Dodaj do ulubionych

Alimenty na dzieci

24.05.07, 15:52
Chcemy jak najszybciej się rozwieść bez zbędnych spięć, bez orzekania o
winie. Dzieci zostaną z matką. Zastanawiam się ile będę płacił alimentów na
dwójkę dzieci, i czy samemu zdeklarować kwotę czy narzuca to sąd. Myślałem o
kwocie 600zł na dwójkę. Dużo to czy mało?
Obserwuj wątek
    • burza4 Re: Alimenty na dzieci 24.05.07, 16:32
      600 zł na dwójkę to żałosna kwota, nawet jeśli twoje zarobki nie oszałamiają
      wysokością. Mój bezrobotny znajomy miał alimenty podwyższone do 400 zl na jedno
      dziecko...
    • chalsia Re: Alimenty na dzieci 24.05.07, 16:42
      aż śmieszne.
      Jesli chcesz wiedzieć ile powinieneś płacic, to policz jakie są koszty
      utrzymania dzieci (łacznie z przypadającą na nie częscią czynszu, wody, gazu,
      prądu) i jeśli są to maluszki, to Twój udział powinien wynosić co najmniej 60%
      tych kosztów. Jak są sporo starsze to 50%.
      Chalsia

      ps. a tak "na oko" - nie powinno być mniej niz 500zł na dziecko - to taka
      kwota "na otwarcie"
      • pszczolkalodz to jest straszne... 24.05.07, 18:48
        jak "tatusiowie" zaluja pieniedzy na wlasne dzieci. Zaloze sie ze wszyskim
        mowisz jak bardzo je kochasz, ze pewnie sa dla ciebie najwazniejze na swiecie.
        Chlopie blaznisz sie. Masz 2 dzieci, ktore trzeba ubrac, wykarmic, wyksztalcic
        i dac jeszcze na rozrywke, tobie 300 zeta by wystarczylo?. Zakladam rowniez ze
        twoja zona zarabia mniej od ciebie, wiec nie sadzisz ze obnizajac ich poziom
        zycia dokladasz kolejna "cegielke" w ich juz i tak pojechanym swiecie. Ech
        szkoda slow
    • czamon Re: Alimenty na dzieci 24.05.07, 19:00
      ja mam zasądzone na dwoje dzieci 900zł
      • luk522 Re: Alimenty na dzieci 24.05.07, 23:00
        Dziękuje za "życzliwe" odpowiedzi. Chłopaki mają 6 i 8 lat. Żona zarabia mniej
        ode mnie ale znacznie powyżej średniej i nawet z tymi 600 by się utrzymała nie
        obniżając za wiele standardu. Ja tylko chciałem się dowiedzieć o rząd wielkości
        alimentów. I nie zamierzam się od nich wymigiwać.
        • aron95 Re: Alimenty na dzieci 24.05.07, 23:07
          Sa ok jesli to tylko Twojej Ex będzie odpowiadało .
    • julka1800 Re: Alimenty na dzieci 24.05.07, 23:30
      jesli chcesz sie dowiedziec jaka jest srednia krajowa wysokosci alimentów, to
      na forum Samodzialna mama byl kiedys taki watek
      pytanie tylko po co ci ta wiedza, czy chcesz zeby Twoje dzieci nie odbiegaly
      poziomem wyksztalcenia i ogolnym rozwojem od sredniej krajowej?
    • tricolour Miej też świadomość... 25.05.07, 02:50
      ... że alimenty to temat drażliwy wielce. Kobiety rzadko przedstawiają konkretne
      argumenty (czyli potrzebną kwotę), a często twierdzą, że alimenty (o tej
      nieznanej kwocie) są żałosne. Poproś żonę o stosowne wyliczenie lub zrób sam
      rzetelnie.
      • burza4 Re: Miej też świadomość... 25.05.07, 15:05
        tricolour napisał:

        > ... że alimenty to temat drażliwy wielce. Kobiety rzadko przedstawiają
        konkretne > argumenty (czyli potrzebną kwotę), a często twierdzą, że alimenty
        (o tej > nieznanej kwocie) są żałosne. Poproś żonę o stosowne wyliczenie lub
        zrób sam > rzetelnie.

        hehe, jeszcze nie spotkałam faceta, który byłby zorientowany ile kosztuje
        prowadzenie domusmile - stąd też chyba biorą się stałe podejrzenia o zawyżanie
        kwot. Własny eks wiecznie zarzucał mi co robię z pieniędzmi, ale jak sam z
        rzadka szedł na zakupy to wracał z krzykiem "czy ty masz pojęcie ile
        zapłaciłem????". Otóż mam...

        szczerze wątpię czy nasz kolega zdaje sobie sprawę ile par majtek, rajstop i
        par butów rocznie potrzebują dzieci, bo w tym wieku CAŁĄ garderobę się wymienia
        co rok praktycznie...

        no i jak dla mnie - irytująca jest postawa "moja żona zarabia mniej niż ja, ale
        średnią krajową, więc może utrzymać dotychczasowy standard życia dzieci". Czyli
        po rozwodzie - utrzymanie dzieci to problem matki, tata wypłaci kieszonkowe.
        niech ona się martwi żeby na wszystko starczyło, sobie żałuje wszystkiego (bo
        nie oszukujmy się że 600 zł zastąpi całą pensję, którą dotychczas przynosił,
        która zapewne w znacznie większej części była przeznaczana na dzieci) - i to
        jest ok.

        zarzut o brak konkretnych argumentów - też jest nie trafiony - nie spotkałam
        jeszcze kogoś, kto w pełnej rodzinie robiłby detaliczne zestawienia ile wydał
        na dzieci. Jak więc rozwodząca się matka ma wyliczyć średniomiesięczne wydatki?
        • z_mazur Re: Miej też świadomość... 25.05.07, 15:23
          Ja, ponieważ się sam utrzymuję, jestem doskonale zorientowany ile kosztuje
          utrzymanie domu.
          Zresztą w trakcie trwania małżeństwa budżet ustalaliśmy i prowadziliśmy razem,
          wiem ile kosztuje życie i ile kosztuje utrzymanie dziecka.
          I jest to kwota jak najbardziej policzalna. Co jeszcze istotniejsze partycypują
          w tej kwocie oboje rodzice.

          Oczywiście zaraz usłyszę argument, że kobiety po rozstaniu mają więcej
          obowiązków na głowie w związku z opieką nad dzieckiem, ale po pierwsze biorą na
          siebie ten obowiązek z własnej woli (często ojciec jest gotowy podjąć się
          pełnej opieki nad dzieckiem na co matka baaaardzo rzadko się zgadza), a po
          drugie kontakt ojca z dzieckiem po rozstaniu też najczęściej wiąże się z
          dodatkowymi wydatkami, których nikt nigdy w żaden sposób nie uwzględnia. To są
          koszty dojazdów związanych ze spotkaniami, "drobne" przyjemności, które ojciec
          od czasu do czasu chce sprawić dziecku itp.

          Pieniądze zawsze są rzeczą drażliwą i obie strony najczęściej mają wiele
          argumentów na obronę swojego stanowiska.
        • tricolour Myślenie postawione na głowie. 25.05.07, 18:37
          Bo ile kosztuje dziecko jest rzeczą policzalną. Bierze sie rachunki i się sumuje
          - nie jest to wielka filozofia.

          Problem w tym, że kobieta uważa taką skupulatność za rzecz obrzydliwą i
          obrażającą ją, bo podejrzewa sie nieuczciwość. Nic bardziej mylnego - nie chodzi
          tu o nieuczciwość tylko o liczbę złotówek, którą nalezy przelewać jako alimenty.
          I jeśli należy co rok wymienić całą gaderobę, to należy powiedzieć ILE to
          kosztuje, a nie rozwodzić się o trudnościach wymiany całorocznej garderoby.

          "Jak więc rozwodząca się matka ma wyliczyć średniomiesięczne wydatki?" - a to
          już najbardziej powinno obchodzić matkę, która chyba umie liczyć. Osoba dorosła
          powinna umieć pisać liczby w słupkach i dokonywać prostych obliczeń
          arytmetycznych - dla dobra dziecka oczywiście. A jeśli jej sie nie chce i
          skieruje sprawę do sądu, to i tak bedzie musiała zrobić tabelkę...
          • 374.4w Re: Myślenie postawione na głowie. 25.05.07, 21:16
            tricolour napisał:

            > Bo ile kosztuje dziecko jest rzeczą policzalną. Bierze sie rachunki i się sumuj
            > e
            > - nie jest to wielka filozofia.


            teoretycznie nie jest, dla mnie ponizające jednak byłoby np.liczenie kromek
            chleba,plasterków wędliny, owoców,chochelek zupy i tworzenie działań, dzielenie,
            mnożenie,aby dowiedzieć się ile kosztuje mnie utrzymanie mojego dziecka. A co
            np. z prądem? Skąd mam wiedzieć ile energii zuzywam ja, a ile dziecko?
            Koszty te mogą być tylko przybliżone
            • tricolour I to jest to myślenie postawione na głowie... 25.05.07, 21:30
              ... bo polega ono na mnożeniu problemów w sytuacji kiedy trzeba rozwiązać
              sprawę. Problem polega na tym, że jedzenie nie kosztuje lwiej częsci alimentów,
              a np. prąd, to w ogóle jest jakieś 50zł miesięcznie na wszystkich.

              Ale jeśli ktoś nie chce włozyć odrobiny wysiłku w policzenie, to i wynik tego
              jest marny. Ojciec dziwi się, że matka tyle żąda. Matka jest niezadowolona, że
              ojciec sknera odbiera dziecku należne pieniądze... I to jest bardzo żałosne, bo
              alimenty, to jedyna rzecz, która trzeba omówic po rozwodzie.

              I oczywiście, że masz racje pisząc, że koszty mogą być tylko przyblizone. Ale
              przyblizone do czego? Do 300 czy 1000zł?
              • 374.4w Re: I to jest to myślenie postawione na głowie... 25.05.07, 22:05
                tricolour napisał:

                > ... bo polega ono na mnożeniu problemów w sytuacji kiedy trzeba rozwiązać
                > sprawę. Problem polega na tym, że jedzenie nie kosztuje lwiej częsci alimentów,

                to zależy od wysokości alimentów.Jeżeli kosztuje ono mies. ca 200 zł, a alimenty

                wynoszą 300 zł to wg.mnie jest to lwia część. Kiedyś liczyłam ile kosztuje
                jedzenie mojego dziecka i wyszło ok. 400 zł.

                > a np. prąd, to w ogóle jest jakieś 50zł miesięcznie na wszystkich.

                jaką Ty masz taryfę???

                >>
                > I oczywiście, że masz racje pisząc, że koszty mogą być tylko przyblizone. Ale
                > przyblizone do czego? Do 300 czy 1000zł?



                Przy założeniu, że dziecko jada normalnie (tj. nie chleb z dżemem na zmianę z
                białym serem, na obiad coś poza pierogami z baru za 2zł, do picia sok, a nie
                woda ze studni)), chodzi do kina, kupuje książki, gazety, ma więcej niż 2 pary
                butów, że 2 kurtki, sweter, koszulki, chodzi na dodatkowe zajęcia (np. języki)
                2x w roku dłuższe wyjazdy z domu, czasami weekend poza domem to 1000zł nie jest
                oszałamiającą kwotą.Dodając oczywiście wkład matki.

                PS. Alimenty mam z 2000r. w wys. 300zł, Przez ostatnie pól roku ojciec kupił
                dziecku buty i raz dał pieniądze na lekarstwa (przeziębienie)
                • tricolour Taryfę mam normalną... 25.05.07, 22:21
                  ... taką zwyczajną dla gospodarstwa domowego. Na niczym nie oszczędzam - cały
                  wieczór chodzi domowy komputer, do tego laptop (albo dwa jesli pracuję),
                  telewizor też cały wieczór, pralka ze trzy razy w tygodniu, nie mam oszczędnych
                  żarówek bo mają zimne światło, lodówka też działa. I za to wszystko płacę
                  50/miesiąc.

                  A co do kwoty, to 1000 na dzieciaka to nie są kokosy, ale to też zależy od wieku
                  - moja córka (17+) ma wyliczone na ok 1500 (na dwoje rodziców po równo). Może
                  nie jest to jakoś szaleńczo dużo, ale pamiętac trzeba, że w skali roku jest to
                  18 tysięcy gotówką. Prezentów, wspólnych wyjść i "kasy na telefon" nie liczę.
                  • 374.4w Re: Taryfę mam normalną... 25.05.07, 22:38
                    tricolour napisał:

                    > ... taką zwyczajną dla gospodarstwa domowego. Na niczym nie oszczędzam - cały
                    > wieczór chodzi domowy komputer, do tego laptop (albo dwa jesli pracuję),
                    > telewizor też cały wieczór, pralka ze trzy razy w tygodniu, nie mam oszczędnych
                    > żarówek bo mają zimne światło, lodówka też działa. I za to wszystko płacę
                    > 50/miesiąc.

                    wcześnie napisałeś,że 50zł na wszystkich, zdecyduj się czy ci wszyscy to kilka
                    osób, czy ty jeden?

                    >
                    > A co do kwoty, to 1000 na dzieciaka to nie są kokosy, ale to też zależy od wiek
                    > u
                    > - moja córka (17+) ma wyliczone na ok 1500 (na dwoje rodziców po równo). Może
                    > nie jest to jakoś szaleńczo dużo,
                    ale

                    pamiętac trzeba, że w skali roku jest to
                    > 18 tysięcy gotówką.


                    to podliczanie wydatków na własne dziecko jest wredne!!! pokaż te obliczenia
                    córce jak już zacznie sama się utrzymywać, ile żywej gotówki musiałeś na nią
                    wydać.podlicz jej też ile żywego czasu,emocji, uczuć, rozmów, wątpliwości jej dałeś
                    • tricolour A coś Ty taka wściekła? 25.05.07, 22:50
                      Przecież to nie je jestem skąpym ojcem Twojego dziecka, a o swoje dbam.

                      Co do rachunku za prąd, to zauważ, że duża lodówka na jedną osobą pracuje "na
                      okrągło" tak samo jak by tam było 10 kotletów na pięć osób. Poza tym trzy
                      komputery też nie u każdego. Może u kogoś pralka lata codziennie, ale też bez
                      przesady - 5kg ciuchów, to naprawdę dużo. No... tyle wydaję ja, ale może inni
                      wydaja więcej. Jesli uważają, że za dużo, to niech szukają oszczędności.

                      Moja córka zna te obliczenia, bo prawie dorosła osoba powinna wiedzieć co ją
                      czeka za lat kilka. I wcale nie jest obrażona, tym bardziej, że może na mnie
                      liczyć nie tylko finansowo.
                      • jarkoni Re: A coś Ty taka wściekła? 26.05.07, 02:02
                        Tri, ostatnie zdanie przesądza..
                        Właściwie i Twoje i Francji, bo nie same wyliczenia i kasa się liczy, ale i co
                        dałeś od siebie poza kasą..
                        I wiem to bardzo dobrze
                      • 374.4w Re: A coś Ty taka wściekła? 26.05.07, 12:13
                        tricolour napisał:

                        > Przecież to nie je jestem skąpym ojcem Twojego dziecka,

                        nie przypominam sobie sobie bym chciała ci to udowodnić, zgodnie ze swoją
                        forumową wredotą doszukujesz sie zaczepek tam gdzie ich nie ma


                        a o swoje dbam.


                        i fajnie,prawidłowo, nie uważam jednak by był to powód do dumy, dbanie o dziecko
                        jest nierozerwalnie związane z funkcją rodzica
                        >
                        > Co do rachunku za prąd, to zauważ, że duża lodówka na jedną osobą pracuje "na
                        > okrągło" tak samo jak by tam było 10 kotletów na pięć osób. Poza tym trzy
                        > komputery też nie u każdego. Może u kogoś pralka lata codziennie, ale też bez
                        > przesady - 5kg ciuchów, to naprawdę dużo. No... tyle wydaję ja, ale może inni
                        > wydaja więcej. Jesli uważają, że za dużo, to niech szukają oszczędności.


                        nie odpowiedziałeś na moje pytanie
                        >
                        > Moja córka zna te obliczenia, bo prawie dorosła osoba powinna wiedzieć co ją
                        > czeka za lat kilka. I wcale nie jest obrażona, tym bardziej, że może na mnie
                        > liczyć nie tylko finansowo.


                        w sumie dobra ta pointa
          • angoisse osoba dorosła to takze ojciec 25.05.07, 23:45
            ktory dopiero zamierza sie z matka swoich dzieci rozwiexc, ale do tej pory z
            nimi zyl i moze jakims cudem zauwazyl ze te dzieci są , zyja na jakims tam
            poziomie, jedzą , zuzywają, korzystają i kosztują.

            Wiec niechze sobie ten ojciec weźmie kartke do ręki i rachunki i policzy ile te
            jego dzieci mogly kosztowac jak z nimi żyl pod jednym dachem, niech sie dopyta
            o szczegoly tychze dzieci, oraz niefortunnie poslubiona małzonkę ,

            a jak mu wyjdzie jakas suma to niech z tąże małżonką przedyskutyje czy ta suma
            będzie suma godziwą na jego własne pozostawione przy żone dzieci i czy to suma
            ostateczna czy dzieci załapia się jeszcze od niego da dyche w miesiacu na kino.

            - a nie , rzuca z powietrza kwotę pi razy oko najlepiej minimalną i zostawia na
            barkach małżonki nie tylko dzieci, ale tez dla niej żenujący przymus
            udowadniania mu ze daje na dzieci za mało.



    • misbaskerwill Re: Alimenty na dzieci 25.05.07, 17:33
      Tak jak napisali wcześniej Panowie: najbardziej ok jest taka kwota, która pasuje
      żonie i Tobie.
      Łatwo powiedzieć, że ktoś płaci śmieszne pieniądze, ale może ten ktoś np.
      zostawia żonie wspólne mieszkanie.
      A może, najzwyczajniej na świecie, zarabia poniżej średniej krajowej.
      A zapewniam Was, że takich osób jest ponad połowa - nie każdy jest prezesem...
      Dlatego w sądzie decyduje się o tak ważnej sprawie, a nie na forum.

      Niektóre matki znakomicie sobie radzą nawet z ww. kwotą, dla innych 1000 zł na
      jedno dziecko to straszne sknerstwo - ale to już chyba inna kwestiawink
      • burza4 Re: Alimenty na dzieci 25.05.07, 18:23
        osobiście śmiem wątpić, czy żonie pasuje, kolega na razie się dopiero
        zastanawia ile zaproponować, i najwidoczniej ma obawy żeby stara sama nie
        skorzystała przez przypadek z tej oszałamiającej kwoty smile

        w tym konkretnym przypadku autor przyznał, że "żona zarabia mniej
        ode mnie ale znacznie POWYŻEJ ŚREDNIEJ" - skoro tak, to jego zarobki znacznie
        odbiegają od głodowych. I w takiej sytuacji oferowanie alimentów mniejszych niż
        ma niejeden bezrobotny "bo żona i tak sobie sama poradzi" jest dość żenujące,
        nie sądzisz?

        skoro oboje do tej pory zarabiali dobrze, to dzieciom po rozwodzie nie powinien
        się obniżyć standard. Jak przypuszczam nikt nie żałował np. na wakacje dla
        dzieci i nie ubierał ich w lumpeksach. Przy zaproponowanej kwocie na wakacje
        odlożyć się nie da, więc albo matka przejmie ciężar nie tylko codziennych
        obowiązków, ale i finansowania potrzeb dzieci - albo dzieci będą żyły na
        niższym poziomie, bo tata ma węża w kieszeni. Ludzie, państwowe przedszkole
        kosztuje prawie 400 zł miesięcznie!
        • misbaskerwill Re: Alimenty na dzieci 25.05.07, 18:34
          Ok. Faktycznie nie zauważyłem, dopisku "znacznie powyżej średniej".
          Ale wiesz, jeśli żona zarabia naprawdę powyżej średniej, to dzieci nie umrą z
          głodu, naprawdęsmile
          A skoro JUŻ zarabia powyżej średniej, to po rozwodzie nie będzie musiała tyrać w
          Biedronce po godzinachsmile.

          Poza tym, nie wiadomo, jak dogadają się z żoną w sprawie dzieci.
          Nie każdy tatuś po rozwodzie zostaje jedynie bankomatem.
          Niektóre matki pozwalają im dalej być ojcami, jeśli też oni tego chcą.
          To chyba ważniejsze niż pieniądze???

          Ale takich dyskusji było już zbyt wiele i nie będę tego kontynuował...

          Chciałem tylko zaznaczyć:
          Nie sądźcie, bo i tak będziecie sądzeni...
          Luk nie opisał pełnej sytuacji... A tak naprawdę, dopiero w oparciu o pełny
          obraz, można dokonywać próby właściwej oceny.

          I nie dziwię się mu, że woli zapytać na forum.
          W końcu widać, jakie burzliwe reakcje wywołuje samo hasło 'alimenty'...
        • z_mazur Re: Alimenty na dzieci 25.05.07, 20:07
          No właśnie przedszkole kosztuje prawie 400 zł, czyli jeśli oboje rodzice łożą na dziecko to zostaje jeszcze ponad 200 zł na kolacje i ubranie miesięcznie, już wydaje mi się, że to nie jest jakoś bardzo tragicznie, a jeśli oprócz tego ojciec będzie miał ochotę coś kupić od siebie to robi się już wcale nie taka "śmieszna" kwota.

          A nie ma nic gorszego niż ojciec, który ma poczucie krzywdy płacąc zbyt wysokie jego zdaniem alimenty, bo powoduje to u niego uczucie, że skoro i tak się zbyt wiele od niego wymaga, to on jest zwolniony od jakiejkolwiek innej odpowiedzialności.
          • crazyrabbit Re: Alimenty na dzieci 25.05.07, 20:16
            > wydaje mi się, że to nie jest jakoś bardzo tragicznie, a jeśli oprócz tego ojc
            > iec będzie miał ochotę coś kupić od siebie to robi się już wcale nie
            taka "śmie
            > szna" kwota.
            >
            Właśnie , jeżeli bedzie miał ochote cos kupić.... A jak nie ma ochoty , bo
            uważa że jak rzuci z łaską 300 PLN na utrzymanie 13-latki to juz wszystko? Nie
            dokłada do niczego , nawet połowy za wycieczkę młodej nie zapłacił... nie
            zabiera nigdzie , nie kupuje nic kompletnie.... I wtedy to JEST smieszna kwota :
            (

            >
            > A nie ma nic gorszego niż ojciec, który ma poczucie krzywdy płacąc zbyt
            wysokie
            > jego zdaniem alimenty, bo powoduje to u niego uczucie, że skoro i tak się zbyt
            > wiele od niego wymaga, to on jest zwolniony od jakiejkolwiek innej odpowiedzia
            > lności.
            >
            I płacąc smieszne alimenty uwaza sie za wielce pokrzywdzonego....

            Ech.... no comments....
            • z_mazur Re: Alimenty na dzieci 25.05.07, 21:11
              No i to jest właśnie ten drugi przypadek. Skoro ojciec się nie poczuwa, to po to jest własnie sąd, żeby ocenił zasadność żądań matki i potencjalne możliwości zarobkowe ojca i "zmusił" go do ponoszenia wydatków na dziecko w adekwatnej wysokości.
              • crazyrabbit Re: Alimenty na dzieci 25.05.07, 21:22
                Taaaa... szczególnie jak on "głodem przymiera"...
                Dzisiaj sie dowiedziałam , że sprzedał auto , dołozył (sporo!) i kupił nowe.
                Którego nie zarejestrował na siebie sad
                Chyba ma niezłych doradców sad
                • z_mazur Re: Alimenty na dzieci 25.05.07, 21:26
                  Z tymi doradcami to pewnie ich ma, pytanie tylko czy rzeczywiście dobrych.
                  Ty masz forum... smile

                  A co do auta, to jeśli je sprzedał już po waszym rozstaniu, a stanowiło ono przecież wasz wspólny majątek i nie podzielił się z Tobą środkami ze sprzedaży to można go do tego zmusić, zarzucając mu działanie w złej wierze.
                  • crazyrabbit Re: Alimenty na dzieci 25.05.07, 21:31
                    Zmusić... juz to widzę...
                    Nie chce mi się walczyć , tylko niedobrze mi sie robi jak widzę , ze pieniadze
                    to złoty cielec , który jest wazniejszy dla niego od własnej córki.

                    Jak to w tym filmie było? "Piniondze to nie fszystko ale fszystko bez piniendzy
                    to h*j"
                    • z_mazur Re: Alimenty na dzieci 25.05.07, 21:33
                      Oczywiście, święty spokój ma też swoją cenę, w tym przypadku bardzo wymierną.

                      smile
                  • crazyrabbit Re: Alimenty na dzieci 25.05.07, 21:37
                    > Z tymi doradcami to pewnie ich ma, pytanie tylko czy rzeczywiście dobrych.

                    Oj tak , kilku z nich od kilku lat skutecznie unika płacenia alimentów. I są
                    bezkarni sad Myslę , że swoją wiedzą i doświadczeniem dzielą się po
                    przyjacielsku z moim ex.
                    • z_mazur Re: Alimenty na dzieci 25.05.07, 21:42
                      W niektórych gminach zaczyna być stosowana praktyka odbierania prawek jazdy uchylającym się od płacenia alimentów.

                      Na wielu facetów to dobra metoda nacisku.
                      • crazyrabbit Re: Alimenty na dzieci 25.05.07, 21:48
                        Nie znasz filozofii mojego ex? "No to bez prawka będę jeździł"
                        No i jeździłby...
                        • crazyrabbit Bez "sęsu" to wszystko.... 25.05.07, 21:54
                          Najpierw sie rozwiodę , a potem będę myśleć , jak wywalczyć godziwe alimenty..
                          Bo inaczej będzie wojna , a ja już chcę mieć formalnie zamknięty ten rozdział w
                          moim życiu.
                          I tyle...
          • pszczolkalodz czy ja czegos nie rozumiem? 25.05.07, 20:16
            we wczesniejszych postach mozna wyczytac ze bezroboty facet placi wiecej! A
            autor watku pisze ze zarabia duuuzo powyzej sredniej, czy wy naprawde uwazacie
            ze 300 pln to jest kwota ok???? Czy liczycie takie rzeczy jak wizyty u lekarza,
            stomatolog, zajecia dodatkowe????? ewentualna opiekunka jak sie pochoruja a ex
            bedzie musiala isc do pracy, bo wiemy jakie sa warunki. Ej chlopaki!!!!! Ja
            rozumiem za facet nie ma kasy, to ok, tym bardziej ze pewnie tata bedzie chcial
            pojsc z dziecmi do kina czy na pizze, ale tutaj jest poruszana inna kwestia!!!!
            Przeraza mnie ze teraz jakos to rownouprawnienie sie budzi. AUTOR ZADAJE
            PYTANIE CZY TO NIE JEST ZA DUZO!!!! Dobrze ze tutaj pisze i nie powinien sie
            obrazacna slowa krytyki, bo chyba po to je zadal. Ale moje zdanie jest
            takie "TAK W TWOIM PRZYPADKU JEST TO ZA MALO"
            • crazyrabbit Re: czy ja czegos nie rozumiem? 25.05.07, 20:20
              Wiesz Pszczółko , miejmy nadzieję , że sąd ustali alimenty odpowiednio wysokie
              do możliwości zarobkowych i potrzeb dzieci....
              • pszczolkalodz Re: czy ja czegos nie rozumiem? 25.05.07, 20:38
                oby bylo jak mowisz . Troche mi sie krew sciela haha, prosze prosze piatek i
                adrenalinka w sam raz na remontowy wieczorsmile))
                • misbaskerwill hihi 25.05.07, 20:45
                  pszczolkalodz napisała:
                  > oby bylo jak mowisz . Troche mi sie krew sciela haha, prosze prosze piatek i
                  > adrenalinka w sam raz na remontowy wieczorsmile))

                  Polecamy się na przyszłośćsmile
                  • crazyrabbit Re: hihi 25.05.07, 20:51
                    Ty sie tu Misiu nie hihihaj , bo to poważna sprawa jest...

                    A mój ex mnie czasem dobija sad Kufa , wystarczyłyby mi te śmieszne ochłapy ,
                    gdyby kupował młodej cokolwiek , dokładał do szkoły , na wycieczki... nawet do
                    kina jej goddamnedmotherfu**er nie zabierze...
                    Tylko na rower zabiera , bo za darmo...
            • z_mazur Re: czy ja czegos nie rozumiem? 25.05.07, 20:59
              Pszczółko może ja jestem idealistą, ale...

              Zakładam w tym momencie dobry układ pomiędzy rozwiedzionymi rodzicami, to jest założenie podstawowe.

              W tym momencie alimenty powinny pokryć podstawowe codzienne potrzeby dziecka. Jeśli układ między rodzicami jest dobry, jest zainteresowanie sprawami dziecka i jego potrzebami przez obie strony, to kwestią dogadania się między rodzicami jest to czy poniosą jakieś dodatkowe wydatki wspólnie.

              Oczywiście jeśli układy są kiepskie to wtedy trzeba się zdać na rozsądek sądu i niech on ustali alimenty uwzględniając wszystkie potrzeby dziecka i możliwości zarobkowe obojga rodziców.

              W moim wcześniejszym poście chodziło mi o to, że zbyt wygórowane żądania finansowe kobiet często powodują, że ojciec traci zainteresowanie sprawami dziecka i jego rola zaczyna się ograniczać do wypłacania tylko i wyłącznie ustalonej kwoty alimentów. Ojciec czuje się zupełnie zwolniony z jakiejkolwiek odpowiedzialności. Myślenie jest "przecież płacę tak dużo, więc czego jeszcze ode mnie chcą".

              Może to z mojej strony naiwność, ale radziłbym zawsze spróbować przed sprawą sądową przez jakiś czas z niższą kwotą i zobaczyć jakie będą reakcje ojca na inne potrzeby dziecka.

              Zresztą moja reakcja na zbyt wygórowane żądania matki mojej córki była podobna. Mimo że wcześniej płaciłem ustaloną kwotę i często przejawiałem inwencję i zainteresowanie czy dziecko czasem czegoś nie potrzebuje. Po postawieniu takich żądań w pozwie o alimetny na jakiś czas się zjeżyłem i przestałem wydawać jakiekolwiek dodatkowe pieniądze na dziecko "no bo z jakiej racji". Suma sumarum pieniądze wydawałem podobne, ale z poczuciem niesprawiedliwości. Oczywiście cierpiały na tym moje relacje z dzieckiem, czyli w konsekwencji cierpiało dziecko. Czyli mimo, że moja żona finansowo na tym nie zyskała to jednak jej postawa odbiła się na dziecku, takie pyrrusowwe zwycięstwo.

              Chodzi mi o to, że jeśli relacje między rodzicami są poprawne to może warto się zastanowić, czy jest sens je psuć takimi żądaniami.
              • crazyrabbit Re: czy ja czegos nie rozumiem? 25.05.07, 21:11
                > Może to z mojej strony naiwność, ale radziłbym zawsze spróbować przed sprawą

                > dową przez jakiś czas z niższą kwotą i zobaczyć jakie będą reakcje ojca na
                inne
                > potrzeby dziecka.
                >

                Spróbowałam. Reakcja zerowa. No i co dalej mi radzisz Chłopaku?
                • z_mazur Re: czy ja czegos nie rozumiem? 25.05.07, 21:20
                  Odpowiedź pod Twoim wcześniejszym postem. smile
              • tricolour W pełni się zgadzam... 25.05.07, 23:04
                ... i to tym bardziej, że jak wynika z tej dyskusji, matki maja trudności z
                policzeniem "plasterków kiełbasy i chochelek zupy dla dziecka" choc nikt tego
                nie wymaga.

                Z niechęci do tego jedynego wspólnego działania rodziców - ustalenia alimentów -
                biorą sie problemy z alimentami.
              • pszczolkalodz no to ja sie pytam 25.05.07, 23:06
                Ciebie, drogi kolego, zakladajac ze masz sytucje finansowa duuuuzo!! powyzej
                sredniej krajowej (oczywiscie nie znam Twojej sytuacji) i dobre stosunki z ex
                to powiedz tak szczerze czy myslalbys ze 300 zeta to jest ZA DUZO???? Z_mazur,
                przeciez wiesz ile kosztuje zycie, ile kosztuja wydatki bierzace. Zakladam ze
                wydajesz/my bo i ja tez duzo wiecej niz 300 zeta na zabawe i nasze
                przyjemnosci a tutaj sprawa nie rozbija sie o przyjemnosci tylko o zycie. Ja
                sie po prostu dziwie ze ktos z taka dobra sytuacja finansowa moze zadac
                pytanie, czy to jest za duzo? !!!!
                Chce byc moj drogi dobrze zrozumiana, bo
                - przy Twoich załozeniach masz racje, oczywiscie jesli sa dobre kontakty z ex
                to zakladam ze jesli by Ci ona powiedziala ze jest jakis dodatkowy wydatek (
                choroba, leki "zielona szkola") to Ty chetnie w nim "uczestniczysz". Natomiast
                przy zalozeniu z "gory" ze 300 zeta to jest za duzo mam prawo w to watpic bo
                - jesli ktos zarabia duuuzo ponad srednia krajowa to i duzo wydaje
                - bo wie ze 300 zeta to jest "pikus" w dzisiejszych czasach
                - bo pewnie buty autora postu tyle kosztuja
                - bo to tez JEGO dzieci
                ja rozumiem np: autor jest zly na ex i nie chce dawac kasy do reki, wiec daje
                300 zeta, ale oplaca przedszkole, opieke lekarska albo cos tam i to wlasnie
                TUTAJ NIE CHODZI O WYSOKOSC PIENIEDZY!!! tylko zainteresowanie, checi, czyli to
                o czym Ty mowisz. A powiedz mi czy Ty chlopaku z_mazur wyczytales jakas wiez w
                poscie autora z dziecmi, zalozenie ze bardzo je kocha i chce dla nich jak
                najlepiej??? Czy mi cos umknelo??? Chyba nie Pan chce szybkiego rozwodu, dac
                300 zeta i witaj nowy swiecie. Aaaa i ostatnia ale istotna sprawa w poscie
                autora nic nie ma o zadaniach przyszlej ex czy "graniu sobie na nerwach" wrecz
                przeciwnie jest spokoj, zgoda normalnie sielanka i dlatego tez mam prawo sadzic
                to co pisze. P.S. ja wiem co chciales przekazac, Ty byles w "podobnej"
                sytuacji aczkolwiek innej, ja jestem z boku i mnie latwiej jest ocenic pewne
                rzeczy i byc bardziej obiektywna dla konkretnej sprawy. Tak myslesmile)))))))
                Buziak wieczorny od pszczolki "upitolonej" remontowym pylem
                • tricolour Przecież autor grzecznie pyta "dużo czy mało"... 25.05.07, 23:10
                  ... a dostaje emocjonalne odpowiedzi, że to żałosne i straszne. Powinien raczej
                  usłyszeć, że to MAŁO i do tego skromną wyliczankę na dowód, że 600 na 2 dzieci
                  to MAŁO. Nie żałośnie, nie strasznie, ale MAŁO.
                  • pszczolkalodz jesli bawimy sie w gre slow 25.05.07, 23:22
                    to autor powinien zadac pytanie CZY TO NIE JEST ZA MALO!!! a nie czy za duzo
                    suptelna roznica, ale ile zmienia. Nie wydaje Ci sie Tri ze troche sie zblaznil
                    autor tym pytaniem, piszac pozniej ze ma bardzo dobra sytuacje finansowa?
                    Powiedz mi jak Ci dam 5 zeta np. na Twoje wyjsciowe ubranie to jest za duzo?
                    • tricolour Może się i zbłaźnił... 25.05.07, 23:52
                      ... jego sprawa.

                      Wam też niewiele brakuje przez emocjonalne podejście.
                      • angoisse czepiasz sie 25.05.07, 23:56
                        Wam?
                        moze kobiety w ten sposob chca "wstrzasnąć" autorem? Ty używasz często cynizmu
                        do "wstrzasów" uwazajac to za swietny motyw, kobietki moga uzywac emocji. Kazdy
                        sposob dobry. a Ty za bardzo innych oceniasz pod swoje kopytko.
                        • tricolour Nie za bardzo... 26.05.07, 00:11
                          ... oceniam jedynie przez swoje kopytko. Nie mam innych, oprócz swoich,
                          kryteriów oceny.
                      • pszczolkalodz nie moze a na pewno. 26.05.07, 00:28
                        ja nie mam emocjonalnego podejscia do tej sprawy bo ja nie mam dzieci. Wiec zle
                        sobie wytlumaczyles moje stanowisko, chodzi mi o istote sprawy. Super ze
                        bronisz autora postu pewnie jest mu z pewnoscia milo ale nie jestesmy tutaj
                        zeby sie "klepac" po ramieniu, gdy nie ma ku temu powodu. A na zadane pytanie
                        kazdy ma prawo odpowiedziec tak jak sadzi. Myle sie?
                • ivone7 Re: no to ja sie pytam 26.05.07, 00:10
                  przeczytalam wszystkie posty..i tak mi sie nasunelo, nie wiem, czy autor watku
                  oddawal cala swoja pensje dowspolnego gospodarstwa, zakladajac ze tak..na 4
                  osoby bylo do utrzymania ponad dwie srednie krajowe..
                  teraz zona zostaje sama z dwojka dzieci z jedna srednia krajowa..a wlasciwie
                  wydatki prawie te same..
                  jedno dziecko przedszkole...czesne w lodzi 210 plus wyzywienie ok 60 zl, i
                  dodatkowo wycieczki, teatry, przedstawienia w przedszkolu...wlasciwie
                  obowiazkowe ok 50 zl miesiecznie..
                  drugie szkola..jestem na bierzaco..obiady ok 60 zl miesiecznie, swietlica,
                  rzezba, plastyka 15 zl miesiecznie, zeszyty i reszta kredek ciagle uzupelniana
                  ok 30 zl miesiecznie, do tego komitet rodzicielki 80 zl, ksiazki ok 170 zl,
                  wyprawka 80 zl rocznie..aaa i wycieczki, kina teatry np w maju zaplacilam 65
                  zl na takie wyjscia..
                  nie licze ubran, podartych rajstop, ktore trzeba naokraglo kupowac, oraz buty
                  na sezon, bo noga rosnie..ale matka ma tez ochote pojsc z dzieckiem do kina,
                  czy wyjechac na wakacje..nie moze calej swojej pensji przeznaczac na oplaty,
                  sami wiecie ile to kosztuje, oraz na dzieci..oczywiscie mozemy zrobic
                  szczegolowe wyliczenia..i moze osoby bedace z dziecmi zrobia wyliczenia ile ich
                  pensji idzie na utrzymanie dzieci i jaka czesc tego stanowia alimenty...bo
                  koszty powinny byc dzielone po polowie..i na miare mozliwosci finansowych
                  rodzicow oczywiscie, ale dzieciom po rozwodzie nie powinno sie pogorszyc..


                  • angoisse Re: no to ja sie pytam 26.05.07, 00:18
                    dla mnie jest rzeczą dość smutna, ze ojciec własnych dzieci, (nie wiem w jakim
                    wieku sa) pyta tu (lub sąd) ile to on musi dac slimentów na te dzieci,...jak
                    przeciez z żoną zostaja a ona nie zarabia źle.
                    alleluja.
                    To ojciec dotychczas nie uczestniczył w życiu tychze dzieci, rodziny, i nie wie
                    ile "takie cuś" może kosztowac? nie zainteresował się dotychczas wydatkami na
                    własne dzieci? Jak to panowie jest? Rzucacie kasę na stół i kropka
                    a "gospodarstwem" zajmuje sie zona? Moj ojciec tak miał, ale on starej daty
                    był, niereformowalny.
                    • ivone7 Re: no to ja sie pytam 26.05.07, 00:25
                      wiesz, ja dopiero na sprawie rozwodowej dowiedzialam sie ile moj ex zarabial
                      nawet wtedy gdy bylismy razem..
                      wplacal na nasze wspollne konto 500 zl, jesli mial dobry humor, ja z niczym nie
                      podpadlam..czyt.robilam co chcial..dostawalam jeszcze 300 zl, jesli bylo cos
                      nie tak, spojrzalam w prawo, nie w lewo..niestety nie dostawalam..
                      nie interesowal sie niczym, co ile kosztuje, ile czynsz, prad, ubezpieczenia
                      itd..
                      dla mnie tez to bylo zenujace...ale chyba bardziej upokarzajace bylo to, ze
                      caly czas bylam oklamywana...ale nic to, bylo minelo...
                  • tricolour No to policzmy. 26.05.07, 00:24
                    1. Przedszkole: 210+60+50=320, rocznie 3500
                    2. Szkoła: 60+15+30+80=185, rocznie 1850 oraz ksiązki i wyprawka daje 2100
                    3. Ferie: 1000
                    4. Wakacje: 2000
                    5. Prezenty 1000
                    6. Choroba, leki itp 1000
                    7. Niespodziwane wydatki 1000

                    Suma=11600, czyli dla równego rachunku 12000. Daje to miesiecznie 1000 zł na
                    obydwoje rodziców. Doliczyc trzeba jedzenie + ubranie i da się zmieścić w 500zł.
                    Czyli jedno dziecko, grubo policzone, to góra 1500zł. 750 na rodzica.

                    Czyli "obliczenie", a włąściwie oszacowanie jest możliwe...
                    • ivone7 Re: No to policzmy. 26.05.07, 00:28
                      czyli tri, co powinienes koledze napisac...bracie 1500 zl powinienes placic na
                      obydwoje dzieci..i to jest tak z grubsza...
                      i mysle ze byloby to ok..
                      • tricolour Nie przesadzaj... 26.05.07, 00:33
                        ... dwoje dzieci to finansowo nie jest 2x jedno dziecko. I nie "z grubsza"
                        liczone, tylko GRUBO liczone. Wydajesz 1000zł na osobę na dwutygodniowe ferie
                        zimowe?
                        • nangaparbat3 Re: Nie przesadzaj... 26.05.07, 00:35
                          tricolour napisał:

                          Wydajesz 1000zł na osobę na dwutygodniowe ferie
                          > zimowe?
                          a ile wg Ciebie kosztuje obóz narciarski dla dziecka?
                          • tricolour Nie wiem. 26.05.07, 00:36
                            • ivone7 Re: Nie wiem. 26.05.07, 00:40
                              to twoja corka nie jezdzila na kolonie, ferie zimowe...?
                              a gdzie ty spedzasz wakacje podaj adres na priv..moze beda mieli wolne pokoje,
                              to moze za 500 zl na tydzien pojade z mloda...
                              • angoisse Re: Nie wiem. 26.05.07, 00:44
                                ja tez chce te namiary!! kolezanki w tym roku nie moga jechac z dziecmi na
                                wakacje bo albo to, albo konieczne do zawodu studia na ktore musza miec kase.
                                wiec w takiej cenie to z pocałowaniem ręki ustawiam sie w kolejce i rezerwuje
                                min 3x 1+1 !smile
                                • z_mazur Re: Nie wiem. 26.05.07, 09:02
                                  Moja córka jest członkinią drużyny harcerskiej. Za dwutygodniowy obóz żeglarski zapłaciłem w tym roku 600 zł, co jeszcze pokrył mój zakład pracy z ZFŚS (ale zdaję sobie sprawę, że nie każdy pracuje w takiej firmie).
                    • nangaparbat3 Re: No to policzmy. 26.05.07, 00:33
                      A kino teatr koncert wesołe miasteczko? Basen tenis etc.? a przenty dla
                      kolezanek/kolegów? Kieszonkowe? A mieszkanie, gaz, prad, telefony? Przejazdy?
                      Ksiazki płyty czasopisma? ewentualnie - jak na przykład u mnie - utrzymanie
                      zwierząt domowych, tym bardziej ze pies został w domu zgodnie z wola eksa a
                      wbrew mojej?
                      • tricolour Geniusz jakiś... 26.05.07, 00:36
                        ... tenis, basen, telefony, własne mieszkanie, prąd i gaz, oraz zwierzyniec...

                        tongue_outP
                        • angoisse Re: Geniusz jakiś... 26.05.07, 00:42
                          to teraz powiedz na jakie zajęcia pozalekcyjne chodzi twoje dziecko. o ile
                          wiesz na jakie.
                          • tricolour Na francuski. 26.05.07, 00:44
                            ... ale nie pytaj ile to kosztuje, bo nie wiem. Nie jesteśmy rodziną i nie musze
                            wiedzieć takich szczegółów.
                            • angoisse Re: Na francuski. 26.05.07, 00:48
                              to ciekawe, ze twoje dziecko dla ciebie nie jest rodziną.
                              gdybys zarabial mniej to bys dokladnie wiedzial czy ten francuski aby nie
                              kosztuje za dużo.
                              • tricolour Przesada... 26.05.07, 00:53
                                ... i nadinterpretacja z "córką, która nie jest rodziną".

                                A tak z ciekawości. Ile dostajesz tych alimentów?
                      • angoisse Re: No to policzmy. 26.05.07, 00:40
                        no własnie... dorosły na wakacjach moze sie zadowolic widokami morza z recznika
                        i mineralną, ale dziecko chce loda, pontona, wesole miasteczko, soczek, owoc,
                        naszyjnik z rybką.. i co? powiedzieć lez na ręczniku bo na to nas stac?
                        • tricolour Czy Wy rozumiecie zwyczajną ludzką mowę? 26.05.07, 00:43
                          Nie wyliczajcie mi lodów na patyku, pontonów i pomarańczy tylko powiedzcie ILE
                          TO MA KOSZTOWAĆ!!!

                          Facet ma zrobić, kurwa, przelew bankowy, a tam sie wpisuje LICZBĘ złotówek, a
                          nie pontony i lody, które Was zadowolą.

                          No...
                          smile))
                          • angoisse Re: Czy Wy rozumiecie zwyczajną ludzką mowę? 26.05.07, 00:47
                            to sobie policz. idz na miasto z kalkulatorkiem i notuj jakie są ceny czego,
                            patrz co dzieci jedza na ulicach, w czym chodza, co czytaja , czego słuchają.
                            do roboty. albo wez dziecko pare razy ze soba i rob notatki. coż za problem
                            dla odpowiedzialnego tatusia?
                            • tricolour Dokładnie odwrotnie. 26.05.07, 00:49
                              Potrzeby ma dziecko. Dziecko ma zanotować potrzeby, zapisać na kartce i
                              przekazać tatusiowi. Jeśli dziecko jest za małe, to ma to zrobić mama.

                              A tatuś ma mieć pieniądze i zaspokoić te potrzeby.
                              • ivone7 Re: Dokładnie odwrotnie. 26.05.07, 00:50
                                gratuluje ci filozofii zyciowej...
                              • angoisse Re: Dokładnie odwrotnie. 26.05.07, 00:51
                                współczuję.
                              • pszczolkalodz to od tego jest tatus???? 26.05.07, 00:52
                                nie wiedzialam. TRI a TY wiesz jak w ogole ma na imie twoja corka?
                          • ivone7 Re: Czy Wy rozumiecie zwyczajną ludzką mowę? 26.05.07, 00:47
                            prosze pana alez doskonale rozumiemy ludzka lepiej powiedziec meska mowe..
                            pan nawet nie wie ile kosztyja kolonie, ferie, itd...
                            wiec uprzejmie donosze ze skakanie po dmuchanej pilce 5zl 2 min, lody maly-2zl,
                            sredni 3zl a duzy 4 zl..i to w zaleznosci od kurortu...
                            ja prosze kulturalnego pana, razem z noclegiem licze na wakacje z mloda, bez
                            szalenstw 100-110 zl dziennie..
                            czy to pan zrozumial?? czy jeszcze bardziej szczegolowo...
                            • tricolour Nie szczegółowo tylko kompleksowo... 26.05.07, 00:50
                              ... bo mnie pojedyncze minuty na trampolinie nie intersują.
                              • ivone7 Re: Nie szczegółowo tylko kompleksowo... 26.05.07, 00:51
                                dodawania i mnozenia w szkolce nie nauczyli???
                                • tricolour Nauczyli, ale to nie ja mam liczyć. 26.05.07, 00:52
                                  • ivone7 Re: Nauczyli, ale to nie ja mam liczyć. 26.05.07, 00:55
                                    wiesz tri i juz sama nie wiem czy mam smiac czy plakac...
                                    generalnie to twoja ex mogla ci wmowic wszystko, bo to ona powinna liczyc a ty
                                    placic...i skoro ci to odpowiada to ok..
                                    • tricolour Oczywiście, że śmiać! 26.05.07, 00:56
                                      Z czego Ty chcesz płakać? Że płacę alimenty w wysokości, która sami ustaliliśmy?
                                      • ivone7 Re: Oczywiście, że śmiać! 26.05.07, 01:01
                                        hihi nie...z twojego sposobu myslenia...i odwracania kota ogonem...
                                        • tricolour A co, Twoim zdaniem, jest odwracaniem kota? 26.05.07, 01:05
                                          • ivone7 Re: A co, Twoim zdaniem, jest odwracaniem kota? 26.05.07, 01:18
                                            tak, bo dokonalam obliczen wyszlo tobie, nie mnie po 750 na dziecko..czyli suma
                                            sumarum 1500 i nagle ty w tyl zwrot..
                                            bo nie umiesz racji przyznac??
                                            • tricolour Jeżelio tak Ci zależy na tych 1500... 26.05.07, 01:23
                                              ... to prosze bardzo - i tak nie moje pieniądze więc nie facet płaci i 2000.

                                              Moje obliczenia są jednak inne. Wiem dokładnie ile kosztuje moje utrzymanie, bo
                                              jestem dośc skupulatny... wiem tez ile kosztuje utrzymanie dwóch dorosłych osób,
                                              bo czasem z dziewczyną "żywimy sie razem".
                                              I nie jest to proste działanie arytmetyczne, że koszt dwóch osób=2x jedna osoba.

                                              Takie mam doświadczenia.
                                              • ivone7 Re: Jeżelio tak Ci zależy na tych 1500... 26.05.07, 01:29
                                                moj drogi ale obliczenia ktore robiles to tylko szkola, przedszkole, lekarz
                                                wakacje itd..czyli potrzeby dziecka..poza domem...
                                                nie liczylismy jedzienia, ubioru, czynszu, butow. pradu, wody,
                                                tv...kosmetykow...ktore to rzeczy da sie ze tak powiem nie mnozyc przez 2...
                                                • tricolour Ja się poddaję! 26.05.07, 01:34
                                                  Bo i tak walczyc nie mam o co, a przegrana pewna. To już kolejny od trzech lat
                                                  wątek i taki sam ma koniec...

                                                  Ale był jeden wyjątek. Pewna nasza koleżanka napisała śliczne wyliczenie i
                                                  poparła je odpowiednimi argumentami, które mnie przekonały, bo był to bliski mi
                                                  sposób myślenia. Napisała ona, że alimenty powinny byc takie wysokie "na ile
                                                  tylko stac faceta". Napisała to odważnie otwartm tekstem, bez krygowania się i
                                                  kręcenia o lodach i pontonach...

                                                  smile)
                                                  • ivone7 Re: Ja się poddaję! 26.05.07, 01:39
                                                    masz racje..poddaj sie..
                                                    te pontony i lody, ktore teraz wysmiewasz, niestety zostaly podane na twoja
                                                    prosbe...
                                                    a skoro tobie bliski ten sposob myslenia...czemu ex zmuszales do liczenia..oraz
                                                    inne matki, bo to one maja przedstawic potrzeby dziecka..
                                                    po raz kolejny tri niestety nie potrafisz zakonczyc dyskusji z klasa i
                                                    honorem...
                                                    i wlasnie to nazywam odkrecaniem kota ogonem...
                                                  • tricolour Widać mamy różne pojęcie honoru... 26.05.07, 01:47
                                                    ... i klasy.

                                                    Ja nawet do klasy zaliczam to, że przez 3 lata pisania na forum nie wytknąłem
                                                    nikomu braku klasy, a bywały bardziej zywiołowe dyskusje. O honorze, czy jego
                                                    braku nawet mowy być nie może... bo z czego on ma wynikać? Z Netowej rozmowy?
                                                  • ivone7 Re: Widać mamy różne pojęcie honoru... 26.05.07, 01:52
                                                    a coz za roznica czy netowa czy realna...
                                                    ja i tu i tu rozmawiam tak samo...i tych samych argumentow uzywam..
                                                    ale faktycznie masz racje, mierze innych swoja miara a nie powinnam..bo
                                                    niektorzy inne maja poglady tutaj w necie, na forum..a inne w zyciu..
                                                  • angoisse Re: Ja się poddaję! 26.05.07, 01:39
                                                    wiec dlaczego nie płacisz 3000? chyba Cię stać?!
                                                  • tricolour Nie ma takiej potrzeby... 26.05.07, 01:47
                                                    ... bym płacił 3000.
                                                  • angoisse Re: Nie ma takiej potrzeby... 26.05.07, 01:52
                                                    jak to nie ma potrzeby? "ojciec powinien placic maksymalnie na ile go stac"
                                                    pewnie matka nie wie, ze cie stac na wiecej, a Ty profilaktycznie milczysz.
                                                  • ivone7 Re: Nie ma takiej potrzeby... 26.05.07, 01:54
                                                    hihi..celnie ujelas..profilaktycznie milczy..bo nikt go nie zapytal..
                                                  • tricolour To nie jest profilaktyka... 26.05.07, 01:55
                                                    ... to jest prywatność. A potrzeby na 3000 nie ma, bo potrzeby dziecka
                                                    ustaliliśmy wspólnie (we trójkę) jakis czas temu.
                                                  • tricolour Żadna profilaktyka... 26.05.07, 01:57
                                                    ... bo exżona to obca osoba.

                                                    PS. Wątek zrobił sie nieczytelny... może przeniesiemy go troszke "w lewo?"
                                                  • ivone7 Re: Żadna profilaktyka... 26.05.07, 02:05
                                                    a moje dziecko mialoby potrzeby na 3 tys zl..
                                                    bo jezdzilabym z nia do groty solnej na zabiegi, i chodzilaby na prywatny ang,
                                                    franc, i ubieralabym ja w ciuchy z najnowszej kolekcji zary..
                                                  • tricolour Potrzeby sie ma. To co "miałoby" sie mieć... 26.05.07, 02:08
                                                    ... to nie sa potrzeby, a marzenia...
                                                  • ivone7 Re: Potrzeby sie ma. To co "miałoby" sie mieć... 26.05.07, 02:13
                                                    akurat grota solna to potrzeba...mloda ma astme..powinna do sanatorium
                                                    jechac..a ciuchy jasne ze przesadzilam...ale sam widzisz ta kwadrature kola,
                                                    ktora nam pokazales...
                                                  • tricolour To nie są proste sprawy na forum... 26.05.07, 02:17
                                                    ... i dlatego potrzebny jest sąd. Strony są najeżone, ojciec często płacic nie
                                                    chce... matka w kropce, bo z czego zyć? Inne dzieci wyznaczają modę, zachowania,
                                                    zabawki, gadżety, to i własne też nie powinno odstawać, bo to frustrujące...

                                                    To nie są sprawy do załatwienia tabelką, wyliczeniem. Potrzeba chęci z obydwu
                                                    stron, zaufania do kobiety, że kasa idzie na dziecko nawet wtwdy, gdzy kupiła
                                                    nowe auto itp.

                                                  • ivone7 tri, przemowiles ludzkim glosem... 26.05.07, 02:22
                                                    i widzisz tri..przemowiles ludzkim glosem..dokladnie tak powinno byc..
                                                    i o to rozgorzala dyskusja..bo wlasnie to co napisales, tez sie tyczy potrzeb
                                                    dziecka i to w dodatku uzasadnionych..i to wlasnie od poczatku powinienes
                                                    uswiadomic autorowi watku..
                                                    i ze przy zarobkach powyzej sredniej krajowej i to sporo , te 600 zl na dzieci
                                                    to stanowczo za malo...
                                                  • tricolour Ja czasami mówie ludzkim głosem... 26.05.07, 02:26
                                                    ... a czasami sie zagonię w dyskusji, jak każdy. Przecież żyjemy, a nie jesteśmy
                                                    automatami do rozmów...

                                                    A te alimenty, to zawsze sa takie emocjonalne... naprawdę trudno o rzeczowe
                                                    wypowiedzi... to w sumie ciekawe skąd to się bierze.
                                                  • ivone7 Re: Ja czasami mówie ludzkim głosem... 26.05.07, 02:33
                                                    z tego ze mezczyzni sa z marsa a kobiety z wenus..
                                                  • pszczolkalodz i tutaj masz racje 26.05.07, 02:22
                                                    nic dodac nic ujac. Serio. Powinno byc tak jak piszesz. Ja ide spac, poddaje
                                                    sie z remontem, alimentami i innymi problemami wrzechswiata. Dobranoc
                                                  • angoisse Re: Potrzeby sie ma. To co "miałoby" sie mieć... 26.05.07, 02:13
                                                    no Ty chyba zartujesz? ? jakie marzenia? to rzeczywistosc prosze pana, na
                                                    wyciagniecie reki.
                                                    a ten ostatni komplet z Zary jest niezły, choc len sie mnie.
                                                    jakbym miala dodatkowe 3tys to moglabym odpuscic jedna prace i ten czas
                                                    siedziec w grocie solnej... wiec wykladaj kasę a nie imputuj, ze to nie moze
                                                    być rzeczywistoścsmile)
                                                  • maza15 Re: Potrzeby sie ma. To co "miałoby" sie mieć... 26.05.07, 22:37
                                                    tricolour napisał:

                                                    > ... to nie sa potrzeby, a marzenia...

                                                    No własnie,nawet jesli to sa marzenia.
                                                    Czy ojciec ma zaspokajac w swojej czesci tylko podstawowe ,przeliczone na
                                                    plasterki wędliny potrzeby dziecka?
                                                    A co z zaspokajaniem dziecięcych marzeń?
                                                    Gdyby rodzice się nie rozwiedli,marzenia były by spełnione.
                                                    A tak...no cóż.Jak je przeliczyć tatusiowi na złotówki?
                                                    Bo najgorzej jak takiemu przeliczac wszystko trzeba,a on jeszcze licytował się
                                                    będzie.Współczuję.
                                                    Na szczęscie nie mam takiego problemu.
                                                    Ojciec moich dzieci zna ich marzenia,i stara się je spełniac.
                                                    I nie zarabia powyżej średniej.
                                                    Jest ojcem.
                                                  • maza15 Re: Żadna profilaktyka... 26.05.07, 22:04
                                                    tricolour napisał:

                                                    > ... bo exżona to obca osoba.
                                                    >

                                                    Obca osoba? Przesada.
                                                    Matka Twojego dziecka, to obca osoba?
                                                    Kobieta,z którą zyłeś iles lat,to obca osoba?
                                                    Ex, to ex,ale nie obca osoba!
                                                  • angoisse Re: To nie jest profilaktyka... 26.05.07, 02:02
                                                    każda kasa jest do zagospodarowania. Tylko matki przyzwyczajano, zeby nie mialy
                                                    za duzych wymagan, bo to, ze ex wogole placi to juz wielkie szczescie. A jak
                                                    płaci przyzwoicie to lepiej milczec zeby sie nie zdenerwowal i nie obciął tego
                                                    co jest. Najlepiej jeszcze gdy ojcowie udają niezamoznych, wtedy matka sie
                                                    zadowoli niczym wspolczujac mu, bo on biedny. smile

                                                    Na jaki procent swoich dochodow wyceniles dziecko? jednocyfrowy?
                                                  • tricolour Do głowy mi nie przyszła taka wycena... 26.05.07, 02:06
                                                  • angoisse Re: Do głowy mi nie przyszła taka wycena... 26.05.07, 02:10
                                                    e, to musisz jeszcze troche glowe poćwiczyć.
                                                    filozofom nie wszystko musiało się snić, ale ojcu powinno smile))


                                                    ide spac.
                                                    za 4 godziny musze wstac i jeszcze jakis egzamin napisac.ha.

                                                    nie zapomnij, ze nam z Ivone obiecales te wywczasy w super osrodku z 500zł smile))
                                                  • tricolour Nie obiecywałem... 26.05.07, 02:12
                                                    ... to Wy sie wpraszacie. Na szczęście jadę z dziewczyną więc odmawiam...

                                                    smile))
                                                    tongue_outPP
                                                  • angoisse Re: Nie obiecywałem... 26.05.07, 02:15
                                                    Skąpiradło jestes i tyle!
                                                    smile)
                                                    dobraanoc
                                                  • ivone7 angoisse 26.05.07, 02:16
                                                    powodzenia...bez 5 nie wracaj..
                                                  • pszczolkalodz Re: angoisse POWODZENIA!!! 26.05.07, 02:23
                                                  • tricolour Dobranoc, dobranoc... 26.05.07, 02:13
                                                    ... no i połamania pióra, czy innego cholerstwa, które możesz połamac na
                                                    egzaminie...

                                                    tongue_outP
                                                  • chalsia A możesz podlinkować 26.05.07, 17:18
                                                    tamten watek z tymi wyliczeniami?
                                                    Chalsia
                                              • angoisse Re: Jeżelio tak Ci zależy na tych 1500... 26.05.07, 01:30
                                                no i?
                                                powiedziales ponizej, ze matka ma wiedziec ile kosztuje dziecko bo szczegoly
                                                cie nie interesują, i ma ci podac kwote ktorą masz przelac.
                                                wiec matka mowi 3000.
                                                a Ty płac bez gadania. przeciez szczegoly na co to potrezbne dziecku Cię nie
                                                interesują. yes?
                                                • tricolour Mylisz się... 26.05.07, 01:35
                                                  ... nie zapłacę od razu, ale są podstawy do negocjacji i znamy granice.
                                                  • angoisse Re: Mylisz się... 26.05.07, 01:38
                                                    czyli jednak musisz wiedziec ile twoje dziecko jest w stanie pochlonac lodow i
                                                    ile razy odbic sie na pilce w dmuchanym zamku?
                                                  • tricolour Nie muszę... 26.05.07, 01:43
                                                    ... i kwota alimentów, którą obecnie przelewam wynika z bardzo ogólnych ustaleń
                                                    - mniej więcej tak jak pisałem: ferie 1000, wakacje 2000, itp.

                                                    Gdyby jednak ex chciała wielkiej podwyżki to poprosiłbym o stosowne wyliczenie,
                                                    ale też w granicach rozsądku.
                                                  • ivone7 Re: Nie muszę... 26.05.07, 01:47
                                                    wyliczenie w granicach rozsadku...czy podwyzka w granicach rozsadku...
                                                    a jak bedziesz korygowac, te wyliczenia, nie majac pojecia co ile kosztuje...?
                                                  • tricolour A kto mówi o korekcie? 26.05.07, 01:49
                                                    Chodzi o świadomość.
                                                  • angoisse Re: Nie muszę... 26.05.07, 01:49
                                                    ok 15 lodow miesiecznie x 30zł (a co, mogło podrożec, jak nie wierzysz to idz i
                                                    sprawdz w sklepie, zreszta dziecko lubi tylko takie podane w "Arlekinie")
                                                    ponton x 3250 (musi byc taki bo jest bezpieczny)
                                                    wakacje na malediwach mazurskich nie za marne 2000 ale 12000,
                                                    ,,,
                                                    no niby dlaczego "nierozsadne"??
                          • pszczolkalodz Re: Czy Wy rozumiecie zwyczajną ludzką mowę? 26.05.07, 00:48
                            TRI widac ze nie masz pojecia o byciu ojcem, szkoda bo z tego co wiem to masz
                            corke i az zal serce sciska jak czytam twoje posty. Ty sie pytasz ile kosztuja
                            takie rzeczy??? Ty ojciec??? pytasz sie innych ile co kosztuje. A bluznierstwa
                            zachowaj dla siebie. Ja sobie tego nie zycze, jestes na forum nie w knajpie ze
                            znajomymi.
                            • tricolour Spoko. 26.05.07, 00:51
                              Moja ex i córka sa zadowolne. Moja ex twierdzi nawet, że jestem porządnym
                              facetem, co - przyznam - bardzo mnie buduje.
                              • angoisse Re: Spoko. 26.05.07, 00:53
                                fakt, płaci , zszedł z oczu i nie wtraca się- w przypadku niektorych exow
                                nalezy być wdzięcznym za taki stan rzeczy.
                                • tricolour A Twoje dzieci ile dostają? 26.05.07, 00:57
                                  Czas na drobną konfrontację...
                                  • tricolour Dlaczego nie chcesz napisać? 26.05.07, 01:04
                                    To mnie bardzo ciekawi... zreszta inne Panie też moga napisać, bo jakoś takie
                                    mam podejrzenie, że im mniejsze alimenty to tym żarliwsza dyskusja... nie, nie z
                                    ojcem dziecka, ale z tym, co sie nawinie.
                                    • angoisse Re: Dlaczego nie chcesz napisać? 26.05.07, 01:05
                                      nadinterpretujesz.
                                      a teraz cię sparafrazuję "mało o mnie wiesz.... i dobrze"
                                      • tricolour Nic? 26.05.07, 01:06
                                        • angoisse Re: Nic? 26.05.07, 01:06
                                          yes, zgadłeś, nic o mnie nie wieszsmile))
                                    • ivone7 Re: Dlaczego nie chcesz napisać? 26.05.07, 01:14
                                      dostaje calkiem niezle alimenty
                                • jarkoni Re: Spoko. 26.05.07, 02:26
                                  najlepsze co może być w niektórych układach..
                              • pszczolkalodz Re: Spoko. 26.05.07, 00:54
                                Twoja ex lubi przelew a nie ciebie. Ty jestes porzadny bo kase na czas
                                przelewasz. Ech gratuluje
                                • tricolour Mało o mnie wiecie... 26.05.07, 00:55
                                  ... i dobrze...

                                  smile)
                                  • ivone7 Re: Mało o mnie wiecie... 26.05.07, 00:58
                                    tez sie ciesze hihi...
                                    a wiemy o sobie tyle, ile chcemy o sobie powiedziec...dziwne tylko ze twoje
                                    super extra zasady w jednych postach przecza hmm jakby tu powiedziec
                                    grzecznie..innym postom, gdzie wg mnie nie do konca jestes fair
                                  • pszczolkalodz i niech tak zostanie ;pp 26.05.07, 00:59
                                    bo widze ze piszesz co jest dla CIEBIE wygodne, wiesz jest takie
                                    powiedzenie "klamstwo 100 razy wypowiedziane staje sie prawda" i trzeba wierzyc
                                    w to co sie mowi, widac ze tego Ci nie brakuje. Tylko ja sobie mysle jaki
                                    jestes naprawde?
                                • angoisse Re: Spoko. 26.05.07, 00:58
                                  ale spokojnie, to całkiem dobre. jesliby ex terminowo z tytulu wspolnego
                                  dziecka przelewal wam regularnie z Hameryki 1000usd i przysylal kartki na
                                  swieta to tez by bylo lepiej niz by mieszkal w sąsiedztwie zatruwał zycie a
                                  płacił 100zł i uwazał ze to za dużo...
                                  co prawda dziecko nie ma w ten sposob ojca, ale przynajmniej ma kapitał
                                  ulatwiajacy wygrzebywanie się w przyszłości z zyciowych błędów.
                    • angoisse Re: No to policzmy. 26.05.07, 00:36
                      no proszę, ojcowie tez umieja policzyć.
                      jesli chcą. smile
                      bo 300zł na dziecko to chyba standardowo-minimalne alimenty, od bezrobotnego
                      moga byc nizsze(lub ukrywacza)
                    • z_mazur Re: No to policzmy. 26.05.07, 09:04
                      Wyszło, że jedno dziecko chodzi do szkoły i do przedszkola smile))
              • jarkoni Re: czy ja czegos nie rozumiem? 26.05.07, 02:18
                z_mazur, stary, to niesamowicie dobry post, i wart długiej dyskusji, wiem o tym
                z opowieści różnych, że ojcowie płacąc wystarczająco dużo uważają, że swoje
                zrobili..
                I rzeczywiście traci na tym kontakt ojca z dziećmi, poza tym alimenty sądowe
                alimentami, ale jeśli Tata jest w porządku to jeszcze są i prezenty, wspólne
                weekendy może wyjazdowe, nawet w miasto wypady miłe..
                Nie róbmy z instytucji alimentów progowej nieprzekraczalnej sumy, przecież tu
                chodzi o normalność i dobro dzieci..
                Nie wierzę, że którykolwiek Tatuś kazałby odjąć od sumy alimentów np. 358,70 PLN
                za wycieczkę w góry z córką, łącznie z przejazdem, noclegiem, lodami i figurką
                typu pamiątka plastik Made in PRC...
                • tricolour Jak odejmie, to świnia... 26.05.07, 02:19
                  ... i chyba nie pamieta jak sam prezenty dostawał...
                  • chalsia Re: Jak odejmie, to świnia... 26.05.07, 17:15
                    no to w sumie niezłe określenie.
                    Mój eks zagroził, że odejmie od alimentów CZTERDZIEŚCI złotych, które wydał był
                    na fryzjera dziecka (mającego wtedy cos koło 3 lat) w trakcie weekendu dziecka
                    u ojca. No to dałam mu te 40 zeta (wraz z napiwkiem).
                    Chciał równiez od alimentów odliczyć koszty benzyny za przejazdy związane z
                    kontaktami z dzieckiem. Dodam, że benzynę miał całkiem za darmo, bo była
                    służbowa i nie musiał się z niej rozliczać.
                    Chalsia
                • 374.4w Re: czy ja czegos nie rozumiem? 26.05.07, 15:02
                  jarkoni napisał:

                  >
                  > Nie wierzę, że którykolwiek Tatuś kazałby odjąć od sumy alimentów np. 358,70 PL
                  > N
                  > za wycieczkę w góry z córką, łącznie z przejazdem, noclegiem, lodami i figurką
                  > typu pamiątka plastik Made in PRC...


                  znam takiego, nigdy nie dostałam 100% alimentów, "bo przecież on spedza ze mna
                  pół miesiaca" czyt. weekendy
      • jarkoni Re: Alimenty na dzieci 26.05.07, 02:03
        Miś, dokładnie tak
    • maheda Re: Alimenty na dzieci 26.05.07, 00:56
      Jeśli 600 zł na każde dziecko, to przyzwoicie.
      Jeśli 600 zł na oboje dzieci razem, to mało.
      • nangaparbat3 Na marginesie 26.05.07, 00:59
        Ex ma płacic do 10. A potem odsetki nalezne (ocywiscie nigdy sie nie
        upomniałam).
        Płaci z regułu około 30. Jak sie dopominam w następnym miesiącu, mówi: no jak
        to, przecież dopiero co dostałaś...
        • maheda Re: Na marginesie 26.05.07, 01:04
          Bo głupio robisz, że się nie upominasz o odsetki.
          Upomnij się ze dwa razy, zagroź sądem czy innym komornikiem, to zaczniesz
          oglądać kasę 10tego wink
        • tricolour A dlaczego sie nie upomniałaś? 26.05.07, 01:07
          Czy wiesz, że masz obowiązek, jako prawny opiekun, upominać sie o odsetki?
          • nangaparbat3 Re: A dlaczego sie nie upomniałaś? 26.05.07, 01:13
            Nie upomniałam sie, bo pod innymi wzgledami jest bardzo w porządku. I bardziej
            mi zalezy na dobrych relacjach.
            • tricolour Może spróbuj sie upomnieć. 26.05.07, 01:16
              ... jeśli to sensowny facet, to sie zmobilizuje i Wasze relacje będa jeszcze
              lepsze. Przecież to tylko troszkę emocji i dwie mimuty rozmowy...
            • jarkoni Re: A dlaczego sie nie upomniałaś? 26.05.07, 02:31
              Jeśli facet jest w porządku a ma przejściowe-chwilowe (jak w PRL-u) to sie
              sądownie nie upominaj..
    • tricolour Lepiej będzie jak zadeklarujesz sam. 26.05.07, 02:36
      Bedzie to eleganckie rozwiązanie, a nie dziadoskie popychanie sądem. Elegenckie
      bedzie wtedy gdy alimenty będą adekwatne do POTRZEB dziecka.

      600 zł na dwójke dziecko, to stanowczo za mało. No chyba, że chcesz, by tylko
      przeżyły i nie poumierały z głodu lub na jakieś choroby. Startuj, bracie, od
      1000 zeta, bo kwota okrąglutka, nie za mała, nie za wielka. Zapewniam Cię, że
      maatce nic nie zostanie z tego tysiąca i niczego nie gwizdnie.

      A jak gwizdnie 50 na kremik dla siebie, to sie nie martw. Przed Tobą płacenie
      latami więc i Tobie też cos się może wydarzyć...
      • ivone7 tri, nie wiem czemu masz takie zdanie o kobietach. 26.05.07, 02:45
        i posadzasz je, nie znajac o to ze cos chca gwizdnac dla siebie...straszne..
        • jarkoni Re: tri, nie wiem czemu masz takie zdanie o kobie 26.05.07, 02:52
          Ivone, Tri jest aniołkiem, mało wiesz...
          Gdybyś posłuchała niejakiego Plathlessa, jesli dobrze kojarzę nick,
          oj wtedy byłoby do pogadania
          • jarkoni Re: tri, nie wiem czemu masz takie zdanie o kobie 26.05.07, 02:55
            Ale ten meteor był chyba ze 2 lata temu...
            PS. TRI, nie zgrywam z muła, zamiast mam wypas MP-4, z obawą czy to zainteresuje
            9-latkę,,
        • tricolour To nie jest posądzenie... 26.05.07, 11:55
          ... to są realia, że nie da sie prowadzić budżetu swojego i dziecka całkowicie
          rozłącznie. Czasem wydatki się pomieszają, ale nie robię z tego problemu.

          To co Ty nazywasz "straszne" dla mnie jest oczywiste i zrozumiałe.
          • ivone7 Re: To nie jest posądzenie... 26.05.07, 12:05
            jasne ze nie mozna prowadzic rozlacznie...
            ale po co pisac gwizdnie...wiesz tri, po prostu dla mnie
            gwizdnac=ukrasc...i tylko tyle..skoro patrzymy realnie na te sprawy..a ty od
            razu rzucasz podejrzenia oczywiscie nie nie zadne konkretne, ze matka gwizdnie
            50 zl na krem i to z pieniedzy na dziecko, placone przez ojca...
            niestety tri, jestes typowym przedstawicielem meskiej czesci spoleczenstwa...
            podsuwam kolejny pomysl...czasami jeszcze gwiazdnie na fryzjera lub
            kosmetyczke..wyda na ciuchy...a biedny tatus placacy alimenty, nie ma na
            kosmetyki, fryzjera, ciuchy dla nowej pani...
            • tricolour Masz coś na sumieniu... 26.05.07, 12:23
              ... że tak żywiołowo reagujesz? smile)

              W sprawach tych alimentów, to większość kobiet jakiegoś wariactwa dostaje.
              Dziwne konstrukcje lodowo-pontonowe, branie do siebie słowa "gwizdnie". To jest
              emocjonalna dojrzałość?

              Nie, bo zachowania dojrzałe są realistyczne i adekwatne.

              smile)
              • ivone7 Nie mam nic na sumieniu... 26.05.07, 12:37
                i tu sie mylisz Tri, nie mam nic na sumieniu..potrafie sie exowi wyliczyc z
                kazdej zlotowki, danej na alimenty na mloda..i powiem wiecej sama.._"ze swoich"
                wydaje na nia wiecej..
                tylko wkurza mnie, ze tak powiem generalizowanie...
                a jesli ciebie nie wkurza to jak ktos o tobie mowi ze gwizdniesz..to ok..
                mnie to denerwuje zarowno w zyciu prywatnym jak i publicznym...
                ale moze to jakis trend..
                tylko tak mi sie nasuwa tri..ja nie naskakuje, nie dostaje wariactwa..tylko
                czytam slowa takimi jakimi one sa..i to co oznaczaja..dla mnie gwizdnie to
                ukradnie..a wybacz moze ty na takie cos reagujesz usmiechem, kiwnieciem glowy..
                o emocjanlnej dojrzalosci mozemy tri pogadac...bo ja siebie uwazam za
                emocjonalnie dojrzala i odpowiedzialna..nie jestem jak ta choragiewka na
                wietrze..staram sie dotrzymywac slowa i bardzo bardzo rzadko mi sie nie udaje..
                a jezeli twoj odbior mojego oburzenia na slowo gwizdnie uwazasz za
                nieadekwatne..to chyba nie ja mam problem z dojrzaloscia..realistycznie rzecz
                ujmujac oczywiscie..
                • tricolour Niby świetnie... 26.05.07, 12:44
                  ... tylko ja o tym "gwizdnięciu" nie pisałem do Ciebie. Pisałem ogólnie, a Ty to
                  sama wzięłaś do siebie, co jest zastanawiające. I taką reakcję uważam za
                  nierealistyczną.
                  • ivone7 Re: Niby świetnie... 26.05.07, 12:49
                    bo mnie oburza generalizowanie..
                    radzisz koledze..nie przejmuj sie jesli ex gwizdnie 50 zl na krem...i tu nie
                    chodzi o solidarnosc jajnikow..ja nie znosze w zadnym wypadku generalizowania,
                    a ty widze wszedzie to robisz..w poprzednim watku o imprezach rozwodnikow
                    rowniez..i ja ci to tylko unaoczniam..
                    nie wolno generalizowac, bo kazdy z nas jest inny..owszem sa i nieuczciwi..ale
                    wiekszosc z nas jest uczciwa i tego sie trzymajmy..
                    • tricolour To też jest ciekawe... 26.05.07, 12:54
                      ... że jednego generalizowanie denerwuje, a mnie nie dotyka wcale, bo
                      generalizowanie nie jest skierowane do mnie personalnie.

                      W każdym razie zyczę miłego weekendu. Zmykam...
            • tricolour I cała ta dyskusja... 26.05.07, 12:30
              ... jest pięnym przykładem jak bardzo kobiety różnią sie od facetów. Że nie
              można wychować człowieka w pojedynkę, bo jeden punkt widzenia jest strasznie
              ubogi, emocjonalny, pełen obaw, wietrzący zagrożenia...

              To tak na marginesie...
              • ivone7 Re: I cała ta dyskusja... 26.05.07, 12:39
                z jednej i drugiej strony...
                mysle ze byloby latwiej dyskutowac uzywajac mniej obrazliwych slow z
                zabarwieniem perojatywnym..
                wtedy moze udalo by sie uniknac obrazania, urazania i przede wszystkim
                ponizania..
            • akalsa Re: To nie jest posądzenie... 26.05.07, 18:55
              klamstwo wielokrotnie powtorzone staje sie prawda.
              dziekuje ivone7 ze zwracasz uwage na krzywdzace wiekszosc kobiet
              generalizowanie. panuje opinia wsrod panow ze matka wydaje alimenty na siebie
              zamiast na dziecko. jak widac jest to bardzo utrwalona w swiadomosci meskiej
              opinia i obrzydliwie jest czytac jak z nonszalancka podarda jest zarzucana
              matkom nieuczciwosc i zlodziejstwo po raz kolejny i kolejny przez ich ex mezow.
              kazda samotna matka to potencjalna zlodziejka ktora skubie dla siebie z
              alimentow dziecka?
              w rzeczywistosci zdecydowanie czesciej sie zdarza ze matka opiekujac sie
              dzieckiem na co dzien wydaje na dziecko duzo wiecej niz jego ojciec.
              niektorzy panowie nigdy tego nie zobacza bo nie chca. bo dobrze sie czuja tylko
              z przekonaniem ze to oni sa ci dobrzy i pokrzywdzeni przez zachlanna zone, ze
              maja kase i wladze nad zona ktora bez ich alimentow by sobie na pewno nie
              poradzila. takie myslenie zyczeniowe mezczyzn ktorzy kobiet nie maja w zwyczaju
              szanowac.
              • z_mazur Re: To nie jest posądzenie... 26.05.07, 19:12
                To jest aż nudne, każda dyskusja na temat alimentów prowadzi do takich samych konkluzji.
                • akalsa Re: To nie jest posądzenie... 26.05.07, 19:29
                  do konkluzji ze mezczyzni uwazaja ze exzony to zlodziejki ich alimentow. pora
                  to zmienic bo jest to krzywdzace dla wiekszosci kobiet.
                  ale niech sie wypowiedza panowie ktorych faktycznie zony kradna alimenty ktore
                  oni placa na dzieci. bo w moim otoczeniu sa same odwrotne przypadki, ez mezowie
                  placa pol na pol z zona albo unikaja placenia, lub placa smiesznie niskie
                  kwoty. zadna ze znanych mi kobiet nie polepszyla sobie bytu dzieki alimentom od
                  exa na dzieci.
                • ivone7 Re: To nie jest posądzenie... 26.05.07, 20:01
                  z mazur, bardzo mozliwe ze nudne..choc ja pierwszy raz o tym tutaj rozmawiam..
                  a wnioski..moze ty powiesz jakie wnioski wyciagnales? bo dla mnie one wcale nie
                  byly jednoznaczne...
    • joannab36 Re: Alimenty na dzieci 26.05.07, 07:34
      Moje córki są dorosłe i mieszkają już oddzielnie i dostają na osobę:
      - od ojca: 300 zł,
      - ode mnie: 700 zł plus mnóstwo dodatkowych wydatków okazjonalnych (od początku
      mieszkały tylko ze mną).
      Standard zarobków jest odwrotny do wysokości płaconych kwot na dzieci.
      • tricolour Skoro córki są dorosłe... 26.05.07, 11:51
        ... to same ustalają zasady między sobą, a rodzicami.
        • jarkoni Re: Skoro córki są dorosłe... 26.05.07, 19:43
          Dorosłym dzieciom usamodzielnionym też się płaci alimenty?
        • joannab36 Re: Skoro córki są dorosłe... 26.05.07, 23:02
          Są dorosłe metrykalnie, nie są samodzielne finansowo (studiują).
          A zasady ustalać można jeżeli wszystkie strony są skłonne do rozmów.
          Ja daję tyle ile mogę, a nawet czasami więcej niż mogę (potem spłacam np.
          pożyczkę z pracy).
    • mira_pb Re: Alimenty na dzieci 26.05.07, 23:05
      sama wychowuje troje dzieci i powiem Ci tyle, 300 na dziecko to wstyd. Uważam,
      że najmniej to 700. przeczytałam dzisiaj kilka odpowiedzi mężczynz z forum i
      nie wiem, czy ich niechęc do płacenia właściwych alimentow wynika z niechęci do
      ich byłych, a moze niestety prawdziwe jest powiedzenie: ojciec dziecięciu jak
      byk cielęciu
      • luk522 Re: Alimenty na dzieci 26.05.07, 23:43
        To ja autor zapytania. Nie wiedziałem że wywołam taką żywą dyskusję (czasami
        bez sensu zresztą). Po przeczytaniu postów znam już zdania i kobiet i mężczyzn
        w podobnej sytuacji. Nie będę odpowiadał na pytania mi postawione bo było tego
        za dużo. I jedno wiem. Po prostu trzeba się dogadać. W rozsądnych granicach
        cokolwiek to znaczy.
    • anula36 Re: Alimenty na dzieci 26.05.07, 23:36
      300 zl na dziecko to jakies 10 zl dziennie, to wystarczy akurat na troche lepsze jedzenie, a szkola, ciuchy, buty, zdrowie, starczy na to wszystko twojej ex?
      • jarkoni Re: Alimenty na dzieci 27.05.07, 00:29
        Anula, ja powtórzę swoje, zresztą nie tylko moje..
        Jeśli ktoś ma płacić tylko alimenty i nic więcej, i nie chce znać dzieci i
        widywać, to na litość Boską ścigać go jak tylko można i wyciągać tyle kasy od
        niego ile się da..
        Trochę inaczej jeśli Tata widuje się z dziećmi, coś dla nich robi, pomaga jak może..
        Wtedy to znaczy, że można porozmawiać, może nie traktować sztywno wyroku sądu,
        wtedy taki Tata swojego dziecka musi pomóc dodatkowo, coś załatwić...
        Może nawet sprzedać swoje ukochane auto, żeby pomóc dziecku, jeśli coś złego się
        dzieje.
        Czy ja źle mówię? Traktuję to normalnie, nie jak były Plathless posądzający byłe
        o wyciąganie kasy od exów..
        Normalnie tzn. moje ukochane dziecko pozostaje na zawsze moim ukochanym
        dzieckiem, niezależnie od wyroków sądowych, wysokości alimentów i układów z byłą
        żoną...
        • anula36 Re: Alimenty na dzieci 27.05.07, 01:02
          a ja tylko wyrazilam swoje zdanie, jakis problem?
          • anula36 Re: Alimenty na dzieci 27.05.07, 01:08
            btw przy WSZYSTKICH zapewnieniach tatusia ktorych przyklad dales, to ja jednak wole miec te zapewnienia na pismie, tak na wszelki, jak mu sie troszke kiedys zapomnialo co obiecywal.
          • jarkoni Re: Alimenty na dzieci 27.05.07, 01:08
            Czyżbym nie został dobrze zrozumiany?
            Czy mówię, że jakiś problem?
            Ja tylko mówię, że sądowy wyrok o wysokości alimentów to jedno, a drugie to jest
            to, czy ojciec dba o dziecko, czy też płacąc alimenty czuje się zwolniony z
            obowiązku rodzicielskiego...
            Czegoś nie zrozumiałaś?
            • anula36 Re: Alimenty na dzieci 27.05.07, 01:11
              ilu ojcow- tyle historii. Papierek mi nie wadzi.
              Niepotrzebnie sie tak unosisz- zlosc pieknosci szkodzitongue_out
              • jarkoni Re: Alimenty na dzieci 27.05.07, 01:16
                Jestem absolutnie spokojny...
                Uważam tylko, że lepiej jest jeśli dwoje ludzi po rozwodzie potrafi się jakoś
                porozumiewać skoro mają dzieci, niż walczyć sądownie o papierki.
                Dzieci są mało zainteresowane papierkami z sądu, one chcą mieć RODZICÓW..
                Ale walcz o papierki, to pewnie też ważne
                • anula36 Re: Alimenty na dzieci 27.05.07, 01:18
                  ja nie musze na szczescie walczyc o nic.Easy came, easy gonesmile
                  • jarkoni Re: Alimenty na dzieci 27.05.07, 01:24
                    Easy come, easy go..Tak mawiają Rosjanie...
                    Nie słyszałem tego w wersji łączonej Past Simple z imiesłowem, ale cóż..
                    Cieszę się, że nie musisz walczyć...
                    • anula36 Re: Alimenty na dzieci 27.05.07, 01:39
                      wyluzj troche ojcze zalozycielusmilepo prostu nie mam dziecidlatego nie musze.
                      • jarkoni Re: Alimenty na dzieci 27.05.07, 01:47
                        Czy forma "wyluzuj" ma sugerować, że się zacietrzewiłem?
                        Absolutnie nie młoda damo..
                        Dyskusja jakakolwiek poparta argumentami nie może się opierać na frazach typu
                        "wyluzuj", w dodatku popartymi tym "ojcze założycielu", co wprost nawet dla
                        dzieciaka oznacza ni mniej ni więcej:
                        "Mam gdzieś to co mówisz, wyluzuj, a nie używam mocniejszego określenia, bo
                        załozyłeś to forum"
                        Tak to zrozumiałem
                        • anula36 Re: Alimenty na dzieci 27.05.07, 01:58
                          wprost to znaczy" proponuje pozostac kazde przy swoim zdaniu" Moze byc?
                          • jarkoni Re: Alimenty na dzieci 27.05.07, 02:20
                            Może..Jednak przy jakichkolwiek negocjacjach, handlowych i nie tylko, to
                            oznacza, ze się nie dogadaliśmy i każdy trzyma swoją stronę..
                            Czyli ktoś kogoś nie zrozumiał, albo zrozumieć nie chciał, i "pozostaje przy
                            swoim zdaniu"
                            • anula36 Re: Alimenty na dzieci 27.05.07, 09:44
                              alez ja cie rozumiem, ale sie z tobia nie zgadzam w 100% i to wszystko, to nie negocjacje, tylko forum i pozwole sobie myslec to co mysle, a nawet glosno to powiedziec. Nie mam obsesji ze musze sie z kims zgadzac na sile, zeby mu sprawic przyjemnosc(?), jesli tak nie jest, a wlasne zdanie bardzo sobie cenie, rownie bardzo jak dyskutantow forumowych.Naprawde az tak cie to meczy ze ktos mysli inaczej niz ty?
                              Twoja dobra wole mozesz gwarantowac tylko we wlasnym przypadku, nie jestes w stanie zagwarantowac ze inni faceci beda tak samo dobrymi i honorowymi ojcami.
                              co do dobcych stosunkow z eks po rozwodzie to kojarze ze w ramach tych dobrych stosunkow dygales przed komunia wlasnej corki wiec najwyrazniej nie jest to takie proste.
                              Ja tam wciaz wole po swojemusmile
            • tricolour To zawsze będzie temat emocjonalny... 27.05.07, 01:22
              ... małżeńska walka wyniesiona poza rozwód.
              • jarkoni Re: To zawsze będzie temat emocjonalny... 27.05.07, 01:37
                Tri, to nawet nie kwestia emocji, ale jasnego postawienia sprawy po jednej i po
                drugiej stronie.
                Ja mówię o normalności, Anula o wyliczeniach i papierkach..
                Pewnie każde z nas ma trochę racji.
                Czyli:
                ----z jednej strony facet, który regularnie płaci miłe i duże alimenty i była
                jest zachwycona i o żadnych "papierkach" nie myśli.... I nagle dziecko jest
                bardzo chore i facet mówi: ależ co chcesz, przecież płacę i masz kasę i
                "papierki" i radź sobie
                --z tej drugiej strony facet, co sprzeda i auto i dom, żeby pomóc dziecku, nie
                patrząc na sądowe papierki

                Pytanie: gdybym był kobietą, jakiego EX-a chciałbym mieć
                • tricolour Tu są głównie młodzi stażem rozwodnicy... 27.05.07, 01:43
                  ... a wiele osób nawet wyroku nie ma i mają bardzo "zielony" punkt widzenia.
                  Zreszta na tej różnej optyce zasadzała sie moja wczorajsza dyskusja.

                  Dla mnie, po 11 latach od rozwodu, żona jest obca. Nic dosłownie mnie z nią nie
                  łączy i w tym roku chyba tylko raz gadałem z nią przez telefon... to wszystko.
                  Alimenty są rzecza tak naturalną jak poranna kawa. Ale tak samo podchodze do
                  nich jak do tej kawy - mało mnie to interesuje. Raz na miesiąc kliknę w
                  narysowany przycisk i to wszystko...
                  • jarkoni Re: Tu są głównie młodzi stażem rozwodnicy... 27.05.07, 01:51
                    Tri, tu bardziej rozmowa o dzieciach, nie o stosunkach z byłą..
                    Chyba nie uważasz, że kliknięcie na przelew alimentów oznacza koniec
                    zainteresowania dzieckiem...
                    • tricolour Bądźmy realistami... 27.05.07, 01:58
                      ... nie widzę się z córką codziennie, nie uczestniczę w domowym zyciu, nie
                      pomagam w nauce wtedy kiedy potrzebuje, bo mieszkamy oddzielnie i nie wiem kiedy
                      potrzebuje.

                      Znacznie bliżej mi do tatusia, który prawie nic nie wie niż do normalnego,
                      domowego tatusia. Nie oszukujmy się. I jestem przekonany, że to standard, tylko
                      trudno się do tego przyznać.
                      • jarkoni Re: Bądźmy realistami... 27.05.07, 02:13
                        Mam tak samo.
                        Ale mówiłem o czymś innym...
                        Hmm, ja akurat mam dziecko w szpitalu od prawie 3 miesięcy. Wiem, że Panie
                        walczą o maksymalne alimenty i rozumiem to. Jeśli były nie poczuwa się do
                        niczego, trzeba go ścigać sądownie.
                        Ale jeśli się poczuwa, widuje się, pomaga to wtedy sądowne gry nie wiem czy są
                        najlepszym wyjsciem, dlaczego nie porozmawiać?
                        Pisałem o tym już wcześniej...Normalni ludzie chyba nie robią tak, że b.żona
                        pozywa do sądu męża, że nie dopłacił np 500 zł alimentów, a on, że wydał na
                        dziecko extra 4500 zł na wakacje i prosi wysoki sąd o półroczne umorzenie alimentów.
                        Przecież to paranoja.
                        PS. Akurat na poniedziałek mam starszej córce odrobić pracę domową, testy z
                        okresów warunkowych z anglika, dwa pierwsze łatwe, trzeciego chyba się nigdy nie
                        nauczę, ale dla niej sobie przypomnę, zresztą angole też go właściwie nie używają...
                        • tricolour Alimenty to jedno, relacje to druga rzecz. 27.05.07, 02:24
                          I mam przekonanie, że te moje rzadkie kontakty są ciepłe i bliskie. Też czasem
                          służe za pomoc z matmy lub fizyki, ale ostatnio córka zapytała mnie o zdanie na
                          temat relacji rodzinnych. Babcia samotnie wychowywała, matka i ciotka też -
                          córka obawia się swoich relacji z facetami, że podzieli los samotnej matki,
                          albo będzie sama jak palec.

                          Cieszę się, że moje zdanie jest dla niej ważne.
                          • jarkoni Re: Alimenty to jedno, relacje to druga rzecz. 27.05.07, 02:45
                            I tak ma być, i tak być powinno...
                        • ona_przed_40 Re: Bądźmy realistami... 27.05.07, 08:53
                          CZytam tę dyskusję ...

                          Mój mąż nigdy nie odrabial lekcji z małym - co najwyzej mógł go opieprzyć,że
                          jest głupi..., nie wyszedł z małym na spacer, nie poszedł na basen, nie ciągnął
                          sanek... To nie kwestia rozwodu ..., tylko konkretnego człowieka. A faceci tacy
                          nie są - bo ... widuję jak chodzą z dziećmi na basen, podwożą do szkoły,
                          odrabiaja lekcje... Choć to ostatnie w pewnym wieku uznałabym raczej za mało
                          wychowawcze.. i lekcji za syna bym nie odrabiała, co najwyżej sprawdziłabym jak
                          zostaly odrobione. Jak na razie to ja podchodzę do kwestii pieniędzy tak
                          tutejsi faceci...ale pewnie najlepiej na tym nie wyjde...
                        • chalsia Re: Bądźmy realistami... 27.05.07, 11:45
                          > Jeśli były nie poczuwa się do
                          > niczego, trzeba go ścigać sądownie.
                          > Ale jeśli się poczuwa, widuje się, pomaga to wtedy sądowne gry nie wiem czy są
                          > najlepszym wyjsciem, dlaczego nie porozmawiać

                          a jeśli sie poczuwa, angażuje, widuje i pomaga ale wcale nie płaci to co?
                          a jeśli jedynie się widuje, ale w ogóle nie pomaga oraz nie płaci to co?
                          a jeśli się widuje, ale w ogóle nie pomaga, jednak płaci jak trzeba to co?
                          a jeśli się widuje, ale w ogóle nie pomaga, jednak płaci ale dużo mniej niż
                          powinien to co?
                          a jeśli .........

                          Tyle możliwych opcji postępowania ile możliwych scenariuszy. Nie ma jednego czy
                          dwóch "prawidłowych" schematów.
                          Chalsia
                          • tricolour Odpowiedź jest prosta: 27.05.07, 11:55
                            Prawnie obowiązkowe jest tylko płacenie. Reszta jest obowiązkiem moralnym.
                            • akalsa Re: Odpowiedź jest prosta: 27.05.07, 12:03
                              w wielu przypadkach naiwnoscia jest łudzić się ze moralne obowiazki zostana
                              wykonane. pewne jest tylko to co na pismie, niestety. reszta zalezy od humorow
                              ex. wiec wolalabym ni zanizac tego co na pismie jesli brak jakiejkolwiek
                              gwarancji ze cos poza tym dziecko dostanie.
                  • joannab36 Re: Tu są głównie młodzi stażem rozwodnicy... 27.05.07, 08:26
                    No ta ja mam tu chyba najstarszy staż: w tym roku 15 lat.

                    A co powiesz na to: na dzieci z pierwszego związku płaci się tyle ile się musi
                    i ogranicza kontakty do minimum, a dziecko z drugiego związku ma wszystko:
                    pełną rodzinę, miłość, zainteresowanie, czas i dużo, dużo więcej pieniędzy.

                    Czy meżczyźni są tacy cacy? Często karzą swoje dzieci brakiem odwiedzin i
                    zainteresowania tylko dlatego, że im ex nie odpowiada, a to też jej dzieci -
                    więc ta niechęć się przenosi. I jak się wtedy dogadać?
                    A sprawy sądowe: śmiechu warte. Ja się staram: etat, własna firma, non stop
                    dokształcanie i efektem tego wcale niezłe dochody. A On: przystojny biznesmen
                    również prowadzący własną firmę ale lepiej kombinujący przy ukrywaniu dochodów
                    i wykazujący wiecznie straty lub minimalny zysk z niepopłaconymi podatkami i
                    zaległościami w ZUS. I co mi sąd przyzna? 10 lat temu byłam tam ostatnio:
                    dostałam 200 zł na głowę. Po wielu negocjacjach polubownych mam 300 zł. Więcej
                    nie chodzę, bo nie chcę być upokarzana. A jak któraś była w szpitalu lub chora:
                    to nawet nie chciał o tym wiedzieć.

                  • maza15 Re: Tu są głównie młodzi stażem rozwodnicy... 27.05.07, 11:37
                    tricolour napisał:

                    > ... a wiele osób nawet wyroku nie ma i mają bardzo "zielony" punkt widzenia.
                    > Zreszta na tej różnej optyce zasadzała sie moja wczorajsza dyskusja.
                    >
                    > Dla mnie, po 11 latach od rozwodu, żona jest obca. Nic dosłownie mnie z nią
                    nie
                    > łączy i w tym roku chyba tylko raz gadałem z nią przez telefon... to wszystko.
                    > Alimenty są rzecza tak naturalną jak poranna kawa. Ale tak samo podchodze do
                    > nich jak do tej kawy - mało mnie to interesuje. Raz na miesiąc kliknę w
                    > narysowany przycisk i to wszystko...

                    Masz rację.
                    To wszystko inaczej wyglada zaraz po rozwodzie,gdy dopiero jakoś zaczyna się
                    układać,a inaczej po kilku latach.
                    Wtedy zapewne patrzy się inaczej na ex,na alimenty i na dzieci.
                    Po latach alimenty są rzeczą naturalną/jeśli są/.
                    Ale tak na goraco,to bardzo upokarzające przeliczać i licytować się czy czasami
                    nie za dużo.Bo czesto trudno od alimentów oddzielić żal,pretensje,upokorzenie.
                    Przecież tak samo jest z rozwodem.Jedni dogadaja się ,a inni walczą do upadłego.
                    Tak bedzie zawsze,bo rózni są ludzie.
                    • akalsa Re: Tu są głównie młodzi stażem rozwodnicy... 27.05.07, 11:45
                      ale bywa w druga strone - zaraz po rozwodzie wszystko dogadane , ex (nie
                      zarabiajacy za dobrze)placi w miare regularnie przez kilka miesiecy ustalone
                      ustnie 300zł alimentow potem coraz rzadziej a po roku wcale. co z oczu to z
                      serca. wyjezdza za granice i jedynie dzwoni czasem na swieta do dziecka a
                      pieniedzy ani grosza nie daje i nie zamierza.
                      • burza4 Re: Tu są głównie młodzi stażem rozwodnicy... 27.05.07, 20:50
                        jak to jest, że jakoś nie spotkałam ojca, który by alimenty płacił z pieśnią na
                        ustach - na kochane wszak dzieci, każdy ma jakieś podejrzenia i traktuje to jak
                        haracz na eks żonę?

                        może warto byłoby pokusić się o własne wyliczenia? autor chyba powinien być na
                        bieżąco - dopiero przymierzają się do rozwodu, więc chyba wie, ile wydawali
                        jako rodzina? podzielić domowe rachunki na 3, dodać jedzenie, spróbować
                        określić mniej więcej jakie są potrzeby dzieci, na jakie zajęcia chodzą teraz i
                        ile one kosztują. Facet mieszka w domu - niech zrobi remanent w szafie i
                        zobaczy na własne oczy ile par gaci, spodni, koszulek, butów mają dzieci - i
                        policzy ile kosztuje COROCZNA wymiana całej garderoby. Ceny może sprawdzić w
                        sklepach, gdzie dotąd robili zakupy. Jeśli zrobi to sam - uniknie podejrzeń, że
                        ktoś go robi w bambuko.

                        Autor najlepiej wie, gdzie i w jakich warunkach do tej pory spędzali wakacje.
                        Podejrzewam, że w warunkach lepszych niż camping.

                        Gwoli informacji (mam podobny poziom zarobków co autor)- u mnie koszty
                        wypoczynku dziecka są najbardziej znaczącą pozycją w wydatkach (moja do
                        prywatnych szkół nie chodziła).

                        Obóz narciarski to wydatek rzędu 2 tysięcy na tydzień (Austria), W Polsce może
                        i taniej, ale niekoniecznie da się pojeździć - raz przez pogodę, dwa - przez
                        infrastrukturę. Wolę zapłacić więcej, ale mieć pewnośc, że dzieciak pojeździ a
                        nie będzie 4 godziny czekać w kolejce.

                        naturalnie należy doliczyć koszty sprzętu - dzieci rosną, wymienia się pewnie
                        co dwa lata - narty, buty, strój - lekko licząc 1500 zł.
                        Porządny obóz letni - 1300-1700 zł w Polsce na 2 tygodnie.

                        przy takich zarobkach dla przyzwoitości powinno się uwzględnić minimum 2
                        dwutygodniowe wyjazdy.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka