xtrin 29.11.06, 21:17 Nastaje moda na ostentacyjnie abstynenckie wesela: www.gazetawyborcza.pl/1,75480,3742159.html Co Wy na to? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
woda.woda Re: Trzeźwe wesele 29.11.06, 21:19 My na to, że kazda przesada jest szkodliwa :) Odpowiedz Link Zgłoś
kochanica-francuza Wolno państwu młodym 29.11.06, 21:22 mogą se choćby wegańskie wesele urządzić, jak im się podoba. Dobił mnie ten dziadek, co się 5 lat nie odzywa. Odpowiedz Link Zgłoś
supaari Re: Wolno państwu młodym 29.11.06, 21:24 kochanica-francuza napisała: > Dobił mnie ten dziadek, co się 5 lat nie odzywa. Nie od dziś wiadomo, że alkohol rozwiązuje język, więc reakcja dziadka jest zrozumiała... Odpowiedz Link Zgłoś
woda.woda Re: Wolno państwu młodym 29.11.06, 21:26 No, jakby sie napił, to by pogadał :)) Odpowiedz Link Zgłoś
supaari Re: Trzeźwe wesele 29.11.06, 21:22 woda.woda napisała: > My na to, że kazda przesada jest szkodliwa :) Szczególnie przesada z ostentacyjnością! :-) Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: Trzeźwe wesele 29.11.06, 21:33 Dokładnie to samo miałam odczucie czytając ten tekst. Odpowiedz Link Zgłoś
kochanica-francuza A na czym niby polega ta ostentacja? 29.11.06, 21:44 Bo ja jej nie widzę. Panna młoda nie miała sukni w przekreślone butelki. ;-) Widzę natomiast chamstwo orkiestry, która próbowała się rządzić jak u siebie w kurniku (nie mylić z miastem Kórnik) Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: A na czym niby polega ta ostentacja? 29.11.06, 22:09 Wyobrażasz sobie, że państwo młodzi urządzają wesele bezśledziowe, bo bardzo ich nie lubią, po czym wkurzają się na każdego, kto przyniósł ze sobą puszke śledzi? Odpowiedz Link Zgłoś
nessie-jp Re: A na czym niby polega ta ostentacja? 29.11.06, 22:30 Jeśli przedtem poinformowali gości, że proszą o nieprzynoszenie śledzi... A orkiestrę domagającą się śledzi w ramach wynagrodzenia i zasmradzającą śledziami całe wesele (przypominam, odbywające się dla młodej pary, a nie dla wygody i przyjemności orkiestry), mimo że państwo młodzi nie lubią śledzi i mdli ich od śledzi i prosili, żeby nie było śledzi? No tylko w ryja dać. Sledziem. Odpowiedz Link Zgłoś
kochanica-francuza Re: A na czym niby polega ta ostentacja? 29.11.06, 22:48 nessie-jp napisała: > Jeśli przedtem poinformowali gości, że proszą o nieprzynoszenie śledzi... Może są uczuleni na śledzie? > i > ich od śledzi i prosili, żeby nie było śledzi? Mało tego. Orkiestra z własnej inicjatywy przymuszała drużbów do pocałunku, mimo że NIE BYLI ONI PARą, CO JASNO POWIEDZIANO. JASNO RóWNIEż ZASUGEROWANO, żEBY ICH NIE PRZYMUSZAć. > > No tylko w ryja dać. Sledziem. > Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: P.S.J. Re: A na czym niby polega ta ostentacja? IP: *.itpp.pl 30.11.06, 09:25 > > No tylko w ryja dać. Sledziem. Jak w skeczu z Latającego Cyrku Monty Pythona - "taniec z policzkowaniem rybami" :D Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: A na czym niby polega ta ostentacja? 29.11.06, 22:54 > Jeśli przedtem poinformowali gości, że proszą o nieprzynoszenie śledzi... Ależ ich prawo. Co nie zmienia faktu, że mogą zostać uznani za śledziofoby. Odpowiedz Link Zgłoś
kochanica-francuza Re: A na czym niby polega ta ostentacja? 29.11.06, 22:55 xtrin napisała: > > Jeśli przedtem poinformowali gości, że proszą o nieprzynoszenie śledzi... > > Ależ ich prawo. Co nie zmienia faktu, że mogą zostać uznani za śledziofoby. Czy śledź jest jakimś polskim symbolem narodowym? A wódka? Bo ja myślałam, że to Orzeł Biały... Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: A na czym niby polega ta ostentacja? 29.11.06, 23:01 A cóż to ma do rzeczy? Odpowiedz Link Zgłoś
kochanica-francuza Re: A na czym niby polega ta ostentacja? 29.11.06, 22:48 xtrin napisała: > Wyobrażasz sobie, że państwo młodzi urządzają wesele bezśledziowe, bo bardzo ic > h > nie lubią, po czym wkurzają się na każdego, kto przyniósł ze sobą puszke śledzi > ? Zasada jest taka, że wesele urządzają państwo młodzi, a nie goście... Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: A na czym niby polega ta ostentacja? 29.11.06, 22:55 Rozumiem, nie chcą podawać alkoholu - ich sprawa. Ale jak ktoś sobie przyniesie to niech pije, nie? W końcu jest to impreza urządzana przez młodych, ale DLA gości. Odpowiedz Link Zgłoś
kochanica-francuza Re: A na czym niby polega ta ostentacja? 29.11.06, 22:57 xtrin napisała: > Rozumiem, nie chcą podawać alkoholu - ich sprawa. Ale jak ktoś sobie przyniesie > to niech pije, nie? W końcu jest to impreza urządzana przez młodych, ale DLA go > ści. Wesele miało być bez alkoholu. To, że ktoś sobie przyniesie, psuje całość. To tak jakby powiedzieć - szkoła nie udostępnia sypialni, ale jak uczniowie współżyją w jakimś kącie, to niech nie przeszkadza, nie? Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: A na czym niby polega ta ostentacja? 29.11.06, 23:03 > Wesele miało być bez alkoholu. To, że ktoś sobie przyniesie, psuje całość. Śmieszy mnie po prostu takie podejście. Alkohol jest dla ludzi i czynienie z niego wroga na imprezie to dla mnie absurd. Nie widzę żadnego powodu dlaczego (używany rozsądnie) miałby cokolwiek psuć. > To tak jakby powiedzieć - szkoła nie udostępnia sypialni, ale jak uczniowie > współżyją w jakimś kącie, to niech nie przeszkadza, nie? Szkoła to szkoła. Gadać na lekcjach też nie wolno. Odpowiedz Link Zgłoś
nessie-jp Re: A na czym niby polega ta ostentacja? 29.11.06, 23:07 > Śmieszy mnie po prostu takie podejście. Alkohol jest dla ludzi i czynienie z > niego wroga na imprezie to dla mnie absurd. Nie widzę żadnego powodu dlaczego > (używany rozsądnie) miałby cokolwiek psuć. Może problem w tym, że - znając swoje rodziny - państwo młodzi wiedzą, że alkohol NIE będzie używany rozsądnie? Ostatecznie tylko osoba z dużym problemem alkoholowym ocenia całą imprezę przez pryzmat dostępności wódki. Odpowiedz Link Zgłoś
woda.woda Re: A na czym niby polega ta ostentacja? 29.11.06, 23:08 > Może problem w tym, że - znając swoje rodziny - państwo młodzi wiedzą, że > alkohol NIE będzie używany rozsądnie? To tak trzeba mówić, a nie kręcić,że chodzi o jakąs "całość" > > Ostatecznie tylko osoba z dużym problemem alkoholowym ocenia całą imprezę przez > pryzmat dostępności wódki. > Że co? Nie zrozumiałam chyba Odpowiedz Link Zgłoś
nessie-jp Re: A na czym niby polega ta ostentacja? 29.11.06, 23:21 > To tak trzeba mówić, a nie kręcić,że chodzi o jakąs "całość" A to nie ja mówiłam :) > > pryzmat dostępności wódki. > > > Że co? Nie zrozumiałam chyba Bo "całe wesele się nie uda" jak nie będzie wódki... Bo "do bani", bo cuda wyprawiają. A to przecież po prostu drobiazg - wódki nie będzie. A jakby nie było bigosu, toby była taka afera? A jakby nie było homara, to ktoś by uważał, że "całe wesele się nie uda", że to "wstyd", że "skąpstwo"? Ktoś by się obraził? Nie. Zresztą - rozpatrując zupełnie inną sytuację - moi znajomi wyprawiali kiedyś wesele niskoprocentowe. Był szampan do toastów i chyba czerwone wino wytrawne do obiadu. I tyle. Nawet nie dlatego, że w obu rodzinach nie ma pijaków (którzyby musieli aż pod marynarką wódkę na wesele przemycać), tylko dlatego, że państwo młodzi nie lubią wódki. Nie lubią też homara, i też go nie zamówili. No i co? Przesada? Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: A na czym niby polega ta ostentacja? 29.11.06, 23:26 > Bo "całe wesele się nie uda" jak nie będzie wódki... Bo "do bani", bo cuda > wyprawiają. A to przecież po prostu drobiazg - wódki nie będzie. A jakby nie > było bigosu, toby była taka afera? A jakby nie było homara, to ktoś by uważał, > że "całe wesele się nie uda", że to "wstyd", że "skąpstwo"? > Ktoś by się obraził? Nie. Ok, a teraz wyobraźmy sobie, że nie ma wogóle jedzenia - nie tylko homara i bigosu, ale nic zupełnie, nawet tortu. A jak ktoś wyciągnie z kieszeni batonika to obrazi państwa młodych. > Nie lubią też homara, i też go nie zamówili. No i co? Przesada? Nie, bynajmniej. Zdrowy umiar. Ale co do tego homara - jakbym robiła wielką imprezę i wiedziała, że wielu gości za nim przepada, to pewnie bym go zamówiła, choć sama nie lubię. Odpowiedz Link Zgłoś
nessie-jp Re: A na czym niby polega ta ostentacja? 29.11.06, 23:29 > Ok, a teraz wyobraźmy sobie, że nie ma wogóle jedzenia Ależ przecież były inne napitki na przytaczanych przez ciebie "ostentacyjnych" weselach! Nie dali gościom herbaty, kawy, soku pomarańczowego, Pepsi Coli, wody mineralnej? Wątpię. Dlatego właśnie niepojęte jest dla mnie, że ktoś może brak wódki wziąć tak osobiście, tak do siebie - jakby to był jedyny napój we wszechświecie. Akurat wódka jest chyba najzbędniejszą rzeczą na stole. Ani to smaczne, ani zdrowe, a po nadużyciu skutki może mieć opłakane. Nie lepiej napić się soku pomarańczowego? ;) Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: A na czym niby polega ta ostentacja? 29.11.06, 23:35 > Ależ przecież były inne napitki na przytaczanych przez ciebie "ostentacyjnych" > weselach! Nie dali gościom herbaty, kawy, soku pomarańczowego, Pepsi Coli, > wody mineralnej? Wątpię. Alkohol nie służy (zwykle) do gaszenia pragnienia. Niby napój, ale jednak nieco inna kategoria niż herbata (no, chyba że "z prądem"). > Dlatego właśnie niepojęte jest dla mnie, że ktoś może brak wódki wziąć tak > osobiście, tak do siebie - jakby to był jedyny napój we wszechświecie. Oczywiście wódki może nie być. Jest jeszcze wino, szapan, są likiery i wiele innych napitków. > Akurat wódka jest chyba najzbędniejszą rzeczą na stole. Ani to smaczne, ani > zdrowe, a po nadużyciu skutki może mieć opłakane. A tort nie jest zbędny? Ani to smaczne, ani zdrowe, a skutki też bywają tragiczne. Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: A na czym niby polega ta ostentacja? 29.11.06, 23:22 > Może problem w tym, że - znając swoje rodziny - państwo młodzi wiedzą, że > alkohol NIE będzie używany rozsądnie? Pomijam przypadek ojca alkoholika, tutaj pewien sens istnieje. Ale cała reszta - nie prościej zaprosić w takim razie wyłącznie osoby rozsądne? Bo obrazić i tak się obrażą. > Ostatecznie tylko osoba z dużym problemem alkoholowym ocenia całą imprezę > przez pryzmat dostępności wódki. No właśnie :). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: P.S.J. Re: A na czym niby polega ta ostentacja? IP: *.itpp.pl 30.11.06, 09:27 a na weselu to juz wszystko wolno? druzbie panne mloda przeleciec na weselnym stole tez wolno? Odpowiedz Link Zgłoś
woda.woda Re: A na czym niby polega ta ostentacja? 29.11.06, 23:07 To, że ktoś sobie przyniesie, psuje całość. A na czym polega ta całość? Odpowiedz Link Zgłoś
nessie-jp Re: Trzeźwe wesele 29.11.06, 21:49 Ja na to, że jakby do mnie na wesele ktoś raczył przyjść wyłącznie dla wódy, to mógłby sobie oszczędzić trudu i zelówek, a nawet wbijania się w garniturek. Czniam i bimbam takich przyjaciół i krewnych, którzy z alkoholizmu robią cnotę. A co do dziadunia, to chyba mała strata... Zważywszy na to, co mógłby po alkoholu powiedzieć. Odpowiedz Link Zgłoś
kochanica-francuza Re: Trzeźwe wesele 29.11.06, 21:50 > A co do dziadunia, to chyba mała strata... E no, zawsze dziadunio rodzony... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jaija Re: Trzeźwe wesele IP: *.elblag.dialog.net.pl 29.11.06, 23:16 Ja uważam, że to sprawa młodych. W końcu wesele jest jedno na całe życie (z założenia). Jeżeli nie mają ochoty oglądać pijanych mord, to nie. Pewnie, że odrobina alkoholu troszkę rozluźnia atmosferę, co jest cenne przy obcych sobie ludziach. Ale sprawny wodzirej też będzie potrafił rozerwać towarzystwo. A przy okazji widać, po co niektórzy na wesela chodzą. Jak taki dziadek się na wnuka obraził, to mu kotwica w plecy. Ważniejsza wóda od wesela wnuka?! Co to się porobiło - alkohol znacznie groźniejszy, niż się przypuszcza! A młodym gratuluję odwagi i samozaparcia. Przynajmniej będą mieli dobre wspomnienia i żadnego niesmaku z powodu zarzyganych stołów, mord śpiących w sałatkach, ani sztachet wydłubujących oczy gości. Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: Trzeźwe wesele 29.11.06, 23:29 > A młodym gratuluję odwagi i samozaparcia. Przynajmniej będą mieli dobre > wspomnienia i żadnego niesmaku z powodu zarzyganych stołów, mord śpiących w > sałatkach, ani sztachet wydłubujących oczy gości. Czy naprawdę nie ma nic pomiędzy brakiem choć jednego procenta, a zażyganymi stołami? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jaija Re: Trzeźwe wesele IP: *.elblag.dialog.net.pl 30.11.06, 00:13 Xtrin, czy naprawdę chcesz decydować za kogoś? ;) Skoro tak chcieli - to musisz udowadniać, że alkohol jest do zabawy koniecznie potrzebny? Ty sobie urządzisz, jak będziesz chciała. Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: Trzeźwe wesele 30.11.06, 00:20 Za nikogo przecież nie decyduję. Chcą to niech sobie robią wesele i bez wody. Ale moje prawo to oceniać i uważać za sporą przesadę. Natomiast za nieco niebezpieczne uznaję ograniczanie kwestii alkoholu wyłącznie do pełnej abstynencji lub totalnego schlania się. Złoty środek jest tutaj najlepszy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jaija Re: Trzeźwe wesele IP: *.elblag.dialog.net.pl 30.11.06, 00:36 Jak sobie będziesz chciała, tak urządzisz. Prawda jest taka, że ludzie pochodzą z różnych środowisk - jeden wuj jest pijakiem, inny normalnie popije, jeszcze inny nie wypije nic. Wujek abstynent nikomu zabawy nie popsuje, za to wujek pijak - i owszem, a na jednym się zazwyczaj nie kończy, pije kapela, a dodatkowe chlanie w poprawiny. Rób sobie wesele, jakie chcesz, ja swoim gościom pewnie podałabym WINO czy PIWO (bo byliby to wyselekcjonowani goście, którzy nie chleją), za to inni niech sobie robią, jak chcą. Odpowiedz Link Zgłoś
acorns Re: Trzeźwe wesele 30.11.06, 00:06 Wszystko zależy od towarzystwa tak naprawdę. Ja mogę się dobrze bawić bez alkoholu i tak naprawdę wcale mi ten alkohol na weselu potrzebny nie będzie. A wesele planuję na lipiec przyszłego roku. Ale oprócz mnie niepijącego i mojej dziewczyny niepijącej, która ma rodziców alhoholików będą też osoby, dla których dobra zabawa to jest rozwalenie sobie łba o futrynę po pijaku, spanie pod stołem i zdychanie następnego dnia. Jak tak się lubią bawić, to ich wola. Wódki nie zabraknie. Niech piją do woli. Ale ja znam swoją rodzinę, znajomych i wiem kto i jak pije. Dlatego też wesela będą dwa - jedno w remizie dla pijaków - wiejski standard czyli orkiestra, wóda, rosół, flaki, bigos, kurczaki pieczone, kiełbaski płonące, torty, ciasto i coś tam jeszczee nie wiem co, bo to nie ja się będę zajmował menu tylko kucharki, które się trudnią gotowaniem na weselach. A dla tych, którzy nie uważają alkoholu za najważniejszą rzecz na świecie bedzie garden party - czyli DJ, grill, bardziej wyszukane potrawy, dla wegetarian dania wegetariańskie, wina, koniaki, piwo, likiery, drinki, whisky, sztuczne ognie i myślę jeszcze o załatwieniu gondoli i nocnych rejsów po jeziorze. Powód takiego rozdzielenia jest przede wszystkim taki, że prawie każdy spocony, zionący wódą, śledziem i papierosami typek myśli że każda kobieta marzy o tańczeniu z nim. A ja nie chcę narażać chociażby nawet i mojej córki na takie atrakcje. I w ten sposób w remizie będzie się bawić trochę starsze pokolenie i koledzy mojej dziewczyny, bo to głównie oni tak lubią sobie popić, a na garden party będzie się bawić głównie młodzież z mojej rodziny, dzieci moich znajomych i parę koleżanek Młodej z którymi miałem najlepszy kontakt. I tak będzie najlepiej moim zdaniem. Wszyscy będą zadowoleni. Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: Trzeźwe wesele 30.11.06, 00:21 Tylko po co urządzać imprezę dla osób, których się nie szanuje i nie uważa za dobre towarzystwo? Odpowiedz Link Zgłoś
acorns Re: Trzeźwe wesele 30.11.06, 00:34 To nie jest to, ze ich nie szanuję ani nie uważam za dobre towarzystwo. To są bardzo fajni ludzie, jak potrzeba to pomogą. Ale ode mnie różnią się tym, że ja najwyżej wypiję parę lufek i dalej pił nie będę, a oni będą pić dopóki nie padną. A to jak wyglądają po pijanemu to już napisałem. Dlatego imprezy będą dwie. Bo to tak naprawdę ludzie z różnych środowisk. Starsze pokolenie będzie się dobrze bawiło przy "Białym Misiu" albo "Chacharach", a młodsze niekoniecznie. Dlatego dla nich będzie zapodawał DJ. Tak samo i z tą gondolą. Ja bedąc na czyimś weselu, chętnie bym się wybrał na taki nocny rejs ze swoją dziewczyną i kilkoma znajomymi. A na przykład moi wujkowie olaliby taką atrakcję, bo dla nich atrakcją jest wódka i bigos na stole. Nie uważam jednych za lepszych, a drugich za gorszych. Chcę tylko żeby każdy dobrze się bawił w towarzystwie jakie jemu odpowiada. Ja raz w roku mogę się nawet upić. Odpowiedz Link Zgłoś
nessie-jp Re: Trzeźwe wesele 30.11.06, 00:36 > Tylko po co urządzać imprezę dla osób, których się nie szanuje i nie uważa za > dobre towarzystwo? Otóż właśnie dlatego krytykowani przez ciebie za ostentancję państwo młodzi postanowili NIE urządzać imprezy dla osób, których nie szanują i dlatego wódki nie dali. Aby takie osoby nie przyszły, a jak przyjdą, to przynajmniej nie zepsuły zabawy innym. A ty się czepiasz i czepiasz. Z wódką źle, bez wódki ostentacja. A sprawa tak naprawdę jest prosta - jak cię zapraszają, to grzecznie akceptujesz warunki, na których zostałaś zaproszona, albo równie grzecznie żegnasz się i wychodzisz. O czym tu dyskutować? Jak ktoś lubi wódkę, to robi z wódką. Jak ktoś nie lubi wódki - albo inaczej: nie lubi nadmiernie lubiących wódkę - to oganizuje WŁASNE wesele bez wódki. A goście mają się dostosować, bo są **gośćmi** Ale u nas tradycyjna polska gościnność polega na tym, żeby gościowi wódy przychylić... No bo jeszcze się bidulek obrazi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Matylda Re: Trzeźwe wesele IP: 85.112.196.* 30.11.06, 12:22 Pracowałam kiedyś z taką panią, która była alkoholiczką. Wydawała córkę za mąż i ta córka wraz z ojcem wymyślili bezalkoholowe wesele, żeby mama nie narobiła wstydu. Mama, która córkę kochała bezgranicznie z radością poparła ten plan. Z tego co potem słyszałam to wesele bardzo się udało, wszyscy się doskonale bawili do białego rana. Tak więc to nie jest wymysł obecnych czasów. Jednak o ile w przytoczonej sytuacji widzę sens takiego postępowania o tyle nie widzę powodu, żeby to się stało normą. Przecież alkohol jest dla ludzi. Jeśli ktoś nie lubi alkoholu to po prostu może go nie pić (tak jak ja), mimo że stoi na stole. Odpowiedz Link Zgłoś
crax Re: Trzeźwe wesele=upojna noc poślubna? :-) nt 30.11.06, 12:32 Duuuuużo ciekawsze są zazwyczaj noce PRZEDślubne :)))) Ja osobiście swoją "noc poślubną" przespałem jak zabity. Zresztą - jak tu mówić o "nocy", skoro wesele się skończyło o 5:30 rano? :) P.S. A na swoim weselu wypiłem 1 (słownie: jeden) mały kieliszek wódki. I to o 4 nad ranem :)) Odpowiedz Link Zgłoś
supaari Re: Trzeźwe wesele=upojna noc poślubna? :-) nt 30.11.06, 12:38 crax napisał: > Duuuuużo ciekawsze są zazwyczaj noce PRZEDślubne :)))) I wieczory kawalerskie (że o panieńskich nie wspomnę)? > Ja osobiście swoją "noc poślubną" przespałem jak zabity. A wybranka? :-) > Zresztą - jak tu mówić o "nocy", skoro wesele się skończyło o 5:30 rano? :) > P.S. A na swoim weselu wypiłem 1 (słownie: jeden) mały kieliszek wódki. I to o > 4 nad ranem :)) No własnie! To jaka była prawdziwa noc poślubna ("poweselna")? Skoro był 1 kieliszek, to chyba upojna? :-) Odpowiedz Link Zgłoś
crax Re: Trzeźwe wesele=upojna noc poślubna? :-) nt 30.11.06, 12:47 "I wieczory kawalerskie (że o panieńskich nie wspomnę)?" Żadne z nas nie robiło. Jakoś tak wyszło :( "A wybranka? :-)" Wybranka spała na łóżku obok. Ja bym jej dał gdzie indziej!! ROTFL!!!! :))) "To jaka była prawdziwa noc poślubna ("poweselna")? Skoro był 1 kieliszek, to chyba upojna? :-)" No niestety nie "upojna" a "uśpiąca" :))) A tak wracając do tematu wątku to tak po 12 latach myślę sobie że lepiej by było wypić sobie i się nie przejmować. Bo na swoim chciałem mieć wszystko "under controll" i dlatego nie chciałem się zanietrzeźwić. Ale ile mnie to wesele nerwów kosztowało... szkoda gadać. Żeby wszystko wyszło jak należy. Odpowiedz Link Zgłoś
supaari Re: Trzeźwe wesele=upojna noc poślubna? :-) nt 30.11.06, 13:23 crax napisał: > "I wieczory kawalerskie (że o panieńskich nie wspomnę)?" > > Żadne z nas nie robiło. Jakoś tak wyszło :( Ale kolegów i koleżanki z pewnością mieliście (macie)! > "A wybranka? :-)" > > Wybranka spała na łóżku obok. Ja bym jej dał gdzie indziej!! ROTFL!!!! :))) OK. Nie przeczę... Ale sam nie mam pewności co dzieje się w mym otoczeniu, kiedy spię jak zabity! > "To jaka była prawdziwa noc poślubna ("poweselna")? Skoro był 1 kieliszek, to c > hyba upojna? :-)" > > No niestety nie "upojna" a "uśpiąca" :))) Nie zrozumieliśmy się! Następna!!! "Poweselna" (skoro wesele trwało całą noc), czyli między dniem następującym po dniu ślubu, a dnie kolejnym... :-) > A tak wracając do tematu wątku to tak po 12 latach myślę sobie że lepiej by był > o wypić sobie i się nie przejmować. Bo na swoim chciałem mieć wszystko "under c > ontroll" i dlatego nie chciałem się zanietrzeźwić. Ale ile mnie to wesele nerwó > w kosztowało... szkoda gadać. Żeby wszystko wyszło jak należy. Mam nadzieję, że sobioe odbiłeś! Zawsze można zaaranzować spotkanie z 3Promilami... Odpowiedz Link Zgłoś
crax Re: Trzeźwe wesele=upojna noc poślubna? :-) nt 30.11.06, 13:45 "Ale kolegów i koleżanki z pewnością mieliście (macie)!" A pewnie!! Po "oficjalnym" weselu było drugie dla znajomych :) Znacznie zresztą lepsze :) "Nie zrozumieliśmy się! Następna!!!" Wiesz co? Przyznam się, że nie pamiętam :) "Mam nadzieję, że sobioe odbiłeś!" No ba!! Jasne!! :)) Chociażby na tej imprezce poweselnej :)) Odpowiedz Link Zgłoś