boska_aneta
16.02.07, 22:47
Wiem, że zaraz się odezwą cnotliwe dziewoje, dla których jestem k...ą itd.,
ale mam to gdzieś. Tak, zrobiłam karierę przez łóżko i nie widzę w tym nic
złego. W ciągu 8 lat ze sprzedawcy w salonie jednego z operatorów komórkowych
doszłam do stanowisko wicedyrektora. Wszystko przez łóżko, to fakt, ale teraz
z moja pozycją to ja rozdaję karty i to ja mogę przebierać w facetach. Chociaż
wcale tych czasów nie odbieram jak coś starsznego. Tylko raz byłam zmuszona
przespać się z facetem, który mnie obrzydzał, bo był tłusty i śmierdział, ale
kilka drinków załatwiło sprawę. Na szczeście zaraz potem miał zawał i już nie
wrócił do pracy, za to ja dzięki temu awansowałam. I co w tym złego? A reszta
to byli całkiem przystojni i zadbani faceci i seks z nimi odbierałam jak
zwykła rutynę, jeden nawet mi się podobał i byliśmy ze sobą dłużej. A gdybym
tego nie robiła to co? Byłabym nadal sprzedawcą, może kierownikiem salonu i co
to za życie? Nie warto udawać świętej za takie marne grosze.
Jak widzę, te dziewczyny pracujące na kasach w hipermarketach, niektóre
całkiem ładne i o inteligentnym wyrazie twarzy, to troche mi ich żal, że dają
sobą tak pomiatać, ale z drugiej strony nie rozumiem, dlaczego się nie zakręcą
i nie zostaną np. kierownikiem działu spożywczego. Przecież niewiele do tego
trzeba, a zawsze co kierownik to kierownik. Założę się, że właśnie takie osoby
będą mnie krytykować, z zazdrości i frustracji, że im się nie udało. A
wszystko przez to, że się nie szanujecie i nie myślicie o swojej przyszłości.
Tak już urządzony ten świat, że nieraz trzeba zrobić coś, co się nie do końca
podoba.