Dodaj do ulubionych

Prześwietni Czterdziestoletni cz.II

25.01.03, 18:52
Im wiecej mamy lat, tym mniej mamy czasu i bardziej jesteśmy niecierpliwi -
poprzedni wątek już zbyt długo sie wgrywał, więc Prześwietni z Klubu "40
Plus" poprosili o nowy.
Tym razem proponuję jako motto myśl George'a Bernarda Shaw:
"Czymże jest życie, jeśli nie szeregiem natchnionych szaleństw? Trzeba tylko
umieć je popełniać! A pierwszy warunek: nie pomijać żadnej sposobności, bo
nie zdarzają się co dzień."
Żyjmy więc...
Obserwuj wątek
    • spinkaa Re: Prześwietni Czterdziestoletni cz.II 27.01.03, 07:54
      Czy znacie te dowcipy:

      "Wieczorem baca słyszy krzyki z podwórka.
      - Czego tam? - krzyczy z chałupy.
      - Bacoooo! Potrzebujecie drewna?
      - Nieeee!
      Rano baca budzi się, wychodzi przed dom i patrzy:
      - O kurde! Gdzie moje drewno?!"

      "Synek z tatusiem na wycieczce w lesie:
      - Tatusiu, co to jest?
      - To są czarne jagody, synku.
      - A dlaczego one są czerwone?
      - Bo są jeszcze zielone."

      Miłego dnia:))))





      • kreska1952 Re: dokonczenie dowcipu :) 27.01.03, 10:48
        > "Synek z tatusiem na wycieczce w lesie:
        > - Tatusiu, co to jest?
        > - To są czarne jagody, synku.
        > - A dlaczego one są czerwone?
        > - Bo są jeszcze zielone."

        Ciąg dalszy:
        ... a jak beda fioletowe to beda czarne!!!!!!!!!!!
        • spinkaa Re: dokonczenie dowcipu :) 27.01.03, 14:54
          Nie znałam zakończenia, dobre:)))
          Czy u was tez tak ponuro za oknem? Zupełnie jak w listopadzie.
          Powiedzcie coś na rozweselenie...
          • Gość: Toni Stare, bo stare, ale mi się podoba... IP: *.smlw.pl 27.01.03, 18:48
            Siedzi baca przed chałupą i obrzyna kozikiem duży kloc. Idzie ceper i pyta się
            bacy: "Co tak strugacie baco?" "A dyć łódeckę se strugom".
            Na drugi dzień idzie ceper koło chałupy i widzi bacę z kozikiem, strugającego
            mniejszy kawałek drewna. "A dziś co strugacie baco?". "Ano dzisiej se strugom
            ciupaskę".
            Na trzeci dzień siedzi baca przed chałupą i obrabia niewielki kawałek
            drewna. "Co dzis wystrugacie baco?" - pyta ceper.
            "Jak se cosik nie spiepse, to se wystrugom wykałackę".
      • filut Re: Prześwietni Czterdziestoletni cz.II 14.02.03, 06:36
        Trochę aforyzmów na *łykend*. Znowu zajrzałem do zbioru.
        Kobieta łatwiej potrafi ukryć, że kochs, niż że jest kochaną
        #
        Jeżeli kobieta jest złem, to złem koniecznie potrzebnym.
        #
        Kobieta wierna to taka, która uwzięła się na jednego mężczyznę.
        #
        Coćby kobieta była piękną, a nie umie być miłą, to jest jak kwiat piękny i bez
        zapachu.
        #
        Ostatnią z rzeczy, jaka postarza kobiety jest jej wiek.
        #
        Kobieta musi być samodzielna i niezależna, bo na mężczyzn dziś liczyć nie
        można.
        #
        To kobieta wybiera mężczyznę, który ją wybierze.
        #
        Mężczyźni starzejąc się nigdy nie stają się lepsi.
        #
        Niejeden mężczyzna ma coś z rycerza: zakuty łeb.
        #
        Mężczyźni mają silną wolę do pewnego czasu. Później się żenią.
        #
        Kocha się bezmyślnie. Tak jak oddycha.
        #
        Miłóść to choroba nerwu wzrokowego: dotknięci nią widzą to czego nie ma.
        #
        Miłość od pierwszego spojrzenia zaoszczędza czas i pieniądze.
        #
        Koibieta jest dla męż tym, czym ten mąż ją uczynił.
        #Zmieniła się moja małżonka. Dawniej skarb, dziś małżonka.

        I to byłoby na tyle. Dalszy ciąg na wyraźne życzenie Publicznośći.
        Optymistycznie pozdrawiam
        Fil
      • maiku200 Re: Prześwietni Czterdziestoletni cz.II 18.02.03, 19:09
        Witam! Jestem początkująca w internecie. Ot, dopiero co mam stałe łącze.
        Wiekowo jak najbardziej pasuję do 40 + (chyba bardziej do tego +). Podoba mi
        się ten wątek. Może najpierw dowcip na wkupienie się (jak to ładniej nazwać?).
        Psychiatra rozmawia z nowym pacjentem:
        - Kiedy zauważył pan pierwszy raz, że odczuwa pan satysfakcję przy płaceniu
        podatków?
        Przychodzi baba w ciąży do lekarza. Lekarz patrzy wycakująco, a baba na to:
        -A tak sobie zaszłam...
        Żona do męża:
        - W czerwcu upływa 25 lat od dnia naszego ślubu. Powinniśmy święcić srebrne
        gody.
        Mąż na to:
        - Zaczekaj jeszcze pięć lat, a będziemy święcić wojnę trzydziestoletnią!
    • 4you Re: Prześwietni Czterdziestoletni cz.II 30.01.03, 07:33
      Stary wątek otwierał mi się na modemie 10 minut!!!! Nie chcę tak! A tu nikt nic
      nie pisze! Ratunku!!!
      • spinkaa Re: Prześwietni Czterdziestoletni cz.II 31.01.03, 08:33
        Albo Czterdziestoletni-i-więcej:
        - pomarli ze starości,
        - młodzież powygryzała ich sprzed kompuetrów,
        - przeszli na emerytury i już nie mają dostępu do kompa w pracy,
        - zapomnieli, jak sie pisze, bo przeszli na wyższy etapie rozwoju i
        porozumiewaja się telepatycznie,
        - odmlodnieli gwaltownie i ze staruchami zadawć sie nie chcą.

        Innego wytłumaczenia ich braku na forum nie dostrzegam.
        • ypsilon Re: Prześwietni Czterdziestoletni cz.II 31.01.03, 08:46
          ...albo przeszli na etap 50+ i zakładają nowy klan. Nie ma jednak co szat
          rozdzierać-na dworze jest pięknie, biało. Na jezdniach również. Wrażenia z
          jazdy niezapomniane. Trochę sama z zimy skorzystam, ponieważ z okazji ferii
          biorę kilka dni urlopu - saneczki, łyżwy, może kulig. Trzeba wszystko zrobić,
          żeby nie zgrzybieć (albo opóźnić sam proces).
          pzdr
          • Gość: duha Re: Prześwietni Czterdziestoletni cz.II IP: *.devs.futuro.pl 05.02.03, 01:40
            Wymieniałam sobie sprzęt. Na lepszy- jak łatwo sie domyśleć.
            I znowu lepsze okazało się wrogiem dobrego. Poleciał jeden dysk, potem drugi,
            trzeci. Po czwartej awarii sprzęt został zabrany do sprawdzenia.
            A ja otrzymałam - na okres oczekiwania - coś troszkę gorszego niż miałam. Ale
            dostęp do internetu jest.
            Melduję się zatem i pytam : co różni czarownicę od czarodziejki?
            ... Dwadzieścia lat.

            I jako przynależąca do czarownic pozdrawiam inne czarownice.

            duha
            • spinkaa Duha-Czarownica 06.02.03, 18:16
              Czyzbysmy miały zamiar zakładac kolejny klub? Klub czrownic? To nawet niezły
              pomysł!Kto jest za?
              A problemy z komputerami i ich dyskami znam aż nadto, stąd i moje serdeczne
              współczucie dla Ciebie. Nie ma nic gorszego, jak zawodna maszyna. Jeśli bowiem
              człowiek zawodzi, zawsze mozna sobie powiedziec: nie zalezy mi na nim,
              odpuszczam, poradze sobie. Ale jesli szwankuje maszyna, kłopot jest większy, bo
              bez maszyn juz poradzić sobie nie potrafimy. Niestety, takie czasy.
              Pozdrówka:)))
    • Gość: Iza Re: Prześwietni Czterdziestoletni cz.II IP: 212.33.67.* 05.02.03, 09:00
      Witajcie !
      Teraz po przeczytaniu wszystkich wypowiedzi nie wiem do jakiego klanu mam
      przystać. W marcu kończę 49, no i z górki dalej. Myślę jednak, że mnie nie
      wyrzucicie bo to może być 40+ nieskończoność.
      Bardzo się cieszę,że znalazłam grupę zadowolonych 40-latków.Ja pomimo różnych
      zakrętów losu też zaczynam dostrzegać napływający do mnie "mądry spokój".
      Przestałam się szarpać z zyciem, ale nie chcę siedziec pod piecem. Zauważyłam,
      że teraz mogę w pełni skorzystać ze swojej wiedzy. Kiedyś człowiek uczył się do
      egzaminów bo musiał, a teraz uczę się bo mam na to ochotę i w dodatku tego co
      mi jest potrzebne do życia i do pracy. Zmieniłam filozofię mego życia i cieszę
      z każdej pomyślnie przeżytej chwili, "bo to se ne wrati" jak mówią Czesi. A
      poza tym zmienił mi się charakter - serio i na na lepsze dla mnie.
      Pozdrawiam.
      • spinkaa Witaj Iza:))) 06.02.03, 18:24
        Iza - jak sama nazwa wskazuje weszłas do Klubu Czterdziestaków z Plusem, a sama
        dodałaś (bardzo ładnie zresztą) nieskończoność. Proponuje zatem nowa nazwę
        naszego Klubu: "Czterdziestolatki Plus Nieskończoność". Oczywiście pisane
        dowolnie.
        A w ogóle to WITAJ:))))
        Szczególnie takich osób nam tutaj trzeba - pogodzonych z wiekiem,zaopatrzonych
        w "mądry spokój" (tez ładne) i nareszcie potrafiacych docenic i cieszyc sie z
        siebie samych.
        Buziaczki:))))
        spinkaa
    • Gość: nulka Re: Prześwietni Czterdziestoletni cz.II IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 05.02.03, 21:15
      witajcie 40 z plusem!
      byłam już tu kiedyś i zawsze zaglądam, kiedy mi smutno i źle. i dzis tez.i -
      poniewaz kobiety tu jednak w przewwadze, chcę sie podzielić swoim
      spostrzezeniem: po 40 zamieniłam się w madrą osobę. widzę wiecej, czytam miedzy
      wierszami, rozumiem motywy postępowania. patrzę na tych 20- i 30- latków i
      często widzę, jak sie miotaja zamiast maszerować przez życie. teraz wiem, skad
      u pierwotnych szacunek dla starych bab. bo co to bedzie za 20 lat! będę jak
      prawdziwa czarownica!
      pozdrowienia
      • spinkaa Nulka - w kupie raźniej:))) 06.02.03, 18:33
        Witaj Nulka:)))
        Widze, że następna chętna do Klubu Czarownic, swoistego Podklubu
        Czterdziestoletnich z Plusem.
        Nulka, jak Ci źle, to nie tylko tutaj zaglądaj, ale i pisz. Najlepiej bedzie,
        jak wtedy zmusisz sie do wyszukania i zamieszczenia jakiegoś dowcipu dla
        wszystkich innych Smutnych Czterdziestoletnich. Bo nie tylko Tobie czasami
        smutno, tylko że w kupie zawsze raźniej.
        I nie tylko raźniej, ale i mądrzej. My sami mądrzejsi wraz z wiekiem, umiemy
        juz słuchac. A jesli tak, to słuchamu innych mądrych ludzi i sobie ich mądrości
        przyswajamy. Umieć bowiem mądrze słuchać, to największa ze sztuk.
        Pozdrowiam gorąco:)))
        spinkaa
    • filut Wróciłem 06.02.03, 13:56
      w jednym kawałku i przekonany, że wyjazd w góry bez kondycyjnego przygotowania
      jest przedsięwzięciem chybionym. Niezależnie od własnego przekonania o
      doskonałości swego organizmu. Dotyczy to wszystkich czterdziestaków + VAT.
      Jak zwykle prosto od biurka pojechałem w góry. Tym razem natura sprowadziła
      mnie do parteru. Wiele nie „polyżowałem” w pięknych słowackich górach, ale
      napatrzyłem się dostatecznie.
      Lyżowałem w Donovally, a mieszkałem we wsi Liptowske Trevuce (20 km od
      Donowally).
      W Słowacji jest tanio (ok. 40 zł/dzień za papu + lulu), nawet jak na polską
      kieszeń, ale warunki bytowe (ubytowanie) na b. niskim poziomie – w małych
      miejscowościach, np. Liptowske Trevuce.
      Łazienki wspólne i nie najczystsze, woda nie zawsze jest wystarczająco ciepła.
      Ogrzewanie pomieszczeń średnie. Na skargi właściciel pensjonatu niezmiennie
      odpowiadał: jutro. Wyżywienie raczej skromne. Sklepy są zamykane o godz. 15.00
      lub 16.00.
      Wszystkie niedostatki kompensują piękne widoki i doskonale przygotowane trasy
      narciarskie. Drogi/szosy są lepsze od polskich.

      W przyszłym roku mam zamiar odpowiednio przygotować się kondycyjnie i pojechać
      w okolice Tatrzańskiej Łomnicy. Podobno warunki ubytowania są tam na wyższym
      poziomie.

      Pozdrawiam
      Fil
      • spinkaa Re: Wróciłem 06.02.03, 18:11
        Witaj Filu-W-Jednym-Kawałku:)))
        Należą Ci sie gratulacje za odwagę wtyjazdu i... przyznania się do braków
        kondycyjnych. Ale pociesze Cie, że nie tylko Czterdziestaki z Vatem maja
        problemy na stoku, gdy wyrusza nie niego prosto zza biurka - jak napisałes.
        Takze trzydziestakom i młodszym zaprawa jest potrzebna, aby nie wracac z gór z
        zagispowanymi członkami ciała.
        Dzieki za relacje. Byc moze twoje doświadczenia przydadzą się innym chętnym do
        wyjazdu w te strony, oczywiście po uprzednim prygotowaniu kondycyjnym.
        A teraz - do pracy, takze i na tym wątku, marsz. Smutno tu było bez Ciebie...
        (prawda Klubowicze/czki?)
        Pozdrawaiam
        s.
        • Gość: filut Re: Wróciłem IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 06.02.03, 22:47
          spinkaa napisała:

          Smutno tu było bez Ciebie...

          Wzruszyłem się do łez.
          Pozdfrawiam
          Fil
    • Gość: Iza Re: Prześwietni Czterdziestoletni cz.II IP: 212.33.67.* 07.02.03, 09:29
      Hej !
      Tak sobie poczytałam o tych "wyczynach" na stokach i az sie prosi napisac ze to
      tylko cialo nam sie starzeje, bo ta dusza wciaz szaleje i na tym polega
      wiekszosc problemow.
      Ciekawe jakie macie spostrzezenia co do mody. Ja ostatnio b. schudlam i w
      zasadzie moge nosic wszystko (bez zbytniej przesady), ale ciagle mam obiekcje
      czy wypada. Czy moda musi byc zwiazana z wiekiem. Wczoraj w tv uslyszalam, ze
      mlodzieniec z dlugimi wlosami w kucyk - to tak ale starszy pan to "obciach".
      Nie mysle tu o jakiejs awangardzie typu szalone mini, czy odkryty brzuch, bo
      wszystko ma swoj wymiar ale chyba nie musimy nosic "szacownych strojow" Jakie
      macie doswiadczenia z moda?
      Pozdrawiam
      • Gość: nulka Re: Prześwietni Czterdziestoletni cz.II IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 07.02.03, 22:13
        Izo, pewnie, ze nie można szaleć z modą majac 40+, ale i nie dać sie zwariować.
        tym bardziej ze moda ostania - pomijaąc gołe brzuchy - przychylna jest
        kobietom. a jeśli jeszcze ubyły ci zbędne kilogramy, to należy ci się w nagrodę
        coś fajnego i modnego ! tak!
        n.
        • Gość: spinkaa Re: Prześwietni Czterdziestoletni cz.II IP: *.chello.pl 08.02.03, 15:40
          Mode, a więc i ciuchy nalezy dopasowywac nie tyle do wieku, co do figury i
          samopoczucia. A jeśli jest szczupła sylwetka (zazdroszcze jak nie wiem co!), to
          w ogóle nie powinno byc podziałów na to co młode i stare. Oczywiście dochodzi
          element estetyki, ale to juz zupełnie inny temat, nie mający nic wspólnego z
          wiekiem.
      • filut ........ tylko cialo nam sie starzeje 10.02.03, 06:35
        Gość portalu: Iza napisał(a):

        > Hej !
        > Tak sobie poczytałam o tych "wyczynach" na stokach i az sie prosi napisac ze
        to tylko cialo nam sie starzeje, bo ta dusza wciaz szaleje i na tym polega
        większosc problemow.

        Jest takie mądre porzekadło: "Zabrałeś Boże możliwości, zabierz i pamięć".
        Mnie to też dotyczy. Pamięć o nienajgorszej (kiedyś) sprawności motywuje do
        sprawdzenia ile z tej sprawności jeszcze zostało. Gdyby nie to, to powinienem
        włożyć ciepłe kapcie i siedzieć w domu. Ślady świadomości, że ciało się
        starzeje zachowuję, ale ta świadomość nie jest moją największą troską.
        Jak już sprawność spadnie do zera, to zgodnie z prawami natury przeniosę się
        na za wczasu wykupioną kwaterę o wymiarach 2x2m.
        Pozdrawiam optymistycznie
        Fil
        • Gość: Iza Re: ........ tylko cialo nam sie starzeje IP: *.bialystok.cvx.ppp.tpnet.pl 10.02.03, 08:41
          Nie mysle zeby to tak tragicznie mialo sie skonczyc. Jak caly czas utrzymujesz
          forme to ta forma na dluuugo zostanie. Mam przyklady w swojej rodzinie osob po
          70 ale z taka sprawnoscia jakiej pozazdroszcze. Jak duch jest mlody to i
          ochota do wyczynow trwa to musi isc w parze. Najgorzej ja brakuje motywacji do
          dzialan we wszystkich aspektach - prawda.
          Ja sobie obecuje wieksza aktywnosc ale zaczne od porzadkow w zyciu. Doszlam do
          wniosku ze przeszkadzaja mi na dzis stare graty i przyjaciele ktorzy nimi juz
          nie sa i porzadki od tego zaczne.
          Hej.
          • spinkaa Re: ........ tylko cialo nam sie starzeje 11.02.03, 08:55
            Iza - zrobiłaś juz porządki? Myślę, że ważniejsze od wyrzucenia starych gratów
            jest pozbycie się nieprawdziwych przyjaciół. Dobrze to ujęłaś.
            Buziaczki:)))
        • spinkaa Re: ........ tylko cialo nam sie starzeje 11.02.03, 08:44
          Filu,
          cos mi sie zdaje, że jesteś w dołku. Wyłaź z niego szybko, bo wiosna za pasem!
          I juz teraz trzeba szykowac formę na długie spacery, rajdy rowerowe, jakis
          basen itp - sam wiesz naujlepiej. A pamięć? No cóż, nią też można sterować i
          posługiwac sie wybiórczo, co jest - moim zdaniem - jednym z przywilejów tzw
          starszego wieku.
          A tak na marginesie - czy mam rozumiec, że przytulną kwaterkę w zacisznym
          miejscu i z ładnym widokiem juz sobie wykupiłeś? Podobno dizś jest to taka sama
          inwestycja, jak w przypadku wszystkich nieruchomości(!).
          Pozdrawiam
          • Gość: filut Re: ........ tylko cialo nam sie starzeje IP: *.elmont.com.pl / 10.40.36.* 11.02.03, 10:58
            spinkaa napisała:

            > Filu,
            > cos mi sie zdaje, że jesteś w dołku. Wyłaź z niego szybko, bo wiosna za
            pasem!
            A, bo się mylisz! Dołki to nie moja specjalność! Świadomość nieuchronnego
            końca "formy przemiany białka" (stary szlegier) nie musi być powodem złego
            nastroju. Czasem wypowiadam wisielcze sformułowania, ale to próba rozbawienia
            publiczności.

            > A tak na marginesie - czy mam rozumiec, że przytulną kwaterkę w zacisznym
            > miejscu i z ładnym widokiem juz sobie wykupiłeś?
            Zainwestowałem w kwaterę w 85r, przy okazji pogrzebu w rodzinie. Tanio
            wyszło. Na pewno się przyda - oby jak najpóźniej.

            Pozdrawiam wiosennie
            Fil
    • roanbu Re: Prześwietni Czterdziestoletni cz.II 08.02.03, 00:27
      spinkaa napisała:

      > Im wiecej mamy lat, tym mniej mamy czasu i bardziej jesteśmy niecierpliwi -
      > poprzedni wątek już zbyt długo sie wgrywał, więc Prześwietni z Klubu "40
      > Plus" poprosili o nowy.
      > Tym razem proponuję jako motto myśl George'a Bernarda Shaw:
      > "Czymże jest życie, jeśli nie szeregiem natchnionych szaleństw? Trzeba tylko
      > umieć je popełniać! A pierwszy warunek: nie pomijać żadnej sposobności, bo
      > nie zdarzają się co dzień."
      > Żyjmy więc...

      STARAM SIĘ TAK ŻYĆ, ALE ZBYT DUŻO NEGATYWNEJ ENERGII MAJĄ CI, KTÓRZY NAWET NIE
      POMYŚLĄ, ŻE MOŻNA TAK ŻYĆ. W LIPCU KOŃCZĘ CZERDZIESTKĘ I WIECIE CO?

      TRUTNIAM TO!
      • Gość: spinkaa Roanbu - nie załamuj sie! IP: *.chello.pl 08.02.03, 15:34
        roanbu napisał:
        > STARAM SIĘ TAK ŻYĆ, ALE ZBYT DUŻO NEGATYWNEJ ENERGII MAJĄ CI, KTÓRZY NAWET
        NIE POMYŚLĄ, ŻE MOŻNA TAK ŻYĆ. W LIPCU KOŃCZĘ CZERDZIESTKĘ I WIECIE CO?
        > TRUTNIAM TO!

        Ty lepiej TNIUTNIAJ (TRUTNIAJ?) tę negatywną energię ludzi, którzy nie potrafią
        cieszyc sie życiem, nawet pomimo jego głównej wady, czyli przemijania.
        Natomiast czterdziestke większość z nas ma juz dawno lub jeszcze dawniej za
        soba. I zapewniam Cię - to nie boli!
        Napisz, kiedy dokłądnie to będzie, a uczcimy ten dzień wielkim toastem!
        Pozdrawiam:)))

        • roanbu ODPOWIEDŹ - Roanbu - nie załamuj sie! 10.02.03, 14:17
          Spinkaa! Dzięki za wsparcie! Wydajesz się super człowiekiem. Chciałem odpisać
          na Twojego maila, ale nigdzie ni znajduję linku do Ciebie. Może odpiszesz pod
          mój link.
          Dzięki
    • Gość: Iza Re: Prześwietni Czterdziestoletni cz.II IP: *.bialystok.cvx.ppp.tpnet.pl 08.02.03, 17:06
      Hej !
      Boze jaki ja mam dzis "dol". Nic mi nie wychodzi,najpierw padl internet,
      pozniej zawieszal sie komputer. Ale to nic poklocilam sie z mezem, skaleczylam
      sie w reke, a sasiad ma na dole remont i wali w sciany - ratunku!!!
      Mysle ze jutro bedzie lepiej papa.
      • spinkaa Re: Prześwietni Czterdziestoletni cz.II 08.02.03, 17:25
        Iza - tak bywa czasami. Zaznaczam: CZASAMI! Teraz zostaw wszystko, nalej
        ciepłej wody do wanny, posiedź w niej z 15 minut(moze być też przyjazny,
        dobrotliwy prysznic, ale ostroznie ze skaleczona łapką), a potem podejdź do
        swojego obrazonego zapewne męża, przytul się i cmoknij go w policzek. Bo w
        końcu nie jest wazne, kto ma racje w tym sporze, ale to, ze jest Wam z nim źle.
        Na pewno Tobie, ale mysle, że Twojemu mężowi także.
        I oby jutro zaświeciło dla Was (i dla sąsiada, żeby więcej nie pukał niczym)
        Słoneczko!
        Buziaczki:)))
        s.
        • Gość: Iza Re: Prześwietni Czterdziestoletni cz.II IP: *.bialystok.cvx.ppp.tpnet.pl 09.02.03, 14:22
          Dzieki pomoglo, ale musialam dodac do tego 2 kieliszki wina, dopiero mi
          odpuscilo. Dzisiaj strajkuje i "odwalam kite". Wzielam sie za lekture i czytam
          fajna ksiazke "Jak byc dobrym" N. Hornby taka fajna ksiazka o malzenskich
          slabostkach osadzona w realiach angielskich, ale niektore przeslania sa
          globalne. I tak caly dzien nic nie bede robila, tylko bede dobra dla siebie.
          Pozdrawiam.
      • Gość: duha Gdy przeszkadza cisza ... IP: *.devs.futuro.pl 08.02.03, 20:45
        Wyprawiłam wczoraj swoje siedmioletnie dziecko w góry na obóz narciarski.
        Jakie miałam plany, cóż to będę robić, bedąc uwolniona od mojego skarbka.
        I co?
        Siedzę i ciągle myślami jestem przy mojej córce. Co robi, czy jej dobrze, czy
        nie tęskni...
        I sama dziwię się swojej reakcji na to rozstanie.
        I ta cisza w mieszkaniu, o której marzyłam, dziwnie przeszkadza ...

        Pozdrawiam
        - duha
        • Gość: Iza Re: Gdy przeszkadza cisza ... IP: *.bialystok.cvx.ppp.tpnet.pl 09.02.03, 14:25
          Duha ta cisza minie (mam nadzieje ze juz minela) a Ty korzystaj z wolnosci "to
          se ne vrati" a corka na pewno jest zadowolona z wolnosci i nic jej sie nie
          stanie.
          Pozdrawiam
        • roanbu Re: Gdy przeszkadza cisza ... 10.02.03, 14:27
          DUHA..., znam to! Moje dziecko ma 13 lat! Kiedy trwa rok szkolny, marzę czasami
          o tym, aby już były wakacje i aby wyprawić MOJEGO NIUNIUSIA daleko. I
          wyprawiam. Wracam do domu i co? Dziwne, łzy stają mi w oczach i tęsknię za Nim,
          za moim THE BEST IN MY LIFE!
          Ale mija tydzień, cisza powolutku mnie wciąga i wówczas napawam się nią. A
          później - BACH! - moje Serce zjeżdża do domu. Zaczyna być gwarno, głośno i tak
          jakoś dziwnie. I koło się zamyka, znowu po jakimś czasie marzę, aby wyjechał.
          C'est la vie!
          Najważniejsze w tym wszystkim jest to, aby przeżywać daną chwilę, z całym jej
          dobrodziejstwem i cieszyć się. Tak sądzę ... Popatrz, a mimo to, zawsze po
          odprowadzeniu Syna wracam do domu i znowu mam łzy w oczach i nie chcę przez
          moment tej ciszy.
          • spinkaa Re: Gdy przeszkadza cisza ... 11.02.03, 08:53
            roanbu - dzięki za miłe słowa i moge Ci sie odwdzięczyc dokładnie takimi
            samymi:)))
            A co do dzieci i ich chwilowego braku. Mam córkę w wieku 15,5 lat i odkąd
            pamiętam po jej wyjeździe zawsze czułam dokładnie to samo, co Ty i Duha.
            Wielkie plany (zaległa praca, czekające porządki, święty spokój), a potem nagle
            ogromna pustka,cisza i łażenie bez sensu z kąta w kąt. A kiedy wreszcie
            organizujesz sobie żcyie, nasze cudo wraca i wszystko wraca do normy. Tak, jak
            napisałes - kółko tej naszej miłości zamyka sie. I dobrze, i tak powinno być.
        • Gość: duha Włamanie z happy end'em IP: *.devs.futuro.pl 11.02.03, 03:47
          Jest środek nocy. Dwie godziny temu telefonem od dyżurnego policji zostałam
          wyrwana z łóżka. Informacja o włamaniu do mojego lokalu użytkowego od razu
          mnie otrzeźwiła. Szybko tam pojechałam.
          No, sąsiedzi zdali egzamin z sąsiedztwa na piątkę. Wezwali policjantów, a ci
          złapali dwóch z trzech włamywaczy.
          Cała akcja była błyskawiczna. Nawet technik kryminalistyki wykonał swoje
          czynności szybko i sprawnie.
          Miło teraz kłaść się do łóżka konstatując, że dzięki sąsiadom i policji
          jedyne straty to uszkodzenia okna. Rano dowiem się jaki będzie koszt naprawy.
          Jestem pełna uznania dla policji.
          A teraz idę spać i mam nadzieję, że usnę...

          " Gdy Ty śpisz czuwać musi ktoś tu,
          by Cię nikt nie zbudził ze snu..."
          ( tak mi się jakoś skojarzyło).


          • spinkaa Re: Włamanie z happy end'em 11.02.03, 08:59
            Duha - widzę, że na brak atrakcji po wyjeździe dziecka nie narzekasz....
            Całe szczęście, że tak się to skończyło i przyznam Ci, że po raz pierwszy od
            dawna słyszę (widzę) tak dobre słowa na temat policji. O siąsiadach nie
            wspomnę. To budujące i naprawde poprawiające samopoczucie.
            Ale czy oprócz dobrych sąsiadów masz tam jeszcze jakies urządzenie alarmowe.
            Może warto by było, żeby spac spokojnie?
            Pozdrawiam:)))
          • Gość: Iza Re: Włamanie z happy end'em IP: 212.33.67.* 11.02.03, 09:05
            Z tymi wlamaniami to roznie bywa, ale znam tez taka sytuacje. Jest wlamanie na
            parter bloku. Wlamywacz wchodzi przez uchylony balkon. Obserwuje to "niby
            spiacy" wlasciciel mieszkania, ale ze strachu nie reaguje. Wlamywacz wynosi co
            chce. Wlasciciel reaguje dopiero po godz. ale zna rysopis wlamywacza i sprawa
            szybko sie wyjasnia. Nie wiem jak bym sie zachowalaw takiej sytuacji, bo
            czasami czlowieka zamurowuje w takich sytuacjach, ale w tym przypadku policja
            troche sie posmiala z wlasciciela mieszkania.
            Zycze malych kosztow powlamaniowych!
            • spinkaa Róznie bywa 11.02.03, 09:25
              Rzeczywiście różnie bywa i trudno przewidzieć, jak my byśmy się zachowali w
              podobnej syutacji. Czasami dochodzi do tragedii. Kilka lat do zanjdującego się
              pod Warszawą domu, gdzie mieszkało dwoje starszych ludzi, włamali się w nocy
              złodzieje. Napad był zaplanowany. Starsza pani obudziła się i przerażona
              prawdopodobnie usiłowała się bronić. Została zamordowana. Jej mąż, śpiący w
              innym pokoju także się obudził, ale (nie wiedział, co się dzieje w tym czasie
              z żoną)nie reagował, zastygł w jednej pozycji udając głuchego, slepego i
              oczywiście i śpiącego. On przeżył.
              Różnie bywa, ale na szczęście nie zawsze tak tragicznie.
              • Gość: Iza Re: Róznie bywa IP: 212.33.67.* 11.02.03, 10:06
                Hej Spineczko !
                Fajnie ze akurat "czuwasz". Ja dzis mam taki mlyn w pracy, ze postanowilam na
                chwile sobie pofolgowac.Wracajac do tych wlaman, to kiedys slyszalam od
                policjanta taka historie. Bylo wlamanie do kiosku "Ruch". Obiekt ten obstawiono
                i zaczeto poszukiwac wlamywacza. Poznym wieczorem okazalo sie ze wlamywacz
                nieletni w dodatku siedzial schowany w srodku tego kiosku i dopiero potrzeby
                fizjologiczne zmusily go do poruszenia sie i wydania. Czasami pod latarnia jest
                najciemniej.
                Taki mi sie nie chcialo isc do pracy dzis i masz wzywa mnie Boss na razie papa !
                • spinkaa Re: Róznie bywa 11.02.03, 10:29
                  Izka - mam nadzieje, że szef nie wezwał cie na przysłowiowy dywanik:( Jak
                  wrócisz od niego, zamelduj się, czyś cała i zdrowa.
                  A moje "czuwanie" przy kompie to koniecznośc napisania czegos pilnego (i
                  mądrego oczywiście, he) na zbliżający sie termin, abolutnie bez chęci i zapału
                  z mojej strony. Dlatego co jakiś czas podglądam sobie forum (takie małe wagary)
                  i od razu jest mi lepiej.
                  A w ogóle to uwielbiam takie "śmieszne kryminałki". Pamiętam historię sprzed
                  lat: na rodzinnych wczasach zmarł dziadek. Wczasująca sie rodzina przezyła
                  szok, ale zycie jest życiem nawet w obliczu smierci najbliższej osoby, więc
                  bliscy postanowili zaosczędzić na transorcie zwłok, który - jak wiadomo - jest
                  drogi. Wezwali z rodzinnego miasta kuzyna, dysponującego furgonetką,ten zas
                  zaopatrzył się w jakąś starą szafę. Kiedy kuzyn przyjechał, wsadzili biednego
                  dziadunia do owej szafy, szafę do furgonetki i wyruszyli z odległego o kilkaset
                  kilometrów kurortu do domu.
                  Ale po drodze postanowili odpocząć w lesie i czegos sie napić, bo goraco było
                  okropnie. Kuzyn z synem zmarłego (resztę rodziny wyprawili do domu pociągiem)
                  wypili po dwa lub trzy ciepłe piwka (kierowca tez, niestety) i zansęłi snem
                  zmęczonych i zmartwionych ludzi.
                  Kiedy ocknęli sie po kilku godzinach stwierdzili z przerażeniem, ze ktoś im
                  zwinął ich furgonetkę wraz z zawartościa, czyli szafa i dziaduniem! Wyobraźcie
                  sobie, co rpzezyli wiedząc, że nasze przepisy zabraniają przewożenia zwłok w
                  podobny sposób, a do tego podczas goracego lata! Już pal diabli te firgonetke.
                  Oczwyiście samochód sie odnalazł, dziadunio w szafie także, a jakie obydwaj
                  panowie mieli później kłopoty, to juz zupełnie inna historia.
                  Pa, pa
                  • spinkaa Re: Róznie bywa 11.02.03, 10:40
                    Jeśli znacie cos podobnego, to opowiedzcie "ku rozweseleniu"....
                  • Gość: Iza Re: Róznie bywa IP: 212.33.67.* 11.02.03, 10:48
                    Nie byl to typowy dywanik, ale... takie wizyty to nigdy nic nie wiadomo, żyje
                    jednak i to jest najwazniejsze. Z ta szafa to taka makabreska, ale zycie samo
                    pisze scenariusze jakie by nam nie przyszly do glowy.
                    Wczoraj bylam na zakupach i trafilam do takiego sklepu gdzie czesto robie
                    zakupy i widze ze "wszystko jest na sprzedaz", pytam wiec czy to likwidacja
                    sklepu a pani na to ze to jest WYPRZEDAZ a jak by byla WYSPRZEDAZ to by byla
                    likwidacja. Tak sie usmalam z tej nomenklatury, ze ja chyba wprowadze do swego
                    slownika.
                    Zycze Ci "tworczych wyzyn" w tworzeniu !
                    Pa
                  • Gość: duha Dobrze jest.., IP: *.devs.futuro.pl 11.02.03, 17:17
                    • Gość: duha Re: Dobrze jest.., IP: *.devs.futuro.pl 11.02.03, 17:47
                      Pierwszy e'mail to od mojego komputera. Wysłał wiadomość zanim zdążyłam coś
                      więcej napisać.
                      Tedy do rzeczy.
                      Straty z nocnej wizyty minimalne. Złodzieje włamali sie do części lokalu
                      przygotowywanej do remotu. Włamanie do drugiej czesci byłoby znacznie
                      boleśniejsze. Ale ta druga część jest jednak wyposażona w alarm z sygnalizacją
                      dla firmy ochroniarskiej.
                      To pierwsza dobra wieść.
                      Druga - moje dziecko porusza się po stoku z prędkością zbliżoną do prędkości
                      światła, i co najważniejsze opanowała technikę zatrzymywania się . Rokowania
                      pomyślne - obóz przeżyje.
                      Trzecia - odkryłam dzisiaj fajną knajpę. Reklamuje się, że szybko, smacznie, do
                      syta i tanio. Wprawdzie bez ekstrasów, ale stek prawie zakrywał talerz,smak
                      znakomity, a jakie surówki i inne dodatki, pycha!
                      A to wszystko dzięki temu, że jestem sama. Z dzieckiem mogłam co najwyżej pójść
                      do McDonalda , KFC czy Pizza-Hut. Nasze kulinarne gusta tak się rozchodzą, ze
                      albo ona nie je , albo ja nie jem, w zależności od tego, gdzie pójdziemy. Razem
                      jemy tylko u babci, ale wiadomo babcina kuchnia nie ma sobie równych...

                      I słońce dzisiaj tak pięknie świeciło...
                      Nawet jakiś akwizytor usiłował złapać mnie na Walentynki i namówić na zakup
                      jakiej "dupereli". Zastanawiałam się czy zaliczył mnie jeszcze do wieku
                      walentynkowego , czy też ocenił, że musi mnie już skleroza dopadać.
                      A ja z wieku to wcale nie walentynkowa, tylko - jeżeli już- to "ósmomarcowa".
                      W sumie - jest dobrze.
                      Pozdrawiam wszystkich Prześwietnych.

                      duha
                      • Gość: Iza Re: Dobrze jest.., IP: 212.33.67.* 12.02.03, 07:43
                        Hej Duho !
                        Widze, ze jednak dostrzeglas uroki "chwil dla siebie". Ja mam starsza pocieche,
                        ktora w dziecinstwie byla bardzo absorbujacym dzieckiem i jak wyjezdzala na
                        jakis wypoczynek to "musialam doladowac swoje baterie". Pozniej jak wracala
                        mialysmy wiecej zrozumienia dla siebie i wszystko bylo ok. Przy okazji udawalo
                        mi sie zrobic porzadek w jej pokoju, bo dla niej wszystko bylo potrzebne, ale
                        pozniej nie zauwazala braku tych skarbow a ja przez 2 dni latalam do smietnika.
                        Wczoraj czytalam bardzo madry artykul o wypoczynku Polek. Okazuje sie ze nie
                        umiemy tego robic. Jestesmy takie obowiazkowe, ze najpierw praca, dom a pozniej
                        nie mamy juz czasu zeby wypoczac i to niestety odbija sie na naszym
                        samopoczuciu, ale aby do wiosny.
                        • ypsilon Makabreski. 12.02.03, 08:24
                          Kiedyś, z okazji spotkania rodzinnego, teść mój przekazywał nam wskazówki, jak
                          oszczędnie żyć. M.in. radził, by w przypadku jego zejścia pochować go w
                          rodzinnym grobowcu (w odl. ok. 300 km.). Ale aby nie wydawać na przewóz, dobrze
                          będzie wieźć go samochodem osobowym. Na to moja córka: dziadku, posadzimy Cię z
                          tyłu, podeprzemy z boków walizkami,na głowę wsadzimy twój myśliwski kapelusik i
                          będziesz jak żywy. Wszyscy zaczęli się śmiać, oprócz dziadka. Ale dla nas na
                          długi czas była to b. śmieszna historyjka.
                          Ale.. jeśli chodzi o formę, nie odkładajcie wszystkiego do wiosny. Już teraz
                          można w tym kierunku czynić pewne ruchy. Ja zaczęłam od basenu. Zmagałam się z
                          sobą, ciągle coś ważniejszego czekała. Ale jak już raz poszłam, to potem było z
                          górki. I od razu lepiej się poczułam, i do wiosny bliżej sie zrobiło.
    • Gość: Iza Do Spinki IP: 212.33.67.* 12.02.03, 10:56
      Spinko jak tam twoja wena tworcza, czy skonczylas pilna robote, bo zniknelas z
      sieci az zaczelam sie niepokoic.
      Pozdrawiam.
    • Gość: filut Jaką masz pensję? IP: *.elmont.com.pl / 10.40.36.* 12.02.03, 12:22
      1. Pensja cebula: bierzesz i zaczynasz plakac.
      2. Pensja lajdaczka: przychodzi pozno, cierpisz, ale nie mozesz bez niej zyc
      3. Pensja czarny humor: smiejesz sie, zeby nie plakac.
      4. Pensja prezerwatywa: pozbawia cie zarowno inspiracji jak i checi.
      5. Pensja impotentka: opuszcza cie w momencie gdy najbardziej jej
      potrzebujesz.
      6. Pensja dietetyczna: jesz coraz mniej.
      7. Pensja ateisty: watpisz w jej istnienie.
      8. Pensja miesiaczka: przychodzi co miesiac i trwa 3 dni.
      9. Pensja burza.: nie wiesz kiedy przyjdzie i ile bedzie trwala.
      10. Pensja telefon komorkowy: kazda nastepna jest mniejsza.
      11. Pensja Walt Disney: taka sama od 30 lat.
      • Gość: duha Re: Jaką masz pensję? IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 12.02.03, 17:38
        Filucie miły,
        Nie mam pensji, bo to ja jestem pracodawcą.
        Mogę co najwyżej zastanawiać się jak swoją pensję oceniają moi pracownicy.
        Ich pensja w każdym razie nie jest burzą.

        Pozdrawiam
    • Gość: macho Re: Prześwietni Czterdziestoletni cz.II IP: 212.33.67.* 12.02.03, 13:28
      Facet lekko na bani wraca do domu. Żona od razu: sra-ta-ta, pijak, tylko wódka
      ci w glowie... Facet sięga do kieszeni, wyciąga kartkę i mówi
      - OK, przyniosłem test, zaraz zobaczymy jaka ty obeznana i kulturalna jesteś!
      Żona:
      - Zobaczymy, czytaj...
      - Taaak... pytanie pierwsze. Podaj jakieś dwie waluty.
      - Heh, no chociażby dolar i euro.
      - Dobra, podaj dwa typy środków antykoncepcyjnych.
      - Jejku, mogę ci conajmniej 10 podać.
      - Wierzę. Pytanie trzecie. Podaj mi 2 rzeki w Islandii...
      - ...
      - Milczysz? Aha, wiedziałem! Oprócz szmalu i seksu, żadnych zainteresowań!
      • Gość: duha Re: Prześwietni Czterdziestoletni cz.II IP: *.devs.futuro.pl 12.02.03, 18:50
        Podsumowanie naszego wątku to chyba nie jest (?).
        Czas na dowcipy ?
        He,he, a mnie przypomina się jeden o milicjantach.
        Siedzi dwóch milicjantów nad brzegiem rzeki.
        Podjeżdża chłop furmanką i pyta:
        - Panie władza, głęboko tu czy można przejechać ?
        - Można, można, jedź pan.
        Chłop wjeżdża do rzeki i wkrótce znika z koniem pod wodą.
        Milicjanci przygladają się temu i jeden odzywa się :
        - Popatrz Józek, a kaczkom było tylko do połowy...

        Teraz milicjantów zastępuje się blondynkami.

        :-)

    • Gość: Iza W sprawie kawałów IP: 212.33.67.* 13.02.03, 07:40
      Witajcie!
      Dobre te kawały. Rano mam kiepski humor i dobrze ze tu zajrzalam. Czy ktos moze
      ma rade na podniesienie cisnienia bez kawy i kłótni ?
      Pozdrawiam.
      • Gość: filut Re: W sprawie kawałów IP: *.elmont.com.pl / 10.40.36.* 13.02.03, 09:03
        Gość portalu: Iza napisał(a):

        ........ Rano mam kiepski humor i dobrze ze tu zajrzalam. Czy ktos moze ma
        rade na podniesienie cisnienia bez kawy i kłótni ?.............

        Spróbuj kogoś podrywać. Mniejsza o skutek, ale ciśnienie wzrośnie.
        Życzę sukcesów.
        Fil
        • Gość: Iza Re: W sprawie kawałów IP: 212.33.67.* 13.02.03, 10:12
          Tylko z powodu tego niskiego cisnienia nie chce mi sie nikogo podrywac i nikt
          mi sie nie podoba. Pomocy...
      • Gość: buzy Re: W sprawie kawałów IP: *.gen.twtelecom.net 13.02.03, 09:15
        podziel faktury, rachunki na kilka kupek: zaplace, przy
        nastepnym ponagleniu zaplace, nie zaplace, ooooo,
        zapomnij napewno nie zaplace! Juz przy ukladaniu
        pierwszej kupki powinnas oduczc wyrzzny strzal
        zdrenaliny. Jezeli nie zadziala to zaproponuje cos
        mocnijszego.
        • Gość: Iza Re: W sprawie kawałów IP: 212.33.67.* 13.02.03, 10:13
          Mam zlecenia stale w banku i faktur nie dotykam. W parcy nie mam szans na nic
          mocniejszego - niestety i co dalej ?
          • Gość: buzy Re: W sprawie kawałów IP: 130.94.107.* 13.02.03, 10:24
            popatrz targets : +20% sprzedaz,
            inwestycje +20%. teraz popatrz na gielde -2% prawie
            codziennie. Dziala?
            • spinkaa Re: W sprawie kawałów 13.02.03, 10:45
              Witajcie:)))
              Iza - zapytaj szefa o podwyżke, od razu Ci skoczy cisnienie i to bez względu na
              odpowiedź.

              • Gość: Iza Re: W sprawie kawałów IP: 212.33.67.* 13.02.03, 10:49
                Spineczko, żebyś Ty znała mego szefa (mój Boże !!!)Ja pracuję w budżetówce więc
                każde pytanie z tego zakresu to dobry kawał.
                Pozdrawiam.
                • spinkaa Re: W sprawie kawałów 13.02.03, 10:51
                  Ale moze by warto było zefowi podwyższyc nieco cisnienie...
                  • spinkaa Re: W sprawie kawałów 13.02.03, 10:57

                    Iza, jam wprawdzie nie budzetówka, ale tez lepiej nie znac moje szefa! Brrr!
                    A tak żeby było smieszniej:
                    Mówi dziadek do wnuczka:
                    - Wiesz Jasiu, gdy byłem młody, to chciałem zmienić cały świat!
                    - A teraz , dzaidku?
                    - Teraz jasiu, to mi sie nawet nie chce skarpetek zmienić.
                    • Gość: Iza Re: W sprawie kawałów i zmieniania świata IP: 212.33.67.* 13.02.03, 11:33
                      A kto bedzie ten swiat zmienial, bo moja pociecha stwierdzila niedawno ze
                      najlepiej to byc na emeryturze, staly dochod, duzo czasu i w ogole same naj. I
                      co ty na to ?
            • Gość: Iza Re: W sprawie kawałów IP: 212.33.67.* 13.02.03, 10:47
              Gość portalu: buzy napisał(a):

              > popatrz targets : +20% sprzedaz,
              > inwestycje +20%. teraz popatrz na gielde -2% prawie
              > codziennie. Dziala?
              Na Ciebie to działa ? Nie chce mi się wierzyć.
              Ale wiesz co odpisując Ci trochę się ożywiłam - Dzięki.
              • spinkaa Walentynkowe cmoki 13.02.03, 21:29
                Kochane Czterdziestaki z Plusem!
                Ponieważ wyjeżdżam jutro na trzy dni, to juz dzisiaj składam Wam walentynkowo
                wszystkiego kochanego, serdecznego i cieplutkiego:))
                Święto przyszło do nas niby obce, ale jeśli ma słuzyc okazywaniu, a więc i
                zwilokrotnianiu uczuć, to czemu go nie zaakceptowac?
                Buziaczki serduszkowe dla wszystkich:))))
                spinkaa
                • Gość: duha Też wyjeżdżam IP: *.devs.futuro.pl 13.02.03, 21:59
                  Też wyjeżdżam - za godzinę. Do mojego dziecka w góry. Ja się za nią
                  stęskniłam , ona za mną. A i krótki wypoczynek się przyda.
                  W niedzielę wracam.

                  Pozdrawiam
                  duha
                  • spinkaa Re: Też wyjeżdżam 13.02.03, 22:03
                    duha - widzisz, jak to szybko przeleciało? Dopiero dziecko wyjechało, a juz za
                    chwile wraca. I tak to juz jest ze wszystkim, ledwo się zacznie, a juz sie
                    kończy. I na odwrót.
          • Gość: filut Re: W sprawie kawałów IP: *.elmont.com.pl / 10.40.36.* 14.02.03, 06:10
            Gość portalu: Iza napisał(a):

            > Mam zlecenia stale w banku i faktur nie dotykam. W parcy nie mam szans na
            nic
            > mocniejszego - niestety i co dalej ?

            Przypadek beznadziejny. Chyba trzeba będzie Cię dobić (oczywiscie z powodów
            humanitarnych - zebyś się dalej nie męczyła).
            • Gość: Iza Re: W sprawie kawałów IP: 212.33.67.* 14.02.03, 07:41
              Drogi Filucie!
              Bez takich ostatecznosci prosze. W pracy bylo to niemozliwe, ale w domu bylo i
              cos mocniejszego i ladniejszego i dzisiaj to po prostu wyzyny intelektualne.
              Czasami ma sie dosyc tych ludzi "sluzbowych", ktos przed chwila powiedzial - im
              wiecej poznaje ludzi tym bardziej lubie swego psa.
              Pozdrawiam.
              • Gość: nulka Re: ciśnienie IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 14.02.03, 11:25
                od pewnej rozmowy z szefem mam nieustająco wysokie ciśnienie. już 2 tygodnie.
                bo to było pożegnanie z wymówieniem. i co wy na to? życzę wszystkim niskich
                ciśnień!!!!
                i jak 40 z plusem znajdzie teraz pracę? jestem - delikatnie mówiac - przerażona!
                a nic nie zapowiadało takiej opcji
                n.
                • Gość: Iza Re: ciśnienie do Nulki IP: 212.33.67.* 14.02.03, 12:40
                  Nulko !
                  Nie przejmuj się nigdy nie wiadomo co nam los zgotował. Moja przyjaciółka była
                  w podobnej sytuacji. Prace znalazła i to lepszą - nie wiem czy to Cię pocieszy
                  ale głowa do góry !
              • Gość: filut Re: W sprawie kawałów IP: *.elmont.com.pl / 10.40.36.* 14.02.03, 12:21
                Gość portalu: Iza napisał(a):

                > Drogi Filucie!
                > Bez takich ostatecznosci prosze. W pracy bylo to niemozliwe, ale w domu bylo
                i
                > cos mocniejszego i ladniejszego i dzisiaj to po prostu wyzyny intelektualne.

                No to się uratowałaś w oststnim momencie!
                Trzymaj się ciepło i poczytaj aforyzmy - na początku wątku
                Fil








                • Gość: Iza Re: W sprawie aforyzmów IP: 212.33.67.* 14.02.03, 12:36
                  Kocha się bezmyślnie. Tak jak oddycha - to mi się podoba najbardziej.
                  Miłego wlalentynkowania prze cały "łykend"
    • Gość: Iza Re: Jak tam po Walentynkach! IP: 212.33.67.* 17.02.03, 07:32
      • Gość: Iza Re: Jak tam po Walentynkach! IP: 212.33.67.* 17.02.03, 07:35
        To jeszcze ja, "wyslal" mi sie list bez treści. Mam nadzieje,ze wszyscy sa juz
        po wyjazdach, walentynakch i innych takich przyjemnościach. Mamy poniedzialek i
        nowy tydzień. Jest (przynajmniej u mnie) straszny mroz, ale
        wyplacili "trzynastke", wiec mam dobry humor i dobre ciśnienie.
        Pozdrawiam.
        • Gość: Jola Re: Jak tam po Walentynkach! IP: 168.143.113.* 17.02.03, 09:46
          ja dostałam nowy wibrator - jest super!
        • Gość: nulka Re: Jak tam po Walentynkach! IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 17.02.03, 09:48
          przy trzynastce to nawet walentynki bledną!
          gratulacje.
          a w walentynki zapytałam mojego starego (18 lat) męża, czy nie załuje, ze sie
          ze mna ozenił i bez zastanowienia powiedział, ze nie. to chyba dobrze? :-))
          • Gość: Iza Re: Co tam Walentyki ! IP: 212.33.67.* 17.02.03, 10:43
            Nulko takie zapewnienie meżowskie warte każdej trzynastki - zapewniam !
        • filut Jestem zawistny 17.02.03, 09:58
          Gość portalu: Iza napisał(a):
          ................. ale wyplacili "trzynastke", wiec mam dobry humor i dobre
          ciśnienie........
          >
          Po przeczytaniu tego postu odkryłem, że jestem normalny. Ogarnęlo mnie ludzkie
          uczucie zawiści! U nas nie ma trzynastki, a od roku premii. Gdyby nie moje
          wędrówki "za chlebem" po Polsce, to cienko bym prządł.
          Życzę wszytkim regularnych trzynastek i wysokich premii.
          Fil
          • Gość: Iza Re: Jestem zawistny IP: 212.33.67.* 17.02.03, 10:38
            Rzadko mi się zdaza byc obiektem zazdrosci jesli chodzi o wynagrodzenie
            (budzetowka) ale to mile i moze sie powtarzac czesto. Zycze powodzenia !
            • ypsilon Re: Jestem zazdrosna. 18.02.03, 08:16
              W mojej firmie (b.dużej, wieloczłonowej, prywatnej)jest tylko pensja i to w
              wersji oszczędnościowej - minimum w jednej firmie, a reszta jako zlecenie w
              drugiej. A ZUS odprowadzany jest od minimum-dla mnie jako 40+ to granda. Nie ma
              trzynastek, premii, funduszu socjalnego. Pracownik czerpie zadowolenie z tego,
              że na koniec miesiąca nie widział się z kadrową w białej bluzce (oficjalny
              strój, obowiązujący przy oficjalnych okazjach np. wręczanie wypowiedzeń).
              W takiej atmosferze pracuję już 7 lat.
              • filut Jest godna podziwu 18.02.03, 08:38
                "W takiej atmosferze pracuję już 7 lat."

                Twoja odporność psychiczna. 7 tat to szmat czasu! Myślałaś o (dodatkowej)
                pracy na własny rachunek (jeśli starcza czasu)? Świadomość szansy "pracy na
                własny rachunek" bardzo pozytywnie działa na codzienne samopoczucie. Znam to z
                autopsji. Ja mam zamiar taką pracę uprawiać również na emeryturce - do czasu
                wystarczającej sprawności umysłowo-ruchowej.
                Pozdrawiam
                Fil
            • filut Re: Jestem zawistny 18.02.03, 08:40
              Gość portalu: Iza napisał(a):

              .... to mile i moze sie powtarzac czesto.......

              W dalszym ciągu Ci zazdroszczę!!!!
              Pozdrawiam
              zaisy Fil
              • filut Re: Jestem zawistny 18.02.03, 08:44
                filut napisał:
                > *zaisy* Fil

                Ale mi się pop...o! Miało być "zawistny"
                Pozdrawiam
                erratowy Fil
                • Gość: Iza Re: Jestem zawistny IP: 212.33.67.* 18.02.03, 09:17
                  Juz mi tak mocno nie zazdrosc, bo zaczynam sie czuc winna swemu "bogactwu".
                  Dzisiaj siedze i pisze sprawozdanie z mojej pracy w roku ubieglym i utwierdzam
                  sie ze trzynastka byla zasluzona. Zrobilam duzo i dobrze, moze nawet za duzo
                  jak na takie "poborki".Trzeba jedna cieszyc sie,że praca jest i niech trwa (do
                  czego to doszlo no nie).
                  Pozdrawiam.
                  • spinkaa Punkt widzenia 18.02.03, 15:32
                    Zawsze tak jest, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.
                    Wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma. Itd, itp.
                    Ja tez zazdroszzcę wszystkim "prywatnym" pewnego rodzaju wolności - sam sobie
                    jestes szefem, sam decydujesz o tym, kiedy i jak pracujesz. Ale z drugiej
                    strony nie zazdroszczę braku poczucia bezpieczeństwa.
                    Pracuje wprawdzie nie w budżetówce, ale w firmie jescze państwowej, która
                    wprawdzie od lat wielu sie prywatyzuje, jednak jakoś nikomu za bardzo na tym
                    nie zalezy. Zarobki sa poniżej średniej jakiejkoliwek, a na pewno poniżej
                    godności pracowniczwej i zawodowej (jestem warta więcej!)
                    Co mnie tu jednak trzyma? Komfort wynikający właśnie z poczucia bezpieczeństwa,
                    że nikt mnie z dnia na dzień na pysk nie wywali.Poza tym comiesięczne, na razie
                    gwarantowane i choc gówniane, to jednak pewne, zarobki. Owe wspomniane przez
                    Ize trzynastki - najcudowniejszy relikt przeszłości, oby więcje takich.
                    Świadczenia socjalne - jakieś "wczasy pod grusza", paczki dla dzieci, talony na
                    święta, raz na jakiś czas pozyczki niskoprocentowe, średnia urlopowa, dodatkowy
                    urlop wynikający z charakteru pracy itp, itp.
                    Niemal każdego dnia rozważam dylemat - rzucic to w cholere, zaryzykowac i
                    wreszcie robic swoje i dla siebie, nie patrzec na humory szefów, ktorym wydaje
                    sie, że firma jest ich własnością?
                    Czy tez tkwić w tym skostniałym , męczącym i niezwykle stresującym układzie,
                    ale miec minimum pewności jutra?
                    Od lat to samo - tkwię w tym układzie.
                    Pewnie wiecie, dlaczego.
                    Buziaczki
                    s.
                    • filut Re: Punkt widzenia 19.02.03, 07:10
                      spinkaa napisała:

                      ......... punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.> Co mnie tu jednak
                      trzyma? Komfort wynikający właśnie z poczucia bezpieczeństwa ......

                      Twój post jest zgodny z teorią Maslova. Na pierwszym miejscu: bezpieczeństwo.
                      To jest wyraźnie odczuwalne przez ludzi w średnim (i mocno srednim) wieku.
                      Mnie to też dotyczy.
                      W czasie moich wedrówek "za chlebem" (a własciwie za omastą, bo na chleb
                      zarabiam "na etatcie") spotkałem 30-taka, z którym przez ok 1/2 roku
                      bezpośrednio współpracowałem. Tak mu się spodobała moja profesja, że
                      założył "działalność" i robi (z dobrym ekonomicznym efektem) to samo, co ja
                      dorywczo.
                      Powyższy akapit świadczy, że my "40+VAT" jesteśmy (statystycznie) zbyt
                      zachowawczy aby zaczynać coś nowego, nawet atrakcyjnego. Ale cechująca nas
                      *stateczność" też ma swoje zalety. I dlatego nie polecam biadolenia lecz
                      filozofię pijaka optymisty: "JESZCZE zostało ...."
                      Pozdrawialski
                      Fil
                      Przypominam, że za 2 dni *łykend* - okazja do szaleństw (oczywiscie
                      odpowiednich do wieku).
    • Gość: Iza W sprawie bezpiecznych posad IP: 212.33.67.* 19.02.03, 07:48
      Nawiązując do "wyżych wypowiedzi"-wydaje mi się,że w dzisiejszych niepewnych
      czasach taka "bezpieczna" praca jest w cenie, tym bardziej ze swoimi poborami
      musze wesprzec jeszcze mamę i trochę córke, bo dopadla je taka rzeczywistość ze
      to jest konieczne. Ja jestem jeszcze w tej dobrej sytuacji, że lubię swoją
      pracę, pomijając całą nadbudowę w sensie szefów i układów ( co jest wszędzie).
      Być może takie poczucie bezpieczeństwa jak pisze Filut jest cechą ludzi 40+Vat.
      Jak oglądam losy ludzi, którzy wyjechali do USA, zostawiając cały dorobek w
      Polsce i zaczynają od podstaw, to wiem, że tak bym nie zaryzykowała. Dostatnie
      życie w ostatniej chwili i takim kosztem nie interesuje mnie.
      Pozdrawiam.
      • ypsilon Re: W sprawie bezpiecznych posad 19.02.03, 08:28
        Cały czas myślę o założeniu własnej firmy, ale... No właśnie, aby ją rozkręcić,
        trzeba na to trochę czasu, tym bardziej, że pracuję dość daleko poza miejscem
        zamieszkania. Na dodatkową pracę nie mam po prostu czasu. Robię wprawdzie
        drobne prace na zlecenie, ale to drobnostki. Najważniejsza rzecz, która mnie
        wstrzymuje przed zmianami to fakt, że nagle i niespodziewanie choroba rozłożyła
        mego męża i musiał pójść na rentę. I rozpoczęły się przepychanki z ZUS-em -
        choroba jest nieuleczalna (SM), ale wg ZUS wystarczy renta na 1 rok. Do pracy
        spowrotem nie przyjmą, zresztą stan zdrowia cały czas się pogarsza, sprawy w
        sądzie ciągną się okropnie, wygrana na dwa lata, niedługo następna komisja. A
        renta wiadomo jaka-wcześniej jako prywaciarz mąż opłacał niską składkę, potem
        miał wysokie zarobki, ale zbyt krótko. W tej sytuacji trudno zmieniać pracę.
        Ale mam już opracowaną strategię i zamierzam ją powoli realizować. Zobaczę, jak
        sprawdza się koleżance (bo razem wszystko obmyślałyśmy). Niemniej jednak moja
        branża potrzebuje chociaż lekkiego wzrostu gospodarczego. Wtedy jest szansa na
        szybki rozwój.
        Ale cóż, na razie czekam na łykend, który spędzę wyprawiając maturzystkę na
        studniówkę, potem basen, a w niedzielę wyjazd w góry (nareszcie).

        pozdrawiam all 40+
        • Gość: nulka Re: W sprawie bezpiecznych posad IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 19.02.03, 18:16
          jak się ma 40 + to jednak ważna jest stabilność. bo i dzieci wtedy wymagajace -
          matury, studniówki, prawo jazdy itp, i przyzwyczajenie do pewnego standardu,
          jak w takiej sytauacji ryzykować? jak przeczekac cieżki okres, kiedy firma
          założona a jeszcze nie przynosi dochodów? w naszej sytuacji chyba dobrze bedzie
          zaczekać, aż dzieci wyjdą z domu i sie usamodzielnią i wtedy można pomyśleć o
          interesie rodzinnym...
          tojest moje marzenie
      • Gość: duha Re: W sprawie bezpiecznych posad IP: *.devs.futuro.pl 19.02.03, 21:38
        Witajcie,
        tak sobie czytam Wasze rozważania o bezpiecznej posadzie i odnoszę to do
        siebie. Bo ja nie jestem na posadzie, lecz sama jestem sobie " sterem,
        żeglarzem, okrętem ".
        Razem ze wspólnikiem zatrudniam pięć osób. Wszyscy mają umowy o pracę,
        odprowadzone ZUS-y, i chyba(?) poczucie bezpieczeństwa. Tylko mnie tego
        poczucia brakuje.
        Był czas, że wręcz obsesyjnie o tym myślałam. Trochę to już uspokoiło się, ale
        sama nie wiem dlaczego , bo to i zobowiązania wobec pracowników, konieczność
        spłaty kredytu inwestycyjnego, i takie tam inne...
        Ale widocznie do wszystkiego można się przyzwyczaić.
        Teraz moje myśli skupiam na dziecku, bo różnica wieku blisko 40 lat jest troche
        duża. Ale to już zupełnie inna bajka.
        A póki co moja córcia nauczyła się nieźle jeździć na nartach, z czego jestem
        bardzo-bardzo dumna.
        Pozdrowienia dla Prześwietnych.









        • Gość: Iza Re: W sprawie bezpiecznych posad IP: 212.33.67.* 20.02.03, 07:28
          Jak widac kazda sytuacja ma swoje plusy i minusy. Trzeba chyba miec
          predyspozycje no i kapital zeby prowadzic swoj interes. Czasami zmusza do tego
          taki moment w zyciu, ze trzeba samemu pokierowac swoim losem. Ja wiem ze mam
          taka nature, ze musze miec pewny grunt pod nogami (ale czy dzisiaj jest cos
          takiego ?). Mam znajomych ktorzy postawili na "swoje" i bardzo im sie powiodlo.
          Ja z kolei wiem ze zamartwilabym sie na smierc czy wszystkiemu dam rade i to
          paralizowalo by moje poczyniania. Chyba nie mam tej tzw. przebojowości.
          Pozdrawiam.
          • spinkaa Re: W sprawie bezpiecznych posad 20.02.03, 21:16
            Kiedy ma się 20, nawet troche więcej, z reguły jest sie jeszcze nieśmiertelnym
            i cały świat nalezy do nas. Plany, marzenia, brak zobowiazań rodzinno-
            finansowych, a na koniec: brak jeszcze doświadczenia, a wiec i wyobraźni -
            wszystko to sprawia, że mozna ryzykowac, zaszaleć z decyzjami niebanalnymi, a w
            rezultacie często wygrywac.
            Kiedy ma się 40 plus Vat, fantazja wparwdzie pozostaje, ale sa juz bardzo mocne
            hamulce w postaci rozwagi i doświadczenia.
            Kazdy z nas chciałby byc młody, piekny, zdrowy i bogaty. Tyumczasem cóż -
            jestesmy.... No, kazdy sam najlepiej wie, jaki jest.
            Ale to nie znaczy, że mamy byc niesczczęśliwi. Prawda?
            Byz może tak sobie dywaguję teraz trochę nie na temat powyższej dysputy, ale
            mysle sobie, że cokolwiek w zyciu sie dzieje, to nie dzieje sie przypadkiem. I
            nie jest to żadna metafizyka, czy tez nurt filozofii okreslany - o ile
            pamiętam - determinizmem.
            Po prostu wszystkie doświadczenia czynia nas bogatszymi, nawet na tych durnych
            państwowych posadach, albo we własnych, ale jakze czasami dających się we
            znaki, firmach.
            • Gość: betka Re: W sprawie bezpiecznych posad IP: 217.153.79.* 21.02.03, 13:00
              Życie zatacza pewne kręgi, które dobrze widać dopiero z upływem czasu (im
              więcej tym lepiej)
              Ja na przykład koniecznie koniecznie chciałam studiować (i póżniej pracować) w
              dziedzinie A. Dostałam się na studia pilnie się uczyłam uzyskująć wysoką
              srednią, żeby się dostać na specjalność A, bo bez tego mowy nie było. Miałam 2
              lokatę na roku dostałam się śpiewająco, po czym zmieniłam na specjalność
              B...No przyznajmy się , bo dawno to było-sprawy uczuciowe zagrały, on się nie
              dostał, więc ja poszłam tam gdzie się dostał...Młodość i fantazja. Pracę mgr
              napisałam z dziedziny C bo wymógł to na mnie promotor...Po studiach szukałam
              pracy w A lub B, ale nic nie było. Uratowała mnie dziedzina C gdzie
              potrzebowali bardzo pilnio i ja pasowałam jak ulał. Za kilka lat nastąpiły
              dość duże zmiany i okazało się, że natychmiast potrzeba kogoś ze znajomością
              B. Na tym znałam się tylko ja. A ostatnio otworzyły się (nawet bez mojego
              współudziału) takie możliwości, że bez problemu mogłam zacząć pracować w
              dziedzinie A. Koło się zamknęło. Wszystko czego się nauczyłam podrodze chcąc i
              nie chcąc procentowało i procentuje.
              Nie chcę myśleć do czego mnie doprowadzą moje inne błędy życiowe...
          • filut Re: W sprawie ...... - mój pogląd 21.02.03, 06:53
            Gość portalu: Iza napisał(a):

            .......Jak widac kazda sytuacja ma swoje plusy i minusy.........

            Jak zwykle masz rację!
            Kiedyś czytałem taką żartobliwo-poważną książeczkę "Zasady Petera", w której
            wyczytałem, że "... człowiek awansuje tak długo, aż znajdzie się na
            pierwszym stopniu niekompetencji ..." Niekompetencja może być: umysłowa,
            zdrowotna, sytuacyjne (tu można ew. stosować "zasadę obejścia") .... etc.
            Nadmiar ambicji może spowodować, że zdrówko stanie się "niekompetentne" i
            przed osiągnięciem szczytowego sukcesu trafimy do piachu, albo będziemy
            pacjentami szpitali psychiatrycznych. Mając to na uwadze, postawy zachowawczej
            nie uważam za naganną. Oczywiście w granicach zdrowego rozsądku, po
            skalkulowaniu przyszłych zysków/strat.
            Osobiście chcę umrzeć "jak najzdrowszy" i w gronie przyjaciół. Dlatego
            świadomie tkwię "poniżej stopnia niekompetencji", bez szaleństw
            ambicjonalnych. Chociażby dlatego, abym miał czas na *forumowanie* w gronie
            wirtualnych przyjaciół, ale jednocześnie chcę tyle przeżyć, abym miał o czym
            pogadać ze Św. Piotrem.
            Życzę wszystkim 40-takom (+ dowolny VAT) sympatycznego weekend'u w gronie
            przyjaznych osób. Ale szalejcie z umiarem, aby nie trzeba było w poniedziałek
            dzwonić z prośbą o 1 dzień ustawowo należnego urlopu.
            Pozdrawiam
            Fil
            • kreska1952 Gdzie jest wiosna????? 21.02.03, 08:14
              Ja w sprawie dwóch wolnych dni.... zimno mi!!!!! Nic nie mogę zrobić, tylko
              siedzieć w domu przed komputerem.... owinięta w koc i ze szklanką gorącej
              herbaty.
              Ta zima mnie dołuje!!!! Czy możecie mi powiedzieć, kiedy będzie wreszcie ciepło
              i wyjdzie słoneczko????

              A jeszcze o postawie zachowawczej - niestety ja również na to choruję,
              niestety. Trzymam się posadki, która jest mało ambitna, ale.... daje mi spokój,
              ciszę, mogę sobie wyrwać parę chwil dla siebie np. na szperanie po forum :)))

              Nie jestem już w stanie szukać czegoś innego i... nie wiem, czy chcę?
              Brak ambicji? Nie, po prostu przewartościowanie postawy życiowej!

              Wasza bardzo leniwa Kreska z życzeniami wspaniałych dwóch wolnych dni :))
            • Gość: Iza Wirtualni przyjaciele ! IP: 212.33.67.* 21.02.03, 09:33
              Bardzo mi sie zrobilo milo, ze nazwales nas przyjaciolmi. To jest forma
              takiej "bezpiecznej" przyjazni. Ja ostatnio mialam same przykrosci z
              takimi "zywymi" przyjaciolmi, ktorzy nimi sie nie okazali. Uprzedzam takich
              nalezy "usunac" ze swojego otoczenia bo sa bardzo toksyczni. A ci wirtualni to
              sama przyjemnosc - jak rano poczytam rozsadnych wypowiedzi Spineczki,
              refleksyjno-filozoficznych Filuta, cieplych Nulki, Duhy, Ypsilona to mi lzej
              duzo lzej walczyc z tymi toksycznymi. Ale sie Wam podlizalam no nie to sie Wam
              jednak nalezy.
              Pozdrwaiam.
              • Gość: filut Re: Wirtualni przyjaciele ! IP: *.elmont.com.pl / 10.40.36.* 21.02.03, 09:55
                Ale sie Wam podlizalam ................

                Dzień bez wazeliny to dzień straconyyy!
                Pozdrawiam filozoficznie
                Fil
                • Gość: betka Re: Wirtualni przyjaciele ! IP: 217.153.79.* 21.02.03, 11:22
                  A ja tutaj po raz pierwszy, bo moja 40 stuknie w listopadzie a na mały VAT
                  muszę poczekać jeszcze chwilkę. I stały dostęp do internetu mam dopiero ze dwa
                  tygodnie i cały czas nie mogę się nacieszyć
                  Bardzo mi się tutaj podoba i na pewno będę częstym gościem.
                  Moja praca mimo że z gatunku tych "bezpiecznych" wymaga tzw podnoszenia
                  kwalifikacji zawodowych...I ja właśnie stanęłam przed tą ścianą którą muszę
                  przeskoczyć, bo inaczej fora ze dwora. NA co zupełnie nie mam ochoty, bo a)
                  lubię to co robię, b)nawet to "podnoszenie" mi nie przeszkadza, ale zawadza mi
                  brak czasu na nie....Od jakiegoś czasu żyję w totalnym niedoczasie i
                  na "podnoszenie" mam czas między 1 w nocy a 6 rano...O tej porze to można
                  różne rzeczy podnieść (nawet i kwalifikacje) ale akurat nie te o które chodzi
                  mim szefom.
                  Ale nie przynudzam życzę wszystkim bardzo udanego i przyjemnego weekendu, przy
                  okazji prosząc o wsparcie (duchowe), dla tych którzy (jak ja) w weekend
                  pracują (mimo tego że w tygodniu też pracują)...Takie życie.
                  • Gość: Iza Re: Wirtualni przyjaciele znowu poniedziałek ! IP: 212.33.67.* 24.02.03, 07:46
                  • Gość: Iza Re: Wirtualni przyjaciele znowu poniedziałek ! IP: 212.33.67.* 24.02.03, 07:52
                    Cos mi sie dzisiaj daje we znaki ten poniedzialek. Sam komputer sie restartuje,
                    kawa wylewa na biurko, ale co tam byle do przodu.
                    Wczoraj obejrzalam film "Niebo" w/g scenariusza Kieślowskiego i Piesiewicza.
                    Bardzo mi sie podobal. Po obejrzeniu takiego filmu mam wieksza wiare w ludzi i
                    przekonanie ze cos nas jeszcze czeka, gdzies tam.
                    Ciesze sie ze Lykendy mieliscie fajne, bo ja musialam wkuwac do egzaminu
                    jezykowego, ale mam nadzieje ze pojdzie mi dobrze, bo w tym wieku nie wypada
                    oblewac no nie a wiec avanti kochani!
                    Boze druga kawa na dywanie no nie !
                    Pa.
                • amapola Re: Wirtualni przyjaciele ! 21.02.03, 13:27
                  Witam..fakt..strasznie dlugo sie laduje ale dyskusje interesujace.
                  od pewnego czasu - z roznym skutkiem prowadzimy forum czterdziestolatkow na TN.
                  Chetnych zapraszamy..zajrzyjcie
                  troche malo 40-stek w necie wiec mam nadzieje ze nie bedziecie mieli mi za
                  zle , tej reklamy..
                  sama chetnie bede tu zagladala..:)
                  pozdrawiam :)

                  okolice40stki.prv.pl
                  • spinkaa Re: Wirtualni przyjaciele ! 23.02.03, 22:45
                    Witam nowych Prześwietnych Klubowiczów:)))
                    Nasz wątek jest miły, ciepły, serdeczny i przyjazny (Filucie, jestes Wielki!).
                    Nie gnamy tutaj na oslep, nie spieszymy bez sensu i smakujemy życie najpełniej,
                    jak umiemy.
                    Dzisiaj przypada Dzień Walki z Depresją. To ciężka, powiedział ktoś, że
                    smiertelna choroba(co czwarty chory popełnia samobójstwo). No prosze, a brzmi
                    tak banalnie: "tylko" depresja.
                    Kochani, nie dajmy sie - nawet, jeśli jest ciężko,brakuje perspektyw, nie widac
                    wyjścia i generalnie wszystko sie wali. Ja staram sie pamiętac, ze w życiu
                    obowiązuje zasada sinusoidy: jesli jestes dzisiaj na dole, od jutra zaczniesz
                    sie wspinać. I broń Boże nie myśl w tym czasie, co będzie, gdy znowu znajdziesz
                    się na samej górze....
                    Jak wam minął łykend?
                    A teraz - spokojnej nocy i słonecznego (co najmniej takiego jak dziś)
                    poniedziałkowego poranka:)))
                    spinkaa

                    • filut Re: Wirtualni przyjaciele ! 24.02.03, 06:58
                      spinkaa napisała:
                      ...........Filucie, jestes Wielki!...........
                      Nic na to nie poradzę. To wada wrodzona i nieuleczalna.

                      Niedziela była cudowna. Morze miało lekko sciętą powierzchnię - poczynając
                      od "Bacówki" w stronę Gdyni. Mewy na tym gładkim "kożuchu lodowym" wyglądały
                      jakby siedziały na lustrze. Takie *mewy sjamskie*, zrośniete nóżkami.
                      Po plaży jeździli konni. Ładnie to wyglądało, ale pozostałości po koniach nie
                      były atrakcją. Latem, niczego nie świadomi turyści będą się opalać na
                      piaseczku utytłanym końskimi odchodami.
                      A poza tym wszyscy zdrowi! Piwo w Przystani dobrze schłodzone i normalny,
                      niedzielny gwar.
                      A propos piwa. Należało mi się! Przetuptałem ok 20 km. (Przymorze - Kolibki -
                      Przymorze).
                      A teraz do roboty! Emeryturka dopiero za 13 miesięcy. :-(
                      Pozdrawiam
                      Fil
                      • Gość: betka Re: Wirtualni przyjaciele ! IP: 217.153.79.* 24.02.03, 07:56
                        A w Świnoujściu (krótka przerwa w pracy) na słonecznej plaży tłumy ludzi z
                        pieskami. Na styku morza i lądu zwały śniegu na morzu olbrzymie połacie kry.
                        Na tym mewy w różnych gatunkach i oczywiście łabędzie. Pięknie wręcz
                        sielankowo. Obrazek do podnoszenia na duchu na gorsze dni.
                        Życzę wszystkim pogodnego tygodnia. I dystansu - do siebie i spraw,
                        które "musimy".
                        Przesyłam mnóstwo uśmiechów!
                        • ypsilon Re: Wirtualni przyjaciele ! 24.02.03, 09:03
                          A ja muszę pochwalić nasze góry, które oglądałam w niedzielę. Wszędzie śnieg,
                          gałęzie drzew białe, w słońcu wszystko się skrzy, a w cieniu lodowisko. I tak
                          jak nad morzem - konie w galopie. Przepięknie.
                      • spinkaa Re: Wirtualni przyjaciele ! 25.02.03, 12:13
                        filut napisał:

                        > A propos piwa. Należało mi się! Przetuptałem ok 20 km. (Przymorze - Kolibki -
                        > Przymorze). A teraz do roboty! Emeryturka dopiero za 13 miesięcy. :-(
                        > Pozdrawiam
                        > Fil


                        Filucie, jestem pod wrazeniem Twojej kondycji. I tej emerytury Ci prawdziwie i
                        szczerze zazdroszczę. A w ogóle: z taką konycja i na emeryturze, to dopiero
                        mozna pozyć!
                        Pozdrawiam
                        s.
                    • Gość: Iza Re: Wirtualni przyjaciele ! IP: 212.33.67.* 24.02.03, 11:16
                      Spineczko moze tak nowy wateczek bo strasznie sie laduje dlugo jestes przeciez
                      mistrzynia w nowych watkach.
                      Pozdrwaiam.
    • Gość: Iza Re: Kochani zadałam ! IP: 212.33.67.* 24.02.03, 11:05
      • Gość: Iza Re: Kochani zadałam ! IP: 212.33.67.* 24.02.03, 11:08
        Kochani zadlam egzamin !!! Uczylam sie 3 miesiace i pozytywnie zadalam egzamin
        z niemieckiego ! Co prawda do Brukseli nie pojade na urzednika ale udowodnilam
        sobie ze mozna. Chyba to dzisiaj uczcze szampanem .
        Pozdrawiam.
        • Gość: filut Re: Kochani zadałam ! IP: *.elmont.com.pl / 10.40.36.* 24.02.03, 11:27
          Gość portalu: Iza napisał(a):

          > Kochani zadlam egzamin !!! Uczylam sie 3 miesiace i pozytywnie zadalam
          egzamin
          > z niemieckiego !

          Gratuluję i podziwiam. W 3 miesiące nauczyć się zagranicznego języka na
          poziomie wymaganym do zdania egzaminu to sukces!!!
          Teraz tylko systematycznie trenuj język. W inny przypadku staniesz się do mnie
          podobna. ...dzieścia lat temu *zdałem* obcy język przed komisją państwową.
          Potem zastój w używaniu i aktualnie angielski znam "z widzenia".
          Życzę sukcesów
          Fil
    • Gość: Iza Re:Tupot białych mew ! IP: 212.33.67.* 25.02.03, 09:29
      Witajcie !
      Wczoraj bylo za duzo szampana i dzis .... Co zrobic aby przetrwac w pracy ?!
      Byla juz witaminka C i kawka ale nic z tego, Boze jeszcze szef zaprazana na
      razie !!!
      • spinkaa Re:Tupot białych mew ! 25.02.03, 12:20
        Iza - serdeczne gratulacje! To rzeczywiście duzy wyczyn. Jestes bardzo
        dzielna:)))
        Szczególnie dzisiaj, po tej szampańskiej nocy....
        Jeśli przeżyłas wizyte u szefa, zaopatrz sie w duze ilosci soku pomidorowego.
        Naprawde pomaga i koi odczucia "syndromu dnia następnego".
        Trzymaj się:)))
        s.
        • spinkaa Czas na nowy watek 25.02.03, 12:21
          Kochani Prześwietni,
          rzeczywiście ten watek wgrywa sie już tak długo, a zycie jest takie krótkie....
          przechodzimy do nastepnego?
          • Gość: rex Re: Czas na nowy watek IP: 212.33.67.* 25.02.03, 12:31
            koniecznie bo sie dlugo laduje a mam ochote na pogaduchy
            Ciao.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka