Dodaj do ulubionych

15.12.2010 odszedł mój Tata

10.01.11, 11:33
Nie chorował, stało się to nagle. Najbardziej energiczna bliska osoba odeszła a ja nie umiem wyjść z szoku.Wszystko robię jak robot, tlumię rozpacz żeby jakos funkcjonować. Zeby nie dokładac bólu Mamie. Jest strasznie, nierealnie. Pusto. Jakim cudem czas ma pomóc, no jakim?
Obserwuj wątek
    • gama2003 Re: 15.12.2010 odszedł mój Tata 10.01.11, 12:18
      Jestem jak z drewna, złoszczą mnie zwykłe rzeczy, inne wydają się niewykonalne.
      Cały czas mam Cię Tato przed oczami, dziekuję,że zachowałam obraz Ciebie zdrowego wesołego, że jakimś cudem nie pamiętam twarzy ze szpitala. Ale jak uwierzyć,że Cię nie ma, kiedy wszystko krzyczy że to niemożliwe. Nie mam siły udawać, że dobrze sobie radzę a jednak udaję. Wkładam te koszmarne czarne rzeczy, idę między ludzi bo muszę a tak bardzo nie chcę.Kocham Cię i dziękuję Bogu, że zdążyłam Ci to powiedzieć mimo iż dał nam taką krótką chwilę na pożegnanie.Jestem dorosła,ale czuję się jak małe zrozpaczone dziecko, które chce do taty. Bo Ciebie nie może nie być.
      • asiatek Re: 15.12.2010 odszedł mój Tata 11.01.11, 16:56
        Gama,
        tak dobrze rozumiem co czujesz.
        Mój Tato odszedł 23 września 2010. Mijają miesiące, a ja cały czas mam dokłanie takie odczucia, uczucia i mysli.
        Odszedł po krótkiej, niespodziewanej i ciezkiej chorobie - a ja do dzis mam zal do calego swiata, ze mi go zabral! Jestem dorosla, mam swoja rodzine, ale z rodzicami zawsze blisko zylam, tym bardziej boli ta strata.
        I tak jak Ty ciesze ze, ze zapamiatalam go takim jaki byl zawsze - usmiechnietym, energicznym facetem.
        Trzymaj sie, wiem ze to ogromny bol, ale pamiateaj ze nie jestes sama.
        --
        • gama2003 Re: 15.12.2010 odszedł mój Tata 11.01.11, 18:26
          Dziękuję za ciepłe słowa.
          Czytam to forum i wiele się uczę, chylę czoło przed ogromem cierpienia.
          Tak bardzo chcę zrozumieć, ale nie potrafię.
          Też blisko żyłam z rodzicami, kontakt był codzienny, Tata zawsze miał dla nas czas i energię.
          Brakuje mi go w każdej chwili, może to infantylne, ale czuję się osieroconym dzieckiem a nie dorosłą osobą, żoną i matką. Radzę sobie fatalnie, chociaż tego nie okazuję.Mam odczucie,że dla otoczenia to jest już przeszłość, zamknięta historia, że moja potrzeba smutku i izolacji dziwi ludzi, że trwa za długo.
          A to nawet jeszcze miesiąc nie minął. Mam wrażenia,że oczekuje się ode mnie siły której nie mam i bardzo mnie to dręczy. Nie umiem stanąć na wysokości zadania, sama chyba jeszcze potrzebuję pomocy. To jedno ,a najgorsza to ta bezbrzeżna tęsknota i fala miłości, jakiej nie czułam kiedy Tata był obok. Bo wszystko było takie oczywiste wtedy.
          Mam wielką potrzebę mówienia o Nim , ale nie chcę tym zadręczać nikogo.
          W głowie mam wojnę tysiąca mysli, męczy mnie to fizycznie, nie mogę spać.
          Sama nie wiem czego chcę.
          • siostrakuleczki Re: 15.12.2010 odszedł mój Tata 20.01.16, 21:47
            Witam, czytam o śmierci Twojego Taty jakbym czytała o śmierci mojego. Mój Tatuś też odszedł nagle, z dnia na dzień zabiło go zapalenie opon mózgowych. Pamiętam i nigdy nie zapomne wykręconej bólem jego twarzy i całego ciała. Nie mogę się z tym pogodzić z tą śmiercią zupełnie bezsensowną i nagłą. Każdy dzień tak bardzo boli a serce każdego dnia rozrywa się na kawałki. Jeszcze w dzień jakoś daję radę ale wieczorami dusi mnie tak ogromna tęsknota i ból że nie mogę oddychać. Czekam na jakiś etap akceptacji bo narazie mam różne bolesne etapy niedowierzania, niezgody na to co się stało, wściekłości na Boga, niewiary w nic co może mnie dobrego jeszcze spotkać. Nawet nie chcę niczego dobrego bo chyba już nigdy nie będę umiała sie z niczego cieszyć bez bólu w tle że nie mogę Tacie tego pokazać, powiedzieć, że go nigdy nie spotkam, zapomnę jak wyglądał, jak pachniał... Jak żyć... Czy sens jeszcze kiedykolwiek nadejdzie? Gdyby nie dzieci to poszła bym za nim, poszukać go w tych odmentach w których się zgubił...
    • magonia24 Re: 15.12.2010 odszedł mój Tata 11.01.11, 20:05
      Gama mam to samo.
      Mój Tata odszedł 5 grudnia 2010 też nagle i niespodziewanie. Był wspaniałym ojcem, mężem i dziadkiem, Zawsze mogłam liczyć na jego pomoc i otrzymałam jej bardzo dużo. Mógł jeszcze żyć miał dopiero 73 lata. Nigdy nie chorował nie leczył się na serce.
      Ale to już przeszłość:( Pierwsze dni tygodnie to zaprzeczenie, nie może tak być, potem bezbrzeżny smutek i żal ściskający serce. Nie ma go i już nie będzie...
      Powoli, powoli dociera do mnie ta bolesna prawda. Skupiam się na innych aspektach życia, staram się nie rozpamiętywać bo wtedy zawsze się rozklejam.
      Miałam też potrzebę mówienia o nim, wspominania.
      Nie zwalczaj swoich emocji, żałoba musi przejść swoje fazy u każdego inaczej.
      Pozdrawiam i utulam cię w bólu w jakim i ja pozostaję
      • gama2003 Re: 15.12.2010 odszedł mój Tata 11.01.11, 20:58
        Dziękuję.
        Mój tata miał 63 lata, lekarzy unikał jak ognia ,ale tez czuł się dobrze zawsze.
        Serce okazało się chore, miał wczesniej zawały- które, nie wiem jak, ale przeszły niezauważone. Kondycja czterdziestolatka, w te straszne upały ja ledwo żyłam, tata ich nie zauważał. Mam teraz straszny lęk o resztę rodziny, ktoś kaszle ja w duchu panikuję. Tata był dla mnie pniem o który sie całe życie opierałam, mama tak samo.
        I przyszedł ten ostatni zawał- dla nas pierwszy.I cholera wyglądał jak nie zawał.Wszystko poszło nie tak.....
        Tutaj wylewam swój żal i bunt, bo nie mam gdzie.
        Mija szok i robi się gorzej. Swiadomość nieodwracalności mnie zcina z nóg.
        • neha Re: 15.12.2010 odszedł mój Tata 11.01.11, 22:39
          hej gama
          przyjmij moje kondolencje ...nie powiem, wiem co czujesz bo kazdy jest inny ale to samo przeżyłam ..tata zmarł w 2009 a mama teraz 19,10 2010 ..nie mam rodziców i trudno żyć .Zamieram gdy mąż nie wraca o normalnej godzinie co zwykle zawsze ta sama myśl coś się stało ....czarna wizja , A ludzie wokoło denerwują swoją postawą ..weź się w garść , trzeba żyć...
          oj gama tez ma rodzinę , dzieci a czuję się jak opuszczone , zagubione małe dziecko aż czasem wyć się chce !!!!
          Przytulam Cię mocno
          --@ dla Twojego Taty
          • gama2003 Re: 15.12.2010 odszedł mój Tata 12.01.11, 15:16
            Dziękuję, współczuję Twojej sytuacji.
            Nie umiem wejśc w rytm życia, w moim otoczeniu wśród przyjaciół, znajomych same radosne wydarzenia, same .Nowe dzieci, ciąże, sukcesy. Albo bezpieczna stabilizacja.
            Tak jakby musiała być równowaga w przyrodzie....Dostaję smsy o tych radościach i nie umiem zareagować.Nie czuję zazdrości a tylko większy smutek z powodu mojej straty.Te informacje mnie teraz dołują. Chyba jeszcze trochę a nikt się do mnie nie odezwie....bo nie mam siły odpowiadac na takie smsy i komunikaty.Nie mam siły na jakąkolwiek towarzyską inicjatywę, choćby telefon. Staram się jakoś funkcjonować, przeraża mnie, że zycie tak pędzi dalej a ja nie nadążam. I widzę,że dla wielu dawniej bliskich znajomych jestem takim tematem tabu teraz, to przykre ale ludzie się odsuwają. Taka naprawdę to mam wsparcie tylko w sobie i mojej równie osieroconej mamie. Tutaj piszę , trochę z zażenowaniem bo są to słowa które powinen usłyszeć najbliższy przyjaciel i chocby razem pomilczeć ......
            • fruzelina56 Re: 15.12.2010 odszedł mój Tata 12.01.11, 16:33

              gammo23, nie jesteś sama w tych przemyśleniach,też mam takie odczucia,że dla znajomych jestem tematem tabu albo wiadomo-żyją własnym życiem i zapomnieli o moim smutku.Zdarza się nawet,że zapomnieli i dzwonią z zapytaniem"jak tam zabawa Sylwestrowa" a ja przecież oczekuję zupełnie co innego
              • gama2003 Re: 15.12.2010 odszedł mój Tata 12.01.11, 18:27
                Ja chyba potrzebuję cichej obecności, jakiegoś dopieszczenia, sama nie wiem jak to nazwać.
                Nie umiem okreslić czego chcę, ale z pewnością nie tak szybkiego przejscia do porządku dziennego, jakie czuję od otoczenia.Nie chcę żeby wszyscy zachłystywali się moim bólem, nie.
                Ale nie mam nikogo zaprzyjaznionego kto by na chwilę się przy mnie zatrzymał.
                Nie wiem, może za duzo oczekuję...
                • magonia24 Re: 15.12.2010 odszedł mój Tata 12.01.11, 21:50
                  Niestety tak ten świat jest skonstruowany, że otoczenie na dłuższą metę nie zrozumie naszej żłoby. Ja doznałam wiele ciepłych i współczujących słów zaraz po śmierci i pogrzebie taty. To było bardzo wzruszające. Teraz jednak wiedzę, że emocje już opadły i każdy żyje dalej swoim życiem.
                  Nie wymagam od innych, skądinąd obcych ludzi, aby płakali i smucili się razem ze mną. Ja też przypuszczalnie nie przeżywałabym tak ich żałoby.
                  Brak mi Taty... nie mam już niestety na nic wpływu. Jeszcze długo na wspomnienie o nim łzy będą stawały mi w oczach. Nie chce jednak martwić i dołować mamy,która została praktycznie sama. Musze ją wspierać i starać się aby jak najszybciej doszła do siebie. Taki stan nie wpływa dobrze na jej zdrowie i psychikę i niczemu już nie służy.
                  Pozdrawiam i życzę Ci dużo siły.
    • gama2003 Re: 15.12.2010 odszedł mój Tata 14.01.11, 21:29
      Dziś mija miesiąc od chwili kiedy widziałam Cię ostatni raz. Żyłeś resztką sił, uscisnąłeś mi rękę i chciałeś cos mówić kochany. Nie wiedziałam, że to pożegnanie, jak idiotka wierzyłam w cud. Byłam o nim przekonana. I dzisiejszej nocy minie miesiąc jak odszedłeś , a mnie wtedy obudziła myśl, że odchodzisz.....uznałam to za koszmar senny i zasnęłam. A potem ten telefon, który zatrzymał czas. Gdzie jesteś, chcę wiedzieć ,że się nie boisz, że jesteś szczęśliwy.
      Chociaż nie umiem uwierzyć że możesz być szczęsliwy bez nas, bo my bez Ciebie nie.
      Jak mogłam nie doceniac tego co miałam ,jak mogłam szukać i czekać na szczęście.
      Teraz wiem,że szczęście to brak nieszczęścia.
      Kocham Cię , Tato pomóż mi stanąc na nogi.Pomóż jak zawsze pomagałeś.Pomóż mamie.
      Wymódl nam siły na ten czas bez Ciebie, tu na ziemi.
      Kocham Cię z każdym dniem mocniej.
      • magonia24 Re: 15.12.2010 odszedł mój Tata 15.01.11, 20:37
        Pięknie napisałaś.
        Scenariusz odejścia mego Taty był taki sam. Tylko ja nie liczyłam na cud, ja w ogóle nie dopuszczałam takiej myśli, że Tata odejdzie. Tym bardziej, że lekarz i pielęgniarki zapewniały, że stan jest stabilny i to wysokie ciśnienie nie jest aż takie wysokie. Wyszłam ze szpitala spokojna.
        W nocy jednak też obudziłam się ze strachem i wszechobecnym słowem "zawał, zawał", które krążyło w mej świadomości i wzbudzało niepokój. Rano telefon i już coś czułam...Niestety serce sobie nie poradziło...
        Dzisiaj byłam znowu na cmentarzu. Śnieg stopniał odsłonił wieńce i kwiaty. Stałam tak i nie mogłam uwierzyć, że Tato jest tam, głęboko... Przez chwilę miałam wątpliwość, że to niemożliwe, co on tu robi??? Etap negacji jeszcze do mnie powraca.

        • shope Re: 15.12.2010 odszedł mój Tata 24.01.11, 01:11
          Mój tata nie żyje już prawie rok. Dla mnie to nierealne, to juz tak długo a ja czuje się wciąż tak samo. Raz czuje złośc i gniew, potem cholerną tęsknotę. Generalnie juz nigdy radości:( Pięknie piszecie, przeżywam dokładnie to samo. Mam ochotę wyjechac gdzieś gdzie życie płynie wolniej, gdzieś gdzie nie będę musiała widziec jak świat posuwa się do przodu bez niego :( Zostałam sama z mama i czuje się bardzo samotnie. Najgorsze jest to, że to prawda. Na cmentarzu nie patrzę na jego zdjęcie, bo ból rozrywa mi klatkę piersiową. I potrafi mnie cieszyc tylko jedna myśl, że może w końcu ten 2012 okaże się proroczy, wiem, że to głupie ale po cichu na to liczę. ehhh..
          • gama2003 Re: 15.12.2010 odszedł mój Tata 24.01.11, 14:28
            Dziękuje za Wasze wpisy.
            Nie ma niemal chwili żebym nie myslała o tym co się stało.
            Spełniłam kilka dni temu wielkie Taty i moje marzenie. Dla Niego.
            Przez moment poczułam się szczęsliwa bo wiem że jest ze mnie dumny.
            Niemal namacalnie czułam jego radość.
            A wizyty na cmentarzu to dla mnie obracanie noża w wielkiej ranie.
            Nie mogę długo tam byc i długo do siebie dochodzę. Jakoś czuję ,że jego tam nie ma, że jest gdzie indziej a tam jest tylko czarno na białym dowód że odszedł. I ten dowód, to nazwisko, to dla mnie koszmar.
            Cierpię bardzo ale pomaga mi stawianie sobie zadań- dla Taty. Ich realizacja daje mi chwilę ulgi.Najgorze ,że moja nerwica się rozhulała i odbiera mi siły. Nie dam się jej. Dla Taty.

            Nie wiem na jakim etapie jest moja żałoba.Chyba mija szok, a reszta się plącze. Negacja z rozpaczą.Zniechęcenie z wymyślaniem Pana Boga. Ból i tęsknota przede wszystkim.
            Nie panuję nad emocjami, jestem wredna i nadpobudliwa. Płaczliwa.Słaba fizycznie.
            Boję się wszystkiego i o wszystkich.Kompletnie straciłam kontrolę nad moim ciałem i zyciem.
            Nie wiem co jest normalne a co nie.I nie widzę w tym wszystkim co zaszło żadnego sensu.
            Nie zabiło mnie to ale odebrało grunt spod nóg.Do tej pory nie dociera do mnie, że serce Taty stanęło.Że było chore.
      • siostrakuleczki Re: 15.12.2010 odszedł mój Tata 20.01.16, 21:57
        Boże czytam i płaczę ogromnymi łzami, że też musiałam akurat dziś trafić na ten post... Dziś też mija miesiąc od śmierci mojego taty, umierał też dokładnie tak jak to opisałaś... Dokładnie miesiąc temu widziałam mojego Tatę po raz ostatni żywego, ruszającego się choć już było źle, tragicznie, ciało powykręcane spazmami i brak świadomego kontaktu ale rzucał się jeszcze w bólach. Jestem pewna że złapał mnie wtedy za rękę i uścisnął i spojrzał w oczy ale nie mam pojęcia co mi wtedy mówił. Może się żegnał a może krzyczał że go boli i żeby mu pomóc. Też tej nocy obudziłam się z przeraźliwym lękiem że umarł ale rano jeszcze żył, tzn serce biło. Podłączyli go pod respirator bo przestał oddychać i serce stanęło w nocy ale zdołali po 30 minutach przywrócić akcję serca. Niestety kolejne badania potwierdziły że mózg nie podejmuje żadnej czynności. Zył jeszcze przez tydzień bo wypadły akurat święta a do odłączenia maszyny oddychającej potrzebna jest komisja lekarska. @8 grudnia maszynę wyłączono a serce stanęło. I moje życie rozpadło się. Nie umię zyć bez niego. Nie potrafię oddychać ze świadomością ze jego brakuje, że nigdy już nie będzie się krzątał po kuchni ani po podwórku, że nigdy nie posiedzimy razem nad kawą tak jak sobie siadaliśmy...
    • gama2003 Re: 15.12.2010 odszedł mój Tata 27.01.11, 18:39
      Lecę w jakiś dół.Dobija mnie ta hustawka emocji, moja głupia wyobraźnia podsuwajaca obrazy z chwil jakie musiał przejśc tata po smierci. To wszystko co działo się przed pogrzebem.Nie umiem sobie poradzic z obrazami jakie przychodzą mi do głowy.
      Jak ja bym chciała go przytulić, tylko na chwilę choć cofnąć czas.
      Nie mam siły juz udawać jaka to jestem dzielna, zorganizowana.
      Chce mi sie wyć jak pomyślę o mamie, o pustym domu do którego wraca.
      Jest taka dzielna, nie sięgam jej do pięt...takie ze mnie do dupy wsparcie, przepraszam.
      • proy0311 Re: 15.12.2010 odszedł mój Tata 28.01.11, 10:18
        Samo Twoje istnienie jest dla Mamy wsparciem.
        W takiej sytuacji trudno matkom wspierać córki. Trudno córkom wspierać matki.
        W jedną i drugą stronę chciaŁoby się bardziej.
        Największym dobrem jest obecność . Nie koniecznie przecież fizyczna. Jak dostanę albo wyślę sms wiem że ktoś o mnie myśli i że ja o nim myślę. To buduje.
        To takie promyki przez ciemne chmury. Bardzo ciemne a jednak...przecież kochamy i jesteśmy kochane. To daje wielką moc...nawet w tkiej zawierusze.
        Pozdrawiam Cię bardzo . Może i ten post ma jakąś moc. Może maleńką. Z tą nadzieją go piszę. Że zaświeci promykiem.
    • gama2003 Re: 15.12.2010 odszedł mój Tata 29.01.11, 19:36
      Byłam u Ciebie kochany, choć nie dociera do mnie ciągle,że to miejsce które odwiedzałam z tobą od dziecka, o które dbałeś, stało się i Twoim grobem. Ciągle myślę, że to nie musiało się tak skończyć. Że mogło pójśc w przeciwną stronę, że ludzie z tego wychodzą. Niektórzy.
      Tak bardzo za Tobą tęsknię. Wiesz o tym, bo mówię Ci to co chwilę. To nie prawda że nie mam Taty, ja Ciebie mam i mieć będę. Może i bardziej to czuję niż kiedy stałeś obok. Tylko brakuje mi Twojego głosu, smiechu, nawet okropnego chrapania. Brakuje mi spokoju Tato.....
    • gama2003 Re: 15.12.2010 odszedł mój Tata 01.02.11, 09:21
      Nie umiem się odnaleźć w tej pustce, tęsknię, żyję jak w zwolnionym tempie.
      Tato daj mi znak, że jesteś spokojny, że się gdzieś nie błąkasz.
      Kocham Cię. W moim sercu nie ma żadnego czasu przeszłego. To tylko świat się pomylił.
      Byłeś, jestes i będziesz.
    • gama2003 Re: 15.12.2010 odszedł mój Tata 02.02.11, 17:37
      Nie mam komu mówic o tym co czuję. Próbowałam, ale rozmówcy kończą rozmowę powrotem do jakichś tam spraw. Czuję się wtedy śmiesznie obnażona....
      A może to nienormalne dla ogółu tak szczerze wylewać swój smutek przy niby przyjaciołach?
      Ja nie histeryzuję, nie szlocham , tylko chcę normalnie, spokojnie pogadać o moim żalu i poczuć bliskość słuchacza.
      Chyba za duzo wymagam, albo nie zasługuje na przyjaźń, taką prawdziwą, na dobrze i na złe....ech...
      • tilia7 Re: 15.12.2010 odszedł mój Tata 02.02.11, 23:06
        Nie Gamo,Ty zasługujesz na przyjaciół,tylko ludzie po prostu nie potrafią mówic o śmierci,boją się,nie wiedzą,co powiedziec.My,osoby po stracie,rozumiemy,że taka rozmowa jest ulgą-oni uważają,że to rozdrapywanie ran.My odkrywamy z zaskoczeniem,że ulgą sa łzy i że czym bardziej mozna szlochac,tym w końcu lżej jest na sercu-oni myślą,że trzeba wziąż mówic "nie płacz,nie płacz".Człowiek,który nigdy nie przezył tragedii uważa,że rozmawiając z Tobą o Twoim Tacie sprawia Ci ból.No i zwyczajnie nie wie,co Ci powiedziec a pewnie nie rozumie też,że mógłby nie mówic nic,tylko wysłuchac,przytulic.Trzeba próbowac do skutku albo wytrwają albo nie.Ale też trzeba docenic,że w ogóle są,bo dla nich to też może nie jest łatwa sytuacja.
        • gama2003 Re: 15.12.2010 odszedł mój Tata 03.02.11, 18:16
          Staram się zrozumieć tych ludzi ,ale ta pustka wokół mnie przeraża.
          Wiem,że poruszam temat trudny, chętnie unikany w rozmowach, ale dla mnie teraz najważniejszy. Ale jak ktoś przerywa rozmowę ze mną,- kiedy zaczynam się otwierać , kiedy udaje mi się powiedzieć na głos to co skowyczy w sercu - bo musi podgrzac obiad albo gdzies zadzwonic... to.. boli. Jak policzek trochę. A myśle, że nie zadręczam ludzi tym tematem bo raptem po jednym razie,próby rozmowy otrzymuję taka reakcję.
          Oni zagłębili się już w życie, dla nich te 8 tygodni to już historia z przeszłości.
          Dla mnie krwawiąca rana.
          Mogę rozmawiać z mamą, ale te rozmowy układają nam w głowie, zbliżają, ale bólu nie zmniejszają.
          Zresztą nie dzielimy się z sobą wyznaniami o sile naszego cierpienia bo tego byśmy wzajemnie nie zniosły - jedna o drugiej. Cierpimy i jest nam siebie wzajemnie tak żal, że serce pęka.
          Dziś śnił mi się tata, usmiechnięty , rozbawiony, zapytałam -jak Ci tam jest- odpowiedział szelmowskim usmiechem. Dzięki tato, pomogło na trochę.
          • tilia7 Re: 15.12.2010 odszedł mój Tata 03.02.11, 18:26
            Gamo,jesli ktoś przerywa taką rozmowę z byle powodu,pójdź za nim,poproś,żeby na Ciebie popatrzył i patrząc tej osobie prosto w oczy powiedz grzecznym,stanowczym głosem:"potrzebuję porozmawiac o moim Tacie,jeśli nie możesz tego słuchac,boisz się tych rozmów,powiedz mi o tym,nie będę Cię zmuszac,ale nie lekceważ mnie,nie wychodź,kiedy do ciebie o tym mówię,bo sprawiasz mi dodatkową przykrośc".
            Jeśli nie potrafisz tego powiedziec,napisz na kartce i daj tej osobie do przeczytania.
            • gama2003 Re: 15.12.2010 odszedł mój Tata 03.02.11, 18:41
              Zapiszę sobie Twoje slowa, dzięki za mądrą poradę. Tylko Ci rozmówcy byli- telefoniczni, wizyty u mnie zawieszono....Chwilami myślę, że to moje oczekiwania są za duże, że jestem jakąś nieporadną dziewczynka, gdy inni- dorośli, dorośle poszli w życie. I o co mi w ogóle chodzi?
              A moje oczekiwania to tylko rozmowa od czasu do czasu, rozmowa, nie rozmówka o ploteczkach z otoczenia. Taki czas dla mnie. Ci wszyscy którzy tuz po odejściu taty deklarowali pomoc w czymkolwiek albo zniknęli albo chyba zaraz znikną. A Ci którzy zostali mówią o swoich problemach, jako najważniejszych i ja nie mam siły tego przekrzyczeć.
              • tilia7 Re: 15.12.2010 odszedł mój Tata 03.02.11, 22:27
                Tak to niestety jest i obawiam się,że wiele nie uda się w tej sprawie poprawic.Ważne,żeby się zdobyc na takie jesne postawienie sprawy i wyrażenie swoich potrzeb.Bardzo mozliwe,że i tak nic się nie zmieni,ale wtedy przynajmniej z Twojej strony nie będzie niedomówień.
                W spokojniejszych chwilach ja staram się też zrozumiec tych ludzi.I myślę sobie,że byc może też nie zdałabym egzaminu,gdyby się los ułozył odwrotnie i to ktoś inny teraz cierpiał a ja bym była szczęśliwa.Byc może też bałabym się słuchac o tym,że szczęście można utrcic.Byc może też nie za bardzo wiedziałabym co powiedziec.Dlatego,choc z jedenj strony bardzo mnie złości taka postawa i staram się na ile mam siłę,walczyc o swoje prawo do wyrażania tych trudnych uczuc,to staram się też nie osądzac ich tak całkiem surowo.Jak pisze Szymborska:"tyle wiemy o sobie,ile nas sprawdzono" i ja nie wiem o sobie z "przed",czy umiałabym odpowiednio się zachowac.
                Mało tego,również teraz,mimo a może własnie z powodu własnej rozpaczy,nie zawsze umiem słuchac o czyimś cierpieniu,wręcz staram się nie słuchac,bo swojego własnego bólu mam dośc i nie jestem w stanie przyswoic więcej.Czasem czytam co piszecie i myślę,że powinnam jakimś dobrym słowem wesprzec, a nie umiem,zupełnie nie umiem.Nie jest to wszystko łatwe.Żałoba jest czasem pełnym paradoksów.
                • gama2003 Re: 15.12.2010 odszedł mój Tata 04.02.11, 11:18
                  Mam identyczne przemyslenia.Też rozumiem ucieczkę od nieszczęścia, bo kiedyś i ja uciekałam nawet przed informacjami z mediów o tragediach. Nie lubiłam tego słuchać.
                  Nie miałam okazji, na szczęście chyba, byc niczyim wspaciem po stracie bliskiej osoby.
                  Pewnie tez bym nawaliła. Ze strachu.
                  Ale teraz tak rozpaczliwie potrzebuję słuchacza.
                  Dobrze,że jest to forum. TO konkretne nie jest wirtualne, ale forma pisana ułatwia mi wylanie emocji.
                  Żałoba moja jest krótka, ale już widzę jakie te emocje są poplątane.
                  Chwilami czuję ulgę, nawet lekki humor a za chwilę lecę w dół.
                  Tez nie umiem reagować na wiele postów z tego forum, chyba tylko przytuleniam w myslach i współpłakaniem . Czasem totalnie obojętnieje na cierpienie innych bo moje mnie tak pochłania. Psychika mnie aż boli, ciało reaguje chorowaniem. A chwilami nie czuję nic, wyzuta z emocji, zawieszona. Boję się, co dalej. Bo od 15 grudnia nic nie jest takie jak powinno..
                  • fruzelina56 Re: 15.12.2010 odszedł mój Tata 08.02.11, 00:22
                    przytulam Cię mocno.
                    Rękawiczki................noszę je jak i praktycznie wszystkie ubrania po mojej Mamie.Mam w swojej szafie mnóstwo Mamy ubrań i wtulam się w nie bez końca.Śpię na Jej poduszce i zasypiając marzę o tym aby mnie odwiedziła we śnie i tak jak Ty popadam ze skrajności w skrajność.Chwile ''szczęścia'' o ile można je tak nazwać po chwili zamieniają się w bezustanną tęsknotę i smutek.Wciąż myślę,że Mama jest w domu ewentualnie w pracy, za chwilę przyjdzie do nas a gdy zacznę zagłębiać się w myśli to moja głowa wariuje.Ja zwariuję.....emocje,huśtawka nastrojów,płacz,nerwy,marazm i wyczekiwanie.......wspomnienia na każdym kroku,wszędzie bez wyjątku,była całym moim życiem..........za 18 dni minie 10 miesięcy kiedy śmierć odwiedziła mój dom.A ja wciąż sobie nie radzę
                    • gama2003 Re: 15.12.2010 odszedł mój Tata 08.02.11, 09:44
                      Odruchowo bym napisała, że cieszę się ,że ktoś rozumie moje uczucia.Ale nie cieszę się bo to oznacza czyjś ból, świat w bólu dookoła. Poraża mnie taka wizja, stałam się jakąś chorobliwą pesymistką. Ale bardzo dziękuję,że napisałaś.
                      Zaczyna reagować moje ciało- fizycznie, choruję ,co chwilę coś nowego. Bóle, osłabienie.
                      Panikuję od tego. Po prostu nie dźwigam tego wszystkiego- żałoby, tęsknoty, lęku przed chorobą najbliższych, moją chorobą. Kiedy coś mnie boli myślę żę to ćoś poważnego, ostatecznego. Przecież mojego tatę zabolało, osłabł i umarł. W 24 godziny.
                      A ja tak chcę żyć. Dla niego, dla mojego syna ,mamy, męża. Kiedy źle się czuję , jestem dla innych ciężarem. Za duzo tego dla mnie, kiedy udaje mi się cos poskładac psychicznie natychmiast dostaję jakoś boleści . Oszaleję, żałoba to wystarczająco- za duzo na moje ramiona. Czuję się bezradna, popsuta i przerażona.
                      Pomaga sen, ale jest go tak mało, że nie ma szans być żadnym lekarstwem.
          • weronikaa89 Re: 15.12.2010 odszedł mój Tata 18.03.11, 15:29
            Chyba większość ludzi ucieka od takich rozmów. Mnie też to bardzo boli, że ludzie, przyjaciele zachowują się jakby nic się nie stało. W sumie to dla nich osobiście nic, codziennie ktoś umiera. Czasem mnie to zastanawia, czy tak wygląda przyjaźń, ale z drugiej zastanawiam się, co dla mnie znaczy, że ktoś umarł. A przecież codziennie ktoś umiera. Miesiąc po tym jak umarł mój tata umarł tata koleżanki, w ten sam sposób właściwie. Byłam na pogrzebie, ale czułam niewiele a wydaje mi się, że jestem w miarę empatyczną osobą. Zastanawiałam się wtedy, czy jestem aż taką egoistką. Potem doszłam do wniosku, że każdy ma swoje tragedie i czyjaś tragedia będzie tylko/aż czyjąś tragedią. Można się nad nią chwilę zatrzymać, ale potem wraca się do własnego życia.
            Ktoś tu już wspomniał, że lepiej rozmawiać jest z kimś, kto podobną tragedię przeżył. Bo inny, nawet jakby chciał, to nie jest w stanie wyobrazić sobie podobnego bólu. No i kto chciałby sobie ten ból wyobrażać, skoro u niego jest wszystko w porządku.
    • gama2003 Re: 15.12.2010 odszedł mój Tata 07.02.11, 18:41
      Tato, dlaczego ? Dusi mnie tęsknota, usiłuję nie myśleć o tym, że jesteś tak daleko, ale te myśli wracają i bolą. Mam wyrzuty sumienia, kiedy coś mnie rozśmieszy, coś ucieszy. Nie radzę sobie kochany. Nie umiem odwiedzić Waszego domu, to tak boli. Przytulam Twoje rękawiczki i płaczę.
      Daleko mi do uwierzenia,że to już tak będzie, na zawsze....Ja w to nadal nie wierzę.
    • gama2003 Re: 15.12.2010 odszedł mój Tata 12.02.11, 11:58
      Uzależniłam się od tego forum. Nikt mi tu nie każe brać się w żadną garść, nie kończy rozmowy w półsłowa. Nie pyta czy ładna ta sukienka i czy byłam w kinie na jakimś królu.
      Nikt nie pyta i co tam słychać. Bo nie słychać. We wtorek miną dwa miesiące. Jak dwie sekundy i jak dwa lata. Albo jak wakacje. Wrócisz z nich Tato? Opalony, roześmiany. Rozgadany. Obiecuję , że nie powiem,że o tym juz dwa razy opowiadałeś. Każę Ci opowiadać 100 i więcej razy. Dobrze? I potem zrobisz bigos, tak dużo, żebyśmy nie mogli już na niego patrzeć. Tylko teraz on nam się nie znudzi. Będę się delektowac każdym kęsem. Nie powiem, że już muszę lecieć, że zadzwonię wieczorkiem. Siądziemy i pogadamy, dobrze? ile tylko będziesz chciał...
    • gama2003 Re: 15.12.2010 odszedł mój Tata 13.02.11, 20:11
      www.youtube.com/watch?v=UGreL0M-uDU&feature=related
      Tato, tyle wspomnień. Patrz z góry na wszystkie nasze wspólne miejsca, jesteś w każdym z nich. Dokończę Twoją podróż, obiecuję. I nigdy nie powiem Ci żegnaj, tylko- do zobaczenia.
        • agawa43 Re: 15.12.2010 odszedł mój Tata 17.02.11, 15:48
          Tak wołamy, a ONI nas nie słuchają, a może nie słyszą?
          Już sama nie wiem.
          Tak dużo czytam na temat śmierci, późniejszego życia,
          tak chcę w to wierzyć że jesteście,
          że tam WAM lepiej, że nam pomagacie.
          Właśnie gama - dlaczego milczą?
          • fruzelina56 Re: agawa43 18.02.11, 21:42
            droga agawo43 ja też wiele czytam i wierzę,że Oni są, inaczej być nie może bo bym zwariowała.Przeczytałam ''Koło życia'' a teraz czytam "Śmierć ostatni etap rozwoju" a w kolejce czekają"Rozmowy o śmierci i umieraniu" -Oni są-utwierdzo nas w tym Elisabeth Kubler-Ross,która napisała te pozycje. I ja w to wierzę. pozdrawiam cieplutko
        • proy0311 Re: 15.12.2010 odszedł mój Tata 17.02.11, 17:45
          To milczenie rzeczywiscie trudne . A świat nie milczy.Ostatnio niestety mam wrażenie że się wali i ...że ludzie wykorzystuja fakt naszej żałoby.Słabości. Niestety. Zmusza to do zakładania masek...Nie ma wyjscia . Trzeba sobie radzić w takich warunkach jakie są...(mówie to do siebie ale pewnie innych ten fakt dotyka podobnie)
          Może kiedyś Gama ocenimy to inaczej. Może dostrzeżemy ze jednak byli.
          • gama2003 Re: 15.12.2010 odszedł mój Tata 17.02.11, 18:12
            U mnie leci wszystko jak domino. Płacz przechodzi mi we wściekłość. Jestem zła, wkurza mnie byle drobiazg. Wkurza mnie pech przesladujący moją rodzinę. Mój wiecznie gadający tata milczy. I będzie milczał- wiecznie. Nie mogę tego pojąć, ani tego co dzieje się teraz we mnie, w mojej rodzinie .
            Panikuję bo nie mam żadnej kontroli nad niczym. Taki liść na wietrze. Nie umiem pomóc mamie, ani sobie. Wegetuję. Boję się wszystkiego i o wszystko. Moja psychika to teraz karuzela. Jestem okropna dla wszystkich. Okropna, nie do zniesienia. A nie ma nikogo kto by mnie zlapał, potrząsnął a potem po prostu mocno przytulił.
            • proy0311 Re: 15.12.2010 odszedł mój Tata 17.02.11, 22:42
              Mogę Ci tylko powiedzieć z doświadczenia że u nas też było bardzo żle ...ale te emocje po pewnym czasie opadają...nieco maleją...uczysz się z nimi egzystować nie burząc wszystkiego.
              Nawet przekierowywać część tego niezaspokojonego uczucia na tych co zostali...przyjdzie...Ja w takich chwilach , kiedy czuję to ogromne zimno tęsknoty za przytuleniem owijam się kocem śpiworem mocno rozgrzewam i wyobrażam jak dobrze mi Piotr życzy i wtedy rozgrzewa się też trochę moje serce...musiałam sobie pozwolić na wiele dni robienia tylko niezbędnych rzeczy...teraz chwilami przychodzi odrobina energii...ale...ja...tak...od...26...sierpnia...to trochę dlużej...Przytulam Cię. Jeszcze uśmiechniemy się do Nich...bardzo w to wierzę.
              • gama2003 Re: 15.12.2010 odszedł mój Tata 17.02.11, 23:15
                Dziękuję Ci. Tak bardzo się boję.Tak bardzo udaję.Gdym robiła to na co mam ochotę....nic bym nie robiła. Cos mi sie stało,że już nie mogę płakać. Tak - do syta. To chyba źle. Bo mnie dusi, dławi w gardle, taki szloch na koncu języka i nic.
                Właśnie się dowiedziałam o kolejnym odejściu, znajomy znajomych, 42 lata. nagle.Pytam dlaczego po raz kolejny....(*)
    • sygitka21 Re: 15.12.2010 odszedł mój Tata 18.02.11, 09:13
      Czytam Twoje/ Wasze posty i czuję dokłądnie to samo.

      Tę pustkę- jak ludzie zaczynają milczeć (jakgdyby w obawie o zepscie własnego szczęścia??)
      Tak samo boję się o Mamę, która jest sama z psami w pustym mieszkaniu w obcym mieście. Która się załamuje...
      I jeszcze do tego dochodzi fakt, iż nic noramlnie nie idzie załatwić. Wszędzie użeramy się z ludźmi. Zamiast skupić się na naszym bólu i tym, że dotknęła Tatę i nas tak nieopisana tragedia, musimy dochodzić praw Taty i swoich. Bezduszność, wrogość i nasza bezsilność...

      Tak samo- rozpaczliwie tęsknię. I płaczę nad cierpieniem Taty.
        • gama2003 Re: 15.12.2010 odszedł mój Tata 18.02.11, 11:41
          Dlaczego nas tyle jest? Dlaczego ten scenariusz się tak powtarza?
          A teraz zawieszenie, niedokończone rozmowy, wszystko nie tak.
          Jaki to ma sens, przeraża mnie moje zwątpienie, chyba zaczynam bluźnić.
          Podobno dostajemy tyle, ile jestesmy w stanie udźwignąć....i tutaj ja daję plamę...........
          • agawa43 Re: 15.12.2010 odszedł mój Tata 18.02.11, 14:04
            gama u mnie też wściekłość. nie mogę ciągle płakać, w szkole, w przedszkolu, ale zawsze jak ktoś zwróci mi uwagę nie reaguję spokojnie.
            Muszę się wyładować przecież nie miał racji. Dawniej takie rzeczy przemilczałam teraz nie.
    • gama2003 Re: 15.12.2010 odszedł mój Tata 20.02.11, 19:11
      Najpierw na myśl, że muszę ubrać się na czarno zaslabłam. Potem musiałam ubrac się na czerwono, tak krwawiła moja żałoba. Potrzebowałam tej czerwieni, żeby oddychać.
      A teraz... chodzę czarna bo tego chwilami potrzebuję. Ale odczuwam wsciekłośc kiedy inni ubierają się na czarno ,bo to niby modne. Zwariowałam, nie mam złudzeń.
      Czemu myslę o takich głupotach... na dodatek w konflikcie ze sobą bo tata nie cierpiał nas w czarnym. Raz chcę tej czerni, za chwilę mnie zadusza. Dziewczyny, mam dosyc nawet tego aspektu żałoby, sama nie wiem czego chcę.....Chwilami myślę , że ciągle kombinuję jakby zakłamac rzeczywistość. To kłamstwo mnie uspokaja.
      • proy0311 Re: 15.12.2010 odszedł mój Tata 20.02.11, 20:42
        Czarny-gdy zakładamy go na siebie dajemy innym sygnał ze chcemy izolacji spokoju , ustawiamy się trochę za kurtyna-stąd to m in kolor księży-z własnym boskim światem w domysle. Ja lubie czarny. On mnie opisuje.
        Czerwony to znak dominacji przejęcia kontroli symbol pewności siebie .Podobno.
        Może miotasz się trochę między tymi emocjami...?

        Mnie kiedyś Tilia zapewniała że nie zwariowalam. Teraz ja spieszę Ci donieść ...Jestes normalna.

        Za to ja jestem nieznośna. Sama siebie juz nie bedę mogła czytać. Na jakis czas muszę dać wam od siebie odpocząć. Co ja wyprawiam . zachowuję sie jakbym wszystkie rozumy zjadła. Komu i co ja chcę udowodnić ?

        Trzymaj się mała.
        • gama2003 Re: 15.12.2010 odszedł mój Tata 20.02.11, 21:53
          Proy, nie odchodź. Jesteś tu potrzebna, czasem pisząc myślę z nadzieją że mnie ustawisz do pionu. Wcale się nie wymądrzasz, prowokujesz refleksje a to zupełnie co innego. Przezupełnie.
          I jak już to imponujesz sposobem patrzenia na pewne rzeczy, czasem z boku, czasem z samego środka, jakoś tak kojąco. Podziwiam tę cechę za szacunkiem. Bo mój egocentryzm w tej żałobie ma się coraz lepiej, a Ty i większość osób tutaj zajmujesz się z troską czyimiś łzami. Chociaż Twoje nie obeschły. Chciałabym stać się pomocniejsza na forum. Nie tylko brać ale i dawać. Bywam zawstydzona, że nie potrafię zareagować na czyiś post tak jakbym chciała, ze umiem tylko przytulić w myślach i tyle...

            • martens.1 Re: Aż... 21.02.11, 15:19
              ja nie nosze czerni,nosiłam ale synek nie chciał widzieć mnie takiej "szarej burej",pozatym czuje i tak doła a jak widziałam się w czerni czułam się gorzej przygnębiona,w zasadzie nosze nawet jasne barwy,a serca i faktów nie oszukam ;(
              nie mogę nawet oglądać zdjęć bo boli jak cholera!
    • gama2003 Re: 15.12.2010 odszedł mój Tata 21.02.11, 18:52
      Czemu tak jest ,że mimo iż wiem co się stało ,to co jakiś czaś uderza to od nowa.
      Z rosnącą siłą. Jakbym na nowo dowiedziała się że Taty juz ze mną nie ma....
      Przecież powinnam to sobie zakodować. A ja jak ta sinusoida, co chwilę cios w serce, potem ból, uspokajanie i tak w kółko. Tato, co mi jest........czego Ty byś ode mnie chciał na ten czas? Skąd mam wiedzieć jaka żałoba by Ci pomogła ? Nic nie wiem, nic o Tobie stamtąd nie wiem. Wata w nogach, wata w sercu, wata w głowie.......................................
      • magonia24 Re: 15.12.2010 odszedł mój Tata 23.02.11, 20:42
        Gamma widzę,że twój stan jest poważny. Nie zrozum mnie źle ale może powinnaś poszukać pomocy u psychologa, takiego dobrego. Tu nie chodzi o to, że powinnaś "wziąć się w garść" bo żałobę trzeba przeżyć. Problemem mogą być twoje relacje z rodziną, mężem , dzieckiem. To ważne bo to twoje życie. Myślę, że powinnaś to postawić na szali.
        Nasi kochani ojcowie osiągnęli już wieczny spokój, smutno, że ich nie ma ale widocznie tak miało być. Z pewnością nie byli by szczęśliwi widząc jak zatracamy się w rozpaczy, nie myśląc o tych co zostali...

        Ja już przeszłam do fazy spokoju, często odwiedzam cmentarz, myślę i "rozmawiam" z moim Tatą. Wiem, że nic już nie zmienię i tylko dobre wspomnienia pozostały. Pocieszam się, że nie cierpiał. Często przejeżdżam obok cmentarza i jego grobu, zawsze popatrzę w jego stronę i machnę mu ręką na przywitanie . To mi pomaga, on jest tylko w innym wymiarze...

        Pomocą jest moja praca i życie które się toczy swoim rytmem.

        Trzymaj się, wspieram cię










        • gama2003 Re: 15.12.2010 odszedł mój Tata 23.02.11, 21:22
          Moja codzienność jest prawie normalna a forum jedynym ujściem dla smutnych uczuć.
          Domyślam się,że moje wpisy muszą brzmieć dramatycznie. może ich zaprzestam.
          Może to infantylnie wygląda,- bo opłakuję tatę... ja, dorosła, samodzielna córka.
          Pomaga mi napisanie kilku słow, nawet kilkakrotnie w ciągu dnia. Dla mnie to dopiero dwa miesiące, przerwa- kres codziennych spotkań.
          Muszę przemyśleć Twoje słowa, na ile mają potwierdzenie w mojej pozawirtualnej rzeczywistości. Pozdrawiam.
          • proy0311 Re: 15.12.2010 odszedł mój Tata 23.02.11, 21:32
            Tak. Tutaj kilka razy odzywały się głosy mówiace ...terapia...kazdy z nas żyje w rzeczywistości której tylko mały fragment stanowi to forum. Jedni kożystaja z pomocy psychologow, potem tę wiedzę przekazują innym.
            Część z nas wymaga wsparcia lekami rozmową, innym wystarcza takie wylanie emocji tutaj
            Rozumiem co Gama ma na mysli. Tu takie miejsce gdzie czasami znajduje ujście ta najczarniejsza chwila dnia...Gdyby tylko po niej nas oceniać ...koszmar.
            Jednak może to właśnie ta kropla broni przed " zablokowaniem żałoby"
            O relacje z bliskimi trzeba dbać... robisz to Gama , prawda?
            • gama2003 Re: 15.12.2010 odszedł mój Tata 23.02.11, 22:07
              ,,Tu takie miejsce gdzie czasami znajduje ujście a najczarniejsza chwila dnia...Gdyby tylko po niej nas oceniać ...koszmar...,, ..............................

              Chyba siedzisz w mojej głowie. Przejrzałam lekko historię moich wpisów i sama zobaczyłam zwiniętą w kłebęk na podłodze szlochającę istotę . Tak robi chwilami moja dusza. A życie toczy się dalej.
              Rodzina to najcenniejsze co mam. Dbam chyba bardziej o nich niż oni o mnie. To słowa mojego męża. To nie do końca chyba prawda, może czasami prawda, samo życie ...
              Nie wiem jakie tempo, fazy, ma moje żałoba... obiecałam sobie nie zgłębiać fizjologii tego stanu, naukowych teorii... Może faktycznie odbiegam od normy ? Ale szczerze, nie mam głowy do oceniania siebie, ani porównywania z innymi. Bo pewnie wypadło by to fatalnie...






            • magonia24 Re: 15.12.2010 odszedł mój Tata 24.02.11, 14:16
              bea1024 napisała:

              > gamo2003 nie przejmuj sie tym .....pieknie piszesz.....

              No właśnie ale gamma nie pisze po to aby było pięknie tylko wyraża swoje emocje.

              To prawda oceniamy stan innych po tym co tu napisali nie mamy innych możliwości. Taka jest istota forum. Z pewnością gamma to ci pomaga, ja też po śmierci taty miałam potrzebę wyrażania swoich uczuć , emocji i "obwieszczania wszystkim" jakim był dobrym i kochanym ojcem. Dalej tak uważam.

              Być może za bardzo przejmuję się czyimś losem ale taka już moja cecha. Chciałabym ci pomóc ale nie mogę bo znamy się tylko wirtualnie. Z twoich wpisów emanuje przejmujący smutek i depresja. Wiem z doświadczenia, że taki stan nie jest zbyt dobrze tolerowany przez bliskich czy znajomych jeśli trwa za długo. Sypią się relacje, które powinny trwać lata...
              Być może my tego nie zauważamy w naszej żałobie i czasami potrzebna jest osoba z boku, która pomoże . To miałam na myśli.

              POzdrawiam

              • proy0311 Re: 15.12.2010 odszedł mój Tata 24.02.11, 15:33
                historia...tak się zastanawiałam dlaczego w jednym wątku chciałam tak wiele rzeczy zawrzeć....pisałam ewidentnie po to żeby zostało.
                Podświadomie...wiem to teraz...pisałam żeby Piotr zobaczył...jakbym się spodziewała że wróci.
                To ja.
                Świat dość szybko traci cierpliwość dla żałoby. Niestety ja również. I wtedy tutaj czasami ktoś napisał ...żeby nie brać się w garść, żeby być dla siebie dobrym,żeby płakać...i dziękuję. I przepraszam. Mi tej mądrości zabrakło.
                • gama2003 Re: 15.12.2010 odszedł mój Tata 24.02.11, 19:18
                  Dużo myślę o Waszych słowach, to dla mnie nie czas jeszcze na zbieranie się w garść. Według mojego męża byłoby dziwne gdyby już teraz to się stało.Zapytałam czy moja żałoba budzi niepokój w jakimkolwiek aspekcie. Powiedział ,że jestem dzielna. Wie,ze forum to mój wentyl żalu. Znamy osobę, które zbyt szybko ,, wyszła z żałoby,, , dzielnie sprostała wszystkiemu przez po nad rok. A potem, przepraszam, pierdutnęło...
                  Będzie mnie pilnował, ale usłyszałam ,że byłby zdziwiony gdybym na tym etapie już stanęła na nogi - emocjonalnie. Wtedy by się martwił.
                  Forum.
                  Może to zbytnie obnażanie. Ale jak tutaj kontrolować słowa? Bez sensu...
                  Nie chce być zrozumiana, że się z czegoś tłumaczę. Nie chcę tutaj się tłumaczyć.
                  A trochę to tak wychodzi...i nie bardzo mi odpowiada.


                  • proy0311 Re: 15.12.2010 odszedł mój Tata 24.02.11, 21:15
                    I słusznie Ci nie odpowiada ...droga moja...słusznie...Ja miałam taką chwile ...kilka ...pisać czy nie ...gdy małe spory to raz, gdy młodzież podglądala i trochę rozliczała...to dwa...i teraz to juz autocenzura...i piszę. Bo mi pomagacie. i będę pisac.
                    Widzisz mi np nie wystarcza gdy na cmentarzu rozmawiam z Piotrem. Potrzebuję , bardzo mieć kontakt ,szczery, prawdziwy z ludżmi współcierpiącymi.
                    kilka dni temu dowiedziałam się że taka jedna kobieta którą znam od dawna przeżyła coś podobnego Minęło jak mi dzisiaj powiedziała 21 lat. Jest sama. Mówi ze są. Że koniecznie muszę z nim rozmawiać. I jeszcze jedno...że czasami tak kłóciła się z Bogiem (kimkolwiek jest) dlaczego choć na wózku jej go nie zostawił...dzisiaj już wie...że ...nie. I te dwa przesłania zapamiętałam . Myślę że dla nich tam poszłam. Że dzisiaj świat to miał mi do powiedzenia.
                    Nie masz nic przeciwko temu że w twój wątek się wplatam. Tak do Taty twego na wieczorną herbatkę :)
                    26.08.2010 to ja, kobietka z którą rozmawiałam+ponad 20 lat...i nadal tęskni ...i nadal kocha...i nadal wierzy że są...i nadal tej wiary potrzebuje...
                    Forum...Agalt fajnie zaczęła wątek Do Proy. Forum to forum...przykro mi że tu jestesmy, ale Gamo droga ...jesteś moją duszą bratnią.
                    • gama2003 Re: 15.12.2010 odszedł mój Tata 24.02.11, 21:55
                      ,,.... Potrzebuję ,
                      > bardzo mieć kontakt ,szczery, prawdziwy z ludżmi współcierpiącymi.....,,
                      Tak, potrzebuję tego w trudnych chwilach jak tlenu. Tutaj piszę do taty, do Was, do środka mnie.Wiem,że moje słowa to smutek i depresja w wymowie. I że dużo mówię. Ale tak czuję specyfikę tego miejsca, nie napiszę Wam przecież tutaj co upolowałam na allegro, czy jak rozśmieszyła mnie durna reklama którą nucę bezwiednie od kilku dni rozkładając rodzinę na łopatki . Bo ja się śmieję, czasem tez wspominając zabawne historie z tatą. Ale tutaj płaczę, tu jest taki kąt z miękką poduszką i pudełkiem chusteczek.
                      Bardzo mnie cieszy Twoje wplatanie się Proy w mój wątek, każdy wpis od każdej z Was to dla mnie radość. Nawet kiedy to radośc przez łzy. Do mojego taty na herbatkę- byłby zachwycony;-), po nim jestem gadułą i tę cechę bezczelnie pielęgnuję. Zwłaszcza teraz, jak wszystko ,co w sobie widzę tatowego.
                      Proy słucham Twoich słow i jak mówi mój syn- zbieram rozumki. Dziękuję.
                      Mówię do Nich, do taty i reszty bliskich moich - znad gwiazd. Trzeba mówic ,to wiem, i do Nich i o Nich.
                  • margolka-and-more Re: 15.12.2010 odszedł mój Tata 24.02.11, 22:01
                    Mądrym człowiekiem jest Twój mąż.
                    I myślę sobie, cóż warte by były takie relacje, które by miały w takiej chwili się rozpaść...
                    Gdybym tak chciała mierzyć swoją "normalność", to już sama powinnam się zgłosić na jakieś ubezwłasnowolnienie psychiczne - żeby innym broń Boże mymi odlotami nastroju nie psuć.
                    Trudno było postronnym mnie zrozumieć. Domyślam się. Ale do dziś jestem pełna wdzięczności do moich nawet nie przyjaciół, ale bliskich znajomych z pracy, którzy, gdy byłam z grubsza tyle po końcu świata, co Ty, zrezygnowali dla mnie z firmowych baletów, żeby - posiedzieć ze mną. Nikt nie pytał, dlaczego nie idę, czy nie przeginam i czy nie zwariowałam. Po prostu - zostali ze mną.
                    Nie wiem, co to znaczy "pozbierać się". Może - nauczyć się po prostu żyć inaczej, w innym świecie, z innym rozkładem akcentów. Stać się kimś innym.
                    Bądź dla siebie dobra i wyrozumiała Gammo. Wszystko ma czas swój. Ściskam Cię mocno
      • magonia24 Re: 15.12.2010 odszedł mój Tata 27.02.11, 20:48
        Może toi lepiej,że tak czujesz? Nie masz tego niewyobrażalnie smutnej świadomości, że już nigdy...!
        Ja czasami jak wgłębię się w rozmyślania i wspominania (staram się tego unikać właśnie z tego względu) to dopada mnie właśnie taki stan permamentnej nicości. Dla mnie to jest najgorsze, że już nigdy... nie będzie tak jak było, że Go nie ma.
        Tata była zawsze bardzo obecny w moim życiu, wychowywał moje dzieci gdy my chodziliśmy do pracy, pomagał budować mój dom, pielęgnował mój ogród itd. itp. Był tytanem pracy a jednocześnie miał niesamowity kontakt z dziećmi. To on opowiadał nam bajki, chodził na spacery, "majstrował" zabawki z czegokolwiek. To on budował szałas w lesie z moim małym synkiem... (do dziś syn już 16 letni to wspomina)
        Ech dużo by opowiadać...

        To piękna i wspaniała przeszłość ...ale już tylko wspomnienie. Wiem, że nic nie trwa wiecznie, smutno mi bardzo.

        Dzisiaj znowu byłam z nim porozmawiać na cmentarzu, robi się pięknie,cicho i spokojnie. Słoneczko świeciło. Wróciłam taka uspokojona.



        • fruzelina56 Re: 15.12.2010 odszedł mój Tata 27.02.11, 23:06
          gamo kochana
          pisz,pisz ,pisz...................bez końca ile tylko masz potrzebę.Ja jestem,My jesteśmy aby wspierać się,ot taka pomoc a jakże wielka.Ja takiej potrzebuję.Czytam,czytam....wciąz czytam chociaż czasami nic nie piszę.Każdy Twój wpis jest szczery,prawdziwy, z serca i nie zmienisz tego.Czasami mam ochotę pisać o swoim nieziemskim zalu i obawiam się,że zamęczę Was, z drugiej jednak strony wiem,że po to tu właśnie jesteśmy aby wysłuchać,wygadać się,wyżalić,WYPŁAKAĆ.Cierpienie jest niesamowite i każdego powala z nóg i nie każdy daje radę wstać.Ja nie daję.Od wielu już osób słyszałam,że powinnam udać się na terapię u psychologa i nawet to rozważałam.Póki co moją terapią jest to forum
          bardzo bardzo mocno przytulam Cię gamo
          • proy0311 Re: 15.12.2010 odszedł mój Tata 28.02.11, 09:32
            A ja ciągle albo często piszę trzeba można należy...i też mam wrażenie że męczę...i...może to nie ma aż takiego znaczenia...co...może z międzywierszy ...ze znajomości...z wiedzy o sobie ...umiemy już wyczytać to najwazniejsze...Co ? No waśnie...co? że mamy do przejścia trudny kawaŁek życia....takie kaleki trochę...jedna ma jedną rękę ...druga nogę i kijek do podparcia...trzecia...wszystkie mamy serducha w okruchach ...takie trochę uszkodzone a jednak zobaczcie...jak chętnie tu wracamy,..w tej trudnej drodze...mam najlepszych towarzyszy...
            • gama2003 Re: 15.12.2010 odszedł mój Tata 28.02.11, 14:24
              Dziękuję Wam z całego serca.....
              Muszę tu zaglądać, muszę tu pisać . Nawet jesli piszę brednie to wiem ,że mnie rozgrzeszycie. To niebywałe,że tak okaleczone przez los osoby okazują mi tu tyle serca i ciepła. Że miejsce, gdzie tragedia powinna mrozić, odbierać głos - rodzi tyle ciepłej energii, bezinteresownej pomocy, dobrego slowa. Cieszę się , że błąkając się po odejściu Taty zabłądziłam tutaj. Chyba miał w tym swój udział.
              Przykro myśleć z czym każda z nas tu przyszła....a jesli udaje się komuś z tego forum ,,wynieść,, chociaż okruszek ukojenia to jest to wielkie COŚ. Ja tych okruszków mam sporo od Was każdego dnia i bardzo je sobie cenię....

        • gama2003 Re: 15.12.2010 odszedł mój Tata 06.03.11, 19:13
          Przytulam Cie najmocniej jak potrafię. Rozumiem, nawet nie wiesz jak bardzo rozumiem, do szpiku kości.... U mnie to prawie 3 miesiące i mam gęsią skórkę, kiedy widzę co napisałam...3 miesiące. Byłam dzis na cmentarzu, a i tak nie wierzę. Tęsknię, płaczę i czekam. Jakbym miała 3 lata........Przytulam, tylko tyle potrafię.
        • proy0311 Re: 15.12.2010 odszedł mój Tata 15.03.11, 11:21
          Witaj Gama...jestem po rekolekcjach .
          SuchaŁam myślących ludzi którzy szukali znależli i uwierzyli...a może uwierzyli i znależli...
          Teraz mówią nie WIERZĘ ale WIEM...i ja choć jeszcze ani wierzę ani wiem to jednak im ufam...
          i powoli zmieniam perspektywę...Już xxx miesiący...oni czekają...tylko już czasu nie liczą ...bo wiedzą...że to tylko chwila...dla nas okropna bo bolesna...i z naszej perspektywy...pewnie dŁuga...
          Po rekolekcjach moje Są jest trochę inne...mniej tam życzeniowości...więcej wiary...
          Pozdrawiam Cię mocno

          Emocje nadal mi skaczą i mną rządzą ale już trochę i ja nimi...pięc dni sŁuchania rytmu swojego serca...warto byŁo...
          • gama2003 Re: 15.12.2010 odszedł mój Tata 15.03.11, 19:22
            Witaj droga Proy, fajnie,że już jesteś. Że jesteś ciut spokojniejsza. Gdzie mnie do Twojego spokoju, mądrości.... lata świetlne......
            Błąkam się po wertepach niewiary. Dziwne, bo całe życie nie miałam wątpliwosci. A teraz mam. Może uda mi się wrócić, chciałabym, bo to też był rodzaj korzeni trzymających moje życie w pionie i w całości. Chyba nadal jestem wściekła na to co się stało. Że tak nagle, bez ostrzeżenia tata mi zniknął. Był zawsze, jak aksjomat, jak słońce i księżyc a nagle rozwiał go wiatr.....
            Dużo myslę, widzę jak dziwne były moje pierwsze reakcje , jak skamieniałam zamiast dostać histerii, jak ciążą te niewypłakane łzy. Gorzkie żale tylko na forum wylewałam właściwie.
            Teraz nerwica rzuca mną po ścianach. Ja , życiowy płaczek ,, o byle co,, ,teraz płakałam mało. A wiem, że to źle , dla mnie źle.......Wydawało mi się,że kontroluję emocje, te na swiatło dzienne, dla ludzi- a masz racje - one trzymału y i trzymają mnie w szachu.
            Okłamuję siebie wiedząc ,że nie uciekne przed faktami. A i tak uciekam . I raz ja a raz one mnie prześcigają. Rozum swoje a serce..... serce nie daje się przekonać ani trochę.....
            • tilia7 Re: 15.12.2010 odszedł mój Tata 15.03.11, 23:40
              Ono się nie da przekonac Gamo.Walka będzie trwała tak długo aż rozum się podda.Bo ono nie ustąpi a sił ma o wiele więcej niż myślisz.Na dodatek to ono ma rację.Jak już kiedyś pisałam:nikt nie próbuje zadania z matematyki rozwiązac za pomocą uczuc prawda?Bo od tego jest rozum.
              Teraz trzeba pojąc,że "zadanie" z emocji trzeba rozwiązac za pomocą serca...
              • proy0311 Re: 15.12.2010 odszedł mój Tata 16.03.11, 14:10
                Tilia...Jak dobrze że jesteś...ja nie wiem czy Ty wiesz...jak dobrze.

                Gama to wŁaśnie moja "mądrość" sŁuchanie dziękuję wszystkim którzy Tu i w życiu do mnie mówili .Tobie też bardzo :)

                I w tym wszystkim o tyle mam "dobrze" że moje serce od urodzenia strasznie haŁasuje i nie daje się zagŁuszyć...zwykle to problem ,tym razem...pomoc...

                I że bezwstydna jestem...

                I czas ...
          • theambassadorofgod Re: 15.12.2010 odszedł mój Tata 16.03.11, 22:26
            Dziewczyny, nie poddawajcie się. Bóg mowi w Biblii że kto szuka Go z całego serca, na pewno Go znajduje!!! i chcę wam tu i teraz powiedzieć że znalazłam Boga!!!!!!!!!!!! (a raczej on Mnie !!) Spotkałam się z nim 'twarzą w twarz', słyszałam jak mówi przez proroctwa. polecam Wam obejrzeć love letter from God na youtubie - w całości z wersetów z Biblii
            polecam Wam także kazania: www.kanaan.pl/media/kazania
            odsłuchajcie chociaz jedno (np. Sławka Jagieły) tak, na próbę. Bóg jest żywy i realny i nie chce, abyście żyły szukając Go po omacku, a nie znajdując. Bóg szuka czystych serc otwartych na Niego, aby je wzmacniać! :) szukajcie szukajcie szukajcie. !!! Bóg jest dobry! same spróbujcie. Bóg mówi, że należy go testować. Jeżeli macie jakieś pytania - piszcie na mail :D
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka