zazdrosny_maz
05.07.05, 11:29
nie pomoże zagranicą i jeszcze cieszy się z jego nieszczęścia ....
wróciłam właśnie z Krety gdzie przekonałam się o tym dogłębnie...
aż wstyd....
kupiliśmy wycieczkę w lokalnum biurze, bo zamarzyło nma się Santorini a było
taniej o 30 euro od osoby (4 osoby-spora oszczędność), okazało się ze nawet
jest j.polski, wiec super.... po dopłynięciu okazało się,że j.polski jest dla
klientów Itaki, ale są miejsca wiec nas dołączą... jednak pilot Itaki
powiedział,że nie weźmie nas dla zasady, bo chcieliśmy zaoszczędzić to teraz
mamy. był z siebie bardzo dumny i rozpowiadał na prawo i lewo jaką to mamy
nauczkę. oczywiście polaczki-turyści też byli zachwyceni
naszym "nieszczęściem"
tylko,ze nasz pech okazał się bardzo sympatyczny, bo nagle wszyscy zaczęli
sie o nas troszczyć. kilka osób oprócz polaczka zaoferowali nam pomoc. Nawet
Rosjanka chciała nas przygarnąc do swojej grupy. w końcu wylądowaliśmy w
woelojęzycznym autokarze i było super!!!
ja rozumiem, że koleś liczy tylk kasę z wycieczki, ale boli mnie to, że inni
przygarniali swoich ziomali i nami też się interesowali, bo chcieli, żebyśmy
byli zadowoleni z wycieczki.
dobrze, że znaliśmy język, bo inaczej.... jedyna osoba, która mogłaby nam
pomóc, nie kiwnęła by palcem.....
podobnie jest z Polkami, które tam pracuja - pdzej pomogą im Rosjanki czy
Grecy niż Polacy....przykre