gumowy_kaczor 11.09.06, 16:46 W szkołach biznesu powtarza się studentom: kto nie idzie do przodu, ten się cofa. Jeśli odnieść to do konserwatyzmu, wniosek wydaje się oczywisty. Czy zbyt oczywisty? Czy w takim rozumowaniu tkwi jakiś błąd? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: omnipotentny ==> IP: *.cn.com.pl 11.09.06, 16:56 > W szkołach biznesu powtarza się studentom: kto nie idzie do przodu, ten się > cofa. Jeśli odnieść to do konserwatyzmu, wniosek wydaje się oczywisty. Czy > zbyt oczywisty? Czy w takim rozumowaniu tkwi jakiś błąd? owszem, rozumowanie jest błędne, bo, najkrócej mówiąc, popełniasz w nim błąd czwartego terminu. czym innym jest ''pójście do przodu'' w ekonomii, a czym innym jest "pójście do przodu" w filozofii. Odpowiedz Link Zgłoś
gumowy_kaczor Re: ==> 11.09.06, 16:59 Gość portalu: omnipotentny napisał(a): >czym innym jest ''pójście do przodu'' w ekonomii, a czym > innym jest "pójście do przodu" w filozofii. Możesz wskazać tę różnicę? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: omnipotentny Re: ==> IP: *.cn.com.pl 11.09.06, 17:20 przecież to oczywiste, że ekonomia rządzi sie zupelnie innymi prawami. jeżeli mówisz: konserwatyzm w ekonomii jest zły, to ja jak najbardziej sie z toba zgadzam. ale jesli stwierdzisz, że konserwatyzm w podejściu do definicji malżenstwa jest zły, to uznam cie za półgłówka. wszystko zależy od tego, jaką dziedzine masz na myśli mówiąc ''konserwatyzm''. różnica jest mniej wiecej taka jak miedzy demokracja a demokracja ludową. oprocz tego nie za bardzo wiadomo, co ty chciales uzasadnic w tym swoim rozumowaniu. podałeś jako argument teze, ktora sprawdza sie w ekonomii, ale nie przystaje do każdej dowolnej dziedziny życia i wyprowadziles z tego wniosek, że konserwatyzm prowadzi do zacofania. jeżeli mówiles tu o konserwatyzmie w sensie doktryny politycznej, to nie mielismy nawet do czynienia z wynikaniem, bo przeslanka nie miala zadnego zwiazku z wnioskiem. jezeli zas mowiles o jakim innym, bardziej ogolnym konserwatyzmie, to twoja teza była uargumentowana tylko i wylacznie w obszarze ekonomii, a co z pozostalymi dziedzinami tego uogolnionego konserwatyzmu? Odpowiedz Link Zgłoś
gumowy_kaczor Re: ==> 11.09.06, 17:44 W jakich dziedzinach sprawdza się więc konserwatym? Jeśli chodzi np. o konserwatyzm w małżeństwie, to musisz mnie uznać za półgłówka. Mieszko I miał wiele żon i właśnie rezygnacja z konserwatyzmu skłoniła go do propagowania nowego typu związku. A może to był jednak krok wstecz i konserwatywna poligamia była rozwiązaniem lepszym? ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: omnipotentny Re: ==> IP: *.cn.com.pl 11.09.06, 21:29 > W jakich dziedzinach sprawdza się więc konserwatym? > Jeśli chodzi np. o konserwatyzm w małżeństwie, to musisz mnie uznać za > półgłówka. Mieszko I miał wiele żon i właśnie rezygnacja z konserwatyzmu > skłoniła go do propagowania nowego typu związku. A może to był jednak krok > wstecz i konserwatywna poligamia była rozwiązaniem lepszym? ;) niestety, konserwatyzm w podejsciu do instytucji malzenstwa ma swoje źródło w antycznym rzymie i w definicjach stworzonych przed setkami by nie powiedziec tysiącami lat przez jurystów tamtej epoki. i jest to bezsprzeczne, że podejście konserwatywne jest w tej sprawie JEDYNYM SŁYSZNYM podejściem. małżenstwo to zwiazek kobiety i mezczyzny - tak podpowiadała ludziom intuicja od początku dziejów, tak podpowiadała intuicja autorom biblijnej księgi Genesis, tak oczywiście akceptując naturalny porządek świata stwierdzili starożytni Rzymianie, tak przez wieki zaszczepiano tę niewątpliwą naturalną prawdę we wszystkich cywilizowanych kodyfikacjach prawa. Odpowiedz Link Zgłoś
swistak336 Konserwatyzm dobrze sprawdza się w prawie. 12.09.06, 17:21 Europejskie prawo cywilne jest bardzo konserwatywne - nie zmieniło się zbytnio od czasów rzymskich. Konserwatywne doktryny przawne różwnież lepiej sprawdzają się w opisie rzeczywistości, niż nowoczesne. Zmiany w prawie nazywane zazwyczaj "postępem" w rzeczywistości prowadzą do dewastacji fundamentów prawnych społeczeństwa i tzw. "inflacji prawa", czyli jego niekontrolowanego rozrostu. Inflacja prawa i głupia legislacja są efektem odejścia od konserwatyzmu prawniczego. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość ??? IP: *.aster.pl 12.09.06, 19:26 To jakby twierdzić, że fizyka "zbytnio" się nie zmieniła od czasow Newtona. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: piśmienny I poniekąd jest to prawda.. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.09.06, 01:38 Gość portalu: gość napisał(a): > To jakby twierdzić, że fizyka "zbytnio" się nie zmieniła od czasow Newtona. Fizyka z czasów Newtona wciąż pozostaje wystarczająco dobrym opisem wiekszości zjawisk fizycznych dostępnych do obserwacji przez przeciętnego człowieka Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: stary.troll Bo sie nie zmieniła IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.09.06, 08:50 Prawo grawitacji w ramach "postępu" przestało działac? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość To gdzie można kupić niewolnicę? IP: *.aster.pl 13.09.06, 09:05 Bo rozumiem że skoro kwestie prawne związane z nabyciem i posiadaniem niewolników zostały w prawie rzymskim szczegółowo uregulowane, to niewolnictwo jest naturalne i niezmienne. No więc gdzie można sobie taką kupić? Odpowiedz Link Zgłoś
stary.troll Re: To gdzie można kupić niewolnicę? 13.09.06, 09:33 Zmienił sie system społeczny - to po pierwsze :-) Ale - nieoficjalne [i nielegalne] niewolnictwo pozostało :-) Gdzie mozna kupić? W najbliższym burdelu, zazwyczaj ma paszport jakiegos "biednego" kraju i przyjechała pracowac jako kelnerka, barmanka, czasem opiekunka do dzieci. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Pewnie postępowcy coś napsuli w prawie IP: *.aster.pl 13.09.06, 09:39 Gdytby było prawdziwie konserwatywne i się nie zmieniało, to nie istniałby problem "nielegalnego" niewolnictwa - byłoby legalne. P.S. Czy serio uważasz, że zawody sprzątaczek, barmanek i opiekunek do dziecka jest przykrywką dla niewolnictwa? Odpowiedz Link Zgłoś
stary.troll Re: Pewnie postępowcy coś napsuli w prawie 13.09.06, 09:42 > P.S. Czy serio uważasz, że zawody sprzątaczek, barmanek i opiekunek do dziecka > jest przykrywką dla niewolnictwa? O ile jeszcze w przypadku kelnerki czy barmanki liczy sie wygląd, to wymaganie "atrakcyjnego wyglądu" w przypadku opiekunki do dziecka, czy sprzataczki jest od razu mocno podejrzane. Rozejrzyj sie po necie, na jakie ogłoszenia przyjechały dziewczyny, które potem z przerażeniem stwierdzają, że znalazły sie w burdelu i jeszcze im paszporty zabrano [hasło "fundacja La Strada" na przykład]. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość A jakie zawody są wolne od przestępczości? IP: *.aster.pl 13.09.06, 09:45 Bo sądząc z doniesień prasowych, to zarowno jako przestępcy, jak i ofiary przestępstw występują rownież politycy, biznesmeni, naukowcy itp. Odpowiedz Link Zgłoś
swistak336 re: prawo i konserwayzm. 13.09.06, 21:40 Koledzy wyżej nie zrozumieli kwestii własności w prawie rzymskim. Prawo to nie opisywało sposobu nabycia niewolnika, tylko sposób nabycia rzeczy. Niewolnik i zwierzę byli wówczas "traktowani jak rzecz" /Gaius/ (nie byli rzeczą, byli traktowani jak rzecz - subtelne, wręcz śmieszne obecnie rozróżnienie pojęciowe, ale rzymianie lubowali się w niuansach prawnych). W chwili obecniej wciąż stosujemy te same regulacje prawne, które Rzymianie używali do sprzedaży niewolników i rzeczy. Jedyna różnica jest taka, że człowiek przestał być przedmiotem legalnego obrotu. ps. konstrukcje prawa, któe powstały w oparciu o poglądy niekonserwatywne prawniczo (nieromanistyczne), są zazwyczaj głupie, np. prawo autorskie, ("własność" słów), odpowiedzialność cywilna oderwana od winy, prawo europejskie z małżami będącymi warzywem, konstrukcja podatku VAT, PIT, CIT, etc. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Bagatela... IP: *.aster.pl 14.09.06, 08:20 Rzeczywiście, zmiana całkiem nieistotna :-) Tak całkiem poważnie, to idiotyzm konserwatyzmu moim zdaniem nie polega na tym, że "trzyma się" pewnych starych rozwiązań (rachunek różniczkowy i całkowy stosowany w technice też jest ten sam co w XIX wieku), tylko na tym, że konserwatyści upierają się przy pewnych rozwiązaniach abstrahując całkowicie od rozwoju społeczeństwa i od powiększania naszej wiedzy o świecie. Wypowiedź powyżej jest zresztą dobrym przykładem takiego podejścia:-) Odpowiedz Link Zgłoś
tocqueville Re: Bagatela... 14.09.06, 09:54 Nie ma jak postępowcy: Lenin, kim Ir Sen - ci to dopiero mieli kontakt z rzeczywistością Odpowiedz Link Zgłoś
stary.troll Re: re: prawo i konserwayzm. 14.09.06, 14:23 prawo europejskie z małżami będącymi warzywem Chyba ci chodziło o konstrukcję, w której marchewka to owoc, a rak to ryba... W Portugalii marchewka jest materiałem na dżem, stąd też ta dziwna konstrukcja, by nie tworzyć odrębnej ustawy dla samej tyko marchewki. A odrębna ustawa dla raków/małży - gdy obowiązują te same zasady, co przy obrocie rybami? Lepeij zapisać, że rak czy małża to tez ryba, choć to dziwnie brzmi, a nie produkowac kolejną porcję papieru. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: omnipotentny Re: To gdzie można kupić niewolnicę? IP: *.cn.com.pl 13.09.06, 09:34 niewolnictwo to zupełnie inny temat. a kościół, ten zdaniem niektórych niepostępowy, skrajnie konserwatywny i propagujący zacofanie, przyczynił się do zniesienia niewolnictwa. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: *** Re: To gdzie można kupić niewolnicę? IP: *.escom.net.pl 13.09.06, 15:05 To może i by się przyczynił do ratowania setek tysięcy istnień poprzez nie potępianie środków antykoncepcyjnych zapobiegających rozprzestrzenianiu się wirusa HIV? Zawsze śmieszy mnie to wskazywanie jaki to kościół katolicki jest postępowy :) Owszem, on jest postępowy wtedy gdy już M U S I być postępowy i jego doktryna zupełnie nie pasuje do realiów otaczającego go świata. Wtedy mienią się nawet prekursorami postępu nie dostrzegając jednak, że robią z siebie po prostu bałwanów, bo regulują pewne status quo, które świat już po prostu osiągnął. Kocham ten "postępowy" kościół :) Najbardziej "postępowe" mają "ciuszki" :) (w kwestii Kopernika - i podobnych dziesiątek wydarzeń - też byli postępowi :) ) Jak parują Ci gogle, to wystarczy zrzucić zrywki i będzie po kłopocie, a nie dalej jechać nic nie widząc, no chyba że na wewnętrznej stronie gogli maluje Ci ktoś to co masz widzieć. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: omnipotentny Re: To gdzie można kupić niewolnicę? IP: *.cn.com.pl 13.09.06, 20:21 > Jak parują Ci gogle, to wystarczy zrzucić zrywki i będzie po kłopocie, a nie da > lej jechać nic nie widząc, no chyba że na wewnętrznej stronie gogli maluje Ci k > toś to co masz widzieć. znowu z braku merytorycznych argumentów uciekasz się do żałosnych ataków ad personam > To może i by się przyczynił do ratowania setek tysięcy istnień poprzez nie potę > pianie środków antykoncepcyjnych zapobiegających rozprzestrzenianiu się wirusa > HIV? wstrzemiezliwość seksualna z medycznego, utylitarnego i etycznego punktu widzenia jest o wiele bardziej skuteczną ochroną przed wirusem hiv > Kocham ten "postępowy" kościół :) Najbardziej "postępowe" mają "ciuszki" :) (w > kwestii Kopernika - i podobnych dziesiątek wydarzeń - też byli postępowi :) ) > zapominasz chyba że kopernik był księdzem Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: *** Re: To gdzie można kupić niewolnicę? IP: *.escom.net.pl 13.09.06, 22:25 >wstrzemiezliwość seksualna z medycznego, utylitarnego i etycznego punktu >widzenia jest o wiele bardziej skuteczną ochroną przed wirusem hiv Chcesz buszmenów uczyć wstrzemięźliwości ???????? :) Znowu Omni gogle parują !!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: m Re: To gdzie można kupić niewolnicę? IP: *.lanet.net.pl 13.09.06, 23:23 nie wiem, kogo masz na myśli pisząc o buszmenach, ale mieszkańcy krajów Afryki środkowej być może spełniają to kryterium. Poczytaj, a znajdziesz jakie są owoce wstrzemięźliwości np. w Togo. Mnie też zdziwił fakt, że rezultaty są lepsze niż profilaktyka prezerwatywą, ale to fakt. Poza tym, ważne są przeciaż zalecenia World Health Organisation, a tam co??? No niemożliwe... Wstrzemięźliwość! Pewnie nie pasuje do judeo-chrześcijańskiej fobii, ale to są fakty. Postępowe! Odpowiedz Link Zgłoś
mg2005 Koń-by-się-uśmiał...)) 14.09.06, 13:52 Czy każdy głąb musi być katofobem, czy każdy katofob musi być głąbem ?... - zastanawiam się, gdy czytam takie teksty: Gość portalu: *** napisał(a): > To może i by się przyczynił do ratowania setek tysięcy istnień poprzez nie potę > pianie środków antykoncepcyjnych zapobiegających rozprzestrzenianiu się wirusa HIV? Koń to przy Tobie intelektualista...)) W Afryce tam, gdzie (zgodnie z zaleceniami 'postępowych' ONZ i WHO ) propaguje się prezerwatywy - HIV rozwija sie w najlepsze...; tam, gdzie (mimo protestów ONZ i 'oświeconych' lewaków) postawiono na propagowanie wstrzemięźliwości i wierności małżeńskiej - ilość zakażeń spada... Dokształć się, ignorancie... > Kocham ten "postępowy" kościół :) "Kocham" katofobów mądrych-inaczej...)) > w kwestii Kopernika - i podobnych dziesiątek wydarzeń - też byli postępowi :) ) Wszystkie katofoby rozumują ahistorycznie - Konie też?... Odpowiedz Link Zgłoś
stary.troll Re: Koń-by-się-uśmiał...)) 14.09.06, 14:05 > Czy każdy głąb musi być katofobem, czy każdy katofob musi być głąbem ?... > - zastanawiam się, gdy czytam takie teksty: Jakas forumowa prawidłowość... Albo raczej efekt lektur tak wyszukanych jak racjonalista czy "Fakty i Mity" [z przewaga mitów]. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: stiopa Re: To gdzie można kupić niewolnicę? IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 14.09.06, 04:35 Dla Twojej wiedzy....teolodzy kosciola katolickiego w polowie 18 wieku w Ameryce Polnocnej "odgrzali " teze kosciola chrzescianskiego ze niewolnictwo jest kara za grzech pierworodny......no i poludnie w Ameryce Polnocnej bylo KATOLICKIE Tak na marginesie ....najpozniej zniesiono niewolnictwo w najwiekszym kraju katolickim...w BRAZYLI w 1907 pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tomek Re: ==> IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.09.06, 18:00 Wybacz ale ja się nie zgodzę. Na dzień dzisiejszy monogamia w naszym środowisku się sprawdza. Ale załóżmy, że społeczeństwo ulegnie zmianie. Powiedzmy, że liczba narodzin mężczyzn znacznie spadnie w stosunku do urodzin kobiet. W takiej sytuacji jedynym ratunkiem dla społeczeństwa jest poligamia. Trzeba by było zrobić ten przysłowiowy krok na przód. Konserwatyzm jest dobry jeśli nic nie ulega zmianie. Jednak zmiany są nieuniknione. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: omnipotentny Re: ==> IP: *.cn.com.pl 12.09.06, 21:56 > jedynym ratunkiem dla społeczeństwa jest poligamia a więc wierność i miłość zastępujemy rozpustą i brakiem zobowiązań i to jest postępowe Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: piekielnica1 Re: ==> IP: 83.168.96.* 12.09.06, 23:49 Gość portalu: omnipotentny napisał(a): > > jedynym ratunkiem dla społeczeństwa jest poligamia > a więc wierność i miłość zastępujemy rozpustą i brakiem zobowiązań i to jest > postępowe Problem polega na tym, że przed rozpustą i brakiem zobowiązań już od czasów rzymskich małżeństwa poświadczone przeróżnymi świadectwami nikogo nie chroniły, przed nieformalną poligamią też. Odpowiedz Link Zgłoś
uwolnic_cyce Re: ==> 13.09.06, 09:41 omnipotentny napisał(a): > > jedynym ratunkiem dla społeczeństwa jest poligamia > > > a więc wierność i miłość zastępujemy rozpustą i brakiem zobowiązań i to jest > postępowe O rozwiązłości i braku odpowiedzialności nikt tu nie mówił. To tylko ty wysnułeś taki dziwny wniosek. Odpowiedz Link Zgłoś
titta Re: ==> 12.09.06, 23:49 Jesli jedynym celem bedzie szybkie wyrownanie zmian - moze. Jesli jednak znaczenie bedzie miala kondycja psychiczna tych ludzi - nadal podejscie konserwatywne bedzie najlepsze. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Joanna Re: ==> IP: *.gtconnect.net 12.09.06, 20:59 a dlaczego "bezprzecznie podejscie koserwatywne (do malzenstwa) jest JEDYNYM SLUSZNYM"? Poza demagogicznym "bezprzecznie" nie przytaczasz zadnych racji. Dla mnie to nie takie "bezprzeczne" - prawde mowiac intuicja podpowiada tez inaczej wielu ludziom. Zdecydowanie nie czuje sie przekonana, na pewno nie twoim wywodem. To nie ordynarna zaczepka, to proste pytanie o cos glebszego niz "naturalna prawda" i "bezprzecznie". Proponujesz hasla z plakatow anty-gejowskich. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: omnipotentny Re: ==> IP: *.cn.com.pl 12.09.06, 22:03 > Poza demagogicznym "bezprzecznie" nie przytaczasz zadnych racji. > Dla mnie to nie takie "bezprzeczne" - prawde mowiac intuicja podpowiada tez > inaczej wielu ludziom. > > Zdecydowanie nie czuje sie przekonana, na pewno nie twoim wywodem. To nie > ordynarna zaczepka, to proste pytanie o cos glebszego niz "naturalna prawda" > i "bezprzecznie". powinna ci wystarczyć ta naturalna prawda, której znieść się nie da: tylko ze związku kobiety i mężczyzny może powstać nowy człowiek, a taki jest wlasnie sens malżenstwa, oraz że związki osobnikow ROŻNYCH płci to odwieczna, niezmienialna, naturalna prawda świata organizmów żywych - w tym wlasnie kierunku szła ewolucja. człowiek ma ponadto rozum, który podpowiada mu, że powinien dbać o swoje dziecko, powinien być wierny zobowiązaniom, powinien dotrzymywać umów i niekrzywdzić innych. poligamia to profanacja daru natury dla człowieka - rozumu - na rzecz zaspokajania zwierzęcego popędu spółkowania, co jest uwstecznianiem się. Odpowiedz Link Zgłoś
999s Re: ==> 13.09.06, 14:32 Intuicja podpowiadała też ludziom, że ziemia jest płaska, a także to, że niewolnictwo jest niezbędne w co wierzył sam Arystoteles. roz8umoiem, że nie wszystko mozna wytłumaczyć prawami ekonomii, ale konserwatyzm jak sama nazwa wskazuje chce zamrozić , uzyskać status quo. A nie wiem czy postę, ale zmiany dzieją sięc ciągle nie tylko w dziedzinie ekonomii, ale przy podejsci do kwestii rodziny również, kiedy zgodnie z konserwatywnymi wartościami mogłeś wyobracać swoją 12 letnią żnkę (a nawet 11 i pół letnią jak pogadałeś z klerem) istrzelić ja pare razy w japę bo ci się coś nie spodobało. Teraz za coś takiego możesz mieć pierdel. Najzacniejszymi konserwatystami są zdaje się amisze. Nie mam nic przeciw żeby polscy "konserwatyści" do nich dołączyli. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: omnipotentny Re: ==> IP: *.cn.com.pl 13.09.06, 20:23 > zgodnie z konserwatywnymi wartościam > i > mogłeś wyobracać swoją 12 letnią żnkę (a nawet 11 i pół letnią jak pogadałeś z > klerem) istrzelić ja pare razy w japę bo ci się coś nie spodobało. Teraz za coś > takiego możesz mieć pierdel. > przypominam że to kościół propagował i bronił równości małżonkow w malzenstwie jak rownież stał na strazy rozwiazan prawnych ktore zapewniały że malżenstwo to zgodne oswiadczenie (wolnej) woli obydwu nupturientów Odpowiedz Link Zgłoś
999s Re: ==> 14.09.06, 13:41 zejdź na ziemie człowieku. Ciekawe dlaczego doktorowie kościoła pisali, że kobieta jest gorszą wersją faceta, powinna zakrywać twarz, bo nie zostało jej oblicze stworzone na podobieństwo Boga i insze kwiatuszki. A jaką równośc kobiet przez wieki miałes w chrześcjańskiej Jewropie? Kinder Kueche Kirche? Mówie ci jedź do ameryki do amiszów tam konserwatyzm doskonały, lepszego na tym świecie nie znajdziesz Odpowiedz Link Zgłoś
stary.troll Re: ==> 14.09.06, 14:40 Póki co to w chrześcijańsktwie nie było burek, jak w islamie... Odpowiedz Link Zgłoś
999s Re: ==> 14.09.06, 15:39 to faktycznie agrument xiaństwem, a u was biją czarnuchów! W chrześcjaństwie również nie palono wdów jak w Indiach. Spalenie tak sobie myślę,jest nieco bardziej dolegliwe niż noszenie burki. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: omnipotentny Re: ==> IP: *.cn.com.pl 14.09.06, 20:38 999s napisał: (...) błądzisz, bo nie wiesz, o czym piszesz. Odpowiedz Link Zgłoś
stary.troll Re: ==> 14.09.06, 13:57 Troszeczkę jesteś niedouczony :-) Nie 11 czy 12-letnią - tylko dziewczynę wydawano za mąż jak miała ustabilizowaną miesiączkę... Wcześniej nie było sensu, bo i tak nie będzie dzieci... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: *** Re: ==> IP: *.escom.net.pl 11.09.06, 21:04 Słyszałeś może kiedyś coś o ewolucjoniźmie społecznym? Spencer, Tylor, Morgan, Bachofen, Frazer, Maine? A może uważasz, że procesy (zjawiska, instytucje) społeczne są constans i nie podlegają zmianom? :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: omnipotentny Re: ==> IP: *.cn.com.pl 11.09.06, 21:33 no tak, ale nie bardzo wiem, co to ma do rzeczy. powiedzialem jedynie, że wszystko zależy od obranego przez nas definiens. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: *** Re: ==> IP: *.escom.net.pl 12.09.06, 09:46 No to jak słyszałeś, to zastanów się nad słowami o instytucji małżeństwa, które wygłosiłeś o 1 swój post wcześniej i zastanów się nad Twoim stosunkiem do osób, które mogłyby nie uważać związku dwojga ludzi za model idealny - właśnie w kontekście ewolucjonizmu społecznego. Jak się odrobinkę głębiej zastanowisz, to może wpadniesz na myśl, że instytucja małżeństwa jest tworem ewolucji społecznej, a nie instytucją która M U S I towarzyszyć ludzkości bez względu na ramy czasowe jej istnienia. I próba nazwania półgłówkiem kogoś kto rozumie ewolucjonizm społeczny, a nie ślepo zapatrzony jest w judeo-chrześcijański konserwatyzm etyczny jest po prostu nieuprawniona. Małżeństwo jest bowiem instytucją, która jest częścią społecznej ewolucji. I niekoniecznie produktem finalnym tej ewolucji, a być może jedynie jej etapem, o czym przekonają się pokolenia żyjące za 100 a może 1 000 a może dopiero 5 000 lat, gdy kolejny szczebel społecznej ewolucji zmarginalizuje wagę związków 1+1 (nie wykluczone, że tak właśnie będzie za owe kilkaset lat). Tak więc właśnie to ma do rzeczy. Odpowiedz Link Zgłoś
ejkuraczek Re: ==> 12.09.06, 10:20 Model małzenstwa jak 1+1 kobieta i męzczyzna to forma zaawansowana małżenstwa. Takie formy jak homoseksualizm czy wielożenstwo,związki kazirodcze to formy czasów prehistorycznych, a najblizej czasowo-starozytnych, wiec o jakim postępie piszemy? Jak narazie ze zwiazku kobiety i męzczyzny poczyna sie dziecko i trwa ludzkosc, najzdrowsze psychicznie sa zwiazki monogamiczne,a fizycznie-zwiazki niespokrewnione. Jesli juz piszemy o postepie... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eva Re: ==> IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.09.06, 15:56 Twoja wiedza mnie powala. Skad ty ja czerpiesz? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: omnipotentny Re: ==> IP: *.cn.com.pl 12.09.06, 10:27 > instytucja małżeństwa jest tworem ewolucji społecznej być moze INSTYTUCJA malzenstwa tak, ale sama instytucja, rzekłbym , jest tylko nadbudową tego, co wynika z prawa natury: bazą jest odwieczne łączenie się w PARY osobników męskich i żeńskich, zarowno świata roślin, jak i zwierząt. > próba nazwania półgłówkiem kogoś kto rozumie ewolucjonizm > społeczny, a nie ślepo zapatrzony jest w judeo-chrześcijański konserwatyzm etyc > zny jest po prostu nieuprawniona przypominam, że definicje malzenstwa sformułowali starożytni Rzymianie i nie ma to w zwiazku z tym nic wspolnego z judeo-chrzescijanskim konserwatyzmem etycznym. > Małżeństwo jest bowiem instytucją, która jest > częścią społecznej ewolucji. malzenstwo kobiety i mezczyzny jest potwierdzeniem odwiecznego prawa natury. nie ma tu nic do rzeczy żaden ewolucjonizm spoleczny - w tym sensie, że nie jest on żadną wykladnią tego, co sluszne i tego, co logiczne. tak, jak odejscie od jedynej naturalnej definicji malzenstwa jako zwiazku kobiety i mężczyzny na rzecz definicji mowiacej o zwiazku dwoch osob, niekoniecznie roznej płci, jest sprzeczne z oczywistym porządkiem świata NATURY, na ktory to porządek żaden poseł ani psycholog nie ma wpływu, tak samo żadne konstelacje 2+3 699 itp nie będą mialy logicznego zakotwiczenia w prawie natury. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: *** Re: ==> IP: *.escom.net.pl 12.09.06, 14:20 Najbardziej wzrusza mnie zawsze powoływanie się na P R A W A N A T U R Y :) To bodaj najśmieszniejszy argument z możliwych do przytoczenia. Argument, na który powołują się Ci demagodzy, którzy próbują innym udowodnić, że świat zwierząt to układy 1+1. A wystarczy choć odrobinkę interesować się zoologią, socjologią zwierząt czy antropologią zwierząt by dostrzec, że układ 1+1 służy Z A Z W Y C Z A J tylko prokreacji i nie stanowi podstawy egzystencji społecznej. Samice samotnie wychowujące potomstwo to niemal powszechność. Samce pożerane po akcie kopulacji to nie tylko prawo przypisane modliszce. Haremy złożone z 1 samca i kilkunastu, kilkudziesięciu samic to wśród wielu ssaków powszechność. Prosiłbym więc o nieodwoływanie się do praw natury, bo te jak widać są i mocno zróżnicowane w zależności od gatunku i niekoniecznie tożsame są z idealistycznym wyobrażeniem o roli płci (mężczyzny i kobiety) kreowanej przez kulturę, w której żyjemy (judeo-chrześcijańską). Nie zauważam więc tego o czym piszesz, że związek mężczyzny i kobiety (1+1) jest potwierdzeniem odwiecznego prawa natury, bowiem przykładów na zaprzeczenie tego są setki, ba, tysiące. Owszem, układ mężczyzny i kobiety jest jedynym, w którym biologia potrafi doprowadzić do rozrodu. Ale nie jest jedynym, w którym może socjalizować się jednostka, co przyroda (owa natura na którą lubisz się tak powoływać) pokazuje na każdym niemal kroku. Odpowiedz Link Zgłoś
stary.troll Re: ==> 12.09.06, 14:31 > Samice samotnie wychowujące potomstwo to niemal powszechność. No ale nie są "samopylne" :-) Gdzies "po drodze" muszą spotkać samca. > Samce pożerane po > akcie kopulacji to nie tylko prawo przypisane modliszce. Ludziom najbliżej do ssaków, nie do owadów czy skorupiaków [u niektórych krabów samiec to tylko jeden wielki organ płciowy] :) Więc prosze o porównania z tej kategorii... > Haremy złożone z 1 sa > mca i kilkunastu, kilkudziesięciu samic to wśród wielu ssaków powszechność. Ale to jest SAMIEC + SAMICA [lub samice], a nie para SAMIEC+SAMIEC, czy SAMICA+SAMICA Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: *** Re: ==> IP: *.escom.net.pl 12.09.06, 14:36 Ale czy ktoś kwestionuje, że do zapłodnienia potrzebny jest samiec i samica? (choć pewnie o partnenogenezie słyszałaś nie tylko z filmu Machulskiego pt. "Seksmisja) Ja tego nie kwestionuję. Kwestionuję tylko N A T U R A L N O Ś Ć małżeństwa (w rozumieniu M+K). A jeśli już stawiamy się wyżej od skorupiaków (co sama podkreśliłaś) to warto zauważyć że stopień biologicznej ewolucji naszego mózgu spowodował, iż potrafimy płodzić potomstwo bez bezpośredniego udziału osobnika płci męskiej i żeńskiej jednocześnie (sztuczne zapłodnienie). I tutaj zupełnie już w gruzach lega teoria o naturalności małżeństwa mężczyzny i kobiety w odniesieniu do argumentów, których używałaś w poprzednim poście. Odpowiedz Link Zgłoś
stary.troll Re: ==> 12.09.06, 14:41 Partenogeneza nie występuje u ssaków, bo na tym poziomie porównujemy. > potrafimy > płodzić potomstwo bez bezpośredniego udziału osobnika płci męskiej i żeńskiej > jednocześnie (sztuczne zapłodnienie). Dobrze, ale jest to dalej komórka jajowa i plemnik, nie dwa plemniki czy dwie komórki jajowe. Jest to tylko efekt tego, że w którymś momencie ewolucji pod naszą czache zawitał rozum. I wiemy co z nim, zrobić, w przeciwieństwie do zwierzątek... Może nawet nie tyle "małżeństwo", co prokreacja... Jakoś podświadomie kobieta wybiera na partnera [i ojca swych dzieci] faceta co ma jakąś "pozycję w stadzie", a facet ogląda sie za kobietami z dużym biustem i szerokimi biodrami... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: *** Re: ==> IP: *.escom.net.pl 12.09.06, 14:50 A zastanowiłaś się może nad tym, że kolejnym etapem ewolucji społecznej może być płodzenie ludzkiego potomstwa poprzez np. zapłodnienia in vitro? Jeśli uznać racje Spencera (a trudno się z nimi nie zgodzić), to proces społecznej ewolucji jest ciągły. Trudno więc przypuścić, że osiągniecie status quo w postaci małżeństw 1K+1M jest szczytem społecznej ewolucji, a nakazuje mieć niemal pewność, że jest jedynie jej etapem. I tu jest właśnie clou dyskusji w tym temacie: konserwatyzm etyczny stawia hipotezę że związek mężczyzny i kobiety winien być owym szczytem społecznej ewolucji. Zaprzecza więc prawom ewolucji społecznej nakazując przypuszczać, że osiągnięto apogeum społecznego rozwoju, społecznej doskonałości. Ja natomiast uważam, jak i wielu ewolucjonistów w socjologii, że znajdujemy się tylko na pewnym przejściowym etapie. Etapie, który za kilkaset lat, może kilkaset tysięcy, będzie równie egzotyczny, co we współczesnym świecie matriarchat. Co zresztą już dzisiaj widać w dyskursach etyków na temat zapłodnień pozaustrojowych, które stanowić mogą właśnie ów kolejny etap ewolucji społecznej. Myślę, że i tak nie uniknionej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: omnipotentny Re: ==> IP: *.cn.com.pl 12.09.06, 22:31 > A zastanowiłaś się może nad tym, że kolejnym etapem ewolucji społecznej może by > ć płodzenie ludzkiego potomstwa poprzez np. zapłodnienia in vitro? To, że coś istnieje w świecie nie oznacza, że jest to naturalne. in vitro zawsze będzie godzić w naturalny cykl życia. bez wzgledu na to, czemu ma to służyć, jest to zaprzeczenie prawom świata. żaden czlowiek nie ma prawa ingerować w proces powstawania życia, bo żaden czlowiek nie jest ''gospodarzem'' tego procesu, nie jest jego stwórcą. > Trudno więc przypuścić, że osiągniecie status quo w > postaci małżeństw 1K+1M jest szczytem społecznej ewolucji przedziwne rozumowanie. przecież nawet w starożytnym rzymie, tysiące lat temu, model 1K+1M był na porzadku dziennym. i jest on na porzadku dziennym przez cały czas aż po dziś dzień. nie widze tu żadnej ewolucji, co najwyżej zakłócenie porzadku 1+1 przez sporadycznie wystepujace przypadki poligamii. jak przebiegał ten proces, w ktorym twoim zdaniem doszliśmy do 1k+1m? jak wygląda ta ewolucja w podejsciu do malżenstwa? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: *** Logiki, choćby odrobinkę, poproszę IP: *.escom.net.pl 13.09.06, 11:37 >> A zastanowiłaś się może nad tym, że kolejnym etapem ewolucji społecznej może by >> ć płodzenie ludzkiego potomstwa poprzez np. zapłodnienia in vitro? >To, że coś istnieje w świecie nie oznacza, że jest to naturalne. in vitro >zawsze będzie godzić w naturalny cykl życia. bez wzgledu na to, czemu ma to >służyć, jest to zaprzeczenie prawom świata. żaden czlowiek nie ma prawa >ingerować w proces powstawania życia, bo żaden czlowiek nie >jest ''gospodarzem'' tego procesu, nie jest jego stwórcą. A Ty wiesz kto jest jego stwórcą ??? Skoro Twój "stwórca" zaplanował sobie tak doskonałego człowieka, który potrafi mieć bezpośredni wpływ na własną rozrodczość, to może i zamiarem Twego "stwórcy" było zapłodnienie in vitro? Wziąłeś to pod uwagę? >> Trudno więc przypuścić, że osiągniecie status quo w >> postaci małżeństw 1K+1M jest szczytem społecznej ewolucji >przedziwne rozumowanie. przecież nawet w starożytnym rzymie, tysiące lat temu, >model 1K+1M był na porzadku dziennym. i jest on na porzadku dziennym przez >cały czas aż po dziś dzień. nie widze tu żadnej ewolucji, co najwyżej >zakłócenie porzadku 1+1 przez sporadycznie wystepujace przypadki poligamii. Omnipotentny ! Kultura europejska czy paneuropejska to T Y L K O jedna w W I E L U kultur. W dodatku nie najliczniejsza. To pisanie o modelowości układu 1K+1M nakazuje mi przypuszczać, że w ogóle nie interesujesz się antropologią kulturową, a w dodatku uzurpujesz sobie prawo (jak zresztą cała cywilizacja judeo-chrześcijańska) do deprecjonowania dorobku innych kutlur, także dorobku w zakresie społecznym. Poligamia była, jest i będzie podstawą ludzkiej egzystencji. Poprzez normy etyczne i obyczajowe konstruowane przez religie hołdujące monogamiczności możesz jedynie poligamię zepchnąć do "podziemia". Piszesz, że poligamia jest dzisiaj na porządku dziennym. Ja się pytam: gdzie ??? Bo chyba nawet nie w Polsce, skoro: - funkcjonują agencje towarzyskie (niegdyś zwane burdelami), w których główną rzeszą Klientów są katoliccy małżonkowie !!! (gdzie więc jest ta monogamia ? ) - co 2 małżeństwo zawarte przez osoby poniżej 25 roku życia rozpada się przed upływem 5 lat od chwili jego zawarcia (gdzie więc jest ta monogamia ? ) - 30% wszystkich małżeństw rozwodzi się (gdzie więc jest ta monogamia ? ) - coraz popularniejsze stają się konkubinaty, w których dopuszcza się pełną swobodę seksualną (gdzie więc jest ta monogamia ? ) Ty co najwyżej chciałbyś, by ludzkość była monogamiczna. Ale nie jest. Bo to kultura judeo-chrześcijańska wepchnęła ludzi w hipokrytyczną monogamiczność, nakazując naturalne seksualne potrzeby obcowania z kilkoma partnerami seksualnymi zepchnąć do "podziemia". I to nie jest żadna projekcja, to są fakty, obrazowane liczbami związków, które są związkami monogamicznymi i zarazem trwałymi. W dobie dzisiejszej łatwości w komunikowaniu się i przemieszczaniu monogamiczność tym bardziej traci na znaczeniu, bo dzisiaj nawiązanie nowego kontaktu towarzyskiego czy erotycznego nie nastręcza już tylu problemów co niegdyś ("odpalanie" karety, zaloty etc. - dzisiaj masz "komórkę", Internet i samolot, do którego możesz wsiąść i za 10 godzin znaleźć się na drugim końcu świata - dlatego ludzie wracają do "natury", do poligamiczności). >jak przebiegał ten proces, w ktorym twoim zdaniem doszliśmy do 1k+1m? jak wygląda >ta ewolucja w podejsciu do malżenstwa? Ewolucja wygląda tak jak napisałem Ci powyżej. Industrializacja dość silnie wpływa na ewolucję społeczną. Łatwość komunikowania się, przemieszczania, tempo rozwoju i życia po prostu wymusza na ludziach zachowania, które mają na celu podtrzymać gatunek w sposób, który nie zagraża ich bieżącej egzystencji. Innymi słowy - postępują tak, jak muszą postępować, by w posiadanym czasie i przy posiadanych możliwościach osiągać cele rozrodcze na poziomie pozwalającym przetrwać. Pytasz co doprowadziło do powstania modelu 1+1. Zauważ, że N I G D Y taki model nie był powszechny. To mit. To mrzonka, to jedynie pragnienie. Monogamiczność N I G D Y nie dotyczyła populacji męskiej. NIGDY !!! Monogamiczność obowiązywała tylko kobiety, które kultura judeo-chrześcijańska zepchnęła na margines życia społecznego. Dopiero od 2 poł. XX w. zaczęto na dobre wyrównywać szanse i poziom życia kobiet i mężczyzn. Dopiero teraz kobiety wychodzą z narzuconej im przed wiekami monogamiczności i przyjmują "męski" (choć tak naprawdę właściwy całemu gatunkowi ludzkiemu) model seksualnej egzystencji. Religia, wiara - to główne przyczynki do wstydzenia i brzydzenia się poligamicznością. Mimo, że poligamiczność wciąż istnieje i ma się bardzo dobrze. Mimo, że natura człowieka nakazuje mu być poligamicznym, bo obserwujemy to w życiu człowieka na co dzień. Radziłbym więc uważniej przyglądać się procesom społecznym, które zachodza obok nas, a może unikniesz w przyszłości rozczarowań. Świat i ludzie są jacy są. I ani wiarą ani wypływającymi skądkolwiek indziej nakazami nie zmienisz tego. Możesz próbować jedynie to zmodyfikować, choć szansa na powodzenie jest raczej marna, co widać także po społeczeństwach z kulturą judeo-chrześcijańską. Ot po prostu - co innego będziemy mówić, a co innego będziemy robić. Bo natury człowieka po prostu nie oszukasz. Odpowiedz Link Zgłoś
stary.troll A matriarchat? - coś ci sie chyba zgubiło.. 13.09.06, 11:58 Jak pokazują wykopaliska w wielu miejscach świata [i dziś w niektórych prymitywnych bądź mocno odciętych od świata kulturach] to kobieta była dominująca, co więcej, zdarzało się, że to ona wybierała sobie partnerów do rozrodu... Kult Boginii-Matki był chyba najbardziej pierwotnym z kultów... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: *** Re: A matriarchat? - coś ci sie chyba zgubiło.. IP: *.escom.net.pl 13.09.06, 12:08 O niczym nie zapomniałem, ale nie rozumiem co to ma wspólnego z tym co pisałem wcześniej? (społeczności matriarchalne nie były zawsze monogamiczne - była to najczęściej poligamia rodzinna - tzw. "komuna rodzinna" - w obrębie kilku, kilkunastu rodzin spokrewnionych ze sobą bliżej lub dalej) Odpowiedz Link Zgłoś
stary.troll Re: A matriarchat? - coś ci sie chyba zgubiło.. 13.09.06, 12:22 Własnie chyba matriarchat był formą [o ile można to tak nazwać] najbardziej prymitywną - facet potrzebny jedynie do rozrodu [przy czym wybieramy "najlepszego"], a dzieci wychowuje matka [z pomocą sióstr i starszych córek] - nie przypomina to czasem świata zwierząt? W ewolucji społecznej od zwierzątka do homo sapiens - czyżby to było na początku? Więc dziś - gdy odrzucamy model 1K+1M - a singielka z dziećmi to jeden z modeli, pojawia sie pytanie - czy to postęp? Przecież to już było... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: *** Re: A matriarchat? - coś ci sie chyba zgubiło.. IP: *.escom.net.pl 13.09.06, 14:35 Ja nie uzurpuję sobie prawa do stwierdzania co jest postępem, a co nim nie jest. Zwłaszcza żyjąc w czasach, w których te przemiany się dokonują. Ty takie prawo sobie dajesz, mimo że efekt "postępu" czy "niepostępu" widoczny będzie nie za lat 5 czy 10, tylko 1 000. To nas właśnie różni, że Ty a priori zakładasz że wiesz co dobre i postępowe (albo złe i niepostępowe), a ja dopiero będę mógł "ocenić to po owocach". Ja wychodzę z założenia, że jeśli człowiek pragnie żyć w takich formach społecznych, jakie próbuje społecznie przedstawić, to oznacza to ni mniej ni więcej - jest taka potrzeba. Ty natomiast starasz się wskazać: to dobre, to było, tego nie było, to moralne, to naganne etc. etc. Tylko pytam się - jakim prawem? Masz jakiś bliższy "układ" z siłami natury (zapomniałem - Wy nazywacie go "bogiem"), znalazłaś jakiś futurystyczny almanach, przeżyłaś objawienie, uważasz się za mesjasza? Jakaś przyczyna przecież musi być. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: stary.troll Re: A matriarchat? - coś ci sie chyba zgubiło.. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.09.06, 14:50 Nie zamierzam dzielić na dobre/złe, zwłaszcza, jeśli porównuje sie ze zwierzątkami - co z samego załozenia jest już śmieszne. Tylko śmieszy mnie fakt, że postępem i nowością nazywa sie coś, co przerabialiśmy jako ludzie wieki temu... I odrzuciliśmy właśnie w imie postępu. Dla mnie jest to - powrót na drzewo. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: *** Re: A matriarchat? - coś ci sie chyba zgubiło.. IP: *.escom.net.pl 13.09.06, 14:55 >Tylko śmieszy mnie fakt, że postępem i nowością nazywa sie coś, co >przerabialiśmy jako ludzie wieki temu... I odrzuciliśmy właśnie w imie postępu. To może zastanów się nad tym, że niegdyś były zupełnie inne uwarunkowania: cywilizacyjne, kulturowe, społeczne. I to co niegdyś na tamtym poziomie życia wydawało się anachronizmem, dzisiaj może się nieźle sprawdzać. Ale o tym nie pomyślałaś. Poza tym nie "odrzuciliśmy", tylko "część ludzkości odrzuciła". Widzę, że bardzo lubisz tę 1 os. l.mn., tak jakbyś Ty i reszta osób o podobnym światopoglądzie stanowiła nawet nie całość, a przynajmniej większość. A przecież doskonale o tym wiesz, że tak nie jest. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: stary.troll Re: A matriarchat? - coś ci sie chyba zgubiło.. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.09.06, 15:00 > To może zastanów się nad tym, że niegdyś były zupełnie inne uwarunkowania: cywi > lizacyjne, kulturowe, społeczne. I to co niegdyś na tamtym poziomie życia wydaw > ało się anachronizmem, dzisiaj może się nieźle sprawdzać. Ale o tym nie pomyśla > łaś. Część kultur prymitywnych [oraz zwierzęta] praktykuje kanibalizm :-) Idziemy dalej? > Poza tym nie "odrzuciliśmy", tylko "część ludzkości odrzuciła". Widzę, że bardz > o lubisz tę 1 os. l.mn., tak jakbyś Ty i reszta osób o podobnym światopoglądzie > stanowiła nawet nie całość, a przynajmniej większość. W ilu plemionach świata zachował sie "klasyczny" matriarchat? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Michał Bzdury Gościa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.09.06, 14:41 Pytasz co doprowadziło do powstania modelu 1+1. Zauważ, że N I G D Y taki model Monogamiczność N I G D Y nie dotyczyła populacji męskiej. NIGDY !!! Monogamiczność obowiązywała tylko kobiety, które kultura judeo-chrześcijańska zepchnęła na margines życia społecznego. Dopiero od 2 poł. XX w. zaczęto na dobre wyrównywać szanse i poziom życia kobiet i mężczyzn. Dopiero teraz kobiety wychodzą z narzuconej im przed wiekami monogamiczności i przyjmują "męski" (choć tak naprawdę właściwy całemu gatunkowi ludzkiemu) model seksualnej egzystencji. Gościu, przeczysz podstawowym faktom. Cała Biblia podkreśla monogamię, nakuzujac jej praktykowanie w przykazaniach "nie poządaj żony bliżniego swego" i "nie cudzołóż". "NIe pożądaj ŻONY..." jest wybitnym przykŁadem, ze zalecenia monogamii obowiazuja tak samo mezczyzn jak i kobiet. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: *** Re: Bzdury Gościa IP: *.escom.net.pl 13.09.06, 14:47 Nie ma to jak trzeźwe spojrzenie głęboko wierzącego :) Gratuluję spostrzegawczości :) (i zdolności czytania ze zrozumieniem) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: stary.troll Re: Bzdury Gościa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.09.06, 14:53 W ogóle dziwię się sformułowaniu, że to "kultura judeo-chrześcijańska" narzuca kobiecie monogamię - a niby islam pozwala kobiecie na wielożeństwo, kobiety w islamie miały większe prawa???? Takie wywody mi od zawsze pachniały katofobicznym skrętem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: *** Re: Bzdury Gościa IP: *.escom.net.pl 13.09.06, 14:58 Rozmawialiśmy chyba o "naszej" kulturze, a nie o islamie. W kwestii poszanowania praw kobiety zarówno chrześcijaństwo jak i islam przez wieki mogłby sobie podać ręce. Dopiero liberalny nurt w kościele katolickim zaczął zwracać baczniejszą uwagę na równouprawnienie płci. I dziękuj liberałom, a nie konserwatystom, bo jeszcze 70 lat temu (nawet w Szwajcarii) mogłabyś co najwyżej usługiwać do stołu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: stary.troll Re: Bzdury Gościa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.09.06, 15:02 No akurat kulą w płot :-) W Szwajcarii - która jest protestancka, a nie katolicka - kobiety dostały prawa najpóźniej w Europie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: *** Re: Bzdury Gościa IP: *.escom.net.pl 13.09.06, 15:07 A wystarczyło przeczytać ze zrozumieniem, a nie pisać coś o kulach i płotach. Dziękuję, za nieświadome potwierdzenie słów wyrażonych przeze mnie poprzednio :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: stary.troll Re: Bzdury Gościa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.09.06, 15:13 W chrześcijańskiej średniowecznej Europie o rękę panny rozgrywano turnieje i śpiewano pieśni na jej cześć :-) W islamie - kobieta, nawet arystokratycznego pochodzenia była jedna z wielu w haremie... W chrześcijaństwie kobieta ma prawo wstępu do raju [mimo grzechu pierworodnego], w islamie - do raju pójdzie tylko i wyłącznie mężczyzna... No rzeczywiście można porównywać... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: omnipotentny wyrazy wspolczucia dla żony kolegi *** IP: *.cn.com.pl 13.09.06, 20:47 > A Ty wiesz kto jest jego stwórcą ??? dla poprawności argumentacji nie jest to wiedza konieczna > Skoro Twój "stwórca" zaplanował sobie tak > doskonałego człowieka, który potrafi mieć bezpośredni wpływ na własną rozrodczo > ść przede wszystkim zaplanował człowieka, który jest do tego stopnia wolny - że jest zdolny do autodestrukcji (bo jest zdolny do zła). to precedens w świecie istot żywych. > zamiarem Twego "stwórcy" było zapłodnienie in vitro? Wziąłeś to p > od uwagę? nie było to jego zamiarem - co potwierdzają prawa fizyki i matematyki rządzące światem > Poligamia była, jest i będzie podstawą ludzkiej egzystencji nie, nie - to się nazywa ''seks grupowy'', a nie ''podstawa ludzkiej egzystencji''. można to nazywać zamiennie zezwierzęceniem. radzę nie brać na serio tych filmów porno które widać często ogladasz. > Piszesz, że poligamia jest dzisiaj na porządku dziennym. nie, nie piszę. > - funkcjonują agencje towarzyskie (niegdyś zwane burdelami), w których główną r > zeszą Klientów są katoliccy małżonkowie !!! (gdzie więc jest ta monogamia ? ) > > - co 2 małżeństwo zawarte przez osoby poniżej 25 roku życia rozpada się przed u > pływem 5 lat od chwili jego zawarcia (gdzie więc jest ta monogamia ? ) > > - 30% wszystkich małżeństw rozwodzi się (gdzie więc jest ta monogamia ? ) > > - coraz popularniejsze stają się konkubinaty, w których dopuszcza się pełną swo > bodę seksualną (gdzie więc jest ta monogamia ? ) żaden z tych przykładów, zawierajacych urojone fakty, nie świadczy bynajmniej o poligamii. > Bo to ku > ltura judeo-chrześcijańska wepchnęła ludzi w hipokrytyczną monogamiczność, naka > zując naturalne seksualne potrzeby obcowania z kilkoma partnerami seksualnymi z > epchnąć do "podziemia". > natura człowieka nakazuje mu być poligamicznym, bo obserwujemy to w życiu czło > wieka na co dzień. masz partnera? jesteś poligamistą? co na to twoja żona? Odpowiedz Link Zgłoś
mg2005 Re: wyrazy wspolczucia dla żony kolegi *** 13.09.06, 23:51 Gość portalu: omnipotentny napisał(a): > masz partnera? jesteś poligamistą? co na to twoja żona? Odnoszę wrażenie, że dr Lutzek to erotoman-gawędziarz spełniający się seksualnie na tym Forum...))) Odpowiedz Link Zgłoś
mg2005 "Logiczny" dr Lutzek...)) 13.09.06, 23:31 Gość portalu: *** napisał(a): > funkcjonują agencje towarzyskie (niegdyś zwane burdelami), w których główną r > zeszą Klientów są katoliccy małżonkowie !!! (gdzie więc jest ta monogamia ? ) > > - co 2 małżeństwo zawarte przez osoby poniżej 25 roku życia rozpada się przed u > pływem 5 lat od chwili jego zawarcia (gdzie więc jest ta monogamia ? ) > > - 30% wszystkich małżeństw rozwodzi się (gdzie więc jest ta monogamia ? ) Zabawne...Tak to jest, gdy ktoś pisze nie znając znaczenia terminów, których używa (np monogamia)... > > Bo natury człowiek > a po prostu nie oszukasz. Na szczęście, oprócz penisa człowiek ma także mózg...chociaż są wyjątki, mam wrażenie... Lutzek, powiedz tak szczerze: co chcesz udowodnić?... Że kultura "Róbta co chceta" jest lepsza?... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: anty_głupek Re: "Logiczny" dr Lutzek...)) IP: 64.92.167.* 14.09.06, 02:52 >>>Lutzek, powiedz tak szczerze: co chcesz udowodnić?... Że kultura "Róbta co chceta" jest lepsza?... Ja myślę że dla ciebie najlepsza jest kultura "wierzta, modlta sie i dawajta na tace" pa gamoniu Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: omnipotentny Re: "Logiczny" dr Lutzek...)) IP: *.cn.com.pl 14.09.06, 20:46 > Ja myślę że dla ciebie najlepsza jest kultura "wierzta, modlta sie i dawajta na > tace" pomijajac fakt, że bredzisz, pragnę zauważyć, że ''wierzenie, modlenie sie i dawanie na tace'' nie pozbawiło go umiejetnosci logicznego myslenia, ktorej to umiejetności skutecznie pozbawiło cięczytanie do poduszki ''nie'', ''faktów i mitów'' i tym podobnych pokaleczonych świstków papieru pobrudzonego farbą drukarska. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ssak ograniczmy sie do ssakow: szympansy IP: 128.61.146.* 13.09.06, 05:55 Bonobo - genetycznie bardzo blisko do czlowieka. Socjalnie zreszta tez :), wystarczy troche poobserwowac, albo poczytac: en.wikipedia.org/wiki/Bonobo Ad. Malzenstwa i zwiazkow K+M, 1+1 jako zgodnych z prawami NATURY: "Sexual social behavior Sexual intercourse plays a major role in Bonobo society, being used as a greeting, a means of conflict resolution and post-conflict reconciliation, and as favors traded by the females in exchange for food. Bonobos are the only non-human apes to have been observed engaging in all of the following sexual activities: face-to-face genital sex (most frequently female-female, then male-female and male-male), tongue kissing, and oral sex.[1] In scientific literature, the female-female sex is often referred to as GG rubbing or genital-genital rubbing, while male-male sex is sometimes referred to as penis fencing. Sexual activity happens within the immediate family as well as outside it, and often involves adults and children. Bonobos do not form permanent relationships with individual partners. They also do not seem to discriminate in their sexual behavior by gender or age, with the possible exception of sexual intercourse between mothers and their adult sons; some observers believe these pairings are taboo. When Bonobos come upon a new food source or feeding ground, the increased excitement will usually lead to communal sexual activity, presumably decreasing tension and allowing for peaceful feeding.[4] Bonobo females also engage in female-female genital sex to socially bond with each other, thus forming a female nucleus of bonobo society. While Bonobo society is nonviolent and egalitarian, friendships among females organize their offspring who maintain lifelong loyalty to their mothers. In this way, females often have more influence in group decisions. Adolescent females often leave their troop of birth to join another troop. Sexual bonding with other females establishes the new females as members of the group. This troop migration mixes the bonobo gene pools." ... etc, etc... I jeszcze dygresja: jesli chcemy mowic o tym, co jest zgodne z PRAWAMI NATURY, to dlaczego mamy ograniczac sie do ssakow, czy jakichkolwiek innych grup zwierzat/roslin. Skorupiaki sa niezgodne z prawami natury?... Natura jest niezwykle roznorodna i takie sa wlasnie jej prawa. Ta roznorodnosc powoduje, ze zawsze znajdzie sie odpowiednie zachowanie dobrze dobrane do akurat zaistnialych warunkow. Odpowiedz Link Zgłoś
stary.troll Re: ograniczmy sie do ssakow: szympansy 13.09.06, 07:39 Ty sie ograniczyłeś tylko do Bonobo :-) A może to kolejny "odprysk" ewolucji :-) A my - ludzie, tez w tym kierunku zmierzamy? > I jeszcze dygresja: jesli chcemy mowic o tym, co jest zgodne z PRAWAMI > NATURY, to dlaczego mamy ograniczac sie do ssakow, czy jakichkolwiek innych > grup zwierzat/roslin. Skorupiaki sa niezgodne z prawami natury?... Może jednak porównujmy coś, co jest do pewnego stopnia podobne :-) Człowiek to nie krab :-) czy pajączek :-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ssak Re: ograniczmy sie do ssakow: szympansy IP: 128.61.146.* 13.09.06, 09:12 A co Ty sie tak na te kraby uwziales. Idac torem omnipotentnego mozna powiedziec, ze im dana cecha jest dluzej (np. w ewolucji), tym najwyrazniej ma wieksza wage. Jakby wyszlo, ze nasi praprzodkowie wszyscy byli monogamiczni i tylko 1K+1M, to byscie dopiero mieli argument za tym, co natura preferuje :). A tu przyklad specjalnie dla Ciebie: Mantis shrimp, albo rawka blazen, czlowieka jak widac nie przypomina: www.underwater.pl/relacje/img/Bali/085.htm ale konserwatystom moze imponowac: en.wikipedia.org/wiki/Mantis_shrimp "In the monogamous species, the mantis shrimp remain with the same partner for up to 20 years. They share the same burrow, and there are reasons to suspect that these pairs can coordinate their activities. Both sexes are often taking care of the eggs (biparental care). In Pullosquilla and some species in Nannosquilla, the female will lay two clutches of eggs, one that the male tends and one that the female tends. In other species, the female will look after the eggs while the male hunts for both of them." Ps. Jak widac, nie ograniczam sie do Bonobo :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: omnipotentny Re: ograniczmy sie do ssakow: szympansy IP: *.cn.com.pl 13.09.06, 09:45 problem polega na tym, że podajesz przykład bonobo, który de facto jest argumentem autodestrukcyjnym dla twojej tezy. jeżeli postulujesz potrzebę postępu, jednocześnie uznając proces ewolucji, to przecież oczywiste, że ewolucja przebiegała wg schematu szympans --> człowiek a nie człowiek --> szympans. człowiek jest więc kolejnym ogniwem i jest owym postępem w stosunku do twojego bonobo. 1k+1m to postęp, do jakiego doprowadziła ewolucja. człowiek nie rozmnaża się będąc zdeterminowanym przez powinowactwo biochemiczne i isntynkt, ale robi to ze swiadomością, rozumnie, odpowiedzialnie, nie krzywdząc. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ssak Re: ograniczmy sie do ssakow: szympansy IP: 128.61.146.* 13.09.06, 23:26 Nie, nie rozumiesz mojej tezy. Ja tylko chce pokazac, ze natura, do ktorej sie chetnie odwolujemy pokazuje najrozniejsze zachowania i na roznych etapach ewolucji. Jak napisalam - sa kraby ktore zyja w parach w tej samej norce razem przez 20 lat (!!! kto by pomyslal?), sa zwierzeta ktore zyja w haremach, sa takie, gdzie panuje matriarchat, sa wreszcie bonobo (i nie tylko), gdzie mozna zobaczyc wszystkie rodzaje seksualizmu, jakie zna tez czlowiek (homo, hetero, seks oralny, seks za jedzenie, seks dla przyjemnosci, seks zeby miec dzieci...). I to jest wlasnie NATURALNE - roznorodnosc. I jeszcze jedno - kto powiedzial, ze ewolucja przebiegala od zwierzat do czlowieka? Kiedystam byl jakis praorganizm, ktorego nikt nie zna, nie wiadomo czy byl podobny bardziej do bakterii, rosliny, zwierzecia, czy innych jeszcze (a moze wiadomo? nie pamietam...), potem wyksztalcily sie zwierzeta, rosliny, etc. wlasnie i dzisiaj mamy to co mamy: czlowiek, szympansa, deby i jablonie. Z punktu widzenia jabloni mozna powiedziec, ze to ona jest koncem ewolucji :). W przyszlosci okaze sie, ktory gatunek ewoluuje dalej i stanie sie dominujacy. Moze czlowiek jest tylko slepa uliczka, a za jakis czas ziemie zdominuja rosliny...? Kiedys swiat nalezal do dinozaurow i gdyby one umialy ksiazki pisac, to by napisaly, ze sa koncowym, najbardziej rozwinietym ogniwem ewolucji. Ale nie przetrwaly proby czasu, wyginely... Nie odwolujmy sie tak latwo do natury, bo: 1.) jest tak roznorodna, ze trudno o proste uogolnienia 2.) ciagle za malo o niej wiemy, ciagle odkrywamy rzeczy zupelnie nowe (np. ostatnie badania, ktore pokazaly, ze myszki sa zdolne do empatii - do niedawna cechy uwazanej za wyjatkowo "ludzka") Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: omnipotentny Re: ograniczmy sie do ssakow: szympansy IP: *.cn.com.pl 14.09.06, 20:53 > sa wreszcie bonobo (i nie tylko), gdzie mozna zobaczyc wszystkie > rodzaje seksualizmu, jakie zna tez czlowiek (homo, hetero, seks oralny, > seks za jedzenie, seks dla przyjemnosci, seks zeby miec dzieci...). ten ''seks'' ma niewiele wspolnego z seksem czlowieka (poped seksualny, emocje, rozladowanie napiecia seks. porezeba afiliacji itd) . nie można też za bardzo porownywać ''intencji'' dwoch ''wiernych'' sobie krabów oraz życia malzenskiego kobiety i mezczyzny (krab nie myśli). > Nie odwolujmy sie tak latwo do natury, bo: > 1.) jest tak roznorodna, ze trudno o proste uogolnienia są granice, poza którymi możemy miec watpliwości, ale wewnatrz ktorych pewne zjawiska sa niewatpliwe, np. do czego służy penis? (i mamy odpowiedź dlaczego seks gejów jest sprzeczny z naturĄ) > 2.) ciagle za malo o niej wiemy, ciagle odkrywamy rzeczy zupelnie nowe w wiekszosci przypadkow nie jest to sprzeczne z tym, co juz wiemy Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: omnipotentny Re: ==> IP: *.cn.com.pl 12.09.06, 22:14 > Najbardziej wzrusza mnie zawsze powoływanie się na P R A W A N A T U R Y :) > > To bodaj najśmieszniejszy argument z możliwych do przytoczenia. Argument, na kt > óry powołują się Ci demagodzy, którzy próbują innym udowodnić, że świat zwierzą > t to układy 1+1. A wystarczy choć odrobinkę interesować się zoologią, socjologi > ą zwierząt czy antropologią zwierząt by dostrzec, że układ 1+1 służy Z A Z W Y > C Z A J tylko prokreacji i nie stanowi podstawy egzystencji społecznej. > > Samice samotnie wychowujące potomstwo to niemal powszechność. Samce pożerane po > akcie kopulacji to nie tylko prawo przypisane modliszce. Haremy złożone z 1 sa > mca i kilkunastu, kilkudziesięciu samic to wśród wielu ssaków powszechność. > > Prosiłbym więc o nieodwoływanie się do praw natury, bo te jak widać są i mocno > zróżnicowane w zależności od gatunku i niekoniecznie tożsame są z idealistyczny > m wyobrażeniem o roli płci (mężczyzny i kobiety) kreowanej przez kulturę, w któ > rej żyjemy (judeo-chrześcijańską). > > Nie zauważam więc tego o czym piszesz, że związek mężczyzny i kobiety (1+1) jes > t potwierdzeniem odwiecznego prawa natury, bowiem przykładów na zaprzeczenie te > go są setki, ba, tysiące. > > Owszem, układ mężczyzny i kobiety jest jedynym, w którym biologia potrafi dopro > wadzić do rozrodu. Ale nie jest jedynym, w którym może socjalizować się jednost > ka, co przyroda (owa natura na którą lubisz się tak powoływać) pokazuje na każd > ym niemal kroku. niestety, twoja argumentacja jest nieadekwatna w całej rozciągłości. proces ewolucji przebiegał od zwierząt do człowieka, a nie odwrotnie. powoływanie się więc na przykłady pożerania samców po akcie kopulacji przez bezrozumne istoty świata zwierząt nijak się ma do swiata ludzi. czlowiek ma przede wszystkim rozum. i ten rozum powinien nakazywać mu przynajmniej jakąś minimalna wierność partnerowi. człowiek nie kieruje sie instynktem i popędami, bo ma rozum. to też jest prawo natury, którego nie jestes do konca swiadom. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: m Re: ==> IP: *.lanet.net.pl 12.09.06, 23:30 wydaje mi się,że Twój problem leży w nieodwoływaniu się właśnie do jakichkolwiek praw w sferze szeroko pojętego ducha. nie mam zamiaru Ciebie prowokować, ani nawet nie czekam na jakikolwiek odpis, sądzę po prostu, że popadasz w pułapkę relatywizmu. Po pierwsze: jeśli ludzie winni się stosować do jakiś zasad/praw w imię wyższego dobra, jakim jest dobro ogółu, to jakich praw użyć w odniesieniu do chociaż małżeństwa (oczywiście poza prawem rozwodowym :), czy też szeroko pojętego partnerstwa. Nie chodzi tu o ściśle prawne regulacje, ale o wykładnie, co dobre, a co złe w danej sytuacji życiowej. Jeśli tym głosem mam być sumienie (wiadomo o co chodzi niezależnie jak kto nazywa), to nie można odmówić nikomu prawa do takiego życia i takiego prezentowania poglądów jak mu się podoba. Moim zdaniem doprowadzi to (tzn. taka absolutna swawola etyczna) do całkowitej katastrofy relacji międzyludzkich na płaszczyźnie emocjonalnej. Nie jest oczywiście wydaje mi się niczyim celem zakładanie kajdan na uczucia ludzkie, tym niemniej pewne zasady muszą obowiązywać i to właśnie są te prawa natury. Po drugie: nikt poważny nie będzie przecież polemizował z faktem, że w przyrodzie istnieją pewne modele relacji międzyosobniczych inne niż model monogamiczny. Tylko co z tego wynika? Czy widząc jak jeden szympans zapodaje drugiemu winienem rozbudowywać w sobie tolerancję wobec homoseksualistów? Jeśli jestem tolerancyjny to nie dzięki temu szympansowi, tylko własnemu wychowaniu, środowisku itd. A czy te dwa szczęśliwe szympansy mogą wpłynąć na moje rozumienie praw natury w odniesieniu do człowieka? No właśnie nie, ponieważ nie mówimy o zoologii, botanice, czy petrologii tylko etyce i socjologii. Dlaczego etyce, zapytasz? Socjologia nie podaje zasad, praw, ona opisuje, więc się niejako sama ogranicza. Oczywiście przenika się z innymi naukami wyrażnie i na wielu płaszczyznach, ale klucz leży w etyce!!! i teraz trzebe sobie odpowiedzieć na pytanie, co z etyką w tej całej dyskusji? Jak można rozmawiać o jakichkolwiek aspektach człowieczeństwa bez odpowiedzi na pytanie, czy wysuwane tezy są moralnie dobre, czy moralnie złe??? Co człowiekowi z całego ewolucjonizmu, socjologii, całej nauki jeśli jest ona zła, a takie niebezpieczeństwo przecież istnieje ponieważ nikt nie zadał pytania o DOBRO tego, co pisze. To powinien być początek. Moim zdaniem, a właściwie nie moim, tylko to jest dobre co służy innym, nic, co buduje własną korzyść, nie jest etycznie dobre. To człowiek jest dobrem i to jemu, a nie ideom należy służyć. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: joanna Re: ==> IP: *.gtconnect.net 12.09.06, 21:02 "przypominam, że definicje malzenstwa sformułowali starożytni Rzymianie" - nie, to ty sie akurat posilkujesz ta definicja, bo jest wygodna dla twoich wywodow. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: omnipotentny Re: ==> IP: *.cn.com.pl 12.09.06, 22:07 > nie, to ty sie akurat posilkujesz ta definicja, bo jest wygodna dla twoich > wywodow. proszę, przytocz mi definicje wcześniejszą. chętnie sie czegoś nauczę. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kan-kan Re: ==> IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.06, 21:05 Postęp cywilizacyjny był zawsze przezwyciężaniem natury, próbą jej opanowania i dostosowania do aktualnych potrzeb człowieka. Instytucja małżenstwa jako związku kobiety i mężczyzny w dalszym ciągu ma duże znaczenie w życiu wiekszości ludzi, aczkolwiek nie oznacza to, że malżenstwa homoseksualne muszą być zabronione. Obie formy tej instytucji są pożądane, gdyż dają dwóm osobom wieksze poczucie bezpieczeństwa we wspólnocie opartej na miłości i wzajemnym szacunku. Pozwalają im rozwijać się i być szczęśliwymi, co jest ważnym wkładem w budowę stabilniejszego społeczeństwa. Czy to nie absurd stawiac ludzi pod pręgierzem tylko dlatego że kochają i chca dzielić życie z Antkiem a nie z Kasią? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: omnipotentny Re: ==> IP: *.cn.com.pl 13.09.06, 21:19 > Czy to nie absurd stawiac ludzi pod > pręgierzem tylko dlatego że kochają i chca dzielić życie z Antkiem a nie z > Kasią? nie oto tutaj chodzi. nie chodzi o stawianie pod pręgierzem. nie chodzi o odbieranie komuś szansy bycia szczęśliwym. chodzi o to, żeby nie stawiać na równi naturalności i nienaturalności. chodzi o to, żeby nie budować definicji, które seks kobiety i mezczyzny stawiaja na równi z seksem dwóch meżczyzn, bo jest to profanacja prawa natury. Odpowiedz Link Zgłoś
stary.troll Re: ==> 12.09.06, 12:01 Definicję małżeństwa, jako związku kobiety i mężczyzny wprowadzili starożytni Rzymianie, a nie judeo-chrześcijaństwo [sam król Dawid miał kilka żon, czy biblijni patriarchowie] Ewolucja prowadziła od poligamii i związków kazirodczych [brat z siostrą, jak u zwierząt] do monogamiii pomiędzy nie spokrewnionymi osobnikami, bo to daje najzdrowsze i najsilniejsze potomstwo. Niektóre zwierzęta łączą sie w pary na całe życie - ich chyba nie posądzisz o jakąkolwiek wiarę. Odpowiedz Link Zgłoś
gumowy_kaczor Re: ==> 12.09.06, 12:17 Wniosek taki, że traktowani jako autorytet w dziedzinie małżeństwa starożytni Rzymianie nie byli małżeńskimi konserwatystami. W otaczającym ich świecie stanowili awangardę monogamiczno-heteroseksualnej rewolucji. Za nic mieli tradycję ojców i dziadów, za nic mieli wielkich Greków, Platona itd. Owczesnym konserwatystom na pewno to się nie podobało. Choć rzeczywiście trudno mówić tutaj o jakimś postępie, bo wykazać wyższość myśli Rzymian nad myślą Platona i spółki naprawdę trudno ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: *** Re: ==> IP: *.escom.net.pl 12.09.06, 14:23 >Niektóre zwierzęta łączą sie w pary na całe życie - ich chyba nie posądzisz o >jakąkolwiek wiarę Niektóre zwierzęta łączą się w pary tylko na czas kopulacji - ich chyba nie posądzisz o brak jakiejkolwiek wiary? ---- Taka dyskusja jest próżna. Albo używamy rzeczowych argumentów zgodnych z obiektywną prawdą, nie odwołując się do skrajności, albo od razu ją zakończmy. Odpowiedz Link Zgłoś
stary.troll Re: ==> 12.09.06, 14:27 W przypadku zwierząt nie możemy mówić o jakiejkolwiek wierze, bo zwierzaki "duszy" nie posiadają. Homoseksualizm jest tolerowany, ale nie przyjmowany jako "norma"... [pary homoseksualne wsród zwierząt - a zdarzają sie takie - nie maja potomstwa]. Tak samo kazirodztwo... Ze związku brata i siostry [lub syn-matka, ojciec-córka] przychodzi na świat bardzo słabe potomstwo... Sama natura eliminuje to, co z nią jest sprzeczne... Religii [jakiejkolwiek] bym w ogóle do tego nie mieszał. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: *** Re: ==> IP: *.escom.net.pl 12.09.06, 14:33 >Religii [jakiejkolwiek] bym w ogóle do tego nie mieszał. No to niech się koleżanka (tak, tak, od razu widać kto pisze) zdecyduje, czy mieszać religię czy nie. Oto co napisałaś wcześniej: [...Niektóre zwierzęta łączą sie w pary na całe życie - ich chyba nie posądzisz o jakąkolwiek wiarę...] Na absurd, odpowiedziałem drugim absurdem, czego chyba nie uchwyciłaś. --------- A wyszliśmy od tego, że konserwatyści moralni i etyczni przypisują królestwu zwierząt naturalność układu 1+1. Do rozrodu owszem. Zgadzam się. Do socjalizacji absolutnie nie, czego przykładów tysiące zaobserwować można właśnie w N A T U R Z E. I tak oto wygląda powoływanie się prawa natury. To zwykłe "naginanie" ich pod potrzeby nieuprawnionych hipotez. Odpowiedz Link Zgłoś
stary.troll Re: ==> 12.09.06, 14:47 Mieszanie wiary z zachowaniem zwierząt jest ewidentnie bez sensu. Bo wtedy należałoby sie rzeczywiście dopatrywać jakiegoś podtekstu w tym, że część zwierząt łączy sie w pary na całe życie [z dochowaniem wierności] - jak ludzie. 1+1 - owszem -do rozrodu... Ale zauważ też sam, że wsród zwierząt praktycznie nie ma przypadków, gdy para homo wychowuje adoptowane potomstwo. Modelem jest harem lub singiel-samica z dziećmi. PS - stary troll nie ma płci, nie jest przyjemnie gdy kobieta jest nazywana "pochwiakiem", a facet "męską szowinistyczną świnią" lub kutafonem. Odpowiedz Link Zgłoś
megasceptyk Wierzysz w heteroseksualizm. 12.09.06, 18:53 Ja wierzę że jesteś plastikowy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: omnipotentny Re: ==> IP: *.cn.com.pl 12.09.06, 22:39 > A wyszliśmy od tego, że konserwatyści moralni i etyczni przypisują królestwu zw > ierząt naturalność układu 1+1. Do rozrodu owszem. Zgadzam się. Do socjalizacji > absolutnie nie. co ty bredzisz? jaka socjalizacja wśród zwierząt? ty chyba nie znasz definicji słow, ktore uzywasz. opisujesz świat zwierzat pojeciami wlasciwymi jedynie dla opisywania zjawisk wśród ludzi. nonsens. > I tak oto wygląda powoływanie się prawa natury. To zwykłe "naginanie" ich pod p > otrzeby nieuprawnionych hipotez. właśnie nie rozumiesz tych argumentów, które próbujesz obalić. niedługo zaczniesz pisać nie tylko o socjalizacji zwierząt, ale i o resocjalizacji niegrzecznych modliszek i czarnych wdów. Odpowiedz Link Zgłoś
stary.troll Re: ==> 13.09.06, 07:43 > co ty bredzisz? jaka socjalizacja wśród zwierząt? ty chyba nie znasz definicji > słow, ktore uzywasz. opisujesz świat zwierzat pojeciami wlasciwymi jedynie dla > opisywania zjawisk wśród ludzi. nonsens. Nie jest to "socjalizacja" w pojęciu do końca ludzkim, bo być nie może. Jednak zwierzę uczy się od innych członków stada, panujących w nim zwyczajów... > właśnie nie rozumiesz tych argumentów, które próbujesz obalić. niedługo > zaczniesz pisać nie tylko o socjalizacji zwierząt, ale i o resocjalizacji > niegrzecznych modliszek i czarnych wdów. :-)) Zauważam, że jedna i druga strona wykorzystuje argumenty "z natury", nie do końca je pojmując. Świata zwierząt nie da się w całości zinterpretować w ludzki sposób. Zwierzę zawsze kieruje sie instynktem/popędem, człowiek - przynajmniej z założenia - rozumem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: omnipotentny Re: ==> IP: *.cn.com.pl 13.09.06, 09:49 > Jednak > zwierzę uczy się od innych członków stada, panujących w nim zwyczajów... niech nazywa to ''uczeniem się'', a nie socjalizacją. bądźmy konsekwentni. > Zauważam, że jedna i druga strona wykorzystuje argumenty "z natury", nie do > końca je pojmując. Świata zwierząt nie da się w całości zinterpretować w ludzki > sposób. Zwierzę zawsze kieruje sie instynktem/popędem, człowiek - przynajmniej > z > założenia - rozumem. dokładnie - a ponieważ to człowiek jest wg teorii ewolucjii na szczycie drabiny, używanie rozumu, a nie instynktu, jest właśnie postępowe. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: *** Re: ==> IP: *.escom.net.pl 13.09.06, 11:46 >Zwierzę ZAWSZE kieruje sie instynktem/popędem, człowiek - przynajmniej z >założenia - rozumem. Otóż okazuje się, że jednak NIE ZAWSZE. Współczesna nauka udowodniła już zachodzące procesy myślowe u innych ssaków (delfiny, szczury, naczelne), które nie mają nic wspólnego z instynktem czy popędem. Obalono mit, że myślenie jest właściwe tylko człowiekowi. Zapamiętywanie, odtwarzanie, kojarzenie... to wszystko potrafią nie tylko ludzie. Nie dalej jak 2-3 miesiące temu bodajże w Nature był ogromny artykuł na ten temat. Odpowiedz Link Zgłoś
stary.troll Re: ==> 13.09.06, 11:54 > Zapamiętywanie, odtwarzanie, kojarzenie... to wszystko potrafią nie tylko ludzie. Alez to jest zachowanie wyuczone, a nie nabyte... :-) Zwierzę powtarza konkretne zachowanie, którego go ktoś [człowiek, albo starszy członek stada] wcześniej nauczył... Lub go do takiego zachowania zmusił... Mam na myśli używanie rozumu do wykonania rzeczy, której wcześniej nikt mu nie pokazał [lub nie wymusił] - to już potrafi o wiele mniej zwierzaków. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: *** Nie bardzo rozumiem IP: *.escom.net.pl 13.09.06, 12:05 >> Zapamiętywanie, odtwarzanie, kojarzenie... to wszystko potrafią nie tylko ludzie. >Alez to jest zachowanie wyuczone, a nie nabyte... :-) A u człowieka co jest nabyte??? Nie słyszałaś nigdy o przypadkach ludzi, których..... nie nauczono chodzić? Albo którym nikt nie pokazał jak właściwie korzystać ze strun głosowych? >Zwierzę powtarza konkretne zachowanie, którego go ktoś [człowiek, albo starszy >członek stada] wcześniej nauczył... Lub go do takiego zachowania zmusił... >Mam na myśli używanie rozumu do wykonania rzeczy, której wcześniej nikt mu nie >pokazał [lub nie wymusił] - to już potrafi o wiele mniej zwierzaków. A człowiek co robi? Jest mądry sam z siebie? :) Wyalienuj człowieka ze społeczności i sprawdź sobie jaki wyrośnie z niego "omnibus" :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: stary.troll Re: Nie bardzo rozumiem IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.09.06, 12:17 > Nie słyszałaś nigdy o przypadkach ludzi, któryc > h..... nie nauczono chodzić? Masz na myśli tę rodzinke, opisywana w ramach ciekawostek, gdzie wszyscy zasuwają na czworakach??? Tyle, że samo chodzenie nie ma związku z używaniem mózgu do myślenia. > Albo którym nikt nie pokazał jak właściwie korzystać ze strun głosowych? Człowiek nauczy sie mówić, małpa - nie :-) Choćbyś nie wiadomo ile lat usiłował ją uczyć... A niby mieliśmy wspólnego przodka. > A człowiek co robi? Jest mądry sam z siebie? :) Wyalienuj człowieka ze społeczności i sprawdź sobie jaki wyrośnie z niego "omnibus" :) Może niekoniecznie drugi Einstein... Ale niekoniecznie "naga" małpa... Popatrz na sytuację poszukiwania narzędzi przez prymitywnego człowieka i zwierzę. Małpa tylko wyszuka patyk, kamyk, człowiek - nawet ten najbardziej prymitywny, będzie próbowal dostosować znalezione narzędzie do swoich potrzeb [obtłucze kamyk, by robił za przecinak]. Klasyczny ksiązkowy przykład z akwarium - akwarium podzielone szybą, z jednej strony jedzonko, z drugiej - obserwowane zwierze. Które zwierze wpadnie na to, że należy przeleźć górą i ominąć szybę, zamiast usiłować przez nią przejść? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: *** Re: Nie bardzo rozumiem IP: *.escom.net.pl 13.09.06, 14:31 I takim oto pięknym sposobem kolejna dyskusja sprowadzona została na manowce. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: stary.troll Re: Nie bardzo rozumiem IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.09.06, 14:35 Bo "manowcami" od początku jest porównywanie człowieka ze zwierzątkami. A zwłaszcza uzasadniania wiary czy obyczajów ludzkich - tym jak zachowują sie zwierzaki :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: *** Re: Nie bardzo rozumiem IP: *.escom.net.pl 13.09.06, 14:52 >Bo "manowcami" od początku jest porównywanie człowieka ze zwierzątkami. >A zwłaszcza uzasadniania wiary czy obyczajów ludzkich - tym jak zachowują sie >zwierzaki :) A należymy może do królestwa zwierząt, czy może roślin? A może grzybów (bo gdybyś nie wiedziała, to i takie istnieje)? Coś mi chyba umknęło na biologii w podstawówce, o czym Ty wiesz a mnie nie dane było się dowiedzieć. To oświeć mnie proszę :) Chcesz tego czy nie chcesz, jesteś tylko wyżej zorganizowanym zwierzęciem. A w dzisiejszych czasach, gdy mamy odpowiednie narzędzia badawcze dopiero jesteśmy w stanie dowieść, jak tak naprawdę niewiele nas dzieli od naszych "młodszych" braci. A żeby było jeszcze bardziej paradoksalnie - dość sporo moglibyśmy się od wielu gatunków nauczyć. Także np. życia w grupie i współdziałania. Ten wyróżnik, którym jest wyżej rozwinięty mózg i chwytne kończyny jeszcze nie uprawniają do wysnuwania nieuprawnionych wniosków, że jesteśmy wyjątkowi i świat jest podporządkowany interesom człowieka. Bo spoglądając na Wszechświat, nasza egzystencja ma równie wielkie znaczenie co życie mrówki na Ziemi. I skala jest chyba podobna. zakończyłem dyskusję Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: omnipotentny Re: Nie bardzo rozumiem IP: *.cn.com.pl 13.09.06, 21:15 > tak naprawdę niewiele nas dzieli od naszych "młodszych" b > raci. A żeby było jeszcze bardziej paradoksalnie - dość sporo moglibyśmy się od > wielu gatunków nauczyć. Także np. życia w grupie i współdziałania nonsensowny wywód - zwolennik postępu, zwolennik teorii ewolucji, która sytuuje człowika wyżej niż małpę, i postulat żeby człowiek naśladował (''uczył się'') od zwierząt. to jakby kazać małpie naśladować mysz. uwstecznienie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: *** Re: Nie bardzo rozumiem IP: *.escom.net.pl 13.09.06, 23:05 >nonsensowny wywód - zwolennik postępu, zwolennik teorii ewolucji, która >sytuuje człowika wyżej niż małpę, i postulat żeby człowiek naśladował (''uczył >się'') od zwierząt. to jakby kazać małpie naśladować mysz. uwstecznienie. Chcesz czy nie chcesz, ale wiele niżej usytuowanych na szczeblu ewolucji gatunków ma np. doskonalsze zmysły i doskonalszą organizację społeczną od ludzi. Argument więc o rzekomej niższości zwierząt chybiony. Jako ludzie możemy jedynie pochwalić się najdoskonalszym mózgiem. W całej reszcie odstajemy, poważnie odstajemy. Negowanie tego jest głupotą. Odpowiedz Link Zgłoś
stary.troll Należymy do krolestwa zwierząt-fakt 14.09.06, 07:41 Tego nei zamierzam negować, ale zarówno ty, jak i omnipotentny popełniac ten sam błąd, choć w nieco innym miejscu :-) Omnipotentny widzi tylko konstrukcję 1K+1M, ty - w zachowaniu zwierząt dopatrujesz sie wzorców zachowań człowieka :-) Królestwo zwierząt jest nieco bardziej zróżnicowane, masz np. i kanibalizm, i eutanazję z powodów społecznych [matka zabija młode, gdy nie może ich wykarmić], a nawet formy organizacji społecznej będące skrzyżowaniem totalitaryzmu z monarchią feudalną [mrówki, pszczoły]... Czy w zachowaniu zwierząt mamy zatem WSZYSTKO naśladowac??? Wśród zwierząt nie ma jednak typowej pedofilii - dorosły samiec nie współżyje z samiczką, która jeszcze nie ma rujki... Zwierze kieruje się popędem, cżłowiek rozumem - wyjasniam w prosty sposób - gdybyś odizolował niewielką społeczność od świata, po pewnym czasie grupa przestałaby sie rozmnażac [pokrewieństwo to wykluczałoby] - wyjąwszy może jakies pojedyncze przyapdki, gdzie ktos nie mógłby już wytrzymać i wolałby z własna kuzynką... Gdyby odizolować z nimi populację psów/kotów - zwierzęta rozmnażałyby sie dalej, aż uzyskałbyś populację zwierzątek chorowitych z dużą liczba defektów genetycznych [aż do przypadków bezpłodności lub anomalii uniemożliwiajćych normalne funkcjonowanie]. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: omnipotentny Re: Należymy do krolestwa zwierząt-fakt IP: *.cn.com.pl 14.09.06, 21:08 > Omnipotentny widzi tylko konstrukcję 1K+1M pisze, że dla człowieka to jedyna rozumna ( ty: ''Zwierze kieruje się popędem, cżłowiek rozumem '') konstrukcja. nie wiem na czym polega ten mój błąd? ewolucja zdążała do tego, by romnazanie przebiegało zgodnie ze schematem k+m Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: omnipotentny Re: Nie bardzo rozumiem IP: *.cn.com.pl 14.09.06, 21:02 > wiele niżej usytuowanych na szczeblu ewolucji gatunk > ów ma np. doskonalsze zmysły i doskonalszą organizację społeczną od ludzi. Argu > ment więc o rzekomej niższości zwierząt chybiony negujesz w tym momencie dobór naturalny i proces ewolucji. czy było to twoim zamiarem? > Jako ludzie możemy jedynie po > chwalić się najdoskonalszym mózgiem. W całej reszcie odstajemy, poważnie odstaj > emy. Negowanie tego jest głupotą. jeżeli ''możemy pochwalić się najdoskonalszym mózgiem'', to ''nie odstajemy'' od zwierząt, ale jesteśmy doskonalsi. sensem ewolucji jest wlasnie postawienie na rozwój mózgu - on zastepuje szybkość (potrafimy zbudowac samochod), wzrok (mikroskopy), sluch (radary, telefony) itd. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: omnipotentny Re: ==> IP: *.cn.com.pl 13.09.06, 21:10 > Obalono mit, że myślenie jest właści > we tylko człowiekowi. myślenie wiążące się ze świadomością i abstrakcyjnym przewidywaniem jest właściwe tylko człowiekowi Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: *** Re: ==> IP: *.escom.net.pl 13.09.06, 11:43 >> A wyszliśmy od tego, że konserwatyści moralni i etyczni przypisują królestwu zw >> ierząt naturalność układu 1+1. Do rozrodu owszem. Zgadzam się. Do socjalizacji >> absolutnie nie. >co ty bredzisz? jaka socjalizacja wśród zwierząt? ty chyba nie znasz definicji >słow, ktore uzywasz. opisujesz świat zwierzat pojeciami wlasciwymi jedynie dla >opisywania zjawisk wśród ludzi. nonsens. Napiszę Ci już brzydko - dokształć się. Poczytaj sobie o społecznościach zwierząt. O procesach socjalizacyjnych np. wśród wilków czy całej gromady naczelnych. Może wtedy dostrzeżesz, że proces wychowania nie jest właściwy jedynie człowiekowi. Na razie Omnipotentny niestety ale kompromitujesz się. >> I tak oto wygląda powoływanie się prawa natury. To zwykłe "naginanie" ich pod p >> otrzeby nieuprawnionych hipotez. >właśnie nie rozumiesz tych argumentów, które próbujesz obalić. niedługo >zaczniesz pisać nie tylko o socjalizacji zwierząt, ale i o resocjalizacji >niegrzecznych modliszek i czarnych wdów. Jak wyżej. Masz braki w wiedzy w temacie, w którym próbujesz dyskutować. Trudno mi polemizować z kimś, kto zaprzecza procesom socjalizacji u zwierząt. Zaprzeczasz po prostu oczywistości. A może Ziemia jest płaska a nie okrągła? :) "Dałeś do pieca" Omni :) Nieźle "dałeś do pieca" :) A sprawiałeś wrażenie odrobinkę skażonego wiedzą, a tu takie wiedzowe foux pass :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: omnipotentny Re: ==> IP: *.cn.com.pl 13.09.06, 21:08 > Napiszę Ci już brzydko - dokształć się. Poczytaj sobie o społecznościach zwierz > ąt. O procesach socjalizacyjnych np. wśród wilków czy całej gromady naczelnych. > Może wtedy dostrzeżesz, że proces wychowania nie jest właściwy jedynie człowie > kowi. wychowanie = uczenie się = socjalizacja? przedziwne. > Masz braki w wiedzy w temacie, w którym próbujesz dyskutować. Trudno > mi polemizować z kimś, kto zaprzecza procesom socjalizacji u zwierząt. Zaprzec > zasz po prostu oczywistości. oczywiście, mówi się o tak zwanej pozycji socjalnej czy hierarchii socjalnej zwierząt, jednak wiąże się to ze wzgledami czysto językowymi - angielskie ''society'' co zauważa tłumacz biologii Villeego, odnosi się zarówno do ludzi, jak i do zwierząt. w języku polskim istnieje zaś różnica definicyjna między terminami społeczeństwo a społeczność. rozróżnienie dokonane jest celowo, i w odniesieniu do zwierząt stosować należy termin ''społeczność'' (jako zbiorowość ukształtowaną biologicznie, a nie historycznie). Pojęcia socjalizacja używa się stricte w odniesieniu do członków społeczeństwa, w przypadku zwierząt można mówić o ''zachowaniach społecznych (=społecznościowych)'', owadach społecznych (=społecznościowych). stąd właśnie mój sprzeciw wobec Twojej semantycznej niekonsekwencji. nikt nie neguje procesu uczenia się zwierząt. > "Dałeś do pieca" Omni :) Nieźle "dałeś do pieca" :) A sprawiałeś wrażenie odrob > inkę skażonego wiedzą, a tu takie wiedzowe foux pass :) twoj zgoła merytoryczny wywód skażony został wycieczkami osobistymi, całość jawi się nieprzekonująco Odpowiedz Link Zgłoś
virus24 Re: ==> 13.09.06, 22:31 Ciekawe że np. w niemieckim słowo Volk, czyli naród(obok podstawowego znaczenia), używane jest w odniesieniu do społeczności owadów/mrówek, os, pszczół itp. Społeczności ssaków określa się słowem STADO, różnym w zależności od jego rodzaju. Dla ssaków umiejących chodzić na 2 nogach istnieje termin Gesellschaft, czyli społeczeństwo. Niekiedy używa się powyższego dla określenia stad waleni czy delfinów. Co kraj to obyczaj Posdroofka Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: m Re: ==> IP: *.lanet.net.pl 13.09.06, 23:15 w sumie to się z Tobą zgadzam, ale nie dyskusja, niezależnie od jej poziomu musi zejść na stronę etyki, czyli moralności, czyli tego ,co dobre i tego co złe ostatecznie i definitywnie. Socjologia nie pomoże, ponieważ opisuje wszystko, normy i nienormy, wyciąga prawidłowości, ale przecież nie ustala praw!!! Jedynym argumentem za małżeństwem, z którym nie można dyskutować jest fakt, że tylko w małżeństwie cztowiek jest wystarczająco altruistyczny, by nie postępować utylitarnie. Tylko w ten sposób nie wpadnie w pułapkę zaspokajania własnych potrzeb, a właśnie ta zdolność, tzn. ponadinstynktownego ddziałania na rzecz innych to coś co nas głównie odróżnia od zwierząt. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tomek Re: ==> IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.09.06, 18:10 Wybacz ale nie masz racji. Jest duża szansa, że ze związku kazirodczego powstanie słabe potomstwo ale jest też szansa, że z takiego związku powstanie potomstwo które przejmie pozytywne cechy rodziców. Hodowcy psów, koni itd wykorzystują kazirodztwo aby wzmocnić jakąś cechę hodowlaną. Jest to ryzykowne zagranie ale w przypadku zwierząt można sobie na nie pozwolić. Odpowiedz Link Zgłoś
stary.troll Re: ==> 13.09.06, 07:36 Mówimy o "naturze", a nie warunkach sztucznych, jakimi jest jakakolwiek hodowla. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Monarchista Re: ==> IP: 195.128.172.* 14.09.06, 08:51 Gość portalu: *** napisał(a): > Słyszałeś może kiedyś coś o ewolucjoniźmie społecznym? Spencer, Tylor, Morgan, > Bachofen, Frazer, Maine? > A może uważasz, że procesy (zjawiska, instytucje) społeczne są constans i nie p > odlegają zmianom? :) Podlegają, ale zawsze znajdowały się siły, które uważały, że porządek świata jest stały i dany przez Boga (bogów) i wszelka zmiana doprowadzi tylko do złego. Było odwrotnie: To brak zmian prowadził do złego, do rewolucji, które z reguły wymykały się spod kontroli i uwalniały siły, których nikt nie potrafił opanować. A władze zawsze przegapiały moment, w którym za cenę niewielkich ustępstw można było jeszcze uratować spokój. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Alusia Re: ==> IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.09.06, 15:52 Konserwatyzm niestety kojazy sie z zacofaniem, bo konserwatysci sa przywiazani do rzeczy zastanych - niezaleznie od dziedzinu zycia - nie interesuja ich zadne "nowosc", nowe osiagniecia nauki (i filozofii tez), nie chca zmian. Co zastale(i jak to mowia "sprawdzone przez pokolenia") sa najlepsze. A Swiat i wiedza onim i nas samych sie zmienia. Przeciwnicy Giordano Bruno, Kopernika i innym byli konserwatystami ("konserwowali" zastane). Tak, ze konserwatyzm jest cofaniem sie. Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: Czy konserwatyzm musi prowadzić do zacofania? 11.09.06, 21:19 W pewnym sensie tak. Świat idzie do przodu nie tylko w ekonomii. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: omnipotentny Re: Czy konserwatyzm musi prowadzić do zacofania? IP: *.cn.com.pl 11.09.06, 21:35 > Świat idzie do przodu nie tylko w ekonomii. ale przecież to że człowiek i cywilizacja się rozwija nie implikuje tego, że konserwatyzm to zabonon i zacofanie. Odpowiedz Link Zgłoś
ejkuraczek Re: Czy konserwatyzm musi prowadzić do zacofania? 12.09.06, 08:49 Zalezy co się "konserwuje", jesli złe rzeczy to niedobrze,a jesli konserwuje sie rzeczy dobre? Nie sadze,ze mozna iśc do przodu pogrązając się w złu Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: Czy konserwatyzm musi prowadzić do zacofania? 12.09.06, 08:58 > ale przecież to że człowiek i cywilizacja się rozwija nie implikuje tego, że > konserwatyzm to zabonon i zacofanie. Jeżeli wszyscy dookoła idą do przodu to stojąc w miejscu względem nich się cofasz. To chyba oczywiste. Odpowiedz Link Zgłoś
marko_homo Re: Czy konserwatyzm musi prowadzić do zacofania? 12.09.06, 10:23 ja np. ide do przodu , bo jestem obecnie w związku z dwoma panami, a zwykły gej jest tylko z jednym. Dodatkowo mój jeden partner jest także dendrofilem. Uważam , że jesteśmy 500 lat do przodu niż zwykłe małżeństwo, czyli kobieta + mężczyzna (brzydze się na samą myśl , że kobieta może uprawiać seks z mężczyzną i brzydzę się także ich owoców tej niby miłości )! Odpowiedz Link Zgłoś
mg2005 A wasze niedoczekanie !!... )) 12.09.06, 15:22 My, nekrofilni kanibale , nie damy się nikomu wyprzedzić w wyścigu do Postępu!.. marko_homo napisał: > ja np. ide do przodu , bo jestem obecnie w związku z dwoma panami, a zwykły gej > > jest tylko z jednym. Dodatkowo mój jeden partner jest także dendrofilem. > Uważam , że jesteśmy 500 lat do przodu niż zwykłe małżeństwo Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tom Re: A wasze niedoczekanie !!... )) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.09.06, 16:18 Glooopia prowokacja. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: omnipotentny Re: Czy konserwatyzm musi prowadzić do zacofania? IP: *.cn.com.pl 12.09.06, 10:43 > Jeżeli wszyscy dookoła idą do przodu to stojąc w miejscu względem nich się > cofasz. To chyba oczywiste. to nie jest oczywiste, tylko błędne. jeżeli ja twierdzę, że normalne malzenstwo tworzy kobieta i mezczyzna, a ktoś twierdzi, że normalne malzenstwo tworzą 2 kobiety i 4 mezczyzn, to nie oznacza to, że ja jestem zacofany a on ''idzie do przodu'', lecz oznacza to ni mniej ni wiecej, że ja jestem co najmniej zdrowy psychocznie, a on jest co najmniej głupi. Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: Czy konserwatyzm musi prowadzić do zacofania? 12.09.06, 10:49 > to nie jest oczywiste, tylko błędne. Nie zaprzeczyłeś temu faktowi (wciąż twierdzę - oczywistemu i nie do podważenia), a jedynie poddałeś w wątpliwość czy rzeczywiście idą do przodu. > jeżeli ja twierdzę, że normalne malzenstwo tworzy kobieta i mezczyzna, a ktoś > twierdzi, że normalne malzenstwo tworzą 2 kobiety i 4 mezczyzn, to nie oznacza > to, że ja jestem zacofany a on ''idzie do przodu'', lecz oznacza to ni > mniej ni wiecej, że ja jestem co najmniej zdrowy psychocznie, a on jest > co najmniej głupi. Tak po prawdzie to ocenią to dopiero przyszłe pokolenia co było dobre, a co złe. Natomiast sam fakt poszukiwań, poddawania w wątpliwość pewnych spraw i poszukiwań innych rozwiązań - to samo w sobie już jest swoistym krokiem do przodu, nawet jeżeli poszukiwania i wątpliwości owe doprowadzą do konkluzji że było dobrze. Dlatego konserwatyzm w wydaniu skrajnym (ma być jak było i jakiekolwiek podważanie tego jest herezją) jest cofaniem się. Odpowiedz Link Zgłoś
marko_homo nowoczesne związki z małpkami 12.09.06, 10:58 "Natomiast sam fakt poszukiwań, poddawania w wątpliwość pewnych spraw i > poszukiwań innych rozwiązań - to samo w sobie już jest swoistym krokiem do > przodu, nawet jeżeli poszukiwania i wątpliwości owe doprowadzą do konkluzji że > było dobrze" ja też tak uważam, dlatego jestem za tym , żeby takie nowoczesne społeczeństwo jak Hiszpania (ostatnio możliwość ślubów dla gejów-chyba także w nowoczesnych związkach kazirodczych) wprowadziło planowaną akcje nadania szympansom praw człowieka(pomiędzy człowiekeim a szympansem jest mniejsza róznica niż pomiędzy koniem a zebrą). wtedy wreszcie można będzie zawrzeć związek małżeński z tym kogo się kocha całym sercem, a kto wie, może nawet będzie można się rozmanażać tzn. człowiek + szymapans. Trzeba podważać instytucje obrzydliwego małżeństwa kobiety i mężczyzny, bo ma ona za długą historie i tradycje. Następnym krokiem powinno być poddawanie wątpilwości czy heteroseksualiści są normalni , bo według naszych gejowsko-lesbijsko-tranwestycko-nowoczesnych badań HETEROSEKSUALIŚCI nie są normalni!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: omnipotentny Re: Czy konserwatyzm musi prowadzić do zacofania? IP: *.cn.com.pl 12.09.06, 11:11 > Nie zaprzeczyłeś temu faktowi (wciąż twierdzę - oczywistemu i nie do > podważenia), a jedynie poddałeś w wątpliwość czy rzeczywiście idą do przodu. nie poddaję w wątpliwość takich oczywistości, że stawianie hipotez i rzetelne ich falsyfikowanie jest podejściem dobrym i gwarantuje postęp i rozwój. tak jest niewątpliwie jeżeli chodzi o DYLEMATY, które stoją przed wspólczesną nauką. żaden naukowiec nie postawi hipotezy, że nie ma grawitacji, bo zostanie w sposob uzasadniony i sluszny nazwany kretynem. tak samo, jeżeli chodzi o nasze małżenstwo: logicznie myslacy czlowiek, nawet, jesli postawi hipotezę, że lepsze jest malzenstwo dwoch gejów i pieciu lesbijek, po chwili zastanowienia i probie rzetelnego sfalsyfikowania tej teorii przyzna, że jest ona głupia i musi upaść. Rzecz w tym, żeby stawiajacy hipotezę najpierw sam dla siebie ją sfalsyfikował. I bezsensowne jest twierdzenie, że ''przyszłe pokolenia ocenią, co było dobre''. W ten sposob mozna uzasadnic każdy, nawet najbardziej zbrodniczy czyn - Hitler też miał swoją hipotezę o nierowności ras, skutecznie zmieniał prawodawstwo, zabijał dla czystości krwi Niemieckiej, ''szedł do przodu'' na całego, też poddawał w wątpliwość, szukał lepszych rozwiązań, i też można by powiedzieć, że ''to już był postęp'' i ''niech to ocenią przyszłe pokolenia''. To zaś było od samego początku w sposob oczywisty niegodziwe i niesprawiedliwe. I przyszłe pokolenia nie maja tu nic do rzeczy. oczywiście, bezrefleksyjność i niemyślenie oznacza brak postępu. Mogę się zgodzić, że skrajny konserwatyzm w kwestiach spornych jest brakiem postępu. Ale na pewno postępem nie mozna nazywać poddawanie w wątpliwość oczywistych prawd wynikajacych ze struktury świata. To jest uwstecznianie się. To jest jak próba przeforsowania, że żółte nie jest żółte lub że 2+2 nie jest 4. To jest właśnie bezreflaksyjność i niemyślenie, które mogą zgubić obie strony konfliktu. Odpowiedz Link Zgłoś
ejkuraczek Re: Czy konserwatyzm musi prowadzić do zacofania? 12.09.06, 11:57 Nie wiem o jakim sadzie przyszłych pokolen piszemy. Zwiazki kazirodcze, homoseksualne, ze zwierzetami, wielożenstwo juz byly -juz pisalam- w czasach prehistrorycznych i zostały juz podsumowane jako złe. Istnieja jeszcze w najbardziej prymitywnych i uwstecznionych kulturach. Takie "postep" jaki próbujecie wykreowac to gruntowne wstecznictwo. Odpowiedz Link Zgłoś
stary.troll Re: Czy konserwatyzm musi prowadzić do zacofania? 12.09.06, 12:03 Wniosek - wracamy na drzewo? To po jasna cholere, żesmy z niego złazili? Odpowiedz Link Zgłoś
ejkuraczek Re: Czy konserwatyzm musi prowadzić do zacofania? 12.09.06, 12:09 stary.troll napisał: > Wniosek - wracamy na drzewo? > To po jasna cholere, żesmy z niego złazili? Dal niektorych postepowe znaczy wygodne (dla nich)bez względu na prawa natury, doświadczenie pokolen i konsekwencje.Omni ma rację-to bezmyślnosc. Odpowiedz Link Zgłoś
gumowy_kaczor Re: Czy konserwatyzm musi prowadzić do zacofania? 12.09.06, 12:29 Moim zdaniem wypada zachować trochę szacunku dla własnych przodków. Wydaje mi się, że więszość przedmówców ulega złudnej ideologii postępu. Kto wie, może to właśnie praprapradziadek miał rację? Nie twierdzę, że aż prapradziadek człekokształtny, ale taki prehistoryczny protoplasta rodu: jakiś idziany w skórę Omnipotentny albo stary Troll z maczugą... Trochę szacunku dla własnych korzeni ;) Odpowiedz Link Zgłoś
marko_homo Re: Czy konserwatyzm musi prowadzić do zacofania? 12.09.06, 12:40 choć jestem atrakcyjnym gejem , to bardziej wole małpki niż kobiety. Uważam , że jest to dowód mojej nowoczesnej męskości. bliższymi stosunkami z kobietami się brzydzę. Odpowiedz Link Zgłoś
gumowy_kaczor Re: Czy konserwatyzm musi prowadzić do zacofania? 12.09.06, 12:43 marko_homo napisał: > choć jestem atrakcyjnym gejem , to bardziej wole małpki niż kobiety. > Uważam , że jest to dowód mojej nowoczesnej męskości. > bliższymi stosunkami z kobietami się brzydzę. Oto właśnie wojujący bohater rewolucji konserwatywnej. Warto docenić poświęcenie, bo chłopak zapewne z wielkim samozaparciem wciela się w rolę "atrakcyjnego geja". Brawo! :D Odpowiedz Link Zgłoś
stary.troll Re: Czy konserwatyzm musi prowadzić do zacofania? 12.09.06, 12:43 > Kto wie, może to > właśnie praprapradziadek miał rację? Nie twierdzę, że aż prapradziadek > człekokształtny, ale taki prehistoryczny protoplasta rodu: jakiś idziany w > skórę Omnipotentny albo stary Troll z maczugą... W czasach "skór i maczugi" powszechna była poligamia, gdyż z powodu braku opieki medycznej często kobieta nie przeżyła porodu, śmiertelność niemowląt była również wysoka. Ale związki kazirodcze czy homoseksualne wyeliminowano bardzo szybko, gdyż nie dawały "przetrwania gatunku" [homo] lub bardzo ten gatunek osłabiały [kazirodztwo]. Religia nie ma tu nic do tego... Więc - obecnie, legalizujac homoseksualizm [oraz próby legalizacji pedofilii] to postęp czy powrót na drzewo? Odpowiedz Link Zgłoś
gumowy_kaczor Re: Czy konserwatyzm musi prowadzić do zacofania? 12.09.06, 12:45 stary.troll napisał: > Więc - obecnie, legalizujac homoseksualizm [oraz próby legalizacji pedofilii] t > o > postęp czy powrót na drzewo? Nazwałbym to powrotem do idei platońskiej ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: omnipotentny Re: Czy konserwatyzm musi prowadzić do zacofania? IP: *.cn.com.pl 12.09.06, 22:50 > > Więc - obecnie, legalizujac homoseksualizm [oraz próby legalizacji pedofi > lii] > t > > o > > postęp czy powrót na drzewo? to niedająca się znieść niesprawiedliwość - coś na kształt ustawodawstwa III rzeszy. być może za 50 lat ktoś się obudzi, być może będzie to jakieś z dorosłych dzieci wychowanych w związku M+M, które stwierdzi, że to prawo odebrało mu równe szanse na rozwój psycho-fizyczny, i jest teraz gejem, jak jego ''rodzice'', i było to skrajnie niesprawiedliwe, że państwo, które ma chronić swoich obywateli, nie uchroniło go przed nienaturalnością, a wręcz skazało go na nienaturalność. może ktoś kiedyś uzna te definicje malzenstw zezwalajacych na zwiazki dwoch osob, niekoniecznie roznej plci, za nieobowiazujace od samego poczatku. Odpowiedz Link Zgłoś
mg2005 Gumowy kaczor z maczugą ?...)) 12.09.06, 15:12 - to byłby pocieszny widok... ))) gumowy_kaczor napisał: > Moim zdaniem wypada zachować trochę szacunku dla własnych przodków. Wydaje mi > się, że więszość przedmówców ulega złudnej ideologii postępu. Kto wie, może to > właśnie praprapradziadek miał rację? Nie twierdzę, że aż prapradziadek > człekokształtny, ale taki prehistoryczny protoplasta rodu: jakiś idziany w > skórę Omnipotentny albo stary Troll z maczugą... Trochę szacunku dla własnych > korzeni ;) Odpowiedz Link Zgłoś
mg2005 Gumowy kaczor z maczugą ?...)) 12.09.06, 15:12 - to byłby pocieszny widok... ))) gumowy_kaczor napisał: > Moim zdaniem wypada zachować trochę szacunku dla własnych przodków. Wydaje mi > się, że więszość przedmówców ulega złudnej ideologii postępu. Kto wie, może to > właśnie praprapradziadek miał rację? Nie twierdzę, że aż prapradziadek > człekokształtny, ale taki prehistoryczny protoplasta rodu: jakiś idziany w > skórę Omnipotentny albo stary Troll z maczugą... Trochę szacunku dla własnych > korzeni ;) Odpowiedz Link Zgłoś
gumowy_kaczor Radzę ważyć słowa! 12.09.06, 15:39 My, Kaczki wszystko pamiętamy i żartów na nasz temat nie wybaczamy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eva Re: Czy konserwatyzm musi prowadzić do zacofania? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.09.06, 16:32 A ty znow z tymi prawami natury. Nie czytasz madrych ludzi-ich definicji i powolujesz sie na nature, gdzie dyskusja jest o kulturze i obyczajach. Mysl. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: omnipotentny Re: Czy konserwatyzm musi prowadzić do zacofania? IP: *.cn.com.pl 12.09.06, 22:54 > A ty znow z tymi prawami natury. Nie czytasz madrych ludzi-ich definicji i > powolujesz sie na nature, gdzie dyskusja jest o kulturze i obyczajach. Mysl. dyskusja o prawie natury jest dla niektórych niewygodna, druzgocąca, bo to jest zazwyczaj dyskurs ''zero - jedynkowy''. snucie zaś rozważań o kulturze i obyczajach jest tak wieloplaszczyznowe, że na dobrą sprawe każdy ma racje. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ewunia Re: Czy konserwatyzm musi prowadzić do zacofania? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.09.06, 16:26 oczywiście, bezrefleksyjność i niemyślenie oznacza brak postępu. Mogę się zgodzić, że skrajny konserwatyzm w kwestiach spornych jest brakiem postępu. Ale na pewno postępem nie mozna nazywać poddawanie w wątpliwość oczywistych prawd wynikajacych ze struktury świata. To jest uwstecznianie się. To jest jak próba przeforsowania, że żółte nie jest żółte lub że 2+2 nie jest 4. To jest właśnie bezreflaksyjność i niemyślenie, które mogą zgubić obie strony konfliktu. Znow "oczywiste prawdy" - to jest czysta demagogia. NIE ma "oczywistych prawd". Co jest "oczywiste" dla jednego, niekoniecznie jest "oczywiste" dla innych. Np.Dla wielu ludzi jest "oczywiste", ze czlowiek powinien myc sie codziennie, uzywac deodorantow i zmieniac codziennie ubranie (na czyste). Nie jest to prawda "oczywista" wieeelu Polakow-vide tramwaje i autobusy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: omnipotentny Re: Czy konserwatyzm musi prowadzić do zacofania? IP: *.cn.com.pl 12.09.06, 22:58 > Znow "oczywiste prawdy" - to jest czysta demagogia. NIE ma "oczywistych prawd". > > Co jest "oczywiste" dla jednego, niekoniecznie jest "oczywiste" dla innych. ależ są oczywiste prawdy, tylko marni relatywiści bardzo się ich boją, i dlatego unikaja tego tematu. podalem juz przykład: grawitacja. jest czy jej nie ma? świat przyrody jest logiczny. tak czy nie? 2+2=4 tak czy nie? Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: Czy konserwatyzm musi prowadzić do zacofania? 12.09.06, 20:07 > nie poddaję w wątpliwość takich oczywistości, że stawianie hipotez i rzetelne > ich falsyfikowanie jest podejściem dobrym i gwarantuje postęp i rozwój. tak > jest niewątpliwie jeżeli chodzi o DYLEMATY, które stoją przed wspólczesną > nauką. > żaden naukowiec nie postawi hipotezy, że nie ma grawitacji, bo zostanie w > sposob uzasadniony i sluszny nazwany kretynem. > tak samo, jeżeli chodzi o nasze małżenstwo: logicznie myslacy czlowiek, nawet, > jesli postawi hipotezę, że lepsze jest malzenstwo dwoch gejów i pieciu > lesbijek, po chwili zastanowienia i probie rzetelnego sfalsyfikowania tej > teorii przyzna, że jest ona głupia i musi upaść. Rzecz w tym, żeby stawiajacy > hipotezę najpierw sam dla siebie ją sfalsyfikował. I bezsensowne jest > twierdzenie, że ''przyszłe pokolenia ocenią, co było dobre''. W ten sposob > mozna uzasadnic każdy, nawet najbardziej zbrodniczy czyn - Hitler też miał > swoją hipotezę o nierowności ras, skutecznie zmieniał prawodawstwo, zabijał dla > > czystości krwi Niemieckiej, ''szedł do przodu'' na całego, też poddawał w > wątpliwość, szukał lepszych rozwiązań, i też można by powiedzieć, że ''to już > był postęp'' i ''niech to ocenią przyszłe pokolenia''. To zaś było od samego > początku w sposob oczywisty niegodziwe i niesprawiedliwe. I przyszłe pokolenia > nie maja tu nic do rzeczy. > > oczywiście, bezrefleksyjność i niemyślenie oznacza brak postępu. Mogę się > zgodzić, że skrajny konserwatyzm w kwestiach spornych jest brakiem postępu. Ale > > na pewno postępem nie mozna nazywać poddawanie w wątpliwość oczywistych prawd > wynikajacych ze struktury świata. To jest uwstecznianie się. To jest jak próba > przeforsowania, że żółte nie jest żółte lub że 2+2 nie jest 4. To jest właśnie > bezreflaksyjność i niemyślenie, które mogą zgubić obie strony konfliktu. Sądzisz, że dla współczesnych Kopernikowi podważanie geocentryzmu było bardziej sensowne, niż dla nas prawa powszechnego ciążenia? Śmiem wątpić. A skąd masz pewność, że 2+2=4? Stąd, że kiedyś jakiś matematyk to podważył, nie przyjął tego na wiarę, ale stworzył system, w którym tak jest. Ba, okazało się, że ten system jest błędny i go przebudowano. I choć 2+2 wciąż jest 4, to u podstaw tego twierdzenia leżą teorie będące wynikiem rozważania, czy tak rzeczywiście być może. Konserwatyzm przyjmuje, że tak jest, bo tak było zawsze. Przy takim podejściu nie tylko nic się nigdy nie zmieni, ale nawet nic nigdy nie zostanie bliżej zbadane. Czasami trzeba poddać w wątpliwość nawet to, co wydaje nam się "oczywistą prawdą wynikającą ze struktury świata". Bo może się okazać, że ta "oczywista prawda" głosi, że słońce krąży wokół ziemi. A jeżeli podważona "oczywista prawda" się obroni to tym lepiej dla niej, staje się silniejsza i bardziej prawdziwa. Do czasu następnego jej testu. Wreszcie co do tych małżeństw, które tak uporczywie przywołujesz. Kiedyś małżeństw w dziejszym rozumieniu nie było wcale. Kiedyś było normą, że mężczyzna posiadał kilka żon. Dlaczego można było (z powodzeniem) podważać tamte "oczywiste prawdy", a nie można podważać tej? Gdyby nie było konserwatystów, to dziś pisał byś (krwią na ścianie jaskini) "logicznie myslacy czlowiek nigdy nie uzna tezy, że normalne jest małżeństwo mężczyzny z tylko jedną kobietą". Abstrahuję tutaj od tego, czy ta teza się może obronić czy nie (to nie miejsce na taką dyskusję), ale bronię prawa do podwżania jej. A co do Hitlera... to inna nieco kwestia, podobnie jak wspomniane gdzieś niżej rewolucje, bo rozważamy nie nagłe przełomy, a rozwój ewolucyjny. Zresztą w tej kwestii wszystko można sprowadzić do jednego zdania: historię piszą zwycięzcy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: omnipotentny Re: Czy konserwatyzm musi prowadzić do zacofania? IP: *.cn.com.pl 12.09.06, 23:21 > Sądzisz, że dla współczesnych Kopernikowi podważanie geocentryzmu było bardziej > sensowne, niż dla nas prawa powszechnego ciążenia? Śmiem wątpić. > A skąd masz pewność, że 2+2=4? Stąd, że kiedyś jakiś matematyk to podważył, nie > przyjął tego na wiarę, ale stworzył system, w którym tak jest. Ba, okazało się, > że ten system jest błędny i go przebudowano. I choć 2+2 wciąż jest 4, to u > podstaw tego twierdzenia leżą teorie będące wynikiem rozważania, czy tak > rzeczywiście być może. kopernik podważył teorię, która była bardzo słabo udowodniona. postawił hipotezę i rzetelnie ją sfalsyfikował, zanim ogłosił to światu. jeżeli dokonasz odkrycia, że 2+2=56, zbadaj to dokladnie, zanim podniesiesz krzyk , że to prawda. zwracam twoja uwage, że prawa matematyki sa niemalże w 100% prawami przyrody - mowiac inaczej, swiat to matematyka. starozytni rzymianie budowali swoje piramidy setki lat przed kopernikiem i przed matematycznymi dowodami. czerpali wiedzę z prawa przyrody, bo patrzyli na płynący Nil, na dlugość cienia, na pająka wijącego swoją sieć. cały świat ozywiony i nieozywiony robi nam wykład z matematyki. > Czasami trzeba poddać w wątpliwość nawet to, co wydaje nam się > "oczywistą prawdą wynikającą ze struktury świata". Bo może się okazać, że ta > "oczywista prawda" głosi, że słońce krąży wokół ziemi. A jeżeli podważona > "oczywista prawda" się obroni to tym lepiej dla niej, staje się silniejsza i > bardziej prawdziwa. Do czasu następnego jej testu. mam swiadomość tego, że każda teza naukowa to de facto hipoteza, wcale, mniej lub bardziej udowodniona. ubolewam, że niezbyt wyrażnie sie to podkresla, np mowiac o wielkim wybuchu: przegladalem podrecznik do gimnazjum i tam wielki wybuch jest przedstawiony, coprawda zdawkowo, ale jako coś udowodnionego i niewątpliwego. to tylko hipoteza, i najwieksi fizycy piszą, że bladza po omacku pisząc o poczatkach wszechswiata. jednak bez aksjomatów nie byłoby rozowju nauki. nauka nie ma sensu, jeżeli nie przyjmiemy pewnych prawd za oczywiste i nie wymagające udowodnienia. to może być teza z rodzaju tych filozoficznych, np: Istniejemy. Albo juz cos bardziej konkretnego: świat przyrody jest logiczny. istnieje grawitacja. itd To twierdzenia tak intuicyjne, że ich falszywość prowadzilaby do sprzeczności w świecie. aksjomaty to zdania niesprzeczne, na ktorych gruncie nie mozna wyprowadzic tez sprzecznych. teza o logice swiata przyrody jest wlasnie taką oczywistą tezą. > Kiedyś > małżeństw w dziejszym rozumieniu nie było wcale. Kiedyś było normą, że mężczyzn > a > posiadał kilka żon. Dlaczego można było (z powodzeniem) podważać tamte > "oczywiste prawdy", a nie można podważać tej? Gdyby nie było konserwatystów, to > dziś pisał byś (krwią na ścianie jaskini) "logicznie myslacy czlowiek nigdy nie > uzna tezy, że normalne jest małżeństwo mężczyzny z tylko jedną kobietą". > Abstrahuję tutaj od tego, czy ta teza się może obronić czy nie (to nie miejsce > na taką dyskusję), ale bronię prawa do podwżania jej. paradoksalnie, rozwój pozwala czlowiekowi odkrywac nowe niezmienne prawa natury, ktorych do tej pory nie byl swiadomy. od poczatku istnienia ludzkości ludziom spadały na glowę jabłka, ale dopiero po tysiacach lat jeden geniusz stwierdzil istnienie prawa, ktore jest za to odpowiedzialne. na podstawie tego, że jabłko spada, co przecież widziały miliardy ludzi w ciągu wieków, on jeden zbudował teorię, na ktorej oparła sie cała fizyka. to, że nie uswiadamiamy sobie, że cos istnieje nie oznacza, że to nie istnieje. to, że pigmej z dżungli nie widział na oczy notebooka nie zonacza, że notebook nie istnieje. > historię piszą zwycięzcy. może i tak, ale mein kampf, dzienników ustaw III rzeszy, rejestrow wiezionych w auschwitz, nie napisali zwyciezcy. Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: Czy konserwatyzm musi prowadzić do zacofania? 13.09.06, 00:14 > jednak bez aksjomatów nie byłoby rozowju nauki. nauka nie ma sensu, jeżeli nie > przyjmiemy pewnych prawd za oczywiste i nie wymagające udowodnienia. to może > być teza z rodzaju tych filozoficznych, np: Istniejemy. [...] > To twierdzenia tak intuicyjne, że ich falszywość prowadzilaby do sprzeczności > w świecie. aksjomaty to zdania niesprzeczne, na ktorych gruncie nie mozna > wyprowadzic tez sprzecznych. teza o logice swiata przyrody jest wlasnie taką > oczywistą tezą. No to krótki rys historyczny matematyki. Jeszcze na początku XX wieku podstawą matematyki była naiwna teoria mnogości przyjmująca zbiory jako coś intuicyjnego (oczywistego) i w bardzo dobry sposób opisująca zarówno 2+2 jak i wiele innych, pasujących do obserwowanej rzeczywistości teorii. Ale pojawił się bezczelny typ, który znalazł w niej dziurę (tzw. paradoks golibrody). To dopiero spowodowało, że postały w matematyce aksjomaty. Po dziś dzień problemem otwartym jest udowodnienie ich niesprzeczności. > to, że pigmej z dżungli nie widział na oczy notebooka nie zonacza, > że notebook nie istnieje. A konserwatysta to taki Pigmej, który uważa, że notebooków nigdy nie było, więc nie może być ich i teraz. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: omnipotentny Re: Czy konserwatyzm musi prowadzić do zacofania? IP: *.cn.com.pl 13.09.06, 10:06 > Jeszcze na początku XX wieku podstawą matematyki była naiwna teoria mnogości > przyjmująca zbiory jako coś intuicyjnego (oczywistego) i w bardzo dobry sposób > opisująca zarówno 2+2 jak i wiele innych, pasujących do obserwowanej > rzeczywistości teorii. Ale pojawił się bezczelny typ, który znalazł w niej > dziurę (tzw. paradoks golibrody). To dopiero spowodowało, że postały w > matematyce aksjomaty. Po dziś dzień problemem otwartym jest udowodnienie ich > niesprzeczności. jeżeli chodzi o paradoskty teorii o mnogości, to wiążą się one z błędnym wyobrażeniem na temat nieskończoności. i oczywiście to, że jeszcze czegoś nie udowodniono nie oznacza, że dowodu znaleźć się nie da (to, że przez miliony lat ludzie nie wiedzieli, czemu jabłko spada z drzewa nie oznaczało, że nie było grawitacji) Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: Czy konserwatyzm musi prowadzić do zacofania? 13.09.06, 12:50 > jeżeli chodzi o paradoskty teorii o mnogości, to wiążą się one z błędnym > wyobrażeniem na temat nieskończoności. Wspomniany wyżej paradoks Russella nie ma akurat nic wpólnego z nieskończonością > i oczywiście to, że jeszcze czegoś nie udowodniono nie oznacza, > że dowodu znaleźć się nie da A jeżeli udowodniono, że udowodnić się nie da? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: omnipotentny Re: Czy konserwatyzm musi prowadzić do zacofania? IP: *.cn.com.pl 13.09.06, 10:11 > konserwatysta to taki Pigmej, który uważa, że notebooków nigdy nie było, więc > nie może być ich i teraz. nie - konserwatysta to taki Pigmej, który napotkawszy nową nieznaną roślinę nie ugotuje z niej do razu zupy, ale najpierw postara się sprawdzić, czy jest ona jadalna. Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: Czy konserwatyzm musi prowadzić do zacofania? 13.09.06, 12:51 Najwyraźniej Pigmeje określają konserwatyzm inaczej :). Odpowiedz Link Zgłoś
mg2005 Jak to miło spotkać bratnią duszę... )) 12.09.06, 15:35 > > jeżeli ja twierdzę, że normalne malzenstwo tworzy kobieta i mezczyzna, a > ktoś > > twierdzi, że normalne malzenstwo tworzą 2 kobiety i 4 mezczyzn, to nie oznacza > > to, że ja jestem zacofany a on ''idzie do przodu'', lecz oznacza to ni > > mniej ni wiecej, że ja jestem co najmniej zdrowy psychocznie, a on jest > > co najmniej głupi. > > Tak po prawdzie to ocenią to dopiero przyszłe pokolenia co było dobre, a co złe > . > Natomiast sam fakt poszukiwań, poddawania w wątpliwość pewnych spraw i > poszukiwań innych rozwiązań - to samo w sobie już jest swoistym krokiem do > przodu, O,to,to !... Jako nekrofil-kanibal w pełni się z Koleżanką zgadzam... Ale znając twoje wpisy z innego wątku, obawiam się, że chodzi Ci zaledwie o uznanie 'przeszłych pokoleń' dla pedofilii... Odpowiedz Link Zgłoś
gumowy_kaczor Re: Jak to miło spotkać bratnią duszę... )) 12.09.06, 15:41 mg2005 napisał: > O,to,to !... Jako nekrofil-kanibal w pełni się z Koleżanką zgadzam... Smacznego. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tomek Re: Czy konserwatyzm musi prowadzić do zacofania? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.09.06, 18:22 Widzę, że za wszelką cenę próbujesz udowodnić, że homoseksualizm jest czymś głupim i bezsensownym z przyczyn ewolucyjnych. Załóżmy, że spadła ilość urodzin kobiet. Wtedy rywalizacja o partnerkę w społeczeństwie w pełni heteroseksualnym doprowadziłaby do agresywnej walki. Jeżeli jednak założysz, że homoseksualizm jest możliwy to okazuje się, że takiej walki może nie być bo część samców zadowoliłaby się partnerem tej samej płci. Taka sytuacja jest powszechnie spotykana u płazów. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: omnipotentny Re: Czy konserwatyzm musi prowadzić do zacofania? IP: *.cn.com.pl 12.09.06, 23:26 zadaj sobie pytanie, czym jest ''seks'' dla płazów, a czym dla czlowieka, oraz dlaczego definicja orientacji seks. dotyczy tylko czlowieka, a otrzymasz odpowiedź, dlaczego twoj przyklad o plazach nie ma zadnego znaczenia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tt Tyle że współczesne małżeństwo to równoprawny... IP: *.aster.pl 12.09.06, 16:01 i dobrowolny związek kobiety i mężczyzny, i jako taki nie ma wiele wspólnego z małżeństwem np. 19-wiecznym. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: omnipotentny Re: Tyle że współczesne małżeństwo to równoprawny IP: *.cn.com.pl 12.09.06, 23:29 > jako taki nie ma wiele wspólnego z > małżeństwem np. 19-wiecznym. jezeli chodzi o 19 wiek, to zalezy, gdzie. w wiekosci panstw malzenstwo bylo dobrowolnym porozumieniem kobiety i mezczyzny, zarowno w swieckiej, a szczegolnie w wyznaniowej (juz duuzo duuzo wczesniej) formie. Odpowiedz Link Zgłoś
mg2005 Re: Czy konserwatyzm musi prowadzić do zacofania? 12.09.06, 15:53 xtrin napisała: > > ale przecież to że człowiek i cywilizacja się rozwija nie implikuje tego, > że > > konserwatyzm to zabonon i zacofanie. > > Jeżeli wszyscy dookoła idą do przodu to stojąc w miejscu względem nich się > cofasz. To chyba oczywiste. Oczywiście, że tak ! Np. dzięki Rewolucji Październikowej (że już nie wspomnę pana Pol-Pota i Czerwonych Kmerów) cała Postępowa Ludzkość odrzuciła zacofane, konserwatywne stosunki społeczne i takąż moralność - i wkroczyła śmiało na nieubłaganą Drogę Postępu , zostawiając cały zgniły Zachód daleko w tyle ! Niestety , ok. roku 1990 dokonano gwałtownego powrotu do zacofanych stosunków liberalno-demokratycznych. To musiało być dla Was bolesne, Towarzyszko... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: yeellow Re: Czy konserwatyzm musi prowadzić do zacofania? IP: 212.35.114.* 12.09.06, 16:00 ale w 2005 za sprawa naszej wspanialej koalicji wracamy szybko na porzucona sciezke... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mariola9915 Re: Czy konserwatyzm musi prowadzić do zacofania? IP: *.pool80180.interbusiness.it 12.09.06, 16:20 PIS =zacofanie =talibowie Odpowiedz Link Zgłoś
mg2005 Zacznijmy od definicji 12.09.06, 16:26 Żeby sensownie dyskutować o 'konserwatyźmie', trzeba określić co to jest. Myślę,że są dwa odrębne konserwatyzmy: 1. Przywiązanie do tradycyjnego ustroju społecznego 2. Przywiązanie do tradycyjnego systemu wartości/ moralności Kto chce zmienić ustrój, a zachować moralność - jest konserwatystą czy 'progresistą'? Wart też zauważyć, kategoria 'konserwatyzmu' jest uwarunkowana kulturowo i społecznie. Np. ten sam ustrój może być konserwatywny dla jednego społeczeństwa ,a postępowy - dla innego. Podobnie model rodziny: poligamia - tradycyjna dla kultury muzułmańskiej, 'postępowa' dla naszej kultury; monogamia - postępowa dla kultur pogańskich, dla nas tradycyjna. I jeszcze jedno: dlaczego zmiana ("postęp") z zasady jest lepsza od braku zmiany ("konserwatyzm") ? "Kto stoi ten sie cofa" ?... Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: Zacznijmy od definicji 12.09.06, 22:32 > I jeszcze jedno: dlaczego zmiana ("postęp") z zasady jest lepsza od braku > zmiany ("konserwatyzm") ? "Kto stoi ten sie cofa" ?... Bo tak jest świat ukształtowany. W raju zapewne nie potrzeba postępu. Ale w świecie realnym zawsze może być lepiej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: omnipotentny Re: Zacznijmy od definicji IP: *.cn.com.pl 12.09.06, 23:32 > I jeszcze jedno: dlaczego zmiana ("postęp") z zasady jest lepsza od braku > > zmiany ("konserwatyzm") ? "Kto stoi ten sie cofa" ?... > > Bo tak jest świat ukształtowany. W raju zapewne nie potrzeba postępu. Ale w > świecie realnym zawsze może być lepiej. tak, ale to, że jest postęp nie implikuje tego, że jest lepiej. Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: Zacznijmy od definicji 12.09.06, 23:45 > tak, ale to, że jest postęp nie implikuje tego, że jest lepiej. Oczywiście, że nie. Ale jest tutaj warunkiem koniecznym. Odpowiedz Link Zgłoś
mg2005 Re: Zacznijmy od definicji 13.09.06, 20:46 xtrin napisała: > > tak, ale to, że jest postęp nie implikuje tego, że jest lepiej. > > Oczywiście, że nie. Ale jest tutaj warunkiem koniecznym. Czy naprawdę sądzisz, że konserwatyści są przeciwni wszelkim zmianom - dla zasady ?... Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: Zacznijmy od definicji 13.09.06, 20:47 konserwatyzm 1. «silne przywiązanie do tradycji i niechęć do zmian» 2. «ideologia społeczno-polityczna broniąca tradycyjnego ładu społecznego» Odpowiedz Link Zgłoś
mg2005 Re: Zacznijmy od definicji 13.09.06, 21:04 xtrin napisała: > konserwatyzm > 1. «silne przywiązanie do tradycji i niechęć do zmian» Sugerujesz, że konserwatysta woli dorożkę od nowego "Mercedesa", a komputer obchodzi szerokim łukiem?... Czy na pewno wiesz ,co znaczy słowo "tradycja" ?... Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: Zacznijmy od definicji 13.09.06, 21:37 Pytałeś, czy konserwatyści są przeciwni zmianom dla zasady. Tak, z definicji są do nich nastawieni anty. Odpowiedz Link Zgłoś
mg2005 Re: Zacznijmy od definicji 13.09.06, 21:50 xtrin napisała: > Pytałeś, czy konserwatyści są przeciwni zmianom dla zasady. Tak, z definicji są > do nich nastawieni anty. ` "Dla zasady" znaczy: do wszystkich zmian. To co z tym komputerem?...))) Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: Zacznijmy od definicji 13.09.06, 22:13 Co z komputerem? Ano to, że jakby byli sami zadeklarowani konserwatyści na świecie to by go nie było wcale. Odpowiedz Link Zgłoś
mg2005 Re: Zacznijmy od definicji 13.09.06, 22:25 xtrin napisała: > Co z komputerem? Ano to, że jakby byli sami zadeklarowani konserwatyści na > świecie to by go nie było wcale. ...:))) xtrin, do której Ty chodzisz klasy ?...)) Czy już sprawdziłaś w słowniku słówko "tradycja"?... Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: Zacznijmy od definicji 13.09.06, 22:27 > ...:))) xtrin, do której Ty chodzisz klasy ?...)) Wybacz, nie będę uczestniczyć w dyskusji prowadzonej na takim poziomie. Odpowiedz Link Zgłoś
mg2005 Re: Zacznijmy od definicji 13.09.06, 22:45 xtrin napisała: > Wybacz, nie będę uczestniczyć w dyskusji prowadzonej na takim poziomie. Wybacz, ale twoja odpowiedź była na poziomie uczennicy szkoły podstawowej... Odpowiedz Link Zgłoś
mg2005 Re: Zacznijmy od definicji 13.09.06, 23:46 xtrin napisała: > Jakie pytanie taka odpowiedź. Niestety, ten poziom odpowiedzi zdarza Ci sie coraz częściej... Dobranoc i do usłyszenia...)) Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: Zacznijmy od definicji 14.09.06, 08:45 > Niestety, ten poziom odpowiedzi zdarza Ci sie coraz częściej... A cóż złego było w tamtej odpowiedzi, co? Logika, czysta logika. Odpowiedz Link Zgłoś
mg2005 Re: Zacznijmy od definicji 14.09.06, 21:41 xtrin napisała: > A cóż złego było w tamtej odpowiedzi, co? > Logika, czysta logika. Np ja ,jako 'zadeklarowany konserwatysta' nie mam nic przeciw postępowi technicznemu - a nawet wręcz przeciwnie... Ale może ja jestem 'nielogiczny'...)) Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: Zacznijmy od definicji 14.09.06, 22:15 Cóż, dla Ciebie konserwatyzm to przeciwstawianie się małżeństwom gejów. Odpowiedz Link Zgłoś
mg2005 Re: Zacznijmy od definicji 16.09.06, 19:31 xtrin napisała: > Cóż, dla Ciebie konserwatyzm to przeciwstawianie się małżeństwom gejów. Trywializujesz...)) Odpowiedz Link Zgłoś
mg2005 Re: Zacznijmy od definicji 16.09.06, 22:43 xtrin napisała: > Ja? Raczej Ty. Czy to ja sprowadzam konserwatyzm do kwestii 'wyzwolonych pederastów' ?... Odpowiedz Link Zgłoś
mg2005 Re: Zacznijmy od definicji 17.09.06, 15:29 Dla mnie konserwatyzm to zjawisko daleko szersze niż niechęć do małżeństw pederastów, a dla Ciebie? Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: Zacznijmy od definicji 17.09.06, 16:18 Pisałam już o tym wcześniej. To ogólna niechęć do zmian per se i przekonanie, że to co ugruntowane tradycją i wieloletnim istnieniem jest lepsze z definicji. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Staruszek Re: Czy konserwatyzm musi prowadzić do zacofania? IP: *.sympatico.ca 14.09.06, 02:39 Bardzo dziwne mozna miec skojarzenia z tym okresleniem w naglowku ,gdyz konserwatyzm z reguly wprowadzal innowacje polityczne w wielu krajach (Wielka Brytania , Australia, Nowa Zelandia , Kanada....etc) w okresie rzadow konserwatywnych nastepowaly zmiany w ukladach ekonomiczno-politycznych , czesto nie lubianych przez spoleczenstwo i partie te konczyly swoja "wadze" ale o dziwo przyswajane pozniej przez partie liberalno-socjalne , ktore przejely "wadze" po konserwie .Mozna wiec miec pytanie gdzie jest konserwatyzm i neo-konserwatyzm w innych dziedzinach zycia i jakie sa ich roznice !!! Dlaczego wiec okreslaja niektorzy konserwatyzm jako zabobon i zacofanie .....skad to okreslenie ??? Konserwatyzm kojarzy sie wiekszosci na zaostrzaniu regul.....polityki, zycia spolecznego , ekonomii.....a to nie jest juz zaden zabobon , jest to stabilizacja i urealnienie warunkow czyt:polityki, ekonomii, gospodarki ...etc. Liberalno-socjalne panstwa nie stanowily zaden potencjal na rynku swiatowym a jesli juz mogly stanowic czolowke to tylko po .....konserwatywnych cieciach swojej teorii politycznej/gospodarczej/spolecznej..... Zwiazki zawodowe zaczynaja uzupelniac swoja polityke ( istnienia) wlasnie na konserwatywnej pozycji . Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guziel Re: Czy konserwatyzm musi prowadzić do zacofania? IP: *.adsl.inetia.pl 12.09.06, 16:40 > W szkołach biznesu powtarza się studentom: kto nie idzie do przodu, ten się > cofa. Jeśli odnieść to do konserwatyzmu, wniosek wydaje się oczywisty. Czy > zbyt oczywisty? Czy w takim rozumowaniu tkwi jakiś błąd? ano tkwi błąd dlaczego okres prosperity powojennego (Francja, RFN etc) przypada na rządy konserwatystów? dlaczego prosperity w USA (lata 80 te) przypadają na rządy konserwatysty? (podwójna kadencja Regana, którego bynajmniej nie chce gloryfikować - bystrzachą podobnie jak obecny prezydent usa nie był) Odpowiedz Link Zgłoś
jan_r_k "bystrzacha" 12.09.06, 17:56 Drogi Panie "guziel"/Droga Pani "guziel": Napisał Pan/Napisała Pani: "podwójna kadencja Regana, którego bynajmniej nie chce gloryfikować - bystrzachą podobnie jak obecny prezydent usa nie był". Jak Pan/Pani pewno doskonale wie, nie tylko pojęcie "bystrzacha" jest względne, ale także osoby, uznane za wielu za "bystrzachy" sprowadzają często masę nieszczęść na kraj, w którym uda im się przejąć władzę. Klasycznym przykładem jest Andreas Papandreou (1919-1996), który był szefem rządu Grecji w latach 1981-1989 i 1993-1996. Był powszechnie uznany (przez kogo, Koteczku?) za wybitnego ekonomistę, intelektualistę i polityka. Wykształcenie uzyskał w USA w czasach II Wojny Światowej, gdzie potem dochrapał się nawet stanowiska Kierownika Katedry Ekonomii na Uniwersytecie Kalifornii w Berkeley. W polityce greckiej zaczął działać już od 1959 roku i miał karierę wysłaną różami, bo jego ojciec, George Papandreou był ważną fiszą w Partii Centrum (Center Union party). Po emigracji podczas rządu pułkowników, Andreas Papandreou wrócił do Gracji, założył partię socjalistyczną PASOK. Po zdobyciu władzy, Papandreou obsadził prawie wszystkie stanowiska w Grecji swoimi koleżkami lub kolegami z patii komunistycznej stwarzając ustrój w dużej mierze przypominający sowiecki totalitaryzm. Nie tylko zdemolował gospodarkę Grecji, to jeszcze był zamieszany w aferę wyprowadzenia z Banku Krety 200 milionów dolarów a pod koniec życia ożenił się z prostytutką młodszą od siebie o 40 lat i przekazał jej większość władzy w państwie. Był tak wielkim intelektualistą i ekonomistą uznanym przez cał postępowy świat literatury, mediów, poezji i filmu, że nikt w Grecji nie śmiał nawet zażartować z sytuacji, w którą Grecja się wkopałą. Boże, broń nas przed "bystrzachami". Kobiety, uznane powszechnie za "bystrzachy" (przez kogo, Koteczku?) też są ciekawymi "egzemplarzami". Pani Laura D'Andrea Tyson (ur. 1947), też była Kierownikiem Katedry Ekonomii Uniwersytetu Kalifornii w Berkeley (to jakieś fatum?). Potem była szefem doradców ekonomicznych Clintona i Dziekanem Londyńskiej Szkoły Businessu (Dean of the London Business School). Była też jednym z dyrektorów firmy AT&T i Eastman Kodak. Super "bystrzacha" czy "nie matura lecz chęć szczera"? Jednak to drugie, bo w jej oryginalnych pracach naukowych z początku lat osiemdziesiątych udowadniała, że gospodarka Rumunii (sic!) jest lepsza od gospodarki amerykańskiej pod Reaganem. Późniejsze jej prace, wykłady i mowy to tylko zbiór truizmów lub cytatów z prasy. Jan K. Odpowiedz Link Zgłoś
ryssio A może by tak do lekarza? 12.09.06, 18:16 Bo teksty typu "ożenił się z prostytutką młodszą od siebie o 40 lat i przekazał jej większość władzy w państwie" świadczą o tym, że rzeczywistość miesza się w Pana umyśle z fikcją w sposób całkiem dowolny. Odpowiedz Link Zgłoś
jan_r_k A może by tak do źródeł? 12.09.06, 19:49 Chyba Pan się zapędził bez sprawdzenia źródeł. Jak zwykle, warto zacząć od Wikipedii: "Jego rządy były uważane za kontrowersyjne - na jaw wyszły skandale korupcyjne i obyczajowy" pl.wikipedia.org/wiki/Andreas_Papandreou "Popularności Papandreu najbardziej zaszkodził jednak skandal w jego życiu osobistym. Po 38 latach małżeństwa, siedemdziesięcioletni Papandreu postanowił rozwieść się i poślubić młodziutką stewardesę Dimitrię Liani. Sympatia Greków cały czas była pod stronie Margaret Papandreu." O dziwo na: www.lewica.pl/?id=10922 Jeśli zna Pan angielski: "Papandreou confounded his critics by winning elections in October 1993. But Papandreou's fragile health kept him from exercising firm political leadership. His wife became increasingly influential and it was alleged that she was preventing him from retiring." en.wikipedia.org/wiki/Andreas_Papandreou oraz: en.wikipedia.org/wiki/Dimitra_Liani (a jest cała masa bardzo ciekawych artykułow na ten temat, ale w większości nie po polsku). Z poważaniem. Jan K. Odpowiedz Link Zgłoś
jan_r_k Zdjęcia 12.09.06, 20:00 Ponieważ trudno bez zapłacenia prenumeraty dostać się do archiwów prasy z początku lat 90-tych i nie wiedząc, jakie języki Pan zna, nie podawałem Panu zsyłek do bardziej smakowitych artykułów o skandalu z Dimitrą. Znalazłem jednak artykuł w języku angielskim o politykach, który byli zamieszani w skandale z kobietami dość lekkiego prowadzenia. www.francesfarmersrevenge.com/stuff/archive/oldnews2/harlotry.htm Ten artykuł ma zdjęcie, które podobno spowodowało, że Papandreou kazał przyprowadzić do siebie swoją pracownicę (Dimitra pracowała jako stewardessa w greckich państwowych liniach lotniczych). W czasie wolnym od latania, Dimitra dorabiała pozowaniem w stroju Ewy i jako dość droga hostessa. Poza tym muszę się poprawić, bo Dimitra była młodsza od Papandreou tylko o 35 lat a nie o 40. Dobrze, dobrze być cysorzem, jak to kiedyś śpiewał Chyła... Pozdrowienia, Jan K. Odpowiedz Link Zgłoś
ryssio Rzeczywiście, koszmar :-) 12.09.06, 20:05 Kobieta topless na plaży :-). Taki grzech to tylko w tej zgniłej komunizujhącej Europie jest możliwy :-) Odpowiedz Link Zgłoś
ryssio Racja, nie do lekarza a do szkoły, panie Janie 12.09.06, 20:03 No i trochę kultury by się przydało. Bo niestety wyraz "stewardesa" nie jest synonimem prostytutki, choć może się Panu tak wydawać. Może trochę więcej odwagi - może na temat pani Reaganowej jakiś epitecik? I nie jest możliwe "przekazanie większości władzy w państwie" w ręce osoby innej niż uprawniona do podejmowania decyzji - wpływ na decyzje sprawującego władzę a władza to co innego. Chyba że uznamy, że obecnie "Prezydent RP przekazał całą władzę w państwie w ręce brata". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Hem Re: Czy konserwatyzm musi prowadzić do zacofania? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.09.06, 19:45 Problem w tym, ze nie rozumiesz istoty konserwatyzmu. Konserwatyzm nie wyklucza postepu, wskazuje jednak, ze nalezy go dokynawac przy zachowaniu pewnych podstawowych wartosci. Jak uczy historia, spoleczenstwa konserwatywne rowniez sie zmienaja, jednak te zmiany maja charakter ewolucyjny, zyja dzis w dobrobycie (wnp. w Wielkiej Brytanii). Natomiast spoleczenstwa, w ktorych odrzucano konserwatyzm, probowano w imie jakis bzdurnych ideologii (glowenie marksizmu) w drodze rewolucji zbudowac nowe panstwo, nowy ustroj i nowego czlowieka, zdychaja dzisiaj w biedzie jak np. pantwa bylego bloku komunistycznego. Sa jednak od tej reguly wyjatki, jak np. Francja czy Chiny, ale tylko dla tego, ze wczesnie porzucily rewolucyjne mzonki i wrocily do utartych schematow. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Nie ma to jak znany konserwatysta Cromwell :-) IP: *.aster.pl 12.09.06, 20:07 Wiadomo, wszystko zostawił w kraju po staremu :-) Odpowiedz Link Zgłoś
wariant_b Re: Czy konserwatyzm musi prowadzić do zacofania? 12.09.06, 21:04 gumowy_kaczor napisał: > W szkołach biznesu powtarza się studentom: kto nie idzie do przodu, ten się > cofa. Jeśli odnieść to do konserwatyzmu, wniosek wydaje się oczywisty. Czy > zbyt oczywisty? Czy w takim rozumowaniu tkwi jakiś błąd? Konserwatyzm zwykle prowadzi do zastoju. Sedno problemu polega jednak nie na parciu do przodu, ale właściwym określeniu, gdzie jest ten przód. Odpowiedz Link Zgłoś
titta Re: Czy konserwatyzm musi prowadzić do zacofania? 12.09.06, 23:51 > Sedno problemu polega jednak nie na parciu do przodu, > ale właściwym określeniu, gdzie jest ten przód. I tu sie zgodze:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ant Re: Czy konserwatyzm musi prowadzić do zacofania? IP: *.adsl.inetia.pl 12.09.06, 21:11 IMO nie musi, ale zazwyczaj prowadzi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: piśmienny Chyba zbytnia postępowość.. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.09.06, 01:41 Wydaje mi się, że w naszej części świata (tzw. Mitteleuropie) to raczej postępowość prowadzi do zacofania! Wystarczy porównać wschodnie (postępowe) Niemcy z ich zachodnim (wstecznym) odpowiednikiem. Odpowiedz Link Zgłoś
aniani7 Re: Czy konserwatyzm musi prowadzić do zacofania? 13.09.06, 01:45 Oczywiście, ze musi! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jurek Re: Czy konserwatyzm musi prowadzić do zacofania? IP: *.sd.sd.cox.net 13.09.06, 05:26 Tylko glupota jest przyczyna zacofania, nie konserwatyzm ani liberalizm. Mozesz byc' najwiekszym liberalista na s'wiecie, ale bez muzgu bedziesz glupi, biedny, i zacofany. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: omnipotentny Re: Czy konserwatyzm musi prowadzić do zacofania? IP: *.cn.com.pl 13.09.06, 09:54 > Tylko glupota jest przyczyna zacofania w pelni popieram Odpowiedz Link Zgłoś
old.european W przypadku Polski owszem. 13.09.06, 06:55 gumowy_kaczor napisał: > W szkołach biznesu powtarza się studentom: kto nie idzie do przodu, ten się > cofa. Jeśli odnieść to do konserwatyzmu, wniosek wydaje się oczywisty. Czy > zbyt oczywisty? Czy w takim rozumowaniu tkwi jakiś błąd? Zachowawczosc rzekomej, konserwatywnej "prawicy" w Polsce odnosi sie do stanu z czasu komunistycznego. W szczegolach i praktyce widac to po jej stosunku do wlasnosci, wychowania mlodziezy itp. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: marek_p Konserwatyści są zabawnymi ludźmi :-) IP: *.aster.pl 13.09.06, 09:14 Bronią status quo przed zmianami, zapominając, że to status quo jest inne niż 10, 100, 1000 lat temu. Czasem oczywiście mają rację, bo nie każda zmiana jest postępem. Odpowiedz Link Zgłoś
piwi77 Dziwne pytanie, bo odpowiedz prosta. Konserwatyzm, 13.09.06, 16:55 to jest właśnie programowe poprzestanie na stanie już osiągniętym. Jest więc nieufny wobec zmian, bo naruszają istniejący stan rzeczy. Bez zmian zaś wszelki postęp jest niemożliwy. Czyli zostaje zacofanie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: x Re: Dziwne pytanie, bo odpowiedz prosta. Konserwa IP: *.geod.agh.edu.pl 13.09.06, 18:52 A Kanadą długie lata rządziła (i chyba rządzi) taka partia o śmiesznej nazwie: Postępowi Konserwatyści. I wyszło to Kanadzie na dobre ... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: *** Nic dziwnego IP: *.escom.net.pl 13.09.06, 19:26 Wystarczy spojrzeć na polską scenę polityczną i dostrzec partię pod nazwą UPR (Unia Polityki-Realnej). Jak sami siebie określają są partią... konserwatywno-liberalną (słowny paradoks). Odpowiedz Link Zgłoś
mg2005 Re: Nic dziwnego 13.09.06, 19:35 Nazwa o tyle słuszna, że liberalizm gospodarczy jest wartością konserwatywną... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: *** Re: Nic dziwnego IP: *.escom.net.pl 13.09.06, 19:48 >Nazwa o tyle słuszna, że liberalizm gospodarczy jest wartością konserwatywną... A ja myślałem że kruchciane chłopaki takie jak Ty przeżegnują się trzy razy po katolicku na wydźwięk słowa "liberalny", a tu proszę...... "kruchta" liberalizm uznaje za cnotę :) Świat się wywraca do góry nogami :) Odpowiedz Link Zgłoś
mg2005 Re: Nic dziwnego 13.09.06, 20:52 Gość portalu: *** napisał(a): > A ja myślałem że kruchciane chłopaki takie jak Ty Lutzek, a widziałeś mnie kiedyś w kruchcie, że tak twierdzisz?... )) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: omnipotentny Re: Nic dziwnego IP: *.cn.com.pl 13.09.06, 21:27 > Lutzek, a widziałeś mnie kiedyś w kruchcie, że tak twierdzisz?... )) toż to lutzek, nasz stary dobry znajomy. co słychać? jak się mają twoje homoseksualne chomiki? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: *** Re: Nic dziwnego IP: *.escom.net.pl 13.09.06, 22:28 >toż to lutzek, nasz stary dobry znajomy. co słychać? jak się mają twoje >homoseksualne chomiki? Pijesz czy bierzesz? Odpowiedz Link Zgłoś
mg2005 Re: Nic dziwnego 13.09.06, 22:06 Gość portalu: *** napisał(a): >"kruchta" liberalizm > uznaje za cnotę :) Świat się wywraca do góry nogami :) p.Korwin-Mikke i in. członkowie UPR to konserwatywni katolicy, "przedsoborowi" - to też 'kruchciane chłopaki' ?... 'Liberalna kruchta' ?... Powiedz, Lutzek...)) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: *** Re: Nic dziwnego IP: *.escom.net.pl 13.09.06, 22:29 A z ciekawości zapytam jeśli pozwolisz - who is lutzek? Bo ciągle go przywołujesz. Zaspokój proszę moją ciekawość, skoro ad meritum jest tak słabiutkie. Odpowiedz Link Zgłoś
mg2005 Re: Nic dziwnego 13.09.06, 22:49 Gość portalu: *** napisał(a): > A z ciekawości zapytam jeśli pozwolisz - who is lutzek? Twój sobowtór...Zwany także Koniem...)) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: *** Re: Nic dziwnego IP: *.escom.net.pl 13.09.06, 23:08 >> A z ciekawości zapytam jeśli pozwolisz - who is lutzek? >Twój sobowtór...Zwany także Koniem...)) VIII. "Nie mów fałszywego świadectwa przeciwko bliźniemu swemu" - znasz? czy jesteś z gatunku moich ulubionych "katolicus-selectivus"? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: stary.troll Re: Nic dziwnego IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.09.06, 10:45 Mam jakies dziwne wrażenie, że albo ty masz solidną schizę, albo - podszywacza [nadajesz "na spółkę" ze swoim synem?] :-) Bo na forum wyjeżdża z nieprzeciętnymi obelgami i tekstami na poziomie żula spod budy z piwem osobnik podpisujący się [swego czasu] lutzek, ostatnio "Kń by sie uśmiał", a czasem tez tak jak ty - czyli trzy gwiazdki :-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: *** Re: Nic dziwnego IP: *.escom.net.pl 14.09.06, 11:23 Oj Wredna, Wredna. Po prosu szkoda prądu. Odpowiedz Link Zgłoś
stary.troll Szkoda gadać z psycholem... ten typ tak ma... 14.09.06, 12:09 Na urojenia rady nie ma... W każdym widzi wredną... Biedaczysko... Tym razem prawdziwy *** czy podszywacz??? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: stary.troll ***, lutzek, koń by sie uśmiał - śmieszny jesteś.. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.09.06, 12:10 i niechcący sam sie zdradziłeś... Ja dyskusję z tobą uważam za skończoną, z pajacami, co na forum leczą swe fobie, nie rozmawiam... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: *** Kto jest wariatem? :) - rozstrzygnijmy :) IP: *.escom.net.pl 14.09.06, 13:43 > i niechcący sam sie zdradziłeś... Ja się niczym nie zdardzam, bo gdybyś była odrobinkę inteligentna (a niestety nie jesteś) to zauważyłabyś po prostu pewną prawidłowość: - będąc zalogowanym jestem "kon_by_sie_usmial", - nie będąc zalogowanym jestem *** (*** - jak K O Ń). Ale Ty musisz swoje upodobanie do multinickowości przenosić na innych, bo ktoś Cię wpuścił w maliny, a Ty jak ten osioł powielasz bzdurę, w której się utwierdziłaś. Powtarzam: *** - jak K O Ń. Ale moja skromna osoba i korzystanie z dwóch nicków (z czym nigdy się nie kryłem, bo w nie jednym temacie występowałem jako kon_by_sie_usmial i jako *** - w zależności od tego czy byłem zalogowany czy nie) naprawdę nie jest specjalnie ciekawa. Wyjaśnię Ci też coś: IP *.escom.net.pl należy w samej Warszawie do kilkudziesięciu tysięcy osób. Bo jest to jeden z większych ISP, który obsługuje niemal wszystkie dzielnice Warszawy. Mam nadzieję, że zagadkę już Ci rozwiązałem :) (tu masz adres internetowy: www.escom.net.pl). A żeby było śmieszniej, to IP *.escom.net.pl pojawia się także zastępczo dla użytkowników całej sieci Crowley (www.crowley.pl) /czasami zamiast *.escom.net.pl pojawia się escom.net.pl/crowley.pl/ Za to Ty :) :) :) Tu już jest pole dla dobrego psychoanalityka :) Prześledźmy Twoją multinickową aktywność z ostatnich 2 tygodni: - Wredna, - Wredna_jedza, - lowca.debili, - stary.troll, - pani_od_polskiego - skiadler, - doktór, - hihot, - co tam brząkasz?, - buehehehehehe, ..... i pewnie jeszcze kilka innych, ale nie mogę sobie ich przypomnieć (pamiętam, że były tylko jakieś dość wulgarne słowa w nicku). Zresztą.... cóż za niewyszukany dobór nicków :) Jak u prawdziwego prostaka :) A co łączy wszystkie te nicki? :) - IP: *.internetdsl.tpnet.pl - pojawianie się w dyskusji NATYCHMIAST, gdy zaatakowano nicka "Wredna", - czas aktywności na Forum: dni powszednie godziny pomiędzy 9:00 - 15:30 (czasami kwadrans dłużej), - używanie charakterystycznych emoticonów (:P, /:, :))) ), - lubość do charakterystycznych słów: "dzieciuch", "gó..arz", "gimnazjalista", - niewyszukany, raczej bulwarowy język i permanentny brak szacunku do adwersarza, - nawet sygnaturki czasami mylisz i używałaś tej samej (coś o skokach) dla dwóch nicków. Zastanów się więc biedna kobieto, z kim tutaj jest coś nie w porządku :) :) :) Cierpisz na taką samotność, że musisz sama sobie tworzyć "towarzystwo" i szukać poklasku u..... samej siebie? :) :) :) Czy Ty naprawdę masz tak wysokie mniemanie o sobie, że wszystkich innych uważasz za głupców? :) :) :) i myślisz że nie widać tego niewyszukanej języka, wulgarności i arogancji bijącej z Twoich postów, choćbyś zmieniła nicka i infantylnie tłumaczyła się, że Ty to nie Ty? :) ([... ja jestem zalogowana...]) W zasadzie to szkoda mi Ciebie. Musisz być wielce nieszczęśliwą osobą. Te projekcje, wykonywanie 100 zawodów (policjantka nie znająca się na prawie, psycholog uważający ekshibicjonizm za chorobę psychiczną itd.itd.), pozorna znajomość się na wielu dziedzinach nauki (mimo że już tyle osób udowodniło Ci, że raczej nie wiesz o czym piszesz a wiedza jest na poziomie wielce ogólnym). Po prostu megalomania. To naprawdę daje się diagnozować i leczyć. Więc proponuję Ci to, bo widzę że cały Twój świat to jedynie Forum Społeczeństwo. Od momentu jak przychodzisz do pracy, do wyjścia w okolicach 15:30. (swoją drogą co to za dziadowski pracodawca musi być, skoro korzysta z usług TP SA - Internet DSL? i nie stać go na lepszego providera z własną domeną) A to podejrzewanie mnie o tożsamość z Nancyboyem (?????), aaa (??????) czy lutzkiem (?????) po prostu mnie rozbawia :) :) :) Zapamiętaj sobie: kon_by_sie_usmial = *** i nic więcej !!! :) Nawet nie musiałbym Ci tego oświadczac, gdybyś miała choć odrobinkę oleju w głowie. Ale jaka jesteś..... każdy widzi :) No i kto tu naprawdę jest wariatem? :), he ????? :) :) :) koń ps. uzupełnij moją listę Twoich nicków, to pośmiejemy się z Twojej radosnej twórczości :) Odpowiedz Link Zgłoś
stary.troll Mylisz mnie z kimś - tu jest twój problem... 14.09.06, 13:55 > A co łączy wszystkie te nicki? :) > - IP: *.internetdsl.tpnet.pl to jest tylko i wyłącznie dowód na korzystanie z połączenia dsl :-) A troche byś sie zdziwił, widząc moją służbową domenę... > - nawet sygnaturki czasami mylisz i używałaś tej samej (coś o skokach) dla dwóc > h nicków. What??? O czym ty gadasz? Bo sygnaturki nie mam. > Czy Ty naprawdę masz tak wysokie mniemanie o sobie, że wszystkich innych uważas > z za głupców? :) :) :) i myślisz że nie widać tego niewyszukanej języka, wulgar > ności i arogancji bijącej z Twoich postów, choćbyś zmieniła nicka i infantylnie > tłumaczyła się, że Ty to nie Ty? :) No to znajdź mądralinski wulgaryzmy w tekstach starego.trolla - konia z rzędem daję... Cytaty oczywiście mile widziane :-) > A to podejrzewanie mnie o tożsamość z Nancyboyem (?????), aaa (??????) dziwnym trafem aaa nadaje też z escom-a, a często używa twojego argumentu o "dwóch drewienkach" - przypadek? ja cię nie podejrzewałem o tożsamość z nancyboyem, znów mnie mylisz - o ile dobrze kojarze z mg2005 i paroma innymi osobami... Ty piszesz o sobie per psycholog - dobrze, nie mam zamiaru tego kwestionować. Ale język jaki momentami prezentujesz - jest na poziomie agresywnego menela spod budki z piwem, a nie psychologa. Że ty sie kłócisz z wredną - to twój prywatny problem. Mnie to nie interesuje... Odpisałem ci ostatnio - bo napisałeś do mnie - per wredna I w ogóle to, że nikogo nie obrażam, że konstruuję dłuższe wypowiedzi - to od razu podejrzenie, że jestem kobietą??? Czy od razu facet musi być chamem??? Żegnam, bo nie mamy o czym rozmawiać. A o twoich obsesjach dyskutował nie będe, bo nie jestem twoim psychoanalitykiem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: *** Katolik i łgarz - sprzeczność czy prawidłowość? IP: *.escom.net.pl 14.09.06, 14:13 Powiem Ci czym najbardziej się zdradzasz Wredna - tym przeczuleniem na "dwa skrzyżowane drewienka" (swoją drogą widzę, że się powiedzonko przyjęło :) ). To Cię zdradza od razu, bo z jakiego nicka byś nie pisała, to zawsze się na to powołujesz (co świadczyć musi, że głęboko Ci to zapadło w pamięci i Cię boli) Zakończmy tę jałową polemikę, wybierz się do lekarza, zastanów się może nad samą sobą, zjedz swojego ulubionego pączka i zniknij. koń ps. Swoją drogą chciałbym zobaczyć tę Twoją "służbową" domenę :) (carreforur.pl?, tesco.pl??? :) :) :). A jeśli coś poważniejszego, to też wyświetl, bym wiedział czyje pieniądze marnujesz przesiadując tu całymi dniami zamiast pracować. Chciałbym widzieć minę Twojego pracodawcy, oj chciałbym :) Tylko odwagi zabraknie - to pewne. Całuski dla Wrednego grubaska :) Baw się dobrze we własnym towarzystwie, tak jak ja się dobrze bawiłem Twoim kosztem patrząc na te rozpaczliwe podrygi ze zmienianiem nicków i przelogowywaniem się :) Powtórzę Ci na koniec raz jeszcze - szczerze Ci współczuję. Odpowiedz Link Zgłoś
stary.troll Lekarz, psycholog, socjolog - czy tylko mitoman? 14.09.06, 14:18 Czy ty naprawde masz aż takie klapki na oczach, że widzisz tylko to, co chcesz widzieć? "Dwa drewienka" mogły obrazić tylko "wredną", nikogo innego??? To już swiadczy o pewnym skrzywieniu psychicznym - skoro jesteś psychologiem, to powinieneś to wiedzieć... > ps. Swoją drogą chciałbym zobaczyć tę Twoją "służbową" domenę :) (carreforur.pl?, tesco.pl??? Czy każdy twój adwersarz od razu pracuje w "Tesco" i zajada sie pączkami? Masz troszke wypaczone spojrzenie na ten świat... Żegnam - nie interesuje mnie leczenie twoich obsesji... Odpowiedz Link Zgłoś
mg2005 Re: Lekarz, psycholog, socjolog - czy tylko mitom 14.09.06, 14:37 stary.troll napisał: > Czy ty naprawde masz aż takie klapki na oczach, że widzisz tylko to, co chcesz > widzieć? "Dwa drewienka" mogły obrazić tylko "wredną", nikogo innego??? Otóż to. Chamstwo obraża każdego normalnego człowieka, także normalnego ateistę (są tacy...) > To już swiadczy o pewnym skrzywieniu psychicznym - skoro jesteś psychologiem, Koń podaje się za psychologa ??... Dowcip miesiąca...))) Odpowiedz Link Zgłoś
stary.troll Re: Lekarz, psycholog, socjolog - czy tylko mitom 14.09.06, 14:43 Z tego, co jest w forumowych wątkach *** wielokrotnie podawał, jak to jest wyedukowany - gdyż studiowal psychologię... Mgr psychologii, a język agresywnego i momentami ordynarnego żula, spod budy z piwem??? Coś tu nie gra... A teraz sztubacka obrona za pomocą "chwilówek-jednodniówek" - "niezalogowana" twierdzi, jak to sie moooocno z wredną [czyli niby ze mną] użerała... Tyle, że jakoś w archiwach forum tego nie widać... Odpowiedz Link Zgłoś
mg2005 Re: Lekarz, psycholog, socjolog - czy tylko mitom 14.09.06, 14:55 stary.troll napisał: > A teraz sztubacka obrona za pomocą "chwilówek-jednodniówek" - "niezalogowana" > twierdzi, jak to sie moooocno z wredną [czyli niby ze mną] użerała... Tyle, że > jakoś w archiwach forum tego nie widać... No cóż, jak się ma 10 nicków, to można się pogubić...))) Odpowiedz Link Zgłoś
stary.troll Re: Lekarz, psycholog, socjolog - czy tylko mitom 14.09.06, 14:47 I oczywiście - jedno - skoro brakuje argumentacji ad_rem, bierzemy sie za ad_personam... Każdy nowy na tym forum, kto ma inne zdanie niż koń, to od razu "wredna", obżerające sie pączkami tłuste babsko... Pracujące w hipermarkecie :-) Coś marna wyobraźnia, jak na tak wykształconego [rzekomo] człowieka]... Oraz od razu insynuacje, że jestem kobietą :-) Bo niby co? Za kulturalnie sie wyrażam? Że nie odburkuję dwoma słowami? Może jestem gejem, albo jakimś innym "pokręconym"... A może po prostu kulturalnym człowiekiem... Odpowiedz Link Zgłoś
stary.troll Zarządałem dowodów - to uciekasz w obelgi??? 14.09.06, 14:24 I dalsze insynuacje, że ja to "wredna"... Śmieszny chłopczyk, nie mający żadnych przyjaciół, ani kobiety, tylko przesiadujący cały czas na forum, popołudniu, wieczorem, w nocy... Wystarczy przejrzeć godziny twoich wpisów... Odpowiedz Link Zgłoś
mg2005 Who is who ?....))) 14.09.06, 14:50 stary.troll napisał: > ja cię nie podejrzewałem o tożsamość z nancyboyem, znów mnie mylisz - o ile > dobrze kojarze z mg2005 i paroma innymi osobami... Wtrącę się w tę pasjonującą dyskusję...)) Chociaż często polemizuję z 'nancyboyem' to nigdy nie skojarzyłbym go z Koniem. 'Nancyboy' jest trzy ligi wyżej jeśli chodzi o kulturę ogólną i kulturę słowa. Nie jest także zacietrzewionym, zaślepionym katofbem jak Koń. Odpowiedz Link Zgłoś
stary.troll Re: Who is who ?....))) 14.09.06, 14:58 Koń się zwyczajnie gubi w tym co pisze... Ktoś jednak mu napisał, że on to nancyboy - najprawdopodobniej ktoś mało zorientowany, lub rzadko udzielający sie na forum... Odpowiedz Link Zgłoś
stary.troll Ktoś pomylił piaskownice... 14.09.06, 15:03 Zażądałem dowodów na poparcie twierdzeń konia, to od razu pojawiła się "niezalogowana", twierdząca jak to sie mocno użerała z wredną... Forum powinno zmienić nazwe - na "Przedszkole"... Odpowiedz Link Zgłoś
stary.troll Biedactwo - z obesjami 14.09.06, 14:03 > - pojawianie się w dyskusji NATYCHMIAST, gdy zaatakowano nicka "Wredna", Z tego co widze, to "wredna" od pewnego czasu się pojawia bardzo rzadko, więc jak możesz pisac, że ja odpisuję na twoje ataki na nią???? Troszke logiki... Jak na razie to odpisałem na JEDEN atak - gdzie mnie nazwałeś "wredną"... Ty raczej nie masz w zwyczaj czytywac tego, co spłodziłeś w swoich poprzednich wypowiedziach. Ostatecznie już - Żegnam - z panem dyskutować nie mam zamiaru. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: niezalogowana Wredna i Troll to jedno? Tak myślałam :D IP: *.reverse.privatedns.com 14.09.06, 14:28 Widzę koniu, że doszliśmy do podobnych wniosków, choć mnie użeranie się z wredną już dawno zbrzydło. Wredna przestań się dalej błaźnić. Używaj jednego nick`a bo wychodzisz na idiotkę. koniu - respect Odpowiedz Link Zgłoś
stary.troll Standard-produkcja sztucznego tłumu - jak dzieci 14.09.06, 14:34 Pojechałem po ***/koniu, to raptem pojawia sie w necie jakaś jego "wielka obrończyni"... Czy na tym forum to norma? Że produkuje sie "sztuczny tłum" swoich adwokatów??? W kłótni z "łowcą.debili" też ni z gruszki ni z pietruszki objawiła sie na forum jednodniowa "psycholożka"... > Widzę koniu, że doszliśmy do podobnych wniosków, choć mnie użeranie się z wredn > ą już dawno zbrzydło. A gdzież to użerałaś sie z "wredną"??? Zwłaszcza pod nickiem "niezalogowana", że grzecznie spytam pani mitomanko??? Bo takiej kłótni na forum to nie widziałem... Koniu, jak chcesz szukać swoich "obrońców" to rób to z głową... Bo tę ponoć konie maja wielką. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: niezalogowana Jak baba babie IP: *.reverse.privatedns.com 14.09.06, 14:49 Wredna, jak baba babie ci napisze. Gdybys była mezczyzna, to mialabys meski honor i piszac w jednym z poprzednich postow, ze nie zamierzasz dyskutowac po prostu tę dyskusje ucialabys. Bo faceci maja po prostu jaja. Ale ze jestes Wredna kobieta, to zachowujesz sie jak przekupa na straganie, co tylko utwierdza mnie ze troll i wredna to jedna i ta sama osoba. /ot taka smutna prawda na temat wlasnej plci/ I pomysl troche. Specjalnie sie nie loguje bys nie wiedziala kim jestem. A watpliwej wartosci polemiki z toba odbylam wielokrotnie utwierdzajac sie tylko w przekonaniu, ze jestes prawdziwy troll :D:D:D ALe wyleczylam sie, bo dyskusja z toba to dyskusja z arogantem i ignorantem w jednej osobie. Odpowiedz Link Zgłoś
stary.troll Re: Jak baba babie 14.09.06, 14:56 > Gdybys była mezczyzna, to mialabys meski hon > or i piszac w jednym z poprzednich postow, ze nie zamierzasz dyskutowac po pros > tu tę dyskusje ucialabys. Bo faceci maja po prostu jaja. Skoro *** też odpisuje, twierdząc to samo, że nie zamierza dyskutować, to niby co? *** to tez kobieta??? > I pomysl troche. Specjalnie sie nie loguje bys nie wiedziala kim jestem. ??? Bo nie masz dowodów na poparcie twoich twierdzeń śmieszna "chwilówko-jednodniówko"... Jakoś ci nie wierzę... A wiesz dlaczego??? Odstawiasz dziecinadę na poziomie piaskownicy... Nie jestem wredną kotku, więc nie będę dociekać twojego nicka, bo mnie cudze kłótnie nie interesują... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: niezalogowana Re: Jak baba babie IP: *.reverse.privatedns.com 14.09.06, 15:02 > Odstawiasz dziecinadę na poziomie piaskownicy... A ty jaka dziecinade odstawiasz? Nowe nicki, wypieranie sie tego co widza wszyscy. Wredna, zbyt dlugo jestem na tym forum by dac sie nabrac. A inni siedza cicho i nic nie pisza, bo nie interesuja ich jakiekolwiek rozmowy z toba, z najbardziej arogancka kobieta na forum. Po prostu wybieraja spokoj a nie darcie kotow z przekupka z targu. Swojego nicka nie ujawniam, by nie dawac ci pozywki na pozniej. Bo prawidlowoscia jest ze jak sobie kogos upodobasz, to aroganckimi klotniami rozbudowujesz watek do nieprzyzwoitosci. Jak chocby ten. Odpowiedz Link Zgłoś
stary.troll ? 14.09.06, 15:04 Póki co, to ty chcesz ciągnąć wątek, jednodniowy trollu... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: *** Re: Standard-produkcja sztucznego tłumu - jak dzi IP: *.escom.net.pl 14.09.06, 14:53 >Czy na tym forum to norma? Że produkuje sie "sztuczny tłum" swoich adwokatów??? >W kłótni z "łowcą.debili" też ni z gruszki ni z pietruszki objawiła sie na >forum >jednodniowa "psycholożka"... Swoją drogą cóż za dogłębna znajomość polemik prowadzonych przez "lowca.debili" :), zwłaszcza że wtedy jeszcze nie było Cię ponoć na Forum (stary.troll to Twój najnowszy stały nick). Widzisz już więc co Cię demaskuje? :) Żałość do kwadratu i brak inteligencji. Bo gdybyś była inteligentna to nie popełniałabyś takich drobnych błędów, które Cię od razu demaskują. koń Odpowiedz Link Zgłoś
stary.troll Miałes nie odpisywać - jestes smieszny 14.09.06, 15:01 Nie dociera do ciebie tak prosta prawda, że ktoś może czytać, a nie włączac sie do dyskusji??? Przeczytałem całą dyskusję, bo mnie zainteresował temat wątku [rechocząc do łez z twoich kłotni z wredną]. A nie zabierałem głosu, bo od razu byś pewnie napisał, to co i dziś... Myśl synku, to nie boli... Myślenie ma przyszłość... Jak zaczniesz myślec, to daj znać :-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: *** Re: Miałes nie odpisywać - jestes smieszny IP: *.escom.net.pl 14.09.06, 15:04 Jak widzę po wpisach powyżej, nie ja jeden mam podobne odczucia. Ubaw mam z Ciebie przedni :) Pisz więcej i szybciej, bo 15:30 już się zbliża i pora przestać okradać pracodawcę i iść do domu. Czekam :) Odpowiedz Link Zgłoś
stary.troll Re: Miałes nie odpisywać - jestes smieszny 14.09.06, 15:06 Tak, tak, nie ty jeden - masz wielką rzesze obrońców... Jedną "niezalogowaną"... No widzisz, ja pójde do domu, a ty dalej będziesz leczył swoje fobie poprzez forum :-) Odpowiedz Link Zgłoś
stary.troll Gdziez to sie z tobą rzekomo kłóciłem???? 14.09.06, 14:36 Jako "wredna"... Dowody robaczku, dowody... Z cytatami... Bleblać w necie każdy potrafi... Odpowiedz Link Zgłoś
mg2005 Re: Kto jest wariatem? :) - rozstrzygnijmy :) 14.09.06, 15:10 Gość portalu: *** napisał(a): > Wyjaśnię Ci też coś: IP *.escom.net.pl należy w samej Warszawie do kilku > dziesięciu tysięcy osób. escom escomem..., ale przede wszystkim zdradza Cię "styl"... >A co łączy wszystkie te nicki? :) > > - IP: *.internetdsl.tpnet.pl > > - pojawianie się w dyskusji NATYCHMIAST, gdy zaatakowano nicka "Wredna", > > - czas aktywności na Forum: dni powszednie godziny pomiędzy 9:00 - 15:30 (czasa > mi kwadrans dłużej), > > - używanie charakterystycznych emoticonów (:P, /:, :))) ), > > - lubość do charakterystycznych słów: "dzieciuch", "gó..arz", "gimnazjalista", > > - niewyszukany, raczej bulwarowy język i permanentny brak szacunku do adwersarz > a, > > - nawet sygnaturki czasami mylisz i używałaś tej samej (coś o skokach) dla dwóc > h nicków. O kurcze, Lutzek...ale masz rozpoznanie jak 'razwiedka'...))) Jestem pod wrażeniem...)) Ale z tym 'bulwarowym językiem i brakiem szacunku' to chyba mówiłeś o sobie ?... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: *** Re: Kto jest wariatem? :) - rozstrzygnijmy :) IP: *.escom.net.pl 14.09.06, 15:31 Powiedz mi MG, nie uwłacza Ci, że stajesz w obronie Wrednej? Pytam serio. Mizerny, ale jakiś poziom zawsze sobą prezentowałeś. Wredna żadnego. Zastanawiam się więc skąd ta adwokatura. A może...... koń Odpowiedz Link Zgłoś
mg2005 Re: Kto jest wariatem? :) - rozstrzygnijmy :) 14.09.06, 18:08 Gość portalu: *** napisał(a): > Powiedz mi MG, nie uwłacza Ci, że stajesz w obronie Wrednej? Hmm...czy ja staję w obronie, a tym bardziej we 'wrednej obronie'?... (o ile pamiętam, to Wredna_Jędza jest zalogowana...) Raczej stwierdziłem parę oczywistości: 1. Styl określa człowieka 2. Wyraziłem zasłużone uznanie dla twoich zdolności śledczo-detektywistyczno- -wywiadowczych, 3. Chyba nie zaprzeczysz, że jesteś mistrzem w operowaniu bulwarowym językiem i okazywaniu braku szacunku dla adwersarza?... >Mizerny, ale jakiś poziom zawsze sobą prezentowałeś. Och, Mistrzu, nawet tak mizerny komplement z ust Najwyższego Autorytetu Moralno-Naukowego na tym forum - to dla mnie prawdziwy zaszczyt...))) Szczerze sie wzruszyłem...)) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: *** Sprawdźmy Cię w takim razie IP: *.escom.net.pl 14.09.06, 22:12 Skoro sam twierdzisz, iż "styl" zdradza autora, odpowiedz na proste pytanie: czy stary.troll to wredna? Liczę na Twoją katolicką uczciwość. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: stary.troll I kto tu żyje tylko sprawami forum :) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.09.06, 07:43 Ty, załosny chłopcze... Godzina 22, a ty dalej klepiesz... Ja, czy jak podejrzewasz wredna, jak widać mamy co robić popołudniu i wieczorami [i nas nie ma na forum], a ty biedaku co? Tylko forum ci zostaje... Odpowiedz Link Zgłoś
mg2005 Re: Sprawdźmy Cię w takim razie 15.09.06, 15:00 Gość portalu: *** napisał(a): > Skoro sam twierdzisz, iż "styl" zdradza autora, odpowiedz na proste pytanie: czy stary.troll to wredna? Hm, bardzo wątpię, ale nie mam takich zdolności detektywistyczno-śledczych jak Ty... Natomiast twój "styl" jest bardzo wyrazisty, jedyny w swoim rodzaju i nie do podrobienia...)) - stąd naturalne skojarzenie: "lutzek" - "***ek" - "***"... Czy "***ek" to też nie Ty?... > Liczę na Twoją katolicką uczciwość. Gdzie napisałem, że jestem katolikiem, że ciągle mi to przypisujesz?... To jakaś obsesja - jako "psycholog":) powinieneś się zdiagnozować... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: stary.troll Re: Sprawdźmy Cię w takim razie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.09.06, 15:15 Sam napisałeś, że wredna jesy ordynarna i wulgarna. Znajdź wulgaryzmy [mile widziane cytaty] w moich wypowiedziach. No czekam... Ale sie chyba nie doczekam... Odpowiedz Link Zgłoś
mg2005 " A imię jego czterdzieści i cztery"... 14.09.06, 18:18 Gość portalu: stary.troll napisał(a): > Mam jakies dziwne wrażenie, że albo ty masz solidną schizę, albo - podszywacza > Bo na forum wyjeżdża z nieprzeciętnymi obelgami i tekstami na poziomie żula spo > d > budy z piwem osobnik podpisujący się [swego czasu] lutzek, ostatnio "Kń by sie > uśmiał", a czasem tez tak jak ty - czyli trzy gwiazdki :-) Ujawnię jeszcze jedno "imię Bestii": "***ek" - forma pośrednia między 'Lutzek' a '***'... Odpowiedz Link Zgłoś
mg2005 Re: Dziwne pytanie, bo odpowiedz prosta. Konserwa 13.09.06, 19:44 piwi77 napisał: > Jest więc > nieufny wobec zmian, bo naruszają istniejący stan rzeczy. A może raczej - OSTROŻNY wobec zmiany tego ,co się sprawdziło, na to, co jeszcze nie zdążyło się sprawdzić? > Bez zmian zaś wszelki > postęp jest niemożliwy. Czyli zostaje zacofanie. To ciekawe, że wielu mieszkańców Korei Płn. chętnie by wróciło do zacofania... Odpowiedz Link Zgłoś
bodziot1 Re: Czy konserwatyzm musi prowadzić do zacofania? 13.09.06, 19:56 jEśLI JEST TO KONSERWATYZM W WYDANIU PIS-U I KOALICJANTóW TO TAK, ALE NA śWIECIE Są INNE PRZYKłADY Odpowiedz Link Zgłoś
mg2005 Czy konserwatysta jest wrogiem zmian?... 13.09.06, 22:15 Czy konserwatysta jest z zasady przeciwny rozwojowi nauki i techniki, czy jest przeciwny rozwojowi kraju, czy woli ,żeby społeczeństwo żyło w gorszych warunkach ,zamiast w lepszych ?... Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: Czy konserwatysta jest wrogiem zmian?... 13.09.06, 22:24 mg2005, czymże jest dla Ciebie konserwatyzm (poza niechęcią do gejów), co? Co jest dla Ciebie przeciwieństwem konserwatyzmu? Odpowiedz Link Zgłoś
mg2005 Re: Czy konserwatysta jest wrogiem zmian?... 13.09.06, 22:56 xtrin napisała: > mg2005, czymże jest dla Ciebie konserwatyzm (poza niechęcią do gejów), co? Hm, myślę, że definicja, którą przytoczyłaś, jest w miarę trafna... Wystarczy ,że ją głębiej przemyślisz - wtedy znajdziesz odpowiedź...)) (Czy już sprawdziłaś słówko "tradycja"?...) > Co jest dla Ciebie przeciwieństwem konserwatyzmu? Progresizm. Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: Czy konserwatysta jest wrogiem zmian?... 13.09.06, 23:17 > Hm, myślę, że definicja, którą przytoczyłaś, jest w miarę trafna... To dlaczego nie chcesz zgodzić się z tym co w niej było zawarte - niechęć do zmian? > Wystarczy ,że ją głębiej przemyślisz - wtedy znajdziesz odpowiedź...)) Ostatni raz odpowiadam na Twój post, jeżeli nie zmienisz tonu wypowiedzi. > (Czy już sprawdziłaś słówko "tradycja"?...) Tradycja dla mnie to zbiór wiedzy dawnych pokoleń. Jest dla mnie obiektywna, ani dobra ani zła. Odpowiedz Link Zgłoś
mg2005 Re: Czy konserwatysta jest wrogiem zmian?... 13.09.06, 23:42 xtrin napisała: >To dlaczego nie chcesz zgodzić się z tym co w niej było zawarte - niechęć do zm > ian? Do wszelkich zmian? > > > Wystarczy ,że ją głębiej przemyślisz - wtedy znajdziesz odpowiedź...)) > > Ostatni raz odpowiadam na Twój post, jeżeli nie zmienisz tonu wypowiedzi. Kiedy ja piszę sama prawdę...)) (patrz niżej) > > > (Czy już sprawdziłaś słówko "tradycja"?...) O właśnie. > > Tradycja dla mnie to zbiór wiedzy dawnych pokoleń. Jest dla mnie obiektywna, an > i > dobra ani zła. Proponuje jeszcze raz zweryfikować swój pogląd ze słownikiem... Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: Czy konserwatysta jest wrogiem zmian?... 14.09.06, 08:44 > Do wszelkich zmian? Do zmian. Nie do istoty zmiany, ale do zmiany per se. > > Tradycja dla mnie to zbiór wiedzy dawnych pokoleń. > > Proponuje jeszcze raz zweryfikować swój pogląd ze słownikiem... tradycja «ogół obyczajów, norm, poglądów, zachowań itp. właściwych jakiejś grupie społecznej, przekazywanych z pokolenia na pokolenie; też: ciągłość tych obyczajów, norm, poglądów lub zachowań» [PWN] No to proszę wskazać, w którym miejscu mój pogląd (bo proszę zauważyć, że wyrażałam tutaj mój pogląd na tradycję) kłóci się z definicją słownikową. Odpowiedz Link Zgłoś
mg2005 Re: Czy konserwatysta jest wrogiem zmian?... 14.09.06, 19:35 xtrin napisała: > > Do wszelkich zmian? > > Do zmian. Nie do istoty zmiany, ale do zmiany per se. Czyli akceptuje zmianę, ale się jej sprzeciwia ?... Coś to "za trudne" dla mnie... Może zechcesz to wyjaśnić szerzej... " Tradycja dla mnie to zbiór WIEDZY dawnych pokoleń. Jest OBIEKTYWNA , ani dobra ani zła " A to napisałaś w następnym poście: " tradycja - ogół obyczajów, norm, poglądów, zachowań itp. właściwych jakiejś grupie społecznej, przekazywanych z pokolenia na pokolenie; " Obyczaje, moralność, normy - to nie jest wiedza pokoleń, a tym bardziej wiedza obiektywna . Wiedza (naukowo-techniczna, o otaczającej rzeczywistości) dotyczy obiektywnych faktów, nie dotyczy "dobra i zła" - obyczaje, normy, moralność - dotyczą subiektywnych POGLĄDÓW (co 'dobre i złe'). Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: Czy konserwatysta jest wrogiem zmian?... 14.09.06, 22:20 > " Tradycja dla mnie to zbiór WIEDZY dawnych pokoleń. > Jest OBIEKTYWNA , ani dobra ani zła " > > A to napisałaś w następnym poście: > > " tradycja - ogół obyczajów, norm, poglądów, zachowań itp. właściwych jakiejś > grupie społecznej, przekazywanych z pokolenia na pokolenie; " > > Obyczaje, moralność, normy - to nie jest wiedza pokoleń, a tym bardziej wiedza > obiektywna . Wiedza (naukowo-techniczna, o otaczającej rzeczywistości) dotyczy > obiektywnych faktów, nie dotyczy "dobra i zła" - obyczaje, normy, moralność - > dotyczą subiektywnych POGLĄDÓW (co 'dobre i złe'). Być może odpowiedniejszym określeniem byłoby "zbiór doświadczeń", jakkolwiek doświadczenie to też rodzaj wiedzy przecież. Co do obiektywności - ciekawie wybiórczo zacytowałeś. Nie napisałam, że "tradycja jest obiektywna", ale że "DLA MNIE jest obiektywna". Jest dla mnie pojęciem neutralnym, nie wiem jak jaśniej to wytłumaczyć. Odpowiedz Link Zgłoś
mg2005 Re: Czy konserwatysta jest wrogiem zmian?... 16.09.06, 19:43 xtrin napisała: > Być może odpowiedniejszym określeniem byłoby "zbiór doświadczeń", jakkolwiek > doświadczenie to też rodzaj wiedzy przecież. Tradycja to nie jest "zbiór wiedzy i doświadczeń", to zbiór poglądów wynikających z interpretacji wiedzy - tworzący nasz system aksjologiczny ( m.in. etykę, obyczaje). Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: Czy konserwatysta jest wrogiem zmian?... 16.09.06, 20:23 Dla mnie tradycja ma wartość nie poprzez poglądy - bo te potrafię sobie wyrobić sama - ale właśnie jako nośnik wiedzy. Odpowiedz Link Zgłoś
mg2005 Re: Czy konserwatysta jest wrogiem zmian?... 16.09.06, 22:46 xtrin napisała: > Dla mnie tradycja ma wartość nie poprzez poglądy - bo te potrafię sobie wyrobić > sama - ale właśnie jako nośnik wiedzy. No cóż, to masz jakieś prywatne rozumienie tego terminu, odbiegające od ogólnie obowiązującego... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: omnipotentny Re: Czy konserwatysta jest wrogiem zmian?... IP: *.cn.com.pl 14.09.06, 21:25 > To dlaczego nie chcesz zgodzić się z tym co w niej było zawarte - niechęć do zm > ian? konserwatyzm to CHĘĆ do zmian, ale na drodze ewolucji, a nie rewolucji (upraszczajac do maksimum). to chęć dokonywania logicznych zmian w oparciu o logiczne, wyważone, ugruntowane poglądy Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ateista kler dopiero w 1820 roku uznal, ze ziemia krąży:-) IP: *.static.korbank.pl 13.09.06, 22:31 wokol slonca... potrzebowali 400-500 lat by sie przyznac do zbrodni inkwizycji... itp itp zatem konserwatyzm z natury jest gowniany :-) pozdrawiam wszystkich wolnych od zabobonów ;-) ateista Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: omnipotentny gdyby nie kler ziemia delej byłaby płaska IP: *.cn.com.pl 14.09.06, 21:27 albowiem kopernik był księdzem Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Paweł z Gdańska Re: Czy konserwatyzm musi prowadzić do zacofania? IP: *.chello.pl 13.09.06, 22:47 Co to jest postęp? To samo zjawisko dla Kowalskiego jest postępem a dla Nowaka powrotem do czasów barbarzyńskich. Czasy jedynie słusznego postępu i jedynie słusznych idei (oczywiście postępowych) chyba wystarczająco się skompromitowały. Najbardziej postępowy był Związek Radziecki. Odpowiedz Link Zgłoś
virus24 Jest jedynie słuszna idea 13.09.06, 23:07 Cytuję> Ein Volk, ein Reich, zwie Katschoren. Und ein Qń Posdroofka Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Paweł z Gdańska Re: Jest jedynie słuszna idea IP: *.chello.pl 14.09.06, 15:25 Jestem szczerze mówiąc trochę zdegustowany. W co drugim poście wyłażą frustracje tyczące się sytuacji politycznej - dotyczy to wszystkich for. Mam wrażenie, że fora w Wyborczej służą do odreagowania frustracji. Jestem z Gdańska i naturalnym wyborcą PO. Ale twierdzenie, że PiS robi zamach na demokrację jest niezrozumieniem tego co się dzieje. Zaryzykuję tezę w przeciwieństwie do frustratów z PO, którzy oczywiście uważają się za lepszych, że wynik wyborów wskazuje na dużą dawkę zdrowego rozsądku w społeczeństwie. Platforma jest dla mnie klasycznym wytworem marketingu (tu politycznego) i ludzie mimo olbrzymiej podatności na różnego rodzaje manipulacje tutaj nie dali się zwieść. Zauważcie jak zmasowany atak propagandowy trwał przed wyborami i trwa nadal za PO a przeciw PiS - wskazujący właśnie jaka to myśl/idea albo co innego jeszcze jest jedynie słuszne i wypada głośić. PO nie pogodziło się z porażką - brak klasy. Kluczem do zrozumienia co się stało jest wywiad z Komorowskim w Radiowej Trójce rano dzień po wyborach - mieliśmy obraz dziecka które ma pretensje, że ktoś zabrał mu zabawki i powinien oddać po przecież są jego - pełna amatorszczyzna. Dzisia sam stwierdzam, że dażyłem PO nieuzasadnionym zaufaniem. Znam osobiście Tuska. Jaka jest między Nim a Kaczyńskim różnica? Kaczyński ma poglądy i można się z nimi zgodzić lub nie, można nawet je zwalczać. Jest konkretnym facetem o konkretnych poglądach. Tusk natomiast jakie ma poglądy okaże się po 10 rano jak doradcy przeczytają wyniki sondaży i wymodzą co będzie dobrze odebrane w mediach. Trochę się rozpisałem, czyżbym był sfrustrowany poziomem epitetów pod adresem PiS ale też i pod adresem PO. Proponuję trochę szacunku dla osób o odmiennym punkcie widzenia. Uważanie kogoś za głupiego/durnia/idiotę dlatego że ma inne pioglądy jest żenujące. Na tym opiera się każda dyktatura - następnym etapem jest eliminacja przeciwników bo to przecież głupcy/idioci/durnie a my z racji naszych poglądów jesteśmy lepsi. Odpowiedz Link Zgłoś
mg2005 Czy ta dyskusja ma sens?... 13.09.06, 23:10 Gość portalu: Paweł z Gdańska napisał(a): > Co to jest postęp? Właśnie miałem o tym napisać. Postęp to zmiana , w wyniku której więcej zyskujemy niż tracimy. A to oznacza, że 'postęp' nie jest kategorią obiektywną, ale subiektywną (zależną od naszego systemu aksjologicznego). Np. małżeństwa homoseksualne - dla progresisty to postęp, dla konserwatysty - regres. Czy naturyzm, ekofilia, rolnictwo ekologiczne - to postęp czy cofanie się?... A więc- co jest postępem, a co zacofaniem - to zależy od naszego światopoglądu. Głupi jest też pogląd wyznawany bezkrytycznie przez niektórych na tym wątku, że zmiana z zasady jest lepsza od braku zmiany ("Kto stoi , ten się cofa") Często lepiej poczekać i uczyć się na błędach innych...)) Odpowiedz Link Zgłoś
bigosiakk Do omnipotenta może przeczyta 14.09.06, 01:58 Miało być merytorycznie, jednakże z każdym Twoim postem dochodziłem do wniosku że polemika z Tobą nic nie da...Tobie poprostu potrzebna jest kobieta...Więc obiecaj mi że przed odpisaniem na tego posta pójdziesz sobie do klubu, restałracji, dyskoteki, kawiarni czy nawet biblioteki publicznej, zagadaj jakąś fajna dziewczynę, kobietę. Dalej to już zadziała to Twoje "prawo natury" a Ty bedziesz widział co masz robic, bo to będzie "jedyne słuszne". Nastepnego ranka przeczytaj wszystkie książki które do tej pory czytałeś(bo niewątpliwie oczytany jesteś) i wreszcie zrozumiesz co w nich jest napisane. Potem wejdz na to forum i uczciwie przyznaj sie do tego że błądziłeś...A my (zwykli ludzie) którzy wiedzą że życia się nie całkuje, nie interpretuje i nie da się go zbadać wziernikiem, poklepiemy Cie po plecach. Ps. Ja osobiście polecam Biblitekę Śląską lub komunikacje miejską Ps2. Nie zapomnij rano gdy pójdziesz po bułki powiedziec dzień dobry sąsiadowi (1200zł) i uśmiechnąć się do Pani w Biedronce(740zł), nawet jeśli bedzie pochmurno i ponuro. A zabaczysz że te kwoty przy ludziach w Ps2 to wynik konserwy którą reprezentujesz i której bronisz... Z wyrazami uszanowania student 4 roku studiów dziennych PŚ ciągnący w semestrze 2 prace a przez wakacje 3, który pomimo 24 letniej indoktrynacji ze strony kościoła, oświaty, ostatnimi czasy rządu i oszołomów na forach nie pojmuje ideii konserwatyzmu zarówno ekonomicznego jak i moralno-światopoglądowego... Odpowiedz Link Zgłoś
mlynek_kawowy Krótkie pytanie 14.09.06, 04:59 Krótkie pytanie drogi bigosiakku: gdzie uciekają wszyscy Ci nasi rodacy? Czyżby do WB i Irlandii, a kto może do USA? Czyż nie jest prawdą, że te kraje w porównaniu z "postępowymi" Niemcami czy Francją są ostoją konserwatyzmu? Przy czym przez konserwatyzm rozumiem stary dobry kapitalizm. Widzisz, ta pani z Biedronki już wybrała gdzie jej lepiej, i Twoje argumenty ad personam nic tu nie zmienią... Nie wiem również czy zauważyłeś drogi bigosiakku, że pomiędzy 1945-1989 panował w Polsce postępowy (a jakże!) komunizm, później dokonano pewnych zmian, ale niestety zanim na dobre się zaczęło juz sie skończyło: kolejno były rządy Olszewskiego (gospodarczo: lewica), SLD (lewica), AWS (polityczna przybudówka związków zawodowych=lewica), ponownie SLD, a teraz rządzą socjaliści. Nie wiem dlaczego wszyscy błędnie utożsamiają konserwatyzm ze stagnacją. Zgodnie takim podejściem, konserwatysta w 1989 powinien bronić centralnie planowanej gospodarki. To przecież absurd! Konserwatyzm niejedno ma imię, podobnie jak liberalizm czy socjalizm. Konserwatyzm w różnych krajach może oznaczać różne rzeczy. Można też mieć poglądy konserwatywne odnośnie stosunków społecznych i liberalne odnośnie gospodarki (i vice versa). Można być nawet konserwatystą i ateistą jednocześnie, choć wyobraźnia co poniektórych katolikofobów już tego chyba nie ogarnia... Dążenie do zmian dla samych zmian to głupota. Czy powinniśmy zmienić zasadę "nie zabijaj" w imię postępu i żeby nie było nudno? Czy powinniśmy zalegalizować pedofilię i zobaczyć co się wydarzy? Pewne wartości są fundamentami cywilizacji ludzkiej, czy to, że pozostają niezmienne przez tysiąclecia jest oznaką naszej mądrości czy konserwatyzmu? Skoro hasło "kto stoi w miejscu ten się cofa" może obowiązywać w każdej dziedzinie życia, to w przypadku etyki i moralności jesteśmy chyba na etapie dinozaurów? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ant Re: Krótkie pytanie IP: *.adsl.inetia.pl 14.09.06, 19:57 jak ktoś grabił przez stulecia pół świata to może sobie teraz pozwolic na na emigrantów z polski, a nawet KONSERWATYZM !!! :)) co ty porównujesz ?? kolonie watykanu do kraju kolonialistów ?? chłopie hamuj bo piach !! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: whatever Re: Krótkie pytanie IP: *.chello.pl 14.09.06, 22:12 Francja też gabiła, panie mądralo hamuj bo piach... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: omnipotentny oczywiście że przeczyta IP: *.cn.com.pl 14.09.06, 21:52 bigosiakk napisał: > Miało być merytorycznie, jednakże z każdym Twoim postem dochodziłem do wniosku > że polemika z Tobą nic nie da...Tobie poprostu potrzebna jest kobieta...Więc > obiecaj mi że przed odpisaniem na tego posta pójdziesz sobie do klubu, > restałracji, dyskoteki, kawiarni czy nawet biblioteki publicznej, zagadaj jakąś > > fajna dziewczynę, kobietę. Dalej to już zadziała to Twoje "prawo natury" a Ty > bedziesz widział co masz robic, bo to będzie "jedyne słuszne". Nastepnego ranka > > przeczytaj wszystkie książki które do tej pory czytałeś(bo niewątpliwie > oczytany jesteś) i wreszcie zrozumiesz co w nich jest napisane. Potem wejdz na > to forum i uczciwie przyznaj sie do tego że błądziłeś...A my (zwykli ludzie) > którzy wiedzą że życia się nie całkuje, nie interpretuje i nie da się go zbadać > > wziernikiem, poklepiemy Cie po plecach. > Ps. Ja osobiście polecam Biblitekę Śląską lub komunikacje miejską > Ps2. Nie zapomnij rano gdy pójdziesz po bułki powiedziec dzień dobry sąsiadowi > (1200zł) i uśmiechnąć się do Pani w Biedronce(740zł), nawet jeśli bedzie > pochmurno i ponuro. > A zabaczysz że te kwoty przy ludziach w Ps2 to wynik konserwy którą > reprezentujesz i której bronisz... > Z wyrazami uszanowania student 4 roku studiów dziennych PŚ ciągnący w semestrze > > 2 prace a przez wakacje 3, który pomimo 24 letniej indoktrynacji ze strony > kościoła, oświaty, ostatnimi czasy rządu i oszołomów na forach nie pojmuje > ideii konserwatyzmu zarówno ekonomicznego jak i moralno-światopoglądowego... przygnębiające jest to, że bronisz systemu - lwa - kapitalizmu, który pożera ciebie, mnie, panią w biedronce i pana motorniczego. stoisz po stronie tych, którzy właśnie niestety nie poklepią ciebie i mnie, zwykłych ludzi, po plecach, bo zbyt ich pochłania zarzadzenie swoimi 15 firmami i 8 kontami bankowymi. pomimo tego życzę powodzenia Odpowiedz Link Zgłoś
gobi03 konserwatyzm przyczyną bogactwa 14.09.06, 08:49 oczywiście - nie jedyną. Wyobraźmy sobie dwie rodziny: w jednej wymienia się meble co dwa lata, a w drugiej co dwa pokolenia. Który ród będzie bogatszy? Ten, który zamiast na "nowinki" wydaje pieniądze na inwestycje przynoszące dochód. Weźmy dwa państwa: w jednym urządza się rewolucje, a w drugim rządy są stabilne. Które będzie bogatsze? To, które ma zdolność akumulacji kapitału. Odpowiedz Link Zgłoś
kifaru24 Re: Czy konserwatyzm musi prowadzić do zacofania? 14.09.06, 09:09 Wracam na chwile do tematu malzenstwa, bo wiele dziwnych i nieprawdziwych rzeczy zostalo tu powiedzianych. 1.To nie poligamia poprzedzala monogamie. Bylo dokladnie odwrotnie. Pierwsze spolecznosci zbieracko-lowieckie, sprzed udomowienia zwierzat i poczatku uprawy roli byly scisle monogamiczne. Tak wiec MONOGAMIA jest NAJSTARSZA forma malzenstwa. 2. Poligamia jest tez zwiazkiem kobiety i mezczyzny. Jest to malzenstwo wielokrotne tego samego mezczzny i za kazdym razem innej kobiety. Tyle obrzedow zawarcia zwiazku ile kobiet, a wiec nie jest to zwiazek jednego mezczzzny i kulku kobiet naraz, ale kilka zwiazkow tego samego mezczyzny z za kazdym razem inna kobieta. 3. Zeby dopelnic obrazu dodajmy, ze w niektorych krajach Azji istanieje tak zwana poliandria, czyli jedna kobieta posiada kilku mezow. 4. Zeby byc zupelnie realistycznym dodajmy, ze poligamia dotyczyla zawsze tylko niewielkiego procentu osob. Wynika to ze zwyklego rachunku. Gdyby kazdy mezczyzna chcial miec 2 zony, wowczas liczba kobiet w spolecznosci musialaby byc dwa razy wieksza niz mezczyzn. W zadnej kulturze nie ma az tak ekstremalnych proporcji. Mezczyzn czesciej wczesniej umieraja i ulegaja wypadkom, ale tez rodzi sie ich wiecej. 5. Poligamia nie ma nic wspolnego z zaspokojeniem meskich zadz. Wrecz przeciwnie. W wielu kulturach byla to preferowana (choc rzadka) forma poniewaz zaspokajala przede wszystkim potrzeby kobiety: emocjonalne, seksualne, ekonomiczne i potrzebe posiadania legalnego potomstwa. Mezczyzna oczywiscie zyskiwal na prestizu, zwiekszoznej ilosci rak do pracy i ilosci dzieci, ale to glownie kobieta na tym zyskiwala. Bez meza kobieta byla na utrzymaniu ojca, bez mozliwosci zaspokojenia swych innych potrzeb. Byl to dramat zyciowy. Tak wiec poligamia nie byla dowodem na zacofanie, ale wlasnie troske spolecznosci o zaspokojenie potrzeb jak najwiekszej liczby osob. 6. Oczywiscie czym innym bylo malzenstwo w kulturach tradycyjncyh a czym innym jest w kulturze wspolczesnej, w ktorej zaangazowanie osobiste i milosc romantyczna maja pierwszoplanowe znaczenie. W kulturach tradycyjnych malzenstwo bylo zawierane glownie w celach ekonomicznych, co nie znaczy, ze nie tworzyla sie miedzy malzonkami po pewnym czasie bardzo silna wiez. Milosc romantyczna to wynalazek XIX-wieczny. 7. Zwiazki homoseksualne wystepowaly w niektorych kulturach i byly spolecznie aprobowane. Nie jest to wiec dla ludzkosci ani zadna nowosc ani dowod postepu. Przywolajmy tu przyklad hinduskich hijra. Wszedzie jednak stanowily margines a nie alternatywe dla heteroseksualnego malzenstwa monogamicznego. 8. Trudno odnosic pojecie zacofania czy postepu do sfery obyczajowej. Jak malzenstwo monogamiczne moze byc postepowe, skoro jest najstarsza forma malzenstwa? Jak moze byc dowodem uwstecznienia skoro jest dominujaca forma przez caly czas trwania historii i nie ma do dzis alternatywy. Inne formy malzenstwa stanowia tylko margines. Sfera obyczajowa nie podlega, moim zdaniem wartosciowaniu typu postep- zacofanie. Odpowiedz Link Zgłoś
terence Re: Czy konserwatyzm musi prowadzić do zacofania? 14.09.06, 15:09 jak czytam blog wierzejskiego to stwierdzam że musi! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Paweł z Gdańska Re: Czy konserwatyzm musi prowadzić do zacofania? IP: *.chello.pl 14.09.06, 15:32 Jestem szczerze mówiąc trochę zdegustowany. W co drugim poście wyłażą frustracje tyczące się sytuacji politycznej - dotyczy to wszystkich for. Mam wrażenie, że fora w Wyborczej służą do odreagowania frustracji. Jestem z Gdańska i naturalnym wyborcą PO. Ale twierdzenie, że PiS robi zamach na demokrację jest niezrozumieniem tego co się dzieje. Zaryzykuję tezę w przeciwieństwie do frustratów z PO, którzy oczywiście uważają się za lepszych, że wynik wyborów wskazuje na dużą dawkę zdrowego rozsądku w społeczeństwie. Platforma jest dla mnie klasycznym wytworem marketingu (tu politycznego) i ludzie mimo olbrzymiej podatności na różnego rodzaje manipulacje tutaj nie dali się zwieść. Zauważcie jak zmasowany atak propagandowy trwał przed wyborami i trwa nadal za PO a przeciw PiS - wskazujący właśnie jaka to myśl/idea albo co innego jeszcze jest jedynie słuszne i wypada głośić. PO nie pogodziło się z porażką - brak klasy. Kluczem do zrozumienia co się stało jest wywiad z Komorowskim w Radiowej Trójce rano dzień po wyborach - mieliśmy obraz dziecka które ma pretensje, że ktoś zabrał mu zabawki i powinien oddać po przecież są jego - pełna amatorszczyzna. Dzisia sam stwierdzam, że dażyłem PO nieuzasadnionym zaufaniem. Znam osobiście Tuska. Jaka jest między Nim a Kaczyńskim różnica? Kaczyński ma poglądy i można się z nimi zgodzić lub nie, można nawet je zwalczać. Jest konkretnym facetem o konkretnych poglądach. Tusk natomiast jakie ma poglądy okaże się po 10 rano jak doradcy przeczytają wyniki sondaży i wymodzą co będzie dobrze odebrane w mediach. Trochę się rozpisałem, czyżbym był sfrustrowany poziomem epitetów pod adresem PiS ale też i pod adresem PO. Proponuję trochę szacunku dla osób o odmiennym punkcie widzenia. Uważanie kogoś za głupiego/durnia/idiotę dlatego że ma inne pioglądy jest żenujące. Na tym opiera się każda dyktatura - następnym etapem jest eliminacja przeciwników bo to przecież głupcy/idioci/durnie a my z racji naszych poglądów jesteśmy lepsi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Paweł z Gdańska Jeszcze jedna kwestia! IP: *.chello.pl 14.09.06, 16:24 Jeszce jedna kwestia. Jestem niewierzący (ale nie ateistą), ale trudno mi nie polemizować z niektórymi wyywodami na temat roli kiościoła w społeczeństwie. Zacytuję (dość swobodnie) tu słowa Goebbelsa jeśli się nie mylę z 1935 roku, że największą przeszkodą w budowie NOWEGO CZŁOWIEKA jest Kościół. Podobny pogląd zapewne wyznawał i Lenin i Stalin itp. Często zastanawiam się czym różnią się "wojujący ateiści od np. o. Ryczyka albo Wierzejskiego. Stwierdzam, że niczym. Mentalnośc ta sama, inne tylko hasła. Mam wrażenie, że postawa "jestem ateistą" jest jak wyznanie wiary, JEST WIARĄ W ATEIZM!!! Wracając do istoty wątku. Zmiana nie oznacza kroku do przodu, oznacza tylko zmianę. Jeśli zmiana dla kogoś jest krokiem do tyłu, to czy stanie w miejscu jest dla tego kogoś "krokiem do przodu" - zabawne prawda. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lilimeye Re: Jeszcze jedna kwestia! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.06, 21:37 Gość portalu: Paweł z Gdańska napisał(a): Mam > > wrażenie, że postawa "jestem ateistą" jest jak wyznanie wiary, JEST WIARĄ W > ATEIZM!!! A czym może być innym? Przecież ateizm jest wiarą w nieistnienie boga/ów. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: whatever Re: Jeszcze jedna kwestia! IP: *.chello.pl 14.09.06, 22:15 Nie wrzucaj wszystkich ateistów do jednego worka, bo inaczej popełaniasz ten sam błąd, co ci co wypisują głupoty o "katolach". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Paweł z Gdańska Re: Jeszcze jedna kwestia! IP: *.chello.pl 14.09.06, 23:12 Masz rację. Miałem na myśli tzw. "wojujący ateizm" - czyli wszystkiemu winny kościół. Czym się różnią od Rydzyka, Wierzejskiego itp. Odpowiedz Link Zgłoś
katrina_bush Czy konserwa może być świeża ? 14.09.06, 21:02 Czy konserwa może być świeża ? Czy woda może być sucha ? Odpowiedz Link Zgłoś
smoczyca.spod.wawelu Jeśli wyprodukowana np. wczoraj 15.09.06, 07:37 to raczej zbyt stara nie jest... Odpowiedz Link Zgłoś