bmwariat 29.11.06, 07:20 Jak myślicie?. Według mnie to dobry pomysł, bo człowiek się lepiej poznaje. Mieszkanie bez rodziców, braci, sióstr, pozostawieni tylko sobie- ja jestem za. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
xtrin Jak najbardziej. 29.11.06, 09:00 Choć może być to bolesne, a wręcz spowodować brak tego późniejszego ślubu. Odpowiedz Link Zgłoś
nancyboy Re: Jak najbardziej. 29.11.06, 09:33 > Choć może być to bolesne, a wręcz spowodować brak tego późniejszego ślubu. To lepiej się pobrać a potem żałować? Odpowiedz Link Zgłoś
pyorunochron Przeciez to grzech!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! !!!!! 05.12.06, 01:11 Odpowiedz Link Zgłoś
v0lrath Re: Jak najbardziej. 29.11.06, 11:05 Jestem za mieszkaniem przed ślubem. Zresztą lepiej się zawieść przed niż po. Odpowiedz Link Zgłoś
33qq Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? 29.11.06, 09:21 Zamieszkaj z przyszłymi teściami, to dopiero jest sprawdzian ;) Odpowiedz Link Zgłoś
bmwariat Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? 29.11.06, 09:31 Nie, to nie wchodzi w rachubę. Choć oni są niezwykle tolerancyjni i spokojni i nie mieszają się w życie ( brat mojej narzeczonej ma żonę i mieszka z rodzicami), to jednak nie. Z teściami nie zamieszkamy Odpowiedz Link Zgłoś
prayboy Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? 29.11.06, 09:50 Rob jak chcesz. Tylko pamietaj ze drugi czlowiek to nie rzecz, ktora trzeba wyprobowac, a jak ci nie pasi, wyrzucic na smietnik. Typowo konsumpcyjne, egoistyczne podejscie do zycia. Odpowiedz Link Zgłoś
nancyboy Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? 29.11.06, 09:55 No więc prayboyu, powiedz nam co należy zrobić, jak sobie z przerażeniem uświadomimy, że "nie kocham go/jej"? Odpowiedz Link Zgłoś
bmwariat Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? 29.11.06, 09:58 ja nie traktuje człowieka jak rzecz!!! Odpowiedz Link Zgłoś
prayboy Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? 29.11.06, 11:03 jesli chcesz zamieszkac z kims aby sie "wyprobowac" to oboje traktujecie sie jak rzeczy a nie ludzi Odpowiedz Link Zgłoś
33qq Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? 29.11.06, 12:04 Bmwariat właśnie ma słuszne podejście, przed związaniem się na całe życue chce sprawdzić czy to jest ta osoba. Kupowanie kota w worku jest podejściem jak do rzeczy właśnie, a później pozostawanie w związku bo jakieś tam zabobony nie pozwolą na rozejście. Odpowiedz Link Zgłoś
prayboy Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? 29.11.06, 13:18 > No więc prayboyu, powiedz nam co należy zrobić, jak sobie z przerażeniem > uświadomimy, że "nie kocham go/jej"? Milosc to nie uczucie, ale "akt woli" Zakochanie to jest uczucie, zwykla chemia a milosc to co innego. Kocham bo "chce" kochac, wyrazam swoja wole. Zainteresowanym polecam encyklike "Deus Caritas Est" aby zglebic temat. Odpowiedz Link Zgłoś
nancyboy Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? 29.11.06, 14:36 Nie zgadzam się z Twoją definicją miłości, ale niech będzie - specjalnie dla Ciebie przeredagowuję pytanie: No więc prayboyu, powiedz nam co należy zrobić, jak sobie z przerażeniem uświadomimy, że "nie chcę już go/jej kochać"? Odpowiedz Link Zgłoś
prayboy Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? 29.11.06, 14:53 Nie masz sie co zgadzac, bo to jest fakt, a nie moja definicja. Jesli bierzemy pod uwage fakt ze nie bedziemy chcieli kogos kochac, to decydujemy sie juz teraz z nikim sie nie wiazac aby go nie skrzywdzic (i przyszlych dzieci). Proste. To jest wlasnie roznica, miedzy czlowiekiem a rzecza. A nawet zwierzeciem, bo zwierze nie ma uczuc, i jak ci sie znudzi i oddasz je do schroniska, to zaraz zapomni o swoim wlascicielu. Odpowiedz Link Zgłoś
woda.woda Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? 29.11.06, 14:57 A co powiesz o sytuacji, gdy po slubie okazuje się, że małżonek lubi sobie popić i pobić? Odpowiedz Link Zgłoś
nancyboy Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? 29.11.06, 16:45 > Nie masz sie co zgadzac, bo to jest fakt, a nie moja definicja. sjp.pwn.pl/lista.php?co=mi%B3o%B6%E6 > To jest wlasnie roznica, miedzy czlowiekiem a rzecza. Przykro mi to mówić, ale jesteś bezwzględnym egoistą i to w stosunku do osoby, którą kochasz... :-( Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? 29.11.06, 19:14 prayboy, zasmuca mnie Twoja wizja miłości. Odpowiedz Link Zgłoś
misscraft Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? 03.12.06, 14:14 Właśnie wykazałeś, że jesteś jedynym zwierzęciem, które nie ma uczuć. Szkoda słów poprostu. Masz się za takiego dobrego i porządnego człowieka, uważając, że zwierzęta można krzywdzić, bo niby nie mają uczuć. Zwierzęta nawet zdychają z tęsknoty za właścielem. To ty trkatujesz je jak rzecz. Nie mam szacunku dla kogoś kto by oddał zwierze bez skurpułów i żalu do schroniska. Odpowiedz Link Zgłoś
create typowe katolickie brednie 05.12.06, 15:50 przeczytał encykliki i zdrowy rozsądek się nie liczy, liczy się słowo papieża którego utożsamia z Bogiem Otoż słowa papieży to odrabiana filozofia ludzi teoretyków bez praktyki. Jak księża i inni duchowni zaczną zakładać normalnie rodziny to może zacznę i słuchać ich wypowiedzi na temat miłości i życiu razem, ale do tej pory prayboy oszczędź sobie koślawych wynaturzeń rodem ze średniowiecza Odpowiedz Link Zgłoś
eeela Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? 30.11.06, 17:00 Nie wszystko, co KK ma do powiedzenia, jest od razu godne potepienia. Biorac slub czy tez zamieszkujac razem ( niewielka roznica) dwoje ludzi bierze za siebie wzajemnie odpowiedzialnosc, za swoje szczescie i spokoj. Jezeli podejmujesz decyzje, aby zamieszkac z druga osoba i dzielic z nia zycie, podejmujesz sie zarazem dokladac wszelkich staran, aby tej osobie nie zniszczyc zycia, czyli - jesli wystepuja jakies nieporozumienia - starac sie je wspolnie rozwiazywac, a nie pakowac natychmiast swoja szczoteczke do zebow. Zobowiazujecie sie do staran o rozwoj i poglebianie waszych uczuc, a nie ogladanie sie za innymi. I tak dalej, i tak dalej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: karbat Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? IP: *.dip.t-dialin.net 30.11.06, 10:00 prayboy napisał: >Tylko pamietaj ze drugi czlowiek to nie rzecz, ktora trzeba wyp robowac, a jak >ci nie pasi, wyrzucic na smietnik. Typowo konsumpcyjne, egoistyczne podejscie >do zycia Zamieszkanie przed slubem jest za swiadoma zgoda OBU osob wiec kto kogo "probuje" , kto kogo wyrzuca na smietnik ? o czym ty mowisz ? Masz poglady jak talibowie i mullowie nie zauwazyles ? ,te czasy w Europie naleza do przeszlosci ,,,,,i b dobrze . Odpowiedz Link Zgłoś
iberia30 Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? 29.11.06, 11:20 jesli ktos chce kota w worku to nie mieszkac. JEsli ktos jest dorosly i odpowiedzialny to zamieszka. Odpowiedz Link Zgłoś
prayboy Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? 29.11.06, 11:51 > jesli ktos chce kota w worku to nie mieszkac. > JEsli ktos jest dorosly i odpowiedzialny to zamieszka. O!. o to mi wlasnie chodzilo. Traktowanie czlowiek jak rzecz (w tym przykladzie jak zwierze. Odpowiedz Link Zgłoś
iberia30 Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie?-PS. priv 29.11.06, 11:21 tylko, moim zdaniem kolejnosc powinna byc taka:najpierw mieszkanie razem a potem zareczyny.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: marbor1 Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie?-PS. priv IP: *.npgo.pl 29.11.06, 12:38 Ja tak 44 lata temu wprowadziłam się na próbę do swojego faceta. Zakładałam, że jak będzie żle to się wyprowadzę. No i co? Zostałam u niego do dziś i nie mam zamiaru się nigdzie wyprowadzać. Odpowiedz Link Zgłoś
prayboy Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie?-PS. priv 29.11.06, 13:19 To nie jest Klub Seniora. :) Odpowiedz Link Zgłoś
33qq Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie?-PS. priv 29.11.06, 18:14 ala też nie Klub chama :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ekologicznypodryw po jaka cholerę? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.11.06, 14:41 tak sie szybko sobą znudzicie ! i sexem i życiem! Odpowiedz Link Zgłoś
woda.woda Re: po jaka cholerę? 29.11.06, 14:42 Gość portalu: ekologicznypodryw napisał(a): > tak sie szybko sobą znudzicie ! i sexem i życiem! A jak wezmą ślub bez zamieszkania, to się nie znudzą? Odpowiedz Link Zgłoś
sir.vimes Jak się ma mieszkanie 29.11.06, 16:46 to korzystać z tego trzeba, a i partnerowi/partnerce nie żałować. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Echo Re: Jak się ma mieszkanie IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 29.11.06, 17:21 Mieszkanie "przed slubem" ogranicza klarownosc myslenia. Znam wiele par ktore powinny byly zerwac ale bylo im wygodnie. Uwazam ze po jakims okresie narzeczenstwa, jesli sa jakiekolwiek watpliwosci, najlepiej gdzies wyjechac i przemyslec. Wracanie do tego samego lozka jest po prostu wracaniem do tych samych bledow. Czesto wspolmieszkajacy postanawiaja odlozyc slub i tak upowszechnia sie postepowanie niedorostkow ktore jest choroba cywilizacyjna w Europie. Polacy zawsze chca dorownac w najgorszym (przynajmniej ci "postempowi") Odpowiedz Link Zgłoś
nancyboy Re: Jak się ma mieszkanie 29.11.06, 17:23 Dziękujemy za kazanie z samej Ameryki! Odpowiedz Link Zgłoś
woda.woda Nieprawda 29.11.06, 17:24 > Mieszkanie "przed slubem" ogranicza klarownosc myslenia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Echo prawda IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 29.11.06, 17:37 > > Mieszkanie "przed slubem" ogranicza klarownosc myslenia. Wazne decyzje sa przyciemnione seksem. Brak dystansu to jedna z najgorszych strategii w podejmowaniu decyzji. Odpowiedz Link Zgłoś
woda.woda Nie 29.11.06, 17:39 jeśli łączysz wspólne zamieszkanie tylko z seksem, to popełniasz błąd (chyba, że Tobie wszystko kojarzy się z seksem) Odpowiedz Link Zgłoś
nancyboy Re: prawda 29.11.06, 17:39 Wspólne mieszkanie jest dla Ciebie tożsame z seksem? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Echo Re: prawda IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 29.11.06, 17:46 > Wspólne mieszkanie jest dla Ciebie tożsame z seksem? Nie z celibatem:))))) "Godzenie sie w lozku" przed slubem to najlepsza recepta na rozwod po slubie kiedy seks jest przyciemniony przez obowiazki a niewiele innych rzeczy wiazalo przed slubem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Echo Re: prawda IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 29.11.06, 17:55 > A "godzenie się w łózku" po slubie? Slub powinien byc zawarty nie tylko dla seksu ale wielu innych cech ktore wiaza. Zaczynanie od seksu nie pozwala ocenic czy te cechy istnieja. Dlatego w malzenstwie seks powinien byc zawsze dodatkiem, bardzo waznym, ale nie glownym motorem. Odpowiedz Link Zgłoś
woda.woda Re: prawda 29.11.06, 18:00 To potwierdza Twój fałszywy obraz rzeczywistości, że ludzie zamieszkują razem TYLKO dla seksu. I że w ogóle tylko seks Ci w głowie :) W dziwnym środowisku sie obracasz, gdzie ludzie masowo uprawiają seks bez miłości. Współczuć? Odpowiedz Link Zgłoś
nancyboy Re: prawda 29.11.06, 17:49 Z cylku "im więcej uśmieszków wstawię w post tym bardziej wierzę że mam rację"? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Echo Re: prawda IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 29.11.06, 17:56 z jalkiego cylku? Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: Jak się ma mieszkanie 29.11.06, 19:17 > Mieszkanie "przed slubem" ogranicza klarownosc myslenia. [...] > Wracanie do tego samego lozka jest po prostu wracaniem do tych > samych bledow. Wszystko to w jeszcze większym stopniu odnosi się do małżeństwa. Tym bardziej więc lepiej spróbować stawić czoła częsci tego problemu wcześniej. Odpowiedz Link Zgłoś
sir.vimes Re: Jak się ma mieszkanie 30.11.06, 10:04 To samo można powiedzieć o parach po ślubie. Wniosek - najlepiej jest kochać na odległość. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: u Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.11.06, 19:54 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: upierdliwa oczywiscie, ze tak!!!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.11.06, 19:55 sympatyczny temat :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Majka Naturalnie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.11.06, 19:58 Nie ma się nad czym zastanawiac. To jest sprawdzian jak i czy sobie poradzicie ze wspólnym życiem po slubie. Spotykając sie od czasu do czasu na randki, czy pomieszkiwanie ze sobą w weekendy nic nie daje bo ludzie potrafią się doskonale kryć i i tak pokazują się od najlepszej strony. A chodzi o to czy dwoje ludzi zaakceptuje swoje wady na tyle że nie zrobia im one w domu małego piekła na codzień. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Echo Re: Naturalnie IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 30.11.06, 07:38 > To potwierdza Twój fałszywy obraz rzeczywistości, że ludzie zamieszkują razem > TYLKO dla seksu. I że w ogóle tylko seks Ci w głowie :) > W dziwnym środowisku sie obracasz, gdzie ludzie masowo uprawiają seks bez > miłości. Współczuć? Obracam sie w srodowisku gdzie ludzie jeszcze wierza w milosc i nie uprawiaja seksu chociaz sa naprawde zakochani. Owszem ludzie pobieraja sie z milosci, a zamieszkuja bez slubu czy zamiast slubu dla seksu i z powodu watpliwosci albo braku zaufania. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: P.S.J. Re: Naturalnie IP: *.itpp.pl 30.11.06, 09:36 Tobie się wszystko z seksem kojarzy, perwersie. Przecież wspólne mieszkanie nie oznacza od razu spółkowania! Jak jedziesz ze znajomymi do jakiegoś hotelu czy ośrodka na wakacje, to też z automatu z wszystkimi się parzysz? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Majka Echo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.11.06, 11:07 Niekoniecznie. Zamieszkuja razem kiedy chcą sie szybko poznać. Kilka par z mojego otoczenia tak zrobiło, jedna zamieszkała ze soba po 3 miesiącach znajomości i w tej chwili sa razem już 2,5 roku i zdąrzyli wybudowac wspólnie dom :)) Ja uważam że to swietna metoda, po co tracić czas jeśli ktos szuka kogoś na życie. A tak od razu wiadomo kim jest ta 2 osoba bo przebywamy z nią 24 h/dobe. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Echo Re: Echo IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 30.11.06, 16:54 >A tak od razu wiadomo kim jest ta 2 osoba bo przebywamy z nią 24 h/do > be. Niekoniecznie, znam pary co po kilku latach "poznawania sie" rozwodzily sie zaraz po slubie. A ta para co to zbudowala dom: czy sa juz po slubie czy dalej tylko mieszkaja razem. To by swiadczylo ze sa niedorostkami, niezdolnymi do podejmowania waznych decyzji. Odpowiedz Link Zgłoś
prayboy Re: Naturalnie 30.11.06, 09:54 > Nie ma się nad czym zastanawiac. To jest sprawdzian jak i czy sobie poradzicie > ze wspólnym życiem po slubie. Coooo? Kazdy ma wady! Oczywiscie ze je zobaczysz, i to szybko po wspolnym zamieszkiwaniu! Ale co potem? Nastepny zwiazek, nastepny i nastepny, bo kazdy czlowiek bedize mial wady - nie te to inne. Jak trafisz na kogos ktorego wady ci nie beda odpowiadaly, to z kolei twoje wady beda nie do zaakceptowania przez niego. I tak w kolko. Az bedziesz miec w koncu 50 lat, syfilis i spaprane zycie. Taka postawa jaka prezentuje Majka to typowy brak odpowiedzialnosci i egoistyczna postawa, konsumpcyjna w dodatku. Skonsumowac czlowieka, pobzykac jeszcze przy tym , a co tam, "dupa nie szklanka nie stlucze sie" i wyrzucic. To wspolczesny kanibalizm, nie majacy nic wspolnego z miloscia, ktora akceptuje i przyjmuje drugiego czlowieka ze wszystkim co ma, jego wadami i zaletami. Wszystko inne jest oszustwem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: karbat Re: Naturalnie IP: *.dip.t-dialin.net 30.11.06, 10:05 Gość portalu: karbat napisał(a): > prayboy napisał: > > >Tylko pamietaj ze drugi czlowiek to nie rzecz, ktora trzeba wyp robowac, a > jak > >ci nie pasi, wyrzucic na smietnik. Typowo konsumpcyjne, egoistyczne podejs > cie > >do zycia > Zamieszkanie przed slubem jest za swiadoma zgoda OBU osob wiec kto kogo "probuje" , kto kogo konsumuje ,kto kogo wyrzuca na smietnik ? Masz poglady jak talibowie i mullowie nie zauwazyles ? ,te czasy w Europie naleza do przeszlosci ,,,,,i b dobrze . Odpowiedz Link Zgłoś
prayboy Re: Naturalnie 30.11.06, 10:13 > Zamieszkanie przed slubem jest za swiadoma zgoda OBU osob wiec kto > kogo "probuje" , kto kogo konsumuje ,kto kogo wyrzuca na smietnik ? > Ten ktoremu sie pierwszemu znudzi ta sama dupa!!!!!!!!!!!! > Masz poglady jak talibowie i mullowie nie zauwazyles ? ,te czasy w Europie > naleza do przeszlosci ,,,,,i b dobrze A przed talibami i mullami cala Europa robi ze strachu w gacie, nei zauwazyles? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: karbat Re: Naturalnie IP: *.dip.t-dialin.net 30.11.06, 10:15 prayboy napisał: > To jest wlasnie roznica, miedzy czlowiekiem a rzecza. A nawet zwierzeciem, bo zwierze nie ma uczuc, i > jak ci sie znudzi i oddasz je do schroniska, to zaraz zapomni o swoim wlascicielu. zwierzeta nie maja uczuc :o (logika katolika czy tez wyzsza szkola wtajemniczenia ? ) nie moga sie bronic przed ludzmi sa na nich zdani , to fakt Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: karbat Re: Naturalnie IP: *.dip.t-dialin.net 30.11.06, 10:19 prayboy napisał: > > Zamieszkanie przed slubem jest za swiadoma zgoda OBU osob wiec kto > > kogo "probuje" , kto kogo konsumuje ,kto kogo wyrzuca na smietnik ? > > > > Ten ktoremu sie pierwszemu znudzi ta sama dupa!!!!!!!!!!!! :o > > Masz poglady jak talibowie i mullowie nie zauwazyles ? ,te czasy w Europie naleza do przeszlosci ,,,,,i b dobrze > A przed talibami i mullami cala Europa robi ze strachu w gacie, nei zauwazyles? tzn chcesz ,zeby inni robili ze strachu przed katolikami w gacie :o naprawde Odpowiedz Link Zgłoś
prayboy Re: Naturalnie 30.11.06, 10:23 > > A przed talibami i mullami cala Europa robi ze strachu w gacie, nei > zauwazyles? > > tzn chcesz ,zeby inni robili ze strachu przed katolikami w gacie :o > naprawde > Nie. Ale oni przynajmniej w cos wierza, w przeciwienstwie do zlaicyzowanej Europy. Odpowiedz Link Zgłoś
nancyboy Re: Naturalnie 30.11.06, 10:24 Europa też wierzy. Na przykład w to, że są wartości ważniejsze niż hebrajska mitologia. Odpowiedz Link Zgłoś
nancyboy Re: Naturalnie 30.11.06, 10:31 Oj, specjalne wytłumaczenie dla prayboya: w to, że Boga nie ma. Odpowiedz Link Zgłoś
prayboy Re: Naturalnie 30.11.06, 10:33 BUhahahaha! na szczescie On istnieje pomimo tego ze ktos w niego nie wierzy. Odpowiedz Link Zgłoś
nancyboy Re: Naturalnie 30.11.06, 10:35 "Buhahaha" - zaiste wypowiedź godna kogoś, kto jest 10 lat po ślubie i ma trójkę dzieci. Odpowiedz Link Zgłoś
prayboy Re: Naturalnie 30.11.06, 10:41 BUhahahah! Po prostu jestem szczesliwy i mi wesolo :))) Ty nie jestes ? Odpowiedz Link Zgłoś
nancyboy Re: Naturalnie 30.11.06, 10:46 Nie mogę być w 100% szczęśliwy w świecie, w którym ludzie umierają z głodu i chorób, zwierzęta zagryzają się wzajemnie, a Wisła przegrywa w pucharze UEFA... Ale wracając do meritum: Załóżmy hipotetycznie, że któregoś dnia, w oczach kobiety, z którą jesteś 17 lat (policz jeszcze raz tak na wszelki wypadek), zauważasz, że ona już nie jest z Tobą szczęśliwa, że już nie chce Cię kochać. Co wtedy zrobisz? Powiesz jej: "Masz być ze mną, nie jestem psem, którego się porzuca" czy może "Twoje szczęście jest dla mnie ważniejsze niż moje - możesz odejść"? Odpowiedz Link Zgłoś
prayboy Re: Naturalnie 30.11.06, 10:51 > Załóżmy hipotetycznie, że któregoś dnia, w oczach kobiety, z którą jesteś 17 la > t > (policz jeszcze raz tak na wszelki wypadek), zauważasz, że ona już nie jest z > Tobą szczęśliwa, że już nie chce Cię kochać. Co wtedy zrobisz? Powiesz jej: > "Masz być ze mną, nie jestem psem, którego się porzuca" czy może "Twoje > szczęście jest dla mnie ważniejsze niż moje - możesz odejść"? Umiem liczyc. A ona tak nie powie. Przez 17 lat mozna kogos poznac bardzo dobrze. W przeciwienstwie do poznawania przez nawet pare lat wspolnego mieszkania w konkubinacie. Odpowiedz Link Zgłoś
nancyboy Re: Naturalnie 30.11.06, 10:54 Moje pytanie nie brzmiało "czy ona tak powie?". Co więcej, w moim pytaniu ona nic nie mówi :-) W każdym razie, spróbuj wyobrazić sobie taką hipotetyczną sytuację. Powiedzmy nawet że to nie Ty i Twoja żona tylko pan X zauważa, że pani Y już nie jest z nim szczęśliwa. Co powinien zrobić X? Odpowiedz Link Zgłoś
prayboy Re: Naturalnie 30.11.06, 11:09 > nawet że to nie Ty i Twoja żona tylko pan X zauważa, że pani Y już nie jest z > nim szczęśliwa. Co powinien zrobić X? Ratowac swoje malzenstwo. Po pierwsze nie powinien (i ona) do tego dopuscic. Odpowiedz Link Zgłoś
nancyboy Re: Naturalnie 30.11.06, 11:10 A jakoś bardziej konkretnie? Jak ma ratować i jak ma niedopuszczać? Odpowiedz Link Zgłoś
prayboy Re: Naturalnie 30.11.06, 11:22 Okej, wyjasnie ci to lopatologicznie. Kupujesz samochod, tak? Interesujesz sie, co zrobisz jak ci sie zacznie psuc. Wiesz jaki jest telefon do Assistance, gdzie jest siec serwisowa, itp. Teraz malzenstwo. Raczej bardziej skomplikowana i wazniejsza instytucja niz kupa blachy za kilkadziesiat tysiecy. Sa poradnie rodzinne, psychologowie, ksieza ktorzy zajmuja sie tylko tym. Ale u nas powszechne jest takie podejscie: Ty mnie wogolenie rozumiesz, rozwodzimy sie! To najprostsze rozwiazanie. Jak ci sie psuje auto to je od razu wyrzucasz? Jak ci pies zachoruje to od razu go usypiasz, czy leczysz? Tylko mi ni episz zaraz ze jestem glab i porownoje malzenstwo do psa albo samochodu. Nie porownuje. Malzenstwo jest wazniejsze i trudniejsze od samochodu, i pisze to zeby pokazac roznice, jak ludzie podchodza do malzenstwa, psa i samochodu. Samochod i pies sa dla nich wazniejsze niz zona. Odpowiedz Link Zgłoś
nancyboy Re: Naturalnie 30.11.06, 11:29 > Sa poradnie rodzinne, psychologowie, ksieza ktorzy zajmu > ja sie tylko tym. Ciągle mało konkretnie. Mnie ciekawi właśnie co poradnia rodzinna, psycholog i ksiądz poradzi kobiecie, która właśnie odkryła, że już nie kocha męża. Że nie jest szczęśliwa. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Majka Re: Naturalnie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.11.06, 12:06 Dobra, tylko co to ma wszystko wspólnego z zamieszkaniem razem przed ślubem?? Zamieszkuje sie właśnie dlatego aby takich błędów uniknąć. Możesz to sobie porównac do jazdy próbnej samochodem, który chcesz kupić ;) Jak ci samochód nie pasuje to go nie kupujesz. I potem nie ma problemu z naprawami i wyrzucaniem na złom. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: upierdliwa czlowieku, ciagle nic nie rozumiesz IP: *.bochnia.pl 01.12.06, 18:13 wszyscy Ci tu na tym topiku lopatologicznie wyjasniaja, w czym rzecz, ale Ty ani w zab. > pokazac roznice, jak ludzie podchodza do malzenstwa, psa i samochodu. Samochod > i pies sa dla nich > wazniejsze niz zona. bo Ty za cholere nie rozumiesz roznicy pomiedzy zona, a psem i samochodem. rozgryz wreszcie, ze pies i samochod to WLASNOSC czlowieka, a zona _NIE_. zona, ktora chce odejsc, nie jest ani zepsuta, zeby ja naprawiac, ani chora, zeby ja leczyc. ona podejmuje suwerenna, swiadoma DECYZJE, ktora nalezy szanowac z tego powodu, ze jest drugim, wolnym czlowiekiem. KAPEWU?? zaloze sie, ze nie :/ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Majka Boy patrz wyżej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.11.06, 11:10 A czemu zakładac że bedzie ileśtam związków?? Jakoś tak dziwnie czesto sie zdarza że jeśli ludzie zdecydują się razem zamieszkac to te związki się udają. Wady ma każdy ale nie wszystkie wady jesteśmy w stanie zaakceptować. Boy ty nie pisz do mnie bo uważam cię za idiotę im więcej czytam twoich wypocin. Nawet nie chce mi sie tego bełkotu komentować. Odpowiedz Link Zgłoś
prayboy Re: Boy patrz wyżej 30.11.06, 11:24 Nie licz na to ze bede ci ublizal. I ze nazwiesz mnie wtedy "typowym katolikiem" :) Nie sprowokujesz mnie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Majka Re: Boy patrz wyżej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.11.06, 12:03 Absolutnie :) Ja nic nie mam do katolików ale oprócz ideologii trzeba trochę myśleć a szczególnie nie narzucac swoich poglądów innym. Ty sobie mieszkaj i po ślubie, nie używaj antykoncepcji, rób co rok dzieci - mnie nic to nie obchodzi. Ale ja mam prawo żyć tak jak chcę i nikt nie ma prawa moich wartości podważać bezpodstawnie. Odpowiedz Link Zgłoś
prayboy Re: Boy patrz wyżej 30.11.06, 12:07 Ale ja nikomu nic nie narzucam. A dzieci nie robie co rok. Poza tym "robi" je Bog. Ja jestem tylko narzedziem. Myslisz ze dlaczego niektorzy sa bezplodni? Bo Bog ich takimi uczynil. Dlatego np. in vitro jest grzechem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Majka Re: Boy patrz wyżej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.11.06, 12:09 Hahaha i co jeszcze?:D Może idź poszukaj jakiejś ambony i zbierz stadko moherowych babć i "ponauczaj" to ci ulży. Odpowiedz Link Zgłoś
prayboy Re: Boy patrz wyżej 30.11.06, 12:22 Pogadamy przed apokalipsa. Inaczej bedziesz spiewac. "Smierc kazdego czlowieka jest jego apokalipsa" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Majka Do apokalipsy nie dożyję ;) n/t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.11.06, 13:00 Odpowiedz Link Zgłoś
prayboy Re: Do apokalipsy nie dożyję ;) n/t 30.11.06, 13:10 Kazdy z nas dozyje. Po pierwsze nie wiesz tego na pewno, po drugie twoja smierc bedzie apokalipsa (twoja wlasna) Odpowiedz Link Zgłoś
prayboy Re: Do apokalipsy nie dożyję ;) n/t 30.11.06, 13:28 (Łk 21,34-36) Uważajcie na siebie, aby wasze serca nie były ociężałe wskutek obżarstwa, pijaństwa i trosk doczesnych, żeby ten dzień nie przypadł na was znienacka, jak potrzask. Przyjdzie on bowiem na wszystkich, którzy mieszkają na całej ziemi. Czuwajcie więc i módlcie się w każdym czasie, abyście mogli uniknąć tego wszystkiego, co ma nastąpić, i stanąć przed Synem Człowieczym. Odpowiedz Link Zgłoś
nancyboy Re: Do apokalipsy nie dożyję ;) n/t 30.11.06, 13:31 (Nancyboy 23, 12-13) Uważajcie aby wasze serca nie były ociężałe wskutek egoistycznej troski o swoją dupę po śmierci. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Majka Re: Do apokalipsy nie dożyję ;) n/t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.11.06, 13:36 Tak tak, ale ja do kościoła nie chodze bo kazania mnie nudzą więc i tutaj nie musisz mnie katować kazaniami ;) Nie obchodzi mnie co sie ze mną stanie po śmierci bo najpewniej wszystko jest zupełnie inne niż sobie jesteśmy w stanie wyobrazic swoją ludzka miarą więc gdybanie co bedzie nie ma najmniejszego sensu. Więc po co sobie tym zaprzatac głowę :) Najwazniejsze jest to co tu i teraz bo na to mam wpływ. Odpowiedz Link Zgłoś
prayboy Re: Do apokalipsy nie dożyję ;) n/t 30.11.06, 14:01 > Tak tak, ale ja do kościoła nie chodze bo kazania mnie nudzą więc i tutaj nie > musisz mnie katować kazaniami ;) DO Kosciola nie chodzi sie sluchac kazan! Tylko spotykac sie z Jezusem!!! Nie obchodzi mnie co sie ze mną stanie po > śmierci bo najpewniej wszystko jest zupełnie inne niż sobie jesteśmy w stanie > wyobrazic swoją ludzka miarą więc gdybanie co bedzie nie ma najmniejszego sensu Odpowiedz Link Zgłoś
nancyboy Re: Boy patrz wyżej 30.11.06, 12:16 > Dlatego np. in vitro jest grzechem. Tylko że z faktu, że coś jest grzechem, nie wynika automatycznie, że to jest złe albo niesłuszne. Odpowiedz Link Zgłoś
prayboy Re: Boy patrz wyżej 30.11.06, 12:21 Wynika. Bo to sa wartosci uniwersalne. Odpowiedz Link Zgłoś
karbat Re: Boy patrz wyżej 30.11.06, 13:59 nancyboy napisał: > Co za dowód! za 50 lat albo wczesniej beda uzasadnosc metody IN Vitro , tak jak dzisiaj probuja czesciowo akceptowac kondomy ( przed rokiem ,nie do pomyslenia !!! ) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: karbat Re: Boy patrz wyżej IP: *.dip.t-dialin.net 30.11.06, 11:59 Gość portalu: Majka napisał(a): > A czemu zakładac że bedzie ileśtam związków?? Jakoś tak dziwnie czesto sie > zdarza że jeśli ludzie zdecydują się razem zamieszkac to te związki się udają. > Wady ma każdy ale nie wszystkie wady jesteśmy w stanie zaakceptować. > Boy ty nie pisz do mnie bo uważam cię za idiotę im więcej czytam twoich wypocin Nawet nie chce mi sie tego bełkotu komentować. ;) bo ksiunc to taka istota ,ktora ma z gory zalkada ,ze wszyscy ludzie sa wymozdzeni i popsuci a on sam wie najlepiej ( z doswiadczenia ? ) jak ludzie maja zyc . Od tysiaca lat gada swoje , czasami przeprasza za popelnione bledy ,wypaczenia i zbrodnie . Odpowiedz Link Zgłoś
k.a.dorobkiewiczowie Re: Naturalnie 30.11.06, 15:39 W takim razie nie ma znaczenia kogo się wybiera, wybiorę sobie na żonę pierwszą lepszą kobietę z ulicy (byle niezamężną) i jakiekolwiek będzie miała wady muszę je zaakceptować. I wtedy to nie jest konsumpcjonizm. Odpowiedz Link Zgłoś
mal-bol Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? 30.11.06, 14:01 Ja również jestem za.Mieszkam razem z przyszłym mężem już półtora roku i dojrzale podjeliśmy decyzję o ślubie(już w Lipcu:). NIE KUPUJCIE KOTA W WORKU.....mieszkanie razem pozwala się lepiej poznać i zrozumieć.Może dzięki temu będzie mniej problemów i łatwiej będziemy je rozwiązywać...mam przynajmniej taka nadzieję;)))) Odpowiedz Link Zgłoś
aiczka Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? 30.11.06, 15:47 Ja w ogóle nie łączę decyzji o wspólnym mieszkaniu z decyzją o ślubie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Echo Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 30.11.06, 17:04 > Ja w ogóle nie łączę decyzji o wspólnym mieszkaniu z decyzją o ślubie. No wlasnie. Uczciwie postawione. Zaryzykuje teze ze wiekszosc ludzi tzw. "swieckich" w ogole nie jest w stanie zrozumiec co to milosc, poswiecenie, podejmowanie decyzji. Doskonale rozumieja co to jest seks, egoizm i wygoda. Dlatego wspolmieszkanie zastepuje malzenstwo. Koty czy pieski zastepuja dzieci. Ludzie czuja sie "wiecznie mlodzi" (wieczne niedorostki). Podobnie jak nastolatki cierpia na bulemie bo nie chca dorosnac. Wtedy beda musialy umierac jak dorosli. Filozofia TU i TERAZ to filozofia "PO NAS CHOCBY I POTOP." Czyli filozofia smierci cywilizacji tak bardzo celebrowana przez fanatykow lewicowych i tak jasno pokazywana przez ludzi madrych, jak np. papiez. Odpowiedz Link Zgłoś
nancyboy Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? 30.11.06, 17:06 Zabrakło słowa "postempaki". Wstaw je gdzieś koniecznie (ja już je mam gdzieś). Odpowiedz Link Zgłoś
woda.woda Zaryzykowałaś - i kulą w płot trafiłaś 30.11.06, 17:08 > Zaryzykuje teze ze wiekszosc ludzi tzw. > "swieckich" w ogole nie jest w stanie zrozumiec co to milosc, poswiecenie, > podejmowanie decyzji Odpowiedz Link Zgłoś
karbat Re: Zaryzykowałaś - i kulą w płot trafiłaś 30.11.06, 17:46 ;) taka rasa ludzi ,wiedza lepiej ,nic nie poradzisz doroslych ludzi traktuja jak wymozdzone male dzieci ,ktorym trzeba ciagle mowic co dobre a co zle , grozic grzechem ,pieklem itp pie..mi Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Majka Echo sie zapędziła IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.11.06, 23:36 A na jakiej podstawie tak twierdzisz?? Wyssałas sobie chyba z palca bo ja znam ludzi "tzw świeckich" (chociaż cholera wie co to jest, chyba chodzi o to że nie księżą :D) którzy sa bardzo wartościowymi ludźmi, którzy mieszkają razem i nie mają slubu a są dobrymi parami, kochają sie, bardzo lubię z nimi przebywac i ich szanuję. Doskonale rozumieją co to poświęcenie, odpowiedzialnośc i podejmowanie decyzji. A małżeństwo to papierek do którego coraz mniej osób przywiazuje wage widząc co się dzieje wokół (fala rozwodów i małżeństw pro forma). Ty zdaje sie bardziej wierzysz w pozory i ceremonie niż w ludzi. Współczuję :) A na tą lewicę to polecam jakiegoś psychiatre bo to mi wyglada na manię przesladowcżą :) A różowe króliki też widzisz wszędzie? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nikt ważny Re: Echo sie zapędziła IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.12.06, 17:24 > A na jakiej podstawie tak twierdzisz?? Wyssałas sobie chyba z palca bo ja znam > ludzi "tzw świeckich" (chociaż cholera wie co to jest, chyba chodzi o to że nie > księżą :D) którzy sa bardzo wartościowymi ludźmi, którzy mieszkają razem i nie > mają slubu a są dobrymi parami, kochają sie, bardzo lubię z nimi przebywac i ic > h > szanuję. Doskonale rozumieją co to poświęcenie, odpowiedzialnośc i podejmowanie > decyzji. A małżeństwo to papierek do którego coraz mniej osób przywiazuje wage > widząc co się dzieje wokół (fala rozwodów i małżeństw pro forma). Ty zdaje sie > bardziej wierzysz w pozory i ceremonie niż w ludzi. Współczuję :) > A na tą lewicę to polecam jakiegoś psychiatre bo to mi wyglada na manię > przesladowcżą :) A różowe króliki też widzisz wszędzie? Właśnie o to chodzi. O dojrzałe podejmowanie decyzji. Dlatego, gdy czytam, że ludzie zamieszkują razem, by się wypróbować, mam wrażenie, że boją się podjąć dojrzałą decyzję. Bo przecież zawsze moze się nie udać, bo ktoś ma wady, bo .... itp. itd. Jeżeli ludzie się kochają, lub przynajmniej wierzą, że się kochają, to powinni ufać, że ich związek się uda, a nie zakładać z góry, że nie i potrzebują czasu na próby. Sądzę, ze jeżeli ktoś wyjeżdza drugiej osobie z tekstem "zamieszkajmy razem na próbę, bo to przecież jest takie modne, "odpowiedzialne", a małżeństwo zacofane i moherowe", to można mieć wrażenie, że próbuje potraktować drugą osobę jak zabawkę, którą wyrzuci ze swojego życia, gdy się znudzi. A niektórzy ludzie potrzebują w zwiazku poczucia bezpieczeństwa. Małżeństwo nie jest żadną gwarancją, ale pozwala na przypuszczenie, że przynajmniej w danym momencie ta druga osoba myśli o swoim partnerze poważnie. W mieszkanie "na próbę" z definicji wbudowany jest element niepewności. Moze być dobry na kilka miesięcy, ale planowanie na dalszą metę w takim związku? Raczej nie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Majka Re: Echo sie zapędziła IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.12.06, 23:34 A dlaczego to trzeba wsadzac w ramki "wypróbowac"?? Może zamieszkuja razem po prostu, bo chca, bo sa dorośli. Chyba nie sądzisz że ludzie którzy mają po 30 lat będą się spotykac w weekendy na randki i za rączki prowadzac??:) Zawsze musicie sobie jakąś ideologię dorabiac do normalnych, ludzkich zachowań. Dla mnie to jest NATURALNE. Ja bym sie nie obraziła jesli facet by chciał ze mną zamieszkac abyśmy sprawdzili jak nam razem na codzień jest. Odbieram to własnie jako dojrzałośc i powazne mnie potraktowanie. Niepowazny byłby taki co by sie ze mną spotykał i prowadził za rączkę miesiącami nie wiadomo po co. To jest dobre dla 20 latków, może, ale nie dla ludzi którzy szukają partnera na życie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pawel Po co mieszkac z 30 letnia dziwka??? IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 04.12.06, 18:50 Ty sie dopiero zapedzilas. Sprowadzilas sie sama do roli dziwki 30 letniej. Ale przeciez dziwke mozna miec i bez mieszkania z nia. Zwyczajnie pouzytkowac i wystawic po fakcie za drzwi. Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? 02.12.06, 03:35 > Zaryzykuje teze ze wiekszosc ludzi tzw. "swieckich" w ogole nie jest > w stanie zrozumiec co to milosc, poswiecenie, podejmowanie decyzji. Tzn. co? Co to jest miłość, poświęcenie i odpowiedzialność rozumieją wyłącznie księża? > Doskonale rozumieja co to jest seks, egoizm i wygoda. No... to księża rozumieją jak mało kto :). > Dlatego wspolmieszkanie zastepuje malzenstwo. Czasami zastępuje - i cóż z tego? A czasami jest do tego małżeństwa wstępem. I to oznacza, że dane osoby doskonale wiedzą co to jest "podejmowanie decyzji". > Koty czy pieski zastepuja dzieci. Jeżeli ktoś dzieci mieć nie powinien bądź nie chce to nieposiadanie ich jest oznaką dojrzałości. > Podobnie jak nastolatki cierpia na bulemie bo nie chca dorosnac. Co to jest "bulemia"? > Filozofia TU i TERAZ to filozofia "PO NAS CHOCBY I POTOP." Czyli filozofia > smierci cywilizacji tak bardzo celebrowana przez fanatykow lewicowych i tak > jasno pokazywana przez ludzi madrych, jak np. papiez. Bełkot. "Cywilizacja śmierci" to takie słowo klucz, każdy sobie przypisze pod to co mu wygodnie. A przecież sprawa sprowadza się do tego, że dwoje młodych ludzi chce z sobą po prostu być, dzielić swoją codzienność. Być z sobą nie dlatego, że podpisali jakiś papier, ale dlatego, że chcą. A gdy ten papier będą już podpisywać to chcą się znać na tyle, by być pewnym tego kroku. Odpowiedz Link Zgłoś
ann_alice Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? 01.12.06, 17:16 Ja zamieszkałam, bo nie pasowało mi przez 5 lat spotykać się u jednych lub drugich rodziców. Poza tym, ile można mieszkać z rodzicami. Jak jesteśmy dorośli to żyjmy jak dorośli. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Echo Re: Dokładnie :) n/t IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 02.12.06, 18:03 >A przecież sprawa sprowadza się do tego, że dwoje młodych ludzi chce z sobą po >prostu być, dzielić swoją codzienność. Być z sobą nie dlatego, że podpisali >jakiś papier, ale dlatego, że chcą. A gdy ten papier będą już podpisywać to chcą >się znać na tyle, by być pewnym tego kroku. Zgadza sie. Ja zawierajac slub nie podpisywalam niczego tylko zlozylam przysiege w kosciele. Ksiadz potwierdzil i zarejestrowal. Jednak bylo w tej przysiedze cos czego nie ma w ko-habitacji: "i ze Cie nie opuszcze az do smierci." Nie bylo ze bede z toba mieszkac bo mi tak wygodniej, nie bede miec dzieci bo mi tak wygodniej etc. W przysiedze malzenskiej zawiera sie caly dramat czlowieczenstwa: chorujemy, starzejemy sie, mamy albo nie mamy pieniedzy, ale jestesmy "dwojgiem w jednym ciele." Nie ma ty i ja. Twoje problemy sa moimi. Malzenstwo jest zorientowane na przyszlosc ktora sa dzieci. I problemy naszych dzieci tez sa naszymi. To jest zupelnie inne podejscie od konsumpcyjnego typu: "Jak sie zuzyje to sobie znajde cos nowego". Zeby zrozumiec czy jestesmy dla siebie, nie powinnismy zaczynac od seksu. Seks przyciemnia rozsadek. Wielu zrobilo sie na glupcow: chocby taki byly prezydent Clinton ktory uwazal ze seks to niewinna zabawa. Podobnie mysla wspolmieszkacze. Wspolmieszkanie wiaze z druga osoba i czesto konczy sie na tym ze rosnie strach przed malzenstwem ale trudno sie rozstac bo seks jest pod reka i do niczego nie zobowiazuje. Szczegolnie w czasach kiedy posiadanie dzieci jest uwazane za niepotrzebna przeszkode w zyciu. Dlatego wspolmieszkanie staje sie namiastka malzenstwa ale jest zabojcze dla przezycia spolecznosci. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Majka Re: Dokładnie :) n/t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.06, 18:55 Echo sorry ale jesteś smieszna :) To nie XIX wiek. Dzis ludzie mają do seksu stosunek normalny, jest to częśc człowieczeństwa, część naszej natury, człowiek jest istotą seksualną, w szkole na biologii tego uczą ;) Zrozum kobito że ludzie przed ślubem nie mieszkają ze sobą dla seksu, tylko dlatego że chcą być razem cały czas, nie tylko te kilka godzin na jakiejś randce. Chcą mieć codzienne sprawy, pomagac sobie, wspierać się, jeść razem śniadanie, zrobić razem obiad, przytulić sie na kanapie i obejrzeć film w tv! Ciężko ci to zrozumieć? Taaaa. Do seksu nie trzeba ze sobą mieszkac, wystarczy się spotkac na godzinkę. "Dlatego wspolmieszkanie staje sie namiastka > malzenstwa ale jest zabojcze dla przezycia spolecznosci. " A tu to juz walnęłaś jak łysy grzywką o parapet :D Brak chęci na dzieci nie bierze się ze wspólnego mieszkania tylko ma zupełnie inne przyczyny. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Echo Re: Dokładnie :) n/t IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 02.12.06, 19:08 >Brak chęci na dzieci nie >bierze się ze wspólnego mieszkania tylko ma zupełnie inne przyczyny. Nie wal w parapet:) Brak dzieci ma DOKLADNIE te same przyczyny co wspolmieszkanie zamiast slubu. Po prostu konsumpcyjne podejscie do zycia w mysl filozofii TU I TERAZ albo PO NAS CHOCBY I POTOP. Zwykle pasozytnictwo! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Majka Re: Dokładnie :) n/t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.06, 19:18 Już ci wytłumaczyłam że chęć mieszkania ze sobą czy przed slubem czy po slubie jest naturalną chęcią dwojga kochających sie ludzi. Papierek nie ma tu nic do rzeczy. Jestes pozorantka, bardziej dla ciebie liczy się ceremonia niż człowiek. Brak chęci na dzieci ma głównie przyczyny społeczne: niesatabilnośc wspólczesnego życia, borykanie sie młodych ludzi z brakiem pracy, niepewność jutra itp. Wygodnictwo jest gdzieś na dalszym miejscu. A jak jesteś taka katoliczka to powinnaś wiedziec że małżeństwa nie zawiera się dla posiadania dzieci :)) Nawet kościół tego nie twierdzi. A co ma do tego potop to nie wiem :D Mam wrażenie że wrzeszczysz byle wrzeszczeć ale tutaj nikt nie usłyszy ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Echo Re: Dokładnie :) n/t IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 03.12.06, 00:33 >A jak jesteś taka > katoliczka to powinnaś wiedziec że małżeństwa nie zawiera się dla posiadania > dzieci :)) Nawet kościół tego nie twierdzi. A co ma do tego potop to nie wiem Widze ze nie masz pojecia o katolicyzmie. Wg. Kosciola celem malzenstwa sa dzieci. Kosciol zostawia rodzicom decyzje co do liczby dzieci ale malzenstwo ktore uzywa srodkow antykoncepcyjnych zeby nie miec dzieci, zyje w niezgodzie z nauka moralna Kosciola. Wg. prawa naturalnego, ktore Kosciol przyjmuje, seks jest w naturze dla prokreacji. Dopiero niektorzy, opierajac sie na "rozumie" uwazaja ze seks nie ma nic wspolnego z prokreacja i promuja kohabitacje, srodki antykoncepcyjnne i "malzenstwa" homoseksuale. Kosciol to zbyt madra instytucja zeby nie widziec plynacego stad zagrozenia "rozumu" dla cywilizacji. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Majka Nie ośmieszaj się :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.06, 01:15 Xtrin ci poniżej napisała co jest celem małżeństwa, nawet wg koscioła. Inaczej matołku slubu nie mogliby zawierać ludzie w wieku podeszłym - a kościół nie stawia takich zakazów, ludzie bezpłodni. Nie znasz zasad swojej własnje wiary. To są właśnie pseudokatolicy :) Mam wrażenie że ludzie niepraktykujący czy niewierzący czesto wiecej wiedza o religii niz jej bierni wyznawcy. Seks jest dla zbliżenia dwojga ludzi a nie prokreacji. Czyms chyba róznimy sie od zwierzątek?:) Może ty się nie różnisz ale inni tak. Tak, kościół stoi na straży pewnych tradycji i wartości ale niektóre jego nauki sa wsteczne i nieprzystające do współczesnego życia. Dlatego nawet instytucja kościelna wprowadza z czasem zmiany, już toczą się dyskusje nad dopuszczaniem używania prezerwatyw. Dotarło matołku?:) To dobranoc. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Echo Nie rozśmieszaj mnie matołku:) IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 03.12.06, 03:14 Kosciol nie nakazuje miec dzieci!!!! Kosciol zakazuje ich unikac!!! Dotarło matołku?:) To dobranoc. Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: Nie rozśmieszaj mnie matołku:) 03.12.06, 05:07 > Kosciol nie nakazuje miec dzieci!!!! Kosciol zakazuje ich unikac!!! To ciekawe... nie jestem może na bierząco, ale ostatnio jak sprawdzałam KK akceptował NPR i to bynajmniej nie wyłącznie w celu określenia kiedy współżyć z błogosławionym efektem. Coś się w tej kwestii zmieniło? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Echo Re: Nie rozśmieszaj mnie matołku:) IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 03.12.06, 07:22 Na "bierząco" KK zezwala na planowanie liczby dzieci i czasu prokreacji. Jednak to nie moze isc w nieskonczonosc. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Majka Re: Nie rozśmieszaj mnie matołku:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.06, 11:12 KK zezwala na planowanie liczby dzieci i czasu prokreacji. > Jednak to nie moze isc w nieskonczonosc." Taaaa, można planować przez 10 lat a potem to już hulaj dusza i co rok prorok :DD Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Majka Re: Nie rozśmieszaj mnie matołku:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.06, 11:11 O, jakiś postęp :D Poprzednio twierdziłas że celem małżeństwa są dzieci :) Haha, skoro tak matołku to czym jest NPR? Jest metodą akceptowaną przez kościół i katolików unikania niechcianej ciąży. Kościół dopuszcza metody naturalne matołku :))) Zabawna jesteś. Może się trochę dokształc? Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: Dokładnie :) n/t 03.12.06, 05:46 > Wg. prawa naturalnego, ktore Kosciol przyjmuje, > seks jest w naturze dla prokreacji. To dlaczego czerpiemy z niego przyjemność także w dni niepłodne? > Dopiero niektorzy, opierajac sie na "rozumie" uwazaja ze seks nie > ma nic wspolnego z prokreacja i promuja kohabitacje, srodki antykoncepcyjnne > i "malzenstwa" homoseksuale. Kosciol to zbyt madra instytucja zeby nie widziec > plynacego stad zagrozenia "rozumu" dla cywilizacji. Jak taka mądra to wytłumacz mi jakże to "niepromowanie" małżeństw homoseksualnych wpłynie na zwiększenie populacji, co? Chcesz gejów i lesbijki zmuszać do płodzenia dzieci? A jeżeli "to" jest dziedziczne?! Sodoma z Gomorią! Albo - cóż dobrego w płodzeniu dzieci niechcianych? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Echo Re: Dokładnie :) n/t IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 03.12.06, 07:28 > Jak taka mądra to wytłumacz mi jakże to "niepromowanie" małżeństw > homoseksualnych wpłynie na zwiększenie populacji, co? To promowanie polega na podminowywaniu definicji malzenstwa, celu i sensu malzenstwa. Stad kohabitacja, przelotne zwiazki i "malzenstwa" homoseksualne maja wspolny mianownik: seks i unikanie dzieci. Malzenstwo ma byc kierowane na posiadanie dzieci i budowanie rodziny. Bez tego nie ma cywilizacji. Rozklad cywilizacyjny w Europie i gdzie indziej idzie reka w reke z rozkladem Rodziny. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: upierdliwa Re: Dokładnie :) n/t IP: *.bochnia.pl 03.12.06, 13:07 Gość portalu: Echo napisał(a): > To promowanie polega na podminowywaniu definicji malzenstwa, celu i sensu > malzenstwa. Stad kohabitacja, przelotne zwiazki i "malzenstwa" homoseksualne > maja wspolny mianownik: seks i unikanie dzieci. Malzenstwo ma byc kierowane na > posiadanie dzieci i budowanie rodziny. Bez tego nie ma cywilizacji. Rozklad > cywilizacyjny w Europie i gdzie indziej idzie reka w reke z rozkladem Rodziny. hehehe, nie, to nie rozklad calej cywilizacji - to TYLKO rozklad katolickiej wizji swiata. dla Echa to bez roznicy, ale dla normalnych ludzi - to zasadnicza roznica :) Echo, rozumiem, ze dla Ciebie malzenstwo to sakrament, Bog, co tam jeszcze, ale to jest wylacznie podejscie religijne, jakiego powinni sie trzymac WYLACZNIE ludzie wierzacy, a nie narzucac go reszcie swiata. bo dla reszty swiata malzenstwo to tylko akt prawny, papierek, ktorego funkcje sa wylacznie organizacyjne :) Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: Dokładnie :) n/t 03.12.06, 18:05 W czym małżeństwo Magdy i Pawła stanie się gorsze, jeżeli obok nich z jednej strony zamiaszkają Maciek z Jankiem połączeni związkiem cywilnym, a z drugiej Anka z Piotrkiem bez ślubu, co? Maciek i Janek kochają się i związek to dla nich więcej niż przygodny seks, więc chcą mieszkać razem, być z sobą formalnie, dzieci i tak mieć nie będą, ani z sobą ani z nikim innym. Anka z Piotrkiem nie są jeszcze pewni, czy dzieci mieć chcą, za to wiedzą, że chcą z sobą dzielić swoją codzienność. A Magda i Paweł są szczęśliwi w małżeństwie, chcą mieć dzieci i je mieć będą, bez względu na to co robią sąsiedzi. Gdzie to potworne zagrożenie? Nie możesz ludzi zmuszać do tego, by się płodzili. To gorsze niż niepłodzenie. Dzieci bez umiaru, możliwości i potrzeby to zło. Świat jest przeludniony. Niewątpliwie - szczególnie w Europie - potrzeba dzieci, ale dzieci z przyszłością, a nie płodzonych "dla zasady". Dwunaste dziecko rodziny na zasiłku nie przyłoży się do mojej emerytury, będzie z niej jeszcze zjadać. Potrzeba przede wszystkim świadomego rodzicielstwa, odpowiedzialnego podejmowania decyzji o dzieciach. Natura już sama dba o to, byśmy tych dzieci chcieli. Cywilizacja niech zadba o to, by miały przyszłość, by nie były dziełem przypadku. Jeżeli ktoś nie jest pewien to niech wpierw się upewni, a nie płodzi mimo wszystko. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Majka Re: Dokładnie :) n/t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.06, 11:15 Ona próbuje zniżyć ludzi do poziomu zwierząt - bo u zwierzat seks faktycznie służy wyłacznie ku rozmnażaniu się - ale tak się składa że ludzie mają wolną wolę, z seksu czerpia przyjemność, zacieśniają miedzy sobą bliskość i to też jest dzieło natury, dała ludziom tą mozliwość. Xtrin chyba możemy jej tylko współczuć :)) Seks to cudowna sprawa. Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: Dokładnie :) n/t 03.12.06, 00:06 > Malzenstwo jest zorientowane na przyszlosc ktora sa dzieci. Nie. Małżeństwo jest zorientowane na połączenie się dwojga osób. Dzieci mogą - choć nie muszą - być tego dopełnieniem. > To jest zupelnie inne podejscie od konsumpcyjnego typu: "Jak sie zuzyje > to sobie znajde cos nowego". Ale czemu innym przypisujesz takie podejście? Bo nie chcą mieć (jeszcze) dzieci? > Zeby zrozumiec czy jestesmy dla siebie, nie powinnismy zaczynac od seksu. To jest chyba kwintesencja probelmu - przeciwnicy takiego rozwiązania wychodzą z założenia, że wspólne mieszkanie jest głównie dla seksu. A to przecież jest totalną bzdurą. Seksić można się i bez wspólnego mieszkania. Odpowiedz Link Zgłoś
a.giotto ale po co zamieszkać razem?? 02.12.06, 19:14 po co? Zresztą jeśli już ktoś mieszka razem bez ślubu, to po co ślub? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Echo Re: ale po co zamieszkać razem?? IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 02.12.06, 20:30 > po co? > Zresztą jeśli już ktoś mieszka razem bez ślubu, to po co ślub? No wlasnie. Glownie dla wygody. Slub jest podejmowaniem zobowiazan. Pasozyt nie chce zadnych zobowiazan. Chce zeby mu bylo dobrze nawet na koszt innych. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Echo Re: ale po co zamieszkać razem?? IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 03.12.06, 00:43 > Jaki koszt?! Pasozyt zyje na koszt przyszlosci. Bez obrazy dla pasozytow, ludzkie pasozyty nie zostawiaja za soba dzieci ale chca zeby cudze dzieci placily na ich emeryture, ucieraly im tylki na starosc etc. Coraz wiecej slysze ze zamiast emerytury bedzie eutanazja. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jaija Re: ale po co zamieszkać razem?? IP: *.elblag.dialog.net.pl 03.12.06, 01:11 Chciałabym uprzejmie wtrącić, że na emeryturę, i to marną w naszym kraju, człowiek sam haruje całe życie. Co do całokształtu Twojej wypowiedzi, Echo, to dodam swój komentarz: Twój katolicyzm to nic innego, jak masa konserwatywnych, świętoszkowatych poglądów, według których małżeństwo nie jest niczym innym, jak tylko zalegalizowanym seksem i to wyłącznie dla dzieci, bo po co innego seks uprawiać. Tymczasem nawet KK w tym zakresie zmienił już zdanie - nie tylko dla dzieci seks w związku istnieje. A może jesteś świętsza od przysłowiowego papieża? A co z małżeństwami, które pobierają się, świadome, że nie będa mogły miec dzieci? KK ich nie pobłogosławi? Może. Ale Bóg myślę, że tak - o ile się kochają - dla Niego liczy się uczucie, a nie to, czy młodzi przyszli do kościoła i zapłacili księdzu za sakrament - swoją drogą, to zgroza - płacić za sakramenty. Odpowiedz Link Zgłoś
a.giotto Re: ale po co zamieszkać razem?? 03.12.06, 09:00 Gość portalu: jaija napisał(a): > Chciałabym uprzejmie wtrącić, że na emeryturę, i to marną w naszym kraju, > człowiek sam haruje całe życie. Co do całokształtu Twojej wypowiedzi, Echo, to Echo ma rację. Człowiek haruje jedynie na prawo do emerytury. A sama emerytura pochodzi z pieniędzy wypracowanych przez następne pokolenie. Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: ale po co zamieszkać razem?? 03.12.06, 05:00 > Pasozyt zyje na koszt przyszlosci. Bez obrazy dla pasozytow, ludzkie pasozyty > nie zostawiaja za soba dzieci ale chca zeby cudze dzieci placily na ich > emeryture, ucieraly im tylki na starosc etc. Coraz wiecej slysze ze zamiast > emerytury bedzie eutanazja. Totalna bzdura. Po pierwsze te "pasożyty" płacą za szkoły dla pociech "niepasożytów", za drogi którymi owe do szkół podążają, za ich leczenie, przedszkola, domy kultury, ochronę policji i dziesiątki innych rzeczy z jakich bezpośrednio nie korzystają. A tak, przy okazji łożą też na własną emeryturę. Nazywanie innych "ludzkimi pasożytami" dlatego, że podjęli decyzję o nieposiadaniu potomstwa (decyzję często głęboko przemyślaną i umotywowaną) jest po prostu paskudne. Pozatem nie ma żadnego związku z tematem rozmowy. Pytałam na czyj to niby koszt żyją pary bez ślubu i wciąż oczekuję na to pytanie odpowiedzi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Echo Re: ale po co zamieszkać razem?? IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 03.12.06, 07:39 >Pytałam na czyj to niby koszt > żyją pary bez ślubu i wciąż oczekuję na to pytanie odpowiedzi. Na koszt calej cywilizacji ktora zzeraja od srodka. Pieprza bez sensu (jak mawial Mleczko). > Po pierwsze te "pasożyty" płacą za szkoły dla pociech "niepasożytów", za drogi > którymi owe do szkół podążają, za ich leczenie, przedszkola, domy kultury, > ochronę policji i dziesiątki innych rzeczy z jakich bezpośrednio nie >korzystają Podatki placi sie na rzeczy uzywane przez wszystkich, wlaczajac pasozytow. Dzieci to troche wiecej wysilku niz podatki. Np. Bezdzietni Francuzi placa podatki na jakichs sfrustrowanych mlodziencow zeby mogli sobie popalic samochody, albo podkladac bombki Anglikom czy zarznac van Gogha. Podatki nie wychowaja normalnych dzieci w normalnych rodzinach. To widac golym okiem. Najbardziej mi sie podobaja "domy kultury". Czy cos takiego jeszcze nie istnieje w Polsce? Kohabitacja to puszczanie pary w gwizdek, przewalanie przyszlosci w imie TU i TERAZ. Jesli kohabitacja nawet doprowadzi do malzenstwa to czesciej konczy sie rozwodem niz "nie sprawdzone" malzenstwa. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Majka Re: ale po co zamieszkać razem?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.06, 11:19 Na koszt calej cywilizacji ktora zzeraja od srodka. Pieprza bez sensu (jak mawial Mleczko). " Powiem raczej że to ty pieprzysz bez sensu :) Odpowiedz Link Zgłoś
silic Re: ale po co zamieszkać razem?? 03.12.06, 11:34 > Na koszt calej cywilizacji ktora zzeraja od srodka. Pieprza bez sensu (jak > mawial Mleczko). Rozumiem, że wg ciebie cywilizację "zżerają" także pary niepłodne, ludzie nie w zwiazkach małżeńskich, wdowcy bezdzietni ? Oni też "pieprzą bez sensu". Wyjaśnij, na czym polega to "zżeranie". > Podatki placi sie na rzeczy uzywane przez wszystkich, No właśnie - NA WSZYSTKICH. Także na normalne dzieci w normalnych rodzinach. > Najbardziej mi sie podobaja "domy kultury". Czy cos takiego jeszcze nie >istniej e w Polsce? PEwnie miało być "czy istnieje". Istnieje i całkiem sprawnie działa. Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: ale po co zamieszkać razem?? 03.12.06, 18:23 Jak mawia poprzedniczka - sama pieprzysz bez sensu. Bez urazy. Powtarzasz puste hasła pozbawione treści, nie jesteś w stanie treścią ich wypełnić. > Podatki placi sie na rzeczy uzywane przez wszystkich, wlaczajac pasozytow. Zauważ, że podatki płacimy wedle możliwości, a nie potrzeb. Bezdzietny płaci tyle samo co ojciec zarabiający podobne kwoty. Tyle, że bezdzietny używa z tego sam, a ojciec razem z całą rodziną. Więc w efekcie to ten bezdzietny się w dużej mierze przykłada do opłat tego ojca. Pytanie: kto tutaj na czyj koszt żyje? > Dzieci to troche wiecej wysilku niz podatki. I m.in. dlatego nikt nie postuluje obniżenia podatków dla bezdzietnych. > Np. Bezdzietni Francuzi placa > podatki na jakichs sfrustrowanych mlodziencow zeby mogli sobie popalic > samochody, albo podkladac bombki Anglikom czy zarznac van Gogha. Może nie sięgaj do patologii, bo owych jest gro pośród "płodzących się", do tego wyjątkowo kosztownych, bo nie płacą nic, a zjadają za -nastu. No, ale się płodzą, więc pasożytami nie są :D. A nade wszystko - owi młodzieńcy to właśnie nie są odpowiedzialni podatnicy, ale owa "przyszłość narodu", pociechy "niepasożytów" płodzone w imię cywilizacji. > Podatki nie wychowaja normalnych dzieci w normalnych rodzinach. Że co?! Odpowiedz Link Zgłoś
wojtekqwerty Oczywiscie ze tak! Inaczej to kupow. kota w worku 03.12.06, 00:16 Lepiej zeby niedopasowanie emocjonalne, seksualne, charakterologiczne czy jakiekolwiek inne nastapile miesiac przed niz miesiac po planowanym slubie. Slub to nie kupno pralki, ktora mozna zmienic jak sie zepsuje lub zacznie halasowac. Slub to powazna rzecz i partnera nalezy poznac od kazdej strony. Po co potem rozwody (w tym koscielne, zwane eufemistycznie "uznaniem niewaznosci malzenstwa")? Malo ludzie maja problemow? Najpierw nalezy sie poznac, potem podejmowac zobowiazania. Kupowanie kota w worku jest bez sensu! Co nie znaczy ze nie moze sie udac. Ale po co ryzykowac? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Echo Re: Oczywiscie ze tak! Inaczej to kupow. kota w w IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 03.12.06, 00:37 Problem w tym ze w czasach kiedy wspolzamieszkiwanie przyjelo katastrofalne rozmiary, ilosc rozwodow przyjela te same rozmiary. Liczba dzieci tez spadla katastrofalnie do tego stopnia ze coraz glosniej sie mowi o eutanazji bo zabraknie na emerytury bezdzietnych staruszkow. COs z tym "sprawdzaniem" nie jest tak. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jaija Re: Oczywiscie ze tak! Inaczej to kupow. kota w w IP: *.elblag.dialog.net.pl 03.12.06, 01:12 Echo - przestań bredzić, jojczeć i narzekać. Słabo mi się robi, kiedy czytam Twoje wpisy. Jesteś świętoszką, pruderyjną dewotką i moherem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Echo Re: Oczywiscie ze tak! Inaczej to kupow. kota w w IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 03.12.06, 03:16 Jaija, ile lat juz wspolmieszkasz. Sprawdzilas juz swojego faceta czy dalej sprawdzasz? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Echo Co mowi KK i badania socjologiczne?: IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 03.12.06, 03:23 Ostatnio coraz więcej młodych ludzi zaczyna mieszkać ze sobą już przed ślubem. Jeżeli są to katolicy, trzeba by im przypomnieć jasne i stanowcze nauczanie Kościoła, że jest to sytuacja o znamionach głębokiego moralnego nieuporządkowania. Jak poucza Katechizm Kościoła Katolickiego, "akt płciowy jest godziwy wyłącznie w małżeństwie; poza nim stanowi zawsze grzech ciężki i wyklucza z Komunii sakramentalnej" (2390). Jeżeli są to ludzie niewierzący, mogliby przynajmniej się zapoznać z badaniami socjologicznymi tego zjawiska, z których niedwuznacznie wynika, że kohabitacja przed ślubem znacznie zmniejsza szansę na trwałość zawartego później przez tych ludzi małżeństwa. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jajco Re: Co mowi KK i badania socjologiczne?: IP: *.acn.waw.pl 03.12.06, 09:11 kohabitacja przed ślubem znacznie zmniejsza > szansę na trwałość zawartego później przez tych ludzi małżeństwa. Źródło poproszę Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Echo Re: Co mowi KK i badania socjologiczne?: IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 03.12.06, 09:55 > kohabitacja przed ślubem znacznie zmniejsza > > szansę na trwałość zawartego później przez tych ludzi małżeństwa. > > Źródło poproszę Ryzyko rozwodu dla par wspolmieszkajacych przed slubem jest 40-85% wyzsze niz par ktore nie mieszkaly razem. Jak to jest z tym sprawdzaniem?. 4 z 10 wspolmieszkajacych par maja dzieci. Z dzieci urodzonych z kohabitacji, tylko 4 na 10 zobacza swoich rodzicow na slubnym kobiercu. Ci jednak co sie pobiora maja 50% wyzsza szanse na rozwod. Wspolmieszkajace kobiety maja 3x wieksza czestosc depresji niz zamezne ( (National Institute for Mental Health). Kobiety maja 62x wieksza szanse na pobicie przez boyfrienda niz meza. Prawie 25% kobiet kohabitujacych cierpi na zaburzenia psychiczne w porownaniu z 15% u mezatek. Wspolmieszkajacy ktorzy nigdy sie nie pobrali maja 78% mniej bogactwa niz zonaci. Nie chce mi sie wszystkiego tlumaczyc. Zrodlo ponizej. A moze "dewotka" Echo ma po prostu racje:) members.aol.com/cohabiting/facts.htm "The risk of divorce after living together is 40 to 85% higher than the risk of divorce after not living together. In other words, those who live together before marriage are almost twice as likely to divorce than those who did not live together (Bumpass & Sweet 1995; Hall & Zhao 1995; Bracher, Santow, Morgan & Russell 1993; DeMaris & Rao 1992 and Glen 1990)." "Four out of every 10 cohabiting couples have children present and of children born to cohabiting couples, only 4 out of 10 will see their parents marry. Those who do marry experience a 50% higher divorce rate (Horn 1998)." Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Majka Re: Co mowi KK i badania socjologiczne?: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.06, 11:23 A kto robił te badania? Na jakiej grupie ludzi? Na jakim przekroju społecznym? Kiedy? Jakaś strona z sieci po angielsku nie jest żadnym wiarygodnym źródłem :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Majka Te badania sa na Amerykanach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.06, 11:30 A Amerykanie to wszystko mają w poprzek. A tu jest Europa i Polska :) Poproszę źródło wiarygodne dotyczace naszego kregu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jaija Re: Te badania sa na Amerykanach IP: *.elblag.dialog.net.pl 03.12.06, 13:40 Nie wiecie, że Echo i jej katolickie źródła informacji sa jedynie i niezawodne? Moja ciocia przez lata mieszkała ze swoim mężczyzną bez ślubu. Teraz za niego wyszła. Nie osłabiło to więzi, mąż ciężko zachorował, a ona dzielnie go wspiera w tych chwilach. Tak więc badania, na które powołuje sieEcho mozna o katn przysłowiowego zadka potłuc. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Majka Re: Te badania sa na Amerykanach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.06, 14:00 Ja w ogole nie wierzę w statystyke bo statystyka nie uwzględnia okoliczności dodatkowych i ma duże prawdopodobieństwo błędu. Jakos tak zwykle statystyka sobie a życie sobie :) W mojej rodzinie własnie latem byłam na slubie bratanicy, która 4 lata mieszkała ze swoim facetem, teraz zaszła w ciążę. I jakoś też im to mieszkanie żadnych więzi nie osłabiło, wręcz przeciwnie, wspaniale wspierają się nawzajem. Moja osobista siostra mieszka ze swoim facetem 2 lata, wybudowali przez ten czas wspólny dom - przedtem wynajmowali - i też sobie fajnie żyją. Ślub zaplanowany na lato 2007 :) I jest super. Mam tez koleżankę, która mieszkała ze swoim facetem jakieś 7 lat i się niedawno rozstali. Różnie po prostu bywa. Podejrzewam że gdyby byli małżeństwem tez by się rozstali więc mieszkanie bez ślubu nie ma nic do rzeczy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Echo Glupota to straszna rzecz! IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 03.12.06, 16:31 > Ja w ogole nie wierzę w statystyke bo statystyka nie uwzględnia okoliczności > dodatkowych i ma duże prawdopodobieństwo błędu. Jakos tak zwykle statystyka > sobie a życie sobie :) Podalam dane statystyczne ktore sa kompilacja roznych zrodel. Zrodla sa podane. Sa ksiazki, publikacje naukowe z tak powazanych instytucji jak z Narodowego Instytutu Zdrowia Psychicznego. Blad w statystyce tez mozna policzyc. Co ciekawsze nie znam zadnych danych ktore by twierdzily cos przeciwnego. Dane pokazuja ze kohabitacja to patologia ktora niszczy psychike, zatruwa rodziny i prowadzi do niestabilnych malzenstw. Oczywiscie pasozyty wiedza ze to swietoszki, mohery, dewotki... No coz, glupota jest nieuleczalna. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Majka Faktycznie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.06, 16:55 Gdyby głupota mogła latac fruwałabyś jak gołebica :) Ta statystyka dotyczy Amerykanek a nie Polaków. Dane nic takiego nie pokazują, pokazują tylko statystycznie że więcej par się rozpada przed zawarciem małżeństwa mieszkających razem niż zamieszkującyh po zawarciu małżeństwa :)) Faktycznie, rewelacja. No i co z tego? Reszta twojej wypowiedzi to bełkot. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jajco Re: Co mowi KK i badania socjologiczne?: IP: *.acn.waw.pl 03.12.06, 14:49 jak ktoś słusznie zauważył te badania dotyczą Amerykanów, a nasze społeczeństwa są bardzo różne. Poza tym wyniki badań wydają się tendencyjne, bo trudno mi uwierzyć że wspólne mieszkanie ma same wady w porównaniu do małżeństwa. Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: Co mowi KK i badania socjologiczne?: 03.12.06, 20:30 Na jakich grupach społecznych prowadzono te badania? Czy sprawdzano powody, dla których dana para zdecydowała się na życie bez ślubu? Statystycznie koń i jeździec mają po trzy nogi. Straszliwe wrzucanie do jednego worka jak na moje oko. Jasnym jest, że bez ślubu często mieszka tzw. margines (vide negatywne konotacje słów "konkubent/konkubina" widywanych głownie w kronikach kryminalnych), to raz. Dwa - takie związki mogą być powodowane brakiem legalnej możliwości związku (np. wcześniejsze małżeństwo), względami podatkowymi czy setką innych kwestii. Ogromna ilość zmiennych, które mogą wpłynąć na ostateczny wynik. Więc statystyczne rozważanie ich razem nic nie wnosi do tego o czym mowa - o mieszkaniu z sobą przed slubem, przystosowaniu się i dokładnym poznaniu. Znajdź badania dotyczące wyłącznie takich par, wtedy może coś wniosą. Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: Co mowi KK i badania socjologiczne?: 03.12.06, 21:35 > Jeżeli są to katolicy, trzeba by im przypomnieć jasne i stanowcze nauczanie > Kościoła, że jest to sytuacja o znamionach głębokiego moralnego > nieuporządkowania. Jeżeli są to katolicy to winni postępować zgodnie ze swoją wiarą i nie kwestionować jej nakazów - to dla mnie oczywiste. Śmieszą mnie ci "gorliwi katolicy", co to z sobą sypiają, a później myk, spowiedź i sakramenta. Ale to już ich problem. Natomiast zasada ta nie tyczy się innych, jeżeli nie wierzą to ich sprawa. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jaija Re: Oczywiscie ze tak! Inaczej to kupow. kota w w IP: *.elblag.dialog.net.pl 03.12.06, 13:41 Zamierzam mieszkać. Nie wiem, czy weźmiemy ślub, może tak, może nie. Nie sądzę, żeby to cokolwiek zmieniło w naszym związku. Skoro jest udany, to papier niczego nie zmieni. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Echo A wiec to samo w Europie IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 03.12.06, 16:36 >jak ktoś słusznie zauważył te badania dotyczą Amerykanów, a nasze społeczeństwa >są bardzo różne. www.ncbi.nlm.nih.gov/entrez/query.fcgi?db=pubmed&cmd=Retrieve&dopt=AbstractPlus&list_uids=16889125&query_hl=1&itool=pubmed_docsum Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Echo Jesli Polskie kobiety sie roznia... IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 03.12.06, 16:39 bo sa biedne, tutaj nt. biednych kobiet (TO SAMO): www.ncbi.nlm.nih.gov/entrez/query.fcgi?db=pubmed&cmd=Retrieve&dopt=AbstractPlus&list_uids=16889126&query_hl=1&itool=pubmed_docsum Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Echo Wiecej przemocy w kohabitacji niz malzenstwach IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 03.12.06, 16:41 jest faktem. Publikacje dyskutuja dlaczego tak sie dzieje. www.ncbi.nlm.nih.gov/entrez/query.fcgi?db=pubmed&cmd=Retrieve&dopt=AbstractPlus&list_uids=16889126&query_hl=1&itool=pubmed_docsum Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Echo Negatywny wplyw na ciaze IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 03.12.06, 16:48 www.ncbi.nlm.nih.gov/entrez/query.fcgi?db=pubmed&cmd=Retrieve&dopt=AbstractPlus&list_uids=16167946&query_hl=11&itool=pubmed_docsum Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Echo Wnioski IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 03.12.06, 16:55 Istnieja setki publikacji nt. kohabitacji z prestizowych placowek naukowych. ANI JEDNA nie mowi nic dobrego o kohabitacji, w Ameryce czy Europie. Kohabitacja ma negatywny wplyw na stabilnosc malzenstwa, dobro dzieci. Zwiazana jest z wieksza bieda i przemoca. Oczywiscie odpornosc na fakty u pewnych ludzi jest duza. Zawsze mozna obalic badania statystyczne rozumowaniem: "a mnie w blocie jest dobrze". Twoj wybor. Nie probuj go uzasadniac jednak jako cos dobrego, z jakiegokolwiek punktu widzenia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Echo Re: Wnioski IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 03.12.06, 17:03 Cytat z jednego ze zrodel podanych wyzej: "These results are interpreted in a policy environment that increasingly views marriage as an economic panacea for low-income women and their children." Malzenstwo coraz czesciej widzi sie jako panaceum dla kobiet z malym przychodem i dla ich dzieci.... A w Polsce jest na odwrot, bo tak mowi majka ktora propaguje swoj chaos i zaleca go innym... Ej glupoto, glupoto!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Majka Może się zajmij dewotko czymś pożytecznym?:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.06, 17:16 Jaki znowu chaos, hehe, dla ciebie chaosem jest wszystko, co sprawia że samemu trzeba pomyśleć, musisz mieć wytyczne jak zyc, współczuję. I te wytyczne bierzesz ślepo z nauk kościoła. Proszę bardzo tylko racz sobie je propagować na rekolekcjach a nie na forum bo to nie miejsce na twoje bzdurne "nauki". I nikt ich na szczęście nie łyka :) Bye. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Majka Brak wniosków IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.06, 17:11 A co ty nam tu przytaczasz? To jest statystyka, nie odróżniająca konkubinatów ludzi patologicznych, z nizin społecznych, o niskim wykształceniu, alkoholików, narkomanów itp. Tam oczywiście przemoc jest i w rodzinie i bez małżeństwa. "Konkubent Renaty K. uderzył denatke 2 razy młotkiem w głowę po czym wziął dziecko i wrzucił do beczki z kapustą". Bardzo smutne. Tylko co to ma do normalnych ludzi?? Ludzi, którzy zamieszkują ze sobą świadomie, kochają się, chcą być razem i nie chcą popełnić błedów i skrzywdzić siebie nawzajem. Dlatego zanim powiedzą to ostateczne tak podejmują ryzyko mniejsze. Bo potem to już jest trwanie latami na siłę, ostatecznie rozwód - w skali stresu na 2 miejscu po śmierci współmałżonka - a po co to wszystko? Mieszkanie razem przed ślubem czy tez bez ślubu jets bardzo dobrym rozwiązaniem dla ludzi świadomych, dorosłych, odpowiedzialnych. A ty sobie możesz podskakiwac i robić co chcesz. Jak dla mnie to możesz przed ślubem trzymac się za rączki, po ślubie uprawiac seks z koszuli z dziurką i co rok rodzić dzieci :)) Ale nie próbuj wciskac innych twojego stylu życia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Echo Ja sie sprzeciwiam narzucaniu patologii IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 03.12.06, 17:49 >Ale nie próbuj wciskac innych twojego stylu >życia. Nie ja zaczelam ten watek od zachwalania konkubinatu. Nie ja pierwsza przytoczylam stanowisko KK, chociaz zostalam wezwana do tablicy. Pierwsza przytoczylam kompilacje danych nt. kohabitacji. Zostaly okrzykniete jako katolickie, moherowe i stosujace sie wylacznie do Amerykanow. Siegnelam po publikacje nt. krajow europejskich. WNIOSKI: te same. "Sprawdzanie" przed slubem konczy sie zwiekszona liczba rozwodow. Wzielam publikacje z PubMed, ale dla bezmozgowcow to tez sa albo katolickie, albo statystyka nie dziala. Rzetelna odpowiedz na pytanie o kohabitacje, poparta twardymi faktami konczy sie bluzgami ze chce cos narzucac. Ano chce: WIEDZE, twarde fakty. Co bezmozgowcy z tym zrobia to juz ich sprawa ale wyglada to tragicznie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: co łaska Ale o jakim małżeństwie mówimy? IP: *.acn.waw.pl 03.12.06, 17:58 O państwowym czy kościelnym? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Echo Re: Ale o jakim małżeństwie mówimy? IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 03.12.06, 18:02 > O państwowym czy kościelnym? Statystyki nie dziela na jedno i drugie. Za PRLu w Polsce wszyscy musieli miec spisany kontrakt czy brali slub koscielny czy nie. W normalnych krajach wszystkie malzenstwa: czy zawarte w Kosciele czy poza nim sa traktowane tak samo. Swoja droga ciekawe byloby porownac poziom rozwodow w malzenstwach cywilnych i koscielnych, ale na to nie mam danych. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: co laska Re: Ale o jakim małżeństwie mówimy? IP: *.acn.waw.pl 03.12.06, 18:48 Wracając do tematu większej trwałości małżeństw... Czy to jest dobre? Może mieszkający przed ślubem ludzie po prostu rozumieją że mogą się rozejść ze swoimi partnerami jak im związek przestanie odpowiadać. Po co tkwić w bagnie? A nie oszukujmy się, wiele małżeństw trwa mimo, że sytuacja w nich jest conajmniej niepoprawna. Czy to jest dobre? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Majka Ty tu leczysz kompleksy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.06, 18:58 Ten wątek zaczął sie od pytania dziewczyny na temat tego czy zamieszkac razem. To gro ludzi odpowiedziało - tak, przytaczając bardzo rozdądne i logiczne argumenty oraz przykłady. A ty wszczęłas całą dyskusję narzucając innym agresywnie swoje zdanie, wykrzykując, szerząc katolickie rekolekcje, obrażając itp. I najpierw przez 90% wątku obrażałaś i wrzeszczałas a na koniec sie dokopałaś do jakichś statystyk :)A wszystko po to aby sobie coś udowodnić. Inni mają swoje zdanie które jest odmienne od twojego. Nikogo nie zmusisz do udawania świętoszka, np dwojga dorosłych ludzi, jeśli moga zamieszkac razem, wspomagac się na codzień, tez obniżyć sobie koszty życia zamiast jeździć w te i we wte jeden do drugiego, jeśli oboje mają swoje mieszkania. Nie ma w tym żadnego sensu. Tragicznie to wygląda ktoś tak ograniczony w samodzielnym myśleniu jak ty. Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: A wiec to samo w Europie 03.12.06, 20:41 Ano to samo. Znowu mieszasz. W jednym z przytoczonych linków czytamy: "The objective of this paper is to identify the incentives and barriers to marriage among cohabiting women, especially disadvantaged mothers who are targets of welfare reform." Tak jest wszędzie, nawet fragment o "low income" cytowałaś. Udowadnianie w ten sposób, że wspólne mieszkanie dwójki odpowiedzialnych osób jest złe to taka sama mniej więcej logika jak twierdzić, że pomidory są niezdrowe, bo miliony zmarłych jadło pomidory. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: te Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? IP: *.icm.edu.pl 03.12.06, 20:01 oczywiscie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Echo Widze ze jestes roztrzesiona IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 03.12.06, 20:39 >A ty wszczęłas całą dyskusję narzucając innym > agresywnie swoje zdanie, wykrzykując, szerząc katolickie rekolekcje, obrażając >itp. Zaraz, zaraz. O katolicyzmie bylo dopiero jak zaczelas sugerowac ze to niby KK pozwala na kohabitacje i ze celem malzenstwa nie sa dzieci. >I najpierw przez 90% wątku obrażałaś i wrzeszczałas Zaraz, zaraz. Dopiero po tym jak dowiedzialam sie ze jestem moherem i fanatyczka, odpowiedzialam w podobny sposob. I gdzie "wrzeszczalam"? Nigdy nie slyszalas mojego glosu a wiesz ze "wrzeszcze". Odloz te ziolka, bo zaczynasz halucynowac. >a na koniec sie >dokopałaś do jakichś statystyk :) Po prostu bylam poproszona o zrodla opinii ze kohabitacja to patologiczne zjawisko i ze "sprawdzanie" sie przed slubem konczy sie zwiekszona liczba rozwodow. >A wszystko po to aby sobie coś udowodnić. Inni >mają swoje zdanie które jest odmienne od twojego. Niewazne jakie "inni" maja zdanie. Wazne sa fakty. Nawet nie wiedzialam jak druzgocace sa te fakty. Ale kazdy moze udowadniac ze grawitacja nie istnieje i skakac z 10 pietra na asfalt. To juz jest kwestia wyboru ale nie swiadczy o zdrowiu psychicznym. Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: Widze ze jestes roztrzesiona 03.12.06, 20:43 > Po prostu bylam poproszona o zrodla opinii ze kohabitacja to patologiczne > zjawisko i ze "sprawdzanie" sie przed slubem konczy sie zwiekszona liczba rozwo > dow. Tyle, że nie przytoczyłaś żadnych dowodów popierających taką opinię. Przytoczyłaś jedynie badania wskazujące na to, że patologia i "kohabitacja" czasami występują wspólnie. Jak śmierć i pomidory. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Majka Re: Widze ze jestes roztrzesiona IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.06, 22:42 No, faktycznie echo jest roztrzęsiona :)) Nikt wbrew jej życzeniom nie bierze się ochoczo za opuszczanie miejsca swojego wspólnego zamieszkania z partnerem czy partnerka, nie posypuje głowy popiołem i nie biegnie do koscioła sie wyspowiadać bo śmiało się seksic przed ślubem (zgroza!) i jeść razem śniadania i kolacje i pranie wspólnie robić. Zaiste ten świat na psy schodzi :DDD Echo nie przytoczyła żadnych sensownych dowodów bo ich nie ma. Ona wrzuca wszystko do jednego wora bo dla niej świat sie składa z tych dobrych co wierza w nauki kościoła i je stosują na ślepo i z tych złych niszczycieli świata, którzy maja zgoła inne zdanie :) I jeszcze się dziwi że ją ludzie nazywają świętoszkowatą dewotką. Bardzo trafnie. Życzę wszystkim własciwych, osobistych i rozsądnych wyborów zgodnych ze swoim sercem i pragnieniem :). (a nie statystykami i banialukami dewotek) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jaija Re: Widze ze jestes roztrzesiona IP: *.elblag.dialog.net.pl 03.12.06, 23:22 O, to, to, Majko :) Chyba lepiej w razie niemożności porozumienia się rozstać się przed ślubem, niż potem być małżeństwem, ale w chorym związku, na którym najczęściej cierpią dzieci. A jak ludziom ze sobą dobrze, to czy potem wezmą ślub, czy go nie wezmą, nie ma znaczenia. Echo - gratuluję zakutej przyłbicy. Rodem ze średniowiecza. Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: Widze ze jestes roztrzesiona 03.12.06, 23:28 > Echo nie przytoczyła żadnych sensownych dowodów bo ich nie ma. Ona wrzuca > wszystko do jednego wora bo dla niej świat sie składa z tych dobrych co > wierza w nauki kościoła i je stosują na ślepo i z tych złych niszczycieli > świata, którzy maja zgoła inne zdanie :) I jeszcze się dziwi że ją ludzie > nazywają świętoszkowatą dewotką. Bardzo trafnie. W zupełności nie zgadzam się z poglądami Echo, nie dociera do mnie jej argumentacja (czy raczej brak jakiejkolwiek rzeczowej argumentacji), zgadzam się z tym, że nie przytoczyła żadnych sensownych dowodów, a nawet z tym, że jej podział na "dobro" i "zło" jest ślepy. Mimo to nie rozumiem dlaczego posuwacie się do wyzywania jej od dewotek czy innych zakutych moherów. To nic do dyskusji nie wnosi, zamienia ją w wymianę inwektyw. Jeżeli masz o kimś tak niskie zdanie to po prostu z tą osobą nie dyskutuj i tyle. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Majka Re: Widze ze jestes roztrzesiona IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.12.06, 01:23 No cóz, to ona zaczęła i nie ja ją pierwsza nazwałam dewotką ani świętoszką. Ktos tam wyżej. Po prostu sie doigrała. A mnie drażnia ludzie, którzy wpierają innym swoje zdanie wątpliwej wartości - żeby ona jeszcze chociaż pisała coś sensownego, może ze 3 posty były sensowne ale reszta to właśnie "moherowe gadanie" (czyli bezmyślne cytowanie katechizmu) - a szczególnie moralizowania i robienia mi kazań jak z ambony. Forum jest po to aby dyskutować. Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: Widze ze jestes roztrzesiona 04.12.06, 01:52 Nie wiem "kto zaczął" i takie przerzucanie się uważam za godne przedszkolaka. Mnie także drażni w pewnych forumowiczach przypisywanie sobie prawa do jedynej słusznej prawdy, ale wyzywanie ich z tego powodu od moherów niczego dobrego nie przyniesie. Agresja rodzi agresję i warto wznieść się ponad to, by owo koło przerwać. Forum jest po to by dyskutować, a nie obrzucać się błotem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jaija Re: Widze ze jestes roztrzesiona IP: *.elblag.dialog.net.pl 04.12.06, 02:01 To ja ją od moherów wyzwałam, ale jakoś nie czuję się mocno winna. Niektórzy powinni mieć to, na co zasługują. Nie musi podzielać mojego zdania, ale te jej argumenty po prostu są godne babci, która myśli tak, jak jej Rydzyk każe. Ja byłam urażona tym, że ona wszędzie węszy tylko pęd do seksu i uważa, że osoby mieszkające bez ślubu to kryminaliści - ma nas za jakichś zboczeńców?! Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: Widze ze jestes roztrzesiona 04.12.06, 02:15 > Ja byłam urażona tym, że ona wszędzie węszy tylko pęd do seksu i uważa, że > osoby mieszkające bez ślubu to kryminaliści - ma nas za jakichś zboczeńców?! Jak dla mnie istnieje spora różnica między skierowanym do konkretnej osoby "jesteś moherem", a ogólniejszym określeniem pewnej grupy. Ale to moje podejście, rozumiem, że odczułaś to bardziej osobiście. Co nie zmienia faktu, że odgrywanie się obelgą za obelgę uważam za godne przedszkolaków, a nie dorosłych osób. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Echo Wnioski IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 04.12.06, 03:31 > Ano to samo. Znowu mieszasz. > W jednym z przytoczonych linków czytamy: > "The objective of this paper is to identify the incentives and barriers to > marriage among cohabiting women, especially disadvantaged mothers who are > targets of welfare reform." Alez, wybralam celowo nt. biednych kobiet poniewaz argument byl ze doswiadczenia amerykanskie nie stosuja sie do kobiet w Polsce ktorych "nie stac" na slub. Co do statystyki: Na PubMed jest kilkaset prac, ktore stosuja podstawowa metodyke statystyczna w analizie kohabitacji. Podwazanie statystyki jest nieporozumieniem bo istnieje cos takiego jak "statistical significance" WNIOSKI: ZADNA z publikacji naukowych nt. kohabitacji nie potwierdza ze wspolmieszkanie przed slubem obniza procent rozwodow. Owszem, podwyzsza o 40-80% (roznice istnieja wg. rasy, zamoznosci, edukacji etc.), ale zawsze ludzie co mieszkaja przed slubem maja wieksze szanse na rozwod niz te co nie mieszkaja. Mozna sie spierac dlaczego tak jest ale faktom nie da sie zaprzeczac. Jedno z wyjasnien jest takie ze wiekszosc ktorzy ida w kohabitacje nie sa pewni co do malzenstwa z ta osoba i zamiast szukac kogos stosowniejszego, licza ze go/ja zmnienia. Najczesciej grzezna na lata, czasami sa dzieci wiec sie pobieraja, ale nawet wtedy maja 50% wieksza szanse na rozwod. cbdo. Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: Wnioski 04.12.06, 20:21 > Mozna sie spierac dlaczego tak jest ale faktom nie da sie zaprzeczac. Jedno z > wyjasnien jest takie ze wiekszosc ktorzy ida w kohabitacje nie sa pewni co do > malzenstwa z ta osoba i zamiast szukac kogos stosowniejszego, licza ze go/ja > zmnienia. Najczesciej grzezna na lata, czasami sa dzieci wiec sie pobieraja, > ale nawet wtedy maja 50% wieksza szanse na rozwod. cbdo. Sugerujesz, że jakby się od razu pobrali, to ich szanse byłyby wyższe? Bez żartów... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Echo Re: Widze ze jestes roztrzesiona IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 04.12.06, 08:13 > słusznej prawdy, ale wyzywanie ich z tego powodu od moherów niczego dobrego nie > przyniesie. Agresja rodzi agresję i warto wznieść się ponad to, by owo koło > przerwać. Agresja tych panienek wziela sie stad ze niejaki prayboy powyzej powolywal sie na argumenty religijne, ktorych ja nigdy nie uzywam (chyba ze dyskuzja dotyczy religii). Wole argumenty filozoficzne i naukowe bo nie kazdy musi rozumiec moja religie. Wypowiedzialam sie tylko nt. stanowiska Kosciola bo ni stad ni zowad zaczelo sie: "skoro jestes taka katoliczka etc." chyba dlatego ze uzylam slowo "swieccy". Wiec definiuje przez "secular progressive" rozumiem pewna filozofie oparta na skrajnym materializmie: ze istnieje tylko TU i TERAZ. Ze mowienie o przyszlosci to rodzaj "zabobonu religijnego" etc. (Jaka przyszlosc? Bog? Zycie pozagrobowe?). Wg tej filozofii, poniewaz nie ma nic poza tu i teraz wiec powinnismy zyc jak jest nam najwygodniej, nie martwiac sie o przyszle pokolenia. Gdy juz widac czarno na bialym ze ludzie ktorzy w cos wierza zalewaja Europe swoimi dziecmi i wcale nie maja szacunku dla tych ktorzy zyja jak im wygodniej. Filozofia tu i teraz mowi ze trzeba sie opierac wylacznie na rozumie pomieszanym z polityczna poprawnoscia, bo po co sie narazac (stad pewnie atak na publikacje naukowe oparte na rozumie:). Tylko dlatego ze rozum wskazuje ze sprawdzanie sie przed wspolmieszka nie wplywa pozytywnie na trwalosc malzenstwa, jesli nawet do tego malzenstwa dojdzie. Zdaje sobie sprawe ze ludzie wspolmieszkajacy moga miec ograniczona swobode wyboru: facet pijak, bije, kobieta ma ataki depresji 4x czesciej niz mezatki, wiec probuja czy cos sie da z tego wynegocjowac, poprawic, wychowac. Statystyki mowia ze rzadko da sie, a przejscie do etapu malzenstwa czesciej konczy sie rozwodem niz u tych co nigdy razem nie mieszkali przed slubem. Jesli moge dac jakas rade to ze jesli cos sie nie uklada w relacjach to trzeba szybko takie relacje zakonczyc a nie przechodzic do wspolmieszkania bo wtedy jest coraz trudniej zakonczyc i zaczyna sie porazka zyciowa. JEsli sie uklada to zamiast wspolmieszkania najlepiej sie pobrac i od poczatku podejmowac dorosle zobowiazania na przyszlosc. Bo przyszlosc istnieje nawet po naszej smierci, a malzenstwo to instytucja wychodzaca poza nasze zycie. Wspolmieszkanie tym nie jest. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Echo I jeszcze jedno... IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 04.12.06, 08:24 Statystyki jasno pokazuja ze instytucja malzenstwa sprzyja podejmowaniu korzystnych decyzji ekonomicznych. Np. kupno domu, inwestycje w przyszlosc swoja i dzieci. Wspolmieszkiwanie jest odciaganiem decyzji i chyba dlatego chronicznie wspolmieszkajacy sa o 78% ubozsi niz malzonkowie. Alternatywne wyjasnienie ktorego nie przyjmuje jest takie ze wspolmieszkajacy to glownie margines ktory i tak nie ma szans na dobre decyzje ekonomiczne. Dane pokazuja ze ludzie wyedukowani z dobrymi szansami na sukces tez maja sie lepiej w malzenstwie niz w konkubinacie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Echo W Polsce istnieja kliniki zdrowia psychicznego IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 04.12.06, 08:27 ktore zajmuja sie leczeniem patologii kohabitacji: www.lodzkie.pl/en/health/Hospital_care/jednostka_06.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Majka To się tam zgłoś, polecamy n/t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.12.06, 10:30 Odpowiedz Link Zgłoś
default Re: kohabitacja 04.12.06, 10:42 Słuchaj, Tyś się chyba trochę za bardzo rozpędziła z tą "kohabitacją". W tym linku, który przytoczyłaś mamy tak: "Mental Health and Cohabitation Pathology Clinic, the Violence Prevention Centre - within the range of diagnostics and therapy of individual and diadical sexual dysfunctions, sexual abuse victims, sexual abuse perpetrators and medical and psychological help for patients with sexual preference disorders". Gdzie Ty tu widzisz choćby słówko na temat braku ślubu? Pisze się o terapii różnych zaburzeń i patologii seksualnych , a sama nazwa kliniki tłumaczy się jako klinika zdrowia psychicznego i patologii współżycia. WSPÓŁŻYCIA! Po prostu. Nie wiem czemu tłumaczysz "cohabitation" jak "mieszkanie bez ślubu", skoro znaczy to po prostu "współżycie", "wspólne życie". Odpowiedz Link Zgłoś
default Re: kohabitacja 04.12.06, 10:44 I jeszcze definicja ze słownika języka polskiego: sjp.pwn.pl/lista.php?co=kohabitacja I tu ani słowa o ślubie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Echo Re: kohabitacja IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 04.12.06, 16:41 Cohabitation=kohabitacja Ci co wspolmieszkaja maja duzo wiecej problemow psychicznych, bojek, biedy etc. Tym zajmuje sie psychiatria. Jeszcze raz podkreslam: jesli ktos nie jest pewny danej osoby, najlepiej z nia zerwac a nie mieszkac ze moze sie cos zmieni. To prowadzi do naduzyc. Odpowiedz Link Zgłoś
obraza.uczuc.religijnych Re: kohabitacja 04.12.06, 17:28 Gość portalu: Echo napisał(a): > Jeszcze raz podkreslam: jesli ktos nie jest pewny > danej osoby, najlepiej z nia zerwac a nie mieszkac ze moze sie cos zmieni. Po ślubie też można? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Echo Re: kohabitacja IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 04.12.06, 17:20 > I tu ani słowa o ślubie. Dokladnie! Na tym polega kohabitacja. Czyli tytul tego watku powinien byc oxymoron alo wewnetrzna sprzecznosc. Trzeba to zatytlulowac: czy zamieszkac zamiast slubu albo cos w tym stylu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Majka Re: Widze ze jestes roztrzesiona IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.12.06, 10:27 To zabawne bo włąśnie powołujesz się cały czas na argumenty religijne i usiłujesz nas "nawracać" tylko nie wiadomo na co :)) A już ci wytłumaczylismy że statystyka niczego nie dowodzi bo badania robione sa na całej populacji ludzi żyjących w nieformalnych związkach, włączywszy w to margines społeczny, biedę i faktycznie patologię. Tak jak wyżej napisałam, rodem ze statystyk policyjnych jak to konkubent Renaty K. itd. Trzeba patrzeć indywidualnie i kazdy ma swój rozum. Oczywiście że część par która ze sobą mieszka się rozejdzie własnie dlatego że nie wzięli ślubu!! Ja nie widze w tym nic dziwnego, to tak jakby dostrzegac coś nienormalnego w tym, że ludzie szukając stałego partnera wchodza w kilka a nawet kilkanaście związków w życiu zanim znajdą tą właściwą osobe. Tylko że w twoim ograniczonym rozumowaniu oni mają się prowadzac za rączki a w grupie bardziej świadomej i dorosłej podejmują samodzielne mieszkanie razem, po to właśnie aby sie lepiej poznać i nie popełnić błedu malżeństwa z kims niewłaściwym. Cześć zapewnie w ogóle nie chce zawierac małżeństw. Także te statystyki można o kant tyłka potłuc. Niczego one nie dowodza poza tym, że ludzie wchodza w jakąś tam ilość związków zanim zwiążą się z właściwą osobą. A twoje poglądy o "skrajnym materialiźmie" ludzi tylko na tej podstawie że mieszkają oni razem bez ślubu są śmieszne. I obraża to mnie i moją rodzinę - mam w niej conajmniej 3 pary mieszkające z sobą bez ślubu, jedna już jest małżeństwem, druga bedzie latem w przyszłym roku. Są wspaniałymi ludźmi i bardzo lubię z nimi przebywać, 100 razy bardziej wartościowymi od jakiekokolwiek mohera. Myslący, czujący, mądrzy. Co do natychmiast sie pobierania to nie zawsze ludzie mają takie możliwości od razu. Mogą tez po prostu nie chcieć w ogóle małżeństwa w założeniu nigdy i to ich wola, prawo i tak ich chroni oraz ich dzieci. Małżeństwo to instytucja wychodzaca poza nasze życie, a to ciekawe, ale sorry bzdurne :)) Nawet wierząc w życie po śmierci nie ma nikt zielonego pojecia jak tam jest i czy jakies małżeństwa mają tam racje bytu - małżeństwo to wymysł ludzkiej kultury :)))) No i tyle, dziękujemy za rekolekcje - nie skorzystamy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Majka Re: Widze ze jestes roztrzesiona IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.12.06, 10:11 No bo wiesz Xtrin, czasami aby do kogoś coś dotarło trzeba się zniżyć do jego poziomu. Tak jak słusznie zauważyła poprzedniczka to ona nas obrażać zaczęła pierwsza, dyskutowac możemy uzywając racjonalnych argumentów ale obrażać się nie pozwolimy. W dodatku obraża sporą grupę ludzi twierdząc że są patologią, nie szanują się, znęcają się nad dziećmi tylko dlatego że mieszkają razem a nawet mają rodziny bez zalegalizowania papierkiem czy w kościele - na jakiej podstawie?, Ilu zna takich ludzi?? I gdy te bzdury czytam to się nóz w kieszeni otwiera. Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: Widze ze jestes roztrzesiona 04.12.06, 10:28 Ale jak ma ochote to niech sobie p... od rzeczy. To jest JEJ ból, że ma tak ograniczone horyzonta, prawda? Dziewczyny, po prostu mniej nerwów, bo nie warto. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Echo Re: Widze ze jestes roztrzesiona IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 04.12.06, 17:04 > Ale jak ma ochote to niech sobie p... od rzeczy. To jest JEJ ból, że ma tak > ograniczone horyzonta, prawda? Dziewczyny, po prostu mniej nerwów, bo nie warto > Czyje "horyzonta". Nie mozesz zaprzeczyc statystykom wiec p...sz od rzeczy. Odpowiedz Link Zgłoś
mika74 Re: dziwne rzeczy piszecie 04.12.06, 10:22 Dziwne rzeczy piszecie.Niezyciowe. W Europie normalne jest mieszkanie pary przed slubem. I normalna jest wielosc rozwodów własnie takich par. Mieszkanie przed slubem nie gwarantuje trwałosci zwiazku. Znam pare,ktora mieszkala ze soba 5 lat,pobrala sie i ...rozwiodła po miesiacu. Trwałosc zwiazku zapewnia tylko decyzja miłosci na całe życie. Miłosci traktowanej nie tylko w kategorii uczuc bo te sa zmienne jak sinusioda,ale w kategoruii rowniez zobowiazan i decyzji. W mieszkaniu przed slubem takich zobowiazan i decyzji sie nie podejuje ,wiec pytanie czy to jest w ogóle miłosc czy tylko uczucia,ktore jak kazde uczucia zmienne sa i naiwnoscią byłoby je ogłaszac wielka miłoscia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Majka Re: dziwne rzeczy piszecie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.12.06, 10:39 A czemu twierdzisz że każda para mieszkająca razem ma w założeniu sie keidyś pobrać??? Tak jak napisałam, luidzie zanim znajda własciwą osobe wchodza w ileśtam związków i to jest zupełnie normalne, nikt nie jest jasnowidzem i nie ma na czole napisane - to ta, dla ciebie. Rozwody są i tak dużym problemem, niezależnie od mieszkania przedtem razem czy nie. I nie tutaj tkwi problem, trzeba by zapytać socjologów ale to zjawisko społeczne dotyczace całego świata zachodniego i są na bank bardziej złożone przyczyny, niż mieszkanie czy nie ze sobą par. Nie mozna ludziom zabraniać prowadzenia wspólnego domu jeśli tego chcą. I nie plec bzdur bo moga się oni kochać dostatecznie mocno, raczej nie podejmuje sie decyzji zamieszkania z byle kim. Twierdzisz że czynnikiem utrzymującym małżeństwo jest jedynie przymusj przysięgi czy papierka??? A to po diabła w ogóle zawierać takie małżeństwa? Odpowiedz Link Zgłoś
mika74 Re: dziwne rzeczy piszecie 04.12.06, 10:54 Gość portalu: Majka napisał(a): > A czemu twierdzisz że każda para mieszkająca razem ma w założeniu sie keidyś > pobrać??? Tak jak napisałam, luidzie zanim znajda własciwą osobe wchodza w > ileśtam związków i to jest zupełnie normalne, nikt nie jest jasnowidzem i nie > ma na czole napisane - to ta, dla ciebie. Rozwody są i tak dużym problemem, > niezależnie od mieszkania przedtem razem czy nie. I nie tutaj tkwi problem, > trzeba by zapytać socjologów ale to zjawisko społeczne dotyczace całego świata > zachodniego i są na bank bardziej złożone przyczyny, niż mieszkanie czy nie ze > sobą par. Nie mozna ludziom zabraniać prowadzenia wspólnego domu jeśli tego > chcą. I nie plec bzdur bo moga się oni kochać dostatecznie mocno, raczej nie > podejmuje sie decyzji zamieszkania z byle kim. Twierdzisz że czynnikiem > utrzymującym małżeństwo jest jedynie przymusj przysięgi czy papierka??? A to po > diabła w ogóle zawierać takie małżeństwa? Myslę,ze rozni nas przede wszytskim wizja tego czym jest miłosc. Twoja wizja trochę trąci egoizmem-musze znleźc sobie kogos kto bedzie spłenial moje potrzeby i do mnie "pasował".Tyle,ze ludzie sie zmieniają, zmieniają sie ich potrzeby, zmieniają sie ich uczucia. Dlatego zalozenie sprawdzenia sie przed ślubem się w praktyce nie sprawdza,co powierdzaja statystyki-w krajach skandynawskich gdzie mieszkają wlasciwie wszyscy ze sobą przed slubem trwałe jest chyba tylko 20-30% małzenstw ,a 1/4 czy 1/3 jest po kilku rozwodach. I mam wrazenie,ze w tym mieszkaniu razem faktycznie chodzi przede wszystkim o seks,dlatego,ze wszelkie inne sprawy nie wymagają zamieszkania ze sobą,tylko szczerosci i otwartosci . Oczywiscie rózne moga byc powody nie-mieszkania razem przed slubem,ale ja pisze o tym jak ktos traktuje miłosc w kategoriach zobowiazan i decyzji,a nie o jakichkolwiek inych powodach. Aha ,nie pisze tez o parach,ktore ze soba mieszkają "dla wygody " czy zabawy, bo nie o tym jest tytul watku. Oczywiscie kazdy ,ma prawo miec swoja wizję milosci tylko problem jaka wizja przynosi czlowiekowi prawdziwe szczęscie, poczucie spelnienia i bezpieczenstwa w życiu a jaka prowadzi tylko do rozczarowan i i frustracji? I wiecznych poszukiwan nie-wiadomo-czego w zyciu? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Majka Re: dziwne rzeczy piszecie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.12.06, 11:40 A na jakiej pdostawie tak twierdzisz i skąd znasz moją wizję????:D Czyżby jasnowisz? Nic podobnego nie twierdziłam i nie twierdze więc nie wkładaj mi w usta nie moich słów. Oczywiście że ludzie sie zmieniaja ale nie aż tak bardzo, bez przesady, każdy ma jakies swoje cechy które pozostają niezmienne bo ich częśc jest wrodzona a pzoa tym małżeństwa nie zawierają 15 latki tylko ludzie dorośli. A twierdzenie że ludzie nie dobierają się w pary na zasadzie dopasowania fizycznego i charakterologicznego jest idiotyczne. W takim razie zaczep 10 faceta idącego ulica i spędź z nim życie, powodzenia :)))) Że ty masz takie wrażenie to twój problem, uważasz że bez mieszkania razem nie da się uprawiac seksu?? Co za idiotyzmy wypisujesz. Oczywiście że każdy ma swoją wizje i wyobraź sobie że są ludzie, którzy wiedza czego w życiu chcą i gonia za czyms konkretnym a nie żyją według nielogicznych dogmatów sprzecznych ze zdrowym rozsądkiem. I wyobraź tez sobie że nie dla każdego w życiu jego celem jest małżeństwo i płodzenie dzieci. Jakoś tak się składa że ludzie, których znam i mieszkają razem jeszcze bez ślubu sa całkiem szczęśliwi. Za to znam więcej ludzi po rozwodach, którzy zamieszkali po ślubie i już razem nie są. Odpowiedz Link Zgłoś
mika74 Re: dziwne rzeczy piszecie 04.12.06, 12:07 Gość portalu: Majka napisał(a): > A na jakiej pdostawie tak twierdzisz i skąd znasz moją wizję????:D Czyżby > jasnowisz? Nic podobnego nie twierdziłam i nie twierdze więc nie wkładaj mi w > usta nie moich słów. Oczywiście że ludzie sie zmieniaja ale nie aż tak bardzo, > bez przesady, każdy ma jakies swoje cechy które pozostają niezmienne bo ich > częśc jest wrodzona a pzoa tym małżeństwa nie zawierają 15 latki tylko ludzie > dorośli. A twierdzenie że ludzie nie dobierają się w pary na zasadzie > dopasowania fizycznego i charakterologicznego jest idiotyczne. W takim razie > zaczep 10 faceta idącego ulica i spędź z nim życie, powodzenia :)))) > Że ty masz takie wrażenie to twój problem, uważasz że bez mieszkania razem nie > da się uprawiac seksu?? Co za idiotyzmy wypisujesz. > Oczywiście że każdy ma swoją wizje i wyobraź sobie że są ludzie, którzy wiedza > czego w życiu chcą i gonia za czyms konkretnym a nie żyją według nielogicznych > dogmatów sprzecznych ze zdrowym rozsądkiem. I wyobraź tez sobie że nie dla > każdego w życiu jego celem jest małżeństwo i płodzenie dzieci. Jakoś tak się > składa że ludzie, których znam i mieszkają razem jeszcze bez ślubu sa całkiem > szczęśliwi. Za to znam więcej ludzi po rozwodach, którzy zamieszkali po ślubie > i > już razem nie są. Majka,zlituj się,Ty piszesz nie na temat. Temat jest : czy ludzie powinni MIESZKAC ZE SOBĄ przed slubem, a nie o sens malzenstwa w ogóle. Mieszkasz w to ogole tematy wiary,a nie o tym piszemy. Mam wrazenie,ze Twoim żelaznym "argumentem" jest obrazanie ludzi, zwłaszcza wierzacych i ich wiary.A zupelnie nie o tym piszemy. Poza tym: uwazam ,ze ludzie sie zmianiają, zmieniają się tez ich uczucia. Sami piszecie,ze co wtedy kiedy przestaje się kochac zone/męza.A skad tyle zdrad w malzenstwach,ktore kiedys się "kochały"? Ale uwazam,ze poznac sie mozna i bez mieszkania razem,a mozna mieszkac razem i sie nie poznac albo sie zmienic po latach ,takze zmianiec uczucia co do tej czy innej osoby. jesli mamy mówic o zaleznosciach trwałosci malzenstwa a mieszkania przed slubem to statystyki przemawiaja na korzysc nie mieszkania ze sobą przed slubem-takie małzenstwa sa trwalsze, bo budują trwałosc nie na uczuciach ale decyzji i zobowiazaniach,ktore Ty nazywsz jakims tam "papierkiem". Wydaje mi sie,ze jestes bardzo,bardzo młoda osobka, która szuka w zyciu wylacznie przyjemnosci. Tuylko skad w tak młodym wieku tak wielka agresja? Czyzby z frustracji jednak? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Majka Re: dziwne rzeczy piszecie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.12.06, 12:26 "Myslę,ze rozni nas przede wszytskim wizja tego czym jest miłosc. Twoja wizja trochę trąci egoizmem-musze znleźc sobie kogos kto bedzie spłenial moje potrzeby i do mnie "pasował".Tyle,ze ludzie sie zmieniają, zmieniają sie ich potrzeby, zmieniają sie ich uczucia. Dlatego zalozenie sprawdzenia sie przed ślubem się w praktyce nie sprawdz" Odpowiadam na twoje wynurzenia i na ten temat więc moze to ty piszesz nie na temat? Bo sama poruszyłas wizję małżeństwa. Skoro "musze sobie znaleźć" to chyba mowa o znalezieniu kogoś na życie, a więc w założeniu męża lub żony. Chyba sama nie wiesz co piszesz :) Ja nie obrażam ludzi wierzących ale echo obraża mnie i moich bliskich swoimi twierdzeniami że mieszkanie bez ślubu jest patologią itp (nie chce mi się przytaczać) Akurat tak się składa że do wiary mam generalnie pozytywny stosunek, ba, mam do niej dużo szacunku i równiez do ludzi wierzących, ale ludzi myslących a nie powtarzających bezmyslne regułki. Sama w którymś poście broniłam szacunku do religii, bo uważma że religia spełnia swoją wazną funkcję w każdej społeczności. Ale tez uważam że każdemu nalezy się wolność i prawo wyboru i niech mi żaden wierzący nie narzuca swoich zasad bo ja mu swoich nie narzucam. Bo własnie chodzi o to aby sobie zdawac sprawę z tego że miłość nie ejst czymś stałym ale zmienia się, inan jest miłość po roku inna po 10 latach. Wszystko się bierze stąd że ludzie wierza w bajki i mają złudne wyobrażenie romantycznej miłości po grób i wiecznej szczęśliwości. A miłość to też decyzja, całkiem racjonalna, że ten człowiek mi pasuje i mogę z nim spedzić życie nie tylko dlatego że go kocham ale z wielu innych powodów. Dlatego tak wazne jest własnie to dopasowanie i poznanie, zanim zdecydujemy się na ten krok. Jeśli z kimś nie mieszkamy praktycznie go nie znamy i nigdy nie poznamy. Źle ci się wydaje bo skończyłam jakiś zcas temu 30 lat :) I mam dużo doświadczenia i na jego podstawie mam takie poglądy jakie mam. A nie na podstawie dogmatów i statystyk. Agresji mam poziom zero :)) Jestem bardzo pogodną i życzliwą innym osobą, ale nie toleruję ciemnoty, braku myslenia i powtarzania katechetycznych formułek bez logicznego uzasadnienia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Echo Re: dziwne rzeczy piszecie IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 04.12.06, 16:53 Brawo Mika, zaraz zostaniesz fanatyczka. > A czemu twierdzisz że każda para mieszkająca razem ma w założeniu sie keidyś > pobrać??? Czyli po co temat "czy mieszkac przed slubem". Lepiej od razu napisac: mieszkac bo mi tak wygodniej i oczywiscie ze idzie o seks bez wiekszych zobowiazan. Ludzie zajmujacy sie polityka socjalna, uwazaja ze kohabitacja to patologia. Rzadko prowadzi do malzenstw, a jesli juz to do wiekszej liczby rozwodow. Dzieci z takich zwiazkow maja sie gorzej. To wszystko pokazuje statystyka. Kohabitacja koreluje z wieksza bieda i chorobami psychicznymi. Jedyne co mozna dyskutowac to czy caly ten grajdolek jest wynikiem kohabitacji, czy po prostu ludzie wchodzacy w kohabitacje maja duzo problemow takich jak agresja i brak klarownego myslenia jak widac na tym forum. Dyskutowac z takimi przypadkami sie nie da. Najlepiej skierowac do kliniki patologii kohabitacji. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Majka Re: dziwne rzeczy piszecie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.12.06, 17:50 Tak na wstepie to skieruj na leczenie siebie :) A nie obrażaj innych. Może to twój grajdołek, nie przypisuj innym swoich problemów. Świat zawsze był taki i dziś nie jest ani gorszy ani lepszy niż kiedyś. Po prostu sa inne problemy niż były dawniej. Wokół mnie jest masa par mieszkających razem, to jest własciwie norma, nie ma w tym nic złego, sa to normalni ludzie bez żadnych jak to idiotycznie insynuujesz problemów psychicznych, całkowiecie zdrowi - nawet jeden psycholog który ewentualnie mógły poleczyć ciebie ;) Więc trochę weź się za samokrytykę i zastanów się dlaczego narzucasz innym swoje zdanie, które nie ma racji bytu, to wyjdzie ci na lepsze. A jak ci ktoś wyżej napisał te kliniki zajmują się pomocą ludziom z problemami w związkach czy też współżyciem (nie seksualnym) czyli życiem razem. Niezaleznie czy żyja przed ślubem czy po ślubie. Myśl kobito. I sprawdź w słowniku co to jest kohabitacja. (po ślubie też jest kohabitacja :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pawel Re: dziwne rzeczy piszecie IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 04.12.06, 18:53 Masz racje po co brac slub z toba ,jesli mozna cie pouzytkowac i wystawic za drzwi? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Majka Ja bym go nawet nie wpuściła za drzwi ;)n/t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.12.06, 19:22 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pawel Re: Ja bym go nawet nie wpuściła za drzwi ;)n/t IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 05.12.06, 01:08 Dokladnie o to chodzi. Po co robic z siebie towar uzywany? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Majka chodziło mi o ciebie n/t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.12.06, 01:43 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pawel Re: chodziło mi o ciebie n/t IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 05.12.06, 19:21 A mnie o ciebie wcale by nie chodzilo. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jaija Re: dziwne rzeczy piszecie IP: *.elblag.dialog.net.pl 05.12.06, 00:00 Pawel, Magdalena, czy jak tam się podpisujesz, trollu forumowy, tylko ciebie jeszcze tutaj brakowało. SPADAJ I NIE ZAŚMIECAJ! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pawel wcale nie dziwne...ale prawdziwe IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 05.12.06, 00:34 A tos dopiero wymyslila. Nie popisalas sie inteligencja, oj nie popisalas. Widac uderzylem w twoj czuly punkt, bo zadna dziewczyna ktora zna swoja wartosc nie wzielaby tego do siebie na powaznie. Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: dziwne rzeczy piszecie 04.12.06, 20:33 > I mam wrazenie,ze w tym mieszkaniu razem faktycznie chodzi przede wszystkim o > seks,dlatego,ze wszelkie inne sprawy nie wymagają zamieszkania ze sobą,tylko > szczerosci i otwartosci . Akurat seks zupełnie nie wymaga wspólnego mieszkania. O wiele wygodniejszy jest seks po którym wracamy do własnego łóżka, nie martwiąc się o porozrzucane skarpetki współspacza, nie wkurzając na wiecznie podniesioną deskę we własnej toalecie i nie przejmując nieświeżym oddechem nad ranem. Wspólne mieszkanie to dzielenie codzienności. A ową dzielić chcemy z osobami, które są nam bliskie, którym ufamy i w stosunku do których jesteśmy w stanie zdobyć się na największą szczerość, otwartość i wyrozumiałość. Jak dla mnie wspólne mieszkanie przed ślubem to przede wszystkim test swojej zdolności do kompromisu. Czy nasze uczucie jest na tyle silne, by przezwyciężyć te nieszczęsne skarpetki na środku pokoju czy wielogodzinne okupowanie łazienki. Chcemy wiedzieć, czy zaakceptujemy to brudalne przewrócenie naszej codzienności do góry nogami nie dlatego, że już podjęliśmy dożywotnie zobowiązanie (ślub), ale dlatego, że CHCEMY, wciąż, każdego dnia na nowo podejmujemy tą samą decyzję. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Salila Re: dziwne rzeczy piszecie IP: *.globalconnect.pl 04.12.06, 22:19 > Akurat seks zupełnie nie wymaga wspólnego mieszkania. O wiele wygodniejszy jest > seks po którym wracamy do własnego łóżka, nie martwiąc się o porozrzucane > skarpetki współspacza, nie wkurzając na wiecznie podniesioną deskę we własnej > toalecie i nie przejmując nieświeżym oddechem nad ranem. Dokładnie. Komuś komu chodzi głównie o seks wcale nie jest potrzebne wspólne mieszkanie. Łatwiej i bardziej bezproblemowo mogą mieć seks, później wracając do swojego mieszkania i nie musząc godzić się na kompromisy czy utrudnienia związane ze wspólnym życiem. > Wspólne mieszkanie to dzielenie codzienności. A ową dzielić chcemy z osobami, > które są nam bliskie, którym ufamy i w stosunku do których jesteśmy w stanie > zdobyć się na największą szczerość, otwartość i wyrozumiałość. Dla mnie wspólne mieszkanie to również wyraz bliskości między dwoma osobami, pragnienie dzielenia się każdym dniem. Nie widzę w takiej decyzji egoizmu, czy wygody, tylko zwykłą chęć dwojga ludzi do bycia razem. > Chcemy wiedzieć, czy zaakceptujemy to brudalne przewrócenie naszej codzienności > do góry nogami nie dlatego, że już podjęliśmy dożywotnie zobowiązanie (ślub), > ale dlatego, że CHCEMY, wciąż, każdego dnia na nowo podejmujemy tą samą decyzję. Moim zdaniem te słowa świetnie oddają przewagę związków bez ślubu nad małżeństwami. Jesteśmy ze sobą dlatego że chcemy, świadomie się na to decydujemy i trzymamy się tej decyzji, mimo tego, że nie zobowiązywaliśmy się do tego formalnie w kościele czy przed urzędnikiem. Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: dziwne rzeczy piszecie 04.12.06, 22:36 > Dla mnie wspólne mieszkanie to również wyraz bliskości między > dwoma osobami, pragnienie dzielenia się każdym dniem. To właśnie miałam na myśli pisząc o "dzieleniu codzienności". Pragnąć wspólnie z kimś mieszkać, zasypiać się i budzić przy nim, jadać śniadania i spieszyć do pracy - to jest wyraz uczucia i zaufania. To, a nie ceremonie i papiery. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Majka Re: dziwne rzeczy piszecie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.12.06, 00:56 A ponadto te ceremonie i papiery czasami szkodza a nie pomagają. Czesto zdarza sie że ludzie, którzy mieszkali ze soba kilka lat przed ślubem po zawarciu ślubu w bardzo krótkim czasie się rozwiedli. Ciekawe dlaczego? Może usiłowali ceremonią ratowac coś co się i tak samoistnmie rozpadało i jak widać ceremonia nie ma takiej mocy. Znałam małżeństwo, które spedziło ze sobą 8 lat! bez legalizacji a po zawarciu małżeństwa w 3 lata się rozwiedli. Bo związek spaja nie papierek ale ludzie. Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: dziwne rzeczy piszecie 05.12.06, 01:04 > Znałam małżeństwo, które spedziło ze sobą 8 lat! bez > legalizacji a po zawarciu małżeństwa w 3 lata się rozwiedli. Dla niektórych to dowód na to, że "kohabitacja" rozbija związki :). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Majka Re: dziwne rzeczy piszecie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.12.06, 01:42 Dla niektórych to dowód na to, że "kohabitacja" rozbija związki :)." Hehe mi to wygląda na dowód że to małżeństwo rozbija związki :D Ale oczywiście takiego prostoliniowego wniosku nie wyciągnę, w przeciwieństwie do pewnej echo, która mysli jednotorowo. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pawel Re: dziwne rzeczy piszecie IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 05.12.06, 01:05 A nie znasz przypadkiem malzenstw, ktore trwaja ze soba szczesliwie???Co zas do tych konkubinatow , ktore sie rozpadly po zalegalizowaniu to moze nalezaloby sobie tlumaczyc to faktem ze tak naprawde ci ludzie nie chcieli ze soba byc i wystraszyli sie prawdziwych obowiazkow. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Majka Re: dziwne rzeczy piszecie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.12.06, 01:47 Wyobraź sobie że kilka znam. Znam po równo i takich co są i takich co się rozpadły. No to by się zgadzało bo 50% małżeństw się rozwodzi. Ja myslę że ludzie po zawarciu małżeństw raczej przestają się starać. Bo wydaje im sie że już mają zaklepane, "kupili" sie nawzajem za papierek czy ceremonie i moga juz sobie odpuscić. I to byłby dowód na to że małżeństwa sa błedem :) Że należałoby zyc zawsze w konkubinacie, bo wtedy ludzie nie sa siebie tak pewni i może bardziej dbają o związek. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pawel Zabawa w dom czyli konkubinat IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 05.12.06, 19:30 Konkubinat to taka zabawa w dom. Jest wygodnie, bo nie trzeba sie wysilac aby isc z kims do lozka, a jednoczesnie nie ma zadnych zobowiazan. To staranie o ktorym piszesz zyjac w konkubinacie nie musi wcale miec miejsca, a juz szczegolnie jak rosnie siec polaczen takich jak ekonomia czy dzieci. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pawel Bardzo dziwne rzeczywiscie IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 05.12.06, 00:58 Rozbawilas mnie do lez ta przewaga konkubinatu nad legalnymi zwiazkami malzenskimi. Kazdego dnia podejmujesz decyzje o trwaniu w konkubinacie? Calkiem slusznie, jest sie do czego przekonywac. A swoja droga dlaczego facet boi sie z toba wiazac formalnie???? Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: Bardzo dziwne rzeczywiscie 05.12.06, 01:06 > Kazdego dnia podejmujesz decyzje o trwaniu w konkubinacie? Smutne, że tego nie rozumiesz. > A swoja droga dlaczego facet boi sie z toba wiazac formalnie???? Nie potrafisz kulturalnie odpowiedzieć to zaczynasz osobiste wycieczki? Dziecinny sposób prowadzenia dyskusji. Gdybym była na Twoim poziomie zapytałabym, czy jedynym sposobem na zapewnienie sobie kobiety jest dla Ciebie związanie jej nierozrywalną umową. Ale nie jestem na Twoim poziomie, więc nie zapytam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pawel Re: Bardzo dziwne rzeczywiscie IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 05.12.06, 01:31 Oczywiscie, ze nie jestes na moim poziomie, ale mimo wszystko sie znize. Tutaj wcale nie chodzi o to aby nie isc do lozka bez slubu.Jest jednak czyms zupelnie innym spotykac sie z dziewczyna, trzymac ja za reke, starac sie o nia, zabiegac, kochac sie z nia nie mieszkajac razem, a co innego jest mieszkac z nia pod jednym dachem i robic wszystko jak maz z zona. Nigdy nie ozenilbym sie z taka "panna".To jest tak jakby kupowac zuzyte ciuchy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: upierdliwa Re: Bardzo dziwne rzeczywiscie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.12.06, 01:34 Gość portalu: Pawel napisał(a): Nigdy nie ozenilbym sie > z taka "panna".To jest tak jakby kupowac zuzyte ciuchy. Pawel, obrzydliwiec z Ciebie. takiego jawnego braku szacunku do kobiet dawno nie widzialam. niczego Cie matka nie nauczyla :/ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pawel upierdliwa musisz byc fajna dziewczyna IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 05.12.06, 19:39 Matka nauczyla mnie szanowac siebie oraz szanowac te kobiety ktore same sie szanuja.Ps. wbrew nickowi brzmisz bardzo sympatycznie. Powiem Ci szczerze, ze zal mi tych dziewczyn , ktore skazuja sie na konkubinat. Faceci lubia kobiety o ktore trzeba walczyc , starac sie . Konkubinat temu nie sprzyja. Malzenstwo to zupelnie co innego. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: upierdliwa Re: upierdliwa musisz byc fajna dziewczyna IP: *.bochnia.pl 07.12.06, 17:47 Gość portalu: Pawel napisał(a): > Matka nauczyla mnie szanowac siebie oraz szanowac te kobiety ktore same sie > szanuja.Ps. wbrew nickowi brzmisz bardzo sympatycznie. pochlebstwa na nic Ci sie nie zdadza. Twoje posty nie brzmia sympatycznie, brzmia wulgarnie i uwazam, ze brak w Tobie szacunku do kobiet, chocbys sie wypieral. Powiem Ci szczerze, ze > zal mi tych dziewczyn , ktore skazuja sie na konkubinat. Faceci lubia kobiety > o ktore trzeba walczyc , starac sie . Konkubinat temu nie sprzyja. Malzenstwo > to zupelnie co innego. te dziewczyny, ktore PODEJMUJA DECYZJE o konkubinacie maja gdzies Twoje "zal mi". nie mow w imieniu polowy ludnosci swiata, bo reprezentujesz wylacznie SIEBE, a nie wszystkich mezczyzn tego swiata. zycze Ci wlasnie takiej niedostepnej, zimnej kobiety, jaka sobie wymarzylesz. tylko uwazaj, zeby po slubie nie zmienila Ci zycia w pieklo. nawet nie bedziesz mogl sie rozwiesc, skoro ten papierek jest dla Ciebie (i dla niej) takim nierozerwalnym lancuchem. z Twoim podejsciem do zwiazkow miedzyludzkich, ten lancuch moze sie okrecic wokol czyjejs szyi. Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: Bardzo dziwne rzeczywiscie 05.12.06, 01:45 > Oczywiscie, ze nie jestes na moim poziomie, ale mimo wszystko sie znize. Haha... no kolega wykazał się wybitnym poczuciem humoru... > To jest tak jakby kupowac zuzyte ciuchy. Twoja sprawa, jeżeli traktujesz kobiety jak rzeczy. Ale nie zdziw się, jeżeli jakaś potraktuje Ciebie jak śmierdzące skarpety. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pawel Co lepiej wachac:skarpety czy fiolki???? IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 05.12.06, 19:48 Nie unos sie dziewczyno.Zrozum moja intencje. Konkubinat to nie jest dobry uklad, szczegolnie dla kobiet. Brak zobowiazan z jednej strony i pelnia uslug z drugiej nie zblizaja ludzi do siebie, a juz napewno nie buduja szacunku.Czy naprawde musisz wachac te jego smierdzace skarpety zamiast bukiecika fiolkow??? Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: Co lepiej wachac:skarpety czy fiolki???? 05.12.06, 20:50 > Brak zobowiazan z jednej strony i pelnia uslug z drugiej Wybacz, nie rozumiem która strona jest która, możesz obiaśnić? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Majka Zabawne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.12.06, 01:54 Paweł, piszesz zabawne rzeczy. Skoro takie masz pojecie o związku, i dla ciebie ktoś kto mieszkał z kims jest "zużyty" to masz cos z głową. I tym bardziej to co piszesz jest idiotyczne, że tym faktem "zuzycia" dla ciebie jest owo zamieszkanie. Czyli opierasz się na pozorach. Bo co to znaczy mieszkac jak mąż z żoną?? Od tego spotykania sie razem, które opisałeś różni się ten stan tylko tym, że mąż z żoną ma wspólna kasę, wspólnie rozlicza się z podatków, kupuja jedzenie i umieszczają je w jednej wspólnej lodówce, wspólnie jedza sniadania i kolacje, wspólnie ogladają tv, wyprowadzają psa na spacer, myja okna i wynoszą smieci itp itd. I skoro te fakty sa dla ciebie zużyciem to ja ci polecam dobrego psychiatrę :D Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pawel A dlaczgo zyc z kims kto Cie traktuje czasowo? IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 05.12.06, 19:55 Majko, facet powinien sie o Ciebie starac a nie ladowac sie z toba pod wspolny dach nie zobowiazujac sie formalnie do zalozenia wspolego domu o ktorym piszesz. Odpowiedz Link Zgłoś
salila Re: Bardzo dziwne rzeczywiscie 05.12.06, 08:50 > Nigdy nie ozenilbym sie > z taka "panna".To jest tak jakby kupowac zuzyte ciuchy. Żałosne porównanie. Uważaj, bo tak samo się ludzie "zużywają" w małżeństwie jak będąc w związku nieformalnym. I co później z takim zużytym facetem będzie jak żona podziękuje mu za współpracę? Chyba pozostanie tylko wyrzucić go na śmietnik, bo przecież używanego żadna porządna panna nie będzie już chciała. Odpowiedz Link Zgłoś
salila Re: Bardzo dziwne rzeczywiscie 05.12.06, 08:38 > Nie potrafisz kulturalnie odpowiedzieć to zaczynasz osobiste wycieczki? > Dziecinny sposób prowadzenia dyskusji. Gdybym była na Twoim poziomie > zapytałabym, czy jedynym sposobem na zapewnienie sobie kobiety jest dla Ciebie > związanie jej nierozrywalną umową. Ale nie jestem na Twoim poziomie, więc nie > zapytam. To chyba jakiś mały chłopiec który sądzi, że jak weźmie kobietę za żonę, to już spokój, zaklepane, będą żyli długo i szczęśliwie, a związek nieformalny to byłaby tylko ciągła niepewność żeby mu kobieta nie uciekła ;-) Dużo jeszcze tacy muszą przeżyć żeby pojąć pewne sprawy. Odpowiedz Link Zgłoś
salila Re: Bardzo dziwne rzeczywiscie 05.12.06, 08:35 > Rozbawilas mnie do lez ta przewaga konkubinatu nad legalnymi zwiazkami > malzenskimi. Niesamowicie mi miło że tak cię to rozbawiło. Mnie za to rozbawiają ludzie którzy sądzą że małżeństwo im coś gwarantuje i czują się lepsi będąc w związku małżeńskim. > A swoja droga dlaczego facet boi sie z > toba wiazac formalnie???? Tekst równie śmieszny jak żałosny ;-) Czy do twojej dziecinnej główki nie przyszło że ludzie potrafią świadomie podejmować wspólne decyzje, które mogą się różnić od tego jak ty postrzegasz świat? Pewnie nie byłbyś też w stanie zrozumieć że mimo bycia kobietą nie chcę brać ślubu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pawel Salila malzenstwo to wyraz szacunku i milosci IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 05.12.06, 20:02 Strasznie sie szarpiesz Salila. Najwyrazniej nie spotkalas jeszcze faceta ktory zechcialby sie z toba zwiazac na cale zycie i z ktorych ty rowniez chcialabys sie zwiazac na stale. Konkubinat jest modny, reklamowany w kazdym niemal szmatlawym serialiku, ale moze byc jedynie dobry dla rozhukanej mlodziezy a nie ludzi doroslych. Odpowiedz Link Zgłoś
salila Re: Salila malzenstwo to wyraz szacunku i milosci 05.12.06, 20:27 Najwyrazniej nie spotkalas jeszcze faceta ktory > > zechcialby sie z toba zwiazac na cale zycie i z ktorych ty rowniez chcialabys > sie zwiazac na stale. Bardzo kiepskie wnioski, wynikające zapewne z twojego braku doświadczenia. Spotakałam tego faceta już dawno i ślub nie był i nie jest nam do niczego potrzebny. > Konkubinat jest modny, reklamowany w kazdym niemal > szmatlawym serialiku, ale moze byc jedynie dobry dla rozhukanej mlodziezy a nie > ludzi doroslych. Nie obchodzą mnie ponujące mody. Żyję zgodnie ze swoimi zasadami i nie widzę powodu żeby brać ślub dlatego że inni uznają to za właściwe. Nie jesteś osobą która wie co dla mnie dobre. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pawel Re: Salila malzenstwo to wyraz szacunku i milosci IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 05.12.06, 20:34 A jakie ty masz doswiadczenie???? Bylas kiedys zamezna czy tez potrzebujesz wylacznie regularnego seksu, zmian? Jesli tak to konkubinat jest tutaj rzeczywiscie rozwiazaniem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: upierdliwa Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.12.06, 01:30 wspolne mieszkanie nie sluzy do sprawdzania nikogo. wspolne mieszkanie sluzy do tego, zeby byc razem. pozdrawiam :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pawel Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 05.12.06, 01:34 Dokladnie. Wygoda i dostepnosc w lozku, bez zadnych zobowiazan. Super sprawa dla faceta. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: upierdliwa Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.12.06, 01:35 Gość portalu: Pawel napisał(a): > Dokladnie. Wygoda i dostepnosc w lozku, bez zadnych zobowiazan. Super sprawa > dla faceta. przykro mi, ze nie masz zielonego pojecia, czym jest milosc. wspolczuje takim ubogim ludziom, jak Ty. :( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pawel bzykanie bez zobowiazan to jest ta wasza milosc?, IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 05.12.06, 20:18 ???? Odpowiedz Link Zgłoś
salila Re: bzykanie bez zobowiazan to jest ta wasza mil 05.12.06, 20:38 Czy jesteś ograniczony umysłowo i nie potrafisz czytać jak ludzie wiele razy piszą że seks nie jest powodem wspólnego zamieszkiwania z partnerem? Czy może jesteś takim dzieciuchem który nie potrafi pojąć pewnych kwestii które wykraczają poza twój rozumek? Na marginesie, to problemy z seksem u ciebie się kłaniają. Ciągle sprowadzasz normalne związki tylko do kwestii związanych z seksem. Współczuję. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: upierdliwa Re: bzykanie bez zobowiazan to jest ta wasza mil IP: *.bochnia.pl 07.12.06, 17:54 odnosze wrazenie, ze jestes gimnazjalista. Twoja obsesja na punkcie seksu i totalny brak dojrzalego pojecia o zwiazku wskazuje wlasnie na te grupe wiekowa. jesli masz wiecej, niz 15 lat, to obawiam sie, ze w pewnych kwestiach zatrzymales sie w psychicznym rozwoju na tym wlasnie poziomie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Majka To do seksuologa też sie wybierz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.12.06, 01:57 Bo masz problemy nie tylko z głowa ale i z rozumieniem czym jest seks. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jaija Re: To do seksuologa też sie wybierz IP: *.elblag.dialog.net.pl 05.12.06, 02:33 Nie karmcie trolla, to chamski zawodnik i wciąga innych w nieprzyjemne wymiany zdań. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Echo Ale sie ubawilam! IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 05.12.06, 03:17 > Moim zdaniem te słowa świetnie oddają przewagę związków bez ślubu nad > małżeństwami. Jesteśmy ze sobą dlatego że chcemy, świadomie się na to > decydujemy i trzymamy się tej decyzji, mimo tego, że nie zobowiązywaliśmy się > do tego formalnie w kościele czy przed urzędnikiem. Niedawno spotkalam 30-letniego Niemca ktory ciagle studiuje. Zapytalam dlaczego nie konczy. Twierdzi ze nie studiuje dla jakiegos papierku i dlatego ze go ktos przymusza ale czyni to z wlasnej woli. Powiedzialam mu ze to infantylne, bo spolecznosc oczekuje od niego owocow jak od kazdego doroslego czlowieka. Blad konkubinatu jest taki ze ludzie ignoruja czas. Konkubinat rzadko prowadzi do malzenstwa, czesto sie rozpada i prowadzi do mniej stabilnych malzenstw niz u par ktore sie nie sprawdzaly doglebnie przed slubem. Konkubinat jest szczegolnie niekorzystny dla kobiet ktore im starsze, tym mniejsza maja szanse na znalezienie wolnego partnera. Mezczyzni maja troche korzystniejsze zegary biologiczne. Oczywiscie, wtedy kobiety swiezo po konkubinacie rzucaja sie na nastepna dostepna opcje: wspolmieszkanie z zonatymi i wymuszanie rozwodu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Echo No wlasnie, czym jest milosc? IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 05.12.06, 05:19 > przykro mi, ze nie masz zielonego pojecia, czym jest milosc. wspolczuje takim > ubogim ludziom, jak Ty. :( Dla mnie to chec budowania calego zycia z drugim czlowiekiem i dzielenia sie zyciem z dziecmi i otaczanie ich miloscia rodzicielska. Wspolmieszkanie to raczej seks dla wygody i zadnych zobowiazan na cale zycie. A wiec zdefiniuj na czym polega srednio i krotkoterminowa milosc. Muzulmlanie moga zawrzec malzenstwo na 20 minut albo kilka dni. Czy to tez jest milosc? Wyglada ze dwoje "odpowiedzialnych" ludzi chce krotkotrwalego zwiazku i nie moga zyc bez siebie przez 20 minut do kilku dni. Potem milosc im przechodzi i zawieraja nowe 20-minutowe zwiazki. Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: No wlasnie, czym jest milosc? 05.12.06, 09:25 > Wspolmieszkanie to raczej seks dla wygody i zadnych zobowiazan na cale zycie. "Współmieszkałaś"? Zakładam, że nie. Więc może przyjmij do akceptującej wiadomości od osób mających zdecydowanie większe doświadczenie w tej kwestii, że na wspólne mieszkanie nie decyduje się dla seksu. To po prostu śmieszne. Powtarzasz to jak zaklęcie, ale to nie czyni tej bzdury prawdziwszą. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Majka Re: No wlasnie, czym jest milosc? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.12.06, 10:42 "Wspolmieszkanie to raczej seks dla wygody i zadnych zobowiazan na cale zycie." A to jest juz wyłacznie twoje wyobrażenie i nie ma nic wspólnego z rzeczywistością. Może poczytaj sobie trochę co tu niektórzy pisali i jak pojmuja współmieszkanie bo zgoła inaczej niż ty. Fobia seksu to tylko twój problem w tym wątku :) Aby uprawiać wygodny seks wcale nie trzeba ze sobą mieszkac, a nawet wręcz przeciwnie, dla wygodnego seksu mieszkania razem sie unika :)) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Majka Faktycznie, stabilność 50% - bardzo :D IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.12.06, 10:38 Taaak, tak, te małżeństwa są bardzo stabilne, aż 50% wytrzymuje :) Swoją drogą powinno się zrobić badania nad związkami nieformalnymi, ciekawe ile z nich trwa dłużej niż małżeństwa. A nie widzialas par, które nigdy nie wzięły ślubu i nie widza takiej potrzeby? Nawet takie kobiety tutaj pisały, są wiele lat w związkach niezalegalizowanych, mają dzioeci, wspólny dom itp. I nie muszą nikogo szukac. A opinia o korzystności zegarów bilogicznych mężczyzn już dawno została przez genetykę zdementowana, faceci planując dzieci po 30stce, tym bardziej palący są narażeni na niepłodność i mutacje genetyczne plemników, i z tego to powodu a nie z powodu kobiety jest większe prawdopodobieństwo wady u dziecka. Każdy genetyk ci to powie. Stereotypy sa tylko stereotypami. Odpowiedz Link Zgłoś
salila Re: Ale sie ubawilam! 05.12.06, 11:13 Mierne masz pojęcie o miłości i tym co może łaczyć dwoje ludzi. Nie wiem czemu uparcie wypisujesz, że jak zwiazek jest bez ślubu, to chodzi tylko o seks. Naprawdę nie potrafisz czytać tego co inni piszą, o tym ile innych spraw poza seksem ich łączy, o uczuciach, bliskości, chęci spędzania jak najwięcej czasu razem, dzielenia codzienności. Chyba spore problemy masz ze sferą seksu skoro ten temat całkowicie przesłania ci możliwość zrozumienia, że związki bez ślubu mogą się różnić od małżeństwa tylko tym że brak w nich oficjalnej deklaracji przed urzędnikiem kościelnym czy państwowym. Przykre, że możliwości niektórych przerasta zrozumienie że innym takie publiczne deklaracje nie są do niczego potrzebne i mogą tworzyć bez ślubu związek o wiele bardziej wartościowy niż małżeństwo pozostające ze sobą z przyzwyczajenia, bez uczuć i dlatego że nie wypada się rozwodzić. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jaija Re: Ale sie ubawilam! IP: *.elblag.dialog.net.pl 05.12.06, 13:11 > Niedawno spotkalam 30-letniego Niemca ktory ciagle studiuje. Zapytalam dlaczego > nie konczy. Twierdzi ze nie studiuje dla jakiegos papierku i dlatego ze go ktos > przymusza ale czyni to z wlasnej woli. Powiedzialam mu ze to infantylne, bo > spolecznosc oczekuje od niego owocow jak od kazdego doroslego czlowieka. A co Ciebie, Echo, obchodzi to, że ktoś cały czas się kształci? Skoro go stać, to nie Twój interes. Sama bym jeszcze postudiowała. On się kształci dla siebie, nie dla "społeczeństwa". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pawel jaija znowu cos nie wyszlo??? IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 05.12.06, 20:25 Znowu cie zabolal twoj slaby punkt? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pawel Ty sie na tym napewno znasz Majka IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 05.12.06, 20:28 Oswiec mnie wiec: czym jest seks???? Odpowiedz Link Zgłoś
salila Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? 05.12.06, 08:59 > Dokladnie. Wygoda i dostepnosc w lozku, bez zadnych zobowiazan. Super sprawa > dla faceta. Dla kogoś z takimi poglądami jak twoje, ślub jest potrzebny tylko do zagwarantowania tego co napisane wyżej- wygody i dostepności w łóżku. Bez ślubu panna może sobie odejść, po ślubie liczysz że będzie dostępna na stałe. Niepewność wynikają z braku ślubu jest dla niektórych ludzi o zaniżonym poczuciu wartości bardzo nieznośna. Odpowiedz Link Zgłoś
prayboy Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? 05.12.06, 10:35 Kurcze, ale sie ta dyskusja rozwinela! Czy nikt nie rozumie ze to o czym piszecie to po prostu cudzolostwo, grzech smiertelny? I tylko w takich kategoriach nalezy to zagadnienie rozwazac. Jesli facet i babka sa niewierzacy to hak im w smak, niechg sobie jeszcze dokooptuaj koze i robia co im sie podoba (bylo juz wprawdzie takie miasto nazywalo sie Sodoma i zle sie tam sprawy potoczyly jak pamietacie) Jesli sa wierzacy albo w swojej hipokryzji lub faryzeizmie za takich sie uwazaja to nei wolno im mieszkac razem. To zwykle zycie w grzechu i tyle. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Majka Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.12.06, 10:47 Nie :) Cudzołóstwo to wspólżycie z czyjąś żoną lub mężem a nie dwojga wolnych ludzi lub też dwojga ludzi bęących w związku. Bo nie ma obowiązku wierzyć w grzech śmiertelny i postrzegać seks jako zło, to religia chrześcijańska tak twierdzi ale nie znaczy że każdy musi seks postrzegać tak samo. Dla innych może być zbliżeniem dwojga ludzi, dawaniem siebie sobie nawzajem, przyjemnościa i po prostu częścia życia. Zupełnie naturalną i normalną. Wasze fobie seksualne nikogo nie obchodzą i przyjmijcie to do wiadomości. Odpowiedz Link Zgłoś
prayboy Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? 05.12.06, 11:12 Ty, wez albo poczytaj sobie Katechizm Kosciola Katolickeigo albo tu nie mieszaj i nie stwierdzaj jak Bog : "NIE! Cudzolostow to ... td.: Wymyslilas sobie swoja religie to ja zachowaj dla siebie. Wyraznie pisalem: "ludzie niewierzacy moga sobei zyc nawet z koza, co nie znaczy ze nie beda z tego rozliczeni po smeirci oczywiscie" . Wyraznie pisalem ze mieszkanie przed slubem jest grzechem tylko dla ludzi wierzacych. Jak kazdy zreszta grzech. Co nie znaczy oczywiuscie ze nie jest on obiektywnie zly. "prostu częścia życia. Zupełnie naturalną i normalną. Wasze fobie seksualne" Zupelnie naturalnie i normalnie to sie parza psy na ulicy. Zupelnie normalnie... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Majka Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.12.06, 11:24 Nie mam potrzeby czytac katechizmu, uważaj bo ci polecę podręczniki do psychologii, socjologii np Baumana, i może troche do biologii :) Jakbys zapomnial to człowiek jest dzieckiem natury i seks też jest pomysłem natury i wolną wole i mózg tez dała nam natura i możemy sami decydować o naszym życiu seksualnym. Parzysz to sie może ty pod kołdra ze swoją slubną w koszuli z dziurka płodząc co rok dzieci - ale uważaj bo po 12 ciąży już jedna kobieta umarła. To może sie lepiej wykastruj :) Odpowiedz Link Zgłoś
prayboy Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? 05.12.06, 12:18 Co to znaczy umarla po 12 ciazy? Z jakiego powodu? Z wyczerpania? Powiedziala: "no, nie mam juz sily, umieram." chyba byl jakis podow, medyczna przyczyna zgonu? Znasz ja? To si enie wypowiadaj. A ja znam faceta co po 15 spacerze z psem przewrocil sie i wyrznal glowa w kraweznik i tez umarl. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: upierdliwa Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? IP: *.bochnia.pl 07.12.06, 18:06 prayboy napisał: > Zupelnie naturalnie i normalnie to sie parza psy na ulicy. Zupelnie normalnie.. > . > precz z normalnoscia i naturalnoscia!! tylko nienormalne i nienaturalne jest sluszne!! prawdziwy katolik to katolik nienormalny i nienaturalny. ma fobie seksualne, a powstrzymywanie sie od seksu uwaza za najwieksza zasluge i dobro. prawdziwy katolik jednak nazywa nienormalnymi tych, ktorzy naprawde sa normalni, np. homoseksualistow, czy ludzi zyjacych w konkubinatach, bo w katolickiej wizji "moralnosci" w kwestii seksu wszystko stoi do gory nogami :) moze nie? Odpowiedz Link Zgłoś
salila Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? 05.12.06, 10:47 Twoim zdaniem grzech, a więc nie grzesz. Instytucja kościoła jest mi bardzo daleka i nie uznaję za grzech wspólnego życia z ukochaną osobą, tylko dlatego że jakiś pan ksiądz tego związku nie potwierdził. Jego potwierdzenie nie jest mi do niczego potrzebne. Proponowałabym więcej tolerancji dla osób o odmiennych poglądach. Przecież to też ludzie i wzorowy katolik powinien okazywać im miłość bliźniego ;-) Zakłamani pseudokatolicy, to już inna kwestia. Skoro przyjmują zasady głoszone przez kościół jako obowiązujące, a później robią wiele rzeczy z tymi zasadami sprzecznych, to nie wiem po co trzymają się kościoła. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Majka Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.12.06, 11:10 Zakłamani pseudokatolicy, to już inna kwestia. Skoro przyjmują zasady głoszone > przez kościół jako obowiązujące, a później robią wiele rzeczy z tymi zasadami > sprzecznych, to nie wiem po co trzymają się kościoła. " Dokładnie. Ja się z wieloma normami kościelnymi nie zgadzam bo uważam że są wbrew naturze, biologii i rozsądkowi nie mówiąc o logice, dlatego nie udaje że jestem wierząca w jakiegoś konkretnego Boga i praktykujaca. O ile prawdziwych wierzących (niewielu ich) szanuje - jeśłi oni szanuja mnie i moje poglady i nikt nikomu w drogę nie włazi - o tyle pseudokatolicy sa wg mnie żałosnie śmieszni. Odpowiedz Link Zgłoś
prayboy Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? 05.12.06, 11:16 No to sie zgadzamy w tej materii. Odpowiedz Link Zgłoś
prayboy Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? 05.12.06, 11:15 Koscil to nie instytucja, ignorancie, tylko Chrystus i wszyscy w niego wierzacy. Mozesz sobei nie uznawac, tylko nie uznawaj siebie wtedy za chrzescijanina bo jestes zwyklym poganinem, masz swoja religie i swojego Boga. JESTEM TOLERANCYJNY i pisze wyraznie: Niewierzacy niehc sobie robia co chca!!!!! Smieszy mnie tylko jak tacy ludzie uwazaja sie za wierzacych, nic poza tym!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Majka Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.12.06, 11:19 Fajnie, ale z zadeklarowanych wierzących są tu tylko 3 osoby: echo, Paweł i ty :) To sobie pogadajcie może wspólnie - najlepiej w innym wątku - a nam nic tu nie narzucajcie. Odpowiedz Link Zgłoś
prayboy Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? 05.12.06, 11:22 OOOOO! Pani Tolerancja Przemowila! Czyli my nie mamy prawa glosu, tak??? Bo co?! Odpowiedz Link Zgłoś
prayboy Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? 05.12.06, 11:23 Chcesz prowadzic monolog to stan przed lustrem. Odpowiedz Link Zgłoś
prayboy Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? 05.12.06, 11:26 I jak jestes niewierzaca to nie siej zametau i nie pisz co jest cudzolostwem a co nie : bo "kto pozadliwie patrzy na kobiete juz w swoim sercu dopuszcza sie z nia cudzolostwa" grzech rodzi sie w sercu czlowieka (serce to znaczy sumienie, dusza, nie kawalek miesa, bo pewni eo tym nie wiesz, bo przeciez jako niewierzaca nie masz duszy ani sumienia, prawda? Bo jesli uwazasz ze masz no to troche niekonsekwentna jestes, zdecyduj sie - albo wierzysz albo nie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Majka Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.12.06, 11:32 Oooo boy sie zdenerwował ;) Może walerianka? Możecie sobie wyrażac swoje zdanie ale wy go nie wyrażacie tylko straszycie nas sądem bożym i wklepujecie katechetyczne formułki :) Straszcie siebie samych. Ja jestem agnostykiem, nie wiem kim czy czym jest Bóg bo nie jestem w stanie go zobaczyć ani poznać, żyję w ludzkim świecie i według ludzkich zasad. A co bedzie po śmierci to sie przekonam w swoim czasie. Teraz nie będe gdybac :) Nie wierze w proroków, a stamtąd nikt jeszcze nie wrócił aby opowiedziec jak jest. Trudno więc stwierdzić czym jest dusza, czy jest itd. W przeciwieństwie do ciebie nie uważam że zjadłąm wszystkie rozumy i że jakakolwiek religia ma monopol na prawdę. Nie sadze też aby z racji tego że istnieje tak wiele religii każda miała dla swoich wyznawców oddzielne niebo i oddzielne piekło :) Ale to nie jest dyskusja o religii więc na tym koniec. Odpowiedz Link Zgłoś
prayboy Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? 05.12.06, 11:41 OOO, boy sie nie zdenerowal. Nie strasza nikogo sadem, bo nie mam do tego uprawnien, informuje w takim razie ze Sad bedzie dotyczyl wszystkich , wierzacych i nie, wiec sie nie ludzice ze "niewierzenie" wam cos pomoze. >Nie wierze > w proroków, a stamtąd nikt jeszcze nie wrócił aby opowiedziec jak jest Wrocil, nazywal sie Jezus. Religia katolicka nie ma monopolu na prawde w zyciu doczesnym , zgadzam sie, ale poza nia nie ma zbawienia, i tyle... Nie ma czegos takiego jak agnostyk. Jestes po prostu poganka :))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Majka Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.12.06, 11:54 Nie strasza nikogo sadem, bo nie mam do tego uprawnien, informuje w takim razie > ze Sad bedzie > dotyczyl wszystkich , wierzacych i nie, wiec sie nie ludzice ze "niewierzenie" > wam cos pomoze." No własnie znów straszysz :) Chyba ci w krew weszło. Powtarzam strasz siebie, ja nie przyjmuje do wiadomości twoich sądów i mnie to nie dotyczy bo w sąd nie wierzę. A raczej nie mam zadnych podstaw aby w niego wierzyc. Jezus jest postacią historyczna a jak to było naprawdę nie wiemy bo opieramy się na przekazach ustnych, które zostały spisane o wiele później i nie wiadomo ile przez ten czas zostało przekłamane, źle zrozumiane i w ogóle jak by Jezusa odebrali współczesni ludzie ze swoją dzisiejsza wiedzą. Może by się okazało że był tylko wybitnym człowiekiem i nikim więcej. Więc nie mam podstaw aby uznawac go za kogoś innego. Odpowiedz Link Zgłoś
salila Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? 05.12.06, 12:06 > No własnie znów straszysz :) Chyba ci w krew weszło. Powtarzam strasz siebie, j > a > nie przyjmuje do wiadomości twoich sądów i mnie to nie dotyczy bo w sąd nie > wierzę. To jest właśnie ich chora logika. Twierdzą , że nie straszą, że tolerują, a właśnie straszą i nie tolerują. Bardzo by chcieli żeby wszystkich którzy nie mają nic wspólnego z kościołem, jednak dotyczyły prawa nim rządzące. Ale to sa tylko ich pobożne życzenia. Ciągłe próby wmawiania innym co właściwe, jak powinni żyć stają się coraz bardziej żałosne. Odpowiedz Link Zgłoś
prayboy Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? 05.12.06, 12:15 Nie strasze tylko informuje o fakcie a to roznica! Przeciez mozesz zostac osadzona pozytywnie, nie czujesz blusa??? A ze w sad nie wierzysz to nie znaczy ze pod niego nie bedziesz podlegac. Wszyscy beda. > Jezus jest > postacią historyczna a jak to było naprawdę nie wiemy bo opieramy się na > przekazach ustnych, które zostały spisane o wiele później i nie wiadomo ile > przez ten czas zostało przekłamane, Ale bredzisz, to co, w starozytny Egipt, Grecje i Big Bena tez nei wierzysz bo to bylo dawno i przeklamane? Mieszko pierwszy tez byl postacia historyczn i co z tego? > Może by się okazało że > był tylko wybitnym człowiekiem i nikim więcej. Więc nie mam podstaw aby uznawac > go za kogoś innego. Ciekawe, co bys powiedziala, jakby rzeczywiscie dzisiaj zyl i zmartwychwstal.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Majka Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.12.06, 12:21 Ale bredzisz, to co, w starozytny Egipt, Grecje i Big Bena tez nei wierzysz bo to bylo dawno i przeklamane? Mieszko pierwszy tez byl postacia historyczn i co z tego?" A czy ja gdzies napisałam że nie wierze?? Wierze ale nie widze w nim postaci nadprzyrodzonej czy tez jakiegokolwiek Boga bo mnie tam nie było i nie wiem jak było naprawdę. Nie ma na to dowodów poza zwojami liczącymi 2 tysiące lat, spisanymi przez ludzi na ówczesnym poziomie odbierania rzeczywistości, którzy wszystko czego nie rozumieli brali za interwencję boską. Dlatego ani nie potwierdzam ani nie zaprzeczam ;) Ja się skupiam na tym co znam i co jest ludzkie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: upierdliwa Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? IP: *.bochnia.pl 07.12.06, 18:12 prayboy napisał: > Nie ma czegos takiego jak agnostyk. Jestes po prostu poganka :))) nie ma takiego miasta Londyn. jest Lądek. Lądek Zdrój. :))) Odpowiedz Link Zgłoś
salila Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? 05.12.06, 11:46 > W przeciwieństwie do ciebie nie > uważam że zjadłąm wszystkie rozumy i że jakakolwiek religia ma monopol na > prawdę. To jest właśnie nieustannie powtarzany błąd fanów kościoła- wmawianie innym co powinni robić, co jest dla nich właściwe, brak tolerancji a nawet brak możliwości pojęcia że można szczęsliwie żyć nie kierując się nakazami kościoła. Wierzą, odpowiadają im zasady kościoła, ich sprawa, ale po co wciskać innym te mądrości jako jedyne właściwe i obowiązujące. Odpowiedz Link Zgłoś
prayboy Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? 05.12.06, 11:51 Alez oczywiuscie ze mozna zyc szczesliwie, powtarzam do znudzenia po raz setny chyba ze niech sobei niewierzacy robia co chca!!! Tyle ze beda z tego rozliczeni, podobnie jak i ja! Wydaje mi sie ze problem polega na tym, ze wszyscy co tu piszecie, jestescie ochrzczeni, bywaliscie kiedys w kosciele. i tak naprawde chcecie zyc w zludzeniu ze jestescie niewierzacy. Jesli naprawde jestescie nieochrzczeni, to robcie co chcecie, nie mnie to osadzac. Odpowiedz Link Zgłoś
salila Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? 05.12.06, 12:00 > Alez oczywiuscie ze mozna zyc szczesliwie, powtarzam do znudzenia po raz setny > chyba ze niech sobei > niewierzacy robia co chca!!! Tyle ze beda z tego rozliczeni, podobnie jak i ja! To właśnie pokazuje bezsens rozumowania fanów kościoła. Owszem, niby tolerują poglady innych, ale dodają formułkę że oni i tak będą osądzeni według zasad kościoła z którym nie maja nic do czynienia. To tylko tobie się tak wydaje że bedą osądzeni, bo w to wierzysz, a oni nie wierzą i ich twoje zasady nie dotyczą. > Wydaje mi sie ze problem polega na tym, ze wszyscy co tu piszecie, jestescie oc > hrzczeni, bywaliscie > kiedys w kosciele. i tak naprawde chcecie zyc w zludzeniu ze jestescie niewierz > acy Ależ oczywiście, niewierzący nie mają swojego zdania, to są tylko złudzenia, a wierzącemu jak zawsze wydaje się że pozjadał wszystkie rozumy. Przerażająca "mądrość" i klapki na oczach. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: upierdliwa Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? IP: *.bochnia.pl 07.12.06, 18:17 prayboy napisał: > Alez oczywiuscie ze mozna zyc szczesliwie, powtarzam do znudzenia po raz setny > chyba ze niech sobei > niewierzacy robia co chca!!! Tyle ze beda z tego rozliczeni, podobnie jak i ja! alez oczywiscie, ze mozna zyc szczesliwie, bedac czlowiekiem wierzacym i zyjac zgodnie z przykazaniami kosciola. powtarzam po raz setny, niech sobie wierzacy robia, co chca!!! Tyle, ze i tak boga nie ma, ich ciala po smierci wroca w obieg pierwiastkow w przyrodzie, a ich swiadomosc umrze - tak, jak i moja! ;)) Odpowiedz Link Zgłoś
default Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? 05.12.06, 11:05 Chcemy wiedzieć, czy zaakceptujemy to brudalne przewrócenie naszej codzienności do góry nogami nie dlatego, że już podjęliśmy dożywotnie zobowiązanie (ślub), ale dlatego, że CHCEMY, wciąż, każdego dnia na nowo podejmujemy tą samą decyzję. xtrin, pięknie to napisałaś. To jest najważniejsze, to przekonanie, że jesteśmy właśnie z tą jedyną, wybraną osobą. Że codziennie się w tym utwierdzamy. Małżeństwa, mimo tego, że rozwód wiąże się z koniecznością podjęcia szeregu uciążliwych formalności i kosztów, bardzo często się rozpadają. Jeśli dwoje ludzi naprawdę chce być ze sobą, to kwestia "papierka" jest czysto "organizacyjna". Jestem w nieformalnym związku już 18 lat i jestem szczęśliwa. Brak papierka nie powoduje, że nie poczuwamy się do odpowiedzialności za partnera, że myślimy - "bo w każdej chwili mogę odejść". Absolutnie nie. Mieliśmy różne kryzysy, w tym jeden bardzo poważny, ale jednak żadne z nas nie zdecydowało się spakować i pójść sobie, mimo braku prawnego uwiązania, mimo pozornej łatwości zerwania tego związku, walczyliśmy o jego uratowanie , bo jednak czuliśmy, że - jak to powiedział mój "niemąż" - urodziliśmy się dla siebie i tak naprawdę co by się nie działo, to będziemy przy sobie trwać. W sumie moglibyśmy wziąć ślub, ale właściwie do czego teraz byłoby to nam potrzebne? Może jedynie w kwestiach majątkowych, ale to mamy uregulowane notarialnie. A o ile majątek można prawnie zapisać, o tyle do miłości i wierności żadne prawo, ani cywilne, ani kościelne nikogo nie zmusi. Odpowiedz Link Zgłoś
prayboy Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? 05.12.06, 11:20 > xtrin, pięknie to napisałaś. To jest najważniejsze, to przekonanie, że jesteśmy > > właśnie z tą jedyną, wybraną osobą. Że codziennie się w tym utwierdzamy. A skad to przekonanie? Czy jestesmy nieomylni? A o ile majątek można prawnie zapisać, o tyle do > miłości i wierności żadne prawo, ani cywilne, ani kościelne nikogo nie zmusi. Nie o to chodzi. Zadne prawo koscielne nie zmusi, ale: "Jesli Pan nie zbuduje domu, na prozno trudza sie ci ktorzy go wznosza" I dotyczy to wszystkich, katolikow po slubie koscielnym ktorych wiara jest martwa i niewierzacych. I nie zdziwcie sie jak kiedys ten dom na piasku sie rozwali... Odpowiedz Link Zgłoś
salila Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? 05.12.06, 11:40 > "Jesli Pan nie zbuduje domu, na prozno trudza sie ci ktorzy go wznosza" > I dotyczy to wszystkich, katolikow po slubie koscielnym ktorych wiara jest mart > wa i niewierzacych. > I nie zdziwcie sie jak kiedys ten dom na piasku sie rozwali... Znam wielu wierzących którym rozwaliły się ich domy budowane podobno ze wsparciem waszego Pana. Jakoś ani ślub kościelny ani wiara im nie pomogły. Ich zdziwienie było tym większe, bo byli święcie przekonani że przecież jak był ślub, to po nim gwarancja dożywotniego szczęśliwego związku. Powodzenie związku zależy od tego jakie zasady mają tworzący go ludzie i jak bardzo chcą być ze sobą i na jakich wartościach operają swój związek, a do tego nie potrzeba ani ślubów ani publicznych przysiąg czy formalnych zobowiązań. Odpowiedz Link Zgłoś
prayboy Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? 05.12.06, 11:47 Slub koscielny nie jest zadna gwarancja. Chodzi o to aby byc naprawde wierzacym, jesli sie nie jest to tez nic nie pomoze. A skad wiesz ze twoi znajomi po slubie byli wierzacy i zyli zgodnie z przykazaniami? Czy wiesz np. czy stosowali antykoncepcje? Przeciez ci o tym nie powiedza. A wystarczy ze stosowali, i to juz wystarczy, ze zyli przez wiele lat w grzechu smiertelnym. Tak, wystarczylo tylko tyle, wiara katolicka, ta prawdziwa, jest najbardziej wymagajaca... i dlatego tylu ludzi od niej sie odwraca. I dlatego ja tak ja kocham. Bo nie jest sztuka szukac w zyciu wygodnych sciezek... Odpowiedz Link Zgłoś
default Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? 05.12.06, 12:00 "Przypomnialem sobie ze kiedys jak bylem jeszcze satanista, spalilem czaszke krowy na pastwisku." cytat z prayboya z innego wątku. To szatan tak cię natchnął modlący się chłopcze, że zapałałeś miłością do Chrystusa??? Jesteś żałosnym trollem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Majka Niezłe 8-] IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.12.06, 12:02 Skąd on sie wziął? Z Tworek uciekł? To z kim my w ogóle gadamy :) Ide stąd ;) Odpowiedz Link Zgłoś
salila Ale czub 05.12.06, 12:08 > Skąd on sie wziął? Z Tworek uciekł? To z kim my w ogóle gadamy :) Ide stąd ;) On mi od razu wyglądał na jakiegoś psychola, ale takiego kwiatka się nie spodziewałam. Dobre ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
prayboy Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? 05.12.06, 12:22 NIe. Sztan tak mnie przerazil i zniszyl moje zycie ze nawrocilem sie, bo Bog mi w swojej lasce to zycie uratowal i dal ponownie. I kazdego moze to spotkac. Wystarczy mala plamka na skorze, rak, wypadek samochodowy. smierc bliskiejk osoby. Ja mialem akurat inne doswiadczenie... Odpowiedz Link Zgłoś
prayboy Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? 05.12.06, 12:24 Uciekajcie, bo was rogami przetrace! UUUUHUHUUUUUU!!!!!! Juz was nie ma!!! Odpowiedz Link Zgłoś
salila Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? 05.12.06, 12:27 No i wyszło na to, że objawił się kolejny pseudokatolik który sam nie wie w co wierzy i tylko paple bez sensu i logiki. Idź pomódl się, może ci to pomoże, tylko niech ci się bogowie nie pokręcą. Odpowiedz Link Zgłoś
prayboy Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? 05.12.06, 12:30 Spoko. Po prostu zartowalem. (z tym straszeniem) BYlem kiedys satanista, popieprzonym satanista. I co nie mialem prawa? Nie jestescie tolerancyjni dla bylych satanistow? Czy np. alkoholik nie ma prawa sie nawrocic i byc dobry? WIecie co to znaczy nawrocenie? Bog mnie dotknal i gdyby nei On nie byloby mnie tutaj. Odpowiedz Link Zgłoś
salila Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? 05.12.06, 13:23 > BYlem kiedys satanista, popieprzonym satanista. Paląc krowie czaszki tylko pokazałeś że byłeś zwykłym głupkiem który o satanizmie nie miał pojęcia. Może wiarę katolicką uda ci się zgłebić bardziej wnikliwie. Odpowiedz Link Zgłoś
nancyboy Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? 05.12.06, 12:28 Nie rozumiem. Wystarczy rak, aby co? Aby umrzeć? Odpowiedz Link Zgłoś
prayboy Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? 05.12.06, 12:32 Wystarczy rak albo wypadek, aby zobaczyc ze jestesmy besradni wobec smierci, ze jestesmy prochem, niczym, po prostu niczym.... I wtedy mamy szanse na nawrocenie, jesli nie nawrocilismy si ewczesniej. Odpowiedz Link Zgłoś
nancyboy Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? 05.12.06, 12:53 "besradni" - podoba mi się, ma swój wydźwięk :-) Nawrócony proch jest ciągle tylko prochem. Odpowiedz Link Zgłoś
prayboy Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? 05.12.06, 12:57 nie calkiem panie Wielki Ortografie, nawrocony proch jest jeszcze mneijszym i gorszym prochem... Odpowiedz Link Zgłoś
nancyboy Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? 05.12.06, 13:08 > nawrocony proch jest jeszcze mneijszym i gorszym prochem. Na pewno to chciałeś napisać? Odpowiedz Link Zgłoś
prayboy Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? 05.12.06, 13:12 Alez oczywiscie. Dokladnie to! Odpowiedz Link Zgłoś
nancyboy Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? 05.12.06, 13:14 Czyli po nawróceniu jest się czymś gorszym. Odpowiedz Link Zgłoś
prayboy Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? 05.12.06, 13:21 Oczywiscie. Bo widzi sie wtedy wyraznie swoje grzechy i wady, ktorych przedtem sie nie widzialo. Wiec jest sie gorszym, oczywiscie w swoich oczach. I trzeba liczyc na milosierdzie Boga. ze pomimo to Bog nam wybaczy, Odpowiedz Link Zgłoś
nancyboy Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? 05.12.06, 13:26 Jak już kiedyś mówiłem: "łaski bez". Odpowiedz Link Zgłoś
prayboy Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? 05.12.06, 13:15 oj faktycznie, pomylilem sie Wielki Ortografie! > nawrocony proch jest jeszcze mneijszym i gorszym prochem. "mniejszym" a nie "mneijszym" wybaczysz? zdalem? no powiedz ze zdalem! Odpowiedz Link Zgłoś
nancyboy Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? 05.12.06, 13:25 Napisałem o "besradni" nie po to, żeby wytknąć Ci błąd, lecz dlatego, że naprawdę spodobało mi się to słowo (połączenie "bezradni" z "zesrani"). Na początku myślałem wręcz, że napisałeś tak celowo. A Ty to odebrałeś jako personalną krytykę, ciekawe czemu... Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? 05.12.06, 14:15 > "Jesli Pan nie zbuduje domu, na prozno trudza sie ci ktorzy go wznosza" > I dotyczy to wszystkich, katolikow po slubie koscielnym ktorych wiara jest mart > wa i niewierzacych. Wybacz, ale dotyczy to wyłącznie wierzących i w jakimś tam stopniu pseudowierzących. Od niewierzących - wara! Odpowiedz Link Zgłoś
prayboy Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? 05.12.06, 14:20 Jest tak jak piszesz, zgadzam sie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Echo Ale sie ubawilam! IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 05.12.06, 14:46 > A co Ciebie, Echo, obchodzi to, że ktoś cały czas się kształci? Skoro go stać, > to nie Twój interes. Sama bym jeszcze postudiowała. On się kształci dla siebie, > > nie dla "społeczeństwa". Wlasnie wcale nie, to jeszcze jedna mentalnosc pasozyta ktory naduzywa socjalu w Niemczech. Niemcy wyszli z zalozenia ze mlodzi ludzie powinni studiowac na koszt podatnika i zaraz pojawily sie pasozyty naduzywajace system. Dawne spolecznosci wypracowaly przez millenia model rodziny, ktory byl istotny dla ich przezycia. Najbardziej witalne spolecznosci potrafily eliminowac pasozytnictwo. No i w "nowoczesnych" czasach znow pojawiaja sie pasozyty atakujace rodzine zeby sobie wspolmieszkac, ot tak, "nie dla seksu" ino dla milosci albo "sprawdzania". Co gorsza, te same pasozyty sa za "malzenstwami" homoseksualnymi i rozmaitymi schorzeniami ktore podminowuja cywilizacje w sposob bardzo widoczny. Kazdy czlowiek, nawet pasozyt, dorabia sobie do tego filozofie. Tak sie zdarza ze filozofia pasozytow jest tu i teraz a caly swiat to jeden wielki chaos. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Echo Re: Ale sie ubawilam! IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 05.12.06, 14:51 > Znałam małżeństwo, które spedziło ze sobą 8 lat! bez > legalizacji a po zawarciu małżeństwa w 3 lata się rozwiedli. >Dla niektórych to dowód na to, że "kohabitacja" rozbija związki :). Nie, nie! To dowod ze sie dokladnie "sprawdzili" mieszkajac przed malzenstwem. Daruj sobie, to juz przerabialismy. Istnieje twarda statystyka, ktora miekkie umysly odrzucaja w imie widzimisie. Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: Ale sie ubawilam! 05.12.06, 15:07 Ano tak, statystyka jest niestety twarda i marnie przystaje do giętkiej rzeczywistości. Wszystkie "dowody" jakie wskazałaś ograniczają się do wskazywania korelacji między zgonem a pomidorem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Echo Re: Ale sie ubawilam! IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 05.12.06, 15:15 > Ano tak, statystyka jest niestety twarda i marnie przystaje do giętkiej > rzeczywistości. > Wszystkie "dowody" jakie wskazałaś ograniczają się do wskazywania korelacji > między zgonem a pomidorem. Nie masz zieloneho pojecia na czym polega statystyka: wlasnie na podawaniu korelacji. Oczywiscie korelacje mozna interpretowac w rozny sposob. Nie ulega watpliwosci ze kohabitacja koreluje z mniejsza stabilnoscia malzenstw niz brak kohabitacji. Dalam ci mozliwosci: 1. cale to "sprawdzanie" to pic na wode 2. w kohabitacje wchodza ludzie z gory skazani na porazke, bo od poczatku wiedza ze ten zwiazek nie ma szans 3. w nieformalne zwiazki wchodzi glownie tzw. "margines spoleczny". Stad wiecej rozwodow, biedy, nerwic, przemocy etc. Podaj mi twoja interpretacje, bo rece opadaja! Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: Ale sie ubawilam! 05.12.06, 15:20 Wszystkie elementy grają rolę w tych statystykach. Te i wiele innych. Problem w tym, jakie wnioski z tych możliwości wyciągasz. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Echo Re: Ale sie ubawilam! IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 05.12.06, 15:32 > Wszystkie elementy grają rolę w tych statystykach. Te i wiele innych. > Problem w tym, jakie wnioski z tych możliwości wyciągasz. Zgadza sie. Dlatego sa statystyki nt. kohabitacji biednych kobiet i raczej nie biednych. Z chorobami umyslowymi i bez. Z dziecmi i bez. Zawsze "nie sprawdzone" malzenstwa z dziecmi maja sie lepiej (statystycznie oczywiscie). Dlatego socjologowie uwazaja ze czescia polityki zwalczania biedy i patologii spolecznych powinno byc zachecanie kobiet do malzenstwa. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Majka Ja tyż :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.12.06, 15:58 Dlatego socjologowie uwazaja ze czescia polityki zwalczania biedy i patologii spolecznych powinno byc zachecanie kobiet do malzenstwa." To ty tak uważasz a nie socjolodzy :) Pokaż mi wypowiedz na ten temat jakiegoś socjologa. Ty tak uważasz w swojej małomiasteczkowej ograniczoności, bo dla ciebie równanie jest proste - małżeństwo to swietość, człowiek nie ma prawa mieszkac z kims bez ślubu, nie wazne jakie sa fakty i czy ci ludzie pasują do siebie czy nie, czy sie kochają czy nie, wazna jest ta ceremonia i ten papierek - czyli pozoranctwo. Cały czas statystyka która podajesz NIE DOTYCZY POLSKI i można ją o kant tyłka potłuc. A już w szczególności nie porównuj nas do Ameryki bo to zupełnie inna kultura, zupełnie inne społeczeństwo i warunki życia. Tak z ciekawostek - w Polsce do życia w związkach nieformalnych przyznaje sie zaledwie 2% społeczeństwa, zapewne prawdziwy odsetek jest wiekszy ale niewiele. Nadal jest to społeczeństwo przywiązane do tradycji. Niestety nijak to nie poprawia niżu demograficznego ani tego że 50% małżeństw się rozpada. Bo nie w zamieszkiwaniu bez ślubu jest przyczyna!! Ciemnoto :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Echo Re: Ja tyż :) IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 05.12.06, 17:05 >To ty tak uważasz a nie socjolodzy :) Pokaż mi wypowiedz na ten temat jakiegoś >socjologa. Bosze!!! Podalam linki powyzej. Jestem jedyna osoba ktora usiluje przytoczyc jakies dane w odpowiedzi na bzdety! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Majka Re: Ja tyż :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.12.06, 20:07 Podawałas linki do badań i statystyk a nie do wypowiedzi socjologów. Wybacz ale innni uważaja że ty piszesz bzdety. Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: Ale sie ubawilam! 05.12.06, 16:08 > Dlatego socjologowie uwazaja ze czescia polityki zwalczania biedy > i patologii spolecznych powinno byc zachecanie kobiet do malzenstwa. Nie potrafisz spróbować choć na seknudnę oderwać się od tej biedy i patologii? Odpowiedz Link Zgłoś
salila Re: Ale sie ubawilam! 05.12.06, 17:13 > 1. cale to "sprawdzanie" to pic na wode > 2. w kohabitacje wchodza ludzie z gory skazani na porazke, bo od poczatku wiedz > a > ze ten zwiazek nie ma szans > 3. w nieformalne zwiazki wchodzi glownie tzw. "margines spoleczny". Stad wiecej > rozwodow, biedy, nerwic, przemocy etc Dawno nie czytałam czegoś bardziej bzdurnego i nieprawdziwego. Musisz mieć wielkie poczucie niższej wartości, skoro sączysz tyle jadu w kierunku do ludzi o życiu których nie masz pojęcia. Takie teksty pasują mi do podstarzałej, niespełnionej, sfrustrowanej baby która zazdrości innym że mają większą szansę na szczęście wybierając drogę odmienną od twojej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Majka Re: Ale sie ubawilam! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.12.06, 20:10 Dokładnie. Wiecie co, idźmy sobie stąd bo echo to jest osoba, która nawet jak jej się pod nos podstawi białe to ona i tak będzie twierdzić że to jest czarne :) Po co z kims takim gadac. Ona ma swój świat - coś na kształt schizofrenii - to niech sobie w nim siedzi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jaija Echo to Dulska IP: *.elblag.dialog.net.pl 05.12.06, 15:01 Echo, nie chce mi się z Tobą gadać. Wydajesz mi się ostoją wszystkiego, co najgorsze, najbardziej obłudne, najbardziej wsteczne w ludzkości. Dulska - to Ty, Echo. Pomyślałam nawet, czy nie jesteś jednym z prowokatorów, tak podejrzane są Twoje posty. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Echo Re: Echo to Dulska IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 05.12.06, 15:28 > Echo, nie chce mi się z Tobą gadać. Wydajesz mi się ostoją wszystkiego, co > najgorsze, najbardziej obłudne, najbardziej wsteczne w ludzkości. Dulska - to > Ty, Echo. Pomyślałam nawet, czy nie jesteś jednym z prowokatorów, tak > podejrzane są Twoje posty. Jesli twoje postepowanie nie da sie obronic, najlepiej przejsc na osobiste ataki. Prawda? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jaija Re: Echo to Dulska IP: *.elblag.dialog.net.pl 05.12.06, 15:51 > Jesli twoje postepowanie nie da sie obronic, najlepiej przejsc na osobiste > ataki. Prawda? Nieprawda. Nie muszę swojego postępowania przed nikim się bronić, a już na pewno nie przed Twoimi poglądami. Twoja sprawa, jakie one są, ale ich wygłaszanie ex cathedra własne opinie z dogmatyczną (i tak samo niewiele wartą) nieomylnością przysłowiowego papieża, są rzeczą niedopuszczalną. Jak dla mnie, możesz zamieszkać z mężem po ślubie kościelnym, modłach, postach i umartwianiu się za przyszły seks, wyłącznie w celu prokreacyjnym, masz prawo do tego typu rzeczy i własnego zdania, ale nie wciskaj innym, że to jedynie słuszna racja. Nie udowodnisz nikomu, że ludzie, którzy mieszkają bez ślubu są gorsi od innych, że są li tylko rozpustnikami, czyhającymi, aż wreszcie będa mogli się przewracać po swych grzesznych barłogach. Nie udowadniaj nikomu, że 30-letni student, który chce pogłębiać swoją wiedzę, to pasożyt i nierób - skąd wiesz, czy nie jest to kolejny Einstein? Co Ty możesz wiedzieć o ludziach? Innych ludziach? Jak możesz komukolwiek wciskać swoje przekonania za jedynie słuszne i obowiązujące? Nie wyobrażam sobie, co by było, gdybyś stała na czele rządu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Majka Re: Echo to Dulska IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.12.06, 16:03 Co Ty możesz wiedzieć o ludziach? Innych > ludziach? Jak możesz komukolwiek wciskać swoje przekonania za jedynie słuszne i > > obowiązujące? Nie wyobrażam sobie, co by było, gdybyś stała na czele rządu." Niestety póki LPRu nie zwalimy ze stołka kto wie! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Echo Re: Echo to Dulska IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 05.12.06, 17:09 >skąd wiesz, >czy nie jest to kolejny Einstein? To wiem napewno. Fizycy dojrzewaja i produkuja przed 30-tka. On jeszcze nie skonczyl zadnych studiow. Do publikacji mu jeszcze daleko. >Nie wyobrażam sobie, co by było, gdybyś stała na czele rządu. Kazdy stojacy na czele nierządu slusznie sie tego obawia. Odpowiedz Link Zgłoś
salila Re: Echo to Dulska 05.12.06, 17:09 > Echo, nie chce mi się z Tobą gadać. Wydajesz mi się ostoją wszystkiego, co > najgorsze, najbardziej obłudne, najbardziej wsteczne w ludzkości. Dulska - to > Ty, Echo. Pomyślałam nawet, czy nie jesteś jednym z prowokatorów, tak > podejrzane są Twoje posty. Też się zastanawiam czy ta postać nie została stworzona na potrzeby podkręcania dyskusji, bo trudno mi uwierzyć że istnieją tak niesprawiedliwi, obłudni i przesiąknięci jadem ludzie którzy na dodatek próbuja grać wzorowych katolików. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Echo Re: Echo to Dulska IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 05.12.06, 17:17 > Też się zastanawiam czy ta postać nie została stworzona na potrzeby podkręcania > dyskusji, bo trudno mi uwierzyć że istnieją tak niesprawiedliwi, obłudni i > przesiąknięci jadem ludzie którzy na dodatek próbuja grać wzorowych katolików. To jest jeszcze jedna logika kogos kto jest na bakier z rzeczywistoscia. Kazdy broni swoich zlych wyborow zyciowych atakujac rzeczywistosc. Odpowiedz Link Zgłoś
salila Re: Echo to Dulska 05.12.06, 17:19 > Kazdy broni swoich zlych wyborow zyciowych atakujac rzeczywistosc. Miło, że piszesz o sobie. Jakna dłoni widać, że nie jesteś zadowolona ze swojego życia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Echo Re: Echo to Dulska IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 05.12.06, 17:26 > Miło, że piszesz o sobie. Jakna dłoni widać, że nie jesteś zadowolona ze > swojego życia. Jestem niezadowolona z upadku cywilizacji z powodu rozkladu moralnego. Jestem bardzo zadowolona z mojej Rodziny, czworki dzieci i wnukow. Wlasnie dowiedzialam sie ze maz sasiadki z przeciwka zostawil zone z malymi dziecmi i "zamieszkal" z kobieta o 20 lat mlodsza. To mnie przeraza. Odpowiedz Link Zgłoś
nancyboy Re: Echo to Dulska 05.12.06, 17:33 Tobie się po prostu wydaje, że to my sami decydujemy na przykład o tym, czy będziemy z jedną osobą do końca życia, czy nie. Że osoba dobra, która wybiera dobro - będzie zawsze kochała współmałżonka. A osoba zła (czyli ta postać, która w zeszytach do religii w pierwszej klasie odchodzi kamienistą drogą od Boga) zostawia rodzinę, bo wybiera zło. Odpowiedz Link Zgłoś
salila Re: Echo to Dulska 05.12.06, 17:42 Fajny taki światopogląd: biorący ślub- dobrzy i odpowiedzialnu, żyjący bez ślubu- źli, niemoralni, skoncentrowani tylko na seksie. Bardzo prosty i bardzo niesprawiedliwy. W sam raz dla kogoś kto jest tak ograniczony, że nie potrafi pojąć że świat nie jest tylko czarno-biały. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Majka Re: Echo to Dulska IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.12.06, 19:33 Ale co się dziwicie, jak ktos sam nie potrafi myślec to musi miec podane na tacy i najlepiej jaknajprościej, na czarne i białe, powkładane w szufladki i popakowane, podpisane karteczkami żeby się nie pomyliło ;)) I niech sobie ma tylko niech omija mnie z daleka i nie włazi w drogę i nie wyraża bezpodstawnych sądów o mnie czy mojej rodzinie czy przyjaciołach. I niech mi nie wciska swojej ideologii bo mam inną. Odpowiedz Link Zgłoś
salila Re: Echo to Dulska 05.12.06, 20:13 > Ale co się dziwicie, jak ktos sam nie potrafi myślec to musi miec podane na tacy > i najlepiej jaknajprościej, na czarne i białe, powkładane w szufladki i > popakowane, podpisane karteczkami żeby się nie pomyliło ;)) No pewnie, tak jest najprościej, od razu gotowe recepty na życie, najlepiej zaczerpnięte z coniedzielnej mszy. A potem wszystko już łatwe i jednoznaczne, wystarczy ślepo działać tak jak nakazali. Nie trzeba mieć wtedy nawet własnego rozumu. I niech sobie ma > tylko niech omija mnie z daleka i nie włazi w drogę i nie wyraża bezpodstawnych > sądów o mnie czy mojej rodzinie czy przyjaciołach. I niech mi nie wciska swojej > ideologii bo mam inną. Ode mnie i moich bliskich niech tacy się też trzymają z daleka i nie próbują mówić jak powinniśmy zyć. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Echo 50%? IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 05.12.06, 15:07 > Taaak, tak, te małżeństwa są bardzo stabilne, aż 50% wytrzymuje :) 50% to w krajach w ktorych rozwinela sie kohabitacja i 30-40 letnie zdesperowane panienki szukaja mezow po rozpadzie konkubinatu. >Swoją drogą powinno się zrobić badania nad związkami nieformalnymi, ciekawe ile >z nich trwa dłużej niż małżeństwa. Sa statystyki! Wiekszosc konkubinatow rozlatuje sie po kilku latach. Tylko ok. 40% prowadzi do malzenstwa (jesli sa dzieci). Jesli nie ma dzieci, szanse sa duzo mniejsze. Jednak po slubie maja ponad 50% wieksze szanse na rozwod niz ci co sie pobrali bez sprawdzania, "milosci" czy jak to sie tam nazywa. Bron Boze, wspolmieszkanie nie ma nic wspolnego z seksem jak nas zapewniaja entuzjastki konkubinatu. > A opinia o korzystności zegarów bilogicznych mężczyzn już dawno została przez > genetykę zdementowana, faceci planując dzieci po 30stce, tym bardziej palący są > narażeni na niepłodność i mutacje genetyczne plemników, i z tego to powodu a ni > e > z powodu kobiety jest większe prawdopodobieństwo wady u dziecka. Każdy genetyk > ci to powie. Stereotypy sa tylko stereotypami. To juz jest katastrofalny belkot. Oczywiscie ze plodnosc spada z wiekiem. Stad te rozbudowane "kliniki plodnosci". Oczywiscie ze prawdopodobienstwo wad genetycznych u dzieci rosnie z wiekiem. Podobnie prawdopodobienstwo powiklan ciazowych etc. Zanim zaczniesz sie kompromitowac, poczytaj troche. Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: 50%? 05.12.06, 15:15 > Sa statystyki! Wiekszosc konkubinatow rozlatuje sie po kilku latach. Tylko ok. > 40% prowadzi do malzenstwa (jesli sa dzieci). Jesli nie ma dzieci, szanse sa > duzo mniejsze. Jednak po slubie maja ponad 50% wieksze szanse na rozwod niz ci > co sie pobrali bez sprawdzania, "milosci" czy jak to sie tam nazywa. Bron > Boze, wspolmieszkanie nie ma nic wspolnego z seksem jak nas zapewniaja > entuzjastki konkubinatu. Echo, obawiam się, że nie masz pojęcia co to statystyka, niezależność zmiennych losowych, korelacja, warunek konieczny czy wystarczający. Gubisz się między przyczynami a skutkami. "Rozumowanie" jakie przedstawiasz jest pozbawione ładu i składu, czysto emocjonalne i oparte głównie o niechęć i ideologiczne przekonania. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Echo Re: 50%? IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 05.12.06, 15:26 > Echo, obawiam się, że nie masz pojęcia co to statystyka, niezależność zmiennych > losowych, korelacja, warunek konieczny czy wystarczający. Gubisz się między > przyczynami a skutkami. "Rozumowanie" jakie przedstawiasz jest pozbawione ładu > i > składu, czysto emocjonalne i oparte głównie o niechęć i ideologiczne przekonani > a. Od 25 lat posluguje sie statystyka na codzien i uwierz mi, kazda statystyczna analiza w nauce przechodzi surowa recenzje, szczegolnie w dobrych czasopismach. Niezaleznosc zmiennych losowych mozna testowac. Przyczyny i skutki trzeba wnioskowac: podalam ci wyzej przyklady. Statystyka jest kardynalnym narzedziem w badaniach socjologicznych. Oczywiscie ze pojedyncze badania statystyczne moga prowadzic do blednych wnioskow. Jednak w przypadku kohabitacji istnieje literalnie tysiace opracowan naukowych. Roznice sa w stylu czy liczba rozwodow u "sprawdzonych" par jest o 40% czy 80% wyzsza niz u nie sprawdzonych. Ale nie ma watpliwosci ze jest WYZSZA. Statystyka nie mowi dlaczego. To juz kwestia interpretacji. Statystyka jednak jest w stanie odrzucic bledne interpretacje. To takich nalezy twierdzenie ze mieszkanie przed slubem daje bardziej stabilne malzenstwo. Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: 50%? 05.12.06, 16:07 Doprawdy statystyki uczyć mnie nie musisz. Może sama spróbuj zastanowić sie nad sprawą na chłodno, a nie dawać się ponosić swojej ideologicznej wizji. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Majka :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.12.06, 16:18 25 lat? O kurcze, echo to stara ciotka dewotka. A takie bzdury pisze że myslalam że ma z 25 lat :))) No teraz to rozumiem. Ale moja ciotka co ma 65 jest bardziej światła ;) A nie sprawdziłas jeszcze w słowniku znaczenia słowa kohabitacja? To sprawdź. Nikt nie twierdził że mieszkanie przed ślubem daje bardziej stabilne małżeństwo, podejrzewam że tak naparwdę nie ma wpływu na ostateczny wynik. Być może tylko ludzie sa bardziej świadomi dzięki temu, lepiej się znają, lepiej dogadują i tworza pary i małżeństwa szczęśliwsze. Bo oczywiście "katolik" sie nie rozwiedzie, będzie cierpiał bo lubi. Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: :) 05.12.06, 16:43 > Bo oczywiście "katolik" sie nie rozwiedzie, będzie cierpiał bo lubi. To kolejny niezwykle ważny element tej układanki - to czy dana para się rozwiodła czy nie nijak nie jest obiektywnym wyznacznikiem "stabilności" małżeństwa. W podobnej sytuacji kryzysu małżeństwa różne osoby różnie zareagują. Można domniemywać, że osoby, które nie uznają mieszkania bez ślubu są także bardziej niechętnej samemu rozwodowi, co za tym idzie częściej będą trwać w fikcyjnych w zasadzie małżeństwach "dla zasady". Z drugiej strony osoby, które mieszkały bez ślubu będą bardziej skłonne do uznawania małżeństwa za "świstek papieru" niż do utrzymywania go wbrew wszystkiemu. Na pytanie które z rozwiązań jest lepsze niech każdy odpowie sobie sam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Echo Re: :) IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 05.12.06, 17:02 >Z drugiej strony osoby, które >mieszkały bez ślubu będą bardziej skłonne do uznawania małżeństwa za "świstek >papieru" niż do utrzymywania go wbrew wszystkiemu. Zgadza sie, z jednej strony utrzymuja konkubinat "wbrew wszystkiemu" a z drugiej strony nie maja obciachow jak sie nadarzy zonaty/mezatka. Tak tez mozna interpretowac:). A jak pisze ze to filozofia moralnosci wzglednej skupiajaca sie na "tu i teraz" to jajia dostaje ataku histerii. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Majka Re: :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.12.06, 17:09 Wiesz co echo, ty masz niebywały talent do odwracania kota ogonem i przekręcania wszystkiego na opak, szukania dziury w całym, wszystko byle by tylko wcisnąć komus swoje bzdurne rozumowanie. Musisz miec strasznie niskie poczucie własnej wartości, wyrazy ubolewania. Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: :) 05.12.06, 21:07 > Zgadza sie, z jednej strony utrzymuja konkubinat "wbrew wszystkiemu" > a z drugiej strony nie maja obciachow jak sie nadarzy zonaty/mezatka. > Tak tez mozna interpretowac:). A jak pisze ze to filozofia moralnosci > wzglednej skupiajaca sie na "tu i teraz" to jajia dostaje ataku histerii. Możesz tą niewątpliwie głęboką myśl i trafny przykład jej towarzyszący rozwinąć? Bo w powyższej formie nie ma to ładu ani składu, a i związe z tematem wysoce wątpliwy. Odpowiedz Link Zgłoś
salila Re: :) 05.12.06, 17:18 > 25 lat? O kurcze, echo to stara ciotka dewotka. A takie bzdury pisze że myslala > m > że ma z 25 lat :))) No teraz to rozumiem. Też już zaczynam rozumieć. Kilka watków wcześniej postawiłam diagnozę że musi to być jakaś sfrustrowana podstarzała pani i proszę jaka trafność ;-) Żadna dojrzała, spełniona życiowo babka z udanym życiem prywatnym i intymnym, nie wypisywała by takich bredni. Taka ilość jadu i niesprawiedliwych ocen wobec ludzi o których życiu nie ma pojęcia, musi gdzieś mieć swoje źródło. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Echo Re: :) IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 05.12.06, 17:28 >Taka ilość jadu i niesprawiedliwych ocen wobec >ludzi o których życiu nie ma pojęcia, musi gdzieś mieć swoje źródło. W faktach. Fakty bywaja jadowite:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Echo Re: :) IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 05.12.06, 17:35 Gość portalu: Majka napisał(a): > Nikt nie twierdził że mieszkanie przed ślubem daje bardziej stabilne małżeństwo To po co to sprawdzanie? Po co mieszkanie przed ślubem? Odpowiedz Link Zgłoś
salila Re: :) 05.12.06, 17:37 > To po co to sprawdzanie? Po co mieszkanie przed ślubem? Skoro nie wystarczyły ci wszystkie odpowiedzi żeby zrozumieć odmienny punkt widzenia, to zapytam w podobnym stylu;a po co w ogóle komu małżeństwo skoro chce tworzyć związek bez kościelnej szopki czy bez podpisywania papierka? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Majka Re: :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.12.06, 17:53 Dlatego że mamy dwoje dorosłych ludzi, którzy nie będa sie prowadzić za rączki i spotykac jak uczniaki 3 razy w tyg. Owi ludzie chcą mieszkać razem, robić sobie nawzajem sniadania, chodzić na zakupy, ogladać tv, przyjmować we wspólnym domu wspólnych przyjaciól i zobaczyc jak im sie razem żyje. Jeśli żyje im sie dobrze to super. A jeśli natrafią na takie przeszkody, że nie będa w stanie ze sobą mieszkac to znaczy że zawieranie małżeństwa nie ma sensu. Gdy do tych wnisków dojdzie się po śłubie to jakby już trochę za późno, no nie? Odpowiedz Link Zgłoś
salila Re: :) 05.12.06, 18:06 A jeśli natrafią na takie przeszkody, że nie będa w stanie ze sobą > mieszkac to znaczy że zawieranie małżeństwa nie ma sensu. Gdy do tych wnisków > dojdzie się po śłubie to jakby już trochę za późno, no nie? To wszystko dla mądrych katolików nieważne. Trzeba najpierw brać ślub, a jak potem będzie źle to męczyć się razem do końca życia, nawet jak mąż będzie się znęcał, żona będzie zdradzała, nawet jak po wielu próbach nie będzie się dawało rozwiązać problemów. Trwać razem, tak dla zasady, bo przecież jest się odpowiedzialnym i moralnym. No ale co ja piszę, przecież patologie zdarzają się tylko w konkubinatach, w małzeństwach nie ma zdrad, przemocy i innych nieszczęść ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Majka Taaaaa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.12.06, 16:10 U nas nie rozwinęła sie kohabitacja ciemnoto :)) 2% zaledwie, oficjalnie. Poczytaj sobie co napisalam wyżej. No 40% to dużo, czyli jest ok. Sama jesteś bełkot :))) To sa słowa genetyka molekularnego, nie daj mi umrzec ze śmiechu i nie bądź mądrzejsza od niego :))) Niepłodność dotyczy ludzi w każdym wieku, w dodatku wzrasta niepłodność wśród młodych par i mężczyzn. Oczywiście że z wiekeim płodność się zmniejsza ale szybciej u mężczyzn niż u kobiet. A. Queen jest tylko chlubnym wyjątkiem ;) Dokładnie, zanim zaczniesz coś pisac o rzeczach na których się nie znasz poczytaj trochę. Ale nie o płodności to forum także basta. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Echo Re: Taaaaa IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 05.12.06, 17:14 >2% zaledwie, oficjalnie. > Poczytaj sobie co napisalam wyżej. Jak ty piszesz to "oficjalnie". Jak inni to nie:) >Oczywiście że z wiekeim płodność się zmniejsza ale > szybciej u mężczyzn niż u kobiet. Dobre! Szczegolnie po przekwitaniu. >To sa słowa genetyka molekularnego A wiemy ze te slowa sa prawdziwe. Amen! Podaj zrodla i kontekst. Wtedy pogadamy bo widze ze to nie ma sensu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Majka To jest nieistotne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.12.06, 17:56 To był tylko wtręt, nie chce mi się rozpoczynac kolejnej wlokącej się dyskusji o płodności ;) Bo ty będziesz miała swoje argumenty a ja swoje i tak bez końca. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: karbat Re: To jest nieistotne IP: *.dip.t-dialin.net 05.12.06, 20:28 wspolnie zamieszkac po slubie z definicji, to kretynizm mlodzi ludzie w wiekszosci maja dzisiaj za soba nieraz b. dlugi "staz malzenski " przed urzedowym - koscielnym slubem . Wpolzyja ze soba mniej lub bardziej regularnie ,rozwiazuja wspolnie problemy ,zyja wspolnymi sprawami .Jak maja takie mozliwosci to mieszkaja razem . I b . dobrze . Tak jest i tak bedzie w coraz wiekszym stopniu . 2 % tzw katolikow nie ma seksu przed slubem .Podniecac sie tym moze tylko ksiadz i stare pruchna .. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Echo Co jest istotne? IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 06.12.06, 09:05 >Podniecac sie tym moze tylko ksiadz i stare pruchna .. Istotne jest ze nikomu tutaj nie przeszkadzaja rozmaite "pruchna" nie znajace elementarnej ortografii, ale argumenty oparte na zimnych faktach. Co gorsza, sposob zwalczania argumentow polega na osobistych atakach i odwolywaniu sie do argumentow anty-religijnych, nawet jesli z zasady unikam analizy opartej na dogmatach religijnych, jak chocby prayboy. Z religijnego punktu widzenia nie moge na nikogo rzucac kamieniem wiec religijne podejscie w ogole tu nie jest przydatne do krytycznej analizy ktora jest czescia mojego zawodu. Wiem ze w zadnym przypadku nie moge kogos powstrzymac od skakania z 10 pietra na beton bo nie wierzy ze istnieje grawitacja. Ale skakanie sie nasila... Dzieki rozkladowi rodzin, za 20 lat Europa bedzie zlozona ze staruszkow poddawanych eutanazji z braku srodkow, i rozjuszonych mlodziencow ktorzy juz podpalaja samochody i podkladaja bomby bo nie moga sie doczekac przejecia schedy. Co jest przyczyna upadku Europy? Sytuacja jest podobna do Rzymu w czasach Augusta ktory rozumial ze bez dzieci Rzym padnie. Wiec ostro naklanial mlodych mezczyzn do zakladania rodzin. Jednak inni cesarze (nazwijmy ich "postepowymi"), woleli zwiazki homoseksualne i ani sie obejrzeli jak Rzym wpadl w objecia barbarzyncow. Smutne to ze niektorzy Polacy i Polki usiluja nasladowac dekadencje Europy Zachodniej. Co gorsza, beda ja bronic do upadlego i atakowac to co decyduje o przezyciu cywilizacji: Rodzina. Rola intelektualistow jest pokazywanie przyczyn, skutkow i mechanizmow. Jednak niektorzy sobie dobieraja zasady do swojego postepowania. Na szczescie Ameryka jest na razie mniej narazona na wyludnienie i dekadencje wiec to nie jest moja sprawa. I moim celem nie jest zakazywanie czegokolwiek tylko pokazywanie do czego to prowadzi. Co do glownego tematu: odeszlismy daleko. Tutaj wcale nie chodzi o jakis slub tylko o wspolmieszkanie i seks bez zobowiazan. Starzejace sie kobiety bez dzieci, bez perspektyw zyciowych, planow, zobowiazan i konstruktywnej filozofii zyciowej. Tak wygladza dekadencja:( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Majka Re: Co jest istotne? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.12.06, 10:15 Zrozum kobieto że to jest wyłacznie twoje widzenie świata i tylko ty widzisz tą dekadencję :) Nasze czasy nie sa ani lepsze ani gorsze niż były kiedyś. Są inne. Takich dekadencji w dziejach było już dziesiątki. Jedne problemy na świecie znikają a inne przybywają, normalna sprawa. Kiedyś ludzi dziesiatkowały zarazy i choroby a dziś długość życia się wydłuża, świat jest i tak przeludniony :) Może dąży do jakiejś równowagi? Do wygionięcia to nam baaardzo daleko. Także nie demonizuj. Jak państwo zacznie dbać o rodziny i zapewni ludziom lepsza jakość życia to pewnie dzieci będzie się rodzić więcej. I państwo już nad tym myśli co zrobić to niech mysli i działa. Ale na pewno nie naprawią tego stanu rzeczy krzyczące dewotki ani małżeństwa na siłę ani zmuszanie kobiet do rodzenia dzieci, jak chociażby chore pomysły całkowitych zakazów aborcji. To są środki przymusu i represji i tak się nie rządzi demokratycznym państwem. Ale rządy LPRu dobiegną końca bo społeczeństwu się nie podobają i się ta szopka skończy. A kobiety właśnie mają coraz większe prawo głosu, coraz więcej mówi się o konieczności kobiet w polityce, o dyskryminacji. Może jak da się kobietom należne im prawa to poczują sie bezpieczniej i będą chciały zakładać rodziny. Brak na to chęci spowodowany jest sytuacją społeczną i niestabilnością życia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Echo Re: Co jest istotne? IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 06.12.06, 14:54 > Zrozum kobieto że to jest wyłacznie twoje widzenie świata i tylko ty widzisz tą > dekadencję :) Nasze czasy nie sa ani lepsze ani gorsze niż były kiedyś. Są inne > Takich dekadencji w dziejach było już dziesiątki. Jedne problemy na świecie > znikają a inne przybywają, normalna sprawa. W Europie nie znam "dziesiatek" dekadencji na taka skale. Przynajmniej od czasow upadku Rzymu. Byly wielkie rewolucje, zagrozenia. Ale nie bylo dekadencji, ktora nb. nie zaczela sie z dnia na dzien. Znasz wiecej to podaj. > Jak państwo zacznie dbać o rodziny i zapewni ludziom lepsza jakość > życia to pewnie dzieci będzie się rodzić więcej. To niestety nie jest prawda. Panstwo bardzo dba o rodziny w Skandynawii, Niemczech czy Francji. I co? Moze rodzi sie wiecej dzieci ale nie w tych rodzinach co sie maja najlepiej. Najwiecej rodzi sie tam, gdzie rodziny wierza ze przyszlosc nalezy do nich. Juz teraz w wielu miastach Europy najpopularniejszym imieniem jest Mohamed. Juz teraz prezydent Iranu otwarcie glosi ze "Europa bedzie nasza jeszcze w tym stuleciu". A co robi Europa? Popiera "malzenstwa" homoseksualne i zamienia malzenstwa na bezdzietna kohabitacje. Smutne, ze Polska, do niedawna mlody kraj, stanela do wyscigu po smierc. Odpowiedz Link Zgłoś
karbat Re: Co jest istotne? 06.12.06, 15:06 Gość portalu: Echo napisał(a): > Juz teraz w wielu miastach Europy > najpopularniejszym imieniem jest Mohamed. Juz teraz prezydent Iranu otwarcie > glosi ze "Europa bedzie nasza jeszcze w tym stuleciu". A co robi Europa? Popiera "malzenstwa" homoseksualne i zamienia malzenstwa na bezdzietna kohabitacje Smutne, ze Polska, do niedawna mlody kraj, stanela do wyscigu po smierc. kobiety polskie rodzcie dzieci aby one mogly w przaszlosci sie przeciwstawic Mahomedanom hehehehe kobiety rodzcie dzieci aby kiedys mozna je bylo wyslac na wojne do Azji czy Afryki , kobiety robcie dzieci, mowcie prezerwatywie NIE ,tak jak ksiadz mowi tyle zla na swiecie nasza szansa na przezycie tylko rozrodczosc i duza ilosc dzieci ! wzywa ksiadz i pruchno (prochno) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Echo Re: Co jest istotne? IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 06.12.06, 15:34 >kobiety polskie rodzcie dzieci aby one mogly w przaszlosci sie przeciwstawic >Mahomedanom hehehehe Nie ma "przaszlosci" dla "pruchna". Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: Co jest istotne? 06.12.06, 15:07 > W Europie nie znam "dziesiatek" dekadencji na taka skale. > Przynajmniej od czasow upadku Rzymu. Byly wielkie rewolucje, zagrozenia. > Ale nie bylo dekadencji, ktora nb. nie zaczela sie z dnia na dzien. Każda chyba era była przekonana o własnej wyjątkowej dekadencji, na niespotykaną dotychczas skalę :). Nie jesteś więc tutaj w żaden sposób oryginalna. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Majka Re: Co jest istotne? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.12.06, 15:23 Dokładnie :) Nie ma to jak katastrofizm. O wiele większą katastrofa dla ludzkości była 1 i 2 wojna i jakoś przetrwaliśmy. Nie rozśmieszaj mnie upadkiem Rzymu :)) Katastrofa to była tylko dla Rzymu a dla Europy narodzenie. Wróć się kobieto do szkoły może. W każdej epoce były wzloty i upadki, nie słyszałąś o sinusoidzie dziejów? Mnie uczyli w podstawówce :) I dobrze napisał ktos wyżej, to mamy walczyć z muzułmanami za pomocą mnożenia się na potegę??? I co może szkolić te dzieciaki na żołnierzy od razu? Świat się zmienia, w każdej epoce zmiany postrzegano jako katastrofę a to tylko zmiany, nic więcej. Co przyniosą to się okaże dopiero za 100 lat. A tak poza tym to od problemu czy mieszkac razem przed ślubem doszliśmy to problemu ratowania świata przed zagładą :DDD Hehe. Echo ma chyba naprawdę problemy z głową. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Echo Re: Co jest istotne? IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 06.12.06, 15:32 > Dokładnie :) Nie ma to jak katastrofizm. O wiele większą katastrofa dla > ludzkości była 1 i 2 wojna i jakoś przetrwaliśmy. Madrzy ludzie twierdza ze 2 wojny swiatowe i bolszewizm to czesc tej samej dekadencji ktora wchodzi w faze terminalna. > Mnie uczyli w podstawówce :) Ja sie o tym dowiedzialam studiujac historie, tyle ze nie w podstawówce :) >Echo ma chyba naprawdę problemy z głową. No comment!!! Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: Co jest istotne? 06.12.06, 16:27 > Madrzy ludzie twierdza ze 2 wojny swiatowe i bolszewizm to czesc tej samej > dekadencji ktora wchodzi w faze terminalna. W tym miejscu mocno przesadziłaś z absurdalnością rozumowania. Jaki na bogów widzisz związek pomiędzy wojnami, bolszewizmem, a "dekadencją współczesnej Europy"? :| > Ja sie o tym dowiedzialam studiujac historie, tyle ze nie w podstawówce :) KUL czy PAT? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Echo Re: Co jest istotne? IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 06.12.06, 17:21 > W tym miejscu mocno przesadziłaś z absurdalnością rozumowania. > Jaki na bogów widzisz związek pomiędzy wojnami, bolszewizmem, a "dekadencją > współczesnej Europy"? :| Analiza idzie do dekadenckiej filozofii europejskiej ktora zaczela procesy rozkladu. Np. histleryzm i bolszewizm wywodza sie z heglizmu. Bolszewizm nawiazywal do rewolucji francuskiej. Dekadencja powojenna jest wynikiem bankructwa ideologii totalitarnych ktore twierdzily ze sa oparte "na rozumie." Pozostal nihilizm. > KUL czy PAT? Sorbona Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Majka Re: Co jest istotne? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.12.06, 18:02 Sorbona >Chyba ta naprzeciwko Politechniki Warszawskiej :D Jest tam taka szkoła dla problemowej młodzieży i nazywają ją "sorboną" ;) Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: Co jest istotne? 06.12.06, 19:38 > Analiza idzie do dekadenckiej filozofii europejskiej ktora zaczela procesy > rozkladu. Np. histleryzm i bolszewizm wywodza sie z heglizmu. Bolszewizm > nawiazywal do rewolucji francuskiej. Dekadencja powojenna jest wynikiem > bankructwa ideologii totalitarnych ktore twierdzily ze sa oparte "na rozumie." > Pozostal nihilizm. Aaaa.. no tak.. :| Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Echo Re: Co jest istotne? IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 06.12.06, 15:27 > Każda chyba era była przekonana o własnej wyjątkowej dekadencji, na niespotykan > ą > dotychczas skalę :). Nie jesteś więc tutaj w żaden sposób oryginalna. Piszesz ogolniki. Ja mowie o elementarnej demografii i ze nie ma zadnej jaskolki ze to sie moze zmienic. Owszem, idzie ku gorszemu nie z powodu braku srodkow ale z powodu braku wizji. Jak to spiewal Kaczmarek: "a gdy Titanic tonal to tez orkiestra grala." Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Majka Re: Co jest istotne? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.12.06, 15:54 No i co? To może ubierz się w sztandar i przejdź środkiem ulicy w proteście, może ci ulży :) Jeśli myślisz że masz jakikolwiek wpływ na dzieje cywilizacji to no comments właśnie :)) Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: Co jest istotne? 06.12.06, 16:22 Nie widzę głebszego sensu w przywoływaniu przykładów czegoś, co jest oczywiste dla każdej osoby posiadającej elementarną wiedzę historyczną i dwie szare na krzyż. Rewolucja Francuska, fin de siecle czy rewolucja seksualna lat 60 ubiegłego wieku - wszystkie te okresy (jak i wiele wiele innych w historii) charakteryzowały się wręcz dekadencyją paranoją. Chcesz dekadencji - zamiast włazić pod kołdry współczesnym poczytaj Wilde'a albo de Laclosa. Zgnilizny "Niebezpiecznych związków" nie znajdziesz na najbardziej wyuzdanej gey-paradzie. > Ja mowie o elementarnej demografii i ze nie ma zadnej jaskolki > ze to sie moze zmienic. Ty bełkoczesz coś o demografii nie potrafiąc nawet do końca określić o co w zasadzie Ci chodzi. Czasy niewątpliwie mamy inne niż kiedyś, każde są "inne". W kwestii demografii - niewątpliwie ilość urodzeń malaje, bo wzrasta świadomość rodzicielstwa. Jednocześnie drastycznie maleje śmiertelność dzieci. Summa summarum wszystko się wybalansuje, nautra głupia nie jest, a nasze instynkty wciąż niezwykle silne. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Echo Re: Co jest istotne? IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 06.12.06, 17:30 Rewolucja Francuska, fin de siecle czy rewolucja seksualna lat 60 > ubiegłego wieku - wszystkie te okresy (jak i wiele wiele innych w historii) > charakteryzowały się wręcz dekadencyją paranoją. Alez jestes blisko!!! Rewolucja francuska to poczatek procesu. Rewolucja seksualna to jeden z ostatnich etapow. > Ty bełkoczesz coś o demografii nie potrafiąc nawet do końca określić o co w > zasadzie Ci chodzi. Poczytaj. Od czasow "rewolucji" seksualnej Europie zabraklo ponad 50 milionow dzieci zeby byc stabilna za 20 lat, kiedy bedzie nastepowac wymiana pokolen. Dlatego pomimo krygowania sie musza wziasc Turcje i zwiekszych populacje muzulmlan do krytycznej masy jaka ma Nigeria czy Kaszmir. Problem w tym ze nagle politycy sie obudzili ze nikt nie wie jak stabilnie integrowac populacje muzulmlanska, poniewaz to jest wbrew islamowi. Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: Co jest istotne? 06.12.06, 19:41 > Alez jestes blisko!!! Rewolucja francuska to poczatek procesu. > Rewolucja seksualna to jeden z ostatnich etapow. Ok... chyba powoli dochodzimy do sedna sprawy. Dla Ciebie nigdy w Europie nie było większej dekadencji, bo dekadencja owa trwa już wieki... To prowadzi do pytania: a kiedy było dobrze? W średniowieczu, czy jeszcze wcześniej? > Poczytaj. Od czasow "rewolucji" seksualnej Europie zabraklo ponad 50 milionow > dzieci zeby byc stabilna za 20 lat, kiedy bedzie nastepowac wymiana pokolen. Przywołujesz mniej lub bardziej realny problem, wskazując enigmatyczne jego powody i nie podając żadnego rozwiązania. Nie dziw się, że można odnieść wrażenie, iż sama nie wiesz o co chodzi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: upierdliwa Re: Ale sie ubawilam! IP: *.bochnia.pl 07.12.06, 18:27 Gość portalu: Echo napisał(a): > Kazdy czlowiek, nawet pasozyt, dorabia sobie do tego filozofie. Tak sie zdarza > ze filozofia pasozytow jest tu i teraz a caly swiat to jeden wielki chaos. a kosciol, to dopiero jeden wielki pasozyt. nie tylko tu i teraz, ale od setek lat... Odpowiedz Link Zgłoś
xs550 Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? 06.12.06, 16:29 A co ma wspolnego mieszkanie razem ze slubem? Slub to tylko kawalek papieru, coraz mniej istotny w dzisiejszym swiecie. A mieszkanie razem to istotny krok naprzod w waszym zwiazku. Odpowiedz Link Zgłoś
karbat Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? 06.12.06, 17:05 katolik najczesciej mysli tak jak ksiadz mu mowi :) po nocy nastapi dzien dobro przezwyciezy zlo po ciemnosci jest jasnosc jak sie za duzo naslucha tych bzdur - "madrosci" nie ma sie poczucia rzeczywistosci Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Echo Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 06.12.06, 17:34 > jak sie za duzo naslucha tych bzdur - "madrosci" nie ma sie poczucia > rzeczywistosci nie ma przaszlosci dla pruchna:) Odpowiedz Link Zgłoś
salila Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? 06.12.06, 18:21 > katolik najczesciej mysli tak jak ksiadz mu mowi :) > > po nocy nastapi dzien > dobro przezwyciezy zlo > po ciemnosci jest jasnosc > > jak sie za duzo naslucha tych bzdur - "madrosci" nie ma sie poczucia > rzeczywistosci Tak jest najłatwiej dla kogoś kto nie ma własnego rozumu. Co ksiądz powie to święte. Ślub- samo dobro,prawdziwa rodzina, wolny związek- tylko zło i patologia. Proste, bezmyślne i niesprawiedliwe. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Echo Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 06.12.06, 17:33 > A co ma wspolnego mieszkanie razem ze slubem? Slub to tylko kawalek papieru, > coraz mniej istotny w dzisiejszym swiecie. A mieszkanie razem to istotny krok > naprzod w waszym zwiazku. Problem w tym ze statystyki mowia cos przeciwnego. Jest to permanentny okres przejsciowy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Echo Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 06.12.06, 17:44 >Summa summarum wszystko się >wybalansuje, nautra głupia nie jest, a nasze instynkty wciąż niezwykle silne. Oczywiscie ze sie wybalansuje, tylko nie tak jak myslisz. Za kilkadziesiat lat wspolmieszkajace kobiety beda podlegaly kamieniowaniu zgodnie z prawami szariatu. Jesli sie jakas odwazy... Odpowiedz Link Zgłoś
crax Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? 06.12.06, 17:56 Lubię takie teksty :)) Hehe... Co za problem powiedzieć "zobaczycie, za kilkadziesiąt lat stanie sie to czy tamto"!!!! Tak sobie można pogadać w cały świat, nie, Echo? A dla twojej świadomości (o ile masz jakąkolwiek) to upadek świata z powodu "zdziczenia obyczajów i złej młodzieży która nie słucha starszych" przepowiadano już w starożytnym Egipcie. Tabliczkę z takim właśnie tekstem znaleziono w grobowcu jednego z faraonow. 1500 lat p.n.e. Ty też przypominasz mi takiego faraona. Tak samo jestes mentalnie zasuszona i tkwisz swoim móżdżkiem w tamtych czasach :)))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Majka Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.12.06, 18:08 Słuchajcie, ta baba jest chora psychicznie :)) W życiu nie widziałam aby ktoś tak bredził. Echo.. echo..a to tylko echo brzmiało ;) Odpowiedz Link Zgłoś
salila Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? 06.12.06, 18:16 Z kazdym jej postem coraz bardziej utwierdzam się w tym, że jest tak jak napisałaś. Droga którą wybrała jak widać nie dała jej szczęścia i spełnienia i żal jej że inni mogą do swojego szczęścia dojść drogą którą wybrać nie mieściło jej się w głowie. Odpowiedz Link Zgłoś
salila Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? 06.12.06, 18:27 Echo roztacza straszliwe wizje upadku cywilizacji. Nie pojmuje, że świat się zmienia, idzie do przodu i pewnych zmian się nie zatrzyma. To, że coś jest inne niż było 50 lat temu nie oznacza, że jest złe. A w historii zdarzały się naprawdę większe tragedie niż to że młodzi ludzie nie chcą brać ślubu i parzyć się jak króliki. Zresztą jaki rozumny człowiek podejmując osobiste, życiowe decyzje będzie się przejmował demografią, przyszłością cywilizacji. Jak wielcy katolicy chcą, to niech ratują ludzkość i produkują co roku kolejnego obywatela który ocali Europę, a innym niech dadzą święty spokój. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Majka Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.12.06, 18:31 Ja tam myslę że to bezrobotna samotna baba która sie zwyczajnie nudzi, a poza tym ma jakąś psychozę, taka mania widzenia wszedzie zła, szatana, upadku cywilizacji i katastrof się chyba nawet jakoś nazywa ale nie jestem psychiatrą więc nie wiem jak :) Jest coś takiego jak psychoza maniakalno-depresyjna, może o to chodzi?? Odpowiedz Link Zgłoś
salila Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? 06.12.06, 18:40 Spełniona, szczęśliwa dojrzała kobieta nie byłaby w stanie wytworzyć 10% tych mądrości które było dane nam czytać. Jak się ślepo w coś wierzyło, nie stosowało rozumu tylko żyło jak nakazał ktoś inny, to można rzeczywiście ześwirować zdając sobie w dojrzałym wieku sprawę z tego że zostało się wpuszczonym w kanał. Nic dziwnego że takie reakcje wywołuje świadomość, że inni nie mają zamiaru popełnić podobnego błędu i mają na tyle rozsądku żeby samemu wiedzieć co dla nich dobre. Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? 06.12.06, 20:00 > Oczywiscie ze sie wybalansuje, tylko nie tak jak myslisz. Nie przypisuję sobie prawa do głoszenia Jedynej Prawdy, bo w istnienie takowej nie wierzę. Tym samym nie uznaję by ktokolwiek inny takowe prawo posiadał. Jednak wierzę w naturę i widzę, co dzieje się wokół. Większość moich młodych, "nowoczesnych" znajomych prędzej czy później się rozmnaża. Robią to stosunkowo późno w życiu i po długich przygotowaniach, nie płodzą się na potęgę, pierwsze dziecko po trzydziestce, później drugie i tyle starczy. I dobrze. Jednym z większych osiągnięć współczesności jest świadome rodzicielstwo. Tak to już z człowiekiem jest, że to zwierze idące w potomstwie na jakość, a nie ilość. Taki pierwotniak płodzi tysiące, z czego szanse na przeżycie mają jednostki. U homo sapiens zawsze było inaczej. I zawsze było to przystosowane do środowiska. Im większe szanse przeżycia młodych tym owych młodych mniej - to specyfika naszego gatunku. A im cywilizacja bardziej rozwinięta tym większe znaczenie ma przystosowanie jednostki nad owych jednostek ilością. Kiedyś armia to były setki i tysiące mięsa armatniego. Dziś mała, świetnie wyszkolona i uzbrojona jednostka jest w stanie rozwalić miliony mięsa armatniego. Tak jest na każdym froncie, nie tylko wojennym. To co nam głównie grozi to właśnie nadmiar jednostek nieprzystosowanych. Bo przystosowane się znajdą. > Za kilkadziesiat lat wspolmieszkajace kobiety beda podlegaly > kamieniowaniu zgodnie z prawami szariatu. Nie sposób odeprzeć pytania: a jakaż to dla tej kobiety różnica czy ukamieniują ją muzułmanie czy katolicy? Daleka jestem od bagatelizowania zagrożenia islamem i kwestii napływu muzułman do Europy. Ale ostatnie co powinniśmy robić to walka z nimi na radykalizm i religijny fanatyzm. Nie tylko nie jesteśmy w stanie w takiej walce wygrać, czy nawet utrzymać pola. Przede wszystkim taka walka pozbawiona jest głębszego sensu. Odpowiedz Link Zgłoś
salila Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? 06.12.06, 18:14 > A co ma wspolnego mieszkanie razem ze slubem? Slub to tylko kawalek papieru, > coraz mniej istotny w dzisiejszym swiecie. A mieszkanie razem to istotny krok > naprzod w waszym zwiazku. Poprostu jest coraz więcej rozumnych osób które ślepo nie wypełniają zaleceń kościoła, nie chcą mieć z nim nic do czynienia, nie dają sobie wbić do głowy że bycie po ślubie stanowi jakąś niesamowitą wartość. Ślub nie ma dla nich znaczenia, nic nie zmieniłby w ich życiu. Nie widzą powodu brania go dla zasady, żeby odstawiać szopkę w kościele, nie czują potrzeby żeby jakiś ksiądz ich błogosławił czy urzędnik legalizował ich związek. Przemądrzali katolicy nie są w stanie pojąć, że można żyć inaczej niż nakazuje im kościół. Skoro oni robią to co im kazano, to jak inni mogą żyć po swojemu, zgodnie z własnym sumieniem i rozumem. To, że bez ślubu można tworzyć związek tak samo albo bardziej wartościowy niż po ślubie, też nie mieści się w ich głowach. Wszystko co odmienne od tego co wbito im do głowy uwazają za złe. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Echo Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 07.12.06, 03:33 Gość portalu: Majka napisał(a): > Słuchajcie, ta baba jest chora psychicznie :)) W życiu nie widziałam aby ktoś > tak bredził. Echo.. echo..a to tylko echo brzmiało ;) To wlasnie przyklad poziomu intelektualnego i wyrafinowania. > Z kazdym jej postem coraz bardziej utwierdzam się w tym, że jest tak jak > napisałaś. Dolozmy jeszcze "pruchno" i mamy pelny obraz:) Z szacunku dla samej siebie nie zejde do waszego poziomu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Echo Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 07.12.06, 04:00 Nie obchodzi mnie z kim spicie. Jednak nie moge zniesc jak zaczynacie robic sztuczny tlok na tym forum i zachwalacie wasza prywatna patologie jakby to bylo cos neutralnego czy wrecz dobrego. Niepotrzebnie sie wysilalam na dyskusje z szacunkiem. Duzo lepiej jest zacytowac kogos kto po mesku rozprawia sie z idiotyzmami: Gość portalu: Pawel napisał(a): > Konkubinat to taka zabawa w dom. Jest wygodnie, bo nie trzeba sie wysilac aby > isc z kims do lozka, a jednoczesnie nie ma zadnych zobowiazan. To staranie o > ktorym piszesz zyjac w konkubinacie nie musi wcale miec miejsca, a juz > szczegolnie jak rosnie siec polaczen takich jak ekonomia czy dzieci. > Oczywiscie, ze nie jestes na moim poziomie, ale mimo wszystko sie znize. Tutaj > wcale nie chodzi o to aby nie isc do lozka bez slubu.Jest jednak czyms > zupelnie innym spotykac sie z dziewczyna, trzymac ja za reke, starac sie o nia, > zabiegac, kochac sie z nia nie mieszkajac razem, a co innego jest mieszkac z > nia pod jednym dachem i robic wszystko jak maz z zona. Nigdy nie ozenilbym sie > z taka "panna".To jest tak jakby kupowac zuzyte ciuchy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Majka Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.12.06, 11:03 Ale to twoj problem, że nie możesz znieść tego że inni mają swój rozum i swoje zdanie. To jest w ogóle problem fanatyków i ludzi ograniczonych że po prostu nie mieści się im w głowie że mogą nie miec monopolu na słuszność. Niczym się nie różnisz od tych Muzułmanów których tak się boisz. Oni też chcą naprawiac świat! Po swojemu wlaczyć ze zgnilizną zachodu. A skutki jakie są widać. Paweł ktoś twojego pokoroju więc sobie pogadajcie we wspólnym poście, na pewno świetnie się zrozumiecie. Zbadajcie swoje "zużycie" nawazajem. Bye. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Echo Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 07.12.06, 14:07 > Ale to twoj problem, że nie możesz znieść tego że inni mają swój rozum i swoje > zdanie. Co do rozumu mam watpliwosci ale zdan takim nie brakuje. >to jest w ogóle problem fanatyków i ludzi ograniczonych No wlasnie. Szczegolnie lewackich fanatykow. >A skutki jakie są widać. Niestety Odpowiedz Link Zgłoś
salila Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? 07.12.06, 17:07 > Ale to twoj problem, że nie możesz znieść tego że inni mają swój rozum i swoje > zdanie. To jest w ogóle problem fanatyków i ludzi ograniczonych że po prostu nie > mieści się im w głowie że mogą nie miec monopolu na słuszność. Dokładnie tak. Ci biedni katolicy nie są w staie zaakceptować inności, nie mieści się w ich małych głowkach że odmienny sposób na życie może być lepszy niż ten który im narzucono. Niczym się nie > różnisz od tych Muzułmanów których tak się boisz. Oni też chcą naprawiac świat! > Po swojemu wlaczyć ze zgnilizną zachodu. Oni tak samo wierzą w słuszność tego co robią, w to że ich wiara i sposób na życie jest jedynym właściwym. > Paweł ktoś twojego pokoroju więc sobie pogadajcie we wspólnym poście, na pewno > świetnie się zrozumiecie. Zbadajcie swoje "zużycie" nawazajem. Mogliby wymienić się pewnymi słusznymi uwagami na temat bycia zużytym. Z pewnością szybko doszliby do wniosku że nie uprawiają seksu, nie kochają się z mężęm czy żoną, tylko dostępują wzniosłego aktu mającego na celu poczęcie ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
salila Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? 07.12.06, 17:00 > Duzo lepiej jest zacytowac kogos kto po mesku rozprawia sie z > idiotyzmami: Uznając bełkot tego chłopczyka za męskie rozważania pokazałaś jakie poziom naprawdę reprezentujesz. Wielcy, miłosierni katolicy porównujący ludzi, których wasz bóg nakazuje kochać, do zużytych ciuchów. Zakłamane i żałosne. Trzymając się teorii zużycia, to zdaj sobie sprawę że tak samo zużyłaś się przez lata małżeństwa jak ludzie żyjący w konkubinacie. Papier czy przysięga w kościele nie zmienią faktu, że jesteś już bardzo zużyta. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Echo Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 07.12.06, 17:15 > Trzymając się teorii zużycia, to zdaj sobie sprawę że tak samo zużyłaś się > przez lata małżeństwa jak ludzie żyjący w konkubinacie Dalam zycie czworce dzieci i jestem z tego dumna. KOnkubiny zuzywaja sie podobnie jak prostytutki i czesto rozbijaja malzenstwa, niszczac dzieci po drodze. Odpowiedz Link Zgłoś
salila Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? 07.12.06, 17:32 Trzymając się teorii zużycia z którą się utożsamiasz, nie ma różnicy czy żona czy konkubina. Obie w taki sam sposób się zużywają. Porównanie do prostytutki to tylko kolejne z serii twoich obrazowych i niemający odniesienia do rzeczywistości bredni. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Majka Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.12.06, 17:50 Ja bym raczej prostytutka nazwała ta zuzytą żonę pseudokatoliczkę, która od lat mężowi "daje" a nie kocha się z nim z miłości i namietności, która daje w dodatku ku poczęciu a nie umocnieniu bliskości i miłosci dwojga ludzi. Bo ktos taki nie ma pojęcia czym jest miłość i czym jest seks - którego tak się boi. Zwykłe kołtuństwo. Odpowiedz Link Zgłoś
salila Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? 07.12.06, 17:58 > Ja bym raczej prostytutka nazwała ta zuzytą żonę pseudokatoliczkę, która od lat > mężowi "daje" a nie kocha się z nim z miłości i namietności, która daje w > dodatku ku poczęciu a nie umocnieniu bliskości i miłosci dwojga ludzi. Bo ktos > taki nie ma pojęcia czym jest miłość i czym jest seks - którego tak się boi. > Zwykłe kołtuństwo. Pewnie, że takiej żonce która daje mężowi od lat z racji wypełniania małżeńskiego obowiązku i żeby mężuś nie przestał jej utrzymywać, jest bliżej do prostytutki niż kobiecie znającej swoją wartość i będącej z ukochanym facetem w związku, którego seks jest dopełnieniem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Majka Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.12.06, 10:59 Wiesz echo, nikomu się już nie chce prowadzić z tobą nic nie wnoszących dysput więc zaczeliśmy to traktowac w kategoriach humorystycznych :) Dla rozluźnienia nastroju. Od nadmiernej powagi dostaje się zgagi ;) Odpowiedz Link Zgłoś
karbat Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? 07.12.06, 11:12 to pytanie jest irrelewant malo znaczace ,godne dysputy na poziomie PRUCHNA pytanie zasadnicze jest GDZIE zamieszkac , poki co problemy mieszkaniowe mlodych Polska zalatwa "kosztem" Unii,Anglii ,tam latwiej o mieszkanie niz w katolandzie kraju wyspecjalizowanym w budowie kosciolow i pomnikow Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Majka Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.12.06, 11:41 Ano, u mnie na osiedlu są 3 szkoły za to 4 kościoły :) Odpowiedz Link Zgłoś
salila Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? 07.12.06, 12:19 Przecież kolejne kościoły są społeczeństwu niezbędne, bez marmurowych molochów wiara w ludziach całkiem by wyginęła ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Echo Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 07.12.06, 14:12 > Przecież kolejne kościoły są społeczeństwu niezbędne, bez marmurowych molochów > wiara w ludziach całkiem by wyginęła ;-) Dzikie plemiona nie maja marmurow. A poza tym warto poczytac co Bronislaw Malinowski napisal o zyciu seksualnym dzikich. Odpowiedz Link Zgłoś
salila Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? 07.12.06, 14:39 > > Przecież kolejne kościoły są społeczeństwu niezbędne, bez marmurowych mol > ochów > > wiara w ludziach całkiem by wyginęła ;-) > > Dzikie plemiona nie maja marmurow. A poza tym warto poczytac co Bronislaw > Malinowski napisal o zyciu seksualnym dzikich. Co za głębokie powiązanie między seksem dzikich a stawianiem kolejnych molochów, zamiast przeznaczyć tą kasę na pomoc ubogim wiernym. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Echo Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 07.12.06, 17:07 > Co za głębokie powiązanie między seksem dzikich a stawianiem kolejnych > molochów, zamiast przeznaczyć tą kasę na pomoc ubogim wiernym. Zacznij od siebie. Dzikie rozumowanie: nie chcemy marmurow wolimy seks bo jestesmy biedni. I tak juz zostaje na zawsze. Odpowiedz Link Zgłoś
salila Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? 07.12.06, 17:11 Znowu uciekasz od sedna problemu, piszesz nie na temat. A powód tego jest taki, że nie potrafisz logicznie wytłumaczyć czemu twój kosćiół pozwala żyć w nędzy wielu swoim wyznawcom, wydając miliony na kolejne świątynie. Odpowiedź jest taka że ma on tak samo w nosie dobro wiernych, jak ty szczęście bliźnich. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Echo Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 07.12.06, 17:29 >A powód tego jest taki, >że nie potrafisz logicznie wytłumaczyć czemu twój kosćiół pozwala żyć w nędzy >wielu swoim wyznawcom, wydając miliony na kolejne świątynie. Moj Kosciol sklada sie z wyznawcow, z ktorych wielu heroicznie wspomaga biednych. Niedawno wyszla statystyka w USA ze ludzie wierzacy wydaja ponad 4 razy wiecej na biednych niz ateisci. Konkubiny to narzedzia "podsiebierne" czesto pasozytujace na malzenstwach. Odpowiedz Link Zgłoś
salila Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? 07.12.06, 17:41 > Moj Kosciol sklada sie z wyznawcow, z ktorych wielu heroicznie wspomaga > biednych. Wyznawcy, zwykli, przeciętni ludzie to jedno i jak chcą pomagać to chwała im za to. Ale twój kościół jako instytucja jest niestety w pewnych kwestiach zakłamany do szpiku kości. Gdyby nie pazerność panów na kościelnych świecznikach, mogliby ogrom pieniędzy przeznaczyć na naprawdę miłosierne cele. Konkubiny to narzedzia "podsiebierne" > czesto pasozytujace na malzenstwach. Życie cię chyba musiało unieszczęśliwić skoro ciągle utożsamiasz konkubinę z jakąś wynaturzoną panią która rozbija małżeństwa. Wyobrażasz sobie że wiele kobiet żyje w nieformalnych związkach przez lata, mając dzieci, wspólne majątki i nic oprócz braku publicznej przysięgi czy podpisaniu oświadczenia, nie różni od rodzin w których rodzice są po ślubie. I dalekie są od rozbijania cudzych związków. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pawel Zamieszkuj ale na swoj koszt, nie nasz IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 07.12.06, 19:27 Nie chodzi o rozbijanie, lecz raczej o okradanie spoleczenstwa przez konkubinaty. Pani i pan posiadajacy dzieci zyjacy pod jednym dachem udaja, ze pani jest samotna i spoleczenstwo lozy wowczas duza kase na takich oszustow. Pan zarabia, pani wyciaga reke po nieswoje, czesto dostaje nawet dom jako bidusia samotnie wychowujaca dziatwe.Czy spoleczenstwo zyjace uczciwie musi lubic takich oszustow ??? Niezupelnie. Odpowiedz Link Zgłoś
salila Re: Zamieszkuj ale na swoj koszt, nie nasz 07.12.06, 19:46 > Nie chodzi o rozbijanie, lecz raczej o okradanie spoleczenstwa przez > konkubinaty. Pani i pan posiadajacy dzieci zyjacy pod jednym dachem udaja, ze > pani jest samotna i spoleczenstwo lozy wowczas duza kase na takich oszustow. > Pan zarabia, pani wyciaga reke po nieswoje, czesto dostaje nawet dom jako > bidusia samotnie wychowujaca dziatwe.Czy spoleczenstwo zyjace uczciwie musi > lubic takich oszustow ??? Niezupelnie. Kolejny niesprawiedliwy stereotyp- łączenie związków bez ślubu z oszustami i chęcią wyciągnięcia kasy od państwa. Gdzie ty żyjesz, w jakiejś dziurze zabitej dechami, gdzie jeden drugiemu zazdrości że wyrwał większy zasiłek dzięki cwaniactwu? Chyba dobrze wiesz, że aby otrzymywać świadczenia o których pisałeś trzeba mieć naprawdę niskie dochody i niewielu jest w stanie się na ten miód załapać. No tak, zapomniałam że ludzie w konkubinatach to patologia. A jak patologia, to zerowe dochody, przemoc, pijaństwo i życie na koszt państwa. Wyjdź z tej nory w której żyjesz, to może dane ci będzie ujrzeć tych dla których jakieś zakichane zasiłki nie są nawet ostatnie na liście powodów dla których ślub nie jest im potrzebny. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pawel Re: Zamieszkuj ale na swoj koszt, nie nasz IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 07.12.06, 20:11 W dziurze to niestety, ale jak widac ty musisz mieszkac, bo nie masz zielonego pojecia co dzieje sie na swiecie. Moje "miasteczko" liczy 3 miliony ludzi i jest jednym z najwiekszych centrow biznesu na swiecie. Jest tu mnostwo takich konkubinalnych oszustow, wyciagajacych zasilki od zalegalizowanego spoleczenstwa. Jaki to niby moze miec dochod kobieta rzekomo samotna , majaca kilkoro dzieci, czy nawet jedno??? Zero. Dostaja domy , zasilki, kursy doksztalcajace, pomoc w uzyskaniu dobrej pracy itd, itp. Ta sama kobieta nie dostalaby nic majac legalnego malzonka. Odpowiedz Link Zgłoś
salila Re: Zamieszkuj ale na swoj koszt, nie nasz 07.12.06, 20:19 No i już mamy odpowiedź czemu Pawłowi tak żal ściska i tępi konkubinaty. Bo go w oczy kole, że inni mają więcej i lepiej niż on i nie muszą zapieprzać jako robol z Polski ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pawel Re: Zamieszkuj ale na swoj koszt, nie nasz IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 07.12.06, 20:24 Kobito zabraklo ci argumentow ??? Konkubinat nie moze nigdy rownac sie z osoba o moim wyksztalceniu i dochodzie. A okradanym nie lubi byc nikt, nawet jesli ma miliony.Stuknij sie w swoje glupie czolo zanim napiszesz znowu cos rownie dennego. Odpowiedz Link Zgłoś
salila Re: Zamieszkuj ale na swoj koszt, nie nasz 07.12.06, 20:29 > Kobito zabraklo ci argumentow ??? Konkubinat nie moze nigdy rownac sie z osoba > o moim wyksztalceniu i dochodzie. A okradanym nie lubi byc nikt, nawet jesli ma > miliony.Stuknij sie w swoje glupie czolo zanim napiszesz znowu cos rownie > dennego. Kobito? Dobre ;-) Widać świetne wykszałcenie. Przestań bredzić głupku. Myślisz że ktoś tu uwierzy, że gość o tak zacofanych i małomiasteczkowych poglądach jest świetnie zarabiającym, wykształconym światowcem. Ubawiłam się. Żeby nie zwiększać twoich kompleksów nie będę ci pisała o pozycji i zarobkach moich i faceta, wyrosłam już z piaskownicy i nie potrzebuję się chwalić. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pawel Re: Zamieszkuj ale na swoj koszt, nie nasz IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 07.12.06, 20:34 Pomarzyc zawsze mozesz, ze jestes kims wiecej niz bezrobotna , ciemna baba.Ten twoj facio to pewnie ma jakas zonke na boku????Polodz sie rowniez , ze nie jestem swietnie zarabiajacym i dobrze wyksztalconym swiatowcem. Jestes dnem w kazdym wymiarze. Odpowiedz Link Zgłoś
salila Re: Zamieszkuj ale na swoj koszt, nie nasz 07.12.06, 20:43 Ktoś kto nazywa kogoś obcegodnem sam wystawia sobie świadectwo swojego zakompleksienia i głupoty. Dawaj dalej, pokaż na co cię jeszcze stać i jaką beznadzieję prezentujesz. Możesz sobie tylko pogadać, a nam pozazdrościć życia w taki sposób jak chcemy. Szczegółów oszczedzę ci z litości. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pawel Re: Zamieszkuj ale na swoj koszt, nie nasz IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 07.12.06, 20:51 Twoje zycie nie jest ani dostatnie, ani godne. Zyjesz tylko tak jak facet ci na to pozwala. Odpowiedz Link Zgłoś
salila Re: Zamieszkuj ale na swoj koszt, nie nasz 07.12.06, 20:53 > Twoje zycie nie jest ani dostatnie, ani godne. Zyjesz tylko tak jak facet ci na > to pozwala. Tak, tak, pocieszaj się dalej. Coraz bardziej mnie rozśmieszasz. Dorośnij chłopczyku, a może za wiele lat zrozumiesz co znaczy być mężczyzną. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pawel Re: Zamieszkuj ale na swoj koszt, nie nasz IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 07.12.06, 20:56 Ten twoj facio to dopiero musi byc chlop. Nie dal ci nic, oprocz upokorzenia.Kiedy wreszcie to zrozumiesz dziewczynko? Odpowiedz Link Zgłoś
salila Re: Zamieszkuj ale na swoj koszt, nie nasz 07.12.06, 21:04 Zakompleksiony pseudokatolik po raz kolejny próbuje leczyć swoje kompleksy, komentując moje życie o którym nic nie wie ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pawel Wzorzec do "nasladowania" IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 08.12.06, 17:42 Jasne, wszyscy sa zakompleksieni a najbardziej to zazenowani patrzac na ciebie i twoj brak elementarnych zasad moralnych. Odpowiedz Link Zgłoś
salila Re: Wzorzec do "nasladowania" 11.12.06, 10:37 To, że mnie nie znasz a próbujesz oceniasz, świadczy tylko o twoim niskim poziomie umysłowym. Zakompleksieni, fanatycy niestety tak mają, rozumu im brak i tolerancji. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Majka Re: Zamieszkuj ale na swoj koszt, nie nasz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.12.06, 20:09 Taa? To sie zwróć ze swoim apelem do tych, którzy tak oszukuja a nie wrzucaj do jednego worka wszystkich par mieszkających razem. Hehe, ciekawe gdzie to dom dają za wychowywanie dzieci, chyba coś ci się śniło. Zasiłki dla matek smaotnie wychowujących dzieci wystarcza conajwyżej na pieluszki. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pawel Re: Zamieszkuj ale na swoj koszt, nie nasz IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 07.12.06, 20:15 Daja domy , daja, za to, ze pani udaje samotna. Gdzie??? W krajach dobrobytu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Majka Jak w krajach dobrobytu to nie u nas :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.12.06, 21:37 Więc nie wiem w ogóle po co poruszasz ten temat. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pawel Temat podobny wszedzie, tak jak oszustwo IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 08.12.06, 17:38 Jak to po co? Pisz na temat tak jak ja.Niewazne czy jest to dom, czy tylko zasilek dla rzekomo samotnej matki. Oszustwo jest oszustwem. Jesli nie jestes samotna, masz faceta to po co udawac samotna. Pomoc jest dla faktycznie samotnych i w trudnym polozeniu kobiet, a nie dla cwaniakow konkubinalnych, ktorzy maja za co sie utrzymac a jedynie wykorzystuja fakt braku slubu. Odpowiedz Link Zgłoś
salila Re: Zamieszkuj ale na swoj koszt, nie nasz 07.12.06, 20:23 > Taa? To sie zwróć ze swoim apelem do tych, którzy tak oszukuja a nie wrzucaj do > jednego worka wszystkich par mieszkających razem. Od razu widać że to zakompleksiony facecik, któremu żal d ściska, że inni mogą mieć lepiej. Sam by tak chciał, ale jego ograniczenia nie pozwoliłyby podjąć decyzji innej od tej którą ksiądz mu w niedziele poleci. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pawel Re: Zamieszkuj ale na swoj koszt, nie nasz IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 07.12.06, 20:25 Glupias kobito, nic wiecej.Wszystkie konkubiny maja taka sile "argumentow"? Odpowiedz Link Zgłoś
salila Re: Zamieszkuj ale na swoj koszt, nie nasz 07.12.06, 20:34 > Glupias kobito, nic wiecej.Wszystkie konkubiny maja taka sile "argumentow"? Robisz się coraz bardziej żałosny. Twoje argumenty, tak jak i ty o sile mogą pomarzyć. "Głupiaś kobito"- tak mawiają wykształceni, świetnie zarabiający, bywający w świecie, spełnieni mężczyźni? Raczej ciołki które paplą tak jak na wiosce się nauczyły, a w wielkiej metropolii mogą co najwyżej cegły na budowie podawać. A frustracja rośnie. Jak przykro. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pawel Re: Zamieszkuj ale na swoj koszt, nie nasz IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 07.12.06, 20:40 Twoje argumenty sa zaiste porazajace. Ten konkubinat cos nie bardzo ci sluzy. Twoj facio jest zonaty, ze tak cie wscieklosc ogarnia??? Kompleks wsi maja wylacznie wiesniacy, od razu sie do tego przyznaja tak jak ty. Odpowiedz Link Zgłoś
salila Re: Zamieszkuj ale na swoj koszt, nie nasz 07.12.06, 20:44 Żałosny, oj żałosny. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pawel Re: Zamieszkuj ale na swoj koszt, nie nasz IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 07.12.06, 20:54 Zalosny twoj zywot, oj zalosny, fakt. Odpowiedz Link Zgłoś
salila Re: Zamieszkuj ale na swoj koszt, nie nasz 07.12.06, 21:00 Nie masz o mnie pojęcia. Ale dawaj, ośmieszaj się dalej, bawią nas takie twory, w rzeczywiostości nie spotykamy takich. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pawel Osmieszasz sie sama , nie potrzeba tu innych IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 08.12.06, 17:39 Ja , ani nikt inny nie potrzebujemy cie osmieszac bo ty sama robisz to wlasnie. Odpowiedz Link Zgłoś
salila Re: Osmieszasz sie sam 11.12.06, 10:34 Ja na szczęście nigdzie się nie ośmieszyłam. Ty robisz to na każm kroku i ne jest to tylk moje zdanie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Echo Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 07.12.06, 14:10 > to pytanie jest irrelewant malo znaczace ,godne dysputy na poziomie PRUCHNA ktore pasuje do towarzystwa jako IRRELEVANT! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Echo Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 07.12.06, 14:19 pardon, "irrelewant" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Echo Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 07.12.06, 14:25 > więc zaczeliśmy to traktowac w kategoriach humorystycznych :) ja tez. Nie ma to jak bawic sie cudzym kosztem! Szczegolnie jak pojawia sie "irrelewant pruchno" ktory pasuje poziomem do towarzystwa. Hehehehehe Odpowiedz Link Zgłoś
karbat Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? 07.12.06, 14:41 PrUchno stukaj dalej ,klepisz w kalwiature na wlasny koszt i to jest uczciwe Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Echo Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 07.12.06, 17:03 > PrUchno stukaj dalej ,klepisz w kalwiature na wlasny koszt i to jest uczciwe Co "klepisz"? Odpowiedz Link Zgłoś
salila Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? 07.12.06, 17:13 To, że znalazłaś literówkę świadczy o twoim niesamowitym intelekcie i wnikliwości. Brawo ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Echo Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 07.12.06, 17:18 > To, że znalazłaś literówkę świadczy o twoim niesamowitym intelekcie i > wnikliwości. Brawo ;-) To nie sa literowki tylko typowe niedouctwo. Pisanie niegramatycznych zdan etc. Ty zrobilas literowke powyzej i to jest literowka. Twoje problemy sa gdzie indziej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Echo Re: Do bmwariat-a IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 08.12.06, 03:00 > Pomarzyc zawsze mozesz, ze jestes kims wiecej niz bezrobotna , ciemna baba.Ten > twoj facio to pewnie ma jakas zonke na boku? Nie wiem czy ma czy nie, ale rzadko sie zdarza zeby konkubina mieszkala ze swoim "pierwszym i jedynym". Zazwyczaj jest na etapie kolejnej "proby" ktora oczywiscie nic nie ma wspolnego z seksem jak nas zapewniaja panie powyzej ale z miloscia:). Jest taka piosenka "love for sale". Moze "irrelewant pruchno" im to przetlumaczy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Echo Re: Do bmwariat-a IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 08.12.06, 03:05 >"Głupiaś kobito"- tak mawiają wykształceni, świetnie zarabiający, > bywający w świecie, spełnieni mężczyźni? Zaraz, zaraz. Cos w tym stylu wypisuja tutaj "spełnione" konkubiny. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Echo ?? IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 08.12.06, 03:15 > Wyznawcy, zwykli, przeciętni ludzie to jedno i jak chcą pomagać to chwała im za > > to. Ale twój kościół jako instytucja jest niestety w pewnych kwestiach > zakłamany do szpiku kości. Gdyby nie pazerność panów na kościelnych > świecznikach, mogliby ogrom pieniędzy przeznaczyć na naprawdę miłosierne cele. Jak to robia konkubiny? Co ty zakłamana kobieto wiesz o miłosiernych celach? Odpowiedz Link Zgłoś
salila Re: ?? 08.12.06, 08:56 > > Wyznawcy, zwykli, przeciętni ludzie to jedno i jak chcą pomagać to chwała > im za > > to. Ale twój kościół jako instytucja jest niestety w pewnych kwestiach > > zakłamany do szpiku kości. Gdyby nie pazerność panów na kościelnych > > świecznikach, mogliby ogrom pieniędzy przeznaczyć na naprawdę miłosierne > cele. Znowu próbujesz wykręcać kota ogonem, bo nie ma żadnego usprawiedliwienia na wydawanie przez kościół milionów na idiotyzmy zamiast pomoc wiernym. Właśnie pokazałaś swoje zakłamanie i próbę obrony zakłamania swojego kościoła. Tacy własnie jest, miłosierni i zakłamani katolicy. > Jak to robia konkubiny? Co ty zakłamana kobieto wiesz o miłosiernych celach? Nic o mnie nie wiesz, a próbujesz osądzać. Wiem o tych celach więcej niż takie pseudokatolickie sfrustrowane baby. Czy tak zachowuje się wzorowa katoliczka? Twój bóg cię za to osądzi. Nie zapomnij pobiec do spowiedzi zanim wylejesz tutaj kolejną dawkę jadu w stosunku do ludzi o których nie masz pojęcia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Echo Re: ?? IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 08.12.06, 16:40 >Twój bóg cię za to osądzi. Nie > zapomnij pobiec do spowiedzi zanim wylejesz tutaj kolejną dawkę jadu w stosunku > > do ludzi o których nie masz pojęcia. Oj mam, mam!!! Tylko potworny prymityw moze rzucac takie oskarzenia na Instytucje ktora tyle daje na cele charytatywne, i obrazac te miliony ludzi ktorzy codziennie z heroizmem pomagaja biednym. Odpowiedz Link Zgłoś
salila Re: ?? 11.12.06, 11:21 > Oj mam, mam!!! Tak, tak, oczywiście. Możesz sobie tylko pogadać, a raczej popisać, a z prawdą nie ma to nic wspólnego. Tylko potworny prymityw moze rzucac takie oskarzenia na > Instytucje ktora tyle daje na cele charytatywne, i obrazac te miliony ludzi > ktorzy codziennie z heroizmem pomagaja biednym. Tylko wyzwiska pozostają komuś komu brak logicznych argumentów. Nie wysilaj się, nikomu kto ma rozum w głowie nie wmówisz że kościół budując kolejne molochy, realizuje miłosierne cele i że nie jest instytucją której zależy na władzy i kasie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Majka Echo nie masz dość? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.12.06, 10:48 Ja rozumiem że jesteś sfrustrowana, złośliwa i nie możesz sie pogodzić ze swoją porażką ciemnych pogladów ale idź może kobieto do garów bo sie tylko ośmieszasz :) Każda twoja kolejna wypowiedź jest głupsza od poprzedniej. Zaczynasz pisac jak 10 latek - "a ja wam pokażę". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Echo Re: Echo nie masz dość? IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 08.12.06, 16:43 > Ja rozumiem że jesteś sfrustrowana, złośliwa i nie możesz sie pogodzić ze swoją > porażką ciemnych pogladów ale idź może kobieto do garów bo sie tylko ośmieszasz > :) Każda twoja kolejna wypowiedź jest głupsza od poprzedniej. Zaczynasz pisac > jak 10 latek - "a ja wam pokażę". Oj nie. W pewnym momencie pokazuje na czym polega wasz "styl". Probowalam dyskusji intelektualnej ale skonczylo sie na obelgach. Takie sfrustrowane babiszony trzeba po prostu niszczyc! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pawel Majka nie przypal kotletow. IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 08.12.06, 17:47 Lepiej Majki nie denerwowac bo nasypie za duzo soli do zupy i beda cierpiec niewinne osoby. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Majka Nie jadam kotletów :) n/t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.12.06, 20:01 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pawel Re: Nie jadam kotletów :) n/t IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 08.12.06, 21:13 Wcale nie powiedzialem, ze jadasz kotlety tylko, ze je smazysz. Skoro wysylasz innych do garow to pewnie jestes ich blisko. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Majka Re: Nie jadam kotletów :) n/t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.12.06, 21:29 Rozumowanie bez sensu. Odpowiedz Link Zgłoś
michelle28 Re: Nie jadam kotletów :) n/t 08.12.06, 21:31 Skoro wysylasz > innych do garow to pewnie jestes ich blisko. Logika debila :-)) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Majka Re: Nie jadam kotletów :) n/t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.12.06, 22:02 Tez to zauważyłam :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Majka Re: Echo nie masz dość? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.12.06, 19:59 Probowalam > dyskusji intelektualnej ale skonczylo sie na obelgach. Takie sfrustrowane > babiszony trzeba po prostu niszczyc!" Tak to jest kwintesencja "katolicyzmu" (celowo w cudzysłowiu bo to nie jest żaden katolicyzm) - zniszczyć wszystkich, którzy sa odmienni! Fanatyk katolicki to taki sam fanatyk jak muzułmański, islamski czy inny terrorysta. Niczym sie od nich nie różnisz. A kwintesencją była pewna wypowiedx w pewnym radio katolickim - "za zabicie niechcianego płodu to taką kobiete trzeba..zabić!" To jest własnie wasz sposób myślenia :) Ręce nogi opadaja... Jesteście zakałą społeczeństwa. A od obelg to ty zaczęłaś - skleroza? Odpowiedz Link Zgłoś
bmwariat Re: Do bmwariat-a 08.12.06, 06:20 to nie jest decyzja podjęta dziś rano a wieczorem mieszkamy ze sobą. Teraz dzieli nas odległość( 200 km). Nie pracuje w swojej rodzinnej miejscowości, ale głęboko zastanawiamy sie nad zamieszkaniem razem, osobno od rodziny. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Majka Re: Do bmwariat-a IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.12.06, 10:51 No i słusznie. Omin tą całą idiotyczną dyskusję z idiotyczna echo i zrób co uważasz. Jeśli dzieli was taka odległość to aby utrzymac związek powinniście się zejść w jedno miejsce. Dobrze jest się usamodzielnić, odciąć rodzinne korzenie. Powodzenia życze. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Echo Re: Do bmwariat-a IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 08.12.06, 16:45 >Dobrze jest się usamodzielnić, odciąć rodzinne korzenie. I pamietaj przy tym "odcinaniu" ze relacje mesko-damskie dotycza rodziny a nie konkubinatu! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Majka Re: Do bmwariat-a IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.12.06, 20:02 Relacje damsko męskie jak sama nazwa wskazuje dotycza kobiety i mężczyzny a nie konkubinatu czy małżeństwa :) Ależ ty echo jestes głupia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pawel Majka, Nobla i tak nie dostaniesz, proch juz mamy IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 08.12.06, 17:55 Prochu nie wymyslilas przy tych swoich garach.Od tysiecy lat ludzie zakladaja wspolny dom i potwierdzaja to slubem. A zabawa w dom, na probe to rzecz dla niemoralnych, tchorzliwych i niepewnych.Ps. odciac rodzinne korzenie???? Loj tos walnela glupote. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Majka Tak, tak, lekarz kazał przytakiwać IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.12.06, 20:03 A teraz zabierz zabawki i do domu :)) Pa. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pawel Re: Tak, tak, lekarz kazał przytakiwać IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 08.12.06, 21:10 Ja sie w dom nie bawie tak jak ty. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: upierdliwa Re: Tak, tak, lekarz kazał przytakiwać IP: *.bochnia.pl 08.12.06, 21:12 Gość portalu: Pawel napisał(a): > Ja sie w dom nie bawie tak jak ty. Pawel, a Ty w ogole masz zone? albo dziewczyne? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pawel Re: Tak, tak, lekarz kazał przytakiwać IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 08.12.06, 21:14 Mam. Milo Cie znowu slyszec. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: upierdliwa Re: Tak, tak, lekarz kazał przytakiwać IP: *.bochnia.pl 08.12.06, 21:18 Gość portalu: Pawel napisał(a): > Mam. Milo Cie znowu slyszec. masz - zone czy dziewczyne? (to wazne, bo w Twoim przypadku to najwyrazniej zasadnicza roznica) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pawel Re: Tak, tak, lekarz kazał przytakiwać IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 08.12.06, 21:21 Wysnuwasz sluszne wnioski. Odpowiem tak: mam i zone i dziewczyne, bo czy kazda zona nie jest dziewczyna? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: upierdliwa Re: Tak, tak, lekarz kazał przytakiwać IP: *.bochnia.pl 08.12.06, 21:26 Gość portalu: Pawel napisał(a): > Wysnuwasz sluszne wnioski. Odpowiem tak: mam i zone i dziewczyne, bo czy kazda > zona nie jest dziewczyna? owszem, ale nie kazda dziewczyna to zona. zastanawialam sie, czy moze istniec kobieta, ktora podzielilaby Twoje poglady. jak widac, niestety moze :( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pawel Re: Tak, tak, lekarz kazał przytakiwać IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 08.12.06, 21:44 Teraz niestety nie wysnuwasz slusznych wnioskow. Kobiet, ktore podzielaja moje poglady sa miliony na swiecie. Sadzisz, ze na swiecie nie ma mezatek, tylko kobiety zyjace w zwiazkach nieformalnych? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: upierdliwa Re: Tak, tak, lekarz kazał przytakiwać IP: *.bochnia.pl 08.12.06, 21:49 Gość portalu: Pawel napisał(a): > Teraz niestety nie wysnuwasz slusznych wnioskow. Kobiet, ktore podzielaja moje > poglady sa miliony na swiecie. Sadzisz, ze na swiecie nie ma mezatek, tylko > kobiety zyjace w zwiazkach nieformalnych? a nie wydaje Ci sie, ze kazde malzenstwo jest poprzedzone zwiazkiem nieformalnym? Ty poslubiles swoja zone od razu pierwszego dnia, jak ja poznales? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pawel Re: Tak, tak, lekarz kazał przytakiwać IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 08.12.06, 21:56 Oczywiscie, ze nie poslubilem swojej zony pierwszego dnia jak ja poznalem. Wrecz przeciwnie poznalismy sie dobrze przez dwa lata "chodzenia" ze soba. Studiowalismy razem na jednej Uczelni, wyjezdzalismy na rozne obozy, wczasy itp, itd. Pisalem rowniez powyzej , ze celibat to nie moja specjalnosc. Pobralismy sie zanim skonczylismy studia i wtedy zamieszkalismy razem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: upierdliwa Re: Tak, tak, lekarz kazał przytakiwać IP: *.bochnia.pl 08.12.06, 21:59 Gość portalu: Pawel napisał(a): > Oczywiscie, ze nie poslubilem swojej zony pierwszego dnia jak ja poznalem. > Wrecz przeciwnie poznalismy sie dobrze przez dwa lata "chodzenia" ze soba. > Studiowalismy razem na jednej Uczelni, wyjezdzalismy na rozne obozy, wczasy > itp, itd. Pisalem rowniez powyzej , ze celibat to nie moja specjalnosc. > Pobralismy sie zanim skonczylismy studia i wtedy zamieszkalismy razem. a jakbyscie zamieszkali razem wczesniej, to ona stalaby sie z tego powodu jakas inna, niz jest teraz? albo Ty? Odpowiedz Link Zgłoś
michelle28 Re: Tak, tak, lekarz kazał przytakiwać 08.12.06, 22:04 > a jakbyscie zamieszkali razem wczesniej, to ona stalaby sie z tego powodu jakas > inna, niz jest teraz? albo Ty? odpowiedź dla wzorowego katolika jest oczywista. jakby zamieszkali razem przed ślubem, ulegliby zgodnie z jego teorią, przedwczesnemu zużyciu. a tak zaczęli się zużywać później i to jest niesamowicie piękne, wzniosłe i bezsensowne. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Majka Re: Tak, tak, lekarz kazał przytakiwać IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.12.06, 22:05 Hehe, no 2 lata zużycia mniej, jest o co toczyć boje ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Majka Re: Tak, tak, lekarz kazał przytakiwać IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.12.06, 22:04 Tak, stala by się "zużyta", już to stwierdził gdzieś powyżej :) Nie będe tego komentować bo nawet nie ma sensu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: upierdliwa Re: Tak, tak, lekarz kazał przytakiwać IP: *.bochnia.pl 08.12.06, 22:08 Gość portalu: Majka napisał(a): > Tak, stala by się "zużyta", już to stwierdził gdzieś powyżej :) Nie będe tego > komentować bo nawet nie ma sensu. wiem, jednak wczesniej wyrazal sie o kobietach ogolem - ciekawa bylam, czy powie to samo o swojej zonie, czy ona tez bylaby "zuzyta"? :) ale cos zamilkl..... Odpowiedz Link Zgłoś
michelle28 Re: Tak, tak, lekarz kazał przytakiwać 08.12.06, 22:11 gość który porównuje kobiety do zużytych ciuchów tylko dlatego że nie postępują zgodnie z jego wizją, musi mieć nierówno pod sufitem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: koso Re: Tak, tak, lekarz kazał przytakiwać IP: *.chello.pl 08.12.06, 22:20 pisza zle o kobietach ale bez nich zyc nie moga i kazdy gdzie zobaczy ladna dziewczyne to juz sie slini[ przepraszm] Odpowiedz Link Zgłoś
michelle28 Re: Tak, tak, lekarz kazał przytakiwać 08.12.06, 22:46 tacy chłopcy ślinią się tylko na widok niezużytych cnotek ;-) najlepsze jest to, że często nie wiedzą o przeszłości żony która słowem nie wspomni o innych znając ich poglądy. a później też nierzadko przyprawia mężusiowi rogi, bo ten będąc prawiczkiem do ślubu nie ma pojęcia jak dać jej satysfakcję. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Echo Re: Tak, tak, lekarz kazał przytakiwać IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 09.12.06, 03:52 >a jakbyscie zamieszkali razem wczesniej, to ona stalaby sie z tego powodu jakas >inna, niz jest teraz? albo Ty? Konkubiny nie mieszkaja "wczesniej" tylko "zamiast" malzenstwa. Kazda runda dyskusji konczyla sie pytaniem "kto tu mowi o malzenstwie?" albo instrukcjami o wyzszosci konkubinatu nad malzenstwem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Majka Re: Tak, tak, lekarz kazał przytakiwać IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.12.06, 09:46 To sie mylisz :) Znaczna większość par mieszka przed ślubem razem. U mnie w rodzinie obecnie wszystkie. Jedna już jest po ślubie a druga będzie w przyszłym roku. To kim oni są? Konkubinatem?? Zamieszkując razem nie byli wcale pewni że sie pobiorą ale okazało się że chcą być razem. Żebys jeszcze bardziej się "zbulwersowała" to jedna z tych dziewczyn była w ciąży idąc do ołatarza, w kościele :)) A moja 70 - letnia ciotka powiedziała - i super ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Echo Re: Tak, tak, lekarz kazał przytakiwać IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 10.12.06, 03:28 > Żebys jeszcze bardziej się > "zbulwersowała" to jedna z tych dziewczyn była w ciąży idąc do ołatarza, w > kościele :)) A moja 70 - letnia ciotka powiedziała - i super ;) Pewnie mysla ze dzieci nie sa do pogodzenia z konkubinatem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: upierdliwa Re: Tak, tak, lekarz kazał przytakiwać IP: *.bochnia.pl 09.12.06, 12:18 Gość portalu: Echo napisał(a): > Konkubiny nie mieszkaja "wczesniej" tylko "zamiast" malzenstwa. Kazda runda > dyskusji konczyla sie pytaniem "kto tu mowi o malzenstwie?" albo instrukcjami o > wyzszosci konkubinatu nad malzenstwem. halo, halo, ziemia do Echa: tytul tego watku brzmi: "zamieszkać PRZED SLUBEM, czy nie?" Odpowiedz Link Zgłoś
michelle28 Re: Tak, tak, lekarz kazał przytakiwać 09.12.06, 12:29 zdaniem tych moralistów przed ślubem nie wolno, bo wtedy się zużyją i biorąc ślub byliby już tylko parą zużytych szmat a nie kochajacych się ludzi. jaka to piękna teoria z której wychodzi wielki szacunek i miłość bliźniego. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Echo Re: Tak, tak, lekarz kazał przytakiwać IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 10.12.06, 03:26 > > halo, halo, ziemia do Echa: > tytul tego watku brzmi: "zamieszkać PRZED SLUBEM, czy nie?" Dlaczego pierdzacej nie przeszkadza odchodzenie od tematu przez konkubiny? forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=53067845&a=53354597 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Echo Re: Tak, tak, lekarz kazał przytakiwać IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 10.12.06, 06:22 > tytul tego watku brzmi: "zamieszkać PRZED SLUBEM, czy nie?" forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=53067845&a=53330980 Odpowiedz Link Zgłoś
basia.z Re: Do bmwariat-a 12.12.06, 21:41 To życzę powodzenia. Ja ta zrobiłam i uważam, że to była bardzo dobra decyzja. Poza tym jak zamieszkaliśmy razem, to tak już zostało ... 11 lat. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: na chwile Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? IP: *.acn.waw.pl 12.12.06, 23:43 > Jak myślicie?. Według mnie to dobry pomysł, bo człowiek się lepiej poznaje. > Mieszkanie bez rodziców, braci, sióstr, pozostawieni tylko sobie- ja jestem > za. o bozę jak ktoś w XXI wieku może jeszcze zadawać takie pytanie ? należy je przerobić na "skąd wziąć kasę na mieszkanie" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: karolina Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.12.06, 10:23 > o bozę jak ktoś w XXI wieku może jeszcze zadawać takie pytanie ? > należy je przerobić na "skąd wziąć kasę na mieszkanie" Niektórzy niestety mieszkanie bez ślubu uważają za samo zło, bo takich mądrości nakładł im do głowy kościół a własnym rozumem nie potrafią się posługiwać. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Agnes Wartosci rodzinne w konkubinacie: IP: *.dsl.scrm01.sbcglobal.net 28.12.06, 22:57 wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3817392.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: karolina Re: Wartosci rodzinne w konkubinacie: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.12.06, 08:55 Trzeba być prawdziwym idiotą żeby sądzić że ta tragedia ma związek z tym czy żyli w konkubinacie czy małżeństwie. Czy sądzisz że u tych potworów fakt zwięcia ślubu coś by zmienił? A może nie słyszałaś o mężąch katujących swoje żony oraz dzieci urodzone w małżeństwach? Odpowiedz Link Zgłoś