ch-wilenska
24.03.06, 14:28
"Warto rozmawiać", problem jest chyba wyraźny. Czy można jakoś uniknąć
powtórzenia casusu uprzedniosejmowego Nowaka? Interes społeczny chyba wymaga
rewizji kondycji psychicznej rządzących? Co na to prawo, gdy ważny polityk
okaże się niepoczytalny?
www.popowski.pl/ciekaw/index2.html
Zaburzenie to cechuje dobrze zorganizowany system urojeń, przy czym
świadomość pozostaje nie zakłócona. Paranoik jest człowiekiem zupełnie
normalnym, poza tym, że wszędzie widzi spisek i zagrożenie.
Otoczenie paranoika nie zawsze zdaje sobie sprawę z tego, w jak bardzo
wypaczony sposób widzi on rzeczywistość. Chroniąc się przed nią tworzy
rzeczywistość zastępczą. Jest ona azylem dla zranionego. Niepowodzenia
polityczne potwierdzają jego podejrzenia, a zawodowe sukcesy jego
wyobrażenia o własnej wielkości.
Paranoicy w każdej sytuacji spostrzegają przede wszystkim selektywnie to,
czego oczekują - dowody odrzucenia, niedoceniania, wrogości. Jeśli czują, że
są nieważni, to urojenia o spisku, dodadzą im poczucia własnej wartości.
Lepiej być prześladowanym niż ignorowanym.
W dyskusji paranoik zazwyczaj uparcie, nieustępliwie broni swego zdania,
nie znosi krytyki.
Jego życie uczuciowe jest zwężone i sprawia wrażenia "chłodnego" dla
innych. Brak mu poczucia humoru i jest dumny ze swego "obiektywizmu",
racjonalności. Przez otoczenie postrzegany jest jako ambitny, energiczny, ale
również sztywny, wrogi, nie czuły. Zawsze kontratakujący w przewidywaniu
ataku, ponieważ rzutuje swój lęk na otoczenie. Zaufanie ma jedynie do
nielicznych osób. Paranoik ma potrzebę bycia samowystarczalnym, unikającym
uczestnictwa w grupie, w której nie można dominować. Wyczuwa dobrze, kto w
jego grupie ma ważną pozycję. Zazdrości mu, ale się z nim liczy, natomiast
lekceważy słabszych.
Cechy osobowości paranoidalnej powodują bardzo często odrzucanie przez
innych...