Dodaj do ulubionych

Bezdzietne z WYBORU związki heteroseksualne

30.10.06, 17:21
Witajcie Forumowicze. Niedawno po raz kolejny spotkałam się z opinią, że "związki bez dzieci mają
małe szanse, chyba, że facet ma już z poprzedniego związku". No co to za pomysł!?.... też tak
sądzicie?.... Czy sensem bycia z mężczyzną (czy kobietą, jeśli jest się facetem) jest tylko i wyłącznie
rozmnażanie się??.... czy aby nie jest to ciut za proste i prymitywne?..... Osobiście jestem zdania, że
jest się z drugą osobą, ponieważ się ją kocha i tyle. Nie zawsze musi to oznaczać, że pragnie się
mieć z tym człowiekiem potomstwo (tzn. w ogóle z kimkolwiek). Czy sami znacie pary - szczęśliwe
pary, dodam - które dzieciaków mieć nie chciały i dobrze im się z tym żyje?... czy jednak presja
społeczeństwa na "dzieciatość" oraz "tradycyjny model rodziny" wygrywa, i prędzej czy później i tak
wszyscy te dzieci mają?...

Na koniec chcę zaznaczyć, że nie jestem zagorzałą zwolenniczką ani jednego, ani drugiego ze
wspomnianych wyżej przykładów. Po prostu niech każdy żyje, jak chce. :-)

Pozdrawiam i czekam na wypowiedzi!
Obserwuj wątek
    • nancyboy Re: Bezdzietne z WYBORU związki heteroseksualne 30.10.06, 17:23
      Instynkt macierzyński (ojcowski) może być silny albo słaby. To od nas nie zależy.
      • Gość: ferment Re: Bezdzietne z WYBORU związki heteroseksualne IP: *.chello.pl 30.10.06, 17:37
        Starość zweryfikuje nasze życie.
        Wtedy dowiemy się, czy czynione przez nas dzieła, w tym dzieci, przyniosły sens
        naszemu życiu.
        Mieć dzieci, a wychować je właściwie ro nie jest jednoznaczne. Ludzie przeważnie
        bronią zcynionych przez siebie wyborów. Trudno jednoznacznie stwierdzić, czy
        dzieci trzeba mieć.
        Moje doświadczenie życiowe wykazuje, że dzieci mieć warto, by móc z kimś bliskim
        pgadać o wielu sprawach w taki sposób, w jaki z nikim innym nie da się. Być w
        rodzinie to inne bycie, niż bycie wśród nawet bardzo bliskich znajomych.
        Gdybym wybierał po raz drugi, jeszcze raz wybrałbym życie z dziećmi.
        • nancyboy Re: Bezdzietne z WYBORU związki heteroseksualne 30.10.06, 17:47
          A zatem decydując się na dzieci oczekujesz, że one będą z Tobą?
          • Gość: ferment Re: Bezdzietne z WYBORU związki heteroseksualne IP: *.chello.pl 30.10.06, 17:54
            > nancyboy napisał:

            > A zatem decydując się na dzieci oczekujesz, że one będą z Tobą?<

            Tak, w bardzo ogólnym pojęciu. Nawet jak odejdą z domu, to będą z nami. Będą z
            wizytą z pomocą, z ciekawą informacją. Osobiście, przez telefon, przez internet.
            Mam taka nadzieję. Są dorosłe i mam podstawy, by wierzyć, że będą zawsze z nami.
            tak, jak i ja byłem/jestem ze swoimi rodzicami.
            • nancyboy Re: Bezdzietne z WYBORU związki heteroseksualne 30.10.06, 17:57
              To trochę egoistyczne. A co, jeśli dziecko stwierdzi - słusznie czy nie, to inna
              sprawa - że rodzic nie jest najlepszym towarzystwem dla niego?
              • Gość: ferment Re: Bezdzietne z WYBORU związki heteroseksualne IP: *.chello.pl 30.10.06, 18:26
                > nancyboy napisał:

                > To trochę egoistyczne.<

                Na czym polega ten egoizm?

                A co, jeśli dziecko stwierdzi - słusznie czy nie, to inn
                > a
                > sprawa - że rodzic nie jest najlepszym towarzystwem dla niego?<

                A co? czy można to przewidzieć? Będzie rozczarowanie. Warto ryzykować.
                Wychowanie dzieci to duży trud, ale też dużo radości.
                Mozna przewidzieć pustkę, gdy dzieci nie ma. Takiej pustki nikt i nic nie zapełni.
                • nancyboy Re: Bezdzietne z WYBORU związki heteroseksualne 30.10.06, 18:35
                  > Na czym polega ten egoizm?
                  Przecież napisałem - wymagasz od dzieci, żeby z Tobą były, bez względu na to, co
                  one o tym sądzą.

                  > A co? czy można to przewidzieć? Będzie rozczarowanie. Warto ryzykować.
                  > Wychowanie dzieci to duży trud, ale też dużo radości.
                  Ja powiem tak - warto mieć dzieci a jeszcze lepiej, jak się je nie traktuje jako
                  zapychaczy pustki.
                  • Gość: ferment Re: Bezdzietne z WYBORU związki heteroseksualne IP: *.chello.pl 30.10.06, 18:50
                    > nancyboy napisał:


                    > Przecież napisałem - wymagasz od dzieci, żeby z Tobą były, bez względu na to, c
                    > o
                    > one o tym sądzą.<

                    Co sądzą? Jak dotąd nie potrezbuję wymagać, bez względu... Mieszkamy razem,
                    gadamy, śmijemy sie. Zyjemy razem. Gdy odejdą "na swoje" dowiem sie, czy bawi
                    ich moja obecność w ich zyciu. Dlaczego mam przewidywac, że nie będą chcieli
                    sie ze mną, nami kontaktować. Teraz żyjemy, potem zobaczymy, jak będzie. Z tego
                    powodu, że może nie być dobrze, mam sie pozbawić radości wychowywania, bycia z
                    dziećmi. Nie jestem psychicznym masochistą.


                    > Ja powiem tak - warto mieć dzieci a jeszcze lepiej, jak się je nie traktuje jak
                    > o
                    > zapychaczy pustki.<

                    O pustce to możemy rozmawiać w przyszłości, gdy gbędziemy starzy. Teraz, mając
                    różnorodne zaiteresowania tej pustki nie odczuwam. Wiem, że w przyszłości m0oże
                    się pojawić. Moje oczekiwania od dzieci, że będą przy mnie mogą zawieść. Mogą.
                    Nie musza.
                    Na szczęście w rodzinie moich dzieci wzorzec jest taki, że to właśnie dzięki
                    dzieciom starośc naszych bliskich jest uśmiechnięta. Bo są dorosłe dzieci, bo są
                    wnuki. Jak dotąd to się udaje.
        • jotkajot49 Re: Bezdzietne z WYBORU związki heteroseksualne 30.10.06, 20:45
          >Moje doświadczenie życiowe wykazuje, że dzieci mieć warto, by móc z kimś bliskim
          >pgadać <
          To mi przypomina taki dowcip: Leżący na łożu śmierci facet wzywa do siebie żonę
          z dziećmi i ostatkiem sił oznajmia: - Nigdy nie chciałem się żenić i mieć dzieci,
          ale wszyscy namawiali mówiąc: - jak będziesz umierał to nie będzie kto miał ci
          szklanki wody podać...A mnie się teraz, k..wa, wcale nie chce pić!


          • Gość: ferment Re: Bezdzietne z WYBORU związki heteroseksualne IP: *.chello.pl 31.10.06, 16:41
            >..A mnie się teraz, k..wa, wcale nie chce pić!<

            A jak się zachce?
            >
    • Gość: upierdliwa Re: Bezdzietne z WYBORU związki heteroseksualne IP: *.bochnia.pl 30.10.06, 17:30
      jestem w stanie uwierzyc, ze istnieja pary, ktore kochaja sie, a jednak dzieci
      po prostu nie chca miec. ale osobiscie z takim przypadkiem sie nie zetknelam.
      odkladanie mysli o potomstwie na potem, czekajac na lepsza sytuacje np.
      finansowa, owszem. ale totalny brak checi posiadania potomstwa kiedykolwiek z
      ukochanym partnerem/ukochana partnerka - nie znam takich.
      znam nawet przypadek wrecz przeciwny - u znajomej zdiagnozowano powazna
      chorobe, przy ktorej urodzenie dziecka wiaze sie z pewnym ryzykiem, ona jednak
      na tyle chciala miec z mezem choc jedno dziecko, ze zaryzykowala. i ma :)
    • autenty To jest nienormalne 30.10.06, 18:10
      kotopodobna2 napisała:
      > Witajcie Forumowicze. Niedawno po raz kolejny spotkałam się z opinią, że "związ
      > ki bez dzieci mają
      > małe szanse, chyba, że facet ma już z poprzedniego związku". No co to za pomysł
      > !?.... też tak

      Zwiazki heteroseksualne bez dzieci to sa zwiazki nienormalne. I jeszcze gorsze
      od homoseksualnych, ci przynajmniej nie moga, nawet jakby chcieli. Bezdzietne
      zwiazki heteroseksualne powinny placic wysokie bykowe.
      • kotopodobna2 Re: To jest nienormalne 30.10.06, 18:19
        Dobre sobie. A za co to "bykowe"??.... za to, ze sie kochaja i chca byc z soba, bez posiadania
        potomstwa? czy mieliby placic moze na dzieci innych par??.... przeciez to wybor indywidualny. Ci, co sie
        na dzieci decyduja jednoczesnie w domniemaniu zgadzaja sie ponosic koszta - materialne i nie tylko -
        ich wychowania. Wiec pytam - za co ta kara?... a moze "ku pokrzepieniu serc" par dzieciatych i nieco
        umeczonych tym faktem i zyciem?.... ;-)
        • Gość: ferment Re: bykowe to podatek IP: *.chello.pl 30.10.06, 18:34
          Bukowe to podatek. Za nieposiadanie dzieci. Za wygodę życia bezdzietnego.

          To te dzieci innych par będą kiedyś w przyszłości stanowić społeczeństwo, w
          którym starzy bezdzietni będą korzystać z "usług" i obecności dzieci innych par,
          które w te dzieci, ich rozwój inwestowały, niekiedy kosztem dużych wyrzeczeń.
          Obecnośc dzieci w społeczeństwie to trwanie biologiczne narodu. Biologiczne ale
          i intelektualne, kulturalne i inne "-alne".
          • nancyboy Re: bykowe to podatek 30.10.06, 18:37
            A ja uważam, że "dzietni" na starość będą mieli wygodniejsze życie niż
            bezdzietni, właśnie ze względu na pomoc dzieci. Więc argument 'starzy bezdzietni
            będą korzystać z "usług" i obecności dzieci innych par' uważam za błędny.
            • Gość: ferment Re: bykowe to podatek IP: *.chello.pl 30.10.06, 18:52
              > nancyboy napisał:

              > A ja uważam, że "dzietni" na starość będą mieli wygodniejsze życie niż
              > bezdzietni, właśnie ze względu na pomoc dzieci. Więc argument 'starzy bezdzietn
              > i
              > będą korzystać z "usług" i obecności dzieci innych par' uważam za błędny.<

              Moze i błędny. Jednak to żyjące dxzieci innych par będą zapewniać byt ludziom
              starym, w tym bezdzietnym. Tu nie jest ważne, jakie zycie będą wieść pary mające
              dziś dzieci.
              • Gość: upierdliwa Re: bykowe to podatek IP: *.bochnia.pl 30.10.06, 18:55
                Gość portalu: ferment napisał(a):

                >
                > Moze i błędny. Jednak to żyjące dxzieci innych par będą zapewniać byt ludziom
                > starym, w tym bezdzietnym. Tu nie jest ważne, jakie zycie będą wieść pary
                mając
                > e
                > dziś dzieci.


                jasne, najpierw kaz rodzicom podpisac jakis cyrograf, ze ich dzieci nie beda
                wtedy same zyc z zasilku albo zapewniac byt starym, w tym bezdzietnym -
                Irlandczykom.
                • Gość: ferment Re: bykowe to podatek IP: *.chello.pl 30.10.06, 19:38
                  >jasne, najpierw kaz rodzicom podpisac jakis cyrograf, ze ich dzieci nie beda
                  > wtedy same zyc z zasilku albo zapewniac byt starym, w tym bezdzietnym -
                  > Irlandczykom.<

                  Nie jestem od kazania niczego. Nikomu.
                  Przyszłości nie da się przewidzieć. Planując dzieci nie myślałem o starości, bo
                  byłem młody i podobało mi się bawić z własnymi dzieciakami, chodzić na spacer,
                  cieszyć sie ich obecnością. dziś widzę, ze te dorosłe dzieci to odpowiedzialni,
                  dorośli ludzie, którzy prawdopodobnie nie pozostawią swoich rodziców na pastwę
                  losu. Tam mi się wydaję. Wiem napewno, że razem czujemy sie dobrze, nieźle się
                  rozumiemy, trochę planujemy na dalszą przyszłość. Jak będzie kiedyś nikt nie
                  wie. Jak jest teraz wiemy.
                  • Gość: upierdliwa Re: bykowe to podatek IP: *.bochnia.pl 30.10.06, 21:47
                    no wiec Twoje dzieci sa w porzadku, ale sa na swiecie i inne przypadki.
                    bykowe to diotyzm. ludzie bezdzietni juz placa podatki. i z tych ich podatkow
                    rowniez czesc jest przeznaczona na nie ich dzieci (edukacje, leczenie itd).
                    jakby mieli na nie nie placic, to by mieli nizsze podatki.
          • Gość: upierdliwa Re: bykowe to podatek IP: *.bochnia.pl 30.10.06, 18:38
            Gość portalu: ferment napisał(a):

            > Bukowe to podatek. Za nieposiadanie dzieci. Za wygodę życia bezdzietnego.
            >
            > To te dzieci innych par będą kiedyś w przyszłości stanowić społeczeństwo, w
            > którym starzy bezdzietni będą korzystać z "usług" i obecności dzieci innych
            par
            > ,
            > które w te dzieci, ich rozwój inwestowały, niekiedy kosztem dużych wyrzeczeń.
            > Obecnośc dzieci w społeczeństwie to trwanie biologiczne narodu. Biologiczne
            ale
            > i intelektualne, kulturalne i inne "-alne".



            a jak dzieci po otrzymaniu panstwowego wyksztalcenia w Polsce wyjechaly na
            dobre za granice, to czy ich rodzice tez powinni placic ten podatek?
            • Gość: ferment Re: bykowe to podatek IP: *.chello.pl 30.10.06, 18:54
              BYKOWE. Było bukowe.

              <a jak dzieci po otrzymaniu panstwowego wyksztalcenia w Polsce wyjechaly na
              > dobre za granice, to czy ich rodzice tez powinni placic ten podatek?<

              Warye rozpatrzenia. szczególnbie w dzisiejszych czasach. Warto o tym porozmawiać
              • kotopodobna2 Re: bykowe to podatek 30.10.06, 18:58
                Tak, to b.ciekawa kwestia - ale chyba jako temat na nowy topic. Ja tu pytam o cos innego, moi mili.....
                :-)

          • xtrin Re: bykowe to podatek 30.10.06, 19:49
            Po pierwsze to nie widzę praktycznej możliwości rozsądnego wprowadzenia
            "bykowego". Chcesz obłożyć dodatkowym podatkiem bezpłodnych, którzy nie mogą
            mieć dzieci z przyczyn od siebie niezależnych? Przecież to zwykła podłość.
            Wyłączysz ich z "bykowego"? To stworzysz czarny rynek zaświadczeń o bezpłodności
            :). I to dalej nie rozwiązuje kwesti sprawiedliwości tego rozwiązania, bo jedni
            co nie chcą będą płacić, a inni co równie nie chcą nie będą, bo przy okazji mają
            "szczęście" być bezpłodnymi. Dalej - co z samotnymi? Nałożysz bykowe wyłącznie
            na bezdzietne małżeństwa to szybko nastąpi plaga rozwodów bedzietnych. Chcesz im
            później do domów włazić i sprawdzać czy żyją wciąż razem? A jak każesz i
            samotnym płacić owo "bykowe" to tym samym każesz ludziom płacić za to że są
            brzydcy, wybredni czy mają pecha w związkach. Tyle praktyka.
            A w teorii jeszcze gorzej. Bezdzietni JUŻ płacą więcej. Płacąc te same podatki
            co dzietni w części współfinansują uczenie się i leczenie cudzych dzieci. I to w
            zupełności wystarczy. Tak, te dzieci być może kiedyś będą produkować to co
            kupimy z emerytury (emerytury na którą już dziś sami sobie łożymy) i dlatego ten
            system jest akceptowalny. Można nawet dać dzietnym pewne finansowe bonusy. Ale
            "bykowe" to totalny absurd.
            • Gość: ferment Re: bykowe to podatek IP: *.chello.pl 30.10.06, 20:01
              > Można nawet dać dzietnym pewne finansowe bonusy. Ale
              > "bykowe" to totalny absurd.<

              Możę nie totalny absurd, ale nieidealny. Nie ma problemu, bo nie mam bykowego i
              chyba nikt go nie szykuje. Ale co szkodzi porozmawiąć na jego temat?
              • xtrin Re: bykowe to podatek 31.10.06, 12:46
                Szkodzić nic nie szkodzi. Tyle że nie ma ono ani sensu ani realnych możliwości
                wykonania. Nie za bardzo więc widzę po co to rozważać.
          • vivian.darkbloom to pewnie osoby dużo zarabiające 02.11.06, 14:01
            przypuszczam, ze większość takich bezdzietnych par stanowią osoby dobrze
            sytuowane. a tym samym płacące wysokie podatki. Zatem to oni utzymują np. biedne
            rodziny wielodzietne. Nie rozumiem wiec dlaczego mieliby płacić jakiś dodatkowy
            podatek, jaki i tak większej korzysci przysparzaja państwu niż np. rodizna z
            dziećmi ktora ciągnie pieniądze z pomocy społecznej.
            • echtom Re: to pewnie osoby dużo zarabiające 02.11.06, 14:42
              Najwięcej korzyści przysparzają państwu dobrze sytuowane rodziny z 2-3 dzieci,
              ale większość ludzi woli dostrzegać tylko skrajności.
    • judith79 Re: Bezdzietne z WYBORU związki heteroseksualne 30.10.06, 19:13
      heh ja i moj maz jestesmy bezdzietni z wyboru i szczesliwi, znam wiele takich
      par i nie widze zadnego problemu. to tak jak z posiadaniem psa, jeden lubi inny
      nie lubi a jeszcze inny lubi ale nie chce mu sie na spacery wychodzic wiec nie
      ma:P tragedia sa dla mnie zwiazki utrzymywane latami w agonii "dla dobra
      dzieci" bleh.
      • Gość: ferment Re: Bezdzietne z WYBORU związki heteroseksualne IP: *.chello.pl 30.10.06, 19:31
        > judith79 napisała:

        > heh ja i moj maz jestesmy bezdzietni z wyboru i szczesliwi, znam wiele takich
        > par i nie widze zadnego problemu. to tak jak z posiadaniem psa, jeden lubi inny
        >
        > nie lubi a jeszcze inny lubi ale nie chce mu sie na spacery wychodzic wiec nie
        > ma:P tragedia sa dla mnie zwiazki utrzymywane latami w agonii "dla dobra
        > dzieci" bleh.,

        Możesz jeszcze dopisać ile macie lat?
        • judith79 Re: Bezdzietne z WYBORU związki heteroseksualne 30.10.06, 19:37
          po to zebys mogl mi napisac, ze moze teraz jestesmy szczesliwi ale za 20 lat
          bedziemy samotnymi starcami nieradzacymi sobie z "pustka":P?
          • Gość: ferment Re: Bezdzietne z WYBORU związki heteroseksualne IP: *.chello.pl 30.10.06, 19:40
            >
            > po to zebys mogl mi napisac, ze moze teraz jestesmy szczesliwi ale za 20 lat
            > bedziemy samotnymi starcami nieradzacymi sobie z "pustka":P?<

            Coś w tym jest. To ile macie lat? Jak będzie za 20? Może nie jest za późno?
            • judith79 Re: Bezdzietne z WYBORU związki heteroseksualne 30.10.06, 19:43
              niektorzy maja fatalny zwyczaj wmawiania innym, ze jedyny dobry sposob zycia
              jest ich, wybacz stary ale to jest decyzja moja i mojego chlopa, zajmij sie
              swoim potomstwem.
              • Gość: ferment Re: Bezdzietne z WYBORU związki heteroseksualne IP: *.chello.pl 30.10.06, 19:55
                > niektorzy maja fatalny zwyczaj wmawiania innym, ze jedyny dobry sposob zycia
                > jest ich, wybacz stary ale to jest decyzja moja i mojego chlopa, zajmij sie
                > swoim potomstwem.<

                Trochę się zapędziłaś. Ładnie to tak?
                Nic n9ikomu nie wmawiam. Dyskutuję na temat wyborów życiowych. Dzielę się swoim
                doświadczeniem. Wiesz, że mam rację, dlatego tak sie złościsz.
                Widać i Ciebie ten temat intryguje, skoro tu czytasz i piszesz.
                Moje potomstwo już sie potrafi sobą zająć. Właśnie rozmawialiśmy na temat tego
                wątku. Moje dzieci chcą mieć dzieci. a nawet wnuki.
                Wnuki to dopiero radocha:)
                • judith79 Re: Bezdzietne z WYBORU związki heteroseksualne 30.10.06, 20:08
                  " Wiesz, że mam rację, dlatego tak sie złościsz."
                  zloszcza mnie faszysci, rozni nawiedzeni religijnie, zlodzieje, mordercy,
                  oszusci...wszyscy maja racje?
                  • Gość: ferment Re: Bezdzietne z WYBORU związki heteroseksualne IP: *.chello.pl 30.10.06, 20:26
                    >> zloszcza mnie faszysci, rozni nawiedzeni religijnie, zlodzieje, mordercy,
                    > oszusci...wszyscy maja racje?<

                    A skąd ja mam to wiedzieć. Napisz konkretnie o co chodszi, to może będę umiał
                    odpowiedzię. Tylko, czy ja będę mieć rację? Kto to oceni?
                    A tak w ogóle to złośc piękności szkodzi. to jest pewne, niepodważalne:)
      • braineater Re: Bezdzietne z WYBORU związki heteroseksualne 30.10.06, 19:51
        Hejka Fermencie dawno się nie widzieliśmy:)
        Otóz pozwolę sobie troche namieszac w Twoich tezach. Jestem żonaty od lat już
        11 i jednym z miliarda elementów na których ufundowane jest nasze małżeństwo,
        jest 100% pewność, że nigdy nie będziemy chcieli dzieci (mamy aktualnie po 30
        lat, oboje dzieci o ile wiem, mieć możemy bez problemu). I to jest dogmat, jak
        to dogmaty niepodważalny i niemozliwy do zmienienia. Nie będziemy miec dzieci,
        bo sa tysiące ciekawszych celów w zyciu, niz marnowanie 18 najbardziej
        produktywnych lat życia, na wychowywanie. Nie będziemy mieć dzieci, ponieważ
        oboje pracujemy z dziecmi cudzymi (tzn, ja juz na szczęscie nie:) i wiemy, że
        proces wychowawczy o wiele łatwiej da się spieprzyć, niz przeprowadzić tak, by
        dziecko było zadowolone z zycia. Nie będziemy miec dzieci, bo tak jest nam
        wygodniej i jestesmy z tym duzo szczęsliwsi (a przynajmniej tak podejrzewamy,
        podejrzewamy na granicy pewności, obserwując naszych dzieciatych równolatków)
        Zupełnie także nie p[rzekonują mnie Twoje argumenty i Autentego, o bykowym.
        Dlaczego mamy byc karani? Czy z naszych podatków nie utrzymuje się fabryk
        dzieci, płodzacych po 7 i więcej potomstwa? Czy z tych samych podatków nie łozy
        się na Domy Dziecka, Ochronki, sierocińce, gdzie ląduje cała nadprodukcja,
        której ze względu na idiotyczne prawa antyaborcyjne nie można usunąc w sposób o
        wiele bardziej humanitarny? Czy to przypadkiem nie my dopłacamy, do
        idiotycznych programów wspierających dzieci z rodzin ubogich, będacych ubogimi
        głównie dlatego, że przy jednym stole siedzi 15 gąb do wykarmienia? Więc
        prosiłbym, wara od reszty mojej kasy, bo na pewno nie będe płacił kolejnego
        idiotycznego podatku, by kolejny nawalony mógł wsadzac swojego fiuta gdziebądź
        i cieszyć się potem 'darem ojcostwa', (czytaj: 1000plnów becikowego - czyli w
        prostym przeliczniku, jakimis 200 kolejnymi butelkami wina prostego,
        ufundowanego, a jakże, równiez z moich podatków). No Passaran, a nawet, że
        polece Wyszyńskim, non serviam.
        I smieszą mnie argumenty o wymieraniu Narodu, w momencie gdy jedyne co się
        liczy to nadmierny przyrost ludzkości obserwowany na całej planecie, który za
        cąłkiem niedługi czas może doprowadzić do tego, że wyzdychamy z głodu.

        Pozdrawiam.
        • Gość: ferment Re: Bezdzietne z WYBORU związki heteroseksualne IP: *.chello.pl 30.10.06, 20:23
          > No Passaran, a nawet, że
          > polece Wyszyńskim, non serviam.
          > I smieszą mnie argumenty o wymieraniu Narodu, w momencie gdy jedyne co się
          > liczy to nadmierny przyrost ludzkości obserwowany na całej planecie, który za
          > cąłkiem niedługi czas może doprowadzić do tego, że wyzdychamy z głodu.
          >
          > Pozdrawiam.<

          Czego się denerwujesz. masz swoje racje, szanuję je, ja mam swoje.
          Co to znaczy >non serwiam<
          Nie propaguję bykowego, ja go uzasadniam, tak dla wprawy.
          Przedstawiam swoje doświadczenie, nie narzucam, nie twierdzę, ze jedynie
          słuszne. Mam swoje zdanie. kto chce czyta.
          Nie martwi mnie przeludnienie, ani niedoludnienie planety. Mam ochote, by na
          stare lata słyszeć wokól siebie mowę polską, bo obcej mogę nie pojąć, bom
          niebardzo rozmowny w obcych jężykach. Moje doświadczenie mówi mi, ze warto było
          się wysilić wychowując własne dzieci, choć wychowuję i niewłasne. te niewłasne
          odchodzą, większości nie spotkam nigdy w życiu. A gdy spotkam to nie poznam.
          Własne mnie nie opuszcają, choć już pełnoletnie.
          Widać i im dobrze w domu.
          Pozdrawiam:0
    • obrzydliwe.trollisko Re: Bezdzietne z WYBORU związki heteroseksualne 30.10.06, 19:43
      Ja nie rozumiem jak można chcieć mieć bachora. Taki bachor tylko się drze i
      wrzeszczy, niejeden rodzic nie wytrzymał i dzieciaka uderzył albo wyrzucił przez
      okno.
      • Gość: ferment Re: Bezdzietne z WYBORU związki heteroseksualne IP: *.chello.pl 30.10.06, 19:49
        >> Ja nie rozumiem jak można chcieć mieć bachora. Taki bachor tylko się drze i
        > wrzeszczy, niejeden rodzic nie wytrzymał i dzieciaka uderzył albo wyrzucił prze
        > z
        > okno.<

        Bywa nielekko. Drze się, moczy pieluchy, w nocy spać nie daje, choruje...itd...
        Smieje się, przytula, gaworzy, zaczyna mówić, dziwi się światu, dorasta i
        zaczyna pyskować, mieć swoje zdanie. Potem staje się bardziej wyrozumiały dla
        starych, zagada przyjaźnie, zapyta o zdanie. Ma zainteresowania, pokaże rodzicom
        świat nowy, dla niego zupełnie zrozumiały. Ma satysfakcję, że taki mądry. My
        patrzymy na to mądre dziecko dumni i myślimy sobie MOJE/ NASZE.
      • Gość: Paskal Trolisko IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 30.10.06, 21:20
        Ty musiales byc okropnie obrzydliwym bachorem. Szkoda ze cie matka nie wyrzucila
        przez okno , nie zasmiecalbys dzisiaj tego forum...
    • Gość: Paskal Do rodzicielstwa trzeba dojrzec... IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 30.10.06, 21:17
      Posiadanie dzieci i mozliwosc ich ksztaltowania to ogromny przywilej. Nie kazdy
      to docenia, nie kazdy do tego dorasta, nie kazdy na to zasluguje....
    • Gość: Majka Re: Bezdzietne z WYBORU związki heteroseksualne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.10.06, 01:34
      Nie znam. Nie spotkałam. Moim zdaniem jest to możliwe chociaż na pewnien sposób
      egoistyczne i niezrozumiałe - no bo ilez do diabła można życ tylko dla siebie.
      Ale niech każdy żyje sobie jak tam chce.
      • silic Re: Bezdzietne z WYBORU związki heteroseksualne 31.10.06, 02:04
        Hmm, wg. mnie to w takim związku ona żyje dla niego a on dla niej - gdzie tu
        egoizm ? Trzeba pamiętać, że dzieci ( jeśli będą ) kiedyś odejdą, a partner
        zostanie ( oby!). Żyć trzeba przede wszystkim dla tej drugiej osoby, dzieci
        powinny być uzupełniem ( ale nie koniecznym).
        • Gość: Majka Re: Bezdzietne z WYBORU związki heteroseksualne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.10.06, 11:49
          A nie mają tego dość po jakimś czasie?:) Bo mi sie wydaje że można mieć. Dzieci
          to zupełnie coś innego. O wręcz przeciwnie - dziecko zawsze będzie naszym
          dzieckiem, odejdzie z domu jak dorośnie ale nadal będzie dzieckiem. Partner
          natomiast - dziś jest jutro może go nie być i zniknąć na zawsze z naszego życia.
          Żyć trzeba dla siebie i dla innych a dzieci dla niektórych są sensem życia a dla
          niektórych biologiczną potrzebą - fajnie przekazać komuś swoje geny i zapewnić
          sobie w części nieśmiertelność a poza tym fajnie komuś przekazać to co się wie o
          świecie i życiu i patrzeć jak rośnie i się rozwija z naszą pomocą.
    • Gość: echtom Re: Bezdzietne z WYBORU związki heteroseksualne IP: *.devs.futuro.pl 31.10.06, 07:45
      Znam trochę takich małżeństw, głównie starszych. Z tym, że w większości
      bezdzietność była wyborem, a wręcz w a r u n k i em postawionym przez jedną
      stronę, a druga się podporządkowała. Nie wiem, czy bezdzietni z wyboru partnera
      są szczęśliwi, bo ich o to nie pytam.
      • kotopodobna2 Do echtom 01.11.06, 13:57
        No to zapytaj ich, z ciekawosci!... :-)

        A tak na powaznie - to kto z nich stawial ow warunek - kobiety czy faceci?.... bo wiecie, ja czesto
        slysze ze to my, kobiety niby mamy to "parcie" na dzieci, natomiast mezczyzni wlasciwie nie bardzo o
        nich marza - ot, po prostu robia je dla swietego spokoju i ku zadowoleniu partnerki..... Hmm nie
        bardzo ta teoria do mnie przemawia. Z drugiej strony NIGDY nie spotkalam ciekawego faceta, ktory by
        otwarcie mowil o potrzebie/checi posiadania potomstwa....
        • marysia_b Re: Do echtom 01.11.06, 14:11
          kotopodobna2 napisała:

          Z drugiej strony NIGDY nie spotkalam ciekaw
          > ego faceta, ktory by
          > otwarcie mowil o potrzebie/checi posiadania potomstwa....

          Z Toba, czy ogolnie?
          • kotopodobna2 ........ 02.11.06, 11:31
            Wydaje mi sie , ze w ogole - nie wypytywalam ich nigdy o to sama, to raczej oni jakos nawiazywali tego
            typu rozmowy....

        • Gość: echtom Re: Do echtom IP: *.devs.futuro.pl 01.11.06, 18:10
          Mniej więcej pół na pół - akurat znam kilku facetów, którzy bardzo chcieli mieć
          dziecko, ale żona postawiła veto. Jednemu się udało - nie wiem, jakich środków
          perswazji użył, ale ich córka kończy niedługo podstawówkę.
    • kamajkore Re: Bezdzietne z WYBORU związki heteroseksualne 01.11.06, 13:56
      Z tego co widzę, to raczej wychowywanie dzieci często (choć, oczywiście, nie
      zawsze!) zabija miłość, czułość, a życie zamienia się w narzekania i trwanie
      razem z przymusu. Bliskość gdzieś ginie w nawale obowiązków. Dlatego ani ja, ani
      mój życiowy partner nie palimy się do rozmnażania i być może podejmiemy decyzję
      o bezdzietności. A jesteśmy razem już sporo latek i dobrze nam. Więc uważamy, by
      pochopną decyzją o "maniu" dzieci nie zniszczyć tego, co jest dobre i piękne
      między nami.
      • Gość: beti22 Re: Bezdzietne z WYBORU związki heteroseksualne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.11.06, 14:54
        Mój ukochany bardzo chce mieć dzieci. Ja też chcę, ale nie jest to dla mnie
        główny cel. On kocha dzieci i bardzo chce je kiedyś ze mną mieć. Szczerze
        mówiąc cieszy mnie to, bo to świadczy o jego dobroci, dojrzałości i
        odpowiedzialności - oczywiście obalając mit, że kobiety chcą dzieci, a faceci
        nie. On bardziej chce je mieć niż ja. Byłam pozytywnie zaskoczona tym faktem
        kiedy mi o tym powiedział tym bardziej, że jest młodszy ode mnie o 2 lata. Moim
        zdaniem posiadanie dzieci powinno być indywidualną sprawą każdego z nas. Ja nie
        ciumkam do każdego wózka - przeciwnie - małe dzieci trochę mnie denerwują kiedy
        krzyczą, nie fascynuję się też na myśl o kupkach, wymiotkach i innych "słodkich
        inaczej" czynnościach fizjologicznych, ale wiem, że posiadanie dziecka to nie
        tylko zielona kupa i nieprzespane noce, ale również coś niezwykłego czego
        jeszcze nie czuję (bo nie mam dzieci), ale wiem, że poczuję. Jeżeli ktoś nie
        chce mieć dzieci to ma do tego prawo, a presja społeczeństwa na temat
        posiadania dzieci jest bezsensowna, bo pomimo iż jesteśmy częścią
        społeczeństwa, to każdy z nas jest jednostką, która ma prawo do świadomego
        wyboru, a jakiś dodatkowy podatek dla bezdietnych to absurd. Pozdrawiam.
        • Gość: Udijaane Re: Bezdzietne z WYBORU związki heteroseksualne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.11.06, 15:38
          Wiecie co, świat jest w gruncie rzeczy gó...niany, okrutny, ludzie zapatrzeni w
          siebie, nietolerancyjni. System nie stwarza możliwości rozwoju dla wszystkich, a
          raczej każe żyć w niewolnictwie wobec pracodawcy, w ciągłym strachu o
          przetrwanie. Dla mnie posiadanie dzieci, czyli powoływanie ich na ten wredny
          świat jest egoizmem, konformizmem wobec oczekiwań spolecznych.
          • kotopodobna2 Re: Bezdzietne z WYBORU związki heteroseksualne 02.11.06, 11:29
            Niestety ale tez mam podobna do tej wizje dzisiejszego swiata..... nie mowie, ze nie bede miala nigdy
            dzieci, ale.... hmm jakos nie bardzo widze "zachete" z tego calego niedobrego swiata. Przykre to, ale
            prawdziwe.... a potem jeszcze moje dziecko mialoby moze przechodzic np. takie katusze o jakich
            mowa od kilku, kilkunastu dni? mowie o dreczeniu przez rowiesnikow itd. To juz lepiej tego mu/jej
            zaoszczedzic i w ogole nie powolywac do zycia.... moze to lepsze....
            • Gość: Udijaane Re: Bezdzietne z WYBORU związki heteroseksualne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.11.06, 13:50
              Traktowanie ze strony ludzi to jedno, drugie to że świat staje się coraz
              bardziej wynaturzony, Ziemia zanieczyszczona, jej zasoby naturalne nadmiernie
              eksploatowane, na jakie życie będą skazane te dzieci, które teraz płodzą ci,
              którzy się uważają za nieegoistów? Wzrasta podatność na choroby przez spożywanie
              jedzenia zanieczyszczonego konserwantami i inną chemią, przez oddychanie
              powietrzem przesyconym spalinami z ukochanych samochodów, bez których się obejść
              nie można. Ale to przecież nieegoiści, bo mają dzieci! A myśl, że te ich dzieci
              są coraz bardziej narażone na raka i inne paskudne choroby cywilizacyjne,
              odsuwają od siebie, bo "co mogą poradzić", przecież instynkt macierzyński, czy
              opinia sąsiadek, czy kościoła są najważniejsze. Bo dzieci trzeba mieć! A potem
              dzieci się wychowa albo nie bo nie będzie czasu, a jak dorosną niech się martwią
              o siebie, to już ich problem.
              Wybaczcie ten mocno emocjonalny ton wypowiedzi, ale potwornie mnie drażnią
              opinie, że decyzja o nieposiadaniu dzieci jest rownoznaczna z egoizmem.
      • Gość: echtom Re: Bezdzietne z WYBORU związki heteroseksualne IP: *.devs.futuro.pl 01.11.06, 18:13
        Dziecko jest sprawdzianem dla związku. Naprawdę dobrego nie rozbije, tylko
        wzbogaci.
    • Gość: julianna Re: Bezdzietne z WYBORU związki heteroseksualne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.11.06, 14:27
      Każdy niech żyje jak chce. Święta racja. Ale bywa też niestety tak:
      On i Ona - bezdzietni z wyboru.Żyją sobie razem naście lat, są szczęśliwi. Nie
      inwestują w dzieci lecz w siebie, rozwijają się, osiagają pozycję zawodową i
      finansową. Razem się starzeją, mają po 45 lat. Ona jest już "przeterminowana"
      (przytaczam to określenie za pewnym lekarzem), choć wciąż zadbana i pełna
      życia. On jest panem w sile wieku, wysportowanym, zdrowym i bogatym, w dodatku
      bezdzietnym. Idealny na "reproduktora". Łakomy kąsek dla Młodej atrakcyjnej
      pani. On trafia na Młodą, Młoda zachodzi w ciążę, a On nagle odkrywa, że
      ojcostwo to powołanie jego życia, że tak narawdę wiódł dotąd życie puste i
      pozbawione sensu. Oznajmia to Jej, odchodzi. Chociaż kiedyś niewątpliwie i
      prawdziwie Ją kochał, teraz dziecko jest najważniejsze. Ona zostaje, ma
      poczucie przegranej.
      Taki ot przypadek z życia, pewnie nie jedyny.
      Ku przestrodze dla tych kobiet, które rezygnują z macierzyństwa w imię miłości
      do mężczyzny, dla wygody lub innych jakichś powodów.
      Chyba że są stuprocentowo pewne, że nigdy ale to przenigdy nie chcą być matkami.
      • kotopodobna2 ........ 02.11.06, 16:07
        Masz racje, Julianno. Ale podobny scenariusz rownie latwo i czesto moze przydarzyc sie tej samej parze
        tylko z np. 3-ka dzieci...... a ow "pan w sile wieku, wysportowany, zdrowy i bogaty" moze sie czuc
        znudzony i wypalony takim zyciem, szara codziennoscia nawet jesli sa dobrze sytuowani.... i moze on
        odejsc nagle do Mlodej i nawet biednej - ale bezdzietnej, o.

        Niestety.... :-/
        • Gość: ferment Re: ........ IP: *.chello.pl 02.11.06, 16:13
          Masz racje, Julianno. Ale podobny scenariusz rownie latwo i czesto moze
          przydarzyc sie tej samej parze
          tylko z np. 3-ka dzieci...... a ow "pan w sile wieku, wysportowany, zdrowy i
          bogaty" moze sie czuc
          znudzony i wypalony takim zyciem, szara codziennoscia nawet jesli sa dobrze
          sytuowani.... i moze on
          odejsc nagle do Mlodej i nawet biednej - ale bezdzietnej, o.

          Niestety.... :-/

          I bezdzietna może nagle stać się dzietną, bo pożycie z panem dzietnym taki efekt
          przynieść może.
          Pary "ideologicznie" bezdzietne bywają faktycznie bezpłodne. Jakąś ideologię
          wyznawać wypada.
        • marysia_b Re: ........ 02.11.06, 16:19
          kotopodobna2 napisała:

          i moze on
          > odejsc nagle do Mlodej i nawet biednej - ale bezdzietnej, o.
          >
          > Niestety.... :-/

          A Mloda-Bezdzietna zostaje bezdzietna dla starzejacego sie Pana, ktory skazany
          na rodzinna banicje, po jakims tam czasie wraca jednak na lono, bo ma wnuki,
          ktore uwielbia i ktore swiata za nim nie widza. Mloda-Bezdzietna zas .... Ciag
          dalszy nastapi ;)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka