Dodaj do ulubionych

Po ile dziecko?

28.12.06, 19:28
nie mający nic wspólnego z boziulkową szopką)

Wśród amerykańskich modelek i aktorek nowinki rozchodzą się szybko. Rok temu
modnym było wożenie przypiętej pasami do fotela cziłały czy innego
szkaradzieństwa zwanego potocznie psem rasowym. Moda ta się skonczyła, tak
jak w latach 80-tych skończyła się moda na psychodeliczne odloty, a
najbardziej wyluzowane sztuki zamieniły pejotla na żel do włosów i leginsy.

W tym roku modne są sprowadzane z trzeciego świata dzieci. Angelina Joli
preferuje skośnookie, Madonnie podobają się madeliwańczycy, brookie shields
lubi małe rumunki, itd...

1.kto odmówi gwieździe?

2. większość z nich ma swoje własne dzieci i oczywistym jest , ze
sprowadzanie zagranicznych sierot to nic innego jak PR. W Ameryce też są
sieroty, pod ich odessanym nosem.

3.Tak jak większość z nas sądzi (tak myslę) ze dziecko samo powinno decydowac
o tym czy chce być ochrzczone czy nie, tak samo samo powinno decydowac gdzie
chce mieszkać.

4.To jest zwykły handel żywym, towarem, ile papierów taka madonna nie
musiałaby wypełnić, jakich procedur nie musiałaby przejść...Kto nie sprzeda
dziecka Madonnie?

5. wiadomo, ze Zing czy inna Xian będą miały lepiej w Stanach niż na
Malediwach czy Kambodzy w domu dziecka

6. Wiadomo, ze istnieje pewna grupa kobiet pozbawionych własnej tożsamości,
które za wszelką cenę chcą się upodobnić do gwiazd. Skoro tak, może też
postanowią pojechać do Wietmanu kupić Zenga i tym samym uratowac mu życie? I
nie wszystkie będzie stać na opiekunki, i będą umiały pokochac skośnookie,
chociaż przez pierwszy miesiąc będzie opróbiowac w podręcznym odwieźć je tam
skąd przybyło...Może tiantian.sun nawet jak w konsekewncji zostanie
odesłana ..cóż,...może jak posmakuje zachodu, postanowi zrobić wszystko, zeby
tym razem na własną rękę wyjechać, przed 20 lat będzie jej się udawało unikać
sutenerów, kapitalistów i innych padalców

co o tym myślicie?
Obserwuj wątek
    • 3promile Re: Po ile dziecko? 28.12.06, 19:36
      Gutajdija. Jedno uratowane dziecko - jeden uratowany świat.
      • bio.mum Re: Po ile dziecko? 28.12.06, 19:39
        3promile napisał:

        > Gutajdija. Jedno uratowane dziecko - jeden uratowany świat.

        Co znaczy uratowane? Przecież nie rzuciły się pod koła czołgu, ani na
        spadochronie nie odpędzały f-16 znad jego głowy. Skąd wiesz, jakie szanse
        miałoby na przezycie w kambodzanskim domu dziecka? A może pojedzie do stanów i
        zatruje się chemicznym kurczakiem?
        • nessie-jp Re: Po ile dziecko? 28.12.06, 19:42
          > Skąd wiesz, jakie szanse
          > miałoby na przezycie w kambodzanskim domu dziecka? A może pojedzie do stanów i
          > zatruje się chemicznym kurczakiem?

          Bo, jak wiadomo, w Kambodży są wyłącznie kurczaki metafizyczne!
          • bio.mum Re: Po ile dziecko? 28.12.06, 19:50
            nessie-jp napisała:

            >
            > Bo, jak wiadomo, w Kambodży są wyłącznie kurczaki metafizyczne!

            Jeli mam być szczera spodziwewałam się takiej reakcji. Gdybym nie miała
            dylematu nie napisałabym tego posta.

            Rozumiem, że w takim razie skoro ją stać, a dzieckiem i tak opiekują się wysoko
            wykwalifikowane opiekunki a potem dzieci kończą w inernatach, uzaleznione bądx
            nie-uzależnione(widziesz? umiem mysleć dwubiegunowo) powinna wziac conajmniej
            dwudziestkę. A skoro tak, to dlaczego nie wzięła?
            >
            • nessie-jp Re: Po ile dziecko? 28.12.06, 19:55
              Hę? A co to ma wszystko wspólnego z kurczakiem??
              • bio.mum Re: Po ile dziecko? 28.12.06, 19:59
                nessie-jp napisała:

                > Hę? A co to ma wszystko wspólnego z kurczakiem??


                Nic poza tym, ze to przykład i to przykład. Masz na ten temat swoje zdanie, nie
                chcesz się nad tym głebiej zastanowić, ok. Tylko nie udawaj że dyskutujesz.
                • nessie-jp Re: Po ile dziecko? 28.12.06, 20:04
                  Mum, zadrwiłam z twojego zacietrzewienia i "chemiczności" kurczaka. Otóż kurczak
                  jako taki jest bytem materialnym, nie metafizycznym, a zatem składa się z
                  substancji chemicznych. Tak w Kambodży, jak i w USA.

                  A szczerze powiedziawszy, lepiej być niekochaną, a najedzoną i wykształconą
                  maskotką bogatej pani w USA, niż niekochanym, zaniedbanym, głodnym osieroconym
                  dzieckiem gdziekolwiek. Nieważne, czy w Kambodży, czy na Marsie, czy w Polsce.
                  Pobudki takiej Madonny mnie nie interesują, toż to nie "Dobra Pani" z
                  pozytywistycznej lektury. Dziecka do sierocińca nie zwróci. Cóż to by był za
                  czarny PR!

                  A już wszelkie adopcje dziewczynek z krajów islamskich popieram całym sercem -
                  najlepiej jeszcze przed okaleczeniem/kastracją.
                  • bio.mum Re: Po ile dziecko? 28.12.06, 20:11
                    nessie-jp napisała:

                    > Mum, zadrwiłam z twojego zacietrzewienia i "chemiczności" kurczaka.

                    zacietrzewienia? załamac się można


                    chemiczności kurczka? kobieto..wiesz co to skrót myślowy? Nie, nie ten
                    ośmieszony przez Kartofle.






                    Otóż kurcza
                    > k
                    > jako taki jest bytem materialnym, nie metafizycznym, a zatem składa się z
                    > substancji chemicznych. Tak w Kambodży, jak i w USA.

                    a jaki to ma związek z tematem?
                    >
                    > A szczerze powiedziawszy, lepiej być niekochaną, a najedzoną i wykształconą
                    > maskotką bogatej pani w USA, niż niekochanym, zaniedbanym, głodnym osieroconym
                    > dzieckiem gdziekolwiek.
                    umiesz przytoczyć jakies badania na ten temat? Czy wszystko wiesz najlepiej?



                    Nieważne, czy w Kambodży, czy na Marsie, czy w Polsce.
                    > Pobudki takiej Madonny mnie nie interesują, toż to nie "Dobra Pani" z
                    > pozytywistycznej lektury. Dziecka do sierocińca nie zwróci. Cóż to by był za
                    > czarny PR!

                    no własnie. Dla ciebie dziecko to też pionek na szaachownicy. wiadomo, że jak
                    się mówi MAT nie ma odwrotu. Potem można ewentualnie próbowac się uporać z
                    rozczarowaniem.


                    >
                    > A już wszelkie adopcje dziewczynek z krajów islamskich popieram całym sercem -
                    > najlepiej jeszcze przed okaleczeniem/kastracją.



                    ooo..napisz jeszcze, że ja swoje córki wykastrowałam. A jesli by tak się stało,
                    adoptowałabyś je?

                    wybacz, ale mnie starsznie wkurzyłaś.

                    Adoptują tam, gdzie im na to pozwalają. Nie pojadą do Etiopii bić się ojakąs
                    dziewczynke. W tym czasie koncertują. A Zanga z Malediw adopttuje za nich
                    menadżer artystyczny.
                    >
                    • nessie-jp Re: Po ile dziecko? 28.12.06, 20:16
                      > zacietrzewienia? załamac się można

                      No niestety, to prawda. Cieszę się, że to dostrzegasz, to już postęp.

                      > chemiczności kurczka? kobieto..wiesz co to skrót myślowy? Nie, nie ten
                      > ośmieszony przez Kartofle.

                      Oj, chyba jednak dokładnie taki sam...


                      > > A szczerze powiedziawszy, lepiej być niekochaną, a najedzoną i wykształco
                      > ną
                      > > maskotką bogatej pani w USA, niż niekochanym, zaniedbanym, głodnym osiero
                      > conym
                      > > dzieckiem gdziekolwiek.
                      > umiesz przytoczyć jakies badania na ten temat? Czy wszystko wiesz najlepiej?

                      Nie no, skądże, przecież wszyscy wiedzą najlepiej, że lepiej być niekochanym i
                      głodnym, niż niekochanym i najedzonym! Gorzej być niekochanym i pozostawionym
                      samemu sobie, niż być niekochanym i bitym, poniżanym. To uniwersalne prawdy,
                      którym ośmieliłam się w swojej ignorancji zaprzeczyć.

                      > ooo..napisz jeszcze, że ja swoje córki wykastrowałam. A jesli by tak się stało,

                      Dlaczego miałabym tak napisać? Napisałam, że popieram adopcje dziewczynek z
                      krajów islamskich, zanim zostaną okaleczone - fizycznie, czy psychicznie. Jeśli
                      mieszkasz w kraju islamskim i okaleczasz swoje córki, to zapewne masz silne
                      argumenty na poparcie takiego punktu widzenia. Jeśli natomiast nie - to nie
                      bardzo rozumiem, skąd ci się nagle wzięła dyskusja o "twoich córkach".
                      Rozmawiamy o sierotach. Skoro to twoje córki, to chyba sierotami jeszcze nie są?
                      • bio.mum Re: Po ile dziecko? 28.12.06, 20:22
                        nessie-jp napisała:

                        szkoda, ze przeczytałas tylko pierwsze zdanie.. Post trochĘ za długi? Skup się
                        przez chwilę na punkcie piatym, a może zrozumiesz, że w przeciwnienstwie do
                        innych nie WYDAJĘ KATEGORYCZNYCH SĄDÓW.
                        • 3promile Re: Po ile dziecko? 28.12.06, 20:27
                          Postawiłaś tezę w pierwszym poście, kochanieńka ;)
                          • bio.mum Re: Po ile dziecko? 28.12.06, 20:29
                            3promile napisał:

                            > Postawiłaś tezę w pierwszym poście, kochanieńka ;)

                            prowokowałam. rzygnij, ale zajrzyj do MS i zobacz jaki tam jest tytuł posta

                            ps. tylko nie kochanienka.

                            ps1. ciebie tez odsyłam do punktu piatego,no chyba,zze chcesz przeprosic.
                            • 3promile Re: Po ile dziecko? 28.12.06, 20:33
                              Nie interesuje mnie post na mŚ - otworzyłaś wątek tutaj. Wątek z założeniem, że
                              superstary traktują adopcje jak kupno chihuaua. A ja ci odpowiedziałem, że mam
                              gdzieś ich intencje; że ważne jest jedno uratowane dziecko. I że jesteś
                              zgorzkniała. Zajmij się Giertychem, a nie gwiazdkami z holiłód, to ci ulży, a
                              przy okazji będziesz miała rację. Być może...
                              • bio.mum Re: Po ile dziecko? 28.12.06, 20:38
                                3promile napisał:
                                I że jesteś
                                > zgorzkniała.

                                ładnie wpotleś, a mało co a bym się nei zorientowałA


                                Zajmij się Giertychem, a nie gwiazdkami z holiłód, to ci ulży,

                                szczerze mówiacto wole się zając Giertychem niz kontynuowac ta rozmowę.
                                Następnym razem mnie ignoruj i wszyscy bedziemy szczęsliwi.



                                a
                                > przy okazji będziesz miała rację. Być może...

                                być może. byż może mnie nie lubisz i mnie ad hoc atakujesz.
                                • 3promile Re: Po ile dziecko? 28.12.06, 20:42
                                  A to już sobie wkręciłaś zupełnie bezpodstawnie. Możesz liczyć zarówno na moje
                                  poparcie w sprawie, z którą się zgadzam, jak i na mój sprzeciw w sprawie, z
                                  którą nie bardzo ;)
                                  • bio.mum Re: Po ile dziecko? 28.12.06, 20:43
                                    3promile napisał:

                                    > A to już sobie wkręciłaś zupełnie bezpodstawnie. Możesz liczyć zarówno na moje
                                    > poparcie w sprawie, z którą się zgadzam, jak i na mój sprzeciw w sprawie, z
                                    > którą nie bardzo ;)

                                    Jesli amm byc szczera poradze sobie bez Twojego poparcia. Nie czytasz tego co
                                    piszę, jesteś agresywny i chcesz mi dokopać. Zdecydowanie wolę, zebyś nie
                                    udziaał mi poparcia.
                                    • 3promile Re: Po ile dziecko? 28.12.06, 20:47
                                      Mam gdzieś twoje zdanie na ten temat. Sprecyzuję.

                                      Będę udzielał wsparcia s p r a w o m, z którymi się zgadzam. I będę sprzeciwiał
                                      się s p r a w o m, z którymi nie bałdzo.

                                      Tym się różnię od paru takich, co ty wiesz, a ja się domyślam. A jeśli w dalszym
                                      ciągu będziesz to traktować personalnie, to cóż ja biedny poradzę...
                                      • bio.mum Re: Po ile dziecko? 28.12.06, 20:53
                                        3promile napisał:

                                        A jeśli w dalszy
                                        > m
                                        > ciągu będziesz to traktować personalnie, to cóż ja biedny poradzę...

                                        czuje się sponiewierana i upokorzona. Nie, to nie twoja wina. to wina mojej
                                        głupoty.
                                        • 3promile Re: Po ile dziecko? 28.12.06, 20:57
                                          No! W takim razie pojdź w me ramiona i grzesz więcej. Ale z klasą i rozmysłem!
                                          • bio.mum Re: Po ile dziecko? 28.12.06, 20:58
                                            3promile napisał:

                                            > No! W takim razie pojdź w me ramiona i grzesz więcej. Ale z klasą i rozmysłem!

                                            daj spokój
                        • nessie-jp Re: Po ile dziecko? 28.12.06, 20:49
                          > szkoda, ze przeczytałas tylko pierwsze zdanie.. Post trochĘ za długi?

                          Przepraszam, ale to chyba ty nie przeczytałaś mojego posta, bo nie wypowiadasz
                          się w żaden sposób na temat jego zawartości - a odnoszę się tam do wielu twoich
                          wypowiedzi.

                          Niniejszym zakończmy tę dyskusję, bo najwyraźniej wcale ci na dyskutowaniu nie
                          zależy, a jedynie na kąsaniu i opluwaniu jadem swoich interlokutorów.
                          • bio.mum Re: Po ile dziecko? 28.12.06, 20:52
                            nessie-jp napisała:


                            a jedynie na kąsaniu i opluwaniu jadem swoich interlokutorów.

                            Oczywiwcie. Dlatego zakądam wątki o zydach i masonach. Nagminnie.

                            ale fajnie że zgadzamy się co do jednego-nioe dogadamy się. Cóz. Bywa. Ty
                            zwalasz winę ma moje geny ja na twoje.
                            >
        • 3promile Re: Po ile dziecko? 28.12.06, 19:46
          Nie byłem w Kambodży. Miałem kilka studenckich praktyk w Domach Małego Dziecka.
          Syndrom był taki, że w grupie studentów było od cholery cioć i bardzo mało
          wujków. Po takich zajęciach bolały mnie zawsze ręce i oczy. Mam w dupie, że
          gwiazda, że marketing, flesze i okładki. Mam w dupie, że ktoś woli adoptować
          Kambodżańczyka, a nie rdzennego Amerykanina. Po raz kolejny ktoś ratuje cały
          świat. I to się liczy.
          • bio.mum Re: Po ile dziecko? 28.12.06, 19:55
            3promile napisał:

            > Nie byłem w Kambodży. Miałem kilka studenckich praktyk w Domach Małego
            Dziecka.

            Uwierzyłbyś, że ja też?



            > Syndrom był taki, że w grupie studentów było od cholery cioć i bardzo mało
            > wujków. Po takich zajęciach bolały mnie zawsze ręce i oczy. Mam w dupie, że
            > gwiazda, że marketing, flesze i okładki. Mam w dupie, że ktoś woli adoptować
            > Kambodżańczyka, a nie rdzennego Amerykanina. Po raz kolejny ktoś ratuje cały
            > świat. I to się liczy.


            A ja pomimo tego, że też tak się niejednokrodnie czułam (chcesz o tym pogadać
            to nie tu) mam silne przeczucie, że dla tych gwiazd te dzieci to pieski
            cziłała. I to mnie w.ku..a, żeby nie powiedzieć boli. Nie uda ci się ze mnie
            zrobić jędzy, też mogłabym zareagować emocjonalnie i opowiedzieć kilka
            historri.. Mały zaierczyk to też człowiek, i to Ty piszac w ten sposób
            traktujesz go jak kogoś gorszego. Nikt go nie wyrwał z rąk tamilskich tygrysów.
            • 3promile Re: Po ile dziecko? 28.12.06, 20:00
              Mam w dupie, skąd to dziecko ma wizę. Fakt jest taki - dziecko, sztuk jedna, ma
              od teraz nagle zapewnioną opiekę medyczną, jest nagle nieanonimowym obiektem
              działań emocjonalnych pt. przutulanie i te sprawy, pójdzie do szkoły jednej,
              drugiej i tak dalej. A gderanie w stylu - trzeba było wziąć inne dziecko, no to
              jest idiotyzm na miarę Giertycha... Sory bio.mum, ale to ci nie poszło za bardzo.
              • bio.mum Re: Po ile dziecko? 28.12.06, 20:04
                3promile napisał:

                > Mam w dupie, skąd to dziecko ma wizę. Fakt jest taki - dziecko, sztuk jedna,
                ma
                > od teraz nagle zapewnioną opiekę medyczną,

                zgoda


                jest nagle nieanonimowym obiektem

                to prawda. jest na okłądkach 100 tabloidów. kazde dziecko kocha flesz prosto w
                oczy. zaraz po ssaniu cyca lubi to najbardziej.



                > działań emocjonalnych pt. przutulanie i te sprawy, pójdzie do szkoły jednej,
                > drugiej i tak dalej.


                A gderanie w stylu - trzeba było wziąć inne dziecko, no to
                > jest idiotyzm na miarę Giertycha... Sory bio.mum, ale to ci nie poszło za
                bardz
                > o.

                Ja nie gderam. Chciałam o tym pogadać. sorry promil. wejdź do MŚ, i zobacz
                tytuł posta, no chyba, ze cię mierzi.


                chciałes sie pokłocic masz- i udało ci sie postawiłes mnie pod scianą, pdo
                którą wcale nie chciałam się znaleźć. Ja tylko pytam. a ty mnie atakujesz.

                i wydaje mi się, ze skoro już pogadalismy..sam wiesz...

                fajnie było
                • 3promile Re: Po ile dziecko? 28.12.06, 20:10
                  Swoje zgorzknienie wywaliłaś tutaj, więc nie widzę powodu, żebym miał wykonywać
                  jakiś idiotyczny crossposting na inne forum. Chciałaś pogadać, to masz moje
                  zdanie na ten temat. A to, że twoje zdanie uznałem za gderanie, to starałem się
                  udowodnić. Masz kontrargument, to go sadź śmiało.
                  • bio.mum Re: Po ile dziecko? 28.12.06, 20:12
                    3promile napisał:

                    Masz kontrargument, to go sadź śmiało.

                    Niwe chce mi sie.

                    fajnie było pogadać.
          • Gość: Majka Re: Po ile dziecko? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.12.06, 19:55
            Pobudki i motywy się nie liczą. Ważne że niechciane dziecko ma dom, rodziców i
            świetny start w przyszłość. Ważne że jest kochane - jeśli jest.
            • bio.mum Re: Po ile dziecko? 28.12.06, 20:01
              Gość portalu: Majka napisał(a):

              Ważne że jest kochane - jeśli jest.

              otróz to.A może gdyby nie adopotowała go madonna adoptowałaby jeciotka, która
              kocha je od urodzenia.

              Tak więc to jest sendo sprawy.

              Przykro mi, ale odnoszę wrażenie, że mysląc - miłość - myslicie -kasa.
              • 3promile Re: Po ile dziecko? 28.12.06, 20:06
                Kuurw... Gdyby ciocia tak bardzo kochała tego małego, to chyba by nie pozwoliła
                adoptować go obcej kobiecie!!! Co ty myślisz, że tam jest Aldebaran? Proxima
                Centauri? Tam jest cywilizacja; oni używają internetu , telefonów komórkowych i
                psychotropów! Tyle, że są biedniejsi.
              • Gość: Majka Bredzisz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.12.06, 22:55
                A skąd wiesz że miało w ogóle jakąś ciotkę?? Może nie miało nikogo i wszystkie
                ciotki się wypięły. Może skończyło by u ciotki w slumsach i rozprowadzało
                narkotyki. A tak ma to co napisałam wyżej. Prasa nie donosi nic o tym że dzieci
                sa niekochane czy nieszczęśłiwe - a na pewno by to wyśledzili więc pwenie
                wszystko jest ok.
                A o kasie nic nie pisałam, coś ci na oczy padło.
    • Gość: max_min Re: Po ile dziecko? IP: *.chello.pl 28.12.06, 20:33
      Niezależnie od nazwy jaką przyjmiemy dla tej, zakrojonej na szeroką skale akcji,
      nazywając ją np. modą trzeba przyznać, że przynosi wiele korzyści. Należy tylko
      mieć nadzieję, że potrwa jeszcze długo. Nie będę przytaczał argumentów za,
      zrobili to już moi przedmówcy. Na tej kanwie, pragnę zwrócić uwagę, że adopcja
      dzieci z tzw. trzeciego świata zapoczątkowała szereg innego typu akcji
      charytatywnych, lub była ich inspiracją.
      Należy tu choćby wspomnieć działalność Opraf Winfrey, dzięki której wiele
      osieroconych dzieci znajduje dom i bezpieczne schronienie np. w Europie, USA,
      Kanadzie, itd
      • Gość: max_min Oprah Winfrey oczywiście... IP: *.chello.pl 28.12.06, 20:39
      • bio.mum Re: Po ile dziecko? 28.12.06, 20:40
        Gość portalu: max_min napisał(a):

        > Niezależnie od nazwy jaką przyjmiemy dla tej, zakrojonej na szeroką skale
        akcji
        > ,
        > nazywając ją np. modą trzeba przyznać, że przynosi wiele korzyści. Należy
        tylko
        > mieć nadzieję, że potrwa jeszcze długo. Nie będę przytaczał argumentów za,
        > zrobili to już moi przedmówcy. Na tej kanwie, pragnę zwrócić uwagę, że adopcja
        > dzieci z tzw. trzeciego świata zapoczątkowała szereg innego typu akcji
        > charytatywnych, lub była ich inspiracją.
        > Należy tu choćby wspomnieć działalność Opraf Winfrey, dzięki której wiele
        > osieroconych dzieci znajduje dom i bezpieczne schronienie np. w Europie, USA,
        > Kanadzie, itd


        Otóż to.Przeczytałeś punkt piaty. Gratuluję*

        * wybacz ton, ale jestem naprawdę rozeźlona. Każdy umie być ophrą z pozycji
        wąłsnego fotela./
        • Gość: max_min Re: Po ile dziecko? IP: *.chello.pl 28.12.06, 20:59
          bio.mum napisała:

          > Otóż to.Przeczytałeś punkt piaty. Gratuluję*

          Przeczytałem całą wypowiedź, nie tylko punkt 5.

          > * wybacz ton, ale jestem naprawdę rozeźlona. Każdy umie być ophrą z pozycji
          > wąłsnego fotela./

          Szczerze mówiąc, nie rozumiem o co Ci chodzi.
          Oprah Winfrey zasługuje na ogromny szacunek. I w odróżnieniu od innych gwiazd
          ekranu finansuje lwią część akcji z własnego konta. Nie robi przy tym szumu
          medialnego, nie jest bohaterką tabloidów. Nie wiem czy wiesz, ale sponsoruje
          budowę domów dla bezdomnych. Ale to już inny temat.
          • bio.mum Re: Po ile dziecko? 28.12.06, 21:12
            Gość portalu: max_min napisał(a):

            Nie wiem czy wiesz, ale sponsoruje
            > budowę domów dla bezdomnych. Ale to już inny temat.

            Ja o du.pie a Ty o zupie, za przeproszeniem.

            Co mnie obchodzi opfra??? Ona nie jest adoptowała ani cziłały ani dziecka. Po
            co ją w to mieszać?? Dal ciebie 'żul" jest równy "Żulowi" a gwizda gwoeździe.
            tak???

            Co ma do tego ophra?? wiesz czym dylemat moralny rózni sie od kształtowania
            wizerunku?? O to w tym wszystkim chodzi..awy zestawiacie ze soba dwa światy -
            skrajne ubóstwo i pałace Britnej Spirs.

            Skad wiesz czy w tych pałacach byłabyś szczęśliwsza??

            Z Pani Domu????
            • Gość: max_min Przykro mi, ale... IP: *.chello.pl 28.12.06, 21:29
              Nie widzę powodu, by czytać impertynencje pod moim adresem.
              To nie ja Cię atakowałem, więc nie ja powinienem być adresatem Twojej agresji.
              • bio.mum Re: Przykro mi, ale... 28.12.06, 22:02
                Gość portalu: max_min napisał(a):

                > Nie widzę powodu, by czytać impertynencje pod moim adresem.
                > To nie ja Cię atakowałem, więc nie ja powinienem być adresatem Twojej agresji.


                impertynencje:-))))))))


                hahahahahahahha

                to[prawie takie piekne słwoow jak waserrwanna"=)))))
                • Gość: max_min Re: Przykro mi, ale... IP: *.chello.pl 28.12.06, 22:17
                  bio.mum napisała:

                  > impertynencje:-))))))))
                  > hahahahahahahha
                  > to[prawie takie piekne słwoow jak waserrwanna"=)))))

                  Wystarczy wejść do google,jeśli nie znasz jego znaczenia...
    • bio.mum Halo!! 28.12.06, 21:25
      Czy sa na tym forum jacyś internauci, którzy

      1.potrafią doczytać post , który liczy wiecje niż dwie linijki do końca

      2. potrafia sie wyzwolić ze stereotypowego myslenia typu - dziecko-biedna
      kambodźa- nieszczescie-komary wchodzące do oczu - śmierć?

      łakne Was jak wody...
      • 3promile Re: Halo!! 28.12.06, 21:28
        No to w tym momencie ja o chlebie, ty o niebie. Ok, już się zamykam...
      • Gość: Majka Mum ty sobie weź jakieś.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.12.06, 22:59
        ..proszki na uspokojenie :) Bo zachowuijesz się jak furiatka. Dałąś temat,
        ludzie piszą, a tobie nie pasuje że nie opluli gwiazd za to że adoptują dzieci.
        Ahhhhhh. Masz chyba jakiś problem ze sobą.
        • bio.mum ja se wezme na wstyrzymanie 28.12.06, 23:07
          Gość portalu: Majka napisał(a):

          >a ty idź na forum kosmetyki

          id.źmy tam gdzie nasze miejsce
          • Gość: Majka Re: ja se wezme na wstyrzymanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.12.06, 23:12
            Ja nic nie pisałam o forum kosmetyki, coś ci się pomyliło :) Ja idę obejrzeć
            film w tv. Ironia ci się nie udała.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka