Dodaj do ulubionych

Wiara w boga?

20.02.06, 19:29
Dawni wyznawcy nie mieli wątpliwości, że ich bóg istnieje. To po prostu cecha
prymitywnej umysłowości. Mogli natomiast powątpiewać, czy bóg ten jest dla
nich dobry, czy jest mocniejszy od innych bogów (ew. innych sił) itd.
Pytaniem było, czy warto ZAWIERZYĆ temu właśnie bogu. Tak właśnie było w
przypadku starotestamentowych Żydów.
Dzisiaj usiłuje się ludziom wciskać bajkę o tym, że religia polega na wierze
w boga, wierze mimo braku dowodów. To brednia. Prawdziwy wyznawca WIE, że
bóstwo istnieje, a dowody widzi na każdym kroku. Tyle że prawdziwy wyznawca
to człowiek o mentalności plemiennej z epoki brązu. Dziś prawdziwych
wyznawców można spotkać w krajach trzeciego świata - wciąż niekiedy latają z
jeszcze dzidami ;)
Obserwuj wątek
    • beretelwi Re: Wiara w boga? 20.02.06, 19:33
      dobrze napisales ze jest to kwestia wiary.....
      te dowody..... jakie sa? znaczuy te ktorych nie ma, te o ktorych piszesz ze ich
      nie ma..... napisz choc pare w punktach 1., 2., 3,. N.
      • markiz.de.sade Re: Wiara w boga? 20.02.06, 19:36


        Prymitywny człowiek widzi boga w:
        1. Wietrze
        2. Ogniu
        3. Burzy

        Bóg ciska pioruny itd.

        Poza tym boga zobaczyć można we śnie, który niekiedy uważany jest za bardziej
        realną rzeczywistość niż jawa :)
    • Gość: Dlugaz Re: Wiara w boga? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.02.06, 19:35
      Po czesci masz racje, ale mowisz ogolnikowo
      "To brednia. Prawdziwy wyznawca WIE, że
      > bóstwo istnieje, a dowody widzi na każdym kroku."

      Jakie dowody ? Mozesz podac pare udokumentowanych przykładów?

      Po za tym wiedza jest zdaje sie kolejnym stopniem w ewolucji od wiary
      • markiz.de.sade Re: Wiara w boga? 20.02.06, 19:37
        Gość portalu: Dlugaz napisał(a):

        > Po czesci masz racje, ale mowisz ogolnikowo
        > "To brednia. Prawdziwy wyznawca WIE, że
        > > bóstwo istnieje, a dowody widzi na każdym kroku."
        >
        > Jakie dowody ? Mozesz podac pare udokumentowanych przykładów?
        >
        > Po za tym wiedza jest zdaje sie kolejnym stopniem w ewolucji od wiary

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=37171974&a=37172440
        • eeela Re: Wiara w boga? 20.02.06, 19:49
          Widocznie psychika ludzka jest tak skonstruowana, ze odczuwa taka potrzebe,
          wierzyc w cos. Ateisci tez wierza w rozne rzeczy. Dzis tak zwana wiedza
          zastepuje nam wiare, ale coz to za wiedza. Dla mnie formalnie niczym sie to nie
          rozni od religii - nie sprawdzilismy tego sami, nic o tym nie wiemy, inni ludzie
          nam to powiedzieli, pokazali, przekonali, abysmy w to uwierzyli. No bo czy
          widzial kto ewolucje? :-D
          • markiz.de.sade Re: Wiara w boga? 20.02.06, 19:58
            Jeśli ktoś ma ochotę, zawsze może zweryfikować twierdzenia naukowców. W
            przeciwieństwie do religii nie jest to wiedza tajemna, a opisy badań są
            powszechnie dostępne :)
            • Gość: Sarmata Re: Wiara w boga? IP: *.girinst.org 20.02.06, 20:01
              >Dziś prawdziwych
              >wyznawców można spotkać w krajach trzeciego świata - wciąż niekiedy latają z
              >jeszcze dzidami ;)

              Natomiast prawdziwi ateisci dogorywaja razem z Europa ktorej nie moga reanimowac
              swoim ateizmem. Dlatego sprowadzaja tych "z dzidami" zeby im ucierali tylki ale
              ci wcale sie do tego nie pala.
              • markiz.de.sade Re: Wiara w boga? 20.02.06, 20:05
                Gość portalu: Sarmata napisał(a):


                > Natomiast prawdziwi ateisci dogorywaja razem z Europa ktorej nie moga
                reanimowa
                > c
                > swoim ateizmem. Dlatego sprowadzaja tych "z dzidami" zeby im ucierali tylki
                ale
                > ci wcale sie do tego nie pala.

                Oj tak, tak

                Jam Cesarstwo u schyłku wielkiego konania,
                Które, patrząc, jak idą Barbarzyńce białe,
                Układa akrostychy wytworne, niedbałe,
                Stylem złotym, gdzie niemoc sennych słońc się słania.

                Ale tak źle to chyba jednak jeszcze nie jest :D

                • madana Re: Wiara w boga? 20.02.06, 20:15
                  Markizie, popatrz w lustro, uśmiechnij się do siebie i powiedz: jestem super mądry, oświecony, niewierzący, po prostu the best! Aha! Możesz w nagrodę pogłaskać się po mądrej główce.No i jeszcze szepnąć do siebie: jestem tolarancyjny, nie to co ci głupi wierzący.Dowartościowałeś się już?
                • eeela Re: Wiara w boga? 20.02.06, 20:27
                  Markizie, lubisz Verlaine'a? :-)
                  • markiz.de.sade Re: Wiara w boga? 20.02.06, 20:31
                    eeela napisała:

                    > Markizie, lubisz Verlaine'a? :-)

                    Lubię akurat ten wiersz, pamiętam go z liceum. Reszty twórczości Verlaine'a
                    raczej nie znam. Ale jak pójdę na emeryturę, to braki lekturowe na pewno
                    nadrobię ;)
                    • madana Re: Wiara w boga? 20.02.06, 20:35
                      To polecam przypomnienie sobie pierwwszego rozdziału powieści Bułhakowa "Mistrz i Małgorzata".
                      • markiz.de.sade Re: Wiara w boga? 20.02.06, 20:37
                        madana napisała:

                        > To polecam przypomnienie sobie pierwwszego rozdziału powieści
                        Bułhakowa "Mistrz
                        > i Małgorzata".

                        Może sobie pierwszy ropzdział przypomnę, bo resztę książki musiałbym czytać po
                        raz pierwszy (swoją drogą, nie rozumiem skąd takie zachwyty nad tym gniotem;)
                        • eeela Re: Wiara w boga? 20.02.06, 20:44
                          Bulhakow wielkim pisarzem byl!!!
                          • markiz.de.sade Re: Wiara w boga? 20.02.06, 20:45
                            eeela napisała:

                            > Bulhakow wielkim pisarzem byl!!!
                            >


                            Tylko jak zachwyca, kiedy nie zachwyca? ;)
                            • eeela Re: Wiara w boga? 20.02.06, 20:51
                              Zlituj sie, markizie, ja mam rodzine. Siadaj i pisz: Bulhakow wielkim pisarzem
                              byl!!!
                        • madana Re: Wiara w boga? 20.02.06, 20:45
                          Nie czytałeś, a wiesz,że gniot? Ja przynajmniej poczytałam sobie racjonalista.pl nim wyrobiłam sobie własne zadanie:)
                          • markiz.de.sade Re: Wiara w boga? 20.02.06, 20:46
                            madana napisała:

                            > Nie czytałeś, a wiesz,że gniot? Ja przynajmniej poczytałam sobie
                            racjonalista.p
                            > l nim wyrobiłam sobie własne zadanie:)


                            OK, uważanie "Mistrza i Małgorzaty" za gniot to część mojej religii.
                            Błogosławieni, którzy nie czytali, a ocenili ;)
                            • madana Re: Wiara w boga? 20.02.06, 20:50
                              To może jeszcze przypomnij sobie Edka, bohatera "Tanga" Mrożka, wiesz, on tak jak Ty- "swoje wie". Rozbrajające podejście swoją drogą...
                              • markiz.de.sade Re: Wiara w boga? 20.02.06, 20:52
                                madana napisała:

                                > To może jeszcze przypomnij sobie Edka, bohatera "Tanga" Mrożka, wiesz, on tak
                                j
                                > ak Ty- "swoje wie". Rozbrajające podejście swoją drogą...

                                Cieszę się, że pozwoliłem Tobie się dowartościować. Dobry uczynek każdego
                                dnia! :)
            • eeela Re: Wiara w boga? 20.02.06, 20:30
              > Jeśli ktoś ma ochotę, zawsze może zweryfikować twierdzenia naukowców. W
              > przeciwieństwie do religii nie jest to wiedza tajemna, a opisy badań są
              > powszechnie dostępne :)

              Tak. Opisy. Opisy cudow dokonywanych przez wszelakich swietych tez sa
              powszechnie dostepne. Markizie, nie ma sie co oszukiwac, takie sa fakty. Z rowna
              moca i na podstawie porownywalnych przeslanek ty mowisz, ze WIESZ, ze ewolucja
              miala i ma miejsce, a chrzescijanin twierdzi, ze WIE, ze Bog istnieje.
              • markiz.de.sade Re: Wiara w boga? 20.02.06, 20:34
                Ależ ja się nie upieram przy ewolucji. W ogóle mnie ewolucja nie interesuje.
                Pan bóg, prawdę mówiąc, też nie. Ale w koło tylu wyznawców, że człowiek, chcąc
                nie chcąc, trochę o tematykę musi czasem zawadzić ;)
                • eeela Re: Wiara w boga? 20.02.06, 20:43
                  Mysle, ze ten temat wiary jakos ci nie daje spokoju jednak, w przeciwienstwie do
                  tematu ewolucji ;-P
                  Ja po prostu nie zgadzam sie z tym, ze wiara jest jakims atawizmem. Jest
                  nieodlaczna czescia ludzkiego istnienia, nie w tej, to w innej formie -
                  chociazby w ewolucje.
                  • markiz.de.sade Re: Wiara w boga? 20.02.06, 20:51
                    No i dobrze. Ludzie mogą sobie nawet w krasnoludki wierzyć, ale chyba lepiej,
                    żeby z tego powodu nie rzucali się na niewiernych z dzidami ;)
                    • eeela Re: Wiara w boga? 20.02.06, 21:00
                      Ja wierze w smoki, i jeszcze w nikogo dzida nie rzucilam :-)))
                      • markiz.de.sade Re: Wiara w boga? 20.02.06, 21:07
                        eeela napisała:

                        > Ja wierze w smoki, i jeszcze w nikogo dzida nie rzucilam :-)))
                        >

                        To sią nazywa "wyznawca oświecony" :)
          • kynos2 Re: Wiara w boga? 20.02.06, 20:35
            eeela napisała:

            > Widocznie psychika ludzka jest tak skonstruowana, ze odczuwa taka potrzebe,
            > wierzyc w cos. Ateisci tez wierza w rozne rzeczy. Dzis tak zwana wiedza
            > zastepuje nam wiare, ale coz to za wiedza. Dla mnie formalnie niczym sie to
            nie
            > rozni od religii - nie sprawdzilismy tego sami, nic o tym nie wiemy, inni
            ludzi
            > e
            > nam to powiedzieli, pokazali, przekonali, abysmy w to uwierzyli. No bo czy
            > widzial kto ewolucje? :-D
            >

            Fides quarens intelectum
            Sic et Non?


            "Ze zrozumieniem przychodzi wyzwolenie"

            • eeela Re: Wiara w boga? 20.02.06, 20:50
              Wszystkim sie wydaje, ze to (zdaje sie) sw. Anzelm rzekl jako pierwszy, a
              nieprawda, bo juz sw. Augustyn :-)
              Wierzac i poszukujac zrozumienia, na kolejnych etapach tych poszukiwan tez
              czemus trzeba zawierzyc - rzeknijmy, poczynic zalozenia. Zreszta proponowana
              przez Augustyna, a i przez Anzelma droga niepodwazalna nie byla ;-)
              A, wlasnie. Dla mnie punktem startowym jest to, ze nie mam swiadomosci istnienia
              czegokolwiek, co nie byloby podwazalne. Wole wiec jasno formulowac, ze w
              rzeczywistosc wierze, a nie wiem, ze jest i jaka jest.

              A jaki zwiazek ma z tym wszystkim traktat Abelarda rozwalajacy Ojcow Kosciola? :-D
              • kynos2 Re: Wiara w boga? 20.02.06, 21:04
                eeela napisała:

                > Wszystkim sie wydaje, ze to (zdaje sie) sw. Anzelm rzekl jako pierwszy, a
                > nieprawda, bo juz sw. Augustyn :-)
                > Wierzac i poszukujac zrozumienia, na kolejnych etapach tych poszukiwan tez
                > czemus trzeba zawierzyc - rzeknijmy, poczynic zalozenia. Zreszta proponowana
                > przez Augustyna, a i przez Anzelma droga niepodwazalna nie byla ;-)
                > A, wlasnie. Dla mnie punktem startowym jest to, ze nie mam swiadomosci
                istnieni
                > a
                > czegokolwiek, co nie byloby podwazalne. Wole wiec jasno formulowac, ze w
                > rzeczywistosc wierze, a nie wiem, ze jest i jaka jest.
                >
                > A jaki zwiazek ma z tym wszystkim traktat Abelarda rozwalajacy Ojcow
                Kosciola?
                > :-D
                >
                Daj mi dowód to uwierzę.
                Ale wiem ,że mi nie dasz, więc niewierzę.
                A propo św.Anzelm i jego "ontologiczny dowód na istnienie boga"
                to totalna klapa,skoro został on obalony przez jednego z największych
                doktorów kościoła.
                Wiesz chyba kogo mam na myśli?!!

                "Ze zrozumieniem przychodzi wyzwolenie"

                • eeela Re: Wiara w boga? 20.02.06, 21:23
                  Przez Tomasza Akwinate? No chyba nie tylko przez niego. Jego dowod tez zreszta
                  juz obalano.

                  > Daj mi dowód to uwierzę.
                  > Ale wiem ,że mi nie dasz, więc niewierzę.

                  Widzisz, ja nie wierze, w istnienie niepodwazalnych dowodow po prostu. Gdybym
                  przez to miala nie wierzyc we wszystko, byloby mi z tym niewygodnie w zyciu.
                  Wiec sobie dobieram i ladnie komponuje ze soba rzeczy, w ktore postanawiam
                  wierzyc :-D
    • imagiro Re: Wiara w boga? 20.02.06, 20:21
      markizie, zachecam cie do dalszego studiowania tematyki tzw. boga.
      masz racje, ze dawni wyznawcy nie mieli watpliwosci, ze bog (bogowie, elohim)
      istnieje ... wiesz dlaczego ? bo go widzieli na codzien ... jak to mozliwe ?
      to proste ... bogowie byli miedzy nami, tu na Ziemi, gdyz to wlasnie bogowie
      (elohim) stworzyli czlowieka, homo sapiens, na swoje podobienstwo ... tylko
      jest mala roznica ... owi pierwsi ludzie nie adorowali swych bogow inaczej niz
      zwykla PRACA ... tak, czlowiek stworzony zostal po to, by pracowac za nich, za
      bogow ....
      OK, potem minely setki tysiacy lat ... w zbiorowej pamieci czlowieka pozostal
      obraz owych istot, ktore nas stworzyly i ze pracowac przyszlo juz tylko dla nas
      samych (dla ludzkich tym razem wyzyskiwaczy)wiec pozostalo nam tylko adorowanie
      bogow i skladanie im holdow upraszajacych o rozne cuda niewidy ... stad wlasnie
      bierze sie owo przekonanie ze my jestesmy "wired to god" ... czyli
      zaprogramowani do wiary ... i tak jest, z tym tylko ze owi bogowie nie istnieja
      gdzies TAM, tylko istnieli TU, ale juz ich nie ma, gdyz wypieli sie nas
      spuszczajac zaglade w postaci potopu, okolo 11-13 tysiecy lat temu ...
      Nie wierzysz, w to co mowie ? Nie szkodzi, nie musisz ...
      Imagine.
      • Gość: Sarmata Ateizm to zwykla doktryna religijna... IP: *.girinst.org 20.02.06, 20:42
        Ktora twierdzi ze istnieje tylko swiat materialny....
        Ateisci nie lubia pytan co bylo jak nie bylo wszechswiata,
        wiec wierza ze bylo NIC.

        Nie lubia pytan jak powstal wszechswiat i cala rzeczywistosc,
        wiec odwoluja sie do teorii hokus-pokus. Ot przypadkowa fluktuacja niczego
        dala cos. I oni swiecie wierza w ten zabobon.

        Jesli zobacza materialne dowody innej rzeczywistosci: np. wizerunek Matki
        Boskiej z Guadelupe to mowia ze to "falszerstwo" (hokus-pokus). Co uczciwsi
        przyznaja ze nie potrafimy wyjasnic przy pomocy religii materialistycznej.

        Na koniec, jak pisywala Echo, ateistyczny hokus-pokus nie inspiruje ludzi do
        wizji wiekszej niz zycie. W zamian ateisci sa bardziej sklonni do egoizmu,
        hedonizmu i podobnych zachowan ktore pomnozone przez miliony skladaja sie na
        zapasc cywilizacyjna.

        Jak wyzej... Ateisci potrzebuja tych "z dzidami" do ucierania tylkow na starosc.
        Ale dzidy sluza do innych celow o czym latwo sie przekonac ze srodkow masowego
        przekazu...
        • markiz.de.sade Re: Ateizm to zwykla doktryna religijna... 20.02.06, 20:49
          Jak zwał, tak zwał. W przeciwieństwie do różnych wyznawców Jehowy czy Allaha
          nie upieram się przy swoim. Jeśli ktoś mi boga pokaże, to w bez żadnych
          problemów ateistą być przestanę :)
          • madana Re: Ateizm to zwykla doktryna religijna... 20.02.06, 20:53
            I jak św. Tomasz powiesz "Pan mój, Bóg mój"? Nie wierzę....
            • markiz.de.sade Re: Ateizm to zwykla doktryna religijna... 20.02.06, 20:54
              madana napisała:

              > św. Tomasz

              A kto to taki? :)
              • madana Re: Ateizm to zwykla doktryna religijna... 20.02.06, 20:59
                Tem który nie wierzył,że Jezus zmartwychwstał. Stąd przysłowiowe "niewierny Tomasz".
                • markiz.de.sade Re: Ateizm to zwykla doktryna religijna... 20.02.06, 21:01
                  madana napisała:

                  > Tem który nie wierzył,że Jezus zmartwychwstał. Stąd przysłowiowe "niewierny
                  Tom
                  > asz".

                  Całkiem rozsądny człowiek ;)
          • Gość: Sarmata Re: Ateizm to zwykla doktryna religijna... IP: *.girinst.org 20.02.06, 21:00
            Mysle ze dasz sie lubic. Nie jestes fanatykiem. Ja tez nie. Gdyby ktos
            mi pokazal cos lepszego niz chrzescijanstwo (ktore przyznaje czasami przyprawia
            mnie o rumience i bol glowy), to tez chrzescijaninem bym nie byl. Na razie,
            pomimo tysiecy czasami wrecz fanatycznych wypowiedzi apostolow ateizmu na tym
            forum nie widze ANI JEDNEGO przekonujacego argumentu przeciwko chrzescijanstwu
            (przez co rozumiem nauke Chrystusa). Natomiast widze duzo widocznych ciosow
            jakie po cichu ateizm zadaje naszej cywilizacji ktora troche sie od nich
            chwieje. Widze duzo ciosow od wyznawcow innych religii. Czyli empirycznie
            biorac, ateizm to moze ciekawa teoria ale empirycznie daje katastrofalne wyniki.
            W nauce takie teorie odrzuca sie z hukiem.

            > Jak zwał, tak zwał. W przeciwieństwie do różnych wyznawców Jehowy czy Allaha
            > nie upieram się przy swoim. Jeśli ktoś mi boga pokaże, to w bez żadnych
            > problemów ateistą być przestanę :)
            • eeela Re: Ateizm to zwykla doktryna religijna... 20.02.06, 21:03
              Ciosow, jakie kulturze zadaje chrzescijanstwo, nie widzisz?
              Ja ogromnie cenie dorobek kulturowy ludzi Kosciola. Fascynuje mnie jego
              historia. Ale swoje grzeszki przeciw kulturze ogolnie mial i ma nadal. Dlaczego
              wykluczyles to ze swoich rozwazan?
              • Gość: Sarmata Re: Ateizm to zwykla doktryna religijna... IP: *.girinst.org 20.02.06, 21:08
                > Ciosow, jakie kulturze zadaje chrzescijanstwo, nie widzisz?
                > Ja ogromnie cenie dorobek kulturowy ludzi Kosciola. Fascynuje mnie jego
                > historia. Ale swoje grzeszki przeciw kulturze ogolnie mial i ma nadal. Dlaczego
                > wykluczyles to ze swoich rozwazan?

                Mysle ze podstawa jest kryterium biologiczne: czy ciosy sa smiertelne czy nie.
                Nie widze zeby KK zadawal smiertelne ciosy a ateizm, sam przyznasz ze nawet
                nie dba czy ciosy sa smiertelne. Podstawowym problemem ateizmu jest ze w swojej
                filozofii OLEWA to co najwazniejsze dla KK i cywilizacji: sens zycia i
                przezycia. Ateizm nie dba o przyszlosc (co nie znaczy ze niektorzy ateisci z
                lenistwa czy niezrozumienia swojej filozofii moga dbac).
                • eeela Re: Ateizm to zwykla doktryna religijna... 20.02.06, 21:28
                  > Nie widze zeby KK zadawal smiertelne ciosy a ateizm, sam przyznasz ze nawet
                  > nie dba czy ciosy sa smiertelne.

                  Niczego takiego nie przyznam. Mysle, ze twoja ocena natezenia owych ciosow
                  wynika z twojego emocjonalnego zaangazowania po jednej ze stron.
                  • Gość: Sarmata Re: Ateizm to zwykla doktryna religijna... IP: *.girinst.org 20.02.06, 21:47
                    > Niczego takiego nie przyznam. Mysle, ze twoja ocena natezenia owych ciosow
                    > wynika z twojego emocjonalnego zaangazowania po jednej ze stron.

                    Dekadencja i masowa mania samobojcza wiaze sie z odrzucaniem religii na rzecz
                    ateizmu. Dlatego nie mozna przypisywac tych ciosow religii tylko odrzucaniu
                    religii. Mozemy sie spierac czy "religia nie jest sama sobie winna" ze ja Europa
                    odrzuca. Problem w tym ze ostatecznym wynikiem jest zaglada obu: Europy i
                    religii na ktorej Europa jest zbudowana. Zatem spieranie sie kto jest winien nie
                    ma sensu,
                    szczegolnie ze ateizm jest gloszony jako religia oparta na nauce ale tym nie
                    jest. Takie twierdzenie jednak czyni duzo spustoszenia w umyslach ludzi ktorzy
                    nie rozumieja nauki.
                    • eeela Re: Ateizm to zwykla doktryna religijna... 20.02.06, 22:08
                      > Dekadencja i masowa mania samobojcza wiaze sie z odrzucaniem religii na rzecz
                      > ateizmu.

                      Niezle :-D Gdzie to wyczytales? Brzmi prawie jak zywcem z radia Maryja
                      wyciagniete :-P
                      • Gość: Sarmata Re: Ateizm to zwykla doktryna religijna... IP: *.girinst.org 20.02.06, 22:14
                        > Niezle :-D Gdzie to wyczytales? Brzmi prawie jak zywcem z radia Maryja
                        > wyciagniete :-P

                        To sa fakty encyklopedyczne:

                        en.wikipedia.org/wiki/Moral_relativism
                        Social impact of moral relativism

                        The post-war decadence of Europe is attributed by some to moral relativism
                        replacing absolute values. According to writers such as Josef Cardinal Ratzinger
                        and Marcello Pera, during the last four decades or so, the Europeans massively
                        abandoned many traditional norms rooted in Christianity and replaced them by
                        continuously evolving relative moral rules. In this view, sex has been separated
                        from procreation which led to decline of families and depopulation compensated
                        by immigration. Currently, Europe is challenged by recent immigrants who brought
                        with them absolute values which are at odds with moral relativism.[2]
                        • eeela Re: Ateizm to zwykla doktryna religijna... 20.02.06, 23:48
                          Fakty historyczne according to Ratzinger :-DDD
                          • Gość: Sarmata Re: Ateizm to zwykla doktryna religijna... IP: *.girinst.org 21.02.06, 00:20
                            > Fakty historyczne according to Ratzinger :-DDD

                            Nie mozesz go przyrownywac do radia maryja i nie masz pod reka
                            wspolczesnych myslicieli ktorzy mogliby mu dorownac.
                            • Gość: Sarmata Re: Ateizm to zwykla doktryna religijna... IP: *.girinst.org 21.02.06, 00:26
                              > > Fakty historyczne according to Ratzinger :-DDD

                              Zauwaz tez ze wspomniany jest Marcello Pera.
                              -------
                              Liberal philosopher, linked with the Italian Socialist Party and the Radical
                              Party, before being elected Senator for Forza Italia in 1994. Re-elected in 1996
                              and 2001, from that year he is the President of the Italian Senate.
                            • eeela Re: Ateizm to zwykla doktryna religijna... 21.02.06, 12:23
                              > > Fakty historyczne according to Ratzinger :-DDD
                              >
                              > Nie mozesz go przyrownywac do radia maryja i nie masz pod reka
                              > wspolczesnych myslicieli ktorzy mogliby mu dorownac.

                              Mam, Sarmato, siebie sama. Swojemu zdaniu ufam bardziej, niz zdaniu obecnego
                              papieza. Poza tym z pewnoscia wiele autorytetow z taka interpretacja wplywow
                              ateizmu by sie nie zgodzilo.
                              Poza tym czyjes opinie nie stanowia o faktach encyklopedycznych, na milosc
                              boska! Faktem encyklopedycznym moze byc to, ze ktos opinie wyglosil, a nie
                              opinia sama w sobie :-D Nalezy tez byc ostroznym w stosunku do wikipedii, ktora
                              jest tworzona przez internautow, i moze zawierac opisy stronnicze, a nawet
                              niezgodne z prawda.
                              Ale, szczerze mowiac, Sarmato, wydaje mi sie, ze dyskusja z toba na ten temat
                              sensu glebszego nie ma. Jestes zbyt zaangazowany emocjonalnie i to uniemozliwia
                              ci podjecie i zrozumienie racjonalnej argumentacji.
            • markiz.de.sade Re: Ateizm to zwykla doktryna religijna... 20.02.06, 21:05
              Gość portalu: Sarmata napisał(a):

              > Czyli empirycznie
              > biorac, ateizm to moze ciekawa teoria ale empirycznie daje katastrofalne
              wyniki
              > .
              > W nauce takie teorie odrzuca sie z hukiem.


              W prawdziwej nauce chodzi o PRAWDĘ, a nie o społeczną pożyteczność. Wiara w
              boskie pochodzenie króla może być np. skuteczna z punktu widzenia strażnika
              spokoju państwowego, ale prawdziwy naukowiec uzna ją po prostu za fałsz :)
              • Gość: Sarmata Re: Ateizm to zwykla doktryna religijna... IP: *.girinst.org 20.02.06, 21:15
                > W prawdziwej nauce chodzi o PRAWDĘ, a nie o społeczną pożyteczność. Wiara w
                > boskie pochodzenie króla może być np. skuteczna z punktu widzenia strażnika
                > spokoju państwowego, ale prawdziwy naukowiec uzna ją po prostu za fałsz :)

                Alez oczywiscie! Chodzi o prawde jak dzialaja prawa natury. Ktos tu pisal ze
                spalenie czlowieka to tylko reakcja chemiczna. Dlatego prawdy naukowe nie maja
                nic do powiedzenia nt. prawd moralnych. Nauka powinna skromnie ograniczyc swa role
                do tego co robi dobrze: studiowanie swiata materialnego. Natomiast tzw.
                "swiatopoglad naukowy" to juz nieporozumienie. "Swiatopoglad naukowy" =
                "ograniczenie umyslowe", poniewaz zaczynamy sie przy pomocy nauki wypowiadac
                na nienaukowe tematy.
                • markiz.de.sade Re: Ateizm to zwykla doktryna religijna... 20.02.06, 21:21
                  Gość portalu: Sarmata napisał(a):


                  > Alez oczywiscie! Chodzi o prawde jak dzialaja prawa natury. Ktos tu pisal ze
                  > spalenie czlowieka to tylko reakcja chemiczna. Dlatego prawdy naukowe nie maja
                  > nic do powiedzenia nt. prawd moralnych. Nauka powinna skromnie ograniczyc swa
                  r
                  > ole
                  > do tego co robi dobrze: studiowanie swiata materialnego. Natomiast tzw.
                  > "swiatopoglad naukowy" to juz nieporozumienie. "Swiatopoglad naukowy" =
                  > "ograniczenie umyslowe", poniewaz zaczynamy sie przy pomocy nauki wypowiadac
                  > na nienaukowe tematy.


                  A je te "nienaukowe tematy" traktuję po prostu jako fikcję literacką. Jedni
                  wierzą w kosmitów, inni w pana boga, jeszcze inni w nirwanę albo w narkotyczną
                  drogę do absolutu. W porządku - wszystko to ze sobą sprzeczne i tylko nauka w
                  tym muzeum błędów intelektualnych jako tako się broni ;)
                  • Gość: Sarmata Re: Ateizm to zwykla doktryna religijna... IP: *.girinst.org 20.02.06, 21:37
                    > A je te "nienaukowe tematy" traktuję po prostu jako fikcję literacką.

                    TAKA JEST TWOJA WIARA!

                    >Jedni
                    > wierzą w kosmitów, inni w pana boga, jeszcze inni w nirwanę albo w narkotyczną
                    > drogę do absolutu. W porządku - wszystko to ze sobą sprzeczne i tylko nauka w
                    > tym muzeum błędów intelektualnych jako tako się broni ;)

                    Istnienie swiata pozamaterialnego NIE JEST SPRZECZNE z nauka. Po prostu nauka
                    jest NIEKOMPETENTNA zeby sie wypowiadac na ten temat.

                    Nauka jest tez dosyc bezradna jak zachecic czlowieka do kontynuowania zycia poza
                    wlasne, szczegolnie ze to wiaze sie z wysilkiem. Z naukowego punktu widzenia
                    zycie jest w koncu anomalia we Wszechswiecie i prawdziwie naturalnym stanem
                    jest smierc. Nawet ateista nie posluguje sie zadnym naukowym swiatopogladem
                    biegajac za przyjemnosciami i unikajac odpowiedzialnosci. To jest w koncu
                    naturalne! Mozna NAUKOWO udowodnic do czego to prowadzi. Pozostaje wiec pytanie:
                    czy chcemy miec wizje wieksza niz zycie ktorej nie da sie oprzec na nauce, czy
                    wolimy dekadencje i smierc. Wiekszosc ludzi instynktownie wybiera to pierwsze.
                    Dopoki zatem bedzie zycie ludzkie, dopoty bedzie religia ktora pomaga budowac to
                    zycie. Niestety, nie kazda religia pomaga budowac. Czasami chwilowo buduje,
                    dlugoterminowo niszczy. Np. idee Oswiecenia byly w swoim czasie pomocne we
                    wprowadzeniu zaniedbanych idealow chrzescijanskich w zycie (rownosc, braterstwo,
                    wolnosc). Jednak oderwanie tych idealow od wiekszej wizji religijnej
                    doprowadzilo do relatywizmu moralnego, ateizacji i dekadencji Europy.
                    • Gość: Sarmata Re: Ateizm to zwykla doktryna religijna... IP: *.girinst.org 20.02.06, 21:40
                      A co do sprzecznosci miedzy religiami to cos tak jak sprzecznosc miedzy teoriami
                      naukowymi: nie wszystkie religie sa jednakowe, nie wszystkie teorie sa jednakowe.
                      Nie bojmy sie tego powiedziec, mimo ze naruszamy DOGMATY multikulturalizmu.
                      • markiz.de.sade Re: Ateizm to zwykla doktryna religijna... 20.02.06, 21:43
                        Gość portalu: Sarmata napisał(a):

                        > A co do sprzecznosci miedzy religiami to cos tak jak sprzecznosc miedzy
                        teoriam
                        > i
                        > naukowymi: nie wszystkie religie sa jednakowe, nie wszystkie teorie sa
                        jednakow
                        > e.
                        > Nie bojmy sie tego powiedziec, mimo ze naruszamy DOGMATY multikulturalizmu.


                        Stąd już krok do wojny religijnej, która zmiecie ludzkość z powierzchni ziemi.
                        Jedyny ratunek - ateizm! :)
                    • markiz.de.sade Re: Ateizm to zwykla doktryna religijna... 20.02.06, 21:41
                      Może religie z nauką sprzeczne nie są, ale na pewno są sprzeczne ze sobą. Stąd
                      wojny religijne. Autorytet nauki zachodniej, w przeciwieństwie do np.
                      autorytetu papieża, jest uznawany na całym świecie. Tylko nauka jest
                      uniwersalna. Religie i ideologie zawsze prowadzą do konfliktów. Nauka łączy:)
                      • Gość: Sarmata Re: Ateizm to zwykla doktryna religijna... IP: *.girinst.org 20.02.06, 21:52
                        >Religie i ideologie zawsze prowadzą do konfliktów. Nauka łączy:)

                        Nikt nie kwestionuje nauki ale ja kwestionuje uzywanie nauki dla poparcia
                        religii ateistycznej. Konflikty miedzy wyznawcami religii ateistycznej i reszta
                        bywaly bardzo krwawe (Sojuz, Chiny, Kambodza), i nadal trwaja. Brak religii
                        transcendentalnej prowadzi do smierci.
                        • Gość: Sarmata Re: Ateizm to zwykla doktryna religijna... IP: *.girinst.org 20.02.06, 22:00
                          > Nie bojmy sie tego powiedziec, mimo ze naruszamy DOGMATY multikulturalizmu.

                          >Stąd już krok do wojny religijnej, która zmiecie ludzkość z powierzchni ziemi.
                          >Jedyny ratunek - ateizm! :)

                          Twierdzenie ze ateizm to jedynie sluszna religia jest juz wezwaniem do wojen
                          religijnych ktore na mala skale tocza sie na tym forum (musisz przyznac ze
                          ateisci sa tutaj strona agresywna).

                          Ja wiem ze naukowcy sie spieraja nt. rozmaitych hipotez i to tez mozesz uznac za
                          "wojne religijna" bo wiele z tych hipotez nie jest do udowodnienia w
                          laboratorium. Np. teoria ewolucji nie da sie sprawdzic w istotnych punktach, bo
                          nikt nie moze sobie pozwolic na eksperymenty trwajace miliony lat. Dlatego
                          filozofowie nauki jak Popper nie uwaza ewolucjonizmu jako teorie naukowa w tym
                          samym sensie co zasady dynamiki Newtona.

                          Ludzka natura jest taka ze ludzie czesto przenosza konflikty pogladow na
                          rekoczyny. Dotyczy to nie tylko religii, ale takze ideologii i hipotez
                          naukowych. Czy zatem powinnismy "w imie pokoju" zrezygnowac z tych aktywnosci???
                          • Gość: Sarmata Re: Ateizm to zwykla doktryna religijna... IP: *.girinst.org 20.02.06, 22:04
                            >Czy zatem powinnismy "w imie pokoju" zrezygnowac z tych aktywnosci??

                            A moze jednak powinnismy uczyc zasad tolerancji pogladow ktore wynikaja
                            z zasady milosci blizniego. Niestety nie wynikaja z zasady "sprawiedliwosci"
                            na ktorej opiera sie islam i nie wynikaja z zasady "naukowosci" na ktore
                            powoluje sie ateizm (zreszta blednie).
                            • mala.mi74 Re: Sramato 20.02.06, 22:13
                              Sarmato, to walka z wiatrakami. Na tym forum wsrod ateistów panuje ZABOBON, iz
                              nauka jest sprzeczna z wiarą i nijak nie da sie przetłumaczyc,że to zupelnie
                              dwie rozne rzeczywistosci, ktore nijak sie sobie sie sprzeciwjiają. Wprost
                              przeciwnie- te dwie rzeczywistosci wzajemnie sie przenikają ,a wiara pozwala
                              poznac coś "dalej" i "glebiej" to na co nauka rozklada i zawsze bedzie
                              rozkładac rece.
                              Ale spróbowac warto.
                              Pozdrav:)
                              • mala.mi74 Re:haha,miało byc Sarmato (to przez Szaranowicza!) 20.02.06, 22:13
                                • Gość: Sarmata Re:haha,miało byc Sarmato (to przez Szaranowicza! IP: *.girinst.org 20.02.06, 22:18
                                  No offense:)))

                                  Serdecznie pozdrawiam. Markiz nie nalezy do fanatykow ateistycznej religii
                                  wiec dyskutowalo sie dobrze choc nie zawsze na tej samej fali.

                                  Wielu ateistow w Polsce i nie tylko ciagle odwoluje sie do XIX wiecznego
                                  scientyzmu i boja sie powiedziec co widza przez okno bo to zaprzecza
                                  temu co juz wiedza...:)
                                  • markiz.de.sade Re:haha,miało byc Sarmato (to przez Szaranowicza! 20.02.06, 23:25
                                    Problem w tym, że Bóg po prostu nie istnieje. Taka jest moja (i nie tylko moja)
                                    opinia. :)
                                    • Gość: Sarmata Re:haha,miało byc Sarmato (to przez Szaranowicza! IP: *.girinst.org 21.02.06, 00:19
                                      > Problem w tym, że Bóg po prostu nie istnieje. Taka jest moja (i nie tylko moja)
                                      > opinia. :)

                                      To jest Twoje credo ktore wcale nie musi byc prawdziwe. Odwolywanie sie
                                      do cudzych opinii nie czyni go prawdziwszym chociaz osobiscie wole opinie
                                      Chrystusa niz Lenina czy Stalina. Najwazniejsze to sobie uswiadomic ze
                                      ateizm pomimo pozorow neutralnosci jest w gruncie rzeczy religia, ktorej
                                      wyznawcy sa przekonani o jej prawdziwosci i w imie tej religii potrafili
                                      dyskryminowac i zabijac. Poniewaz to stosunkowo mala sekta wiec bardziej
                                      fanatycznie zapewnia o swojej prawdziwosci co tylko swiadczy o niepewnosci
                                      wyznawcow ateizmu. Konsekwentny ateizm nie stawia zadnych istotnych wymagan dla
                                      ludzkiego postepowania, ale woli wzgledne, ciagle zmieniajace sie zasady moralne
                                      co dziala na spolecznosci jak korozja.


                                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=37111656&a=37189119
                                      • eeela Re:haha,miało byc Sarmato (to przez Szaranowicza! 21.02.06, 12:26
                                        > To jest Twoje credo ktore wcale nie musi byc prawdziwe. Odwolywanie sie
                                        > do cudzych opinii nie czyni go prawdziwszym

                                        Ot, co, sarmato. A ty odwolujac sie powyzej do opinii Ratzingera usilujesz
                                        przekonac mnie, ze skoro on tak mowi, to tak na pewno jest :-)
                                        Bawia mnie dyskusje wierzacych z ateistami. Uzywaja czesto madrych sformulowan
                                        dla obalenia argumentow przeciwnika nie widzac, jak bardzo stosowalne sa te same
                                        agumenty przeciwko im samym :-D
                                        • Gość: Sarmata Re:haha,miało byc Sarmato (to przez Szaranowicza! IP: *.girinst.org 21.02.06, 18:04
                                          Jestes zywym przykladem jak dziala etyka relatywna:

                                          1. Najpierw atakujesz mnie za poglady rzekomo wziete z radia maryja
                                          2. Biore pierwszy lepszy artykul z encyklopedii zeby pokazac ze te poglady
                                          sa w miare powszechne.
                                          3. Zmieniasz kierunek: atakujesz mnie ze artykul powoluje
                                          sie na papieza. O tym ze powoluje sie rownoczesnie na ateiste starannie
                                          przemilczasz.

                                          > Ot, co, sarmato. A ty odwolujac sie powyzej do opinii Ratzingera usilujesz
                                          > przekonac mnie, ze skoro on tak mowi, to tak na pewno jest :-)


                                          4. Teraz juz calkiem pomijasz ze powolalem sie na artykul z encyklopedii
                                          w odpowiedzi na twoja insynuacje nt. radia maryja ale insynuujesz ze
                                          powoluje sie na artykul zeby uzasadnic swoje poglady. Wierzysz ze kilkanascie
                                          watkow dalej nikt nie zauwazy twojej taktyki. Wlasciwie nie da sie
                                          dyskutowac jesli ktos w trakcie dyskusji zmienia reguly tejze.

                                          Widzisz, albo tanczymy na parkiecie albo na bagnie.
                                          Albo budujemy na skale albo na ruchomych piaskach.
                                          Albo stosujemy etyke absolutna albo wzgledna. Na etyce relatywnej nawet dyskusji
                                          nie mozna budowac a co dopiero zycie ludzkie.

                                          Markiz implikuje ze wszystkie etyki sa jednakowe (multi-kulti), a kto mysli
                                          inaczej prowadzi do "wojen religijnych". Tak jakby niemowienie prawdy
                                          moglo im zapobiec.

                                          Etyka absolutna I wzgledna jak widzisz maja zupelnie rozne konsekwencje.
                                          Kto buduje na piasku jest skazany na ruine. Ale wtedy zalozy pewnie
                                          partie komunistyczna do wyrzniecia tych co budowali na skale.
                                          Tutaj mowimy o prawdziwych wojnach.

                                          Zrozum wreszcie, ze ateizm nie ma nic do zaoferowania w sensie budowania czegos
                                          trwalszego jak kultura czy cywilizacja materialna. Dlatego ateizm tak dobrze
                                          pasuje do lewicowych doktryn specjalizujacych sie “w przyjdzie walec i wyrowna”,
                                          bo jesli juz ktos cos zbuduje na skale to nalezy mu zabrac w imie “rownosci” z
                                          tymi co budowali na piasku i bagnach.

                                          • eeela Re:haha,miało byc Sarmato (to przez Szaranowicza! 21.02.06, 20:09
                                            > 1. Najpierw atakujesz mnie za poglady rzekomo wziete z radia maryja

                                            Poniewaz w radiu Maryja takie wlasnie wnioski sie produkuje.

                                            > 2. Biore pierwszy lepszy artykul z encyklopedii zeby pokazac ze te poglady
                                            > sa w miare powszechne.

                                            To byl wlasnie blad. Nie bierze sie pierwszego lepszego, tylko wiarygodny i
                                            przemyslany.

                                            > 3. Zmieniasz kierunek: atakujesz mnie ze artykul powoluje
                                            > sie na papieza. O tym ze powoluje sie rownoczesnie na ateiste starannie
                                            > przemilczasz.

                                            Nie zmienilam kierunku, tylko odnioslam sie do nowego argumentu. Mialam klepac
                                            dalej o radiu, jakbym glucha i slepa byla na to, co napisales?
                                            Powolywanie sie na ateiste (ktorego nie znam) nie bawilo mnie tak, jak
                                            powolywanie sie na Ratzingera. Zauwaz, ze w tamtym poscie nie podejmowalam
                                            polemiki, tylko dalam wyraz swojemu rozbawieniu :-)

                                            > 4. Teraz juz calkiem pomijasz ze powolalem sie na artykul z encyklopedii
                                            > w odpowiedzi na twoja insynuacje nt. radia maryja ale insynuujesz ze
                                            > powoluje sie na artykul zeby uzasadnic swoje poglady. Wierzysz ze kilkanascie
                                            > watkow dalej nikt nie zauwazy twojej taktyki. Wlasciwie nie da sie
                                            > dyskutowac jesli ktos w trakcie dyskusji zmienia reguly tejze.

                                            Sarmato. Po pierwsze, kiedy dyskutuje z toba, nie obchodzi mnie, w co kto inny
                                            uwierzy - dyskutuje z toba i odniesienie sie/krytyka/obalenie/przyjecie twoich
                                            argumentow tylko sie dla mnie liczy. Uwierz.
                                            Artykul z encyklopedii (wikipedii - nalezy podkreslic) oparty byl na cudzych,
                                            selektywnie dobranych opiniach. Ty sie do nich odwolales, pragnac przekonac
                                            mnie, ze to jest niepodwazalna prawda. Po czym skrytykowales markiza za podobne
                                            dzialanie.

                                            > Albo stosujemy etyke absolutna albo wzgledna. Na etyce relatywnej nawet dyskusj
                                            > i
                                            > nie mozna budowac a co dopiero zycie ludzkie.

                                            Etyka do dyskusji ma sie dla mnie o tyle, ze nie wyzywam dyskutanta i nie uzywam
                                            argumentow ad personam. Moim skromnym zdaniem dyskusja opiera sie na logice i na
                                            retoryce, nie na etyce.
                                            A propos budowania zycia - mam wielu wokol siebie ludzi nie opierajacych zycia
                                            na wierze, a jednak zyjacych w zgodzie z podstawowymi zasadami moralnosci. Nie
                                            krzywdzacych sie wzajemnie. Wyciagajacych do siebie reke. Dobrych ludzi po
                                            prostu. Nie macie monopolu na dobrych ludzi, wyobraz sobie.
                                            • Gość: Sarmata Re:haha,miało byc Sarmato (to przez Szaranowicza! IP: *.girinst.org 21.02.06, 20:16
                                              Temu nie zaprzeczam. Wielu z nich de facto opiera swoje zycie na chrzescijanskich
                                              zasadach moralnych, czesto nie przyznajac sie do tego. Ja pisze o ateistach
                                              ktorzy do konca zrozumieli implikacje religii ateistycznej. Wiekszosc z nich po
                                              prostu zyje zapozyczeniami z kultury religijnej. Czasami 0gola jajka i oglosza
                                              sie fanatycznymi apostolami ateizmu. Wiekszosc jednak po prostu zyje
                                              synkretycznie i nawraca sie czesto przed smiercia (Voltaire, Von Neumann etc).

                                              > A propos budowania zycia - mam wielu wokol siebie ludzi nie opierajacych zycia
                                              > na wierze, a jednak zyjacych w zgodzie z podstawowymi zasadami moralnosci. Nie
                                              > krzywdzacych sie wzajemnie. Wyciagajacych do siebie reke. Dobrych ludzi po
                                              > prostu. Nie macie monopolu na dobrych ludzi, wyobraz sobie.
                                              >
                                              • eeela Re:haha,miało byc Sarmato (to przez Szaranowicza! 21.02.06, 20:44
                                                > Temu nie zaprzeczam. Wielu z nich de facto opiera swoje zycie na chrzescijanski
                                                > ch
                                                > zasadach moralnych, czesto nie przyznajac sie do tego.

                                                Chrzescijanskie zasady moralne nie byly ani pierwsze, ani nowatorskie. Ale tak,
                                                ja przyznaje wszem i wobec, ze wiele z tego, czym sie kieruje w zyciu, ma swoje
                                                zrodlo w chrzescijanstwie.

                                                Ja pisze o ateistach
                                                > ktorzy do konca zrozumieli implikacje religii ateistycznej. Wiekszosc z nich po
                                                > prostu zyje zapozyczeniami z kultury religijnej. Czasami 0gola jajka i oglosza
                                                > sie fanatycznymi apostolami ateizmu.

                                                No to sie zdecyduj, czy wypowiadasz sie o ludziach niewierzacych i odzegnujacych
                                                sie od religii, ale opierajacych swoje zycie na zasadach moralnych, czy o
                                                wojujacych ateistach-anarchistach, ktorych jest mala gromadka. Do komentarza o
                                                ogolonych_jajkach nie odnosze sie, bo ich nie znam :-)

                                                Wiekszosc jednak po prostu zyje
                                                > synkretycznie i nawraca sie czesto przed smiercia (Voltaire, Von Neumann etc).

                                                A przed chwila wybiorcze odnoszenie sie do problemow u mnie nazwales etyka
                                                relatywizmu. Dales dwa przyklady i juz mowisz: wiekszosc. A tymczasem nie sposob
                                                wycenic, ilu ateistow nawraca sie na lozu smierci, a ilu nie.
                                                A tak szczerze: uwazasz, ze gdyby nawet formalnie sie nie nawrocili, ale zycie
                                                przezyli zgodnie z nakazami Bozymi - zostana zbawieni, czy nie? ;-)
                                                • Gość: Sarmata Re:haha,miało byc Sarmato (to przez Szaranowicza! IP: *.girinst.org 21.02.06, 21:00
                                                  > A tak szczerze: uwazasz, ze gdyby nawet formalnie sie nie nawrocili, ale zycie
                                                  > przezyli zgodnie z nakazami Bozymi - zostana zbawieni, czy nie? ;-)

                                                  Nie dla mnie czytac umysl Pana Boga, ale mysle ze wszyscy zostali zbawieni
                                                  ofiara Chrystusa. Tylko ci co nie chca zbawienia moga dopiac swego bo trudno
                                                  nie uszanowac wolnej woli. Pytanie tylko czy tacy sa? Dlatego pieklo moze byc
                                                  puste... W kazdym razie nie jest tam tak latwo sie dostac jak nas kiedys straszono.
                                                  • mala.mi74 Re:haha,miało byc Sarmato 21.02.06, 21:53
                                                    Gość portalu: Sarmata napisał(a):

                                                    > > A tak szczerze: uwazasz, ze gdyby nawet formalnie sie nie nawrocili, ale
                                                    > zycie
                                                    > > przezyli zgodnie z nakazami Bozymi - zostana zbawieni, czy nie? ;-)
                                                    >
                                                    > Nie dla mnie czytac umysl Pana Boga, ale mysle ze wszyscy zostali zbawieni
                                                    > ofiara Chrystusa. Tylko ci co nie chca zbawienia moga dopiac swego bo trudno
                                                    > nie uszanowac wolnej woli. Pytanie tylko czy tacy sa? Dlatego pieklo moze byc
                                                    > puste... W kazdym razie nie jest tam tak latwo sie dostac jak nas kiedys
                                                    strasz
                                                    > ono.

                                                    Sarmato, Ty po ksiązce Hryniewicza czy po studiach nad Ewangelia?;)
                                                    Niestety ale piekło istnieje juz na ziemi - i masz racje ,bo sa tacy co
                                                    dobrowolnie je wybierają:(

                                                    Ps.Zostawcie Szaranowicza w spokoju!;))))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka