Dodaj do ulubionych

czy już czas na randki po rozwodzie? :)

14.11.15, 21:24
teraz wypuszczam próbny balon smile
mam taką koleżankę z tego forum z którą czasem gadam na komunikatorze smile
no i wyobraźcie sobie jaki tekst mi ona proponuje, który podobno powala na kolana nie tylko rozwódki, ale też panny, wdowy i mężatki:

to jest coś w rodzaju
"siedzę tu sam, bo nie mam z kim podzielić wielkiego uczucia"
wprawdzie zwróciłem jej taktownie uwagę, że jak jestem sam to jakie wielkie uczucie może wchodzić w grę, ale ona upiera się że to powinno zadziałać smile

no i teraz, zanim wygłupię się na jakimś darlingu, robię beta testy na tym forum - która da się złapać na taki lep ? wink
Obserwuj wątek
    • mayenna Re: czy już czas na randki po rozwodzie? :) 15.11.15, 07:28
      Może owa koleżanka?
      Nasz forumowy kolega miał cudny anons na portalu randkowym. Napisał miedzy innymi, że jego największe marzenie to poprowadzić córkę do ołtarza. Miał wielkie wzięcie. Ale on i bez tej socjotechniki takie miał, więc chyba to jest kwestia wrodzonasmile
    • tricolour Stać Cię na kobiete? 15.11.15, 10:33
      Nie na pięć dych do kina, stowe do knajpy czy bzyknac raz na jakiś czas. Czy stać Cie utrzymać związek?

      Co masz do zaoferowania dojrzałej kobiecie z dziećmi? Co wnosisz do związku, jakie obciążenia, jakie perspektywy?
      • heniek.8 Re: Stać Cię na kobiete? 15.11.15, 10:51
        ten wątek jest teoretyczny smile
        ja nie szukam dojrzałej kobiety z dziećmi, tylko badam reakcje na takie kawałki smile

        kurcze, przyznam się do czegoś : stwierdziłem jakiś czas temu, że kobiety w moim wieku to często są już stare baby uncertain
        o czym to świadczy? chyba o tym że sam od dawna nie patrzyłem w lustro krytycznie :\
        • wawrzanka Re: Stać Cię na kobiete? 15.11.15, 11:36
          heniek.8 napisał:

          > kurcze, przyznam się do czegoś : stwierdziłem jakiś czas temu, że kobiety w moi
          > m wieku to często są już stare baby uncertain

          Jedno jest pewne. Na ten tekst powyżej żadna baba w twoim wieku nie poleci smile
        • tricolour Heniu, jest oczywiste... 15.11.15, 15:18
          ... że kobieta w naszym wieku, bez względu na wiek, to stara baba nawet gdy ma się dwadzieścia pięć lat.

          Z tego powodu - wreszcie gdy ma się okazje szukać, by znaleźć i nie zadowalamy się byle czym - wybiera się kobiety młodsze, które są inspiracją, natchnieniem, ozdobą i źródłem zdrowego szyderstwa z tych znajomych, którzy mają stare baby.
            • anbale Re: Heniu, jest oczywiste... 16.11.15, 08:02
              Ha, ale żeby wyhaczyć tą wymarzoną 20-30 stkę będąc po 40stce, to samemu trzeba jakoś nadążać i coś sobą prezentować, a nie być stetryczałym, moralizującym do bólu pierdzielem, moim zdaniem Tri przepada na dzień dobry, nie bierz z niego przykładu.
              • tricolour Ja Heniowi życzę dobrze... 17.11.15, 09:51
                ... więc podpowiadam mu, żeby sobie szukał kobiety wolnej, samodzielnej, ogarniętej, z którą życie buduje się wspólnie, we dwoje. I żeby sam tyle z siebie również mógł zaoferować. A Ty deprecjonujesz taką wizję życia nazywając moje kryteria jako stetryczałe i moralizatorskie.

                Kiedy, przed laty, szukałem żony, to spotykałem się oczywiście i z rozwódkami. Żadna (podkreślam: żadna) z nich nie była - w moim rozumieniu - osobą wolną i samodzielną, żadna z nich nie potrafiła ciepło wyrażać się o mężu i ojcu swoich dzieci. Mało która miała na tyle uregulowaną sytuację alimentacyjną, by sprawa alimentów była jej OBOJĘTNA. Innymi słowy: wszystkie te rozwódki wlokły za sobą ogon, psychiczne, mentalne, materialne i moralne obciążenie poprzednim związkiem, który to balast wplatały w kiełkujące relacje wręcz od pierwszego spotkania.

                Jeżeli Heniu ma nie brać przykładu ze mnie, to ma brać z Ciebie?
                • mayenna Re: Ja Heniowi życzę dobrze... 17.11.15, 10:13
                  A rozwodnicy? Od razu sa osobami wolnymi i samodzielnymi? Ty taki byłeś? Miasz dziecko. Nawet jak ona jest dorosła to nqdql jest rodziną i macie wzajemne zobowiązania. Orzekanie nieważności trwało 6 lat więc też w tym czasie nie byłeś w rozumieniu osoby wierzącej wolnym człowiekiemsmile Do tego dochodzi wspólna przeszłość z eks małżonka i wspólne dziecko... Tego się nie da wymazać.
                  • tricolour Nie wiem jak inni rozwodnicy... 17.11.15, 10:29
                    ... z pewnością są tacy, którzy się żrą o pieniądze, o majątek, nienawidzą itp. Nie są wolni, może są nawet bardziej związani i uwikłani niż w małżeństwie.

                    A co do mnie: owszem, orzekanie nieważności trwało latami i przez ten czas nie byłem wolny we własnym rozumieniu zasad moralnych, jednakże więcej wtedy zrobić nie mogłem: zaplanować, przeprowadzić i wygrać proces. Każda rzecz, nawet wycieranie nosa, ileś trwać musi i trzeba się czasem godzić na życie z kapiącym gilem mówiąc "trudno".

                    Nie mam zamiaru tego (ani niczego innego) wymazywać, bo nie na wymazywaniu polega rzecz tylko na odłożeniu rzeczy na właściwe jej miejsce.
                    • mayenna Re: Nie wiem jak inni rozwodnicy... 17.11.15, 10:38
                      Tri, sam wiesz, że niektórym panom bardzo łatwo przychodzi odłożenie p[przeszłości na właściwe miejsce. Albo zapomnienie, szczególnie, że ma się dzieci.
                      Wolność jest stanem gdy możesz o sobie decydować nie biorąc pod uwagę innych ludzi. Jak masz dzieci to tego stanu już nigdy, do końca życia, nie będziesz miał. Nigdy. Biorąc więc ponowny ślub musisz tez brać pod uwagę swoje dzieci. Nawet jeśli sa dorosłe i w pełni samodzielne.
                      • tricolour Mówię o czym innym... 17.11.15, 10:57
                        ... przecież jest oczywiste, że kobieta mając dzieci ma te dzieci na zawsze. Trudno tego nie zauważyć czy nie zaakceptować i nie o tym piszę. Można byc osobą wolną nawet z piątką dzieci. Wolna od byłego faceta.

                        Pisze o tym, co jest w wątku obok: że facet jest PSYCHOPATĄ, bo są problemy przy podziale wspólnego majątku.
                          • tricolour Ironia tzw. losu polega na tym... 17.11.15, 12:10
                            ... że radość comiesięcznego przelewu potęgowana jest realizacją innych, znacznie poważniejszych, rodzicielskich obowiązków.

                            Mogłabyś ironicznie zapytać jakie to są te obowiązki, by z ironicznym uśmiechem czekać aż się wyłożę milczeniem lub kręceniem.

                            Ironia wymaga odrobiny cierpliwości, by można było ją smakować... na tym polega ironia. Nie na wywalaniu ozora.
                              • tricolour Nie znasz odpowiedzi... 17.11.15, 12:27
                                ... ponieważ ta odpowiedź z moich ust nie padła. Nie było pytania więc nie było odpowiedzi.

                                Możesz jedynie napisać, że masz przygotowaną przez siebie odpowiedź bez zadawania pytania, ale to świadczy, że nie możesz używać słowa "znam" tylko "wyobrażam sobie".

                                Więc ja, ironicznie mogę tylko dodać, że wyobrażać sobie możesz co chcesz...
                                • zmeczona100 Re: Nie znasz odpowiedzi... 17.11.15, 12:50
                                  tricolour napisał:

                                  > ... ponieważ ta odpowiedź z moich ust nie padła. Nie było pytania więc n
                                  > ie było odpowiedzi.

                                  Masz rację- nie było ani pytania, ani odpowiedzi. Pytanie nie było potrzebne, bo pytanie jest o informację, której się nie zna. Ty tę informację przekazałeś parę lat temu tu, na forum, więc nie było potrzeby o nią pytać.

                                  > Możesz jedynie napisać, że masz przygotowaną przez siebie odpowiedź bez
                                  > zadawania pytania, ale to świadczy, że nie możesz używać słowa "znam" tylko "wy
                                  > obrażam sobie".

                                  Przepisz to sobie, wydrukuj i przyklej, abyś miał zawsze na widoku, kiedy zamierzasz coś napisać na tym forum.
                                  >
                                  > Więc ja, ironicznie mogę tylko dodać, że wyobrażać sobie możesz co chcesz...
                • anbale Re: Ja Heniowi życzę dobrze... 17.11.15, 11:03
                  Uważam, że w swoich wyborach nie kierowałeś się żadną miłością, chrześcijańską czy jakąkolwiek inną, tylko najczystszym wyrachowaniem. Wybierałeś kobietę jak auto, jak sprzęt domowy, ma być nieużywana, nieeksploatowana, niebita, najlepiej na gwarancji. Życie ogarnięte, dzieci zutylizowane, mąż pozamiatany, forsa co do grosza, wszystko co sprawia cień problemu nie wchodzi w grę. Myślałeś tylko o sobie, o swoim komforcie, wygodzie, o tym, że nie masz ochoty zawracać sobie głowy czyimiś problemami, bo nie jesteś zdolny do empatii, wyczerpuje Cię . Miejsce dla drugiego człowieka jest w Twoim życiu pod warunkiem, że absolutnie dostosuje się do Twoich zasad i nie będzie sprawiał kłopotu swoim życiem emocjonalnym czy jakimkolwiek innym, bo jak nie, to wtedy pewnie reagujesz chamsko i agresywnie, egzekwując swoje "święte" zasady, jak to zawsze masz w zwyczaju czynić na forum.
                  To może być atrakcyjne dla kogoś dość ubogiego emocjonalnie, zahukanego, lubiącego się podporządkować i tkwić w spokojnym grajdole, z "wiktem i opierunkiem" pod warunkiem, że będzie grzeczny i zero wyskoków; ale dla większości ludzi wygląda to dość odrażająco...
                  • tricolour Trochę śmieszna jesteś... 17.11.15, 11:18
                    ... bo jest oczywiste, że poznając kobietę mowy nie było o żadnej miłości czy nawet empatii (a do czego miała być ta empatia? Kuternogę miałem sobie wziąć, by szlachetnieć przy jej cierpieniu?).

                    "Wybierałeś kobietę jak auto, jak sprzęt domowy, ma być nieużywana, nieeksploatowana, niebita, najlepiej na gwarancji. Życie ogarnięte, dzieci zutylizowane, mąż pozamiatany, forsa co do grosza, wszystko co sprawia cień problemu nie wchodzi w grę" - oczywiście. A do tego miała być ładna, zgrabna i wykształcona, bo niby dlaczego mam wybrać sobie głupiego kaszalota?

                    Powiem Ci nawet więcej: część z tych kobiet, z którymi się spotykałem, nie chciała się dalej ze mną spotykać, bo nie spełniałem ich kryteriów. Wyobraź sobie, że nie kierowały się "żadną miłością, chrześcijańską czy jakąkolwiek inną, tylko najczystszym wyrachowaniem".

                    Suki, co?
                    • anbale Re: Trochę śmieszna jesteś... 17.11.15, 11:29
                      No właśnie, o tym mówię. Nie jesteś w stanie zrozumieć w żaden sposób, że ktoś może sobie wybrać jakiś kłębek problemów, niezbyt ładny i zgrabny, i na dodatek głęboko, bezinteresownie go kochać.
                      Po prostu nie ma dla Ciebie takiej opcji, absolutnie nie wchodzi w grę, po chrześcijańsku kochasz tylko to co ładne i układne. Na dodatek, nie jesteś w stanie zrozumieć, że w związku z tym nie powinieneś na pewne tematy się wypowiadać, bo to dla Ciebie wiedza tajemna i niedostępna. A ponieważ jesteś prostackim chamem (excusez le mot) to więcej z Ciebie szkody niż pożytku, jak już ktoś się wychyli z taką historią
                      • tricolour Ależ proszę bardzo... 17.11.15, 11:36
                        ... możesz sobie wybrać "kłębek problemów, niezbyt ładny i zgrabny, i na dodatek głęboko, bezinteresownie go kochać". Twoja sprawa i możesz być jak najbardziej szczęśliwa.

                        Ale osoba szczęśliwa nie napada nagle gdy piszę coś do Henia, bo taka napaść wskazuje, że jej życiowy wybór to porażka, a napaść to forma kompensacji swoich nieszczęść.
                            • anbale Re: Z pewnościa inaczej widzimy swoje szczęście.. 17.11.15, 12:00
                              No dla mnie też jesteś antytezą tzw. "faceta z klasą", dla którego warto poświęcić swój czas i uwagę, więc jak widzisz jesteśmy tu akurat zgodni. Raczej jesteś wspaniałym partnerem dla kobiety szukającej godzinami guzika po całym mieście i po całym internecie, żeby był przeidealnym guzikiem, najlepszym guzikiem na świecie, tak to właśnie widzę smile
                                • zmeczona100 Re: Z pewnościa nie przeidealnym... 17.11.15, 13:03
                                  Posiadanie konkretnego guzika można sobie wyjaśniać, jak komuś potrzeba. Ty np. możesz się pocieszać, żeś został wybrany, boś taki idealny był. A wytłumaczenie może być i takie, że "Z braku laku i kit dobry", albo "A co to za różnica" czy w końcu "Latka lecą". Teorię można sobie dowolnie rozbudowywać, żeby się lepiej czuć smile
                    • mayenna Re: Trochę śmieszna jesteś... 17.11.15, 11:31
                      Bardzo ci współczujesmile
                      Straszne sukismile
                      No to ja mam jednak staroświecko: muszę się zakochać. Musi być chemia, a jak ona jest to nie potrafię tak na chłodno robić bilansów strat i zyskówsmile
                      O, i twoja postawa jest na pewno wskazana dla Henia bo na portalach randkowych się sprawdzi.
                      Doradź koledze jak anons napisaćsmile
                      • tricolour Już widzę to chemię... 17.11.15, 11:39
                        ... po trzech latach od zachemienia, gdy z chemika wyjdzie, że leń lub lata do mamusi po porady w "życiowych" sprawach.

                        "Doradź koledze jak anons napisaćsmile" - co się będę wcinał, chętne już są.
                      • anbale Re: Trochę śmieszna jesteś... 17.11.15, 11:57
                        mayenna napisała:

                        > Doradź koledze jak anons napisaćsmile

                        Szczerze mówiąc, to jeśli Henio chce się tylko powygłupiać i zabić czas na frywolnych żartach, to nie wiem, czy to dobry pomysł, żeby to robił akurat na portalach matrymonialnychsmile
                        Tam jest kupę poranionych ludzi, a ja jestem dość ortodoksyjna jeśli chodzi o zabawianie się kosztem czyichś uczuć, więc jakoś nie bardzo mi się to widzi...Chyba, że Henio bawi się tylko tutaj ku uciesze miłych pań, to przepraszam, że się wcinam smile
                  • tricolour I jeszcze dopiszę... 17.11.15, 11:28
                    ... że "kogoś dość ubogiego emocjonalnie, zahukanego, lubiącego się podporządkować i tkwić w spokojnym grajdole, z "wiktem i opierunkiem" pod warunkiem, że będzie grzeczny i zero wyskoków" nie tolerowałbym dłużej niż dwa spotkania.
                    • zmeczona100 Re: I jeszcze dopiszę... 17.11.15, 11:49
                      ricolour napisał:

                      > ... że "kogoś dość ubogiego emocjonalnie, zahukanego, lubiącego się podporządko
                      > wać i tkwić w spokojnym grajdole, z "wiktem i opierunkiem" pod warunkiem, że bę
                      > dzie grzeczny i zero wyskoków" nie tolerowałbym dłużej niż dwa spotkania.

                      No to dlatego te suki nie były tobą zainteresowane.
                      I nie ma się co dziwić, że ty byś takiej postawy nie tolerował- to przeciwieństwa się przyciągają smile
                                        • mayenna Re: Co to jest "ten tego"? 17.11.15, 16:24
                                          tricolour napisał:

                                          > Zahamowania masz nawet w sferze werbalnej?
                                          Mam potężne zahamowania werbalne i mnóstwa potocznych, acz obelżywych słów, nie używam.
                                          Tak cię czytam i sobie myślę, że człowiek nawet najpiękniejsze rzeczy potrafi zohydzić. Może to dlatego że do relacji podchodzisz na zimno i jak do targu. To emocje dają to coś, czego chyba nie jesteś w stanie doświadczyć w relacji bez nich. To one sprawiają, że ten oral, czy anal, czy co się tam miedzy ludźmi w sypialni dzieje, nabiera innej treści. Pięknie o miłości fizycznej piszą też katoliccy publicyści, nadając jej duchowe znaczenie. Smutne jest to co piszesz.
                                          • anbale Re: Co to jest "ten tego"? 17.11.15, 17:05
                                            Bardzo fajnie i trafnie napisane, Mayenna.
                                            Również uważam, że rozmowa z niektórymi to jak przysłowiowa dyskusja ze ślepym o kolorach.
                                            A jak już facet cierpi na ostry syndrom madonny i ladacznicy, tak jak Tri, to już wszystko zamienia się w chorobliwy bełkot- albo jesteś świętą madonną nietykalną jak moja żona, albo brudną i złą dziwką, brzydzę się Tobą, daj swój nr telefonu...smile
                                          • tricolour Smutne jest? 17.11.15, 18:03
                                            A nie jest smutne gdy kilka podstarzałych bab, które nawet faceta na stałe nie mają, czepiają się mojej żony? Nie jest smutne gdy padają epitety, szyderstwa, że jakaś kobieta nie uważa spermy za właściwy makijaż?

                                            W którym miejscu lachociąg ma duchowość? W sercu?
                                            • anbale Re: Smutne jest? 17.11.15, 18:11
                                              A najbardziej smutne jest to, że wrednie obrażasz, używasz sobie na ludziach, obelżywie bluzgasz na kobiety tutaj, a potem się upozowujesz i upudrowujesz na biedną, skrzywdzoną sierotkę razem ze swoją małżonką, dwie sierotki skrzywdzone przez złe, podstarzałe baby bez facetów, gdy ktoś Ci odpowie pięknym za nadobne.
                                              Po prostu zwykły szmaciarz, który nawet walczyć z honorem nie potrafi, potrafi tylko rzygać jadem, bluzgać pornografią, dawać porażające popisy chamstwa a potem kulić ogonek jak kopnięty kundel, jak ktoś go potraktuje odpowiednio do jego kundlowstwa.
                                              Zablokowałam Cię, więc nie musisz mi się odrzygiwać swoimi "spermami na twarz"
                                                • anbale Re: Wcale nie czuję się skrzywdzony... 17.11.15, 19:28
                                                  żałuję, że z tak koszmarnym pojebańcem wdałam się w "dyskusję"
                                                  Myślisz, że mnie obrażasz "lachociągiem"? Tak, uprawiam seks oralny z moim facetem i oboje to uwielbiamy, halo, mamy XXI wiek, to nie mroki średniowiecza i palenie czarownic, już można mówić słowo "seks".
                                                  Naprawdę przykro mi, że Twoja żona woli szukać idealnego guzika niż raz i porządnie pociągnąć ci laskę, może w końcu coś by się odczopowało w tym twoim łbie, może stałbyś się w koncu normalnym, fajnym facetem a nie agresywnym, hejtującym trollem
                                                  • tricolour Odrażającym mizoginem ... 17.11.15, 22:05
                                                    ... jestem dla takich jak ty.

                                                    Od lat traktuje cie jak zdechłego szczura, a ty łasisz się do mnie, łazisz za mną, dyskutujesz nawet wtedy, gdy wytykam ci durnotę publicznie. Piszesz, żes poyeb i do tego pierdolony byle napisać ostatni post w drzewku.

                                                    To nie ja jestem mizoginem, to takie jak ty szmacą swoją płeć. Nawet teraz zleciałyście się do mnie, jak muchy do gówna, byle razem, byle wspólnie.

                                                    Ktoś normalny gówno omija z daleka.
                                                  • zmeczona100 Re: Odrażającym mizoginem ... 17.11.15, 22:35
                                                    No więc widzisz, nie tylko ja uznaję cię za mizogina smile
                                                    I powtórzę kolejny raz- nie interesuje mnie twoja opinia smile Nawet dotycząca tego, jak się według ciebie zachowuję smile

                                                    Natomiast twoja samoocena jest tu bardzo istotna- ześ po prostu gówno. Tylko nikt normalny nie chce być gównem.
                                                  • tricolour Zabawa polega na tym... 18.11.15, 00:49
                                                    ... że skoro ja jestem gównem, a ty porozumiewasz się ze mną wspólnym i zrozumiałym dla obojga językiem, to albo sama tez jesteś gównem albo ja nim nie jestem. Naprawdę nie zdajesz sobie sprawy ile dostarczasz żenady swoją beznadziejną tępotą w zestawieniu z elementarną logiką, pani pracowniczko pseudouniwersytecka.

                                                    "I powtórzę kolejny raz- nie interesuje mnie twoja opinia" - to też jest zabawne i jednocześnie smutne, że można publicznie nazwać cię prostytutką i złodziejką, uzasadnić skąd taka ocena, a ty nigdy temu nie zaprzeczyłaś, nie obaliłaś też takich kuriozalnych tez i twierdzisz jedynie, że taka publiczna opinia - najgorsza z możliwych szmaciarskich - tylko cie nie interesuje.

                                                    Zmęczona, ty jesteś tak beznadziejna, że ja się nie dziwie, że facet wziął i wyszedł bez słowa...
                                                  • zmeczona100 Re: Zabawa polega na tym... 18.11.15, 13:04
                                                    tricolour napisał:

                                                    > ... że skoro ja jestem gównem, a ty porozumiewasz się ze mną wspólnym i zrozumi
                                                    > ałym dla obojga językiem, to albo sama tez jesteś gównem albo ja nim nie jeste
                                                    > m.

                                                    To, że jesteś gównem, to napisałeś sam, więc nie ma podstaw, aby poddawać ten fakt w wątpliwość. Zresztą, to współgra z tym, jak się tu zachowujesz- nie ma rozdźwięku, wszystko ze sobą jest spójne.

                                                    Natomiast nie interesuje mnie kompletnie twoja ocena mojej osoby ani twoje interpretacje czy droga do takich wniosków (oceny). Zupełnie mnie to nie interesuje. A wiesz dlaczego? Bo osoby zaburzone mają swój odmienny świat i posługują się innymi od powszechnie przyjętych w naszym społeczeństwie za normę wzorcami odniesienia. Co ma mnie interesować opinia osoby, która nie tylko, że mnie nie zna, ale w dodatku jest poważnie zaburzona? No kompletnie nic.

                                                    Ale, jak widać, nie możesz się z tym pogodzić smile Co mnie też kompletnie nie interesuje smile

                                                    to też jest zabawn
                                                    > e i jednocześnie smutne, że można publicznie nazwać cię prostytutką i złodziejk
                                                    > ą, uzasadnić skąd taka ocena, a ty nigdy temu nie zaprzeczyłaś, nie obal
                                                    > iłaś też takich kuriozalnych tez i twierdzisz jedynie, że taka publiczna opinia
                                                    > - najgorsza z możliwych szmaciarskich - tylko cie nie interesuje.

                                                    Tak, dokładnie- nie interesuje mnie TWOJA opinia. I musisz być totalnie tępy, skoro tego nie rozumiesz. A ja byłabym zupełna idiotką, gdybym się dała w ten sposób (zaprzeczanie, podważanie, udowadnianie, że się nie jest wielbłądem) wciągnąć w tę twoją idiotyczną grę, służącą do zaspokajania twoich zaburzonych potrzeb smile

                                                    > Zmęczona, ty jesteś tak beznadziejna, że ja się nie dziwie, że facet wziął i wy
                                                    > szedł bez słowa...

                                                    Ale ja nie muszę być jak twoja żona, która ucieka z domu w poszukiwaniu guzika, żeby tylko mieć z głowy twoje chore dysputy i nie być narażoną na seks oralny z kimś tak obrzydliwym, obleśnym, jak ty smile

                                                    I na koniec coś ci napiszę- w kategorii zbydlęcenia mój ex nie dorastał ci nigdy do pięt smile
                                                  • tricolour A najbardziej zabawne jest to... 18.11.15, 14:15
                                                    ... że stać cię tylko na epitety bez pokrycia, który padają tylko i wyłącznie wtedy gdy masz mordę zatkana przez jaskrawą prawdę, z którą nie możesz się pogodzić.

                                                    Zmęczona, wręcz od pierwszego dnia twojego krętactwa jesteś dla mnie nie gównem, nie zbydlęceniem, tylko uzasadnioną złodziejką i prostytutką. Dla pieniędzy sprzedałaś szmatławy dekret, dla pieniędzy okradasz dzieci partnera.

                                                    Szmata z ciebie jakich mało. Nie gówno - szmata zwykła.
                                                  • anbale Re: Wcale nie czuję się skrzywdzony... 17.11.15, 22:08
                                                    wiosnaw napisał(a):

                                                    > O kurka, właśnie się dowiedziałam, że jestem lachociągiem
                                                    > :rotfl:

                                                    Prowadząc satysfakcjonujące pożycie seksualne stajesz się lachociągiem i zdaniem Tri jesteś tym faktem poniżona, i na dodatek on ma z tym gigantyczny problem smile
                                                    Gość ma straszny problem z tym, że inne kobiety mają satysfakcjonujący seks i na dodatek ich partnerzy również dobrze się bawią. Jak się dowie, że mamy na dodatek orgazmy, to chyba tego nie przeżyje, ból dupy go zabije a wiadra pomyj i bluzgów zatopią to forum doszczętnie smile
                                    • anbale Re: Fakt, nie robi... 17.11.15, 13:22
                                      Ano cytat z "Depresji Gangstera" to jakiś tropsmile
                                      No właśnie zauważyłam, że faceci, którym żona laski nie robi to wiecznie jacyś wkurzeni i nabuzowani, naparzają się z innymi babami i tym podobnesmile
                                      W udanych małżeństwach seks oralny to raczej standard, no tak myślałam, że dla Ciebie pewnie "brudny i zły" i pewnie z zaciśniętymi zębami trzeba od czasu do czasu dokonać aktu strzelistego w celu prokreacji...