markiz.de.sade
24.02.06, 09:18
Myślą potem tacy, że skoro polityk na wysokim stołku schlebia ich gustom, to
zapewne są mądrzejsi, a na pewno rozsądniejsi od "nieżyciowych profesorków z
uniwerstytetów". Coraz więcej spotykam ludzi, którzy nawet podpisać bez błędu
się nie potrafią, ale wypowiadają się bezwstydnie na każdy temat i jeszcze
domagają się, żeby ich z powagą słuchać. OK, polityk musi, ale czemu ja mam
tych parobków słuchać?
Chyba przestanę jeździć taksówkami ;)