edwarddyp
27.04.06, 11:25
Wracam sobie wczoraj z Wrocławia pociągiem a ze mną w wagonie grupa
rezerwistów z Żagania. Pierwszy dzień w cywilu. Chusty, śpiewy, piwo pompki itp.
Wogóle się nie przejmowałem z w przeciwieństwie do innych pasażerów. W końcu
po roku skoszarowania w dziczy i łażenia w zielonych łachach można sobie
poszalać, szczególnie że chłopaki wyglądały sympatycznie a nie na żadnych zbirów.
I tylko jedna rzecz
Co jakiś czas chórem wyspiewywali
Aushwitz Birkenau Sia La La La La - wiecie o co chodzi
A jeden z z nich co jakiś czas rzucał sieg hail !
No to ja tego po prostuy nie mogłem zdzierżyć. Aż mi się bebechy wyracały.
Z jakiego oni wojska wyszli cholera. Z polskiego ? przecież to hańba.
Moje pytanie. Czy w polskim woju poza nauką sprzątania, warty, rzutu graantem
i strzelania prowadzi się jakiekolwiek zajęcia wychowawcze choćby z historii
oręża polskiego czy cóś. To może być nawet propoaganda (w końcu to armia a nie
żeńska szkoła) byle uświadamiała tych ludzi jakoś minimalnie. Jest takie coś ?