcy geniusze. Co poniektórzy odnoszą się później z taką arogancją do
              innych że wstyd za tych lekarzy bo ich przyziemna arogancja wywodzi się z ich
              kompleksów.

              Bywają studia o wiele cięższe i bardziej skomplikowane niz studia
              na AM. Ludzie po tych studiach potrafią się zachowywać po prostu skromnie i z
              szacunkiem podchodzą do innych np. mój mąż wyjechał na bardzo skomplikowane
              studia do Japonii, studiował tam przez wiele lat, poza tym zrobił doktorat, a
              jest to człowiek wielce skromny, życzliwy i wspierający innych. Jemu przez
              gardło by nigdy nie przeszło powiedzieć do kogoś innego: "zrób moją uczelnie a
              bedziemy dyskutować". A tak mówi prawie co drugi lekarz!
              __________________________
              "Charakter człowieka jest jego przeznaczeniem".

              Heraklit z Efezu
              • vacia Re: Lekarze 11.05.05, 20:51
                vattukvinna napisała:
                >
                > Tak jakgdyby na tego typu studiach znajdowali
                > się sami wielcy geniusze.

                Ze swojej strony chciałabym powiedzieć, że wymienione tu wszystkie przywary
                lekarzy nie ostudzają mojego podziwu dla nich i dla tych którzy dopiero
                studiują medycynę i dla wykonujacych ten zawód.
                Owszem myślę, że potrzebne są jakieś zmiany w programie studiów polegające na
                położenie większego nacisku na etykę, psychologie i psychiatrię bo te
                dziedziny rzutuja na osobowość lekarza i na relacje z pacjentem.
                Jeśli chodzi o studia medyczne ich to nie chodzi tylko że sa pracochłonne
                i trudne ale o specyfikę poznawanej wiedzy.
                W końcu muszą studiować patologię ,temat chorób do wesołych nie nalezy,
                w porównaniu z tym studia na politechnice lub humanistyczne wydają się być
                łatwiejsze do przebrnięcia .
                A pozatym chyba każdy się ze mną zgodzi że praca lekarza jest stresująca i
                trudna.
                Kiedy przeczytamy w podręczniku medycznym jak dużo jednostek chorobowych może
                powodowac ból głowy to niezmiernie trudne jest postawienie diagnozy.
                Jednak szacunek się należy lekarzowi mimo jego przywar.
                • Gość: kikaa Re: Lekarze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.05.05, 21:17
                  Uważaj vacia....zaraz Cię zlinczują, bo w tym wątku pisze się na lekarzy tylko
                  źle ;))

                  A na serio,szacunek należy się każdemu...tak myślę, czy to lekarz, czy
                  wspominany hydraulik-wszak żadna praca nie hańbi. A ludzie są różni i nie jest
                  ważne kim kto jest z zawodu, jakie studia skończył i czy w ogóle je skończył-
                  ważne, jakim jest człowiekiem.
                  Nikt nie jest doskonały i nie sądze, żeby np. osoby zarzucające "pijaństwo"
                  lekarzom byli abstynentami. Prywatnie niech każdy robi co chce, jak ma
                  przyjemność się w danej chwili napić, niech się napije....oczywiście "kiedy czas
                  po temu;)"
                  A co do wyższości studiów AM...nie przesadzajcie- znam naprawdę dużo lekarzy i
                  nikt nie czuje się lepszy tylko z tego powodu,że skończył AM.
                  Nie uogólniajmy.
                  Pozdrawiam.
                  • Gość: LEKARZ Re: Lekarze IP: *.aster.pl 19.05.05, 22:34
                    nO CÓŻ JA zwykle czuję się gorszy.
                    Cały czas pacjenci mają do mnie pretensje. Zwykle o to że za długo czekają na
                    wizytę a przecierz każdy chce porozmawiać o swojej chorobie bez pospiechu
                    • vacia Re: Lekarze 20.05.05, 10:54
                      Gość portalu: LEKARZ napisał(a):
                      > nO CÓŻ JA zwykle czuję się gorszy.
                      > Cały czas pacjenci mają do mnie pretensje. Zwykle o to że za długo czekają na
                      > wizytę a przecierz każdy chce porozmawiać o swojej chorobie bez pospiechu

                      To bardzo ładnie, że poświęcasz czas na rozmowę z pacjentem, uważam że jest to
                      bardzo ważne dla leczenia. Ale organizacja przyjęć pacjentów też jest bardzo
                      ważna.
                      Wczoraj czekałam cierpliwie prawie 3 godziny (niecałe ) na wizytę kontrolna u
                      lekarza specjalisty. Dojazd w obie strony około 3 godzin i oczekiwanie w
                      poczekalni tez około trzech godzin.
                      Kiedy tak siedze i czekam to marzy mi sie wyznaczanie wizyt na konkretną godzine
                      Jle to zaoszczędziło by czasu i nerwów.( Na poczekalni wieczne dyskusje
                      pacjentów -ona przyszło póżniej a już weszła)
                      No bo jak się zarejestruję do lekarza to nie moge wyjść z przychodni bo z
                      megafonu są odczytywane nazwiska, lekarzy jest kliku i nigdy nie wiem kiedy
                      będę wyczytana i siedze wsłuchując się w głośnik megafonu przez kilka godzin.
                      Nie zawsze tematy poruszane przez pacjentów w poczekalni są optymistyczne.
                      Gdyby pacjenci mieli wyznaczona godzine przyjęcia to też trudno byłoby osiąnąć
                      dokladnie ten czas, no bo jeden pacjent wymaga mniej czasu drugi więćej ale
                      myślę że można obliczyć przcietny czas jednej wizyty i każdemu wyznaczyć
                      orientacyjną godzinę przyjęcia, wtedy długość oczekiwania na swoją kolejkę nie
                      wynosiła by 3 godzin ale zmieściłaby się w ciągu 1 godziny.
                      Pozdrawiam serdecznie.


                      • Gość: Jack Sparrow Re: Lekarze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.05.05, 16:00
                        Uciekasz od sprawy-sprawna zmiana tematu:P
                        Odnosnie izby przyjec:nie mozna zawsze(zwykle?) przewidziec,ile Ci "zajmie"
                        danym pacjentem.Zwlaszcza,jak masz polaczona izbe przyjec z ostrym dyzurem i
                        np.przyjada Ci 3 karetki na raz z wypadku...wypada chyba,zeby pacjenci do
                        poradni zaczekali,przed ostro dyzurowymi...Nie ma tak prosto...:/
                • sprite36 Re: Lekarze 12.05.05, 10:37
                  > Jednak szacunek się należy lekarzowi mimo jego przywar.

                  Szczególnie dla lekarzy pokroju tych z Łodzi, którzy wykorzystywali swój zawód
                  do zabijania ludzi za pieniądze. Albo tego neurologa, u którego znaleziono ponad
                  100tyś. złotych łapówek ( z jednego dnia ? )...

                  A tak dokładnie to za co ten szacunek ? Moja mama wiele lat słyszała diagnozę :
                  nerwica, póki bliska śmierci nie znalazła się w szpitalu i po zrobieniu badań
                  nie okazało sie, że ma poważną niedoczynność tarczycy. Jeden prosty lek
                  zlikwidował większość objawów "nerwicy"...
                  • Gość: Jack Sparrow [...] IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.05.05, 14:53
                    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                    • sprite36 Re: CIEKAWE:> 14.05.05, 18:10
                      Taaaak...teraz wszyscy z lodzi i bylej wojskowej akademii medycznej sa be...a
                      > ktos z was debile sprawdzal,ile osob bylo zamieszanych w afere z
                      > "pawulonikiem"?Dziekuje:>

                      Cóż, własnie potwierdziłes poziom swojej kultury osobistej. Pacjentów, którzy
                      ośmielaja się miec krytyczny stosunek do lekarzy tez wyzywasz od debili ???


                      > Odnosnie neurologa:To ciekawe,w innym poscie(troche nizej,ktorys z "Re:Jestem
                      > zmeczony" wspominales,ze u faceta znalezli 2,5mln USD,a nie marne 100tys pln...

                      100 tys PLN to on miał w biurku w gabinecie, 2,5 mln USD na koncie...

                      Ostatni akapit...Naprawde myslisz, że "upierdliwych pacjentów" wysyła się do
                      psychiatry ? Chyba nigdy nie byłeś u lekarza... Po prostu mówi sie pacjentowi:
                      "no wie pani, to na tle nerwicowym, nic na to nie poradzimy...". Co do dowcipu,
                      mozesz sprzedać. W rewanżu ja sprzedam o lekarzu, który nie odróznia
                      nadczynnosci tarczycy od jej niedoczynności....
                      pozdrawiam



                      • Gość: Jack Sparrow Re: CIEKAWE:> IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.05.05, 18:25
                        > Cóż, własnie potwierdziłes poziom swojej kultury osobistej. Pacjentów, którzy
                        > ośmielaja się miec krytyczny stosunek do lekarzy tez wyzywasz od debili ???

                        Nie tylko pacjentow.Wszystkich,ktorzy wyrazaja swoje opinie na tematy,o ktorych
                        nie maja bladego pojecia.W tym Ciebie:>Poza tym,uciekasz od tematu.Rozumiem,ze
                        milczenie na temat lodzi jest Twoja odpowiedzia na zadane przeze mnie wczesniej
                        pytanie.
                        A odnosnie pacjentow:jezeli cos powtarzam pacjentowi po raz czwarty,a on mi
                        dalej mowi,ze ja sie napewno myle i ze ON wie lepiej,mimo ze to JA tutaj
                        lecze,to trzeba zareagowac mocniej-paradoksalnie,dla dobra pacjenta.Chyba,ze na
                        jego wlasne zyczenie mam go zabic?:>

                        > 100 tys PLN to on miał w biurku w gabinecie, 2,5 mln USD na koncie...

                        Taaak...kieszonkowe na fajki...czy ty sobie zdajesz sprawe z tego,ile to jest
                        100tys pln?Pewnie mial w portfelu,obok 3kg marihuany?:>Pomijam,ze nikt normalny
                        by nie trzymal tyle kasy w gabinecie...:>

                        KAZDEGO PACJENTA WYSYLA SIE DO SPECJALISTY NA KONSULTACJE.A im bardziej jest
                        upierdliwy-tym szybciej.Wiec nie sciemniaj prosze.Zwlaszcza ze NERWICE LECZA
                        PSYCHIATRZY.Odnosnie tarczycy:na bloku,gdy kroje pacjenta jestem bardziej
                        skupiony,niz gdy odpowiadam na durnowatego posta...zreszta nie widze zwiazku
                        miedzy blednym przeczytaniem jednego slowa,a nie rozumieniem danego
                        pojecia...Ale to najwyrazniej Twoja logika,ktorej juz NIE OGARNIAM:>
                        • sprite36 jestem zmęczony ( tą dyskusją :-( ) 14.05.05, 18:41
                          > Nie tylko pacjentow.Wszystkich,ktorzy wyrazaja swoje opinie na tematy,o ktorych
                          > nie maja bladego pojecia.

                          Czy ja sie tu wypowiadam o chorobach serca ??? Wyrażam swoja opinie o ludziach
                          na podstawie osobistych obserwacji i doświadczeń. Ewntualnie opieram sie na
                          powszechnie znanych faktach. Ale Ty nie polemizujesz z moimi opiniami. Ty po
                          prostu wiesz swoje...Negujesz nawet moje osobiste doswiadczenia. Obrazasz mnie i
                          innych, mimo że dyskusja tutaj nie dotyczy Ciebie osobiście.
                          Stajesz w obronie krytykowanych lekarzy, ale tak naprawdę potwierdzasz tylko
                          prezentowana tutaj złą opinię...
                          • Gość: Jack Sparrow Ja rowniez. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.05.05, 19:01
                            O tych "powszechnie znanych faktach" wiadomo przede wszystkim ze sa nie
                            potwierdzone.Nie wspominales np.nic o lapowkach,ktore musiales dac,albo o
                            zachlanych lekarzach?Nie polemizuje z Toba,bo gadasz bzdury-mozliwe,ze
                            calkowicie zmyslone historie.Wystarczajaco duzo przesiaduje w szpitalach,aby
                            miec taka pewnosc.
                            Dyskusja dotyczy mnie osobiscie,jako zwiazanego na dobre i na zle (sorry,wyrwalo
                            mi sie;)) ze sluzba zdrowia.
                            A w jaki sposob potwierdzam ta opinie?Dajac konkretne przyklady,zamiast tylko
                            "gdzies tam zaslyszanych od kolegi przy piwie opini..."?Dziekuje bardzo...
              • Gość: Jack Sparrow [...] IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.05.05, 13:28
                Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
            • Gość: Jack Sparrow Studia na AM-ponownie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.05.05, 13:21
              I znowu wyrazaja swoja opinie ludzie nie siedzacy w temacie...Ale od poczatku:

              > > a juz najbardziej powala mnie argument o
              > > wyzszosci studiow medycznych nad innymi. ze niby co, jak ktos skonczyl
              > > politechnike to na pewno jest glupszy od tego z AM?
              Swietnie.Ale ktos zdaje na AM to sklada tez papiery gdzie indziej-bo zawsze
              liczy sie z tym,ze jest sie ciezko dostac,bo testy do latwych nie naleza.Drugi
              kierunek to wlasnie zwykle polibuda albo uniwerek.Ale dobra-dla was to moze byc
              czcze gadanie,wiec przyklady:
              -znam faceta,ktory co roku po maturze zdawal na AM.Zeby nie isc do woja robil
              biologie na uniwerku.Zanim sie wreszcie dostal,zrobil doktorat z biologii.
              -najmniej na roku jest ludzi,ktorzy...pasuja rocznikowo!!!Mam w grupie
              faceta,ktory ma 27 lat,drugi robi rownolegle fizjoterapie(juz konczy),dostawal
              sie 3 razy.Jedna kumpela(dalej tylko moja grupa) dostawala sie dwa
              razy,rownolegle robi biotechnologie na polibudzie-na nadmiar zajec na polibudzie
              nie narzeka,a radzi sobie naprawde dobrze-widzialem jej indeks.Skracajac
              wywod:Na 14 osob w grupie mamy 7osob,ktore sie po kilka razy dostawaly,zanim
              wreszcie zaczely tu studiowac.W miedzy czasie robili inne kierunki(ktore juz
              koncza) i sobie na nich swietnie radzili(zarowno na polibudzie jak i na
              uniwerku)-to chyba o czyms swiadczy?Chyba jednak Ci,ktorzy skoncza nie sa
              totalnymi debilami?A zapewniam was,ze moja grupa nie jest jakos cholernie wyjatkowa.

              > No ja juz bym nawet prędzej powiedział, że bardziej bystry jest gość po
              > politechnice - tam przynajmniej uczy się samodzielnego myslenia i kreatywności
              > w rozwiązywaniu praktycznych problemów. A na AM jedyne co się robi to kuje
              > grube książki. Więc problem nie leży w samych lekarzach tylko w systemie ich
              > kształcenia. Jest wielu ludzi zdolnych do przyswojenia olbrzymiej wiedzy ale
              > mających problemy z wykorzystaniej jej potem. I właśnie takim najłatwiej
              > skończyć AM.

              Poraz kolejny wyrazasz swoja opinie,nie majac bladego pojecia na temat:>
              Sprobuj mi zaliczyc np.biofizyke,chemie,albo biochemie,czy diagnostyke
              laboratoryjna tylko ryjac na pamiec.Jezeli Twoim zdaniem mozna spokojnie wyryc
              na pamiec zadania,do ktorych rozwiazania potrzeba np.mocno rozbudowanych
              calek,to gratuluje...
              "Wszystko sie ryje na pamiec"-owszem,duzo.Ale do tego trzeba w miare to
              kumac-bys sie zdziwil,jak ciezko jest postawic diagnoze na cholerne zapalenie
              wyrostka...A Ci,ktorzy zamiast myslec tylko ryja na blache to szybko
              wylatuja.Albo koncza w psychiatryku.
              Dalej:Humanisci sa inteligentniejsi-ha ha ha.Mam polowe ogolniaka na
              germanistyce/kulturoznastwie/anglistyce/innych-smiesznych-kierunkach-ktorych-
              studenci-uznaja-sie-za-najwieksza-elite-a-zwlaszcza-wieksza-od-tych-glupich-
              medykow.Spoko.Tylko ze 100stronicowa ksiazka na jedyny egzamin w sesji,w dodatku
              napisana banalnym jezykiem nie jest jakims cholernie wielkim zadaniem...
              Owszem,sa ciezsze wydzialy od Lekarskiego-chociazby analityka medyczna,gdzie
              trzeba ryc dzien w dzien tony tabelek.Ale na pewno nie jest to zdecydowana
              wiekszosc kierunkow uniwerku ani politechniki.
        • Gość: Jack Sparrow :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.05.05, 12:57
          > Ale problem raczej tkwi w czym innym - m.in. pisze o tym elle - z wiekszoscia
          > lekarzy nie da sie rozmawiac - to zaskorupiale, zarozumiale srodowisko nie
          > dopuszcza zadnej dociekliwosci, a tymu bardziej jakiejkolwiek krytyki,
          > tlumaczac sie, jak juz brak racjonalnych argumentow, ze sa najbardziej
          > dyskryminowana grupa spoleczna w Polsce i jak ktos smie miec jeszcze uwagi co
          > do wykonywania przez nich obowiazkow...

          Troche mnie to rozsmieszylo,bo srodowisko lekarzy jest tak samo
          zamkniete/otwarte jak kazde inne w tym kraju:)
          Ale ostatnie zdanie jest dla mnie szczytem idiotyzmu:
          A ten ktos ma PRAWO ich krytykowac?Bo zwykle tym "kims" sa pacjenci.A skoro
          wiedza lepiej,to czemu przychodza do lekarza?:> Krytyke mojej pracy od lekarza
          przyjme bez mrugniecia okiem.Ale kogos,kto nie ma bladego pojecia o mojej pracy
          i a mimo to probuje mnie uczyc,bo uwaza ze wie lepiej po prostu
          zwyczajnie,chamsko,ordynarnie wysmieje-glupota powinna byc pietnowana:]
    • malaszaramysz Re: Lekarze 11.05.05, 20:59
      Znam paru, wszyscy są przyzwoitymi ludźmi i świetnymi lekarzami.Ale to moi
      prywatni przyjaciele i znajomi:-)))Do grona przyjaciół byle kogo nie zaliczam,
      więc może to wyjątki:-)
    • Gość: N Re: Lekarze IP: 212.244.72.* 12.05.05, 01:08
      Moj Boze! przerazliam sie! ... studiuje medycyne i slabo mi sie robi jak czytam
      Twa wypowiedz...rozumiem ze tacy lekarze sie zdarzaja...ale nie uogolniaj tego
      az tak szeroko. Sama bywam w szpitalach po stronie lekarskiej i w zyciu czegos
      takiego nie slyszlam. Nawet dzis nasz doktor zartowal ze teraz nawet nie moga
      Piccolo wypic w sywestra bo od razu zostaja gwiadami tvn'u. Ludzie slysza co
      chca slyszec i odpowiednio to przeinaczaja. A nasze studia skladaja sie z 6 lat
      ciezkiej pracy, i jeszcze po jednym miesiacu z wakacji wyjetym na praktyki...
      wcale nie jest tak latwo... ja osobiscie (moge powiedziec z czystym sumieniem)
      NIGDY nie widzialam ani NIGDY nie mialam nawet powodow do podejrzenia ze ktos
      ma oceny zalatwiane po znajomosci...
      Kolego - skloniles mnie do zastanowienia sie nad sensem studiowania medycyny,
      nie dlatego ze mam jakiekolwiek watpliwosci co do naszej pozniejszej wiedzy,
      tylko jesli mam byc tak traktowana.... to dziekuje. Mam nadzieje ze Cie na
      stole nie bede miala bo skalpel mi sie w rece zatrzesie.... (pewnie teraz
      powiesz ze wszyscy lekarze groza pacjentom?)
      • Gość: tosia Re: Lekarze IP: *.one.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 12.05.05, 10:54
        Jestem po lekturze forum: służba zdrowia.Tam można potwierdzić sobie negatywne
        zdanie na ich temat.Nie znoszą słowa krytyki ani prawdy na swój temat.Jedynym
        argumentem jest:skończ studia medyczne.Śmieszne.Wiem z praktyki,że studia
        medyczne i pracę po nich mają tylko synusiowie i córki lekarzy.Często nie
        nadający się do tej pracy pchani na siłę do góry.W szpitalu nie ma już nowych
        nazwisk lekarzy,do pracy przychodzi tylko rodzina.Widziałam tragiczne wyczyny
        lekarzy,którzy mają nazwisko po tatusiu i zero umiejętności.Co do nadużywania
        alkoholu to pani doktor pisząca wyżej myli pojęcia to nie chodzi o Pikolo,czy
        picie w domu.To chodzi o notoryczne uchlewanie się na dużurach,wykonywanie
        czynności i zabiegów po pijanemu.Oglądałam to przez wiele lat.Co do łapówek to
        biorą równo i wszystko,nawet od personelu,który dla nich usługuje za darmo.
        • red_one stare dobre przyslowie 12.05.05, 12:00
          nie tylko odnosnie lekarzy:

          nie pomoga doktoraty, kiedy czlowiek chamowaty.
          • Gość: brawo!!!! Re: stare dobre przyslowie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.05.05, 12:18
            red_one napisała:


            > NIE POMOGĄ DOKTORATY, KIEDY CZŁOWIEK CHAMOWATY.


            Masz całkowitą rację !!!

          • Gość: kot Re: stare dobre przyslowie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.05.05, 14:17
            Niech żyje Polska robotniczo-chłopska! Przez 50 lat mieliśmy rządy robotniczo-
            chłopskie, później nie lepiej (prezydent niedokończony magister, Miller po
            zawodówce, Samoobrona po podstawówce albo z maturą robioną napredce
            eksternistycznie już z sejmowej ławy) i mamy to co mamy. Finladia, Japonia czy
            Irlandia postawiły na wykształconych ludzi : są teraz krajami dobrobytu. A my
            stawiamy na ludzi po technikach rolniczych, gnoimy wykształconych - popełniamy
            wciąż te same błędy zamiast się na nich uczyć. Łatwo jest napisać "nie pomogą
            doktoraty..."
            • Gość: pro Re: stare dobre przyslowie IP: *.cable.quicknet.nl 12.05.05, 15:09
              a co ma jedno do drugiego? powiedzenie do dobrobytu.
              nikt nie ma nic przeciw wykszaltconym, a przeciw ich kulturze osobistej (i tego
              tez bym nie generlizowala). cham z doktoratem wcale nie zbuduje ci lepszego
              swiata. tak jak i cham bez doktoratu.
              • Gość: Jack Sparrow Re: stare dobre przyslowie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.05.05, 12:08
                Ale prawda jest taka,ze w zdecydowanej wiekszosci przypadkow musisz juz cos soba
                prezentowac,aby uzyskac doktorat...pierwszemu lepszemu bucowi tez nie wydaja "ot
                tak"...Zreszta to ciekawe,bo znam od diabla ludzi z doktoratami-chociazby ze
                studiow i jakos z tych "chamow" spotkalem moze...z dwoch?Na,tak na oko,z
                osiemdziesieciu?Czyzby ktos znowu mocno generalizowal?:>
        • Gość: elle666 Re: Lekarze IP: *.aster.pl 12.05.05, 14:48
          mnie po lekturze forum sluzba zdrowia nasuwa sie jeszcze jeden wniosek: na
          wszelkie zarzuty lekarze odpowiadają: to zjawisko marginalne. lekarze piją:
          tylko nieliczni. lekarze biorą łapowki: to margines. ale jakos dziwne ze
          wszyscy o tych łapówkach i pijanstwu wiedza, ze ciagle sie slyszy: tu doktor 2
          promile alkoholu we krwi przyjmowal pacjentow, tu lekarka pogotowia nie byla w
          stanie wysiasc z karetki bo taka byla nawalona. wiec niech nikt mi nie wmawia,
          ze to i to co widywalam w szpitalach na wlasne oczy to margines, bo to margines
          nie jest skoro powszechnie sie o tym wie i mowi.
          ach , i jeszcze jedno: na forum sluzba zdrowia kazdy kto krytykuje lekarzy
          dostaje łatkę homo sovieticus. ale to dziwne, ze wlasnie homo sovieticus chce
          by bylo normalnie, by ludzie za swoje skladki byli przyzwoicie traktowani i
          leczeni, a rynek nie zas uklady towarzysko - rodzinne weryfikowaly umiejetnosci
          lekarzy.
          • facet123 Re: Lekarze 13.05.05, 16:03
            Właśnie o tym piszę na tym wątku. Że te "marginalne" zachowania to nie
            margines, ale wiekszość, a przynajmniej ułamek na tyle znaczący, że nie mozna
            go traktować jak margines.
            • Gość: Jack Sparrow Braaaaawo.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.05.05, 18:37
              A nie pomyslales czasem o tym,czemu bebnia w telewizji na ten temat?Bo nie ma o
              czym innym,to jest ZAPYCHACZ DZIENNIKA WIECZORNEGO.Tak jak wczesniej
              pedofilia,zboczeni ksieza,ufoludki z marsa...Zreszta:o ostatnim takim przypadku
              bylo glosno conajmniej z 4miesiace temu.Skoro prawie wszyscy lekarze sa
              zli,skoro prawie wszyscy pija,to czemu tak rzadko jest o nich glosno?A jak juz
              ktoregos dorwa,to media naglasniaja,jak tylko sie da,puszczajac "pod napieciem"
              z jakims palantem o grobowym glosie i twarzy jak tureckie siodlo w roli
              glownej?Ktos z was sie wogole nad tym wszystkim zastanawial?
              Najpierw pomylscie 10 razy,zanim wcisniecie kolejny klawisz w kolejnego
              glupkowatego posta...
        • Gość: Jack Sparrow Re: Lekarze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.05.05, 00:37
          To w takim razie jestem b.ciekaw gdzie szanowna pani miala staz i probowala sie
          dostac do pracy.Bo np.we Wroclawiu nie ma szans zeby cos takiego przeszlo.Prosty
          przyklad:Ostatnio gadalem z chirurgiem w szpitalu wojskowym,odnosnie tych
          "synkow",etc.Powiedzial mi,ze nie zna takiego ryzykanta,co by wcisnal kogos z
          rodziny.Chyba,ze wczesniej go "sprawdzi" na bloku i bedzie sie nadawal.Bo nikt
          normalny nie bedzie odpowiadal za czyjes bledy,a tym bardziej wlasnej
          rodziny.Komentarz chyba nie jest potrzebny?:>
      • Gość: barnaba Re: Lekarze IP: *.lodz.msk.pl / *.devs.futuro.pl 12.05.05, 13:51
        Zrezygnuj.
        Inaczej będziesz dyżurnym tematem publikacji szmatławców w rodzaju "Faktu" i
        celem do plucia dla ćwierćinteligentów.
        • sprite36 Re: Lekarze 12.05.05, 14:09
          Nie rezygnuj :
          jeśli w pewnym momencie swego życia postanowiłaś, że będziesz leczyć ludzi i
          ratować im życie. Studiujesz, bo to niezbędny warunek żeby zrealizować twoja
          "misję" a medycyna jest twoja pasją...

          Zrezygnuj :
          jeśli w pewnym momencie swego życia postanowiłas, że musisz zdobyć
          wykształcenie, "dobrą" pracę i pieniądze. Studiujesz medycynę bo taka jest
          Twoja rodzinna tradycja. Udaje Ci się zdawać egzaminy, bo masz świetną pamieć i
          nauczenie się łacińskich nazw wszystkich części ciała człowieka to dla Ciebie
          pestka. Przenieś się lepiej na jakąś bankowośc albo handel międzynarodowy...
          • gucio60 Re: Lekarze 12.05.05, 14:32
            to jest bardzo dalekie od statystyki ale przyklad, przykladem
            znam osobiscie i to bardzo dobrze 2 osoby zajmujace sie medycyna, obaj z
            dyplomem lekarza i wychodzi mi pol na pol
            jeden to medyk z zamilowania
            drugi to medyk-ekonomista, mysli tylko o forsie i ma ja
        • Gość: Jack Sparrow Re: Lekarze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.05.05, 13:51
          Najwyzej.Nie robie tego dla zdobycia "popularnosci w mediach";) tylko dla
          siebie.A slabo wyksztalcenych flustratow cierpiacych na megalomanie i tak mozna
          spotkac jako klientele w kazdym zawodzie-coz,ryzykiem zawodowym lekarza jest
          dosc duzy kontakt z "klientem",rowniez takim,ktory uwaza sie za niedocenionego i
          probuje wyladowac swa zlosc na innych,a zwlaszcza na specjalistach znajacych sie
          na swojej robicie.
          Swoja droga interesujace sa dwa fakty:
          1)Polscy lekarze sa wysoko cenieni poza granicami kraju jako wysokiej klasy
          specjalisci
          2)Wszedzie,a zwlaszcza na zachodzie lekarz jest osoba powszechnie szanowana i
          mieszanie go z blotem jest przez spoleczenstwo odbierane po prostu jako nie
          etyczne.Ciekawe czemu u nas tak nie jest?Moze dlatego,ze jak to stwierdzila
          ostatnio znajoma pielegniarka,jestesmy "bangladeszem europy"?Moze powinnismy
          (my-czyt.ogolnie pojete spoleczenstwo) popracowac troche nad soba?:>
      • facet123 Re: Lekarze 13.05.05, 14:33
        > Twa wypowiedz...rozumiem ze tacy lekarze sie zdarzaja...ale nie uogolniaj
        tego
        > az tak szeroko.

        Staram się ale, że znam 8 lekarzy i z tego tylko jeden (nie znający
        pozostałych) jest normalny (w sensie nie kombinuje i zna się na rzyczy)
        pozostałych siedmiu pochodzi z trzech różnych środowsk (nie znających się
        między sobą) i wszyscy plagiatują prace naukowe, mają niską kulturę osobistą,
        nie są w stanie w żaden sposób uzasadnić swoich medycznych sądów, lub chociaż
        wyjaśnić w medyczny sposób co robią. Do tego "kolaborują" z firmami
        farmaceutycznymi. Trudno nie uogólniać. Przykto mi, że przy okazji dostalo się
        tym uczciwym. Nie było to moim zamysłem.

        > NIGDY nie widzialam ani NIGDY nie mialam nawet powodow do podejrzenia ze ktos
        > ma oceny zalatwiane po znajomosci...

        Nie codziło mi o oceny na studiach, ale o wyższe stopnie naukowe (doktoryzacja,
        habilitacja) oraz sopecjalizacje robione przez praktykujących juz lekarzy.
        Wierze, że na samych studiach jest cieżko i nie ma mowy o ocenach po znajomości.

        > tylko jesli mam byc tak traktowana.... to dziekuje. Mam nadzieje ze Cie na
        > stole nie bede miala bo skalpel mi sie w rece zatrzesie.... (pewnie teraz
        > powiesz ze wszyscy lekarze groza pacjentom?)

        Jeżli należysz nie do grupy lekarzy o których pisałem to nie masz się czym
        przejmować. Więcej tak idealistycznie nastawionych i uczciwych osób jak ty, a
        moje wypowiedzi przestaną być zasadne! :)
      • Gość: Jack Sparrow Re: Lekarze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.05.05, 00:20
        6 lat studiow.Plus 4 do 8 lat specjalizacji.Bez specjalizacji zarabiasz do
        500pln(powaznie,nie przeginam teraz).Ze specjalizacja chirurg(nie ordynator,ale
        faktycznie jeden z lepszych specjalistow) we wroclawiu w szpitalu
        specjalistycznym zarabia 1109pln miesiecznie...Ale koksy zbijamy,co nie?:>
        • Gość: ol Re: Lekarze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.05.05, 11:30
          rozumiem, że niskie zarobki uzasadniają branie łapówek. hmmm...
          • connie1 Re: Lekarze 14.05.05, 11:37
            Cytuje swoja wypowiedz z innego forum:
            Tak sobie czytam i czytam ( w domu , nie w pracy) i myslę sobie ,ze obie strony
            wyladowuja na sobie swoje frustracje...
            Bialy personel-bo jest jak jest , mozna litanie pisac i niewiele z tego wyniknie
            A pacjent-bo zachorowal , dlaczego on , dlaczego nie ten inny ktos, to pewnie
            lekarz zawinil ,albo pielegniarka ,więc na kimś warto wyladowac agresje...
            I ja to rozumiem poniekąd.
            Ale powiedzcie sami czy nie jest tak ,ze chcielibyscie cudownej tabletki na
            wszystko?
            Czy jak przychodzi pacjent po skomplikowanej operacji i dalej pali i nawet nie
            próbuje rzucic (bo dziadek palil i zyl) to nie mielibyscie ochory wystawic mu
            rachunku za zabieg?
            Czy pacjentce z 50-kg nadwaga przygotowuwanej do operacji serca nie moge
            powiedziec ,żeby probowala schudnąc , nawet chce ja skierowac do poradni
            leczenbia otylości ,a ona pyta-po co , w końcu to tylko ze zlości...
            Niewiele chcecie państwo dodac od siebie ...
            I choc trudno w to uwierzyc 90% z nas lubi swoich pacjentow i naprawde się nimi
            przejmuje , ale cóz to ludzie , lubi sie bardziej tych , ktorzy lubic sie daja
            (choć to nieprofesjonalne niestety).
            I czasem warto postarac się o odrobine zrozumienia -to apel dla obu stron...
            I może państwo zrozumieją ,że nie jest mi potrzebne wtykanie czekolady po
            badaniu 9 na to mnie jeszcze stac) , wystarczy zwyczajne dziekuję...
            I jeszcze wiele refleksji mnie nachodzi...aniolów nie ma na ziemi ,kazdy z nas
            ma wady ,ale musimy jakoś ze soba funkcjonowac -bo ani jedna ani druga nacja
            nie zniknie
            Zmęczona nagonka , ktora przyzwoitym lekarzom odbiera chęć do pracy
            Conka
            • Gość: Jack Sparrow Re: Lekarze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.05.05, 12:30
              Na poczatek komentarz do Ol'a:jakbys zarabial polowe sredniej krajowej,to tez
              bys nie wyrzucal pieniedzy,ktore ktos Ci sam wklada do kieszeni...Chyba ze
              myslisz,ze za te 800 pln(srednia placa,chirurdzy maja tak o 200-300pln
              wiecej,anastezjolodzy o tyle samo mniej) jestes w stanie utrzymac
              zone,dziecko...?Nie rozsmieszaj mnie nawet.Tylko nie typaj sie "to po co
              studiujesz"-gdybym w zyciu tylko i wylacznie kierowal sie kasa,to zajalbym sie
              chociazby wymontowywaniem radia z samochodow-nawet to jest bardziej
              oplacalne...Nawiasem mowiac,gadalem ostatnio ze znajomym ze stanow.Tam na
              wstepie po studiach medycznych zarabiasz 20 000$.No ale coz,tam sie ceni ludzi
              inteligentych i wyksztalcenie,a nie tylko tych,ktorzy potrafia szybko kilofem
              uderzac,albo butelki zbierac...Moze wyjazd tam nie jest glupim pomyslem?Tylko
              mnie nie rozsmieszaj i nie mow,ze tutaj nikt za nami nie bedzie plakal-bo beda
              blagac o powrot,jak w szpitalach bedzie pusto od bialych fartuchow,a niektore
              tylko miejsca beda zajmowac "specjalisci" ze wschodu...:>

              Do Connie:
              Tak.Tylko ze tutaj autor listu zrobil zdecydowany najazd na medykow.Chyba wypada
              nam sie bronic?;)Na powaznie:Nie zalezy mi na jakims super szacunku,zeby ludzie
              mi sie na ulicy w pas klaniali.Tylko,zeby nie przechodzili na ulice i nie
              mowili-"patrz,to ten ch** i obibok,doktorek..."A niestety czesc naszego chorego
              spoleczenstwa nie zdaje sobie sprawy z panujacych realiow...
              Lapowki:prosty przyklad:Jestem na wakacjach w szpitalu wojskowym we
              wroclawiu.Pacjent mnie poprosil o pomoc,zeby mu wytlumaczyc,gdzie moze zrobic
              badania(wyszlo,ze byly rozstrzelone po calym szpitalu).Mialem chwile czasu,wiec
              go zaprowadzilem wszedzie-zajelo nam to raptem 20 minut,moze pol godziny.Po
              badaniach wychodzimy na zewnatrz,zapalam papierosa,a facet mi wklada do kieszeni
              fartucha 50pln i mowi z usmiechem:"za fatyge..."Zeby nie bylo glupich
              komentarzy(chociaz i tak pewnie beda-glupoty ludzkiej nie mozna nie
              doceniac...):kase mu natychmiast oddalem i go zbluzgalem z gory do dolu.Wiecie
              jaki jest problem z lapowkami?Lekarze nie tyle chca brac,co to PACJENCI sami
              chca dawac.Chirurg tak samo wykona operacje,anastezjolog tak samo znieczuli,gdy
              pacjent nie okaze bezposrednio swojej "wdzieczosci".Ale chca dawac.Inny
              przyklad:raz na oddziale pacjentka dostala ankiete anastezjologiczna i pyta sie
              jednej pielegniarki:"przepraszam,czy to ta koperta,w ktora mam wsadzic 100
              zlotych...?"Komentarz jest potrzebny?Chyba nie...
    • Gość: N Re: Lekarze IP: 212.244.72.* 12.05.05, 18:35
      aha i jeszcze cos mi sie przypomnialo: Kiedy pracowalam na oddziale w
      Wojewodzkim Szpitalu Specjalistycznym w Czestochowie utknal mi w pamieci
      szczegolnie jeden dzien: chodzilam sobie po oddziale bo akurat bylo po
      porannych zabiegach, weszlam do toalety, wyszlam i... pusto ani jednego lekarza
      ktorzy jeszcze przed chwila plotkowali z pielegnierkami. Ide korytarzem,
      wchodze do jednej z sal tam szum i gwar, lekarze biegali jak sprinterzy, slysze
      tylko 1,2,3,4.... oddech!... jeden z pacjentow umieral. NIGDY nie widzialam
      takiego zorganizowania, to byl moment i wszyscy byli przy jego lozku. Niestety
      jego stan byl zbyt ciezki... a ci paskudni zlosliwi lekarze zawiedliby zapewnie
      czesc z Was bo zamiast walnac sobie potem kielicha to chodzili jak struci do
      konca dyzuru. Akurat nastepnego dnia mialam okazje przekazac informacje o
      smierci innego pacjenta ordynatorowi pewnego oddzialu . Ordynator jednak wbrew
      stereotypom odpowiedzial: "ten pacjent przed operacja nie mial prawie szans na
      przezycie... PRAWIE - bo nikogo takiej szansy nie mozemy pozbawiac i dlatego
      mimo takich rokowan operowalem..."
      Nie wiem na jakich lekarzy trafiles, ale to co widzialam i w czym wtedy
      uczestniczylam nigdy nie umknie mojej pamieci i nigdy nie uwierze ze WSZYSCY
      lekarze sa konowalami.
      Przyjelo sie mowic tylko o tych zlych, ja wiec chcialam tutaj wspomniec o tych
      dobrych.
      • connie1 Re: Lekarze 12.05.05, 20:22
        Moge Wam coś opowiedzieć?
        Piatek , pózne popoludnie w duzym szpitalu , gdzie wbrew ogolnie pojetym
        opiniom ratuje sie ludzkie zycie.
        Młody czlowiek z praktycznie smiertelna chorobą wykrwawia sie do opłucnych.
        Kolejne jednostki krwi.....
        Naiwna idealistka , w tym samym wieku co chory idzie do najlepszego
        anestezjologa i prosi ,żeby przekonal najlepszego chirurga do zabiegu ,
        absolutnie nowatorskiego i absolutnie trudnego.
        Razem we trojke podejmuja decyzję, chociaz chirurg na mnóstwo watpliwości.
        Obaj skończyli juz pracę , nie zabezpieczaja , dziewczyna jest po nocnym
        dyzurze, ale przeciez nie może wyjść.
        Chlopaka zobaczyła wczoraj wieczorem , nie zna go , wie tylko jedno , on jest
        w jej wieku....
        Zaczyna sie zabieg , kolejne godziny.....
        JUz prawie sobota, kiedy kończą.
        Potem było jeszcze kilka tygodni walki,ale opłaciło się...
        Nikt im tej satysfakcji nie odbierze i nikt im za nia nie zapłaci....
        To nie jest odcinek z " Na dobre i na złe".
        Chociaz pewnie mało kto uwierzy ,ze to nie fikcja literacka.
        Bywa.
        Conka
        Ps. dlatego przyzwoitych lekarzy tak bola uogolnienia
        • sprite36 Re: Lekarze 12.05.05, 21:13
          Chyba kazdy kto tu pisze nie ma watpliwości, że są przyzwoici lekarze. Żadko
          spotykani, ale są.
          Ale niestety uogólnienie bierze sie z obserwowanej średniej, a ta jest bardzo
          niska...
          • facet123 Re: Lekarze 13.05.05, 14:44
            Otóż to. ŻADKO SPOTYKANI. Z tym nie polemizuję.
            • Gość: Jack Sparrow Re: Lekarze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.05.05, 23:50
              Wiesz,skoro,jak stwierdziles w poscie,znasz KILKU lekarzy (slowo kilku oznacza
              mniej niz 10ciu,z tego co sie orientuje:>) to WOGOLE nie masz prawa z niczym
              polemizowac a tym bardziej wyrazac swojej opinii na temat lekarzy
              zlych/dobrych.W kazdym zawodzie sa dobrzy i zli specjalisci.Tyle,ze tutaj jak
              sobie nie radzisz,to nie idziesz z "majstrem" na piwo,tylko Cie wylewaja z
              roboty.Chociazby dlatego,ze cos spie***sz to bedzie pacjenta mniej-a wbrew
              pozorom ludzkie zycie MA znaczenie dla,ogolnie pojetego,personelu medycznego.Nie
              twierdze,ze nie ma "zlych" lekarzy-owszem sa.Ale twierdzenie ze "dobrzy" sa
              zadko spotykani jest kpina z twojej strony.Ale coz,jak zwykle w cenie jest
              glosne narzekanie zamiast logicznego myslenia...
              • facet123 Re: Lekarze 14.05.05, 17:41
                Uwierz mi, znam się na statystyce. 8 przypadków to nie duża próba, ale
                prawdopodobieństwo żeby 7 z nich było beznadziejnych przypadkiem jest znikomo
                małe.
                • Gość: Jack Sparrow Re: Lekarze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.05.05, 17:55
                  Przeginasz.Chyba,ze zwiedzales jakis szpital na Bialorusi.Ewentualnie jest druga
                  mozliwosc:zupelnie nie zrozumiales o czym oni do Ciebie rozmawiali albo nie
                  stosowales ich zalecen.Badz bardzo mocno nadinterpretujesz ich wypowiedzi.
                  System w szpitalu zdecydowanie bardziej dziala na zasadzie "ewolucji" i doboru
                  naturalnego niz dziedziczenia-czyt.jak jestes do niczego to Cie wyleja,jak cos
                  spieprzysz trzeci raz z rzedu.I Twojego tylka nie bedzie w stanie doslownie NIKT
                  uratowac(no,moze jak masz tatusia ministra zdrowia)-wiem,bo widzialem raz taka
                  akcje "na zywo".
      • facet123 Re: Lekarze 13.05.05, 14:43
        To bardzo optymistyczne.
        Niestaty brzmi troche jak z serialu science-fiction "na dobre i na złe"
        • Gość: N Re: Lekarze IP: 212.244.72.* 13.05.05, 18:14
          Wiedzialam ze tak powiesz.Czemu niestety? skoro to prawda. Uczestniczylam w tym
          na Twoje nieszczescie wiec nie dowiedziesz fikcji ;) bede zeznawac! ;)...
          zawiedziony ze Twoja regula sie nie sprawdzila? ze czesciej szpitalna
          codziennosc bardziej przypomina "na dobre i na zle" niz "uwage"?... uwazam ze
          dalsza dyskusja jest jałowa, wlasciwie byla od poczatku, wszytsko zalezy od
          punktu widzenia a punkt widzenia zalezy od "punktu siedzenia".
          Tak jeszcze mi sie przypomnialo kto najczesciej mowi ze na studia dostaja sie i
          koncza je tylko dzieci lekarzy - otoz ci ktorzy tak sadza sa zazwyczaj
          niedoszlymi studentami, ich rodzicami lub rodzinami... i nie potrafia przyjac
          do wiadomosci ze nie dali rady, wiec lepiej zrzucic wine na korupcje i
          kumoterstwo. Oczywiscie nie przecze ze czesc osob sie dostaje w ten dziwny
          sposob, tego sie niestety trudno pozbyc, ale napewno nie jest to zakrojone na
          taka skale ze dobry uczen (nie wybitny) nie bylby w stanie sie dostac na
          studia. Przynajmniej na mojej Akademii.

          PS - "rzadko" sie pisze przez "rz"

          • Gość: Jack Sparrow Re: Lekarze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.05.05, 00:17
            Zgadzam sie calkowicie.Nic dodac nic ujac.
            Hm,Facet,czyzbys marzyl w zamierzchlej przeszlosci studiach na AM?Czyzby az tak
            ciezki byl dla Ciebie egzamin wstepny?Bo tak mi to wyglada...:>
            • facet123 Re: Lekarze 14.05.05, 17:48
              Nigdy nie studiowałem ani nie chciałem nawet sudiować na AM, jednak jestem
              pewien, że poradziłbym sobie bez problemu bo również kończyłem trudny i bardzo
              oblegany kierunek na renomowanej uczelni.
              • Gość: Jack Sparrow Studia na AM IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.05.05, 18:15
                Tzn.?Germanistyka na uniwerku,gdzie maja jeden dzien zajec w tygodniu?A moze cos
                na politechnice,z ktora w tym roku organizujemy juwenalia?-tylko organizujemy,a
                nie uczestniczymy-przez nauke.Ale pewnie to MY jestesmy debilami,egzaminy sa
                przeciez banalne,kazdy debil moze to zaliczyc...Na przyklad:glupia
                anatomia-pierwszy rok,podrecznik ma 2300stron.Zeby zaliczyc trzeba umiec
                recytowac praktycznie 2100stron.A to tylko jeden egzamin,tylko jedna sesja-i
                wlasciwie sam poczatek studiow.Myslisz,ze potem jest latwiej?Najwazniejsze:2gi
                rok-biochemia&fizjologia,kazda porownywalna z anatomia,3ci rok-interna,3tomy
                harrisona-kazdy po 1000stron,format A4,4ty rok-farmakologia-najciezszy przedmiot
                na tych studiach,5ty rok-chirurgia(cala,zdajesz sobie wogole sprawe z tego,ile
                trzeba materialu przerobic?!),6ty rok-sesja ciagla,nie masz czasu wyjsc z
                domu,ani sie wysr**.A potem LEP ktory jest porazka,np.dla tego,ze chirurg musi
                odpowiadac np na pytania z okulistyki i to na poziomie SPECJALISTY...AM jest
                oficjalnie najciezsza uczelnia...nie chce,zebys z tego powodu padal przede mna
                na kolana...ale miej przynajmniej troche pokory chlopczyku...
                • facet123 Re: Studia na AM 16.05.05, 09:31
                  > Tzn.?Germanistyka na uniwerku,gdzie maja jeden dzien zajec w tygodniu?

                  Nie. Informatykę i to na jednej z najlepszych uczelni w Polsce (oczywiście
                  dzienną).

                  > anatomia-pierwszy rok,podrecznik ma 2300stron.Zeby zaliczyc trzeba umiec
                  > recytowac praktycznie 2100stron.A to tylko jeden egzamin,tylko jedna sesja-i

                  To tylko potwierdza o ile bardziej AM ceni wkuwanie niż "kumanie".

                  >AM jest oficjalnie najciezsza uczelnia

                  Nie pisałem, że jest tam lekko. Większość ludzi ma problemy z przyswojeniem
                  nawet niewielkich porcji informacji na pamięć, więc napewno by sobie tam nie
                  poradziła. Ci, którym łatwiej wchodzi też muszą się sporo napocić aby takie
                  2100 stron przyswoić, zgadzam się. Jednak nie zaprzeczysz chyba, że większy
                  nacisk na AM jest na wkuwanie niż myślenie (choćby procent egzaminów na jaki
                  trzeba być obkutym na maxa w stosuku do tych gdzie trzeba coś policzyć,
                  rozwiązać).

                  >ale miej przynajmniej troche pokory chlopczyku...

                  Swój kierunek skończyłem z najlepszym wynikiem na roku i nie mam zamiaru
                  okazywać tobie większej pokory niż ty mi.

                  • Gość: Jack Sparrow Re: Studia na AM IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.05.05, 22:01
                    > Nie. Informatykę i to na jednej z najlepszych uczelni w Polsce (oczywiście
                    > dzienną).

                    Wybacz,ale w tym momencie wybuchlem smiechem...Najwiekszym alkoholikiem,jakiego
                    znam jest informatyk z "jednej z najlepszych uczelni w Polsce".Oczywiscie jest
                    po dziennych:)Dobra,ale to nie na temat,taki maly przerywnik,wiec lece dalej:

                    > To tylko potwierdza o ile bardziej AM ceni wkuwanie niż "kumanie".
                    To sobie przeczytaj posta kilka linijek wyzej,na temat studiow AM bo mi sie nie
                    chce wszystkiego jeszcze raz wklepywac.Ale w skrocie:Jak zaliczysz
                    chemie,biochemie,albo biofizyke na ktorej masz zadania ze skomplikowanymi
                    calkami do liczenia tylko ryjac po kolej wszystko na pamiec,to jestes naprawde
                    niezly.Ale np.juz na internie wylecisz.Bo:
                    1)trzeba wykuc podrecznik od deski do deski-ok.
                    2)b.duzo,jesli nie wiekszosc objawow klinicznych sie powtarza przy wielu
                    chorobach.Trzeba wiec wykluczac choroby na logike,korzystajac oczywiscie z
                    wiedzy podrecznikowej,ale przede wszystkim z WLASNEJ INTELIGENCJI.Nie
                    korzystajac z niej nie zaliczysz ani jednego przedmiotu klinicznego.To NIE SA
                    Twoje projekty.
                    Przyklad z innej beczki:jakis czas temu przeprowadzono badania,jak sobie
                    radza studenci,ktorzy mieli najwyzsza ilosc pkt na wstepnych kolejno:z
                    biologii,z chemii i fizyki.Najlepsze wyniki na studiach mieli O DZIWO ludzie z
                    najwyzsza iloscia punktow z fizyki,potem byla chemia-na koniec biologia.Wniosek
                    jest oczywisty,czy mam sie dalej produkowac?:>

                    Jednak nie zaprzeczysz chyba, że większy
                    > nacisk na AM jest na wkuwanie niż myślenie (choćby procent egzaminów na jaki
                    > trzeba być obkutym na maxa w stosuku do tych gdzie trzeba coś policzyć,
                    > rozwiązać).
                    I w tym momencie po raz kolejny wychodzi Twoja niewiedza na temat,na ktory sie
                    wyrazasz.Ale spokojnie:
                    1)INTELIGENCJA to nie tylko zdolnosc do przeliczania kolumienek cyfr.Ale
                    rowniez(przede wszystkim?)zdolnosc logicznego rozumowania.
                    2)Patrz uwaga wyzej-chem,biochem,fizyka-to jednak tutaj jest.Poza tym:co z tego
                    ze wyryjesz wszystko,jezeli np.na internie nie zdiagnozujesz poprawnie pacjenta
                    i oblejesz i tak-wlasnie KWESTIA WYKORZYSTANIA WIEDZY/LOGICZNEGO MYSLENIA.Dziekuje.
                    Poki co tylko dajesz mi do zrozumienia,ze jestem na beznadziejnym kierunku i
                    ludzie na nim to najwieksi debile,ktorzy wlasnych mozgow nie posiadaja.Dziekuje
                    ponownie,pokory nie zauwazylem.
                    Pzdr
                    • Gość: Jack Sparrow Pokora-korekta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.05.05, 22:30
                      Przepraszam,spiesze sie i mi wycielo jedno zdanie w powyzszym poscie-wlasciwie
                      zdanie kluczowe:
                      Jedna z Twoich poprzednich wypowiedzi:"...sadze ze bez problemu bym sobie
                      poradzil na AM..."
                      I Ty wogole masz czelnosc sie odzywac na temat szeroko pojetej pokory?Ja
                      przynajmniej nie twierdze,ze bylbym zaczepistym informatykiem...
                      Pzdr
                      • facet123 Re: Pokora-korekta 17.05.05, 08:48
                        Nie pisałem, że studia na AM są dla debili. W ogóle teraz to przekrecasz
                        wszystko co piszę, aby brzmiało bardziej agresywnie i łatwiej było to podważyć
                        i wyśmiać.
                        Co do radzenia sobie na AM, to myślę, że jest pewna grupa tzw. prymusów, którzy
                        poradzą sobie na kazdych studiach - poprostu są nieźli. Więc na AM też sobie
                        poradzą. Tłok sobie nie poradzi, zgadzam się w pełni.

                        Wszystko co napisałem to prawda - jedyny słaby punkt, do którego się przyznaje,
                        to mała próba tych lekarzy których znam - może jest poprostu
                        niereprezentatywna, ale nawet jesli tak, to sam fakt, że sa tacy lekarze jak ci
                        o których pisałem, świadczy o tym, że jest tragicznie.

                        • Gość: Jack Sparrow Re: Pokora-korekta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.05.05, 11:51
                          Nie musze nic przekrecac,zeby moc to latwo podwazyc.Rowniez nie wypada sie z
                          tego smiac-raczej plakac...:

                          "Nigdy nie studiowałem ani nie chciałem nawet sudiować na AM, jednak jestem
                          pewien, że poradziłbym sobie bez problemu bo również kończyłem trudny i bardzo
                          oblegany kierunek na renomowanej uczelni."

                          Wkleilem Ci calego Twojego posta,zebys sie nie czepial.
                          I tak jest u Ciebie ze wszystkim:
                          "...wiem,ze to mala grupa (7miu lekarzy-przyp.moj),ale na pewno mozna to
                          uogolnic..."-na kilkadziesiat tysiecy?!
                          "...jednak jestem pewien,ze poradzilbym sobie bez problemu...(na
                          AM-przyp.moj)"-taak,pokorny jak baranek,tyle ze przegieta pewnoscia siebie wali
                          na kilometr-na zasadzie "poradzilbym sobie wszedzie".Chyba ze chodzi Ci o niski
                          poziom uczelnii i latwy material do opanowania?W tym momencie trudno mi
                          stwierdzic,ale:pierwsza ewentualnosc-nie komentuje.2 ewentualnosc-po raz kolejny
                          uwidzacznia sie brak wiedzy na poruszany przez Ciebie temat...bo w takim razie
                          czemu tyle osob odpada na wstepnych,czemu ludzie sie dostaja po kilka
                          razy?Przesiew jest na poczatku...

                          > Co do radzenia sobie na AM, to myślę, że jest pewna grupa tzw. prymusów,
                          >którzy
                          > poradzą sobie na kazdych studiach - poprostu są nieźli. Więc na AM też sobie
                          > poradzą. Tłok sobie nie poradzi, zgadzam się w pełni.
                          Tak,sa.Ale w tym przypadku ten "tlok",jezeli juz uzywac tej idiotycznej
                          nomenklatury,odpada na wstepnych-to nie polibuda,gdzie dostaje sie na wydzial
                          200osob,albo i lepiej,a kazdy egzamin zalicza w pierwszym terminie 5,max 10
                          osob(te dane nie sa wyssane z palca,ojciec kumpla z ogolniaka jest profesorem na
                          polibudzie,kiedys z nim rozmawialem na ten temat).Te "tloki" jezeli mialy
                          szczescie na wstepnym i przypadkiem sie dostaly to i tak odpadaja zwykle
                          b.szybko.Z czystym sumieniem moge powiedziec,ze zdecydowana wiekszosc mojego
                          wydzialu to Ci "niezli"-jako obiektywnej miary porownawczej mozna uzyc chociazby
                          ocen z ogolniaka.

                          Wracajac do wlasciwego tematu:
                          Wypisales wszystkie wady,jakie tylko mozna przypisac lekarzom-zapomniales chyba
                          tylko o satanizmie i masturbacji przy pacjentach.I stwierdziles:
                          "...Przyznaję, że to zdane oparte na moich własnych obserwacjach, jednak dotyczą
                          one kilku lekarzy(w dalszym poscie:ich bylu 7dmiu-przyp moj) i statystycznie
                          można chyba uogólnić ten opis..."
                          To ja odpowiadam agresywnie-i zdaje sobie z tego sprawe.Ale tylko dlatego,ze Ty
                          stwierdzasz,ze zdecydowana wiekszosc lekarzy to niedouczone skur****** bez
                          zadnych zasad moralnych.A z leczeniem wszystkich jednym,tym samym lekiem
                          wszystkich pacjentow i fanatycznym pociagiem do spolki handlowej ojca dyrektora
                          to juz przegiales pale.I takich bzdur nie bede komentowal,bo skoro nie zdajesz
                          sobie sprawy z paranoi,jakie wypisales,to nie bedziesz w stanie zrozumiec ZADNEJ
                          sensownej argumentacji.

                          > Wszystko co napisałem to prawda

                          Wybacz,uwazam ze tak nie jest i bardzo mocno sie mylisz.Zreszta,w tym momencie
                          ucinasz dyskusje-stwierdzasz po prostu:TO JEST PRAWDA I KONIEC.

                          >- jedyny słaby punkt, do którego się przyznaje,
                          Ciekawe,wreszcie sie do jakiegos przyznales:>(wybacz,nie moglem sie powstrzymac:)

                          > to mała próba tych lekarzy których znam -
                          > może jest poprostu
                          > niereprezentatywna,
                          Zakladajac,ze przynajmniej czesc bzdur o ktorych pisales jest prawda:
                          wspominales o 7dmiu.Ta Twoja grupa badana to cos kolo 0,001 procenta.Czy dalej
                          uwazasz sie za specjaliste w tej materii?:>

                          >ale nawet jesli tak, to sam fakt, że sa tacy lekarze jak
                          > ci o których pisałem, świadczy o tym, że jest tragicznie.
                          Chwileczke,nie wiem czy zrozumialem do konca...czy chodzilo Ci o to:"No moze
                          faktycznie takie przypadki zdarzaja sie sporadycznie,ale TYM BARDZIEJ TRZEBA SIE
                          MARTWIC,JEST TO NIEWYBACZALNE!!!!"Zachowujesz sie,jakbys czepial sie w dyskusji
                          ostatniej deski ratunku.Czlowieku,co Ci sie stalo z mozgiem?Fale od komputera go
                          Ci wypalily juz totalnie?!Mozna sie jedynie cieszyc,ze jest to margines i ze w
                          sumie takich lekarzy jest b.niewielu.Zastanow sie najpierw ilu znasz dobrych
                          informatykow,a ilu dennych?W kazdym zawodzie obecnosc nieudolnych "specjalistow
                          jest nieunikniona.Uwazasz,ze to tragiczne,ze ISNIEJA kiepscy lekarze?Moim
                          zdaniem to PIEKNE,ze jest ich tak niewielu.
                          Jeszcze chcialbym rozwiazac ostatecznie kilka kwestii,bardziej zreszta
                          dotyczacych Twojego listu i dyskusji,a nie "kto jest lepszy/czyje studia sa lepsze":
                          " - Bardzo słaba pamięć tego co było na studiach, praktycznie wszystko
                          musieliby sprawdzać w książce, ale..."
                          Ale lekarz jest jednym z niewielu zawodow(niech Ci bedzie,informatyk tez sie
                          lapie,przynajmniej tak na logike-jezyki/programy sie zmieniaja w koncu,z tego co
                          sie orientuje),w ktorym edukacja dotyczaca przedmiotu zaczyna sie tak naprawde w
                          ogolniaku,a konczy wlasciwie ze smiercia(emerytura?).
                          " - nie muszą niczego sprawdzać w książce, bo wszystkim pacjentom przepisują
                          to samo bez wnikania w ich dolegliwości."
                          Na ten post juz odpowiedziala troche nizej pani Doktor,zapoznaj sie z jego trescia"
                          "Słyszalem jak agent firmy farmaceutycznej prosił lekarza kumpla aby
                          ten "wypisywał więcej recept na lek xxx, bo słabo schodzi na jego terenie" "
                          Zapominasz o jednym szczegole:Czesto leki maja rozne nazwy handlowe,ale
                          identyczny sklad i dzialanie.Wiec,co z tego,ze facet bedzie wiecej recept
                          wypisywal na ten mniej znany?
                          " - zdobywają stopnie naukowe i specjalizacje pisząc lub plagiatując zupełnie
                          nie interesujące prace, których wyniki w żaden sposób nie wzbogacają sztuki
                          medycznej ani nauki.
                          - powyższe stopnie naukowe i specjalizacje nadawane są po znajmości"
                          Z Twojego punktu widzenia pewnie sa one malo interesujace.Z punktu widzenia
                          specjalisty-pomysl prosze logicznie...Wedlug Ciebie np.praca o predkosci
                          przeplywu krwi przez naczynia nie wzbogaca pewnie "sztuki medycznej ani
                          nauki".Bys sie zdziwil do ilu waznych rzeczy moze sie przydac taka "glupia"
                          praca,mimo ze wlasciwie z zakresu biofizyki i jakie wnioski mozna z czegos
                          takiego czerpac...
                          " - często są fundamentalnymi radiomaryjnymi oszołomami czego skutkiem są
                          opisywane na inny wątkach horrory gdy odmawiają aborcji nawet gdy kobiecie
                          grozi śmierć"
                          Juz o tym pisalem,wiec nie bede sie rozpisywal-lekarz ma obowiazek ratowac
                          zycie.Gdy w podanym przypadku nie zareaguje traci prawo wykonywania zawodu,placi
                          wysokie odszkodowanie i wisi nad nim widmo pudla.I wbrew pozorom pacjent w
                          99przypadkach na 100 pozwie lekarza,ktory sie pomylil(znam kobiete,ktora jest
                          bieglym sadowym w tych sprawach,rozmawialem z nia na ten temat-pacjent skorzysta
                          z kazdej mozliwosci,zeby wyludzic kase od lekarza).Wiec nie bredz prosze.Poza
                          tym dosc czesto sie zdarza,ze trzeba przetoczyc krew swiadkom jehowym-a Ci tego
                          nie uznaja i sa w stanie sobie wyrwac z zyly welflon z podlaczona krwia-mowie
                          teraz calkiem powaznie,widzialem taki numer na wlasne oczy-pacjent przed
                          zabiegiem sie nie zgadzal na przetoczenie,po godzinie argument"w ten sposob pan
                          umrze,a samobojstwo jest grzechem..." zaczal przemawiac do palanta,ale i tak
                          sobie po zabiegu wyrwal...
                          " - naduużywają alkoholu. I to NAPRAWDĘ NADUŻYWAJĄ.
                          - prezentują dość niską kulturę osobistą"
                          Jak juz pisalem,najwiekszy alkoholik jakiego znam to informatyk:>Na powaznie:co
                          z tego,jesli nie robia tego w godzinach pracy?Z piciem w szpitalu sie nie
                          spotkalem,przynajmniej nie u lekarzy/pielegniarek.U
                          sanitariuszy/salowych-zdarzalo sie(ale fakt faktem to sa ludzie "z ulicy",wiec
                          ich rozmowa nie dotyczy).Zreszta,dyskutowalbym,czy alkoholizm jest wiekszy niz w
                          innych grupach spolecznych.Zreszta,pomijam odpowiedzialnosc,ale ile razy w zyciu
                          widziales zwloki?W tym przypadku bylbym nawet sklonny twierdzic,ze dziwnym jest
                          tak niski procent alkoholikow wsrod lekarzy...
                          Kultura osobista:na pewno wyzsza niz srednia krajowa.Ale co ma do pracy lekarza
                          jego kultura osobista,to juz nie potrafie zrozumiec...
                          Aha,prosze o przyklad braku moralnosci-poki co sie nie doszukalem...:>
                          To b
        • Gość: Jack Sparrow Re: Lekarze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.05.05, 23:56
          No,jak znasz AZ kilku lekarzy,to z takim "doswiadczeniem" w sluzbie zdrowia na
          pewno wiesz duzo lepiej...
          Eh,brak mi sil do takich losi...
          • facet123 Re: Lekarze 14.05.05, 17:51
            Sam jesteś łoś. Jeżeli przypadki o których piszę są takie marginalne (powiedzmy
            tylko 5%), to oblicz sobie jakie musiało by być prawdopodobieństwo aby 7 z
            ośmiu lekarzy których znam "przypadkiem" do tego marginesu należało.
            • Gość: Jack Sparrow Re: Lekarze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.05.05, 18:30
              Moze i jestem.Znikome-i zdaje sobie z tego sprawe.
              Ale ja Ci zwyczajnie nie wierze:)Uwazam,ze te wszystkie dane wyssales z palca:)
              Wybacz przyjacielu,ale za bardzo sie wlocze po szpitalach na tych studiach,zeby
              uwierzyc w takie bajki:>
              • facet123 Re: Lekarze 16.05.05, 09:33
                Może nie lekarzy s którymi masz kontakt nie znasz aż tak dobrze. Może nie czują
                się przy tobie na tyle swobodnie aby pozwolić sobie przy tobie na pokazanie
                prawdziwej twarzy...?
                • Gość: Jack Sparrow Re: Lekarze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.05.05, 21:44
                  Twoj argument jest nie powazny-bezsensowne "gdybanie".A moze to Ty nie znasz
                  "swoich" i Ci sobie zwyczajnie robili z Ciebie jaja...?Na jedno wychodzi.Poza
                  tym,powiedz mi o co Ci chodzi do diabla z tym "otwieraniem sie"?Skoro ida na
                  piwo i mnie zapraszaja,to chyba nie sa tak strasznie zamknieci na mnie,hm?
                  • facet123 Re: Lekarze 17.05.05, 08:41
                    >powiedz mi o co Ci chodzi do diabla z tym "otwieraniem sie"?

                    Przez otwieranie się rozumiem nieskrępowaną rozmowę w grupie znajomych. Np.
                    Usłyszałem wtedy taką rozmowę (zupełnie bez krempacji się odbyła) z agentem
                    sprzedaży leków:
                    - Ty, słuchaj, pracujesz w tej przychodni w dzielnicy X, nie? To jest mój rejon
                    sprzedaży i lek Y słabo idzie, weź powypisuj go trochę więcej, co?
                    - No spoko, tylko muszę uważać, bo to cholerstwo 99PLN kosztuję i jak raz
                    takiemu dziadkowi wypisałem, to prawie zawału dostał w aptece i zaraz wrócił
                    wkurzony.
                    - He, He
                    • Gość: Jack Sparrow Re: Lekarze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.05.05, 12:24
                      He he,to faktycznie musi uwazac...ale przy okazji moze mu dac cos na serce,zeby
                      mu nie wyskoczylo,jak bedzie kupowal nastepna partie...;)
                      Na powaznie:jezeli oba leki dzialaja tak samo...to co z tego...
                      • sprite36 Re: Lekarze 17.05.05, 12:41
                        > He he,to faktycznie musi uwazac...ale przy okazji moze mu dac cos na serce,zeby
                        > mu nie wyskoczylo,jak bedzie kupowal nastepna partie...;)
                        > Na powaznie:jezeli oba leki dzialaja tak samo...to co z tego...

                        Wyjaśnienie "co z tego" wykracza poza zasięg etyki studenta medycyny.
                        • Gość: Jack Sparrow Re: Lekarze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.05.05, 14:48
                          Jasna cholera...
                          Pierwssza czesc to DOWCIP.ZART.Znasz takie slowa?
                          moje ostatnie zdanie z poprzedniego postu:
                          Dwa leki dzialaja tak samo.Jeden jest drozszy.Ale zdrowie pacjenta na tym nie
                          ucierpi.Wiec bez znaczenia jest,ktory z tych medykamentow lekarz mu
                          przypisze.Czepiasz sie za przeproszeniem pie..nie mieszaj mi tutaj prosze etyki.
                          • sprite36 Re: Lekarze 17.05.05, 15:09
                            Typowo lekarskie poczucie humoru.
                            A co do etyki...Jeśli leki maja identyczne działanie, to lekarz w 99% powinien
                            przepisać tańszy a nie droższy. Ale to do Ciebie i tak nie dotrze.
                            • Gość: Jack Sparrow Re: Lekarze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.05.05, 15:28
                              Taaak...typowo lekarskie poczucie humoru...bez komentarza,nie mam sily ani
                              argumentow w tym miejscu,udalo Ci sie mnie pokonac w "dyskusji";)
                              Powiedz mi,czemu mialby przypisywac ten tanszy,skoro nie wplynie to na stan
                              zdrowia pacjenta?W dodatku nie zdajesz sobie sprawy z polskich realiow.Bo
                              rozumiem,ze w tym przypadku ten konkretny lekarz mogl na tym posrednio
                              zarobic-pamietaj o zarobkach sluzby zdrowia w tym kraju.Chyba ze potrafisz
                              np.przez miesiac nic nie jesc...Tak,usprawiedliwiam go,bo pacjent na tym nie
                              traci az tak wiele,a poza tym towar,jakim jest zdrowie nie ulega
                              "uszkodzeniu".Pomijam juz,ze leki sa refundowane.Przynajmniej te drozsze-czyt.za
                              aspirynke czy ketonal placisz sam,ale jak masz np. leki na nadcisnienie to Ci
                              zwracaja.Ale niech Ci bedzie,ten lekarz zarobi na farmaceutach posrednio
                              powiedzmy te 500pln,no to juz prawie zarobkami dojdzie do sredniej krajowej...To
                              my mamy "byc ludzmi",ale wy tez nimi badzcie i nie wymagajcie od nas cudow...
                              • sprite36 Re: Lekarze 17.05.05, 18:27
                                Ja Ci po prostu nie wierzę, że podstawowa pensja lekarza wynosi 700,-.Tyle
                                zarabia salowa, czyli szpitalna sprzątaczka. I nie wciskaj mi, że to zasłyszane
                                informacje, bo to akurat WIEM.
                                A gdybysmy nawet teoretycznie założyli, że to prawda, to taki lekarz powinien
                                doskonale rozumieć sytuację pacjentów, którzy w większości przypadków żyją za
                                jeszcze mniejszą kwotę i powinien przepisywać lekki jak najtansze.
                                • Gość: Jack Sparrow Re: Lekarze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.05.05, 19:12
                                  Mniej wiecej tyle wynosi.Rozrzut to nie wiecej jak 200 pln.I mowie teraz jak
                                  najbardziej na powaznie,chirurg w szpitalu wojewodzkim zarabia 809pln.Mozesz
                                  wierzyc badz nie i nie mam zamiaru sie o to klocic.Tak po prostu JEST.
                                  Do diabla z rozumieniem.Sprobuj sie za tyle utrzymac madralo.
                                  Ps.Salowe zarabiaja mniej-tak jest przynajmniej na logike,ale Ci juz nie powiem
                                  jakiego rzedu sa stawki dla nich,bo takowych informacji nie posiadam.
              • Gość: sinusitis hronicus Re: Lekarze IP: *.ericsson.net 18.05.05, 14:12
                Problem chyba polega na tym, ze wloczysz sie po niewlasciwej stronie korytarza
                szpitalnego. Ja akurat, jako czesty (niestety) bywalec szpitali, spotkalem ciut
                wiecej lekarzy niz facet123, ale niestety srednia ocena jest niewiele lepsza.
                Zauwazylem jednak ciekawa prawidlowosc: z mlodymi lekarzami mozna sie bylo
                latwiej porozumiec, nie bylo problemu z lapowkami i chamskim podejsciem do
                pacjenta. Im ktos stal wyzej, tym bylo gorzej. Pomijajac jedna osobe -
                emerytowanego juz niestety szefa pewnej kliniki uniwersyteckiej w Krakowie,
                pozostali panowie na swieczniku domagali sie lapowek w sposob mniej lub
                bardziej zaowalowany, a co do jakosci uslug - jeden z nich po obejrzeniu swojej
                wlasnej pracy (!! wynikow swojej operacji na mnie ) po 2 latach powiedzial mi,
                cytuje: " kto to panu tak spieprzyl " koniec cytatu.
                Moja obserwacja pozwala mi miec niewielka nadzieje na poprawe sytuacji z
                czasem.
                • Gość: Jack Sparrow Taaak... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.05.05, 15:34
                  Tak,ale to JA widze jak szpital jest zorganizowany,ja mam kontakt z lekarzami
                  non-stop,a nie np.raz w miesiacu.Fakt-z mlodszymi lekarzami latwiej znalezc
                  wspolny jezyk.Lapowki-coz,mi nie wypada wyrazac sie w tej materii,jako ze
                  zadnemu lekarzowi do tej pory dawac takowej nie musialem,a tez moze raptem kilka
                  razy widzialem,jak ktorys dostal jakis alkohol/bombonierke-czyli biorac pod
                  uwage,ze w szpitalu spedzam z nimi wiekszosc czasu na dyzurach,to chyba
                  sporadycznie dosc...

                  >Pomijajac jedna osobe -
                  > emerytowanego juz niestety szefa pewnej kliniki uniwersyteckiej w Krakowie,
                  Czyli rozumiem,ze mowisz o Krakowie(wazne dalej):

                  >a co do jakosci uslug - jeden z nich po obejrzeniu swojej
                  > wlasnej pracy (!! wynikow swojej operacji na mnie ) po 2 latach powiedzial mi,
                  > cytuje: " kto to panu tak spieprzyl " koniec cytatu.

                  Nie dokonczyles:> Pacjent odpowiada:
                  "-z calym szacunkiem,ale to pan,panie doktorze..."
                  lekarz milczy i po chwili:
                  "-no,jak na moje oko,calkiem dobrze zrobione...":>
                  Masz pecha.Slyszalem o tym od lekarzy.Ale TO sie wydarzylo we WROCLAWIU.Na
                  ortopedii,w szpitalu im.Babinskiego.A doktora wywalili na zbity pysk,mial potem
                  sprawe w sadzie i placil sporo pieniedzy.Glosno bylo o nim na caly kraj.Wiec po
                  ktorej stronie korytarza szpitalnego chodzisz?Wogole tam sie pojawiasz,ze swoim
                  przewleklym zapaleniem zatok?:>
    • Gość: Ala BLEDY LEKARSKIE I MORDERSTWA POKRYWA ZIEMIA, IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 13.05.05, 00:43
      Zgadzam sie z toba. Szczegolnie przerazajacy jest ten wizerunek po lekturze
      zeznan lodzkich lekarzy z pogotowia. Przeciez niektorzy z nich to masowi
      mordercy. Pospolici kryminalisci nie umywaja sie do nich.
      • Gość: marcin jestem zmęczony :-( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.05.05, 21:56
      • Gość: marcin jestem zmęczony :-( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.05.05, 22:28
        jestem zmeczony, tydzien temu miałem dyzur, ok 23 przywieziono motocykliste 20
        lat po alkoholu uraz głowy, otwarte złamanie uda, prawie urwana reka. przez 4
        godz uusiłowałem uratowac mu życie ; ja koledzy chirurdzy , ortopedzi
        pielegniarki. trepanacja zespolenie uda, laparotomia, reki nie dało sie
        uratowac -amputacja . potem do rana bujałem sie z nim na OIT.rano czerwone
        oczy , bladosć powłok pewnie sie troche zataczałem, dwie mocne kawy i na blok
        znieczulac Pan do przepukliny dziwnei na mnie patrzył , pewnie powie rodzine ze
        znieczulał go pijany anestezjolog. potem konsultacja na izbie przyjec uraz
        głowy , pacjent pijany ,posłał mi kilka k.. h.. poniosło mnie powiedziałem ze
        jest pijusem i marnuje czas mój i moich kolegów ze zachowuje sie jak świnia.
        słyszało to kilku innych pacjentów i ich rodziny- powiedza znajomym i rodzinie
        ze pracuja tu chamy bez kultury i współczucia dla chorego. Wyszedłem ok 14 całe
        1,5 godziny przed koncem pracy, odprowadzały mnie zawistne spojrzenia
        czekajacych w kolejce pod ambulatorium - pomysleli pewnie "my tu czekamy a ten
        zrywa sie przed koncem czasu pracy zamiast nas leczyć , len i darmozjad" w
        domu nakrzyczałem bez powodu na córke bo wydawało mi sie ze za glosno sie bawi.
        Po tygodniu chłopak zyje i wyglada ze bedzie zył tylko mamusia powiedziała ze
        jestem bez serca bo napisałem w dokumentach ze chłopak był pijany i on teraz
        nie dostanie odszkodowania a na dodatek jakis konował obciał mu reke i ona tego
        tak nie zostawi. jestem zmeczony. nie chce zeby mi dziekowac, dawac łapówki
        podziwiac i hołubic . chce zebyscie dali mi spokuj i przestali na mnie pluc.mam
        ochote na piwo ale nie moge bo jutro mam dyzur.
        • sprite36 Re: jestem zmęczony :-( 13.05.05, 23:25
          Może po prostu nie bierz tylu dyżurów. Nie będziesz taki zmęczony dla dobra
          Twego i pacjentów.
          • Gość: Jack Sparrow Re: jestem zmęczony :-( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.05.05, 00:00
            Piszac takie rzeczy pokazujesz,ze nie masz bladego pojecia na ten temat.On NIE
            MOZE sobie "nie brac dyzurow".Bo to nie on o tym decyduje.To raz.Dwa:Kazdy
            lekarz w szpitalu MUSI miec 3,albo 4 24godzinne dyzury w tygodniu(oprocz tego
            codziennie od 07.00 do 14.00 musi byc na oddziale).Jak zrezygnuje,to go wywala z
            pracy...
            • sprite36 Re: jestem zmęczony :-( 14.05.05, 00:16
              A kto o tym decyduje ?
              Jakiś kompletny idiota chyba. Dwóch lekarzy pracujących po 8 godzin mniej
              kosztuje niż jeden pracujący 16. To chyba oczywiste.
              A może tak mało jest lekarzy, że sa tacy przepracowani?
              • Gość: N Re: jestem zmęczony :-( IP: 212.244.72.* 14.05.05, 00:24
                Chcialam zauwazyc iz wcozraj podawali w jaksi wiadomosciach ze na przyklad na
                slasku brakuje rak do pracy - najabrdziej pielegniarek i anestezjologow... Masz
                odpowiedz. Poza tym jak pan doktor Marcin nie wezmie badz nie przydziela mu
                dyzuru to dostanie jeszcze marniejsza pensje. Wypowiedz doktora Marcina mowi
                dokladnie to co sama chcialabym powiedziec, tylko ja nie potrafilam tego tak
                ładnie ubrac w slowa - trafiles w samo sedno!. Dajcie mu spokoj i niech sie
                chlop wyspi wreszcie ;) ... sama kiedy jak przyszlam na blok operacyjny na
                neurochirurgie okolo 8 rano to minelam chirurgow z poprzedniego dnia z dyzuru
                dziennego... operowali calutka noc i faktycznie wygladali na lekko
                podpitych...ale byli po prostu zmeczni
              • Gość: Jack Sparrow Re: jestem zmęczony :-( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.05.05, 00:26
                ORDYNATOR-to taki koles,co jest szefem oddzialu...i najlepszym specjalista na
                oddziale...taaaaak,musi zdecydowanie byc kretynem...napewno np.TY zdecydowanie
                przerastasz wszystkich ordynusow inteligencja...:>
                Na dyzurze jest zawsze DWOCH lekarzy.Dyzur trwa nie osiem,nie szesnacie tylko
                DWADZIESCIA CZTERY GODZINY.Cala dobe.Taki jest uklad w KAZDYM szpitalu.
                Ostatnie zdanie potwierdza moje przypuszczenia-nie masz pojecia o sytuacji w
                sluzbie zdrowia...Lekarze maja wybor:albo ciezka robota za marna kase(zwykle do
                1000pln),albo na zasilek...ale Ty sobie z tego nie zdajesz sprawy najwyrazniej...
                • sprite36 Re: jestem zmęczony :-( 14.05.05, 00:54
                  Oczywiscie, że nie mam pojęcia jak funkcjonuje szpital. Choc Twoje posty wiele
                  wyjasniają. Jaki sens ma 24 godzinny dyżur? Czy to jakiś PAN ORDYNATOR wymyslił
                  taki system ? A może ktoś jeszcze inteligentniejszy ? A moze chodzi po prostu o
                  pieniadze, bo chyba nie o dobro pacjentów...
                  Jestem świeżo po czestych wizytach w szpitalu ( o róznych porach) i wiem, że w
                  nocy lekarz dyżurny najcześciej po prostu spi. Pielegniarki maja ciezszą pracę
                  niz PAN DOKTOR...
                  I żeby było jasne: nie twierdzę, że wszyscy lekarze są be. Twierdzę, że średnia
                  kompetencji i kultury bycia w tym zawodzie jest bardzo niska. I twierdzę też ,
                  że chirurdzy to elita wśród lekarzy ...

                  > Lekarze maja wybor:albo ciezka robota za marna kase(zwykle do
                  > 1000pln),albo na zasilek...ale Ty sobie z tego nie zdajesz sprawy >najwyrazniej.

                  Hmmm, może wiesz w jaki sposób neurolog z Bolesławca zaoszczedzil w ciągu 20 lat
                  pracy 2,5 mln USD ?
                  • Gość: Jack Sparrow Re: jestem zmęczony :-( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.05.05, 13:08
                    > Oczywiscie, że nie mam pojęcia jak funkcjonuje szpital.

                    Boze,to czemu wogole sie odzywasz,skoro nie masz pojecia na ten temat?

                    > Choc Twoje posty wiele
                    > wyjasniają. Jaki sens ma 24 godzinny dyżur? Czy to jakiś PAN ORDYNATOR wymysli
                    > ł
                    > taki system ? A może ktoś jeszcze inteligentniejszy ? A moze chodzi po prostu o
                    > pieniadze, bo chyba nie o dobro pacjentów...

                    Wymyslil to MINISTER ZDROWIA.I funkcjonuje w calym kraju.A tak nawiasem mowiac
                    na calym swiecie-z tego co sie orientuje(i moge to zdanie poprzec doswiadczeniem
                    wlasnym oraz kolegow "z pracy" odnosnie pracy za granica,a nie tylko glosnym
                    krzyczeniem:>)

                    > Jestem świeżo po czestych wizytach w szpitalu ( o róznych porach) i wiem, że w
                    > nocy lekarz dyżurny najcześciej po prostu spi. Pielegniarki maja ciezszą pracę
                    > niz PAN DOKTOR...

                    Tak.I znowu wracamy do kwestii wiedzy na temat szpitali.Pielegniarki duzo
                    mowia.Tyle,ze maja siedmiogodzinny dyzur-to ponad 3 razy krocej.A jak Ty sobie
                    to wyobrazasz?!24 godziny bez snu?!W nocy jest "w miare" spokojnie,wiec mozna
                    sie zdrzemnac-tyle ze max 2 do 3 godzin.A potem przybiega pielegniarka,budzi
                    PANA DOKTORA,wkurzona idzie do kolezanek na kawe,ze doktorek przysnal se
                    chwile-ona tu wkoncu siedzi juz trzy godziny,za 4ry wychodzi,tak jak lekarz-tyle
                    ze zapomina,ze on juz tu 20ta godzine pracuje...A lekarz w tym czasie myje sie
                    do zabiegu,zaklada czepek/maske sterylne rekawice&fartuch,bo wlasnie przywiezli
                    mu 40to letniego faceta,co dostal nozem na ulicy i trzeba jakos ratowac mu
                    jelita,albo kretyna motocykliste,ktory wlecial pod ciezarowke,jakos przezyl i
                    trzeba to "mielone" zlozyc do kupy-ale co tam,nic sie nie stanie,jak znowu PANU
                    DOKTOROWI dyzur sie przeciagnie tak 2,moze 3 godzinnki ponad norme...


                    > I żeby było jasne: nie twierdzę, że wszyscy lekarze są be. Twierdzę, że średnia
                    > kompetencji i kultury bycia w tym zawodzie jest bardzo niska. I twierdzę też ,
                    > że chirurdzy to elita wśród lekarzy ...

                    Czyli tlumaczac na Polski:
                    Dobra,niech Ci bedzie,chirurdzy sa spoko,ale cala reszta to skur******...:>
                    Albo:Nie twierdze ze wszyscy lekarze sa be.Tylko 99 na 100.Ten jeden to blad
                    statystyczny...
                    Czlowieku,ilu znasz lekarzy?Probowales sprawdzic wiedze ktoregos z nich?
                    Poziom wiedzy jest niski TYLKO u lekarzy rodzinnych.Czemu?Bo oni maja Cie
                    przeslac do SPECJALISTY KTORY SIE TOBA ZAJMIE.Oni NIE MUSZA pamietac wszystkiego
                    ze studiow,tylko wiedziec kogo w jakim stanie gdzie skierowac.I najwyrazniej
                    twoje "wielkie" doswiadczenie jest oparte glownie na kontakcie z nimi...GRATULUJE.

                    > Hmmm, może wiesz w jaki sposób neurolog z Bolesławca zaoszczedzil w ciągu 20
                    > lat
                    > pracy 2,5 mln USD ?

                    Hm,moze zalozyl prywatna firme,handlujaca np.kiblami?;)Jak na moje oko
                    wyciagniete z "Zycia na goraco",albo z "Naj".A tlumaczenie jakie podalem jest
                    jedyne sensowne-chyba ze sie rabnales o "zero".Bo w przeliczeniu wychodzi,ze
                    pracujac nawet 300 dni w roku(nie realne,bo musi miec etat w szpitalu-takie sa
                    wymagania,zeby mogl prowadzic praktyke) musial dostawac minimum 1500pln.Zapoznaj
                    sie z zakresem pracy neurologa,zanim nastepnym razem przywalisz cos
                    takiego.Neurolog NIE MA na tyle waznej/odpowiedzialnej pracy,zeby dostawac taka
                    kase.Chyba ze od mafii.
                    Nawet jezeli to jest prawdziwy przypadek:Takich ludzi jest kilku(nastu) w tym
                    kraju.Radze sie raczej nad tym zastanowic...
                    Pzdr
                    • sprite36 Re: jestem zmęczony :-( 14.05.05, 13:56
                      > > Oczywiscie, że nie mam pojęcia jak funkcjonuje szpital.
                      >
                      > Boze,to czemu wogole sie odzywasz,skoro nie masz pojecia na ten temat?

                      Bo nie rozmawiamy tu o sposobie funkcjonowania szpitali, tylko o ludziach ,
                      którzy pracują jako lekarze.

                      > Wymyslil to MINISTER ZDROWIA.I funkcjonuje w calym kraju.A tak nawiasem mowiac
                      > na calym swiecie-z tego co sie orientuje(i moge to zdanie poprzec doswiadczenie
                      > m
                      > wlasnym oraz kolegow "z pracy" odnosnie pracy za granica,a nie tylko glosnym
                      > krzyczeniem:>)

                      Nawet jesli wymyślił to Einstein, to ja wciąż pytam jaki jest tego sens
                      ??????????????????????

                      > Tak.I znowu wracamy do kwestii wiedzy na temat szpitali.Pielegniarki duzo
                      > mowia.Tyle,ze maja siedmiogodzinny dyzur-to ponad 3 razy krocej...

                      I znów wracamy do tego samego. DLACZEGO lekarze maja 24 godzinne dyżury ???????

                      > Czyli tlumaczac na Polski:
                      > Dobra,niech Ci bedzie,chirurdzy sa spoko,ale cala reszta to skur******...:>
                      > Albo:Nie twierdze ze wszyscy lekarze sa be.Tylko 99 na 100.Ten jeden to blad
                      > statystyczny...
                      > Czlowieku,ilu znasz lekarzy?Probowales sprawdzic wiedze ktoregos z nich?

                      Masz wyższe wykształcenie, jak sadzę, więc nie będę Ci tłumaczył co to jest
                      średnia, a takiego słowa uzyłem w swoim poście. Wiedza lekarzy jest codziennie
                      sprawdzana przez ludzi chorych . Sam nie choruję, ale na nieszczęście moich
                      bliskich, miałem okazję zweryfikować tę wiedzę. Nie ma nikogo w mojej rodzinie
                      kto byłby wyleczony. Prze lata przepisywane są leki, które po paru wizytach u
                      pana doktora, możnaby własciwie kupować w kiosku tak jak aspirynę. Likwiduje się
                      objawy a proces chorobowy postępuje. Bezsilnośc i niechęc do zaangażowania się
                      w swoją pracę tłumaczy się nerwicą chorego. A nerwicy, "jak wiadomo się nie
                      leczy". Wykluczam z tej opinii chirurgów, bo ich praca jest wymierna i przynosi
                      natychmiastowy efekt.

                      > Hm,moze zalozyl prywatna firme,handlujaca np.kiblami?;)Jak na moje oko
                      > wyciagniete z "Zycia na goraco",albo z "Naj".A tlumaczenie jakie podalem jest
                      > jedyne sensowne-chyba ze sie rabnales o "zero

                      nie rąbnąłem się i nie jest to sensacja z "naj" . Łapówkarstwo lekarzy, to
                      ostatnio głośny temat. Tę informację usłyszałem akurat w "trójce". Gościowi
                      udowodniono branie łapówek, a te 2,5 mln $ to nie jedyny jego majątek. Ale tym
                      przypadkiem zajmuje się już prokuratura...


                      • Gość: Jack Sparrow Re: jestem zmęczony :-( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.05.05, 14:39
                        W tym momencie WCHODZIMY na pole minowe pt."sposob funkcjonowania szpitali":>Ale
                        nie wazne;Lekarze maja 24ro godzinne dyzury,poniewaz z jednej strony niektore
                        zabiegi sa na tyle dlugie,ze moga zajac prawie caly taki dyzur,a z drugiej
                        strony-24godziny da sie wytrzymac(zakladajac oczywiscie co najmniej godzine
                        snu)-hm,kwestia oszczednosci?Poza tym wymagaja tego pacjenci-umozliwia to staly
                        nadzor lekarza prowadzacego nad pacjentem,w razie gdyby z tym drugim dzialo sie
                        cos zlego-jest to o tyle wazne,ze kazdy inny lekarz najpierw musi zostac
                        wprowadzony w stan chorego,co jest oczywista strata czasu.Ostatni argument-po
                        wypadkach na obserwacji trzyma sie pacjenta 24godziny.Jezeli do tego czasu nie
                        wystapia np.wstrzasu mozgu czy innye objawy zwiazane z urazem mozna go z czystym
                        sercem wypuscic.Natomiast jesli sie pojawia np.objawy krwii w mozgowiu,albo
                        zatrzymanie akcji oddechowej trzeba reagowac natychmiast-czyt.masz 4 do 5 minut
                        zanim pacjent sie nie zmieni na stale w warzywko-tylko tyle moze wytrzymac mozg
                        bez tlenu,potem robia sie zmiany.Wszystko zrozumiale?To lecimy dalej:>

                        Wiem co to jest srednia.Jak rowniez to,ze nie mozna wyciagac jej na podstawie
                        kilku procent elementow danego zbioru-to troche za malo,nie uwazasz?:>
                        Odnosnie kontroli wiedzy lekarzy przez zycie i pacjentow:w tym momencie
                        bredzisz.Bo powinienes sobie zdawac sprawe z tego,ze nie ma lekarstw na
                        wszystkie choroby.Wlasciwie to nawet na ich spora czesc.Chyba Twoja rodzina nie
                        choruje na dziedziczna grypke?:>Prawdopodobnie mowisz teraz o chorobie,na ktorej
                        sobie polamaly zeby nawieksze Mozgi naszego swiata.I lekarze nie maja prawa znac
                        na nia lekarstwa.Bo istnieja tylko srodki lagodzace bol i objawy-wlasnie te
                        "aspirynki".Jezeli uwazasz inaczej,to lepiej korzystaj z uslug
                        wrozek/kaznodziei/znachorow-chociaz bedziesz sie wyzywal na prawdziwych obibokach...
                        Nerwica pacjenta:To akurat sie zdarza.Jest spora grupa pacjentow,ktorzy potrafia
                        bardzo sprawnie uprzykrzyc Ci zycie,mimo ze starasz sie im pomoc.Abstrahuje juz
                        od tych dziwnych starych babci biegajacych codziennie do lekarza na
                        kontrole"a,bo nie jestem pewna panie doktorze",bo to sa typowe objawy rosnacej
                        obsesji i psychozy.
                        Jezeli chodzi o chirurgow:Mylisz sie na calej lini.Leczenie operacyjne wcale nie
                        oznacza,ze pacjent cudownie ozdrowieje za chwile.Tak naprawde-jest
                        ostatecznoscia.I nie jest powiedziane,ze przyniesie bardziej wymierne efekty niz
                        np.korzystanie ze standardowych medykamentow.Nawiasem mowiac-kolejna
                        stereotypowa opinia.
                        Fakt faktem,lapowkarstwo to teraz temat "trendy".Wczesniej byla nim moralnosc
                        kosciola,jeszcze wczesniej-pedofilia-dowod na to,ze na swiecie nie dzieje sie
                        nic naprawde waznego i redaktorzy nie mieli pomyslu czym zapelnic wieczorny
                        dziennik.A wracajac do tematu:nawet jesli,to jeden w skali kraju to nie jest
                        chyba tak strasznie duzo?;)
                        • sprite36 Re: jestem zmęczony :-( 14.05.05, 16:40
                          Odnośnie dyżurów to ja widze to raczej tak :
                          www.emedyk.pl/artykul.php?idartykul_rodzaj=49&idartykul=1629
                          Odnośnie bezsilnosci medycyny w sporej czesci przypadków, to masz rację. A co do
                          starych babć biegajacych codziennie do lekarza, to reprezentujesz tutaj typowe
                          podejście lekarzy. I moze to własnie jest powód krytyki ???

                          Co do tematu zastępczego "łapówkarstwo lekarzy", myslisz, że nie powinno sie o
                          tym mówić ? Jeśli mówi się wciąż o tym jak biedna jest nasza służba zdrowia, do
                          szpitala trzeba iść z własnym widelcem, a jednoczesnie raczej nie widac lekarzy
                          jezdżących polonezami, to według Ciebie wszystko gra ?
                          Uwierz mi, że chciałbym, żeby lekarze stanowili elitę społeczną, ale nie
                          samozwańczą.
                          • Gość: Jack Sparrow Re: jestem zmęczony :-( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.05.05, 18:53
                            Wiesz ale w tym momencie sam obalasz jedna ze swoich tez-bo z tekstu wynika,ze
                            faktycznie jest za malo lekarzy na system zmianowy:)Po drugie,to nie widzisz nic
                            poza to,co powiedzialem-zreszta ja wrzucilem nawet troche wiecej.A jezeli Cie
                            wkurza to,ze lekarze zarabiaja dzieki dyzurom wczesniej,to moge Cie uspokoic-te
                            1109pln bylo liczone RAZEM Z DYZURAMI.Bez dyzurow wychodzi w tym przypadku
                            ok.600pln-praktycznie 1/3 sredniej krajowej...:>


                            > Co do tematu zastępczego "łapówkarstwo lekarzy", myslisz, że nie powinno sie o
                            > tym mówić ?
                            Myslisz,ze o zielonych ludkach z czulkami tez sie nie powinno mowic?Albo o
                            Elvisie?W koncu zyje...Teorie spiskowe o wielkich zarobkach lekarzy sa pisane
                            piorem flustratow nie majacych pojecia o pracy wyzej wymienionych.


                            >Jeśli mówi się wciąż o tym jak biedna jest nasza służba zdrowia, do
                            > szpitala trzeba iść z własnym widelcem, a jednoczesnie raczej nie widac
                            > lekarzy jezdżących polonezami, to według Ciebie wszystko gra ?
                            To ciekawe.Bo wiekszosc lekarzy,o ile ma wogole samochod,a nie zapiep****
                            tramwajem na 07.00 na dyzur,to jest to albo poldek,albo duzy fiat:>Nie licze
                            ordynatorow oddzialow-oni faktycznie zarabiaja w miare po ludzku.No dobra,znam
                            na uczelnii jedna pania doktor,ktora jezdzi do pracy najnowszym mercem-taki
                            fajny,maly,dwuosobowy.Ale ona ma meza szefa banku...


                            > Uwierz mi, że chciałbym, żeby lekarze stanowili elitę społeczną, ale nie
                            > samozwańczą.
                            Chcialbys?To czemu sprawiasz wrazenie,jakby Cie gryzlo caly czas,ze wogole cos
                            takiego mogloby sie kiedys wydarzyc?:> Hipokryta.
    • Gość: pampilonek Re: Lekarze IP: 80.50.167.* 13.05.05, 22:22
      odpowiem po kolei:
      - mam osobiście do czynienia z lekarzami bo jestem lekarką, moj maz też
      - jestem uczciwa, moj maz też.
      - słaba pamieć tego co na studiach, niech cię nie martwi - skończyłam je 17 lat
      temu, od tego czasu wiedza się zmieniła znacznie.Ps. na studiach miałam
      ekonomię polityczna, w-f i rosyjski, który czasami się przydaje przy okazji
      leczenia czeczeńskich uchodźców.
      - przesadziłeś, sprobuj zapisac wszystkim to samo, nie sĄdzisz, ze większość by
      umarła???? Dziś na dyżurze mam, jak zwykle róznych pacjentów, jeden wazy 12,5
      kg i ssie matczyną piers, a drugi to alkoholik z ciśnieniem 180/105, jak
      myslisz czy dostali wieczorem takie same leki ?
      - żadna firma farmaceutyczna mnie nie sponsoruje, leki zapewnia szpitalna
      apteka, jeśli czegoś brak, pisze się "w miasto" recepty na te najtańsze.
      - specjalizacji nie robi sie pisząc prace, to złożony kilkuletni proces,
      głównie obarczony nauką i wysiłkiem finansowym rodziny - bo staże kliniczne,
      często wyjazdowe po kilka tyg. poza domem, zapłaciłeś kiedyś za hotel za 4tyg w
      W-wie, bo ja tak.
      - specjalizacja do znajomości nie ma się nijak, ale zdobycie etatu tak.
      - moja wiara jest zdrowa, nie jestem oszołomem ...
      - W mojej rodzinie, bliższej i dalszej, do trzeciego pokolenia problem
      alkoholizmu nie istnieje. Ps. z tych starszych znałam tylko swoje prababki,
      dość pobieżnie i tylko dwie. Nie wiem nic na temat, pzostałych 2-u prababek i
      ani jednego pradziadka. Ale nie słyszłam, by byli alkoholikami.
      - nie narzekam na kulturę osobistą mojego męza, swoją, mojej bratowej lekarki,
      ani kolegów z pracy.
      JAK ZWYKLLE - W TYM KRAJU NA MEDYCYNIE ZNAJĄ SIE WSZYSCY, TY TEŻ.
      SPOKOJU I ZDROWIA. bo poglądy już masz, hi, hi.
    • Gość: Jack Sparrow Re: Lekarze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.05.05, 23:41
      Jestem studentem AM.W szpitalu siedze po kilkanascie godzin dziennie,2 czasem 3
      dni w tygodniu,praktycznie we wszystkich szpitalach we Wroclawiu.NIE SPOTKALEM
      SIE Z NICZYM Z RZECZY KTORE WYMIENIASZ.Rowniez w kontaktach z lekarzami poza
      terenem szpitala.To o czym piszesz jest wyssane z palca.Albo mowisz o jakis
      "specjalistach" z najwiekszego zadu*** w tym kraju,10km od granicy z
      bialorusia/ukraina.
      Poza tym,znasz kilku lekarzy?To DUUUUUUUZZZZZOOOOOOOO.Bo ja znam kolo stu.A i
      tak balbym sie tak bardzo uogolniac,jak Ty to zrobiles.Ale coz,najwyrazniej
      wedlug Ciebie np.3 osoby to wystarczajaca grupa kontrolna dla spolecznosci
      wielkosci conajmniej kilkunastu tysiecy...
      Kolejny mit:"egzaminy zdaje sie po znajomosci".Ha ha ha.Zycze szczescia.Chyba,ze
      jestes synem ministra zdrowia-no to wtedy testy dostaniesz pewnie bez problemu.
      Mit numer 3:

      Prawidlowo powinno byc:
      > Z pewnością wśród lekarzy można spotkać od czasu do czasu jakiegoś SKURCZYBYKA
      > i DENNEGO w fachu człowieka...jednak w zdecydowanej większości są to ludzie
      > NADAJACY się do tego typu pracy(jakos w koncu zdali te egzaminy...ale skoro
      prawdopodobnie zaliczyles tylko 7 klas podstawowki to nie zrozumiesz...).
      Zarówno pod względem umiejętności
      > jak i moralności.

      Mit nr 4:
      > Moja wizja - podkreślam, że powstała z rozmów z nimi poza gabinetem i
      > szpitalem, bo tam w pracy, można o nich odniść mylne wrażenie - jest taka:
      > - Bardzo słaba pamięć tego co było na studiach, praktycznie wszystko
      > musieliby sprawdzać w książce, ale...
      > - nie muszą niczego sprawdzać w książce, bo wszystkim pacjentom przepisują
      > to samo bez wnikania w ich dolegliwości.

      G**** prawda-taki "specjalista" po drugim dyzurze wylatuje z pracy.Nawet,jesli
      jest synem ordynatora,czy dyrektora szpitala.Ewentualnie jestes bucem i robili
      sobie z Ciebie jaja.Albo nie rozumiesz prostej zaleznosci:po kiego kija
      chirurgowi wiedza z zakresu okulistyki?:>

      Nr 5:
      > - zdobywają stopnie naukowe i specjalizacje pisząc lub plagiatując zupełnie
      > nie interesujące prace, których wyniki w żaden sposób nie wzbogacają sztuki
      > medycznej ani nauki.

      Patrz:komentarz przy "bucu".Czytales jakakolwiek z tych prac?Doktora tez nie
      dostajesz tak od reki...Jezeli tak myslisz to jestes cholernie naiwny.


      Nr.6
      > - powyższe stopnie naukowe i specjalizacje nadawane są po znajmości
      > - często są fundamentalnymi radiomaryjnymi oszołomami czego skutkiem są
      > opisywane na inny wątkach horrory gdy odmawiają aborcji nawet gdy kobiecie
      > grozi śmierć

      Typowo wyssane z palca.Bo takie zabiegi przy zagrozeniu zycia sie
      wykonuje-jezeli lekarz tego nie zrobi,traci prawo wykonywania zawodu i idzie
      siedziec.Ale ty pewnie uwazasz,ze cos takiego jak prawodawstwo,czy policja to
      tez bajka...

      Nr 7:
      > - naduużywają alkoholu. I to NAPRAWDĘ NADUŻYWAJĄ.
      > - prezentują dość niską kulturę osobistą

      No naduzywaja czasem.I co z tego?Ty nie naduzywasz?No,chyba ze juz Ci musieli
      wycinac kawalki watroby i trzustke...;)NIGDY NIE WIDZIALEM PIJANEGO LEKARZA NA
      DYZURZE.A chyba tylko w tym czasie nas interesuja,hm?:>

      Nr 8:
      > Przyznaję, że to zdane oparte na moich własnych obserwacjach, jednak dotyczą
      > one kilku lekarzy i statystycznie można chyba uogólnić ten opis.

      NO WLASNIE-KILKU.To tak,jak powiedziec,ze wszyscy holendrzy to zboczency,bo
      jeden pedofil mial ostatnio proces.Ale pewnie dla Ciebie to wystarczajaca grupa
      kontrolna...Zreszta,patrz:poczatek komentarza.

      Nr 9:
      > Myśle, że stan taki jest spowodowany przestarzałym systemem studiów
      > medycznych oraz bezkarnością lekarzy.

      BLAD-NIE MYSLISZ.Piszac takie bzdury nie mozesz myslec.System studiow jest tak
      okropny,ze polscy lekarze sa wszedzie poza krajem mile widziani-rowniez w
      "kochanym" usa...:>
      BEZKARNOSC LEKARZY?!?!?!Chyba smieszny jestes.Pacjent moze Cie pozwac o
      doslownie wszystko.Jeden maly blad i tracisz prawo wykonywania zawodu.Ty to
      nazywasz bezkarnoscia?!?!Smiechu warte...

      I na koniec:
      > Jakie są wasze opinie o lekarzach "po za gabinetem"?

      JAKIE TO MA ZNACZENIE?!?!?!?!Czy ktos im placi za to "po za gabinetem"?Zastanow
      sie nastepnym razem,zanim zaczniesz pisac takie bzdury...
      Pzdr
      • Gość: N Re: Lekarze IP: 212.244.72.* 14.05.05, 00:12
        > Myśle, że stan taki jest spowodowany przestarzałym systemem studiów
        > medycznych oraz bezkarnością lekarzy.

        Jak Jack Sparrow dobrze zauwazyl - nasi lekarze sa uwazani za swietnych
        specjalistow poza krajem. A co wiecej - zastanowmy sie dlaczego na przyklad na
        naszej Akademii (Wroc.) w english division studiuja ludzie ze
        Szwecji,Stanow,Niemiec, krajow arabskich... hm? dlaczego wydaja na te studia na
        zadupiu po 7tys euro? moze dlatego ze lepiej tu ucza niz u nich. (to zreszta
        opinia niektorych z nich)
    • dead_of_winter Re: Lekarze 14.05.05, 01:07
      Ogolnie uwazam ten watek za strate czasu - jacys niedowartosciowani frustraci
      wyladowuja sie lekarzach, jakby juz nie mieli powazniejszych zmartwien. Ze "ten
      slyszal, jak tamten mowil..." i inne podobne rodzajowo populizmy dominuja w
      powyzszych wypowiedziach. Nie chce mi sie klocic ani przytaczac rzeczowych
      argumentow, bo nie mam dla kogo - nie spotka to sie z przyjeciem, a juz na
      pewno ze zrozumieniem. Skoro lekarze sa tacy zli, to dlaczego jeszcze siedzicie
      na forum? Czy nikt nie byl nigdy chory? Czytajac niektore wypowiedzi odnosze
      wrazenie, jakbysmy byli wszyscy personifikacja smierci.
      Poza tym jezeli ktos ma rzeczywiste pretensje do jakiego lekarza, to dlaczego
      tego po prostu nie powie "ad personam", tylko atakuje od razu cala grupe
      zawodowa? Jak sie cos nie podoba to mozna zawsze zmienic lekarza...
      • Gość: czasoholik Re: Lekarze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.05.05, 01:17
        no nie zawsze lekarza da się zmienić, a tym bardziej na czas
        • Gość: Jack Sparrow Re: Lekarze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.05.05, 13:11
          No i wlasnie udowodniles,ze Dead Of Winter ma calkowita racje-bo w tym momencie
          pleciesz jak potluczony kazio...
          Zegnam i pozdrawiam ludzi myslacych.
    • Gość: Jack Sparrow PROWOKACJA-i to calkiem udana:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.05.05, 19:16
      Ciekawe swoja droga,na jak powaznie autor tego listu go pisal;)
      Ja obstawiam za sprawna i udana prowokacja:)
      • vanillaice Re: PROWOKACJA-i to calkiem udana:) 14.05.05, 23:20
        Ja myślę, że nie można generalizować sprawy jeśli chodzi o lekarzy. pewnie są
        wśród nich beznadziejni i dobrzy tak samo jak zdarzają się beznadziejni i
        dobrzy prawnicy, nauczyciele, policjanci i inni. Ja muszę powiedzieć, że nie
        mam jakiegoś szczególnie złego doświadczenia jeżeli chodzi o lekarzy, a miałam
        z nimi dość dużo do czynienia i nadal mam ( jestem alergiczką ). Mam
        przyjaciela, który jest pediatrą onkologiem w jednej z trójmiejskich klinik
        więc wiem jak to w realu wygląda. Nigdy nie należy z góry zakładać, że wszyscy
        są źli tylko dlatego, że kiedyś się do kogoś z jakiegoś powodu zraziliśmy.
        Pewnie teraz co niektórzy mnie zlinczują ( hihihihihi). Pozdrawiam.
        • sprite36 Re: PROWOKACJA-i to calkiem udana:) 15.05.05, 11:16
          Chyba nikt Cie nie zlinczuje....:))). Masz rację, lekarze to zwykli ludzie i
          zdarzaja się wśród nich i tacy, których możemy podziwiać i tacy którzy wzbudzają
          uczucia przeciwne do podziwu. A ponieważ MUSIMY z ich usług korzystać dośc
          często, więc mamy w sobie dużo emocji związanych z tym zawodem...
          • Gość: Jack Sparrow Re: PROWOKACJA-i to calkiem udana:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.05.05, 13:59
            Tylko nie rozumiem,czemu sa to glownie negatywne emocje.Czyzby lekarze tylko
            brali lapowki i mordowali w karetkach?No,leczeniem to sie w koncu przeciez nie
            zajmuja...nikomu zycia jeszcze nie uratowali...;)Co mnie ciekawi,ogromna ilosc
            na tym forum przytaczanych przykladow z serii "slyszalem,ze...","kumpel mi
            powiedzial ze...",albo "widzialem dennych lekarzy,nawet 7miu na 8miu..."-przy
            braku konkretnych przykladow ich bledow/braku moralnosci z wlasnego
            doswiadczenia.Jak rowniez interesujacy jest fakt,ze na przyklady ich ofiarnej
            pracy padaja odpowiedzi:"To bardzo pocieszajace,ale brzmi jak z 'na dobre i na
            zle'...".Czyzby ludziom nie miescilo sie w glowach,ze lekarz moze "czasem"
            zrobic cos dobrego?:>
            Ehh..te media...;)
            • sprite36 Re: PROWOKACJA-i to calkiem udana:) 16.05.05, 08:40
              > Tylko nie rozumiem,czemu sa to glownie negatywne emocje.

              Ciebie własciwie nie znam, a wzbudzasz u mnie emocje raczej negatywne...a
              jeszcze nie jesteś lekarzem. Kiedy nim zostaniesz, frustracja z powodu
              katorżniczej pracy za 1000,- miesięcznie( czy ktoś w to wierzy ? ), w zderzeniu
              z Twoja megalomanią raczej nie poprawi sytuacji...
            • vacia Re: PROWOKACJA-i to calkiem udana:) 16.05.05, 11:17
              Gość portalu: Jack Sparrow napisał(a):

              > Tylko nie rozumiem,czemu sa to glownie negatywne emocje.
              > Czyzby ludziom nie miescilo sie w glowach,ze lekarz moze "czasem"
              > zrobic cos dobrego?:>
              > Ehh..te media...;)

              Lekarze budzą też często pozytywne emocję właśnie z uwagi na swoją pracę, może
              ci którzy podziwiają lekarzy milczą no bo człowiek boi się chwalić kogoś, no bo
              tak -dzis chwalimy kogoś a kiedy ta osoba zobaczy u nas ten podziw może zechce
              nas jakoś poniżyć, nie wiem co jest takiego w człowieku że lekceważy tych
              którzy go dobrze traktują. To nie jest sprawiedliwe.
              Powiem szczerze- bardzo podziwiam lekarzy, uważam,że będziesz dobrym lekarzem
              bo jeśli tak gorliwie bronisz dobrego imienia swojego zawodu tu na Forum to
              daje to nadzieje że będziesz też szlachetnie postępował w pracy i tego Ci życzę.
              Potrzebujemy lekarzy a kogo człowiek potrzebuje tego kocha, oby tylko miłość
              pacjentów spotkała sie z wzajemną miłością ze strony lekarzy.
              Media i forum nie jest reprezentatywne dla opinii ogółu pacjentów, pacjenci
              zawsze będą swoich lekarzy wysoko cenić.
              Pozdrawiam Cię serdecznie.





              • sprite36 Re: PROWOKACJA-i to calkiem udana:) 16.05.05, 12:11
                > Powiem szczerze- bardzo podziwiam lekarzy, uważam,że będziesz dobrym lekarzem
                > bo jeśli tak gorliwie bronisz dobrego imienia swojego zawodu tu na Forum to
                > daje to nadzieje że będziesz też szlachetnie postępował w pracy i tego Ci życzę

                Tez bym chciał, żeby tak było. Ale ja widzę tez niebezpieczeństwo, że
                megalomania i arogancja Jacka nie pozwoli mu w przyszości dopuszczać do siebie
                nawet mysli, że on albo jego kolega mogą się mylić i będzie bronił
                nietykalności swojego środowiska nawet w ewidentnych przypadkach. Tak jak robi
                to środowisko lekarskie dzisiaj...
                • vacia Re: PROWOKACJA-i to calkiem udana:) 16.05.05, 14:36
                  sprite36 napisał:

                  i będzie bronił
                  > nietykalności swojego środowiska nawet w ewidentnych przypadkach. Tak jak robi
                  > to środowisko lekarskie dzisiaj...

                  Teraz jak widzisz sytucja się zmieniła, pacjenci maja coraz więcej do
                  powiedzenia, chociażby tu na forum dlatego trzeba też uważać aby nie
                  przesadzac z tym krytykowaniem i nie urazić lekarzy, którzy się starają nam
                  pomagać.
                  bo od tego jaki wizerunek pacjenta będa mieli w umyśle zalezy przeciez ich
                  stosunek do nas, lepiej jest okazać im szacunek aby ich wspierać w wykonywaniu
                  tego trudnego zawodu ,żeby się nie zniechęcali i nie uciekali masowo za granicę.
                  Tym bardziej że już są upokarzeni niskimi zarobkami, warunkami pracy .
                  Lepiej nie uogólniać pojedyńczych negatywnych przypadków na całe środowisko
                  bo to nie jest na szczęście dla nas prawda.
                  • Gość: Jack Sparrow Re: PROWOKACJA-i to calkiem udana:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.05.05, 11:56
                    Ok.Ale to nie na temat.Pytanie brzmi inaczej:
                    Kto ma racje,lekarz,czy pacjent?Czy mam robic w pracy to,co nakazuje mi moje
                    doswiadczenie i wiedza,czy zdanie pacjenta takowych nie posiadajacego(bo niby skad)?
                    • vacia Re: PROWOKACJA-i to calkiem udana:) 17.05.05, 15:54
                      Gość portalu: Jack Sparrow napisał(a):

                      > Ok.Ale to nie na temat.Pytanie brzmi inaczej:
                      > Kto ma racje,lekarz,czy pacjent?Czy mam robic w pracy to,co nakazuje mi moje
                      > doswiadczenie i wiedza,czy zdanie pacjenta takowych nie posiadajacego(bo niby
                      skad)?

                      Napewno trzeba bardzo uważnie słuchać co pacjent mówi w czasie wywiadu ale potem
                      już decyzje podejmować zgodnie ze swoją wiedzą i doświadczeniem, bo przecież
                      taka jest rola lekarza.




                      • Gość: Jack Sparrow Re: PROWOKACJA-i to calkiem udana:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.05.05, 16:20
                        I o to mi wlasnie chodzi-a Sprite36 sugeruje niemalze,ze prawidlowa jest
                        sytuacja,w ktorej slucham wywiadu,poczym stawiam diagnoze,ale wprowadzam do niej
                        zaraz sugestie pacjenta,ktory w tym momencie niby moze wiedziec lepiej-no ale
                        niby SKAD?!

                        Do Sprite'a:
                        >nie pozwoli mu w przyszości dopuszczać do siebie
                        >nawet mysli, że on albo jego kolega mogą się mylić
                        Pewnie wielu glupim,pewnym siebie pacjentom w ten sposob uratuje zycie,albo
                        przynajmniej zdrowie...
                        Na powaznie:zawsze musze sie liczyc z mozliwoscia pomylki-jestem tylko
                        czlowiekiem.Ale gdyby pacjent mial prawo mnie poprawiac,wiedzialby lepiej ode
                        mnie na co jest chory.A po co wtedy by odwiedzal moj przybytek?:)


                        >i będzie bronił
                        >nietykalności swojego środowiska nawet w ewidentnych przypadkach.

                        Tak,to znaczy jak?Moze przez bieglych sadowych(to tez sa lekarze,zeby bylo
                        jasne),przyczyniajacych sie do odebrania prawa wykonywania zawodu,nawet w nie do
                        konca ewidentnych przypadkach?O ile wiem pacjenci maja prawo posadzic lekarza i
                        dosc czesto z niego korzystaja.I wygrywaja.

                        >Tak jak robi
                        >to środowisko lekarskie dzisiaj...
                        Kolejna teoria spiskowa...ale wymysl nastepnym razem jakas bardziej orginalna...;)
              • Gość: Jack Sparrow Re: PROWOKACJA-i to calkiem udana:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.05.05, 11:54
                Dziekuje.Na prawde bardzo mi milo slyszec takie zdanie.
                Pozdrawiam Cie rownie cieplo.
                Jacek
    • Gość: Odkłamiacz Autor wątku kłamie! IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 17.05.05, 00:59
      Piszesz kompletne bzdury o lekarzach. Myślę, że nie wynika to z twojej
      niewiedzy, tylko celowo kłamiesz, żeby ludzi wykonujących ten trudny zawód
      próbować poniżyć – ciekawe po co? Czy to twoje kompleksy?

      > Bardzo słaba pamięć tego co było na studiach, praktycznie wszystko
      musieliby sprawdzać w książce, ale...

      Lekarz, który zagląda do książki to dobry lekarz. Wiedza zdobyta kilka lat
      wcześniej na studiach w momencie ich kończenia jest NIEAKTUALNA. Odpowiedzialny
      lekarz zagląda do książki regularnie i musi to robić przez całe życie, bo
      postęp nauk medycznych jest obecnie bardzo szybki. Co miesiąc są wprowadzane
      nowe leki, pojawiają się nowe metody diagnostyczne i opracowywane są nowe
      schematy leczenia. Lekarz, który opierałby się tylko na wiedzy ze studiów to
      zły lekarz.

      > nie muszą niczego sprawdzać w książce, bo wszystkim pacjentom przepisują
      to samo bez wnikania w ich dolegliwości.

      Lekarze wnikają w dolegliwości pacjentów. Tobie może się wydawać inaczej, bo
      nie wiesz na czym polega wnikanie w dolegliwości. Dobrze, że przepisują to samo
      na konkretne choroby, bo to znaczy, że działają wg standardów. Często jednak
      trzeba zastosować co innego – z różnych powodów, np. nietolerancji bardziej
      odpowiedniego leku.

      > bez żadnej żenady wypisują leki sponsorujących ich firm farmacetycznych.

      To nieprawda. Firmy farmaceutyczne mają obecnie bardzo ograniczone możliwości
      wpływania na lekarzy.

      > Słyszalem jak agent firmy farmaceutycznej prosił lekarza kumpla aby
      ten "wypisywał więcej recept na lek xxx, bo słabo schodzi na jego terenie"

      To wcale nie znaczy, że ten lek jest zły. Może to być identyczny lek jak ten
      drugi, tylko o innej nazwie handlowej, a być może jest nawet tańszy.

      > zdobywają stopnie naukowe i specjalizacje pisząc lub plagiatując zupełnie
      nie interesujące prace, których wyniki w żaden sposób nie wzbogacają sztuki
      medycznej ani nauki.

      Do zdobycia specjalizacji trzeba 5-letniego okresu pracy na różnych oddziałach,
      zaliczania różnych stażów i kursów i zdania egzaminu. Nieważne jest pisanie
      pracy. Stopnie naukowe to inna sprawa i dotyczą ludzi pracujących naukowo,
      niezależnie od tego czy w dziedzinie medycyny czy innej.

      > powyższe stopnie naukowe i specjalizacje nadawane są po znajmości

      Może i łatwiej by było, niestety przy obecnym systemie nie jest to możliwe.

      > - często są fundamentalnymi radiomaryjnymi oszołomami czego skutkiem są
      opisywane na inny wątkach horrory gdy odmawiają aborcji nawet gdy kobiecie
      grozi śmierć

      To nieprawda, że oszołomów wśród lekarzy jest więcej niż w reszcie
      społeczeństwa.

      > - naduużywają alkoholu. I to NAPRAWDĘ NADUŻYWAJĄ.

      To bzdura. Piją tylko dobre alkohole przynoszone im nie wiadomo po co przez
      pacjentów.

      > - prezentują dość niską kulturę osobistą

      Uważam, że prezentują wysoką.

      • facet123 Re: Autor wątku kłamie! 17.05.05, 08:36
        Skąd możesz wiedzeć czy kłamię czy nie?
        Jeśli nie nie zgadzasz z tym co napisałem, to załóż, że miałem do czynienia z
        niereprezentatywną grupką lekarzy na podstawie których takie wnioski wusnułem.
        Sam nie wiem czy była reprezentatywna czy nie. Faktem jest, że ci lekarze byli
        beznadziejni i tyle. I cały czas piszę, że nie dotyczy to wszystkich, ale z
        pewnością sporego ułamka.
        • Gość: Jack Sparrow Re: Autor wątku kłamie! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.05.05, 12:24
          Nie zgadzam sie.To raz.Dwa:
          > Sam nie wiem czy była reprezentatywna czy nie. Faktem jest, że ci lekarze byli
          > beznadziejni i tyle. I cały czas piszę, że nie dotyczy to wszystkich, ale z
          > pewnością sporego ułamka.
          Znowu ten,co nie uogolnia...bez komentarza...
    • Gość: Lilka Re: Lekarze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.05.05, 16:03
      Fajnie-skasowali nam watek:]

      Eh,pamietam fizjo...ale ostatnio musi mi wystarczyc mocna kawa...;)

      Coz,prawda jest gdzies po srodku-nota bene jak zwykle.Ale list mnie mocno
      wkurzyl.Troche przegialem,ale wypadalo sie bronic...;)Na powaznie:teksty w
      stylu: "fundamentalne radiomaryjne oszołomy" sa troche z innej planety.Odruchowo
      na nie ostro odpowiedzialem.Zwlaszcza,ze biorac poprawke na nasze realia,wcale
      nie jest strasznie-pokusilbym sie nawet o stwierdzenie,ze jest dosc
      dobrze(zaznaczam:jak na nasze realia.Nie jak na normalny kraj;).

      Co do sensu dyskusji-coz,wypada mi przyznac Ci racje.Ale ja sie czasem,poza
      uczelnia/szpitalem,lubie poklocic;)Zwlaszcza z niepoprawnymi flustratami;)

      Przepraszm za forme mojej odpowiedzi,a zwlaszcza za ta "malomiasteczkowa idiotke".
      Po wiekszosci przeczytanych tutaj postow jestem juz niestety troche
      "uczulony",chyba czas to skasowac ta strone z "ulubionych"...albo wziasc
      hydrokortyzon...;)
      Poza tym,eh...niewyspany jestem...nic na to nie poradze...;)(wyprzedze Twoj
      komentarz:wiem,ze powinienem isc won od komputera i sie wyspac,a nie gapic w
      monitor...;) )-ale sie przynajmniej oplacilo zarwac noc,mam te cholerne
      zaliczenie,teraz tylko egzaminy;)
      Za lekcje podziekuje-moje wypowiedzi na tym forum sa tylko ostra reakcja
      obronna-glownie dlatego,ze autor b.ladnie uogolnil wszystkie negatywne cechy na
      wszystkich lekarzy.
      Odnosnie spiskowych teorii:po prostu mam na roku osobe,ktora wlasciwie nie wiem
      czemu tu studiuje,gdyz bez przerwy narzeka,jakie to okropne sa te studia,a jakie
      wspaniale sa wlasnie humany na uniwerku.A Twoja wypowiedz niestety
      nadinterpretowalem.Chociaz zdania co do wiekszosci studiow humanistycznych nie
      zmienie-znam tam wystarczajaco duzo osob,by wiedziec,ze my sie uczymy-oni
      studiuja.Poza tym na moim roku jest moze kilka osob uwazajacych sie za
      "wielkich",bo sa na AM(z gory mowie,ze do nich nie naleze,nie uwazam sie za
      nikogo lepszego.Zreszta,gdzies wczesniej juz o tym pisalem,niewazne).Ale np.na
      germanistyce masz prawie caly taki wydzial.To chyba rowniez o czyms swiadczy?
      Twoje ostatnie zdanie:Zgadzam sie.Autor listu mnie wkurzyl/jestem mocno
      wykonczony.Prosze o rozgrzeszenie...;)
      Pozdrawiam Cie rowniez i zapewniam,ze nie "zwisa" mi zdanie akurat tej "idiotki";)
      • Gość: Jack Sparrow Lilka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.05.05, 16:05
        chyba sie wreszcie tu zaloguje...;)
        Poprzedni post jest moj,"Lilka" mialo byc tematem,powod oczywisty chyba...
      • Gość: Lilka Re: Lekarze - do Jack Sparrow IP: *.vega.eu.org 17.05.05, 19:10
        Chyba z roztargnienia podpisales sie zenskim imieniem:D

        Mimo wszystko podoba mi sie Twoje idealistyczne nastawienie, postrzeganie
        lekarzy i ich pracy przez "rozowe okulary". Zycze Ci, aby Twoje wyobrazenie
        nigdy nie rozpadly sie w konfrontacji z trudna rzeczywistoscia.
        Najlepsze, co moze spotkac lekarza na poczatku jego drogi zawodowej to
        przebywanie w inspirujacym srodowisku kolegow-lekarzy, ktorzy nie tylko beda
        stanowic dla niego wzor i autorytem ale i beda miec chceci, by pokazac im
        wszystkie blaski i cienie tego zawodu.

        Mialabym tylko mala prosbe do Ciebie - rozumiem doskonale Twoje racje, ale nie
        wyrazaj je w taki "barbarzynski" sposob. Nie zawsze najlepsza forma obrony jest
        atak. Niestety, takimi wypowiedziami nie przysporzysz sympatii lekarzom...
        Wiem, ze obojetnosc tez nie jest wskazana i wypadaloby nie nadstawiac drugiego
        policzka, gdy bija po pierwszym, ale czasami nie watro tracic czasu.Lepiej
        nadrobic braki snu...
        • Gość: Jack Sparrow Re: Lekarze - do Jack Sparrow IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.05.05, 12:48
          Heh,przez zmeczenie.Ale 12 godzin snu i nie myle juz "kratek" z podpisem/tematem;)

          Hm,czy patrze na lekarzy przez rozowe okulary...moze inaczej:tak wynika troche z
          moich wypowiedzi na tym forum.Te natomiast sa troche przegiete,jako ze sa
          wlasnie obrona przed atakiem autora listu-ale zaznaczam,ze tylko troche
          przegiete i zdecydowanie nie w takim stopniu jak oskarzenia
          autora,rozciagajacego wszystkie negatywne cechy,jakie tylko moglby posiadac
          lekarz,na cale srodowisko.
          Zreszta,jak sie czyta np.ten fragment o "fanatycznych radiomaryjnych oszolomach"
          to mozna sie,za przeproszeniem,ze smiechu posikac;)
          Zdaje sobie sprawe z realiow.Konfrontacje juz mialem.Wlasciwie mam za kazdym
          razem jak przychodze na dyzur-a to nie ma rekawiczek,a to nie ma peanow-nie ma
          jak zaszyc pacjenta...ale jak to mowil jeden znajomy neurochirurg:"trzeba sobie
          radzic-powiedzial goral zawiazujac sobie buty za pomoca dzdzownicy..."-na
          upartego mozna jakos sobie poradzic i pracowac w takich warunkach;)Chociaz
          przyznaje,przez moment prawie zwatpilem:asystowalem przy cholecystitis,dwoch
          doktorow rozmawialo podczas zabiegu,w kazdym razie malo co mi haki nie
          wypadly,jak uslyszalem,ze w tym miesiacu jeden z nich dostanie 809pln na
          reke...Ale coz,cos za cos.Zreszta,moze z czasem to sie zmieni?
          Ludzi o ktorych piszesz chyba juz spotkalem-to jest wlasnie zaleta krecenia sie
          po roznych kolach,tam sa zwykle ludzie,ktorzy chca czegos nauczyc,o ile
          oczywiscie pojawiasz sie w miare regularnie na dyzurach-tak przynajmniej
          zauwazylem.W kazdym razie,na pewno mnie nie zniechecili;)

          Moje racje postaram sie wyrazac w lagodniejszej formie;)To forum z zalozenia
          mialo byc miejscem mieszania z blotem medykow-do takich wnioskow mozna dojsc juz
          po przeczytaniu samego listu.Sympatii i tak tutaj bysmy nie zdobyli.Ale moge
          miec satysfakcje,ze mimo wszystko troche pomieszalem autorowi szyki-po lekturze
          przynajmniej kilka osob bedzie w sobie nosilo ziarno niepewnosci pod tytulem:"a
          moze jednak oni nie sa tacy zli...?Jeden sie przeciez klocil i czasem o dziwo
          nawet uzywal logicznych argumentow...";)
          Zreszta,czy wazna jest ta cholerna sympatia?Chyba raczej o satysfakcja z
          wykonywanej pracy...a pacjent,jak wyzdrowieje to i tak zawsze(zwykle) sam powie
          "dziekuje"-i to sie chyba liczy najbardziej...

          Odnosnie straty czasu-wlasciwie to masz racje.Ale,jak juz wspominalem,ja lubie
          sie czasem z kims poklucic.Zwlaszcza,jezeli ten ktos jest tak przekonany o
          slusznosci swojego zdania,ze pod naporem zadnego argumentu go nie zmieni-wtedy
          jest ciekawiej;)
          Dobra,lece poczytac troche-sesja sie zbliza,a w czwartek jeszcze na juwenalia
          chcialem skoczyc-jak sie spreze to moze sie uda;)
          Pozdrawiam,trzym sie cieplo:)
    • ibir1 Re: Lekarze 18.05.05, 00:01
      Jedyna propozycja, która w pewnym stopniu zahamuje te wszystkie wypaczenia w
      środowisku lekarskim to KASY FISKALNE. Dlaczego w sposób solidarny unika się
      tego tematu ? Przecież na tych drani tylko poprzez kasy można ukrócić ten ich
      podły proceder w stosunku do nas pacjentów.
      • Gość: Jack Sparrow Re: Lekarze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.05.05, 12:54
        Przepraszam...czy jestes taksowkarzem?;)
        Nigdy nie lezales w szpitalu,czy robisz sobie jaja?;)Bo nie wiem jak to
        zakwalifikowac i czy wogole cos pisac na ten temat:P
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka