Dodaj do ulubionych

Aborcja/Eutanazja

25.03.06, 18:15
Chciałbym bardzo poznać wasze argumenty za i przeciw!Tylko bez zadnych
wyzwisk na siebie nawzajem,ale racjonalne argumenty?Czy Ci którzy są przeciw
aborcji sa również przeciw eutanazji?
Obserwuj wątek
    • vivian.darkbloom Re: Aborcja/Eutanazja 25.03.06, 18:39
      uważam, że to sa dwa różne problemy, choć wymienia sie je zwykle razem i jest
      się albo zwolennikiem albo przeciwnikiem obu.
      Z eutanazją wiążą się moim zdaniem przede wszytskim problemy praktyczne a nie
      etyczne. Jest to w załozeniu wolna decyzja każdego człowieka, więc nie widze tu
      dylematów moralnych. Ale... no własnie - jest problem jak w praktyce
      zagwarantować, że rzeczywiscie będzie to wolna decyzja. W Polsce ze wzgledu na
      rozmiary korupcji bym nie wprowadzała.
      Z aborcją jest inaczej - i rozumiem motywowane etycznie protesty jej
      przeciwników (bo w przypadku eutanazji - sprzciwów etycznych nie rozumiem), bo
      aborcja jest sytuacją konfliktu wartości - z jednej strony życie embriona,
      zarodka, płodu z drugiej - życie, zdrowie, fizyczne i psychiczne, szczęście,
      wolność itp. kobiety a w wielu przypadkach takze reszty rodziny. Tylko tu
      pojawia znów kwestia rozwiązań prawnych - aborcje tak czy tak będą wykonywane w
      podziemiu. Czym innym jest więc etyczny spór o aborcję a czym innym spór o
      prawne rozwiąznia zwiazane z aborcja - choc większosć ludzi je myli.
    • Gość: Jadwiga Re: Aborcja/Eutanazja IP: *.lublin.mm.pl 25.03.06, 18:40
      Jestem przeciwna przemyslanemu, celowemu zadawaniu bólu, które nie jest
      motywowane szansą ratowania zycia i szansą złagodzenia cierpień (operacje).
      Każde wskazanie musi być analizowane indywidualnie.
      Wiele niepotrzebnych cierpień mozna uniknąć stosując profilaktykę.
    • equus3 Re: Aborcja/Eutanazja 25.03.06, 18:47
      Eutanazja - tak. O ile tylko jest świadomym wyborem, powinna być IMHO prawem
      każdego człowieka.

      Aborcja - nie. Zwyczajnie dlatego, że uważam, że embrion jest formą życia (nie
      wchodzę w dyskusje, dlaczego tak - po prostu tak uważam), a jako społeczeństwo
      umówiliśmy się, że sobie nawzajem życia nie odbieramy.
      • jotkajot49 Re: Aborcja/Eutanazja 25.03.06, 19:35
        • jola1211 Re: Aborcja/Eutanazja 25.03.06, 19:53
          Aborcja-eutanazja, zaczatek zycia - skonczenie cierpien. A wojna, co o tym
          sadzicie. Milardy wydaje sie na dyplomacje.Przyjdzie nawiedzony prezydent i
          wysyla mlodych, zdrowych ludzi na smierc.
      • jotkajot49 Re: Aborcja/Eutanazja 25.03.06, 19:54
        Przepraszam za pusty post powyżej - kliknąłem niechcący.

        Eutanazja - tak. Człowiek ma prawo zrobić ze swoim życiem co zechce.
        Aborcja - tak. Do momentu opuszczenia ciała kobiety jest częścią
        jej ciała. I z tym swoim ciałem może zrobić co zechce.

        PS.Embrion jest oczywiście formą życia, formą życia jest rowniez pierwsze
        lepsze zwierzę i co do uśmiercania tej, w pełni wykształconej już formy
        życia, nie mamy żadnych oporów.
        • equus3 Re: Aborcja/Eutanazja 25.03.06, 19:57
          > PS.Embrion jest oczywiście formą życia, formą życia jest rowniez pierwsze
          > lepsze zwierzę i co do uśmiercania tej, w pełni wykształconej już formy
          > życia, nie mamy żadnych oporów.

          Jeśli o mnie chodzi - ja mam. Nie są to może szczególnie silne opory, ale coraz
          częściej dają mi się we znaki.
        • gytha_ogg Re: Aborcja/Eutanazja 25.03.06, 20:21
          embrion nie jest czescia ciala kobiety, jest odrebnym cialem. genetyka wyklada
          kawe na lawe. komorkami twojego ciala sa wszystkie te komorki, ktore posiadaja
          twoj zestaw chromosomow, oraz te, ktore TEN zestaw posiadaly w procesie
          tworzenia sie, ale ewentualnie go utracily (np. bezjadrzaste erytrocyty).
          embrion od chwili poczecia jest zbudowany ze swoich wlasnych komorek, w kazdej
          z nich ma swoj zestaw genow, odrebny od zestawu matki. w zwiazku z czym nie
          mozemy w zadnym wypadku traktowac go jako "czesc ciala" matki.
          po prostu ssaki wyksztalcily taki, a nie inny sposob rozrodu, ale to tak,
          jakbys powiedzial, ze jajko jest czescia ciala kury.
          • mg2005 "Mój brzuch - mój wybór !" 25.03.06, 22:53
            gytha_ogg napisała:

            > embrion nie jest czescia ciala kobiety, jest odrebnym cialem. genetyka wyklada
            >
            > kawe na lawe. komorkami twojego ciala sa wszystkie te komorki, ktore posiadaja
            >
            > twoj zestaw chromosomow,


            Dodam,że płód jest odrębnym organizmem także pod względem funkcjonalnym
            - kto twierdzi,że ciężarna kobieta ma dwa serca, dwa mózgi i cztery nogi?...))
          • jotkajot49 Re: Aborcja/Eutanazja 25.03.06, 23:03
            Jeżeli tak jak piszesz,> embrion nie jest czescia ciala kobiety, jest odrebnym
            cialem< to będąc organizmem cudzożywnym, jest pasożytem. I dopóki nie
            opusci jej ciała tylko ona, nikt z zewnątrz, może decydować o losie "pasożyta".
            • mg2005 A noworodek? 26.03.06, 00:07
              jotkajot49 napisał:

              > Jeżeli tak jak piszesz,> embrion nie jest czescia ciala kobiety, jest odreb
              > nym
              > cialem< to będąc organizmem cudzożywnym, jest pasożytem. I dopóki nie
              > opusci jej ciała tylko ona, nikt z zewnątrz, może decydować o losie "pasożyta".


              Po pierwsze ,matka sama zafundowała sobie tego "pasożyta".
              Po drugie , noworodek karmiony piersią nadal jest "pasożytem".
    • gytha_ogg Re: Aborcja/Eutanazja 25.03.06, 19:49
      nie lubie tego zestawiania aborcji i eutanazji razem. chyba juz powoli sie do
      tego odchodzi i dobrze, bo naprawde nie widze, co ma jedno z drugim wspolnego.

      w sprawie eutanazji jestem na tak, chociaz po aferze z lowcami "skor" boje sie,
      ze legalizacja aborcji bylaby tylko ulatwieniem prowadzenia machlojek dla
      pewnego typu ludzi...
      a w sprawie aborcji jestem na nie, bo uwazam (jak chyba wiekszosc biologiw), ze
      o przynaleznosci do danego gatunku nie decyduje stopien rozwoju, ale kod
      genetyczny, a ten jest niezmienny od poczecia az do smierci - ergo: jesli dany
      organizm posiada ludzki kod genetyczny, to jest czlowiekiem, nawet w stadium
      blatocysty.
    • snajper55 Dodaj jeszcze homoseksualizm. _____nt 25.03.06, 20:00
      aw7 napisała:

      > Chciałbym bardzo poznać wasze argumenty za i przeciw!Tylko bez zadnych
      > wyzwisk na siebie nawzajem,ale racjonalne argumenty?Czy Ci którzy są przeciw
      > aborcji sa również przeciw eutanazji?
    • rg83 Re: Aborcja/Eutanazja 25.03.06, 20:39
      to ja może tylko o aborcji...
      w ogólności jestem przeciwny aborcji (wyłączając gwałt i ciążę POWAŻNIE
      zagrażającą życiu i zdrowiu matki -> ciężkie komplikacje, niodwracalne
      uszkodzenie..)
      dlaczego, no cóż z troche egoistycznych powodów, sam nie chciałbym być
      wyskrobany, oczywiście będąc płodem nie mogłem tak myśleć ale wiem że jeśli bym
      mógł to chciałbym żyć, że nijak by się miały argumenty typu "jeszcze nie" czy
      "tata jest niewiadomo gdzie" "nie ma pieniędzy" "trzeba robić kariere" itp.
      pomyślcie jak byście sie czuli jeśli wasi rodzice\wasze matki powiedziały że
      będąc z wami w ciąży bardzo poważnie rozważały aborcje, ja bym raczej nie był
      zadowolony

      a i jeszcze ten argument "pozwólcie nam decydować o naszym ciele..."
      -> to już nie jest wasze ciało....

      ps. sorki za błędy ale jestem "techniczny"
      • gytha_ogg Re: Aborcja/Eutanazja 25.03.06, 20:48
        > pomyślcie jak byście sie czuli jeśli wasi rodzice\wasze matki powiedziały że
        > będąc z wami w ciąży bardzo poważnie rozważały aborcje, ja bym raczej nie był
        > zadowolony

        ja wiem, jak sie czuje, bo moj ojciec chcial, aby mama usunela te ciaze, dal
        jej na to pieniadze. to tylko jeden z wielu powodow mojej pogardy dla tego
        typa.
        • kon_by_sie_usmial Re: Aborcja/Eutanazja 25.03.06, 20:51
          Twoje przeżycia wykluczają Twój obiektywizm z tej sprawie. Niestety. Przykro mi.

          koń

          • rg83 Re: Aborcja/Eutanazja 25.03.06, 20:57
            raczej zapewnie inny punkt widzenia...
          • gytha_ogg Re: Aborcja/Eutanazja 25.03.06, 21:02
            to nie ma sensu, rownie dobrze ja moge zarzucic Towbie, ze skoro niczego
            takiego nie przezyles, to nie znasz sprawy od podszewki i Twoja opinia jest nic
            nie warta, ale moze nie licytujmy sie w ten sposob.

            przeczytaj moje posty, w ktorych uzasadniam moje stanowisko, jestem osoba
            konkretna i opinii w tego typu sprawach nie opieram na emocjach.
            po prostu uwazam, ze czlowiek jest czlowiekiem od poczatku do konca, tyle,
            zeprzechodzi rozne stadia rozwoju, jak kazdy organizm zywy. to nie upowaznia
            nikogo do stwierdzenia, ze na jakims etapie nie jest "jeszcze" czlowiekiem, po
            prostu przynaleznosc gatunkowa jest czyms permanentnym i niezmiennym.
            • kon_by_sie_usmial Nie przekonuj mnie. 25.03.06, 21:20
              Twoje traumatyczne doświadczenie w sposób wyraźny rzutują na światopogląd, choć zapewne tkwi to w podświadomości, skutkiem czego jest próba udowodnienia, że pozostało to bez wpływu.

              Cóż... paradoksalnie dzieci z rozbitych rodzin mają większą tendencję do rozbijania własnych, choć ich pragnienie posiadania rodziny pełnej jest większe niż u dzieci z rodzin nierozbitych. Rozumiesz o co chodzi?

              koń
              • gytha_ogg Re: Nie przekonuj mnie. 25.03.06, 21:31
                dlaczego mam Cie nie przekonywac, sadzilam, ze jestesmy tu na forum
                dyskusyjnym? :)
                po pierwsze - jakie traumatyczne doswiadczenia? ja w tamtych czasach nie mialam
                jeszcze zbyt dobrze uksztaltowanego ukladu nerwowego, a Ty mi tu o
                traumatycznych przezyciach :D bylam szczesliwym dzieckiem, mam wspaniala matke
                i mysle, ze poczucia bezpieczenstwa, czy milosci w domu sporo ludzi mogloby mi
                pozazdroscic (przynajmniej z tego, co wyczytuje o ludzkich losach na roznych
                forach...) nigdy nie odczuwalam braku ojca jako cierpienia, gdyz byl to dla
                mnie stan normalny od samego poczatku. o traume mozna podejrzewac dzieci
                porzucone, kiedy juz byly w wieku, w ktorym dobrze zdawaly sobie sprawe z tego,
                co sie dzieje.
                nie wydaje mi sie, zebym miala jakiekolwiek tendencje do rozbijania swojej
                rodziny, a moje pragnienie posiadania rodziny pelnej chyba nie jest wieksze,
                niz u wiekszosci ludzi :) (czy jest w ogole ktos, kto deklaruje, ze nie chce
                miec pelnej rodziny?)


                jeszcze cos. teraz mowisz, ze moje przezycia rzutuja w sposob WYRAZNY, ale
                gdybym o nich nie pisala, prawdopodobnie nigdy bys sie nie domyslil
                jakochkolwiek przezyc, patrzac jedynie na moje uzasadnienie stanowiska w
                sprawie aborcji, chyba, ze jestes jasnowidzem. nie wiem, skad w ogole to
                okreslenie "wyraznie" :)
    • kon_by_sie_usmial Re: Aborcja/Eutanazja 25.03.06, 21:16
      Eutanazja: oczywiście tak. Każdy człowiek ma prawo decydować o swoim losie. O ile to mniej byłoby cierpienia i tragedii, gdyby ludzie w dostępny sposób (oczywiście po spełnieniu określonych rygorystycznych warunków określonych prawem) mogliby zdecydować o swoim końcu (przykład: człowiek rzucający się pod pociąg - ogromna tragedia dla postronnego człowieka, jakim jest maszynista).

      Aborcja: tak, ze względów społecznych do momentu przejścia z fazy embrionalnej do fazy płodowej (do 7-8 tygodnia ciąży). Później tylko ze względu na uszkodzenie płodu, zagrożenie zdrowia matki bądź z powodu ciąży w wyniku przestępstwa.

      koń
      • Gość: RG83 Re: Aborcja/Eutanazja IP: *.nat.student.pw.edu.pl 25.03.06, 21:32
        no dobra koniu ja nie jestem z rozbitej rodziny ani nawet po przejściach a
        podświedomość to sobie kształtuje metdą silvy i brainWave generatorem :)

        fajnie sie gada o czymś tam daleko, modelowych przykładach itp..
        powiedz mi chciałbyś być usunięty do 7-8 tygodnia (albo nawet później) z
        przyczyn społecznych :) TAK albo NIE

        sorki odpowiedź musi być konkretna bo i sama aborcja jest konkretna albo sie ją
        robi albo nie, bez półśrodków
        • kon_by_sie_usmial Re: Aborcja/Eutanazja 25.03.06, 21:36
          Gość portalu: RG83 napisał(a):

          > no dobra koniu ja nie jestem z rozbitej rodziny ani nawet po przejściach a
          > podświedomość to sobie kształtuje metdą silvy i brainWave generatorem :)
          >
          > fajnie sie gada o czymś tam daleko, modelowych przykładach itp..
          > powiedz mi chciałbyś być usunięty do 7-8 tygodnia (albo nawet później) z
          > przyczyn społecznych :) TAK albo NIE

          Jak mogę decydować, czy chciałbym czy nie chciałbym, skoro ani nie mam świadomości, ani nie zachodzą jakiekolwiek procesy neurologiczne? Pytanie bez sensu, często stawiane przez doktrynerów katolickich. Byłoby mi to obojętne, bo nie miałbym świadomości tego że mnie "usuwają". Przecież to logiczne. By móc o czymś decydować, trzeba mieć świadomość.


          > sorki odpowiedź musi być konkretna bo i sama aborcja jest konkretna albo sie ją
          >
          > robi albo nie, bez półśrodków

          koń
          • Gość: to znowu ja Re: Aborcja/Eutanazja IP: *.nat.student.pw.edu.pl 25.03.06, 21:38
            oj trzeba trzeba i wolną wole i chęcie i...

            TAK/NIE ?
            • kon_by_sie_usmial Re: Aborcja/Eutanazja 25.03.06, 21:43
              Gość portalu: to znowu ja napisał(a):

              > oj trzeba trzeba i wolną wole i chęcie i...
              >
              > TAK/NIE ?

              Naprawdę nie rozumiesz słowa pisanego?

              Tu nie ma odpowiedzi tak lub nie. By móc o czymkolwiek decydować, MUSI pojawić się świadomość. Jak chcesz nakazać embrionowi, by odpowiedział czy chce zyć czy nie, skoro nawet jego układ neurologiczny nie umożliwia przeprowadzenia mu najprostszego procesu myślowego? Za embrion może decydować ktoś inny. Niemowlę może decydować czy chce possać pierś czy nie chce. Podobnie płód, u którego zachodzą już proste procesy myślowe.

              Rozumiesz, czy dalej będziesz użwał kościelnej retoryki?

              koń
              • gytha_ogg Re: Aborcja/Eutanazja 25.03.06, 21:45
                embriona nie zapytasz. ale jesli dasz mu szanse urodzic sie, pozyc troche,
                mozesz spytac go jako doroslego czlowieka, czy cieszy sie, ze przyszedl na
                swiat. mozesz zapytac siebie, czy sie z tego cieszysz.
                • kon_by_sie_usmial Przeczytaj moją odpwiedź poniżej. 25.03.06, 22:10
                  gytha_ogg napisała:

                  > embriona nie zapytasz. ale jesli dasz mu szanse urodzic sie, pozyc troche,
                  > mozesz spytac go jako doroslego czlowieka, czy cieszy sie, ze przyszedl na
                  > swiat. mozesz zapytac siebie, czy sie z tego cieszysz.

                  Mnie życie się udało, ale są miliony dzieci, które cierpią w życiu i pewnie wolałyby nie żyć, niż żyć tak jak żyją, zwłaszcza że nie miałyby świadomości że się nie narodzą. Trudno to pojąć?

                  koń


                  • gytha_ogg Re: Przeczytaj moją odpwiedź poniżej. 25.03.06, 22:19
                    ale dlaczego zwolennicy aborcji zawsze zakladaja, ze jak kobieta, ktora
                    zastanawia sie nad aborcja, nie usunie, to NA PEWNO zaraz zakisi dziecko w
                    beczce, albo dziecko bedzie zyc w biedocie i marginesie cale zycie....
                    a nie pomyslales, ze na aborcje decyduja sie rowniez kobiety, ktorym dziecko
                    moze pokrzyzowaloby plany zyciowe, moze odjeloby jej fundusze na to, czy owo,
                    moze nie mialoby ojca - ale w gruncie rzeczy zycie jakos by plynelo, a na
                    swiecie moze znalazlaby sie wartosciowa osoba.

                    jeszcze jedna kwestia - jezeli dziecko jest rzeczywiscie takim problemem nie do
                    przeskoczenia, to przeciez mozna je zostawic w szpitalu, podpisac papierek o
                    zrzeknieciu sie praw rodzicielskich. takie dzieci, zdrowe, nowonarodzone,
                    bardzo szybko znajduja rodzicow zastepczych, bo wiekszosc par, decydujacych sie
                    na adopcje wlasnie o takich dzieciaczkach marzy.

                    tylko, ze w naszym "cudownie feministycznie oswieconym" spoleczenstwie panuje
                    dziwne przekonanie, ze oddanie dziecka to cos strasznego, ale zabicie go i nie
                    danie mu nawet szansy - juz jest ok :/
                    • kon_by_sie_usmial Re: Przeczytaj moją odpwiedź poniżej. 25.03.06, 22:29
                      gytha_ogg napisała:

                      > ale dlaczego zwolennicy aborcji zawsze zakladaja, ze jak kobieta, ktora
                      > zastanawia sie nad aborcja, nie usunie, to NA PEWNO zaraz zakisi dziecko w
                      > beczce, albo dziecko bedzie zyc w biedocie i marginesie cale zycie....
                      > a nie pomyslales, ze na aborcje decyduja sie rowniez kobiety, ktorym dziecko
                      > moze pokrzyzowaloby plany zyciowe, moze odjeloby jej fundusze na to, czy owo,
                      > moze nie mialoby ojca - ale w gruncie rzeczy zycie jakos by plynelo, a na
                      > swiecie moze znalazlaby sie wartosciowa osoba.

                      Absolutnie tak nie zakładam. Ale i większość aborcji nie jest dokonywana na "widzi mi się", tylko z pewnych, najczęściej dośc racjonalnych powodów (bieda, brak warunków do wychowania dzieci, gwałt, problemy małżeńskie etc.). Ja uważam, że w przypadku braku warunków do wychowania dziecka, egoizmem jest jego usunięcie, ale jeszcze większym egoizmem jest zmuszenie go do np. niegodnego życia (np. w skrajnym ubóstwie, w rodzinie patologicznej etc.).

                      I byś mnie zrozumiała do końca: ja swojej partnerce nie pozwoliłbym na usunięcie ciąży. Ale w toku swojej edukacji miałem przez 2 lata praktyki w domach dziecka. Naoglądałem się tyle dziecięcych tragedii, że wiem iż lepiej czasami zdecydować się na aborcję, niż stwarzac takie cierpienie tym dzieciom.

                      > jeszcze jedna kwestia - jezeli dziecko jest rzeczywiscie takim problemem nie do
                      >
                      > przeskoczenia, to przeciez mozna je zostawic w szpitalu, podpisac papierek o
                      > zrzeknieciu sie praw rodzicielskich. takie dzieci, zdrowe, nowonarodzone,
                      > bardzo szybko znajduja rodzicow zastepczych, bo wiekszosc par, decydujacych sie
                      >
                      > na adopcje wlasnie o takich dzieciaczkach marzy.

                      Czy Ty masz dziecko??? Problemem jest to, że wiele matek decyzję o "pozbyciu" się dziecka może podjąć w okresie, w którym nie nawiąże z nim więzi emocjonalnej. Później, po porodzie taką decyzję jest podjąć znacznie trudniej. Najczęściej odbywa się to w szoku poporodowym, ale zdecydowana większość matek, nawet tych które nie mają warunków do wychowania dziecka ma tak silnie wykształconą już więź z dzieckiem i potrzebę macierzyństwa, że oddanie dziecka tak jak proponujesz staje się awykonalne. I dzieci cierpią przez to nędzę, biedę i przyglądają się patologicznym zachowaniom rodziców.

                      > tylko, ze w naszym "cudownie feministycznie oswieconym" spoleczenstwie panuje
                      > dziwne przekonanie, ze oddanie dziecka to cos strasznego, ale zabicie go i nie
                      > danie mu nawet szansy - juz jest ok :/

                      Jakie zabicie? Jakiego dziecka? To tylko usunięcie embrionu, kilku komórek z których dopiero rozwinie się człowiek. Zastnawia mnie zawsze jedno: dlaczego nie bronicie z taką zajadłością plemników, z których przecież ma szansę powstać nowe życie?
                      Poraża mnie ta kościelna retoryka, nakazująca uważać że kilka komórek to człowiek. Kilka komórek, które ani nie myślą, ani nie czują, ani nie mają świadomości, ani nawet nie wiadomo czy prawidłowo się rozwiną.

                      Naprawdę nie umiesz się zdobyć na logiczne myślenie?

                      koń
                      • gytha_ogg Re: Przeczytaj moją odpwiedź poniżej. 25.03.06, 22:38
                        > Naprawdę nie umiesz się zdobyć na logiczne myślenie?


                        moglabym zadac to samo pytanie Tobie -


                        > Jakie zabicie? Jakiego dziecka? To tylko usunięcie embrionu, kilku komórek z
                        kt
                        > órych dopiero rozwinie się człowiek. Zastnawia mnie zawsze jedno: dlaczego
                        nie
                        > bronicie z taką zajadłością plemników, z których przecież ma szansę powstać
                        now
                        > e życie?
                        > Poraża mnie ta kościelna retoryka, nakazująca uważać że kilka komórek to
                        człowi
                        > ek. Kilka komórek, które ani nie myślą, ani nie czują, ani nie mają
                        świadomości
                        > , ani nawet nie wiadomo czy prawidłowo się rozwiną.


                        wyjasnilam to juz wczesniej. jest to czlowiek na wczesnym etapie rozwoju. ale
                        czlowiek. Homo sapiens. po pierwsze mylisz pojecia, bo embrion to juz bardzo
                        dobrze wyksztalcony plod, ten zlepek, ktory masz na mysli, to jeszcze zarodek.
                        obojetnie jednak, czy mowimy o zarodku, embrionie, dziecku, osobie doroslej,
                        starcu - to sa wszystko okreslenia na etapy rozwoju osobniczego danego gatunku,
                        jakim jest czlowiek, ale nie mozna powiedziec, zeby w jakimkolwiek z tych
                        etapow osobnik ten nie byl czlowiekiem.

                        to ty gadasz jak czlowiek zindoktrynowany - wstawiasz stare i wszedzie
                        powtarzajace sie sformulowania: wieczny "zlepek komorek" (osoba, ktora po raz
                        pierwszy uzyla tych dwoch slowek razem w kontekscie aborcji, osiagnela
                        niesmiertelnosc ;) ), no i te plemniki, nie wiem, ktory raz juz czytam
                        pierdoly tego typu. zwaz, ze plemnik, jak i komorka jajowa maja tylko po
                        polowie chromosomow w sobie i chocby nie wiem, co robic, z jednego bez drugiego
                        nigdy nic nie wyrosnie.

                        wypraszam sobie koscielna retoryke, z kosciolem nie mam i nie chce miec nic do
                        czynienia, jestem osoba niewierzaca, ale ty lepiej przyjrzyj sie swojej
                        retoryce proaborcyjnej, bo gadasz wyswiechtane frazesy, ktorymi napchano Ci
                        glowe.
                        • kon_by_sie_usmial Re: Przeczytaj moją odpwiedź poniżej. 25.03.06, 22:48
                          gytha_ogg napisała:




                          > wyjasnilam to juz wczesniej. jest to czlowiek na wczesnym etapie rozwoju. ale
                          > czlowiek. Homo sapiens. po pierwsze mylisz pojecia, bo embrion to juz bardzo
                          > dobrze wyksztalcony plod,

                          Chyba zakończę dyskusję. Embrion to płód??? Zlituj się, bo "sadzisz" androny.

                          ten zlepek, ktory masz na mysli, to jeszcze zarodek.
                          > obojetnie jednak, czy mowimy o zarodku, embrionie, dziecku, osobie doroslej,
                          > starcu - to sa wszystko okreslenia na etapy rozwoju osobniczego danego gatunku,
                          >
                          > jakim jest czlowiek, ale nie mozna powiedziec, zeby w jakimkolwiek z tych
                          > etapow osobnik ten nie byl czlowiekiem.

                          Z embrionu może dopiero wykształcić się człowiek, ale nie musi. Powie Ci o tym każdy biolog.

                          > to ty gadasz jak czlowiek zindoktrynowany - wstawiasz stare i wszedzie
                          > powtarzajace sie sformulowania: wieczny "zlepek komorek" (osoba, ktora po raz
                          > pierwszy uzyla tych dwoch slowek razem w kontekscie aborcji, osiagnela
                          > niesmiertelnosc ;) ), no i te plemniki, nie wiem, ktory raz juz czytam
                          > pierdoly tego typu. zwaz, ze plemnik, jak i komorka jajowa maja tylko po
                          > polowie chromosomow w sobie i chocby nie wiem, co robic, z jednego bez drugiego
                          >
                          > nigdy nic nie wyrosnie.

                          Z embrionu też nie wiadomo co wyrośnie. Nie ma żadnej pewności że wyrośnie cokolwiek. Czy w Twoim przekonaniu Postinor to środek, który usuwa ciążę???

                          >
                          > wypraszam sobie koscielna retoryke, z kosciolem nie mam i nie chce miec nic do
                          > czynienia, jestem osoba niewierzaca, ale ty lepiej przyjrzyj sie swojej
                          > retoryce proaborcyjnej, bo gadasz wyswiechtane frazesy, ktorymi napchano Ci
                          > glowe.

                          Nie czytasz mnie z uwagą i nie potrzebnie się emocjonujesz. Napisałem Ci, że nie jestem proaborcyjny chyba wyraźnie informując, że ja kobiecie która zaszłaby ze mną w ciąże nie pozwoliłbym jej usunąć. Ale Ty już tak się zcietrzewiłaś i tak mnie zaszufladkowałaś, że nie doczytujesz, albo nie rozumiesz co piszę.
                          Nie jestem proaborcyjny, bo gdybym był pozwalałbym na aborcję w sposób nieograniczony. Uważam jednak, że dopóki nie dojdzie do przekształcenia z fazy embrionalnej w fazę płodową, nie możemy mówić o powstaniu życia tym samym nie jesteśmy uprawnieni by mówić o zabijaniiu dziecka (co najwyżej o odebraniu szansy na powstanie życia). To życie dopiero może się wykształcić, ale nie musi (np. poronienie).

                          koń

                          PS. Rozmawiasz ze mną tak, jakbym był odosobniony w swych poglądach. A nie wiem czy zauważyłaś, że ja reprezentuję tylko i wyłącznie dominujący (poza Polską i krajami o przemożnym wpływie kościoła katolickiego) światopogląd. Nie uważaj mnie więc za wariata, skoro mój światopogląd (czy chcesz tego czy nie) jest powszechniejszy od Twojego.
                          • kon_by_sie_usmial A nawet w Polsce... 25.03.06, 22:50
                            światopogląd katolickiego ponoć narodu jest na tyle zróżnicowany, że większa część opowiada sie za dopuszczalnością aborji ze względów społecznych. To jak to jest? Jestem wariatem??? Czy może żyje w Matrixie?

                            koń
                            • Gość: asdf Re: A nawet w Polsce... IP: *.nat.student.pw.edu.pl 25.03.06, 22:54
                              koniu co ty o tym katolicyźmie i Kościele
                              problem nie ogranicza sie tylko do jednego kraju czy religii ...
                              • kon_by_sie_usmial Re: A nawet w Polsce... 25.03.06, 22:55
                                Problem jednak jest najwyraźniej przedstawiany w społecznościach, w których kościelna retoryka góruje nad zdrowym rozsądkiem i zwykłą wiedzą.

                                koń
                                • Gość: fghfh Re: A nawet w Polsce... IP: *.nat.student.pw.edu.pl 25.03.06, 23:00
                                  no wybacz mi ale jakoś tego na ulicy nie widać...
                                  • kon_by_sie_usmial Re: A nawet w Polsce... 25.03.06, 23:05
                                    Gość portalu: fghfh napisał(a):

                                    > no wybacz mi ale jakoś tego na ulicy nie widać...

                                    Jak nie będziesz logiczny do bólu, to nie pogadamy.

                                    Gdzie napisałem, że widać to na ulicy?

                                    koń
                                    • Gość: dfg Re: A nawet w Polsce... IP: *.nat.student.pw.edu.pl 25.03.06, 23:15
                                      jak jest się logicznym do bólu to to sie można w kolejnych poziomach analizy
                                      zagubić ..
                                      no dobra jak to jest z tym katolickim światopoglądem...gdzie go widać
                                      • kon_by_sie_usmial Re: A nawet w Polsce... 25.03.06, 23:17
                                        Gość portalu: dfg napisał(a):

                                        > jak jest się logicznym do bólu to to sie można w kolejnych poziomach analizy
                                        > zagubić ..
                                        > no dobra jak to jest z tym katolickim światopoglądem...gdzie go widać

                                        Wyraża się w nastrojach społecznych, choćby tych reprezentowanych tutaj na Forum. Wyraża się także w ciągłych sporach: polityków (o zgrozo!!!), etyków, filozofów i środowiska kościelnego ze społeczeństwem. Jako że żyjemy w społeczeństwie informacyjnym, spory te obserwować możemy w najprostszy sposób poprzez media.

                                        koń
                                        • Gość: rtq Re: A nawet w Polsce... IP: *.nat.student.pw.edu.pl 25.03.06, 23:33
                                          1.jeśli chodzi o politykę no nic nie wiem i nie chce wiedzieć :)
                                          2.filozofia etyka - istniały przed Kościołem istnieją i dziś poza nim, w końcu
                                          nasza cywilizacja czyt. zachód i peryferie to nie cały świat, pamiętaj że nic
                                          nie jest oderwane od otoczenie w którym istnieje i że wpływy są nieuniknione
                                          zresztę ja nie za bardzo się orientuje w tej materi jak już pisałem jestem
                                          zorientowany bardziej na świat technikki
                                          3. jeśli chodzi o stosunek kościół - społeczeństwo to prl dawno już minął,
                                          w tym czasie kościół wiara były czymś co w jakiś sposób jednoczyło ludzi
                                          teraz sie pozmieniało i te kościelne wpływy są małe uwież mi, nie cytuja "NIE"
                                          sam pomyśl, tylko moherowe babcie są zapatrzone w rydza i krzyczą głośno
                                          ale rydz to nie cały kościół to mała jego cząstka, i nie można na jego
                                          podstawie wyciągać wniosków o całości tak robią ludzie o wąskich horyzontach

                                          (kucze czas mi leci a miałem program dla kolegi pisać ,żeś mnie zagadał)
                          • gytha_ogg Re: Przeczytaj moją odpwiedź poniżej. 25.03.06, 22:58
                            Koniu, czy Ty sie czasem czytasz, CO TY PISZESZ????

                            Uważam jednak, że dopóki nie dojdzie do przekształcenia z fazy embriona
                            > lnej w fazę płodową, nie możemy mówić o powstaniu życia tym samym nie
                            jesteśmy
                            > uprawnieni by mówić o zabijaniiu dziecka (co najwyżej o odebraniu szansy na
                            pow
                            > stanie życia). To życie dopiero może się wykształcić, ale nie musi (np.
                            poronie
                            > nie).


                            moze, ale nie musi. nikt nie wie, czy powstanie, czy nie, i ta niewiedza Twoim
                            zdaniem jest usprawiedliwieniem?? a jak do szpitala przywoza ofiare wypadku,
                            ktorej reanimacja moze pomoc przezyc, ale nie wiadomo, bo rownie dobrze moze
                            nie przyniesc zadnego efektu - to bedzie w porzadku, nawet nie sprobowac? bo I
                            TAK MOGLOBY nie zadzialac???

                            no tak, zaraz mi znowy powiesz, ze kilka komorek to nie jest czlowiek. wiec co
                            to jest, ja sie pytam??? owca? golab? czy moze krokodyl? te kilka komorek
                            zawieraja material genetyczny zapewniajacy uksztaltowanie osoby ludzkiej, jego
                            przynaleznosc gatunkowa to CZLOWIEK, czy Ci sie to podoba, czy nie. wystarczy,
                            ze troche wysilisz mozgownice i zaczniesz myslec nie liniowo, ale
                            wielowymiarowo - czas jest tylko dodatkowym wymiarem, oprocz trzech
                            przestrzennych, jakie znamy, teraz to jest kilka komorek, ale za rok to juz
                            jest dziecko, a za 30 lat - kto wie? niewazne, kiedy przerywasz ciaglosc zycia,
                            w srodku, na koncu, czy na samym wstepie - efekt jest taki, ze zabijasz
                            czlowieka.
                            • kon_by_sie_usmial Gytha... kończę, przykro mi. 25.03.06, 23:04
                              Zastanawiałem się czy ten dyskurs ma sens. Obnażyłaś brak elementarnej wiedzy twierdząć że śniąc pozbawieni jesteśmy świadomości (skąd w ogóle przyszło Ci to do głowy? skąd ta ignorancja?), mylisz fazę embrionalną z fazą płodową... czuję się zawiedziony, bo wdałem się wciągnąć w dyskusję, która przynajmniej na początku sprawiała wrażenie merytorycznej. Teraz wiem, że prezentujesz tylko swoje subiektywne stanowisko nie poparte wiedzą. Szkoda.

                              koń
                              • gytha_ogg Re: Gytha... kończę, przykro mi. 25.03.06, 23:08
                                za ten blad z embrionem juz przeprosilam, z drugiej strony szkoda, ze czepiasz
                                sie szczegolow tak niewiele znaczacych dla meritum.
                                a co do snow - akurat nnie ywdaje mi sie, zeby to byla az tak podstawowa
                                wiedza, ktorej brak moze byc powodem do wstydu. wyjasnij mi prosze, na czym
                                polega swiadomosc w trakcie snu glebokiego, bo inaczej nie zasne probujac
                                rozgryzc te zagadke :)
                              • Gość: rqwrte Re: Gytha... kończę, przykro mi. IP: *.nat.student.pw.edu.pl 25.03.06, 23:10
                                oj koniu nie unoś sie nie każdy jest takim erudytą jak ty....
                                ja też zabardzo sie w tej embrionoligi nie orientuje, tylko na mnie nie krzycz
                                • kon_by_sie_usmial Re: Gytha... kończę, przykro mi. 25.03.06, 23:12
                                  Eee, no co Ty, ja się nie denerwuję, a na pewno nie tym (tylko polityka przysparza mi "nerwów").

                                  Ale jak możemy w takim razie merytorycznie dyskutować bez gruntownej wiedzy w temacie?

                                  koń
                                  • Gość: werqwer Re: Gytha... kończę, przykro mi. IP: *.nat.student.pw.edu.pl 25.03.06, 23:18
                                    tak naprawdę to tylko definicje są płód/embrion
                                    dlaczego nie od 9 albo 6 a nie 8-7

                                    nie warto wszystkiego szczegółowo anializować, to nie teoria mnogości
                                    • kon_by_sie_usmial Re: Gytha... kończę, przykro mi. 25.03.06, 23:27
                                      Gość portalu: werqwer napisał(a):

                                      > tak naprawdę to tylko definicje są płód/embrion
                                      > dlaczego nie od 9 albo 6 a nie 8-7
                                      >
                                      > nie warto wszystkiego szczegółowo anializować, to nie teoria mnogości

                                      Ano dlatego od mniej więcej 7 tygodnia możemy mówić o przejściu z fazy embrionalnej do fazy płodowej, bo wtedy pojawiają się pierwsze reakcje neurofizjologiczne. Najwcześniej zaobserwowano je w 41 dniu trwania ciąży. Średnio następuje to ok. 48-50 dnia od momentu zapłodnienia.

                                      koń
                                      • Gość: rwetew Re: Gytha... kończę, przykro mi. IP: *.nat.student.pw.edu.pl 25.03.06, 23:38
                                        przyznam że tu mnie masz :)
                                        ale nie dam sie na innych frontach :)
                      • gytha_ogg Re: Przeczytaj moją odpwiedź poniżej. 25.03.06, 22:41
                        a co do braku swiadomosci - kiedy spisz, tez nie masz swiadomosci.
                        • kon_by_sie_usmial No zatkało mnie, serio :) 25.03.06, 22:51
                          gytha_ogg napisała:

                          > a co do braku swiadomosci - kiedy spisz, tez nie masz swiadomosci.

                          Kpisz czy jesteś aż taką ignorantką? Pytam serio. Wpisz sobie w wyszukiwarkę "sen świadomość" i przestań bredzić.

                          koń
                          • Gość: sdrgsd Re: No zatkało mnie, serio :) IP: *.nat.student.pw.edu.pl 25.03.06, 22:56
                            o widze ze znajome klimaty
                            ja też zajmuje się autohipnozą i autosugestią
                            widze koniu że nie tylko o kościele umiesz pogadać ;)
                            • kon_by_sie_usmial Re: No zatkało mnie, serio :) 25.03.06, 23:01
                              Ja autohipnozą się nie zajmuję i autosugestią też nie. Ale jak ktoś wykazuje taką ignorancję, że twierdzi że podczas snu nie można mieć świadomości, to nie umiem pozostać na takie bzdury obojętny. A nawet przez chwilę wydawało mi się, że koleżanka gytha ma gruntowną wiedzę. Ale to foux pas z brakiem świadomości podczas snu i twierdzeniem że embrion to płód... powaliło mnie na kolana i zastanawiam się nad dalszym sensem dyskusji. Te braki w wiedzy są raczej nie do wybaczenia chcąc dalej prowadzić merytoryczną dyskusję.

                              koń
                              • gytha_ogg Re: No zatkało mnie, serio :) 25.03.06, 23:05
                                przepraszam, sprawdzilam. embrion rzeczywiscie jest zarodkiem, do 7 - 8
                                tygodnia. przepraszam, moj blad, do tej pory sadzilam, ze embrion to faza
                                lepiej uksztaltowana, jak widac zawsze mozna sie czegos nauczyc :) co nie
                                zmienia faktu, ze to tylko kwestia nomenklatury, ale kazdy wie, o czym mowimy.

                                a z ta swiadomoscia podczas snu, to traci mi szarlataneria - rozumiem, podczas
                                fazy snu plytkiego, kiedy cos nam sie sni, jest to pewnie jakas forma
                                swiadomosci. ale nie uwierze, ze w fazie snu glebokiego mamy swiadomosc.
                                • kon_by_sie_usmial Re: No zatkało mnie, serio :) 25.03.06, 23:09
                                  gytha_ogg napisała:

                                  > przepraszam, sprawdzilam. embrion rzeczywiscie jest zarodkiem, do 7 - 8
                                  > tygodnia. przepraszam, moj blad, do tej pory sadzilam, ze embrion to faza
                                  > lepiej uksztaltowana, jak widac zawsze mozna sie czegos nauczyc :) co nie
                                  > zmienia faktu, ze to tylko kwestia nomenklatury, ale kazdy wie, o czym mowimy.

                                  Serio, szanuję ludzi którzy przyznają się do błędów, szanuję więc i Ciebie. Mój szacunek.

                                  >
                                  > a z ta swiadomoscia podczas snu, to traci mi szarlataneria - rozumiem, podczas
                                  > fazy snu plytkiego, kiedy cos nam sie sni, jest to pewnie jakas forma
                                  > swiadomosci. ale nie uwierze, ze w fazie snu glebokiego mamy swiadomosc.

                                  Nie zdarza Ci się, że świadomie kreujesz swój sen? Nie zdarza Ci się, że wybudzasz się i później próbujesz z powodzeniem dokończyć przerwane marzenie senne? Psychologia nazywa to "lucid dreaming". W moim przypadku to powszechne. Nie sypiasz tylko głębokim snem, duża część Twojego snu, to owa faza płytka, w której zachowujesz częściową świadomość, a nawet ją sama kreujesz.

                                  koń
                                  pozdrawiam
                                  • Gość: ASD Re: No zatkało mnie, serio :) IP: *.nat.student.pw.edu.pl 25.03.06, 23:12
                                    to jeszcze raz ja
                                    jeśli chodzi o ten sen to biorąc pod uwagę całą populacje nie jest to
                                    powszechne zjawisko...
                                    • kon_by_sie_usmial Re: No zatkało mnie, serio :) 25.03.06, 23:15
                                      Gość portalu: ASD napisał(a):

                                      > to jeszcze raz ja
                                      > jeśli chodzi o ten sen to biorąc pod uwagę całą populacje nie jest to
                                      > powszechne zjawisko...

                                      Każdy śni. Każdy też śni płytko. Nie każdy natomiast ma świadomość że śni, co nie oznacza że nie ma świadomości GDY śni.

                                      koń
                                      • gytha_ogg Re: No zatkało mnie, serio :) 25.03.06, 23:18
                                        no dobra, wszystko zaczelo sie od mojego nieszczesnego porownania, wiec
                                        pozwolcie, ze to sprostuje.
                                        w czasie snu przeplataja sie dwie fazy - faza REM (od gwaltownych ruchow galek
                                        ocznych, kiedy snimy i mamy swiadomosc) oraz faza snu glebokiego, w ktorej snow
                                        nie ma, ani zadnych zanotowanych objawow swiadomosci.

                                        wiec uscislijmy to, co napisalam na poczatku:
                                        kiedy snisz snem glebokim, tez nie masz swiadomosci.
                                      • Gość: asfd Re: No zatkało mnie, serio :) IP: *.nat.student.pw.edu.pl 25.03.06, 23:21
                                        -no cóż tak prawdę mówiąc gdy śnimy to nasza świadomość jest wyłączona
                                        działa tylko podświadomość,
                                        -tak podczas snu zmieniają się czestotliwości fal móżgowych 3 do 4 cykli rem

                                        kurcze że ja zanim nie ćwiczyłem to tak nie miałem jak ty
                              • Gość: sdfgsdg Re: No zatkało mnie, serio :) IP: *.nat.student.pw.edu.pl 25.03.06, 23:05
                                no nie złość sie już, no co ty
                                przyznaje ci racje sny bywają świadomo można nawet wyćwiczyć taką zdolność co
                                jest bardzo fajną i praktyczną rzeczą
                                embrion/płód to tylko ustalenie od kiedy do kiedy nie ma ostrej granicy...
                      • mg2005 Końska logika 25.03.06, 23:05
                        Drogi koniu!
                        Z plemnika nie rozwinie się człowiek, z zarodka - tak.
                        Plemnik ma kod genetyczny ojca, jest częścią jego organizmu.
                        Zarodek ma unikalny kod genetyczny, powstały z połączenia kodów ojca i matki.
                        Dlatego płód jest dzieckiem, bo jest istotą ludzką (ludzki kod) i ma ojca i matkę.
                        • Gość: asdfgasdf Re: Końska logika IP: *.nat.student.pw.edu.pl 25.03.06, 23:07
                          ot mądrego to i miło posłuchać... :)

                          jeśli jesteś K to wybacz pomyłke..
                        • kon_by_sie_usmial Re: Końska logika 25.03.06, 23:12
                          mg2005 napisał:

                          > Dlatego płód jest dzieckiem, bo jest istotą ludzką (ludzki kod) i ma ojca i mat
                          > kę.

                          Odróżniasz fazę embrionalną od fazy płodowej, czy pogadam sobie jak ze ślepym o kolorach?

                          koń

                          • gytha_ogg Re: Końska logika 25.03.06, 23:15
                            > Odróżniasz fazę embrionalną od fazy płodowej, czy pogadam sobie jak ze ślepym
                            o
                            > kolorach?
                            >
                            > koń
                            >

                            Koniu, rozumiem, ze chodzi Ci o te cale procesy neurofizjologiczne, ze niby bez
                            nich nie ma czlowieka, a jak juz sa, to jest czlowiek. chcialam tylko
                            zauwazyc, ze pokazna ilosc znanych nam zwierzat wielokomorkowych posiada
                            procesy neurofizjologiczne, a zwierzeta kregowe maja te procesy calkiem
                            zaawansowane. a jednak jakos nie czyni to z nich ludzi.

                            bo zeby byc czlowiekiem, trzeba miec ludzkie DNA. koniec.

                            • kon_by_sie_usmial Re: Końska logika 25.03.06, 23:23
                              gytha_ogg napisała:


                              >
                              > Koniu, rozumiem, ze chodzi Ci o te cale procesy neurofizjologiczne, ze niby bez
                              >
                              > nich nie ma czlowieka, a jak juz sa, to jest czlowiek. chcialam tylko
                              > zauwazyc, ze pokazna ilosc znanych nam zwierzat wielokomorkowych posiada
                              > procesy neurofizjologiczne, a zwierzeta kregowe maja te procesy calkiem
                              > zaawansowane. a jednak jakos nie czyni to z nich ludzi.
                              >
                              > bo zeby byc czlowiekiem, trzeba miec ludzkie DNA. koniec.
                              >

                              Gytha... :), procesy neurofizjologiczne zachodzą... u każdego organizmu żywego :) Nie trzeba być człowiekiem. Embrion to... taki "martwy człowiek" (dla porównania nazwijmy go człowiekem). Bez procesów życiowych. Potrzeba dopiero zainicjowania owych procesów neurofizjologicznych, by móc zaobserwować u niego życie. Inaczej jest "martwy". Nie ma możliwości czuć. Nie ma impulsów elektrycznych. Powiesz... martwy człowiek to też człowiek. No właśnie... tu jest pole do popisu dla etyków. Szanujemy martwego człowieka, bo... kiedyś był człowiekiem i nasza kultura nakazuje zmarłym okazywać szacunek. Szanujemy embiorny, bo... mogą z nich wykształcić się ludzie. Mogą... ale jeszcze nimi nie są. Będą, gdy zaczną zachodzić procesy neurofizjologiczne, gdy pojawią się pierwsze oznaki życia, a więc gdy ów potencjalny człowiek przejdzie z fazy embrionalnej, w fazę płodową (wykształci się mózg, rdzeń kręgowy, serce i płód zacznie okazywać aktywność życiową).

                              koń
                              • gytha_ogg Re: Końska logika 25.03.06, 23:31
                                Bez procesów życiowych. Potrzeba dopiero zainicj
                                > owania owych procesów neurofizjologicznych, by móc zaobserwować u niego
                                życie.
                                > Inaczej jest "martwy". Nie ma możliwości czuć. Nie ma impulsów elektrycznych.


                                jak to nie ma impulsow elektrycznych? a o depolaryzacji blony komorkowej nie
                                slyszales? sam przed chwila napisales, ze procesy neurofizjologiczne zachodza u
                                wszystkich organizmow zywych. masz racje. ja wczesniej myslalam tylko o
                                stworzeniach posiadajacych uklad nerwowy. po Twoim poscie zdalam sobie zprawe,
                                ze uklad nerwowy to tylko "lepszy model", ale przeciez bodzce elektryczne
                                wystepuja juz u stworzen jednokomorkowych! to, ze embrion :) nie posiada
                                jeszcze komorek nerwowych nie oznacza wcale, ze nie przebiegaja w nim impulsy
                                elektryczne, musza przebiegac, po blonach komorkowych tych komorek, ktore sa :)
                                skoro euglena pod mikroskopem moze reagowac na bodzce mechaniczne i swietlne,
                                to tym bardziej moze to robic organizm kilkukomorkowy :)

                                poza tym, w tych komorkach caly czas przebiega metabolizm i intensywne
                                podzialy - jesli to uwazasz za oznaki bycia martwym, to radze sie dobrze
                                zastanowic.
                                • kon_by_sie_usmial Chodzi o neurofizjologiczne impulsy 25.03.06, 23:33
                                  Przecież o tym cały czas piszemy. Muszę za każdym razem to uściślać? ;)

                                  koń
                                  • Gość: ertwert Re: Chodzi o neurofizjologiczne impulsy IP: *.nat.student.pw.edu.pl 25.03.06, 23:37
                                    analiza schodzi na coraz niższe poziomy i nic z tego nie będzie...
                                  • gytha_ogg Re: Chodzi o neurofizjologiczne impulsy 25.03.06, 23:42
                                    no dobra, ale sam fakt, ze plod zaczyna sobie wyksztalcac neurony, a po nich
                                    sobie plyna te neurofizjologiczne impulsy - to nadal nie rozumiem, dlaczego
                                    jest to dla Ciebie taka wazna granica. ten plod z tymi impulsami dalej nie ma
                                    wyksztalconej swiadomosci, w samych impulsach nerwowych nie ma tez zadnej
                                    specjalnej magii. to tylko czysta chemia, fizyka, biochemia, dlaczego akurat
                                    to ma decydowac o tym, czy ktos zyje, czy nie, dlaczego nie oddchanie, ktore
                                    bezsprzcznie zachodzi od samego poczatku, dlaczego nie cykl Krebbsa? :)
                            • Gość: rtwertw Re: Końska logika IP: *.nat.student.pw.edu.pl 25.03.06, 23:23
                              o proszę a koń mówił że taka niumiejąca jesteś...i pewnie mu teraz wstyd.. :)

                              pozdrawiam ...
                          • mg2005 Re: Końska logika 25.03.06, 23:28
                            kon_by_sie_usmial napisał:

                            >
                            > > Dlatego płód jest dzieckiem, bo jest istotą ludzką (ludzki kod) i ma ojca
                            > i mat
                            > > kę.
                            >
                            > Odróżniasz fazę embrionalną od fazy płodowej, czy pogadam sobie jak ze ślepym o
                            > kolorach?
                            >
                            > koń
                            >

                            To samo dotyczy embrionu.
                            • kon_by_sie_usmial Co dotyczy tego embionu, bo nie zrozumiałem n/t 25.03.06, 23:31
                              mg2005 napisał:

                              > kon_by_sie_usmial napisał:
                              >
                              > >
                              > > > Dlatego płód jest dzieckiem, bo jest istotą ludzką (ludzki kod) i m
                              > a ojca
                              > > i mat
                              > > > kę.
                              > >
                              > > Odróżniasz fazę embrionalną od fazy płodowej, czy pogadam sobie jak ze śl
                              > epym o
                              > > kolorach?
                              > >
                              > > koń
                              > >
                              >
                              > To samo dotyczy embrionu.
                              • mg2005 Re: Co dotyczy tego embionu, bo nie zrozumiałem n 25.03.06, 23:32
                                Jest dzieckiem.
                                • kon_by_sie_usmial Szuflandia? Szuflandia? 25.03.06, 23:34
                                  mg2005 napisał:

                                  > Jest dzieckiem.

                                  A ja jestem krasnoludkiem :) Szuflandia?, szuflandia?... :)

                                  koń
                        • snajper55 Re: Końska logika 25.03.06, 23:13
                          mg2005 napisał:

                          > Drogi koniu!
                          > Z plemnika nie rozwinie się człowiek, z zarodka - tak.

                          Skoro dopiero się rozwinie, to nim nie jest. Zarodek, to nie człowiek.

                          > Plemnik ma kod genetyczny ojca, jest częścią jego organizmu.
                          > Zarodek ma unikalny kod genetyczny, powstały z połączenia kodów ojca i matki.

                          No i co z tego wynika ? Że zarodek nie jest plemnikiem.

                          > Dlatego płód jest dzieckiem, bo jest istotą ludzką (ludzki kod)

                          Ludzki kod ma teżmój paznokieć.

                          > i ma ojca i matkę.

                          Ojca i matkę, to ma dziecko, a nie zarodek.

                          S.
                          • gytha_ogg Re: Końska logika 25.03.06, 23:22
                            > Ludzki kod ma teżmój paznokieć.

                            a widzisz Koniu, akurat paznokiec to tylko wytwor z keratyny, w ktorym nie ma
                            zadnych struktur komorkowych, ani zadnego kodu genetycznego, wiec juz nie
                            wytykaj innym potkniec, bo i sam nieomylny nie jestes :)

                            > > Zarodek ma unikalny kod genetyczny, powstały z połączenia kodów ojca i ma
                            > tki.
                            >
                            > No i co z tego wynika ? Że zarodek nie jest plemnikiem.

                            ma pelny, unikalny kod - rozumiesz, o czym mowa? i nie jest kawalkiem kogos,
                            ale calym organizmem. on zyje.
                            • kon_by_sie_usmial Czy coś Ci się nie pomyliło? 25.03.06, 23:30
                              gytha_ogg napisała:

                              > > Ludzki kod ma teżmój paznokieć.
                              >
                              > a widzisz Koniu, akurat paznokiec to tylko wytwor z keratyny, w ktorym nie ma
                              > zadnych struktur komorkowych, ani zadnego kodu genetycznego, wiec juz nie
                              > wytykaj innym potkniec, bo i sam nieomylny nie jestes :)

                              Zapewniam, że znaku równości pomiędzy "kon_by_sie_usmial" a "snajper" postawić nie możesz. Nie odróżniasz nawet rozmówców? :)))
                              Oj Gytha... :)

                              koń
                              • gytha_ogg Re: Czy coś Ci się nie pomyliło? 25.03.06, 23:34
                                a niech to, pewnie z rozpedu wzielam go za Ciebie, patrzac na stanowisko w
                                dyskusji.... ale to juz jest tylko efekt tego, ktora mamy godzine :P
                          • mg2005 Re: Końska logika 25.03.06, 23:56
                            snajper55 napisał:

                            > mg2005 napisał:
                            >
                            > > Drogi koniu!
                            > > Z plemnika nie rozwinie się człowiek, z zarodka - tak.
                            >
                            > Skoro dopiero się rozwinie, to nim nie jest.


                            Użyłem skrótu myślowego: rozwinie się dojrzała forma człowieka.


                            >Zarodek, to nie człowiek.

                            To istota ludzka. Osobiście uważam,że człowiekiem staje się w momencie
                            pojawienia się świadomości (3 miesiąc ciąży?). Dlatego wczesna aborcja
                            powinna być karana łagodniej niż morderstwo.


                  • Gość: 4/3 * PI * r^3 Re: Przeczytaj moją odpwiedź poniżej. IP: *.nat.student.pw.edu.pl 25.03.06, 22:27
                    nie łatwo to pojąć
                    ale jeśli tak cierpią to dlaczego z soba nie skończą...
                    czyżby chcieli żyć?
              • Gość: I PONOWNIE Re: Aborcja/Eutanazja IP: *.nat.student.pw.edu.pl 25.03.06, 21:55
                no dobra widze że nie bardzo wiesz co powiedzieć i sie migasz świadomością
                więc może tak

                historia czysto teoretyczna..
                powiedzmy że twoja matka w młodości zaszła w niechcianą ciąże (oczywiscie to ty
                jesteś "nieświadomym" płodem w jej łonie (fajne słowo)), poważnie zastanawia
                sie nad aborcją (co na to rodzina, trzeba sie dalej uczyć, "tata" sie nie
                przyznaje) ale nie decyduje sie na aborcje, żyjesz dalej chociaż jej życie nie
                potoczyło się tak jak sobie planowała. teraz masz lat powiedzmy 25 i żaden
                ginekolog z łyżką ci nie straszny, pewnego dnia mówi ci o całej sprawie
                teraz uruchom swoją psychike wszak jesteś już duży , co myślisz
                czy to dobrze że tego nie zrobiła?
                TAK/NIE?


                • kon_by_sie_usmial Re: Aborcja/Eutanazja 25.03.06, 22:09
                  Gość portalu: I PONOWNIE napisał(a):

                  > no dobra widze że nie bardzo wiesz co powiedzieć i sie migasz świadomością
                  > więc może tak
                  >
                  > historia czysto teoretyczna..
                  > powiedzmy że twoja matka w młodości zaszła w niechcianą ciąże (oczywiscie to ty
                  >
                  > jesteś "nieświadomym" płodem w jej łonie (fajne słowo)), poważnie zastanawia
                  > sie nad aborcją (co na to rodzina, trzeba sie dalej uczyć, "tata" sie nie
                  > przyznaje) ale nie decyduje sie na aborcje, żyjesz dalej chociaż jej życie nie
                  > potoczyło się tak jak sobie planowała. teraz masz lat powiedzmy 25 i żaden
                  > ginekolog z łyżką ci nie straszny, pewnego dnia mówi ci o całej sprawie
                  > teraz uruchom swoją psychike wszak jesteś już duży , co myślisz
                  > czy to dobrze że tego nie zrobiła?
                  > TAK/NIE?

                  Widzę, że kościelna retoryka to Twoja domena.

                  Ale odpowiem Ci:
                  - moja matka jest milionerką, która nie usunęła ciąży, żyje mi się bezproblemowo, odpowiedź brzmi: TAK, cieszę się że tego nie zrobiła,

                  - moja matka żyje w rynsztoku, została zgwałcona, nie usunęła ciąży, żyjemy w kartonie, odpowiedź brzmi: NIE, nie cieszę się że nie usunęła mnie.

                  "Kumasz"? Z perspektywy czasu można sobie dywagować czy się jest zadowolonym czy nie (a i tak zależy to od tego czy w życiu jesteś szczęśliwy, czy jesteś nim umordowany). Embrionowi jest wszystko jedno, bo nie ma świadomości. To tylko zlepek komórek, nie zdolny do najprostszego procesu myślowego.

                  "Zakumałeś" w końcu, czy dalej będziesz prawił jak ksiądz?

                  koń
                  • Gość: raz jeszcze Re: Aborcja/Eutanazja IP: *.nat.student.pw.edu.pl 25.03.06, 22:12
                  • Gość: raz jeszcze2 Re: Aborcja/Eutanazja IP: *.nat.student.pw.edu.pl 25.03.06, 22:26
                    1.do kościoła chodze rzadko (na wielkanoc i na boże narodzenie przeważnie), nie
                    spowiadam sie, nie mówie pacieże, nie przystępuje do komuni, nie słucham RM -
                    tu niestety chybiłeś
                    2.ani nie jest milionerką ani nie została zgwałcona - trzeba było uważnie czytać
                    3.my też jesteśmy zlepem komurek koniu, obierając takie kryterium niewiele
                    różnimy się od połcia mięcha w rzeźni
                    4.pewnie że "kumasz"
                    5. Zakumałeś" w końcu, czy dalej będziesz ->prawił jak ksiądz?<-
                    oj to taki tani chwyt jest, zupełnie nie pasuje do takiego oświeconogo
                    intelektualisty znającego bardzo dobrze słownik wyrazów obcych

                    :)
                    • kon_by_sie_usmial Re: Aborcja/Eutanazja 25.03.06, 22:31
                      Chciałem Ci tylko przekazać, że to czy żałujesz czy nie żałujesz że żyjesz (czyli że nie zostałeś usunięty) zależy tylko od "Twojego punktu siedzenia", czyli od satysfakcji z życia.

                      A powiem Ci więcej: mimo że mnie się w życiu ułożyło całkiem nieźle, to obojętne by mi było czy bym został usunięty czy nie, bo gdybym był usunięty to nigdy nie miałbym świadomości by się nad tym zastanawiać.

                      koń
                      • Gość: no tak Re: Aborcja/Eutanazja IP: *.nat.student.pw.edu.pl 25.03.06, 22:43
                        nie mówiliśmy o tym ktoś żałuje/nieżałuje że żyje (ale wymyśliłeś) tylko o to
                        żeby nie traktować aborcji jak wizyty u fryzjera

                        wiesz oglądałęm kiedyś program o dziewczynie która założyła organizację
                        spreciwiającą sie aborcji. jej matka poddała sie aborcji w ciąży zaawansowanej
                        (zabieg polegał na wstrzyknięciu do macicu roztworu soli co wywołuje
                        poronienie), po zabiegu jeden z lekaży zorientował się że dziecko jeszcze żyje

                        ciekawe co czuje myśląc że mogło jej nie być, pewnie nie jest jej to obojętne
                        jeśli robi to co robi
                        • kon_by_sie_usmial Re: Aborcja/Eutanazja 25.03.06, 22:54
                          Gość portalu: no tak napisał(a):

                          > nie mówiliśmy o tym ktoś żałuje/nieżałuje że żyje (ale wymyśliłeś) tylko o to
                          > żeby nie traktować aborcji jak wizyty u fryzjera

                          A czy ja choć w jednym zdaniu napisałem, że usunięcie ciąży to "zjedzenie bułeczki" czy "obcięcie włosów"? To dramat i tragedia, ale nie mniejsza niż rzucenie dziecka na pastwę losu.

                          > wiesz oglądałęm kiedyś program o dziewczynie która założyła organizację
                          > spreciwiającą sie aborcji. jej matka poddała sie aborcji w ciąży zaawansowanej
                          > (zabieg polegał na wstrzyknięciu do macicu roztworu soli co wywołuje
                          > poronienie), po zabiegu jeden z lekaży zorientował się że dziecko jeszcze żyje
                          >
                          > ciekawe co czuje myśląc że mogło jej nie być, pewnie nie jest jej to obojętne
                          > jeśli robi to co robi

                          Wyraźnie napisałem: usunięcie ciąży winno być dopuszczalne do momentu przejścia ciąży z fazy embrionalnej do fazy płodowej, a więc do momentu do którego nie pojawią się neurofizjologiczne objawy życia. Czytaj dokładnie i staraj się zrozumieć co piszę, bo wciąż odnoszę wrażenie że nie zadajesz sobie nawet trudu by doczytać.

                          koń
                          • Gość: asdfasf Re: Aborcja/Eutanazja IP: *.nat.student.pw.edu.pl 25.03.06, 22:58
                            masz racje, odnosisz wrażenie...
                  • gytha_ogg Re: Aborcja/Eutanazja 25.03.06, 22:28
                    > Widzę, że kościelna retoryka to Twoja domena.

                    Koniu, gdzie Ty widzisz koscielna retoryke w przytoczonym przez Ciebie
                    poscie??? czy Ty czasem nie robisz sie jakis nadwrazliwy ostatnio? :)
                    • kon_by_sie_usmial Re: Aborcja/Eutanazja 25.03.06, 22:32
                      gytha_ogg napisała:

                      > > Widzę, że kościelna retoryka to Twoja domena.
                      >
                      > Koniu, gdzie Ty widzisz koscielna retoryke w przytoczonym przez Ciebie
                      > poscie??? czy Ty czasem nie robisz sie jakis nadwrazliwy ostatnio? :)

                      Chodzisz do kościoła? Słuchasz katolickich rozgłośni radiowych? Czytasz katolicką prasę?

                      koń
                      • Gość: jak ksiądz :) Re: Aborcja/Eutanazja IP: *.nat.student.pw.edu.pl 25.03.06, 22:34
                        to moze ja za siebie :)

                        1. tak 2 razy do roku, dla świętego spokoju
                        2.nie
                        3.nie

                        i co pewnie moher jestem koniu

                        • kon_by_sie_usmial A ja nie chodzę, ale słucham i czytam. 25.03.06, 22:40
                          Gość portalu: jak ksiądz :) napisał(a):

                          > to moze ja za siebie :)
                          >
                          > 1. tak 2 razy do roku, dla świętego spokoju
                          > 2.nie
                          > 3.nie
                          >
                          > i co pewnie moher jestem koniu

                          I dlatego z całą stanowczością mogę napisać, że używasz kościelnej retoryki. Mam taką zasadę: słucham obu stron i wyciągam wnioski. Czytuję więc i Naszą Niedzielę i Wyborczą i NIE i Tygodnik Powszechny. Słuchanie jednej strony wypacza możliwość obiektywnego poznania, bo stykasz się tylko z argumentami jednej strony. Ja słucham argumentów obu stron i ważę je później i wyciągam wnioski. To zapewnia mi możliwość obiektywniejszego spojrzenia na "problem".

                          koń

                          • Gość: no tak Re: A ja nie chodzę, ale słucham i czytam. IP: *.nat.student.pw.edu.pl 25.03.06, 22:51
                            no widzisz koniu też kiedyś byłem pobożny chodziłem do kościoła, czytałem biblię
                            teraz sie troche zmieniłem, nie neguje kościoła uważam że jest potrzebny,
                            uważam sie za katolika ale czerpę z wielu źródeł potrafię ocenić problem z
                            wielu perspektyw a więc niestety sie mylisz.
                            a i wolę ambitniejsz źródłą niź "NIE"

                            ps. zauważ że napisałem na początku "..z wyjątkiem gwałtu i POWAŻNEGO
                            zagrożenia dla życia i zdrowia matki.."
                            nie jestem więc ślepo zapatrzony w jedną idee
                    • Gość: dynamic_cast Re: Aborcja/Eutanazja IP: *.nat.student.pw.edu.pl 25.03.06, 22:32
                      oj coś mi tu kolega z pokoju podpowiada że ma za mało pola do manewrów...
                      albo mi sie przesłyszało :)
    • Gość: ant jestem za jedny i drugim IP: *.adsl.inetia.pl 25.03.06, 21:57
      - odparowując ataki zbereciałych - przeca bóg dał MI wolną wole więc mogę z
      tego czynić użytek, sprzeciwicie się BOGU ???
      • Gość: c = a<b?a:b Re: jestem za jedny i drugim IP: *.nat.student.pw.edu.pl 25.03.06, 22:01
        dał też 10 przykazań :)

        wiem chociaż zbereciały nie jestem a w kościele to ze 3 miechy nie byłem
        • Gość: ant Re: jestem za jedny i drugim IP: *.adsl.inetia.pl 25.03.06, 22:19
          ale wolna wolą jest nad tym bo dotyczy mnie, a w związku z tym mogę ale nie
          musze korzystac z pozostałych "darów", bo mam już wolną wolę i wybór. więc
          wybieram.
          • Gość: stgh Re: jestem za jedny i drugim IP: *.nat.student.pw.edu.pl 25.03.06, 22:30
            no tak ci dres komóre zaj***** to też jego wolna wola jest..
            a i jeśli chodzi o aborcje to nie tyczy to ciebie...
            • Gość: ant Re: jestem za jedny i drugim IP: *.adsl.inetia.pl 25.03.06, 22:54
              > no tak ci dres komóre zaj***** to też jego wolna wola jest..

              a czyja moja ??
              z mojej to bym mu ją oddał...

              > a i jeśli chodzi o aborcje to nie tyczy to ciebie...

              a kogo - archanioła ??
              • Gość: srtyryt Re: jestem za jedny i drugim IP: *.nat.student.pw.edu.pl 25.03.06, 22:59
                dziecka..
                • Gość: ant Re: jestem za jedny i drugim IP: *.adsl.inetia.pl 25.03.06, 23:11
                  twojego ??
                  czy sąsiada ??
                  jakiego dziecka ??
                  ono ma wolna wolę którą dał nam bóg ??
                  jeśli tak to nich sobie robi co chce....
          • mg2005 Re: jestem za jedny i drugim 25.03.06, 23:08
            Gość portalu: ant napisał(a):

            > ale wolna wolą jest nad tym bo dotyczy mnie, a w związku z tym mogę ale nie
            > musze korzystac z pozostałych "darów", bo mam już wolną wolę i wybór. więc
            > wybieram.


            Tak samo mógłby powiedzieć każdy przestępca czy zbrodniarz - ale to nie powód,
            żeby go uniewinnić. Wolność to odpowiedzialność.
            • Gość: ant Re: jestem za jedny i drugim IP: *.adsl.inetia.pl 25.03.06, 23:36
              ale on tak dokałdnie mówi, a ja go nie uniewinniam, jego wola.
              lecz i ja mam wolną wolę w odróżnieniu od tego, czemu ty ją imputujesz
            • kon_by_sie_usmial Re: jestem za jedny i drugim 25.03.06, 23:38
              mg2005 napisał:

              > Gość portalu: ant napisał(a):
              >
              > > ale wolna wolą jest nad tym bo dotyczy mnie, a w związku z tym mogę ale n
              > ie
              > > musze korzystac z pozostałych "darów", bo mam już wolną wolę i wybór. wię
              > c
              > > wybieram.
              >
              >
              > Tak samo mógłby powiedzieć każdy przestępca czy zbrodniarz - ale to nie powód,
              > żeby go uniewinnić. Wolność to odpowiedzialność.

              W podobnym tonie piszą zawsze Ci, którzy próbują zrównać homoseksualizm z pedofilią.
              Odróżniasz, że wybierając eutanazję możesz zaszkodzić tylko i wyłącznie samemu sobie (poza jakimiś bliżej niesprecyzowanymi krzywdami moralnymi Twoich bliskich, którzy jednak jeśli Cię kochają to winni uszanować Twoją wolną wolę), a przestępca czy zbrodniasz szkodzi nie sobie, tylko innym? Jak to się w ogóle może mylić?

              koń
              • mg2005 Re: jestem za jedny i drugim 26.03.06, 00:17
                Na moje 'oko' tu nie chodziło o eutanazję, ale o tak późnej porze mogę się
                mylić...))
    • kon_by_sie_usmial Dobrej nocy Państwu życzę 25.03.06, 23:39
      Dziękuję za miłą pogawędkę, ale jestem świeżo po zapaleniu spojówek i już nic nie widzę na oczy z tego ciągłego wpatrywania się w ekran. Miłej nocy. Pozdrawiam.

      koń
    • Gość: to ja Re: Aborcja/Eutanazja IP: *.nat.student.pw.edu.pl 25.03.06, 23:42
      dobranoc wszystkim, czas zacząć pisać projekt dla kumpla
      siema koniu fajnie sie gadało (to tak z mojej strony)
      • gytha_ogg Re: Aborcja/Eutanazja 25.03.06, 23:45
        no to dobranoc :)
        • mg2005 To dobranoc Państwu- i nie zapomnijcie... 26.03.06, 00:19
          ..przesunąć zegarków...))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka