Dodaj do ulubionych

Kiedy łatwiej było wchodzić w dorosłość?

22.06.05, 13:46
teraz czy w PRL-u. Mam na myśli studia, pracę, rodzinę.
Czy młodzi ludzie uważają, że ich rodzice mieli łatwiej, czy odwrotnie?
A pokolenie czterdziestolatków jak myśli, kiedy było prościej?
Pytam, bo z rozmowy w pracy wynika, że pokolenie żyjące w PRL-u miało łatwo,
prosto i bezstresowo.
Obserwuj wątek
    • barwa1 Re: Kiedy łatwiej było wchodzić w dorosłość? 22.06.05, 14:24
      Analiza niełatwa, bo dotyczy wielu płaszczyzn życia społecznego.
      W dorosłe życie wchodziłam u szczęśliwego schyłku komuny. Po maturze bez
      problemu dostałam pracę, moi koledzy też. Mimo dobrego liceum, raczej niewiele
      z nas poszło na studia: głównie ci, których rodzice mieli dobre układy partyjne
      (oczywiście chodzi o PZPR).Inni po latach mogli zacząć studia wieczorowe,
      zaoczne. Nauka języków: głównie rosyjskiego, w liceach francuski, łacina,
      angielski, czasem włoski lub hiszpański, trochę ośrodków pozaszkolnych z nauka
      języków (np. w Warszawie stałam na zmianę z rodzicami do Instytutu Francuskiego
      trzy dni i dwie noce, aby zapisać się na kurs : u Metodystów na angielski było
      podobnie). Ale to raczej w dużych miastach. Z mieszkaniami był cyrk: jakieś
      absurdy spółdzielnianych kolejek, podchody, łapówki. W kwaterunku nie lepiej:
      mnóstwo pustostanów, a kolejki bez końca. Kiedy pojawiały się dzieci to: wata,
      oliwka kosmetyczna, mleko, masło, pieluchy, wyprawka - na kartki. Soczki dla
      dzieci "rzucali" 1-2 razy w tygodniu w różne mi8ejsca miasta. Więc cała rodzina
      robiła polowania. Baba z cielęciną to była deska ratunku dla żywienia rosnącego
      dziecka. Ale jak kogoś nie było na to stać ( a nie bylo stać na to wielu), to
      szedł na parę godzin w kolejkę do mięsnego i jak nie miał farta, to przyniósł
      dziecku kawałek zczerniałego szpondra, który "sklepowa" ledwo oderwała od lady.
      Walka o mleko bezkartkowe pomiędzy emerytami a matkami małych dzieci, to rytuał
      odbywający się pod koniec dnia pracy spożywczaka.
      Tak można bez końca...
      Dziś myślę sobie, że było to koszmarne. Ale patrze na moją dorosłą córkę bez
      perspektyw na pracę. Uczyć się może... teoretycznie, bo koszty są zaporowe.
      Natłok informacji nie porządkuje jej i jej pokoleniu świata. To haos! Jak mają
      wybrać co jest dobre a co złe. Za wielu wrogów... Potem depresje, border
      line...
      Nie wiem komu jest czy było łatwiej. Jest inaczej. Zmiana systemu wartości,
      wszystko wiruje...
      • sqwind Re: Kiedy łatwiej było wchodzić w dorosłość? 25.06.05, 22:52
        Zacząłem pracę w 1981,w pażdzierniku.Chaos,strajki,polowanie na podstawowe
        artykuły(pamiętna wyprawa z plecakiem w góry do sklepu po herbatę w Makowie,bo
        na dole już nie było),ale to wszystko miało swój jakiś klimat,którego dziś już
        nie ma.Pieniędzy nie było w bród,ale jakoś do pierwszego starczało,życie
        toczyło się między pracą a kolejką w mięsnym z kartką w zębach,w której
        spędziłem w sumie kilka miesięcy.I jakoś wtedy inaczej niż dzisiaj smakowało
        wystane mięso i wędliny.Herbaty się nie słodziło,bo cukier potrzebny był na
        zacier,a już wyczynem po którym się nie spało z powodu rozpierającej pierś dumy
        było przytarganie kilku kilogramów marmolady,która również została natychmiast
        potraktowana drozdżem.Nadludzkiej cenności była znajomość z kilkoma
        gospodarzami,którzy pokątnie zarzynali a to wołka,a to baranka i dawali znać
        wcześniej o tej uroczystości.I marzyło sie wtedy o normalnym życiu,kiedy za
        pracę dostawałoby sie kasę na normalne zakupy,napełnienie bez łaski baku
        benzyną,wypicie szklanki piwa w sobotę przed telewizorem.Dzisiaj to wszystko w
        zasadzie mam,ale nie ma to już tego smaku co kiedyś,życie jest jakby bardziej
        monotonne,zeby nie powiedzieć nudne.Jeszcze 25 lat temu pobyt w Austrii
        przyprawiał o zawrót głowy,teraz w Austrii jestem raz do roku,nie robi na mnie
        ten kraj już takiego wrażenia,nawet patrzę na nich krytycznie porównując
        zaopatrzenie sklepów na wsi u nich i u nas.Dzisiaj wejście w dorosłe życie jast
        moim zdaniem trudne pod innym względem-po pierwsze mieć pracę,po drugie ją
        utrzymać,po trzecie-być odpornym na wszelkie ataki propagandy rozpasanej
        konsumpcji.Dzisiaj wejście w dorosłość to m.in.umiejętność z korzystania z
        karty kredytowej.
      • Gość: bezpartyjny Re: Kiedy łatwiej było wchodzić w dorosłość? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.06.05, 10:58
        Z tej paplaniny wynika,że na studia szli ci co mieli rodziców w
        PZPR. Jeszcze jedna bzdura rozpowszechniana przez tą co jej sie uczyć
        nie chciało.Ciekaw jestem co TAKA napisze za 10 lat.
    • jasmina_tdi Re: Kiedy łatwiej było wchodzić w dorosłość? 22.06.05, 14:41
      Każde pokolenie miało łatwo i przyjemnie - tak mówili dziadkowie moim rodzicom,
      a moi rodzicie - mnie z kolei. Zapewne ja będę mówić swoim dzieciom: za moich
      czasów, to ho ho ho...!!
      Sadzę, że w PRL-u niektórym (powtarzam niektórym) ludziom łatwiej było zarobic
      pieniądze. Gdybyś pytała, "którym" to odpowiem, że pewnie tym, którzy teraz nie
      potrafią się odnaleźć (mam parę przykładów w otoczeniu, dla których lata 90
      stanowiły swoistą granicę dobrobytu i wstęp do bankructwa). Wydaje mi się, że
      kiedyś bardziej się "kombinowało" niż "pracowało". Teraz wprawdzie też trzeba
      kombinować, ale częściej po prostu się pracuje. W te bajki o radościach życia w
      PRL-u raczej bym nie wierzyła - tu pewnie chodzi o tęsknotę za minionymi latami
      młodości i uroków wszelakich, niż sentyment do samego ustroju i możliwości.

      jollaa napisała:

      > teraz czy w PRL-u. Mam na myśli studia, pracę, rodzinę.
      > Czy młodzi ludzie uważają, że ich rodzice mieli łatwiej, czy odwrotnie?
      > A pokolenie czterdziestolatków jak myśli, kiedy było prościej?
      > Pytam, bo z rozmowy w pracy wynika, że pokolenie żyjące w PRL-u miało łatwo,
      > prosto i bezstresowo.
    • po_godzinach Re: Kiedy łatwiej było wchodzić w dorosłość? 22.06.05, 14:44
      Co znaczy "prościej"? Czy "prościej" znaczy "lepiej"?

      Jasne, że kiedys było prościej, bo nie bardzo był wybór. Wiadomo było, że
      niewiele od człowieka zależy, można więc było nie starac sie. Nie była wymagana
      ani specjalna wiedza, ani wykształcenie, a przedsiębiorczośc była wręcz źle
      widziana. Bardzo nieweiele od ludzi wymagano prócz posłuszeństwa.
      Wystarczyło zdać maturę, aby otrzymać wyższy status społeczny.
      Wiekszośc bowiem osób chodziła do szkół zawodowych i nie miała żadnych
      aspiracji. Ludzie udawali, że pracują.
      Z mojej klasy tylko jedna osoba nie poszła na studia i to nam dzis owocuje.
      Kiedyś bylibyśmy sfrustrowanymi inteligentami.

      Teraz za to jest normalnie - czyli wybór jest nieograniczony i każdy może ze
      swoim zyciem zrobić to, do czego ma predyspozycje i mozliwośći. Dzis jest na
      pewno trudniej, bo trzeba wykazywać sie nieustannie pracą i dokonywać
      ryzykownych wyborów. Ale to przynajmniej ma jakiś sens.

      dzis przynajmniej coś od człowieka zależy.

      • Gość: Zaprzeczasz sobie Re: Kiedy łatwiej było wchodzić w dorosłość? IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 22.06.05, 21:15
        "Wiekszosc osob chodzila do szkol zawodowych i nie miala zadnych aspiracji, ale
        z twojej klasy tylko jedna osoba nie poszla na studia"?????? Bzdury
        wypisujesz, nic wiecej.
        • po_godzinach Re: Kiedy łatwiej było wchodzić w dorosłość? 22.06.05, 21:31
          Tak?
          Udowodnij to.
          • Gość: Zaprzeczasz sobie Re: Kiedy łatwiej było wchodzić w dorosłość? IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 22.06.05, 21:49
            Sama to udowodnilas. Pozdrawiam
            • po_godzinach Re: Kiedy łatwiej było wchodzić w dorosłość? 22.06.05, 21:53
              Czyzby?
              W społeczeństwie wiekszość młodziezy szła do zawodówek i techników.

              Tak sie złozyło, że w mojej licealnej klasie było, jak napisałam. Byc może -
              przypadek. Byc może - swiadomy wybór Rodziców.
              • Gość: rabbarbar Re: Kiedy łatwiej było wchodzić w dorosłość? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.06.05, 22:12
                Po_godzinach gdzies Ty to liceum konczyla?:))
                W mojeje klasie zdawalo na studia jakies 90%. Oczywiscie nie wszyscy sie
                dostali, ale jednak ambicje mieli!
                • po_godzinach Re: Kiedy łatwiej było wchodzić w dorosłość? 22.06.05, 22:24
                  ja mówię, że to mógł byc przypadek)

                  ale słowo - na 28 osób - tylko jedna nie podchodziła w ogóle do egzaminów

                  spotykamy sie wciąż i wiem, co mówię - ludzie po świecie sie rozjechali,
                  wiekszość pozostała i jest to polska klasa średnia - jak na polskie warunki.

                  ale - fakt - moja Mama zawsze dbała, abym chodziła do dobrej szkoły (nawet,
                  jesli ze snobizmu, dzięki Jej za to.
                  • Gość: rabbarbar Re: Kiedy łatwiej było wchodzić w dorosłość? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.06.05, 22:38
                    Sorry, zle Cie pocztkowo zrozumialem. Tak mnie zasugerowalas tym stwierdzeniem o
                    prymacie technikow i zawodowek, ze "przecxzytalem", ze tylko 1 osoba ZDAWALA na
                    studia w twojej klasie:))))
                    • po_godzinach Re: Kiedy łatwiej było wchodzić w dorosłość? 22.06.05, 22:40
                      ))
                • sqwind Re: Kiedy łatwiej było wchodzić w dorosłość? 25.06.05, 23:22
                  Z mojej klasy maturalnej wszyscy zdawali na studia,jedna osoba nie dostała sie
                  tylko za pierwszym podejściem.I nie było to jakieś liceum w metropolii,a w
                  miasteczku niepowiatowym, liczącym 15 tys.mieszkańców,trudno też 29 osób z
                  jednej klasy uznać jako synów i córki dygnitarzy PRL-u.Dzisiaj moje koleżanki i
                  koledzy z klasy są właścicielami firm,dyrektorami,lekarzami,ale jest też
                  kilku,którzy poznali smak bezrobocia i z trudem walczą o przetrwanie w nowej
                  rzeczywistości.Prawda,że nikt z nas nie skończył Harvardu,ale każdy z
                  nas "wydoił" możliwości dawane przez komunę do ostatniej kropli.
              • Gość: nawiedzona Re: Kiedy łatwiej było wchodzić w dorosłość? IP: *.telia.com 25.06.05, 19:39
                Piszesz, ze wiekszosc szla do zawodowek i technikow. Szlo wielu, gdyz bylo
                takie zapotrzebowanie ze strony przemyslu, ktory po 1989 zostal w Polsce prawie
                ze zlikwidowany. Co do studiow to nieprawda, ze szli tylko tacy co mieli
                znajomosci i ze nic nie wymagano. Sama nie mialam zadnych znajomosci za to
                bardzo dobre oceny, bralam udzial w olimpiadzie matematycznej i zajelam drugie
                miejsce w wojewodztwie, z tym wyninikiem wiele kierunkow studiow stalo dla mnie
                otworem. Wielu mlodych ludzich wybieralo prace, gdyz bylo o nia latwiej niz to
                jest dzisiaj. Ponadto mozna bylo wyjechac do wiekszych osrodkow przemyslowych i
                tam znalezc prace o czym swiadczy eksodus wielu ludzi na Slask. Tam na poczatek
                dostawalo sie mieszkanie w hotelu robotniczym, po czym dzisiaj nie ma nawet
                sladu, a co ulatwialo w duzym stopniu przemieszczanie sie ludzie i zmniejszenia
                bezrobocia w innych regionach. Tak jest zreszta na calym swiecie. Ludzie jada
                tam gdzie jest praca. Te bzdety, ze komuna byla be i tylko be swiadcza o braku
                i okalmywaniu samego siebie, ponadto wskazuja dobitnie, ze takim czlowiekiem
                mozna latwo manipulowac.
    • Gość: ZALEZY OD WAS JASNE ZE TERAZ, MACIE WSZYSTKO IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 22.06.05, 21:40
      Obydwoje z mezem skonczylismy studia w PRLu. Mamy nawet podwojne fakultety.Nie
      pomagaly nam w tym zadne partyjne uklady i inne lapowki jak ktos tu wyzej
      sugerowal.Majac piekne mieszkanie, samochod, garaz i kierownicze stanowiska
      postanowilismy wyjechac z Polski, bo szarosc i brak dalszych perspektyw zdawala
      sie nas przerazac. Poza tym obydwoje jestesmy ludzmi zaradnymi i chetnymi do
      pracy i ciekawymi nowych wyzwan. Uwazalismy ze jesli radzilismy sobie tak
      dobrze w PRLu( nigdy nie nalezelismy do partii mimo wielu naciskow), poradzimy
      sobie rowniez za granica. Tak tez sie stalo, choc kosztowalo nas to extra sporo
      pracy. Co do tego latwego , prostego i bezstresowego zycia w PRLu to widac od
      razu ze nie macie nawet zielonego pojecia o tym jak ciezko sie zylo wowczas i
      jak wszystko, nawet najdrobniejsza rzecz kosztowala ludzi duzo trudu i zachodu.
      Gdybym ci powiedziala ze stalismy na przyklad 3 godziny aby kupic kawalek
      zoltego sera( czasami zabraklo przed nosem)to pewnie bys nie uwierzyla,
      kolejki, kolejki wszedzie i za wszystkim. Brak wszyskiego poczawszy od papieru
      toaletowego, pasty do zebow, garnituru do slubu, butow, mebli,garnkow( komplet
      garnkow na zapisy-okres oczekiwania 20 lat). Jeden komplet mebli kupilismy
      stojac w kolejce przez 1 rok czasu( tak, tak 12 miesiecy), sprawdzajac
      codziennie po pracy liste spoleczna. Lodowka i pralka przywiezione z innego
      miasta. Paszport na zachod niepodobna bylo dostac. W biurze podrozy nie chcieli
      nam sprzedac wycieczki bo jechalismy z dzieckiem. Okupowalismy to biuro przez 8
      godzin. Moze gdybysmy dali lapowe byloby szybciej ale mysmy sie uparli, ze to
      bezprawie z ich strony. I dopielismy swego. Na granicy WOP robil nam kontrole
      przez 12 godzin (okolo 50 osob). A byl to marzec zimno, dziecko male, brak
      jednorazowych pieluch, obled. Rozwijali nawet rolki z papierem toaletowym, kto
      zabral ze soba jakikolwiek dokument inny niz paszport byl zawracany z granicy.
      Jednego chlopaka to nawet w kajdankach odwiezli bo mial ze soba ksiazeczke
      wojskowa. Moglabym ci tu jeszcze dlugo pisac o naszym weselu z godzina
      policyjna, ale to chyba wystarczy. Dzis macie mozliwosc wyjazdu wszedzie gdzie
      chcecie niemal, studiuje okolo 2 miliony ludzi a nie 300 tysiecy jak dawniej.
      Sklepy pelne towaru. Czego jeszcze wam brak? Mieszkanie kupic tez bez problemu.
      Kwestia jedynie forsy, ale przy otwartych rynkach pracy czego wam jeszcze
      potrzeba_ zdrowia i checi do wysilku.Pozdrawiam
      • po_godzinach Re: JASNE ZE TERAZ, MACIE WSZYSTKO 22.06.05, 21:41
        Czemu nie udowadniasz mi, ze piszę bzdury, tylko zaczynasz nowy temat?
        Brakuje argumentów?
        Nieładnie.
        • Gość: Zaprzeczasz sobie Re: JASNE ZE TERAZ, MACIE WSZYSTKO IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 22.06.05, 21:48
          Argumenty sama sobie przedstawilas. Odsylam cie do twojego postu.
          • po_godzinach Re: JASNE ZE TERAZ, MACIE WSZYSTKO 22.06.05, 21:54
            Nie musisz byc aż tak bardzo zła - myślę))W końcu - jak piszesz - wszystko Ci
            sie znakomicie udało)
            • Gość: Z zycia wziete LUDZIE Z ZAWODOWEK TEZ MIELI ASPIRACJE IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 23.06.05, 21:07
              Zla? Gdzie ty to widzisz? Wiekszosc ludzi z Ogolniakow zdaje na studia, taki
              jest praktycznie cel tego typu szkol . Zawsze tak bylo , jest i chyba bedzie.
              Ja rowniez chodzilam do liceum i bylo to tzw. dobre liceum gdzie sporo osob
              dostawalo sie na studia dzienne za pierwszym podejsciem. Ale pisanie o innych
              ze nie mieli zadnych aspiracji jest wedlug mnie jedynie ignorancja z twojej
              strony. Zadne twoje zaczepki w stylu: udowodnij to, nie musisz byc az tak zla
              (?), czy tez wszystko ci sie znakomicie udalo nie maja sensu. Ja nie mam ani
              czasu ani ochoty bawic sie z toba w przepychanki slowne w ktorych tak
              gustujesz. Pozdrawiam
              • po_godzinach Re: LUDZIE Z ZAWODOWEK TEZ MIELI ASPIRACJE 23.06.05, 21:30
                Hmmm ... odniosłam sie jedynie do Twojej wypowiedzi:
                ""Wiekszosc osob chodzila do szkol zawodowych i nie miala zadnych aspiracji,
                ale
                z twojej klasy tylko jedna osoba nie poszla na studia"?????? Bzdury
                wypisujesz, nic wiecej"
                Jest to akurat prawda, nie widzę tu żadnych "bzdur". jesli masz inne zdanie,
                myślę, że miło byłoby, gdybys to udowodniła. Nic ponadto.
                Ale - oczywiście - dla mnie też temat sie wyczerpał.
                Przepychanki słowne z Tobą? Nigdy)
                Wybacz, jeśli Cie uraziłam.
                • Gość: Wzgledna wiekszosc Re: LUDZIE Z ZAWODOWEK TEZ MIELI ASPIRACJE IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 24.06.05, 04:47
                  Nie urazilas mnie, ale tych ludzi z zawodowek, ktorzy mieli jednak aspiracje.
                  Nie mozna wszystkich wrzucac do jednego worka.Co to jest wedlug ciebie
                  wiekszosc? Przeciez mnostwo ludzi chodzilo w tamtych czasach do Liceum( w moim
                  miescie bylo ich kilkanascie) czy Technikum. Wiekszosc szkol srednich to byly
                  ogolniaki wlasnie oraz pojedyncze specjalistyczne Technika. Moze chodzilas do
                  szkoly w bardzo malej miejscowosci i stad to twoje pojecie wiekszosci. Ps. nie
                  obrazaj sie tak latwo.
                  • po_godzinach Re: LUDZIE Z ZAWODOWEK TEZ MIELI ASPIRACJE 24.06.05, 10:12
                    W Polsce między 1988 a 2002 r. niewiele wzrosła liczba ludzi z pełnym
                    wykształceniem średnim: z 25 do 33 proc. W 1990 r. odsetek Polaków z
                    wykształceniem ogólnokształcącym był bardzo niski. Wtedy byliśmy lepsi jedynie
                    od Albanii, daleko za innymi krajami europejskimi. W krajach Europy Zachodniej
                    już wtedy kończyło licea 60-80 proc. osób.
                    U nas wciąż ponad 20 proc. ludzi ma wykształcenie zasadnicze zawodowe.
                    Oznacza to, że przynajmniej co piąty Polak ma nikłe możliwości adaptacji do
                    rynku pracy. Około 10 proc. zbiorowości posiadające wykształcenie wyższe powoli
                    zbliża nas do poziomu społeczeństw tworzących cywilizację.

                    Przykro mi, ale przed 1989 rokiem gros uczniów byli to uczniowie zasadniczych
                    szkół zawodowych oraz techników zawodowych. Uczniów liceów ogólnokształcących
                    zaś - analogicznie - była znakomita mniejszość.

                    I pytanie - co ja uważam za większość jest źle adresowane - bo to nie
                    ja "uważam", tylko statystyki.

                    PS Byc może różnie pojmujemy słowo "aspiracje".
                    • Gość: Aspiracja Statystyka wyssana z palca IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 25.06.05, 14:27
                      Nie musisz wcale miec dwoch fakultetow jak ja, aby czuc sie ze masz aspiracje,
                      rozumiem to. Podaj moze zrodlo tych swoich statystyk, inaczej wyglada to na
                      twoje jedynie statystyki, wyssane z palca. Dlaczego jestes tak wrogo nastawiona
                      do Polakow? Jakies kompleksy sosobiste?
                      • po_godzinach Re: Statystyka wyssana z palca 25.06.05, 14:32
                        Przepraszam Cię bardzo, ale nie interesują mnie wycieczki ad personam.
                        Rozmowę więc z Tobą uważam za zakończoną.
                        • Gość: Dzieki Re: Statystyka wyssana z palca IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 25.06.05, 14:44
                          Cieszy mnie to niezmiernie, ze w koncu postapisz jak obiecujesz.
      • Gość: do:zalezy to od... Podoba mi sie twoje zdanie, ale IP: 62.172.134.* 24.06.05, 18:25
        ...Ja skonczylem studia juz w nowym systemie. Mimo pewnych szans wyjechalem (na
        drugi koniec swiata), od razu ponowne studia tam, ciezka praca itd, itd,
        zreszta co ci bede mowil... sama przez to przeszlas ze swoim mezem. Mam teraz
        dobra prace, kobiete stad (cudowna) i wszystko co mi w zyciu potrzeba, tyle ze
        nie moge sie nazwac czlowiekiem szczesliwym... wyobrazam sobie jak to bylo
        niedobrze za komuny - o tym systemie powiedziano juz wszystko, ale moznaby go
        okreslic jednym tylko slowem - glupota!... do czego zmierzam... mianowicie do
        tego, ze zaczynam sie zastanawiac czy ta materialna strona naprwade az w tak
        duzym stopniu decyduje o tym czy jest sie szczesliwym, czy tez nie... to jest
        chyba jednak kwestia tego jaka ma sie osobowosc i rodzicow, a nie tego w jakich
        warunkach dorasta... czy jest latwiej teraz czy wtedy... hmm, ja bym powiedzial
        ze tak samo
        • Gość: Zalezy od was Re: Podoba mi sie twoje zdanie, ale IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 26.06.05, 14:57
          Komuna to nie tylko braki w podstawowym zaopatrzeniu, ale brak wolnosci slowa,
          brak mozliwosci swobodnego podrozowania.
      • Gość: odpowiadam Re: JASNE ZE TERAZ, MACIE WSZYSTKO IP: *.olsztyn.mm.pl 26.06.05, 01:33
        Czego jeszcze wam brak?
        Znajomości proszę pani, kto ma znajomości w tym niekapitalistycznym kraju ten ma
        wszystko niestety.
        • Gość: Zalezy od was. Re: JASNE ZE TERAZ, MACIE WSZYSTKO IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 26.06.05, 14:54
          Niestety ale problem tzw. znajomosci istnieje rowniez na Zachodzie.Pozdrawiam
      • Gość: prlowiec Re: JASNE ZE TERAZ, MACIE WSZYSTKO IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.06.05, 11:03
        Straszne przeżycia , zwłaszcza ten problem z pieluchami i paszportem ,
        na który w końcu wyjechaliście. Niestety nie miałem takich problemów.
        • Gość: Zalezy od was Re: JASNE ZE TERAZ, MACIE WSZYSTKO IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 26.06.05, 15:04
          Ironia nie jest tu wcale potrzebna. Na ten paszport czekalismy kilka lat i w
          koncu sie udalo. Mowiono nam ze jako ludzie z wyzszym wyksztalceniem musimy to
          odpracowac.A wyjazd przez zielona granice z malym dzieckiem nas nie
          interesowal.A pieluchy? Wychowalam jedno dziecko na tetrowkach , drugie na
          jednorazowkach , wiec mam porownanie. Zreszta problem byl tylko w czasie
          dlugiej podrozy. Bylismy dosyc zahartowani na trudy.
    • jsolt Re: Kiedy łatwiej było wchodzić w dorosłość? 24.06.05, 12:33
      jollaa napisała:

      > teraz czy w PRL-u. Mam na myśli studia, pracę, rodzinę.
      > Czy młodzi ludzie uważają, że ich rodzice mieli łatwiej, czy odwrotnie?
      > A pokolenie czterdziestolatków jak myśli, kiedy było prościej?
      > Pytam, bo z rozmowy w pracy wynika, że pokolenie żyjące w PRL-u miało łatwo,
      > prosto i bezstresowo.

      jeszcze nie do końca czterdziestolatka, ale powiem tyle: jako dziecku nie
      przeszkadzało mi trzygodzinne stanie w kolejce po kubańskie pomarańcze, po
      chleb w sobotę, poszukiwanie gum balonowych we wszystkich okolicznych kioskach,
      wyprawy na bazar Różyckiego po wymiętolony egzemplarz niemieckej wersji Bravo.
      Nie przeszkadzało mi, że na wakacje jedziemy najwyżej do Rucianego, a nie np.
      do Bułgarii, że nie wspomnę o aktualnie popoularnych kierunkach typu Turcja,
      Grecja. Może nie smakowałam codziennie czekolady, ale np. u mojej Babci w
      tamtych czasach nigdy nie zabrakło codziennego obiadu czy kawałka chleba (a w
      ciągu ostatnich lat niestety bywało różnie:(
      Jako dzieciak nigdy nie widziałam na osiedlu głodnych ludzi grzebiących w
      śmietnikach - dzisiaj moja córka takie widoki ma na codzień...
      • barwa1 Re: Kiedy łatwiej było wchodzić w dorosłość? 24.06.05, 13:03
        Widzę, że ciekawy wątek został zdominowany przez ustalanie co jest tzw.
        większością. Jak zwykle w takich sytuacjach targi dotyczą mniejszości, która
        nie mieści się w większości... Tak, tak! rzeczywiście nie wszyscy szli na
        studia za łapówki lub po znajomościach partyjnych! rzeczywiście nie wszyscy
        byli pozbawieni aspiracji (nawet spośród zawodówkowiczów)... Nasz
        gość "kameleon" zareagowała na zasadzie "uderz w stół, a nożyce się odezwą". o
        naprawdę wielkie szczęście, że w tamtych czasach znalazłaś w sobie i w
        okolicznościach tyle dobrego, że wykształciłaś się, że znalazłaś nawet miejsce
        w innym kraju! Inni nie byli tacy udaczni lub nie mieli takich możliwości
        (pozwól, że nie będę wymieniała wszystkich, bo za mało miejsca). Uogólnienia
        jednak służą ukazaniu większej tendencji w naszym życiu społecznym tamtego
        okresu, a nie pomijaniu odstępstw od reguły.
        Tak czy owak tylko niewielu miało szczęście...
    • Gość: lav Inaczej IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.06.05, 14:44
      Łatwiej było o pracę niż dostać się na studia czyli odwrotnie niż dzisiaj ;-)

      lav
      • Gość: as Re: Inaczej IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.06.05, 11:08
        Tak , bo do pracy przyjmowali każdego , a na studia tylko tego co
        zdał wstępny.Ha!
    • Gość: MX Re: Kiedy łatwiej było wchodzić w dorosłość? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.06.05, 17:32
      Trudne pytanie. Wtedy bylo latwiej - jesli popatrzec na mozliwosci wyboru -
      kilka, wszyscy jesli tylko chcieli mogli wybrac dowolna droge. Byla butelka
      cieplego mleka na przerwach, tanie obiady w szkole, dla najbiedniejszych -
      darmowe... Na studiach - stypendia: za socjalne+wyniki w nauce mozna bylo sie
      utrzymac (bez "wyskokow" ale sie dalo - akademik+obiady, jedzenie, bilet
      miesieczny). Mozna bylo dorobic - byly studenckie spoldzielnie pracy. Bylo
      wiecej dziewczyn w ciazy - jakos przyszlosc byla bardziej pewna.

      Teraz TEORETYCZNIE jest wieksza mozliwosc wyboru - ale niestety, nie dla
      wszyskich....

      Teraz nie wiem czy moglabym skonczyc studia...

      Tego sie nie da porownac - jest po prostu - inaczej. Subiektywnie oceniam ze
      bylo - lepiej.
    • kodem_pl Czy latwiej to lepiej? 24.06.05, 18:10
      Kiedys mozna bylo isc "po najmniejszej linii oporu". Nieuki byli bohaterami,
      donoszac mozna bylo niezle zyc. Jezeli ktos byl ambitny mial moim zdaniem
      zdecydowanie trudniej. Nowe technologie... nie bylo takiego pojecia, jakies
      wyjazdy zagraniczne byly ewenementem, chcacego sie wybic gnojono, bo nie myslal
      najczesciej po linii partii. A teraz? Niektorym jest ciezej, innym latwiej. To
      co najbardziej boli wiekszosc ludzi, to ze wielu ma wiecej niz oni. Kiedys
      wszyscy jedli to samo g****, ubierali sie w te same szmaty itp. (oczywiscie
      zdarzaly sie paczki od wujka z USA). Niemniej w szkolach sa sale informatyczne,
      stypendia, wyjazdy zagraniczne na wyciagniecie reki, zyc nie umierac. A
      obiboki... teraz zzera ich zazdrosc.
    • Gość: @ zawsze jest i bedzie tak samo!!! IP: 62.172.134.* 24.06.05, 18:16
      kiedys policja-mafia dzisiaj mafia-mafia, kiedys tani jabol dzisiaj trawa,
      kiedys huligani dzisiaj tez huligani, kiedys idiotyczna ideologia komunizmu
      dzisiaj idiotyczny nihilizm, itd, itd, a dzieciaki zawsze maja 14,15,16 lat
      niezaleznie od tego zo sie dzieje wokol i zawsze tak samo czuja
    • Gość: wytrzeszczbryl Re: Kiedy łatwiej było wchodzić w dorosłość? IP: *.aster.pl / *.aster.pl 24.06.05, 18:42
      Tak samo.Mam na myśli dzieci notabli i politykierów wszelkiej maści.
    • Gość: maria Re: Kiedy łatwiej było wchodzić w dorosłość? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.06.05, 18:44
      To truizm że nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Ja patrzę z sentymentem na "stare
      czasy" mimo iż jak wyżej można przeczytac lekko nie było. Teraz mnie to śmieszy
      odkreślanie sie w listach społecznych po meble (w nocy też), kartki na prawie
      wszystko itp.... wtedy to nie była bajka...
      Ale mieliśmy więcej czasu dla siebie, dla rodziny dla przyjaciół. Nie było
      wyścigu szczurów. I nie było (co dziwne) poczucia beznadziei związanej ze swoją
      przyszłością i życiem jaka jest teraz u wielu młodych i świetnie wykształconych
      ludzi....
      Tamte czasy to była dominacja ideologii (chociaz ja oprócz TV tego nie
      odczuwałam) - czasy dzisiejsze to czasy pieniądza i niestety znajomości w
      znacznie większym stopniu. Kiedyś nie było tak wielkiej korupcji, ...moze
      dlatego, że za pieniądze mozna było dostac dośc ograniczone dobra. Wobec
      tego ...po co pieniądze jak i rynek dóbr konsumpcyjnych był w stanie
      inwalidztwa...
      Nieszczęściej dzisiejszych czasów jest fakt że mnóstwo zdolnych i młodych ludzi
      nie ma pracy i miec jej nie będzie. Również dlatego, że awans i stanowiska
      blokujęą ludzie powiązani z aktualną ekipą rządzącą.
      Sa tez paradoksalen podobieństwa - znajomości i układy (nie wiedza,
      wykształcenie i zdolności !!) decydowały kiedyś i dokładnie tak samo decydują
      teraz o byciu np. prezesem/dyrektorem wielkiej państwowej firmy. Kiedys trzeba
      było być z PZPR - teraz z aktualnie rządzącej "grupy wpływów".
      W zasadzie więc podstawową różnica sprowadza się do faktu, że mogę kupić
      cytryny (i parę innych rzeczy) bez kolejki i psioczyć publicznie na rząd i
      prezydenta ...
      • Gość: ___ Maria zgadzam sie ale.. IP: 62.172.134.* 24.06.05, 18:58
        Maria, generalnie sie zgadzam, jednak zdane typu: "kiedys nie bylo az takiej
        korupcji" nie ma tutaj wiekszego sensu sensu, bowiem wtedy nie bylo ekonomii z
        prawdziwego zdarzenia (zalatwaialo sie rzeczy za towary - pralka, butelka
        dobrego wina, whiskey, talony na samchod, itd itd - a nie lapowki). Nie chce
        tutaj rozpoczynac wykladu na temat braku logiki w systemach finansowcyh
        ustrojow komunistycznych. Tamtejszy brak jakichkolwiek mechanizmow
        ekonomicznych (ktory wolno, krok po kroku kompletnie rujnowal kraj i caly blok
        komunistyczny) jest i tak ciagle o wiele gorszy od dzisiejszej korupcji (ktora
        to oczywiscie rowniez rujnuje gospodarke, ma jednak w ogolnej skali tylko
        marginalny charakter, mozna jej rowniez w przyszlosci zapobiec)... To tylko
        taka moja dyresja, komentarz do Twojej (w 90%) trafnej i logicznej wypowiedzi.
        Pozdrawiam serdecznie.
        • Gość: maria Re: Maria zgadzam sie ale.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.06.05, 19:07
          Oczywiście - masz rację :)
          Pozdrawiam
      • agnieszka_ka Re: Kiedy łatwiej było wchodzić w dorosłość? 25.06.05, 12:05
        "czasy dzisiejsze to czasy pieniądza i niestety znajomości w
        znacznie większym stopniu. Kiedyś nie było tak wielkiej korupcji"

        Co ty opowiadasz? Chyba nie do konca zdajesz sobie sprawe z tego co mowisz. Nie
        bylo korupcji? nie bylo rzadow znajomosci???? KORUPCJA TO NAWET W SKLEPIE Z
        KIELBASA BYLA!!!! A moze przede wszystkim wmasnie tam!! System byl tak zepsuty
        ze korupcja siegnela najnizszych szczebli spolecznych!!

        Oj, dziewczyno, chyba za rozowo widzisz swiat.
        • agnieszka_ka korupcja 25.06.05, 12:15
          Odsylam do mojego poprzedniego postu, i dorzucam jeszcze ze:
          korupcja to byla zawsze i wszedzie, nawet w dzikiej Afryce i w starozytnym Rzymie!
          Jak ktos moze pisac ze kiedys to nie bylo korupcji? To jest po prostu
          niedorzeczne. A juz na pewno taka sytuacja nie dotyczy komunizmu, gdzie trzeba
          bylo skorumpowac woznego zeby umyl schody (co przeciez nalezalo do jego
          obowiazkow, ale nie robil, bo i tak mu placili tyle samo, robil czy nie, kase
          mial jednakowa), skorumpowac pania w sklepie zeby sprzedala maslo, ktore miala
          dla siebie odlozone pod lada, i tym podobne sytuacje. Juz nie mowie o korupcji
          komunistycznego rzadu, czyli wyzsze szczeble, bo strach pisac!
    • Gość: 25 lat Re: Kiedy łatwiej było wchodzić w dorosłość? IP: *.netkom.internet.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 24.06.05, 19:09
      Jasne ze w PRL-u bylo latwiej. Wychodzil czlowiek ze szkoly i wiedzial ze
      pojdzie do pracy gdzie zarobi pieniadze. Nie duzo to prawda ale zawsze to swoje
      pare groszy. A dzis co?? Nawet jesli z wielkim trudem znajde prace to za 600
      zlotych wyzyc jest bardzo ciezko o ile w ogole. Co z tego ze za PRL-u nie bylo
      nic w sklepach. Teraz jest i co? Za co niby mam to kupic hę? Trwa wyscig
      szczurow o lepsze miejsca na rynku pracy. Licza sie jezyki obce a ci, ktorzy
      ich nie znaja to od razu lepiej na odstrzal. Bezrobotni siedza w domu i wpadaja
      w depresje. Mlodzi zwlekaja ze slubem bo nie ma kasy albo pracy. Moja mama mowi
      ze za PRL-u nigdy nie martwila sie o pieniadze a teraz ciagle debet w banku bo
      wszystko idzie w gore oprocz pensji. Jak tu zaczynac cokolwiek? Z czym? Z pusta
      kieszenią?? Lipa na maxa. :/
      • Gość: Dorota Re: Kiedy łatwiej było wchodzić w dorosłość? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.06.05, 21:16
        PRL:
        lata 50-te - dziadkowie zaczynają dorosłe życie. Idą do pierwszej pracy.
        Dziadek pracuje w wojsku, babcia pracuje na pół etatu, aby mieć więcej czasu
        dla dzieci. Nikt jej z tego powodu nie robi przypałów w pracy. Nie jest im
        łatwo jak każdemu młodemu małżeństwu, ale sa szczęśliwi, chociaż to czasy
        stalinowskie. Kiedy nawet stracą pracę - zawsze mają perspektywę na nową.
        lata 70-te - rodzice zaczynają dorosłe życie. Pierwsze pensje nie sa wysokie,
        ale moga sporo za to kupić i jeszcze połowe takiej samej sumy odłożyć np. na
        książeczkę PKO. Problemy mieszkaniowe - perspektywa własnego M3 za 7 lat.
        Pomimo to nie martwią się o przyszłość, bo mamy nikt nie zwolni z pracy za to,
        ze dziecko choruje. Spokojnie śpią po nocach. Mają czas na wszystko - na pracę
        i na życie - spotkania z przyjaciółmi, wyjście na imieniny, spacer z dziećmi w
        parku.
        2004 rok - nasze pokolenie wkracza w dorosłe życie. Cechuje nas ciągły lęk o
        przyszłość, po studiach z trudem znajdujemy pracę za 600 zł netto, w której
        spędzamy po 10 albo i wiecej godzin. Pomimo mobbingu,niepłaconych nadgodzin
        trzymamy się tej pracy kurczowo, bo wiemy jak trudno bedzie zdobyc następną. Na
        życie poza pracą nie zostaje już wiele czasu. Decyzję o własnej rodzinie
        odkładamy na bliżej nieokreśloną przyszłość, perspektywa na własne M3 rozpływa
        się. Mamy problemy ze snem, jesteśmy znerwicowani. Niektórzy stają do wyścigu
        szczurów niewiadomo po co i po 2, 3 latach mają dosyc wszystkiego i wszystkich.
        Jak więc myślicie, komu się żyło lepiej?
        • Gość: BL Re: Kiedy łatwiej było wchodzić w dorosłość? IP: *.icpnet.pl 24.06.05, 21:55
          Młodosć - a w młodości wchodzi się w dorosłość - zawsze wygląda z perspektywy
          dobrze. To raz. Dwa - wchodzimy w nią teraz albo wchodziliśmy przed laty,
          porównanie jest niemożliwe. Dla mnie jako byłej nastolatki, a obecnie matki
          takowej istotna jest jedna różnica: natłok informacji i kiepskie wzorce. W
          latach 80. czasopisma młodzieżowe coś proponowały, jakąś wiedzę, postawę
          życiową. O wiele mniej było narkotyków, alkoholu, seksu. Teraz nacisk
          skomercjalizowanych mediów, opłacanych przez korporacje,jest bardzo silny.
          Trudno się temu przeciwstawić. Dlatego sądzę, że DOBRZE wejść w dorosłość jest
          teraz trudniej - trudniej oprzeć się temu naciskowi, modom, trudniej wybrać
          własną ścieżkę. Ale możliwości wyboru i świadomość tych możliwości jest
          zdecydopwanie większa. Córka mojej przyjaciółki (matura '05) właśnie złożyła
          papiery na uniwersytet z Wielkiej Brytanii. Mnie to nawet do głowy nie
          przyszło....
        • Gość: Pawel LA Re: Kiedy łatwiej było wchodzić w dorosłość? IP: 159.153.140.* 25.06.05, 00:01
          Taaa... zawsze mnie szlag trafia jak czytam takie posty, Dorota.

          Uzupelnie moze:
          - w latach 50 za nieodpowiedni dowcip szlo sie do wiezienia albo obozu pracy, a
          dziadka w wojsku rosyjski pulkownik pukal w toalecie (jak dziadek byl
          przystojny, to jest)
          - w latach 70 rodzice dostawali wyplaty - i mogli za nie sobie kupic "pol orla"
          w miesnym. A jak juz rzucili pomarancze na swieta, to za te pier... pomarancze
          ja bede z moich podatkow splacal dlugi wobec Klubu Londynskiego do 2015 roku.
          To ja ufundowalem rodzicom te pomarancze, nie PRL.
          - A jak tak Ci zle, Doroto, w 2004 roku, to przeciez mozesz wyjechac na
          Bialorus - to blisko, tez mowia po polsku (prawie), prace w kolchozie
          dostaniesz od reki, mnostwo czasu na dyskusje z nowymi przyjaciolmi o tym jaki
          Lukaszenko jest fajny, no i darmowe kartki na buraki, zadnego mobbingu bo nikt
          nie goli nog, i nie bedzie problemu wyboru na kogo glosowac.

          Teraz jest pieknie, glownie dlatego, ze leniwi ludzie sa penalizowani przez
          system brakiem srodkow do zycia, a ludzie pracowici moga kupic ich nerki i
          przyglodzic ich, upewniajac sie, ze nie beda sie rozmnazali.
          • Gość: Emigrant Kogo w Polsce uwazasz za czlowieka leniwego? IP: *.msy.bellsouth.net 25.06.05, 06:23
          • Gość: Krzysztof Re: Kiedy łatwiej było wchodzić w dorosłość? IP: *.magma-net.pl 25.06.05, 08:57
            Aleś ty wyjatkowo arogancki, ciekaw jestem ile nerek już kupiłeś od leniwych.
            Ciekaw też jestem kiedy w Polsce otworzymy obozy dla tych wszystkich"leniwych'
            i nieudolnych. Zostana tylko takie kanalie jak TY. Jeżeli teój teksy nie jest
            prowokacją
    • kleopatryx Re: Kiedy łatwiej było wchodzić w dorosłość? 25.06.05, 00:10
      Moim zdaniem tak łatwo, jak jest teraz nie było jeszcze nigdy (komputer,
      zmiany, komórki, nowe obyczaje). NIE ZAMIANIŁABYM SIĘ ZA NIC.
    • Gość: Marco Re: Kiedy łatwiej? W PRLu! Bo nie musiałeś! IP: *.magma-net.pl 25.06.05, 01:13
      PRL nie wymagał dorosłości po prostu. Nie wymagał odpowiedzialności, a samodzielne myślenie i branie spraw w swoje ręce wręcz bywało karalne.

      PS. A 'Dorota' to rzeczywiście przywaliła jak łysy o beton; z tym dobrobytem za Gierka! :D Tyle, że jego długi spłacamy po dziś dzień! Ja wchodziłem w dorosłość w latach 80-dziesiątych, gdy już nic nie pozostało do rozdania; szanse na mieszkanko za 20 lat, i pensyjka za którą nic nie można było kupić, bo wszystko na kartki.
      • Gość: smutas Re: Kiedy łatwiej? W PRLu! Bo nie musiałeś! IP: 67.71.126.* 25.06.05, 03:35
        Chrzanisz z długami gierkowskimi.

        To, że płaci się je do dziś to jest całkiem odzielna sprawa. Nie pamiętam ile
        to było, ale coś około 30mld dolarów. Dług Gierkowski to obecnie grosze w
        porównaniu do długu obecnego, który o ile wiem wynosi ponad 100mld dolarów. Nie
        wiem, czy np. Polska spłacałą długi Gierkowskie w latach 80-tych, gdy najpierw
        strajkowała a pózniej (o ile pamiętam) była objęta amerykańskim embargiem
        pracując zarazem na pół gwizdka.

        Dług Gierka jest mitem wyciąganym jako argument, tam gdzie argumentów brakuje.


        • Gość: Pawel LA Re: Kiedy łatwiej? W PRLu! Bo nie musiałeś! IP: *.dsl.irvnca.pacbell.net 25.06.05, 05:01
          Smutas, Czterdziesci_plus - ja mysle, ze dotykacie sedna sprawy.

          Kolego Smutas wiec, na poczatek - w tej chwili placimy rocznie jakies 6
          miliardow zl jako obsluge zadluzenia zagranicznego (dolicz do tego, ze przez
          ostatnie 15 lat i tak splacilismy juz ponad 70% - stad po czesci ludzie
          szukajacy zarcia na smietnikach dzis - nie bylo kasy na inwestycje, bo trzeba
          bylo oddawac cudzoziemcom co debile Gierkowcy wydali nie swoje). To w
          wiekszosci spuscizna po Gierku. Na obsluge zadluzenia krajowego wydajemy 21 mld
          zl rocznie, z czego - zgoda - tylko mala czesc to wina komunistow (jakies
          popluczyny po starych portfelach emeryckich, dlugi na ksiazeczkach
          mieszkaniowych itp.). Zalozmy 10%. To oznacza, ze jakies 30% dlugow ktore dzis
          splacamy (zamiast budowac szkoly, szpitale etc.) to wina komunistow. Co za
          swinie. Jeszcze wieksze swinie to ci, ktorzy - tak jak ty - probuja udowodnic,
          ze taka polityka bezmyslnej rozrzutnosci byla ok, prowokujac dzisiejszych
          medrcow ekonomii typu Lepper czy Kaczynski do powtorzenia takich akcji. Spoko,
          nasze wnuki zaplaca. Tyle ze przedtem moga nam spuscic wpie..:D

          A co do tego, ze w komunizmie wszyscy byli mili dla siebie - no tak, to byl
          taki system, w ktorym praktycznie nie dalo sie rywalizowac. Wszyscy mieli gowno
          i nikt nie klul innych w oczy bogactwem. Tyle, ze TO JEST DOKLADNIE PRZYCZYNA
          DLA KTOREJ BLOK SOWIECKI SIE ROZPADL. Ludzie musza rywalizowac, scigac sie, byc
          czyms motywowani i starac sie jak najbardziej - inaczej gospodarka bankrutuje.
          W PRL wszyscy udawali ze robia, bo panstwo udawalo, ze placi. Dzis nie
          pracujesz, to nie jesz - i prosze, jak pieknie rosniemy po 5% rocznie. Sorki,
          ale wyscig szczurow jest nieunikniony i dobry dla spoleczenstwa, inaczej
          wszyscy bysmy jedli ze smietnikow. Dla pocieszenia powiem Wam w sekrecie, ze
          narzekania na to, ze w Polsce jest wyscig szczurow sa zabawne. Europa, i Polska
          jako jej czesc, to ostatni bastion lenistwa i socjalizmu w cywilizowanym
          swiecie. Amerykanie rozjezdzaja nas jak chca gospodarczo, i tu jest dopiero
          konkurencja, mentalnosc nie pracujesz-nie jesz, ludzie wyjadajacy ze smietnikow
          itp. Ale i to nic - Amerykanie teraz panicznie drza przed Chinczykami, gotowymi
          masowo pracowac po 16 godzin na dobe za 50 baksow. I mowie tu o uslugach
          finansowych czy produkcji high-tech maszyn przez dobrze wyksztalconych ludzi, a
          nie o szyciu trampek.

          Wiec, Polacy, cieszcie sie i leniuchujcie poki mozecie, poki prawdziwa
          konkurencja na rynku pracy jeszcze do nas nie zawitala - juz za 10-20 lat
          zobaczycie dopiero, co to wyscig szczurow.

          Pawel
          pejtus@skrzynka.pl jak ktos chce na priva cos wrzucic
          • Gość: jarochna Re: Kiedy łatwiej? W PRLu! Bo nie musiałeś! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.06.05, 16:23
            A co by było w tym kraju gdyby nie te pieniadze które Gierek pożyczył ?

            Pół warszawskich bloków to Gierek, trasy itd. Człowieku gdyby nie te pieniądze
            to by były u nas same pola teraz. Zobacz ile wtedy zbudowano obiektów , a
            zobacz ile teraz sie robi za 146 mld - widzisz coś ? bo ja nic.
            • Gość: nawiedzona Re: Kiedy łatwiej? W PRLu! Bo nie musiałeś! IP: *.telia.com 25.06.05, 19:54
              Jesli chodzi o ciagle wypominanie dlugow Gierka to zakrawa na paranoje. Dlug
              sam w sobie nie byl taki wysoki, tylkoz ze zachod zastosowal znany trick, ktory
              wykonczyl ekonomicznie wiele innych kraj, niesocjalistycznych, poprzez
              gwaltowne podniesienie odsetek. Ponadto dlug Gierka zostal madrze
              zainwestowany. Po czasach Gomulki, w ktorych przemysl owszem rozwijal sie, ale
              rolnictwo mialo dominujaca pozycje, nastapil ogrom inwestycji w przemysl
              roznych galezi. Wiele zakladow sprzedanych zachodnim firmom za bezcen, zostalo
              zbudowanych wlasnie w czasach Gierka. Ponadto budownictwo mieszkaniowe,
              szczegolnie w duzych miastach ale tez i w mniejszych i na wsi, infrastruktura,
              ktoerj teraz sie nie chce nikomu modernizowac, wieksze naklady na nauke i
              kulture i sport. Nie budowano nagminnie kosciolow, jakkolwiek Gierek prowadzil
              bardziej ugodowa polityke w stosunku do kk niz Gomulka, co osobiscie uwazam za
              wielki blad. Tylko prawicowi slepcy chca przedstawic obecne czasy w jaskrawym
              swietle.
      • Gość: zwykły Re: Kiedy łatwiej? W PRLu! Bo nie musiałeś! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.06.05, 10:10
        Ja też startowałem w latach 80-tych, ale nie postrzegałem sytuacji jako'nic do
        dania' czytaj: rozgrabienia, ale wtedy właśnie zacząłem budować dom! Wysiłek
        ogromny, trwało 10 lat, ale się opłaciło! Nie czekałem na mieszkanie 20 lat,
        mieszkam u siebie i trochę wygodniej :)
    • Gość: Michael Frog Re: Kiedy łatwiej było wchodzić w dorosłość? IP: *.lublin.mm.pl 25.06.05, 01:37
      MAMY DEMOKRACJĘ!!!
      W dzisiejszych czasach to można być wiecznie dzieckiem, bawić się kompem,
      odpalać sobie stuffa, słuchać czego się chce, pić browara, jeść chipsy, jebnąć
      śmietnikem nauczyciela, splunąć na szybę, walnąć gdzieś spraya, narysować gołą
      dupę na tablicy. W tych czasach można wszystko.


      A co do Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej z orzełkiem bez korony:
      PRL - walory
      Było bezpieczniej, MO pałowało gdzie popadło i wszyscy jak w wskazóweczki w
      zegarku chodzili. A przy okazji MO to chciałbym pozdrowić pana który mi
      przypiepszył pałką w plecy jak miałem zaledwie 5 lat i dzięki to któremu mam do
      tej pory zawalistą pręgę na grzbiecie! Dla każego praca była. Jak się ktoś
      migał od roboty to często kratki(więzienne) miał przed oczami.Życie było surowe
      ale było!.Istniały PGR-y, było mleko, chleb, duży wybór wódki na półkach,
      papierosy bez filtra, peweksy, grajkowie pod monumentalnymi blokowiskami, nikt
      nie trąbił o zboczeńcach i zwyrodnialcach. Nie każdemu było lekko. Były drogi
      ze smoły, samochodów na tych drogach niewiele. Dzieci zostawały po szkole w
      DARMOWYCH świetlicach z miłymi paniami. Były zakładowe kolonie dla dzieci. Były
      hufce harcerskie w prawie każej szkole. Sąsiedzi znali się na przestrzał.
      Ludzie słuchali Połomskiego, Jantar i Borysa. Była telewizja, telefony, prąd i
      gaz od czasu do czasu, radio BBC zamiast trójki, magnetofony szpulowe,
      Jaruzelski i jego ekipa rządowa, był Gierek, było mnówstwo świetnych rzeczy, o
      których się nie wspomina. Właśnie w tamtym okresie porodzili się wszyscy z
      obecnego rządu... .
      PRL - wady
      Kolejki po wszystko (półkilometrowe), totalny syf, patologia w co 7 rodzinie z
      powodu pijaństwa, szybkie tłumaczenie za pomocą prawa klamerki i pasa.
      Pamiętacie te ochydne autokary, nazywali je "ogórek"?. Wielkie święta państowe.
      Przemówienia bez sensu, głupia gadanina!

      A co się zmieniło?
      Łatwiej zdobyć wykształcenie (książek i pomocy naukowej jest tyle że szok).
      Ogólnie dostępna żywność w sklepach nawet przez całą dobę w niektórych.
      Nauczyciele to teraz śmieci. Ludzie to też śmieci. Drogi są nadal ze smoły,
      samochodów jak "makiem zasiał". Dzieci się szwendają i żłopią browara z
      ziomalem pod blokiem gdzie często palą stuffa i płoszą "mocherowe brety"(żule).
      Grube od frytek, chipsów, pizz, hamburgerów i hot-psów dziewuchy z grubymi
      dupskami ledwo urzymują równowagę ciała (otyłość). Chłopaki po sterydach w
      mózgach mają siano. Wszyscy się stroją jak na odpust w niedzielę("Elegancja-
      Francja" w naszej zagrodzie). Jak zwykle cierpią emeryci i renciści, cieszą się
      tylko politycy.
      ...ale tak jest wszędzie, więc po co narzekać...


      Zresztą czy to jest ważne? może zamiast tego porównajmy sobie Polskę na każdym
      jej przełomie...
    • Gość: czterdzieści_plus Re: Kiedy łatwiej było wchodzić w dorosłość? IP: 67.71.126.* 25.06.05, 03:15
      PRL to nie tylko lata 80-te, zapamiętane jako stan wojenny, kartki i kolejki na
      wszystko. Żeby przypomnieć, to ja osobiście nie pamiętam, czy w 1981 roku (roku
      SOLIDARNOAŚCI) był jakiś miesiąc, gdy jakaś grupa pracownicza czy rejon Polski
      nie strajkował.

      Będąc wówczas studentem strajkowałem w duchu Solidarności tak jak wypadało.

      Pózniej przyszły smutne lata, które lepiej zapomnieć.

      Ja moje lata wchodzenia w dorosłość (wczesne lata 70-te, lata Gierkowskie,
      otworzenia się na zachód)wspominam bardzo dobrze.

      Ktoś napisał, iż łatwiej było o pracę, trudniej było dostać się na studia.

      Dodałbym jeszcze, iż PRL nie dawał młodym przyszłości choć dawał każdemu coś,
      co wtedy nie miało żadnej wartości: pewność zatrudnienia, możliwość wyjazdu za
      grosze na wczasy, spokojnu sen, co będzie jutro. Ironicznie, ale wówczas 20-
      letni człowiek zakładając rodzinę mógł sobie planować, iż po 17-tu latach
      dostanie swoje M3 czy M4, po 20 latach pracy kupi sobie Syrenkę czy Fiata 126,
      itd. Wyścig szczurów był zjawiskiem nieznanym. Dyrektor dużego przedsiębiorstwa
      zarabiał tyle, co dobry robotnik.

      Nie wiem czy dzisiaj jest to możliwe, ale patrząc na negatywne statystyki
      przyrostu naturalne w Polsce, życie młodych ludzi dzisiaj jest gorsze niż
      kiedyś było.


      • Gość: czterdzieści_plus Re: Kiedy łatwiej było wchodzić w dorosłość? IP: 67.71.126.* 25.06.05, 04:36
        Jeszcze jedno,

        Wydaję mi się iż kiedyś ludzie byli bardziej życzliwi, mieli więcej czasu dla
        siebie i byli bardziej szczęśliwi. Nawet jeśli to szczęście wynikało z zakupu
        20 rolek papieru toaletowego w sklepie papierniczym, do którego akurat rzucili
        towar.

        Biedni ale szczęśliwi. Nie było tyle zawiści. Sąsiad szedł do sąsiada pożyczyć
        szklankę cukru "do pierwszego". W szkole wszyscy byli równi. Nawet jeśli kogoś
        rodzice byli bardziej zamożni, to i tak to się nie zabardzo liczyło
        (mundurki?).

        Czyżbym idealizował?


        Może to być wydać się ironią, ale wbrew ideologicznej sprzeczności
        socjalistyczny system PRL BYŁ bliżej ideologi chrześcijańskiej, niż obecny
        system.

        Dzisiaj dla młodego człowieka, którego RODZICE mają KASĘ i UKŁADY, życie jest
        dużo prostsze niż kiedyś było. To niedotyczy bezrobotnych, tych którzy raczej
        nie mają głosu na tym forum.
        • po_godzinach Re: Kiedy łatwiej było wchodzić w dorosłość? 25.06.05, 12:33
          "Może to być wydać się ironią, ale wbrew ideologicznej sprzeczności
          socjalistyczny system PRL BYŁ bliżej ideologi chrześcijańskiej, niż obecny
          system."

          To bardzo ciekawe, że coś co był oparte o kłamstwo i przemoc było bliskie
          chrześcijaństwu ...
          • Gość: czterdzieści_plus Re: Kiedy łatwiej było wchodzić w dorosłość? IP: 69.156.138.* 25.06.05, 16:57
            Gdyby Jezus urodził się dzisiaj to gwarantuję Ci, iż byłby okrzyknięty lewakiem
            i komuchem.

            Jak myślisz, na czym jest oparty dzisiejszy system?
            Mi tu wpajają (a jestem od lat na emigracji), iż system kapitalistyczny jest
            oparty na takiej pozytywnej cesze ludzkiej, jak chciwoś i zachłanność.

            Nie myśl, iż jestem durniem. Kościół i jako tako religia (opium dla tłumów) był
            wrogiem ustroju. O ile Ciebie rozumiem, to kłamstwem PRL była wizja powszechnej
            szczęśliwości i dobrobytu, która miała być zrealizowana przez komunizm. Uwierz,
            ja znałem paru zagorzałych komunistów, którzy w tę ideę naprawdę wierzyli i dla
            nich to nie było kłamstwo.

            Wyjaśnij mi dlaczego, gdy np w 1976 robotnicy w Radomiu i Ursusie zaczęli
            strajkować po podwyżkach płac i rząd dał większości wilczy bilet, to była
            przemoc. Gdy Reagan (były prezdyent USA) zrobił to samo w stosunku do
            strajkujących kontrolerów lotów, to wszystko jest OK (o ile pamiętam, to
            kontrolerzy lotów, którzy wówczas strajkowali, dostali wilczy bilet (zakaz
            pracy na jakimkolwiek stanowisku państwowym). Co prawda rozwiązało to problem
            strajów w USA pracowników państwowych na długie lata.

            Gdy Gwardia Narodowa w USA strzelałą do studentów protestujących przeciwko
            wojnie w Wietnanie w 1968 roku, to była dla Ciebie demokracja. Gdy to samo
            robiło ZOMO w 1970 w Gdyni, to była przemoc?


            • po_godzinach Re: Kiedy łatwiej było wchodzić w dorosłość? 25.06.05, 17:19
              "to była
              przemoc. "

              Dla Ciebie radomskie ściezki zdrowia i karanie więzieniem za poglądy to nie
              jest przemoc?
            • po_godzinach Re: Kiedy łatwiej było wchodzić w dorosłość? 25.06.05, 18:14
              Czyżbys poza tym nie dostrzegała takiej drobnej różnicy - że jednak prezydent
              USA wybierany był w wyborach demokratycznych, władze w PRL-u zaś musiały byc
              akceptowane przez obce państwo?
              Że był zakaz informacji?
              Cenzura?
              Zakaz demonstracji i organizowania się?
              Różnica polega na tym, że w USA prezydenta, który nie spełnił oczekiwań, mozna
              było zmienić - tu nie.

              Czy to porównujesz z ideą chrześcijaństwa?
              • Gość: Polecam Kisiela Re: Kiedy łatwiej było wchodzić w dorosłość? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.06.05, 10:51
                W dziennikach Kisielewskiego 1969-80 widać kiedy i jak komunistom udało się
                uśpić ten naród tak, że na takie drobiazgi jak zakneblowany ryj (jeśli do ryja
                było co włożyć) nikt już nie zważał.
          • Gość: nawiedzona Re: Kiedy łatwiej było wchodzić w dorosłość? IP: *.telia.com 25.06.05, 19:59
            Gbyby rzeczywiscie bylo taaakie klamstwo i przemoc za komuny jak twierdzisz, to
            po kosciele katolickim w Polsce i pozostalby niwielki slad lub tylko
            wspomnienie, tak jak to stalo sie w wielu bylych demoludach, gdzie religia a
            tym samym stanowi margines a nie najpowazniejsza sile polityczna, ktora tylko
            miesza w spoleczenstwie.
          • Gość: He, he Re: Kiedy łatwiej było wchodzić w dorosłość? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.06.05, 10:46
            Ale mnie rozsmieszyli. Znaczy, ze chrzescijanstwo, znaczy jak to sie w Polsce
            nazywa - katolicyzm, nie ma w sobie zaklamania. Bu..cha, cha ....
      • lola999 Re: Kiedy łatwiej było wchodzić w dorosłość? 25.06.05, 04:53
        Dla mnie przelom lat 70-80 to studia, doroslosc - wielka nadzieja -
        Solidarnosc, sterowany odgornie ogromny balagan i brak wszystkiego na rynku,
        ceny dolara siegaly do nieba. A potem niedziela bez teleranku i kompletna
        beznadzieja.
        Kartki na mieso,(co wcale nie znaczy ze to mieso na te kartki bylo, wciaz
        trzeba bylo stac kilka godzin w kolejce po jakies ochlapy), kartki na
        papierosy, stan wojenny, zapach gazow lzawiacych w Warszawie, wezwanie na
        rozmowe do Bezpieki, poczucie ze sie jest w klatce, za zelazna kurtyna, na
        lancuchu jak pies i nawet nie mozesz ich pogryzc. Logicznym wiec bylo udanie
        sie na tzw. wewnetrzna emigracje. Nawet za czytanie Orwela mozna bylo niezle
        dostac, za Solzenicyna tez. Potem potworne morderstwo ks. Popieluszki, to
        naprawde byl moralny horror. Zabojstwo Grzesia Przemyka, (i innych)ludzie szli
        do wiezienia za wziecie udzialu w demonstracji, za przenoszenie literatury
        ktora smutny general i jego przyjaciele uznali za 'zla'. Motylki w brzuchu na
        widok ZOMO czy byle milicjanta w Warszawie bo przeciez zawsze cie mogli
        zatrzymac i nigdy nie musieli tego uzasadniac. Godzina policyjna. Mieszkanie?
        jakie mieszkanie, majac pelny wklad do spoldzielni i dlugasny staz czlonkowski
        nie mielismy szans na uzyskanie wlasnego kata. No i te upodlajace programy
        wszedzie, w radiu, gazetach, telewizji na temat ile to panstwo doplaca do
        kazdego z nas. Niedobrze sie robilo, czlowiek chcial miec poczucie wlasnej
        godnosci i zarobic na siebie i rodzine, ale to nie bylo mozliwe bo zawsze ci
        powiedzieli ze panstwo doplaca do kazdego miejsca pracy. Nie moge porownac
        wtedy i teraz bo teraz nie mam juz 20 lat czy 24 wiec moja perspektywa
        naturalnie jest odmienna, poza tym jak tylko smutny general poluzowal przepisy
        paszportowe to czmychnelismy w nieznane, do kapitalizmu, latwo nie bylo, ale
        jest fajnie miec poczucie ze wreszcie nikt nie doklada do mojego utrzymania, ze
        sami sie utrzymujemy z pracy wlasnych rak, najpierw na czarno, potem juz nie.
        Na pewno teraz jest potwornie trudno, zwlaszcza ludziom z biednych rodzin, ale
        jednak mam nadzieje ze beda sie otwieraly nowe mozliwosci i nastapi poprawa.
        Tylko nie moge pojac jak to jest, ze niby tyle sie zmienilo, a nadal ci co byli
        kiedys ustawieni niedaleko od zlobu to teraz tez sa jakims cudem
        uprzywilejowani i na ogol nie popadli w biede. kolejny cud nad Wisla czy co?

    • Gość: diabelek Re: Kiedy łatwiej było wchodzić w dorosłość? IP: *.sympatico.ca 25.06.05, 07:22
      Nie wiem czy teraz latwiej wchodzic w doroslosc, czy za PRL-u.
      Nie ma to chyba wiekszego znaczenia. W doroslosc wchodza tez dzieci mieszkajace
      w znacznie trudniejszych warunkach, np. mlodzi mieszkancy Iraku.
      Niektorzy dorosleja szybciej od innych niezaleznie od ustroju i sytuacji
      gospodarzczej.
      Gdy pan general wprowadzal stan wojenny ucieszylem sie bo wojna kojarzyla mi
      sie z przygodami czterech pancernych, jednego psa i kapitana Klossa. Grudzien
      1981 roku przyniosl wielkie zmiany i byl chyba poczatkiem mojego procesu
      wchodzenia w doroslosc.
      Pod wplywem doroslego juz otoczenia, a przede wszystkim mojego dziadka
      zainteresowalem sie jego starym radioodbiornikiem lampowym, ktore bardzo dobrze
      odbieralo programy na falach srednich i krotkich.
      Wczesniej wystarczaly mi wszystkie trzy programy Polskiego Radia na falach UKF-
      u.
      Krecac galka w poszukiwaniu zrozumialych dla mnie glosow ameryki i innych
      popularnych wtedy radiostacji natrafialem ciagle na jakies nieznane mi
      dotychczas jezyki. Nie rozumiejac co oni tam mowia
      postanowilem zapisac sie na kurs jezyka angielskiego. Pozniej sie troche
      przydal. Wczesniej jednak, wchodzac "w dorosle zycie" otarlem sie o etos
      kombatanta walki z komuna.
      Po powrocie z nieprzewidzianych przez nikogo ferii zimowych postanowilem
      przylaczyc sie do walki. Juz podczas pierwszej lekcji
      wyszedlem z klasy pod pretekstem skorzystania z WC z ukryta w kieszeni czerwona
      kredka woskowa. Na scianie pomiedzy drzwiami klasy od geografii, a tzw. pokojem
      nauczycielskim wymalowalem nazwe zwiazku zawodowego, ktorego slawny
      przewodniczacy przebywal wtedy w Arlamowie.
      Mialem pecha. Gdy stawialem kropke, a wlasciwie kreske nad "C"
      z pokoju nauczycielskiego wychylila sie jakas glowa.
      Szybko zostalem zdekonspirowany i wyladowalem na czerwonym dywaniku pana
      dyrektora. Dyrektor nie byl gorliwym komuchem, nie zostalem internowany, a
      sciana pomalowana byla latwa do umycia farba olejna. Dalej musialem zasuwac z
      tornistrem.
      Razem z innymi przezywalem czarna noc stanu wojennego, stalem w kolejkach po
      zywnosc, a nawet kolejkach wielodniowych (np. po meble), gdzie zakladano
      komitety kolejkowe organizowane przez zawodowych staczy. Stojac sobie czasami w
      tych w kolejkach nieswiadomiwe wchodzielem w swiat ludzi doroslych. Z ich
      rozmow dowiadywalem sie roznych ciekawych rzeczy dotyczacych swiata doroslych i
      ich niecnych sprawek, a takze historii, ktorych nigdy wczesniej sie nie nawet
      domyslalem.
    • callafior Re: Kiedy łatwiej było wchodzić w dorosłość? 25.06.05, 11:35
      Łatwiej było za PRLu. Przede wszystkim jeśli chodzi o zagrożenia - nie było ich
      tyle co teraz, mam na myśli narkotyki, sekty itp. Alkohol był powszechny tak jak
      teraz, ale dziś sięgają po niego coraz to młodsi ludzie. Narkotyki praktycznie
      nie istniały, a o sektach, satanistach nie było mowy. Nie było także uprowadzeń
      na taką skalę jak dziś do domów publicznych, czy nawet na ... handel narządami.
      Po prostu było ogólnie bezpieczniej. Po drugie bezczynność i szlajanie się po
      ulicach było zjawiskiem marginalnym - organizowano dużo zajęć dla młodzieży,
      czasem nudnych i głupawych, ale zajęcie było. Po drugie rodzice dla swoich
      pociech mieli więcej czasu - dziś muszą dużo pracować na utrzymanie, nierzadko
      nie ma ich całymi dniami, nie mają kontroli nad dzieciakami. Dziś urlopy
      wychowawcze to rzadkość - mało która matka pozwala sobie na nie - dziecko ma
      automatycznie mniej kontaktu, tymbardziej, że w tym okresie go potrzebuje.
      Perspektywy też były inne - każdy miał mieć zapewnioną pracę, dziś wielu młodych
      ludzi myśli: "a co mam się uczyć jak i tak nie będę miał(a) roboty". Trudności w
      PRLu też były, bo brakowało produktów, na mieszkania małżeństwa czekały latami
      (dziś też czekają, ale z innych powodów), ale to nie wpływało aż tak na psychikę
      człowieka, to były w większości niedogodności, ale nie realne zagrożenia dla
      świadomości młodego człowieka.
    • agnieszka_ka Prl dla nieudacznikow 25.06.05, 12:01
      Uwazam ze obecny system jest systemem dla odwaznych, przedsiebiorczych i
      ciekawych swiata ludzi. Inni zgina marnie. Dzungla, prawa natury, przerazajaca
      rzeczywistosc, nie ma litosci.
      PRL za to byl rajem dla nieudacznikow i leni. Madry czy glupi, ambitny czy
      nieambitny, zaradny czy nieudaczny, kazdy mial to samo. I jak tu wychowac zdrowe
      spoleczenstwo?
      Ja wole teraz niez kiedys. Wole miec AMBICJE niz zrec z koryta ktore ktos dla
      mnie napelnil.
      • miejscowy2 Re: Prl dla nieudacznikow 25.06.05, 15:45
        jeszcze będziecie tęskić za komuną jak zapanuje krwiożerczy kapitalizm bez
        zasad. skąd sie biorą nerwice i depresje u ludzi ? moze własnie z tempa które
        wyznacza zachód i nasze mądre polskie głowy. ludzie z przepracowania mają
        wszystkiego dosyć, dzieci w szkołach też na psychotropach jadą bo sobie nie
        radzą.grunt to dobra edukacja,wysoki poziom,5 języków.ale jakim kosztem do
        holery !!! wśród młodzieży rośnie coraz większa grupa pokolenia alkoholików i
        narkomanów.ale w końcu grunt to wysoka poprzeczka, aspekt społeczny dawno
        stracił na znaczeniu. aczkolwiek nie jestem zwolennikiem dawnego systemu to
        muszę przyznać ze wychowani w tamtych czasach ludzie radzą sobie dużo lepiej ze
        stresem niż ich obecni rówieśnicy. dziękuję za uwagę.
        • Gość: anka Re: Prl dla nieudacznikow IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.06.05, 17:17
          skad taki pesymizm?
          jakbym slyszala gadke: za moich czasow...
      • Gość: nawiedzona Re: Prl dla nieudacznikow IP: *.telia.com 25.06.05, 20:05
        Agnieszko przez ciebie przemowila prawdziwa kapitalistyczna, chrzescijanska
        milosc Boza, sedno nauki JPII, motloch, biedota, cholota niech zginie, przezyje
        rasa panow. O to chodzilo i chodzi w totalitarnym systemie.
        • Gość: anka Re: Prl dla nieudacznikow IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.06.05, 01:25
          chrzescijanska milosc Boza, sedno nauki JPII równa się totalitarnemu systemowi?
          czegos tu nie rozumiem
      • Gość: odpowiedz Re: Prl dla nieudacznikow IP: *.olsztyn.mm.pl 26.06.05, 01:45
        To oddaj pięniądze z moich podatków lub mojego ojca za które studiowałaś droga pani.
        • Gość: chicarica Re: Prl dla nieudacznikow IP: *.softlab.gda.pl 26.06.05, 10:29
          Skąd wiesz za czyje studiowała, a może jej rodzice płacili tak wysokie podatki,
          że jeszcze i ty za to postudiowałeś?
      • Gość: jan_wu Re: Prl dla nieudacznikow IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.06.05, 11:14
        Niby racja, tylko ta nowa Polska jakby dla 1/4 ludzi z tych co żyją obecnie.
        Wyścig szczurów - nie, raczej walka o ochłapy, bo możliwości robienia kariery
        zbyt mało.
    • Gość: pracownik Re: Kiedy łatwiej było wchodzić w dorosłość? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.06.05, 18:21
      W 1985 r. rozpoczynałem pracę zawodową. W kadrach zaproponowano mi kilkanaście
      stanowisk adekwatnych do mojego wykształcenia. Nie zazdroszczę dzisiejszej
      młodzieży startu w dorosłość, zazdroszczę im jednak łatwiejszego dostępu do
      wiedzy i informacji.
    • po_godzinach Re: Kiedy łatwiej było wchodzić w dorosłość? 25.06.05, 20:15
      To niewiarygodne, jak wiele osób myśli, że za "komuny" było lepiej. Powinni oni
      więc również mówić, że lepiej jest teraz na Białorusi czy na Kobie, niż w
      Polsce.
      Ciekawe, czy tak myślą.
      Ciekawe tez, czy to kwestia krótkiej pamięci, czy sentymentu do czasów młodości.

      Upokarzające rządy (na każdym szczeblu) niedouczonych partyjniaków.
      Odcięcie od świata i informacji.
      Ślepe posłuszeństwo wobec władz jako największa "cnota".
      Zapóźnienie cywilizacyjne, z którym tak długo jeszcze będziemy się borykać.
      Więźniowie polityczni.
      Donosicielstwo.
      Zakłamanie historii.


      Pewnie, że ludzie mieli więcej wolnego czasu, bo praca nie miała żadnej
      wartości. Podobnie wiedza. "Nie matura ..." w końcu mówiono.
      Gdyby było tak dobrze, czemu tylu ludzi uciekało na Zachód?
      Czy potrzebne byłoby Radio Wolna Europa?

      Widać, mało cenna jest w Polsce wolność - wbrew potocznym opiniom.
      Wazniejsza kiełbasa.


      • jula09 Re: Kiedy łatwiej było wchodzić w dorosłość? 25.06.05, 21:19
        Część dzisiejszej inteligencji pochodzącej z małych, biednych, zapadłych
        wiosek, gdyby w obecnych czasach przyszło jej wchodzić w dorosłe życie,
        prawdopodobie nigy z tych wiosek nie wydostałaby się.
        Dawniej przemysł ściągał biedotę do miasta, które dawało dach nad głową (hotele
        robotnicze), mieszkania na które stać było ludzi mających pracę.
        Biedni ludzie pochodzacy ze wsi wyjeżdząli na prawie darmowe wczasy FWP nad
        morze, w góry.
        Obecnie ludzie bez pieniędzy wychodzą na ulicę aby żebrać.
        Lepej zyję się w dzisiejszych czasch ludziom już ustawionym życiowo,
        dostęp do informcji, możliwość wyjazdow zagranicznych, możliwość ksztalcenia
        dzieci zagranicą itp.
        • po_godzinach Re: Kiedy łatwiej było wchodzić w dorosłość? 25.06.05, 21:22
          Ja wcale nie mówię, że dzis jest dobrze i wszystko OK.
          Dziwie sie tylko, jak mozna mówic, że za komuny było lepiej.

          Spójrz na kraje zachodniej Europy, gdzie nigdy komuny nie było - maja sie od
          Polski lepiej, czy gorzej?

          Więc jak - komuna nas zubożyła czy ubogaciła?
          • jula09 Re: Kiedy łatwiej było wchodzić w dorosłość? 25.06.05, 21:57
            W krajach Europy Zachodniej nie było takich zniszceń wiojennych jak u nas.
            Przez wiele lat po wojnie odbydowywano stolice, na odbudowę składał się cały
            naród.
            To były ogromne pieniądze, nie mówiąc o wkładzie pracy fizycznej młodzieży z
            całej Polski. Kiedy my likwidowaliśmy zniszcenia Europa ciągle się rozwijła.
            Przpaść między nami a Europą rosła.
            • po_godzinach Re: Kiedy łatwiej było wchodzić w dorosłość? 25.06.05, 22:01
              jula09 napisała:

              > W krajach Europy Zachodniej nie było takich zniszceń wiojennych jak u nas.
              > Przez wiele lat po wojnie odbydowywano stolice, na odbudowę składał się cały
              > naród.

              Co Ty powiesz - a Niemcy?


              > To były ogromne pieniądze, nie mówiąc o wkładzie pracy fizycznej młodzieży z
              > całej Polski. Kiedy my likwidowaliśmy zniszcenia Europa ciągle się rozwijła.
              > Przpaść między nami a Europą rosła.


              Rosła, bo u nich funkcjonowała normalna gospodarka.
              A u nas rosło zacofanie.

              Chodzi mi o to, że tam, gdzie nie było komuny, jakos dzieci chodzą do szkoły, a
              i wies ma się całkiem nieźle, czyz nie?

              Co za slogany - jakbym sie wczasie cofnęła - cały naród odbudowuje swoja stolicę
              tysiąc szkół na tysiąclecie
              '
              heh)))
              • Gość: Doom Re: Kiedy łatwiej było wchodzić w dorosłość? IP: *.aster.pl 25.06.05, 23:21
                > Co Ty powiesz - a Niemcy?

                A Niemcy przyjely plan Marshalla.

                Z reszta trudno sie nie zgadzac, chociaz dzis biadolace pokolenie 40-50 latkow
                woli pamietac pelne brzuchy zamiast kolejek, cenzury, M-3 po 20 latch czekania,
                i kartek na cukier.
                • po_godzinach Re: Kiedy łatwiej było wchodzić w dorosłość? 25.06.05, 23:27
                  Gość portalu: Doom napisał(a):

                  > > Co Ty powiesz - a Niemcy?
                  >
                  > A Niemcy przyjely plan Marshalla.

                  Wiem, że nie ma porównania. Ale nie można mówic, że gdyby nie "komuna" dzieci
                  by do szkół nie chodziły - bo tam, gdzie jej nie było jakoś chodziły i chodzą.
                  I całej winy zwalać na zniszcznia wojenne.
                  >
                  > Z reszta trudno sie nie zgadzac, chociaz dzis biadolace pokolenie 40-50
                  latkow
                  > woli pamietac pelne brzuchy zamiast kolejek, cenzury, M-3 po 20 latch
                  czekania,
                  >
                  > i kartek na cukier.

                  Ja nie mogę zrozumiec, jak mozna mówic, że wtedy było lepiej. Moja mama -
                  emerytka z niewielką emeryturą dziś mówi, że jest szczęśliwa, bo umrze w wolnym
                  kraju, a nie spodziewała sie nigdy tego.
                  Czy ludzie maja aż taką krótką pamięć???
                  • Gość: Doom Re: Kiedy łatwiej było wchodzić w dorosłość? IP: *.aster.pl 25.06.05, 23:37
                    "Byt okresla swiadomosc" - cytujac klasyka.

                    przy 20% bezrobociu, pauperyzacji, idealizuje sie przeszlosc - jak inaczej
                    Gierek cieszylby sie taka popularnoscia. I tak dobrze, ze nie Gomolka.
                    • po_godzinach Re: Kiedy łatwiej było wchodzić w dorosłość? 25.06.05, 23:44
                      Gość portalu: Doom napisał(a):

                      > "Byt okresla swiadomosc" - cytujac klasyka.

                      Czytałam w biografii Marksa, ze ponoc nigdy nie był w żadnej fabryce, ani
                      osobiście nie znał zadnego robotnika.
                      A, że był na utrzymaniu Engelsa, wiadomo nie od dzis.
                      Taki to był z niego dowcipny teoretyk ...

                      >
                      > przy 20% bezrobociu, pauperyzacji, idealizuje sie przeszlosc - jak inaczej
                      > Gierek cieszylby sie taka popularnoscia. I tak dobrze, ze nie Gomolka.

                      Wiem przecież, że nie jest dobrze, ale mimo wszystko myslę, że ludzie dzis maja
                      lepsze życie - a ci niedostosowani bezwzględnie powinni znaleźć sie pod opieką
                      odpowiednich organizacji, które pomoga im nauczyc sie przedsiębiorczości. A
                      część - która nie chce ani sie uczyć, ani pracować - jest skazana na marne
                      zycie, niestety.
                      No i dla mnie wartością nadrzędną jest wolność - nawet o suchym pysku))
                      • Gość: Doom Re: Kiedy łatwiej było wchodzić w dorosłość? IP: *.aster.pl 25.06.05, 23:55
                        > Wiem przecież, że nie jest dobrze, ale mimo wszystko myslę, że ludzie dzis
                        > maja lepsze życie

                        Oczywiscie, ze maja lepsze. A niektorzy nie sa w stanie zyc z odcieta pepowina.
                        Dla mnie wybor jest bezdyskusyjny (choc wolalbym nie o suchym pysku ;)
                        • po_godzinach Re: Kiedy łatwiej było wchodzić w dorosłość? 25.06.05, 23:59
                          Zaproponowałabym pieczeń wołową w rozmarynie, gdyby nie było tak późno).
                          Pieczoną na wolnym ogniu przy delikatnym jazzie (jaki to za głębokiej komuny
                          był muzyką zakazaną).
                          Została mi z obiadu.

                          Dobranoc).
                          • Gość: Doom Re: Kiedy łatwiej było wchodzić w dorosłość? IP: *.aster.pl 26.06.05, 00:03
                            Jazz - zawsze.
                            Dobranoc.
                        • Gość: jula Re: Kiedy łatwiej było wchodzić w dorosłość? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.06.05, 00:14
                          Proszę porozmawiać z ludźmi którzy mieszkają w regionach największego
                          bezrobocia np. pn-wsch. Polski, gdzie nie dochodzi juz kolej, ani PKS, bo
                          koszty utrzymania linii komunikacyjnech są zbyt wysokie dla regionu. PGR-y
                          upadły, ludzie wegetują, bez szans na lepsze życie.
                          Mogą odciąć pępowine, tylko co dalej.
                          Nie mają środkow na rozpoczęcie dzialalności gospodarczej, bank nie udzieli im
                          kredytów, bo nie mają dochodów, mieszkania w mieście tez nie kupia zresztą w
                          mieście tez brakuje pracy. Co można im poradzić?
                          • Gość: Ooo...właśnie Re: Kiedy łatwiej było wchodzić w dorosłość? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.06.05, 11:34
                            O tej części Polski mówię, te 3/4 bez szans.
                            • po_godzinach Re: Kiedy łatwiej było wchodzić w dorosłość? 26.06.05, 11:37
                              To jakie masz dla tych ludzi propozycje?
                              Jak w takim razie im pomóc, aby wyszli z biedy?
              • Gość: prawda Re: Kiedy łatwiej było wchodzić w dorosłość? IP: *.olsztyn.mm.pl 26.06.05, 01:49
                Oni mieli pomoc USA my ZSRR.
          • jula09 Re: Kiedy łatwiej było wchodzić w dorosłość? 25.06.05, 22:04
            Czy uważasz że dzisiejsze biedne dziecko z wielodzietnej rodziny wiejskiej ma
            szanse dostać się na bezpłatne studia w dobrej uczelni.
            A dawniej dzieci rozjżdzały się po Polsce, miały pracę w kopalniach,
            w stocznach, na wielkich socjalistycznych budowach.
            I tych ludzi stać było nawet jeśli byli robotnikami na to aby kształcić swoje
            dzieci. Koszty utrzymania na studiach nie były wielkie, a dziś mlodzież
            rezygnuje z akademików bo są za drogie.
            • po_godzinach Re: Kiedy łatwiej było wchodzić w dorosłość? 25.06.05, 22:10
              jula09 napisała:

              > Czy uważasz że dzisiejsze biedne dziecko z wielodzietnej rodziny wiejskiej ma
              > szanse dostać się na bezpłatne studia w dobrej uczelni.

              Będzie mu bardzo trudno, ale ma. To zalezy od jego determinacji. Sa na to
              przykłady.
              A wiesz, że przed wojna więcej procentowo dzieci z rodzin wiejskich studiowało,
              niż za komuny - przy wszelkich preferencjach typu "punkty za pochodzenie"?


              > A dawniej dzieci rozjżdzały się po Polsce, miały pracę w kopalniach,
              > w stocznach, na wielkich socjalistycznych budowach.

              Jasne. Czy takiej przyszłości chciałabyś dla swoich ewentualnych dzieci?


              > I tych ludzi stać było nawet jeśli byli robotnikami na to aby kształcić swoje
              > dzieci. Koszty utrzymania na studiach nie były wielkie, a dziś mlodzież
              > rezygnuje z akademików bo są za drogie.


              Oczywiście, wszędzie na świecie są ludzie bogaci i biedni, mądrzy i głupi,
              pracowici i leniwi. Zgadnij, kto ma sie lepiej?

              Zgoda, kiedys było łatwiej ludziom przeciętnym, dzis za to łatwiej ludziom
              mądrym, praowitym i przedsiębiorczym. Cos za coś.

              Jeśli tak bardzo to nas boli, wspomagajmy po prostu tych, którzy sa w gorszej
              sytuacji - a wiemy, że warto im pomagać.


              • jula09 Re: Kiedy łatwiej było wchodzić w dorosłość? 25.06.05, 22:30
                Nie wiedziałam, ze przed wojna tak dużo wiejskich dzieci studiowało.
                A kto finansował im studia?
                Piszesz, że są przypadki że wiejskie dzieci z biednych wielodzietnych rodzin
                dostają się do renomowanych uczelni. Ale są to takie wyjątki, że pisze o nich
                prasa.
                Za komuny studia były masowe, a młodzeiż wiejska miała dodatkowe przywileje np.
                punkty za pochodzenie.
                Obecnie bez dodaktkowych kursów przygotowawczych, czy korepetycji prawie nie ma
                szans by dostać się na np. medycynę.
                A których rodziców którzy miszkaą w dawnych PGR-ach stać na to gdy w biednym
                domy jesze 7 dzieci które trzeba nakarmić i wyposażyć do szkoły.
                Krytykujesz pracę w stczniach, czy kopalniach, myśłę że to lepsze niż mieszanie
                w ziemiance lub na dworcu.
                Jak powiedziałam poprzednio, lepie żyje się ludziom ktorzy już coś osiagnęli w
                życiu, ale rozmawiamy o młodzieży ktora dopiero rozpoczyna dorosłe życie.
                A startuje z różnego poziomu.
                • po_godzinach Re: Kiedy łatwiej było wchodzić w dorosłość? 25.06.05, 22:36
                  jula09 napisała:

                  > Nie wiedziałam, ze przed wojna tak dużo wiejskich dzieci studiowało.
                  > A kto finansował im studia?

                  Sponsorzy różnej maści - na przykład.

                  > Piszesz, że są przypadki że wiejskie dzieci z biednych wielodzietnych rodzin
                  > dostają się do renomowanych uczelni. Ale są to takie wyjątki, że pisze o nich
                  > prasa.
                  > Za komuny studia były masowe, a młodzeiż wiejska miała dodatkowe przywileje
                  np.


                  Masowe? To czemu na początku lat 90-tych wyższe wykształcenie miało - bodajże -
                  75 społeczeństwa?
                  >
                  > punkty za pochodzenie.
                  > Obecnie bez dodaktkowych kursów przygotowawczych, czy korepetycji prawie nie
                  ma
                  >
                  > szans by dostać się na np. medycynę.
                  > A których rodziców którzy miszkaą w dawnych PGR-ach stać na to gdy w biednym
                  > domy jesze 7 dzieci które trzeba nakarmić i wyposażyć do szkoły.
                  > Krytykujesz pracę w stczniach, czy kopalniach, myśłę że to lepsze niż
                  mieszanie


                  Bo ludziom sie w głowach poprzestawiało z tymi korepetycjami. Nie chciało sie
                  rodzicom czytac dzieciom książek w dzieciństwie ani uczyc ich świata, to potem
                  wpadaja w obsesje korepetycji.

                  Ja wiem, że jest trudno. Dlatego trzeba walczyc o dobre reformy systemu
                  edukacji - w tym stypedniów i finansowej pomocy biednym a zdolnym dzieciom. Ale
                  to juz sprawa sekmu i rząddu - skoro wybieramy takich ludzi to i mamy, jak mamy.
                  >
                  > w ziemiance lub na dworcu.
                  > Jak powiedziałam poprzednio, lepie żyje się ludziom ktorzy już coś osiagnęli
                  w
                  > życiu, ale rozmawiamy o młodzieży ktora dopiero rozpoczyna dorosłe życie.
                  > A startuje z różnego poziomu.
                  • po_godzinach Re: Kiedy łatwiej było wchodzić w dorosłość? 25.06.05, 22:37
                    Masowe? To czemu na początku lat 90-tych wyższe wykształcenie miało - bodajże -
                    75 społeczeństwa?


                    Miało byc 7% ))
                    • jula09 Re: Kiedy łatwiej było wchodzić w dorosłość? 25.06.05, 22:45
                      Jeśli juz to 10%.
                      Doranoc.
                  • jula09 Re: Kiedy łatwiej było wchodzić w dorosłość? 25.06.05, 22:44
                    Widzę, że nie masz już argumentów.
                    Odpowiez w stylu "Sponsprzy rożenj maści" jest na poziomiew dziecka że szkoły
                    podstawowej.
                    Szkoda mojego czasu na taka dyskusję bez konkretów.
                    Dziękuję za rozmowę która niczego nowego nie wniosła w moje poglądy.
                    Może ktoś inny pogada z Tobą o niczym.
                    Dobranoc.
                    • po_godzinach Re: Kiedy łatwiej było wchodzić w dorosłość? 25.06.05, 22:44
                      dobranoc
            • jula09 Re: Kiedy łatwiej było wchodzić w dorosłość? 25.06.05, 22:13
              Przez komunę zniekształciła się nasza mentalność.
              To co wspólne jest niczyje, mozna to zmiszcyć, ukraść
              Nie portafimy samodzielnie myśleć, nie many swojego zdania lubimy być
              manipulowani przez media. Ucząca się młodzeż od niedawna na większą skalę,
              szuka pracy dla siebie, co w krajch zachodznich jest prawie normą.
              Z zachodu przychodż do nas dobre wzorce, chociaż nie wszystkie.
              • po_godzinach Re: Kiedy łatwiej było wchodzić w dorosłość? 25.06.05, 22:15
                jula09 napisała:

                > Przez komunę zniekształciła się nasza mentalność.
                > To co wspólne jest niczyje, mozna to zmiszcyć, ukraść
                > Nie portafimy samodzielnie myśleć, nie many swojego zdania lubimy być
                > manipulowani przez media. Ucząca się młodzeż od niedawna na większą skalę,
                > szuka pracy dla siebie, co w krajch zachodznich jest prawie normą.
                > Z zachodu przychodż do nas dobre wzorce, chociaż nie wszystkie.


                No własnie. I to jest największy bół.
              • Gość: i co ty na to Re: Kiedy łatwiej było wchodzić w dorosłość? IP: *.olsztyn.mm.pl 26.06.05, 01:27
                Co Ty wiesz o szukaniu pracy przecież w tym kraju zatrudniają według znajomości
                a nie kwalifikacji.
            • Gość: jan_wu Re: Kiedy łatwiej było wchodzić w dorosłość? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.06.05, 11:40
              Wyjechaly ze wsi i dosyc. Piastuja teraz stanowiska we wladzach centralnych i w
              terenie ale o daniu takiej szansy nastepnym nie mysla. Po co robic sobie
              konkurencje.
              • Gość: samanta Re: Kiedy łatwiej było wchodzić w dorosłość? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.06.05, 12:20
                Panie Michale23.
                Widać, że czyta Pan dużo gazet.
                Gratuluje.
                Serdecznie pozdrawiam.
    • Gość: m Re: Kiedy łatwiej było wchodzić w dorosłość? IP: *.smstv.pl / *.smstv.pl 25.06.05, 23:02
      Nie tylko polityczna rzeczywistość się zmieniła, ale także technologie.
      Co innego zajmuje teraz czas. inna jest szybkość komunikacji.
      Można spróbować porównania: wystarczy wyłaczyć kolor w tv i zaprogramować
      tylko! dwa programy. Wyłączyć internet, komórkę, telefon stacjonarny.
      (najlepiej umówić się na te działania razem z sąsiadami). Z zakupów robić tylko
      podstawowe, a papier toaletowy ma być tylko szary! Mało zagranicznych
      produktów, po sklepach można chodzić(wtedy się stało:)no coś trzeba z tym
      czasem robić. Piwa nie ma (puby itd. nie istnieją)-z ciekawszych alkoholi
      czysta, dorywczo zwykłe wino.
      Jako nastolatkę(młodszą) na oranżadę było mnie stać codziennie, na sok z
      czarnej porzeczki(tymbark o,33l za 4zł 50) już nie.
      W liceum było lepiej, pojawiło się więcej prywatnych sklepów.
      Obce kraje były nadal obce, poza Demoludami:)
      Niestety ciekawe sprawy, tematy, prace ,badania były skażone specyficzną racją
      (jedyną słuszną:)
      Żałuję, że nie urodziłam się później-chociaż o 10 lat. Byłabym dziś
      informatykiem świetnie znajacym języki nie tylko programowania:)

      Zakładając, że PRL skończył sie w 1989 r-ja już miałam pracę, dwoje dzieci,
      mieszkanie.
      Nie zdecydowałabym się na małżeństwo bez pracy i mieszkania. (Pomijam
      sytuację , gdy ktoś bogato urodzony, a chałupa rodziców i trzy rodziny
      pomieści:)
      Podziwiam młodych, którzy na taką desperację się decydują...i kibicuje im. Wg
      obecnego systemu potrzebujemy dzieci-bym ja dostawała kiedyś emeryturę:)

      Często słyszę, jak obecne młode pokolenie "tęskni " za czasami komuny.
      Ciekawe, co zrobiliby, gdyby o 22 ktoś kazał im być już w domach, gdyby kazano
      klaskać w rytm: "niech zyje"...
      • Gość: Doom Re: Kiedy łatwiej było wchodzić w dorosłość? IP: *.aster.pl 25.06.05, 23:05
        > gdyby kazano klaskać w rytm: "niech zyje"...

        ...Papiez?

        No i skad wziac szary papier..
        • Gość: m Re: Kiedy łatwiej było wchodzić w dorosłość? IP: *.smstv.pl / *.smstv.pl 26.06.05, 07:35
          Kazano, a to chyba co innego niż dobrowolne uczestnictwo.
    • Gość: kiedys Re: Kiedy łatwiej było wchodzić w dorosłość? IP: *.olsztyn.mm.pl 26.06.05, 01:21
      Za II RP bo teraz niestety jeszcze nie mamy kapitalizmu ale kto wie może kiedyś
      będziemy mieli.
    • Gość: Michał23 Re: Kiedy łatwiej było wchodzić w dorosłość? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.06.05, 10:41
      Wg mnie czasów komunizmu oraz obecnych nie da się w ogóle porównać. To
      całkowicie inne epoki. Za komuny był spokój, stabilizacja, ale bez fajerwerków.
      Jednak to co było w Polsce wtedy było abstrakcją - państwo funkcjonowało na
      kredyt. Dobre samopoczucie Polaków w tamtych czasach wynikało z faktu, iż
      Polska była oddzielona od krajów zachodnich żelazną kurtyną. I ludzie wiedzieli
      o 'dobrobycie' tyle co zobaczyli w NRD czy u sąsiada w Polsce. Tak więc nie
      czuli się frustrowani tym co mają, bo inni nie mieli wiele lepiej. O tym jak
      żyło się na zachodzie nikt nie wiedział(w każdym razie nie było presji na
      sukces (czy było takie pojęcie jak sukces??)).
      Teraz granice są otwarte, media zalewają nas potokiem informacji z Zachodu.
      Więc np. jeżeli przeciętny Polak widzi reklamę Toyoty Avensis to go krew zalewa
      1)z powodu obrzydliwej formuły reklam, które są bezczelne i aroganckie; 2)
      poneważ go nie stać na nią(tak przynajmniej wydaje mi się). Jest
      współzawodnictwo pomiędzy ludźmi. Jednakże teraz zaczynamy konkurować z
      najlepszymi(tzn. porównywać się przynajmniej do nich) a nie z NRD,Czechami,
      Rumunią itd., itd.
      Inną sprawą jest, że to co jest teraz to jest tzw.'wczesny kapitalizm', coś
      podobnego do tego co było w Polsce w latach 20-stych XXw. Krwiożerczy, nierówne
      szanse itd itd. Jednakże, uważam że dla ludzi którzy włożą maximum
      zaangażowania w swoją karierę, rozwój(oraz mają wizję tego co chcą robić w
      przyszłości) droga jest otwarta. Żyjemy w czasach bezkompromisowych i ciężkich,
      więc każdy musi dokonać wyboru między robiemiem sobie przyjemności(życie
      towarzyskie,rodzina,imprezki itd.,itd.) a poświęcaniu czasu
      pracy/nauce/obowiązkom. Ci, którzy nie są dziś bezkompromisowi i twardzi nie
      osiągną swojego celu. A dla tych, którzy stawiają na realizację swoich celów (i
      mających odrobinę szczęścia), być może czeka sukces w życiu, gdyż dziś
      perspektywy są ogomne. Pozdrawiam; Rat Race lives!
      • Gość: 1961 Re: Kiedy łatwiej było wchodzić w dorosłość? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.06.05, 12:30
        Państwo myślało za swoich niewolników i wszystko im organizowało, najpierw
        szkoła, potem dwuletnia służba wojskowa i na koniec praca (w latach
        osiemdziesiątych istniał obowiązek pracy!!). A poza tym byliśmy młodzi i
        piękni, czy może być lepiej?
        • Gość: samanta Re: Kiedy łatwiej było wchodzić w dorosłość? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.06.05, 12:43
          Nie wszyscy byli piękni, nie wszyscy byli młodzi,
          ale nie musieli żyć za 30 zł miesięcznie jakie otrzymują z opieki społecznej.
          Nie musieli też myśleć o tym ,że jeśli zachorują na raka,
          to żeby zdązyli przed 65 rokiem życia.
          • po_godzinach Re: Kiedy łatwiej było wchodzić w dorosłość? 26.06.05, 12:52
            To prawda, że jest duża grupa ludzi nie radzących sobie w zyciu.
            Co jednak Waszym zdaniem należy zrobić, aby tę sytuację poprawić?
            Konkretnie.
            • Gość: Konkret Re: Kiedy łatwiej było wchodzić w dorosłość? IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 26.06.05, 14:41
              W przypadku emerytow na przyklad urodzic sie ponownie.
              • Gość: m Re: Kiedy łatwiej było wchodzić w dorosłość? IP: *.smstv.pl / *.smstv.pl 26.06.05, 15:31
                Wytłumacz dlaczego? Czy znaczy to, że emerytom kiedyś będzie lepiej?
                Czy że dawniej było im lepiej? Nie sądzę.
                W sumie pytanie jest o wchodzenie w dorosłość. zapytajcie młodych, czy chcą jak
                teraz niby pod górę, ale z wsystkimi gadżetami, czy jak dawniej niby lepiej,
                ale tak szaro, skromnie.
                Jedno jest pewne-dawniej ważniejszy był człowiek, teraz pieniądz.
                Dawniej był wróg, przeciw któremu młodzież mogła wyrazić swój bunt, teraz
                wyraża na sobie nawzajem i na innych niewinnych.
                • Gość: Konkret Re: Kiedy łatwiej było wchodzić w dorosłość? IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 27.06.05, 02:35
                  Pytanie jak konkretnie pomoc ludziom ktorzy w dzisiejszej Polsce sobie nie
                  radza w przypadku emerytow (ktorzy w duzej mierze sobie nieradza )pozostanie
                  bez odpowiedzi tak dlugo jak dlugo nie bedzie rozbudowana pomoc socjalna.Emeryt
                  nie moze wyjechac za granice bo nikt go nie zatrudni i sily juz nie te. W kraju
                  beznadzieja i ciagle podwyzki oraz zabieranie skromnych srodkow ktore posiadaja
                  zamiast wspierania (dodatki rodzinne itp) . A mlodzi i zdolni do pracy majac
                  dzisiaj tyle mozliwosci zarobienia za granica nie powinni narzekac tylko zabrac
                  sie dziarsko do roboty. Owszem mozna czekac na te przyslowiowa manne z nieba,
                  ale niekoniecznie mozna sie tego doczekac.
                  • Gość: m Re: Kiedy łatwiej było wchodzić w dorosłość? IP: *.smstv.pl / *.smstv.pl 27.06.05, 07:24
                    Gdyby przygotowano dokładny obraz społeczeństwa pod wzgledem środków, z jakich
                    się utrzymują to okazałoby się, czy emeryci są najbiedniejszą grupą, czy
                    renciści, czy może to jest tak, że w małżeństwach wieku emerytalnego tylko
                    jedno ma emeryturę, bo kiedyś z jednej pensji utrzymywano rodzinę, kobieta nie
                    pracowała, a teraz ceny już nie te...
                    Bieda jest na wsiach, tam osoba starsza w rodzinie z emeryturą jest
                    pielęgnowana, wożona do lekarza, oby jak najdłużej żyła, bo w niejednym
                    gospodarstwie ratuje rodzinę od nędzy.

                    Jedni mówią, by obniżyć najniższą płacę, że powstanie więcej etatów, to
                    nieprawda, będzie ich tyle samo, tylko ludzie pracujący na etacie już nawet
                    siebie nie utrzymają.
                    Raczej podnieść najniższą wtedy z takiej jednej pensji mała rodzina się utrzyma.

                    Niepokojacym jest, że wiele osób (młodych) nie szuka pracy. Jest im dobrze na
                    garnuszku rodziców. Bo nie chce im się pracować, bo uważają, że za małe
                    pieniadze, to im się nie opłaca do pracy chodzić. Chcieliby od razu dużo.
                    A zapominają, że by kiedyś zostać emerytem trzeba mieć te 20 lat pracy. I to
                    nie na czarno.
                    Teraz dobrze, a co potem? Fala biedy wśród starszych chyba dopiero przed nami.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka