fauna_pochwy
25.12.05, 22:09
Słucham sobie właśnie trójki, jest audycja o Pink Floyd, prowadzi Piotr
Kaczkowski. Kaczkowski który wydaje się być być bliskim kumplem wszystkich
muzyków, myśle, że muzycy potrzebuja takich tłumaczy. Idealnie utrafia w mój
gust, pomaga mi szukać dobrej muzyki. To dobry człowiek.
I na początku audycji (teraz leci właśnie Time z The dark side...) pozwala
takim małym dziewczynkom zaśpiewać kolendy. Później te dzieci przewijają się
jeszcze kilka razy (stało się to męczące dlatego piszę), po rozmowie z nimi
iwogóle z wrażeń jakich dostarczył mi pan Piotr wnoszę, że to dobry człowiek.
Człowiek który dobrej muzyce mówi - nie, człowiek, który nie pozwala iść w
stadzie, każe doszywać żółte guziki księżom, zaprasza dzieci do studia i
chwali się jak pięknie nauczyły się śpiewać w przedszkolu. Zdziwiło mnie to.
Doszedłem do wniosku, że dziwnie się starzejemy, niezauważalnie i co może
najważniejsze w tym moim wywodzie tak bardzo zanurzeni jesteśmy w tradycji, w
social behaviors, że tego za cholere nie spostrzeżemy. Nawet mówiąc "Wesołych
Świąt" tak do końca nie wiemy co mówimy. No ale pozdrawiam mimo wszystko.