anabel7
22.11.06, 11:23
Mam w rodzinie górnika. Współczuję tym rodzinom. Wiem, że tam na dole, jak i
w innych zakładach pracy ludzi ma sie za nic. Jest ogólne "dziczenie",
najwazniejszy jest postęp pracy, za który dostaja nagrody ludzie na
stanowiskach, nie roniac przy tym ani kropli potu i którzy naciskają
podwładnych aby ci z kolei gnali innych. To prowadzi niestety do
nieszczęśliwych wypadków. Najwiecej jest ich przed świętami.
Wiem jak to jest z tym mierzeniem metanu. Paranoja. Tam na dole nikt nie
przestrzega zasad BHP. Znalezono sposób na to, aby mierniki nie piszczały w
razie wyższego stężenia metanu. Taki sposób postępowania jest wymuszany na
pracownikach. Najważniejszy jest postęp pracy, reszta sie nie liczy.
Codziennie ryzykuje się czyjes życie.
Oprócz tego nagminna rzeczą jest nieprzestrzeganie max.czasu pracy w
tzw. "ciepłocie". Wręcz wymusza sie na pracownikach. Prowadzi to do
nadmiernego wyniszczenia, odwodnienia organizmu i bezpłodności. Człowiek,
który idzie na wcześniejsza emeryture jest juz wrakiem człowieka i jeśli
będzie miał szczęscie, bedzie kilka lat pobierał emeryture. Szara polska
rzeczywistość.