Dodaj do ulubionych

Zamieszkać przed ślubem czy nie?

29.11.06, 07:20
Jak myślicie?. Według mnie to dobry pomysł, bo człowiek się lepiej poznaje.
Mieszkanie bez rodziców, braci, sióstr, pozostawieni tylko sobie- ja jestem
za.
Obserwuj wątek
    • xtrin Jak najbardziej. 29.11.06, 09:00
      Choć może być to bolesne, a wręcz spowodować brak tego późniejszego ślubu.
      • nancyboy Re: Jak najbardziej. 29.11.06, 09:33
        > Choć może być to bolesne, a wręcz spowodować brak tego późniejszego ślubu.
        To lepiej się pobrać a potem żałować?
        • xtrin Re: Jak najbardziej. 29.11.06, 09:50
          Ależ bynajmniej.
          • pyorunochron Przeciez to grzech!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! !!!!! 05.12.06, 01:11
      • v0lrath Re: Jak najbardziej. 29.11.06, 11:05
        Jestem za mieszkaniem przed ślubem.
        Zresztą lepiej się zawieść przed niż po.
    • 33qq Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? 29.11.06, 09:21
      Zamieszkaj z przyszłymi teściami, to dopiero jest sprawdzian ;)
      • bmwariat Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? 29.11.06, 09:31
        Nie, to nie wchodzi w rachubę. Choć oni są niezwykle tolerancyjni i spokojni i
        nie mieszają się w życie ( brat mojej narzeczonej ma żonę i mieszka z
        rodzicami), to jednak nie. Z teściami nie zamieszkamy
        • prayboy Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? 29.11.06, 09:50
          Rob jak chcesz. Tylko pamietaj ze drugi czlowiek to nie rzecz, ktora trzeba wyprobowac, a jak ci nie pasi,
          wyrzucic na smietnik. Typowo konsumpcyjne, egoistyczne podejscie do zycia.
          • nancyboy Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? 29.11.06, 09:55
            No więc prayboyu, powiedz nam co należy zrobić, jak sobie z przerażeniem
            uświadomimy, że "nie kocham go/jej"?
            • bmwariat Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? 29.11.06, 09:58
              ja nie traktuje człowieka jak rzecz!!!
              • prayboy Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? 29.11.06, 11:03
                jesli chcesz zamieszkac z kims aby sie "wyprobowac" to oboje traktujecie sie jak rzeczy
                a nie ludzi
                • woda.woda Dlaczego? 29.11.06, 11:06
                • 33qq Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? 29.11.06, 12:04
                  Bmwariat właśnie ma słuszne podejście, przed związaniem się na całe życue chce
                  sprawdzić czy to jest ta osoba. Kupowanie kota w worku jest podejściem jak do
                  rzeczy właśnie, a później pozostawanie w związku bo jakieś tam zabobony nie
                  pozwolą na rozejście.
            • prayboy Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? 29.11.06, 13:18
              > No więc prayboyu, powiedz nam co należy zrobić, jak sobie z przerażeniem
              > uświadomimy, że "nie kocham go/jej"?

              Milosc to nie uczucie, ale "akt woli"
              Zakochanie to jest uczucie, zwykla chemia a milosc to co innego.
              Kocham bo "chce" kochac, wyrazam swoja wole.
              Zainteresowanym polecam encyklike "Deus Caritas Est" aby zglebic temat.
              • nancyboy Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? 29.11.06, 14:36
                Nie zgadzam się z Twoją definicją miłości, ale niech będzie - specjalnie dla
                Ciebie przeredagowuję pytanie:

                No więc prayboyu, powiedz nam co należy zrobić, jak sobie z przerażeniem
                uświadomimy, że "nie chcę już go/jej kochać"?
                • prayboy Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? 29.11.06, 14:53
                  Nie masz sie co zgadzac, bo to jest fakt, a nie moja definicja.
                  Jesli bierzemy pod uwage fakt ze nie bedziemy chcieli kogos kochac, to decydujemy sie juz teraz z nikim
                  sie nie wiazac aby go nie skrzywdzic (i przyszlych dzieci). Proste.
                  To jest wlasnie roznica, miedzy czlowiekiem a rzecza. A nawet zwierzeciem, bo zwierze nie ma uczuc, i
                  jak ci sie znudzi i oddasz je do schroniska, to zaraz zapomni o swoim wlascicielu.
                  • woda.woda Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? 29.11.06, 14:57
                    A co powiesz o sytuacji, gdy po slubie okazuje się, że małżonek lubi sobie
                    popić i pobić?
                  • nancyboy Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? 29.11.06, 16:45
                    > Nie masz sie co zgadzac, bo to jest fakt, a nie moja definicja.
                    sjp.pwn.pl/lista.php?co=mi%B3o%B6%E6
                    > To jest wlasnie roznica, miedzy czlowiekiem a rzecza.
                    Przykro mi to mówić, ale jesteś bezwzględnym egoistą i to w stosunku do osoby,
                    którą kochasz... :-(
                  • xtrin Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? 29.11.06, 19:14
                    prayboy, zasmuca mnie Twoja wizja miłości.
                  • misscraft Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? 03.12.06, 14:14
                    Właśnie wykazałeś, że jesteś jedynym zwierzęciem, które nie ma uczuć. Szkoda
                    słów poprostu. Masz się za takiego dobrego i porządnego człowieka, uważając, że
                    zwierzęta można krzywdzić, bo niby nie mają uczuć. Zwierzęta nawet zdychają z
                    tęsknoty za właścielem. To ty trkatujesz je jak rzecz. Nie mam szacunku dla
                    kogoś kto by oddał zwierze bez skurpułów i żalu do schroniska.
                  • create typowe katolickie brednie 05.12.06, 15:50

                    przeczytał encykliki i zdrowy rozsądek się nie liczy, liczy się słowo papieża
                    którego utożsamia z Bogiem

                    Otoż słowa papieży to odrabiana filozofia ludzi teoretyków bez praktyki.

                    Jak księża i inni duchowni zaczną zakładać normalnie rodziny to może zacznę i
                    słuchać ich wypowiedzi na temat miłości i życiu razem, ale do tej pory prayboy
                    oszczędź sobie koślawych wynaturzeń rodem ze średniowiecza
                • eeela Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? 30.11.06, 17:00
                  Nie wszystko, co KK ma do powiedzenia, jest od razu godne potepienia.

                  Biorac slub czy tez zamieszkujac razem ( niewielka roznica) dwoje ludzi bierze
                  za siebie wzajemnie odpowiedzialnosc, za swoje szczescie i spokoj. Jezeli
                  podejmujesz decyzje, aby zamieszkac z druga osoba i dzielic z nia zycie,
                  podejmujesz sie zarazem dokladac wszelkich staran, aby tej osobie nie zniszczyc
                  zycia, czyli - jesli wystepuja jakies nieporozumienia - starac sie je wspolnie
                  rozwiazywac, a nie pakowac natychmiast swoja szczoteczke do zebow.
                  Zobowiazujecie sie do staran o rozwoj i poglebianie waszych uczuc, a nie
                  ogladanie sie za innymi. I tak dalej, i tak dalej.
          • Gość: karbat Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? IP: *.dip.t-dialin.net 30.11.06, 10:00
            prayboy napisał:

            >Tylko pamietaj ze drugi czlowiek to nie rzecz, ktora trzeba wyp robowac, a jak
            >ci nie pasi, wyrzucic na smietnik. Typowo konsumpcyjne, egoistyczne podejscie
            >do zycia

            Zamieszkanie przed slubem jest za swiadoma zgoda OBU osob wiec kto
            kogo "probuje" , kto kogo wyrzuca na smietnik ? o czym ty mowisz ?

            Masz poglady jak talibowie i mullowie nie zauwazyles ? ,te czasy w Europie
            naleza do przeszlosci ,,,,,i b dobrze .
    • iberia30 Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? 29.11.06, 11:20
      jesli ktos chce kota w worku to nie mieszkac.
      JEsli ktos jest dorosly i odpowiedzialny to zamieszka.
      • prayboy Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? 29.11.06, 11:51

        > jesli ktos chce kota w worku to nie mieszkac.
        > JEsli ktos jest dorosly i odpowiedzialny to zamieszka.

        O!. o to mi wlasnie chodzilo.
        Traktowanie czlowiek jak rzecz (w tym przykladzie jak zwierze.

    • iberia30 Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie?-PS. priv 29.11.06, 11:21
      tylko, moim zdaniem kolejnosc powinna byc taka:najpierw mieszkanie razem a
      potem zareczyny....
      • Gość: marbor1 Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie?-PS. priv IP: *.npgo.pl 29.11.06, 12:38
        Ja tak 44 lata temu wprowadziłam się na próbę do swojego faceta. Zakładałam, że
        jak będzie żle to się wyprowadzę. No i co? Zostałam u niego do dziś i nie mam
        zamiaru się nigdzie wyprowadzać.
        • prayboy Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie?-PS. priv 29.11.06, 13:19
          To nie jest Klub Seniora. :)
          • 33qq Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie?-PS. priv 29.11.06, 18:14
            ala też nie Klub chama :)
    • Gość: ekologicznypodryw po jaka cholerę? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.11.06, 14:41
      tak sie szybko sobą znudzicie ! i sexem i życiem!
      • woda.woda Re: po jaka cholerę? 29.11.06, 14:42
        Gość portalu: ekologicznypodryw napisał(a):

        > tak sie szybko sobą znudzicie ! i sexem i życiem!

        A jak wezmą ślub bez zamieszkania, to się nie znudzą?
    • sir.vimes Jak się ma mieszkanie 29.11.06, 16:46
      to korzystać z tego trzeba, a i partnerowi/partnerce nie żałować.
      • Gość: Echo Re: Jak się ma mieszkanie IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 29.11.06, 17:21
        Mieszkanie "przed slubem" ogranicza klarownosc myslenia. Znam wiele par ktore
        powinny byly zerwac ale bylo im wygodnie. Uwazam ze po jakims okresie
        narzeczenstwa, jesli sa jakiekolwiek watpliwosci, najlepiej gdzies wyjechac i
        przemyslec. Wracanie do tego samego lozka jest po prostu wracaniem do tych
        samych bledow. Czesto wspolmieszkajacy postanawiaja odlozyc slub i tak
        upowszechnia sie postepowanie niedorostkow ktore jest choroba cywilizacyjna w
        Europie. Polacy zawsze chca dorownac w najgorszym (przynajmniej ci "postempowi")
        • nancyboy Re: Jak się ma mieszkanie 29.11.06, 17:23
          Dziękujemy za kazanie z samej Ameryki!
        • woda.woda Nieprawda 29.11.06, 17:24
          > Mieszkanie "przed slubem" ogranicza klarownosc myslenia.
          • Gość: Echo prawda IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 29.11.06, 17:37
            > > Mieszkanie "przed slubem" ogranicza klarownosc myslenia.

            Wazne decyzje sa przyciemnione seksem. Brak dystansu to jedna z najgorszych
            strategii w podejmowaniu decyzji.
            • woda.woda Nie 29.11.06, 17:39
              jeśli łączysz wspólne zamieszkanie tylko z seksem, to popełniasz błąd (chyba,
              że Tobie wszystko kojarzy się z seksem)
            • nancyboy Re: prawda 29.11.06, 17:39
              Wspólne mieszkanie jest dla Ciebie tożsame z seksem?
              • Gość: Echo Re: prawda IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 29.11.06, 17:46
                > Wspólne mieszkanie jest dla Ciebie tożsame z seksem?

                Nie z celibatem:))))) "Godzenie sie w lozku" przed slubem to najlepsza recepta
                na rozwod po slubie kiedy seks jest przyciemniony przez obowiazki
                a niewiele innych rzeczy wiazalo przed slubem.
                • woda.woda Re: prawda 29.11.06, 17:49
                  A "godzenie się w łózku" po slubie?
                  • Gość: Echo Re: prawda IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 29.11.06, 17:55
                    > A "godzenie się w łózku" po slubie?

                    Slub powinien byc zawarty nie tylko dla seksu ale wielu innych cech
                    ktore wiaza. Zaczynanie od seksu nie pozwala ocenic czy te cechy istnieja.
                    Dlatego w malzenstwie seks powinien byc zawsze dodatkiem, bardzo waznym,
                    ale nie glownym motorem.
                    • woda.woda Re: prawda 29.11.06, 18:00
                      To potwierdza Twój fałszywy obraz rzeczywistości, że ludzie zamieszkują razem
                      TYLKO dla seksu. I że w ogóle tylko seks Ci w głowie :)
                      W dziwnym środowisku sie obracasz, gdzie ludzie masowo uprawiają seks bez
                      miłości. Współczuć?
                • nancyboy Re: prawda 29.11.06, 17:49
                  Z cylku "im więcej uśmieszków wstawię w post tym bardziej wierzę że mam rację"?
                  • Gość: Echo Re: prawda IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 29.11.06, 17:56
                    z jalkiego cylku?
                    • nancyboy Re: prawda 29.11.06, 18:03
                      Z talkiego.
        • xtrin Re: Jak się ma mieszkanie 29.11.06, 19:17
          > Mieszkanie "przed slubem" ogranicza klarownosc myslenia. [...]
          > Wracanie do tego samego lozka jest po prostu wracaniem do tych
          > samych bledow.

          Wszystko to w jeszcze większym stopniu odnosi się do małżeństwa. Tym bardziej
          więc lepiej spróbować stawić czoła częsci tego problemu wcześniej.
        • sir.vimes Re: Jak się ma mieszkanie 30.11.06, 10:04
          To samo można powiedzieć o parach po ślubie. Wniosek - najlepiej jest kochać na
          odległość.
    • Gość: u Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.11.06, 19:54
    • Gość: upierdliwa oczywiscie, ze tak!!!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.11.06, 19:55
      sympatyczny temat :)
    • Gość: Majka Naturalnie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.11.06, 19:58
      Nie ma się nad czym zastanawiac. To jest sprawdzian jak i czy sobie poradzicie
      ze wspólnym życiem po slubie. Spotykając sie od czasu do czasu na randki, czy
      pomieszkiwanie ze sobą w weekendy nic nie daje bo ludzie potrafią się doskonale
      kryć i i tak pokazują się od najlepszej strony. A chodzi o to czy dwoje ludzi
      zaakceptuje swoje wady na tyle że nie zrobia im one w domu małego piekła na
      codzień.
      • Gość: Echo Re: Naturalnie IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 30.11.06, 07:38
        > To potwierdza Twój fałszywy obraz rzeczywistości, że ludzie zamieszkują razem
        > TYLKO dla seksu. I że w ogóle tylko seks Ci w głowie :)
        > W dziwnym środowisku sie obracasz, gdzie ludzie masowo uprawiają seks bez
        > miłości. Współczuć?

        Obracam sie w srodowisku gdzie ludzie jeszcze wierza w milosc i nie uprawiaja
        seksu chociaz sa naprawde zakochani. Owszem ludzie pobieraja sie z milosci, a
        zamieszkuja bez slubu czy zamiast slubu dla seksu i z powodu watpliwosci albo
        braku zaufania.
        • Gość: P.S.J. Re: Naturalnie IP: *.itpp.pl 30.11.06, 09:36
          Tobie się wszystko z seksem kojarzy, perwersie. Przecież wspólne mieszkanie nie
          oznacza od razu spółkowania! Jak jedziesz ze znajomymi do jakiegoś hotelu czy
          ośrodka na wakacje, to też z automatu z wszystkimi się parzysz?
        • Gość: Majka Echo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.11.06, 11:07
          Niekoniecznie. Zamieszkuja razem kiedy chcą sie szybko poznać. Kilka par z
          mojego otoczenia tak zrobiło, jedna zamieszkała ze soba po 3 miesiącach
          znajomości i w tej chwili sa razem już 2,5 roku i zdąrzyli wybudowac wspólnie
          dom :)) Ja uważam że to swietna metoda, po co tracić czas jeśli ktos szuka kogoś
          na życie. A tak od razu wiadomo kim jest ta 2 osoba bo przebywamy z nią 24 h/dobe.
          • Gość: Echo Re: Echo IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 30.11.06, 16:54
            >A tak od razu wiadomo kim jest ta 2 osoba bo przebywamy z nią 24 h/do
            > be.

            Niekoniecznie, znam pary co po kilku latach "poznawania sie" rozwodzily sie
            zaraz po slubie.

            A ta para co to zbudowala dom: czy sa juz po slubie czy dalej tylko mieszkaja
            razem. To by swiadczylo ze sa niedorostkami, niezdolnymi do podejmowania
            waznych decyzji.
      • prayboy Re: Naturalnie 30.11.06, 09:54

        > Nie ma się nad czym zastanawiac. To jest sprawdzian jak i czy sobie poradzicie
        > ze wspólnym życiem po slubie.
        Coooo?
        Kazdy ma wady! Oczywiscie ze je zobaczysz, i to szybko po wspolnym zamieszkiwaniu! Ale co potem?
        Nastepny zwiazek, nastepny i nastepny, bo kazdy czlowiek bedize mial wady - nie te to inne. Jak trafisz
        na kogos ktorego wady ci nie beda odpowiadaly, to z kolei twoje wady beda nie do zaakceptowania
        przez niego. I tak w kolko. Az bedziesz miec w koncu 50 lat, syfilis i spaprane zycie. Taka postawa jaka
        prezentuje Majka to typowy brak odpowiedzialnosci i egoistyczna postawa, konsumpcyjna w dodatku.
        Skonsumowac czlowieka, pobzykac jeszcze przy tym , a co tam, "dupa nie szklanka nie stlucze sie" i
        wyrzucic. To wspolczesny kanibalizm, nie majacy nic wspolnego z miloscia, ktora akceptuje i przyjmuje
        drugiego czlowieka ze wszystkim co ma, jego wadami i zaletami. Wszystko inne jest oszustwem.
        • Gość: karbat Re: Naturalnie IP: *.dip.t-dialin.net 30.11.06, 10:05
          Gość portalu: karbat napisał(a):

          > prayboy napisał:
          >
          > >Tylko pamietaj ze drugi czlowiek to nie rzecz, ktora trzeba wyp robowac, a
          > jak
          > >ci nie pasi, wyrzucic na smietnik. Typowo konsumpcyjne, egoistyczne podejs
          > cie
          > >do zycia
          >
          Zamieszkanie przed slubem jest za swiadoma zgoda OBU osob wiec kto
          kogo "probuje" , kto kogo konsumuje ,kto kogo wyrzuca na smietnik ?

          Masz poglady jak talibowie i mullowie nie zauwazyles ? ,te czasy w Europie
          naleza do przeszlosci ,,,,,i b dobrze .

          • prayboy Re: Naturalnie 30.11.06, 10:13
            > Zamieszkanie przed slubem jest za swiadoma zgoda OBU osob wiec kto
            > kogo "probuje" , kto kogo konsumuje ,kto kogo wyrzuca na smietnik ?
            >

            Ten ktoremu sie pierwszemu znudzi ta sama dupa!!!!!!!!!!!!

            > Masz poglady jak talibowie i mullowie nie zauwazyles ? ,te czasy w Europie
            > naleza do przeszlosci ,,,,,i b dobrze

            A przed talibami i mullami cala Europa robi ze strachu w gacie, nei zauwazyles?
          • Gość: karbat Re: Naturalnie IP: *.dip.t-dialin.net 30.11.06, 10:15
            prayboy napisał:

            > To jest wlasnie roznica, miedzy czlowiekiem a rzecza. A nawet zwierzeciem, bo
            zwierze nie ma uczuc, i
            > jak ci sie znudzi i oddasz je do schroniska, to zaraz zapomni o swoim
            wlascicielu.

            zwierzeta nie maja uczuc :o

            (logika katolika czy tez wyzsza szkola wtajemniczenia ? )

            nie moga sie bronic przed ludzmi sa na nich zdani , to fakt
            • Gość: karbat Re: Naturalnie IP: *.dip.t-dialin.net 30.11.06, 10:19
              prayboy napisał:
              > > Zamieszkanie przed slubem jest za swiadoma zgoda OBU osob wiec kto
              > > kogo "probuje" , kto kogo konsumuje ,kto kogo wyrzuca na smietnik ?
              > >
              >
              > Ten ktoremu sie pierwszemu znudzi ta sama dupa!!!!!!!!!!!!

              :o


              > > Masz poglady jak talibowie i mullowie nie zauwazyles ? ,te czasy w Europie
              naleza do przeszlosci ,,,,,i b dobrze

              > A przed talibami i mullami cala Europa robi ze strachu w gacie, nei
              zauwazyles?

              tzn chcesz ,zeby inni robili ze strachu przed katolikami w gacie :o
              naprawde



              • prayboy Re: Naturalnie 30.11.06, 10:23
                > > A przed talibami i mullami cala Europa robi ze strachu w gacie, nei
                > zauwazyles?
                >
                > tzn chcesz ,zeby inni robili ze strachu przed katolikami w gacie :o
                > naprawde
                >
                Nie. Ale oni przynajmniej w cos wierza, w przeciwienstwie do zlaicyzowanej Europy.
                • nancyboy Re: Naturalnie 30.11.06, 10:24
                  Europa też wierzy. Na przykład w to, że są wartości ważniejsze niż hebrajska
                  mitologia.
                  • prayboy Re: Naturalnie 30.11.06, 10:30
                    W co wierzy Europa?
                    • nancyboy Re: Naturalnie 30.11.06, 10:31
                      Oj, specjalne wytłumaczenie dla prayboya: w to, że Boga nie ma.
                      • prayboy Re: Naturalnie 30.11.06, 10:33
                        BUhahahaha!
                        na szczescie On istnieje pomimo tego ze ktos w niego nie wierzy.
                        • nancyboy Re: Naturalnie 30.11.06, 10:35
                          "Buhahaha" - zaiste wypowiedź godna kogoś, kto jest 10 lat po ślubie i ma trójkę
                          dzieci.
                          • prayboy Re: Naturalnie 30.11.06, 10:41
                            BUhahahah! Po prostu jestem szczesliwy i mi wesolo :)))
                            Ty nie jestes ?
                            • nancyboy Re: Naturalnie 30.11.06, 10:46
                              Nie mogę być w 100% szczęśliwy w świecie, w którym ludzie umierają z głodu i
                              chorób, zwierzęta zagryzają się wzajemnie, a Wisła przegrywa w pucharze UEFA...
                              Ale wracając do meritum:
                              Załóżmy hipotetycznie, że któregoś dnia, w oczach kobiety, z którą jesteś 17 lat
                              (policz jeszcze raz tak na wszelki wypadek), zauważasz, że ona już nie jest z
                              Tobą szczęśliwa, że już nie chce Cię kochać. Co wtedy zrobisz? Powiesz jej:
                              "Masz być ze mną, nie jestem psem, którego się porzuca" czy może "Twoje
                              szczęście jest dla mnie ważniejsze niż moje - możesz odejść"?
                              • prayboy Re: Naturalnie 30.11.06, 10:51
                                > Załóżmy hipotetycznie, że któregoś dnia, w oczach kobiety, z którą jesteś 17 la
                                > t
                                > (policz jeszcze raz tak na wszelki wypadek), zauważasz, że ona już nie jest z
                                > Tobą szczęśliwa, że już nie chce Cię kochać. Co wtedy zrobisz? Powiesz jej:
                                > "Masz być ze mną, nie jestem psem, którego się porzuca" czy może "Twoje
                                > szczęście jest dla mnie ważniejsze niż moje - możesz odejść"?

                                Umiem liczyc. A ona tak nie powie. Przez 17 lat mozna kogos poznac bardzo dobrze. W
                                przeciwienstwie do poznawania przez nawet pare lat wspolnego mieszkania w konkubinacie.
                                • nancyboy Re: Naturalnie 30.11.06, 10:54
                                  Moje pytanie nie brzmiało "czy ona tak powie?". Co więcej, w moim pytaniu ona
                                  nic nie mówi :-)
                                  W każdym razie, spróbuj wyobrazić sobie taką hipotetyczną sytuację. Powiedzmy
                                  nawet że to nie Ty i Twoja żona tylko pan X zauważa, że pani Y już nie jest z
                                  nim szczęśliwa. Co powinien zrobić X?
                                  • prayboy Re: Naturalnie 30.11.06, 11:09
                                    > nawet że to nie Ty i Twoja żona tylko pan X zauważa, że pani Y już nie jest z
                                    > nim szczęśliwa. Co powinien zrobić X?

                                    Ratowac swoje malzenstwo. Po pierwsze nie powinien (i ona) do tego dopuscic.
                                    • nancyboy Re: Naturalnie 30.11.06, 11:10
                                      A jakoś bardziej konkretnie? Jak ma ratować i jak ma niedopuszczać?
                                      • prayboy Re: Naturalnie 30.11.06, 11:22
                                        Okej, wyjasnie ci to lopatologicznie. Kupujesz samochod, tak? Interesujesz sie, co zrobisz jak ci sie
                                        zacznie psuc. Wiesz jaki jest telefon do Assistance, gdzie jest siec serwisowa, itp.
                                        Teraz malzenstwo. Raczej bardziej skomplikowana i wazniejsza instytucja niz kupa blachy za
                                        kilkadziesiat tysiecy. Sa poradnie rodzinne, psychologowie, ksieza ktorzy zajmuja sie tylko tym.

                                        Ale u nas powszechne jest takie podejscie: Ty mnie wogolenie rozumiesz, rozwodzimy sie! To
                                        najprostsze rozwiazanie. Jak ci sie psuje auto to je od razu wyrzucasz? Jak ci pies zachoruje to od razu
                                        go usypiasz, czy leczysz? Tylko mi ni episz zaraz ze jestem glab i porownoje malzenstwo do psa albo
                                        samochodu. Nie porownuje. Malzenstwo jest wazniejsze i trudniejsze od samochodu, i pisze to zeby
                                        pokazac roznice, jak ludzie podchodza do malzenstwa, psa i samochodu. Samochod i pies sa dla nich
                                        wazniejsze niz zona.
                                        • nancyboy Re: Naturalnie 30.11.06, 11:29
                                          > Sa poradnie rodzinne, psychologowie, ksieza ktorzy zajmu
                                          > ja sie tylko tym.
                                          Ciągle mało konkretnie. Mnie ciekawi właśnie co poradnia rodzinna, psycholog i
                                          ksiądz poradzi kobiecie, która właśnie odkryła, że już nie kocha męża. Że nie
                                          jest szczęśliwa.
                                        • Gość: Majka Re: Naturalnie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.11.06, 12:06
                                          Dobra, tylko co to ma wszystko wspólnego z zamieszkaniem razem przed ślubem??
                                          Zamieszkuje sie właśnie dlatego aby takich błędów uniknąć. Możesz to sobie
                                          porównac do jazdy próbnej samochodem, który chcesz kupić ;) Jak ci samochód nie
                                          pasuje to go nie kupujesz. I potem nie ma problemu z naprawami i wyrzucaniem na
                                          złom.
                                        • Gość: upierdliwa czlowieku, ciagle nic nie rozumiesz IP: *.bochnia.pl 01.12.06, 18:13
                                          wszyscy Ci tu na tym topiku lopatologicznie wyjasniaja, w czym rzecz, ale Ty ani
                                          w zab.

                                          > pokazac roznice, jak ludzie podchodza do malzenstwa, psa i samochodu. Samochod
                                          > i pies sa dla nich
                                          > wazniejsze niz zona.

                                          bo Ty za cholere nie rozumiesz roznicy pomiedzy zona, a psem i samochodem.
                                          rozgryz wreszcie, ze pies i samochod to WLASNOSC czlowieka, a zona _NIE_. zona,
                                          ktora chce odejsc, nie jest ani zepsuta, zeby ja naprawiac, ani chora, zeby ja
                                          leczyc. ona podejmuje suwerenna, swiadoma DECYZJE, ktora nalezy szanowac z tego
                                          powodu, ze jest drugim, wolnym czlowiekiem.

                                          KAPEWU??

                                          zaloze sie, ze nie :/
        • Gość: Majka Boy patrz wyżej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.11.06, 11:10
          A czemu zakładac że bedzie ileśtam związków?? Jakoś tak dziwnie czesto sie
          zdarza że jeśli ludzie zdecydują się razem zamieszkac to te związki się udają.
          Wady ma każdy ale nie wszystkie wady jesteśmy w stanie zaakceptować.
          Boy ty nie pisz do mnie bo uważam cię za idiotę im więcej czytam twoich wypocin.
          Nawet nie chce mi sie tego bełkotu komentować.
          • prayboy Re: Boy patrz wyżej 30.11.06, 11:24
            Nie licz na to ze bede ci ublizal. I ze nazwiesz mnie wtedy "typowym katolikiem" :) Nie sprowokujesz mnie
            • Gość: Majka Re: Boy patrz wyżej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.11.06, 12:03
              Absolutnie :) Ja nic nie mam do katolików ale oprócz ideologii trzeba trochę
              myśleć a szczególnie nie narzucac swoich poglądów innym. Ty sobie mieszkaj i po
              ślubie, nie używaj antykoncepcji, rób co rok dzieci - mnie nic to nie obchodzi.
              Ale ja mam prawo żyć tak jak chcę i nikt nie ma prawa moich wartości podważać
              bezpodstawnie.
              • prayboy Re: Boy patrz wyżej 30.11.06, 12:07
                Ale ja nikomu nic nie narzucam. A dzieci nie robie co rok.
                Poza tym "robi" je Bog. Ja jestem tylko narzedziem. Myslisz ze dlaczego niektorzy sa bezplodni?
                Bo Bog ich takimi uczynil. Dlatego np. in vitro jest grzechem.
                • Gość: Majka Re: Boy patrz wyżej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.11.06, 12:09
                  Hahaha i co jeszcze?:D Może idź poszukaj jakiejś ambony i zbierz stadko
                  moherowych babć i "ponauczaj" to ci ulży.
                  • prayboy Re: Boy patrz wyżej 30.11.06, 12:22
                    Pogadamy przed apokalipsa. Inaczej bedziesz spiewac.

                    "Smierc kazdego czlowieka jest jego apokalipsa"
                    • Gość: Majka Do apokalipsy nie dożyję ;) n/t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.11.06, 13:00
                      • prayboy Re: Do apokalipsy nie dożyję ;) n/t 30.11.06, 13:10
                        Kazdy z nas dozyje. Po pierwsze nie wiesz tego na pewno, po drugie twoja smierc bedzie apokalipsa
                        (twoja wlasna)
                      • prayboy Re: Do apokalipsy nie dożyję ;) n/t 30.11.06, 13:28
                        (Łk 21,34-36)
                        Uważajcie na siebie, aby wasze serca nie były ociężałe wskutek obżarstwa, pijaństwa i trosk doczesnych,
                        żeby ten dzień nie przypadł na was znienacka, jak potrzask. Przyjdzie on bowiem na wszystkich, którzy
                        mieszkają na całej ziemi. Czuwajcie więc i módlcie się w każdym czasie, abyście mogli uniknąć tego
                        wszystkiego, co ma nastąpić, i stanąć przed Synem Człowieczym.
                        • nancyboy Re: Do apokalipsy nie dożyję ;) n/t 30.11.06, 13:31
                          (Nancyboy 23, 12-13)
                          Uważajcie aby wasze serca nie były ociężałe wskutek egoistycznej troski o swoją
                          dupę po śmierci.
                        • Gość: Majka Re: Do apokalipsy nie dożyję ;) n/t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.11.06, 13:36
                          Tak tak, ale ja do kościoła nie chodze bo kazania mnie nudzą więc i tutaj nie
                          musisz mnie katować kazaniami ;) Nie obchodzi mnie co sie ze mną stanie po
                          śmierci bo najpewniej wszystko jest zupełnie inne niż sobie jesteśmy w stanie
                          wyobrazic swoją ludzka miarą więc gdybanie co bedzie nie ma najmniejszego sensu.
                          Więc po co sobie tym zaprzatac głowę :) Najwazniejsze jest to co tu i teraz bo
                          na to mam wpływ.
                          • prayboy Re: Do apokalipsy nie dożyję ;) n/t 30.11.06, 14:01
                            > Tak tak, ale ja do kościoła nie chodze bo kazania mnie nudzą więc i tutaj nie
                            > musisz mnie katować kazaniami ;)

                            DO Kosciola nie chodzi sie sluchac kazan! Tylko spotykac sie z Jezusem!!!


                            Nie obchodzi mnie co sie ze mną stanie po
                            > śmierci bo najpewniej wszystko jest zupełnie inne niż sobie jesteśmy w stanie
                            > wyobrazic swoją ludzka miarą więc gdybanie co bedzie nie ma najmniejszego sensu
                • nancyboy Re: Boy patrz wyżej 30.11.06, 12:16
                  > Dlatego np. in vitro jest grzechem.
                  Tylko że z faktu, że coś jest grzechem, nie wynika automatycznie, że to jest złe
                  albo niesłuszne.
                  • prayboy Re: Boy patrz wyżej 30.11.06, 12:21
                    Wynika. Bo to sa wartosci uniwersalne.
                    • nancyboy Re: Boy patrz wyżej 30.11.06, 12:23
                      Co za dowód!
                      • karbat Re: Boy patrz wyżej 30.11.06, 13:59
                        nancyboy napisał:

                        > Co za dowód!

                        za 50 lat albo wczesniej beda uzasadnosc metody IN Vitro ,
                        tak jak dzisiaj probuja czesciowo akceptowac kondomy ( przed rokiem ,nie do
                        pomyslenia !!! )
          • Gość: karbat Re: Boy patrz wyżej IP: *.dip.t-dialin.net 30.11.06, 11:59
            Gość portalu: Majka napisał(a):

            > A czemu zakładac że bedzie ileśtam związków?? Jakoś tak dziwnie czesto sie
            > zdarza że jeśli ludzie zdecydują się razem zamieszkac to te związki się
            udają.
            > Wady ma każdy ale nie wszystkie wady jesteśmy w stanie zaakceptować.
            > Boy ty nie pisz do mnie bo uważam cię za idiotę im więcej czytam twoich
            wypocin Nawet nie chce mi sie tego bełkotu komentować.

            ;)
            bo ksiunc to taka istota ,ktora ma z gory zalkada ,ze wszyscy ludzie sa
            wymozdzeni i popsuci a on sam wie najlepiej ( z doswiadczenia ? ) jak ludzie
            maja zyc .
            Od tysiaca lat gada swoje , czasami przeprasza za popelnione bledy ,wypaczenia
            i zbrodnie .
        • k.a.dorobkiewiczowie Re: Naturalnie 30.11.06, 15:39
          W takim razie nie ma znaczenia kogo się wybiera, wybiorę sobie na żonę pierwszą
          lepszą kobietę z ulicy (byle niezamężną) i jakiekolwiek będzie miała wady muszę
          je zaakceptować. I wtedy to nie jest konsumpcjonizm.
    • mal-bol Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? 30.11.06, 14:01
      Ja również jestem za.Mieszkam razem z przyszłym mężem już półtora roku i
      dojrzale podjeliśmy decyzję o ślubie(już w Lipcu:).
      NIE KUPUJCIE KOTA W WORKU.....mieszkanie razem pozwala się lepiej poznać i
      zrozumieć.Może dzięki temu będzie mniej problemów i łatwiej będziemy je
      rozwiązywać...mam przynajmniej taka nadzieję;))))
    • aiczka Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? 30.11.06, 15:47
      Ja w ogóle nie łączę decyzji o wspólnym mieszkaniu z decyzją o ślubie.
      • Gość: Echo Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 30.11.06, 17:04
        > Ja w ogóle nie łączę decyzji o wspólnym mieszkaniu z decyzją o ślubie.

        No wlasnie. Uczciwie postawione. Zaryzykuje teze ze wiekszosc ludzi tzw.
        "swieckich" w ogole nie jest w stanie zrozumiec co to milosc, poswiecenie,
        podejmowanie decyzji. Doskonale rozumieja co to jest seks, egoizm i wygoda.
        Dlatego wspolmieszkanie zastepuje malzenstwo. Koty czy pieski zastepuja dzieci.
        Ludzie czuja sie "wiecznie mlodzi" (wieczne niedorostki). Podobnie jak
        nastolatki cierpia na bulemie bo nie chca dorosnac. Wtedy beda musialy umierac
        jak dorosli.

        Filozofia TU i TERAZ to filozofia "PO NAS CHOCBY I POTOP." Czyli filozofia
        smierci cywilizacji tak bardzo celebrowana przez fanatykow lewicowych i tak
        jasno pokazywana przez ludzi madrych, jak np. papiez.
        • nancyboy Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? 30.11.06, 17:06
          Zabrakło słowa "postempaki". Wstaw je gdzieś koniecznie (ja już je mam gdzieś).
        • woda.woda Zaryzykowałaś - i kulą w płot trafiłaś 30.11.06, 17:08
          > Zaryzykuje teze ze wiekszosc ludzi tzw.
          > "swieckich" w ogole nie jest w stanie zrozumiec co to milosc, poswiecenie,
          > podejmowanie decyzji
          • karbat Re: Zaryzykowałaś - i kulą w płot trafiłaś 30.11.06, 17:46
            ;)
            taka rasa ludzi ,wiedza lepiej ,nic nie poradzisz

            doroslych ludzi traktuja jak wymozdzone male dzieci ,ktorym trzeba ciagle
            mowic co dobre a co zle , grozic grzechem ,pieklem itp pie..mi
        • Gość: Majka Echo sie zapędziła IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.11.06, 23:36
          A na jakiej podstawie tak twierdzisz?? Wyssałas sobie chyba z palca bo ja znam
          ludzi "tzw świeckich" (chociaż cholera wie co to jest, chyba chodzi o to że nie
          księżą :D) którzy sa bardzo wartościowymi ludźmi, którzy mieszkają razem i nie
          mają slubu a są dobrymi parami, kochają sie, bardzo lubię z nimi przebywac i ich
          szanuję. Doskonale rozumieją co to poświęcenie, odpowiedzialnośc i podejmowanie
          decyzji. A małżeństwo to papierek do którego coraz mniej osób przywiazuje wage
          widząc co się dzieje wokół (fala rozwodów i małżeństw pro forma). Ty zdaje sie
          bardziej wierzysz w pozory i ceremonie niż w ludzi. Współczuję :)
          A na tą lewicę to polecam jakiegoś psychiatre bo to mi wyglada na manię
          przesladowcżą :) A różowe króliki też widzisz wszędzie?
          • Gość: nikt ważny Re: Echo sie zapędziła IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.12.06, 17:24
            > A na jakiej podstawie tak twierdzisz?? Wyssałas sobie chyba z palca bo ja znam
            > ludzi "tzw świeckich" (chociaż cholera wie co to jest, chyba chodzi o to że
            nie
            > księżą :D) którzy sa bardzo wartościowymi ludźmi, którzy mieszkają razem i nie
            > mają slubu a są dobrymi parami, kochają sie, bardzo lubię z nimi przebywac i
            ic
            > h
            > szanuję. Doskonale rozumieją co to poświęcenie, odpowiedzialnośc i
            podejmowanie
            > decyzji. A małżeństwo to papierek do którego coraz mniej osób przywiazuje wage
            > widząc co się dzieje wokół (fala rozwodów i małżeństw pro forma). Ty zdaje sie
            > bardziej wierzysz w pozory i ceremonie niż w ludzi. Współczuję :)
            > A na tą lewicę to polecam jakiegoś psychiatre bo to mi wyglada na manię
            > przesladowcżą :) A różowe króliki też widzisz wszędzie?
            Właśnie o to chodzi. O dojrzałe podejmowanie decyzji. Dlatego, gdy czytam, że
            ludzie zamieszkują razem, by się wypróbować, mam wrażenie, że boją się podjąć
            dojrzałą decyzję.
            Bo przecież zawsze moze się nie udać, bo ktoś ma wady, bo .... itp. itd.
            Jeżeli ludzie się kochają, lub przynajmniej wierzą, że się kochają, to powinni
            ufać, że ich związek się uda, a nie zakładać z góry, że nie i potrzebują czasu
            na próby.
            Sądzę, ze jeżeli ktoś wyjeżdza drugiej osobie z tekstem "zamieszkajmy razem na
            próbę, bo to przecież jest takie modne, "odpowiedzialne", a małżeństwo zacofane
            i moherowe", to można mieć wrażenie, że próbuje potraktować drugą osobę jak
            zabawkę, którą wyrzuci ze swojego życia, gdy się znudzi. A niektórzy ludzie
            potrzebują w zwiazku poczucia bezpieczeństwa. Małżeństwo nie jest żadną
            gwarancją, ale pozwala na przypuszczenie, że przynajmniej w danym momencie ta
            druga osoba myśli o swoim partnerze poważnie. W mieszkanie "na próbę" z
            definicji wbudowany jest element niepewności. Moze być dobry na kilka miesięcy,
            ale planowanie na dalszą metę w takim związku? Raczej nie.
            • Gość: Majka Re: Echo sie zapędziła IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.12.06, 23:34
              A dlaczego to trzeba wsadzac w ramki "wypróbowac"?? Może zamieszkuja razem po
              prostu, bo chca, bo sa dorośli. Chyba nie sądzisz że ludzie którzy mają po 30
              lat będą się spotykac w weekendy na randki i za rączki prowadzac??:) Zawsze
              musicie sobie jakąś ideologię dorabiac do normalnych, ludzkich zachowań. Dla
              mnie to jest NATURALNE. Ja bym sie nie obraziła jesli facet by chciał ze mną
              zamieszkac abyśmy sprawdzili jak nam razem na codzień jest. Odbieram to własnie
              jako dojrzałośc i powazne mnie potraktowanie. Niepowazny byłby taki co by sie ze
              mną spotykał i prowadził za rączkę miesiącami nie wiadomo po co. To jest dobre
              dla 20 latków, może, ale nie dla ludzi którzy szukają partnera na życie.
              • Gość: Pawel Po co mieszkac z 30 letnia dziwka??? IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 04.12.06, 18:50
                Ty sie dopiero zapedzilas. Sprowadzilas sie sama do roli dziwki 30 letniej. Ale
                przeciez dziwke mozna miec i bez mieszkania z nia. Zwyczajnie pouzytkowac i
                wystawic po fakcie za drzwi.
                • obraza.uczuc.religijnych Tak samo jak dziwkarza. 04.12.06, 19:04

        • xtrin Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? 02.12.06, 03:35
          > Zaryzykuje teze ze wiekszosc ludzi tzw. "swieckich" w ogole nie jest
          > w stanie zrozumiec co to milosc, poswiecenie, podejmowanie decyzji.

          Tzn. co? Co to jest miłość, poświęcenie i odpowiedzialność rozumieją wyłącznie
          księża?

          > Doskonale rozumieja co to jest seks, egoizm i wygoda.

          No... to księża rozumieją jak mało kto :).

          > Dlatego wspolmieszkanie zastepuje malzenstwo.

          Czasami zastępuje - i cóż z tego?
          A czasami jest do tego małżeństwa wstępem. I to oznacza, że dane osoby doskonale
          wiedzą co to jest "podejmowanie decyzji".

          > Koty czy pieski zastepuja dzieci.

          Jeżeli ktoś dzieci mieć nie powinien bądź nie chce to nieposiadanie ich jest
          oznaką dojrzałości.

          > Podobnie jak nastolatki cierpia na bulemie bo nie chca dorosnac.

          Co to jest "bulemia"?

          > Filozofia TU i TERAZ to filozofia "PO NAS CHOCBY I POTOP." Czyli filozofia
          > smierci cywilizacji tak bardzo celebrowana przez fanatykow lewicowych i tak
          > jasno pokazywana przez ludzi madrych, jak np. papiez.

          Bełkot. "Cywilizacja śmierci" to takie słowo klucz, każdy sobie przypisze pod to
          co mu wygodnie.
          A przecież sprawa sprowadza się do tego, że dwoje młodych ludzi chce z sobą po
          prostu być, dzielić swoją codzienność. Być z sobą nie dlatego, że podpisali
          jakiś papier, ale dlatego, że chcą. A gdy ten papier będą już podpisywać to chcą
          się znać na tyle, by być pewnym tego kroku.
    • ann_alice Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? 01.12.06, 17:16
      Ja zamieszkałam, bo nie pasowało mi przez 5 lat spotykać się u jednych lub
      drugich rodziców. Poza tym, ile można mieszkać z rodzicami. Jak jesteśmy dorośli
      to żyjmy jak dorośli.
      • Gość: Majka Dokładnie :) n/t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.06, 02:06
        • Gość: Echo Re: Dokładnie :) n/t IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 02.12.06, 18:03
          >A przecież sprawa sprowadza się do tego, że dwoje młodych ludzi chce z sobą po
          >prostu być, dzielić swoją codzienność. Być z sobą nie dlatego, że podpisali
          >jakiś papier, ale dlatego, że chcą. A gdy ten papier będą już podpisywać to chcą
          >się znać na tyle, by być pewnym tego kroku.

          Zgadza sie. Ja zawierajac slub nie podpisywalam niczego tylko zlozylam przysiege
          w kosciele. Ksiadz potwierdzil i zarejestrowal. Jednak bylo w tej przysiedze cos
          czego nie ma w ko-habitacji: "i ze Cie nie opuszcze az do smierci." Nie bylo ze
          bede z toba mieszkac bo mi tak wygodniej, nie bede miec dzieci bo mi tak
          wygodniej etc. W przysiedze malzenskiej zawiera sie caly dramat czlowieczenstwa:
          chorujemy, starzejemy sie, mamy albo nie mamy pieniedzy, ale jestesmy "dwojgiem
          w jednym ciele." Nie ma ty i ja. Twoje problemy sa moimi. Malzenstwo jest
          zorientowane na przyszlosc ktora sa dzieci. I problemy naszych dzieci tez sa
          naszymi. To jest zupelnie inne podejscie od konsumpcyjnego typu: "Jak sie zuzyje
          to sobie znajde cos nowego".


          Zeby zrozumiec czy jestesmy dla siebie, nie powinnismy zaczynac od seksu. Seks
          przyciemnia rozsadek. Wielu zrobilo sie na glupcow: chocby taki byly prezydent
          Clinton ktory uwazal ze seks to niewinna zabawa. Podobnie mysla wspolmieszkacze.
          Wspolmieszkanie wiaze z druga osoba i czesto konczy sie na tym ze rosnie strach
          przed malzenstwem ale trudno sie rozstac bo seks jest pod reka i do niczego nie
          zobowiazuje. Szczegolnie w czasach kiedy posiadanie dzieci jest uwazane za
          niepotrzebna przeszkode w zyciu. Dlatego wspolmieszkanie staje sie namiastka
          malzenstwa ale jest zabojcze dla przezycia spolecznosci.
          • Gość: Majka Re: Dokładnie :) n/t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.06, 18:55
            Echo sorry ale jesteś smieszna :) To nie XIX wiek. Dzis ludzie mają do seksu
            stosunek normalny, jest to częśc człowieczeństwa, część naszej natury, człowiek
            jest istotą seksualną, w szkole na biologii tego uczą ;) Zrozum kobito że ludzie
            przed ślubem nie mieszkają ze sobą dla seksu, tylko dlatego że chcą być razem
            cały czas, nie tylko te kilka godzin na jakiejś randce. Chcą mieć codzienne
            sprawy, pomagac sobie, wspierać się, jeść razem śniadanie, zrobić razem obiad,
            przytulić sie na kanapie i obejrzeć film w tv! Ciężko ci to zrozumieć? Taaaa. Do
            seksu nie trzeba ze sobą mieszkac, wystarczy się spotkac na godzinkę.

            "Dlatego wspolmieszkanie staje sie namiastka
            > malzenstwa ale jest zabojcze dla przezycia spolecznosci. "

            A tu to juz walnęłaś jak łysy grzywką o parapet :D Brak chęci na dzieci nie
            bierze się ze wspólnego mieszkania tylko ma zupełnie inne przyczyny.
            • Gość: Echo Re: Dokładnie :) n/t IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 02.12.06, 19:08
              >Brak chęci na dzieci nie
              >bierze się ze wspólnego mieszkania tylko ma zupełnie inne przyczyny.

              Nie wal w parapet:) Brak dzieci ma DOKLADNIE te same przyczyny co
              wspolmieszkanie zamiast slubu. Po prostu konsumpcyjne podejscie do zycia w mysl
              filozofii TU I TERAZ albo PO NAS CHOCBY I POTOP. Zwykle pasozytnictwo!
              • Gość: Majka Re: Dokładnie :) n/t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.06, 19:18
                Już ci wytłumaczyłam że chęć mieszkania ze sobą czy przed slubem czy po slubie
                jest naturalną chęcią dwojga kochających sie ludzi. Papierek nie ma tu nic do
                rzeczy. Jestes pozorantka, bardziej dla ciebie liczy się ceremonia niż człowiek.
                Brak chęci na dzieci ma głównie przyczyny społeczne: niesatabilnośc
                wspólczesnego życia, borykanie sie młodych ludzi z brakiem pracy, niepewność
                jutra itp. Wygodnictwo jest gdzieś na dalszym miejscu. A jak jesteś taka
                katoliczka to powinnaś wiedziec że małżeństwa nie zawiera się dla posiadania
                dzieci :)) Nawet kościół tego nie twierdzi. A co ma do tego potop to nie wiem :D
                Mam wrażenie że wrzeszczysz byle wrzeszczeć ale tutaj nikt nie usłyszy ;)
                • Gość: Echo Re: Dokładnie :) n/t IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 03.12.06, 00:33
                  >A jak jesteś taka
                  > katoliczka to powinnaś wiedziec że małżeństwa nie zawiera się dla posiadania
                  > dzieci :)) Nawet kościół tego nie twierdzi. A co ma do tego potop to nie wiem


                  Widze ze nie masz pojecia o katolicyzmie. Wg. Kosciola celem malzenstwa sa
                  dzieci. Kosciol zostawia rodzicom decyzje co do liczby dzieci ale malzenstwo
                  ktore uzywa srodkow antykoncepcyjnych zeby nie miec dzieci, zyje w niezgodzie z
                  nauka moralna Kosciola.

                  Wg. prawa naturalnego, ktore Kosciol przyjmuje, seks jest w naturze dla
                  prokreacji. Dopiero niektorzy, opierajac sie na "rozumie" uwazaja ze seks nie ma
                  nic wspolnego z prokreacja i promuja kohabitacje, srodki antykoncepcyjnne i
                  "malzenstwa" homoseksuale. Kosciol to zbyt madra instytucja zeby nie widziec
                  plynacego stad zagrozenia "rozumu" dla cywilizacji.
                  • Gość: Majka Nie ośmieszaj się :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.06, 01:15
                    Xtrin ci poniżej napisała co jest celem małżeństwa, nawet wg koscioła. Inaczej
                    matołku slubu nie mogliby zawierać ludzie w wieku podeszłym - a kościół nie
                    stawia takich zakazów, ludzie bezpłodni. Nie znasz zasad swojej własnje wiary.
                    To są właśnie pseudokatolicy :) Mam wrażenie że ludzie niepraktykujący czy
                    niewierzący czesto wiecej wiedza o religii niz jej bierni wyznawcy.
                    Seks jest dla zbliżenia dwojga ludzi a nie prokreacji. Czyms chyba róznimy sie
                    od zwierzątek?:) Może ty się nie różnisz ale inni tak. Tak, kościół stoi na
                    straży pewnych tradycji i wartości ale niektóre jego nauki sa wsteczne i
                    nieprzystające do współczesnego życia. Dlatego nawet instytucja kościelna
                    wprowadza z czasem zmiany, już toczą się dyskusje nad dopuszczaniem używania
                    prezerwatyw. Dotarło matołku?:) To dobranoc.
                    • Gość: Echo Nie rozśmieszaj mnie matołku:) IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 03.12.06, 03:14
                      Kosciol nie nakazuje miec dzieci!!!! Kosciol zakazuje ich unikac!!!


                      Dotarło matołku?:) To dobranoc.
                      • xtrin Re: Nie rozśmieszaj mnie matołku:) 03.12.06, 05:07
                        > Kosciol nie nakazuje miec dzieci!!!! Kosciol zakazuje ich unikac!!!

                        To ciekawe... nie jestem może na bierząco, ale ostatnio jak sprawdzałam KK
                        akceptował NPR i to bynajmniej nie wyłącznie w celu określenia kiedy współżyć z
                        błogosławionym efektem. Coś się w tej kwestii zmieniło?
                        • Gość: Echo Re: Nie rozśmieszaj mnie matołku:) IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 03.12.06, 07:22
                          Na "bierząco" KK zezwala na planowanie liczby dzieci i czasu prokreacji.
                          Jednak to nie moze isc w nieskonczonosc.
                          • Gość: Majka Re: Nie rozśmieszaj mnie matołku:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.06, 11:12
                            KK zezwala na planowanie liczby dzieci i czasu prokreacji.
                            > Jednak to nie moze isc w nieskonczonosc."

                            Taaaa, można planować przez 10 lat a potem to już hulaj dusza i co rok prorok :DD
                      • Gość: Majka Re: Nie rozśmieszaj mnie matołku:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.06, 11:11
                        O, jakiś postęp :D Poprzednio twierdziłas że celem małżeństwa są dzieci :) Haha,
                        skoro tak matołku to czym jest NPR? Jest metodą akceptowaną przez kościół i
                        katolików unikania niechcianej ciąży. Kościół dopuszcza metody naturalne matołku
                        :))) Zabawna jesteś. Może się trochę dokształc?
                  • xtrin Re: Dokładnie :) n/t 03.12.06, 05:46
                    > Wg. prawa naturalnego, ktore Kosciol przyjmuje,
                    > seks jest w naturze dla prokreacji.

                    To dlaczego czerpiemy z niego przyjemność także w dni niepłodne?

                    > Dopiero niektorzy, opierajac sie na "rozumie" uwazaja ze seks nie
                    > ma nic wspolnego z prokreacja i promuja kohabitacje, srodki antykoncepcyjnne
                    > i "malzenstwa" homoseksuale. Kosciol to zbyt madra instytucja zeby nie widziec
                    > plynacego stad zagrozenia "rozumu" dla cywilizacji.

                    Jak taka mądra to wytłumacz mi jakże to "niepromowanie" małżeństw
                    homoseksualnych wpłynie na zwiększenie populacji, co? Chcesz gejów i lesbijki
                    zmuszać do płodzenia dzieci? A jeżeli "to" jest dziedziczne?! Sodoma z Gomorią!
                    Albo - cóż dobrego w płodzeniu dzieci niechcianych?
                    • Gość: Echo Re: Dokładnie :) n/t IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 03.12.06, 07:28
                      > Jak taka mądra to wytłumacz mi jakże to "niepromowanie" małżeństw
                      > homoseksualnych wpłynie na zwiększenie populacji, co?

                      To promowanie polega na podminowywaniu definicji malzenstwa, celu i sensu
                      malzenstwa. Stad kohabitacja, przelotne zwiazki i "malzenstwa" homoseksualne
                      maja wspolny mianownik: seks i unikanie dzieci. Malzenstwo ma byc kierowane na
                      posiadanie dzieci i budowanie rodziny. Bez tego nie ma cywilizacji. Rozklad
                      cywilizacyjny w Europie i gdzie indziej idzie reka w reke z rozkladem Rodziny.
                      • Gość: upierdliwa Re: Dokładnie :) n/t IP: *.bochnia.pl 03.12.06, 13:07
                        Gość portalu: Echo napisał(a):


                        > To promowanie polega na podminowywaniu definicji malzenstwa, celu i sensu
                        > malzenstwa. Stad kohabitacja, przelotne zwiazki i "malzenstwa" homoseksualne
                        > maja wspolny mianownik: seks i unikanie dzieci. Malzenstwo ma byc kierowane na
                        > posiadanie dzieci i budowanie rodziny. Bez tego nie ma cywilizacji. Rozklad
                        > cywilizacyjny w Europie i gdzie indziej idzie reka w reke z rozkladem Rodziny.



                        hehehe, nie, to nie rozklad calej cywilizacji - to TYLKO rozklad katolickiej
                        wizji swiata. dla Echa to bez roznicy, ale dla normalnych ludzi - to zasadnicza
                        roznica :)
                        Echo, rozumiem, ze dla Ciebie malzenstwo to sakrament, Bog, co tam jeszcze, ale
                        to jest wylacznie podejscie religijne, jakiego powinni sie trzymac WYLACZNIE
                        ludzie wierzacy, a nie narzucac go reszcie swiata. bo dla reszty swiata
                        malzenstwo to tylko akt prawny, papierek, ktorego funkcje sa wylacznie
                        organizacyjne :)
                      • xtrin Re: Dokładnie :) n/t 03.12.06, 18:05
                        W czym małżeństwo Magdy i Pawła stanie się gorsze, jeżeli obok nich z jednej
                        strony zamiaszkają Maciek z Jankiem połączeni związkiem cywilnym, a z drugiej
                        Anka z Piotrkiem bez ślubu, co?
                        Maciek i Janek kochają się i związek to dla nich więcej niż przygodny seks, więc
                        chcą mieszkać razem, być z sobą formalnie, dzieci i tak mieć nie będą, ani z
                        sobą ani z nikim innym. Anka z Piotrkiem nie są jeszcze pewni, czy dzieci mieć
                        chcą, za to wiedzą, że chcą z sobą dzielić swoją codzienność. A Magda i Paweł są
                        szczęśliwi w małżeństwie, chcą mieć dzieci i je mieć będą, bez względu na to co
                        robią sąsiedzi.
                        Gdzie to potworne zagrożenie?

                        Nie możesz ludzi zmuszać do tego, by się płodzili. To gorsze niż niepłodzenie.
                        Dzieci bez umiaru, możliwości i potrzeby to zło. Świat jest przeludniony.
                        Niewątpliwie - szczególnie w Europie - potrzeba dzieci, ale dzieci z
                        przyszłością, a nie płodzonych "dla zasady". Dwunaste dziecko rodziny na zasiłku
                        nie przyłoży się do mojej emerytury, będzie z niej jeszcze zjadać. Potrzeba
                        przede wszystkim świadomego rodzicielstwa, odpowiedzialnego podejmowania decyzji
                        o dzieciach. Natura już sama dba o to, byśmy tych dzieci chcieli. Cywilizacja
                        niech zadba o to, by miały przyszłość, by nie były dziełem przypadku. Jeżeli
                        ktoś nie jest pewien to niech wpierw się upewni, a nie płodzi mimo wszystko.
                    • Gość: Majka Re: Dokładnie :) n/t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.06, 11:15
                      Ona próbuje zniżyć ludzi do poziomu zwierząt - bo u zwierzat seks faktycznie
                      służy wyłacznie ku rozmnażaniu się - ale tak się składa że ludzie mają wolną
                      wolę, z seksu czerpia przyjemność, zacieśniają miedzy sobą bliskość i to też
                      jest dzieło natury, dała ludziom tą mozliwość. Xtrin chyba możemy jej tylko
                      współczuć :)) Seks to cudowna sprawa.
          • xtrin Re: Dokładnie :) n/t 03.12.06, 00:06
            > Malzenstwo jest zorientowane na przyszlosc ktora sa dzieci.

            Nie. Małżeństwo jest zorientowane na połączenie się dwojga osób. Dzieci mogą -
            choć nie muszą - być tego dopełnieniem.

            > To jest zupelnie inne podejscie od konsumpcyjnego typu: "Jak sie zuzyje
            > to sobie znajde cos nowego".

            Ale czemu innym przypisujesz takie podejście? Bo nie chcą mieć (jeszcze) dzieci?

            > Zeby zrozumiec czy jestesmy dla siebie, nie powinnismy zaczynac od seksu.

            To jest chyba kwintesencja probelmu - przeciwnicy takiego rozwiązania wychodzą z
            założenia, że wspólne mieszkanie jest głównie dla seksu. A to przecież jest
            totalną bzdurą. Seksić można się i bez wspólnego mieszkania.
    • zuzka771 Zdecydowanie zamieszkać. 02.12.06, 18:13
    • a.giotto ale po co zamieszkać razem?? 02.12.06, 19:14
      po co?
      Zresztą jeśli już ktoś mieszka razem bez ślubu, to po co ślub?
      • Gość: Echo Re: ale po co zamieszkać razem?? IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 02.12.06, 20:30
        > po co?
        > Zresztą jeśli już ktoś mieszka razem bez ślubu, to po co ślub?


        No wlasnie. Glownie dla wygody. Slub jest podejmowaniem zobowiazan.
        Pasozyt nie chce zadnych zobowiazan. Chce zeby mu bylo dobrze nawet na koszt innych.
        • xtrin Re: ale po co zamieszkać razem?? 03.12.06, 00:06
          Jaki koszt?!
          • Gość: Echo Re: ale po co zamieszkać razem?? IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 03.12.06, 00:43
            > Jaki koszt?!

            Pasozyt zyje na koszt przyszlosci. Bez obrazy dla pasozytow, ludzkie pasozyty
            nie zostawiaja za soba dzieci ale chca zeby cudze dzieci placily na ich
            emeryture, ucieraly im tylki na starosc etc. Coraz wiecej slysze ze zamiast
            emerytury bedzie eutanazja.
            • Gość: jaija Re: ale po co zamieszkać razem?? IP: *.elblag.dialog.net.pl 03.12.06, 01:11
              Chciałabym uprzejmie wtrącić, że na emeryturę, i to marną w naszym kraju,
              człowiek sam haruje całe życie. Co do całokształtu Twojej wypowiedzi, Echo, to
              dodam swój komentarz: Twój katolicyzm to nic innego, jak masa konserwatywnych,
              świętoszkowatych poglądów, według których małżeństwo nie jest niczym innym, jak
              tylko zalegalizowanym seksem i to wyłącznie dla dzieci, bo po co innego seks
              uprawiać. Tymczasem nawet KK w tym zakresie zmienił już zdanie - nie tylko dla
              dzieci seks w związku istnieje. A może jesteś świętsza od przysłowiowego
              papieża? A co z małżeństwami, które pobierają się, świadome, że nie będa mogły
              miec dzieci? KK ich nie pobłogosławi? Może. Ale Bóg myślę, że tak - o ile się
              kochają - dla Niego liczy się uczucie, a nie to, czy młodzi przyszli do
              kościoła i zapłacili księdzu za sakrament - swoją drogą, to zgroza - płacić za
              sakramenty.
              • a.giotto Re: ale po co zamieszkać razem?? 03.12.06, 09:00
                Gość portalu: jaija napisał(a):

                > Chciałabym uprzejmie wtrącić, że na emeryturę, i to marną w naszym kraju,
                > człowiek sam haruje całe życie. Co do całokształtu Twojej wypowiedzi, Echo, to

                Echo ma rację. Człowiek haruje jedynie na prawo do emerytury. A sama emerytura
                pochodzi z pieniędzy wypracowanych przez następne pokolenie.
            • xtrin Re: ale po co zamieszkać razem?? 03.12.06, 05:00
              > Pasozyt zyje na koszt przyszlosci. Bez obrazy dla pasozytow, ludzkie pasozyty
              > nie zostawiaja za soba dzieci ale chca zeby cudze dzieci placily na ich
              > emeryture, ucieraly im tylki na starosc etc. Coraz wiecej slysze ze zamiast
              > emerytury bedzie eutanazja.

              Totalna bzdura.
              Po pierwsze te "pasożyty" płacą za szkoły dla pociech "niepasożytów", za drogi
              którymi owe do szkół podążają, za ich leczenie, przedszkola, domy kultury,
              ochronę policji i dziesiątki innych rzeczy z jakich bezpośrednio nie korzystają.
              A tak, przy okazji łożą też na własną emeryturę.

              Nazywanie innych "ludzkimi pasożytami" dlatego, że podjęli decyzję o
              nieposiadaniu potomstwa (decyzję często głęboko przemyślaną i umotywowaną) jest
              po prostu paskudne.
              Pozatem nie ma żadnego związku z tematem rozmowy. Pytałam na czyj to niby koszt
              żyją pary bez ślubu i wciąż oczekuję na to pytanie odpowiedzi.
              • Gość: Echo Re: ale po co zamieszkać razem?? IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 03.12.06, 07:39
                >Pytałam na czyj to niby koszt
                > żyją pary bez ślubu i wciąż oczekuję na to pytanie odpowiedzi.

                Na koszt calej cywilizacji ktora zzeraja od srodka. Pieprza bez sensu (jak
                mawial Mleczko).

                > Po pierwsze te "pasożyty" płacą za szkoły dla pociech "niepasożytów", za drogi
                > którymi owe do szkół podążają, za ich leczenie, przedszkola, domy kultury,
                > ochronę policji i dziesiątki innych rzeczy z jakich bezpośrednio nie >korzystają

                Podatki placi sie na rzeczy uzywane przez wszystkich, wlaczajac pasozytow.
                Dzieci to troche wiecej wysilku niz podatki. Np. Bezdzietni Francuzi placa
                podatki na jakichs sfrustrowanych mlodziencow zeby mogli sobie popalic
                samochody, albo podkladac bombki Anglikom czy zarznac van Gogha. Podatki nie
                wychowaja normalnych dzieci w normalnych rodzinach. To widac golym okiem.

                Najbardziej mi sie podobaja "domy kultury". Czy cos takiego jeszcze nie istnieje
                w Polsce?

                Kohabitacja to puszczanie pary w gwizdek, przewalanie przyszlosci w imie TU i
                TERAZ. Jesli kohabitacja nawet doprowadzi do malzenstwa to czesciej konczy sie
                rozwodem niz "nie sprawdzone" malzenstwa.

                • Gość: Majka Re: ale po co zamieszkać razem?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.06, 11:19
                  Na koszt calej cywilizacji ktora zzeraja od srodka. Pieprza bez sensu (jak
                  mawial Mleczko). "

                  Powiem raczej że to ty pieprzysz bez sensu :)
                • silic Re: ale po co zamieszkać razem?? 03.12.06, 11:34
                  > Na koszt calej cywilizacji ktora zzeraja od srodka. Pieprza bez sensu (jak
                  > mawial Mleczko).

                  Rozumiem, że wg ciebie cywilizację "zżerają" także pary niepłodne, ludzie nie w
                  zwiazkach małżeńskich, wdowcy bezdzietni ? Oni też "pieprzą bez sensu".
                  Wyjaśnij, na czym polega to "zżeranie".

                  > Podatki placi sie na rzeczy uzywane przez wszystkich,

                  No właśnie - NA WSZYSTKICH. Także na normalne dzieci w normalnych rodzinach.

                  > Najbardziej mi sie podobaja "domy kultury". Czy cos takiego jeszcze nie
                  >istniej e w Polsce?

                  PEwnie miało być "czy istnieje". Istnieje i całkiem sprawnie działa.

                • xtrin Re: ale po co zamieszkać razem?? 03.12.06, 18:23
                  Jak mawia poprzedniczka - sama pieprzysz bez sensu. Bez urazy.
                  Powtarzasz puste hasła pozbawione treści, nie jesteś w stanie treścią ich wypełnić.

                  > Podatki placi sie na rzeczy uzywane przez wszystkich, wlaczajac pasozytow.

                  Zauważ, że podatki płacimy wedle możliwości, a nie potrzeb.
                  Bezdzietny płaci tyle samo co ojciec zarabiający podobne kwoty. Tyle, że
                  bezdzietny używa z tego sam, a ojciec razem z całą rodziną. Więc w efekcie to
                  ten bezdzietny się w dużej mierze przykłada do opłat tego ojca.
                  Pytanie: kto tutaj na czyj koszt żyje?

                  > Dzieci to troche wiecej wysilku niz podatki.

                  I m.in. dlatego nikt nie postuluje obniżenia podatków dla bezdzietnych.

                  > Np. Bezdzietni Francuzi placa
                  > podatki na jakichs sfrustrowanych mlodziencow zeby mogli sobie popalic
                  > samochody, albo podkladac bombki Anglikom czy zarznac van Gogha.

                  Może nie sięgaj do patologii, bo owych jest gro pośród "płodzących się", do tego
                  wyjątkowo kosztownych, bo nie płacą nic, a zjadają za -nastu. No, ale się
                  płodzą, więc pasożytami nie są :D.
                  A nade wszystko - owi młodzieńcy to właśnie nie są odpowiedzialni podatnicy, ale
                  owa "przyszłość narodu", pociechy "niepasożytów" płodzone w imię cywilizacji.

                  > Podatki nie wychowaja normalnych dzieci w normalnych rodzinach.

                  Że co?!
    • wojtekqwerty Oczywiscie ze tak! Inaczej to kupow. kota w worku 03.12.06, 00:16
      Lepiej zeby niedopasowanie emocjonalne, seksualne, charakterologiczne czy
      jakiekolwiek inne nastapile miesiac przed niz miesiac po planowanym slubie.
      Slub to nie kupno pralki, ktora mozna zmienic jak sie zepsuje lub zacznie halasowac.
      Slub to powazna rzecz i partnera nalezy poznac od kazdej strony.

      Po co potem rozwody (w tym koscielne, zwane eufemistycznie "uznaniem niewaznosci
      malzenstwa")? Malo ludzie maja problemow?

      Najpierw nalezy sie poznac, potem podejmowac zobowiazania.
      Kupowanie kota w worku jest bez sensu! Co nie znaczy ze nie moze sie udac.
      Ale po co ryzykowac?
      • Gość: Echo Re: Oczywiscie ze tak! Inaczej to kupow. kota w w IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 03.12.06, 00:37
        Problem w tym ze w czasach kiedy wspolzamieszkiwanie przyjelo katastrofalne
        rozmiary, ilosc rozwodow przyjela te same rozmiary. Liczba dzieci tez spadla
        katastrofalnie do tego stopnia ze coraz glosniej sie mowi o eutanazji bo
        zabraknie na emerytury bezdzietnych staruszkow. COs z tym "sprawdzaniem" nie
        jest tak.
        • Gość: jaija Re: Oczywiscie ze tak! Inaczej to kupow. kota w w IP: *.elblag.dialog.net.pl 03.12.06, 01:12
          Echo - przestań bredzić, jojczeć i narzekać. Słabo mi się robi, kiedy czytam
          Twoje wpisy. Jesteś świętoszką, pruderyjną dewotką i moherem.
          • Gość: Echo Re: Oczywiscie ze tak! Inaczej to kupow. kota w w IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 03.12.06, 03:16
            Jaija, ile lat juz wspolmieszkasz. Sprawdzilas juz swojego faceta
            czy dalej sprawdzasz?
            • Gość: Echo Co mowi KK i badania socjologiczne?: IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 03.12.06, 03:23
              Ostatnio coraz więcej młodych ludzi zaczyna mieszkać ze sobą już przed ślubem.
              Jeżeli są to katolicy, trzeba by im przypomnieć jasne i stanowcze nauczanie
              Kościoła, że jest to sytuacja o znamionach głębokiego moralnego
              nieuporządkowania. Jak poucza Katechizm Kościoła Katolickiego, "akt płciowy jest
              godziwy wyłącznie w małżeństwie; poza nim stanowi zawsze grzech ciężki i
              wyklucza z Komunii sakramentalnej" (2390). Jeżeli są to ludzie niewierzący,
              mogliby przynajmniej się zapoznać z badaniami socjologicznymi tego zjawiska, z
              których niedwuznacznie wynika, że kohabitacja przed ślubem znacznie zmniejsza
              szansę na trwałość zawartego później przez tych ludzi małżeństwa.
              • Gość: Jajco Re: Co mowi KK i badania socjologiczne?: IP: *.acn.waw.pl 03.12.06, 09:11
                kohabitacja przed ślubem znacznie zmniejsza
                > szansę na trwałość zawartego później przez tych ludzi małżeństwa.

                Źródło poproszę
                • Gość: Echo Re: Co mowi KK i badania socjologiczne?: IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 03.12.06, 09:55
                  > kohabitacja przed ślubem znacznie zmniejsza
                  > > szansę na trwałość zawartego później przez tych ludzi małżeństwa.
                  >
                  > Źródło poproszę

                  Ryzyko rozwodu dla par wspolmieszkajacych przed slubem jest 40-85% wyzsze niz
                  par ktore nie mieszkaly razem. Jak to jest z tym sprawdzaniem?.

                  4 z 10 wspolmieszkajacych par maja dzieci. Z dzieci urodzonych z kohabitacji,
                  tylko 4 na 10 zobacza swoich rodzicow na slubnym kobiercu. Ci jednak co sie
                  pobiora maja 50% wyzsza szanse na rozwod.

                  Wspolmieszkajace kobiety maja 3x wieksza czestosc depresji niz zamezne (
                  (National Institute for Mental Health).

                  Kobiety maja 62x wieksza szanse na pobicie przez boyfrienda niz meza.

                  Prawie 25% kobiet kohabitujacych cierpi na zaburzenia psychiczne w porownaniu z
                  15% u mezatek.

                  Wspolmieszkajacy ktorzy nigdy sie nie pobrali maja 78% mniej bogactwa niz zonaci.


                  Nie chce mi sie wszystkiego tlumaczyc. Zrodlo ponizej. A moze "dewotka" Echo ma
                  po prostu racje:)

                  members.aol.com/cohabiting/facts.htm
                  "The risk of divorce after living together is 40 to 85% higher than the risk of
                  divorce after not living together. In other words, those who live together
                  before marriage are almost twice as likely to divorce than those who did not
                  live together (Bumpass & Sweet 1995; Hall & Zhao 1995; Bracher, Santow, Morgan &
                  Russell 1993; DeMaris & Rao 1992 and Glen 1990)."

                  "Four out of every 10 cohabiting couples have children present and of children
                  born to cohabiting couples, only 4 out of 10 will see their parents marry. Those
                  who do marry experience a 50% higher divorce rate (Horn 1998)."





                  • Gość: Majka Re: Co mowi KK i badania socjologiczne?: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.06, 11:23
                    A kto robił te badania? Na jakiej grupie ludzi? Na jakim przekroju społecznym?
                    Kiedy? Jakaś strona z sieci po angielsku nie jest żadnym wiarygodnym źródłem :)
                  • Gość: Majka Te badania sa na Amerykanach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.06, 11:30
                    A Amerykanie to wszystko mają w poprzek.
                    A tu jest Europa i Polska :) Poproszę źródło wiarygodne dotyczace naszego kregu.
                    • Gość: jaija Re: Te badania sa na Amerykanach IP: *.elblag.dialog.net.pl 03.12.06, 13:40
                      Nie wiecie, że Echo i jej katolickie źródła informacji sa jedynie i niezawodne?
                      Moja ciocia przez lata mieszkała ze swoim mężczyzną bez ślubu. Teraz za niego
                      wyszła. Nie osłabiło to więzi, mąż ciężko zachorował, a ona dzielnie go wspiera
                      w tych chwilach. Tak więc badania, na które powołuje sieEcho mozna o katn
                      przysłowiowego zadka potłuc.
                      • Gość: Majka Re: Te badania sa na Amerykanach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.06, 14:00
                        Ja w ogole nie wierzę w statystyke bo statystyka nie uwzględnia okoliczności
                        dodatkowych i ma duże prawdopodobieństwo błędu. Jakos tak zwykle statystyka
                        sobie a życie sobie :)
                        W mojej rodzinie własnie latem byłam na slubie bratanicy, która 4 lata mieszkała
                        ze swoim facetem, teraz zaszła w ciążę. I jakoś też im to mieszkanie żadnych
                        więzi nie osłabiło, wręcz przeciwnie, wspaniale wspierają się nawzajem. Moja
                        osobista siostra mieszka ze swoim facetem 2 lata, wybudowali przez ten czas
                        wspólny dom - przedtem wynajmowali - i też sobie fajnie żyją. Ślub zaplanowany
                        na lato 2007 :) I jest super. Mam tez koleżankę, która mieszkała ze swoim
                        facetem jakieś 7 lat i się niedawno rozstali. Różnie po prostu bywa. Podejrzewam
                        że gdyby byli małżeństwem tez by się rozstali więc mieszkanie bez ślubu nie ma
                        nic do rzeczy.
                        • Gość: Echo Glupota to straszna rzecz! IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 03.12.06, 16:31
                          > Ja w ogole nie wierzę w statystyke bo statystyka nie uwzględnia okoliczności
                          > dodatkowych i ma duże prawdopodobieństwo błędu. Jakos tak zwykle statystyka
                          > sobie a życie sobie :)

                          Podalam dane statystyczne ktore sa kompilacja roznych zrodel. Zrodla sa podane.
                          Sa ksiazki, publikacje naukowe z tak powazanych instytucji jak z Narodowego
                          Instytutu Zdrowia Psychicznego. Blad w statystyce tez mozna policzyc. Co
                          ciekawsze nie znam zadnych danych ktore by twierdzily cos przeciwnego.


                          Dane pokazuja ze kohabitacja to patologia ktora niszczy psychike, zatruwa
                          rodziny i prowadzi do niestabilnych malzenstw. Oczywiscie pasozyty wiedza ze to
                          swietoszki, mohery, dewotki... No coz, glupota jest nieuleczalna.
                          • Gość: Majka Faktycznie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.06, 16:55
                            Gdyby głupota mogła latac fruwałabyś jak gołebica :)
                            Ta statystyka dotyczy Amerykanek a nie Polaków. Dane nic takiego nie pokazują,
                            pokazują tylko statystycznie że więcej par się rozpada przed zawarciem
                            małżeństwa mieszkających razem niż zamieszkującyh po zawarciu małżeństwa :))
                            Faktycznie, rewelacja. No i co z tego? Reszta twojej wypowiedzi to bełkot.
                  • Gość: Jajco Re: Co mowi KK i badania socjologiczne?: IP: *.acn.waw.pl 03.12.06, 14:49
                    jak ktoś słusznie zauważył te badania dotyczą Amerykanów, a nasze społeczeństwa są bardzo różne. Poza tym wyniki badań wydają się tendencyjne, bo trudno mi uwierzyć że wspólne mieszkanie ma same wady w porównaniu do małżeństwa.
                  • xtrin Re: Co mowi KK i badania socjologiczne?: 03.12.06, 20:30
                    Na jakich grupach społecznych prowadzono te badania? Czy sprawdzano powody, dla
                    których dana para zdecydowała się na życie bez ślubu? Statystycznie koń i
                    jeździec mają po trzy nogi.
                    Straszliwe wrzucanie do jednego worka jak na moje oko. Jasnym jest, że bez ślubu
                    często mieszka tzw. margines (vide negatywne konotacje słów
                    "konkubent/konkubina" widywanych głownie w kronikach kryminalnych), to raz. Dwa
                    - takie związki mogą być powodowane brakiem legalnej możliwości związku (np.
                    wcześniejsze małżeństwo), względami podatkowymi czy setką innych kwestii.
                    Ogromna ilość zmiennych, które mogą wpłynąć na ostateczny wynik. Więc
                    statystyczne rozważanie ich razem nic nie wnosi do tego o czym mowa - o
                    mieszkaniu z sobą przed slubem, przystosowaniu się i dokładnym poznaniu. Znajdź
                    badania dotyczące wyłącznie takich par, wtedy może coś wniosą.
              • xtrin Re: Co mowi KK i badania socjologiczne?: 03.12.06, 21:35
                > Jeżeli są to katolicy, trzeba by im przypomnieć jasne i stanowcze nauczanie
                > Kościoła, że jest to sytuacja o znamionach głębokiego moralnego
                > nieuporządkowania.

                Jeżeli są to katolicy to winni postępować zgodnie ze swoją wiarą i nie
                kwestionować jej nakazów - to dla mnie oczywiste. Śmieszą mnie ci "gorliwi
                katolicy", co to z sobą sypiają, a później myk, spowiedź i sakramenta. Ale to
                już ich problem.
                Natomiast zasada ta nie tyczy się innych, jeżeli nie wierzą to ich sprawa.
            • Gość: jaija Re: Oczywiscie ze tak! Inaczej to kupow. kota w w IP: *.elblag.dialog.net.pl 03.12.06, 13:41
              Zamierzam mieszkać. Nie wiem, czy weźmiemy ślub, może tak, może nie. Nie sądzę,
              żeby to cokolwiek zmieniło w naszym związku. Skoro jest udany, to papier
              niczego nie zmieni.
              • Gość: Echo A wiec to samo w Europie IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 03.12.06, 16:36
                >jak ktoś słusznie zauważył te badania dotyczą Amerykanów, a nasze społeczeństwa
                >są bardzo różne.


                www.ncbi.nlm.nih.gov/entrez/query.fcgi?db=pubmed&cmd=Retrieve&dopt=AbstractPlus&list_uids=16889125&query_hl=1&itool=pubmed_docsum
                • Gość: Echo Jesli Polskie kobiety sie roznia... IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 03.12.06, 16:39
                  bo sa biedne, tutaj nt. biednych kobiet (TO SAMO):

                  www.ncbi.nlm.nih.gov/entrez/query.fcgi?db=pubmed&cmd=Retrieve&dopt=AbstractPlus&list_uids=16889126&query_hl=1&itool=pubmed_docsum
                  • Gość: Echo Wiecej przemocy w kohabitacji niz malzenstwach IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 03.12.06, 16:41
                    jest faktem. Publikacje dyskutuja dlaczego tak sie dzieje.

                    www.ncbi.nlm.nih.gov/entrez/query.fcgi?db=pubmed&cmd=Retrieve&dopt=AbstractPlus&list_uids=16889126&query_hl=1&itool=pubmed_docsum
                    • Gość: Echo Negatywny wplyw na ciaze IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 03.12.06, 16:48
                      www.ncbi.nlm.nih.gov/entrez/query.fcgi?db=pubmed&cmd=Retrieve&dopt=AbstractPlus&list_uids=16167946&query_hl=11&itool=pubmed_docsum
                      • Gość: Echo Wnioski IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 03.12.06, 16:55
                        Istnieja setki publikacji nt. kohabitacji z prestizowych placowek naukowych. ANI
                        JEDNA nie mowi nic dobrego o kohabitacji, w Ameryce czy Europie. Kohabitacja ma
                        negatywny wplyw na stabilnosc malzenstwa, dobro dzieci. Zwiazana jest z wieksza
                        bieda i przemoca. Oczywiscie odpornosc na fakty u pewnych ludzi jest duza.
                        Zawsze mozna obalic badania statystyczne rozumowaniem: "a mnie w blocie jest
                        dobrze".
                        Twoj wybor. Nie probuj go uzasadniac jednak jako cos dobrego, z jakiegokolwiek
                        punktu widzenia.
                        • Gość: Echo Re: Wnioski IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 03.12.06, 17:03
                          Cytat z jednego ze zrodel podanych wyzej:


                          "These results are interpreted in a policy environment that increasingly views
                          marriage as an economic panacea for low-income women and their children."

                          Malzenstwo coraz czesciej widzi sie jako panaceum dla kobiet z malym przychodem
                          i dla ich dzieci.... A w Polsce jest na odwrot, bo tak mowi majka ktora
                          propaguje swoj chaos i zaleca go innym... Ej glupoto, glupoto!!!!


                          • Gość: Majka Może się zajmij dewotko czymś pożytecznym?:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.06, 17:16
                            Jaki znowu chaos, hehe, dla ciebie chaosem jest wszystko, co sprawia że samemu
                            trzeba pomyśleć, musisz mieć wytyczne jak zyc, współczuję. I te wytyczne
                            bierzesz ślepo z nauk kościoła. Proszę bardzo tylko racz sobie je propagować na
                            rekolekcjach a nie na forum bo to nie miejsce na twoje bzdurne "nauki". I nikt
                            ich na szczęście nie łyka :) Bye.
                        • Gość: Majka Brak wniosków IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.06, 17:11
                          A co ty nam tu przytaczasz? To jest statystyka, nie odróżniająca konkubinatów
                          ludzi patologicznych, z nizin społecznych, o niskim wykształceniu, alkoholików,
                          narkomanów itp. Tam oczywiście przemoc jest i w rodzinie i bez małżeństwa.
                          "Konkubent Renaty K. uderzył denatke 2 razy młotkiem w głowę po czym wziął
                          dziecko i wrzucił do beczki z kapustą". Bardzo smutne. Tylko co to ma do
                          normalnych ludzi?? Ludzi, którzy zamieszkują ze sobą świadomie, kochają się,
                          chcą być razem i nie chcą popełnić błedów i skrzywdzić siebie nawzajem. Dlatego
                          zanim powiedzą to ostateczne tak podejmują ryzyko mniejsze. Bo potem to już jest
                          trwanie latami na siłę, ostatecznie rozwód - w skali stresu na 2 miejscu po
                          śmierci współmałżonka - a po co to wszystko? Mieszkanie razem przed ślubem czy
                          tez bez ślubu jets bardzo dobrym rozwiązaniem dla ludzi świadomych, dorosłych,
                          odpowiedzialnych. A ty sobie możesz podskakiwac i robić co chcesz. Jak dla mnie
                          to możesz przed ślubem trzymac się za rączki, po ślubie uprawiac seks z koszuli
                          z dziurką i co rok rodzić dzieci :)) Ale nie próbuj wciskac innych twojego stylu
                          życia.
                          • Gość: Echo Ja sie sprzeciwiam narzucaniu patologii IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 03.12.06, 17:49
                            >Ale nie próbuj wciskac innych twojego stylu
                            >życia.

                            Nie ja zaczelam ten watek od zachwalania konkubinatu. Nie ja pierwsza
                            przytoczylam stanowisko KK, chociaz zostalam wezwana do tablicy. Pierwsza
                            przytoczylam kompilacje danych nt. kohabitacji. Zostaly okrzykniete jako
                            katolickie, moherowe i stosujace sie wylacznie do Amerykanow. Siegnelam po
                            publikacje nt. krajow europejskich. WNIOSKI: te same. "Sprawdzanie" przed slubem
                            konczy sie zwiekszona liczba rozwodow. Wzielam publikacje z PubMed, ale dla
                            bezmozgowcow to tez sa albo katolickie, albo statystyka nie dziala.

                            Rzetelna odpowiedz na pytanie o kohabitacje, poparta twardymi faktami konczy sie
                            bluzgami ze chce cos narzucac. Ano chce: WIEDZE, twarde fakty. Co bezmozgowcy z
                            tym zrobia to juz ich sprawa ale wyglada to tragicznie.
                            • Gość: co łaska Ale o jakim małżeństwie mówimy? IP: *.acn.waw.pl 03.12.06, 17:58
                              O państwowym czy kościelnym?
                              • Gość: Echo Re: Ale o jakim małżeństwie mówimy? IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 03.12.06, 18:02
                                > O państwowym czy kościelnym?

                                Statystyki nie dziela na jedno i drugie. Za PRLu w Polsce wszyscy musieli miec
                                spisany kontrakt czy brali slub koscielny czy nie. W normalnych krajach
                                wszystkie malzenstwa: czy zawarte w Kosciele czy poza nim sa traktowane tak
                                samo. Swoja droga ciekawe byloby porownac poziom rozwodow w malzenstwach
                                cywilnych i koscielnych, ale na to nie mam danych.
                                • Gość: co laska Re: Ale o jakim małżeństwie mówimy? IP: *.acn.waw.pl 03.12.06, 18:48
                                  Wracając do tematu większej trwałości małżeństw... Czy to jest dobre? Może mieszkający przed ślubem ludzie po prostu rozumieją że mogą się rozejść ze swoimi partnerami jak im związek przestanie odpowiadać. Po co tkwić w bagnie? A nie oszukujmy się, wiele małżeństw trwa mimo, że sytuacja w nich jest conajmniej niepoprawna. Czy to jest dobre?
                            • Gość: Majka Ty tu leczysz kompleksy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.06, 18:58
                              Ten wątek zaczął sie od pytania dziewczyny na temat tego czy zamieszkac razem.
                              To gro ludzi odpowiedziało - tak, przytaczając bardzo rozdądne i logiczne
                              argumenty oraz przykłady. A ty wszczęłas całą dyskusję narzucając innym
                              agresywnie swoje zdanie, wykrzykując, szerząc katolickie rekolekcje, obrażając
                              itp. I najpierw przez 90% wątku obrażałaś i wrzeszczałas a na koniec sie
                              dokopałaś do jakichś statystyk :)A wszystko po to aby sobie coś udowodnić. Inni
                              mają swoje zdanie które jest odmienne od twojego. Nikogo nie zmusisz do udawania
                              świętoszka, np dwojga dorosłych ludzi, jeśli moga zamieszkac razem, wspomagac
                              się na codzień, tez obniżyć sobie koszty życia zamiast jeździć w te i we wte
                              jeden do drugiego, jeśli oboje mają swoje mieszkania. Nie ma w tym żadnego sensu.
                              Tragicznie to wygląda ktoś tak ograniczony w samodzielnym myśleniu jak ty.
                • xtrin Re: A wiec to samo w Europie 03.12.06, 20:41
                  Ano to samo. Znowu mieszasz.
                  W jednym z przytoczonych linków czytamy:
                  "The objective of this paper is to identify the incentives and barriers to
                  marriage among cohabiting women, especially disadvantaged mothers who are
                  targets of welfare reform."

                  Tak jest wszędzie, nawet fragment o "low income" cytowałaś.
                  Udowadnianie w ten sposób, że wspólne mieszkanie dwójki odpowiedzialnych osób
                  jest złe to taka sama mniej więcej logika jak twierdzić, że pomidory są
                  niezdrowe, bo miliony zmarłych jadło pomidory.
    • Gość: te Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? IP: *.icm.edu.pl 03.12.06, 20:01
      oczywiscie
      • Gość: Echo Widze ze jestes roztrzesiona IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 03.12.06, 20:39
        >A ty wszczęłas całą dyskusję narzucając innym
        > agresywnie swoje zdanie, wykrzykując, szerząc katolickie rekolekcje, obrażając
        >itp.

        Zaraz, zaraz. O katolicyzmie bylo dopiero jak zaczelas sugerowac ze to niby KK
        pozwala na kohabitacje i ze celem malzenstwa nie sa dzieci.

        >I najpierw przez 90% wątku obrażałaś i wrzeszczałas

        Zaraz, zaraz. Dopiero po tym jak dowiedzialam sie ze jestem moherem i
        fanatyczka, odpowiedzialam w podobny sposob. I gdzie "wrzeszczalam"? Nigdy nie
        slyszalas mojego glosu a wiesz ze "wrzeszcze". Odloz te ziolka, bo zaczynasz
        halucynowac.

        >a na koniec sie
        >dokopałaś do jakichś statystyk :)

        Po prostu bylam poproszona o zrodla opinii ze kohabitacja to patologiczne
        zjawisko i ze "sprawdzanie" sie przed slubem konczy sie zwiekszona liczba rozwodow.

        >A wszystko po to aby sobie coś udowodnić. Inni
        >mają swoje zdanie które jest odmienne od twojego.

        Niewazne jakie "inni" maja zdanie. Wazne sa fakty. Nawet nie wiedzialam jak
        druzgocace sa te fakty. Ale kazdy moze udowadniac ze grawitacja nie istnieje i
        skakac z 10 pietra na asfalt. To juz jest kwestia wyboru ale nie swiadczy o
        zdrowiu psychicznym.
        • xtrin Re: Widze ze jestes roztrzesiona 03.12.06, 20:43
          > Po prostu bylam poproszona o zrodla opinii ze kohabitacja to patologiczne
          > zjawisko i ze "sprawdzanie" sie przed slubem konczy sie zwiekszona liczba rozwo
          > dow.

          Tyle, że nie przytoczyłaś żadnych dowodów popierających taką opinię.
          Przytoczyłaś jedynie badania wskazujące na to, że patologia i "kohabitacja"
          czasami występują wspólnie. Jak śmierć i pomidory.
          • Gość: Majka Re: Widze ze jestes roztrzesiona IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.06, 22:42
            No, faktycznie echo jest roztrzęsiona :)) Nikt wbrew jej życzeniom nie bierze
            się ochoczo za opuszczanie miejsca swojego wspólnego zamieszkania z partnerem
            czy partnerka, nie posypuje głowy popiołem i nie biegnie do koscioła sie
            wyspowiadać bo śmiało się seksic przed ślubem (zgroza!) i jeść razem śniadania i
            kolacje i pranie wspólnie robić. Zaiste ten świat na psy schodzi :DDD
            Echo nie przytoczyła żadnych sensownych dowodów bo ich nie ma. Ona wrzuca
            wszystko do jednego wora bo dla niej świat sie składa z tych dobrych co wierza w
            nauki kościoła i je stosują na ślepo i z tych złych niszczycieli świata, którzy
            maja zgoła inne zdanie :) I jeszcze się dziwi że ją ludzie nazywają
            świętoszkowatą dewotką. Bardzo trafnie.
            Życzę wszystkim własciwych, osobistych i rozsądnych wyborów zgodnych ze swoim
            sercem i pragnieniem :). (a nie statystykami i banialukami dewotek)
            • Gość: jaija Re: Widze ze jestes roztrzesiona IP: *.elblag.dialog.net.pl 03.12.06, 23:22
              O, to, to, Majko :)
              Chyba lepiej w razie niemożności porozumienia się rozstać się przed ślubem, niż
              potem być małżeństwem, ale w chorym związku, na którym najczęściej cierpią
              dzieci. A jak ludziom ze sobą dobrze, to czy potem wezmą ślub, czy go nie
              wezmą, nie ma znaczenia.
              Echo - gratuluję zakutej przyłbicy. Rodem ze średniowiecza.
            • xtrin Re: Widze ze jestes roztrzesiona 03.12.06, 23:28
              > Echo nie przytoczyła żadnych sensownych dowodów bo ich nie ma. Ona wrzuca
              > wszystko do jednego wora bo dla niej świat sie składa z tych dobrych co
              > wierza w nauki kościoła i je stosują na ślepo i z tych złych niszczycieli
              > świata, którzy maja zgoła inne zdanie :) I jeszcze się dziwi że ją ludzie
              > nazywają świętoszkowatą dewotką. Bardzo trafnie.

              W zupełności nie zgadzam się z poglądami Echo, nie dociera do mnie jej
              argumentacja (czy raczej brak jakiejkolwiek rzeczowej argumentacji), zgadzam się
              z tym, że nie przytoczyła żadnych sensownych dowodów, a nawet z tym, że jej
              podział na "dobro" i "zło" jest ślepy. Mimo to nie rozumiem dlaczego posuwacie
              się do wyzywania jej od dewotek czy innych zakutych moherów. To nic do dyskusji
              nie wnosi, zamienia ją w wymianę inwektyw. Jeżeli masz o kimś tak niskie zdanie
              to po prostu z tą osobą nie dyskutuj i tyle.
              • Gość: Majka Re: Widze ze jestes roztrzesiona IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.12.06, 01:23
                No cóz, to ona zaczęła i nie ja ją pierwsza nazwałam dewotką ani świętoszką.
                Ktos tam wyżej. Po prostu sie doigrała. A mnie drażnia ludzie, którzy wpierają
                innym swoje zdanie wątpliwej wartości - żeby ona jeszcze chociaż pisała coś
                sensownego, może ze 3 posty były sensowne ale reszta to właśnie "moherowe
                gadanie" (czyli bezmyślne cytowanie katechizmu) - a szczególnie moralizowania i
                robienia mi kazań jak z ambony. Forum jest po to aby dyskutować.
                • xtrin Re: Widze ze jestes roztrzesiona 04.12.06, 01:52
                  Nie wiem "kto zaczął" i takie przerzucanie się uważam za godne przedszkolaka.
                  Mnie także drażni w pewnych forumowiczach przypisywanie sobie prawa do jedynej
                  słusznej prawdy, ale wyzywanie ich z tego powodu od moherów niczego dobrego nie
                  przyniesie. Agresja rodzi agresję i warto wznieść się ponad to, by owo koło
                  przerwać.

                  Forum jest po to by dyskutować, a nie obrzucać się błotem.
                  • Gość: jaija Re: Widze ze jestes roztrzesiona IP: *.elblag.dialog.net.pl 04.12.06, 02:01
                    To ja ją od moherów wyzwałam, ale jakoś nie czuję się mocno winna. Niektórzy
                    powinni mieć to, na co zasługują. Nie musi podzielać mojego zdania, ale te jej
                    argumenty po prostu są godne babci, która myśli tak, jak jej Rydzyk każe. Ja
                    byłam urażona tym, że ona wszędzie węszy tylko pęd do seksu i uważa, że osoby
                    mieszkające bez ślubu to kryminaliści - ma nas za jakichś zboczeńców?!
                    • xtrin Re: Widze ze jestes roztrzesiona 04.12.06, 02:15
                      > Ja byłam urażona tym, że ona wszędzie węszy tylko pęd do seksu i uważa, że
                      > osoby mieszkające bez ślubu to kryminaliści - ma nas za jakichś zboczeńców?!

                      Jak dla mnie istnieje spora różnica między skierowanym do konkretnej osoby
                      "jesteś moherem", a ogólniejszym określeniem pewnej grupy. Ale to moje
                      podejście, rozumiem, że odczułaś to bardziej osobiście.
                      Co nie zmienia faktu, że odgrywanie się obelgą za obelgę uważam za godne
                      przedszkolaków, a nie dorosłych osób.
                      • Gość: Echo Wnioski IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 04.12.06, 03:31
                        > Ano to samo. Znowu mieszasz.
                        > W jednym z przytoczonych linków czytamy:
                        > "The objective of this paper is to identify the incentives and barriers to
                        > marriage among cohabiting women, especially disadvantaged mothers who are
                        > targets of welfare reform."

                        Alez, wybralam celowo nt. biednych kobiet poniewaz argument byl ze doswiadczenia
                        amerykanskie nie stosuja sie do kobiet w Polsce ktorych "nie stac" na slub.

                        Co do statystyki: Na PubMed jest kilkaset prac, ktore stosuja podstawowa
                        metodyke statystyczna w analizie kohabitacji. Podwazanie statystyki jest
                        nieporozumieniem bo istnieje cos takiego jak "statistical significance"

                        WNIOSKI: ZADNA z publikacji naukowych nt. kohabitacji nie potwierdza ze
                        wspolmieszkanie przed slubem obniza procent rozwodow. Owszem, podwyzsza o 40-80%
                        (roznice istnieja wg. rasy, zamoznosci, edukacji etc.), ale zawsze ludzie co
                        mieszkaja przed slubem maja wieksze szanse na rozwod niz te co nie mieszkaja.

                        Mozna sie spierac dlaczego tak jest ale faktom nie da sie zaprzeczac. Jedno z
                        wyjasnien jest takie ze wiekszosc ktorzy ida w kohabitacje nie sa pewni co do
                        malzenstwa z ta osoba i zamiast szukac kogos stosowniejszego, licza ze go/ja
                        zmnienia. Najczesciej grzezna na lata, czasami sa dzieci wiec sie pobieraja, ale
                        nawet wtedy maja 50% wieksza szanse na rozwod. cbdo.

                        • xtrin Re: Wnioski 04.12.06, 20:21
                          > Mozna sie spierac dlaczego tak jest ale faktom nie da sie zaprzeczac. Jedno z
                          > wyjasnien jest takie ze wiekszosc ktorzy ida w kohabitacje nie sa pewni co do
                          > malzenstwa z ta osoba i zamiast szukac kogos stosowniejszego, licza ze go/ja
                          > zmnienia. Najczesciej grzezna na lata, czasami sa dzieci wiec sie pobieraja,
                          > ale nawet wtedy maja 50% wieksza szanse na rozwod. cbdo.

                          Sugerujesz, że jakby się od razu pobrali, to ich szanse byłyby wyższe? Bez żartów...
                      • Gość: Echo Re: Widze ze jestes roztrzesiona IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 04.12.06, 08:13
                        > słusznej prawdy, ale wyzywanie ich z tego powodu od moherów niczego dobrego nie
                        > przyniesie. Agresja rodzi agresję i warto wznieść się ponad to, by owo koło
                        > przerwać.

                        Agresja tych panienek wziela sie stad ze niejaki prayboy powyzej powolywal sie
                        na argumenty religijne, ktorych ja nigdy nie uzywam (chyba ze dyskuzja dotyczy
                        religii). Wole argumenty filozoficzne i naukowe bo nie kazdy musi rozumiec moja
                        religie. Wypowiedzialam sie tylko nt. stanowiska Kosciola bo ni stad ni zowad
                        zaczelo sie: "skoro jestes taka katoliczka etc." chyba dlatego ze uzylam slowo
                        "swieccy". Wiec definiuje przez "secular progressive" rozumiem pewna filozofie
                        oparta na skrajnym materializmie: ze istnieje tylko TU i TERAZ. Ze mowienie o
                        przyszlosci to rodzaj "zabobonu religijnego" etc. (Jaka przyszlosc? Bog? Zycie
                        pozagrobowe?). Wg tej filozofii, poniewaz nie ma nic poza tu i teraz wiec
                        powinnismy zyc jak jest nam najwygodniej, nie martwiac sie o przyszle pokolenia.
                        Gdy juz widac czarno na bialym ze ludzie ktorzy w cos wierza zalewaja Europe
                        swoimi dziecmi i wcale nie maja szacunku dla tych ktorzy zyja jak im wygodniej.

                        Filozofia tu i teraz mowi ze trzeba sie opierac wylacznie na rozumie pomieszanym
                        z polityczna poprawnoscia, bo po co sie narazac (stad pewnie atak na publikacje
                        naukowe oparte na rozumie:). Tylko dlatego ze rozum wskazuje ze sprawdzanie sie
                        przed wspolmieszka nie wplywa pozytywnie na trwalosc malzenstwa, jesli nawet do
                        tego malzenstwa dojdzie. Zdaje sobie sprawe ze ludzie wspolmieszkajacy moga miec
                        ograniczona swobode wyboru: facet pijak, bije, kobieta ma ataki depresji 4x
                        czesciej niz mezatki, wiec probuja czy cos sie da z tego wynegocjowac, poprawic,
                        wychowac. Statystyki mowia ze rzadko da sie, a przejscie do etapu malzenstwa
                        czesciej konczy sie rozwodem niz u tych co nigdy razem nie mieszkali przed
                        slubem. Jesli moge dac jakas rade to ze jesli cos sie nie uklada w relacjach to
                        trzeba szybko takie relacje zakonczyc a nie przechodzic do wspolmieszkania bo
                        wtedy jest coraz trudniej zakonczyc i zaczyna sie porazka zyciowa. JEsli sie
                        uklada to zamiast wspolmieszkania najlepiej sie pobrac i od poczatku podejmowac
                        dorosle zobowiazania na przyszlosc. Bo przyszlosc istnieje nawet po naszej
                        smierci, a malzenstwo to instytucja wychodzaca poza nasze zycie. Wspolmieszkanie
                        tym nie jest.
                        • Gość: Echo I jeszcze jedno... IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 04.12.06, 08:24
                          Statystyki jasno pokazuja ze instytucja malzenstwa sprzyja podejmowaniu
                          korzystnych decyzji ekonomicznych. Np. kupno domu, inwestycje w przyszlosc swoja
                          i dzieci. Wspolmieszkiwanie jest odciaganiem decyzji i chyba dlatego chronicznie
                          wspolmieszkajacy sa o 78% ubozsi niz malzonkowie.

                          Alternatywne wyjasnienie ktorego nie przyjmuje jest takie ze wspolmieszkajacy to
                          glownie margines ktory i tak nie ma szans na dobre decyzje ekonomiczne. Dane
                          pokazuja ze ludzie wyedukowani z dobrymi szansami na sukces tez maja sie lepiej
                          w malzenstwie niz w konkubinacie.
                          • Gość: Echo W Polsce istnieja kliniki zdrowia psychicznego IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 04.12.06, 08:27
                            ktore zajmuja sie leczeniem patologii kohabitacji:

                            www.lodzkie.pl/en/health/Hospital_care/jednostka_06.html
                            • Gość: Majka To się tam zgłoś, polecamy n/t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.12.06, 10:30
                            • default Re: kohabitacja 04.12.06, 10:42
                              Słuchaj, Tyś się chyba trochę za bardzo rozpędziła z tą "kohabitacją". W tym
                              linku, który przytoczyłaś mamy tak:
                              "Mental Health and Cohabitation Pathology Clinic, the Violence Prevention
                              Centre - within the range of diagnostics and therapy of individual and diadical
                              sexual dysfunctions, sexual abuse victims, sexual abuse perpetrators and
                              medical and psychological help for patients with sexual preference disorders".

                              Gdzie Ty tu widzisz choćby słówko na temat braku ślubu? Pisze się o terapii
                              różnych zaburzeń i patologii seksualnych , a sama nazwa kliniki tłumaczy się
                              jako klinika zdrowia psychicznego i patologii współżycia. WSPÓŁŻYCIA! Po
                              prostu. Nie wiem czemu tłumaczysz "cohabitation" jak "mieszkanie bez ślubu",
                              skoro znaczy to po prostu "współżycie", "wspólne życie".
                              • default Re: kohabitacja 04.12.06, 10:44
                                I jeszcze definicja ze słownika języka polskiego:
                                sjp.pwn.pl/lista.php?co=kohabitacja
                                I tu ani słowa o ślubie.
                                • Gość: Echo Re: kohabitacja IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 04.12.06, 16:41
                                  Cohabitation=kohabitacja

                                  Ci co wspolmieszkaja maja duzo wiecej problemow psychicznych, bojek, biedy etc.
                                  Tym zajmuje sie psychiatria. Jeszcze raz podkreslam: jesli ktos nie jest pewny
                                  danej osoby, najlepiej z nia zerwac a nie mieszkac ze moze sie cos zmieni. To
                                  prowadzi do naduzyc.
                                  • obraza.uczuc.religijnych Re: kohabitacja 04.12.06, 17:28
                                    Gość portalu: Echo napisał(a):

                                    > Jeszcze raz podkreslam: jesli ktos nie jest pewny
                                    > danej osoby, najlepiej z nia zerwac a nie mieszkac ze moze sie cos zmieni.

                                    Po ślubie też można?
                                • Gość: Echo Re: kohabitacja IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 04.12.06, 17:20
                                  > I tu ani słowa o ślubie.

                                  Dokladnie! Na tym polega kohabitacja. Czyli tytul tego watku powinien byc
                                  oxymoron alo wewnetrzna sprzecznosc. Trzeba to zatytlulowac: czy zamieszkac
                                  zamiast slubu albo cos w tym stylu.
                                  • default Re: kohabitacja 05.12.06, 10:08
                                    Echo, Ty nie jesteś normalna.
                        • Gość: Majka Re: Widze ze jestes roztrzesiona IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.12.06, 10:27
                          To zabawne bo włąśnie powołujesz się cały czas na argumenty religijne i
                          usiłujesz nas "nawracać" tylko nie wiadomo na co :)) A już ci wytłumaczylismy że
                          statystyka niczego nie dowodzi bo badania robione sa na całej populacji ludzi
                          żyjących w nieformalnych związkach, włączywszy w to margines społeczny, biedę i
                          faktycznie patologię. Tak jak wyżej napisałam, rodem ze statystyk policyjnych
                          jak to konkubent Renaty K. itd. Trzeba patrzeć indywidualnie i kazdy ma swój
                          rozum. Oczywiście że część par która ze sobą mieszka się rozejdzie własnie
                          dlatego że nie wzięli ślubu!! Ja nie widze w tym nic dziwnego, to tak jakby
                          dostrzegac coś nienormalnego w tym, że ludzie szukając stałego partnera wchodza
                          w kilka a nawet kilkanaście związków w życiu zanim znajdą tą właściwą osobe.
                          Tylko że w twoim ograniczonym rozumowaniu oni mają się prowadzac za rączki a w
                          grupie bardziej świadomej i dorosłej podejmują samodzielne mieszkanie razem, po
                          to właśnie aby sie lepiej poznać i nie popełnić błedu malżeństwa z kims
                          niewłaściwym. Cześć zapewnie w ogóle nie chce zawierac małżeństw. Także te
                          statystyki można o kant tyłka potłuc. Niczego one nie dowodza poza tym, że
                          ludzie wchodza w jakąś tam ilość związków zanim zwiążą się z właściwą osobą.
                          A twoje poglądy o "skrajnym materialiźmie" ludzi tylko na tej podstawie że
                          mieszkają oni razem bez ślubu są śmieszne. I obraża to mnie i moją rodzinę - mam
                          w niej conajmniej 3 pary mieszkające z sobą bez ślubu, jedna już jest
                          małżeństwem, druga bedzie latem w przyszłym roku. Są wspaniałymi ludźmi i bardzo
                          lubię z nimi przebywać, 100 razy bardziej wartościowymi od jakiekokolwiek
                          mohera. Myslący, czujący, mądrzy.
                          Co do natychmiast sie pobierania to nie zawsze ludzie mają takie możliwości od
                          razu. Mogą tez po prostu nie chcieć w ogóle małżeństwa w założeniu nigdy i to
                          ich wola, prawo i tak ich chroni oraz ich dzieci.
                          Małżeństwo to instytucja wychodzaca poza nasze życie, a to ciekawe, ale sorry
                          bzdurne :)) Nawet wierząc w życie po śmierci nie ma nikt zielonego pojecia jak
                          tam jest i czy jakies małżeństwa mają tam racje bytu - małżeństwo to wymysł
                          ludzkiej kultury :))))
                          No i tyle, dziękujemy za rekolekcje - nie skorzystamy.
                      • Gość: Majka Re: Widze ze jestes roztrzesiona IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.12.06, 10:11
                        No bo wiesz Xtrin, czasami aby do kogoś coś dotarło trzeba się zniżyć do jego
                        poziomu. Tak jak słusznie zauważyła poprzedniczka to ona nas obrażać zaczęła
                        pierwsza, dyskutowac możemy uzywając racjonalnych argumentów ale obrażać się nie
                        pozwolimy. W dodatku obraża sporą grupę ludzi twierdząc że są patologią, nie
                        szanują się, znęcają się nad dziećmi tylko dlatego że mieszkają razem a nawet
                        mają rodziny bez zalegalizowania papierkiem czy w kościele - na jakiej
                        podstawie?, Ilu zna takich ludzi?? I gdy te bzdury czytam to się nóz w kieszeni
                        otwiera.
                        • xtrin Re: Widze ze jestes roztrzesiona 04.12.06, 10:28
                          Ale jak ma ochote to niech sobie p... od rzeczy. To jest JEJ ból, że ma tak
                          ograniczone horyzonta, prawda? Dziewczyny, po prostu mniej nerwów, bo nie warto.
                          • Gość: Echo Re: Widze ze jestes roztrzesiona IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 04.12.06, 17:04
                            > Ale jak ma ochote to niech sobie p... od rzeczy. To jest JEJ ból, że ma tak
                            > ograniczone horyzonta, prawda? Dziewczyny, po prostu mniej nerwów, bo nie warto
                            >

                            Czyje "horyzonta". Nie mozesz zaprzeczyc statystykom wiec p...sz od rzeczy.
    • mika74 Re: dziwne rzeczy piszecie 04.12.06, 10:22
      Dziwne rzeczy piszecie.Niezyciowe. W Europie normalne jest mieszkanie pary
      przed slubem. I normalna jest wielosc rozwodów własnie takich par. Mieszkanie
      przed slubem nie gwarantuje trwałosci zwiazku. Znam pare,ktora mieszkala ze
      soba 5 lat,pobrala sie i ...rozwiodła po miesiacu.
      Trwałosc zwiazku zapewnia tylko decyzja miłosci na całe życie. Miłosci
      traktowanej nie tylko w kategorii uczuc bo te sa zmienne jak sinusioda,ale w
      kategoruii rowniez zobowiazan i decyzji. W mieszkaniu przed slubem takich
      zobowiazan i decyzji sie nie podejuje ,wiec pytanie czy to jest w ogóle miłosc
      czy tylko uczucia,ktore jak kazde uczucia zmienne sa i naiwnoscią byłoby je
      ogłaszac wielka miłoscia.
      • Gość: Majka Re: dziwne rzeczy piszecie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.12.06, 10:39
        A czemu twierdzisz że każda para mieszkająca razem ma w założeniu sie keidyś
        pobrać??? Tak jak napisałam, luidzie zanim znajda własciwą osobe wchodza w
        ileśtam związków i to jest zupełnie normalne, nikt nie jest jasnowidzem i nie
        ma na czole napisane - to ta, dla ciebie. Rozwody są i tak dużym problemem,
        niezależnie od mieszkania przedtem razem czy nie. I nie tutaj tkwi problem,
        trzeba by zapytać socjologów ale to zjawisko społeczne dotyczace całego świata
        zachodniego i są na bank bardziej złożone przyczyny, niż mieszkanie czy nie ze
        sobą par. Nie mozna ludziom zabraniać prowadzenia wspólnego domu jeśli tego
        chcą. I nie plec bzdur bo moga się oni kochać dostatecznie mocno, raczej nie
        podejmuje sie decyzji zamieszkania z byle kim. Twierdzisz że czynnikiem
        utrzymującym małżeństwo jest jedynie przymusj przysięgi czy papierka??? A to po
        diabła w ogóle zawierać takie małżeństwa?
        • mika74 Re: dziwne rzeczy piszecie 04.12.06, 10:54
          Gość portalu: Majka napisał(a):

          > A czemu twierdzisz że każda para mieszkająca razem ma w założeniu sie keidyś
          > pobrać??? Tak jak napisałam, luidzie zanim znajda własciwą osobe wchodza w
          > ileśtam związków i to jest zupełnie normalne, nikt nie jest jasnowidzem i nie
          > ma na czole napisane - to ta, dla ciebie. Rozwody są i tak dużym problemem,
          > niezależnie od mieszkania przedtem razem czy nie. I nie tutaj tkwi problem,
          > trzeba by zapytać socjologów ale to zjawisko społeczne dotyczace całego świata
          > zachodniego i są na bank bardziej złożone przyczyny, niż mieszkanie czy nie ze
          > sobą par. Nie mozna ludziom zabraniać prowadzenia wspólnego domu jeśli tego
          > chcą. I nie plec bzdur bo moga się oni kochać dostatecznie mocno, raczej nie
          > podejmuje sie decyzji zamieszkania z byle kim. Twierdzisz że czynnikiem
          > utrzymującym małżeństwo jest jedynie przymusj przysięgi czy papierka??? A to
          po
          > diabła w ogóle zawierać takie małżeństwa?

          Myslę,ze rozni nas przede wszytskim wizja tego czym jest miłosc. Twoja wizja
          trochę trąci egoizmem-musze znleźc sobie kogos kto bedzie spłenial moje
          potrzeby i do mnie "pasował".Tyle,ze ludzie sie zmieniają, zmieniają sie ich
          potrzeby, zmieniają sie ich uczucia. Dlatego zalozenie sprawdzenia sie przed
          ślubem się w praktyce nie sprawdza,co powierdzaja statystyki-w krajach
          skandynawskich gdzie mieszkają wlasciwie wszyscy ze sobą przed slubem trwałe
          jest chyba tylko 20-30% małzenstw ,a 1/4 czy 1/3 jest po kilku rozwodach.
          I mam wrazenie,ze w tym mieszkaniu razem faktycznie chodzi przede wszystkim o
          seks,dlatego,ze wszelkie inne sprawy nie wymagają zamieszkania ze sobą,tylko
          szczerosci i otwartosci .
          Oczywiscie rózne moga byc powody nie-mieszkania razem przed slubem,ale ja pisze
          o tym jak ktos traktuje miłosc w kategoriach zobowiazan i decyzji,a nie o
          jakichkolwiek inych powodach.
          Aha ,nie pisze tez o parach,ktore ze soba mieszkają "dla wygody " czy zabawy,
          bo nie o tym jest tytul watku.
          Oczywiscie kazdy ,ma prawo miec swoja wizję milosci tylko problem jaka wizja
          przynosi czlowiekowi prawdziwe szczęscie, poczucie spelnienia i bezpieczenstwa
          w życiu a jaka prowadzi tylko do rozczarowan i i frustracji? I wiecznych
          poszukiwan nie-wiadomo-czego w zyciu?
          • Gość: Majka Re: dziwne rzeczy piszecie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.12.06, 11:40
            A na jakiej pdostawie tak twierdzisz i skąd znasz moją wizję????:D Czyżby
            jasnowisz? Nic podobnego nie twierdziłam i nie twierdze więc nie wkładaj mi w
            usta nie moich słów. Oczywiście że ludzie sie zmieniaja ale nie aż tak bardzo,
            bez przesady, każdy ma jakies swoje cechy które pozostają niezmienne bo ich
            częśc jest wrodzona a pzoa tym małżeństwa nie zawierają 15 latki tylko ludzie
            dorośli. A twierdzenie że ludzie nie dobierają się w pary na zasadzie
            dopasowania fizycznego i charakterologicznego jest idiotyczne. W takim razie
            zaczep 10 faceta idącego ulica i spędź z nim życie, powodzenia :))))
            Że ty masz takie wrażenie to twój problem, uważasz że bez mieszkania razem nie
            da się uprawiac seksu?? Co za idiotyzmy wypisujesz.
            Oczywiście że każdy ma swoją wizje i wyobraź sobie że są ludzie, którzy wiedza
            czego w życiu chcą i gonia za czyms konkretnym a nie żyją według nielogicznych
            dogmatów sprzecznych ze zdrowym rozsądkiem. I wyobraź tez sobie że nie dla
            każdego w życiu jego celem jest małżeństwo i płodzenie dzieci. Jakoś tak się
            składa że ludzie, których znam i mieszkają razem jeszcze bez ślubu sa całkiem
            szczęśliwi. Za to znam więcej ludzi po rozwodach, którzy zamieszkali po ślubie i
            już razem nie są.
            • mika74 Re: dziwne rzeczy piszecie 04.12.06, 12:07
              Gość portalu: Majka napisał(a):

              > A na jakiej pdostawie tak twierdzisz i skąd znasz moją wizję????:D Czyżby
              > jasnowisz? Nic podobnego nie twierdziłam i nie twierdze więc nie wkładaj mi w
              > usta nie moich słów. Oczywiście że ludzie sie zmieniaja ale nie aż tak bardzo,
              > bez przesady, każdy ma jakies swoje cechy które pozostają niezmienne bo ich
              > częśc jest wrodzona a pzoa tym małżeństwa nie zawierają 15 latki tylko ludzie
              > dorośli. A twierdzenie że ludzie nie dobierają się w pary na zasadzie
              > dopasowania fizycznego i charakterologicznego jest idiotyczne. W takim razie
              > zaczep 10 faceta idącego ulica i spędź z nim życie, powodzenia :))))
              > Że ty masz takie wrażenie to twój problem, uważasz że bez mieszkania razem nie
              > da się uprawiac seksu?? Co za idiotyzmy wypisujesz.
              > Oczywiście że każdy ma swoją wizje i wyobraź sobie że są ludzie, którzy wiedza
              > czego w życiu chcą i gonia za czyms konkretnym a nie żyją według nielogicznych
              > dogmatów sprzecznych ze zdrowym rozsądkiem. I wyobraź tez sobie że nie dla
              > każdego w życiu jego celem jest małżeństwo i płodzenie dzieci. Jakoś tak się
              > składa że ludzie, których znam i mieszkają razem jeszcze bez ślubu sa całkiem
              > szczęśliwi. Za to znam więcej ludzi po rozwodach, którzy zamieszkali po
              ślubie
              > i
              > już razem nie są.

              Majka,zlituj się,Ty piszesz nie na temat.
              Temat jest : czy ludzie powinni MIESZKAC ZE SOBĄ przed slubem, a nie o sens
              malzenstwa w ogóle. Mieszkasz w to ogole tematy wiary,a nie o tym piszemy. Mam
              wrazenie,ze Twoim żelaznym "argumentem" jest obrazanie ludzi, zwłaszcza
              wierzacych i ich wiary.A zupelnie nie o tym piszemy.
              Poza tym: uwazam ,ze ludzie sie zmianiają, zmieniają się tez ich uczucia. Sami
              piszecie,ze co wtedy kiedy przestaje się kochac zone/męza.A skad tyle zdrad w
              malzenstwach,ktore kiedys się "kochały"?
              Ale uwazam,ze poznac sie mozna i bez mieszkania razem,a mozna mieszkac razem i
              sie nie poznac albo sie zmienic po latach ,takze zmianiec uczucia co do tej czy
              innej osoby.
              jesli mamy mówic o zaleznosciach trwałosci malzenstwa a mieszkania przed slubem
              to statystyki przemawiaja na korzysc nie mieszkania ze sobą przed slubem-takie
              małzenstwa sa trwalsze, bo budują trwałosc nie na uczuciach ale decyzji i
              zobowiazaniach,ktore Ty nazywsz jakims tam "papierkiem".
              Wydaje mi sie,ze jestes bardzo,bardzo młoda osobka, która szuka w zyciu
              wylacznie przyjemnosci. Tuylko skad w tak młodym wieku tak wielka agresja?
              Czyzby z frustracji jednak?
              • Gość: Majka Re: dziwne rzeczy piszecie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.12.06, 12:26
                "Myslę,ze rozni nas przede wszytskim wizja tego czym jest miłosc. Twoja wizja
                trochę trąci egoizmem-musze znleźc sobie kogos kto bedzie spłenial moje
                potrzeby i do mnie "pasował".Tyle,ze ludzie sie zmieniają, zmieniają sie ich
                potrzeby, zmieniają sie ich uczucia. Dlatego zalozenie sprawdzenia sie przed
                ślubem się w praktyce nie sprawdz"

                Odpowiadam na twoje wynurzenia i na ten temat więc moze to ty piszesz nie na
                temat? Bo sama poruszyłas wizję małżeństwa. Skoro "musze sobie znaleźć" to chyba
                mowa o znalezieniu kogoś na życie, a więc w założeniu męża lub żony. Chyba sama
                nie wiesz co piszesz :)
                Ja nie obrażam ludzi wierzących ale echo obraża mnie i moich bliskich swoimi
                twierdzeniami że mieszkanie bez ślubu jest patologią itp (nie chce mi się
                przytaczać) Akurat tak się składa że do wiary mam generalnie pozytywny stosunek,
                ba, mam do niej dużo szacunku i równiez do ludzi wierzących, ale ludzi myslących
                a nie powtarzających bezmyslne regułki. Sama w którymś poście broniłam szacunku
                do religii, bo uważma że religia spełnia swoją wazną funkcję w każdej
                społeczności. Ale tez uważam że każdemu nalezy się wolność i prawo wyboru i
                niech mi żaden wierzący nie narzuca swoich zasad bo ja mu swoich nie narzucam.
                Bo własnie chodzi o to aby sobie zdawac sprawę z tego że miłość nie ejst czymś
                stałym ale zmienia się, inan jest miłość po roku inna po 10 latach. Wszystko się
                bierze stąd że ludzie wierza w bajki i mają złudne wyobrażenie romantycznej
                miłości po grób i wiecznej szczęśliwości. A miłość to też decyzja, całkiem
                racjonalna, że ten człowiek mi pasuje i mogę z nim spedzić życie nie tylko
                dlatego że go kocham ale z wielu innych powodów. Dlatego tak wazne jest własnie
                to dopasowanie i poznanie, zanim zdecydujemy się na ten krok. Jeśli z kimś nie
                mieszkamy praktycznie go nie znamy i nigdy nie poznamy.
                Źle ci się wydaje bo skończyłam jakiś zcas temu 30 lat :) I mam dużo
                doświadczenia i na jego podstawie mam takie poglądy jakie mam. A nie na
                podstawie dogmatów i statystyk. Agresji mam poziom zero :)) Jestem bardzo
                pogodną i życzliwą innym osobą, ale nie toleruję ciemnoty, braku myslenia i
                powtarzania katechetycznych formułek bez logicznego uzasadnienia.
                • Gość: Echo Re: dziwne rzeczy piszecie IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 04.12.06, 16:53
                  Brawo Mika, zaraz zostaniesz fanatyczka.

                  > A czemu twierdzisz że każda para mieszkająca razem ma w założeniu sie keidyś
                  > pobrać???

                  Czyli po co temat "czy mieszkac przed slubem".

                  Lepiej od razu napisac: mieszkac bo mi tak wygodniej i oczywiscie ze idzie o
                  seks bez wiekszych zobowiazan.

                  Ludzie zajmujacy sie polityka socjalna, uwazaja ze kohabitacja to patologia.
                  Rzadko prowadzi do malzenstw, a jesli juz to do wiekszej liczby rozwodow. Dzieci
                  z takich zwiazkow maja sie gorzej. To wszystko pokazuje statystyka. Kohabitacja
                  koreluje z wieksza bieda i chorobami psychicznymi.

                  Jedyne co mozna dyskutowac to czy caly ten grajdolek jest wynikiem kohabitacji,
                  czy po prostu ludzie wchodzacy w kohabitacje maja duzo problemow takich jak
                  agresja i brak klarownego myslenia jak widac na tym forum. Dyskutowac z takimi
                  przypadkami sie nie da. Najlepiej skierowac do kliniki patologii kohabitacji.
                  • Gość: Majka Re: dziwne rzeczy piszecie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.12.06, 17:50
                    Tak na wstepie to skieruj na leczenie siebie :) A nie obrażaj innych. Może to
                    twój grajdołek, nie przypisuj innym swoich problemów. Świat zawsze był taki i
                    dziś nie jest ani gorszy ani lepszy niż kiedyś. Po prostu sa inne problemy niż
                    były dawniej. Wokół mnie jest masa par mieszkających razem, to jest własciwie
                    norma, nie ma w tym nic złego, sa to normalni ludzie bez żadnych jak to
                    idiotycznie insynuujesz problemów psychicznych, całkowiecie zdrowi - nawet jeden
                    psycholog który ewentualnie mógły poleczyć ciebie ;) Więc trochę weź się za
                    samokrytykę i zastanów się dlaczego narzucasz innym swoje zdanie, które nie ma
                    racji bytu, to wyjdzie ci na lepsze. A jak ci ktoś wyżej napisał te kliniki
                    zajmują się pomocą ludziom z problemami w związkach czy też współżyciem (nie
                    seksualnym) czyli życiem razem. Niezaleznie czy żyja przed ślubem czy po ślubie.
                    Myśl kobito. I sprawdź w słowniku co to jest kohabitacja. (po ślubie też jest
                    kohabitacja :)
                    • Gość: Pawel Re: dziwne rzeczy piszecie IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 04.12.06, 18:53
                      Masz racje po co brac slub z toba ,jesli mozna cie pouzytkowac i wystawic za
                      drzwi?
                      • obraza.uczuc.religijnych Ona też może wystawić faceta za drzwi. 04.12.06, 19:04

                        • Gość: Majka Ja bym go nawet nie wpuściła za drzwi ;)n/t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.12.06, 19:22
                          • Gość: Pawel Re: Ja bym go nawet nie wpuściła za drzwi ;)n/t IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 05.12.06, 01:08
                            Dokladnie o to chodzi. Po co robic z siebie towar uzywany?
                            • Gość: Majka chodziło mi o ciebie n/t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.12.06, 01:43
                              • Gość: Pawel Re: chodziło mi o ciebie n/t IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 05.12.06, 19:21
                                A mnie o ciebie wcale by nie chodzilo.
                      • Gość: jaija Re: dziwne rzeczy piszecie IP: *.elblag.dialog.net.pl 05.12.06, 00:00
                        Pawel, Magdalena, czy jak tam się podpisujesz, trollu forumowy, tylko ciebie
                        jeszcze tutaj brakowało. SPADAJ I NIE ZAŚMIECAJ!
                        • Gość: Pawel wcale nie dziwne...ale prawdziwe IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 05.12.06, 00:34
                          A tos dopiero wymyslila. Nie popisalas sie inteligencja, oj nie popisalas.
                          Widac uderzylem w twoj czuly punkt, bo zadna dziewczyna ktora zna swoja wartosc
                          nie wzielaby tego do siebie na powaznie.
          • xtrin Re: dziwne rzeczy piszecie 04.12.06, 20:33
            > I mam wrazenie,ze w tym mieszkaniu razem faktycznie chodzi przede wszystkim o
            > seks,dlatego,ze wszelkie inne sprawy nie wymagają zamieszkania ze sobą,tylko
            > szczerosci i otwartosci .

            Akurat seks zupełnie nie wymaga wspólnego mieszkania. O wiele wygodniejszy jest
            seks po którym wracamy do własnego łóżka, nie martwiąc się o porozrzucane
            skarpetki współspacza, nie wkurzając na wiecznie podniesioną deskę we własnej
            toalecie i nie przejmując nieświeżym oddechem nad ranem.
            Wspólne mieszkanie to dzielenie codzienności. A ową dzielić chcemy z osobami,
            które są nam bliskie, którym ufamy i w stosunku do których jesteśmy w stanie
            zdobyć się na największą szczerość, otwartość i wyrozumiałość.
            Jak dla mnie wspólne mieszkanie przed ślubem to przede wszystkim test swojej
            zdolności do kompromisu. Czy nasze uczucie jest na tyle silne, by przezwyciężyć
            te nieszczęsne skarpetki na środku pokoju czy wielogodzinne okupowanie łazienki.
            Chcemy wiedzieć, czy zaakceptujemy to brudalne przewrócenie naszej codzienności
            do góry nogami nie dlatego, że już podjęliśmy dożywotnie zobowiązanie (ślub),
            ale dlatego, że CHCEMY, wciąż, każdego dnia na nowo podejmujemy tą samą decyzję.
            • Gość: Salila Re: dziwne rzeczy piszecie IP: *.globalconnect.pl 04.12.06, 22:19
              > Akurat seks zupełnie nie wymaga wspólnego mieszkania. O wiele wygodniejszy
              jest
              > seks po którym wracamy do własnego łóżka, nie martwiąc się o porozrzucane
              > skarpetki współspacza, nie wkurzając na wiecznie podniesioną deskę we własnej
              > toalecie i nie przejmując nieświeżym oddechem nad ranem.
              Dokładnie. Komuś komu chodzi głównie o seks wcale nie jest potrzebne wspólne
              mieszkanie. Łatwiej i bardziej bezproblemowo mogą mieć seks, później wracając
              do swojego mieszkania i nie musząc godzić się na kompromisy czy utrudnienia
              związane ze wspólnym życiem.

              > Wspólne mieszkanie to dzielenie codzienności. A ową dzielić chcemy z osobami,
              > które są nam bliskie, którym ufamy i w stosunku do których jesteśmy w stanie
              > zdobyć się na największą szczerość, otwartość i wyrozumiałość.
              Dla mnie wspólne mieszkanie to również wyraz bliskości między dwoma osobami,
              pragnienie dzielenia się każdym dniem. Nie widzę w takiej decyzji egoizmu, czy
              wygody, tylko zwykłą chęć dwojga ludzi do bycia razem.

              > Chcemy wiedzieć, czy zaakceptujemy to brudalne przewrócenie naszej
              codzienności
              > do góry nogami nie dlatego, że już podjęliśmy dożywotnie zobowiązanie (ślub),
              > ale dlatego, że CHCEMY, wciąż, każdego dnia na nowo podejmujemy tą samą
              decyzję.
              Moim zdaniem te słowa świetnie oddają przewagę związków bez ślubu nad
              małżeństwami. Jesteśmy ze sobą dlatego że chcemy, świadomie się na to
              decydujemy i trzymamy się tej decyzji, mimo tego, że nie zobowiązywaliśmy się
              do tego formalnie w kościele czy przed urzędnikiem.
              • xtrin Re: dziwne rzeczy piszecie 04.12.06, 22:36
                > Dla mnie wspólne mieszkanie to również wyraz bliskości między
                > dwoma osobami, pragnienie dzielenia się każdym dniem.

                To właśnie miałam na myśli pisząc o "dzieleniu codzienności". Pragnąć wspólnie z
                kimś mieszkać, zasypiać się i budzić przy nim, jadać śniadania i spieszyć do
                pracy - to jest wyraz uczucia i zaufania. To, a nie ceremonie i papiery.
                • Gość: Majka Re: dziwne rzeczy piszecie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.12.06, 00:56
                  A ponadto te ceremonie i papiery czasami szkodza a nie pomagają. Czesto zdarza
                  sie że ludzie, którzy mieszkali ze soba kilka lat przed ślubem po zawarciu ślubu
                  w bardzo krótkim czasie się rozwiedli. Ciekawe dlaczego? Może usiłowali
                  ceremonią ratowac coś co się i tak samoistnmie rozpadało i jak widać ceremonia
                  nie ma takiej mocy. Znałam małżeństwo, które spedziło ze sobą 8 lat! bez
                  legalizacji a po zawarciu małżeństwa w 3 lata się rozwiedli. Bo związek spaja
                  nie papierek ale ludzie.
                  • xtrin Re: dziwne rzeczy piszecie 05.12.06, 01:04
                    > Znałam małżeństwo, które spedziło ze sobą 8 lat! bez
                    > legalizacji a po zawarciu małżeństwa w 3 lata się rozwiedli.

                    Dla niektórych to dowód na to, że "kohabitacja" rozbija związki :).
                    • Gość: Majka Re: dziwne rzeczy piszecie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.12.06, 01:42
                      Dla niektórych to dowód na to, że "kohabitacja" rozbija związki :)."

                      Hehe mi to wygląda na dowód że to małżeństwo rozbija związki :D Ale oczywiście
                      takiego prostoliniowego wniosku nie wyciągnę, w przeciwieństwie do pewnej echo,
                      która mysli jednotorowo.
                  • Gość: Pawel Re: dziwne rzeczy piszecie IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 05.12.06, 01:05
                    A nie znasz przypadkiem malzenstw, ktore trwaja ze soba szczesliwie???Co zas do
                    tych konkubinatow , ktore sie rozpadly po zalegalizowaniu to moze nalezaloby
                    sobie tlumaczyc to faktem ze tak naprawde ci ludzie nie chcieli ze soba byc i
                    wystraszyli sie prawdziwych obowiazkow.
                    • Gość: Majka Re: dziwne rzeczy piszecie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.12.06, 01:47
                      Wyobraź sobie że kilka znam. Znam po równo i takich co są i takich co się
                      rozpadły. No to by się zgadzało bo 50% małżeństw się rozwodzi.
                      Ja myslę że ludzie po zawarciu małżeństw raczej przestają się starać. Bo wydaje
                      im sie że już mają zaklepane, "kupili" sie nawzajem za papierek czy ceremonie i
                      moga juz sobie odpuscić. I to byłby dowód na to że małżeństwa sa błedem :) Że
                      należałoby zyc zawsze w konkubinacie, bo wtedy ludzie nie sa siebie tak pewni i
                      może bardziej dbają o związek.
                      • Gość: Pawel Zabawa w dom czyli konkubinat IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 05.12.06, 19:30
                        Konkubinat to taka zabawa w dom. Jest wygodnie, bo nie trzeba sie wysilac aby
                        isc z kims do lozka, a jednoczesnie nie ma zadnych zobowiazan. To staranie o
                        ktorym piszesz zyjac w konkubinacie nie musi wcale miec miejsca, a juz
                        szczegolnie jak rosnie siec polaczen takich jak ekonomia czy dzieci.
              • Gość: Pawel Bardzo dziwne rzeczywiscie IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 05.12.06, 00:58
                Rozbawilas mnie do lez ta przewaga konkubinatu nad legalnymi zwiazkami
                malzenskimi. Kazdego dnia podejmujesz decyzje o trwaniu w konkubinacie? Calkiem
                slusznie, jest sie do czego przekonywac. A swoja droga dlaczego facet boi sie z
                toba wiazac formalnie????
                • xtrin Re: Bardzo dziwne rzeczywiscie 05.12.06, 01:06
                  > Kazdego dnia podejmujesz decyzje o trwaniu w konkubinacie?

                  Smutne, że tego nie rozumiesz.

                  > A swoja droga dlaczego facet boi sie z toba wiazac formalnie????

                  Nie potrafisz kulturalnie odpowiedzieć to zaczynasz osobiste wycieczki?
                  Dziecinny sposób prowadzenia dyskusji. Gdybym była na Twoim poziomie
                  zapytałabym, czy jedynym sposobem na zapewnienie sobie kobiety jest dla Ciebie
                  związanie jej nierozrywalną umową. Ale nie jestem na Twoim poziomie, więc nie
                  zapytam.
                  • Gość: Pawel Re: Bardzo dziwne rzeczywiscie IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 05.12.06, 01:31
                    Oczywiscie, ze nie jestes na moim poziomie, ale mimo wszystko sie znize. Tutaj
                    wcale nie chodzi o to aby nie isc do lozka bez slubu.Jest jednak czyms
                    zupelnie innym spotykac sie z dziewczyna, trzymac ja za reke, starac sie o nia,
                    zabiegac, kochac sie z nia nie mieszkajac razem, a co innego jest mieszkac z
                    nia pod jednym dachem i robic wszystko jak maz z zona. Nigdy nie ozenilbym sie
                    z taka "panna".To jest tak jakby kupowac zuzyte ciuchy.
                    • Gość: upierdliwa Re: Bardzo dziwne rzeczywiscie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.12.06, 01:34
                      Gość portalu: Pawel napisał(a):

                      Nigdy nie ozenilbym sie
                      > z taka "panna".To jest tak jakby kupowac zuzyte ciuchy.


                      Pawel, obrzydliwiec z Ciebie. takiego jawnego braku szacunku do kobiet dawno nie
                      widzialam. niczego Cie matka nie nauczyla :/
                      • Gość: Pawel upierdliwa musisz byc fajna dziewczyna IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 05.12.06, 19:39
                        Matka nauczyla mnie szanowac siebie oraz szanowac te kobiety ktore same sie
                        szanuja.Ps. wbrew nickowi brzmisz bardzo sympatycznie. Powiem Ci szczerze, ze
                        zal mi tych dziewczyn , ktore skazuja sie na konkubinat. Faceci lubia kobiety
                        o ktore trzeba walczyc , starac sie . Konkubinat temu nie sprzyja. Malzenstwo
                        to zupelnie co innego.
                        • Gość: upierdliwa Re: upierdliwa musisz byc fajna dziewczyna IP: *.bochnia.pl 07.12.06, 17:47
                          Gość portalu: Pawel napisał(a):

                          > Matka nauczyla mnie szanowac siebie oraz szanowac te kobiety ktore same sie
                          > szanuja.Ps. wbrew nickowi brzmisz bardzo sympatycznie.

                          pochlebstwa na nic Ci sie nie zdadza. Twoje posty nie brzmia sympatycznie,
                          brzmia wulgarnie i uwazam, ze brak w Tobie szacunku do kobiet, chocbys sie
                          wypieral.

                          Powiem Ci szczerze, ze
                          > zal mi tych dziewczyn , ktore skazuja sie na konkubinat. Faceci lubia kobiety
                          > o ktore trzeba walczyc , starac sie . Konkubinat temu nie sprzyja. Malzenstwo
                          > to zupelnie co innego.


                          te dziewczyny, ktore PODEJMUJA DECYZJE o konkubinacie maja gdzies Twoje "zal
                          mi". nie mow w imieniu polowy ludnosci swiata, bo reprezentujesz wylacznie
                          SIEBE, a nie wszystkich mezczyzn tego swiata. zycze Ci wlasnie takiej
                          niedostepnej, zimnej kobiety, jaka sobie wymarzylesz. tylko uwazaj, zeby po
                          slubie nie zmienila Ci zycia w pieklo. nawet nie bedziesz mogl sie rozwiesc,
                          skoro ten papierek jest dla Ciebie (i dla niej) takim nierozerwalnym lancuchem.
                          z Twoim podejsciem do zwiazkow miedzyludzkich, ten lancuch moze sie okrecic
                          wokol czyjejs szyi.
                    • xtrin Re: Bardzo dziwne rzeczywiscie 05.12.06, 01:45
                      > Oczywiscie, ze nie jestes na moim poziomie, ale mimo wszystko sie znize.

                      Haha... no kolega wykazał się wybitnym poczuciem humoru...

                      > To jest tak jakby kupowac zuzyte ciuchy.

                      Twoja sprawa, jeżeli traktujesz kobiety jak rzeczy. Ale nie zdziw się, jeżeli
                      jakaś potraktuje Ciebie jak śmierdzące skarpety.
                      • Gość: Pawel Co lepiej wachac:skarpety czy fiolki???? IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 05.12.06, 19:48
                        Nie unos sie dziewczyno.Zrozum moja intencje. Konkubinat to nie jest dobry
                        uklad, szczegolnie dla kobiet. Brak zobowiazan z jednej strony i pelnia uslug z
                        drugiej nie zblizaja ludzi do siebie, a juz napewno nie buduja szacunku.Czy
                        naprawde musisz wachac te jego smierdzace skarpety zamiast bukiecika fiolkow???
                        • xtrin Re: Co lepiej wachac:skarpety czy fiolki???? 05.12.06, 20:50
                          > Brak zobowiazan z jednej strony i pelnia uslug z drugiej

                          Wybacz, nie rozumiem która strona jest która, możesz obiaśnić?
                    • Gość: Majka Zabawne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.12.06, 01:54
                      Paweł, piszesz zabawne rzeczy. Skoro takie masz pojecie o związku, i dla ciebie
                      ktoś kto mieszkał z kims jest "zużyty" to masz cos z głową. I tym bardziej to co
                      piszesz jest idiotyczne, że tym faktem "zuzycia" dla ciebie jest owo
                      zamieszkanie. Czyli opierasz się na pozorach. Bo co to znaczy mieszkac jak mąż z
                      żoną?? Od tego spotykania sie razem, które opisałeś różni się ten stan tylko
                      tym, że mąż z żoną ma wspólna kasę, wspólnie rozlicza się z podatków, kupuja
                      jedzenie i umieszczają je w jednej wspólnej lodówce, wspólnie jedza sniadania i
                      kolacje, wspólnie ogladają tv, wyprowadzają psa na spacer, myja okna i wynoszą
                      smieci itp itd. I skoro te fakty sa dla ciebie zużyciem to ja ci polecam dobrego
                      psychiatrę :D
                      • Gość: Pawel A dlaczgo zyc z kims kto Cie traktuje czasowo? IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 05.12.06, 19:55
                        Majko, facet powinien sie o Ciebie starac a nie ladowac sie z toba pod wspolny
                        dach nie zobowiazujac sie formalnie do zalozenia wspolego domu o ktorym piszesz.
                    • salila Re: Bardzo dziwne rzeczywiscie 05.12.06, 08:50
                      > Nigdy nie ozenilbym sie
                      > z taka "panna".To jest tak jakby kupowac zuzyte ciuchy.
                      Żałosne porównanie. Uważaj, bo tak samo się ludzie "zużywają" w małżeństwie jak
                      będąc w związku nieformalnym. I co później z takim zużytym facetem będzie jak
                      żona podziękuje mu za współpracę? Chyba pozostanie tylko wyrzucić go na
                      śmietnik, bo przecież używanego żadna porządna panna nie będzie już chciała.
                  • salila Re: Bardzo dziwne rzeczywiscie 05.12.06, 08:38
                    > Nie potrafisz kulturalnie odpowiedzieć to zaczynasz osobiste wycieczki?
                    > Dziecinny sposób prowadzenia dyskusji. Gdybym była na Twoim poziomie
                    > zapytałabym, czy jedynym sposobem na zapewnienie sobie kobiety jest dla Ciebie
                    > związanie jej nierozrywalną umową. Ale nie jestem na Twoim poziomie, więc nie
                    > zapytam.
                    To chyba jakiś mały chłopiec który sądzi, że jak weźmie kobietę za żonę, to już
                    spokój, zaklepane, będą żyli długo i szczęśliwie, a związek nieformalny to
                    byłaby tylko ciągła niepewność żeby mu kobieta nie uciekła ;-) Dużo jeszcze
                    tacy muszą przeżyć żeby pojąć pewne sprawy.
                • salila Re: Bardzo dziwne rzeczywiscie 05.12.06, 08:35
                  > Rozbawilas mnie do lez ta przewaga konkubinatu nad legalnymi zwiazkami
                  > malzenskimi.
                  Niesamowicie mi miło że tak cię to rozbawiło. Mnie za to rozbawiają ludzie
                  którzy sądzą że małżeństwo im coś gwarantuje i czują się lepsi będąc w związku
                  małżeńskim.
                  > A swoja droga dlaczego facet boi sie z
                  > toba wiazac formalnie????
                  Tekst równie śmieszny jak żałosny ;-) Czy do twojej dziecinnej główki nie
                  przyszło że ludzie potrafią świadomie podejmować wspólne decyzje, które mogą
                  się różnić od tego jak ty postrzegasz świat? Pewnie nie byłbyś też w stanie
                  zrozumieć że mimo bycia kobietą nie chcę brać ślubu.
                  • Gość: Pawel Salila malzenstwo to wyraz szacunku i milosci IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 05.12.06, 20:02
                    Strasznie sie szarpiesz Salila. Najwyrazniej nie spotkalas jeszcze faceta ktory
                    zechcialby sie z toba zwiazac na cale zycie i z ktorych ty rowniez chcialabys
                    sie zwiazac na stale. Konkubinat jest modny, reklamowany w kazdym niemal
                    szmatlawym serialiku, ale moze byc jedynie dobry dla rozhukanej mlodziezy a nie
                    ludzi doroslych.
                    • salila Re: Salila malzenstwo to wyraz szacunku i milosci 05.12.06, 20:27
                      Najwyrazniej nie spotkalas jeszcze faceta ktory
                      >
                      > zechcialby sie z toba zwiazac na cale zycie i z ktorych ty rowniez chcialabys
                      > sie zwiazac na stale.
                      Bardzo kiepskie wnioski, wynikające zapewne z twojego braku doświadczenia.
                      Spotakałam tego faceta już dawno i ślub nie był i nie jest nam do niczego
                      potrzebny.

                      > Konkubinat jest modny, reklamowany w kazdym niemal
                      > szmatlawym serialiku, ale moze byc jedynie dobry dla rozhukanej mlodziezy a
                      nie
                      > ludzi doroslych.
                      Nie obchodzą mnie ponujące mody. Żyję zgodnie ze swoimi zasadami i nie widzę
                      powodu żeby brać ślub dlatego że inni uznają to za właściwe. Nie jesteś osobą
                      która wie co dla mnie dobre.
                      • Gość: Pawel Re: Salila malzenstwo to wyraz szacunku i milosci IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 05.12.06, 20:34
                        A jakie ty masz doswiadczenie???? Bylas kiedys zamezna czy tez potrzebujesz
                        wylacznie regularnego seksu, zmian? Jesli tak to konkubinat jest tutaj
                        rzeczywiscie rozwiazaniem.
    • Gość: upierdliwa Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.12.06, 01:30
      wspolne mieszkanie nie sluzy do sprawdzania nikogo.
      wspolne mieszkanie sluzy do tego, zeby byc razem.

      pozdrawiam :)
      • Gość: Pawel Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 05.12.06, 01:34
        Dokladnie. Wygoda i dostepnosc w lozku, bez zadnych zobowiazan. Super sprawa
        dla faceta.
        • Gość: upierdliwa Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.12.06, 01:35
          Gość portalu: Pawel napisał(a):

          > Dokladnie. Wygoda i dostepnosc w lozku, bez zadnych zobowiazan. Super sprawa
          > dla faceta.


          przykro mi, ze nie masz zielonego pojecia, czym jest milosc. wspolczuje takim
          ubogim ludziom, jak Ty. :(
          • Gość: Pawel bzykanie bez zobowiazan to jest ta wasza milosc?, IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 05.12.06, 20:18
            ????
            • salila Re: bzykanie bez zobowiazan to jest ta wasza mil 05.12.06, 20:38
              Czy jesteś ograniczony umysłowo i nie potrafisz czytać jak ludzie wiele razy
              piszą że seks nie jest powodem wspólnego zamieszkiwania z partnerem? Czy może
              jesteś takim dzieciuchem który nie potrafi pojąć pewnych kwestii które
              wykraczają poza twój rozumek?
              Na marginesie, to problemy z seksem u ciebie się kłaniają. Ciągle sprowadzasz
              normalne związki tylko do kwestii związanych z seksem. Współczuję.
            • Gość: upierdliwa Re: bzykanie bez zobowiazan to jest ta wasza mil IP: *.bochnia.pl 07.12.06, 17:54
              odnosze wrazenie, ze jestes gimnazjalista. Twoja obsesja na punkcie seksu i
              totalny brak dojrzalego pojecia o zwiazku wskazuje wlasnie na te grupe wiekowa.
              jesli masz wiecej, niz 15 lat, to obawiam sie, ze w pewnych kwestiach
              zatrzymales sie w psychicznym rozwoju na tym wlasnie poziomie.
        • Gość: Majka To do seksuologa też sie wybierz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.12.06, 01:57
          Bo masz problemy nie tylko z głowa ale i z rozumieniem czym jest seks.
          • Gość: jaija Re: To do seksuologa też sie wybierz IP: *.elblag.dialog.net.pl 05.12.06, 02:33
            Nie karmcie trolla, to chamski zawodnik i wciąga innych w nieprzyjemne wymiany
            zdań.
            • Gość: Echo Ale sie ubawilam! IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 05.12.06, 03:17
              > Moim zdaniem te słowa świetnie oddają przewagę związków bez ślubu nad
              > małżeństwami. Jesteśmy ze sobą dlatego że chcemy, świadomie się na to
              > decydujemy i trzymamy się tej decyzji, mimo tego, że nie zobowiązywaliśmy się
              > do tego formalnie w kościele czy przed urzędnikiem.

              Niedawno spotkalam 30-letniego Niemca ktory ciagle studiuje. Zapytalam dlaczego
              nie konczy. Twierdzi ze nie studiuje dla jakiegos papierku i dlatego ze go ktos
              przymusza ale czyni to z wlasnej woli. Powiedzialam mu ze to infantylne, bo
              spolecznosc oczekuje od niego owocow jak od kazdego doroslego czlowieka.

              Blad konkubinatu jest taki ze ludzie ignoruja czas. Konkubinat rzadko prowadzi
              do malzenstwa, czesto sie rozpada i prowadzi do mniej stabilnych malzenstw niz u
              par ktore sie nie sprawdzaly doglebnie przed slubem. Konkubinat jest szczegolnie
              niekorzystny dla kobiet ktore im starsze, tym mniejsza maja szanse na
              znalezienie wolnego partnera. Mezczyzni maja troche korzystniejsze zegary
              biologiczne. Oczywiscie, wtedy kobiety swiezo po konkubinacie rzucaja sie na
              nastepna dostepna opcje: wspolmieszkanie z zonatymi i wymuszanie rozwodu.
              • Gość: Echo No wlasnie, czym jest milosc? IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 05.12.06, 05:19
                > przykro mi, ze nie masz zielonego pojecia, czym jest milosc. wspolczuje takim
                > ubogim ludziom, jak Ty. :(

                Dla mnie to chec budowania calego zycia z drugim czlowiekiem i dzielenia sie
                zyciem z dziecmi i otaczanie ich miloscia rodzicielska. Wspolmieszkanie to
                raczej seks dla wygody i zadnych zobowiazan na cale zycie. A wiec zdefiniuj na
                czym polega srednio i krotkoterminowa milosc. Muzulmlanie moga zawrzec
                malzenstwo na 20 minut albo kilka dni. Czy to tez jest milosc? Wyglada ze dwoje
                "odpowiedzialnych" ludzi chce krotkotrwalego zwiazku i nie moga zyc bez siebie
                przez 20 minut do kilku dni. Potem milosc im przechodzi i zawieraja nowe
                20-minutowe zwiazki.
                • xtrin Re: No wlasnie, czym jest milosc? 05.12.06, 09:25
                  > Wspolmieszkanie to raczej seks dla wygody i zadnych zobowiazan na cale zycie.

                  "Współmieszkałaś"? Zakładam, że nie. Więc może przyjmij do akceptującej
                  wiadomości od osób mających zdecydowanie większe doświadczenie w tej kwestii, że
                  na wspólne mieszkanie nie decyduje się dla seksu. To po prostu śmieszne.
                  Powtarzasz to jak zaklęcie, ale to nie czyni tej bzdury prawdziwszą.
                • Gość: Majka Re: No wlasnie, czym jest milosc? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.12.06, 10:42
                  "Wspolmieszkanie to
                  raczej seks dla wygody i zadnych zobowiazan na cale zycie."

                  A to jest juz wyłacznie twoje wyobrażenie i nie ma nic wspólnego z
                  rzeczywistością. Może poczytaj sobie trochę co tu niektórzy pisali i jak pojmuja
                  współmieszkanie bo zgoła inaczej niż ty. Fobia seksu to tylko twój problem w tym
                  wątku :) Aby uprawiać wygodny seks wcale nie trzeba ze sobą mieszkac, a nawet
                  wręcz przeciwnie, dla wygodnego seksu mieszkania razem sie unika :))
              • Gość: Majka Faktycznie, stabilność 50% - bardzo :D IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.12.06, 10:38
                Taaak, tak, te małżeństwa są bardzo stabilne, aż 50% wytrzymuje :) Swoją drogą
                powinno się zrobić badania nad związkami nieformalnymi, ciekawe ile z nich trwa
                dłużej niż małżeństwa. A nie widzialas par, które nigdy nie wzięły ślubu i nie
                widza takiej potrzeby? Nawet takie kobiety tutaj pisały, są wiele lat w
                związkach niezalegalizowanych, mają dzioeci, wspólny dom itp. I nie muszą nikogo
                szukac.
                A opinia o korzystności zegarów bilogicznych mężczyzn już dawno została przez
                genetykę zdementowana, faceci planując dzieci po 30stce, tym bardziej palący są
                narażeni na niepłodność i mutacje genetyczne plemników, i z tego to powodu a nie
                z powodu kobiety jest większe prawdopodobieństwo wady u dziecka. Każdy genetyk
                ci to powie. Stereotypy sa tylko stereotypami.
              • salila Re: Ale sie ubawilam! 05.12.06, 11:13
                Mierne masz pojęcie o miłości i tym co może łaczyć dwoje ludzi.
                Nie wiem czemu uparcie wypisujesz, że jak zwiazek jest bez ślubu, to chodzi
                tylko o seks. Naprawdę nie potrafisz czytać tego co inni piszą, o tym ile
                innych spraw poza seksem ich łączy, o uczuciach, bliskości, chęci spędzania jak
                najwięcej czasu razem, dzielenia codzienności. Chyba spore problemy masz ze
                sferą seksu skoro ten temat całkowicie przesłania ci możliwość zrozumienia, że
                związki bez ślubu mogą się różnić od małżeństwa tylko tym że brak w nich
                oficjalnej deklaracji przed urzędnikiem kościelnym czy państwowym. Przykre, że
                możliwości niektórych przerasta zrozumienie że innym takie publiczne deklaracje
                nie są do niczego potrzebne i mogą tworzyć bez ślubu związek o wiele bardziej
                wartościowy niż małżeństwo pozostające ze sobą z przyzwyczajenia, bez uczuć i
                dlatego że nie wypada się rozwodzić.
              • Gość: jaija Re: Ale sie ubawilam! IP: *.elblag.dialog.net.pl 05.12.06, 13:11
                > Niedawno spotkalam 30-letniego Niemca ktory ciagle studiuje. Zapytalam
                dlaczego
                > nie konczy. Twierdzi ze nie studiuje dla jakiegos papierku i dlatego ze go
                ktos
                > przymusza ale czyni to z wlasnej woli. Powiedzialam mu ze to infantylne, bo
                > spolecznosc oczekuje od niego owocow jak od kazdego doroslego czlowieka.

                A co Ciebie, Echo, obchodzi to, że ktoś cały czas się kształci? Skoro go stać,
                to nie Twój interes. Sama bym jeszcze postudiowała. On się kształci dla siebie,
                nie dla "społeczeństwa".
            • Gość: Pawel jaija znowu cos nie wyszlo??? IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 05.12.06, 20:25
              Znowu cie zabolal twoj slaby punkt?
          • Gość: Pawel Ty sie na tym napewno znasz Majka IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 05.12.06, 20:28
            Oswiec mnie wiec: czym jest seks????
        • salila Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? 05.12.06, 08:59
          > Dokladnie. Wygoda i dostepnosc w lozku, bez zadnych zobowiazan. Super sprawa
          > dla faceta.
          Dla kogoś z takimi poglądami jak twoje, ślub jest potrzebny tylko do
          zagwarantowania tego co napisane wyżej- wygody i dostepności w łóżku. Bez ślubu
          panna może sobie odejść, po ślubie liczysz że będzie dostępna na stałe.
          Niepewność wynikają z braku ślubu jest dla niektórych ludzi o zaniżonym
          poczuciu wartości bardzo nieznośna.
          • prayboy Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? 05.12.06, 10:35
            Kurcze, ale sie ta dyskusja rozwinela! Czy nikt nie rozumie ze to o czym piszecie to po prostu
            cudzolostwo, grzech smiertelny? I tylko w takich kategoriach nalezy to zagadnienie rozwazac. Jesli facet i
            babka sa niewierzacy to hak im w smak, niechg sobie jeszcze dokooptuaj koze i robia co im sie podoba
            (bylo juz wprawdzie takie miasto nazywalo sie Sodoma i zle sie tam sprawy potoczyly jak pamietacie)
            Jesli sa wierzacy albo w swojej hipokryzji lub faryzeizmie za takich sie uwazaja to nei wolno im mieszkac
            razem. To zwykle zycie w grzechu i tyle.

            • Gość: Majka Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.12.06, 10:47
              Nie :) Cudzołóstwo to wspólżycie z czyjąś żoną lub mężem a nie dwojga wolnych
              ludzi lub też dwojga ludzi bęących w związku. Bo nie ma obowiązku wierzyć w
              grzech śmiertelny i postrzegać seks jako zło, to religia chrześcijańska tak
              twierdzi ale nie znaczy że każdy musi seks postrzegać tak samo. Dla innych może
              być zbliżeniem dwojga ludzi, dawaniem siebie sobie nawzajem, przyjemnościa i po
              prostu częścia życia. Zupełnie naturalną i normalną. Wasze fobie seksualne
              nikogo nie obchodzą i przyjmijcie to do wiadomości.
              • prayboy Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? 05.12.06, 11:12
                Ty, wez albo poczytaj sobie Katechizm Kosciola Katolickeigo albo tu nie mieszaj i nie stwierdzaj jak Bog
                : "NIE! Cudzolostow to ... td.:
                Wymyslilas sobie swoja religie to ja zachowaj dla siebie.
                Wyraznie pisalem: "ludzie niewierzacy moga sobei zyc nawet z koza, co nie znaczy ze nie beda z tego
                rozliczeni po smeirci oczywiscie" . Wyraznie pisalem ze mieszkanie przed slubem jest grzechem tylko
                dla ludzi wierzacych. Jak kazdy zreszta grzech. Co nie znaczy oczywiuscie ze nie jest on obiektywnie
                zly.

                "prostu częścia życia. Zupełnie naturalną i normalną. Wasze fobie seksualne"

                Zupelnie naturalnie i normalnie to sie parza psy na ulicy. Zupelnie normalnie...

                • Gość: Majka Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.12.06, 11:24
                  Nie mam potrzeby czytac katechizmu, uważaj bo ci polecę podręczniki do
                  psychologii, socjologii np Baumana, i może troche do biologii :)
                  Jakbys zapomnial to człowiek jest dzieckiem natury i seks też jest pomysłem
                  natury i wolną wole i mózg tez dała nam natura i możemy sami decydować o naszym
                  życiu seksualnym. Parzysz to sie może ty pod kołdra ze swoją slubną w koszuli z
                  dziurka płodząc co rok dzieci - ale uważaj bo po 12 ciąży już jedna kobieta
                  umarła. To może sie lepiej wykastruj :)
                  • prayboy Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? 05.12.06, 12:18
                    Co to znaczy umarla po 12 ciazy? Z jakiego powodu? Z wyczerpania? Powiedziala:
                    "no, nie mam juz sily, umieram."
                    chyba byl jakis podow, medyczna przyczyna zgonu? Znasz ja? To si enie wypowiadaj.

                    A ja znam faceta co po 15 spacerze z psem przewrocil sie i wyrznal glowa w kraweznik i tez umarl.
                • Gość: upierdliwa Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? IP: *.bochnia.pl 07.12.06, 18:06
                  prayboy napisał:

                  > Zupelnie naturalnie i normalnie to sie parza psy na ulicy. Zupelnie normalnie..
                  > .
                  >

                  precz z normalnoscia i naturalnoscia!! tylko nienormalne i nienaturalne jest
                  sluszne!! prawdziwy katolik to katolik nienormalny i nienaturalny. ma fobie
                  seksualne, a powstrzymywanie sie od seksu uwaza za najwieksza zasluge i dobro.

                  prawdziwy katolik jednak nazywa nienormalnymi tych, ktorzy naprawde sa normalni,
                  np. homoseksualistow, czy ludzi zyjacych w konkubinatach, bo w katolickiej wizji
                  "moralnosci" w kwestii seksu wszystko stoi do gory nogami :) moze nie?
            • salila Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? 05.12.06, 10:47
              Twoim zdaniem grzech, a więc nie grzesz. Instytucja kościoła jest mi bardzo
              daleka i nie uznaję za grzech wspólnego życia z ukochaną osobą, tylko dlatego
              że jakiś pan ksiądz tego związku nie potwierdził. Jego potwierdzenie nie jest
              mi do niczego potrzebne.
              Proponowałabym więcej tolerancji dla osób o odmiennych poglądach. Przecież to
              też ludzie i wzorowy katolik powinien okazywać im miłość bliźniego ;-)

              Zakłamani pseudokatolicy, to już inna kwestia. Skoro przyjmują zasady głoszone
              przez kościół jako obowiązujące, a później robią wiele rzeczy z tymi zasadami
              sprzecznych, to nie wiem po co trzymają się kościoła.
              • Gość: Majka Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.12.06, 11:10
                Zakłamani pseudokatolicy, to już inna kwestia. Skoro przyjmują zasady głoszone
                > przez kościół jako obowiązujące, a później robią wiele rzeczy z tymi zasadami
                > sprzecznych, to nie wiem po co trzymają się kościoła. "

                Dokładnie. Ja się z wieloma normami kościelnymi nie zgadzam bo uważam że są
                wbrew naturze, biologii i rozsądkowi nie mówiąc o logice, dlatego nie udaje że
                jestem wierząca w jakiegoś konkretnego Boga i praktykujaca. O ile prawdziwych
                wierzących (niewielu ich) szanuje - jeśłi oni szanuja mnie i moje poglady i nikt
                nikomu w drogę nie włazi - o tyle pseudokatolicy sa wg mnie żałosnie śmieszni.
                • prayboy Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? 05.12.06, 11:16
                  No to sie zgadzamy w tej materii.
              • prayboy Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? 05.12.06, 11:15
                Koscil to nie instytucja, ignorancie, tylko Chrystus i wszyscy w niego wierzacy.
                Mozesz sobei nie uznawac, tylko nie uznawaj siebie wtedy za chrzescijanina bo jestes zwyklym
                poganinem, masz swoja religie i swojego Boga.
                JESTEM TOLERANCYJNY i pisze wyraznie:
                Niewierzacy niehc sobie robia co chca!!!!!
                Smieszy mnie tylko jak tacy ludzie uwazaja sie za wierzacych, nic poza tym!!!
                • Gość: Majka Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.12.06, 11:19
                  Fajnie, ale z zadeklarowanych wierzących są tu tylko 3 osoby: echo, Paweł i ty
                  :) To sobie pogadajcie może wspólnie - najlepiej w innym wątku - a nam nic tu
                  nie narzucajcie.
                  • prayboy Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? 05.12.06, 11:22
                    OOOOO! Pani Tolerancja Przemowila!
                    Czyli my nie mamy prawa glosu, tak???
                    Bo co?!
                    • prayboy Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? 05.12.06, 11:23
                      Chcesz prowadzic monolog to stan przed lustrem.
                      • prayboy Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? 05.12.06, 11:26
                        I jak jestes niewierzaca to nie siej zametau i nie pisz co jest cudzolostwem a co nie :
                        bo "kto pozadliwie patrzy na kobiete juz w swoim sercu dopuszcza sie z nia cudzolostwa"
                        grzech rodzi sie w sercu czlowieka
                        (serce to znaczy sumienie, dusza, nie kawalek miesa, bo pewni eo tym nie wiesz, bo przeciez jako
                        niewierzaca nie masz duszy ani sumienia, prawda? Bo jesli uwazasz ze masz no to troche
                        niekonsekwentna jestes, zdecyduj sie - albo wierzysz albo nie.

                        • Gość: Majka Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.12.06, 11:32
                          Oooo boy sie zdenerwował ;) Może walerianka? Możecie sobie wyrażac swoje zdanie
                          ale wy go nie wyrażacie tylko straszycie nas sądem bożym i wklepujecie
                          katechetyczne formułki :) Straszcie siebie samych.
                          Ja jestem agnostykiem, nie wiem kim czy czym jest Bóg bo nie jestem w stanie go
                          zobaczyć ani poznać, żyję w ludzkim świecie i według ludzkich zasad. A co bedzie
                          po śmierci to sie przekonam w swoim czasie. Teraz nie będe gdybac :) Nie wierze
                          w proroków, a stamtąd nikt jeszcze nie wrócił aby opowiedziec jak jest. Trudno
                          więc stwierdzić czym jest dusza, czy jest itd. W przeciwieństwie do ciebie nie
                          uważam że zjadłąm wszystkie rozumy i że jakakolwiek religia ma monopol na
                          prawdę. Nie sadze też aby z racji tego że istnieje tak wiele religii każda miała
                          dla swoich wyznawców oddzielne niebo i oddzielne piekło :)
                          Ale to nie jest dyskusja o religii więc na tym koniec.
                          • prayboy Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? 05.12.06, 11:41
                            OOO, boy sie nie zdenerowal.
                            Nie strasza nikogo sadem, bo nie mam do tego uprawnien, informuje w takim razie ze Sad bedzie
                            dotyczyl wszystkich , wierzacych i nie, wiec sie nie ludzice ze "niewierzenie" wam cos pomoze.

                            >Nie wierze
                            > w proroków, a stamtąd nikt jeszcze nie wrócił aby opowiedziec jak jest

                            Wrocil, nazywal sie Jezus.
                            Religia katolicka nie ma monopolu na prawde w zyciu doczesnym , zgadzam sie, ale poza nia nie ma
                            zbawienia, i tyle...

                            Nie ma czegos takiego jak agnostyk. Jestes po prostu poganka :)))
                            • Gość: Majka Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.12.06, 11:54
                              Nie strasza nikogo sadem, bo nie mam do tego uprawnien, informuje w takim razie
                              > ze Sad bedzie
                              > dotyczyl wszystkich , wierzacych i nie, wiec sie nie ludzice ze "niewierzenie"
                              > wam cos pomoze."

                              No własnie znów straszysz :) Chyba ci w krew weszło. Powtarzam strasz siebie, ja
                              nie przyjmuje do wiadomości twoich sądów i mnie to nie dotyczy bo w sąd nie
                              wierzę. A raczej nie mam zadnych podstaw aby w niego wierzyc. Jezus jest
                              postacią historyczna a jak to było naprawdę nie wiemy bo opieramy się na
                              przekazach ustnych, które zostały spisane o wiele później i nie wiadomo ile
                              przez ten czas zostało przekłamane, źle zrozumiane i w ogóle jak by Jezusa
                              odebrali współczesni ludzie ze swoją dzisiejsza wiedzą. Może by się okazało że
                              był tylko wybitnym człowiekiem i nikim więcej. Więc nie mam podstaw aby uznawac
                              go za kogoś innego.
                              • salila Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? 05.12.06, 12:06
                                > No własnie znów straszysz :) Chyba ci w krew weszło. Powtarzam strasz siebie,
                                j
                                > a
                                > nie przyjmuje do wiadomości twoich sądów i mnie to nie dotyczy bo w sąd nie
                                > wierzę.
                                To jest właśnie ich chora logika. Twierdzą , że nie straszą, że tolerują, a
                                właśnie straszą i nie tolerują. Bardzo by chcieli żeby wszystkich którzy nie
                                mają nic wspólnego z kościołem, jednak dotyczyły prawa nim rządzące. Ale to sa
                                tylko ich pobożne życzenia. Ciągłe próby wmawiania innym co właściwe, jak
                                powinni żyć stają się coraz bardziej żałosne.
                              • prayboy Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? 05.12.06, 12:15
                                Nie strasze tylko informuje o fakcie a to roznica!
                                Przeciez mozesz zostac osadzona pozytywnie, nie czujesz blusa???
                                A ze w sad nie wierzysz to nie znaczy ze pod niego nie bedziesz podlegac. Wszyscy beda.

                                > Jezus jest > postacią historyczna a jak to było naprawdę nie wiemy bo opieramy się na
                                > przekazach ustnych, które zostały spisane o wiele później i nie wiadomo ile
                                > przez ten czas zostało przekłamane,

                                Ale bredzisz, to co, w starozytny Egipt, Grecje i Big Bena tez nei wierzysz bo to bylo dawno i
                                przeklamane? Mieszko pierwszy tez byl postacia historyczn i co z tego?

                                > Może by się okazało że
                                > był tylko wybitnym człowiekiem i nikim więcej. Więc nie mam podstaw aby uznawac
                                > go za kogoś innego.

                                Ciekawe, co bys powiedziala, jakby rzeczywiscie dzisiaj zyl i zmartwychwstal....
                                • Gość: Majka Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.12.06, 12:21
                                  Ale bredzisz, to co, w starozytny Egipt, Grecje i Big Bena tez nei wierzysz bo
                                  to bylo dawno i
                                  przeklamane? Mieszko pierwszy tez byl postacia historyczn i co z tego?"

                                  A czy ja gdzies napisałam że nie wierze?? Wierze ale nie widze w nim postaci
                                  nadprzyrodzonej czy tez jakiegokolwiek Boga bo mnie tam nie było i nie wiem jak
                                  było naprawdę. Nie ma na to dowodów poza zwojami liczącymi 2 tysiące lat,
                                  spisanymi przez ludzi na ówczesnym poziomie odbierania rzeczywistości, którzy
                                  wszystko czego nie rozumieli brali za interwencję boską. Dlatego ani nie
                                  potwierdzam ani nie zaprzeczam ;) Ja się skupiam na tym co znam i co jest ludzkie.
                            • Gość: upierdliwa Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? IP: *.bochnia.pl 07.12.06, 18:12
                              prayboy napisał:

                              > Nie ma czegos takiego jak agnostyk. Jestes po prostu poganka :)))


                              nie ma takiego miasta Londyn. jest Lądek. Lądek Zdrój.
                              :)))
                          • salila Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? 05.12.06, 11:46
                            > W przeciwieństwie do ciebie nie
                            > uważam że zjadłąm wszystkie rozumy i że jakakolwiek religia ma monopol na
                            > prawdę.
                            To jest właśnie nieustannie powtarzany błąd fanów kościoła- wmawianie innym co
                            powinni robić, co jest dla nich właściwe, brak tolerancji a nawet brak
                            możliwości pojęcia że można szczęsliwie żyć nie kierując się nakazami kościoła.
                            Wierzą, odpowiadają im zasady kościoła, ich sprawa, ale po co wciskać innym te
                            mądrości jako jedyne właściwe i obowiązujące.
                            • prayboy Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? 05.12.06, 11:51
                              Alez oczywiuscie ze mozna zyc szczesliwie, powtarzam do znudzenia po raz setny chyba ze niech sobei
                              niewierzacy robia co chca!!! Tyle ze beda z tego rozliczeni, podobnie jak i ja!

                              Wydaje mi sie ze problem polega na tym, ze wszyscy co tu piszecie, jestescie ochrzczeni, bywaliscie
                              kiedys w kosciele. i tak naprawde chcecie zyc w zludzeniu ze jestescie niewierzacy.
                              Jesli naprawde jestescie nieochrzczeni, to robcie co chcecie, nie mnie to osadzac.
                              • salila Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? 05.12.06, 12:00
                                > Alez oczywiuscie ze mozna zyc szczesliwie, powtarzam do znudzenia po raz
                                setny
                                > chyba ze niech sobei
                                > niewierzacy robia co chca!!! Tyle ze beda z tego rozliczeni, podobnie jak i
                                ja!
                                To właśnie pokazuje bezsens rozumowania fanów kościoła. Owszem, niby tolerują
                                poglady innych, ale dodają formułkę że oni i tak będą osądzeni według zasad
                                kościoła z którym nie maja nic do czynienia. To tylko tobie się tak wydaje że
                                bedą osądzeni, bo w to wierzysz, a oni nie wierzą i ich twoje zasady nie
                                dotyczą.
                                > Wydaje mi sie ze problem polega na tym, ze wszyscy co tu piszecie, jestescie
                                oc
                                > hrzczeni, bywaliscie
                                > kiedys w kosciele. i tak naprawde chcecie zyc w zludzeniu ze jestescie
                                niewierz
                                > acy
                                Ależ oczywiście, niewierzący nie mają swojego zdania, to są tylko złudzenia, a
                                wierzącemu jak zawsze wydaje się że pozjadał wszystkie rozumy.
                                Przerażająca "mądrość" i klapki na oczach.
                              • Gość: upierdliwa Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? IP: *.bochnia.pl 07.12.06, 18:17
                                prayboy napisał:

                                > Alez oczywiuscie ze mozna zyc szczesliwie, powtarzam do znudzenia po raz setny
                                > chyba ze niech sobei
                                > niewierzacy robia co chca!!! Tyle ze beda z tego rozliczeni, podobnie jak i ja!

                                alez oczywiscie, ze mozna zyc szczesliwie, bedac czlowiekiem wierzacym i zyjac
                                zgodnie z przykazaniami kosciola. powtarzam po raz setny, niech sobie wierzacy
                                robia, co chca!!! Tyle, ze i tak boga nie ma, ich ciala po smierci wroca w obieg
                                pierwiastkow w przyrodzie, a ich swiadomosc umrze - tak, jak i moja!


                                ;))
          • default Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? 05.12.06, 11:05
            Chcemy wiedzieć, czy zaakceptujemy to brudalne przewrócenie naszej codzienności
            do góry nogami nie dlatego, że już podjęliśmy dożywotnie zobowiązanie (ślub),
            ale dlatego, że CHCEMY, wciąż, każdego dnia na nowo podejmujemy tą samą decyzję.


            xtrin, pięknie to napisałaś. To jest najważniejsze, to przekonanie, że jesteśmy
            właśnie z tą jedyną, wybraną osobą. Że codziennie się w tym utwierdzamy.
            Małżeństwa, mimo tego, że rozwód wiąże się z koniecznością podjęcia szeregu
            uciążliwych formalności i kosztów, bardzo często się rozpadają. Jeśli dwoje
            ludzi naprawdę chce być ze sobą, to kwestia "papierka" jest
            czysto "organizacyjna". Jestem w nieformalnym związku już 18 lat i jestem
            szczęśliwa. Brak papierka nie powoduje, że nie poczuwamy się do
            odpowiedzialności za partnera, że myślimy - "bo w każdej chwili mogę odejść".
            Absolutnie nie. Mieliśmy różne kryzysy, w tym jeden bardzo poważny, ale jednak
            żadne z nas nie zdecydowało się spakować i pójść sobie, mimo braku prawnego
            uwiązania, mimo pozornej łatwości zerwania tego związku, walczyliśmy o jego
            uratowanie , bo jednak czuliśmy, że - jak to powiedział mój "niemąż" -
            urodziliśmy się dla siebie i tak naprawdę co by się nie działo, to będziemy
            przy sobie trwać. W sumie moglibyśmy wziąć ślub, ale właściwie do czego teraz
            byłoby to nam potrzebne? Może jedynie w kwestiach majątkowych, ale to mamy
            uregulowane notarialnie. A o ile majątek można prawnie zapisać, o tyle do
            miłości i wierności żadne prawo, ani cywilne, ani kościelne nikogo nie zmusi.
            • prayboy Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? 05.12.06, 11:20
              > xtrin, pięknie to napisałaś. To jest najważniejsze, to przekonanie, że jesteśmy
              > > właśnie z tą jedyną, wybraną osobą. Że codziennie się w tym utwierdzamy.

              A skad to przekonanie? Czy jestesmy nieomylni?

              A o ile majątek można prawnie zapisać, o tyle do
              > miłości i wierności żadne prawo, ani cywilne, ani kościelne nikogo nie zmusi.

              Nie o to chodzi. Zadne prawo koscielne nie zmusi, ale:
              "Jesli Pan nie zbuduje domu, na prozno trudza sie ci ktorzy go wznosza"
              I dotyczy to wszystkich, katolikow po slubie koscielnym ktorych wiara jest martwa i niewierzacych.
              I nie zdziwcie sie jak kiedys ten dom na piasku sie rozwali...
              • salila Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? 05.12.06, 11:40
                > "Jesli Pan nie zbuduje domu, na prozno trudza sie ci ktorzy go wznosza"
                > I dotyczy to wszystkich, katolikow po slubie koscielnym ktorych wiara jest
                mart
                > wa i niewierzacych.
                > I nie zdziwcie sie jak kiedys ten dom na piasku sie rozwali...
                Znam wielu wierzących którym rozwaliły się ich domy budowane podobno ze
                wsparciem waszego Pana. Jakoś ani ślub kościelny ani wiara im nie pomogły. Ich
                zdziwienie było tym większe, bo byli święcie przekonani że przecież jak był
                ślub, to po nim gwarancja dożywotniego szczęśliwego związku.
                Powodzenie związku zależy od tego jakie zasady mają tworzący go ludzie i jak
                bardzo chcą być ze sobą i na jakich wartościach operają swój związek, a do tego
                nie potrzeba ani ślubów ani publicznych przysiąg czy formalnych zobowiązań.
                • prayboy Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? 05.12.06, 11:47
                  Slub koscielny nie jest zadna gwarancja. Chodzi o to aby byc naprawde wierzacym, jesli sie nie jest to tez
                  nic nie pomoze.
                  A skad wiesz ze twoi znajomi po slubie byli wierzacy i zyli zgodnie z przykazaniami?
                  Czy wiesz np. czy stosowali antykoncepcje? Przeciez ci o tym nie powiedza. A wystarczy ze stosowali, i to
                  juz wystarczy, ze zyli przez wiele lat w grzechu smiertelnym.
                  Tak, wystarczylo tylko tyle, wiara katolicka, ta prawdziwa, jest najbardziej wymagajaca... i dlatego tylu
                  ludzi od niej sie odwraca. I dlatego ja tak ja kocham. Bo nie jest sztuka szukac w zyciu wygodnych
                  sciezek...
                  • default Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? 05.12.06, 12:00
                    "Przypomnialem sobie ze kiedys jak bylem jeszcze satanista, spalilem czaszke
                    krowy na pastwisku." cytat z prayboya z innego wątku.

                    To szatan tak cię natchnął modlący się chłopcze, że zapałałeś miłością do
                    Chrystusa??? Jesteś żałosnym trollem.
                    • Gość: Majka Niezłe 8-] IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.12.06, 12:02
                      Skąd on sie wziął? Z Tworek uciekł? To z kim my w ogóle gadamy :) Ide stąd ;)
                      • salila Ale czub 05.12.06, 12:08
                        > Skąd on sie wziął? Z Tworek uciekł? To z kim my w ogóle gadamy :) Ide stąd ;)
                        On mi od razu wyglądał na jakiegoś psychola, ale takiego kwiatka się nie
                        spodziewałam. Dobre ;-)
                        • prayboy Re: Ale czub 05.12.06, 12:22
                          Spadac wiedzmy!!!!!!!!
                          HAHAHHAHAHAHAA!!!!!
                    • prayboy Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? 05.12.06, 12:22
                      NIe. Sztan tak mnie przerazil i zniszyl moje zycie ze nawrocilem sie, bo Bog mi w swojej lasce to zycie
                      uratowal i dal ponownie. I kazdego moze to spotkac. Wystarczy mala plamka na skorze, rak, wypadek
                      samochodowy. smierc bliskiejk osoby. Ja mialem akurat inne doswiadczenie...
                      • prayboy Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? 05.12.06, 12:24
                        Uciekajcie, bo was rogami przetrace!
                        UUUUHUHUUUUUU!!!!!!
                        Juz was nie ma!!!
                        • salila Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? 05.12.06, 12:27
                          No i wyszło na to, że objawił się kolejny pseudokatolik który sam nie wie w co
                          wierzy i tylko paple bez sensu i logiki. Idź pomódl się, może ci to pomoże,
                          tylko niech ci się bogowie nie pokręcą.
                          • prayboy Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? 05.12.06, 12:30
                            Spoko. Po prostu zartowalem. (z tym straszeniem)
                            BYlem kiedys satanista, popieprzonym satanista. I co nie mialem prawa? Nie jestescie tolerancyjni dla
                            bylych satanistow? Czy np. alkoholik nie ma prawa sie nawrocic i byc dobry?
                            WIecie co to znaczy nawrocenie?
                            Bog mnie dotknal i gdyby nei On nie byloby mnie tutaj.
                            • salila Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? 05.12.06, 13:23
                              > BYlem kiedys satanista, popieprzonym satanista.
                              Paląc krowie czaszki tylko pokazałeś że byłeś zwykłym głupkiem który o
                              satanizmie nie miał pojęcia. Może wiarę katolicką uda ci się zgłebić bardziej
                              wnikliwie.
                      • nancyboy Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? 05.12.06, 12:28
                        Nie rozumiem. Wystarczy rak, aby co? Aby umrzeć?
                        • prayboy Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? 05.12.06, 12:32
                          Wystarczy rak albo wypadek, aby zobaczyc ze jestesmy besradni wobec smierci, ze jestesmy prochem,
                          niczym, po prostu niczym.... I wtedy mamy szanse na nawrocenie, jesli nie nawrocilismy si ewczesniej.
                          • nancyboy Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? 05.12.06, 12:53
                            "besradni" - podoba mi się, ma swój wydźwięk :-)
                            Nawrócony proch jest ciągle tylko prochem.
                            • prayboy Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? 05.12.06, 12:57
                              nie calkiem panie Wielki Ortografie, nawrocony proch jest jeszcze mneijszym i gorszym prochem...
                              • nancyboy Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? 05.12.06, 13:08
                                > nawrocony proch jest jeszcze mneijszym i gorszym prochem.
                                Na pewno to chciałeś napisać?
                                • prayboy Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? 05.12.06, 13:12
                                  Alez oczywiscie. Dokladnie to!
                                  • nancyboy Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? 05.12.06, 13:14
                                    Czyli po nawróceniu jest się czymś gorszym.
                                    • prayboy Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? 05.12.06, 13:21
                                      Oczywiscie. Bo widzi sie wtedy wyraznie swoje grzechy i wady, ktorych przedtem sie nie widzialo.
                                      Wiec jest sie gorszym, oczywiscie w swoich oczach. I trzeba liczyc na milosierdzie Boga. ze pomimo to
                                      Bog nam wybaczy,
                                      • nancyboy Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? 05.12.06, 13:26
                                        Jak już kiedyś mówiłem: "łaski bez".
                                  • prayboy Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? 05.12.06, 13:15
                                    oj faktycznie, pomylilem sie Wielki Ortografie!
                                    > nawrocony proch jest jeszcze mneijszym i gorszym prochem.

                                    "mniejszym" a nie "mneijszym"
                                    wybaczysz? zdalem? no powiedz ze zdalem!
                                    • nancyboy Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? 05.12.06, 13:25
                                      Napisałem o "besradni" nie po to, żeby wytknąć Ci błąd, lecz dlatego, że
                                      naprawdę spodobało mi się to słowo (połączenie "bezradni" z "zesrani"). Na
                                      początku myślałem wręcz, że napisałeś tak celowo.
                                      A Ty to odebrałeś jako personalną krytykę, ciekawe czemu...
              • xtrin Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? 05.12.06, 14:15
                > "Jesli Pan nie zbuduje domu, na prozno trudza sie ci ktorzy go wznosza"
                > I dotyczy to wszystkich, katolikow po slubie koscielnym ktorych wiara jest mart
                > wa i niewierzacych.

                Wybacz, ale dotyczy to wyłącznie wierzących i w jakimś tam stopniu
                pseudowierzących. Od niewierzących - wara!
                • prayboy Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? 05.12.06, 14:20
                  Jest tak jak piszesz, zgadzam sie.
                  • Gość: Echo Ale sie ubawilam! IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 05.12.06, 14:46
                    > A co Ciebie, Echo, obchodzi to, że ktoś cały czas się kształci? Skoro go stać,
                    > to nie Twój interes. Sama bym jeszcze postudiowała. On się kształci dla siebie,
                    >
                    > nie dla "społeczeństwa".

                    Wlasnie wcale nie, to jeszcze jedna mentalnosc pasozyta ktory naduzywa socjalu w
                    Niemczech. Niemcy wyszli z zalozenia ze mlodzi ludzie powinni studiowac na koszt
                    podatnika i zaraz pojawily sie pasozyty naduzywajace system.

                    Dawne spolecznosci wypracowaly przez millenia model rodziny, ktory byl istotny
                    dla ich przezycia. Najbardziej witalne spolecznosci potrafily eliminowac
                    pasozytnictwo. No i w "nowoczesnych" czasach znow pojawiaja sie pasozyty
                    atakujace rodzine zeby sobie wspolmieszkac, ot tak, "nie dla seksu" ino dla
                    milosci albo "sprawdzania". Co gorsza, te same pasozyty sa za "malzenstwami"
                    homoseksualnymi i rozmaitymi schorzeniami ktore podminowuja cywilizacje w sposob
                    bardzo widoczny.

                    Kazdy czlowiek, nawet pasozyt, dorabia sobie do tego filozofie. Tak sie zdarza
                    ze filozofia pasozytow jest tu i teraz a caly swiat to jeden wielki chaos.
                    • Gość: Echo Re: Ale sie ubawilam! IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 05.12.06, 14:51

                      > Znałam małżeństwo, które spedziło ze sobą 8 lat! bez
                      > legalizacji a po zawarciu małżeństwa w 3 lata się rozwiedli.

                      >Dla niektórych to dowód na to, że "kohabitacja" rozbija związki :).

                      Nie, nie! To dowod ze sie dokladnie "sprawdzili" mieszkajac przed malzenstwem.
                      Daruj sobie, to juz przerabialismy. Istnieje twarda statystyka, ktora miekkie
                      umysly odrzucaja w imie widzimisie.
                      • xtrin Re: Ale sie ubawilam! 05.12.06, 15:07
                        Ano tak, statystyka jest niestety twarda i marnie przystaje do giętkiej
                        rzeczywistości.
                        Wszystkie "dowody" jakie wskazałaś ograniczają się do wskazywania korelacji
                        między zgonem a pomidorem.
                        • Gość: Echo Re: Ale sie ubawilam! IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 05.12.06, 15:15

                          > Ano tak, statystyka jest niestety twarda i marnie przystaje do giętkiej
                          > rzeczywistości.
                          > Wszystkie "dowody" jakie wskazałaś ograniczają się do wskazywania korelacji
                          > między zgonem a pomidorem.

                          Nie masz zieloneho pojecia na czym polega statystyka: wlasnie na podawaniu
                          korelacji. Oczywiscie korelacje mozna interpretowac w rozny sposob. Nie ulega
                          watpliwosci ze kohabitacja koreluje z mniejsza stabilnoscia malzenstw niz brak
                          kohabitacji. Dalam ci mozliwosci:

                          1. cale to "sprawdzanie" to pic na wode
                          2. w kohabitacje wchodza ludzie z gory skazani na porazke, bo od poczatku wiedza
                          ze ten zwiazek nie ma szans
                          3. w nieformalne zwiazki wchodzi glownie tzw. "margines spoleczny". Stad wiecej
                          rozwodow, biedy, nerwic, przemocy etc.

                          Podaj mi twoja interpretacje, bo rece opadaja!
                          • xtrin Re: Ale sie ubawilam! 05.12.06, 15:20
                            Wszystkie elementy grają rolę w tych statystykach. Te i wiele innych.
                            Problem w tym, jakie wnioski z tych możliwości wyciągasz.
                            • Gość: Echo Re: Ale sie ubawilam! IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 05.12.06, 15:32
                              > Wszystkie elementy grają rolę w tych statystykach. Te i wiele innych.
                              > Problem w tym, jakie wnioski z tych możliwości wyciągasz.

                              Zgadza sie. Dlatego sa statystyki nt. kohabitacji biednych kobiet i raczej nie
                              biednych. Z chorobami umyslowymi i bez. Z dziecmi i bez. Zawsze "nie sprawdzone"
                              malzenstwa z dziecmi maja sie lepiej (statystycznie oczywiscie). Dlatego
                              socjologowie uwazaja ze czescia polityki zwalczania biedy i patologii
                              spolecznych powinno byc zachecanie kobiet do malzenstwa.
                              • Gość: Majka Ja tyż :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.12.06, 15:58
                                Dlatego
                                socjologowie uwazaja ze czescia polityki zwalczania biedy i patologii
                                spolecznych powinno byc zachecanie kobiet do malzenstwa."

                                To ty tak uważasz a nie socjolodzy :) Pokaż mi wypowiedz na ten temat jakiegoś
                                socjologa. Ty tak uważasz w swojej małomiasteczkowej ograniczoności, bo dla
                                ciebie równanie jest proste - małżeństwo to swietość, człowiek nie ma prawa
                                mieszkac z kims bez ślubu, nie wazne jakie sa fakty i czy ci ludzie pasują do
                                siebie czy nie, czy sie kochają czy nie, wazna jest ta ceremonia i ten papierek
                                - czyli pozoranctwo. Cały czas statystyka która podajesz NIE DOTYCZY POLSKI i
                                można ją o kant tyłka potłuc. A już w szczególności nie porównuj nas do Ameryki
                                bo to zupełnie inna kultura, zupełnie inne społeczeństwo i warunki życia.
                                Tak z ciekawostek - w Polsce do życia w związkach nieformalnych przyznaje sie
                                zaledwie 2% społeczeństwa, zapewne prawdziwy odsetek jest wiekszy ale niewiele.
                                Nadal jest to społeczeństwo przywiązane do tradycji. Niestety nijak to nie
                                poprawia niżu demograficznego ani tego że 50% małżeństw się rozpada. Bo nie w
                                zamieszkiwaniu bez ślubu jest przyczyna!! Ciemnoto :)
                                • Gość: Echo Re: Ja tyż :) IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 05.12.06, 17:05
                                  >To ty tak uważasz a nie socjolodzy :) Pokaż mi wypowiedz na ten temat jakiegoś
                                  >socjologa.

                                  Bosze!!! Podalam linki powyzej. Jestem jedyna osoba ktora usiluje przytoczyc
                                  jakies dane w odpowiedzi na bzdety!
                                  • Gość: Majka Re: Ja tyż :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.12.06, 20:07
                                    Podawałas linki do badań i statystyk a nie do wypowiedzi socjologów. Wybacz ale
                                    innni uważaja że ty piszesz bzdety.
                              • xtrin Re: Ale sie ubawilam! 05.12.06, 16:08
                                > Dlatego socjologowie uwazaja ze czescia polityki zwalczania biedy
                                > i patologii spolecznych powinno byc zachecanie kobiet do malzenstwa.

                                Nie potrafisz spróbować choć na seknudnę oderwać się od tej biedy i patologii?
                          • salila Re: Ale sie ubawilam! 05.12.06, 17:13
                            > 1. cale to "sprawdzanie" to pic na wode
                            > 2. w kohabitacje wchodza ludzie z gory skazani na porazke, bo od poczatku
                            wiedz
                            > a
                            > ze ten zwiazek nie ma szans
                            > 3. w nieformalne zwiazki wchodzi glownie tzw. "margines spoleczny". Stad
                            wiecej
                            > rozwodow, biedy, nerwic, przemocy etc
                            Dawno nie czytałam czegoś bardziej bzdurnego i nieprawdziwego. Musisz mieć
                            wielkie poczucie niższej wartości, skoro sączysz tyle jadu w kierunku do ludzi
                            o życiu których nie masz pojęcia. Takie teksty pasują mi do podstarzałej,
                            niespełnionej, sfrustrowanej baby która zazdrości innym że mają większą szansę
                            na szczęście wybierając drogę odmienną od twojej.
                            • Gość: Majka Re: Ale sie ubawilam! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.12.06, 20:10
                              Dokładnie. Wiecie co, idźmy sobie stąd bo echo to jest osoba, która nawet jak
                              jej się pod nos podstawi białe to ona i tak będzie twierdzić że to jest czarne
                              :) Po co z kims takim gadac. Ona ma swój świat - coś na kształt schizofrenii -
                              to niech sobie w nim siedzi.
                    • Gość: jaija Echo to Dulska IP: *.elblag.dialog.net.pl 05.12.06, 15:01
                      Echo, nie chce mi się z Tobą gadać. Wydajesz mi się ostoją wszystkiego, co
                      najgorsze, najbardziej obłudne, najbardziej wsteczne w ludzkości. Dulska - to
                      Ty, Echo. Pomyślałam nawet, czy nie jesteś jednym z prowokatorów, tak
                      podejrzane są Twoje posty.
                      • Gość: Echo Re: Echo to Dulska IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 05.12.06, 15:28
                        > Echo, nie chce mi się z Tobą gadać. Wydajesz mi się ostoją wszystkiego, co
                        > najgorsze, najbardziej obłudne, najbardziej wsteczne w ludzkości. Dulska - to
                        > Ty, Echo. Pomyślałam nawet, czy nie jesteś jednym z prowokatorów, tak
                        > podejrzane są Twoje posty.

                        Jesli twoje postepowanie nie da sie obronic, najlepiej przejsc na osobiste
                        ataki. Prawda?
                        • Gość: jaija Re: Echo to Dulska IP: *.elblag.dialog.net.pl 05.12.06, 15:51
                          > Jesli twoje postepowanie nie da sie obronic, najlepiej przejsc na osobiste
                          > ataki. Prawda?

                          Nieprawda. Nie muszę swojego postępowania przed nikim się bronić, a już na
                          pewno nie przed Twoimi poglądami. Twoja sprawa, jakie one są, ale ich
                          wygłaszanie ex cathedra własne opinie z dogmatyczną (i tak samo niewiele wartą)
                          nieomylnością przysłowiowego papieża, są rzeczą niedopuszczalną. Jak dla mnie,
                          możesz zamieszkać z mężem po ślubie kościelnym, modłach, postach i umartwianiu
                          się za przyszły seks, wyłącznie w celu prokreacyjnym, masz prawo do tego typu
                          rzeczy i własnego zdania, ale nie wciskaj innym, że to jedynie słuszna racja.
                          Nie udowodnisz nikomu, że ludzie, którzy mieszkają bez ślubu są gorsi od
                          innych, że są li tylko rozpustnikami, czyhającymi, aż wreszcie będa mogli się
                          przewracać po swych grzesznych barłogach. Nie udowadniaj nikomu, że 30-letni
                          student, który chce pogłębiać swoją wiedzę, to pasożyt i nierób - skąd wiesz,
                          czy nie jest to kolejny Einstein? Co Ty możesz wiedzieć o ludziach? Innych
                          ludziach? Jak możesz komukolwiek wciskać swoje przekonania za jedynie słuszne i
                          obowiązujące? Nie wyobrażam sobie, co by było, gdybyś stała na czele rządu.
                          • Gość: Majka Re: Echo to Dulska IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.12.06, 16:03
                            Co Ty możesz wiedzieć o ludziach? Innych
                            > ludziach? Jak możesz komukolwiek wciskać swoje przekonania za jedynie słuszne i
                            >
                            > obowiązujące? Nie wyobrażam sobie, co by było, gdybyś stała na czele rządu."

                            Niestety póki LPRu nie zwalimy ze stołka kto wie!
                          • Gość: Echo Re: Echo to Dulska IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 05.12.06, 17:09
                            >skąd wiesz,
                            >czy nie jest to kolejny Einstein?

                            To wiem napewno. Fizycy dojrzewaja i produkuja przed 30-tka. On jeszcze nie
                            skonczyl zadnych studiow. Do publikacji mu jeszcze daleko.

                            >Nie wyobrażam sobie, co by było, gdybyś stała na czele rządu.

                            Kazdy stojacy na czele nierządu slusznie sie tego obawia.
                      • salila Re: Echo to Dulska 05.12.06, 17:09
                        > Echo, nie chce mi się z Tobą gadać. Wydajesz mi się ostoją wszystkiego, co
                        > najgorsze, najbardziej obłudne, najbardziej wsteczne w ludzkości. Dulska - to
                        > Ty, Echo. Pomyślałam nawet, czy nie jesteś jednym z prowokatorów, tak
                        > podejrzane są Twoje posty.
                        Też się zastanawiam czy ta postać nie została stworzona na potrzeby podkręcania
                        dyskusji, bo trudno mi uwierzyć że istnieją tak niesprawiedliwi, obłudni i
                        przesiąknięci jadem ludzie którzy na dodatek próbuja grać wzorowych katolików.
                        • Gość: Echo Re: Echo to Dulska IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 05.12.06, 17:17
                          > Też się zastanawiam czy ta postać nie została stworzona na potrzeby podkręcania
                          > dyskusji, bo trudno mi uwierzyć że istnieją tak niesprawiedliwi, obłudni i
                          > przesiąknięci jadem ludzie którzy na dodatek próbuja grać wzorowych katolików.

                          To jest jeszcze jedna logika kogos kto jest na bakier z rzeczywistoscia.
                          Kazdy broni swoich zlych wyborow zyciowych atakujac rzeczywistosc.
                          • salila Re: Echo to Dulska 05.12.06, 17:19
                            > Kazdy broni swoich zlych wyborow zyciowych atakujac rzeczywistosc.
                            Miło, że piszesz o sobie. Jakna dłoni widać, że nie jesteś zadowolona ze
                            swojego życia.
                            • Gość: Echo Re: Echo to Dulska IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 05.12.06, 17:26
                              > Miło, że piszesz o sobie. Jakna dłoni widać, że nie jesteś zadowolona ze
                              > swojego życia.

                              Jestem niezadowolona z upadku cywilizacji z powodu rozkladu moralnego. Jestem
                              bardzo zadowolona z mojej Rodziny, czworki dzieci i wnukow. Wlasnie dowiedzialam
                              sie ze maz sasiadki z przeciwka zostawil zone z malymi dziecmi i "zamieszkal" z
                              kobieta o 20 lat mlodsza. To mnie przeraza.
                              • nancyboy Re: Echo to Dulska 05.12.06, 17:33
                                Tobie się po prostu wydaje, że to my sami decydujemy na przykład o tym, czy
                                będziemy z jedną osobą do końca życia, czy nie.
                                Że osoba dobra, która wybiera dobro - będzie zawsze kochała współmałżonka. A
                                osoba zła (czyli ta postać, która w zeszytach do religii w pierwszej klasie
                                odchodzi kamienistą drogą od Boga) zostawia rodzinę, bo wybiera zło.

                                • salila Re: Echo to Dulska 05.12.06, 17:42
                                  Fajny taki światopogląd: biorący ślub- dobrzy i odpowiedzialnu, żyjący bez
                                  ślubu- źli, niemoralni, skoncentrowani tylko na seksie. Bardzo prosty i bardzo
                                  niesprawiedliwy. W sam raz dla kogoś kto jest tak ograniczony, że nie potrafi
                                  pojąć że świat nie jest tylko czarno-biały.
                                  • Gość: Majka Re: Echo to Dulska IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.12.06, 19:33
                                    Ale co się dziwicie, jak ktos sam nie potrafi myślec to musi miec podane na tacy
                                    i najlepiej jaknajprościej, na czarne i białe, powkładane w szufladki i
                                    popakowane, podpisane karteczkami żeby się nie pomyliło ;)) I niech sobie ma
                                    tylko niech omija mnie z daleka i nie włazi w drogę i nie wyraża bezpodstawnych
                                    sądów o mnie czy mojej rodzinie czy przyjaciołach. I niech mi nie wciska swojej
                                    ideologii bo mam inną.
                                    • salila Re: Echo to Dulska 05.12.06, 20:13
                                      > Ale co się dziwicie, jak ktos sam nie potrafi myślec to musi miec podane na
                                      tacy
                                      > i najlepiej jaknajprościej, na czarne i białe, powkładane w szufladki i
                                      > popakowane, podpisane karteczkami żeby się nie pomyliło ;))
                                      No pewnie, tak jest najprościej, od razu gotowe recepty na życie, najlepiej
                                      zaczerpnięte z coniedzielnej mszy. A potem wszystko już łatwe i jednoznaczne,
                                      wystarczy ślepo działać tak jak nakazali. Nie trzeba mieć wtedy nawet własnego
                                      rozumu.

                                      I niech sobie ma
                                      > tylko niech omija mnie z daleka i nie włazi w drogę i nie wyraża
                                      bezpodstawnych
                                      > sądów o mnie czy mojej rodzinie czy przyjaciołach. I niech mi nie wciska
                                      swojej
                                      > ideologii bo mam inną.
                                      Ode mnie i moich bliskich niech tacy się też trzymają z daleka i nie próbują
                                      mówić jak powinniśmy zyć.
                    • Gość: Echo 50%? IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 05.12.06, 15:07
                      > Taaak, tak, te małżeństwa są bardzo stabilne, aż 50% wytrzymuje :)

                      50% to w krajach w ktorych rozwinela sie kohabitacja i 30-40 letnie zdesperowane
                      panienki szukaja mezow po rozpadzie konkubinatu.


                      >Swoją drogą powinno się zrobić badania nad związkami nieformalnymi, ciekawe ile
                      >z nich trwa dłużej niż małżeństwa.

                      Sa statystyki! Wiekszosc konkubinatow rozlatuje sie po kilku latach. Tylko ok.
                      40% prowadzi do malzenstwa (jesli sa dzieci). Jesli nie ma dzieci, szanse sa
                      duzo mniejsze. Jednak po slubie maja ponad 50% wieksze szanse na rozwod niz ci
                      co sie pobrali bez sprawdzania, "milosci" czy jak to sie tam nazywa. Bron Boze,
                      wspolmieszkanie nie ma nic wspolnego z seksem jak nas zapewniaja entuzjastki
                      konkubinatu.

                      > A opinia o korzystności zegarów bilogicznych mężczyzn już dawno została przez
                      > genetykę zdementowana, faceci planując dzieci po 30stce, tym bardziej palący są
                      > narażeni na niepłodność i mutacje genetyczne plemników, i z tego to powodu a ni
                      > e
                      > z powodu kobiety jest większe prawdopodobieństwo wady u dziecka. Każdy genetyk
                      > ci to powie. Stereotypy sa tylko stereotypami.


                      To juz jest katastrofalny belkot. Oczywiscie ze plodnosc spada z wiekiem. Stad
                      te rozbudowane "kliniki plodnosci". Oczywiscie ze prawdopodobienstwo wad
                      genetycznych u dzieci rosnie z wiekiem. Podobnie prawdopodobienstwo powiklan
                      ciazowych etc. Zanim zaczniesz sie kompromitowac, poczytaj troche.
                      • xtrin Re: 50%? 05.12.06, 15:15
                        > Sa statystyki! Wiekszosc konkubinatow rozlatuje sie po kilku latach. Tylko ok.
                        > 40% prowadzi do malzenstwa (jesli sa dzieci). Jesli nie ma dzieci, szanse sa
                        > duzo mniejsze. Jednak po slubie maja ponad 50% wieksze szanse na rozwod niz ci
                        > co sie pobrali bez sprawdzania, "milosci" czy jak to sie tam nazywa. Bron
                        > Boze, wspolmieszkanie nie ma nic wspolnego z seksem jak nas zapewniaja
                        > entuzjastki konkubinatu.

                        Echo, obawiam się, że nie masz pojęcia co to statystyka, niezależność zmiennych
                        losowych, korelacja, warunek konieczny czy wystarczający. Gubisz się między
                        przyczynami a skutkami. "Rozumowanie" jakie przedstawiasz jest pozbawione ładu i
                        składu, czysto emocjonalne i oparte głównie o niechęć i ideologiczne przekonania.
                        • Gość: Echo Re: 50%? IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 05.12.06, 15:26
                          > Echo, obawiam się, że nie masz pojęcia co to statystyka, niezależność zmiennych
                          > losowych, korelacja, warunek konieczny czy wystarczający. Gubisz się między
                          > przyczynami a skutkami. "Rozumowanie" jakie przedstawiasz jest pozbawione ładu
                          > i
                          > składu, czysto emocjonalne i oparte głównie o niechęć i ideologiczne przekonani
                          > a.

                          Od 25 lat posluguje sie statystyka na codzien i uwierz mi, kazda statystyczna
                          analiza w nauce przechodzi surowa recenzje, szczegolnie w dobrych czasopismach.
                          Niezaleznosc zmiennych losowych mozna testowac. Przyczyny i skutki trzeba
                          wnioskowac: podalam ci wyzej przyklady. Statystyka jest kardynalnym narzedziem w
                          badaniach socjologicznych.
                          Oczywiscie ze pojedyncze badania statystyczne moga prowadzic do blednych
                          wnioskow. Jednak w przypadku kohabitacji istnieje literalnie tysiace opracowan
                          naukowych. Roznice sa w stylu czy liczba rozwodow u "sprawdzonych" par jest o
                          40% czy 80% wyzsza niz u nie sprawdzonych. Ale nie ma watpliwosci ze jest
                          WYZSZA. Statystyka nie mowi dlaczego. To juz kwestia interpretacji. Statystyka
                          jednak jest w stanie odrzucic bledne interpretacje. To takich nalezy twierdzenie
                          ze mieszkanie przed slubem daje bardziej stabilne malzenstwo.
                          • xtrin Re: 50%? 05.12.06, 16:07
                            Doprawdy statystyki uczyć mnie nie musisz. Może sama spróbuj zastanowić sie nad
                            sprawą na chłodno, a nie dawać się ponosić swojej ideologicznej wizji.
                          • Gość: Majka :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.12.06, 16:18
                            25 lat? O kurcze, echo to stara ciotka dewotka. A takie bzdury pisze że myslalam
                            że ma z 25 lat :))) No teraz to rozumiem. Ale moja ciotka co ma 65 jest bardziej
                            światła ;)
                            A nie sprawdziłas jeszcze w słowniku znaczenia słowa kohabitacja? To sprawdź.
                            Nikt nie twierdził że mieszkanie przed ślubem daje bardziej stabilne małżeństwo,
                            podejrzewam że tak naparwdę nie ma wpływu na ostateczny wynik. Być może tylko
                            ludzie sa bardziej świadomi dzięki temu, lepiej się znają, lepiej dogadują i
                            tworza pary i małżeństwa szczęśliwsze. Bo oczywiście "katolik" sie nie
                            rozwiedzie, będzie cierpiał bo lubi.
                            • xtrin Re: :) 05.12.06, 16:43
                              > Bo oczywiście "katolik" sie nie rozwiedzie, będzie cierpiał bo lubi.

                              To kolejny niezwykle ważny element tej układanki - to czy dana para się
                              rozwiodła czy nie nijak nie jest obiektywnym wyznacznikiem "stabilności"
                              małżeństwa. W podobnej sytuacji kryzysu małżeństwa różne osoby różnie zareagują.
                              Można domniemywać, że osoby, które nie uznają mieszkania bez ślubu są także
                              bardziej niechętnej samemu rozwodowi, co za tym idzie częściej będą trwać w
                              fikcyjnych w zasadzie małżeństwach "dla zasady". Z drugiej strony osoby, które
                              mieszkały bez ślubu będą bardziej skłonne do uznawania małżeństwa za "świstek
                              papieru" niż do utrzymywania go wbrew wszystkiemu.
                              Na pytanie które z rozwiązań jest lepsze niech każdy odpowie sobie sam.
                              • Gość: Echo Re: :) IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 05.12.06, 17:02
                                >Z drugiej strony osoby, które
                                >mieszkały bez ślubu będą bardziej skłonne do uznawania małżeństwa za "świstek
                                >papieru" niż do utrzymywania go wbrew wszystkiemu.

                                Zgadza sie, z jednej strony utrzymuja konkubinat "wbrew wszystkiemu" a z drugiej
                                strony nie maja obciachow jak sie nadarzy zonaty/mezatka. Tak tez mozna
                                interpretowac:). A jak pisze ze to filozofia moralnosci wzglednej skupiajaca sie
                                na "tu i teraz" to jajia dostaje ataku histerii.
                                • Gość: Majka Re: :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.12.06, 17:09
                                  Wiesz co echo, ty masz niebywały talent do odwracania kota ogonem i przekręcania
                                  wszystkiego na opak, szukania dziury w całym, wszystko byle by tylko wcisnąć
                                  komus swoje bzdurne rozumowanie. Musisz miec strasznie niskie poczucie własnej
                                  wartości, wyrazy ubolewania.
                                • xtrin Re: :) 05.12.06, 21:07
                                  > Zgadza sie, z jednej strony utrzymuja konkubinat "wbrew wszystkiemu"
                                  > a z drugiej strony nie maja obciachow jak sie nadarzy zonaty/mezatka.
                                  > Tak tez mozna interpretowac:). A jak pisze ze to filozofia moralnosci
                                  > wzglednej skupiajaca sie na "tu i teraz" to jajia dostaje ataku histerii.

                                  Możesz tą niewątpliwie głęboką myśl i trafny przykład jej towarzyszący rozwinąć?
                                  Bo w powyższej formie nie ma to ładu ani składu, a i związe z tematem wysoce
                                  wątpliwy.
                            • salila Re: :) 05.12.06, 17:18
                              > 25 lat? O kurcze, echo to stara ciotka dewotka. A takie bzdury pisze że
                              myslala
                              > m
                              > że ma z 25 lat :))) No teraz to rozumiem.
                              Też już zaczynam rozumieć. Kilka watków wcześniej postawiłam diagnozę że musi
                              to być jakaś sfrustrowana podstarzała pani i proszę jaka trafność ;-) Żadna
                              dojrzała, spełniona życiowo babka z udanym życiem prywatnym i intymnym, nie
                              wypisywała by takich bredni. Taka ilość jadu i niesprawiedliwych ocen wobec
                              ludzi o których życiu nie ma pojęcia, musi gdzieś mieć swoje źródło.
                              • Gość: Echo Re: :) IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 05.12.06, 17:28
                                >Taka ilość jadu i niesprawiedliwych ocen wobec
                                >ludzi o których życiu nie ma pojęcia, musi gdzieś mieć swoje źródło.

                                W faktach. Fakty bywaja jadowite:)
                            • Gość: Echo Re: :) IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 05.12.06, 17:35
                              Gość portalu: Majka napisał(a):

                              > Nikt nie twierdził że mieszkanie przed ślubem daje bardziej stabilne małżeństwo

                              To po co to sprawdzanie? Po co mieszkanie przed ślubem?
                              • salila Re: :) 05.12.06, 17:37
                                > To po co to sprawdzanie? Po co mieszkanie przed ślubem?

                                Skoro nie wystarczyły ci wszystkie odpowiedzi żeby zrozumieć odmienny punkt
                                widzenia, to zapytam w podobnym stylu;a po co w ogóle komu małżeństwo skoro
                                chce tworzyć związek bez kościelnej szopki czy bez podpisywania papierka?
                              • Gość: Majka Re: :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.12.06, 17:53
                                Dlatego że mamy dwoje dorosłych ludzi, którzy nie będa sie prowadzić za rączki i
                                spotykac jak uczniaki 3 razy w tyg. Owi ludzie chcą mieszkać razem, robić sobie
                                nawzajem sniadania, chodzić na zakupy, ogladać tv, przyjmować we wspólnym domu
                                wspólnych przyjaciól i zobaczyc jak im sie razem żyje. Jeśli żyje im sie dobrze
                                to super. A jeśli natrafią na takie przeszkody, że nie będa w stanie ze sobą
                                mieszkac to znaczy że zawieranie małżeństwa nie ma sensu. Gdy do tych wnisków
                                dojdzie się po śłubie to jakby już trochę za późno, no nie?
                                • salila Re: :) 05.12.06, 18:06
                                  A jeśli natrafią na takie przeszkody, że nie będa w stanie ze sobą
                                  > mieszkac to znaczy że zawieranie małżeństwa nie ma sensu. Gdy do tych wnisków
                                  > dojdzie się po śłubie to jakby już trochę za późno, no nie?

                                  To wszystko dla mądrych katolików nieważne. Trzeba najpierw brać ślub, a jak
                                  potem będzie źle to męczyć się razem do końca życia, nawet jak mąż będzie się
                                  znęcał, żona będzie zdradzała, nawet jak po wielu próbach nie będzie się dawało
                                  rozwiązać problemów. Trwać razem, tak dla zasady, bo przecież jest się
                                  odpowiedzialnym i moralnym.
                                  No ale co ja piszę, przecież patologie zdarzają się tylko w konkubinatach, w
                                  małzeństwach nie ma zdrad, przemocy i innych nieszczęść ;-)
                      • Gość: Majka Taaaaa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.12.06, 16:10
                        U nas nie rozwinęła sie kohabitacja ciemnoto :)) 2% zaledwie, oficjalnie.
                        Poczytaj sobie co napisalam wyżej.

                        No 40% to dużo, czyli jest ok.

                        Sama jesteś bełkot :))) To sa słowa genetyka molekularnego, nie daj mi umrzec ze
                        śmiechu i nie bądź mądrzejsza od niego :)))
                        Niepłodność dotyczy ludzi w każdym wieku, w dodatku wzrasta niepłodność wśród
                        młodych par i mężczyzn. Oczywiście że z wiekeim płodność się zmniejsza ale
                        szybciej u mężczyzn niż u kobiet. A. Queen jest tylko chlubnym wyjątkiem ;)
                        Dokładnie, zanim zaczniesz coś pisac o rzeczach na których się nie znasz
                        poczytaj trochę. Ale nie o płodności to forum także basta.
                        • Gość: Echo Re: Taaaaa IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 05.12.06, 17:14
                          >2% zaledwie, oficjalnie.
                          > Poczytaj sobie co napisalam wyżej.

                          Jak ty piszesz to "oficjalnie". Jak inni to nie:)

                          >Oczywiście że z wiekeim płodność się zmniejsza ale
                          > szybciej u mężczyzn niż u kobiet.

                          Dobre! Szczegolnie po przekwitaniu.

                          >To sa słowa genetyka molekularnego

                          A wiemy ze te slowa sa prawdziwe. Amen! Podaj zrodla i kontekst. Wtedy pogadamy
                          bo widze ze to nie ma sensu.
                          • Gość: Majka To jest nieistotne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.12.06, 17:56
                            To był tylko wtręt, nie chce mi się rozpoczynac kolejnej wlokącej się dyskusji o
                            płodności ;) Bo ty będziesz miała swoje argumenty a ja swoje i tak bez końca.
                            • Gość: karbat Re: To jest nieistotne IP: *.dip.t-dialin.net 05.12.06, 20:28
                              wspolnie zamieszkac po slubie z definicji, to kretynizm

                              mlodzi ludzie w wiekszosci maja dzisiaj za soba nieraz b. dlugi "staz
                              malzenski " przed urzedowym - koscielnym slubem .
                              Wpolzyja ze soba mniej lub bardziej regularnie ,rozwiazuja wspolnie
                              problemy ,zyja wspolnymi sprawami .Jak maja takie mozliwosci to mieszkaja
                              razem . I b . dobrze .

                              Tak jest i tak bedzie w coraz wiekszym stopniu .
                              2 % tzw katolikow nie ma seksu przed slubem .Podniecac sie tym moze tylko
                              ksiadz i stare pruchna ..




                              • Gość: Echo Co jest istotne? IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 06.12.06, 09:05
                                >Podniecac sie tym moze tylko ksiadz i stare pruchna ..

                                Istotne jest ze nikomu tutaj nie przeszkadzaja rozmaite "pruchna" nie znajace
                                elementarnej ortografii, ale argumenty oparte na zimnych faktach. Co gorsza,
                                sposob zwalczania argumentow polega na osobistych atakach i odwolywaniu sie do
                                argumentow anty-religijnych, nawet jesli z zasady unikam analizy opartej na
                                dogmatach religijnych, jak chocby prayboy. Z religijnego punktu widzenia nie
                                moge na nikogo rzucac kamieniem wiec religijne podejscie w ogole tu nie jest
                                przydatne do krytycznej analizy ktora jest czescia mojego zawodu.

                                Wiem ze w zadnym przypadku nie moge kogos powstrzymac od skakania z 10 pietra na
                                beton bo nie wierzy ze istnieje grawitacja. Ale skakanie sie nasila...
                                Dzieki rozkladowi rodzin, za 20 lat Europa bedzie zlozona ze staruszkow
                                poddawanych eutanazji z braku srodkow, i rozjuszonych mlodziencow ktorzy juz
                                podpalaja samochody i podkladaja bomby bo nie moga sie doczekac przejecia
                                schedy. Co jest przyczyna upadku Europy? Sytuacja jest podobna do Rzymu w
                                czasach Augusta ktory rozumial ze bez dzieci Rzym padnie. Wiec ostro naklanial
                                mlodych mezczyzn do zakladania rodzin. Jednak inni cesarze (nazwijmy ich
                                "postepowymi"), woleli zwiazki homoseksualne i ani sie obejrzeli jak Rzym wpadl
                                w objecia barbarzyncow.

                                Smutne to ze niektorzy Polacy i Polki usiluja nasladowac dekadencje Europy
                                Zachodniej. Co gorsza, beda ja bronic do upadlego i atakowac to co decyduje o
                                przezyciu cywilizacji: Rodzina. Rola intelektualistow jest pokazywanie przyczyn,
                                skutkow i mechanizmow. Jednak niektorzy sobie dobieraja zasady do swojego
                                postepowania. Na szczescie Ameryka jest na razie mniej narazona na wyludnienie i
                                dekadencje wiec to nie jest moja sprawa. I moim celem nie jest zakazywanie
                                czegokolwiek tylko pokazywanie do czego to prowadzi.

                                Co do glownego tematu: odeszlismy daleko. Tutaj wcale nie chodzi o jakis slub
                                tylko o wspolmieszkanie i seks bez zobowiazan. Starzejace sie kobiety bez
                                dzieci, bez perspektyw zyciowych, planow, zobowiazan i konstruktywnej filozofii
                                zyciowej. Tak wygladza dekadencja:(

                                • Gość: Majka Re: Co jest istotne? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.12.06, 10:15
                                  Zrozum kobieto że to jest wyłacznie twoje widzenie świata i tylko ty widzisz tą
                                  dekadencję :) Nasze czasy nie sa ani lepsze ani gorsze niż były kiedyś. Są inne.
                                  Takich dekadencji w dziejach było już dziesiątki. Jedne problemy na świecie
                                  znikają a inne przybywają, normalna sprawa. Kiedyś ludzi dziesiatkowały zarazy i
                                  choroby a dziś długość życia się wydłuża, świat jest i tak przeludniony :) Może
                                  dąży do jakiejś równowagi? Do wygionięcia to nam baaardzo daleko. Także nie
                                  demonizuj. Jak państwo zacznie dbać o rodziny i zapewni ludziom lepsza jakość
                                  życia to pewnie dzieci będzie się rodzić więcej. I państwo już nad tym myśli co
                                  zrobić to niech mysli i działa. Ale na pewno nie naprawią tego stanu rzeczy
                                  krzyczące dewotki ani małżeństwa na siłę ani zmuszanie kobiet do rodzenia
                                  dzieci, jak chociażby chore pomysły całkowitych zakazów aborcji. To są środki
                                  przymusu i represji i tak się nie rządzi demokratycznym państwem. Ale rządy LPRu
                                  dobiegną końca bo społeczeństwu się nie podobają i się ta szopka skończy.
                                  A kobiety właśnie mają coraz większe prawo głosu, coraz więcej mówi się o
                                  konieczności kobiet w polityce, o dyskryminacji. Może jak da się kobietom
                                  należne im prawa to poczują sie bezpieczniej i będą chciały zakładać rodziny.
                                  Brak na to chęci spowodowany jest sytuacją społeczną i niestabilnością życia.
                                  • Gość: Echo Re: Co jest istotne? IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 06.12.06, 14:54

                                    > Zrozum kobieto że to jest wyłacznie twoje widzenie świata i tylko ty widzisz tą
                                    > dekadencję :) Nasze czasy nie sa ani lepsze ani gorsze niż były kiedyś. Są inne
                                    > Takich dekadencji w dziejach było już dziesiątki. Jedne problemy na świecie
                                    > znikają a inne przybywają, normalna sprawa.

                                    W Europie nie znam "dziesiatek" dekadencji na taka skale. Przynajmniej od czasow
                                    upadku Rzymu. Byly wielkie rewolucje, zagrozenia. Ale nie bylo dekadencji, ktora
                                    nb. nie zaczela sie z dnia na dzien. Znasz wiecej to podaj.

                                    > Jak państwo zacznie dbać o rodziny i zapewni ludziom lepsza jakość
                                    > życia to pewnie dzieci będzie się rodzić więcej.

                                    To niestety nie jest prawda. Panstwo bardzo dba o rodziny w Skandynawii,
                                    Niemczech czy Francji. I co? Moze rodzi sie wiecej dzieci ale nie w tych
                                    rodzinach co sie maja najlepiej. Najwiecej rodzi sie tam, gdzie rodziny wierza
                                    ze przyszlosc nalezy do nich. Juz teraz w wielu miastach Europy
                                    najpopularniejszym imieniem jest Mohamed. Juz teraz prezydent Iranu otwarcie
                                    glosi ze "Europa bedzie nasza jeszcze w tym stuleciu". A co robi Europa? Popiera
                                    "malzenstwa" homoseksualne i zamienia malzenstwa na bezdzietna kohabitacje.
                                    Smutne, ze Polska, do niedawna mlody kraj, stanela do wyscigu po smierc.




                                    • karbat Re: Co jest istotne? 06.12.06, 15:06
                                      Gość portalu: Echo napisał(a):
                                      > Juz teraz w wielu miastach Europy
                                      > najpopularniejszym imieniem jest Mohamed. Juz teraz prezydent Iranu otwarcie
                                      > glosi ze "Europa bedzie nasza jeszcze w tym stuleciu". A co robi Europa?
                                      Popiera "malzenstwa" homoseksualne i zamienia malzenstwa na bezdzietna
                                      kohabitacje Smutne, ze Polska, do niedawna mlody kraj, stanela do wyscigu po
                                      smierc.

                                      kobiety polskie rodzcie dzieci aby one mogly w przaszlosci sie przeciwstawic
                                      Mahomedanom hehehehe
                                      kobiety rodzcie dzieci aby kiedys mozna je bylo wyslac na wojne do Azji czy
                                      Afryki ,
                                      kobiety robcie dzieci, mowcie prezerwatywie NIE ,tak jak ksiadz mowi

                                      tyle zla na swiecie nasza szansa na przezycie tylko rozrodczosc i duza ilosc
                                      dzieci ! wzywa ksiadz i pruchno (prochno)
                                      • Gość: Echo Re: Co jest istotne? IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 06.12.06, 15:34
                                        >kobiety polskie rodzcie dzieci aby one mogly w przaszlosci sie przeciwstawic
                                        >Mahomedanom hehehehe

                                        Nie ma "przaszlosci" dla "pruchna".
                                    • xtrin Re: Co jest istotne? 06.12.06, 15:07
                                      > W Europie nie znam "dziesiatek" dekadencji na taka skale.
                                      > Przynajmniej od czasow upadku Rzymu. Byly wielkie rewolucje, zagrozenia.
                                      > Ale nie bylo dekadencji, ktora nb. nie zaczela sie z dnia na dzien.

                                      Każda chyba era była przekonana o własnej wyjątkowej dekadencji, na niespotykaną
                                      dotychczas skalę :). Nie jesteś więc tutaj w żaden sposób oryginalna.
                                      • Gość: Majka Re: Co jest istotne? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.12.06, 15:23
                                        Dokładnie :) Nie ma to jak katastrofizm. O wiele większą katastrofa dla
                                        ludzkości była 1 i 2 wojna i jakoś przetrwaliśmy. Nie rozśmieszaj mnie upadkiem
                                        Rzymu :)) Katastrofa to była tylko dla Rzymu a dla Europy narodzenie. Wróć się
                                        kobieto do szkoły może. W każdej epoce były wzloty i upadki, nie słyszałąś o
                                        sinusoidzie dziejów? Mnie uczyli w podstawówce :)
                                        I dobrze napisał ktos wyżej, to mamy walczyć z muzułmanami za pomocą mnożenia
                                        się na potegę??? I co może szkolić te dzieciaki na żołnierzy od razu?
                                        Świat się zmienia, w każdej epoce zmiany postrzegano jako katastrofę a to tylko
                                        zmiany, nic więcej. Co przyniosą to się okaże dopiero za 100 lat.
                                        A tak poza tym to od problemu czy mieszkac razem przed ślubem doszliśmy to
                                        problemu ratowania świata przed zagładą :DDD Hehe. Echo ma chyba naprawdę
                                        problemy z głową.
                                        • Gość: Echo Re: Co jest istotne? IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 06.12.06, 15:32
                                          > Dokładnie :) Nie ma to jak katastrofizm. O wiele większą katastrofa dla
                                          > ludzkości była 1 i 2 wojna i jakoś przetrwaliśmy.

                                          Madrzy ludzie twierdza ze 2 wojny swiatowe i bolszewizm to czesc tej samej
                                          dekadencji ktora wchodzi w faze terminalna.

                                          > Mnie uczyli w podstawówce :)

                                          Ja sie o tym dowiedzialam studiujac historie, tyle ze nie w podstawówce :)

                                          >Echo ma chyba naprawdę problemy z głową.

                                          No comment!!!

                                          • xtrin Re: Co jest istotne? 06.12.06, 16:27
                                            > Madrzy ludzie twierdza ze 2 wojny swiatowe i bolszewizm to czesc tej samej
                                            > dekadencji ktora wchodzi w faze terminalna.

                                            W tym miejscu mocno przesadziłaś z absurdalnością rozumowania.
                                            Jaki na bogów widzisz związek pomiędzy wojnami, bolszewizmem, a "dekadencją
                                            współczesnej Europy"? :|

                                            > Ja sie o tym dowiedzialam studiujac historie, tyle ze nie w podstawówce :)

                                            KUL czy PAT?
                                            • Gość: Echo Re: Co jest istotne? IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 06.12.06, 17:21
                                              > W tym miejscu mocno przesadziłaś z absurdalnością rozumowania.
                                              > Jaki na bogów widzisz związek pomiędzy wojnami, bolszewizmem, a "dekadencją
                                              > współczesnej Europy"? :|

                                              Analiza idzie do dekadenckiej filozofii europejskiej ktora zaczela procesy
                                              rozkladu. Np. histleryzm i bolszewizm wywodza sie z heglizmu. Bolszewizm
                                              nawiazywal do rewolucji francuskiej. Dekadencja powojenna jest wynikiem
                                              bankructwa ideologii totalitarnych ktore twierdzily ze sa oparte "na rozumie."
                                              Pozostal nihilizm.

                                              > KUL czy PAT?

                                              Sorbona


                                              • Gość: Majka Re: Co jest istotne? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.12.06, 18:02
                                                Sorbona

                                                >Chyba ta naprzeciwko Politechniki Warszawskiej :D Jest tam taka szkoła dla
                                                problemowej młodzieży i nazywają ją "sorboną" ;)
                                              • xtrin Re: Co jest istotne? 06.12.06, 19:38
                                                > Analiza idzie do dekadenckiej filozofii europejskiej ktora zaczela procesy
                                                > rozkladu. Np. histleryzm i bolszewizm wywodza sie z heglizmu. Bolszewizm
                                                > nawiazywal do rewolucji francuskiej. Dekadencja powojenna jest wynikiem
                                                > bankructwa ideologii totalitarnych ktore twierdzily ze sa oparte "na rozumie."
                                                > Pozostal nihilizm.

                                                Aaaa.. no tak.. :|
                                      • Gość: Echo Re: Co jest istotne? IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 06.12.06, 15:27
                                        > Każda chyba era była przekonana o własnej wyjątkowej dekadencji, na niespotykan
                                        > ą
                                        > dotychczas skalę :). Nie jesteś więc tutaj w żaden sposób oryginalna.

                                        Piszesz ogolniki. Ja mowie o elementarnej demografii i ze nie ma zadnej jaskolki
                                        ze to sie moze zmienic. Owszem, idzie ku gorszemu nie z powodu braku srodkow ale
                                        z powodu braku wizji. Jak to spiewal Kaczmarek: "a gdy Titanic tonal to tez
                                        orkiestra grala."
                                        • Gość: Majka Re: Co jest istotne? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.12.06, 15:54
                                          No i co? To może ubierz się w sztandar i przejdź środkiem ulicy w proteście,
                                          może ci ulży :) Jeśli myślisz że masz jakikolwiek wpływ na dzieje cywilizacji to
                                          no comments właśnie :))
                                        • xtrin Re: Co jest istotne? 06.12.06, 16:22
                                          Nie widzę głebszego sensu w przywoływaniu przykładów czegoś, co jest oczywiste
                                          dla każdej osoby posiadającej elementarną wiedzę historyczną i dwie szare na
                                          krzyż. Rewolucja Francuska, fin de siecle czy rewolucja seksualna lat 60
                                          ubiegłego wieku - wszystkie te okresy (jak i wiele wiele innych w historii)
                                          charakteryzowały się wręcz dekadencyją paranoją.
                                          Chcesz dekadencji - zamiast włazić pod kołdry współczesnym poczytaj Wilde'a albo
                                          de Laclosa. Zgnilizny "Niebezpiecznych związków" nie znajdziesz na najbardziej
                                          wyuzdanej gey-paradzie.

                                          > Ja mowie o elementarnej demografii i ze nie ma zadnej jaskolki
                                          > ze to sie moze zmienic.

                                          Ty bełkoczesz coś o demografii nie potrafiąc nawet do końca określić o co w
                                          zasadzie Ci chodzi.
                                          Czasy niewątpliwie mamy inne niż kiedyś, każde są "inne". W kwestii demografii -
                                          niewątpliwie ilość urodzeń malaje, bo wzrasta świadomość rodzicielstwa.
                                          Jednocześnie drastycznie maleje śmiertelność dzieci. Summa summarum wszystko się
                                          wybalansuje, nautra głupia nie jest, a nasze instynkty wciąż niezwykle silne.
                                          • Gość: Echo Re: Co jest istotne? IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 06.12.06, 17:30
                                            Rewolucja Francuska, fin de siecle czy rewolucja seksualna lat 60
                                            > ubiegłego wieku - wszystkie te okresy (jak i wiele wiele innych w historii)
                                            > charakteryzowały się wręcz dekadencyją paranoją.

                                            Alez jestes blisko!!! Rewolucja francuska to poczatek procesu. Rewolucja
                                            seksualna to jeden z ostatnich etapow.

                                            > Ty bełkoczesz coś o demografii nie potrafiąc nawet do końca określić o co w
                                            > zasadzie Ci chodzi.

                                            Poczytaj. Od czasow "rewolucji" seksualnej Europie zabraklo ponad 50 milionow
                                            dzieci zeby byc stabilna za 20 lat, kiedy bedzie nastepowac wymiana pokolen.
                                            Dlatego pomimo krygowania sie musza wziasc Turcje i zwiekszych populacje
                                            muzulmlan do krytycznej masy jaka ma Nigeria czy Kaszmir. Problem w tym ze nagle
                                            politycy sie obudzili ze nikt nie wie jak stabilnie integrowac populacje
                                            muzulmlanska, poniewaz to jest wbrew islamowi.

                                            • xtrin Re: Co jest istotne? 06.12.06, 19:41
                                              > Alez jestes blisko!!! Rewolucja francuska to poczatek procesu.
                                              > Rewolucja seksualna to jeden z ostatnich etapow.

                                              Ok... chyba powoli dochodzimy do sedna sprawy. Dla Ciebie nigdy w Europie nie
                                              było większej dekadencji, bo dekadencja owa trwa już wieki...
                                              To prowadzi do pytania: a kiedy było dobrze? W średniowieczu, czy jeszcze wcześniej?

                                              > Poczytaj. Od czasow "rewolucji" seksualnej Europie zabraklo ponad 50 milionow
                                              > dzieci zeby byc stabilna za 20 lat, kiedy bedzie nastepowac wymiana pokolen.

                                              Przywołujesz mniej lub bardziej realny problem, wskazując enigmatyczne jego
                                              powody i nie podając żadnego rozwiązania. Nie dziw się, że można odnieść
                                              wrażenie, iż sama nie wiesz o co chodzi.
                    • Gość: upierdliwa Re: Ale sie ubawilam! IP: *.bochnia.pl 07.12.06, 18:27
                      Gość portalu: Echo napisał(a):

                      > Kazdy czlowiek, nawet pasozyt, dorabia sobie do tego filozofie. Tak sie zdarza
                      > ze filozofia pasozytow jest tu i teraz a caly swiat to jeden wielki chaos.


                      a kosciol, to dopiero jeden wielki pasozyt. nie tylko tu i teraz, ale od setek
                      lat...
    • xs550 Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? 06.12.06, 16:29
      A co ma wspolnego mieszkanie razem ze slubem? Slub to tylko kawalek papieru,
      coraz mniej istotny w dzisiejszym swiecie. A mieszkanie razem to istotny krok
      naprzod w waszym zwiazku.
      • karbat Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? 06.12.06, 17:05
        katolik najczesciej mysli tak jak ksiadz mu mowi :)

        po nocy nastapi dzien
        dobro przezwyciezy zlo
        po ciemnosci jest jasnosc

        jak sie za duzo naslucha tych bzdur - "madrosci" nie ma sie poczucia
        rzeczywistosci
        • Gość: Echo Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 06.12.06, 17:34
          > jak sie za duzo naslucha tych bzdur - "madrosci" nie ma sie poczucia
          > rzeczywistosci

          nie ma przaszlosci dla pruchna:)
        • salila Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? 06.12.06, 18:21
          > katolik najczesciej mysli tak jak ksiadz mu mowi :)
          >
          > po nocy nastapi dzien
          > dobro przezwyciezy zlo
          > po ciemnosci jest jasnosc
          >
          > jak sie za duzo naslucha tych bzdur - "madrosci" nie ma sie poczucia
          > rzeczywistosci

          Tak jest najłatwiej dla kogoś kto nie ma własnego rozumu. Co ksiądz powie to
          święte. Ślub- samo dobro,prawdziwa rodzina, wolny związek- tylko zło i
          patologia. Proste, bezmyślne i niesprawiedliwe.
      • Gość: Echo Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 06.12.06, 17:33
        > A co ma wspolnego mieszkanie razem ze slubem? Slub to tylko kawalek papieru,
        > coraz mniej istotny w dzisiejszym swiecie. A mieszkanie razem to istotny krok
        > naprzod w waszym zwiazku.

        Problem w tym ze statystyki mowia cos przeciwnego. Jest to permanentny okres
        przejsciowy.
        • Gość: Echo Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 06.12.06, 17:44
          >Summa summarum wszystko się
          >wybalansuje, nautra głupia nie jest, a nasze instynkty wciąż niezwykle silne.

          Oczywiscie ze sie wybalansuje, tylko nie tak jak myslisz. Za kilkadziesiat lat
          wspolmieszkajace kobiety beda podlegaly kamieniowaniu zgodnie z prawami szariatu.
          Jesli sie jakas odwazy...
          • crax Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? 06.12.06, 17:56
            Lubię takie teksty :)) Hehe... Co za problem powiedzieć "zobaczycie, za kilkadziesiąt lat stanie sie to czy tamto"!!!! Tak sobie można pogadać w cały świat, nie, Echo? A dla twojej świadomości (o ile masz jakąkolwiek) to upadek świata z powodu "zdziczenia obyczajów i złej młodzieży która nie słucha starszych" przepowiadano już w starożytnym Egipcie. Tabliczkę z takim właśnie tekstem znaleziono w grobowcu jednego z faraonow. 1500 lat p.n.e. Ty też przypominasz mi takiego faraona. Tak samo jestes mentalnie zasuszona i tkwisz swoim móżdżkiem w tamtych czasach :))))
            • Gość: Majka Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.12.06, 18:08
              Słuchajcie, ta baba jest chora psychicznie :)) W życiu nie widziałam aby ktoś
              tak bredził. Echo.. echo..a to tylko echo brzmiało ;)
              • karbat Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? 06.12.06, 18:11
                ;)
              • salila Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? 06.12.06, 18:16
                Z kazdym jej postem coraz bardziej utwierdzam się w tym, że jest tak jak
                napisałaś. Droga którą wybrała jak widać nie dała jej szczęścia i spełnienia i
                żal jej że inni mogą do swojego szczęścia dojść drogą którą wybrać nie mieściło
                jej się w głowie.
            • salila Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? 06.12.06, 18:27
              Echo roztacza straszliwe wizje upadku cywilizacji. Nie pojmuje, że świat się
              zmienia, idzie do przodu i pewnych zmian się nie zatrzyma. To, że coś jest inne
              niż było 50 lat temu nie oznacza, że jest złe. A w historii zdarzały się
              naprawdę większe tragedie niż to że młodzi ludzie nie chcą brać ślubu i parzyć
              się jak króliki.
              Zresztą jaki rozumny człowiek podejmując osobiste, życiowe decyzje będzie się
              przejmował demografią, przyszłością cywilizacji. Jak wielcy katolicy chcą, to
              niech ratują ludzkość i produkują co roku kolejnego obywatela który ocali
              Europę, a innym niech dadzą święty spokój.
              • Gość: Majka Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.12.06, 18:31
                Ja tam myslę że to bezrobotna samotna baba która sie zwyczajnie nudzi, a poza
                tym ma jakąś psychozę, taka mania widzenia wszedzie zła, szatana, upadku
                cywilizacji i katastrof się chyba nawet jakoś nazywa ale nie jestem psychiatrą
                więc nie wiem jak :) Jest coś takiego jak psychoza maniakalno-depresyjna, może o
                to chodzi??
                • salila Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? 06.12.06, 18:40
                  Spełniona, szczęśliwa dojrzała kobieta nie byłaby w stanie wytworzyć 10% tych
                  mądrości które było dane nam czytać. Jak się ślepo w coś wierzyło, nie
                  stosowało rozumu tylko żyło jak nakazał ktoś inny, to można rzeczywiście
                  ześwirować zdając sobie w dojrzałym wieku sprawę z tego że zostało się
                  wpuszczonym w kanał. Nic dziwnego że takie reakcje wywołuje świadomość, że inni
                  nie mają zamiaru popełnić podobnego błędu i mają na tyle rozsądku żeby samemu
                  wiedzieć co dla nich dobre.
          • xtrin Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? 06.12.06, 20:00
            > Oczywiscie ze sie wybalansuje, tylko nie tak jak myslisz.

            Nie przypisuję sobie prawa do głoszenia Jedynej Prawdy, bo w istnienie takowej
            nie wierzę. Tym samym nie uznaję by ktokolwiek inny takowe prawo posiadał.
            Jednak wierzę w naturę i widzę, co dzieje się wokół. Większość moich młodych,
            "nowoczesnych" znajomych prędzej czy później się rozmnaża. Robią to stosunkowo
            późno w życiu i po długich przygotowaniach, nie płodzą się na potęgę, pierwsze
            dziecko po trzydziestce, później drugie i tyle starczy. I dobrze.
            Jednym z większych osiągnięć współczesności jest świadome rodzicielstwo. Tak to
            już z człowiekiem jest, że to zwierze idące w potomstwie na jakość, a nie ilość.
            Taki pierwotniak płodzi tysiące, z czego szanse na przeżycie mają jednostki. U
            homo sapiens zawsze było inaczej. I zawsze było to przystosowane do środowiska.
            Im większe szanse przeżycia młodych tym owych młodych mniej - to specyfika
            naszego gatunku. A im cywilizacja bardziej rozwinięta tym większe znaczenie ma
            przystosowanie jednostki nad owych jednostek ilością. Kiedyś armia to były setki
            i tysiące mięsa armatniego. Dziś mała, świetnie wyszkolona i uzbrojona jednostka
            jest w stanie rozwalić miliony mięsa armatniego. Tak jest na każdym froncie, nie
            tylko wojennym. To co nam głównie grozi to właśnie nadmiar jednostek
            nieprzystosowanych. Bo przystosowane się znajdą.

            > Za kilkadziesiat lat wspolmieszkajace kobiety beda podlegaly
            > kamieniowaniu zgodnie z prawami szariatu.

            Nie sposób odeprzeć pytania: a jakaż to dla tej kobiety różnica czy ukamieniują
            ją muzułmanie czy katolicy?
            Daleka jestem od bagatelizowania zagrożenia islamem i kwestii napływu muzułman
            do Europy. Ale ostatnie co powinniśmy robić to walka z nimi na radykalizm i
            religijny fanatyzm. Nie tylko nie jesteśmy w stanie w takiej walce wygrać, czy
            nawet utrzymać pola. Przede wszystkim taka walka pozbawiona jest głębszego sensu.
      • salila Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? 06.12.06, 18:14
        > A co ma wspolnego mieszkanie razem ze slubem? Slub to tylko kawalek papieru,
        > coraz mniej istotny w dzisiejszym swiecie. A mieszkanie razem to istotny krok
        > naprzod w waszym zwiazku.
        Poprostu jest coraz więcej rozumnych osób które ślepo nie wypełniają zaleceń
        kościoła, nie chcą mieć z nim nic do czynienia, nie dają sobie wbić do głowy że
        bycie po ślubie stanowi jakąś niesamowitą wartość. Ślub nie ma dla nich
        znaczenia, nic nie zmieniłby w ich życiu. Nie widzą powodu brania go dla
        zasady, żeby odstawiać szopkę w kościele, nie czują potrzeby żeby jakiś ksiądz
        ich błogosławił czy urzędnik legalizował ich związek.

        Przemądrzali katolicy nie są w stanie pojąć, że można żyć inaczej niż nakazuje
        im kościół. Skoro oni robią to co im kazano, to jak inni mogą żyć po swojemu,
        zgodnie z własnym sumieniem i rozumem.
        To, że bez ślubu można tworzyć związek tak samo albo bardziej wartościowy niż
        po ślubie, też nie mieści się w ich głowach. Wszystko co odmienne od tego co
        wbito im do głowy uwazają za złe.
        • Gość: Echo Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 07.12.06, 03:33
          Gość portalu: Majka napisał(a):

          > Słuchajcie, ta baba jest chora psychicznie :)) W życiu nie widziałam aby ktoś
          > tak bredził. Echo.. echo..a to tylko echo brzmiało ;)

          To wlasnie przyklad poziomu intelektualnego i wyrafinowania.

          > Z kazdym jej postem coraz bardziej utwierdzam się w tym, że jest tak jak
          > napisałaś.

          Dolozmy jeszcze "pruchno" i mamy pelny obraz:)

          Z szacunku dla samej siebie nie zejde do waszego poziomu.
          • Gość: Echo Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 07.12.06, 04:00
            Nie obchodzi mnie z kim spicie. Jednak nie moge zniesc jak zaczynacie robic
            sztuczny tlok na tym forum i zachwalacie wasza prywatna patologie jakby to bylo
            cos neutralnego czy wrecz dobrego. Niepotrzebnie sie wysilalam na dyskusje z
            szacunkiem. Duzo lepiej jest zacytowac kogos kto po mesku rozprawia sie z
            idiotyzmami:

            Gość portalu: Pawel napisał(a):

            > Konkubinat to taka zabawa w dom. Jest wygodnie, bo nie trzeba sie wysilac aby
            > isc z kims do lozka, a jednoczesnie nie ma zadnych zobowiazan. To staranie o
            > ktorym piszesz zyjac w konkubinacie nie musi wcale miec miejsca, a juz
            > szczegolnie jak rosnie siec polaczen takich jak ekonomia czy dzieci.

            > Oczywiscie, ze nie jestes na moim poziomie, ale mimo wszystko sie znize. Tutaj
            > wcale nie chodzi o to aby nie isc do lozka bez slubu.Jest jednak czyms
            > zupelnie innym spotykac sie z dziewczyna, trzymac ja za reke, starac sie o nia,
            > zabiegac, kochac sie z nia nie mieszkajac razem, a co innego jest mieszkac z
            > nia pod jednym dachem i robic wszystko jak maz z zona. Nigdy nie ozenilbym sie
            > z taka "panna".To jest tak jakby kupowac zuzyte ciuchy.



            • Gość: Majka Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.12.06, 11:03
              Ale to twoj problem, że nie możesz znieść tego że inni mają swój rozum i swoje
              zdanie. To jest w ogóle problem fanatyków i ludzi ograniczonych że po prostu nie
              mieści się im w głowie że mogą nie miec monopolu na słuszność. Niczym się nie
              różnisz od tych Muzułmanów których tak się boisz. Oni też chcą naprawiac świat!
              Po swojemu wlaczyć ze zgnilizną zachodu. A skutki jakie są widać.
              Paweł ktoś twojego pokoroju więc sobie pogadajcie we wspólnym poście, na pewno
              świetnie się zrozumiecie. Zbadajcie swoje "zużycie" nawazajem. Bye.
              • Gość: Echo Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 07.12.06, 14:07
                > Ale to twoj problem, że nie możesz znieść tego że inni mają swój rozum i swoje
                > zdanie.

                Co do rozumu mam watpliwosci ale zdan takim nie brakuje.

                >to jest w ogóle problem fanatyków i ludzi ograniczonych

                No wlasnie. Szczegolnie lewackich fanatykow.

                >A skutki jakie są widać.

                Niestety

              • salila Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? 07.12.06, 17:07
                > Ale to twoj problem, że nie możesz znieść tego że inni mają swój rozum i swoje
                > zdanie. To jest w ogóle problem fanatyków i ludzi ograniczonych że po prostu
                nie
                > mieści się im w głowie że mogą nie miec monopolu na słuszność.
                Dokładnie tak. Ci biedni katolicy nie są w staie zaakceptować inności, nie
                mieści się w ich małych głowkach że odmienny sposób na życie może być lepszy
                niż ten który im narzucono.

                Niczym się nie
                > różnisz od tych Muzułmanów których tak się boisz. Oni też chcą naprawiac
                świat!
                > Po swojemu wlaczyć ze zgnilizną zachodu.
                Oni tak samo wierzą w słuszność tego co robią, w to że ich wiara i sposób na
                życie jest jedynym właściwym.

                > Paweł ktoś twojego pokoroju więc sobie pogadajcie we wspólnym poście, na pewno
                > świetnie się zrozumiecie. Zbadajcie swoje "zużycie" nawazajem.
                Mogliby wymienić się pewnymi słusznymi uwagami na temat bycia zużytym. Z
                pewnością szybko doszliby do wniosku że nie uprawiają seksu, nie kochają się z
                mężęm czy żoną, tylko dostępują wzniosłego aktu mającego na celu poczęcie ;-)
            • salila Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? 07.12.06, 17:00
              > Duzo lepiej jest zacytowac kogos kto po mesku rozprawia sie z
              > idiotyzmami:
              Uznając bełkot tego chłopczyka za męskie rozważania pokazałaś jakie poziom
              naprawdę reprezentujesz. Wielcy, miłosierni katolicy porównujący ludzi, których
              wasz bóg nakazuje kochać, do zużytych ciuchów. Zakłamane i żałosne.
              Trzymając się teorii zużycia, to zdaj sobie sprawę że tak samo zużyłaś się
              przez lata małżeństwa jak ludzie żyjący w konkubinacie. Papier czy przysięga w
              kościele nie zmienią faktu, że jesteś już bardzo zużyta.
              • Gość: Echo Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 07.12.06, 17:15
                > Trzymając się teorii zużycia, to zdaj sobie sprawę że tak samo zużyłaś się
                > przez lata małżeństwa jak ludzie żyjący w konkubinacie

                Dalam zycie czworce dzieci i jestem z tego dumna. KOnkubiny zuzywaja sie
                podobnie jak prostytutki i czesto rozbijaja malzenstwa, niszczac dzieci po drodze.
                • salila Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? 07.12.06, 17:32
                  Trzymając się teorii zużycia z którą się utożsamiasz, nie ma różnicy czy żona
                  czy konkubina. Obie w taki sam sposób się zużywają. Porównanie do prostytutki
                  to tylko kolejne z serii twoich obrazowych i niemający odniesienia do
                  rzeczywistości bredni.
                  • Gość: Majka Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.12.06, 17:50
                    Ja bym raczej prostytutka nazwała ta zuzytą żonę pseudokatoliczkę, która od lat
                    mężowi "daje" a nie kocha się z nim z miłości i namietności, która daje w
                    dodatku ku poczęciu a nie umocnieniu bliskości i miłosci dwojga ludzi. Bo ktos
                    taki nie ma pojęcia czym jest miłość i czym jest seks - którego tak się boi.
                    Zwykłe kołtuństwo.
                    • salila Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? 07.12.06, 17:58
                      > Ja bym raczej prostytutka nazwała ta zuzytą żonę pseudokatoliczkę, która od
                      lat
                      > mężowi "daje" a nie kocha się z nim z miłości i namietności, która daje w
                      > dodatku ku poczęciu a nie umocnieniu bliskości i miłosci dwojga ludzi. Bo ktos
                      > taki nie ma pojęcia czym jest miłość i czym jest seks - którego tak się boi.
                      > Zwykłe kołtuństwo.
                      Pewnie, że takiej żonce która daje mężowi od lat z racji wypełniania
                      małżeńskiego obowiązku i żeby mężuś nie przestał jej utrzymywać, jest bliżej do
                      prostytutki niż kobiecie znającej swoją wartość i będącej z ukochanym facetem w
                      związku, którego seks jest dopełnieniem.
          • Gość: Majka Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.12.06, 10:59
            Wiesz echo, nikomu się już nie chce prowadzić z tobą nic nie wnoszących dysput
            więc zaczeliśmy to traktowac w kategoriach humorystycznych :) Dla rozluźnienia
            nastroju. Od nadmiernej powagi dostaje się zgagi ;)
            • karbat Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? 07.12.06, 11:12
              to pytanie jest irrelewant malo znaczace ,godne dysputy na poziomie PRUCHNA

              pytanie zasadnicze jest GDZIE zamieszkac ,
              poki co problemy mieszkaniowe mlodych Polska
              zalatwa "kosztem" Unii,Anglii ,tam latwiej o mieszkanie niz w katolandzie

              kraju wyspecjalizowanym w budowie kosciolow i pomnikow
              • Gość: Majka Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.12.06, 11:41
                Ano, u mnie na osiedlu są 3 szkoły za to 4 kościoły :)
              • salila Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? 07.12.06, 12:19
                Przecież kolejne kościoły są społeczeństwu niezbędne, bez marmurowych molochów
                wiara w ludziach całkiem by wyginęła ;-)
                • Gość: Echo Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 07.12.06, 14:12
                  > Przecież kolejne kościoły są społeczeństwu niezbędne, bez marmurowych molochów
                  > wiara w ludziach całkiem by wyginęła ;-)

                  Dzikie plemiona nie maja marmurow. A poza tym warto poczytac co Bronislaw
                  Malinowski napisal o zyciu seksualnym dzikich.
                  • salila Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? 07.12.06, 14:39
                    > > Przecież kolejne kościoły są społeczeństwu niezbędne, bez marmurowych mol
                    > ochów
                    > > wiara w ludziach całkiem by wyginęła ;-)
                    >
                    > Dzikie plemiona nie maja marmurow. A poza tym warto poczytac co Bronislaw
                    > Malinowski napisal o zyciu seksualnym dzikich.
                    Co za głębokie powiązanie między seksem dzikich a stawianiem kolejnych
                    molochów, zamiast przeznaczyć tą kasę na pomoc ubogim wiernym.
                    • Gość: Echo Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 07.12.06, 17:07
                      > Co za głębokie powiązanie między seksem dzikich a stawianiem kolejnych
                      > molochów, zamiast przeznaczyć tą kasę na pomoc ubogim wiernym.

                      Zacznij od siebie. Dzikie rozumowanie: nie chcemy marmurow wolimy seks bo
                      jestesmy biedni. I tak juz zostaje na zawsze.
                      • salila Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? 07.12.06, 17:11
                        Znowu uciekasz od sedna problemu, piszesz nie na temat. A powód tego jest taki,
                        że nie potrafisz logicznie wytłumaczyć czemu twój kosćiół pozwala żyć w nędzy
                        wielu swoim wyznawcom, wydając miliony na kolejne świątynie. Odpowiedź jest
                        taka że ma on tak samo w nosie dobro wiernych, jak ty szczęście bliźnich.
                        • Gość: Echo Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 07.12.06, 17:29
                          >A powód tego jest taki,
                          >że nie potrafisz logicznie wytłumaczyć czemu twój kosćiół pozwala żyć w nędzy
                          >wielu swoim wyznawcom, wydając miliony na kolejne świątynie.

                          Moj Kosciol sklada sie z wyznawcow, z ktorych wielu heroicznie wspomaga
                          biednych. Niedawno wyszla statystyka w USA ze ludzie wierzacy wydaja ponad 4
                          razy wiecej na biednych niz ateisci. Konkubiny to narzedzia "podsiebierne"
                          czesto pasozytujace na malzenstwach.
                          • salila Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? 07.12.06, 17:41
                            > Moj Kosciol sklada sie z wyznawcow, z ktorych wielu heroicznie wspomaga
                            > biednych.
                            Wyznawcy, zwykli, przeciętni ludzie to jedno i jak chcą pomagać to chwała im za
                            to. Ale twój kościół jako instytucja jest niestety w pewnych kwestiach
                            zakłamany do szpiku kości. Gdyby nie pazerność panów na kościelnych
                            świecznikach, mogliby ogrom pieniędzy przeznaczyć na naprawdę miłosierne cele.

                            Konkubiny to narzedzia "podsiebierne"
                            > czesto pasozytujace na malzenstwach.
                            Życie cię chyba musiało unieszczęśliwić skoro ciągle utożsamiasz konkubinę z
                            jakąś wynaturzoną panią która rozbija małżeństwa. Wyobrażasz sobie że wiele
                            kobiet żyje w nieformalnych związkach przez lata, mając dzieci, wspólne majątki
                            i nic oprócz braku publicznej przysięgi czy podpisaniu oświadczenia, nie różni
                            od rodzin w których rodzice są po ślubie. I dalekie są od rozbijania cudzych
                            związków.
                            • Gość: Pawel Zamieszkuj ale na swoj koszt, nie nasz IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 07.12.06, 19:27
                              Nie chodzi o rozbijanie, lecz raczej o okradanie spoleczenstwa przez
                              konkubinaty. Pani i pan posiadajacy dzieci zyjacy pod jednym dachem udaja, ze
                              pani jest samotna i spoleczenstwo lozy wowczas duza kase na takich oszustow.
                              Pan zarabia, pani wyciaga reke po nieswoje, czesto dostaje nawet dom jako
                              bidusia samotnie wychowujaca dziatwe.Czy spoleczenstwo zyjace uczciwie musi
                              lubic takich oszustow ??? Niezupelnie.
                              • salila Re: Zamieszkuj ale na swoj koszt, nie nasz 07.12.06, 19:46
                                > Nie chodzi o rozbijanie, lecz raczej o okradanie spoleczenstwa przez
                                > konkubinaty. Pani i pan posiadajacy dzieci zyjacy pod jednym dachem udaja, ze
                                > pani jest samotna i spoleczenstwo lozy wowczas duza kase na takich oszustow.
                                > Pan zarabia, pani wyciaga reke po nieswoje, czesto dostaje nawet dom jako
                                > bidusia samotnie wychowujaca dziatwe.Czy spoleczenstwo zyjace uczciwie musi
                                > lubic takich oszustow ??? Niezupelnie.
                                Kolejny niesprawiedliwy stereotyp- łączenie związków bez ślubu z oszustami i
                                chęcią wyciągnięcia kasy od państwa. Gdzie ty żyjesz, w jakiejś dziurze zabitej
                                dechami, gdzie jeden drugiemu zazdrości że wyrwał większy zasiłek dzięki
                                cwaniactwu? Chyba dobrze wiesz, że aby otrzymywać świadczenia o których pisałeś
                                trzeba mieć naprawdę niskie dochody i niewielu jest w stanie się na ten miód
                                załapać.
                                No tak, zapomniałam że ludzie w konkubinatach to patologia. A jak patologia, to
                                zerowe dochody, przemoc, pijaństwo i życie na koszt państwa. Wyjdź z tej nory w
                                której żyjesz, to może dane ci będzie ujrzeć tych dla których jakieś zakichane
                                zasiłki nie są nawet ostatnie na liście powodów dla których ślub nie jest im
                                potrzebny.
                                • Gość: Pawel Re: Zamieszkuj ale na swoj koszt, nie nasz IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 07.12.06, 20:11
                                  W dziurze to niestety, ale jak widac ty musisz mieszkac, bo nie masz zielonego
                                  pojecia co dzieje sie na swiecie. Moje "miasteczko" liczy 3 miliony ludzi i
                                  jest jednym z najwiekszych centrow biznesu na swiecie. Jest tu mnostwo takich
                                  konkubinalnych oszustow, wyciagajacych zasilki od zalegalizowanego
                                  spoleczenstwa. Jaki to niby moze miec dochod kobieta rzekomo samotna , majaca
                                  kilkoro dzieci, czy nawet jedno??? Zero. Dostaja domy , zasilki, kursy
                                  doksztalcajace, pomoc w uzyskaniu dobrej pracy itd, itp. Ta sama kobieta nie
                                  dostalaby nic majac legalnego malzonka.
                                  • salila Re: Zamieszkuj ale na swoj koszt, nie nasz 07.12.06, 20:19
                                    No i już mamy odpowiedź czemu Pawłowi tak żal ściska i tępi konkubinaty. Bo go
                                    w oczy kole, że inni mają więcej i lepiej niż on i nie muszą zapieprzać jako
                                    robol z Polski ;-)
                                    • Gość: Pawel Re: Zamieszkuj ale na swoj koszt, nie nasz IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 07.12.06, 20:24
                                      Kobito zabraklo ci argumentow ??? Konkubinat nie moze nigdy rownac sie z osoba
                                      o moim wyksztalceniu i dochodzie. A okradanym nie lubi byc nikt, nawet jesli ma
                                      miliony.Stuknij sie w swoje glupie czolo zanim napiszesz znowu cos rownie
                                      dennego.
                                      • salila Re: Zamieszkuj ale na swoj koszt, nie nasz 07.12.06, 20:29
                                        > Kobito zabraklo ci argumentow ??? Konkubinat nie moze nigdy rownac sie z
                                        osoba
                                        > o moim wyksztalceniu i dochodzie. A okradanym nie lubi byc nikt, nawet jesli
                                        ma
                                        > miliony.Stuknij sie w swoje glupie czolo zanim napiszesz znowu cos rownie
                                        > dennego.
                                        Kobito? Dobre ;-) Widać świetne wykszałcenie.
                                        Przestań bredzić głupku. Myślisz że ktoś tu uwierzy, że gość o tak zacofanych i
                                        małomiasteczkowych poglądach jest świetnie zarabiającym, wykształconym
                                        światowcem. Ubawiłam się. Żeby nie zwiększać twoich kompleksów nie będę ci
                                        pisała o pozycji i zarobkach moich i faceta, wyrosłam już z piaskownicy i nie
                                        potrzebuję się chwalić.
                                        • Gość: Pawel Re: Zamieszkuj ale na swoj koszt, nie nasz IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 07.12.06, 20:34
                                          Pomarzyc zawsze mozesz, ze jestes kims wiecej niz bezrobotna , ciemna baba.Ten
                                          twoj facio to pewnie ma jakas zonke na boku????Polodz sie rowniez , ze nie
                                          jestem swietnie zarabiajacym i dobrze wyksztalconym swiatowcem. Jestes dnem w
                                          kazdym wymiarze.
                                          • salila Re: Zamieszkuj ale na swoj koszt, nie nasz 07.12.06, 20:43
                                            Ktoś kto nazywa kogoś obcegodnem sam wystawia sobie świadectwo swojego
                                            zakompleksienia i głupoty. Dawaj dalej, pokaż na co cię jeszcze stać i jaką
                                            beznadzieję prezentujesz. Możesz sobie tylko pogadać, a nam pozazdrościć życia
                                            w taki sposób jak chcemy. Szczegółów oszczedzę ci z litości.
                                            • Gość: Pawel Re: Zamieszkuj ale na swoj koszt, nie nasz IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 07.12.06, 20:51
                                              Twoje zycie nie jest ani dostatnie, ani godne. Zyjesz tylko tak jak facet ci na
                                              to pozwala.
                                              • salila Re: Zamieszkuj ale na swoj koszt, nie nasz 07.12.06, 20:53
                                                > Twoje zycie nie jest ani dostatnie, ani godne. Zyjesz tylko tak jak facet ci
                                                na
                                                > to pozwala.
                                                Tak, tak, pocieszaj się dalej. Coraz bardziej mnie rozśmieszasz. Dorośnij
                                                chłopczyku, a może za wiele lat zrozumiesz co znaczy być mężczyzną.
                                                • Gość: Pawel Re: Zamieszkuj ale na swoj koszt, nie nasz IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 07.12.06, 20:56
                                                  Ten twoj facio to dopiero musi byc chlop. Nie dal ci nic, oprocz
                                                  upokorzenia.Kiedy wreszcie to zrozumiesz dziewczynko?
                                                  • salila Re: Zamieszkuj ale na swoj koszt, nie nasz 07.12.06, 21:04
                                                    Zakompleksiony pseudokatolik po raz kolejny próbuje leczyć swoje kompleksy,
                                                    komentując moje życie o którym nic nie wie ;-)
                                                  • Gość: Pawel Wzorzec do "nasladowania" IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 08.12.06, 17:42
                                                    Jasne, wszyscy sa zakompleksieni a najbardziej to zazenowani patrzac na ciebie
                                                    i twoj brak elementarnych zasad moralnych.
                                                  • salila Re: Wzorzec do "nasladowania" 11.12.06, 10:37
                                                    To, że mnie nie znasz a próbujesz oceniasz, świadczy tylko o twoim niskim
                                                    poziomie umysłowym. Zakompleksieni, fanatycy niestety tak mają, rozumu im brak
                                                    i tolerancji.
                              • Gość: Majka Re: Zamieszkuj ale na swoj koszt, nie nasz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.12.06, 20:09
                                Taa? To sie zwróć ze swoim apelem do tych, którzy tak oszukuja a nie wrzucaj do
                                jednego worka wszystkich par mieszkających razem. Hehe, ciekawe gdzie to dom
                                dają za wychowywanie dzieci, chyba coś ci się śniło. Zasiłki dla matek smaotnie
                                wychowujących dzieci wystarcza conajwyżej na pieluszki.
                                • Gość: Pawel Re: Zamieszkuj ale na swoj koszt, nie nasz IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 07.12.06, 20:15
                                  Daja domy , daja, za to, ze pani udaje samotna. Gdzie??? W krajach dobrobytu.
                                  • Gość: Majka Jak w krajach dobrobytu to nie u nas :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.12.06, 21:37
                                    Więc nie wiem w ogóle po co poruszasz ten temat.
                                    • Gość: Pawel Temat podobny wszedzie, tak jak oszustwo IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 08.12.06, 17:38
                                      Jak to po co? Pisz na temat tak jak ja.Niewazne czy jest to dom, czy tylko
                                      zasilek dla rzekomo samotnej matki. Oszustwo jest oszustwem. Jesli nie jestes
                                      samotna, masz faceta to po co udawac samotna. Pomoc jest dla faktycznie
                                      samotnych i w trudnym polozeniu kobiet, a nie dla cwaniakow konkubinalnych,
                                      ktorzy maja za co sie utrzymac a jedynie wykorzystuja fakt braku slubu.
                                • salila Re: Zamieszkuj ale na swoj koszt, nie nasz 07.12.06, 20:23
                                  > Taa? To sie zwróć ze swoim apelem do tych, którzy tak oszukuja a nie wrzucaj
                                  do
                                  > jednego worka wszystkich par mieszkających razem.
                                  Od razu widać że to zakompleksiony facecik, któremu żal d ściska, że inni mogą
                                  mieć lepiej. Sam by tak chciał, ale jego ograniczenia nie pozwoliłyby podjąć
                                  decyzji innej od tej którą ksiądz mu w niedziele poleci.
                                  • Gość: Pawel Re: Zamieszkuj ale na swoj koszt, nie nasz IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 07.12.06, 20:25
                                    Glupias kobito, nic wiecej.Wszystkie konkubiny maja taka sile "argumentow"?
                                    • salila Re: Zamieszkuj ale na swoj koszt, nie nasz 07.12.06, 20:34
                                      > Glupias kobito, nic wiecej.Wszystkie konkubiny maja taka sile "argumentow"?
                                      Robisz się coraz bardziej żałosny. Twoje argumenty, tak jak i ty o sile mogą
                                      pomarzyć. "Głupiaś kobito"- tak mawiają wykształceni, świetnie zarabiający,
                                      bywający w świecie, spełnieni mężczyźni? Raczej ciołki które paplą tak jak na
                                      wiosce się nauczyły, a w wielkiej metropolii mogą co najwyżej cegły na budowie
                                      podawać. A frustracja rośnie. Jak przykro.
                                      • Gość: Pawel Re: Zamieszkuj ale na swoj koszt, nie nasz IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 07.12.06, 20:40
                                        Twoje argumenty sa zaiste porazajace. Ten konkubinat cos nie bardzo ci sluzy.
                                        Twoj facio jest zonaty, ze tak cie wscieklosc ogarnia??? Kompleks wsi maja
                                        wylacznie wiesniacy, od razu sie do tego przyznaja tak jak ty.
                                        • salila Re: Zamieszkuj ale na swoj koszt, nie nasz 07.12.06, 20:44
                                          Żałosny, oj żałosny.
                                          • Gość: Pawel Re: Zamieszkuj ale na swoj koszt, nie nasz IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 07.12.06, 20:54
                                            Zalosny twoj zywot, oj zalosny, fakt.
                                            • salila Re: Zamieszkuj ale na swoj koszt, nie nasz 07.12.06, 21:00
                                              Nie masz o mnie pojęcia. Ale dawaj, ośmieszaj się dalej, bawią nas takie twory,
                                              w rzeczywiostości nie spotykamy takich.
                                              • Gość: Pawel Osmieszasz sie sama , nie potrzeba tu innych IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 08.12.06, 17:39
                                                Ja , ani nikt inny nie potrzebujemy cie osmieszac bo ty sama robisz to wlasnie.
                                                • salila Re: Osmieszasz sie sam 11.12.06, 10:34
                                                  Ja na szczęście nigdzie się nie ośmieszyłam. Ty robisz to na każm kroku i ne
                                                  jest to tylk moje zdanie.
              • Gość: Echo Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 07.12.06, 14:10
                > to pytanie jest irrelewant malo znaczace ,godne dysputy na poziomie PRUCHNA

                ktore pasuje do towarzystwa jako IRRELEVANT!
                • Gość: Echo Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 07.12.06, 14:19
                  pardon, "irrelewant"
            • Gość: Echo Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 07.12.06, 14:25
              > więc zaczeliśmy to traktowac w kategoriach humorystycznych :)

              ja tez. Nie ma to jak bawic sie cudzym kosztem! Szczegolnie
              jak pojawia sie "irrelewant pruchno" ktory pasuje poziomem do towarzystwa.
              Hehehehehe
              • karbat Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? 07.12.06, 14:41
                PrUchno stukaj dalej ,klepisz w kalwiature na wlasny koszt i to jest uczciwe
                • Gość: Echo Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 07.12.06, 17:03
                  > PrUchno stukaj dalej ,klepisz w kalwiature na wlasny koszt i to jest uczciwe

                  Co "klepisz"?
                  • salila Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? 07.12.06, 17:13
                    To, że znalazłaś literówkę świadczy o twoim niesamowitym intelekcie i
                    wnikliwości. Brawo ;-)
                    • Gość: Echo Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 07.12.06, 17:18

                      > To, że znalazłaś literówkę świadczy o twoim niesamowitym intelekcie i
                      > wnikliwości. Brawo ;-)

                      To nie sa literowki tylko typowe niedouctwo. Pisanie niegramatycznych zdan etc.
                      Ty zrobilas literowke powyzej i to jest literowka. Twoje problemy sa gdzie indziej.
    • basia.z Do bmwariat-a 07.12.06, 19:56
      No i co, zamieszkałeś?
      • Gość: Echo Re: Do bmwariat-a IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 08.12.06, 03:00

        > Pomarzyc zawsze mozesz, ze jestes kims wiecej niz bezrobotna , ciemna baba.Ten
        > twoj facio to pewnie ma jakas zonke na boku?

        Nie wiem czy ma czy nie, ale rzadko sie zdarza zeby konkubina mieszkala ze swoim
        "pierwszym i jedynym". Zazwyczaj jest na etapie kolejnej "proby" ktora
        oczywiscie nic nie ma wspolnego z seksem jak nas zapewniaja panie powyzej ale z
        miloscia:). Jest taka piosenka "love for sale". Moze "irrelewant pruchno" im to
        przetlumaczy.
        • Gość: Echo Re: Do bmwariat-a IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 08.12.06, 03:05
          >"Głupiaś kobito"- tak mawiają wykształceni, świetnie zarabiający,
          > bywający w świecie, spełnieni mężczyźni?

          Zaraz, zaraz. Cos w tym stylu wypisuja tutaj "spełnione" konkubiny.
          • Gość: Echo ?? IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 08.12.06, 03:15
            > Wyznawcy, zwykli, przeciętni ludzie to jedno i jak chcą pomagać to chwała im za
            >
            > to. Ale twój kościół jako instytucja jest niestety w pewnych kwestiach
            > zakłamany do szpiku kości. Gdyby nie pazerność panów na kościelnych
            > świecznikach, mogliby ogrom pieniędzy przeznaczyć na naprawdę miłosierne cele.

            Jak to robia konkubiny? Co ty zakłamana kobieto wiesz o miłosiernych celach?
            • salila Re: ?? 08.12.06, 08:56
              > > Wyznawcy, zwykli, przeciętni ludzie to jedno i jak chcą pomagać to chwała
              > im za
              > > to. Ale twój kościół jako instytucja jest niestety w pewnych kwestiach
              > > zakłamany do szpiku kości. Gdyby nie pazerność panów na kościelnych
              > > świecznikach, mogliby ogrom pieniędzy przeznaczyć na naprawdę miłosierne
              > cele.
              Znowu próbujesz wykręcać kota ogonem, bo nie ma żadnego usprawiedliwienia na
              wydawanie przez kościół milionów na idiotyzmy zamiast pomoc wiernym. Właśnie
              pokazałaś swoje zakłamanie i próbę obrony zakłamania swojego kościoła. Tacy
              własnie jest, miłosierni i zakłamani katolicy.

              > Jak to robia konkubiny? Co ty zakłamana kobieto wiesz o miłosiernych celach?
              Nic o mnie nie wiesz, a próbujesz osądzać. Wiem o tych celach więcej niż takie
              pseudokatolickie sfrustrowane baby.
              Czy tak zachowuje się wzorowa katoliczka? Twój bóg cię za to osądzi. Nie
              zapomnij pobiec do spowiedzi zanim wylejesz tutaj kolejną dawkę jadu w stosunku
              do ludzi o których nie masz pojęcia.
              • Gość: Echo Re: ?? IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 08.12.06, 16:40
                >Twój bóg cię za to osądzi. Nie
                > zapomnij pobiec do spowiedzi zanim wylejesz tutaj kolejną dawkę jadu w stosunku
                >
                > do ludzi o których nie masz pojęcia.

                Oj mam, mam!!! Tylko potworny prymityw moze rzucac takie oskarzenia na
                Instytucje ktora tyle daje na cele charytatywne, i obrazac te miliony ludzi
                ktorzy codziennie z heroizmem pomagaja biednym.
                • salila Re: ?? 11.12.06, 11:21
                  > Oj mam, mam!!!
                  Tak, tak, oczywiście. Możesz sobie tylko pogadać, a raczej popisać, a z prawdą
                  nie ma to nic wspólnego.
                  Tylko potworny prymityw moze rzucac takie oskarzenia na
                  > Instytucje ktora tyle daje na cele charytatywne, i obrazac te miliony ludzi
                  > ktorzy codziennie z heroizmem pomagaja biednym.
                  Tylko wyzwiska pozostają komuś komu brak logicznych argumentów. Nie wysilaj
                  się, nikomu kto ma rozum w głowie nie wmówisz że kościół budując kolejne
                  molochy, realizuje miłosierne cele i że nie jest instytucją której zależy na
                  władzy i kasie.
          • Gość: Majka Echo nie masz dość? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.12.06, 10:48
            Ja rozumiem że jesteś sfrustrowana, złośliwa i nie możesz sie pogodzić ze swoją
            porażką ciemnych pogladów ale idź może kobieto do garów bo sie tylko ośmieszasz
            :) Każda twoja kolejna wypowiedź jest głupsza od poprzedniej. Zaczynasz pisac
            jak 10 latek - "a ja wam pokażę".
            • Gość: Echo Re: Echo nie masz dość? IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 08.12.06, 16:43
              > Ja rozumiem że jesteś sfrustrowana, złośliwa i nie możesz sie pogodzić ze swoją
              > porażką ciemnych pogladów ale idź może kobieto do garów bo sie tylko ośmieszasz
              > :) Każda twoja kolejna wypowiedź jest głupsza od poprzedniej. Zaczynasz pisac
              > jak 10 latek - "a ja wam pokażę".

              Oj nie. W pewnym momencie pokazuje na czym polega wasz "styl". Probowalam
              dyskusji intelektualnej ale skonczylo sie na obelgach. Takie sfrustrowane
              babiszony trzeba po prostu niszczyc!
              • Gość: Pawel Majka nie przypal kotletow. IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 08.12.06, 17:47
                Lepiej Majki nie denerwowac bo nasypie za duzo soli do zupy i beda cierpiec
                niewinne osoby.
                • Gość: Majka Nie jadam kotletów :) n/t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.12.06, 20:01
                  • Gość: Pawel Re: Nie jadam kotletów :) n/t IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 08.12.06, 21:13
                    Wcale nie powiedzialem, ze jadasz kotlety tylko, ze je smazysz. Skoro wysylasz
                    innych do garow to pewnie jestes ich blisko.
                    • Gość: Majka Re: Nie jadam kotletów :) n/t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.12.06, 21:29
                      Rozumowanie bez sensu.
                    • michelle28 Re: Nie jadam kotletów :) n/t 08.12.06, 21:31
                      Skoro wysylasz
                      > innych do garow to pewnie jestes ich blisko.
                      Logika debila :-))
                      • Gość: Majka Re: Nie jadam kotletów :) n/t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.12.06, 22:02
                        Tez to zauważyłam :)
              • Gość: Majka Re: Echo nie masz dość? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.12.06, 19:59
                Probowalam
                > dyskusji intelektualnej ale skonczylo sie na obelgach. Takie sfrustrowane
                > babiszony trzeba po prostu niszczyc!"

                Tak to jest kwintesencja "katolicyzmu" (celowo w cudzysłowiu bo to nie jest
                żaden katolicyzm) - zniszczyć wszystkich, którzy sa odmienni! Fanatyk katolicki
                to taki sam fanatyk jak muzułmański, islamski czy inny terrorysta. Niczym sie od
                nich nie różnisz. A kwintesencją była pewna wypowiedx w pewnym radio katolickim
                - "za zabicie niechcianego płodu to taką kobiete trzeba..zabić!" To jest własnie
                wasz sposób myślenia :) Ręce nogi opadaja... Jesteście zakałą społeczeństwa.
                A od obelg to ty zaczęłaś - skleroza?
      • bmwariat Re: Do bmwariat-a 08.12.06, 06:20
        to nie jest decyzja podjęta dziś rano a wieczorem mieszkamy ze sobą. Teraz
        dzieli nas odległość( 200 km). Nie pracuje w swojej rodzinnej miejscowości, ale
        głęboko zastanawiamy sie nad zamieszkaniem razem, osobno od rodziny.
        • Gość: Majka Re: Do bmwariat-a IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.12.06, 10:51
          No i słusznie. Omin tą całą idiotyczną dyskusję z idiotyczna echo i zrób co
          uważasz. Jeśli dzieli was taka odległość to aby utrzymac związek powinniście się
          zejść w jedno miejsce. Dobrze jest się usamodzielnić, odciąć rodzinne korzenie.
          Powodzenia życze.
          • Gość: Echo Re: Do bmwariat-a IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 08.12.06, 16:45
            >Dobrze jest się usamodzielnić, odciąć rodzinne korzenie.

            I pamietaj przy tym "odcinaniu" ze relacje mesko-damskie
            dotycza rodziny a nie konkubinatu!
            • Gość: Majka Re: Do bmwariat-a IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.12.06, 20:02
              Relacje damsko męskie jak sama nazwa wskazuje dotycza kobiety i mężczyzny a nie
              konkubinatu czy małżeństwa :) Ależ ty echo jestes głupia.
          • Gość: Pawel Majka, Nobla i tak nie dostaniesz, proch juz mamy IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 08.12.06, 17:55
            Prochu nie wymyslilas przy tych swoich garach.Od tysiecy lat ludzie zakladaja
            wspolny dom i potwierdzaja to slubem. A zabawa w dom, na probe to rzecz dla
            niemoralnych, tchorzliwych i niepewnych.Ps. odciac rodzinne korzenie???? Loj
            tos walnela glupote.
            • Gość: Majka Tak, tak, lekarz kazał przytakiwać IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.12.06, 20:03
              A teraz zabierz zabawki i do domu :)) Pa.
              • Gość: Pawel Re: Tak, tak, lekarz kazał przytakiwać IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 08.12.06, 21:10
                Ja sie w dom nie bawie tak jak ty.
                • Gość: upierdliwa Re: Tak, tak, lekarz kazał przytakiwać IP: *.bochnia.pl 08.12.06, 21:12
                  Gość portalu: Pawel napisał(a):

                  > Ja sie w dom nie bawie tak jak ty.


                  Pawel, a Ty w ogole masz zone? albo dziewczyne?
                  • Gość: Pawel Re: Tak, tak, lekarz kazał przytakiwać IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 08.12.06, 21:14
                    Mam. Milo Cie znowu slyszec.
                    • Gość: upierdliwa Re: Tak, tak, lekarz kazał przytakiwać IP: *.bochnia.pl 08.12.06, 21:18
                      Gość portalu: Pawel napisał(a):

                      > Mam. Milo Cie znowu slyszec.


                      masz - zone czy dziewczyne? (to wazne, bo w Twoim przypadku to najwyrazniej
                      zasadnicza roznica)
                      • Gość: Pawel Re: Tak, tak, lekarz kazał przytakiwać IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 08.12.06, 21:21
                        Wysnuwasz sluszne wnioski. Odpowiem tak: mam i zone i dziewczyne, bo czy kazda
                        zona nie jest dziewczyna?
                        • Gość: upierdliwa Re: Tak, tak, lekarz kazał przytakiwać IP: *.bochnia.pl 08.12.06, 21:26
                          Gość portalu: Pawel napisał(a):

                          > Wysnuwasz sluszne wnioski. Odpowiem tak: mam i zone i dziewczyne, bo czy kazda
                          > zona nie jest dziewczyna?

                          owszem, ale nie kazda dziewczyna to zona.
                          zastanawialam sie, czy moze istniec kobieta, ktora podzielilaby Twoje poglady.
                          jak widac, niestety moze :(
                          • Gość: Pawel Re: Tak, tak, lekarz kazał przytakiwać IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 08.12.06, 21:44
                            Teraz niestety nie wysnuwasz slusznych wnioskow. Kobiet, ktore podzielaja moje
                            poglady sa miliony na swiecie. Sadzisz, ze na swiecie nie ma mezatek, tylko
                            kobiety zyjace w zwiazkach nieformalnych?
                            • Gość: upierdliwa Re: Tak, tak, lekarz kazał przytakiwać IP: *.bochnia.pl 08.12.06, 21:49
                              Gość portalu: Pawel napisał(a):

                              > Teraz niestety nie wysnuwasz slusznych wnioskow. Kobiet, ktore podzielaja moje
                              > poglady sa miliony na swiecie. Sadzisz, ze na swiecie nie ma mezatek, tylko
                              > kobiety zyjace w zwiazkach nieformalnych?

                              a nie wydaje Ci sie, ze kazde malzenstwo jest poprzedzone zwiazkiem
                              nieformalnym? Ty poslubiles swoja zone od razu pierwszego dnia, jak ja poznales?
                              • Gość: Pawel Re: Tak, tak, lekarz kazał przytakiwać IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 08.12.06, 21:56
                                Oczywiscie, ze nie poslubilem swojej zony pierwszego dnia jak ja poznalem.
                                Wrecz przeciwnie poznalismy sie dobrze przez dwa lata "chodzenia" ze soba.
                                Studiowalismy razem na jednej Uczelni, wyjezdzalismy na rozne obozy, wczasy
                                itp, itd. Pisalem rowniez powyzej , ze celibat to nie moja specjalnosc.
                                Pobralismy sie zanim skonczylismy studia i wtedy zamieszkalismy razem.
                                • Gość: upierdliwa Re: Tak, tak, lekarz kazał przytakiwać IP: *.bochnia.pl 08.12.06, 21:59
                                  Gość portalu: Pawel napisał(a):

                                  > Oczywiscie, ze nie poslubilem swojej zony pierwszego dnia jak ja poznalem.
                                  > Wrecz przeciwnie poznalismy sie dobrze przez dwa lata "chodzenia" ze soba.
                                  > Studiowalismy razem na jednej Uczelni, wyjezdzalismy na rozne obozy, wczasy
                                  > itp, itd. Pisalem rowniez powyzej , ze celibat to nie moja specjalnosc.
                                  > Pobralismy sie zanim skonczylismy studia i wtedy zamieszkalismy razem.


                                  a jakbyscie zamieszkali razem wczesniej, to ona stalaby sie z tego powodu jakas
                                  inna, niz jest teraz? albo Ty?
                                  • michelle28 Re: Tak, tak, lekarz kazał przytakiwać 08.12.06, 22:04
                                    > a jakbyscie zamieszkali razem wczesniej, to ona stalaby sie z tego powodu
                                    jakas
                                    > inna, niz jest teraz? albo Ty?
                                    odpowiedź dla wzorowego katolika jest oczywista. jakby zamieszkali razem przed
                                    ślubem, ulegliby zgodnie z jego teorią, przedwczesnemu zużyciu. a tak zaczęli
                                    się zużywać później i to jest niesamowicie piękne, wzniosłe i bezsensowne.
                                    • Gość: Majka Re: Tak, tak, lekarz kazał przytakiwać IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.12.06, 22:05
                                      Hehe, no 2 lata zużycia mniej, jest o co toczyć boje ;)
                                  • Gość: Majka Re: Tak, tak, lekarz kazał przytakiwać IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.12.06, 22:04
                                    Tak, stala by się "zużyta", już to stwierdził gdzieś powyżej :) Nie będe tego
                                    komentować bo nawet nie ma sensu.
                                    • Gość: upierdliwa Re: Tak, tak, lekarz kazał przytakiwać IP: *.bochnia.pl 08.12.06, 22:08
                                      Gość portalu: Majka napisał(a):

                                      > Tak, stala by się "zużyta", już to stwierdził gdzieś powyżej :) Nie będe tego
                                      > komentować bo nawet nie ma sensu.


                                      wiem, jednak wczesniej wyrazal sie o kobietach ogolem - ciekawa bylam, czy powie
                                      to samo o swojej zonie, czy ona tez bylaby "zuzyta"? :) ale cos zamilkl.....
                                    • michelle28 Re: Tak, tak, lekarz kazał przytakiwać 08.12.06, 22:11
                                      gość który porównuje kobiety do zużytych ciuchów tylko dlatego że nie postępują
                                      zgodnie z jego wizją, musi mieć nierówno pod sufitem.
                                      • Gość: koso Re: Tak, tak, lekarz kazał przytakiwać IP: *.chello.pl 08.12.06, 22:20
                                        pisza zle o kobietach ale bez nich zyc nie moga i kazdy gdzie zobaczy ladna
                                        dziewczyne to juz sie slini[ przepraszm]
                                        • michelle28 Re: Tak, tak, lekarz kazał przytakiwać 08.12.06, 22:46
                                          tacy chłopcy ślinią się tylko na widok niezużytych cnotek ;-) najlepsze jest
                                          to, że często nie wiedzą o przeszłości żony która słowem nie wspomni o innych
                                          znając ich poglądy. a później też nierzadko przyprawia mężusiowi rogi, bo ten
                                          będąc prawiczkiem do ślubu nie ma pojęcia jak dać jej satysfakcję.
                                          • Gość: Echo Re: Tak, tak, lekarz kazał przytakiwać IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 09.12.06, 03:52
                                            >a jakbyscie zamieszkali razem wczesniej, to ona stalaby sie z tego powodu jakas
                                            >inna, niz jest teraz? albo Ty?

                                            Konkubiny nie mieszkaja "wczesniej" tylko "zamiast" malzenstwa. Kazda runda
                                            dyskusji konczyla sie pytaniem "kto tu mowi o malzenstwie?" albo instrukcjami o
                                            wyzszosci konkubinatu nad malzenstwem.
                                            • Gość: Majka Re: Tak, tak, lekarz kazał przytakiwać IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.12.06, 09:46
                                              To sie mylisz :) Znaczna większość par mieszka przed ślubem razem. U mnie w
                                              rodzinie obecnie wszystkie. Jedna już jest po ślubie a druga będzie w przyszłym
                                              roku. To kim oni są? Konkubinatem?? Zamieszkując razem nie byli wcale pewni że
                                              sie pobiorą ale okazało się że chcą być razem. Żebys jeszcze bardziej się
                                              "zbulwersowała" to jedna z tych dziewczyn była w ciąży idąc do ołatarza, w
                                              kościele :)) A moja 70 - letnia ciotka powiedziała - i super ;)
                                              • Gość: Echo Re: Tak, tak, lekarz kazał przytakiwać IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 10.12.06, 03:28
                                                > Żebys jeszcze bardziej się
                                                > "zbulwersowała" to jedna z tych dziewczyn była w ciąży idąc do ołatarza, w
                                                > kościele :)) A moja 70 - letnia ciotka powiedziała - i super ;)

                                                Pewnie mysla ze dzieci nie sa do pogodzenia z konkubinatem.
                                            • Gość: upierdliwa Re: Tak, tak, lekarz kazał przytakiwać IP: *.bochnia.pl 09.12.06, 12:18
                                              Gość portalu: Echo napisał(a):

                                              > Konkubiny nie mieszkaja "wczesniej" tylko "zamiast" malzenstwa. Kazda runda
                                              > dyskusji konczyla sie pytaniem "kto tu mowi o malzenstwie?" albo instrukcjami o
                                              > wyzszosci konkubinatu nad malzenstwem.

                                              halo, halo, ziemia do Echa:
                                              tytul tego watku brzmi: "zamieszkać PRZED SLUBEM, czy nie?"
                                              • michelle28 Re: Tak, tak, lekarz kazał przytakiwać 09.12.06, 12:29
                                                zdaniem tych moralistów przed ślubem nie wolno, bo wtedy się zużyją i biorąc
                                                ślub byliby już tylko parą zużytych szmat a nie kochajacych się ludzi. jaka to
                                                piękna teoria z której wychodzi wielki szacunek i miłość bliźniego.
                                              • Gość: Echo Re: Tak, tak, lekarz kazał przytakiwać IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 10.12.06, 03:26
                                                >
                                                > halo, halo, ziemia do Echa:
                                                > tytul tego watku brzmi: "zamieszkać PRZED SLUBEM, czy nie?"

                                                Dlaczego pierdzacej nie przeszkadza odchodzenie od tematu przez konkubiny?

                                                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=53067845&a=53354597
                                              • Gość: Echo Re: Tak, tak, lekarz kazał przytakiwać IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 10.12.06, 06:22
                                                > tytul tego watku brzmi: "zamieszkać PRZED SLUBEM, czy nie?"

                                                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=53067845&a=53330980
        • basia.z Re: Do bmwariat-a 12.12.06, 21:41
          To życzę powodzenia. Ja ta zrobiłam i uważam, że to była bardzo dobra decyzja.
          Poza tym jak zamieszkaliśmy razem, to tak już zostało ... 11 lat.
    • Gość: na chwile Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? IP: *.acn.waw.pl 12.12.06, 23:43
      > Jak myślicie?. Według mnie to dobry pomysł, bo człowiek się lepiej poznaje.
      > Mieszkanie bez rodziców, braci, sióstr, pozostawieni tylko sobie- ja jestem
      > za.

      o bozę jak ktoś w XXI wieku może jeszcze zadawać takie pytanie ?
      należy je przerobić na "skąd wziąć kasę na mieszkanie"
      • Gość: karolina Re: Zamieszkać przed ślubem czy nie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.12.06, 10:23
        > o bozę jak ktoś w XXI wieku może jeszcze zadawać takie pytanie ?
        > należy je przerobić na "skąd wziąć kasę na mieszkanie"

        Niektórzy niestety mieszkanie bez ślubu uważają za samo zło, bo takich mądrości
        nakładł im do głowy kościół a własnym rozumem nie potrafią się posługiwać.
        • Gość: Agnes Wartosci rodzinne w konkubinacie: IP: *.dsl.scrm01.sbcglobal.net 28.12.06, 22:57
          wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3817392.html
          • Gość: karolina Re: Wartosci rodzinne w konkubinacie: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.12.06, 08:55
            Trzeba być prawdziwym idiotą żeby sądzić że ta tragedia ma związek z tym czy
            żyli w konkubinacie czy małżeństwie. Czy sądzisz że u tych potworów fakt
            zwięcia ślubu coś by zmienił? A może nie słyszałaś o mężąch katujących swoje
            żony oraz dzieci urodzone w małżeństwach?
    • Gość: kiu nie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.12.06, 21:45
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka