willx
21.10.06, 12:48
Jakbym sam tego nie zobaczył i nie usłyszał, to bym nie uwierzył. Jadę sobie
autobusem miejskim, koło mnie stoją dwie dziewczynki, mają na pewno nie
więcej niż 10, no może z 11 lat. Jadą (chyba) bez żadnych rodziców czy
opiekunów. Jedna zwraca uwagę wyglądem - ubrana prawie jak tipsiara z
dyskoteki - w obcisłe spodnie, kozaczki na małym obcasiku, jakąś bluzkę,
druga ubrana zupełnie normalnie - w polar i spódnicę. I ta wyzywająco ubrana
mówi głośno (wszyscy wokół słyszą) do drugiej:
"Ach, no czegóż mi więcej potrzeba w życiu. Jestem teraz taka zakochana...".
To już trochę mnie i sąsiadów rozbawiło. Ale nic - zaraz koleżanka pyta ją
coś szeptem, na co ta:
"Ach, czemuż wy wszyscy pytacie mnie o imię, jakby to było najważniejsze.
Czemu nikt mnie nie spyta jaki on ma charakter, a on mi cytuje Małego
Księcia..."
Po chwili rozmowa schodzi na właściwości komórek i i-podów. I-pod (wyjęty z
torebki i dokładnie okazany wszystkim wokół) okazał się "szajsowaty", bo
trzyma tylko 24 godziny gdy się gra non stop. "A twój i-pod, ile trzyma? Ach
tak, ty nie masz, bo jesteś biedna."
Ludzie, zwracajcie czasem uwagę na swoje dzieci, oszczędźcie im i sobie
wstydu... A jak już tak je wychowujecie to woźcie je swoimi meśkami i
beemkami a nie ikarusem...