Dodaj do ulubionych

Czy sztuka współczesna to jedna WIELKA ściema???

22.11.05, 13:15
Takie pytanie naszło mnie ostatnio, gdy zobaczyłem w prasie "dzieło"
niejakiego Tarasewicza, który maluje "słynne" złoto-żółtepaski na scianach i
innych konstrukcjach. Jestem z poznania i w kulczykowym makrecie ( Stary
Browar) są dwie takie kolumny.

Innym razem słynny mecenas sztuki Kulczyk dopomógł zaistnieniu w owym
Browarze wystawy sztuki współczesnej. Gdy obejrzałem eksponaty, naszła mnie
jedna refleksja - super byc wspołczenym artystą i nawlekać na nitkę stare
mydła( !) i wmawiać, że to metafora śmierci.

Albo w galerii warszawskiej wielka uczta duchowa - młoda artystka obiera
ziemniaki lub buduje karmniki.

O Nieznalskiej nie wspomne, bo trzeba był LPR-u, by ktokolwiek dowiedział się
o jej tfurczości.
Obserwuj wątek
    • Gość: croyance Re: Czy sztuka współczesna to jedna WIELKA ściema IP: *.server.ntli.net 22.11.05, 13:54
      Ja nie moge przezyc bialych klockow wystawionych w Galerii Tate jako sztuke ...
      na Boga, troche wiecej kreatywnosci! Tzw. artysci, pomyslcie troche,
      pokombinujcie, mozna zrobic tyle fajnych rzeczy ze swiatlem, woda, bankami
      mydlanymi, liscmi, jest tyle wspanialych pomyslow, nie wystarczy k. postawic
      klocki i finito.
      Pomyslowosc ludzka siega dna.
      • b-beagle Re: Czy sztuka współczesna to jedna WIELKA ściema 22.11.05, 14:27
        Nie tak łatwo wymyślić cos nowego ((((
        • croyance Re: Czy sztuka współczesna to jedna WIELKA ściema 23.11.05, 15:48
          Alez bardzo latwo! Dlatego mnie to zastanawia.
    • llukiz Re: Czy sztuka współczesna to jedna WIELKA ściema 22.11.05, 14:44
      Jeśli jest się w miarę na poziomie to łatwo odróżnić sztuke od ściemy. Jeśli
      patrzysz na coś i myślisz sobie "to jest kurw. niesamowite... ale ten gościu
      zaje.iście to wymyślił" to wtedy mamy doczynienia ze sztuką. Takie odczucia
      nachodzą np. podczas oglądania Dalego Salvadora czy też Malczewskie. A gdy się
      na cość patrzy i myśli "co to ma być? sam też potrafię druty poskręcać i plamy
      pomazać" to wtedy wiadomo że to zwykłe gó.., a nie sztuka.
    • seth.destructor Plastusie 22.11.05, 15:11
      W Polsce szkół plastycznych jest dużo, co roku opuszcza każdą z nich kilkunastu
      przynajmniej absolwentów... a ilu z nich jest powszechnie znanych?

      Dla mnie to strata pieniędzy,kiedy panstwo finansuje "instalacje" z powyginanych
      drutów dla plastusi, która załatwiła sobie wystawę po znajomości albo seksie (no
      bo talentu w bohomazach nie widać).

      Od paru lat śledzę sobie współczesną sztukę i naprawdę rzadko można spotkać coś
      pięknego, o wiele częściej dziwnego albo obrazoburczego.
      • po_godzinach Re: Plastusie 22.11.05, 15:29
        Seth, to nie jest takie proste.
        Sztuka zawsze była odzwierciedleniem rzeczywistości, jakby komentarzem do niej.
        Nie mylmy pojęć - osoby kończące szkoły plastyczne nie sa jeszcze artystami, a
        ich dzieła sztuką.

        Jest tak, że istniej sztuka dekoratywna (ładna) i "społeczna" - komentująca
        współczesność, często więc "obazoburcza". Ludzie czynią tez eksperymenty
        formalne, ciwego do opisania jakiegos zjawiska językiem plastyki.

        Sprawa sie komplikuje, gdy przyznamy, że Polacy ani w szkołach, ani w
        domach "sztuki" nie uczą się - trudno im więc poroszać się w tym świecie,
        często zatrzymali sie na poziomie Malczewskiego, a w najlepszym razie Picassa -
        a tutaj bez obszernej wiedzy z historii sztuki i kultury trudno sie poruszać.

        "Dla mnie to strata pieniędzy,kiedy panstwo finansuje "instalacje"

        PS. Proponujesz zamknąć szkoły plastyczne, muzyczne, filmowe itp?)

        Co do polskich artystów "powszechnie znanych" jest spośród Polaków współczesnie
        zyjących kilka nazwisk. I to cieszy.

        • po_godzinach poprawiam) 22.11.05, 15:31
          jest
          "formalne, ciwego do opisania jakiegos zjawiska językiem plastyki."

          powinno być:
          "formalne, szukając właściwego języka do opisania jakiegos zjawiska językiem
          plastyki."
        • llukiz Re: Plastusie 22.11.05, 17:22
          > często zatrzymali sie na poziomie Malczewskiego, a w najlepszym razie Picassa

          a jak już się ktoś rozwinie to do jakiego poziomu dochodzi? Możesz proszę
          odpowiedzieć? Co jest tym ostatnim stadium i na jakim poziomie Ty jesteś?
          • po_godzinach Re: Plastusie 22.11.05, 17:33

            > a jak już się ktoś rozwinie to do jakiego poziomu dochodzi? Możesz proszę
            > odpowiedzieć? Co jest tym ostatnim stadium i na jakim poziomie Ty jesteś?

            A sądzisz, że jest jakaś jedna norma dla wszystkich ludzi?

            Jedni zatrzymują sie na disco polo, inni na Claude-Michel Schonbergu.

            Niektórym zaś dane wznieśc się na wyżyny)

            (na jakim ja jestem poziomie, przemilczę, bo to moja prywatna sprawa)
            • llukiz Re: Plastusie 22.11.05, 23:54
              > A sądzisz, że jest jakaś jedna norma dla wszystkich ludzi?

              W swoim poprzednim poście wyraźnie dałaś do zrozumienia że są wyższe poziomy, a
              więc ci co się zatrzymali na malczewskim stoją niżej.

              > (na jakim ja jestem poziomie, przemilczę, bo to moja prywatna sprawa)
              Rozumiem że wstydzisz się własnego poziomu tak samo jak wyborcy Lepera w sądażach.
              • seth.destructor Re: Plastusie 22.11.05, 23:58
                *sondażach
              • po_godzinach Re: Plastusie 23.11.05, 01:02

                > więc ci co się zatrzymali na malczewskim stoją niżej.

                O tyle, o ile stoi "niżej" ktoś po szkole zasadniczej mechanicznej od inzyniera
                mechanika.
                >
                > > (na jakim ja jestem poziomie, przemilczę, bo to moja prywatna sprawa)
                > Rozumiem że wstydzisz się własnego poziomu tak samo jak wyborcy Lepera w
                sądaża
                > ch.

                Możesz rozumiec tak, jak Ci wygodnie.
                >
                • llukiz Re: Plastusie 23.11.05, 09:44
                  > O tyle, o ile stoi "niżej" ktoś po szkole zasadniczej mechanicznej od inzyniera

                  Twoje teorie są nadzwyczaj nietrafione. Jeśli już miał bym użyć porównanie to,
                  przyrównył bym tu raczej inżyniera do absalwenta prawa.

                  > Możesz rozumiec tak, jak Ci wygodnie.

                  Dziękuję za potwierdzenie moich przypuszczeń
                  • po_godzinach Re: Plastusie 23.11.05, 10:50

                    > Twoje teorie są nadzwyczaj nietrafione. Jeśli już miał bym użyć porównanie to,
                    > przyrównył bym tu raczej inżyniera do absalwenta prawa.

                    A dlaczegóż to?

                    • llukiz Re: Plastusie 23.11.05, 13:39
                      bo nie sugeruje to że jeden rodzaj sztuki jest gorszy od drugiego
                      • po_godzinach Re: Plastusie 23.11.05, 13:47
                        Jesli zgodzimy się z definicją prof. W. Tatarkiewicza, wg której sztuka jest
                        odtwarzaniem rzeczy, konstruowaniem form bądź wyrażaniem przeżyć, pod
                        warunkiem, że efekt tego odtwarzania, konstruowania, wyrażania zdolny jest
                        zachwycać, wzruszać lub wstrząsać - to tak.
        • seth.destructor Mecenat 22.11.05, 21:50
          Rozchodzi się o mecenat. W dawnych czasach był sobie taki panisko, który dawał
          wikt i opierunek artyście i artysta tworzył to, co się panisku podobało. Efektem
          czego jest cała masa DZIEŁ przez duże D. Watpisz, że kiedyś istnieli
          instalatorzy, co robili rzeźby ze zdechłych koni i wróbli? Oczywiście, że byli,
          ale nikt im za to nie płacił, więc ich dzieła się rozsypały.
          W póxniejszych czasach rolę mecenasa przejęło państwo, a co za tym idzie sztuka
          związała się z polityką. Ponieważ nowe paniska paniskami nie były, ale pozorowac
          chciały, że są, więc pieniądze dawały i myślały, że jak zachwycą się plątaniną
          rurek czy obrazkiemz mikroskopijnych cyferek, to okażą swoją paniskowatość i
          kulturę...
          A teraz? Mecenasem są konsumenci. Utrzymywanie artystów, którzy mają mały zbyt
          swych dzieł nie ma sensu. Wielkośc artysty polega na popycie na jego prace. A
          powiedzsama, czy postawiłabyś sobie w domu zdechłego konia z wypreparowanym
          płodem małpy w pysku? Takich ludzi, co to lubią jest mało, więc taka sztuka nie
          ma popytu, więc utrzymywanie jej na siłę to jest wbrew naturalnej ewolucji gatunku.

          Podobnie z filmem i teatrem. Film się utrzymuje, jeśli jest dobry i ludzie na
          niego chętnie do kina chodzą i płacą za bilety i DVD. Nie płaca za dyplomy
          aktorów, bo przecież często naturszczyki dostają rolę, piosenkarze albo
          skorumpowani producenci:^)

          Dobra sztuka przetrwa. Zła skończy na śmietniku.
          • po_godzinach Re: Mecenat 23.11.05, 01:11
            seth.destructor napisał:

            > Rozchodzi się o mecenat. W dawnych czasach był sobie taki panisko, który dawał
            > wikt i opierunek artyście i artysta tworzył to, co się panisku podobało.
            Efekte
            > m
            > czego jest cała masa DZIEŁ przez duże D.

            Oczywiście, co wcale nie znaczy, że każde dzieło wykonywane dla paniska
            byłodziełem przez duże D). Zauważ, że piszesz o długim okresie czasu.

            Watpisz, że kiedyś istnieli
            > instalatorzy, co robili rzeźby ze zdechłych koni i wróbli?
            Oczywiście, że byli,

            Nic mi o tym nie wiadomo).

            > W póxniejszych czasach rolę mecenasa przejęło państwo, a co za tym idzie
            sztuka
            > związała się z polityką. Ponieważ nowe paniska paniskami nie były, ale
            pozorowa
            > c
            > chciały, że są, więc pieniądze dawały i myślały, że jak zachwycą się plątaniną
            > rurek czy obrazkiemz mikroskopijnych cyferek, to okażą swoją paniskowatość i
            > kulturę...

            Gdzie państwo, a gdzie nie. W krajach zachodnich państwo tak znowu chętnie tym
            mecenasem nie bywało.

            Co do obrazków z cyferek - gdybys na nie spojrzał jak na policzony i odliczony
            upływ czasu i zycia - co byc powiedział?

            > A teraz? Mecenasem są konsumenci. Utrzymywanie artystów, którzy mają mały zbyt
            > swych dzieł nie ma sensu. Wielkośc artysty polega na popycie na jego prace. A
            > powiedzsama, czy postawiłabyś sobie w domu zdechłego konia z wypreparowanym
            > płodem małpy w pysku? Takich ludzi, co to lubią jest mało, więc taka sztuka
            nie
            > ma popytu, więc utrzymywanie jej na siłę to jest wbrew naturalnej ewolucji
            gatu
            > nku.
            >
            > Podobnie z filmem i teatrem. Film się utrzymuje, jeśli jest dobry i ludzie na
            > niego chętnie do kina chodzą i płacą za bilety i DVD. Nie płaca za dyplomy
            > aktorów, bo przecież często naturszczyki dostają rolę, piosenkarze albo
            > skorumpowani producenci:^)
            >
            > Dobra sztuka przetrwa. Zła skończy na śmietniku.

            Ludziom zawsze najbardziej będzie podobała się muzyka pop. czy to znaczy, że
            jest to najbardziej wartościowa muzyka?

            Jakoś nie mogą tez zgodzić się, że najlepsze filmy to te oskarowe, zdecydowanie
            wole inne kino).

            • llukiz Re: Mecenat 23.11.05, 10:06
              > Jakoś nie mogą tez zgodzić się, że najlepsze filmy to te oskarowe

              Zawsze mnie zastanwiało dlaczego w środowisku wszelkiego rodzaju snobów modnie
              jest twierdzić, że nie lubi się filmów oskarowych.

              > Ludziom zawsze najbardziej będzie podobała się muzyka pop. czy to znaczy, że
              > jest to najbardziej wartościowa muzyka?

              Ależ nie!!! Najbardziej wartościowy jest jazz - bezskładne rzempolenie bez melodi
              • po_godzinach Re: Mecenat 23.11.05, 10:48

                > Zawsze mnie zastanwiało dlaczego w środowisku wszelkiego rodzaju snobów modnie
                > jest twierdzić, że nie lubi się filmów oskarowych.

                Bo widocznie nie każdy lubi rosół z makaronem.

                > Ależ nie!!! Najbardziej wartościowy jest jazz - bezskładne rzempolenie bez
                melo
                > di

                Jasne. Szczególnie Take Five.
                • llukiz Re: Mecenat 23.11.05, 13:46
                  znów nie trafne porównanie.

                  rosół z makaronem to filmy klasy B. Filmy oskarowe to wykwintny obiad
                  przyrządzony w szykownej restaracji. Natomiast kino alternatywne to regionalne
                  potrawy, czasami smaczne, lecz najczęściej obrzydliwe.
                  • po_godzinach Re: Mecenat 23.11.05, 13:48
                    najbardziej lubię kino czeskie)
              • kuntaakinte Re: Mecenat 27.11.05, 02:18
                Nie masz sie czym chwalić, ze ci słoń nadepnął na ucho i że masz ubogie doświadczenia z muzyką. Jak nie wiesz jak sie ma jazz do tzw melodyjnosci, to sie nie odzywaj.
                Po godzinach dała świetny przykład z klasyki. Posłuchaj sobie "Take five" Brubecka, to dobry przykład potwierdzający twoją ignorancję w temacie

                Na marginesie: najbardziej melodyjna jest muzyka biesiadna i disco polo.
                Pewnie takiej słuchasz, więc niedziwota ze uważasz jazz za rzępolenie.
                "Wyżej dupy nie podskoczysz", znasz to powiedzenie?
      • marcinlet Re: Plastusie 27.11.05, 17:59
        seth.destructor napisał:

        > Od paru lat śledzę sobie współczesną sztukę i naprawdę rzadko można spotkać
        coś
        > pięknego
        A co to jest "piękno"? Dlaczego sztuka ma się ograniczać tylko do piękna,
        brzydota nie zasługuje na bycie sztuką?




    • Gość: zenek Re: Czy sztuka współczesna to jedna WIELKA ściema IP: 212.160.172.* 22.11.05, 15:34
      Gównem a nie sztuką można też nazwać muzykę Pendereckiego bo "taka
      niemelodyjna".
      • Gość: kaprys Re: Czy sztuka współczesna to jedna WIELKA ściema IP: *.icafe.spacenet.de / *.icafe.spacenet.de 23.11.05, 03:09
        Co za panstwo dotuje artystow? Czy moge dostac adres z dotacjami? Jeszcze mi
        panstwo ani grosza nie dalo a ciagle ktos podejrzewa mnie o konszachty z tym
        tworem! Ile tej sztuki wspolczesnej w Polsce? Piec instytucji na krzyz? Przeciez
        tu nawet wolnego wyboru nie ma w takim ciasnym pudelku!
        • 17_mgnien_wiosny Re: Czy sztuka współczesna to jedna WIELKA ściema 23.11.05, 09:44
          Wiem, że są artyści "na etacie" państwa, np. w Holandii (prawdopodobnie w wielu
          krajach)dostają stypendia artystyczne, w zamian zdaje się muszą coś tam
          "stworzyć" czym później płatnik dysponuje. Ma to sens, jeśli trafi na dobrego
          artystę a nie hochsztaplera, ale do tego są potrzebne czytelne zasady konkursów.
    • kosciol.mlodziezy.psychicznej 10 punktów: 23.11.05, 12:17
      oto 10-cio punktowy poradnik rdzennie polskiego twórcy:

      1. najpierw należy przeprowadzić badania naukowe
      2. potem zastanowić się, czy warto tworzyć
      3. kiedy juz dzieło powstanie, należy się ponownie zastanowić, czy warto
      4. następnie trzeba oddać dzieło pod osąd zdrowego ludu pracującego
      5. po czym ponownie się zastanowić, czy warto było
      6. należy też poważnie przemyśleć, czy dzieło nie będzie wzbudzało wstrętu
      7. w przypadku wzbudzania, należy ponownie przemyśleć swoją postawę
      8. należy kategorycznie unikać sytuacji, w których nasze dzieło mogłoby być
      nagrodzone, zwłaszcza za granicą. takie dzieło będzie wzbudzać wstręt u zdrowego
      ludu pracującego, pragnącego sztuki prostej, czytelnej i robotniczej
      9. podobnie z opisaniem naszego działa w jakimkolwiek wydawnictwie poświęconym
      sztuce. dopuszczalna jest tylko krytyka w tabloidach i wydawnictwach typu "nasz
      dziennik" (docierających wyłącznie do zdrowej tkanki narodu)
      10. w przypadku otrzymania nagrody (zwłaszcza zagranicznej) lub opisania w
      periodyku branżowym, należy swoje dzieło natychmiast zniszczyć, aby nie
      wzbudzało więcej wstrętu
      • tripper co to za brednie? 23.11.05, 13:43
        ktos tu jest ostro beznadziejny. chetnie bym go skonfrontowal z osobami
        zajmujacymi sie sztuka wspolczesna, o ile ten by sie zgodzil pokazac twarz (w co
        watpie)
        • kosciol.mlodziezy.psychicznej Re: co to za brednie? 23.11.05, 14:29
          Te brednie to Program Utrwalania Prawdziwie Polskiej i Patriotycznej Sztuki
          Współczesnej-przedruk z TV TRWAM.
          • karmin-cynober Re: co to za brednie? 29.11.05, 02:12
            Czy telewizja TRWAM kupuje sztuke? Niech sobie popieraja swoich artystow wedlug
            ich programow, tworza Oskary i dotacje. Jak nie ich artysci, nie ich wystawy,
            nie ich pieniadze to niech sie odkleja.
    • tripper Re: Czy sztuka współczesna to jedna WIELKA ściema 23.11.05, 13:45
      bardzo duzo takiej uniwersalnej niewspolczesnej sztuki (widoczki, pejzaze,
      martwe natury) mozna kupic w komisie OKAZJA przy rondzie Daszynskiego, ceny juz
      od 50 zlotych, zapraszam
    • mwookash Wiesz to jest jak z winem 23.11.05, 13:54
      Tudno na początku znaleźć uwielbienie dla najlepszych z win. Dobre wino z
      marszu Ci nie posmakuje. Nie odbieraj tylko moich słów jako złośliwych.
      Najczęściej aby rozumieć sztukę współczesną trzeba wcześniej naprawdę wiele
      zobaczyć i się nauczyć. I tak ostatecznie nie wszystko do wszystkich musi
      trafić.
      Poza tym dobra sztuka to nie koniecznie taka co się podoba.
      • Gość: fanta Re: Wiesz to jest jak z winem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.11.05, 15:23
        Jasne, najlepiej 2 razy machnąć płótno pędzlem zanurzonym w wodzie po wypranych
        skarpetkach, przykleic na płótno zyletkę, w podkładzie puścić jakiś kawałek
        RAMSTEINA i już mamy metaforę polskiej interwencji w Iraku....

        Każda galeria to weżmie...

        A tak na serio - współcześnie artystą jest ten , kto wmówi innym że artystą
        jest.

        A im bardziej jakieś "dzieło" jest poje....ane tym lepiej - odbiorca zbaranieje
        a artycha stwierdzi, ze właśnie o to mu chodziło....
        • mwookash Jeśli masz takie podejście to 23.11.05, 15:53
          może lepiej dać sobie z tym spokój i zostawić sztukę w spokoju? I jak Ci się
          czyjeś prace nie podobaja to zrób lepsze. IMHO
          • po_godzinach Re: Jeśli masz takie podejście to 23.11.05, 15:56
            Nie irytuj się)
            Tak juz jest, ze na polityce, ekonomii i sztuce kazdy ma ambicje się znać)
            • Gość: ARS każdy ma taką sztukę na jaką zasługuje IP: *.icpnet.pl 23.11.05, 18:34
              Zakładając, że określenie <sztuka współczesna> oznacza bieżącą twórczość osób mających
              specjalistyczne wykształcenie zawodowe stopnia średniego lub wyższego /czasem obydwa/ ? to na
              wstępie trzeba powiedzieć, że NIE MA OBOWIĄZUJĄCYCH KRYTERIÓW OCEN. Wszystko dziś jest sztuką,
              co uczynił twórca, lub osoba sama sobie przyznająca ten status.

              Sztuka zawsze była towarem, choć realizowana była głównie NA ZAMÓWIENIA. Gdy dochodziło do
              zapłaty artyści musieli walczyć o pieniądze. /Leonardo procesował się 20 lat o zapłatę za obraz
              ??Madonna wśród skał?? dziś dzieło przyciąga miliony turystów do Luwru, razem z Moną Lizą !/.

              W dobie gospodarki rynkowej sztuka stała się towarem produkowanym przez twórców BEZ ZAMÓWIEŃ.
              Muszą sami ponieść ryzyko wyprodukowania towaru. Stąd nie można pozwolić sobie na realizacje
              pracochłonne, czasochłonne, materiałochłonne. TO SĄ KOSZTY, a twórcy w przeważającej większości,
              nie są dziećmi milionerów.

              Proces realizacji dzieła nigdy się właściwie nie kończy. Twórca podczas realizacji rozpoznaje
              możliwości wielowariantowego prowadzenia problemu. Natura artysty wymusza na nim wykonanie
              szeregu wersji, w poszukiwaniu rozwiązania idealnego /nie zawsze muszą być to pełne opracowania/.
              TO WSZYSTKO SĄ KOSZTY w rozumieniu rynkowym. Gdy uda się sprzedać cokolwiek, to i tak często nie
              spełnia to wymogów rachunku ekonomicznego.

              Wobec dylematu MOJA SATYSFAKCJA czy CHLEB DLA RODZINY, często twórca wdaje się w realizacje
              podporządkowanie gustom klientów.


              • po_godzinach Re: każdy ma taką sztukę na jaką zasługuje 23.11.05, 18:38
                Jasne.

                A czasem wybiera samotność.
    • drinkit To sam cos wykombinuj, madralo 23.11.05, 18:06
      Jak ja uwielbiam, po prostu uwielbiam teksty ludzi, ktorzy kompletnie nie znaja
      sie na sztuce i widza w niej tylko ¨biale klocki lub smieci ponawlekane na
      nitke. Sztuka wspolczesna to nie tylko forma, ale takze kontekst i, przede
      wszystkim, znajomosc sztuki dawnej, to jest konieczne do wlasciwej
      interpretacji. Mam swiadomosc, ze tolerancja wiekszosci ludzi na sztuke
      (czytaj:zrozumienie jej) konczy sie tam, gdzie zaczyna sie impresjonizm, ale
      litosci...
    • Gość: brrrrrrrr Oczywiscie, ze TAK IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.11.05, 14:26
      A wezmy tak uwielbiana przez Przekroj artystke przez duze A - Bogacka. Wystarczy
      namalowac kobiete w dziwnej pozycji (co tam namalowac, wystarczy ustalic
      kontury!) i podpisac np. "masturbacja". To juz tworca komiksow Raczkowski
      zasluguje na miano ARTYSTY, a nie ta panienka Bogacka!!! Jakims cudem nikt juz
      nie docenia PRACY, prawdziwej pracy. Do Abakanowicz wszystkim tym wielkim
      artystom naprawde daleko!!
      • karmin-cynober Re: Oczywiscie, ze TAK 29.11.05, 02:22
        A to juz wasza wina droga publicznosci, ze jak sie golej dupy nie namaluje to na
        sztuke nie zwrocicie uwagi. Bylibyscie ze sztuka lepiej obeznani to przyslowiowe
        dupska nie robilyby kariery.
    • Gość: red Re: Czy sztuka współczesna to jedna WIELKA ściema IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.11.05, 19:43
      cala sztuka to sciema...
      • mg2005 Re: Czy sztuka współczesna to jedna WIELKA ściema 27.11.05, 21:20
        Tfurcy nie są szkodliwi, dopóki nie żyją z kieszeni podatnika.
    • beika Re: Czy sztuka współczesna to jedna WIELKA ściema 28.11.05, 18:56
      DOBRA Sztuka zawsze się obroni.
      Jeśli chodzi o L.Tarasewicza, to mnie jego prace podobaja się. Te, o których
      piszesz, są to typowe przykłady tzw. sztuki miejsca, znakomicie wypełniające
      przestrzeń. Gdybym była bogatsza i miała więcej przestrzeni do zagospodarowania,
      to nie wykluczyłabym takiej instalacji, niekoniecznie w kolorze złoto-żółtym, bo
      on inne zestawy też popełnia.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka