Dodaj do ulubionych

Alimenty na dzieci

24.05.07, 15:52
Chcemy jak najszybciej się rozwieść bez zbędnych spięć, bez orzekania o
winie. Dzieci zostaną z matką. Zastanawiam się ile będę płacił alimentów na
dwójkę dzieci, i czy samemu zdeklarować kwotę czy narzuca to sąd. Myślałem o
kwocie 600zł na dwójkę. Dużo to czy mało?
Obserwuj wątek
    • burza4 Re: Alimenty na dzieci 24.05.07, 16:32
      600 zł na dwójkę to żałosna kwota, nawet jeśli twoje zarobki nie oszałamiają
      wysokością. Mój bezrobotny znajomy miał alimenty podwyższone do 400 zl na jedno
      dziecko...
    • chalsia Re: Alimenty na dzieci 24.05.07, 16:42
      aż śmieszne.
      Jesli chcesz wiedzieć ile powinieneś płacic, to policz jakie są koszty
      utrzymania dzieci (łacznie z przypadającą na nie częscią czynszu, wody, gazu,
      prądu) i jeśli są to maluszki, to Twój udział powinien wynosić co najmniej 60%
      tych kosztów. Jak są sporo starsze to 50%.
      Chalsia

      ps. a tak "na oko" - nie powinno być mniej niz 500zł na dziecko - to taka
      kwota "na otwarcie"
      • pszczolkalodz to jest straszne... 24.05.07, 18:48
        jak "tatusiowie" zaluja pieniedzy na wlasne dzieci. Zaloze sie ze wszyskim
        mowisz jak bardzo je kochasz, ze pewnie sa dla ciebie najwazniejze na swiecie.
        Chlopie blaznisz sie. Masz 2 dzieci, ktore trzeba ubrac, wykarmic, wyksztalcic
        i dac jeszcze na rozrywke, tobie 300 zeta by wystarczylo?. Zakladam rowniez ze
        twoja zona zarabia mniej od ciebie, wiec nie sadzisz ze obnizajac ich poziom
        zycia dokladasz kolejna "cegielke" w ich juz i tak pojechanym swiecie. Ech
        szkoda slow
      • luk522 Re: Alimenty na dzieci 24.05.07, 23:00
        Dziękuje za "życzliwe" odpowiedzi. Chłopaki mają 6 i 8 lat. Żona zarabia mniej
        ode mnie ale znacznie powyżej średniej i nawet z tymi 600 by się utrzymała nie
        obniżając za wiele standardu. Ja tylko chciałem się dowiedzieć o rząd wielkości
        alimentów. I nie zamierzam się od nich wymigiwać.
    • julka1800 Re: Alimenty na dzieci 24.05.07, 23:30
      jesli chcesz sie dowiedziec jaka jest srednia krajowa wysokosci alimentów, to
      na forum Samodzialna mama byl kiedys taki watek
      pytanie tylko po co ci ta wiedza, czy chcesz zeby Twoje dzieci nie odbiegaly
      poziomem wyksztalcenia i ogolnym rozwojem od sredniej krajowej?
    • tricolour Miej też świadomość... 25.05.07, 02:50
      ... że alimenty to temat drażliwy wielce. Kobiety rzadko przedstawiają konkretne
      argumenty (czyli potrzebną kwotę), a często twierdzą, że alimenty (o tej
      nieznanej kwocie) są żałosne. Poproś żonę o stosowne wyliczenie lub zrób sam
      rzetelnie.
      • burza4 Re: Miej też świadomość... 25.05.07, 15:05
        tricolour napisał:

        > ... że alimenty to temat drażliwy wielce. Kobiety rzadko przedstawiają
        konkretne > argumenty (czyli potrzebną kwotę), a często twierdzą, że alimenty
        (o tej > nieznanej kwocie) są żałosne. Poproś żonę o stosowne wyliczenie lub
        zrób sam > rzetelnie.

        hehe, jeszcze nie spotkałam faceta, który byłby zorientowany ile kosztuje
        prowadzenie domusmile - stąd też chyba biorą się stałe podejrzenia o zawyżanie
        kwot. Własny eks wiecznie zarzucał mi co robię z pieniędzmi, ale jak sam z
        rzadka szedł na zakupy to wracał z krzykiem "czy ty masz pojęcie ile
        zapłaciłem????". Otóż mam...

        szczerze wątpię czy nasz kolega zdaje sobie sprawę ile par majtek, rajstop i
        par butów rocznie potrzebują dzieci, bo w tym wieku CAŁĄ garderobę się wymienia
        co rok praktycznie...

        no i jak dla mnie - irytująca jest postawa "moja żona zarabia mniej niż ja, ale
        średnią krajową, więc może utrzymać dotychczasowy standard życia dzieci". Czyli
        po rozwodzie - utrzymanie dzieci to problem matki, tata wypłaci kieszonkowe.
        niech ona się martwi żeby na wszystko starczyło, sobie żałuje wszystkiego (bo
        nie oszukujmy się że 600 zł zastąpi całą pensję, którą dotychczas przynosił,
        która zapewne w znacznie większej części była przeznaczana na dzieci) - i to
        jest ok.

        zarzut o brak konkretnych argumentów - też jest nie trafiony - nie spotkałam
        jeszcze kogoś, kto w pełnej rodzinie robiłby detaliczne zestawienia ile wydał
        na dzieci. Jak więc rozwodząca się matka ma wyliczyć średniomiesięczne wydatki?
        • z_mazur Re: Miej też świadomość... 25.05.07, 15:23
          Ja, ponieważ się sam utrzymuję, jestem doskonale zorientowany ile kosztuje
          utrzymanie domu.
          Zresztą w trakcie trwania małżeństwa budżet ustalaliśmy i prowadziliśmy razem,
          wiem ile kosztuje życie i ile kosztuje utrzymanie dziecka.
          I jest to kwota jak najbardziej policzalna. Co jeszcze istotniejsze partycypują
          w tej kwocie oboje rodzice.

          Oczywiście zaraz usłyszę argument, że kobiety po rozstaniu mają więcej
          obowiązków na głowie w związku z opieką nad dzieckiem, ale po pierwsze biorą na
          siebie ten obowiązek z własnej woli (często ojciec jest gotowy podjąć się
          pełnej opieki nad dzieckiem na co matka baaaardzo rzadko się zgadza), a po
          drugie kontakt ojca z dzieckiem po rozstaniu też najczęściej wiąże się z
          dodatkowymi wydatkami, których nikt nigdy w żaden sposób nie uwzględnia. To są
          koszty dojazdów związanych ze spotkaniami, "drobne" przyjemności, które ojciec
          od czasu do czasu chce sprawić dziecku itp.

          Pieniądze zawsze są rzeczą drażliwą i obie strony najczęściej mają wiele
          argumentów na obronę swojego stanowiska.
        • tricolour Myślenie postawione na głowie. 25.05.07, 18:37
          Bo ile kosztuje dziecko jest rzeczą policzalną. Bierze sie rachunki i się sumuje
          - nie jest to wielka filozofia.

          Problem w tym, że kobieta uważa taką skupulatność za rzecz obrzydliwą i
          obrażającą ją, bo podejrzewa sie nieuczciwość. Nic bardziej mylnego - nie chodzi
          tu o nieuczciwość tylko o liczbę złotówek, którą nalezy przelewać jako alimenty.
          I jeśli należy co rok wymienić całą gaderobę, to należy powiedzieć ILE to
          kosztuje, a nie rozwodzić się o trudnościach wymiany całorocznej garderoby.

          "Jak więc rozwodząca się matka ma wyliczyć średniomiesięczne wydatki?" - a to
          już najbardziej powinno obchodzić matkę, która chyba umie liczyć. Osoba dorosła
          powinna umieć pisać liczby w słupkach i dokonywać prostych obliczeń
          arytmetycznych - dla dobra dziecka oczywiście. A jeśli jej sie nie chce i
          skieruje sprawę do sądu, to i tak bedzie musiała zrobić tabelkę...
          • 374.4w Re: Myślenie postawione na głowie. 25.05.07, 21:16
            tricolour napisał:

            > Bo ile kosztuje dziecko jest rzeczą policzalną. Bierze sie rachunki i się sumuj
            > e
            > - nie jest to wielka filozofia.


            teoretycznie nie jest, dla mnie ponizające jednak byłoby np.liczenie kromek
            chleba,plasterków wędliny, owoców,chochelek zupy i tworzenie działań, dzielenie,
            mnożenie,aby dowiedzieć się ile kosztuje mnie utrzymanie mojego dziecka. A co
            np. z prądem? Skąd mam wiedzieć ile energii zuzywam ja, a ile dziecko?
            Koszty te mogą być tylko przybliżone
            • tricolour I to jest to myślenie postawione na głowie... 25.05.07, 21:30
              ... bo polega ono na mnożeniu problemów w sytuacji kiedy trzeba rozwiązać
              sprawę. Problem polega na tym, że jedzenie nie kosztuje lwiej częsci alimentów,
              a np. prąd, to w ogóle jest jakieś 50zł miesięcznie na wszystkich.

              Ale jeśli ktoś nie chce włozyć odrobiny wysiłku w policzenie, to i wynik tego
              jest marny. Ojciec dziwi się, że matka tyle żąda. Matka jest niezadowolona, że
              ojciec sknera odbiera dziecku należne pieniądze... I to jest bardzo żałosne, bo
              alimenty, to jedyna rzecz, która trzeba omówic po rozwodzie.

              I oczywiście, że masz racje pisząc, że koszty mogą być tylko przyblizone. Ale
              przyblizone do czego? Do 300 czy 1000zł?
              • 374.4w Re: I to jest to myślenie postawione na głowie... 25.05.07, 22:05
                tricolour napisał:

                > ... bo polega ono na mnożeniu problemów w sytuacji kiedy trzeba rozwiązać
                > sprawę. Problem polega na tym, że jedzenie nie kosztuje lwiej częsci alimentów,

                to zależy od wysokości alimentów.Jeżeli kosztuje ono mies. ca 200 zł, a alimenty

                wynoszą 300 zł to wg.mnie jest to lwia część. Kiedyś liczyłam ile kosztuje
                jedzenie mojego dziecka i wyszło ok. 400 zł.

                > a np. prąd, to w ogóle jest jakieś 50zł miesięcznie na wszystkich.

                jaką Ty masz taryfę???

                >>
                > I oczywiście, że masz racje pisząc, że koszty mogą być tylko przyblizone. Ale
                > przyblizone do czego? Do 300 czy 1000zł?



                Przy założeniu, że dziecko jada normalnie (tj. nie chleb z dżemem na zmianę z
                białym serem, na obiad coś poza pierogami z baru za 2zł, do picia sok, a nie
                woda ze studni)), chodzi do kina, kupuje książki, gazety, ma więcej niż 2 pary
                butów, że 2 kurtki, sweter, koszulki, chodzi na dodatkowe zajęcia (np. języki)
                2x w roku dłuższe wyjazdy z domu, czasami weekend poza domem to 1000zł nie jest
                oszałamiającą kwotą.Dodając oczywiście wkład matki.

                PS. Alimenty mam z 2000r. w wys. 300zł, Przez ostatnie pól roku ojciec kupił
                dziecku buty i raz dał pieniądze na lekarstwa (przeziębienie)
                • tricolour Taryfę mam normalną... 25.05.07, 22:21
                  ... taką zwyczajną dla gospodarstwa domowego. Na niczym nie oszczędzam - cały
                  wieczór chodzi domowy komputer, do tego laptop (albo dwa jesli pracuję),
                  telewizor też cały wieczór, pralka ze trzy razy w tygodniu, nie mam oszczędnych
                  żarówek bo mają zimne światło, lodówka też działa. I za to wszystko płacę
                  50/miesiąc.

                  A co do kwoty, to 1000 na dzieciaka to nie są kokosy, ale to też zależy od wieku
                  - moja córka (17+) ma wyliczone na ok 1500 (na dwoje rodziców po równo). Może
                  nie jest to jakoś szaleńczo dużo, ale pamiętac trzeba, że w skali roku jest to
                  18 tysięcy gotówką. Prezentów, wspólnych wyjść i "kasy na telefon" nie liczę.
                  • 374.4w Re: Taryfę mam normalną... 25.05.07, 22:38
                    tricolour napisał:

                    > ... taką zwyczajną dla gospodarstwa domowego. Na niczym nie oszczędzam - cały
                    > wieczór chodzi domowy komputer, do tego laptop (albo dwa jesli pracuję),
                    > telewizor też cały wieczór, pralka ze trzy razy w tygodniu, nie mam oszczędnych
                    > żarówek bo mają zimne światło, lodówka też działa. I za to wszystko płacę
                    > 50/miesiąc.

                    wcześnie napisałeś,że 50zł na wszystkich, zdecyduj się czy ci wszyscy to kilka
                    osób, czy ty jeden?

                    >
                    > A co do kwoty, to 1000 na dzieciaka to nie są kokosy, ale to też zależy od wiek
                    > u
                    > - moja córka (17+) ma wyliczone na ok 1500 (na dwoje rodziców po równo). Może
                    > nie jest to jakoś szaleńczo dużo,
                    ale

                    pamiętac trzeba, że w skali roku jest to
                    > 18 tysięcy gotówką.


                    to podliczanie wydatków na własne dziecko jest wredne!!! pokaż te obliczenia
                    córce jak już zacznie sama się utrzymywać, ile żywej gotówki musiałeś na nią
                    wydać.podlicz jej też ile żywego czasu,emocji, uczuć, rozmów, wątpliwości jej dałeś
                    • tricolour A coś Ty taka wściekła? 25.05.07, 22:50
                      Przecież to nie je jestem skąpym ojcem Twojego dziecka, a o swoje dbam.

                      Co do rachunku za prąd, to zauważ, że duża lodówka na jedną osobą pracuje "na
                      okrągło" tak samo jak by tam było 10 kotletów na pięć osób. Poza tym trzy
                      komputery też nie u każdego. Może u kogoś pralka lata codziennie, ale też bez
                      przesady - 5kg ciuchów, to naprawdę dużo. No... tyle wydaję ja, ale może inni
                      wydaja więcej. Jesli uważają, że za dużo, to niech szukają oszczędności.

                      Moja córka zna te obliczenia, bo prawie dorosła osoba powinna wiedzieć co ją
                      czeka za lat kilka. I wcale nie jest obrażona, tym bardziej, że może na mnie
                      liczyć nie tylko finansowo.
                      • 374.4w Re: A coś Ty taka wściekła? 26.05.07, 12:13
                        tricolour napisał:

                        > Przecież to nie je jestem skąpym ojcem Twojego dziecka,

                        nie przypominam sobie sobie bym chciała ci to udowodnić, zgodnie ze swoją
                        forumową wredotą doszukujesz sie zaczepek tam gdzie ich nie ma


                        a o swoje dbam.


                        i fajnie,prawidłowo, nie uważam jednak by był to powód do dumy, dbanie o dziecko
                        jest nierozerwalnie związane z funkcją rodzica
                        >
                        > Co do rachunku za prąd, to zauważ, że duża lodówka na jedną osobą pracuje "na
                        > okrągło" tak samo jak by tam było 10 kotletów na pięć osób. Poza tym trzy
                        > komputery też nie u każdego. Może u kogoś pralka lata codziennie, ale też bez
                        > przesady - 5kg ciuchów, to naprawdę dużo. No... tyle wydaję ja, ale może inni
                        > wydaja więcej. Jesli uważają, że za dużo, to niech szukają oszczędności.


                        nie odpowiedziałeś na moje pytanie
                        >
                        > Moja córka zna te obliczenia, bo prawie dorosła osoba powinna wiedzieć co ją
                        > czeka za lat kilka. I wcale nie jest obrażona, tym bardziej, że może na mnie
                        > liczyć nie tylko finansowo.


                        w sumie dobra ta pointa
          • angoisse osoba dorosła to takze ojciec 25.05.07, 23:45
            ktory dopiero zamierza sie z matka swoich dzieci rozwiexc, ale do tej pory z
            nimi zyl i moze jakims cudem zauwazyl ze te dzieci są , zyja na jakims tam
            poziomie, jedzą , zuzywają, korzystają i kosztują.

            Wiec niechze sobie ten ojciec weźmie kartke do ręki i rachunki i policzy ile te
            jego dzieci mogly kosztowac jak z nimi żyl pod jednym dachem, niech sie dopyta
            o szczegoly tychze dzieci, oraz niefortunnie poslubiona małzonkę ,

            a jak mu wyjdzie jakas suma to niech z tąże małżonką przedyskutyje czy ta suma
            będzie suma godziwą na jego własne pozostawione przy żone dzieci i czy to suma
            ostateczna czy dzieci załapia się jeszcze od niego da dyche w miesiacu na kino.

            - a nie , rzuca z powietrza kwotę pi razy oko najlepiej minimalną i zostawia na
            barkach małżonki nie tylko dzieci, ale tez dla niej żenujący przymus
            udowadniania mu ze daje na dzieci za mało.



    • misbaskerwill Re: Alimenty na dzieci 25.05.07, 17:33
      Tak jak napisali wcześniej Panowie: najbardziej ok jest taka kwota, która pasuje
      żonie i Tobie.
      Łatwo powiedzieć, że ktoś płaci śmieszne pieniądze, ale może ten ktoś np.
      zostawia żonie wspólne mieszkanie.
      A może, najzwyczajniej na świecie, zarabia poniżej średniej krajowej.
      A zapewniam Was, że takich osób jest ponad połowa - nie każdy jest prezesem...
      Dlatego w sądzie decyduje się o tak ważnej sprawie, a nie na forum.

      Niektóre matki znakomicie sobie radzą nawet z ww. kwotą, dla innych 1000 zł na
      jedno dziecko to straszne sknerstwo - ale to już chyba inna kwestiawink
      • burza4 Re: Alimenty na dzieci 25.05.07, 18:23
        osobiście śmiem wątpić, czy żonie pasuje, kolega na razie się dopiero
        zastanawia ile zaproponować, i najwidoczniej ma obawy żeby stara sama nie
        skorzystała przez przypadek z tej oszałamiającej kwoty smile

        w tym konkretnym przypadku autor przyznał, że "żona zarabia mniej
        ode mnie ale znacznie POWYŻEJ ŚREDNIEJ" - skoro tak, to jego zarobki znacznie
        odbiegają od głodowych. I w takiej sytuacji oferowanie alimentów mniejszych niż
        ma niejeden bezrobotny "bo żona i tak sobie sama poradzi" jest dość żenujące,
        nie sądzisz?

        skoro oboje do tej pory zarabiali dobrze, to dzieciom po rozwodzie nie powinien
        się obniżyć standard. Jak przypuszczam nikt nie żałował np. na wakacje dla
        dzieci i nie ubierał ich w lumpeksach. Przy zaproponowanej kwocie na wakacje
        odlożyć się nie da, więc albo matka przejmie ciężar nie tylko codziennych
        obowiązków, ale i finansowania potrzeb dzieci - albo dzieci będą żyły na
        niższym poziomie, bo tata ma węża w kieszeni. Ludzie, państwowe przedszkole
        kosztuje prawie 400 zł miesięcznie!
        • misbaskerwill Re: Alimenty na dzieci 25.05.07, 18:34
          Ok. Faktycznie nie zauważyłem, dopisku "znacznie powyżej średniej".
          Ale wiesz, jeśli żona zarabia naprawdę powyżej średniej, to dzieci nie umrą z
          głodu, naprawdęsmile
          A skoro JUŻ zarabia powyżej średniej, to po rozwodzie nie będzie musiała tyrać w
          Biedronce po godzinachsmile.

          Poza tym, nie wiadomo, jak dogadają się z żoną w sprawie dzieci.
          Nie każdy tatuś po rozwodzie zostaje jedynie bankomatem.
          Niektóre matki pozwalają im dalej być ojcami, jeśli też oni tego chcą.
          To chyba ważniejsze niż pieniądze???

          Ale takich dyskusji było już zbyt wiele i nie będę tego kontynuował...

          Chciałem tylko zaznaczyć:
          Nie sądźcie, bo i tak będziecie sądzeni...
          Luk nie opisał pełnej sytuacji... A tak naprawdę, dopiero w oparciu o pełny
          obraz, można dokonywać próby właściwej oceny.

          I nie dziwię się mu, że woli zapytać na forum.
          W końcu widać, jakie burzliwe reakcje wywołuje samo hasło 'alimenty'...
        • z_mazur Re: Alimenty na dzieci 25.05.07, 20:07
          No właśnie przedszkole kosztuje prawie 400 zł, czyli jeśli oboje rodzice łożą na dziecko to zostaje jeszcze ponad 200 zł na kolacje i ubranie miesięcznie, już wydaje mi się, że to nie jest jakoś bardzo tragicznie, a jeśli oprócz tego ojciec będzie miał ochotę coś kupić od siebie to robi się już wcale nie taka "śmieszna" kwota.

          A nie ma nic gorszego niż ojciec, który ma poczucie krzywdy płacąc zbyt wysokie jego zdaniem alimenty, bo powoduje to u niego uczucie, że skoro i tak się zbyt wiele od niego wymaga, to on jest zwolniony od jakiejkolwiek innej odpowiedzialności.
          • crazyrabbit Re: Alimenty na dzieci 25.05.07, 20:16
            > wydaje mi się, że to nie jest jakoś bardzo tragicznie, a jeśli oprócz tego ojc
            > iec będzie miał ochotę coś kupić od siebie to robi się już wcale nie
            taka "śmie
            > szna" kwota.
            >
            Właśnie , jeżeli bedzie miał ochote cos kupić.... A jak nie ma ochoty , bo
            uważa że jak rzuci z łaską 300 PLN na utrzymanie 13-latki to juz wszystko? Nie
            dokłada do niczego , nawet połowy za wycieczkę młodej nie zapłacił... nie
            zabiera nigdzie , nie kupuje nic kompletnie.... I wtedy to JEST smieszna kwota :
            (

            >
            > A nie ma nic gorszego niż ojciec, który ma poczucie krzywdy płacąc zbyt
            wysokie
            > jego zdaniem alimenty, bo powoduje to u niego uczucie, że skoro i tak się zbyt
            > wiele od niego wymaga, to on jest zwolniony od jakiejkolwiek innej odpowiedzia
            > lności.
            >
            I płacąc smieszne alimenty uwaza sie za wielce pokrzywdzonego....

            Ech.... no comments....
            • z_mazur Re: Alimenty na dzieci 25.05.07, 21:11
              No i to jest właśnie ten drugi przypadek. Skoro ojciec się nie poczuwa, to po to jest własnie sąd, żeby ocenił zasadność żądań matki i potencjalne możliwości zarobkowe ojca i "zmusił" go do ponoszenia wydatków na dziecko w adekwatnej wysokości.
              • crazyrabbit Re: Alimenty na dzieci 25.05.07, 21:22
                Taaaa... szczególnie jak on "głodem przymiera"...
                Dzisiaj sie dowiedziałam , że sprzedał auto , dołozył (sporo!) i kupił nowe.
                Którego nie zarejestrował na siebie sad
                Chyba ma niezłych doradców sad
                • z_mazur Re: Alimenty na dzieci 25.05.07, 21:26
                  Z tymi doradcami to pewnie ich ma, pytanie tylko czy rzeczywiście dobrych.
                  Ty masz forum... smile

                  A co do auta, to jeśli je sprzedał już po waszym rozstaniu, a stanowiło ono przecież wasz wspólny majątek i nie podzielił się z Tobą środkami ze sprzedaży to można go do tego zmusić, zarzucając mu działanie w złej wierze.
          • pszczolkalodz czy ja czegos nie rozumiem? 25.05.07, 20:16
            we wczesniejszych postach mozna wyczytac ze bezroboty facet placi wiecej! A
            autor watku pisze ze zarabia duuuzo powyzej sredniej, czy wy naprawde uwazacie
            ze 300 pln to jest kwota ok???? Czy liczycie takie rzeczy jak wizyty u lekarza,
            stomatolog, zajecia dodatkowe????? ewentualna opiekunka jak sie pochoruja a ex
            bedzie musiala isc do pracy, bo wiemy jakie sa warunki. Ej chlopaki!!!!! Ja
            rozumiem za facet nie ma kasy, to ok, tym bardziej ze pewnie tata bedzie chcial
            pojsc z dziecmi do kina czy na pizze, ale tutaj jest poruszana inna kwestia!!!!
            Przeraza mnie ze teraz jakos to rownouprawnienie sie budzi. AUTOR ZADAJE
            PYTANIE CZY TO NIE JEST ZA DUZO!!!! Dobrze ze tutaj pisze i nie powinien sie
            obrazacna slowa krytyki, bo chyba po to je zadal. Ale moje zdanie jest
            takie "TAK W TWOIM PRZYPADKU JEST TO ZA MALO"
                • misbaskerwill hihi 25.05.07, 20:45
                  pszczolkalodz napisała:
                  > oby bylo jak mowisz . Troche mi sie krew sciela haha, prosze prosze piatek i
                  > adrenalinka w sam raz na remontowy wieczorsmile))

                  Polecamy się na przyszłośćsmile
                  • crazyrabbit Re: hihi 25.05.07, 20:51
                    Ty sie tu Misiu nie hihihaj , bo to poważna sprawa jest...

                    A mój ex mnie czasem dobija sad Kufa , wystarczyłyby mi te śmieszne ochłapy ,
                    gdyby kupował młodej cokolwiek , dokładał do szkoły , na wycieczki... nawet do
                    kina jej goddamnedmotherfu**er nie zabierze...
                    Tylko na rower zabiera , bo za darmo...
            • z_mazur Re: czy ja czegos nie rozumiem? 25.05.07, 20:59
              Pszczółko może ja jestem idealistą, ale...

              Zakładam w tym momencie dobry układ pomiędzy rozwiedzionymi rodzicami, to jest założenie podstawowe.

              W tym momencie alimenty powinny pokryć podstawowe codzienne potrzeby dziecka. Jeśli układ między rodzicami jest dobry, jest zainteresowanie sprawami dziecka i jego potrzebami przez obie strony, to kwestią dogadania się między rodzicami jest to czy poniosą jakieś dodatkowe wydatki wspólnie.

              Oczywiście jeśli układy są kiepskie to wtedy trzeba się zdać na rozsądek sądu i niech on ustali alimenty uwzględniając wszystkie potrzeby dziecka i możliwości zarobkowe obojga rodziców.

              W moim wcześniejszym poście chodziło mi o to, że zbyt wygórowane żądania finansowe kobiet często powodują, że ojciec traci zainteresowanie sprawami dziecka i jego rola zaczyna się ograniczać do wypłacania tylko i wyłącznie ustalonej kwoty alimentów. Ojciec czuje się zupełnie zwolniony z jakiejkolwiek odpowiedzialności. Myślenie jest "przecież płacę tak dużo, więc czego jeszcze ode mnie chcą".

              Może to z mojej strony naiwność, ale radziłbym zawsze spróbować przed sprawą sądową przez jakiś czas z niższą kwotą i zobaczyć jakie będą reakcje ojca na inne potrzeby dziecka.

              Zresztą moja reakcja na zbyt wygórowane żądania matki mojej córki była podobna. Mimo że wcześniej płaciłem ustaloną kwotę i często przejawiałem inwencję i zainteresowanie czy dziecko czasem czegoś nie potrzebuje. Po postawieniu takich żądań w pozwie o alimetny na jakiś czas się zjeżyłem i przestałem wydawać jakiekolwiek dodatkowe pieniądze na dziecko "no bo z jakiej racji". Suma sumarum pieniądze wydawałem podobne, ale z poczuciem niesprawiedliwości. Oczywiście cierpiały na tym moje relacje z dzieckiem, czyli w konsekwencji cierpiało dziecko. Czyli mimo, że moja żona finansowo na tym nie zyskała to jednak jej postawa odbiła się na dziecku, takie pyrrusowwe zwycięstwo.

              Chodzi mi o to, że jeśli relacje między rodzicami są poprawne to może warto się zastanowić, czy jest sens je psuć takimi żądaniami.
              • crazyrabbit Re: czy ja czegos nie rozumiem? 25.05.07, 21:11
                > Może to z mojej strony naiwność, ale radziłbym zawsze spróbować przed sprawą

                > dową przez jakiś czas z niższą kwotą i zobaczyć jakie będą reakcje ojca na
                inne
                > potrzeby dziecka.
                >

                Spróbowałam. Reakcja zerowa. No i co dalej mi radzisz Chłopaku?
              • tricolour W pełni się zgadzam... 25.05.07, 23:04
                ... i to tym bardziej, że jak wynika z tej dyskusji, matki maja trudności z
                policzeniem "plasterków kiełbasy i chochelek zupy dla dziecka" choc nikt tego
                nie wymaga.

                Z niechęci do tego jedynego wspólnego działania rodziców - ustalenia alimentów -
                biorą sie problemy z alimentami.
              • pszczolkalodz no to ja sie pytam 25.05.07, 23:06
                Ciebie, drogi kolego, zakladajac ze masz sytucje finansowa duuuuzo!! powyzej
                sredniej krajowej (oczywiscie nie znam Twojej sytuacji) i dobre stosunki z ex
                to powiedz tak szczerze czy myslalbys ze 300 zeta to jest ZA DUZO???? Z_mazur,
                przeciez wiesz ile kosztuje zycie, ile kosztuja wydatki bierzace. Zakladam ze
                wydajesz/my bo i ja tez duzo wiecej niz 300 zeta na zabawe i nasze
                przyjemnosci a tutaj sprawa nie rozbija sie o przyjemnosci tylko o zycie. Ja
                sie po prostu dziwie ze ktos z taka dobra sytuacja finansowa moze zadac
                pytanie, czy to jest za duzo? !!!!
                Chce byc moj drogi dobrze zrozumiana, bo
                - przy Twoich załozeniach masz racje, oczywiscie jesli sa dobre kontakty z ex
                to zakladam ze jesli by Ci ona powiedziala ze jest jakis dodatkowy wydatek (
                choroba, leki "zielona szkola") to Ty chetnie w nim "uczestniczysz". Natomiast
                przy zalozeniu z "gory" ze 300 zeta to jest za duzo mam prawo w to watpic bo
                - jesli ktos zarabia duuuzo ponad srednia krajowa to i duzo wydaje
                - bo wie ze 300 zeta to jest "pikus" w dzisiejszych czasach
                - bo pewnie buty autora postu tyle kosztuja
                - bo to tez JEGO dzieci
                ja rozumiem np: autor jest zly na ex i nie chce dawac kasy do reki, wiec daje
                300 zeta, ale oplaca przedszkole, opieke lekarska albo cos tam i to wlasnie
                TUTAJ NIE CHODZI O WYSOKOSC PIENIEDZY!!! tylko zainteresowanie, checi, czyli to
                o czym Ty mowisz. A powiedz mi czy Ty chlopaku z_mazur wyczytales jakas wiez w
                poscie autora z dziecmi, zalozenie ze bardzo je kocha i chce dla nich jak
                najlepiej??? Czy mi cos umknelo??? Chyba nie Pan chce szybkiego rozwodu, dac
                300 zeta i witaj nowy swiecie. Aaaa i ostatnia ale istotna sprawa w poscie
                autora nic nie ma o zadaniach przyszlej ex czy "graniu sobie na nerwach" wrecz
                przeciwnie jest spokoj, zgoda normalnie sielanka i dlatego tez mam prawo sadzic
                to co pisze. P.S. ja wiem co chciales przekazac, Ty byles w "podobnej"
                sytuacji aczkolwiek innej, ja jestem z boku i mnie latwiej jest ocenic pewne
                rzeczy i byc bardziej obiektywna dla konkretnej sprawy. Tak myslesmile)))))))
                Buziak wieczorny od pszczolki "upitolonej" remontowym pylem
                  • pszczolkalodz jesli bawimy sie w gre slow 25.05.07, 23:22
                    to autor powinien zadac pytanie CZY TO NIE JEST ZA MALO!!! a nie czy za duzo
                    suptelna roznica, ale ile zmienia. Nie wydaje Ci sie Tri ze troche sie zblaznil
                    autor tym pytaniem, piszac pozniej ze ma bardzo dobra sytuacje finansowa?
                    Powiedz mi jak Ci dam 5 zeta np. na Twoje wyjsciowe ubranie to jest za duzo?
                      • angoisse czepiasz sie 25.05.07, 23:56
                        Wam?
                        moze kobiety w ten sposob chca "wstrzasnąć" autorem? Ty używasz często cynizmu
                        do "wstrzasów" uwazajac to za swietny motyw, kobietki moga uzywac emocji. Kazdy
                        sposob dobry. a Ty za bardzo innych oceniasz pod swoje kopytko.
                      • pszczolkalodz nie moze a na pewno. 26.05.07, 00:28
                        ja nie mam emocjonalnego podejscia do tej sprawy bo ja nie mam dzieci. Wiec zle
                        sobie wytlumaczyles moje stanowisko, chodzi mi o istote sprawy. Super ze
                        bronisz autora postu pewnie jest mu z pewnoscia milo ale nie jestesmy tutaj
                        zeby sie "klepac" po ramieniu, gdy nie ma ku temu powodu. A na zadane pytanie
                        kazdy ma prawo odpowiedziec tak jak sadzi. Myle sie?
                • ivone7 Re: no to ja sie pytam 26.05.07, 00:10
                  przeczytalam wszystkie posty..i tak mi sie nasunelo, nie wiem, czy autor watku
                  oddawal cala swoja pensje dowspolnego gospodarstwa, zakladajac ze tak..na 4
                  osoby bylo do utrzymania ponad dwie srednie krajowe..
                  teraz zona zostaje sama z dwojka dzieci z jedna srednia krajowa..a wlasciwie
                  wydatki prawie te same..
                  jedno dziecko przedszkole...czesne w lodzi 210 plus wyzywienie ok 60 zl, i
                  dodatkowo wycieczki, teatry, przedstawienia w przedszkolu...wlasciwie
                  obowiazkowe ok 50 zl miesiecznie..
                  drugie szkola..jestem na bierzaco..obiady ok 60 zl miesiecznie, swietlica,
                  rzezba, plastyka 15 zl miesiecznie, zeszyty i reszta kredek ciagle uzupelniana
                  ok 30 zl miesiecznie, do tego komitet rodzicielki 80 zl, ksiazki ok 170 zl,
                  wyprawka 80 zl rocznie..aaa i wycieczki, kina teatry np w maju zaplacilam 65
                  zl na takie wyjscia..
                  nie licze ubran, podartych rajstop, ktore trzeba naokraglo kupowac, oraz buty
                  na sezon, bo noga rosnie..ale matka ma tez ochote pojsc z dzieckiem do kina,
                  czy wyjechac na wakacje..nie moze calej swojej pensji przeznaczac na oplaty,
                  sami wiecie ile to kosztuje, oraz na dzieci..oczywiscie mozemy zrobic
                  szczegolowe wyliczenia..i moze osoby bedace z dziecmi zrobia wyliczenia ile ich
                  pensji idzie na utrzymanie dzieci i jaka czesc tego stanowia alimenty...bo
                  koszty powinny byc dzielone po polowie..i na miare mozliwosci finansowych
                  rodzicow oczywiscie, ale dzieciom po rozwodzie nie powinno sie pogorszyc..