Dodaj do ulubionych

Pytanie do Katolików - o tragedii w...

30.01.06, 09:06
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3137054.html
"W homilii na niedzielnej mszy w Inowrocławiu prymas Józef Glemp mówił o
tragedii zaskakująco. - Czy nie jest to bolesne ostrzeżenie Boga?"

Ciekawa jestem co sobie myślicie Katolicy jak słyszycie coś takiego...?
Na prawdę uważacie, że wasz bóg pozabijał ludzi, w tym dzieci, żeby coś wam
przekazać? Inaczej nie mógł?

Czy może zgodzicie się ze mną, że takie zdania to wyraz głupoty ich autora?
Obserwuj wątek
    • facet123 Re: Pytanie do Katolików - o tragedii w... 30.01.06, 09:10

      Moje zdanie niewiele się ty liczy, ale też wydała się mi ta wypowiedź Glempa
      wyjątkowo nie na miejscu.
      • kamajkore Re: Pytanie do Katolików - o tragedii w... 30.01.06, 09:11
        No właśnie, ale ciekawa jestem, co o tym sądzą ludzie, którzy takich rzeczy 'w
        pokorze' wysłuchują... nie gotuje się w nich?!
      • Gość: anty_bog Bóg to najokturniejsza istota "znana" człowiekowi! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.01.06, 11:02
        Świat jest stweorzony przez boga...wiec skoro chce dla nas dobrze czemu nie
        stworzył go mniej okrutnym...pewnie teraz siedzi w "niebie" i obmysla nastepna
        krwawą intryge co by było bardziej wesoło i zeby dojebac biednym ludzikom w
        imie wkupienia sie w jego łaski. Miłosc, ze az mnie za odbyt sciska...! Skoro
        isteniej, jest najbardziej bezlitosną i rządną krwi istotą "znana człowiekowi"
        a skoro jest tak nieskonczenie dobry, widocznie nie istnieje !
        • antykreator Bóg nie jest ani miłosierny a nie sprawiedliwy.... 30.01.06, 11:08
          ...Bóg nie jest ani miłosierny a nie sprawiedliwy...jest wszechwiedzący a co do
          całej rzeszy pseudo kapłanów kk to ich poziom nie pozostawia nic do
          komentowania – zresztą jak cały kk
          • ejkuraczek Re: Bóg nie jest ani miłosierny a nie sprawiedliw 30.01.06, 11:45
            antykreator napisał:

            > ...Bóg nie jest ani miłosierny a nie sprawiedliwy...jest wszechwiedzący a co
            do
            >
            > całej rzeszy pseudo kapłanów kk to ich poziom nie pozostawia nic do
            > komentowania – zresztą jak cały kk
          • ejkuraczek Re: nielogiczne 30.01.06, 11:46
            antykreator napisał:

            > ...Bóg nie jest ani miłosierny a nie sprawiedliwy...jest wszechwiedzący a co
            do
            >
            > całej rzeszy pseudo kapłanów kk to ich poziom nie pozostawia nic do
            > komentowania – zresztą jak cały kk

            Ciekawe jak ktos nie-wierzacy w Boga moze cos o Nim mówic. To nielogiczne.
            Niepokorne. Po prostu głupie.
            • antykreator Re: nielogiczne 30.01.06, 11:57
              jak szybko wydajesz wyrok ...o czyjejś wierze czy nie wierze hmm widzę, iż
              pierwsza rzucasz kamień jako ta bez winy -brawo po prostu brawo :D
              • ejkuraczek Re: nielogiczne 30.01.06, 12:40
                antykreator napisał:

                > jak szybko wydajesz wyrok ...o czyjejś wierze czy nie wierze hmm widzę, iż
                > pierwsza rzucasz kamień jako ta bez winy -brawo po prostu brawo :D

                Nie, to Ty osadzasz i to samego Boga,którego nie znasz. A to ostatnie wnioskuje
                z poprzednich Twoich postów na forum ,które czytam.
                Sam sie wielokrotnie do nie-wiary przyznajesz.
                A skąd bierzesz takie fałszywe wizje Boga?
                • antykreator Re: nielogiczne 30.01.06, 13:04
                  Moje wypowiedzi są antykatolickie to po pierwsze i oficjalnie się do tego
                  przyznaję TAK jestem antykatolikiem.
                  A skąd biorę takie wizje Boga może z obserwacji tego, co się wokół dzieje, a
                  może z autopsji i tego, co doświadczyłem

                  A co do moje wiary czy nie wiary hmm to nie jesteś tu osobą obiektywną -no
                  chyba ze jak Bóg jesteś wszechwiedzącą personą
            • kitizz Re: nielogiczne 31.01.06, 10:12
              Logiczne,logiczne.
              Bóg jest bo stworzył go człowiek.

              Ale to nie znaczy że jest naprawdę.
          • Gość: titta Bog jest milosierny ale i sprawiedliwy. IP: *.botany.gu.se 31.01.06, 10:56
            Bog nie ma zadnych zobowiazan wobec ludzi. Stwozyl swiat i mogl by go
            zniszczyc. Ludzie "olali go" i wlasnie SPRAWIEDLIWA rzecza bylo by ich
            zniszczyc. Odplacic kazdemu wedlug jego uczynkow - i to bylo by wlasnie
            sprawiedliwe. Jednak bog jest MILOSIERNY. Zdecydowal ze tak nie zrobi. Kazdemu
            dlal szanse. Wybor: ze jesli uwierzy, to to co zrobil zlego nie bezdie sie
            liczylo. Mozliwosc zupelnego wyczyszczenia rachunku. Na tym polega
            milosierdzie: ze chociaz zasluzylismy na smierc, to za darmo, (z laski) bez
            rzadnych zabiegow mozemy zostac ulaskawieni.
            • antykreator Re: Bog jest milosierny ale i sprawiedliwy. 31.01.06, 11:06
              no jasne jakież to wielce sprawiedliwe - zabijać nowonarodzone dzieć, palić
              żywcem, albo grzebać pod zawłami śniegu czy błota - czysta forma
              sprawiedliwości i jakiez boskie
              • Gość: titta Re: Bog jest milosierny ale i sprawiedliwy. IP: *.botany.gu.se 31.01.06, 11:45
                Zaluwaz ze wiekszasc takich sytuacji wynika z ludzkiej glupoty i zaniedban. bog
                morduje, czy raczej ludzie? Niestety tak jest ze wybor rodzicow dotyka takze
                ich dzieci.
                • antykreator Re: Bog jest milosierny ale i sprawiedliwy. 31.01.06, 11:47
                  powiedzmy, że nie będę Twoje wypowiedzi komentował
                  • Gość: Marcin K Re: Bog jest milosierny ale i sprawiedliwy. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.06, 12:00
                    Ależ proszę skomentuj, baranie. Jak czytam wypowiedzi takich oszołomów to się
                    nie dziwię, że świat jest taki jaki jest. Kogo Bóg zabija? Kierowców
                    szalejących na drogach, dzieci których matki dokonują aborcji, ludzi na
                    wystawie gołębi zorganizowanej w rozpadającej się hali? Znasz
                    przysłowie "człowiek strzela, Pan Bóg kule nosi"? To teraz pomyśl o tych,
                    którzy cudem wyszli z miejsca, na które zawaliło się tysiące ton stali...
                    • antykreator Re: Bog jest milosierny ale i sprawiedliwy. 31.01.06, 13:00
                      ...cóż poziom Twojej wypowiedz świadczy o Tobie szacowny adwersarzu, o tym jak
                      poznałeś sztukę czytania wypowiedzi innych ze zrozumieniem.
                      Ja nie wspominałem o aborcji czy o pijanych lub nie odpowiedzialnych
                      kierowcach - mówię o noworodkach, które niczemu winne umierają tak po prostu,
                      mówię o klęskach, w których giną niewinni - ale wiem, że tak znamienity i
                      oświecony człowiek jak Ty widzi tylko jedno prze pryzmat swojego spojrzenia no
                      cóż zawsze było mi szkoda fanatyków zaślepionych nienawiścią do inności i
                      innego zdania, ale żal mi tych, którzy klepią, aby klepać by coś powiedzieć a
                      czego nie zrozumieją to wyszydzą i dodadzą swoją filozofię spisku.
                      Pozdrawiam Cie serdecznie
                    • Gość: Marta Re: Bog jest milosierny ale i sprawiedliwy. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.06, 13:06
                      No gratuluję, jakie piękne przysłowie "człowiek strzela a bóg kule nosi" coś w
                      tym jest, aha chciałam pogratulować Ci wielkiej i głębokiej analizy i Twego
                      poziomy intelektualnego
        • Gość: P.S.J. heh, to proste... IP: *.itpp.pl 30.01.06, 13:55
          Gość portalu: anty_bog napisał(a):

          > Świat jest stweorzony przez boga...wiec skoro chce dla nas dobrze czemu nie
          > stworzył go mniej okrutnym...

          Człowiek ogólnie (w naszej cywilizacji) troszczczy się o żyjące z nim blisko
          zwierzęta, ale dla milionów żyjących na jego skórze/ubraniach roztoczy
          jest "najokrutniejszym z bytów", drapiąc się powoduje holocaust całych
          populacji tych miłych zwierzątek. Bo jest istotą "wyższego rzędu",
          niedostrzegającą w swym ogromie pewnych zjawisk w mniejszej skali. Tak samo
          mogłaby (z meta-fizycznego punktu widzenia) wyglądać relacja Bóg-człowiek.
        • krzych.korab Re:Bóg dał nam wolną wolę.Za słuchanie i działanie 31.01.06, 10:43
          zgodnie z wolą głupich kapłanów też zostaniesz rozliczony. Po to masz rozum
          abyś myślał. Źli kapłani uczą źle religi,ucza tak jak im odpowiada.
        • gazetunia Re: Bóg to najokturniejsza istota "znana" człowie 31.01.06, 10:47
          No właśnie, i w dodatku stworzył taka kreaturę jak ty
        • Gość: laik Re: Bóg to najokturniejsza istota "znana" człowie IP: *.ec.zgora.pl 31.01.06, 11:10
          Myślę, że Bóg dał człowiekowi wolność, powiedział możesz, nie musisz...Wszystko
          zalezy od Ciebie.
          Jeżeli partaczysz swoja robotę, robisz wszystko byle jak, to narażasz siebie i
          co gorsze innych, wiec musisz za to odpwiedzieć.....
          Przede wszystkim chce żebysmy byli odopwiedzilni...jezeli mozna tak o "Bogu
          mówić.
          Chodzi to żeby byc lepszym, pracowac nad sobą ..... chyba w każdej religii
          jest to najwazniejsze ... a nie wina obarczac innych, w tym Boga.
          • Gość: Marta Re: Bóg to najokturniejsza istota "znana" człowie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.06, 11:36
            No proszę widzę, że ktoś tu mam problemy z czytaniem tekstu ze
            zrozumieniem...tu nikt nie obarcza winą boga czy jakąś inną siłę magiczną a
            zaiste przyda Ci się praca nad sobą może kiedyś pojmiesz, co czytasz
      • chrismura Re: Pytanie do Katolików - o tragedii w... 31.01.06, 09:06
        Jedno jest pewne ,Katoland potrzebuje takich tragedji.Bedzie forsa na imprezy i
        Klecha bedzie mial z czego troche dla siebie wygospodarowac.Czytaj.Koszty
        Administracyjne.
        • Gość: Marta Re: Pytanie do Katolików - o tragedii w... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.06, 10:26
          jest pogrzeby jest kasa dla klechy i wszystko jasne

          a co do boga ...cóż jeśli jest to nie jest miłością czy dobrocią jest okrutny i
          bezlitosny a to daje kk rządy strachu przed ogniem piekielnym :D:D:D:D:D
      • Gość: myślący Re: Pytanie do Katolików - o tragedii w... IP: *.bel.vectranet.pl / 85.219.140.* 02.02.06, 20:25
        O istnienie Boga w takiej sytuacji jak zbiorowe tragedie, zwłaszcza gdy giną
        dzieci PYTAM SIĘ wSZYSTKICH, KLTÓRZY WIERZĄ O BOGA. To jest też mój bóg , inic
        dalej ztego nie wynika, albo ja jestem NIEMYŚLĄCY.
    • ejkuraczek Re: Co za głupie pytanie 30.01.06, 09:49
      A Wam co za różnica skoro i tak w Boga nie wierzycie?? Skoro wg Was Boga nie ma
      to co róznica co On na to?
      • kamajkore Co za głupia odpowiedź 30.01.06, 09:50
        boga nie ma ale katolicy są, żyję wśród nich, interesuje mnie ich sposób myślenia
        • ejkuraczek Re: Co za głupia odpowiedź 30.01.06, 09:56
          kamajkore napisała:

          > boga nie ma ale katolicy są, żyję wśród nich, interesuje mnie ich sposób
          myślen
          > ia

          Jasne,przeciez niewiara nie daje żadnej odpowiedzi ani na cierpienie ,ani na
          śmierc.
          Dlatego proponuje wiecej pokory w krytyce tych ,ktorzy probują to jakos udolnie
          lub nieudolnie tłumaczyć.
          Dalej nie rozumiem oburzenia zwiaznego z tym, co Bóg na to...skoro Go nie ma
          • kamajkore Re: Co za głupia odpowiedź 30.01.06, 09:59
            > Dalej nie rozumiem oburzenia zwiaznego z tym, co Bóg na to...skoro Go nie ma
            Rzeczywiście nie rozumiesz. Nie oburza mnie, tylko dziwi, wypowiedź BISKUPA (a
            nie boga)
            > Jasne,przeciez niewiara nie daje żadnej odpowiedzi ani na cierpienie ,ani na
            > śmierc.
            Nie daje odpowiedzi bo nie zadaje pytań. Pytań, które nie mają sensu. Śmierć
            jest końcową częścią życia, a cierpienie jego częścią. Ja jestem z tym zupełnie
            pogodzona.
            • ejkuraczek Re: Co za głupia odpowiedź 30.01.06, 10:06
              kamajkore napisała:

              > > Dalej nie rozumiem oburzenia zwiaznego z tym, co Bóg na to...skoro Go nie
              > ma
              > Rzeczywiście nie rozumiesz. Nie oburza mnie, tylko dziwi, wypowiedź BISKUPA (a
              > nie boga)

              Wydaje mi się,ze jako osoba niewierzaca jestes ostatnia osoba,ktora powinna
              wydawac sądy o wypowiedzi biskupa.
              > > Jasne,przeciez niewiara nie daje żadnej odpowiedzi ani na cierpienie ,ani
              > na
              > > śmierc.
              > Nie daje odpowiedzi bo nie zadaje pytań. Pytań, które nie mają sensu. Śmierć
              > jest końcową częścią życia, a cierpienie jego częścią. Ja jestem z tym
              zupełnie
              > pogodzona.
              własnie dałas odpowiedź
              szkoda,że taka marną
              • kamajkore Re: Co za głupia odpowiedź 30.01.06, 10:12
                > Wydaje mi się,ze jako osoba niewierzaca jestes ostatnia osoba,ktora powinna
                > wydawac sądy o wypowiedzi biskupa.
                btw przypominam że interesują mnie opinie katolików :)
                idąc twoim tokiem myślenia: jesteś ostatnią osobą, która powinna wydawać sądy o
                wypowiedziach ateistów.
                Ja jednak jestem innego zdania: żyjemy razem, więc wymieniajmy argumenty,
                dlaczego nie?
                > własnie dałas odpowiedź
                > szkoda,że taka marną
                wolisz odpowiedź patetyczną mimo, że fałszywą?
                cóż, wolny wybór.
          • nancyboy Re: Co za głupia odpowiedź 30.01.06, 10:22
            > Jasne,przeciez niewiara nie daje żadnej odpowiedzi ani na cierpienie ,ani na
            > śmierc.
            Każdy ma swoje odpowiedzi. Ani lepsze ani gorsze.
            • ejkuraczek Re: Co za głupia odpowiedź 30.01.06, 10:33
              Racja nancyboy. Dlatego nie powinno sie osądzać niczyjej wypowiedzi w takich
              przypadkach.
              Zwłaszcza jesli chodzi o czyjąs wiare taką czy inną.
              • ronja_curka_zbujnika Re: Co za głupia odpowiedź 31.01.06, 11:52
                > Racja nancyboy. Dlatego nie powinno sie osądzać niczyjej wypowiedzi w takich
                > przypadkach
                Hmm...tak mówisz?
                Pozwól więc, że przytoczę Ci fragment Twojego postu trochę wyżej.
                >własnie dałas odpowiedź
                >szkoda,że taka marną
                To nie jest osąd?
    • mydlo_w_plynie Re: Pytanie do Katolików - o tragedii w... 30.01.06, 10:13
      jestem katoliczką. Tak samo jak wierzę w Boga, tak wierzę w Miłosierdzie Boże.
      Bóg jest miłosierny i nie karze za grzechy. Pamiętacie historię Potopu z Biblii,
      wiecie jaką symbolikę miała tęcza?

      pozwolę sobie zacytowac fragment z pewnej ksiązeczki, który moim zdaniem dobrze
      wyjaśnia tę kwestię

      "Nasze modlitwy nie mogą także zmienić postaci świata. To znaczy, że modlitwa,
      za wyjątkiem absolutnie możliwych do przyyjęcia okoliczności, nie może nakłonić
      Boga, aby zmienił lub ingerował w NATURALNE I FIZYCZNE PRAWA WSZECHśWIATA.
      Jeżeli układam dachówkę i nieostrożnie postawię nogę na skraju dachu to, prawem
      grawitacji, spotka mnie natychmiastowa i bolesna lub nawet tragiczna w skutkach,
      dziesięciometrowa podróż w dół. W naturalnym biegu rzeczy nie można się
      spodziewać, że Bóg ześle anioła lub dwóch, aby podtrzymały lecącego w dół, choć
      wielu ludzi modli się o jego bezpieczeństwo. Żyjemy we wszechświecie
      zorganizowanym według określonego porzadku i Bóg niechętnie ingeruje w
      naturalne, rzadzace nim prawa. Nie znaczy to, że nie mógłby, lecz że jak
      wskazuje Biblia i zdrowy rozsądek, zewykle tego nie robi. Ryzyko i przypadek są
      wpisane w porządek świata - zgodnie z planem Bożym."

      żródło: "morzesz się modlić", David Winter
      wydawnictwo salezjańskie 1997
      03-775 Warszawa, ul Kawęczyńska 53

      Mnie osobiście zniesmaczył tekst o Boskiej karze
      ZDROWIEKOBIETY - Częstochowa

      KOBIETY- Częstochowa
      • mydlo_w_plynie Re: Pytanie do Katolików - o tragedii w... 30.01.06, 10:16
        przepraszam za błąd!~!!!!
        MOŻESZ SIĘ MODLIĆ
        • kamajkore Re: Pytanie do Katolików - o tragedii w... 30.01.06, 10:20

          > przepraszam za błąd!~!!!!
          > MOŻESZ SIĘ MODLIĆ
          za błąd - nie szkodzi, i tak nie będę...
          dziękuję za odpowiedź.
          • mydlo_w_plynie Re: Pytanie do Katolików - o tragedii w... 30.01.06, 10:21
            to jest tytuł tej książeczki, którą cytowałam :)
            do niczego nie namawiam :)
      • nancyboy Re: Pytanie do Katolików - o tragedii w... 30.01.06, 10:28
        > Bóg niechętnie ingeruje w
        > naturalne, rzadzace nim prawa. Nie znaczy to, że nie mógłby, lecz że jak
        > wskazuje Biblia i zdrowy rozsądek, zwykle tego nie robi.
        To jednak okrutny obraz Boga, czyż nie?
        • mydlo_w_plynie Re: Pytanie do Katolików - o tragedii w... 30.01.06, 10:33
          zapewne jedem cytat, wydarty z kontekstu nie mówi o tym, czy Bóg jest okrutny
          czy też nie.
          • nancyboy Re: Pytanie do Katolików - o tragedii w... 30.01.06, 10:36
            Ciekawe co to za kontekst w takim razie.
            • mydlo_w_plynie Re: Pytanie do Katolików - o tragedii w... 30.01.06, 11:20
              przeczytaj jeszcze raz cytat, który zamieściłam w swoim poście.
              Poza tym widać, że podwazasz każde zdanie, które zostało tutaj napisane. To
              wszystko o czym pisze to jest kwestia wiary, której Ty nie masz, więc po co te
              pytania? przecież i tak tego nie zrozumiesz, skoro nie wierzysz?
              Każdą sytuację mozna odwrócić, jak kota ogonem, bez sensu są czepiania za słowa,
              czy stawianie antytezy do każdego zdania.

              Równie dobrze można by było zapytać, czy Bóg jest wszechmogący?
              Jeśli tak to czy mógłby stworzyć kamień, którego nie mógłby zniszczyć???

              NIe mówię, że pytania takie sa złe, jesteśmy ludzmi tylko, chcielibyśmy wiedzieć
              więcej, ale Twoje udawadnianie że Boga nei ma, będzie tak samo nieudolne jakbym
              ja chciała Ciebie przekonywac że jest.
              • nancyboy Re: Pytanie do Katolików - o tragedii w... 30.01.06, 11:29
                > Każdą sytuację mozna odwrócić, jak kota ogonem
                2 + 2 = 4
                Odwróć kota.
                • mydlo_w_plynie Re: Pytanie do Katolików - o tragedii w... 30.01.06, 11:40
                  to że 2 + 2 równa się 4, wiemy bo na to wskazuje logika
                  a logika z wiara niewiele ma wspólnego
                  • nancyboy Re: Pytanie do Katolików - o tragedii w... 30.01.06, 11:47
                    Przepraszam zatem, że kieruję się logiką.
                    Wstyd mi.
        • Gość: agrest Re: Pytanie do Katolików - o tragedii w... IP: 217.149.242.* 30.01.06, 10:35
          Po prostu On wie , co jest dla ludzi lepsze na dłuższą metę.
          • nancyboy Re: Pytanie do Katolików - o tragedii w... 30.01.06, 10:40
            No to dlaczego żałoba?
            Smuci nas to, że na dłuższą metę tym ludziom wyszło to na dobre?
            • Gość: agrest Re: Pytanie do Katolików - o tragedii w... IP: 217.149.242.* 30.01.06, 10:42
              Tak, bo na krótszą jest to jednak bardzo smutne.
              • nancyboy Re: Pytanie do Katolików - o tragedii w... 30.01.06, 10:46
                No to jednak średnio udany jest ten świat.
                • ejkuraczek Re: Pytanie do Katolików - o tragedii w... 30.01.06, 10:50
                  nancyboy napisał:

                  > No to jednak średnio udany jest ten świat.

                  Tak, zwłaszcza dla niewierzacego- bo on nie ma żadnej nadziei ani oparcia.
                  • nancyboy Re: Pytanie do Katolików - o tragedii w... 30.01.06, 11:00
                    A więc wiara jako środek przeciwbólowy?
                    • ejkuraczek Re: Pytanie do Katolików - o tragedii w... 30.01.06, 11:11
                      To za mało powiedziane.
                      Wiara stawia życie człowieka,konkretne wydarzenia, cierpienie i smierc w
                      zupełnie innym świetle i innej perspektywie.
                      • nancyboy Re: Pytanie do Katolików - o tragedii w... 30.01.06, 11:16
                        Czyli bardziej jak środek odurzający niż przeciwbólowy.
                        • ejkuraczek Re: Pytanie do Katolików - o tragedii w... 30.01.06, 11:25
                          nancyboy napisał:

                          > Czyli bardziej jak środek odurzający niż przeciwbólowy.

                          Jak wysnułes takie wnioski z tego co powyzej?
                          Jak ktos inaczej patrzy na zycie i widzi sensownosc i logike konkretnych
                          wydarzen w zyciu, a takze sens cierpienia i cel śmierci tzn. że się odurza? A
                          moze głebiej i bardziej "celowo" mysli, co naturalne przy znajomosci z Bogiem?
                          Może ma mozliwosc spojrzenia na życie i smierc bez lęku i podejmowania takich
                          decyzji jak oddanie za kogos zycia, jak ryzyko dojrzałej miłosci?
                          Niewierzący nie zrozumie wierzącego o czym mówi dokładnie sama Biblia: "Co
                          wspólnego ma ciemność ze światłoscią?"
                          • nancyboy Re: Pytanie do Katolików - o tragedii w... 30.01.06, 11:31
                            > Jak wysnułes takie wnioski z tego co powyzej?

                            Ano wysnułem je z:

                            No to jednak średnio udany jest ten świat.
                            Tak, zwłaszcza dla niewierzacego- bo on nie ma żadnej nadziei ani oparcia.
                            • ejkuraczek Re: Pytanie do Katolików - o tragedii w... 30.01.06, 11:44
                              nancyboy napisał:

                              > > Jak wysnułes takie wnioski z tego co powyzej?
                              >
                              > Ano wysnułem je z:
                              >
                              > No to jednak średnio udany jest ten świat.
                              > Tak, zwłaszcza dla niewierzacego- bo on nie ma żadnej nadziei ani oparcia.

                              jeżeli jeden człowiek zna sens i cel swego zycia,a drugi zyje tylko
                              doczesnoscią nie znajac niczego innego tzn,że ten pierwszy jest odurzony? moim
                              zdaniem własnie drugi musi się odurzac aby nie myslec o bezcelowosci swego
                              kruchego zycia.
                              co zreszta widac w praktyce- w życiu.
                              • nancyboy Re: Pytanie do Katolików - o tragedii w... 30.01.06, 11:48
                                > jeżeli jeden człowiek zna sens
                                Błąd. Powinno być: "jeżeli jeden człowiek wierzy, że zna sens..."
                  • the_dzidka Re: Pytanie do Katolików - o tragedii w... 30.01.06, 11:44
                    Nie wypowiadaj się za niewierzącego, bo nim nie jesteś :-P
                    Odnośnie słów biskupa: moja przyjaciółka jest wierzącą i praktykującą
                    katoliczką. Jest OBURZONA tym, co Glemp powiedział. Fakt, że jest on prymasem,
                    nie implikuje automatycznie, że wielbi go bezkrytycznie. Twierdzi, że podpadł
                    jej po raz drugi w ciągu dwóch tygodni, że ten człowiek tonie w pysze i chyba
                    zapomniał, na czym polega posługa kapłańska.
                    Fakt, że istnieją i MYŚLĄCY katolicy (w mniejszości niestety), nieco mnie
                    pociesza.
                  • ronja_curka_zbujnika Re: Pytanie do Katolików - o tragedii w... 31.01.06, 12:05
                    ejkuraczek napisała:

                    > nancyboy napisał:
                    >
                    > > No to jednak średnio udany jest ten świat.
                    >
                    > Tak, zwłaszcza dla niewierzacego- bo on nie ma żadnej nadziei ani oparcia.

                    Wybacz szczerość, ale co Ty możesz o tym wiedzieć?
                    Jestem osobą wierzącą, aczkolwiek bezwyznaniową, ale nigdy nie posunęłabym się do wysnuwania
                    takich sądów, chociażby z tej przyczyny, że znam paru niewierzących i ich życie wcale nie jest "puste",
                    jak próbujesz cały czas sugerować. Nadzieję można pokładać nie tylko w Bogu.
                    Poza tym ja wierzę, że Jego nie obchodzi, czy człowiek jest wierzący, czy nie, to naprawdę ma w tym
                    wszystkim najmniejsze znaczenie.
                    To naprawdę nie jest tak, że niewierzący to zagubione, biedne owieczki, bez poczucia w sensu w życiu,
                    którym na każdym kroku "wierzący" powinni okazywać litość. Paradoksalnie to oni mogą być bliżej
                    tego, co nazywasz "Bogiem".
            • mydlo_w_plynie Re: Pytanie do Katolików - o tragedii w... 30.01.06, 10:49
              sądzę że powinieneś zapytac o to kogoś bardziej kompetentnego :) np. księdza

              ja widze to z punktu widzenia wiary. To czego nie rozumię, nie jestem w stanie
              tego pojąć własnym umysłem, tłumacze własnie wiarą w Boga, który jest
              wszechwiedzacy, wszechmogący i miłosierny, bo na tym własnie wiara polega.

              A dlaczego żałoba? No cóż jesteśmy tylko ludzmi, nawet jesli niektórzy wierzą w
              życie po śmierci, spotkanie z Bogiem, trudno im jest się pogodzić z utratą
              bliskich. Zwykle ludzie nie mają ochoty na zabawę jesli inni tracą życie i jego
              sens/
              • Gość: Bóg mydło w płynie użyj czasami mózgu do myślenia IP: *.server.ntli.net 31.01.06, 03:14
                mydlo_w_plynie napisała:
                > To czego nie rozumię, nie jestem w stanie
                > tego pojąć własnym umysłem, tłumacze własnie wiarą w Boga, który jest
                > wszechwiedzacy, wszechmogący i miłosierny, bo na tym własnie wiara polega.
                Bóg (zakładając, że istnieje) nie jest wszechwiedzący, wszechmogący i miłosierny - 3 w jednym. Jeżeli odejmiesz chociaż jedną (wszystko jedno którą) cechę to już wizja Boga będzie bardziej realna. Dlaczego? Pomyśl trochę, rozejrzyj się dookoła..... naprawdę nie chce mi się tego tłumaczyć, wystarczy trochę pomyśleć.
                • mydlo_w_plynie Re: mydło w płynie użyj czasami mózgu do myślenia 31.01.06, 08:50
                  a dlaczego Bóg ma byc realny? a skąd Ty wiesz, że nie istnieje? Dlaczego nie
                  może być wszechmogący, wszechwiedzący i miłosierny? wytłumacz mi prosze, bo
                  zastanawiam się i nic nie wymyśliłam. Piszesz post z antytezą do tego co
                  napisałam, a nie chce Ci się tego tłumaczyć, dziene, to po co zabierasz głos w
                  dyskusji?
                  • Gość: Bóg Re: mydło w płynie użyj czasami mózgu do myślenia IP: *.server.ntli.net 31.01.06, 22:45
                    > Dlaczego nie
                    > może być wszechmogący, wszechwiedzący i miłosierny?

                    Może być, ale nie jest. Jeden z przykładów:
                    Jak ludzie mordowani w obozach koncentracyjnych modlą się do Boga o ratunek a Bóg ich olewa to:
                    1)Jest wszechwiedzący, wszechmogący, ale się nie wtrąca bo brak mu miłosierdzia
                    2)Jest wszechwiedzący, miłosierny, ale nic nie może zrobić w tej sytuacji bo nie jest wszechmogący
                    3)Jest wszechmogący i miłosierny, ale niestety nie jest wszechwiedzący i nie wie co się wyprawia w ww obozie
                    Polecam przeczytaj kilka książek o niemieckich obozach koncentracyjnych i sowieckich łagrach, to oczy Ci się otworzą na ten "cudowny" świat i boże miłosierdzie. Dodam, że czy ktoś się modlił czy złorzeczył Bogu to taki sam
                    go spotykał los. Teraz też ludzi spotykają cierpienia niezależnie od tego czy wierzą w Boga czy nie wierzą, czy się modlą do niego czy też nie. Papież zawierzył losy Polski i Świata Bogu i nic się nie zmieniło na lepsze. Chrystus "zginał za nasze grzechy" i też nic się nie zmieniło po tym wydarzeniu.

                    >a skąd Ty wiesz, że nie istnieje?
                    Nie wiem tego na 100%, podobnie jak nie wiem na 100% tego, że nie istnieją elfy.
                    Elfy, Bóg i inne ludzkie wymysły są małoprawdopodobne. Ludzie od zawsze wymyślali sobie Bogów, do tej pory były ich setki. Na forum możesz znaleźć ich alfabetyczny spis :)
                    Jestem pewny, że za jakiś czas Jahwe czy Allah dołączą do Zeusa, Agnii i innych, w których ludzie wierzyli tak samo jak Ty teraz w swojego. Biblia tak naprawdę jest zacofanym pismem napisanym przez zacofanych ludzi. Opis stworzenia świata w niej zawarty nie jest w niczym lepszy niż ten:
                    republika.pl/bragus/mity/kosmogonia.html
                    Jedynym "dowodem" na istnienie Boga są przeżycia ludzi w niego wierzących. Ludzie ci twierdzą, że nawiązali kontakt z Bogiem. Oczywiście tak im się wydaje, tak działa ludzki umysł. Jeżeli jesteś bardzo wierzącym katolikiem to bedziesz mieć duchowe przeżycia z Bogiem, Chrystusem, Maryją itd. czuć ich obecność itp. Jeżeli będziesz głęboko wierzącym muzułmaninem to będziesz czuć obecność Allaha, jeżeli głęboko będziesz wierzyć w otaczające cię krasnoludki i elfy to też poczujesz z nimi kontakt i będziesz przekonana na 100% o ich istnieniu.
                    Człowieka przeraża myśl o tym, że istnieje sam z siebie, bez żadnego celu, bez żadnej opieki sił wyższych i dlatego od tysiąceleci wymyśla sobie bogów. Tak naprawdę to Ziemia i jej mieszkańcy nie są czymś specjalnym w kosmosie, tak jak pyłek kurzu na Twoim dywanie nie jest czymś wyróżniającym się w Twoim domu.
                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=35244852&a=35450657
                    Jeżeli już istniałaby jakaś wielka siła nami rządząca to napewno nie jest to ten Bóg wymyślony przez zacofanych pasterzy izraelskich i opisany w bibli Nie są to też pewnie bogowie z mitów greckich, nie jest to też pewnie jedyna i najwyższa siła w tym wielkim wszechświecie. A może my jesteśmy dla tego "wyższego" tym samym co dla nas ludzi bakterie. Nikt jeszcze nie odkrył "prawdy naszego istnienia". Ktoś inteligentny jak się dobrze zastanowi nad wszystkim to będzie się dziwił jak mógł wierzyć w 21 wieku w takie bzdury jakie niosą ze sobą tzw. święte księgi. Jak mógł wierzyć, że modlitwa do wymyślonego bóstwa będzie miała jakieś skutki w rzeczywistości. No, ale coż, najlepsza jest ślepa wiara. Żaden argument z nią nie wygra: wszystko na co nie znamy odpowiedzi to Bóg tak chciał, jesteśmy za mali by rozumieć jego plany.
    • supaari Re: Pytanie do Katolików - o tragedii w... 30.01.06, 10:32
      kamajkore napisała:

      > "W homilii na niedzielnej mszy w Inowrocławiu prymas Józef Glemp mówił o
      > tragedii zaskakująco. - Czy nie jest to bolesne ostrzeżenie Boga?"
      >
      > Ciekawa jestem co sobie myślicie Katolicy jak słyszycie coś takiego...?
      > Na prawdę uważacie, że wasz bóg pozabijał ludzi, w tym dzieci, żeby coś wam
      > przekazać? Inaczej nie mógł?
      >
      > Czy może zgodzicie się ze mną, że takie zdania to wyraz głupoty ich autora?

      Pozwolisz, że po raz kolejny "odwrócę kota ogonem"?
      Przede wszystkim nie wiem skąd pomysł, że " bóg pozabijał ludzi, w tym dzieci,
      żeby coś wam przekazać".
      Życie ludzkie kończy się śmiercią. Wcześniej czy później... Większość z tych,
      którzy się porodzili już zakończyło egzystencję na ziemi. Każda śmierć
      przypomina o tym, że człowiek jest śmiertelny, że trzeba "kochać ludzi - tak
      szybko odchodzą" i że trzeba liczyć się także z własną śmiercią... Może już
      dziś? Każda śmierć jest ostrzeżeniem...
      Tragedie takie jak sobotnia ułatwiają zadanie takich pytań publicznie. To
      wszystko...
      Byłbym szczęśliwy, gdybyś nie traktowała całego problemu zbyt "docześnie".
      • ejkuraczek Re: Na marginesie 30.01.06, 10:48
        > > Na prawdę uważacie, że wasz bóg pozabijał ludzi, w tym dzieci, żeby coś w
        > am
        > > przekazać? Inaczej nie mógł?

        Na marginiesie- przy takiej wizji osoby Boga nic dziwnego,że trudno w Niego
        uwierzyc.
        • kotbehemot6 Re: Na marginesie 30.01.06, 10:54
          może Bóg cały czas coś mówi tylko wygodnie Go nie słuchać. Ludzie mają wolną wolę i mogą z niej korzystać, ktoś wybrał lenistwo zamiast obowiązku i ucierpieli niewinni.A czy to nie "palec Boży" że nie zawaliło się w porze największego ruchu..?
          • Gość: Stefan Re: Na marginesie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.01.06, 12:24
            Mogło zawalić się w nocy...
            Widocznie PALEC był za krótki albo za słaby.
            Albo nie było go wcale.
        • kamajkore Re: Na marginesie 30.01.06, 10:58
          > Na marginiesie- przy takiej wizji osoby Boga nic dziwnego,że trudno w Niego
          > uwierzyc.
          nietrudno uwierzyć jeśli rodzice wbijają ci wiarę do głowy od dziecka. obojętnie
          w jakiego boga.
          • ejkuraczek Re: Na marginesie 30.01.06, 11:15
            Rodzice tez moga miec "taką" wizje Boga i faszerowac nia własne dziecko. Sami
            moga się mylić i to bardzo, trzeba im to przebaczyć.
            A człowiek z dziecka wyrasta,zaczyna mysleć i przy fałszywej wizji Boga nic
            dziwnego,że Go odrzuca.

            • kamajkore Re: Na marginesie 30.01.06, 11:49
              A kto i jak rozstrzyga, która wizja jest PRAWDZIWA?
              A nie jest przypadkiem tak, że każdy wierzy w _swojego_ boga?
      • kamajkore Re: Pytanie do Katolików - o tragedii w... 30.01.06, 10:48
        > Pozwolisz, że po raz kolejny "odwrócę kota ogonem"?
        Z przyjemnością :)
        > Przede wszystkim nie wiem skąd pomysł, że " bóg pozabijał ludzi, w tym dzieci,
        > żeby coś wam przekazać".
        > Życie ludzkie kończy się śmiercią. Wcześniej czy później... Większość z tych,
        > którzy się porodzili już zakończyło egzystencję na ziemi. Każda śmierć
        > przypomina o tym, że człowiek jest śmiertelny, że trzeba "kochać ludzi - tak
        > szybko odchodzą" i że trzeba liczyć się także z własną śmiercią... Może już
        > dziś? Każda śmierć jest ostrzeżeniem...
        > Tragedie takie jak sobotnia ułatwiają zadanie takich pytań publicznie. To
        > wszystko...
        > Byłbym szczęśliwy, gdybyś nie traktowała całego problemu zbyt "docześnie".
        Chodziło mi o konkretną wypowiedź, do której zresztą podałam odnośnik.
        Jeśli 'za mało prosiliśmy o łaskę' i tego efektem jest śmierć wielu ludzi, to z
        tego wynika, że jeśli 'prosilibyśmy' wystarczająco długo to oni by nie zginęli?
        Jak dotąd, w ciągu 2000 lat chrześcijaństwa, nigdy 'nie prosiuliśmy'
        wystarczająco, bo wszyscy umierają.
        Pokrętne tłumaczenia tego faktu w świetle religii katolickiej mogą wywoływać
        uśmiech na ustach. Ale gdy ktoś zaczyna obwiniać ludzi za śmierć innych (bo nie
        prosili o łaskę!!) - to już jest bardzo niesympatyczne przegięcie.
        • mydlo_w_plynie Re: Pytanie do Katolików - o tragedii w... 30.01.06, 10:53
          a tak własciwie ciekawa jestem o jaka łaskę miałabym prosić?
          w wypowiedzi prymasa jest jakieś "mydło i powidło", całkowicie niesmaczne
        • supaari Re: Pytanie do Katolików - o tragedii w... 30.01.06, 11:10
          kamajkore napisała:
          > Chodziło mi o konkretną wypowiedź, do której zresztą podałam odnośnik.
          > Jeśli 'za mało prosiliśmy o łaskę' i tego efektem jest śmierć wielu ludzi, to
          z
          > tego wynika, że jeśli 'prosilibyśmy' wystarczająco długo to oni by nie
          zginęli?
          > Jak dotąd, w ciągu 2000 lat chrześcijaństwa, nigdy 'nie prosiuliśmy'
          > wystarczająco, bo wszyscy umierają.
          > Pokrętne tłumaczenia tego faktu w świetle religii katolickiej mogą wywoływać
          > uśmiech na ustach. Ale gdy ktoś zaczyna obwiniać ludzi za śmierć innych (bo
          nie
          > prosili o łaskę!!) - to już jest bardzo niesympatyczne przegięcie.

          W podanym przez Ciebie linku nie znalazłem sugestii, że "ludzie zginęli, bo w
          niewystarczający sposób prosiliśmy Boga o łaskę".
          Jeśli wykażesz odrobinę dobrej woli, to odpowiedni fragment homilii możesz
          potraktować tak:
          Będą badane przyczyny tragedii. Techniczne i inne. Dla nas nie to jest
          najistotniejsze. Jako wierzący powinniśmy zastanowić się, czy w dostateczny
          sposób prosiliśmy Boga o łaskę. O łaskę dla ofiar tragedii i ich rodzin, dla
          naszych bliskich. "Modlimy się do miłosiernego Boga o radość życia wiecznego
          dla zmarłych, powrót do zdrowia rannych i umocnienie łaską ich rodzin".
          • kamajkore Re: Pytanie do Katolików - o tragedii w... 30.01.06, 11:18
            > W podanym przez Ciebie linku nie znalazłem sugestii, że "ludzie zginęli, bo w
            > niewystarczający sposób prosiliśmy Boga o łaskę".
            NIe ma sugestii??? Dla mnie to jest nawet podane wprost, a wyraz sugestia był
            eufemizmem...
            > Jeśli wykażesz odrobinę dobrej woli, to odpowiedni fragment homilii możesz
            > potraktować tak:
            > Będą badane przyczyny tragedii. Techniczne i inne. Dla nas nie to jest
            > najistotniejsze. Jako wierzący powinniśmy zastanowić się, czy w dostateczny
            > sposób prosiliśmy Boga o łaskę. O łaskę dla ofiar tragedii i ich rodzin, dla
            > naszych bliskich. "Modlimy się do miłosiernego Boga o radość życia wiecznego
            > dla zmarłych, powrót do zdrowia rannych i umocnienie łaską ich rodzin".
            "Czy nie jest to bolesne ostrzeżenie Boga?" - jak zinterpretujesz 'w dobrej
            woli' to zdanie. Czy nie wyraża ono przekonania, że śmier ć tych ludzi posłuzyła
            jako sposób na przekazanie informacji od boga dla tych, których łaskawie nie zabił?
            • supaari Re: Pytanie do Katolików - o tragedii w... 30.01.06, 11:23
              kamajkore napisała:

              > "Czy nie jest to bolesne ostrzeżenie Boga?" - jak zinterpretujesz 'w dobrej
              woli' to zdanie. Czy nie wyraża ono przekonania, że śmier ć tych ludzi
              posłuzyła jako sposób na przekazanie informacji od boga dla tych, których
              łaskawie nie za bił?

              A na ten temat już wcześniej pisałem. Kiedy zapowiedziałem "odwracanie kota
              ogonem".
              • kamajkore Re: Pytanie do Katolików - o tragedii w... 30.01.06, 11:45
                > A na ten temat już wcześniej pisałem. Kiedy zapowiedziałem "odwracanie kota
                > ogonem".
                Tu nie wystarczy dobra wola. Żeby to rozumieć na Twój sposób musiałabym jeszcze
                zakładać, że cokolwiek by się nie stało i cokolwiek by biskup nie powiedział to
                i tak ma wyjść że bóg jest dobry a biskup ma rację.
                To juz wykracza poza znaczenie wyrażenia 'dobra wola' - to jest już naginanie
                faktów i wypowiedzi do własnych poboznych życzeń.
                • supaari Re: Pytanie do Katolików - o tragedii w... 30.01.06, 11:53
                  kamajkore napisała:
                  > Tu nie wystarczy dobra wola. Żeby to rozumieć na Twój sposób musiałabym
                  jeszcze
                  > zakładać, że cokolwiek by się nie stało i cokolwiek by biskup nie powiedział
                  to
                  > i tak ma wyjść że bóg jest dobry a biskup ma rację.
                  > To juz wykracza poza znaczenie wyrażenia 'dobra wola' - to jest już naginanie
                  > faktów i wypowiedzi do własnych poboznych życzeń.

                  Nie. Wystarczy, że wykażesz dobrą wolę jedynie w tym przypadku.
                  Jeśli to Ci poprawi samopoczucie, to dodam jeszcze, że moim zdaniem co prymas
                  miał na myśli, to wie tylko on, o ile w ogóle ;-)
                  • kamajkore Re: Pytanie do Katolików - o tragedii w... 30.01.06, 12:01
                    > Nie. Wystarczy, że wykażesz dobrą wolę jedynie w tym przypadku.
                    > Jeśli to Ci poprawi samopoczucie, to dodam jeszcze, że moim zdaniem co prymas
                    > miał na myśli, to wie tylko on, o ile w ogóle ;-)

                    Ufff... ulżyło mi, bo nie chciałabym znowu zwątpić w to, że istnieją katolicy
                    myslący samodzielnie (do czego sam mnie kiedyś przekonałeś:)
                    To mi poprawia nastrój, bo chciałabym się zdobyć na bycie bardziej tolerancyjną ;)
                    • supaari Re: Pytanie do Katolików - o tragedii w... 30.01.06, 12:17
                      kamajkore napisała:
                      > Ufff... ulżyło mi, bo nie chciałabym znowu zwątpić w to, że istnieją katolicy
                      > myslący samodzielnie (do czego sam mnie kiedyś przekonałeś:)
                      > To mi poprawia nastrój, bo chciałabym się zdobyć na bycie bardziej
                      tolerancyjną ;)

                      Z radością przyjmuję Twą ulgę!
                      • kamajkore Re: Pytanie do Katolików - o tragedii w... 30.01.06, 12:47
                        > Z radością przyjmuję Twą ulgę!
                        Widzę, że zadowalać ateistki to nie grzech... ;)
          • po_godzinach to prawda 30.01.06, 11:19
            homilia skierowana jest do osób wierzących, dla których "przyczyny tragedii -
            techniczne i inne nie są najistotniejsze". Najistotniejsze jest
            zaś "zastanowienie się, czy w dostateczny sposób prosili Boga o łaskę". Widać
            nie.

            Jeśli więc dla kogoś "przyczyny techniczne" najważniejsze są - nie jest
            adresatem owej homilii.
            • supaari uwaga językowa i nie tylko ;-) 30.01.06, 11:49
              po_godzinach napisała:

              > homilia skierowana jest do osób wierzących, dla których "przyczyny tragedii -

              > techniczne i inne nie są najistotniejsze". Najistotniejsze jest
              > zaś "zastanowienie się, czy w dostateczny sposób prosili Boga o łaskę". Widać
              > nie.
              >
              > Jeśli więc dla kogoś "przyczyny techniczne" najważniejsze są - nie jest
              > adresatem owej homilii.

              1. Słowa "Ale my, ludzie wiary, pytamy się, czy w wystarczający sposób
              prosiliśmy Boga o łaskę" mogą być traktowane na dwa sposoby: (1) tak, jak
              napisałaś (czyli "My, ja_i_wy,_do_których_mówię..."); (2) jako deklaracja
              skierowana do nie-(ludzi wiary) (czyli: "My, ja_i_inni_ludzie_wiary...").
              2. Czy nie prosili w wystarczający sposób Boga o łaskę, to można powiedzieć,
              jeśli się wie, co owa łaska miała przynieść...
              • po_godzinach Re: uwaga językowa i nie tylko ;-) 30.01.06, 12:00

                Chyba mnie przeceniasz.
                1. "My, ja_i_wy,_do_których_mówię..."); - to jest jasne
                2. ""My, ja_i_inni_ludzie_wiary..." - czyli "my-wierzący" oraz pozostali-
                "bezboznicy"? :)

                > 2. Czy nie prosili w wystarczający sposób Boga o łaskę, to można powiedzieć,
                > jeśli się wie, co owa łaska miała przynieść...

                Jasne, że nie prosili o łaską niesmiertelności.
                Jasne jest, że ludzie giną i ginąć będą, tak, jak będą umierać w sposób
                naturalny nawet małe dzieci.

                Ja chcę to czytać jako "łaskę niedpuszczania do niepotrzebnych ludzkich
                tragedii" - czyli jednak przywiązywania większej uwagi do całkiem
                przyziemnych, "technicznych" spraw.

                Nie dajmy się zwariować - nie chodzi o to, aby się za niepotrzebne śmierci
                modlić. Chodzi o to, aby do nich nie dopuszczać - i niestosowne jest
                marginalizowania spraw "technicznych" - od nich bowiem w wielkiej części te
                zbędne nieszczęścia zależą.

                Osobiście wolałabym, aby Glemp potepił ludzką nieodpowiedzialność - tę całkiem
                ziemską, niż ją zlekceważył.

                • supaari Re: uwaga językowa i nie tylko ;-) 30.01.06, 12:12
                  po_godzinach napisała:

                  >
                  > Chyba mnie przeceniasz.
                  > 1. "My, ja_i_wy,_do_których_mówię..."); - to jest jasne
                  > 2. ""My, ja_i_inni_ludzie_wiary..." - czyli "my-wierzący" oraz pozostali-
                  > "bezboznicy"? :)

                  Chodzi o ustalenie podmiotu "my" i adresata. W pierwszym przypadku są to
                  pojęcia tożsame. W drugim podmiot nie jest adresatem. A co się w głowie prymasa
                  przewijał, to tego ja nie wiem... Może "my-duchowni" (ludzie wiary) i pozostali
                  (m. in. wierzący świeccy)?

                  > Jasne, że nie prosili o łaską niesmiertelności.
                  > Jasne jest, że ludzie giną i ginąć będą, tak, jak będą umierać w sposób
                  > naturalny nawet małe dzieci.
                  >
                  > Ja chcę to czytać jako "łaskę niedpuszczania do niepotrzebnych ludzkich
                  > tragedii" - czyli jednak przywiązywania większej uwagi do całkiem
                  > przyziemnych, "technicznych" spraw.
                  >
                  > Nie dajmy się zwariować - nie chodzi o to, aby się za niepotrzebne śmierci
                  > modlić. Chodzi o to, aby do nich nie dopuszczać - i niestosowne jest
                  > marginalizowania spraw "technicznych" - od nich bowiem w wielkiej części te
                  > zbędne nieszczęścia zależą.
                  >
                  > Osobiście wolałabym, aby Glemp potepił ludzką nieodpowiedzialność - tę
                  całkiem
                  > ziemską, niż ją zlekceważył.
                  >

                  A może chodziło o "łaskę wyobraźni" dla architektów? Nie wiem.
                  Ale z radością patrzę na zdanie: "Będzie można odkrywać wszystkie przyczyny
                  tego nieszczęścia w kontekście zaniedbań technicznych". Znaczy, że nie
                  zabrania! To już nieźle.
                  Duchowni rzeczywiście częściej owinni nawoływać to tego, żeby wierni swoje
                  obowiązki traktowali poważnie. Bez względu na katastrofy i tragedie.
                  • po_godzinach Re: uwaga językowa i nie tylko ;-) 30.01.06, 12:29
                    Byłoby miło, gdyby na miejscu Glempa był ktoś, komu sie rózniste wpadki nie
                    zdarzają, kto mówi jasnym, czytelnym jezykiem - ktoś, kto ma zwyczajnie większy
                    autorytet.

                    Bo myślę, że jeśli Ty jego słowa nie do końca rozumiesz - to któż rozumie? :)
                    • supaari Re: uwaga językowa i nie tylko ;-) 30.01.06, 12:35
                      po_godzinach napisała:

                      > Byłoby miło, gdyby na miejscu Glempa był ktoś, komu sie rózniste wpadki nie
                      > zdarzają, kto mówi jasnym, czytelnym jezykiem - ktoś, kto ma zwyczajnie
                      większy
                      >
                      > autorytet.
                      >
                      > Bo myślę, że jeśli Ty jego słowa nie do końca rozumiesz - to któż rozumie? :)

                      Odnoszę wrażenie, że - jak ja - masz pewne wątpliwości co do tego czy sam Glemp
                      jest tym kimś. Dryf myślowy przytrafia się duchownym zadziwiająco często...
                      Może zrobimy alternatywne wybory nowego prymasa? Kogo proponujesz?
                      • po_godzinach Re: uwaga językowa i nie tylko ;-) 30.01.06, 12:43
                        "Może zrobimy alternatywne wybory nowego prymasa? Kogo proponujesz?"

                        Moje propozycje z pewnością przepadłyby - chętnie bowiem widziałabym w tej roli
                        biskupa Życińskiego :)
                        • supaari Re: uwaga językowa i nie tylko ;-) 30.01.06, 12:49
                          po_godzinach napisała:
                          > Moje propozycje z pewnością przepadłyby - chętnie bowiem widziałabym w tej
                          roli biskupa Życińskiego :)

                          Ta kandydatura mnie nie dziwi (bo z pamięcią u mnie nie najgorzej). I moją
                          kreskę kandydat ów też mógłby dostać, więc to "przepadnięcie" może nie całkiem
                          takie oczywiste? Wszystko od elektoratu zależy...
                          A może Pieronek?
                          • Gość: po_godzinach Re: uwaga językowa i nie tylko ;-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.06, 13:02
                            Pieronek tez jak najbardziej.

                            Ale - obawiam się - bylibyśmy w mniejszości (do czego zresztą przywykłam,
                            zwykle bywam w mniejszości).

                            Juz nie wspomnę o moim idolu - księdzu Czajkowskim :)
        • Gość: Begoe Re: Pytanie do Katolików - o tragedii w... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.06, 09:27
          LUDZIE, DAJCIE SPOKÓJ KSIĘDZU TWARDOWSKIEMU I PRZESTAŃCIE CYTOWAĆ JEGO WIERSZ.
          TO SZLACHETNA POEZJA, NIE WYŚWIECHTAJCIE JEJ BEZ SENSU
          • supaari Re: Pytanie do Katolików - o tragedii w... 31.01.06, 09:36
            Gość portalu: Begoe napisał(a):

            > LUDZIE, DAJCIE SPOKÓJ KSIĘDZU TWARDOWSKIEMU I PRZESTAŃCIE CYTOWAĆ JEGO
            WIERSZ.
            > TO SZLACHETNA POEZJA, NIE WYŚWIECHTAJCIE JEJ BEZ SENSU

            Przepraszam. Ale poprawy obiecać nie mogę!!! Przestań czytać moje posty; tak na
            wszelki wypadek...
            • lagardere majuskulia 31.01.06, 09:45
              supaari napisał:

              > Gość portalu: Begoe napisał(a):
              >
              > > LUDZIE, DAJCIE SPOKÓJ KSIĘDZU TWARDOWSKIEMU I PRZESTAŃCIE CYTOWAĆ JEGO
              > WIERSZ.
              > > TO SZLACHETNA POEZJA, NIE WYŚWIECHTAJCIE JEJ BEZ SENSU
              >
              > Przepraszam. Ale poprawy obiecać nie mogę!!! Przestań czytać moje posty; tak
              na
              >
              > wszelki wypadek...

              No prosze, do problemow dyskoniugacji jeszcz mu sie majuskulia trafila! ;)
              I do tego poucza! ;)
              • supaari Re: majuskulia 31.01.06, 09:54
                lagardere napisała:
                > No prosze, do problemow dyskoniugacji jeszcz mu sie majuskulia trafila! ;)
                > I do tego poucza! ;)

                Majuskulia do pouczania i nawoływania nadaje się rewelacyjnie! :-)
                • lagardere Re: majuskulia 31.01.06, 10:00
                  supaari napisał:

                  > Majuskulia do pouczania i nawoływania nadaje się rewelacyjnie! :-)

                  Majuskulie na kozetke! ;)
                  • supaari Re: majuskulia 31.01.06, 15:16
                    lagardere napisała:
                    > Majuskulie na kozetke! ;)

                    Ponieważ to hasło, to lepiej będzie:
                    MAJUSKULIE NA KOZETKĘ!
              • Gość: Begoe Re: majuskulia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.06, 10:20
                A może lepiej byłoby pomyśleć o nieustannym cytowaniu, "Śpieszmy się kochać
                ludzi....." w każdych możliwych warunkach, często bez sensu zamiast czepić się
                majuskuły. Tu minuskuła już często nie wystarcza. Za to jak zwykle meritum
                sprawy przepada....
                • lagardere Re: majuskulia 31.01.06, 10:39
                  Gość portalu: Begoe napisał(a):

                  > A może lepiej byłoby pomyśleć o nieustannym cytowaniu, "Śpieszmy się kochać
                  > ludzi....." w każdych możliwych warunkach, często bez sensu zamiast czepić
                  się
                  > majuskuły. Tu minuskuła już często nie wystarcza. Za to jak zwykle meritum
                  > sprawy przepada....

                  Poniewaz cytat jest trafny, powszechnie znany staje sie sentencja, dlaczego
                  nie???
                  Jak ci teraz *zacytuje*: Ars longa, vita brevis*, tez sie majuskulnie oburzysz?
                  I *Memento mori*! ;)
                  • Gość: Begoe Re: majuskulia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.06, 11:03
                    Cytat trafny, lecz nadużywany. Jak również mit o sentencji. Są inne równie
                    trafne, a znajomośc jednego jeszcze nic nie wnosi... Natomiast częstotliwość
                    używania Twoich przykładów do częstotliwości "Śpieszmy się..." ma sie nijak,
                    niestety.... Szkoda szlachetnej poezji.
                    Bardzo często na forum łopatologia zastępuje dyskusję. Naprawdę myślisz, że
                    uprawniona jest taka bezceremonialnośc w posługiwaniu się jednym cytatem? Czy
                    zawsze potrzebna? Co wnosi ten cytat w dyskusji na forum? NIC. (MAJUSKUŁA!)
                    Służy egoistycznemu podparciu własnego zdania. Ale nie poprawia wizerunku
                    piszącego. Cytować więcej nie musisz. Memento...
                    Pozdrawiam, z dużym zniechęceniem.
                    • supaari Re: majuskulia 31.01.06, 15:12
                      Gość portalu: Begoe napisał(a):

                      > Cytat trafny, lecz nadużywany.

                      Po pierwsze - dziękuję.
                      Po drugie - mogłem napisać, że trzeba kochać ludzi dziś, bo jutro może być za
                      późno, ale zbyt leniwy jestem, żeby własne, toporne słowa zamieszczać, gdy mogę
                      użyć cudzych i pięknych.
                      Po trzecie - jeśli cytat był na miejscu, to nadużywany zapewne bywa w innych
                      miejscach. Ale ja tego nie zmienię! Z Twoich słów wnioskuję jednak, że
                      przytoczenie przeze mnie omawianego cytatu zwiększyło odsetek cytowań trafnych.
            • Gość: Begoe Re: Pytanie do Katolików - o tragedii w... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.06, 10:08
              Nie tracę nadziei :-)))) A uwaga o nieczytaniu postów bardzo psuje efekt....
              • anitka110 Re: Pytanie do Katolików - o tragedii w... 31.01.06, 10:11
                DOBRZE ZE TO NIE BYLY TARGI EROTYCZNE
                OSTRZEZENIE BOZE WTEDY BY PASOWALO
                • lagardere Re: Pytanie do Katolików - o tragedii w... 31.01.06, 10:13
                  anitka110 napisała:

                  > DOBRZE ZE TO NIE BYLY TARGI EROTYCZNE
                  > OSTRZEZENIE BOZE WTEDY BY PASOWALO

                  Nastepna z majuskulia! ;) Tu sami *chorzy z wyobrazni* na tym forum???
    • Gość: agrest Re: Pytanie do Katolików - o tragedii w... IP: 217.149.242.* 30.01.06, 10:34
      >
      > Ciekawa jestem co sobie myślicie Katolicy jak słyszycie coś takiego...?
      > Na prawdę uważacie, że wasz bóg pozabijał ludzi, w tym dzieci, żeby coś wam
      > przekazać? Inaczej nie mógł?


      Dla osoby wierzącej "pozabijanie" nie powinno być ostateczną tragedią, tak jak
      dla kogoś, kto nie wierzy, że śmierć jest przebudzeniem, tylko definitywnym
      końcem. Wiara katolicka powinna opierać się na dziecięcej ufności Bogu Ojcu,
      który jest od człowieka nieskończenie mądrzejszy, choćby dlatego, ze widzi
      wszystkie konsekwencje i zależności, a my dysponujemy tylko małym wycinkiem
      wiedzy i zawodną logiką. Dlatego osoba wierząca przyjmuje wszystko od Ojca,
      choć nieraz tego nie rozumie. Tak jak dziecko nie wie, czemu musi cierpieć u
      dentysty, ale i tak kocha mamę i tatę, którzy skazują go na te tortury. I nie
      pisz, że tu nie ma porównania, bo dziecko nieraz przeżywa drobną sprawę tak,
      jak dorośli tragedię.
      • kamajkore Re: Pytanie do Katolików - o tragedii w... 30.01.06, 11:58
        > Dla osoby wierzącej "pozabijanie" nie powinno być ostateczną tragedią, tak jak
        > dla kogoś, kto nie wierzy, że śmierć jest przebudzeniem, tylko definitywnym
        > końcem.
        Ja jednak myślę, że śmierć bliskich jest tragedią dla ich rodzin. Rozumiem że
        jako lekarstwo na smutek i rozpacz religia proponuje oszukiwanie się, że oni
        dalej żyją.
        > Wiara katolicka powinna opierać się na dziecięcej ufności Bogu Ojcu,
        > który jest od człowieka nieskończenie mądrzejszy, choćby dlatego, ze widzi
        > wszystkie konsekwencje i zależności, a my dysponujemy tylko małym wycinkiem
        > wiedzy i zawodną logiką. Dlatego osoba wierząca przyjmuje wszystko od Ojca,
        > choć nieraz tego nie rozumie. Tak jak dziecko nie wie, czemu musi cierpieć u
        > dentysty, ale i tak kocha mamę i tatę, którzy skazują go na te tortury. I nie
        > pisz, że tu nie ma porównania, bo dziecko nieraz przeżywa drobną sprawę tak,
        > jak dorośli tragedię.
        No właśnie - dorośli ludzie wierzący zachowują się jak dzieci i wierzą dalej, a
        moim zdaniem powinni już dawno dorosnąć!
    • kaczm77 Odpowiedz Jezusa - do Glempa. 30.01.06, 10:55
      Jezus wypowiedział się w takich kwestiach jednoznacznie i żaden biskup, papiez,
      pastor czy pop nie powinien pitolic takich glupot jak Józef.Glemp.

      Łk 13:1-6.

      (1) W tym samym czasie przyszli niektórzy i donieśli Mu o Galilejczykach,
      których krew Piłat zmieszał z krwią ich ofiar. (2) Jezus im odpowiedział: Czyż
      myślicie, że ci Galilejczycy byli większymi grzesznikami niż inni mieszkańcy
      Galilei, że to ucierpieli?
      Bynajmniej, powiadam wam; lecz jeśli się nie nawrócicie, wszyscy podobnie
      zginiecie.
      (4) Albo myślicie, że owych osiemnastu, na których zwaliła się wieża w Siloam i
      zabiła ich, było większymi winowajcami niż inni mieszkańcy Jerozolimy? (5)
      Bynajmniej, powiadam wam; lecz jeśli się nie nawrócicie, wszyscy tak samo
      zginiecie. (6)

      Do poki żyjesz - Bóg nie karze nikogo, Bóg jest zawsze ZA Toba, i PRO tobie, i
      chce Twojego dobra i szczęscia. Bo Bóg jest Miłoscią. Póki zyjesz - masz czas
      by wrócić do Niego.

      Pozdr.
      <>^<
      Rekinus
      • nancyboy Re: Odpowiedz Jezusa - do Glempa. 30.01.06, 10:59
        W jaki sposób z tego:

        "lecz jeśli się nie nawrócicie, wszyscy podobnie zginiecie"

        dojść do takiego wniosku:

        > poki żyjesz - Bóg nie karze nikogo, Bóg jest zawsze ZA Toba, i PRO tobie, i
        > chce Twojego dobra i szczęscia. Bo Bóg jest Miłoscią
        • mydlo_w_plynie Re: Odpowiedz Jezusa - do Glempa. 30.01.06, 11:09
          nancyboy napisał:

          > W jaki sposób z tego:
          >
          > "lecz jeśli się nie nawrócicie, wszyscy podobnie zginiecie"
          >
          > dojść do takiego wniosku:
          >
          > > poki żyjesz - Bóg nie karze nikogo, Bóg jest zawsze ZA Toba, i PRO tobie,
          > i
          > > chce Twojego dobra i szczęscia. Bo Bóg jest Miłoscią

          nie należy brac tego dosłownie, zę nagle we wszystkich piorun szczeli.
          Dla katolika śmierć na ziemi jest przejściem do życia wiecznego. Jeśli się nei
          nawróci to nie będzie oglądał Boga w niebie, zakończy swój żywot na ziemi a
          później będzie gdzieś krażyc w zaświatach - po prostu dla wierzacych życie
          doczesne jest dopiero wstępem do prawdziwego życia wiecznego. Największa karą
          jest niemożność oglądania Boga, co dla wierzacych oznacza śmierć duszy, czyli
          śmierć najgorszą, bardziej dotkliwą niż śmierc ciała.
          • nancyboy Re: Odpowiedz Jezusa - do Glempa. 30.01.06, 11:15
            > nie należy brac tego dosłownie
            Ciekawe gdzie w Biblii jest granica między dosłownością a przenośnią.
            Może dziesięciu przykazań też nie należy brać dosłownie?
            Szymborska kiedyś o tym pisała:
            poezja.interklasa.pl/index.php?akcja=wierszeznanych&ude=110
            • mydlo_w_plynie Re: Odpowiedz Jezusa - do Glempa. 30.01.06, 11:23
              a tak poza tematem, czy czytałeś wnikliwie Biblię, aby stwierdzić, że nie ma??
              czy po prostu coś tam usłyszałeś, a swoje poglądy opierasz na opiniach innych
              ludzi?
              • nancyboy Re: Odpowiedz Jezusa - do Glempa. 30.01.06, 11:25
                Że nie ma czego? Nie rozumiem.
                • mydlo_w_plynie Re: Odpowiedz Jezusa - do Glempa. 30.01.06, 11:39
                  "Mówi się często, że Pismo Święte należy rozumieć dosłownie: dotyczy to
                  zwłaszcza obowiązku życia zgodnego z nim. Dosłowne rozumienie nie musi być
                  jednak oczywiste i łatwe do osiągnięcia. Kto szczyci się tym, że rozumie Biblię
                  dosłownie, rozumie ją właśnie często błędnie, na miarę swoich ograniczonych
                  możliwości albo wręcz po sekciarsku.

                  Nie należy też spodziewać się wyjaśnienia wszystkiego. Biblia w całości jest
                  księgą trudną. Nic w tym dziwnego – mówi przecież o Bogu, którego czyny nie do
                  końca potrafimy zrozumieć. Zarazem język ludzki Biblii, język czasów od nas
                  odległych, też kryje liczne tajemnice. Niebezpieczną jest więc rzeczą ulegać
                  złudzeniu, że istnieje tu jakiś klucz pasujący do wszystkich drzwi, że ktoś
                  przyjdzie i udzieli nam łatwej i efektownej odpowiedzi na wszystkie pytania.
                  Zarówno wiara, jak wiedza biblijna nakazują czytać Pismo Święte z pokorą, ze
                  świadomością swych braków."

                  zródło www.opoka.org.pl/biblioteka/T/TB/biblia_wiaraiwiedza.html
                  • nancyboy Re: Odpowiedz Jezusa - do Glempa. 30.01.06, 11:46
                    Innymi słowy, Bóg jest niepojęty i nigdy go nie zrozumiemy.
        • ejkuraczek Re: Odpowiedz Jezusa - do Glempa.naiwność 30.01.06, 11:34
          nancyboy napisał:

          > W jaki sposób z tego:
          >
          > "lecz jeśli się nie nawrócicie, wszyscy podobnie zginiecie"
          >
          > dojść do takiego wniosku:
          >
          > > poki żyjesz - Bóg nie karze nikogo, Bóg jest zawsze ZA Toba, i PRO tobie,
          > i
          > > chce Twojego dobra i szczęscia. Bo Bóg jest Miłoscią

          Śmierc jest koncem kazdego zycia.Mam wrazenie,że niektorzy naiwnie myslą,ze
          smierc ich nie dotyczy-dotyczy tylko innych.
          Otóż dotyczy kazdego, jest naturalnym koncem zycia tutaj-na ziemi i moze
          nastąpic w kazdej chwili.
          Jednak od człowieka zalezy czy jest przygotowany do tej smierci czy nie, czy
          umrze idac do Boga czy sam skarze sie na potepienie Go odrzucając.
          Stąd to przypomnienie Jezusa- z miłosci i troski do człowieka, a nie aby go
          postraszyć.
          "Nie przyszedłem aby świat sądzić,ale aby świat zbawić" (ewangelia wg Jana)
          • nancyboy Re: Odpowiedz Jezusa - do Glempa.naiwność 30.01.06, 11:44
            "lecz jeśli się nie nawrócicie, wszyscy podobnie zginiecie" - "podobnie" nie
            oznacza "tragicznie", "w wypadku", jak pod wieżą Siloam?
            • kaczm77 Re: Odpowiedz Jezusa - do Glempa.naiwność 30.01.06, 11:53
              Posluchaj dobra osobo i wykaz minimu dobrej woli w zrozumieniu.

              Zdarzyla sie tragedia w czasach Jezusa - ba sa nawet przyklady mu przytoczone
              dwa.

              jedna - mord
              druga - katastrofa budowlana tak jak w Polsce niedawno....

              i przychodza ludzie - i zadają MU pytania "czy to Kara Boga za ich grzechy" ?

              i dostają odpowiedz - NIE.

              i podobnie NIE bylo karą za grzechy - Tsunami
              i pożary lasów
              i wypadki autokarów na drodze
              i ADIS to NIE kara za grzechy dla konkretnych ludzi
              itp....

              To podstawowe, znaczeniowe rozumienie fragmentu. Jezeli nie potrafisz odczytac
              pierwszej warstwy - nie zabieraj sie za przypowiesci czy symbolikę. To dla
              Ciebie za trudne.

              Obarczanie Boga, za grzechy ludzi, błędy, niedopatrzenia, lenistwo, ich czyny
              bądz niedopełnienie obowiązków to NIEPOROZUMIENIE.

              <>^<
              • nancyboy Re: Odpowiedz Jezusa - do Glempa.naiwność 30.01.06, 11:55
                Ale mi chodzi o to:
                "lecz jeśli się nie nawrócicie, wszyscy podobnie zginiecie"
        • kaczm77 Re: Odpowiedz Jezusa - do Glempa. 30.01.06, 11:36
          Wystarczy czytać Biblie.

          Dowiedziałbyś się o Niebie, piekle, grzechu człowieka.

          Smierci doswiadczasz wiec to pewnie wiesz.

          Wszyscy umrzemy, naturalnie, czy tragicznie, dopadnie nas choroba, czy wypadek,
          czy zwykla niewydolnosc starcza.... ale umrzemy podobnie. Jedni szybciej inni
          poźniej.

          Ale Znajomość Boga (pokuta, nawrocenie, zbawienie) daje nam nadzieje
          Zmartwychwstania.

          Zbawienie to bowiem Ratunek -Konkretny- od śmierci wiecznej.

          <>^<
        • Gość: hhector Bo nie byli gotowi na śmierć... IP: 212.244.129.* 31.01.06, 10:51
          "Wszyscy podobnie zginiecie", bo oni byli nieprzygotowani na śmierć, nie
          spodziewali się jej. A być gotowym na śmierć, to znaczy nawrócić się. Można się
          nie nawrócić i wtedy śmierć oznacza wielką tragedię.
          Wszyscy jesteśmy grzesznikami, tamci co zginęli i my którzy jeszcze żyjemy. Ale
          można się nawrócić, uznać swój grzech i wtedy poznać miłość Boga.
      • ejkuraczek Re: Odpowiedz Jezusa - do Glempa. 30.01.06, 11:27
        kaczm77 napisał:

        > Jezus wypowiedział się w takich kwestiach jednoznacznie i żaden biskup,
        papiez,
        >
        > pastor czy pop nie powinien pitolic takich glupot jak Józef.Glemp.
        >
        > Łk 13:1-6.
        >
        > (1) W tym samym czasie przyszli niektórzy i donieśli Mu o Galilejczykach,
        > których krew Piłat zmieszał z krwią ich ofiar. (2) Jezus im odpowiedział:
        Czyż
        > myślicie, że ci Galilejczycy byli większymi grzesznikami niż inni mieszkańcy
        > Galilei, że to ucierpieli?
        > Bynajmniej, powiadam wam; lecz jeśli się nie nawrócicie, wszyscy podobnie
        > zginiecie.
        > (4) Albo myślicie, że owych osiemnastu, na których zwaliła się wieża w Siloam
        i
        >
        > zabiła ich, było większymi winowajcami niż inni mieszkańcy Jerozolimy? (5)
        > Bynajmniej, powiadam wam; lecz jeśli się nie nawrócicie, wszyscy tak samo
        > zginiecie. (6)
        >
        No własnie,to dokładnie powiedział biskup. Przeciez słowa Jezusa to własnie
        ostrzeżenie.
        Sam sobie zaprzeczyłes tym cytatem.
        • kaczm77 Re: Odpowiedz Jezusa - do Glempa. 30.01.06, 11:31
          nie rozumiesz znaczenia słowa "bynajmniej"

          sprawdz w słowniku.

          <^><
          • mydlo_w_plynie Re: Odpowiedz Jezusa - do Glempa. 30.01.06, 11:33
            a może to ta nowa "ulepszona" wersja Biblii?
            ja znam "zaprawdę powiadam wam........."
            • ejkuraczek Re: Odpowiedz Jezusa - do Glempa. 30.01.06, 11:38
              mydlo_w_plynie napisała:

              > a może to ta nowa "ulepszona" wersja Biblii?
              > ja znam "zaprawdę powiadam wam........."

              Tak , wg rekinusa to nowa,"ulepszona" wersja Biblii, która obraca sie przeciwko
              samym apostołom. Taka mała przewrotnosć;)
            • kaczm77 Re: Odpowiedz Jezusa - do Glempa. 30.01.06, 11:40
              Co ty nie powiesz....
              .
              .
              .

              Łk 13:3 Bg „Bynajmniej, mówię wam: i owszem, jeźli nie będziecie pokutować,
              wszyscy także poginiecie.”

              --------------------------------------------------------------------------------

              Łk 13:3 Br „Zapewniam was, że nie! Jeżeli nie będziecie pokutowali, wszyscy
              podobnie zginiecie.”

              --------------------------------------------------------------------------------

              Łk 13:3 BT „Bynajmniej, powiadam wam; lecz jeśli się nie nawrócicie, wszyscy
              podobnie zginiecie.”

              --------------------------------------------------------------------------------

              Łk 13:3 Bw „Bynajmniej, powiadam wam, lecz jeżeli się nie upamiętacie, wszyscy
              podobnie poginiecie.”

              --------------------------------------------------------------------------------

              Łk 13:3 Bb „Koniecznie nie ! A powiedam wam jeśliż się nie uznacie, wszyscy
              także zginiecie.”

              --------------------------------------------------------------------------------

              Łk 13:3 Bp „Bynajmniej - powiadam wam - ale jeżeli się nie nawrócicie, wszyscy
              podobnie zginiecie!”

              apologetyka.com/biblia/?menu=show&language=pl&submitShow=WY%C5%9AWIETL&txt=Lk+13%3A3&bible%5B%5D=Bg&bible%5B%5D=Br&bible%5B%5D=BT&bible%5B%
              5D=Bw&bible%5B%5D=Bb&bible%5B%5D=Bp&polish=on&numbered=on&format=0&strongs=0

              W której to biblii nie mogles znalezc zaprzeczenia ? Hm... ?

              <>^<
    • mydlo_w_plynie Re: Pytanie do Katolików - o tragedii w... 30.01.06, 11:00
      smutne byłoby gdyby takie tragedie, pozbawiałyby wiary w Boga
      dalczego nikt nie zauważa tego, że jednak cudem też ludzie przeżywają???
      Lepiej skupić sie na tym jaki Bóg jest nieczuły i mściwy, pytac dlaczego Bóg na
      to pozwala?????????
      Kazdy jest wolny, ma swój rozum i swoje sumienie. Dlaczego Bóg miałby zwalniać
      kogokolwiek z moralnej odpowiedzialności, np.wysłuchiwac modlitwy zabójcy aby
      jego ofiara nagle zmartwychwstała? Modlitwa czy proszene o łaski nie jest
      magiczną siłą i zaklęciem, aby wszystko było cacy.
      • kamajkore Re: Pytanie do Katolików - o tragedii w... 30.01.06, 11:22
        > smutne byłoby gdyby takie tragedie, pozbawiałyby wiary w Boga
        > dalczego nikt nie zauważa tego, że jednak cudem też ludzie przeżywają???
        to znaczy, uważasz, że bóg podzielił sobie tych ludzi na lepszych i gorszych: ci
        przezyją a ci nie przeżyją?
        czy taka jest wizja chrześcijańskiego boga?
        • mydlo_w_plynie Re: Pytanie do Katolików - o tragedii w... 30.01.06, 11:32
          nie wiem czy podzielił sobie na gorszych i lepszych, po prostu nie powiedział mi
          tego

          uważam, że osoby które nie wierza w Boga, nie powinny się wypowiadać na temat
          "a co On na to???", skoro już z założenia nie sa w stanie tego pojąć, co lezy w
          kwestii wiary.
          • nancyboy Re: Pytanie do Katolików - o tragedii w... 30.01.06, 11:38
            A jeśli ktoś wierzy w Boga, ale nie wierzy w jego miłosierdzie?
            • mydlo_w_plynie Re: Pytanie do Katolików - o tragedii w... 30.01.06, 11:42
              :) no to nie wiem
              mnie wydaje się to z lekka niemożliwe
              ale róźne rzeczy się zdarzają
          • kamajkore Re: Pytanie do Katolików - o tragedii w... 30.01.06, 11:53
            > uważam, że osoby które nie wierza w Boga, nie powinny się wypowiadać na temat
            > "a co On na to???", skoro już z założenia nie sa w stanie tego pojąć, co lezy w
            > kwestii wiary.
            >
            hmmm... dlaczego nie?
            Porównaj to do takiej sytuacji: kobieta jest zakochana w mężczyźnie do
            szaleństwa, często wtedy nie widzi jego wad, tego że on jej nie kocha, a nawet -
            że nie mam szans na żaden związek. Zdarza się, że kobieta kocha kogoś, kto od
            dawna nie żyje, bo nie pogodziła się z jego śmiercią. W takich przypadkach
            niezaangażowane osoby z otoczenia potrafią lepiej ocenić sytuację - na trzeźwo
            po prostu.
            I tak wierzący katolik nie może się przecież obiektywnie wypowiedzieć o bogu,
            którego kocha. Wiadoimo też, że nie dopuści do siebie myśli o jego nieistnieniu.
            Więc w ateistach jedyna wasza nadzieja... ;)
            • mydlo_w_plynie Re: Pytanie do Katolików - o tragedii w... 30.01.06, 12:03
              może źle się wyraziłam. NIe chodziło mi o to, ze wogóle mają siedziec cicho w
              tym temacie. Po prostu dyskusje na ten temat, bardzo często zamieniają sie w
              sytuacje, kiedy każde słowo się wazy i doczepia do niego. Od wielu wielu lat,
              chodze do koscioła, zgłębiam tajniki wiary :) A "stopnie wtajemniczenia" jak
              komunia święta czy bierzmowanie, zobowiązują do czegoś, do pewnej wiedzy a także
              praktyki (np. modlitwy). Przez ten czas człowiek może zrozumieć prawdy wiary,
              zapoznać sie z tym wszystkim czego ona dotyczy. Teoretycznie więc wie on więcej
              niż osoba niewierzaca. Czasem wychodzi na to, ze w takich dyskusjach trzeba
              tłumaczyć elementarne i oczywiste dla "wtajemniczonych" zasady wiary, osobom
              które tego nie wiedza i zwyczajnie nie wierzą, stąd moja opinia. Wtedy dyskusja
              skupia się na "uświadamianiu".
              • chrismura Re: Pytanie do Katolików - o tragedii w... 31.01.06, 09:21
                Ale czy po to aby zglebiac Wiare trzeba chodzic do Kosciola??Kazdy z nas musi w
                cos wierzyc ,bez tego zycie nie mialo by sensu.Wiekszosc Polskich Katolikow
                chodzi do Kosciola tylko dlatego ze inni tez to robia.Mozna tez pokazac nowe
                futro Zony albo Kluczyki od nowego Auta .A po wyjsciu ze swiatyni robia to
                dalej oczym pisza statystyki Policji.
                • mydlo_w_plynie Re: Pytanie do Katolików - o tragedii w... 31.01.06, 09:29
                  przecież ja nie napisałam, że TRZEBA chodzić do kościoła jak się wierzy w Boga.
                  NIech kazdy robi co chce i wierzy w co chce. Mnie to kompletnie nie interesuje,
                  ja nikogo nie nawracam, ani usilnie nie udowadniam że Bóg istnieje, tym którzy
                  nie wierzą. Zadziwiające jest to, że osoby niewierzace usiłują przetłumaczyć, że
                  Bóg nie istnieje, ale po co??? Czy ja sobie albo niewierzącym robię krzywdę, że
                  wierze? Tak ich obchodzi mój los? Czy pijakowi na ulicy, będą wyrywac butelkę bo
                  źle robi, bo myśli że tego własnie mu potrzeba?
                  • Gość: Begoe Re: Pytanie do Katolików - o tragedii w... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.06, 09:35
                    Kochana i tu się mylisz, chodzenie do kościoła, czyli uczestnictwo w
                    Eucharystii to jeden z obowiązków jaki nakłada na wierzącego wiara, którą
                    wyznaje...
                    • mydlo_w_plynie Re: Pytanie do Katolików - o tragedii w... 31.01.06, 09:41
                      wiem to doskonale

                      mój post dotyczył tego, że nigdzie nie napisałam MUSICIE chodzić do kościoła,
                      TRZEBA chodzić do kościoła jak się wierzy. Był on odpowiedzią na post
                      wcześniejszy Chrismura, który napisał "A kto powiedział....???"
                      to tylko wytłumaczenie tego, że nie ja to powiedziałam, ponieważ z moich ust
                      byłaby to odpowiedz bezsensowna
                      • mydlo_w_plynie Re: Pytanie do Katolików - o tragedii w... 31.01.06, 09:42
                        przepraszam
                        w poście chrismura nie było tekstu "a kto powiedział..........??"
                        • Gość: Begoe Re: Pytanie do Katolików - o tragedii w... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.06, 09:48
                          Ok. Ja myślę,że cała ta dyskusja ma w sobie podtekst cepeliowsko-poganski,
                          ponieważ człowiek wierzący WIE, że Bóg nie siedzi i nie lornetuje Ziemi z
                          myślą, no teraz to ja im pokażę, albo tego już za wiele, trzeba ich ostrzec.
                          Przydawanie Bogu cech człowieka takiego, jaki tu występuje najczęściej
                          dowodzi,że z wiarą coś słabiutko, tak jak u Prymasa. Za to z butą i pychą aż za
                          dobrze. Bóg jest wielkim absolutem i pisanie lub mówienie,żę zesłał nam tę
                          katastrofę z wiarą nie ma nic wspólnego, za to z pogaństwem wiele. To człowiek
                          zawinił, a do Boga możemy zwracać się o opiekę nad nami i zmarłymi. Ale jednak
                          to nie jest książka życzeń i zażaleń.
                          • mydlo_w_plynie Re: Pytanie do Katolików - o tragedii w... 31.01.06, 09:56
                            Właśnie, zgadzam się z tym co napisałeś(aś)
                            jak już wcześniej napisałam, nie mają sensu takie gadki, bo przekształcają się w
                            licytację "istnieje czy nie istnieje", a nie to jest przedmotem tej dyskusji
                            • Gość: Begoe Re: Pytanie do Katolików - o tragedii w... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.06, 10:00
                              Marnie się cały ten wątek czyta, ale za to efekt poznawczy wielki. To jest
                              właśnie cały nasz polski słowiańsko-pogański katolicyzm niedzielny. Pozdrawiam
                              serdecznie, z dość smutnym jednak wrażeniem.
                              • ejkuraczek Re: Pytanie do Katolików - o tragedii w... 31.01.06, 10:14
                                Gość portalu: Begoe napisał(a):

                                > Marnie się cały ten wątek czyta, ale za to efekt poznawczy wielki. To jest
                                > właśnie cały nasz polski słowiańsko-pogański katolicyzm niedzielny.
                                Pozdrawiam
                                > serdecznie, z dość smutnym jednak wrażeniem.

                                Dla mnie katolicyzm poganski to katolicyzm niepraktykujący. Czyli taki ktore
                                tworzy "własnego bozka" na swoj własny obraz.
                                Nie osadzałabym wiary bp.Glempa po kilku słowach.
                                A nadto-czlowiek zawinił ale Bóg jest wszechmogacy i ostatecznie jest Panem
                                wszytskim wydarzen. takie wydarzenia monza rozpatrywac tylko w kontekscie
                                krzyza samego Chrystusa- krzyża ,ktorego Bóg jednak chciał,ale nie po to aby
                                kogos ukarac czy komus "cos pokazac" jak piszesz, ale aby czlowieka zbawić.
                                Ewaneglia roi się od ostrzezen Chrystusa ,a Biblia od ostrzezen proroków.
                                Mysle,że Ty masz problem tylko z osądem intencji tych ostrzezen.
                                • Gość: Begoe Re: Pytanie do Katolików - o tragedii w... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.06, 10:28
                                  Nie mam problemu z osądem intencji ostrzeżeń. Wszyscy mamy problem z
                                  wygłaszanymi ex cathedra wypwiedziami Prymasa... sądząc po tym wątku. No chyba,
                                  że ktoś ma problem z osądem jego intencji, ostrzeżenie Prymasa równe
                                  ostrzeżeniu Chrystusa.... tego jednak za wiele. Wiara Prymasa i jego
                                  posłannictwo sprawdza się nieustannie, n ie tylko w ostatnichy kliku słowach.
                                  Przypomnij sobie wypowiedź z jasnej Góry, Argentynę, budowę świątynię
                                  Opatrzności, a ostatnio miejsce pochowania X. Twardowskiego. To są pomniki
                                  pychy Prymasa i jego głębokiej wiary. Pozdrawiam
                                  • ejkuraczek Re: Pytanie do Katolików - o tragedii w... 31.01.06, 11:14
                                    Gość portalu: Begoe napisał(a):

                                    > Nie mam problemu z osądem intencji ostrzeżeń. Wszyscy mamy problem z
                                    > wygłaszanymi ex cathedra wypwiedziami Prymasa... sądząc po tym wątku. No
                                    chyba,
                                    >
                                    > że ktoś ma problem z osądem jego intencji, ostrzeżenie Prymasa równe
                                    > ostrzeżeniu Chrystusa.... tego jednak za wiele. Wiara Prymasa i jego
                                    > posłannictwo sprawdza się nieustannie, n ie tylko w ostatnichy kliku słowach.
                                    > Przypomnij sobie wypowiedź z jasnej Góry, Argentynę, budowę świątynię
                                    > Opatrzności, a ostatnio miejsce pochowania X. Twardowskiego. To są pomniki
                                    > pychy Prymasa i jego głębokiej wiary. Pozdrawiam

                                    Na Twoim miejscu przeczytałabym w Biblii dwa fragmenty: co mówi Pismo św.
                                    odnosnie osądzaniu kapłanow oraz o nazywaniu kogos pysznym w wierze. Mysle,że
                                    to duzo Ci wytłumaczy.
                                    Nie znam wypowiedzi Glempa co podałes powyzej-jedynie odnosnie decyzji pochówku
                                    ks. Twardowskiego, ktora to była sluszna. Ksiądz jet "własnoscia" Koscioła i
                                    nie jest osoba prywatna. I w zyciu i po smierci decyzja odnosnie ksiedza lezy w
                                    kompetencji biskupa, który rozważa nie przede wszystkim prosbe kapłana,ale
                                    dobro całego Kościoła. Zreszta ks. Twardowski dobrze o tym wiedział, bo swoja
                                    prosbe uwarunkował ewentulna inna decyzja biskupa.Masz za mało wiedzy
                                    praktycznej odnosnie Kościoła i jego funkcjonowania -choc kazdy moze się
                                    wpowiadac jak sam napisałes -lepiej lub gorzej.
                                    Prymas nie ostrzegał w swoim imieniu, mówił o ostrzezeniu Boga- wiec nie
                                    przekrecaj tego co powiedział.
                                    Poza tym-Bóg nie zsyła cierpien, wykorzystuje tylko takie wydarzenia aby
                                    człowieka nawrócic, "ostrzec" go ,że jego zycie nie lezy w jego rekach i jest
                                    kruche.
                                    Żle zrozumiałes wypowiedź biskupa, tym bardziej troche pokory w ocenianiu.
                • ejkuraczek Re: Pytanie do Katolików - o tragedii w... 31.01.06, 09:45
                  chrismura napisał:

                  > Ale czy po to aby zglebiac Wiare trzeba chodzic do Kosciola??Kazdy z nas musi
                  w
                  >
                  > cos wierzyc ,bez tego zycie nie mialo by sensu.Wiekszosc Polskich Katolikow
                  > chodzi do Kosciola tylko dlatego ze inni tez to robia.Mozna tez pokazac nowe
                  > futro Zony albo Kluczyki od nowego Auta .A po wyjsciu ze swiatyni robia to
                  > dalej oczym pisza statystyki Policji.

                  Skąd wiesz dlaczego ludzie chodza do koscioła? Do kościola regularnie chodzi
                  ok. 40% ludzi-to nie tak dużo. Poza tym ci ludzie sa grzeszni-po to tez się
                  chodzi do kościoła, aby ktos ich z tych grzechów wyciagnał.
                  Kosciól nie jest dla ideałow, jest dla tych, którzy wierza lub chca uwierzyc-
                  to jest proces.
                  Mydło ma racje-czytajac to forum widze,ze katolicy nie zmją tu żadnych
                  partnerów do rozmów o wierze. Z atesistami o Bogu moe da się porozmawiac, bo
                  oni Boga nie znaja. Nie tylko nie znaja ale przeciez w niego nie wierza. Rownie
                  dobrze moge z ateistą X pogadac np. o Maćku Trabalskim.
                  Ateista X Macka nie zna, nawet nie wierzy ,że ktos taki istnieje(wiec skad
                  miałby mieć wiedze) ,ale o nim cos-tam słyszal w dziecinstwie prawdopodobnie od
                  ludzi którzy słyszeli o Macku jakies urwane plotki ,a nie jakąś prawde.Tak wiec
                  katolicy którzy Macka znają słuchaja tych plotek powiedzianych ateiscie X dawno
                  temu i próbuje chcociaz je z grubsza obalic. To zmudna praca,nawet treoche
                  nudna,dla mnie za nudna abym się często wypowiadała na forum.
                • Gość: Asia do chrismury IP: *.gmrecords.pl 31.01.06, 09:58
                  NIE BĘDĘ SIĘ WYPOWIADAĆ ZA INNYCH, ALE JA CHODZĘ DO KOŚCIOŁA Z POTRZEBY SERCA.I
                  MUSZĘ CI POWIEDZIEĆ, ŻE PRAWDZIWY KATOLIK UBIERA DO KOŚCIOŁA "ŚWIĄTECZNE
                  UBRANIE" ŻEBY WYRAZIĆ SWÓJ SZACUNEK DLA ŚWIĄTYNI. NIE STROJĘ SIĘ, ALE ZAKŁADAM
                  TO,CO MAM NAJLEPSZEGO I NIGDY NIE ZAPOMINAM O TYM, ŻEBY UBRAĆ SIĘ PRZYZWOICIE.
                  POWIEM CI WIĘCEJ: UWIELBIAM CHODZIĆ DO KOŚCIOŁA! JESTEM SZCZĘŚLIWA KIEDY TYLKO
                  SIĘ TAM ZBLIŻAM, KIEDY OTWIERAM CIĘŻKIE DRZWI, KIEDY CZUJĘ ZAPACH, KIEDY PATRZĘ
                  NA OŁTARZ, ŚPIEWAM PIEŚNI, IDĘ DO KOMUNII. I NIE CHODZĘ WYŁĄCZNIE W NIEDZIELE,
                  ALE I W ZWYKŁE DNI, KIEDY TYLKO MAM MOŻLIWOŚĆ. KIM WYDAJE CI SIĘ, ŻE JESTEM?
                  NAJZWYCZAJNIEJSZĄ DZIEWCZYNĄ, PRACUJĄCĄ, STUDIUJĄCĄ, W STAŁYM ZWIĄZKU Z
                  PRZYSTOJNYM I INTELIGENTNYM MĘŻCZYZNĄ.
                  WIĘC JAK SAM NIE CHODZISZ, TO NIE PISZ TEGO CO CI SIĘ TYLKO WYDAJE. WIERZĘ, ŻE
                  PEWNEGO DNIA NAWRÓCISZ SIĘ. POMYŚLĘ DZIŚ O TOBIE W MODLITIWE ŻEBY BÓG DAŁ CI
                  TYLE SZCZĘŚCIA, ZEBYŚ CHCIAŁ SIĘ Z NIM TYM PODZIELIĆ.
                  • nancyboy Re: do chrismury 31.01.06, 10:13
                    Czy te duże litery były konieczne?
                    Jeśli tak, to znaczy, że chrismura uderzył w "czuły punkt".
                  • chrismura Re: do chrismury 31.01.06, 13:23
                    Prosze,zachowaj modlitwy dla tych ktorzy tego potrzeboja.Zamierzeniem moim bylo
                    nie to aby nozyce sie odezwaly,ale to ze Katolik to nie ten ktory co Niedziele
                    chodzi do Kosciola,ale ten ktory jako taki zyje.Jak ty . Z powazaniem Chrismura.
    • kamajkore DO WSZYTSKICH 30.01.06, 11:47
      Ponieważ ten wątek rozwinął się ponad moje oczekiwania niestety nie będę w
      stanie ze wszystkimi podyskutować, ale czytam z zainteresowaniem!
      :)
      • Gość: czarne bydlo! glemp to debil IP: *.hsd1.wa.comcast.net 31.01.06, 09:30
        retoryka katopojebow zaglusza im myslenie to banda debilow, glemp ty debilu
        osmieszasz tego swojego boga, robisz z niego krwiozercza bestie ktora musi
        zabijac ludzi w imie niesienia " sygnalow". moze bys tak wyprowadzil tego
        swojego boga na spacer, trzymacie go w tych zakadzonych "swiatyniach" pelnym
        klamstw i zboczen, moze tak lyk swiezego powietrza by goscia lekko ocucil?
    • mary_ann Re: Pytanie do Katolików - o tragedii w... 30.01.06, 11:56
      Ja jestem osobą wierzacą. I w odpowiedzi na pytanie założyciela wątku
      rzekłabym: do Glempa stosuje się tylko jedno w miare kulturalne sformułowanie
      (choć nieubłaganie cisną się na usta mocniejsze:-) - "Kończ, Waść, wstydu
      oszczędź!!!"
    • Gość: ala Re: Pytanie do Katolików - o tragedii w... IP: *.tronic.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 30.01.06, 12:23
      BÓG JEST MIŁOŚCIĄ. Człowiek tu nie ma nic do powiedzenia
      • kamajkore Re: Pytanie do Katolików - o tragedii w... 30.01.06, 12:31
        > BÓG JEST MIŁOŚCIĄ. Człowiek tu nie ma nic do powiedzenia
        Skąd ty to wiesz?
    • mala.mi74 Re: Rzeczywiscie zadziwiajace... 30.01.06, 13:12
      jest to ,że o to jaki jest stosunek i działanie Boga w takich wypadkach tłuką
      sie na forum ,ci,którzy ponoc w Niego nie wierzą;)
      Zaczynam powaznie watpic w te niewiare naszych forumowiczów.
      No chyba,że to kolejny watek aby "dowalic Kościołowi"-ale tutaj bardzo prosze
      aby nie wykorzystywac chociaz tragedii ludzkiej w tym celu. To naprawde nie na
      miejscu- duzo bardziej nie na miejscu niz słowa Glempa, który fakt,że
      oratorskiego talentu on nigdy nie miał ale po drugie: nikt chyba nie słyszał
      całej jego homilii? Pewnie trwała z pół godziny? Trudno jakiekolwiek wnioski
      wysnuc z tych kilku zdan, które zreszta nie sa jakims dłuzszym cytatem tylko
      urywkami lub nawet myslami podanymi przez samą Gazete.
      pzdr
      • kamajkore Re: Rzeczywiscie zadziwiajace... 30.01.06, 13:20
        > jest to ,że o to jaki jest stosunek i działanie Boga w takich wypadkach tłuką
        > sie na forum ,ci,którzy ponoc w Niego nie wierzą;)
        bynajmniej pytanie nie dotyczy boga, tylko wypowiedzi biskupa.
        czy jako katoliczka zgadzasz się, z tym co powiedział?
      • nancyboy Re: Rzeczywiscie zadziwiajace... 30.01.06, 13:34
        > Zaczynam powaznie watpic w te niewiare naszych forumowiczów.
        No dobra, przyznaję - ja wierzę. I wstydzę się za niego.
        • Gość: Bóg Wierzący są śmieszni jak Jan i Maria,szkoda mi ich IP: *.server.ntli.net 31.01.06, 03:23
          Tego poranka ktoś zapukal do mych drzwi. Kiedy je otworzylem, ujrzalem
          zadbana, ladnie ubrana pare ludzi. Mezczyzna odezwal sie pierwszy:

          - Czesc! Ja jestem Jan, a to Maria.
          Maria: Czesc! Przyszlismy by zaprosic cie bys pocalowal z nami dupe Henryka.
          Ja: Przepraszam?! O czym wy mowicie? Kim jest Henryk, i dlaczego mialbym
          chciec calowac jego dupe?
          Jan: Jesli pocalujesz Henryka w dupe, da ci on milion dolarow; a jesli nie,
          spierze cie na kwasne jablko.
          Ja: Co? Czy to jakas wariackie rozruchy?
          Jan: Henryk jest miliarderem i filantropem. Henryk zbudowal to miasto. Henryk
          posiada je cale. On moze zrobic wszystko co zechce, i chce ci akurat dac
          milion dolarow, ale nie moze poki nie pocalujesz go w dupe.
          Ja: To zupelnie bez sensu. Dlaczego...
          Maria: Kim jestes by podawac w watpliwosc dar Henryka? Nie chcesz miliona
          dolarow? Czy nie sa one warte malego pocalunku w dupe?
          Ja: No coz, moze, jesli to prawda, ale...
          Jan: A wiec chodz pocalowac z nami dupe Henryka.
          Ja: Czy czesto ja calujecie?
          Maria: O tak, caly czas...
          Ja: I dal wam juz te milion dolarow?
          Jan: No coz, nie, nie mozna dostac pieniedzy poki nie wyjedzie sie z miasta.
          Ja: A wiec czemu jeszcze z niego nie wyjechaliscie?
          Maria: Nie mozesz wyjechac poki Henryk ci nie pozwoli, albo on nie da ci
          pieniedzy i stlucze na kwasne jablko.
          Ja: Czy znacie kogokolwiek kto pocalowal Henryka w dupe, wyjechal z miasta i
          dostal milion dolarow?
          Jan: Moja matka calowala Go w dupe cale lata. Rok temu wyjechala, i jestem
          pewien ze dostala pieniadze.
          Ja: Nie rozmawiales z nia od tamtej pory?
          Jan: Oczywiscie ze nie, Henryk nie pozwala na to.
          Ja: Dlaczego wiec sadzicie ze ktokolwiek dostaje pieniadze, skoro nigdy z
          nikim takim nie rozmawialiscie?
          Maria: No coz, dostajesz troszke przed wyjazdem. Moze bedzie to podwyzka, moze
          wygrasz cos na loterii, moze po prostu znajdziesz dwudziestaka na ulicy.
          Ja: A co to ma wspolnego z Henrykiem?
          Jan: Henryk ma pewne znajomosci.
          Ja: Przykro mi, ale pachnie mi to jakims monstrualnym oszustwem.
          Jan: Ale to przeciez milion dolarow, czy mozesz przepuscic taka szanse? Poza
          tym, pamietaj ze jesli nie pocalujesz Henryka w dupe, zbije cie on na kwasne jablko.
          Ja: Moze jesli bym mogl zobaczyc Henryka, pogadac z nim, uzyskac wiecej
          bezposrednich informacji...
          Maria: Nikt nie widzial Henryka, nikt z nim jeszcze nie rozmawial.
          Ja: A wiec jak calujecie go w dupe?
          Jan: Czasem posylamy po prostu calusa, myslac o jego dupie. Czasem calujemy w
          dupe Karola, i on przekazuje to dalej.
          Ja: Kim jest Karol?
          Maria: Naszym przyjacielem. To on nauczyl nas wszystkiego o calowaniu dupy Henryka. Wszystko co musielismy zrobic, to po prostu
          zaprosic go do nas kilka
          razy na obiad.
          Ja: I tak po prostu uwierzyliscie mu na slowo, kiedy powiedzial ze jest
          Henryk, ze Henryk chce byscie pocalowali go w dupe, i ze zostaniecie za to wynagrodzeni?
          Jan: O nie, Karol mial list ktory Henryk wyslal mu wiele lat temu, w ktorym
          wszystko zostalo wyjasnione. Tutaj jest jest jego kopia, sam ja zobacz.

          Jan podal mi kserokopie recznie zapisanej kartki, w ktorej naglowku stalo: "Z
          notatnika Karola". Bylo tam wypisanych jedenascie punktow:

          1. Pocaluj Henryka w dupe, a dostaniesz milion dolarow gdy opuscisz miasto.
          2. Uzywaj alkoholu z wstrzemiezliwoscia.
          3. Bij na kwasne jablko kazdego kto jest inny od ciebie.
          4. Zdrowo jadaj.
          5. Henryk osobiscie podyktowal ten list.
          6. Ksiezyc jest zrobiony z zielonego sera.
          7. Wszystko co Henryk powiedzial jest prawda.
          8. Myj rece po skorzystaniu z toalety.
          9. Nie pij
          10. Jadaj swe parowki wylacznie w bulkach, bez zadnych dodatkow.
          11. Pocaluj Henryka w dupe, albo zbije cie on na kwasne jablko.

          Ja: Ale to wyglada na pisane w notatniku Karola.
          Maria: Henryk akurat nie mial papieru.
          Ja: Mam wrazenie ze gdybysmy sprawdzili, okazaloby sie to pismem Karola.
          Jan: Oczywiscie, ale to Henryk to podyktowal.
          Ja: Mowiliscie przeciez ze nikt Henryka nie widzial?
          Maria: Teraz nie, ale wiele lat temu przemawial on do niektorych ludzi.
          Ja: Mowiliscie ze jest on filantropem. Co za filantrop bije ludzi na kwasne
          jablko tylko za to ze sa inni?
          Maria: Tego chce Henryk, a ma on zawsze racje.
          Ja: Skad to wiecie?
          Maria: Punkt 7 wyraznie mowi ze "Wszystko co Henryk powiedzial jest prawda".
          To mi wystarczy!
          Ja: Moze wasz przyjaciel Henryk po prostu zmyslil to wszystko?
          Jan: Nie ma mowy! Punkt 5 mowi "Henryk osobiscie podyktowal ten list". Poza
          tym, punkt 2 mowi "Uzywaj alkoholu z wstrzemiezliwoscia", punkt 4 "Zdrowo
          jadaj", i punkt 8 "Myj rece po skorzystaniu z toalety". Kazdy wie ze te
          stwierdzenia sa prawdziwe, a wiec i reszta taka musi byc.
          Ja: Ale punkt 9 stwierdza "Nie pij", co nie pasuje zbytnio do punktu 2. Punkt
          6 zas mowi "Ksiezyc jest zrobiony z zielonego sera", a to jest totalna bzdura.
          Jan: Nie ma sprzecznosci miedzy 9 i 2. 9 po prostu uscisla 2. A co do 6, to
          przeciez nigdy nie byles na Ksiezycu, a wiec nie mozesz wiedziec na pewno.
          Ja: Naukowcy udowodnili przeciez ze Ksiezyc jest zrobiony ze skal...
          Maria: Ale nie wiedza czy przybyly one z Ziemi, czy z glebi kosmosu, wiec
          rownie dobrze moze to byc zielony ser.
          Ja: Naprawde nie jestem tu ekspertem, ale wydawalo mi sie ze teoria iz Ksiezyc
          powstal z fragmentow Ziemi zostala obalona. Poza tym, niewiedza skad skala
          przybyla nie czyni jej jeszcze zielonym serem.
          Jan: Aha! Wlasnie przyznales ze naukowcy czesto sie myla, lecz my wiemy ze
          Henryk zawsze ma racje!
          Ja: My wiemy?
          Maria: Oczywiscie ze tak. Punkt 5 przeciez tak mowi.
          Ja: Mowicie ze Henryk zawsze ma racje poniewaz tak mowi list, a list jest
          prawdziwy poniewaz Henryk go podyktowal, poniewaz tak mowi list. To okrezna
          logika, w niczym nie rozniaca sie od stwierdzenia: „Henryk ma racje, poniewaz
          powiedzial ze ma racje”.
          Jan: Wreszcie zaczynasz rozumiec! To takie radosne widziec kogos przyblizajacego sie do mysli Henryka.
          Ja: Ale... eh, niewazne. A co z parowkami?
          Maria sie zarumienila. Jan mi zas odpowiedzial:
          - Parowki, w bulkach, bez dodatkow. To po Henrykowemu. Kazdy inny sposob jest zly.
          Ja: A co jesli nie mam bulki?
          Jan: Nie ma bulki, nie ma parowki. Parowka bez bulki jest zla!
          Ja: Bez przypraw? Bez musztardy?
          Maria zamarla porazona. Jan krzyknal:
          - Jak ci nie wstyd uzywac takich slow! Wszelkie dodatki sa zle!
          Ja: A wiec wielki stos kiszonej kapusty z kawaleczkami parowek jest nie do przyjecia?
          Maria zatkala sobie uszy palcami, mruczac:
          - Nie slysze tego, lalalalalalalala.
          Jan: To obrzydliwe. Tylko jakis potworny zboczeniec moglby to jesc...
          Ja: To dobrze! Ja jem to bardzo czesto.
          Maria omdlala. Jan zdazyl ja pochwycic i wysyczal:
          - Jeslibym wiedzial ze jestes jednym z tych, nie marnowalbym swego czasu.
          Kiedy Henryk zbije cie na kwasne jablko, ja tam bede, liczac swe pieniadze i
          glosno sie smiejac. Na razie jednak pocaluje Henryka w dupe za ciebie, ty
          bezbulkowy, parowkokrojacy pozeraczu kapusty!
          Mowiac to, pociagnal Marie do ich czekajacego samochodu, i odjechal.
          • Gość: Begoe Re: Wierzący są śmieszni jak Jan i Maria,szkoda m IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.06, 09:25
            Oszczędź nam i sobie tego nicku, tego bełkotu, także. Wszyscy światli i
            roztropni wiedzą z kim mają do czynienia w osobie Prymasa i myślę, że teraz już
            żadna jego wypowiedź po tylu kuriozalnych nie odbiega od poziomu ubóstwa
            intelektualnego, jaki stale prezentuje. Bóg nam go dał z zamysłem wystawienia
            nas na ciężką próbę, tak mi się wydaje... BÓG, ALE NIE TY
            • Gość: Bóg prawdziwy Re: Wierzący są śmieszni jak Jan i Maria,szkoda m IP: *.server.ntli.net 01.02.06, 20:50
              > Oszczędź nam i sobie tego nicku
              Będę używał nazwy Bóg kiedy będę chciał. Słowo Bóg nie jest zarezerwowane tylko dla katolików. Może jeszcze wyznawcom innych religii będziesz zabraniał używać słowa Bóg.
    • piwi77 Re: Pytanie do Katolików - o tragedii w... 31.01.06, 09:21
      Glemp, podobnie jak inni koscielni funkcjonariusze juz dawno ubezwlasnowolnili
      Pana Boga. Wydaja swoje opinie o Bogu, a rola Boga jest tylko sie pod nimi
      podpisac. Jedyna rada to ignorowac te niemadre wypowiedzi.
    • Gość: silvanana Re: Pytanie do Katolików - o tragedii w... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.01.06, 09:29
      W Biblii dużo jest przykładów wydarzeń, kiedy Bóg zabijał... Tak, robił to w
      dobrej wierze i po to, żeby nas ostrzec.
      • nancyboy Re: Pytanie do Katolików - o tragedii w... 31.01.06, 09:36
        Ostrzec przed samym sobą zresztą.
    • Gość: msulk Re: Pytanie do Katolików - o tragedii w... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 31.01.06, 09:58
      Bóg dfziała na tym świecie, poprzez swoje prawa, ktore ustanowił na początku
      stworzenia. Prawa te działaja obiektywnie i niezawodnie, tak jak Pan Bóg, który
      jest również obiektywny i niezawodny. Na skutek swojej ignorancji i
      niezrozumienia praw rzadzacych tym wszechświatem, którego jestesmy jedynie
      maleńką, ale zawsze istotną cząstką, nie potrafimy powiązać w całość ciągu
      zdarzeń, ktore często prowadzą do straszliwych katastrof. Odwoływanie sie do
      bożego gniewu i jego ostrzeżeń jest niestety jednym z przestarzałych i
      przebrzmiałych dogmatów kościoła,(nie tylko katolickiego). Jedynie postęp
      naukowy i lepsze zrozumienie praw rządzących tym wszechswiatem pozwoli nam pojąć
      wolę Boga wobec człowieka, i zrozumieć, że jesteśmy Jego dziećmi.
      • nancyboy Re: Pytanie do Katolików - o tragedii w... 31.01.06, 10:02
        > Bóg działa na tym świecie, poprzez swoje prawa, ktore ustanowił na początku
        > stworzenia.
        A kto go o to prosił? Z ciekawości pytam. Może chciał zaspokoić swoje ambicje?
    • clivis Re: Pytanie do Katolików - o tragedii w... 31.01.06, 10:01
      Większym wyrazem "głupoty autora" wydaje mi się przejście od pytania: "Czy nie
      jest to bolesne ostrzeżenie Boga?" do wniosku
      "uważacie, że wasz bóg pozabijał ludzi, w tym dzieci" (swoją drogą szacunek
      elementarnych reguł wymaga pisowni Bóg).
      1. Jeśli ktoś uważa, że Bóg, Dawca Życia, zabija, to pozostaje na poziomie
      wierzeń pogańskich.
      2. Dlaczego nakłada się na Boga odpowiedzialność za ludzką głupotę i zło? Czy
      to Bóg zaprojektował i skonstruował ową nieszczęsną budowlę? Czy to Bogu się
      spieszyło z wykonaniem, użył nie takich materiałów jak potrzeba? Czy to Bóg nie
      odśnieżył dachu? Takie pytania można mnożyć. To nie Bóg zawinił ale człowiek
      czy to z chęci szybkiego zysku, pośpiechu, nieudolności czy też zwykłej
      głupoty.
      3. W tej kategorii można potraktować to jako ostrzeżenie.
      • nancyboy Re: Pytanie do Katolików - o tragedii w... 31.01.06, 10:04
        > pozostaje na poziomie wierzeń pogańskich.
        A to niby niższy poziom?
        • Gość: Begoe Re: Pytanie do Katolików - o tragedii w... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.06, 10:13
          Może tak, może nie, ale z wiarą ożenić się za nic nie da. Musisz wybrać..... Ja
          tu cały czas z tym polskim słowiańsko-pogańskim katolicyźmie niedzielnym się
          spieram, ale on jest moooocno zakorzeniony, nawet w Prymasie.
        • clivis Re: Pytanie do Katolików - o tragedii w... 31.01.06, 10:23
          Co za pytanie? A to niby wyższy? Bogowie bawiący się na Olimpie w gwałty,
          orgie, podstępy, przykuwający Prometeusza i zamieniający w Bóg wie co jeszcze
          nieszczęśników, którzy im podpadli, animistycze, złośliwe duchy dybiące na
          człowieka... Jasne, jakież to wysublimowane i pełne wdzięku. Jaki poziom
          duchowości. Jeśli tobie to odpowiada, to ok. Powodzenia.
          • nancyboy Re: Pytanie do Katolików - o tragedii w... 31.01.06, 10:26
            > Jeśli tobie to odpowiada, to ok
            Odpowiada? Religia to nie produkt, który sobie wybierasz w hipermarkecie w
            dziale "Wierzenia i światopoglądy". No bo jak, porównałeś sobie podstępy Zeusa i
            Jahwe i stwierdziłeś, że ten żydowski bóg jednak lepszy od greckiego?
            • clivis Re: Pytanie do Katolików - o tragedii w... 31.01.06, 10:31
              Poczytałem Ewangelie i zastanowiłem się nad tym, co powiedział Jezus.
              • nancyboy Re: Pytanie do Katolików - o tragedii w... 31.01.06, 10:33
                A widziałeś zbrodnie i podstępy Jahwe? Odpowiada Ci to?
                • clivis Re: Pytanie do Katolików - o tragedii w... 31.01.06, 10:36
                  Poczytaj Ewangelie, to dowiesz się czegoś o Bogu. Tak bez uprzedzeń.
                  • nancyboy Re: Pytanie do Katolików - o tragedii w... 31.01.06, 10:38
                    A o Zeusie przeczytałeś dokładnie?
                    • clivis Re: Pytanie do Katolików - o tragedii w... 31.01.06, 10:48
                      Wystarczająco. A jak z twoją znajomością Ewangelii?
                      • nancyboy Re: Pytanie do Katolików - o tragedii w... 31.01.06, 11:09
                        W takim razie też wystarczająco.
          • Gość: Begoe Re: Pytanie do Katolików - o tragedii w... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.06, 10:29
            A to do mnie czy jednak do przedmówcy, przepraszam.....
      • piwi77 Re: Pytanie do Katolików - o tragedii w... 31.01.06, 10:28
        clivis napisał:

        > 2. Dlaczego nakłada się na Boga odpowiedzialność za ludzką głupotę i zło?

        Jezeli Bog stworzyl czlowieka to odpowiada za "jakosc" swojego stworzenia. A
        zatem "ludzka głupota i zło" jest wina Boga.
    • Gość: xyz Czy Bóg pozabijał.... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.01.06, 10:12
      Bóg nie zabija ludzi. To ludzie zabijają ludzi, swoją agresją, bezmyślnością,
      zaniedbaniem.
      Przestańcie mierzyć Stwórcę naszą miarą, czyniąc go odpowiedzialnym za
      cokolwiek. Bóg to miłość i dobro. Ale bardzo rzadko miesza się w ziemski sprawy.
      Ale już kiedy to się dzieje... zdarza się cud.
      • nancyboy Re: Czy Bóg pozabijał.... 31.01.06, 10:14
        > Ale już kiedy to się dzieje... zdarza się cud.
        Genialne! To co dobre, to zasługa Boga. To co złe, to wina człowieka.
        • clivis Re: Czy Bóg pozabijał.... 31.01.06, 10:26
          Postaraj się na swój własny użytek zdefiniować pojęcie Boga. Może to ci coś
          chłopie pomoże.
          • nancyboy Re: Czy Bóg pozabijał.... 31.01.06, 10:28
            Na razie zajmuję się krytyką Waszej definicji. Potem możemy przejść do mojej.
            • clivis Re: Czy Bóg pozabijał.... 31.01.06, 10:33
              Jasne, "konstruktywna" krytyka, to takie wyzwanie ideologiczno-intelektualne.
              • nancyboy Re: Czy Bóg pozabijał.... 31.01.06, 10:37
                "konstruktywna" krytyka? Czyli taka, która sugeruje zmianę definicji Boga?
                Chyba by Ci się nie spodobała.
                • clivis Re: Czy Bóg pozabijał.... 31.01.06, 10:45
                  Widać polot. Chodziło mi o to, że takich kolesi, którzy potrafią
                  jedynie "poddawać krytyce" jest cała masa. Tak naprawdę nie potrzeba do tego
                  specjalnych mocy intelektualnych. To był taki sarkazm. A to, czy mi się by to
                  spodobało... Przeceniasz się. Jakież to nowatorskie bluźnierstwo wymysliłeś?
                  Jakieś oryginale, o którym jeszcze nie słyszałem? Ciekawe...
                  • nancyboy Re: Czy Bóg pozabijał.... 31.01.06, 10:49
                    > Chodziło mi o to, że takich kolesi, którzy potrafią
                    > jedynie "poddawać krytyce" jest cała masa. Tak naprawdę nie potrzeba do tego
                    > specjalnych mocy intelektualnych.
                    Już z tego wynika, że chrześcijańska wizja świata jest raczej chybiona.
                    • clivis Re: Czy Bóg pozabijał.... 31.01.06, 10:57
                      Z czego wynika niby? Że jeśli byle półgłówek może o tobie powiedzieć, że jesteś
                      głupi albo nie masz racji, i takich półgłówków będzie cały legion, to już niby
                      to jest prawda? Od kiedy to prawdę ustala liczba. Może jeszcze demokratycznie
                      przegłosować?
                      Jeśli chrześcijańska wizja świata jest chybiona, to proszę o wskazówki, która
                      wizja jest celna.
                      • nancyboy Re: Czy Bóg pozabijał.... 31.01.06, 11:08
                        > Jeśli byle półgłówek może o tobie powiedzieć, że jesteś głupi albo nie masz
                        > racji
                        Jeśli potrafi poddać moją inteligencję/wiedzę uzasadnionej krytyce, to tak,
                        oznaczałoby to, że ma rację.

                        > Jeśli chrześcijańska wizja świata jest chybiona, to proszę o wskazówki, która
                        > wizja jest celna.
                        Według mnie, modelem, który bardziej pasuje do opisu świata jest model, w którym
                        ludzie są zwierzętami o bardziej pofałdowanej korze mózgowej od innych. Kierują
                        nami instynkty, przede wsyzstkim samozachowawczy (w tym, przedłużenia gatunku) i
                        z racji tego, że zasoby są ograniczone, nasz suckes w zaspokajaniu tego
                        instynktu, związany jest z czyjąś porażką (ktoś go nie zaspokoi). Na przykład:
                        jeśli dwóch mężczyzn zakocha się w tej samej kobiecie, przynajmniej jeden z nich
                        będzie cierpiał. Czy ktoś tu kogoś skrzywdził? Nie. Po prostu cierpienie jest
                        wpisane w ten świat. Daleki od ideału. I to nie z winy ludzi.
                        • piwi77 Re: Czy Bóg pozabijał.... 31.01.06, 11:13
                          Do przedmowcow:

                          Nie ma dobrej definicji Boga. Kazdy czlowiek myslacy powinien miec co najwyzej
                          swoje wyobrazenie o Bogu albo przekonanie, ze Boga nie ma. Wszystkie religie,
                          ktore twierdza, ze Bog jest taki a taki mowia nieprawde. Skoro Bog jest
                          nieskonczony czlowiek nie moze wiedziec jaki On jest. A zatem wszystkie religie
                          tego swiata sa w rownym stopniu prawdziwe, jak i w rownym stopniu sie myla.
                        • clivis Re: Czy Bóg pozabijał.... 31.01.06, 11:29
                          Witam w ZOO.
                          Jeśli krytyka jest na poziomie półgłówka, to wątpię, abyś się z nią zgodził.
                          Cierpienie uszlachetnia.
                          Jeśli jeden zakochany cierpi, to źle, ale kto powiedział, że w dłuższej
                          perspektywie, to cierpienie nie zaowocuje szczęściem? Może poznać inną kobietę,
                          ładniejszą, mądrzejszą i w sumie wyjdzie mu to tylko na lepsze.
                          Obejrzyj "Piękny umysł". Było tam coś na temat porażek i zysków.
                          Cierpienie wpisane jest w ten świat? Jeśli odrzycisz zło osobowe jakie istnieje
                          w tym świecie to trudno ci będzie to zrozumieć.
                          A dlaczego nie z winy ludzi? Czy to nie człowiek dokonuje złych wyborów? Jeśli
                          dopadnie cię sfora dresiarzy, to winił będziesz za to Boga? Pamiętaj, że to
                          człowiek, zwierzę rozumne, ma wolną wolę i ją w ten a nie inny sposób używa.
                          • nancyboy Re: Czy Bóg pozabijał.... 31.01.06, 11:45
                            Do dwóch przypadków cierpienia podałeś, nie wiem czemu, dwa różne wytłumaczenia.
                            Pozwoliłem sobie zamienić je miejscami. Jeśli wg. Ciebie po zamienieniu straciły
                            sens, wytłumacz, dlaczego:

                            > zakochany cierpi
                            A dlaczego nie z winy ludzi? Czy to nie człowiek dokonuje złych wyborów?

                            > Jeśli dopadnie cię sfora dresiarzy
                            Cierpienie uszlachetnia.
                            Kto powiedział, że w dłuższej perspektywie, to cierpienie nie zaowocuje szczęściem?
                            • Gość: clivis Re: Czy Bóg pozabijał.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.06, 15:06
                              Podałem tylko dla przykładu.
                              Wymagasz odpowiedzi, samemu ich nie udzielając.
                              Nieszczęśliwie zakochany sam, dobrowolnie dokonał wyboru takiego a nie innego,
                              jak się okazało złego. Nikt nie gwarantuje powodzenia wszystkich naszych planów.
                              Spotkanie z dresiarzami może mieć i pozytywne skutki: np. kupisz sobie
                              pistolet, nauczysz się karate, zapiszesz się na kurs medytacji albo sam kupisz
                              sobie dres. Pod warunkiem że przeżyjesz. Jeśli nie, to już masz szczęście
                              wieczne.
        • rubra Re: Czy Bóg pozabijał.... 31.01.06, 11:09
          Dobro i zło na ziemi tworzymy "my" - ludzie.Cuda faktycznie sa dziełem Boga,
          poniewaz one leża poza naszymi możliwościami-jedyne co mozemy "w tej sprawie"
          uczynić to w nie wierzyć..
          Drodzy "dociekający" Bozej "opatrznosci", zechciejcie zauważyć pewną rzecz:
          to właśnie "my"-ludzie, również Ci wierzący, jakos dziwnym trafem nie pamietamy
          o Bogu gdy zabijamy, szerzymy nienawisc, kłamiemy, "racjonalizujemy" swoje
          podłosci czy słabosci, czy chociażby zaniedbujemy np. nie odśnieżając dachu...w
          ten sposób narażając życie, zdrowie czy chociazby dobre imię innych i swoje...
          W tych wszystkich sytuacjach Pan Bóg nie jest nam do niczego potrzebny, wtedy
          to "my" jestesmy najmadrzejsi, wszechwiedzący i nie potzrebujemy "boskiej
          ingedrencji" bo wolimy sami układac swoje życiowe plany...
          O Bogu natomiast przypominamy sobie czsto dopiero wtedy gdy szukamy winnych
          jakiejs tragedii. Wtedy okazuje jest, ze ON sie do tej "roli" bardzo nadaje, bo
          przeciez jest "wszechmogący" i mógł to czy tamto: nie dopuscic do wojen,
          zbrodni, katastrof...To prawda-Bóg jest Wszechmogący.Niestety jednak nawet
          Boska Wszechmoc jest "ograniczona" - konczy sie tam, gdzie zaczyna sie wolność
          człowieka, która mu dał z Miłości i zbyt ją szanuje aby ją nam
          odebrać...Dlatego nie moze zakazac nam zabijania, szerzenia nienawisci,
          kłamstw, "racjonalizowania" swoich podłosci czy słabosci, czy chociażby
          zaniedbań tj. nie odśnieżenie dachu...
          • clivis Re: Czy Bóg pozabijał.... 31.01.06, 11:32
            A jednak to dla wielu "mędrków" zbyt trudne do zrozumienia.
    • lenore13 Re: Pytanie do Katolików - o tragedii w... 31.01.06, 10:27
      Prymas zasugerował, że nie dość prosiliśmy Boga o łaskę. Jak zatem trzeba
      prosić, żeby było OK?
      Liczy się częstotliwość modłów? A może wstawiennictwo właściwego świętego?
      Wiadomo, nie od dziś istnieje swoisty ranking świętych skutecznych w różnych
      okolicznościach (ostatnio na topie jest Ojciec Pio)?
      A może właściwa modlitwa (podobno różaniec daje świetne efekty, tak samo
      koronka do Miłosierdzia Bożego)? Modlitwa w odpowiednim miejscu? Przed cudownym
      obrazem? Dać na mszę? Pościć?
      • nancyboy Re: Pytanie do Katolików - o tragedii w... 31.01.06, 10:30
        A może chodziło mu o to, że: akceptujemy środki antykoncepcyjne, pozwoliliśmy
        gejom przejść ulicami naszych miast... itd
        • lenore13 Re: Pytanie do Katolików - o tragedii w... 31.01.06, 10:35
          Pewnie tak... Ale mnie intryguje fakt, że wielu katolików wierzy, iż spełnienie
          przez Boga próśb zależy od jakichś specyficznych praktyk z ich strony. Np. jak
          się pomodlisz w Lourdes, to Bóg chętniej cię wysłucha, niż jak zrobisz to we
          własnej chałupie.
          • nancyboy Re: Pytanie do Katolików - o tragedii w... 31.01.06, 10:38
            Wielu katolików w ogóle wierzy, i już to mnie intryguje :-)
            • lenore13 Re: Pytanie do Katolików - o tragedii w... 31.01.06, 10:43
              Liczą na to, że Bóg ochroni ich przed złym losem, o ile zgłębią właściwe metody
              przedstawiania Mu swoich petycji.
            • clivis Re: Pytanie do Katolików - o tragedii w... 31.01.06, 10:46
              Masz chłopie problem.
    • orvokki Re: Pytanie do Katolików - o tragedii w... 31.01.06, 10:39
      Osobiście byłam oburzona wypowiedzią Glempa.

      Czy Bóg chce nam coś powiedzieć przez tą tragedię?

      Tak.

      "Odśnieżajcie dachy, bo strzeżonego pan Bóg strzeże!".

      Winna jest głupota ludzka, rażące zaniedbania, oszczędności na czym się da.
      • Gość: Begoe Re: Pytanie do Katolików - o tragedii w... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.06, 10:43
        Cytując arcypasterza oraz patrząc na ten wątek Prymas Glemp "ubogaca" nasze
        zycie w sposób zupełnie nieoczekiwany... Miłego dnia i pracki, bośmy się chyba
        rozdokazywali.
    • Gość: WEDA Re: Pytanie do Katolików - o tragedii w... IP: 212.127.88.* 31.01.06, 10:43
      Kosciól ma problem z wyjaśnieniem problemu zła, ponieważ odrzucił reinkarnację
      i fakt, ze każdy z nas odbiera rezultaty naszych własnych czynów z poprzednich
      żyć.("jak zasiejesz tak zbierzesz" lub "Co od ciebie wychodzi to do ciebie
      wróci") Nie można za to winić Boga. Bóg nie chce abysmy cierpieli, ale nie
      ingeruje w nasza niezależnosc i naszą chęć zapomnienia o Nim. Każdy z nas
      przeżywa swoją tragedię i innych bo śmiertelność wynosi 100% populacji. Dopóki
      nie zrealizujemy , ze nie jestesmy ciałem ktore rodzi się umiera , tylko
      wieczną duszą która błędnie identyfikuje się z ciałem zawsze bedziemy pełni
      strachu, złości, bedziemy oskarzac wszystkich włacznie z Bogiem (tylko nie
      siebie samych).Współczuję rodzinom. Wspólczuję wszystkim nam (w iluzji)
      • lenore13 Re: Pytanie do Katolików - o tragedii w... 31.01.06, 10:56
        > Kosciól ma problem z wyjaśnieniem problemu zła, ponieważ odrzucił
        reinkarnację
        Kościół ma z tym problem, bo założył, że świat stworzył jeden absolutnie dobry
        Bóg i nadal ma nad nim pełną kontrolę.
    • Gość: kk2 Średniowieczna mentalność! IP: *.b-m.pl 31.01.06, 10:47
      Poglądy rodem ze średniowiecza! Jeśli coś nam się przytrafia to za karę albo
      jest ostrzeżeniem przed... Nie mam pojęcia, co tak naprawdę myśli i czuje Bóg,
      podobnie jak cień nie może sobie wyobrazić, że istnieją trzy wymiary. Ale idąc
      tym tokiem myślenia, jak zinterpretować fakt, że np. pary pragnące mieć dzieci
      nie mają ich, a tam, gdzie dzieci są niechciane, lądują w beczce po kapuście,
      rodzą się prawie co rok?
    • Gość: titta Czy Bog inaczej nie mogl... IP: *.botany.gu.se 31.01.06, 10:48
      Wg. Ewangeli ludzie przyszli do jezusa i zapytali czym zawinili ludzie na
      ktorych sie zawalila wieza gdzies tam (nie pamietam, pisze z pamieci). Czy byla
      to ich wina czy ich ojcow? Powiedzial, ze nie, ze nie byli w niczym gorsi od
      innych ale jesli inni sie nie nawroca, to tak samo pogina.

      Mysle ze Bog zezwala czasem na takie katastrofy zeby uswiadomic ludzia ze ich
      zycie jest kruche. Ze nie wiedza co ich spotka jutro. Ze wydaje im sie w ich
      pysze ze sa niesmiertelni i ze zawsze maja czas. Czas ktory marnuja na niewazne
      sprawy, klutnie, zabiegaja o domy, samochody, przyjemnosci. Gubiac to co tak
      naprawde jest wazne.
      Czy Bog inaczej nie mogl? Ale on prubuje inaczej! Mamy ksiazki (w tym Biblie),
      historie innych ludzi, ludzi ktozy mowia i upominaja. Czy ludzi sluchaja? Jak
      czesto potrzebny jest wsztrzas zeby ktos zdecydowal sie zmienic swoje zycie.
      • lenore13 Re: Czy Bog inaczej nie mogl... 31.01.06, 11:08
        Wierzący nie potrzebują takich ostrzeżeń. Na niewierzących i tak by nie
        podziałały:"Jeśli Mojżesza i proroków nie słuchają, to choćby kto z martwych
        powstał, nię uwierzą".
        Poza tym, jak się ma idea bicza Bożego do idei wolnej woli człowieka?
        • ejkuraczek Re: Czy Bog inaczej nie mogl... 31.01.06, 11:21
          lenore13 napisała:

          > Wierzący nie potrzebują takich ostrzeżeń. Na niewierzących i tak by nie
          > podziałały:"Jeśli Mojżesza i proroków nie słuchają, to choćby kto z martwych
          > powstał, nię uwierzą".
          > Poza tym, jak się ma idea bicza Bożego do idei wolnej woli człowieka?

          Wierzacy tez potrzebują takich ostrzeżen- bo na drodze wiary i łatwo się zgubic
          i łatwo "zletniec"-człowiek nie jest ideałem i musi ciagle się nawracac.
          Tym bardziej potrzebne jest to niewierzącym, czego dowodem jest np. ten wątek.
          ps. co to jest "bicz Bozy"?
          • titta Re: Czy Bog inaczej nie mogl... 31.01.06, 11:34
            Ps. Bog wlasciwie nie musi nic robic: po prostu zostawia ludzi na pastwe ich
            wlasnej glupoty. A jego dzialanie polega na ratowaniu od niej niektorych. W
            takic sytuacjach zawsze mozna zobaczyc dzialanie Boga: ludzi, ktorzy w dziwny
            sposob ocaleli, ktorych zycie pozniej sie zmienia.
          • lenore13 Re: Czy Bog inaczej nie mogl... 31.01.06, 11:36
            ejkuraczek napisała:

            >
            > Wierzacy tez potrzebują takich ostrzeżen- bo na drodze wiary i łatwo się
            zgubic
            >
            > i łatwo "zletniec"-człowiek nie jest ideałem i musi ciagle się nawracac.
            > Tym bardziej potrzebne jest to niewierzącym, czego dowodem jest np. ten wątek.
            > ps. co to jest "bicz Bozy"?

            Jak wielka okropność musi się wydarzyć, żeby pozostali przy życiu
            nie "zletnieli"?

            ps. Flagellum Dei to oczywiście blackmetalowa kapelka z Portugalii.

            Btw trzęsienie ziemi w Lizbonie w 1755r. wywołało słynną dyskusję Woltera z
            Leibnizem na temat teodycei. Leibniz twierdził, że zło jest po to, żeby
            człowiek docenił dobro, heh.


        • titta Re: Czy Bog inaczej nie mogl... 31.01.06, 11:30
          Idea "bicza bozego" mowi o karze za grzechy. Tu chodzi raczej o konsekwencje
          swojego postepowania. "Klade przed toba dobro i zlo" - czlowiek ma wybor, tyle
          ze musi poniesc tego konsekwencje.
          A to ze i tak nie uwierza nie powstrzymuje Boga od uporczywego, powiedziala
          bym, przypominania i namawiania. Chocby po to, aby ci ktozy nie uwierza nie
          mieli nic na swoja obrone. Poza tym zawsze beda tacy co uwierza. A dla jednego
          czlowieka warto zrobic wszystko.
          • lenore13 Re: Czy Bog inaczej nie mogl... 31.01.06, 11:44
            To co w końcu -czy Bóg "mieszał się" do tego zawalenia wieży w Siloam, czy nie?
            Jeśli nie-Glemp pierniczy głupoty, jeśli tak- nie zgadzam się na takiego boga.
            (myślisz, że ci, co ocaleli w Chorzowie byli bardziej "obiecujący" od zabitych?
            A co z dziećmi? Dzieci chyba są niewinne?)
            • Gość: titta Re: Czy Bog inaczej nie mogl... IP: *.botany.gu.se 31.01.06, 12:55
              Widzisz, tu nie ma winny- nie winny. Zyjemy na niedoskonalym swiecie. Tyle ze
              to nie wina Boga, a ludzi. Bog oferuje sposob na "wyrwaie sie" z tego co sie
              dzieje wokol nas. "Chodzby tysiac padlo u mojego boku, a dziesiec tysicy po
              prawicy mojej ja jednak sie nie ulekne, bo Pan ze mna" (z psalmow). Prawda jest
              jednak ze Bog zezwala na pewne sytuacje. Dlaczego? Rowniez po to, zeby
              przypomniec ludzia ze sa tylko ludzmi.
              W przypadku dzieci wierzacych ludzi, chyba nie ma problemu. "Wasze potomstwo
              jest swiete" (pawel, ale nie pamietam wktorym liscie, przepraszam). Nawet jesli
              odejda wczesnie to bedzie im tylko lepiej - niezaleznie od tego jak bardzo
              wydaje sie to niesprawiedliwe, to w takiej sytuacji cierpia tylko ci ktorzy
              zostaja.
    • mln79 Re: Pytanie do Katolików - o tragedii w... 31.01.06, 11:08
      Prymas się nie popisał. Ta wypowiedź reprezentuje starotestamentową wizję
      mściwego Boga. Chyba prymas jeszcze nie czytał encykliki "Bóg jest miłością".
    • Gość: lew Re: Pytanie do Katolików - o tragedii w... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.06, 11:36
      Już dawno uważam że miejsce Glempa jest na emeryturze, a jego wypowiedzi już od
      kilku lat o tym śiadczą (o blokowaniu dróg, wysypywania ziarna importowanego na
      tory, itp). Kilka lat temu zmusił biskupów aby wybrali go na kolejną kdencję
      wbrew prawu kanonicznemu, więc po co cytować takie wypowiedzi??
    • Gość: katoliczka Re: Pytanie do Katolików - o tragedii w... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.06, 11:52
      przeczytałam tylko kilka wypowiedzi, tych z brzegu... i dziwię się wam!
      uważacie że to Bóg ściąga na nas te wszystkie nieszczęścia??? widać ze nic o
      nim nie wiecie. jest miłosierny i wybacza nawet najbardziej głupie i
      nieodpowiedzialne zachowania i słowa (całe szczęście)!!! to nie On zsyła na
      świat te katastrofy itd. to my sami je sobie "stwarzamy". ludzie zapomnieli co
      to zanczy być wiernym Bogu i ojczyźnie. nasz Ojciec czasem stra nam przypomnieć
      że to On stworzył ten świat i że jest jego Panem... a skoro ludzie nie
      potrafią przypomnieć sobie o tym w inny sposób to musi się coś stać.
      pozdrawiam
      • nancyboy Re: Pytanie do Katolików - o tragedii w... 31.01.06, 11:54
        Czy aby koniec Twojej wypowiedzi nie jest zaprzeczeniem jej początku?
      • piwi77 Re: Pytanie do Katolików - o tragedii w... 31.01.06, 13:05
        Jezeli rzeczywiscie, jak tego chca katolicy, Bog zsyla na nas katastrofy aby
        nam cos przekazac to robi to nieudolnie. Nie dosc ze przysparza nam nieszczesc
        to jeszcze Jego przekaz jest dla nas niezrozumialy - musimy zgadywac o co Mu
        chodzi. Jezeli natomiast, jak znowu tego chca katolicy, nie czynimy czegos na
        czym Mu szczegolnie zalezy i nigdy tego nie czynilismy ("nie jestesmu Mu
        wystarczajaco wierni") to byc moze nie jestesmy po prostu do tego zdolni. I
        ponawianie katastrof nic tu nie pomoze. Jako Wszechwiedzacy Bog, powinien to
        wiedziec. Powinien dostosowac srodek wychowawczy do naszych motliwosci. A moze
        po prostu Bog nie jest taki jak mowia religie i w katastrofach nie ma zadnego
        przekazu...
      • chrismura Re: Pytanie do Katolików - o tragedii w... 31.01.06, 13:36
        Pros Boga zeby tobie sie to nie stalo.Wtedy tez ci to tak samo wytlumacze.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka