Dodaj do ulubionych

jesli jest

02.09.09, 16:12
jesli Bog jest i jest wszechwiedzacy po co nam ten calky sprawdzian. Wie jak
slaba jestem i ze moge sie poddac po tym jak zabral mi meza. Wie, ze ledwo
daje rade. Wie, zo moze skocze na tory!!! Przeciez on to wie wiec po co nas
testuje jak zabawki!!!!
Obserwuj wątek
    • m-i-l-v-a Re: jesli jest 02.09.09, 18:56
      ...bo może tu nie chodzi o NIEGO. Może chodzi o Ciebie. On wie, ale moze Ty
      czegoś o sobie nie wiesz, a masz się dowiedzieć, zrozumieć...Może chce Ci
      udowodnić, ze jesteś silniejsza niż myślisz...mnie to wiele razy udowadniał
      (przytrafił mi się w życiu prawdziwy zmasowany atak)....w koncu uwierzyłam, ze
      jestem silna...i jestem silna.
      Zycze Ci siły, abys mogła dać radę...
          • kasta4 Re: jesli jest 03.09.09, 00:07
            A moze jest tak jak wyznaja racjonalisci???? Tam nie ma nic. jestesmy materia.
            Swiat miliony lat przed nami sie toczyl i bez nas tez bedzie dzialal?? Moze
            wiara to tylko nasz wymysl zeby czegos sie lapac? Zeby bylo na kogo zwalac i
            zeby bylo kogo blagac i miec w kim nadzieje? Przeraza mnie ze ta teoria moze byc
            sluszna
            • tilia7 Re: jesli jest 03.09.09, 11:44
              W tej wizji nie ma nic przerażającego.Wręcz przeciwnie, w niej jest
              miejsce dla nas, jest obietnica spokoju i wieczności, tylko nieco
              inaczej rozumianej.Naprawdę łatwiej Ci przyjąc,że to Bóg zsyła
              choroby, nieszczęścia?Łatwiej Ci myślec, że np. ktoś umiera na raka,
              bo Bóg go na tą osobę zesłał?Że Bóg odbiera zycie-przedwcześnie,
              naszym ukochanym mężczyznom, czyimś ukochanym dzieciom?Mnie łatwiej
              przyjąc, że to po prostu natura,kolej rzeczy, przypadek-okrutny,ale
              przez nikogo nie zawiniony, coś się polątało w genach, nikt tego nie
              chciał, nikt nikogo tym nie doświadcza.Nie trzeba wtedy nikogo za to
              winic, do nikogo miec żalu.Świat był o wiele wcześniej niż my,ludzie
              się tu pojawiliśmy.Był i sobie bez nas doskonale radził.Świat nie
              kończy się na tej planecie, na tym niebie, na tym słońcu.Jest
              nieskończonością.Czy to takie złe wiedziec, że po prostu jest się
              cząstką tego wszystkiego, że kiedy się odejdzie to nasza energia
              wróci na swoje miejsce, że może będziemy mogli połączyc się z
              energią ukochanego człowieka,że tak jak teraz jesteśmy cząstką
              swiata tak i potem będziemy?.Mnie tylko ta wizja daje spokój i
              pocieszenie.A jesli nie ma tam zupełnie nic, to w momencie smierci
              już nie będziemy o tym wiedziec.Lepsze to niż wizje piekła i czyścca
              i Boga, który nieustannie nas sprawdza i wiecznie mało mu naszej
              krzywdy:(
              • jaga123-0 Re: jesli jest 03.09.09, 12:15
                Tilia! Po raz kolejny napiszę, że całkowicie zgadzam się z Twoimi
                poglądami, nic dodać nic ująć. Miło jest czytać, że ktoś myśli
                podobnie. To oznacza, że ja jeszcze nie zwariowałam. Wcześniej
                rozmawiając z ludźmi, czytając ich teorie, sądziłam, iż ja chyba
                jestem nienormalna. Wszyscy głoszą teorię istnienia Boga, istnienia
                drugiego (tego lepszego) świata. Dlaczego, skoro jest tam tak
                dobrze, nie chcą tam pójść. Wokół mnie wszyscy głeboko wierzący,
                zaczynam czuć się trędowata, bo ośmielam się mieć inne zdanie, bo
                nie chodzę do kościoła, bo nie wierzę w Boga, który ma jakiś cel,
                aby nam dokuczyć. Ludziom, albo się udaje przeżyć dlugie lata, albo
                nie. To nie ma nic wspólnego z Bogiem, to kwestia przypadku,
                okoliczności. Miałeś szczęście dożyć w zdrowiu długich lat, albo
                nie. I możemy tylko przeklinać zły los, że zostaliśmy tak okrutnie
                potraktowani (właśnie przez los). Dla mnie mówienie, że Bóg tak
                chciał, to bluźnierstwo.On nie ma z tym nic wspólnego (zakładając,
                że istnieje). Właściwie nic odkrywczego nie napisałam, Ty już to
                napisałaś wcześniej ,ale po prostu chciałam zabrać głos. Pozdrawiam.
      • annubis74 Re: jesli jest 03.09.09, 08:51
        przepraszam m-i-l-v-a ale to może i nieźle brzmi w książkach w
        filmach, w odniesieniu do innych
        jeśli jest coś czego o sobie nie wiem i w ten sposób przez śmierć
        mojej Mamy mam się tego dowiedzieć to wolałabym obyć się bez tej
        wiedzy
        • m-i-l-v-a Re: jesli jest 03.09.09, 15:26
          Tak, tylko, ze ja nie pisałam ani o ksiazkowych, ani o filmowych bohaterach...ja
          pisałam o sobie. Podobnie jak wszyscy chciałam miłości, szczescia, poczucia
          bezpieczeństwa. Tak jak wszyscy krzyczałam, ze nie mam sił, a może nawet, ze nie
          chce już żyć. I kiedy wydawało mi się, ze przygnieciona jednym ciezarem nie
          jestem w stanie uniesc drugiej, a potem kolejnej traumy coś udowadniało mi, ze
          jestem w stanie. Chociaz nie raz nie miałam siły się nawet obudzić, nie mogłam
          sie poddac , bo byłam komus potrzebna, najpierw rodzicom, potem mamie, potem
          jeszcze komuś...i cały czas mojemu dziecku... no i chyba w koncu zahartowałam
          się w bojach, chociaż niedawno musiałam przejsc jeszcze jedna cięzką probe
          całkowitego uzaleznienia od innych z powodu wypadku. To, ze stałam się silna, a
          moze tak mi się czasem wydaje, wcale nie oznacza, ze moje marzenia o szczesliwym
          życiu umarły. Nie robie sobie tylko zadnych nadziei....I kiedy coś złego mnie
          spotyka nie pytam już :"dlaczego mnie to spotkało?", bo kiedyś na takie pytanie
          rzucone w rozpaczy usłyszałam : "a dlaczego nie?". Odpowiedz wydała mi się
          sensowna, dlaczego nie?
          • m-i-l-v-a Re: jesli jest 03.09.09, 15:35
            jak wiec więc widać czegoś mnie to nauczyło: ze mogę zniesc więcej niż
            manifestuję, że nie mam większego wpływu na swoje zycie, nauczyło mnie też
            cierpliwosci i pokory, uswiadomiło, ze nie tylko ja jestem ważna, pokazało, mi ,
            ze ludzie są dobrzy (moze nie wszyscy ale znacznie wiecej niż myslałam),
            nauczyło mnie cieszyć się ze zwykłych prozaicznych rzeczy, zmieniło nieco moja
            hierarchię wartości. Jestem innym człowiekiem....
            • tilia7 Re: jesli jest 03.09.09, 18:56
              Zgadzam się z Tobą Milvo w pewnym sensie, to prawda, że człowiek znajduje siłę,
              której nie miał, że dowiaduje się rzeczy, o których nie wiedział itd.Ja już też
              przeżyłam wcześniej ciężkie chwile, depresję, psychoterapię i tak, zgadza się,
              jestem teraz innym człowiekiem.
              Tylko dwa moje ale: pierwsze - wiedziałam już po wcześniejszych przejściach i po
              tym niechcianym "wzbogaceniu",jak się dalej duchowo rozwijać, jak iść tą drogą,
              że tak powiem "oświecenia" i doprawdy nie potrzeba mi było więcej cierpień a w
              każdym razie nie takich, że padłam na ryj, brzydko mówiąc i na razie to nie
              tylko mam wrażenie, że się cofam w tym rozwoju, to jeszcze nawet nie wiem, czy w
              ogóle dam radę wstać.Czy będę chciała jeszcze wstać.
              I drugie ale: Twoja odpowiedź na pytanie "dlaczego?"- " a dlaczego nie?" jest
              jak najbardziej słuszna, tak to chyba działa,na to wygląda.Tylko, jeśli tak to
              działa, to niech to po prostu będzie przypadek, zbieg okoliczności,tzw. kolej
              rzeczy a nie TAKI Bóg, który w imię "dlaczego nie?" odebrał mi ukochanego
              człowieka,zniszczył mi życie,odebrał nadzieję...Bardzo proszę, WSZYSTKO tylko
              niech nikogo takiego nie będzie...
              • halas1961 Re: jesli jest 04.09.09, 10:58
                MIlvo madrze napisalas"a dlaczego nie"...Wogle Twoja wypowiedz choc
                nie skierowna do mnie bardzo mnie na duchu podniosla i pocieszyla.
                Dziekuje Ci z calego serca.
                Wydaje mi sie, ze nie mozemy obwiniac Boga za to co sie dzieje w
                naszym zyciu.
                Nie potrafie tego w racjonalny sposob wytlumaczyc, ale moze to
                wlasnie jak oczekuje Tilia jest przypadek, ktory czasem dotyka
                wkolko tych samych ludzi...A moze to co sie dzieje teraz w jakis
                sposob jest potrzebne (choc my sie na to nie chcemy zgodzic, choc
                nam sie to wydaje okrutne)z perspektywy zycia wiecznego...
                Halina-mama Agatki

                • tilia7 Re: jesli jest 05.09.09, 18:17
                  Jeden z ulubionych wierszy, jednego z ulubionych poetów.Pewnie znacie ze szkoły

                  "Urszula Kochanowska"

                  Gdy po śmierci w niebiosów przybyłam pustkowie,

                  Bóg długo patrzał na mnie i głaskał po głowie.



                  "Zbliż się do mnie, Urszulo! Poglądasz, jak żywa...

                  Zrobię dla cię, co zechcesz, byś była szczęśliwa."



                  "Zrób tak, Boże - szepnęłam - by w nieb Twoich krasie

                  Wszystko było tak samo, jak tam - w Czarnolasie!" -



                  I umilkłam zlękniona i oczy unoszę,

                  By zbadać, czy się gniewa, że Go o to proszę?



                  Uśmiechnął się i skinął - i wnet z Bożej łaski

                  Powstał dom kubek w kubek, jak nasz - Czarnolaski.



                  I sprzęty i donice rozkwitłego ziela

                  Tak podobne, aż oczom straszno od wesela !



                  I rzekł: "Oto są - sprzęty, a oto - donice.

                  Tylko patrzeć, jak przyjdą stęsknieni rodzice!



                  I ja, gdy gwiazdy do snu poukładam w niebie,

                  Nieraz do drzwi zapukam, by odwiedzić ciebie!"



                  I odszedł, a ja zaraz krzątam się, jak mogę -

                  Więc nakrywam do stołu, omiatam podłogę -



                  I w suknię najróżowszą ciało przyoblekam

                  I sen wieczny odpędzam - i czuwam - i czekam...



                  Już świt pierwszą roznietą złoci się po ścianie,

                  Gdy właśnie słychać kroki i do drzwi pukanie...



                  Więc zrywam się i biegnę! Wiatr po niebie dzwoni!

                  Serce w piersi zamiera... Nie!... To - Bóg, nie oni!...





                  • m-i-l-v-a Re: jesli jest 05.09.09, 19:00
                    Ja tez bardzo lubie ten wiersz, chociaż wolałabym, żeby niósł trochę inne
                    przesłanie, żeby pokazywał niebo jako miejsce szczęsliwe, gdzie nic nie zakłóca
                    spokoju naszym bliskim ( ja tak to chcę widziec)
                    Tesknote wolałabym zostawić żywym... to byłby sygnał, ze nie będe tesknić cała
                    wieczność..., bo przecież nigdy nie ma tak, ze Ci, których kochamy sa po jednej
                    stronie...Leśmian stworzył takie troche ziemskie niebo, ale może chciał też
                    pokazać, że nic nie jest w stanie przerwać więzi z bliskimi...nikt nie jest w
                    stanie pocieszyć rozdzielonych....
                    • tilia7 Re: jesli jest 05.09.09, 23:08
                      Ja też mam nadzieję, że "TAM" gdziekolwiek to jest, nie jest tak jak w tym
                      wierszu.Zacytowałam go dlatego, że dla mnie, mnie która zostałam tutaj, Bóg
                      pocieszeniem nie jest a tym bardziej żaden Jego boski plan.I tak jak Urszulce w
                      wierszu nie mógł zastąpić rodziców, tak i mnie wiara nie zastąpi miłości a Bóg
                      ukochanego człowieka.

                      Księdza Twardowskiego cenię.To był świetny poeta a przy tym człowiek skromny,
                      prosty(w pozytywnym znaczeniu), wyrozumiały i wierzący bardzo, ale nie
                      narzucający się z tym nikomu.Taki ksiądz-filozof, który mówi:usiądź, przeczytaj,
                      zastanów się, może znajdziesz tą swoją drogę...
                  • annubis74 Re: jesli jest 06.09.09, 22:23
                    Leśmian... jego wizja nieba jest taka piękna i taka okrutna i taka
                    ziemska... i taka jak byśmy chcieli...
                    a ja ostatnio przeczytałam gdzieś zdanie "Bóg to za mało...
                    potrzebni są ludzie..." Pięknie wyraża to ten wiersz... bo tęskniąc
                    do raju (jeśli wierzymy że istnieje) to nie tęsknimy do Boga, ale do
                    tych których utraciliśmy i którzy, jak mamy nadzieję, nast tam
                    oczekują... i on to chyba źle znosi...
                • m-i-l-v-a A moze jest tak? 05.09.09, 19:04
                  A moze to co sie dzieje teraz w jakis
                  > sposob jest potrzebne (choc my sie na to nie chcemy zgodzic, choc
                  > nam sie to wydaje okrutne)z perspektywy zycia wiecznego...
                  > Halina-mama Agatki
                  >
                  A może jast tak jak napisał Twardowski?

                  Zaufałem drodze
                  Wąskiej
                  takiej na łeb na szyję
                  z dziurami po kolana
                  takiej nie w porę jak w listopadzie spóźnione buraki
                  i wyszedłem na łąkę stała święta Agnieszka
                  --- nareszcie --- powiedziała
                  --- martwiłem się już
                  że poszedłeś inaczej
                  prościej
                  po asfalcie
                  autostradą do nieba --- z nagrodą od ministra
                  i że cię diabli wzięli
                  • waga_a Re: A moze jest tak? 06.09.09, 10:01
                    Ksiądz Twardowski nie stracił syna, nie patrzył przez 14 miesięcy na nieludzką
                    mękę swojego Dziecka, na jego walkę o godność i życie, nie
                    przeżył uczucia nie do przeżycia dla rodziców gdy Bóg pozostawał głuchy i
                    nieruchomy jak głaz..
                    Wiersze księdza Twardowskiego są piękne, ale dla mnie nie niosą pocieszenia.
                    Gosia
                    • tilia7 Re: A moze jest tak? 06.09.09, 12:01
                      W moim obecnym stanie NIC nie niesie pocieszenia, zupełnie NIC.Nie interesuje
                      mnie co będzie potem, ani czy ktoś to planuje czy nie, nie obchodzi mnie żaden
                      wyższy sens.NIC.Interesuje mnie teraz.MOJE teraz.A teraz jest tylko ból,
                      rozpacz, tęsknota, która zabija dzień po dniu i odbiera zmysły
                      • m-i-l-v-a Re: A moze jest tak? 06.09.09, 13:24
                        Gosiu, Tilio...nawet nie próbuję Was pocieszyć, bo myślę, że to niemożliwe. Mogę
                        co najwyżej spróbować zrozumiec Wasze cierpienie, bunt, chociaż i to nie do
                        końca na pewno mi się uda...Nie da się nikomu powiedzieć, żeby w coś uwierzył,
                        jezeli ten ktoś tego nie czuje...Ja mam łatwiej, bo wierze, ze rozstanie z moimi
                        bliskimi jest czasowe. Na pewno z perspektywy nieba i wieczności jest to chwila
                        (jak u Boga Leśmiana- "WKROTCE przyjdą"), z naszej perspektywy to cała
                        "wieczność" wydłużona tęsknotą. Z drugiej strony nie mozemy odejsć tam (taki
                        przecież mógłby być nasz wybór), bo przeciez Tu jesteśmy potrzebni, poza tym ten
                        wybór na pewno znowu by kogoś unieszcześliwił...Na pocieszenie nie mogę
                        powiedzieć WAM własciwie nic... i to jest smutne, bo bardzo bym
                        chciała....Szkoda, ze tak ułozony jest swiat, szkoda, ze tak naprawdę mamy
                        niewielki wpływ na nasze zycie....
                        Do Gosi....Twardowski nie stracił dziecka, ale na pewno rozumiał cierpienie
                        dzieci, ich walkę o godność i życie mimo strasznych ograniczeń, bo pracował
                        długo z ciężko chorymi, uposledzonymi dzićmi...To nie to samo, co patrzeć na
                        własne cierpiące dziecko, ale na pewno równiez pomaga wiele zrozumieć...
                      • annubis74 Re: A moze jest tak? 06.09.09, 22:28
                        też to rozumiem.... choć pewnie tęsknimy za czym innym... Ty za
                        ukochanym mężczyzną... ja za ukochaną Mamą
                        tylko u mnie oprócz tego bólu jest jeszcze niewyobrażalny strach...
                        co jeszcze los igrający z nami moze mi zabrać... bo przecież może...
                        no bo dlaczego nie?...
                        • tilia7 Re: A moze jest tak? 07.09.09, 14:35
                          Gosiu dziękuję i też przytulam ciepło.Straszne jest to, że tyle tego
                          cierpienia.We wszystkich możliwych postaciach...

                          Milvo tobie również dziękuję, choc różnią nas poglądy.Ja też mam
                          nadzieje, że w jakiś sposób się spotkamy po smierci z bliskimi.nie
                          jest to jednak wizja zgodna z doktryną katolicką.

                          Annubis,ja też się tego cholernie boję.Ja już mam dośc,ale czy los
                          będzie miał dośc dręczenia mnie...skąd to można wiedziec.Współczuję
                          Ci bardzo.Pewnie przezywamy te straty trochę inaczej i nieco inne
                          temu towarzyszą uczucia, ale ból pewno ten sam:(
            • annubis74 Re: jesli jest 07.09.09, 15:00
              w takim sensie to ja też otrzymałam podobna lekcję
              jestem nikim, prochem, pyłem, świeczką którą może zdmuchnąć byle
              podmuch... nauczyło mnie że nie mam wpływu na to co się dzieje
              walczyłam o życie mojej Mamy a równie dobrze mogłabym nie kiwnąć
              palcem - skutek byłby ten sam
              tylko zastanawiam się dlaczego akurat ja otrzymałam tę lekcję
              bo nie miałam nigdy przesadnych wyobrazeń na swój temat, na swoja
              rolę w świecie, mo rodzice wpoili we mnie żeby brać pod uwagę zdanie
              innych, dobro innych, więć dlaczego dostałam taką lekcję?
              • kasta4 Re: jesli jest 07.09.09, 16:21
                ja w niego nie wierze a jesli jest to jest............... nie napisze tego slowa
                zeby nikogo nie urazic. To podly....... ktory zabawia sie moim kosztem. Jak mogl
                cos takiego zrobic??? Po co?????? Bawi go to ze ktos tu zostaje i cierpi??????
                Jak on smie nazywac sie moim ojcem, nienawidze go
                • m-i-l-v-a Re: jesli jest 07.09.09, 19:12
                  Rozumiem Twoje rozgoryczenie- straciłaś bliska osobą i normalne jest, ze nie
                  mozesz się z tym pogodzić. Jednak nie sadze, zeby ktokolwiek, a szczególnie Bóg
                  -jeżeli istnieje- mogł sie zabawiać Twoim cierpieniem, nikt nie ciszy się z
                  takiego nieszczęscia... to niemożliwe....na pewno niemożliwe.
                • annubis74 Re: jesli jest 09.09.09, 10:55
                  przez chwilę miałam podobne uczucia
                  dlatego wolę nie wierzyć że jest bo gdybym wierzyła to musiałabym go
                  nienawidzić
                  nie dla mnie te historie o lekcjach wynoszonch z cierpienia, o
                  doświadczaniu nas czymś tam w imię jakichś nieznanych boskich
                  planów, które może nam się kiedyś objawią
                  wolę wierzyć ze go nie ma - przynamniej w wydaniu którym karmi nas
                  religia
                  najbliższe mi są poglądy tilii, że wszyscy jesteśmy częściąjakiejś
                  wielkiej kosmicznej układanki, której nie ogarniamy, że wszyscy
                  jesteśmy częścią boga
                  Trzymaj się, trzymaj się mocno
              • m-i-l-v-a Re: jesli jest 07.09.09, 19:47
                > tylko zastanawiam się dlaczego akurat ja otrzymałam tę lekcję
                > bo nie miałam nigdy przesadnych wyobrazeń na swój temat, na swoja
                > rolę w świecie, mo rodzice wpoili we mnie żeby brać pod uwagę zdanie
                > innych, dobro innych, więć dlaczego dostałam taką lekcję?

                Ja tez się czasem zastanawiam dlaczego dostałam tak wiele bolesnych lekcji jedną
                po drugiej. Jeszcze nie oswoiłam się z myslą, ze kogoś nie ma na zawsze, a już
                ktoś inny dostawał wyrok... i tak trzy razy pod rzad z czestotliwością co kilka
                miesiecy, do tego bardzo trudne zycie, z brakiem poczucia bezpieczenstwa... i
                wreszcie informacja o chorobie... i oczekiwanie w panice na wynik i wątpliwości:
                czy przygotowywać syna do całkiem samotnego wchodzenia we wczesna dorosłosc.
                Wynik korzystny ale za to wypadek... i uziemienie na pol roku. Cięzka praca,
                zeby odzyskać to co już miałam, zeby chodzić....ale z drugiej strony radość
                nawet z małych postępów, z powodu zwykłej kąpieli w wannie, z powodu
                zakonczonego sukcesem transportu filizanki z kawą (na czworakach) do salonu, z
                powodu pierwszego spaceru, pokonania kilku schodów... i z wielu innych rzeczy,
                ktore do tej pory przyjmowałam jako coś należnego mi.... i swiadomość jak kruche
                i ulotne jest wszystko, również nasze życie, jak bardzo trzeba je kochać,
                cieszyć się nim...i dziekować za kazdy dzień...i zyc tak jakby kazdy dzien mógł
                być ostatnim. Może to miałam zrozumiec....?Nie lubię się tak otwierac,
                przepraszam , ze to napisałam, ale może teraz będzie niektórym łatwiej zrozumieć
                moj punkt widzenia....
                • tilia7 Re: jesli jest 07.09.09, 20:26
                  Tak Milvo, teraz łatwiej mi zrozumieć Twój punkt widzenia a jednocześnie nadal
                  pytam:po co to wszystko?Z tego co piszesz dostałaś naprawdę paskudny wycisk od
                  życia.Podziwiam Cię, że potrafisz mimo to zachować pogodę ducha i cieszyć się
                  życiem.Ale i tak nie rozumiem, jaki mógłby być sens tego wszystkiego.Po co aż
                  takie cierpienie?Po co tyle bólu?Wiem, Ty piszesz, że dzięki temu dowiedziałaś
                  się, jaka jesteś silna i jak kruche i cenne jest życie.To na pewno ważny etap
                  naszego rozwoju.Ale mimo wszystko nie ma we mnie zgody na te wszystkie
                  tragedie.Ja doceniałam to życie bardzo bardzo mocno.Teraz sama nie wiem.Naprawdę
                  nie wiem czy bardziej przeraża mnie w tej chwili śmierć czy życie.Może jakoś
                  sobie poradzę, ale brzemię jakie niosę mnie przytłacza.Pozdrawiam Cię ciepło i
                  serdecznie.Jesteś dzielną i silną kobietą
                  • kasta4 Re: jesli jest 08.09.09, 04:57
                    zgadzam sie i chce cos dodac - po gow.........o mi dowiadywac sie ze jestem
                    silna w taki sposob???!!! jesli jest Bog i chcial mi to pokazac w ten sposob to
                    nawet nie napisze wyzwisk bo na niego nie znajduje
                      • annubis74 Re: jesli jest 09.09.09, 11:04
                        a wyobrażasz sobie Boga bez wyznawców, bez ludzi
                        trwającego w swojej wieczności i wszechświecie bez końca
                        Tworu becielesnego który istnieje tylko przez słowa
                        ale gdyby nie było ludzi kto wypowiadałby te słowa
                        kto nazwałby absolut?
                        jest teoria lingwistyczna która mówi że jeśli czegoś ne potrafimy
                        nazwać to to nie istnieje
                        nienazwany bóg też by nie istniał
                        • tilia7 Re: jesli jest 09.09.09, 11:47
                          Dokładnie.Czy nie tak to się zaczyna:"Na początku było Słowo..."?

                          Chciałam przypomniec jeszcze raz, że to co dziś uznajemy za mity i
                          traktujemy jak bajki, cała mitologia Greków,Rzymian,Egipcjan,Inków
                          itp. to były ogromne religie, które przez wieki były podstawami
                          funkcjonowania wielkich imperiów,które tworzyły wartości,zasady
                          moralne, wpływały na politykę i życie zwykłych ludzi i które nadal
                          mają ogromne znaczenie kulturalne nawet dla nas wychowanych już w
                          tradycji judeo-chrześcijańskiej.I co się stało z tymi bogami?
                          Umarli.Czemu?BO LUDZIE PRZESTALI W NICH WIERZYC.
                          Wnioski z tego?Są dwie możliwości.Albo jak pisze Annubis tworzymy
                          tego boga i On naprawdę tylko w tym sensie istnieje,że my w Niego
                          wierzymy.Albo istnieje jakiś Bóg który jest wszystkim i wszystko
                          jest Nim,ale ten Bóg jest zupełnie niezależny od religii."Jestem
                          który jestem" a wszystkie religie to bajki i mity, które próbują w
                          nieudolny sposób poznac Niepoznawalne
                    • edzia764 Re: jesli jest 08.09.09, 09:32
                      Bóg nie zdejmuje ciężarów,
                      wzmacnia tylko plecy …
                      Franz Grillparzer
                      Kasta nie ma takich słów, aby złagodzić Twój ból, słów, które pomogą
                      Ci przejść przez ten bardzo trudny początek "nowej drogi". Tak jak
                      wszystkie "forumowiczki" życzę Ci jednak wytrwałości .... i walcz
                      dzielnie ... bo masz dla kogo .... Irena
                        • edzia764 Re: jesli jest 09.09.09, 09:50
                          Kasta .... ja śledzę Twoją historię od samego początku nie tylko
                          tu , ale równiez na forum "mama wdowa". Wiem, jaką przeżywasz
                          tragedię, dlatego musisz walczyć .... Jeśli znalazłaś się w tym
                          gronie osób, które mają problemy ze znalezieniem odpowiedzi na
                          pytanie DLACZEGO !!!!!!! .... JAK MAM DALEJ ŻYĆ !!!! korzystaj może
                          z doświadzenia ich, jak sobie poradzić w tych pierwszych chwilach,
                          jak przygotowac się do "nowego życia" .... Wiem, że Twoje
                          życie "legło w gruzach", ale masz dziecko, któremu musisz być matką.
                          To TY musisz przekazać mu jakiego miało Ojca ... dlatego jesli ktos
                          chce Ci pomóc - przyjmij te pomoc. Zyczę Ci z całego serca
                          wytrwałości .... Irena
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka