Dodaj do ulubionych

Musze bo zwariuje

03.01.06, 15:29
Siedze w pracy, a mimowolnie zamiast robić to za co mi płaca szukam
pocieszenia... choć wiem , że go nie znajde.
Nie mam siły... wokół słysze tylko nie łam się, dasz rade... A ja przysięgam
pierwszy raz w życiu nie chce dac rady, chcę się załamać, popaść w depresje
itp. Nie bede wychodzic do ludzi , dać się podziwiać "patrz jaka jest silna",
nie tym razem...
3 lata temu - pogrzeb dziadka, umarł w prywatnym domu opieki, nie dalismy
rady zajmować się nim dłuzej... był jak roslinka przez 3 miesiace, myty,
przebierany, tulony. Nie dane mu było trafić do hospicjum, bo raka mu juz
wycięli, więc na raka nie umierał... umierał na śmierć. Każdy przezyty przez
niego dzień po operacji, to jeden dzień zabrany jego żonie, była z nim do
końca , z każdym dniem było jej coraz mniej...Dałam rade, byłam silna.
kompałam, podcierałam, karmiłam, zajmowłam się i pomagałam jak umiałam.
Umarł... byłam silna, choć juz wtedy myslałm , że zwariuje. Byłam silna.
Dość
3 tygodnie temu - pogrzeb babci (drugiej, nie zony zmarłego dziadka), rak jej
zezarł wszystko, wycinali ja po kawałeczku, aż znikła. cierpiała bardzo, ale
Wy o tym wiecie... W hospicjum była jedną noc... odeszła, juz jej nie boli.
Pustka. Byłam silna, pomagałam, rozmawiałam z dziadkiem, pocieszałam jak
umiałam.Byłam silna
za tydzień - pogrzeb babci... nie napisze nic więcej, bo łzy zalewaja
klawiaturę. Nie ma siły.

Obserwuj wątek
    • tukee Re: Musze bo zwariuje 04.01.06, 22:49
      Strasznie mi smutno, ze tak sie poukladaly losy twoich bliskich. Radzic nie
      mozna tu zbyt wiele ani pocieszac. Ja tez mialam podobna sytuacje w poprzednim
      roku i wiem tyle, ze czlowiek jak odchodzi to nie zabiera ze soba wszystkiego
      tylko duzo z niego nam zostaje. Jego zwyczaje i madrosci nawet bol ktorego
      wszyscy sie tak boimy. Moze to zly moment na taki komentarz ale radze Ci z
      calego serca wyslac twoich rodzicow na badania i samej badac sie regularnie. Na
      pewne sprawy nie mamy wplywu ale napewno mozna zatrzymac chorobe jak odkryje sie
      ja na czas. Pozdrawiam Cie bardzo mocno i tak jak mowia twoi znajomi, pozbieraj
      sie bo ja tez musialam sie pozbierac i pozbieralam sie. Wszystko musi miec jakis
      sens, ja czuje ingerencje mojej cioci ktora odesza w kwietniu w moje zycie. Moze
      sie pocieszam. Ale chyba ci co odeszli nie pozostaja obojetni w stosunku do nas
      i mamy pwenosc, ze ich juz nie boli.
    • sloggi Re: Musze bo zwariuje 05.01.06, 01:27
      Nie będę Cię pocieszał, bo sama wiesz jak to jest gdy odchodzą nasi bliscy.
      Napiszę tylko, że Cię rozumiem i myślami jestem blisko.
      --
      My, dzieci z niepełnych rodzin
      -----
      "ab ovo"? raczej "ab Salon"
      • loginjuzzajety Re: Musze bo zwariuje 05.01.06, 11:35
        Dzięki.
        Dziś jest troche lepiej, zaczynam sie złościć a to dobry znak. Na razie
        zastanawiam sie co napisać na szarfie na wiązance... same głupie mysli
        przychodza mi do głowy sad "Zaczekaj na mnie" "do zobaczenia" boje sie jednak,
        że rodzina tego nie zrozumie i może być im jeszcze bardziej smutno. Boje sie
        pogrzebu... bardzo, boje się, że ... właśnie niewniem czego. Jestem taka
        porypana, że potrafie siedzieć godzinami z tępym wzrokiem utkwionym w ścianę, a
        w środku wyobrażam sobie jak krzycze, wale pięścią w ścianę itp. Bije sie , że
        eksploduje... Ciągle jestem na jakis środkach uspokajających, ale to tylko
        przytępia... boje się, że jak je odstawie to zwariuje... cholera wszystkiego
        sie boje
          • loginjuzzajety Re: Musze bo zwariuje 06.01.06, 11:46
            Też chciałam coś takiego... a co na to rodzina... U mnie wszyscy są na granicy
            wyczerpania nerwowego, boje się, że jak przeczytaja taki napis to ich
            pogrąże... nie zamierzam dopisac nic w stylu "do zobaczenia wkrótce", ale nie
            chcę też wywołać niepotrzebnie dodatkowego wzruszenia... bo mi np. znowu łzy w
            oczach stanęły jak przeczytałam Twój wpis
            • sloggi Re: Musze bo zwariuje 08.01.06, 16:55
              Czy wszystko co robisz w życiu, robisz pod kątem "co inni powiedzą"?
              To ma być Twoje pożegnanie zmarłej, chociaz przed nią bądź otwarta, chyba na to
              zasłużyła.
              --
              gacie na Wacię
              -----
              jestem zepsuty do szpiku koścismile
              • loginjuzzajety Re: Musze bo zwariuje 09.01.06, 12:38
                Nie, nie robie wszystkiego pod kątem "co inni powiedzą" ale robie wszystko
                (staram się przynajmniej) pod kątem - czy kogos to nie skrzywdzi, nie
                przysporzy mu cierpienia itd. niestety jestem osoba której zdarza sie
                powiedzieć coś co sprawia przykrość innym , z bezmyslności sad . Widze jak
                cierpi moja mama , to staram sie , żeby nie zrobić nic co spowoduje , że bedzie
                cierpiała bardziej. Nie wyobrażam sobie tego pogrzebu, nie chcę aby moje
                pozegnanie było katalizatorem łez. Oczywiście , że babcia zasłuzyła na bycie z
                nia otwartą, ale wiem tez , że była osobą która starała się brać wszystko co
                złe na siebie i ochraniać nas. Zawsze powtarzała - na moim pogrzebie macie się
                cieszyć, tańczyć a nie płakać. Nie chcę Was widzieć smutnych. Co mam babci do
                powiedzenia to ona wie. Zamówiłam już wieniec, wiedziałam co jej napisać, a to
                co mogłoby zaboleć innych powiem jej po cichu.
                Pozdrawiam serdecznie.
                Jutro o 11.00 pogrzeb, boje sie, ale zaczynam wierzyś, że sobie poradzimy.
                Jeszcze raz dziękuje za Twoje wypowiedzi
                • sloggi Re: Musze bo zwariuje 09.01.06, 16:15
                  Moja Babcia też chciała, żebym na pogrzebie był pogodny.
                  Dzis mija 13 lat odkąd jej nie ma. Na pogrzebie wyłem, bo nie mogłem znieść
                  tego, że odeszła. Była moim największym autorytetem, to Ona mnie ulepiła na
                  obraz swoich wyobrażeń. Moje usposobienie, postrzeganie świata i cechy osobowe
                  mam od Niej.
                  Jeśli będziesz płakała - Ona to zrozumie, łez pożegnania nie wolno kryć.
                  Myślę o Tobie ciepło, wytrwaj.
                  --
                  gacie na Wacię
                  -----
                  jestem zepsuty do szpiku koścismile
                  • tukee Moja babunia tez taka byla 11.01.06, 21:56
                    Moja tez taka byla i to co napisales idealnie pasuje do tego co napisales o
                    swojej Babci. Wszystkiego mnie nauczyla i zawsze otaczala mnie tak wielka
                    miloscia, madroscia i cieplem. Nie nauczyla mnie tylko asertywnosci i z tym mam
                    czesto wiele problemow.
    • magosiaa Re: Musze bo zwariuje 09.01.06, 17:43
      30.12. odeszła od nas nagle moja Mama. Wyszła do sklepu i po prostu umarła.
      Została Babcia 95 letnia, która mieszkała z Mamą, a teraz jest u nas. Wymaga
      całodobowej opieki, a my pracujemy. W tej chwili jestem na urlopie i wiem, że
      muszę oddać Babcię do domu opieki bo nie damy rady. Babcia jest nieświadmoma
      sytuacji, nie wie nawet, że Mamy już nie ma, a mnie też nie poznaje. Ból na
      myśl, że muszę rozstać się z Babcią jest równy rozpaczy po śmierci Mamy. Nie
      mam pojęcia jak dam sobie z tym radę, chociaż załatwiłam jej najlepszy jaki
      mogłam dom opieki, blisko mojego domu.
      Przytulam cię mocno, wierzę, że dasz radę.
      --
      zabrania się zabraniać
    • loginjuzzajety Re: Musze bo zwariuje 10.01.06, 18:46
      Witajcie
      Już po wszystkim, a może właśnie nie... może właśnie się zaczyna sad
      Co do szarfy, napis brzmiał :miłości , tęsknoty i pustki nie da się pokonać.
      Myślę, że właśnie to chciałam powiedzieć.
      Jestem wściekła, babcia miała tylko 66 lat i mogła jeszcze pożyć, mam wrażenie,
      że jak zaczne krzyczeć, że to pomyłka, to wszystko się cofnie, i będe mogła
      jeszcze ją zobaczyć. To niesprawiedliwe, Ona całe życie zajmowała sie innymi , i
      nigdy nie myślała o sobie. Teraz leży w ciemnej trumnie i nic juz zrobić nie
      może . Tyle rzeczy jej nie zdążyłam powiedzieć, tyle razy byłam podłą egoistką,
      nie miałam czasu dla niej, zawsze myślałam - jutro. A teraz tego cholernego
      "jutro " juz nie ma i nie moge nic zrobić, nie zdążyłam ... i już nie będe miała
      szansy.
      Trzymam kciuki za tych którym też jest tak baaardzo źle sad
    • magosiaa Re: Musze bo zwariuje 10.01.06, 18:59
      Tak bardzo cię rozumiem. Ja myślę, że Mama jest przy mnie, że nadal otacza nas
      wszystkich troską, że teraz jest jej lepiej. Twoja Babcia na pewno wiedziała
      ile dla ciebie znaczy, i że tak bardzo ją kochasz. Tak już jest, że odkładamy
      coś na jutro i nagle okazuje się, że już żadnego jutra nie ma.
      Czas łagodzi cierpienia i rozpacz, tak sobie mówię i czekam.


      --
      zabrania się zabraniać
      • sloggi Re: Musze bo zwariuje 10.01.06, 23:54
        Długi czas czułem opieke Babci i Michała (bliźniaka).
        W sumie to czasami czuję jakbym żył dwoma żywotami (Michał żył 3 godziny).
        --
        gacie na Wacię
        -----
        jestem zepsuty do szpiku koścismile
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka