Dodaj do ulubionych

boję się stracić syna

    • Gość: ania Re: sam sobie wybrał.... IP: *.net.autocom.pl 21.02.07, 15:14
      właśnie chciałam to napisać, matki się nie wybiera
      • Gość: x Re: sam sobie wybrał.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.02.07, 18:30
        Wg mnie cała ta awantura może być stąd, że dziewczyna albo u chłopaka mieszka
        albo pomieszkuje i oboje nie chcą aby jego rodzice się o tym dowiedzieli. Stąd
        ta agresja na wizyty rodzinne. Ciekawe ile oni mają lat.
        Odezwanie się dziewczyny świadczy o tym, że jest tam zadomowiona i czuje się
        jak gospodyni mogąca się wypowiadać w takim tonie do gości.
        Jeśli mieszkają razem to powinni rodzinę spokojnie o tym powiadomić.


        • snajper55 Re: sam sobie wybrał.... 21.02.07, 18:51
          Gość portalu: x napisał(a):

          > Wg mnie cała ta awantura może być stąd, że dziewczyna albo u chłopaka mieszka
          > albo pomieszkuje i oboje nie chcą aby jego rodzice się o tym dowiedzieli. Stąd
          > ta agresja na wizyty rodzinne. Ciekawe ile oni mają lat.

          Niektóre dzieci do (swojej) emerytury mamusi się obawiają. I nie bez przyczyny.

          S.
          • Gość: ellam Re: sam sobie wybrał.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.02.07, 19:21
            Wydaje mi się, że wszyscy, którzy tak wrogo odnoszą się do autorki wątka, są po
            prostu młodymi ludżmi. Każda matka chciałaby, aby dzieci darzyły ją szacunkiem
            i myślę, że to tak niewiele. Trudno dyskutować z młodymi o relacjach matka-syn
            i trudno przekazać słowami, co czuje matka, kiedy dzieci opuszczają gniazdo
            rodzinne. Mam tylko ndzieję, że każde z tych młodych ludzi w przyszłości
            doświadczy tego uczucia. Zapewniam - nie jest to łatwe.
            • Gość: x Re: sam sobie wybrał.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.02.07, 19:32
              A mnie się wydaje, że piszący tu ludzie częściowo odreagowują swoje złe
              doświadczenia życiowe stąd tyle agresji w ich wypowiedziach.
              Umiar i zdrowy rozsądek z odrobiną życzliwości są bezcenne w układaniu sobie
              stosunków z innymi ludźmi, czego wszystkim życzę. Pozdrawiam.
            • Gość: ann Re: sam sobie wybrał.... IP: *.net.autocom.pl 21.02.07, 19:41
              Każda matka chciałaby, aby dzieci darzyły ją szacunkiem
              > i myślę, że to tak niewiele."
              w którym miejscu syn okazał matce brak szacunku? Bo na pewno nie wtedy gdy nie
              przyznał jej racji. Ma prawo do własnej oceny sytuacji.

              "Trudno dyskutować z młodymi o relacjach matka-syn
              i trudno przekazać słowami"
              a matka- córka to jest inaczej? Czym to się różni? Czy syna się bardziej kocha
              niż córkę z samego zalozenia płci? A może matkę boli ze nie jest już jedyną
              KOBIETA w życiu syna ale wybacz to już jest patologia.

              Mam tylko nadzieję, że każde z tych młodych ludzi w przyszłości
              > doświadczy tego uczucia. Zapewniam - nie jest to łatwe."
              źle życzysz ludziom to świadczy o Tobie
              • pirdolek2 Re: sam sobie wybrał.... 21.02.07, 20:17
                sam/a jesteś patologia.
                • Gość: ania Re: sam sobie wybrał.... IP: *.net.autocom.pl 21.02.07, 20:18
                  twoje przedstawione argumenty są nie do odparcia
            • Gość: Lena Re: sam sobie wybrał.... IP: *.jachpol.net 21.02.07, 19:50
              Jestem osobą posiadającą córkę (jedynaczkę) w takim wieku,że myśli o
              opuszczeniu "gniazda". Jak zacznie naprawdę działać (moim zdaniem to ona musi
              chcieć) w tym kierunku to pomogę jej kupić mieszkanie i wspomogę i psychicznie
              i finansowo. Oczywiście nie chciałabym by wyprowadzałą się z naszego domu ale
              jestem przekonana,że "dorosłości" musi nauczyć się sama. Nie wierzę w jakąś
              magię relacji matka-syn, tak samo bardzo dobre i blskie stosunki mogą być
              między którymkolwiek rodzicem i każdym jego dzieckiem bez względu na płeć i tak
              samo mogą one być toksyczne choćby rodzic był przekonany ,że są one nadzwyczaj
              bliskie a wręcz święte. Najgorsze w stosunkach z własnymi dziećmi jest głębokie
              przekonanie o prymacie rodzica/rodziców w życiu dziecka. Stosunki w rodzinie wg
              takiego rodzica to coś constans, nie mają prawa się zmieniać choćby dorosłe
              dziecko założyło swoją rodzinę,miało swoje dzieci. A te stosunki zmieniają się.
              Nie mamy w domu przedszkolaka, uczniaka, mamy dorosłego człowieka z jego
              życiem, oddzielnym od nas, często oddzielnym w sposób bolesny bo sami mur
              budujemy.
              • Gość: ellam Re: sam sobie wybrał.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.02.07, 12:01
                Leno! Mam syna i córkę. I relacje syn-matka a córka-matka w moim przypadku są
                inne. Nie mówię, że któreś są złe. Ale INNE. Również moim dzieciom kupiłam
                mieszkanie, bo studiują poza miastem rodzinnym. Ale nie o to przecież chodzi.
                Bo pomoc dzieciom wcale nie gwarantuje ich szacunku. Uważam nawet, że jeżeli
                młodzi sami się dorobią, to bardziej szanują swoją własność.I nie wiem,
                dlaczego sie upieracie, że autorka wątku jest człowiekiem toksycznym. Wiem, że
                czasami młodych trudno zrozumieć. Nie znaczy to wcale, że mozna się w ich życie
                wtrącać. Autorka wątku przekazała tylko swoje przemyślenia i ja ją rozumiem.
                Przecież ona się do spraw syna nie wtrąca. Analizuje tylko niezbyt fortunne
                zachowanie jego przyjaciółki. Skoro ta młoda osoba nie umie się zachować w
                stosunku do matki, to jaka jest gwarancja, że za chwilę nie zacznie tak samo
                traktować syna? Życzę wszystkim miłego dnia i życzliwości dla innych.
                • Gość: ania Re: sam sobie wybrał.... IP: *.net.autocom.pl 22.02.07, 12:10
                  ale czy Twoje relacje są inne ze względu na płeć dziecka czy ze względu na
                  osobowość? Chodzi mi o to czy np: chłopaka córki łatwiej jest Ci zaakceptować
                  niż np dziewczynę syna? Bo ja właśnie taką sytuację mam okazję obserwować w
                  pewnej rodzinie, matka nie akceptuje żadnych innych kobiet z "zewnątrz" w swojej
                  rodzinie.
                  • Gość: ellam Re: sam sobie wybrał.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.02.07, 14:09
                    Wybory moich dzieci są ich wyborami. Ktoś kto przeżył juz 40+ i obserwuje życie
                    wie, że nie zawsze ten /lub ta/ która wydaje sie byc ideałem jest nim naprawdę.
                    Szzcęśliwą matką jest ta matka, która widzi szczęście swoich dzieci. Dlatego
                    nie odważyłabym sie ingerować w życie córki czy syna aż do tego stopnia, aby
                    wybierać im drugą połowę. Takiej odpowiedzialności na siebie nie wezmę. A tak
                    naprawdę to całe życie się uczymy. Przecież dla matki czy ojca sytuacja, w
                    którym ich dziecko staje się dorosłe jest sytuacją nową. Tak, jak przy
                    urodzinach uczyliśmy sie dzieci karmić czy przewijac - tak teraz uczymy się,
                    jak być tymi drugimi w szeregu.
                • Gość: Lena Do Ellam IP: *.jachpol.net 22.02.07, 17:55
                  Nie uważam,że bszalacha jest osobą toksyczną, bardziej przestrzegam przed
                  zachowaniami toksycznymi, zaborczymi. A niestety, nie ja jedna w kilku wpisach
                  autorki wątki takie inklinacje zobaczyłam. Nie czepiam się drobiazgów choć jej
                  opis wydarzeń też nasuwałby pewnie niezbyt miłe skojarzenia

                  " Podałam jej rękę na przywitanie,przedstawiłam się z imienia i
                  nazwiska,oznajmiłam,że czekamy na Pania z obiadem i że umieram z głodu,więc
                  miło,ze już jest"

                  Pewnie nie było miłym poznaniem ewentualnej przyszłej teściowej. Jeśli wypomina
                  się innym ich brak wychowania to samej należałoby zwracać trochę uwagi na
                  własne "formy". Chyba,ze formy obowiązują wyłącznie gó..arzy. Nie znamy
                  kontekstu w którym młoda dama była niegrzeczna dla starszej damy ale ta
                  niegerzeczność zskutkowała wręcz histerycznym wpisem o tym,jak to dramatycznie
                  zmieniają sie stosunki w rodzinie bszalachy, wręcz grozi to utratą "dziecka".
                  Czy tak zareagowałabym "zdrowa" matka po pierwszym spotakniu ze symaptią
                  własnego dziecka? Wyborażasz sobie własną taką reakcję nawet gdyby dziewczyna
                  twojego syna czy chłopak córki zachowali się głupio. Pięknie napisałaś o tym
                  jak uczymy się stanąć w drugim szeregu. Pewnie dlatego,że więzi z dziećmi
                  wypracowałyśmy i spokojnie pozwalamy dzieciom budować więzy z innmi.
                  PS. Mając dwie córki podejrzewam,że też z każdym dzickiem miałabyś inne
                  relacje. Z dwoma synami również.
                  Pozdrawiam

                  • venus22 Re: Do Ellam 23.02.07, 03:59
                    """ Nie znamy
                    kontekstu w którym młoda dama była niegrzeczna dla starszej damy ale ta
                    niegerzeczność zskutkowała wręcz histerycznym wpisem o tym,jak to dramatycznie
                    zmieniają sie stosunki w rodzinie bszalachy, wręcz grozi to utratą "dziecka"."""

                    nareszcie jakis glos rozsadku...


                    histeryczna i niechetna reakcje Pani Matki widac bylo juz w tytule "boje sie ze
                    strace syna.."

                    pewnie ze straci jak bedzie tak wariowac.

                    Poza tym jak pewien madry czlowiek juz tu kilka razy powtarzal NIE ZNAMY calej
                    wersji, nie wiemy jak to wygladalo ze strony dziewczyny.

                    Na koniec, nasuwa sie na mysl stare porzekaldo
                    "uderz w stol a odezwa sie nozyce..."

                    moze inspekcja...
                    moze nie...


                    Venus


                    • Gość: sprawczyni burzy Re: Do Ellam IP: *.160.unknown.vectranet.pl 23.02.07, 15:45
                      najgorsze,Droga Venus,jast to,że NIE była to inspekcja.Gdyby była,miałabym
                      szczęscie a tak,nie jest wśród młodzieży przyjęte,ze obecnośc rodzica moze być
                      potrzebna sama z siebie,nie dla kontroli./ale wbrew madrym
                      podrecznikom,zrozumiałam coś waznego:nie chcę być opiniodawcą ani konsultantem
                      w sprawach dorosłych dzieci nawet,gdy chodzi o nowe mieszkanie.Jeżeli chce mieć
                      dziewczynę,ją musi pytać o opinię.Czułam się zawstydzona tą sytuacją bo ona
                      uswiadomiła mi,że jestem za blisko syna.
                      /nigdy w życiu nie godziłabym się swiadomie na toksyczne uzaleznienie od siebie
                      dzieci,ale rodzica tez można w to wrobić,gdyż zawsze mamy wobec dzieci jakieś
                      poczucie winy,choćby głęboko skrywane/.
                      • yoma Re: Do Ellam 23.02.07, 17:13
                        ,gdyż zawsze mamy wobec dzieci jakieś
                        > poczucie winy,choćby głęboko skrywane/

                        Interesujące stwierdzenie.

                        Po co wobec tego w ogóle mieć dzieci?
                        • venus22 Re: Do sprawczyni burzy... 23.02.07, 20:49
                          jezeli nie byla to inspekcja to dlaczego tak sie zachlysnelas?

                          osoba majaca normalne poczucie wlasnej wartosci oleje taka glupia wypowiedz bo
                          wie ze to nieprawda.
                          a ty ze "zranila cie". jesli cie zranila to znaczy ze albo jestes strasznie
                          przewrazliwona albo ziarnko prawdy w tym bylo.

                          jestem sklonna przypuszczac ze bylo tak jak piszesz - syn cie zaprosil, to
                          pojechalas, zadnej inspekcji nie mialas zamiaru i nie zrobilas.

                          dziewczyna mogla tak palnac z nerwow albo i jest malo kulturalna,
                          ale zrozum wreszcie ze twoja rekacja jest wrecz histeryczna. robisz z igly
                          widly. poczytaj jeszcze raz watek gdzie opisalam punktowo fakty i sobie je
                          przemysl.

                          no i wlasnemu synowi nie wierzysz - dlaczego ?? -moze gdybys uwierzyla to by
                          sie na ciebie nie obrazil.

                          Venus

                        • marysia_b Re: Do Ellam 24.02.07, 20:31
                          yoma napisała:

                          > Interesujące stwierdzenie.
                          >
                          > Po co wobec tego w ogóle mieć dzieci?

                          Aaaa.... mozna dzieci zmusic do poczucia winy wobec nas...tak, jak autorka watku ;)
                      • squirrel9 Do sprawczyni burzy 23.02.07, 22:24
                        Być może twoje głęboko skrywane poczucie winy (moim zdaniem powinnaś to sobie
                        mocno "przepracować") powoduje,że niby to dając synowi "wolność" trzymasz go za
                        gardło. Nie piszesz wiele ale wszystko co piszesz mówi bardzo dużo o tobie.
                        Nawet takie coś jak "Boję się tzw.nieswiadomych wyborów,które maja
                        mi coś zakomunikować z JEGO strony/np.komunikat:taka dziewczynę chcę mieć,która
                        Cię nie lubi"/To jest przykre własnie" pokazuje,ze te bardzo bliskie stosunki w
                        waszej rodzinie chyba takie nie są. Być może za mało się rozmawia a za
                        dużo "komunikuje niewerbalnie". Jeśli zachowania, postępowania czy wybory
                        twojego dziecka musisz przepuścić przez własne poczucie wartości jako matki to
                        wspólczuję takiemu dziecku. Jeśli jego wybory nie są wyborami jego,dla niego, z
                        myslą o nim samym - a zawsze muszą mieć korelacje z tobą to jest to
                        toksyczne ... Nie doszukuj się w wyborach syna tego co on robi dla ciebie albo
                        przeciw tobie, on żyje DLA SIEBIE . Dorosłemu dziecku nie potrzebna jest matka-
                        od-inspekcji, potrzebna jest normalna partnerska rozmowa (o tym co się podoba i
                        również o tym co się nie podoba) i normalna akceptacja.
            • snajper55 Re: sam sobie wybrał.... 21.02.07, 20:03
              Gość portalu: ellam napisał(a):

              > Wydaje mi się, że wszyscy, którzy tak wrogo odnoszą się do autorki wątka, są po
              > prostu młodymi ludżmi.

              Liczba 55 będąca moim rocznikiem jasno wskazuje jak jestem młody. :))

              S.
              • Gość: ania Re: sam sobie wybrał.... IP: *.net.autocom.pl 21.02.07, 23:44
                jesteś młody duchem:)
                • snajper55 Re: sam sobie wybrał.... 22.02.07, 00:15
                  Gość portalu: ania napisał(a):

                  > jesteś młody duchem:)

                  To fakt. ;)

                  S.
                  • Gość: ellam Re: sam sobie wybrał.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.02.07, 12:06
                    Snajper, a ty w ogóle masz dzieci? Bo jak na rocznik 55 wykazujesz mało
                    zrozumienia dla sytuacji. A tak w ogóle to lubię młodych duchem.
                    • snajper55 Re: sam sobie wybrał.... 22.02.07, 12:20
                      Gość portalu: ellam napisał(a):

                      > Snajper, a ty w ogóle masz dzieci? Bo jak na rocznik 55 wykazujesz mało
                      > zrozumienia dla sytuacji. A tak w ogóle to lubię młodych duchem.

                      Mam, dwójkę. Syna i córkę.

                      S.
            • pirdolek2 chodziło o to, że ten koleś, jej syn, sam sobie wy 21.02.07, 20:16
              brał taką debilkę za dziewczynę, więc niech się teraz z nią męczy. a pewnie jak
              ma takie chimery co do jego matki to i do niego też za jakiś czas będzie miała,
              bo od razu widać, że to gnida jakaś( ta dziewczyna, nie autorka wątku).
              pozdrawiam
          • Gość: bs Re: sam sobie wybrał.... IP: *.160.unknown.vectranet.pl 24.02.07, 13:51
            Szanowny Interlokutorze!Jeżeli poprzez poruszony przeze mnie temat poczułes sie
            w roli dziecka kontrolowanego przez matkę-bardzo proszę,zacznij nowy wątek,pod
            własnym szyldem.Ja z Twoimi doświadczeniami nie mam nic wspólnego i nie chcę
            być traktowana jako pretekst.Zaryzykuj swoją opowieść,może będziesz miał szansę
            uzyskania ,podobnie jak ja,waznych informacji zwrotnych pod warunkiem,że będą
            rozmową z TOBĄ.Taki był cel mojej p[rośby.
            Rozmowa bez mojego udziału,która dotyczy mnie JEST PLOTKARSTWEM.
            • yoma Re: sam sobie wybrał.... 24.02.07, 17:35
              To przedstaw proszę swój kalendarz zajęć, kiedy raczysz bywać na forum. Plotki
              będziemy uprawiać wyłącznie we wskazanych godzinach :)
              • bszalacha Re: sam sobie wybrał.... 24.02.07, 17:47
                To było do "snajpera",który po moim apelu,żeby skończyć
                doradzanie,skomentował"co z tego,że ty chcesz".Nie było umiaru w złośliwosciach.
                • snajper55 Re: sam sobie wybrał.... 26.02.07, 02:38
                  bszalacha napisała:

                  > To było do "snajpera",który po moim apelu,żeby skończyć
                  > doradzanie,skomentował"co z tego,że ty chcesz".Nie było umiaru w złośliwos
                  > ciach.

                  Aaaa, jeśli do mnie, to Ci odpowiem.

                  Tu jest otwarte forum. Każdy pisze kiedy chce i o czym chce. Nie podoba się, to
                  nie czytaj. Jak będę chciał, to będę Ci doradzał, dopóki mi się to nie znudzi.

                  A jak już przy radzeniu jesteśmy, to Ci poradzę, abyś się nad sobą zastanowiła.
                  Bo uważam, że to Twoje nastawienie do tej kobiety jest przyczyną całego zajścia.

                  S.
    • Gość: listekklonu Re: boję się stracić syna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.02.07, 19:44
      E tam, to jakaś prowokacja. Chyba widać, że bszalacha wszystkich podpuszcza.
      Takie teściowe są tylko w dowcipach.
      • snajper55 Re: boję się stracić syna 22.02.07, 00:16
        Gość portalu: listekklonu napisał(a):

        > E tam, to jakaś prowokacja. Chyba widać, że bszalacha wszystkich podpuszcza.
        > Takie teściowe są tylko w dowcipach.

        Oczywiście, że prowokacja. Ale dyskusja fajna. :)

        S.
        • venus22 Re: boję się stracić syna 22.02.07, 03:13
          Fakty:

          co zrobila takiego strasznego omawiana dziewczyna?

          """zachowała się w sposób,który bardzo mnie zranił:"przyjechała Pani na
          inspekcję,podobnie,jak wczesniej brat"/""""

          jakie wnioski z tego wysnula mamusia:

          1.Blokuje jej kontakt z rodzina:

          """Boję się,że stanie się coś strasznego z nasza więzią, bo jak mam powiedzieć
          dziecku,że ktoś,kogo pokochało blokuje mu kontakt z rodziną.""""

          2. dziewczyna jest g...a

          """""Myslę,że gó..ara po porostu jest nie na moją miarę!"""

          3. Syn kospiruje przeciwko niej:

          """"Boję się tzw.nieswiadomych wyborów,które maja mi coś zakomunikować z JEGO
          strony/np.komunikat:taka dziewczynę chcę mieć,która Cię nie lubi"/""""

          4.Panienka jest z nieodpowiedniego *przedzialu klasowego*:

          """"Znałam poprzednią sympatię,aupełnie z innego przedziału społecznego"""

          5.dziewczyna jest prostaczka (przeciwienstwo osob nazywajacych innych g..a)

          """""Wolałabym nie mieć prostaczki w rodzinie,czy to takie
          niezrozumiałe?"""""

          6.Syn na nia pluje:

          """""No to masz jakiś problem,bracie,skoro zaocznie plujesz na rodziców.Ale kto
          wie.moze i mój syn ma podobny."""""

          7. Dziewczyna jest dyktatorka:

          """Tak więc,reasumując:przegania wszystko co nie jest nią samą."""

          wszystko to wysnula na podstawie tyle jednego niestosownego zartu ....hmmm..


          """tak, lo matko, venus, ta twoja wypowiedz jest tak durna, ze brak slow..."""

          Droga "no1teresko", domyslam sie niektorym osobnikom majacym trudnosci ze
          zrozumieniem i koncentracja moje wywody moga wydac sie niezrozumiale, ba, wrecz
          durne, ale na to jest rada:

          w/g medycyny chinskiej wszelkie funkcje myslowe, oraz odczuwanie orgazmu,
          znajduja sie w zoladku, zastosuj wiec sobie te twoje cudowne ziolka na i moze
          poprawi ci sie stan.. um, zoladka.

          Venus

    • zalamka3 leki ci się skończyły 21.02.07, 20:22
      a ty co leki ci się skończyły? wracaj na swoje forum o nerwicy i depresji a nie
      tu się wyżywasz
      • zalamka3 to było do pierdolka oczywiście 21.02.07, 20:40
    • justyna302 Re: boję się stracić syna 21.02.07, 20:54
      Ej, pojechaliście po bszalasze, a przecież trochę racji miała. Przyjechała
      odwiedzic syna ( a co znowu w tym złego, na litośc boską! ), nagle wkracza
      dziewczyna, pierwszy raz widzi matke swojego chłopaka i wita ja słowami
      "przyjechała pani na inspekcję". Przecież to chamstwo w czystej postaci, a nie
      żaden żart. Jak można się do kogokolwiek tak na dzień dobry odezwać, zwłaszcza
      jeżeli jest to osoba, na której chcemy zrobic dobre wrażenie ( matka chłopaka
      chyba taką osoba jest ). Nie żeby od razu klękać i całować po rękach, ale
      normalnie się przywitać i zamienić parę miłych słów. Przecież to pierwsze
      spotkanie! Dziewczyna niestety jakaś buraczana wg mnie.
      • yoma Re: boję się stracić syna 21.02.07, 21:06
        Prawdą jest, że dziewczyna się nie zachowała pięknie, ale po co zaraz o zrywaniu
        więzi, odbieraniu syna, co tam jeszcze było w tym pierwszym poście.

        BTW to pisanie o sobie "Pani" przed duże P też mi się podobało :)
        • venus22 Re: boję się stracić syna 21.02.07, 21:35
          """Wydaje mi się, że wszyscy, którzy tak wrogo odnoszą się do autorki wątka, są
          po prostu młodymi ludżmi. Każda matka chciałaby, aby dzieci darzyły ją
          szacunkiem i myślę, że to tak niewiele. """

          ja juz moglabym byc tesciowa ale takiego moherowego babsztyla za tesciowa w
          zyciu bym nie chciala miec.

          to co ona wymaga to nie szacunek od syna tylko przynaleznosc jego dzieczyny do
          wlasciwej "klasy spolecznej", jaka sie nalezy jej "klasowo wlasciwemu"
          syneczkowi. po slubie ma byc: Pani Matko. a sam babsztyl nie ma klasy
          kompletnie.


          dziewczyna zrobila jeden niefortunny blad. moze palnela tak z nerwow.
          i juz koniec, nie ma zmiluj sie, teraz jest nieklasowa go.....a, co zastawila
          sidla na jej szlachetnego synusia.
          bedzie wiec go wlasna piersia bronic. tylko przed czym????????

          sprawa jest jasna, "Pani" jest zaborcza matka, spotykajac sie z jego dziewczyna
          trzasnelo ja ze juz nie ma wladzy na syneczkiem i juz nie jest ta jedyna.
          wiec traci rozum..


          lo matko.

          Venus
          • no1teresa Re: boję się stracić syna 21.02.07, 22:05
            tak, lo matko, venus, ta twoja wypowiedz jest tak durna, ze brak slow...
      • Gość: Matylda Re: justyna302 IP: 85.112.196.* 22.02.07, 13:16
        A kto powiedział, że to było na "dzień dobry"? Właśnie cały czas próbuję się
        dowiedziec w jakim kontekście te słowa padły (bo to ma ogromne znaczenie) i
        niestety "bszalacha" na ten temat milczy. Gdyby nawet to i tak przesadza
        nazywając dziewczynę "panienką", "gó..arą", mówiąc o jakichś "przedziałach
        klasowych". To głupie. Ta sytuacja wskazuje na mamusię, która wie, że jeszcze
        nie urodziła się księżniczka godna jej syna. Każda będzie zła. Jak się będzie
        ładnie odzywała to przyczepi się do za krótkiej spódnicy. Jak spódnica będzie
        dobra to znów okaże się, że rodzina zbyt prosta. Boi się syna stracić i jak
        będzie taka pryncypialna to go straci. Facet jest dorosły i widocznie
        samodzielny. Sam stworzy sobie swój świat i nie wiem czy znajdzie w nim miejsce
        dla matki. Jeszcze jedno. Skoro dziewczyna nie spodobała się matce to nie
        oczekuj, że napisze tu o niej chociaż jedno cieplejsze słowo.
        • Gość: zniesmaczony Re: justyna302 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.02.07, 14:14
          usprawiedliwiasz chamstwo
          nawet jeśli te słowa były żartem, to na poziomie dowcipu z dworcowego szaletu...
          • Gość: Matylda Re: zniesmaczony IP: 85.112.196.* 22.02.07, 14:50
            Na początku wątku specjalnie odpowiedzialam na Twój post. Zajrzyj tam jak
            możesz bo nie chcę się powtarzać. Żeby stwierdzić czyjeś chamstwo to trzeba
            osobę chociaż trochę poznać. Tu problem "zadała" matka a druga strona nawet nie
            ma szansy przedstawienia swojej wersji. W stosunku do tej nieznanej dziewczyny
            chamstwem z naszej strony byłoby "śpiewanie w chórze" dyrygowanym przez "matkę"
            tylko dlatego, że padło jakieś głupie stwierdzenie.
        • pandora_ Re: justyna302 01.03.07, 00:06
          > nie urodziła się księżniczka godna jej syna. Każda będzie zła. Jak się będzie
          > ładnie odzywała to przyczepi się do za krótkiej spódnicy. Jak spódnica będzie
          > dobra to znów okaże się, że rodzina zbyt prosta.

          O to, to. Moja teściowa, nie mając się czego doczepić, doczepiła się czerwonych
          spodni w szkocką kratę, szytych przez moją przyjaciółkę-projektantkę mody.
          Zostałam, w wieku 27 lat, nazwana "punkiem". :)
    • Gość: chaos uk Re: boję się stracić syna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.02.07, 22:36
      Uważam, że trochę przesadzasz. Prawdopodobnie dziewczyna syna, była skrępowana
      sytuacją niemniej niż Ty. Zgadzam się, że odezwała się prostacko, ale to nie
      świadczy i nie upoważnia do nazywania jej prostaczką. Zresztą co to za słowo:
      prostaczka i jak po jednej wizycie można tak obrażać człowieka. Syn, jak sądzę
      jest dorosły ma więc prawo wyboru partnerki. Jeśli będziesz tak bardzo ingerować
      w Jego życie to prawdopodobnie odsunie się od Ciebie i stopniowo możesz stracić
      z Nim kontakt. Myślę,też, że dziewczyna syna nie może być kompletną ignorantką w
      stosunkach międzyludzkich, skoro Twój syn ją wybrał. Bo czyż nie nasze wybory
      świadczą o nas samych?
    • Gość: promyczek Re: boję się stracić syna IP: *.ztpnet.pl 22.02.07, 07:33
      Rodzice wychowuja dzieci nie dla siebie Oni jak sa już pełnoletnie to sobie
      sami musza drogę zycia znalesc a po co rodzice sie w ich świat wtrącaja Mlody
      człowiek i tak zrobi jak zechce Najwyżej sie sparzy ale i tak nie posłucha
      rodzicow Moim zdaniem tam niepotrzebnie jeżdzisz Daj mu swobode bo i tak Cię
      nie posłucha Wiem ze to cieżkie ale coż Taki jest nasz Swiat i tacy na nim żyja
      ludzie
    • Gość: ? podobno jestes psychologiem IP: *.chello.pl 23.02.07, 23:46
      nie masz znajomych po superwizji?
      • Gość: sprawczyni Re: podobno jestes psychologiem IP: *.160.unknown.vectranet.pl 24.02.07, 12:31
        mam,co nie znaczy,że nie chciałam sie jej poddać tutaj./koszt godzinny-
        180zł.rozumiesz!/
        • Gość: ? Re: podobno jestes psychologiem IP: *.chello.pl 24.02.07, 18:24
          rozumiem i nie muszisz stawiac wykrzyknika. poza tym jedna sesja nie kosztuje
          az tyle lecz 50-100 zl. za godzinne spotkanie z psychoterapeutą. no chyba, ze
          twoi znaojmi tyle biora. poza tym gdybym to ja miala problem to wolalabym pojsc
          do specjalizty niz prosic o pomoc obcych ludzi z anonimowego forum, ktore
          niektore rady moga byc wrecz szkodliwe. no chyab, ze masz jakies oczekiwania i
          chcesz sie w tych oczekiwaniach, potrzebach utwierdzic wlasnie na forum-np. ze
          masz prawo do takich,a takich uczuc. daje rady na forum psychologia, a
          zachowujesz moim zdanie "nieprofesjonalnie". no, ale to moja opinia, z ktora
          sie nie musisz zgadzac.
          • Gość: ? przepraszam za bledy, pospiech. IP: *.chello.pl 24.02.07, 18:25
            • bszalacha Re: przepraszam za bledy, pospiech. 24.02.07, 18:50
              Mówiłam o superwizji,którą muszę robić tak,czy owak.Trudno jest uzyskać pomoc
              od znajomych w zawodzie i nie praktykuje sie tego,niestety.A że padłam ofiarą
              własnego ego-to już wiem.Na szczęście też odrózniam komentarze wspierające moje
              potrzeby od takich,które są reakcją obronną wobec własnych problemów.Nie
              ukrywam,że tęsknię czasem do prawdziwej,serdecznej pomocy,niekoniecznie
              profesjonalnej.
              • yoma Re: przepraszam za bledy, pospiech. 24.02.07, 19:21
                Medice, cura te ipsum

                :P
                • bszalacha Re: przepraszam za bledy, pospiech. 24.02.07, 20:21
                  barba non facit philosophum./foris ut mos est,intus ut libet/.
                  • yoma Re: przepraszam za bledy, pospiech. 24.02.07, 20:24
                    Barbam non habeo...
                    • Gość: sprawczyni Re: przepraszam za bledy, pospiech. IP: *.160.unknown.vectranet.pl 24.02.07, 21:34
                      aurea praxis,sterilis theoria
                      /co było do dowiedzenia/
                      • yoma Re: przepraszam za bledy, pospiech. 24.02.07, 21:45
                        Praxis nocet

                        (quod erat demonstrandum)
                        • venus22 Re: przepraszam za bledy, pospiech. 24.02.07, 22:44
                          o rany przestancie sie wymadrzac po lacinie albo podajcie w nawiasie
                          tlumaczenie ,
                          ja tez moge zaczac wstawiac teksty akurat po angielsku ale po co?


                          do Sprawczyniburzy:
                          Co jest plotkarstwem w/g ciebie, jeszcze raz?

                          a nie widze tu ani syna ani jego dziewczyny ktora pomowilas o niecne czyny i
                          nazwalas g..a..?

                          Pocieszajace jest to ze zobaczylas ze twoja reakcja byla niewspolmierna
                          do "przestepstwa".
                          Zycze poprawy stosunkow z synem i jego dziewczyna.

                          Venus
                          • yoma Re: przepraszam za bledy, pospiech. 24.02.07, 22:56
                            Och, nic takiego, mówiłam, żeby lekarz uleczył się sam :)
                            • venus22 Re: przepraszam za bledy, pospiech. 25.02.07, 01:53
                              to to akurat wiedzialam az taka glupia nie jestem. czytalam slownik wyrazow
                              obcych.

                              v.
    • alter50 Re: boję się stracić syna 24.02.07, 01:02
      Ja bym sie tez obraził,nigdy symaptia naszych dzieci,nie zyska naszej
      sympatii,to strtaszne ,ale prawdziwe........uffffffffffff
      • Gość: cytadela panx ok Re: boję się stracić syna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.02.07, 02:42
        ?????????????
        • jonna38 Re: boję się stracić syna-Rada 25.02.07, 10:38
          Udaj, ze sprawy nie ma i nie wracaj do niej.Kontaktuj sie z synem jak dotad, a
          moze czesciej- podtrzymuj laczace was wiezy rodzinne.Przy okazji rozmawiaj z nim
          o planach na przyszlosc, jak widzi swoja przyszla rodzine i relacje w niej
          panujace, czy ma zamiar utrzymywac serdeczne kontakty z reszta rodziny, wspolne
          swieta, odwiedziny itp.Nie wspominaj o tej pannie, ale spytaj delikatnie jak on
          widzi kontakty jego wybranki i ewentualnych jego dzieci z jego rodzina..Uczul go
          na te sprawy i na to jak wazne jest by przyszla zona byla osoba kulturalna,
          madra i dobra, jak to wazne, bo potem dzieci tez sa takie same, a umiejetnosc
          wspolzycia z innymi ludzmi bardzo duzo wplywa na pozniejsza jakosc zycia
          rodzinnego..
          I pamietaj nie mow mu nic zlego na jej temat.Poruszaj sprawy na plaszczyznie
          ogolnej i przyjacielskiej.Trzymaj klase!
          • Gość: ktos Re: boję się stracić syna-Rada IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.02.07, 14:51
            mam watpliwosci czy proponowane przez Ciebie zachowanie mozna
            nazwac "trzymaniem klasy".
            • jonna38 Re: boję się stracić syna-Rada 25.02.07, 20:43
              Proponowane zachowanie jest jak najbardziej POPRAWNE. Pani ma bliski kontakt z
              synem i nie powinna go tracic.Rodziny sa rozne.Czesc ludzi po slubie utrzymuje
              serdeczne i zazyle kontakty rodzinne z reszta rodziny.Jak sie ludzie decyduja na
              wspolne zycie to o tym jak one bedzie wygladalo dyskutuja i obejmuje to takze
              stosunki z rodzina.Co dla jednej strony jest naturalne nie musi byc akceptowane
              przez druga strone.Z wlasnego podworka niedawno obserwowalam blisko podobna
              sytuacje, gdy dziewczyna ewidentnie nie przystawala do rodziny chlopaka.Jego
              matka stwierdzila, ze to jego zycie i zrobi co bedzie chcial, ale po blizszym
              poznaniu panienki powiedziala mu tez co o tym sadzi.Oczywiscie w cztery
              oczy.Troche czasu minelo,pierwsze oczarowanie troche przyblaklo i chlopiec sam
              zacza widziec problemy.Po jakims czasie sam od niej odszedl.Potem znalazl
              dziewczyne naprawde wartosciowa (nie tylko piekna) i teraz sa szczesliwym
              malzenstwem.Z tesciami zas utrzymuja bardzo cieple stosunki.
          • yoma Re: boję się stracić syna-Rada 25.02.07, 15:55
            Hihi

            a w ogóle to ktoś tu mówił o ślubie? :)
            • Gość: opal Re: boję się stracić syna-Rada IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.02.07, 17:01
              Dobrze jest nie urządzać dzieciom życia, nie określać kto i co jest dla nich
              dobre. Rodzice potrafią wyrządzić dzieciom niewyobrażalne szkody działając w
              dobrej wierze i dyrygując nimi do późnej dorosłości.
              • Gość: sprawczyni Re: boję się stracić syna-Rada IP: *.160.unknown.vectranet.pl 25.02.07, 17:34
                Ludzie ogólnie wiele potrafią,co do wyznaczania lub niewyznaczania czegoś
                dorosłemu dziecku-jest chyba nieco po czasie.W takim stadium rozwoju mamy
                conajwyżej ogląd wczesniejszych wyznaczań /bilans
                podsumowujący/.Paradoksalnie,zwykle nie jest powodem szczęscia dla nas
                ale...dla dzieci owszem.Następne problematyka jest już z innej półki/myślę o
                syndromie pustego gniazda,przed którym nawet najmilsze z dzieci nie jest nas w
                stanie obronić/.Jeżeli w tych kategoriach popatrzysz
                na "krzywzących"rodziców,zrozumiesz własciwe motywacje owych krzywd.
                • Gość: opal Re: boję się stracić syna-Rada IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.02.07, 17:57
                  Moi teściowie dokladnie wiedzieli kim powinien być w życiu mój mąż i z kim nie
                  powinien się żenić. Ze mną. Zeby nie dopuścić do ślubu robili mu różne numery,
                  łącznie z wyekspediowaniem go na rok do wojska (przepadła mu przez to świetna
                  praca). Do ślubu doszło. Mąż przez parę lat pracował na podrzędnej posadzie ze
                  szkodą dla swojego talentu. Obecnie jest tym kim powinien wg teściow być.
                  Głęboko nieszczęśliwy. Jesteśmy dobrym udanym małżeństwem. Dla mojej teściowej
                  byłam tą niewłaściwą, ona właśnie uważała się za osobę z wyższej półki. Po
                  latach wyszło że była kobietą niewykształconą (co starannie ukrywano), pełną
                  kompleksów, odgrywającą się na mnie za swoje niespełnienie życiowe.
                  • Gość: sprawczyni. Re: boję się stracić syna-Rada IP: *.160.unknown.vectranet.pl 25.02.07, 18:54
                    Rozmowa taka prowadzi moim zdaniem do następujących wniosków:
                    1.Człowiek dorasta do odpowiedzialności za siebie albo nie.
                    2.Lepiej,gdy więż z rodziną pochodzenia nie jest
                    przymusowa/materialnie,mieszkaniowo,itd/.
                    3.lepiej,gdy nowe więzi nie przekreślają dawnych.
                    4.Lepiej,gdy nie zakładamy,ze jesteśmy jedyną osobą na swiecie w życiu swojego
                    partnera.
                    5.Mniej błedó się popełni w realnym życiu jeśli zwerbalizuje się wcześniej
                    swoje wątpliwości.
                    /czego nam obu życzę/.



                    • Gość: cytadela panx ok Poczekaj aż przyjadą do Ciebie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.02.07, 19:06
                      i wznów wątek
                      • venus22 Re: Poczekaj aż przyjadą do Ciebie 25.02.07, 20:44
                        ""Następne problematyka jest już z innej półki/myślę o
                        syndromie pustego gniazda,przed którym nawet najmilsze z dzieci nie jest nas w
                        stanie obronić/.Jeżeli w tych kategoriach popatrzysz
                        na "krzywzących"rodziców,zrozumiesz własciwe motywacje owych krzywd.""'

                        jezeli ty cierpisz na syndrom pustego gniazda, co jest bardzo przykra rzecza,
                        czy to wina syna lub panienki?
                        I ja tez to kiedys pewnie spotka, tak na marginesie. Ten syndrom.
                        nie powinnas swoich 'motywacji' wyladowywac na malo zrecznych towarzysko
                        panienkach.

                        (bardzo cie prosze zacznij w koncu uzywac 'space bar' takze po
                        znakach "przystankowych" bo dostaje juz zeza...)

                        ""Rozmowa taka prowadzi moim zdaniem do następujących wniosków:
                        1.Człowiek dorasta do odpowiedzialności za siebie albo nie."""

                        ???????? to dotyczy ronwiez ciebie, nie?



                        3.lepiej,gdy nowe więzi nie przekreślają dawnych.

                        dziewczyna syna na pewno nic nie przekreslala.. ona tylko popelnila nietakt
                        towarzyski. co sie moze zdarzyc kazdemu.

                        4.Lepiej,gdy nie zakładamy,ze jesteśmy jedyną osobą na swiecie w życiu swojego
                        partnera.
                        dotyczy kazdego, ciebie tez.. a zona czy narzeczona czy dziewczyna stoi na
                        wyzszej pozycji niz matka, i tak powinno byc.

                        5.Mniej błedó się popełni w realnym życiu jeśli zwerbalizuje się wcześniej
                        swoje wątpliwości."""

                        o z pewnoscia, ale nie zapominaj ze dziewczyna czy zona ma uszczesliwic syna
                        nie ciebie,
                        to on bedzie z nia musial zyc 24/7 nie ty,
                        wiec nie oczekuj ze on szuka czy potrzebuje tego samego co ty.
                        I moze on jest na jej fali, i takze uznal jej powiedzonko za dowcip...?
                        dzieci nie sa dokladnie takie same jak rodzice. a w kazdym razie nie zawsze.



                        Venus
                        • venus22 Re: Poczekaj aż przyjadą do Ciebie 25.02.07, 20:47
                          co innego jest oceniac po blizszym poznaniu, co innego panikowac po jednym
                          niefortunnym dowcipie.

                          Venus
                          • Gość: atrakcyjny kaziu Re: Poczekaj aż przyjadą do Ciebie IP: *.160.unknown.vectranet.pl 25.02.07, 22:34
                            Ktoś tu strasznie potrzebował się wypowiedzieć, choć nie pytany.
                    • snajper55 Re: boję się stracić syna-Rada 26.02.07, 02:46
                      Gość portalu: sprawczyni. napisał(a):

                      > 3.lepiej,gdy nowe więzi nie przekreślają dawnych.

                      Lepiej, gdy stare więzi nie walczą z nowymi więziami.

                      S.
    • Gość: matka Re: boję się stracić syna IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.02.07, 18:34
      Jestem matką dorosłego syna i gdybym była tak potraktowana w jego domu-to byłby
      to jeden z najczarniejszych dni w jego życiu.

      Jesteś za dobra...
      • snajper55 Re: boję się stracić syna 26.02.07, 19:26
        Gość portalu: matka napisał(a):

        > Jesteś za dobra...

        Syna - wydziedziczyć, a na gó..arę nasłać chłopaków z miasta ?

        S.
      • wdakra Re: boję się stracić syna 26.02.07, 20:10
        Gość portalu: matka napisał(a):

        > Jestem matką dorosłego syna i gdybym była tak potraktowana w jego domu-to byłby
        > to jeden z najczarniejszych dni w jego życiu.
        >
        > Jesteś za dobra...

        Obawiam się, że z tej sytuacji nie ma dobrego wyjścia jeśli chłopak zwiąże się z
        tą dziewczyną na stałe. Dziewczyna popisała się wyjątkowym chamstwem. Matka
        przyjechała do syna na jego wyraźne zaproszenie i została przez jego dziewczyne
        potraktowana, jak intruz. Syn też zachował się fatalnie usprawiedliwiając
        chamstwo swojej dziewczyny w stosunku do swoich gości. Uważam, że autorka wątku
        ma prawo czuć się bardzo mocno urażona. Ja bym się czuła mocno urazona takim
        zachowaniem niezależnie od tego, z czyjej strony by mnie spotkało. W przypadku
        obcych ludzi po prostu zerwałam z nimi kontakty. Tu komplikacja polega na tym,
        że chodzi o syna. Czy więc pozwolić, żeby chamowata gó..ara pomiatała matką
        chłopaka, który na nią poleciał, czy odmówić spotykania się z nią ryzykując
        konflikt z synem. Nie obruszaj się, Venus. Przy matce swego chłopaka ta
        dziewczyna jest gó..arą i zachowała się, jak gó..ara.

        • Gość: ktos Re: boję się stracić syna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.02.07, 20:42
          taaa, nic dziwnego, ze tesciowe maja opinie wrednych bab...
          • wdakra Re: boję się stracić syna 26.02.07, 21:31
            Bywaja różne teściowe i różne synowe. przyszła teściowa tej gó..ary nie
            przyjechała nieproszona, żeby objąć rządy w domu swego syna i zostac w nim aż do
            smierci, tylko z krótką wizytą na wyraźne zaproszenie syna.
            Nic nie usprawiedliwia takiego potraktowania zaproszonego gościa niezależnie od
            tego kim on jest.
            • Gość: ktos Re: boję się stracić syna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.02.07, 21:40
              dlaczego nazywasz dziewczyne "gowniara"?
              • wdakra Re: boję się stracić syna 26.02.07, 22:13
                Gość portalu: ktos napisał(a):

                > dlaczego nazywasz dziewczyne "gowniara"?

                Bo zachowała się, jak gó..ara
                • snajper55 Re: boję się stracić syna 26.02.07, 22:33
                  wdakra napisała:

                  > Bo zachowała się, jak gó..ara

                  Nie wiesz jak się ta kobieta zachowała i DLACZEGO. Wiesz co o tym napisała
                  mamusia. Nic ponadto.

                  S.
                • Gość: ktos Re: boję się stracić syna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.02.07, 22:45
                  mloda dziewczyne, ktorej nie znasz, nazywasz "chamowata gó..ara" ..... jak
                  nazwiesz osobe, ktora tak sie zachowuje?
        • elizabeth7 Re: boję się stracić syna 26.02.07, 21:02
          Niesamowite!!!Podejrzewam ze mamuska jednak przyjechala na inspeckcje. Chlopak
          w tym mieszkaniu mieszka z dziewczyna.Licho wie czy nie jest to ich wspolne
          mieszkanie a tylko przed matka chlopak udaje ze wylacznie jego. Pewnie i
          dziewczyna ugotowala ten obiad na ktory mamusia tak nieicerpliwie czekala ze
          nie powstrzymala sie przed komentarzem ze za dlugo i milo ze dziewczyna jest bo
          mamausia by umarla. Sadzac z tonu w jaki mamuska to opisuje i komentuje
          podejrzewam ze i nie powstrzymala sie przed wszystkimi komentarzami jakie jej
          do glowy wpadly stad inspekacja pewnie bylo jedynym slowem na opisanie jej
          zachowania.Syn by pewnie tego nie zrobil ale dziewczyna nie wyrobila.Jesli i
          ona tam mieszka to z jej strony pewnie bylo to uzasadnione.Synek ma z mamusia
          takie bliskie kontakty ze nawet nie potrafil sie przyznac ze mieszka z
          dziewczyna bo mamuska pewnie na serce by umatrla a pzrynajmniej takie
          przedstawienie urzadzila.Dziewczyna nie jest glupia,jak bedzie udawala ze jest
          tlem to bedzie tlem i dodatkiem dla syneczka, Przwde powiedziawszy lepiej miec
          z tesciowa zle stosunki ale otwarte niz znosic ze strony mamuski ukryte
          podjazdy,w czym podejrzewam mamusia zaprawiona.
          • ktesciowa Re: boję się stracić syna 26.02.07, 21:09
            a niech to wszystko cholera wezmie!

            forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=46272
            • venus22 Re: boję się stracić syna 26.02.07, 21:35
              ""Nie obruszaj się, Venus. Przy matce swego chłopaka ta
              dziewczyna jest gó..arą i zachowała się, jak gó..ara.""


              oczywscie ze dziewczyna nie zachowala sie elegancko. nikt tego nie poddaje w
              watpliwosc, nawet ja.
              ale uwazam ze nie znajac jej nikt nie ma prawa jej wyzywac szczegolnie ze znamy
              tylko jedna wersje tej historii, jak slusznie to zauwazyl Snajper.

              I uwazam ze nie nalezy wydawac jednoznacznej opinii na podstawie jednego
              niepoprawnego zachowania. dziewczyna moze byc calkiem fajna i mila, poza tym.
              mogla tak palnac z nerwow - pisalam juz o tym ze sto razy- czy nikomu z was w
              zyciu sie nie zdarzylo palnac jakiejs glupoty w towarzystwie bo mnie na
              przyklad tak.
              na przyklad podczas ogladania jakis zdjec z wesela nie wiedzac ze jest to matka
              mojej malo jeszcze znanej kolezanki, aby bylo wesolo, owej kolezance
              powiedzialam ze 'ta kobieta na zdjeciu wyglada jak ropuszka' (szerokie usta).
              mozecie sobie wyobrazic moja mine i jak sie czulam jak kolezanka z
              zasznurowanymi ustami chlodno oswiadczyla ze to jej mamusia.
              to mnie uleczylo raz na zawsze nie tylko osadzac innych ale i wypowiadac
              glosno niepochlebne opinie. i w ogole zastanawiac sie zanim cos powiem.
              chociaz i tak czasem palne jakas gafe...

              poza tym, jak juz tez wspomnialam, kto ma normalne poczucie wlasnej wartosci
              nie bedzie sie przejmowal byle "go..ara" i jej opinia. co najwyzej uniesie
              brwi, wykrzywi usta, wzruszy ramionami i pomysli "tez cos.. mysli ze jest
              dowcipna"

              I przy okazji - co to za podwojny standard - samemu jest ok wyzywac dziewczyne
              od go..ar i pomiatac nia jako "klasowo niestosowna",
              a tejze dziewczynie nie wolno popelnic zadnej omylki?


              OBIE strony NIE wykazaly zbyt wiele kultury.


              Venus
              • wdakra Re: boję się stracić syna 26.02.07, 22:07
                venus22 napisała:

                > ""Nie obruszaj się, Venus. Przy matce swego chłopaka ta
                > dziewczyna jest gó..arą i zachowała się, jak gó..ara.""
                >
                >
                > oczywscie ze dziewczyna nie zachowala sie elegancko. nikt tego nie poddaje w
                > watpliwosc, nawet ja.
                > ale uwazam ze nie znajac jej nikt nie ma prawa jej wyzywac szczegolnie ze znamy
                >
                > tylko jedna wersje tej historii, jak slusznie to zauwazyl Snajper.

                Ale też nie wolno z tego powodu zakładać, że autorka na pewno zasłużyła sobie na
                takie potraktowanie, bo nie ma do tego żadnych podstaw.
                >
                > I uwazam ze nie nalezy wydawac jednoznacznej opinii na podstawie jednego
                > niepoprawnego zachowania. dziewczyna moze byc calkiem fajna i mila, poza tym.
                > mogla tak palnac z nerwow - pisalam juz o tym ze sto razy- czy nikomu z was w
                > zyciu sie nie zdarzylo palnac jakiejs glupoty w towarzystwie bo mnie na
                > przyklad tak.

                Owszem. Ale jak się popełni gafę, to należy przeprosić, a ta dzieczyna nie
                raczyła się pofatygować, żeby to zrobić, co też nienajlepiej o niej świadczy.


                >
                > poza tym, jak juz tez wspomnialam, kto ma normalne poczucie wlasnej wartosci
                > nie bedzie sie przejmowal byle "go..ara" i jej opinia. co najwyzej uniesie
                > brwi, wykrzywi usta, wzruszy ramionami i pomysli "tez cos.. mysli ze jest
                > dowcipna"

                Pewnie by tak było, gdyby ta gó..ara nie była sympatią jej syna. Wprawdzie nie
                wiem, czy dziewczyna chciała tylko byc dowcipna, czy zachowała się celowo
                obraźliwie, żeby z arogancją młodości zademnostrować "kto tu rządzi", ale myślę,
                że każda kobieta w sytuacji tej matki poczułaby sie urażona, zwłaszcza jeśli jej
                intencją nie byłoby ingerowanie w życie syna. Może umknęło to Twojej uwadze, ale
                uznając matkę gospodarza za persona non grata dziewczyna zademnstrowała, że on
                też nie ma nic do gadania.
                >
                > I przy okazji - co to za podwojny standard - samemu jest ok wyzywac dziewczyne
                > od go..ar i pomiatac nia jako "klasowo niestosowna",
                > a tejze dziewczynie nie wolno popelnic zadnej omylki?

                Czyżby było odwrotnie i to dziewczynie wolno obrażać gościa swego chłopaka, a
                ten obrazony gość powinien przepraszać, że jeszcze żyje?
                >
                >
                > OBIE strony NIE wykazaly zbyt wiele kultury.
                >
                Możliwe, że matka zareagowała zbyt emocjonalnie, ale nie ona zainicjowała konflikt.
                • snajper55 Re: boję się stracić syna 26.02.07, 22:35
                  wdakra napisała:


                  > Ale też nie wolno z tego powodu zakładać, że autorka na pewno zasłużyła sobie
                  > na takie potraktowanie, bo nie ma do tego żadnych podstaw.

                  No ale o autorce wątku coś już wiemy na podstawie jej postów.

                  S.
          • wdakra Re: boję się stracić syna 26.02.07, 21:37
            elizabeth7 napisała:

            > Niesamowite!!!Podejrzewam ze mamuska jednak przyjechala na inspeckcje.

            Nie znajduję żadnych przesłanek do takiego podejrzenia. Jak syn sobie jej wizyty
            nie życzył, to nie powinien jej namawiać na przyjazd.
            • snajper55 Re: boję się stracić syna 26.02.07, 22:03
              wdakra napisała:

              > Nie znajduję żadnych przesłanek do takiego podejrzenia. Jak syn sobie jej wizy
              > ty nie życzył, to nie powinien jej namawiać na przyjazd.

              Syn sobie wizyty życzył, ale nie inspekcji. Po awanturze, jaką mu po tej
              "wizycie" zrobiła pewnie długo już jej nie zaprosi. I ja mu się nie dziwię.

              S.
              • wdakra Re: boję się stracić syna 26.02.07, 22:12
                snajper55 napisał:
                >
                > Syn sobie wizyty życzył, ale nie inspekcji. Po awanturze, jaką mu po tej
                > "wizycie" zrobiła pewnie długo już jej nie zaprosi. I ja mu się nie dziwię.
                >
                A ja na jej miejscu nie zdecydowałabym się na kolejną wizytę nawet, gdyby mnie o
                nią błagał na kolanach. Czy cokolwiek, poza chamską odzywką tej gó..ary
                wskazuje na to, że to była inspekcja?
                • Gość: an Re: boję się stracić syna IP: *.net.autocom.pl 26.02.07, 22:25
                  Czy cokolwiek, poza chamską odzywką tej gó..ary
                  > wskazuje na to, że to była inspekcja?

                  a czy ta dziewczyna ma możliwość wypowiedzenia się na forum? Otóż nie, mamy
                  tylko opowieść kobiety która przyjechała odwiedzić DOROSŁEGO syna i doznała
                  szoku że on ma dziewczynę. A swoją drogą ty tez nie lepsza jesteś skoro ja tak
                  chamsko wyzywasz. Tak, własnie tak, mogłabyś dać przyklad dobrego zachowania ale
                  tego zrobić nie potrafisz. Równie dobrze ta dziewczyna może zwyzywać i Ciebie i
                  matkę. Szacunek należy się wszystkim: starszym, młodszym, dzieciom.
                  • wdakra Re: boję się stracić syna 26.02.07, 23:37
                    Gość portalu: an napisał(a): \

                    > a czy ta dziewczyna ma możliwość wypowiedzenia się na forum? Otóż nie, mamy
                    > tylko opowieść kobiety która przyjechała odwiedzić DOROSŁEGO syna i doznała
                    > szoku że on ma dziewczynę.

                    Doznała szoku, kiedy dziewczyna, do której odniosła się z całą życzliwością
                    zachowała się w stosunku do niej po chamsku. Może Ty masz inne zasady, ale ja
                    obrażanie zarówno czyjegoś, jak i własnego gościa uważam za dyskwalifikujące.
                    Może jestem przesadnie zasadnicza, ale kiedyś na wyraźne życzenie krewnych
                    zaprosiłam do ich domu pewną osobę i spotkał ją tam afront ze strony gospodarza.
                    Moja noga nie postała w tamtym domu poza parogodzinnym pobytem, do którego
                    zmusiła mnie konieczność odebrania od nich swojego ojca aż do smierci tegoż
                    gospodarza. Nie widzę powodu, żeby wobec tej dziewczyny stosować taryfę ulgową.
                    Nic nie usprawiedliwia takiego zachowania.
                    • Gość: ania Re: boję się stracić syna IP: *.net.autocom.pl 27.02.07, 01:11
                      tu może nie chodzi o zasadniczość ale o przewrażliwienie na swoim punkcie. Bywa
                      ze ktoś w żartach coś przykrego powie chociaż tak naprawdę nie ma nic złego na
                      myśli. Od naszego też nastawienia do tej osoby zależy jak to odbierzemy. Ludzie
                      mają sklonnośc przypisywania osobom lubianym dodatkowe pozytywne cechy a ich
                      zachowanie tłumaczyć na korzyść i odwrotnie. Łatwiej nam uwierzyć że osoby
                      nielubiane przez nas uczyniły coś zlego. I być moze tutaj jest duża część
                      problemu. Moze nawet tak naprawdę nie chodzi o tą konkretnie dziewczynę i jej
                      zachowanie ale o to że syn dorósł i żyje z kobieta wogóle.
                      Napisałaś też :
                      "Nie widzę powodu, żeby wobec tej dziewczyny stosować taryfę ulgową.
                      > Nic nie usprawiedliwia takiego zachowania."

                      Chcesz pomóc autorce wątku rozwiązać problem czy ukarać dziewczynę? Uważasz ze
                      powinna zerwać kontakty z nią a co się z tym wiąże z synem? Przecież wlasnie
                      tego autorka nie chce. Brawo, zobaczymy kto bardziej na tym ucierpi, zwlaszcza
                      ze autorka wątku napisala dalej:

                      "Boję się tzw.nieswiadomych wyborów,które maja
                      mi coś zakomunikować z JEGO strony/np.komunikat:taka dziewczynę chcę mieć,która
                      Cię nie lubi"/To jest przykre właśnie"


                      • wdakra Re: boję się stracić syna 27.02.07, 04:28
                        Gość portalu: ania napisał(a):

                        > tu może nie chodzi o zasadniczość ale o przewrażliwienie na swoim punkcie. Bywa
                        > ze ktoś w żartach coś przykrego powie chociaż tak naprawdę nie ma nic złego na
                        > myśli.

                        Jesteś pewna, że tak było w tym wypadku?

                        > Od naszego też nastawienia do tej osoby zależy jak to odbierzemy. Ludzie
                        > mają sklonnośc przypisywania osobom lubianym dodatkowe pozytywne cechy a ich
                        > zachowanie tłumaczyć na korzyść i odwrotnie.


                        To może być przyczyną tłumaczenia zachowania dziewczyny przez tego młodego
                        człowieka.

                        > Łatwiej nam uwierzyć że osoby
                        > nielubiane przez nas uczyniły coś zlego. I być moze tutaj jest duża część
                        > problemu.

                        Zachowanie tej dziewczyny obiektywnie było co najmniej niewłaściwe. Gdyby tak
                        powiedziała moja synowa lub potencjalna synowa, to też poczułabym się dotknięta,
                        choć sama czasem straszę ich inspekcją. :)))
                        Oczywiście zalezy to również od sposobu, w jaki by to było powiedziane.

                        >Moze nawet tak naprawdę nie chodzi o tą konkretnie dziewczynę i jej
                        > zachowanie ale o to że syn dorósł i żyje z kobieta wogóle.

                        Gdyby tak było, to czy o poprzedniej sympatii syna wypowiadałaby się pozytywnie?

                        > Napisałaś też :
                        > "Nie widzę powodu, żeby wobec tej dziewczyny stosować taryfę ulgową.
                        > > Nic nie usprawiedliwia takiego zachowania."
                        >
                        > Chcesz pomóc autorce wątku rozwiązać problem czy ukarać dziewczynę?

                        Nie chodzi o ukaranie dziewczyny, tylko o ocenę jej zachowania. Część
                        dyskutantów twierdzi, że jej zachowanie było całkiem na miejscu i z taką oceną
                        się nie zgadzam.

                        > Uważasz ze
                        > powinna zerwać kontakty z nią a co się z tym wiąże z synem?

                        Może się z synem kontaktować bez jej udziału. Widzisz jakies przeciwwskazania?

                        > Przecież wlasnie
                        > tego autorka nie chce. Brawo, zobaczymy kto bardziej na tym ucierpi, zwlaszcza
                        > ze autorka wątku napisala dalej:
                        >
                        > "Boję się tzw.nieswiadomych wyborów,które maja
                        > mi coś zakomunikować z JEGO strony/np.komunikat:taka dziewczynę chcę mieć,która
                        > Cię nie lubi"/To jest przykre właśnie"
                        >
                        >
                        Nie znam się na takich komunikatach, ale wydaje mi się, że jeśli nawet tak by
                        było, to może to byc elementem "odrywania się" od rodziców czy matki i taki
                        związek raczej nie miałby wielkiej przyszłości, bo kiedy chłopak poczuje się
                        całkiem samodzielny, to straci rację bytu.
                        • venus22 Re: boję się stracić syna 27.02.07, 05:23
                          """mloda dziewczyne, ktorej nie znasz, nazywasz "chamowata gó..ara" ..... jak
                          nazwiesz osobe, ktora tak sie zachowuje?"'


                          no jak to jak -
                          Bszalacha lub wdakra.


                          ""Jesteś pewna, że tak było w tym wypadku? ""

                          a ty jestes pewna ze tak nie bylo w tym wypadku? dowody prosze.

                          Venus


                        • Gość: ania Re: boję się stracić syna IP: *.net.autocom.pl 27.02.07, 09:02
                          "Jesteś pewna, że tak było w tym wypadku?"
                          A Ty jesteś pewna że tak nie było? Biorąc pod uwagę jaką histerię i panikę
                          autorka wywolala po JEDNYM niefortunnym teksiecie nalezy wziać pod uwagę
                          przewrażliwienie autorki na swoim punkcie.

                          "To może być przyczyną tłumaczenia zachowania dziewczyny przez tego młodego
                          > człowieka."
                          - ale jakiś stosunek do matki tez chyba ma, prawda?Podobno bardzo pozytywny tak
                          więc równie dobrze móglby stać po stronie matki i ulec jej opinii czego jednak
                          nie robi.

                          "Zachowanie tej dziewczyny obiektywnie było co najmniej niewłaściwe. Gdyby tak
                          > powiedziała moja synowa lub potencjalna synowa, to też poczułabym się dotknięta
                          > ,
                          > choć sama czasem straszę ich inspekcją. :)))
                          > Oczywiście zalezy to również od sposobu, w jaki by to było powiedziane".

                          No więc własnie o to chodzi. Nadal nie wiemy w jakiej sytuacji to powiedziala.
                          Mogła wypalić głupim tekstem co się po prostu ludziom zdarza. Moja teściowa też
                          śmieje się że jedzie do nas na inspekcję(i tak się smiala jak jechała pierwszy
                          raz) i sprawdzić jak się prowadzimy. No i co z tego ze tak mówi? Ano nic, trzeba
                          mieć dystans do siebie i innych. Taki tekst też mógly mnie/nas obrazić. Tylko po
                          co czepiać się szczegółów i na siłę doszukiwać się czyjejś złej woli? Gdyby
                          dziewczyna chciala obrazić matkę powiedzialaby/zrobilaby coś znacznie gorszego.

                          "Gdyby tak było, to czy o poprzedniej sympatii syna wypowiadałaby się pozytywnie
                          > ?"
                          Była dziewczyna nie stanowi już "zagrożenia" dla dorosłego syna albo dla jego
                          matki;).

                          "Nie chodzi o ukaranie dziewczyny, tylko o ocenę jej zachowania."
                          I to jest włąśnie to, nie wiemy czy to był zart czy nie. Nie zmieniam zdania ze
                          gdyby chcialą obrazić matkę wymysliłaby/ zrobilaby coś gorszego. Nie wiemy także
                          jak zachowala się matka i na czym te odwiedziny polegały.

                          "Może się z synem kontaktować bez jej udziału. Widzisz jakies przeciwwskazania?"

                          Przeciwskazań oczywiście nie ma ale zawsze kontakt ten będzie gorszej jakości,
                          zwłaszcza ze syn mieszka w innym mieście.

                          "Nie znam się na takich komunikatach, ale wydaje mi się, że jeśli nawet tak by
                          > było, to może to byc elementem "odrywania się" od rodziców czy matki i taki
                          > związek raczej nie miałby wielkiej przyszłości, bo kiedy chłopak poczuje się
                          > całkiem samodzielny, to straci rację bytu. "
                          Zupelnie się z Tobą nie zgadzam, wlasnie samodzielność tworzy poniekąd
                          dorosłość. Normalny, zdrowy psychicznie czlowiek opuszcza w pewnym wieku
                          rodziców, zaklada własną rodzinę i zaczyna żyć swoim życiem, według swoich
                          zasad. Poza tym jeżeli syn potrzebuje matce dać aż tak ostre komunikaty aby móc
                          się usamodzielnić to jest coś nie tak w tych stosunkach rodzic- dziecko. To już
                          jednak nie jest wina dziewczyny ale wlasnie matki która wychowując syna
                          dopuściła możliwość powstania chorej więzi. Skąd wogóle u matki pomysł na taką
                          interpretację zachowania syna? Coś w tym jednak jest...
                        • snajper55 Re: boję się stracić syna 27.02.07, 10:11
                          wdakra napisała:

                          > Gdyby tak było, to czy o poprzedniej sympatii syna wypowiadałaby się pozytyw
                          > nie ?

                          O poprzedniej sympatii wypowiada się pozytywnie, bo to jest POPRZEDNIA sympatia,
                          a więc niegroźna. Ona jej dziecka nie zabierze. Ani żadnej rzeczy, która jej jest.

                          S.
                    • snajper55 Re: boję się stracić syna 27.02.07, 01:37
                      wdakra napisała:

                      > Doznała szoku, kiedy dziewczyna, do której odniosła się z całą życzliwością
                      > zachowała się w stosunku do niej po chamsku.

                      Na czymże ta życzliwośc polegała ? Na tym, że jej powiedziała, iż umiera z głodu
                      czekając na nią z obiadem, więc dobrze, że już w końcu przyszła ?

                      > Nic nie usprawiedliwia takiego zachowania.

                      Jakiego zachowania ?

                      S.
                • snajper55 Re: boję się stracić syna 26.02.07, 22:32
                  wdakra napisała:

                  > A ja na jej miejscu nie zdecydowałabym się na kolejną wizytę nawet, gdyby mnie
                  > o nią błagał na kolanach.

                  Obiecanki, cacanki.

                  > Czy cokolwiek, poza chamską odzywką tej gó..ary wskazuje na to, że to była
                  > inspekcja?

                  Słowa mamusi mi całkowicie wystarczą.

                  Twoje nazywanie tej kobiety "gó..ara" także o Tobie świadczy, a nie o niej.

                  S.
                  • wdakra Re: boję się stracić syna 26.02.07, 23:39
                    snajper55 napisał:

                    > wdakra napisała:
                    >
                    > > A ja na jej miejscu nie zdecydowałabym się na kolejną wizytę nawet, gdyby
                    > mnie
                    > > o nią błagał na kolanach.
                    >
                    > Obiecanki, cacanki.
                    >
                    Czyżbyś Ty też miał zwyczaj tak się zachowywać?
                    • snajper55 Re: boję się stracić syna 27.02.07, 01:38
                      wdakra napisała:

                      > Czyżbyś Ty też miał zwyczaj tak się zachowywać?

                      Jak ?

                      S.
        • Gość: an Re: boję się stracić syna IP: *.net.autocom.pl 26.02.07, 22:36
          Przy matce swego chłopaka ta
          > dziewczyna jest gó..arą i zachowała się, jak gó..ara.
          przy matce tego chłopaka jest młodszą kobieta a ty lepiej spójrz na siebie i na
          to jak traktujesz ludzi. Dziewczyna mogla sobie zażartować albo po prostu
          "palnęła gafę" a tu już zapadł srogi na nią wyrok. Ciekawe dlaczego matka nie
          wierzy swojemu własnemu synowi (z którym podobno jest tak blisko) że to był żart?
          • Gość: opal Re: boję się stracić syna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.02.07, 22:48
            Z teściową można nie mieć żadnych kontaktów, co jest czasami bardzo zdrowe.
            • Gość: x Re: boję się stracić syna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.02.07, 22:52
              Ta pani wraz z rozwojem wątku niestety robi coraz gorsze wrażenie.
              • snajper55 Re: boję się stracić syna 26.02.07, 23:01
                Gość portalu: x napisał(a):

                > Ta pani wraz z rozwojem wątku niestety robi coraz gorsze wrażenie.

                Pewnie jesteśmy gó..arzami i gó..arami z innego przedziału społecznego niż
                ona. :(

                S.
                • wdakra Re: boję się stracić syna 26.02.07, 23:47
                  snajper55 napisał:

                  > Gość portalu: x napisał(a):
                  >
                  > > Ta pani wraz z rozwojem wątku niestety robi coraz gorsze wrażenie.
                  >
                  Tylko patrzeć, jak obrońcy biednej niewinnie zwymyślanej przez wredne stare baby
                  dziewczyny stwierdzą, że to prztyszła teściowa pokazała jej drzwi, a nie ona
                  teściowej.
                  • snajper55 Re: boję się stracić syna 27.02.07, 01:25
                    wdakra napisała:

                    > Tylko patrzeć,jak obrońcy biednej niewinnie zwymyślanej przez wredne stare bab
                    > y dziewczyny stwierdzą, że to prztyszła teściowa pokazała jej drzwi, a nie ona
                    > teściowej.

                    A pokazała ??? Autorka wątku nic o tym nie pisała.

                    S.
                    • wdakra Re: boję się stracić syna 27.02.07, 04:03
                      snajper55 napisał:

                      >
                      >
                      > A pokazała ??? Autorka wątku nic o tym nie pisała.
                      >

                      Może przeczytaj jeszcze raz pierwszy post?
                      • snajper55 Re: boję się stracić syna 27.02.07, 09:57
                        wdakra napisała:

                        > Może przeczytaj jeszcze raz pierwszy post?

                        W pierwszym nic o pokazaniu drzwi nie napisała. Już myślałem, że jakiś post
                        pominąłem i starszą matkę swego chłopaka za drzwi wyrzuciła...

                        S.
            • wdakra Re: boję się stracić syna 26.02.07, 23:42
              Gość portalu: opal napisał(a):

              > Z teściową można nie mieć żadnych kontaktów, co jest czasami bardzo zdrowe.

              Dla tesciowej tez może być zdrowszy brak kontaktów z taką synową, jak ta,
              opisana przez autorkę wątku.
              • yoma Re: boję się stracić syna 27.02.07, 00:07
                Pytam ponownie, czy ktokolwiek tu mówił o ślubie? :)
                • snajper55 Re: boję się stracić syna 27.02.07, 01:43
                  yoma napisała:

                  > Pytam ponownie, czy ktokolwiek tu mówił o ślubie? :)

                  Ta groźba wisi nad głową biednej matki, ktróa by życie dla synka, swego dziecka
                  oddała, a ten niewdzięcznik utrzymuje kontakty z taką gó..arą, która mamusi do
                  pięt nie dorasta, która jest z innej sfery społecznej, która usiłuje
                  otumanionego syneczka od mamusi oderwać. Pewnie go tym... no... seksem omotała.
                  No połakałem się...

                  S.
                  • Gość: matka Re: boję się stracić syna IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.02.07, 02:24
                    Odbieram tę sytuację zupełnie inacze-choćby z obserwacji sytuacji znajomych.
                    Ich syn związał się z podobna młodą osobą, która to właśnie jest wizytatorką i
                    obrończynia terenu który sobie przypisała rozkładając nogi przed ich synem.
                    A w wątku:
                    Juz ta młoda osoba była zlustrowana przez brata swego partnera-to juz ją zabolało...
                    Juz pokazała kto ma rządzic zapominając o właścicielu i gospodarzu który
                    niezręcznie ją tłumaczył skłonnością do żartów.
                    W takiej sytuacji jako matka dorosłego syna zażartowałabym sobie też tak,że
                    wióry z gospodarza się posypałaby a ta pani amstaff podkuliłaby ogon.
                    Masz rację, autorko wątku,że niech spędza czas w swoim domu jeśli w cudzym nie
                    odpowiadają jej goście gospodarza.
                    Masz rację,że najpierw niech się dorobi tego domu i rządzi w nim jeśli nie ma gdzie.
                    Niczego nie wniosła do tego terenu którego tak broni przed "wizytacją" oprócz
                    prawdopodobnie sprytu i wyrachowania.
                    U znajomych ta gołodupiec i chamka pokazywała i pokazuje swoje metody, ale ich
                    syn jest z nią nadal.
                    Stracili go i mieszkanie, stracili szansę na wnuków-bo nie życzą sobie ani jego
                    odwiedzin skoro on ich nie potrafi przyjąć w ich mieszkaniu bo zależy mu na tej
                    nieokrzesanej wrzaskliwej prostaczce.
                    Przychodzi żalić się na swój związek do innych znajomych, ale nie odejdzie od
                    niej.To chory toksyczny układ-on pantoflarz a ona jest agresywna, władcza,
                    bezczelna. Chyba przy niej ma poczucie bezpieczęstwa, mimo tego ze on ma pracę a
                    ona ciągle musi ją zmieniać i szukać.

                    Boli, ale odpuść sobie.
                    Nie zapraszaj a jeśli się syn pokaże, to także tak potraktuj.
                    W inny sposób nigdy tego nie zrozumie jak to odebrałaś i masz prawo to czuć.
                    Jesteśmy ludźmi i nawet w obcym domu byłoby nam przykro.
                    Trzymaj się i nie rezygnuj z praw do szacunku i poszanowania Twojej godności.
                    • elizabeth7 Re: boję się stracić syna 27.02.07, 09:00
                      Gość portalu: matka napisał(a):

                      > Odbieram tę sytuację zupełnie inacze-choćby z obserwacji sytuacji znajomych.
                      > Ich syn związał się z podobna młodą osobą, która to właśnie jest wizytatorką i
                      > obrończynia terenu który sobie przypisała rozkładając nogi przed ich synem.

                      LO matkooooooooo!!!!!!!!!!!!! To chyba jedyne co matka niestety nie moze zrobic
                      dla syneczka czyli rozlozyc nog wiec uwaza ze ta co rozlozy juz ukradla jej
                      dziecko sprytna suka jedna omotujaca bezbronne dzieciatka.
                      Laska boska i glupota niektorych matek jest bezgraniczna.
                      • snajper55 Re: boję się stracić syna 27.02.07, 10:08
                        elizabeth7 napisała:


                        > LO matkooooooooo!!!!!!!!!!!! To chyba jedyne co matka niestety nie moze zrobic
                        > dla syneczka czyli rozlozyc nog wiec uwaza ze ta co rozlozy juz ukradla jej
                        > dziecko sprytna suka jedna omotujaca bezbronne dzieciatka.
                        > Laska boska i glupota niektorych matek jest bezgraniczna.

                        Wiesz, ja sądzę, że takie mamusie oceniają inne kobiety według siebie. Same
                        prostaczki i chamki złapały męża rozkładając przed nim nogi, to teraz sądzą, że
                        inne kobiety tak właśnie łapią ich synów. Tylko współczuć. Im, ich synom oraz
                        synowym.

                        S.
                        • wdakra Re: boję się stracić syna 27.02.07, 13:56
                          snajper55 napisał:

                          > > Laska boska i glupota niektorych matek jest bezgraniczna.
                          >
                          >
                          > Wiesz, ja sądzę, że takie mamusie oceniają inne kobiety według siebie. Same
                          > prostaczki i chamki złapały męża rozkładając przed nim nogi, to teraz sądzą, że
                          > inne kobiety tak właśnie łapią ich synów. Tylko współczuć. Im, ich synom oraz
                          > synowym.

                          Gdyby rzeczywiście któraś z tych matek odpowiednio wczesniej tak zrobiła, a ktoś
                          śmiał nazwać to po imieniu, to też zapewne oburzałbyś się na niego i twierdził,
                          że to przejaw kurczowego trzymania syna przy sobie.
                          Ja znam mamusie, dla których każda dziewczyna, którą zainteresuje się ich syn i
                          każdy chłopak, który zainteresuje się ich córką, to osobisty wróg i staja na
                          głowie, żeby nie dopuścić do małżeństwa swoich dzieci, ale znam też kobiety,
                          które dorwawszy faceta starają się zagarnąć go wyłącznie dla siebie i są wrogo
                          nastawione do każdego, z kim łączą go bliskie więzi i mężczyzn, którzy podobnie
                          traktują swoje partnerki. Chęć posiadania na własność drugiego człowieka nie
                          jest zależna ani od wieku, ani od tego czy to dotyczy dziecka czy partnera.
                          Zakładanie, że zawsze w takim konflikcie matka - partnerka racja jest po stronie
                          młodszej kobiety jest nieuprawnione.
                          A powiedzenie komukolwiek w jakiejkolwiek formie, że jest w danym domu intruzem
                          jest równoznaczne z pokazaniem mu drzwi. Mam więc wrażenie, że tutaj występuje
                          ten drugi przypadek.



                          • snajper55 Re: boję się stracić syna 28.02.07, 00:22
                            wdakra napisała:

                            > A powiedzenie komukolwiek w jakiejkolwiek formie,że jest w danym domu intruzem
                            > jest równoznaczne z pokazaniem mu drzwi. Mam więc wrażenie, że tutaj występuje
                            > ten drugi przypadek.

                            Masz rację. Mamusia usiłowała pokazać tamtej kobiecie, że jest w domu jej syna
                            intruzem.

                            S.
                    • yoma Re: boję się stracić syna 27.02.07, 16:09
                      > Ich syn związał się z podobna młodą osobą, która to właśnie jest wizytatorką i
                      > obrończynia terenu który sobie przypisała rozkładając nogi przed ich synem.

                      Dobre, bo mocne. A przecież seks jest piękny.
              • snajper55 Re: boję się stracić syna 27.02.07, 01:40
                wdakra napisała:


                > Dla tesciowej tez może być zdrowszy brak kontaktów z taką synową, jak ta,
                > opisana przez autorkę wątku.

                Dla wszystkich będzie zdrowszy brak kontaktu z TAKĄ mamusią, jaka nam się
                wyłania z postów w tym wątku.

                S.
                • Gość: opal Re: boję się stracić syna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.02.07, 18:53
                  "Gdzie ty Kajus tam ja Kaja" i odwrotnie. Jest zupełnie naturalne, że dzieci
                  odchodzą z domu, pisklęta wylatują z gniazd, a jak nie chcą, to dorosłe ptaki
                  je wykopują, aby nauczyły się samodzielnie latać. Dorosły syn idzie za młodą
                  kobietą, a kobieta za młodym mężczyzną. Jest to naturalne i zdrowe. Matka
                  powinna się skupić na swoim życiu, a nie na toczeniu wojen z dziećmi.Jeśli ktoś
                  rezygnuje z dziecka, bo ożeniło się z niewłaściwą osobą, rezygnuje z radości
                  obcowania z wnukami, to sam sobie robi krzywdę.
                  • Gość: Pawel Czy synowa moze byc zla ? IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 27.02.07, 20:12
                    Z calym szacunkiem dla mlodych kobiet smiem zapytac: czy wsrod nich moze zdarzyc
                    sie upierdliwa i bez zadnej kulury jedza? Moze tu wlasnie mamy taki przypadek
                    ? I jeszcze jedno pytanie. Jesli synowe sa wszystkie dobre to kiedy przobrazaja
                    sie w same zle tesciowe????????Czy to przychodzi z wiekiem czy tez zalezy od
                    charakteru?
                    • Gość: ania Re: Czy synowa moze byc zla ? IP: *.net.autocom.pl 27.02.07, 21:14
                      ale podaj konkretny przykład na podstawie którego mozna stwierdzić że ta
                      przyszła synowa jest "upierdliwa i bez żadnej kultury jędza". Owszem jak
                      najbardziej są głupie synowe, córki a potem wyrastają z nich wredne teściowe.
                      • wdakra Re: Czy synowa moze byc zla ? 27.02.07, 23:31
                        Postaram się opisać całą sytuację. Popraw mnie, jeśli cos przeoczyłam.

                        Chłopak wyjeżdża do Warszawy, podejmuje tu pracę, kupuje mieszkanie. Zaprasza do
                        siebie najbliższych - brata i matkę.

                        " Przyjechałam,ponieważ mnie o to prosił!Dostał to mieszkanie,chciał,żebym
                        zobaczyła."
                        "Było mi trudno jeżdzić
                        do W-wy często,miał o to pretensje więc pojechałam wreszcie."

                        Nie nazwałabym tego nachalnym wpychaniem się w życie dorosłego syna i
                        uszczśliwianiem go na siłę swoim towarzystwem.

                        Syn był najwyraźniej zadowolony z jej wizyty matki, bo traktował ją, jak
                        honorowego gościa. Czekali na jego z sympatię z obiadem i w trakcie obiadu
                        prowadzili zwykłą rozmowę.

                        "przyjechała Pani na inspekcję,podobnie,jak
                        wczesniej brat" - tak dziewczyna podsumowała wizyty brata i matki gospodarza. Ja
                        to odbieram, jako wyraz niechęci do jego kontaktów z rodziną pochodzenia. czy to
                        nie jest dostateczna przesłanka do podejrzenia, że to ona chce go posiadać
                        wyłącznie dla siebie i jest zazdrosna o miłość do kogokolwiek innego poza nią?
                        Żart? Czasem w żartach człowiek wygada się z czegoś, czego wprost nie ma odwagi
                        powiedzieć.
                        Brat okropny, matka natrętna i nawet pies do niczego. Biedna, nieszczęśliwa
                        dziewczyna, że trafił jej się facet otoczony takimi niewydarzonymi istotami.
                        • snajper55 Re: Czy synowa moze byc zla ? 28.02.07, 00:50
                          Tak to mniej więcej przedstawia jedna strona. Nie wiemy, jak ta wizyta wyglądała
                          oglądana oczami syna i jego sympatii. Mamy więc opis skrajnie jednostronny.
                          Mimno wszystko można w tym jednostronnymn opisie znaleźć takie kwiatki:

                          - Na przywitanie mnamusia oznajmia, iż umiera z głodu czekając na nią z obiadem,
                          więc miło, że już jest. Bardzo miłe powitanie.

                          - Jak ją mamusia nazywa ? Prostaczką. Gó..arą nie na swoją miarę (bo mamusia
                          uważa się za dość mądrą kobietę). Mamusia widzi w niej "brak kultury i brak
                          poczucia granic".

                          - Co prostaczka niby robi ? Blokuje jej synkowi kontakt z rodziną. "Przegania
                          wszystko co nie jest nią samą" (syna też ???).

                          - Co prostaczka powinna zrobić ? "Niech sobie panienka kupi swoje M i tam na
                          pewno nie bedzie nas widywała."

                          - Co robi syn ? Komunikuje jej: "taka dziewczynę chcę mieć, która Cię nie lubi".
                          "Obraził sie mój syn twierdząc,że +nie znam się na żartach+". (Swoją drogą
                          ciekawe co od mamusi usłyszał, że się obraził mimo, iż: "jestesmy bardzo do
                          siebie przywiązani".

                          S.
                        • mikaneu ania 28.02.07, 01:31
                          wiesz co ja myślę że nasza rozmowa przeistacza się w przekrzykiwanie typu: tak,
                          nie, tak, nie. Wydaje mi się że już sobie wyżej wyjaśniłyśmy jak różnie można
                          takie zachowanie zinterpretować: że ludzie popełniają błędy, każdemu może się
                          zdazyć popełnić nietakt towarzyski, gdyby chciała obrazić matkę syknęłaby jej
                          coś znacznie bardziej złośliwego na osobności skoro jest taka wredna. Mogla się
                          przyczepić np: że to ona ewentualnie czeka na matkę z obiadem w domu swojego
                          przyszłego męża a nie na odwrót, nawet jesli się dziewczyna spózniła ( bo to ta
                          dziewczyna, nie matka, będzie o ile już nie jest ewentualną gospodynią w tym
                          domu, zwłaszcza jeśli chłopak kupil je za wlasne pieniądze, nie od rodziców,
                          chyba ze kupil je z myśla o mamie w co wątpię), mogla to spotkanie olać i nie
                          przyjść wcale. Nic takiego nie zostało popełnione. Za to matka na podstawie
                          jednego zdania panikuje że teraz pogorszą się jej kontakty z synem. Ale dlaczego
                          skoro są takie dobre? Sa tak dobre ze matka nic nie wiedziala o kobiecie
                          chłopaka, uważa że jej pojawienie (bądz postawa) może oderwać go od rodziców,
                          boi się że syn przypadkiem nieświadomie wybiera specjalnie dziewczynę która
                          będzie źle nastawiona do matki. No wlasnie, skąd wogóle ten pomysł, chyba nie
                          tak "z powietrza" prawda? A moze faktycznie własnie takiej dziewczyny szuka zeby
                          pomogla mu się od matki usamodzielnic? Zeby za niego mówila i wykazywała sie
                          asertwnością bo on do tej pory nie potrafił? Skoro matka taką sytuację
                          podejrzewa no to faktycznie coś w tym może być. Ciekawe co syn dziewczynie
                          opowiadał na temat matki...
                          I jeszcze jedna kwestia. Teściowa i synowa nie mają obowiązku się lubić.
                          Żadnego.To nie matce ma się ta dziewczyna podobać, nie one się umawiają na
                          randki;), nie one razem planują przyszłość, nie marzą, nie poświęcą się dla
                          siebie itp. Od tego należy zacząć. Ona ( o ile wezmą ślub kościelny) będzie
                          ślubować chłopakowi, nie jego rodzinie. Smutne być może- ale prawdziwe.
                          Sugerowałaś także ze matka powinna się obrazić i nie utrzymywać kontaktu z
                          synowa. Nie musi. Ani jedna ani druga. Jednak moim zdaniem jest to najgorsze z
                          możliwych rozwiązań dla matki jakie moze być. Jezeli dziewczyna jest faktycznie
                          wredna będzie miala po prostu "kłopot" z glowy i tyle. Dziewczyna pewnie swoją
                          mamę ma. A oni są samodzielni- mieszkaja w innym mieście, sami się utrzymują,
                          zakladam też ze są szczęsliwą para( to widać po reakcji chłopaka. Niech matka
                          pomysli o tym jak w przyszlosci będą wyglądac jej odwiedziny, czy tez ją będa
                          chcieli odwiedzać. Przede wszystkim jaki chcialaby mieć kontakt z wnukami bo to
                          bardzo dużo zależy od kobiety. Dla mnie jedyne rozsadne rozwiązanie: puścić to
                          zdarzenie w niepamięć i obserwować dalszy rozwój sytuacji. I nie knuć bo to się
                          prędzej czy pózniej wyda i to dziewczyna się obrazi. A autorka wątku i tak
                          pewnie wie najlepiej.
                          Ale już późno, no dobrze ze jutro śpię do południa, uff.
                          • mikaneu odpowiedzialam zalogowana 28.02.07, 01:32
                          • wdakra Re: ania 28.02.07, 02:32
                            Jesli uważasz, ze matka chłopaka powinna usilnie zabiegać o względy potencjalnej
                            synowej i pokornie godzić się na obelgi z jej strony, to nie podzielam tej
                            opinii. Nie sądzę też, żeby syknięcie czegoś na osobności lub uniknięcie
                            spotkania z potencjalną teściową byłoby bardziej wredne. Jej była potrzebna
                            konfrontacja w obecności sympatii, żeby osiągnąć najbardziej pożądany efekt -
                            skłócenie go z rodziną pochodzenia. Zwracam Ci uwagę, że z niechęcią dziewczyny
                            spotkała się także wizyta brata jej sympatii.

                            > A moze faktycznie własnie takiej dziewczyny szuka zeb
                            > y
                            > pomogla mu się od matki usamodzielnic? Zeby za niego mówila i wykazywała sie
                            > asertwnością bo on do tej pory nie potrafił?

                            Z pewnością nikomu się nie pomoże usamodzielnić się robiąc coś za niego. Można
                            go w ten sposób jedynie uzależnić od siebie.

                            > I jeszcze jedna kwestia. Teściowa i synowa nie mają obowiązku się lubić.
                            > Żadnego.

                            Zgadzam się całkowicie.

                            > Sugerowałaś także ze matka powinna się obrazić i nie utrzymywać kontaktu z
                            > synowa. Nie musi. Ani jedna ani druga.

                            Na razie, to jest tylko potencjalna synowa i nie ma żadnego rozsądnego powodu,
                            dla którego miałaby się narażać na kolejne afronty z jej strony.

                            > Jednak moim zdaniem jest to najgorsze z
                            > możliwych rozwiązań dla matki jakie moze być. Jezeli dziewczyna jest faktycznie
                            > wredna będzie miala po prostu "kłopot" z glowy i tyle.

                            Czy ma zrezygnować z własnego poczucia godności i spokoju, żeby robić jej kłopot?

                            > A oni są samodzielni- mieszkaja w innym mieście, sami się utrzymują,
                            > zakladam też ze są szczęsliwą para( to widać po reakcji chłopaka.

                            Dziewczyna jest całkiem nowa (matka dopiero w czasie tej wizyty ją poznała),
                            chłopak jest nią oczarowany i świetnie ten moment wykorzystała. Dlatego do jego
                            reakcji nie przywiązywałabym nadmiernej wagi. Ale oczarowanie nie trwa zbyt
                            długo. Przeważnie mija najpóźniej po 2 latach, wyjątkowo do 5. Da się przeczekać.

                            > Niech matka
                            > pomysli o tym jak w przyszlosci będą wyglądac jej odwiedziny, czy tez ją będa
                            > chcieli odwiedzać. Przede wszystkim jaki chcialaby mieć kontakt z wnukami bo to
                            > bardzo dużo zależy od kobiety.

                            Nie musi ich odwiedzać, a syn może ją odwiedzać bez swojej sympatii czy nawet
                            żony, jeśli dojdzie do ślubu, za to z dziećmi, jeśli sie pojawią. Dziadkowie
                            mają ustawowe prawo do kontaktów z wnukami, ale jak synowa jest wredna, to i tak
                            może robic im trudności, więc strata niewielka.

                            >Dla mnie jedyne rozsadne rozwiązanie: puścić to
                            > zdarzenie w niepamięć i obserwować dalszy rozwój sytuacji. I nie knuć bo to się
                            > prędzej czy pózniej wyda i to dziewczyna się obrazi. A autorka wątku i tak
                            > pewnie wie najlepiej.

                            Zgadzam się, że knuć nie należy, ale nie należy też lekceważyc własnych uczuć i
                            pozwalać na ich deptanie. Oczywiście, że tylko autorka wątku zna dokładnie
                            wszystkie szczegóły sprawy i będzie wiedziała najlepiej, jak postapić. My tu
                            dyskutujemy w oparciu o to, co o całej sytuacji napisała, a niektórzy jeszcze o
                            to, co sobie wymyślili, żeby to ją obwinić.
                            • snajper55 Już wiecie skąd są kawały o teściowych ? 28.02.07, 03:03
                              wdakra napisała:

                              > Jesli uważasz,ze matka chłopaka powinna usilnie zabiegać o względy potencjalne
                              > j synowej i pokornie godzić się na obelgi z jej strony,

                              A jakiez to ona obelgi rzucała ?

                              > to nie podzielam tej
                              > opinii. Nie sądzę też, żeby syknięcie czegoś na osobności lub uniknięcie
                              > spotkania z potencjalną teściową byłoby bardziej wredne. Jej była potrzebna
                              > konfrontacja w obecności sympatii, żeby osiągnąć najbardziej pożądany efekt -
                              > skłócenie go z rodziną pochodzenia.

                              Co to jest "rodzina pochodzenia" ? Tego dziwacznego zwrotu używała autorka
                              wątku, teraz Ty. Znacie się ? ;))))

                              Rozumiem, że żona to nie jest rodzina pochodzenia ? Żona to "gorsza" rodzina niż
                              matka ? Jakaś Ty żałosna...

                              > Z pewnością nikomu się nie pomoże usamodzielnić się robiąc coś za niego. Można
                              > go w ten sposób jedynie uzależnić od siebie.

                              A dlaczego za niego ? Może RAZEM z nim ? ;)

                              > Na razie, to jest tylko potencjalna synowa i nie ma żadnego rozsądnego powodu,
                              > dla którego miałaby się narażać na kolejne afronty z jej strony.

                              Oczywiście kontakty z synem nie są rozsądnym powodem. Ale może rzeczywiście
                              lepiej, aby młodych pozbawiła swych uroczych wizyt(acji) ?

                              > Czy ma zrezygnować z własnego poczucia godności i spokoju, żeby robić jej kło
                              > pot?

                              Ależ oczywiście nie. Niech mamusia da sobie i im święty spokój, skoro swej
                              nienawiści na wodzy powstrzymać nie może.

                              > Dziewczyna jest całkiem nowa (matka dopiero w czasie tej wizyty ją poznała),

                              Jest "nowa" dla mamusi. Co pokazuje jak syn jest z mamusia związany, skoro o tak
                              ważnych sprawach z nią nie rozmawia.

                              > chłopak jest nią oczarowany i świetnie ten moment wykorzystała. Dlatego do je
                              > go reakcji nie przywiązywałabym nadmiernej wagi. Ale oczarowanie nie trwa zbyt
                              > długo. Przeważnie mija najpóźniej po 2 latach, wyjątkowo do 5. Da się przecze
                              > kać.

                              To niech sobie czeka. A oczarowani sobą młodzi w międzyczasie się pobiorą i
                              zajmą się swoim dzidziusiem.

                              > Nie musi ich odwiedzać, a syn może ją odwiedzać bez swojej sympatii czy nawet
                              > żony, jeśli dojdzie do ślubu, za to z dziećmi, jeśli sie pojawią.

                              Nie sądzę, aby to chciał robić bez żony i matki swoich dzieci.

                              > Dziadkowie mają ustawowe prawo do kontaktów z wnukami,

                              Nie mają. Podaj ustawę, jeśli twierdzisz inaczej.

                              > ale jak synowa jest wredna, to i tak może robic im trudności, więc strata
                              > niewielka.

                              Dla nich - na pewno. Szczególnie, gdy teściowa tak wredna, jak to z postów wynika.

                              > Zgadzam się, że knuć nie należy, ale nie należy też lekceważyc własnych uczuć
                              > i pozwalać na ich deptanie. Oczywiście, że tylko autorka wątku zna dokładnie
                              > wszystkie szczegóły sprawy i będzie wiedziała najlepiej, jak postapić. My tu
                              > dyskutujemy w oparciu o to, co o całej sytuacji napisała, a niektórzy jeszcze
                              > o to, co sobie wymyślili, żeby to ją obwinić.

                              Chciałas chyba napisać - co sobie wymyślili, aby ją usprawiedliwić ?

                              S.
                              • venus22 Re: Już wiecie skąd są kawały o teściowych ? 28.02.07, 04:19
                                """Jej była potrzebna konfrontacja w obecności sympatii, żeby osiągnąć
                                najbardziej pożądany efekt - skłócenie go z rodziną pochodzenia""'


                                nic nie rozumiem z tego belkotu.

                                Venus
                                • wdakra Re: Już wiecie skąd są kawały o teściowych ? 28.02.07, 10:22
                                  venus22 napisała:

                                  > """Jej była potrzebna konfrontacja w obecności sympatii, żeby osiągnąć
                                  > najbardziej pożądany efekt - skłócenie go z rodziną pochodzenia""'
                                  >
                                  >
                                  > nic nie rozumiem z tego belkotu.
                                  >
                                  Jak nic nie rozumiesz, to może być to jedynie bełkot, a jak kobieta czuje się
                                  urażona zachowaniem potencjalnej synowej, to znaczy, że ta kobieta jest głupia,
                                  wredna i zaborcza, bo dziewczyna z całą pewnością jest w porządku.

                                  Otóż, droga Venus i Snajperze (który uzywa podobnej logiki) "rodzina
                                  pochodzenia" jest określeniem niewartościującym i oznacza po prostu rodzinę, w
                                  której ktoś się urodził i wychował czyli rodziców, rodzeństwo i innych krewnych
                                  z tej rodziny w odróżnieniu od rodziny, którą sam zakłada spowinowacając się z
                                  rodziną żony.
                                  Miłość erotyczna zaczyna się zwykle okresem bezkrytycznego zakochania
                                  (oczarowania), który przypomina manię i trwa zwykle do 2 lat. W tym okresie
                                  człowiek jest ślepy na wszelkie wady obiektu i wszelkie jego poczynania tłumaczy
                                  na jego korzyść i usprawiedliwia. Jeśli obiekt nie odwzajemnia jego uczuć, to
                                  może wykorzystać ten okres np. do zniszczenia lub poważnego nadwerężenia więzi
                                  łączących zakochanego z innymi ludźmi, żeby całkowicie nim zawładnąć. I do tego
                                  jest potrzebna konfrontacja z tymi ludźmi.
                                  To dokładnie to samo, co np. publiczne zwyzywanie osoby, którą zainteresuje się
                                  syn czy córka przez zaborczą matkę, tylko w wykonaniu przedstawiciela czy
                                  przedstawicielki młodego pokolenia. Osoba się obrazi i jest z głowy.
                                  Jesli nadal nie rozumiesz, to trudno. Więcej tłumaczyć nie będę.
                                  • snajper55 Re: Już wiecie skąd są kawały o teściowych ? 28.02.07, 17:00
                                    wdakra napisała:

                                    > a jak kobieta czuje się urażona zachowaniem potencjalnej synowej, to znaczy,
                                    > że ta kobieta jest głupia, wredna i zaborcza, bo dziewczyna z całą pewnością
                                    > jest w porządku.

                                    Autorkę wątku uważam za głupią, wredną i zaborczą na podstawie tego, co pisze, a
                                    nie dlatego, że jest urażona. Na podstawie tego, jak się wyraża o sympatii
                                    swojego syna, jak tego syna traktuje.

                                    > Miłość erotyczna zaczyna się zwykle okresem bezkrytycznego zakochania
                                    > (oczarowania), który przypomina manię i trwa zwykle do 2 lat.

                                    Nie ma takiej reguły. Miłość erotyczan często nie jest poprzedzona żadnym
                                    okresem zakochania. Okres zakochania nie zawsze kończy się miłością erotyczną.
                                    Dobudowujesz teorie, aby swoje niechęci usprawiedliwić.

                                    > W tym okresie człowiek jest ślepy na wszelkie wady obiektu i wszelkie jego
                                    > poczynania tłumaczy na jego korzyść i usprawiedliwia.

                                    Ale przed okresem zakochania się wszystkie te wady widzi. Tak więc uważasz, że
                                    widzi osobę chamską, głupią gó..arę i w niej się zakochuje. Ciekawe...

                                    > Jeśli obiekt nie odwzajemnia jego uczuć, to
                                    > może wykorzystać ten okres np. do zniszczenia lub poważnego nadwerężenia więzi
                                    > łączących zakochanego z innymi ludźmi, żeby całkowicie nim zawładnąć. I do
                                    > tego jest potrzebna konfrontacja z tymi ludźmi.

                                    Obiekt. Zawładnąć. Poważne nadwyrężenie. Konfrontacja. Bez Macierewicza syn się
                                    nie obroni. Pisz do Antka.

                                    > To dokładnie to samo, co np. publiczne zwyzywanie osoby, którą zainteresuje
                                    > się syn czy córka przez zaborczą matkę, tylko w wykonaniu przedstawiciela czy
                                    > przedstawicielki młodego pokolenia. Osoba się obrazi i jest z głowy.

                                    Tak, bo to o matkę chodzi obiektowi. To matka jest tak naprawdę celem obiektu,
                                    który opanował jej syna.

                                    > Jesli nadal nie rozumiesz, to trudno. Więcej tłumaczyć nie będę.

                                    Chyba rzeczywiście nie ma potrzeby, abyś nam dalej cokolwiek tłumaczyła.

                                    S.
                                    • Gość: opal Re: Już wiecie skąd są kawały o teściowych ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.02.07, 19:18
                                      Bardzo mi się podobał fragment wypowiedzi "sprawczyni" w p.4 na ubiegłej
                                      stronie "najlepiej gdy kobieta nie zakłada, że jest tą jedyną dla swojego
                                      mężczyzny". Kobieta nie powinna mieć takich myśli. Przecież teściowa wie lepiej
                                      z kim syn powinien się ożenić, w razie pomyłki syna jest w stanie załatwić
                                      podmianę niewłaściwej żony na właściwą. Co to jest dla zdolnej przedsiębiorczej
                                      teściowej.
                                      • wdakra Re: Już wiecie skąd są kawały o teściowych ? 28.02.07, 21:02
                                        Izolowanie się od innych ludzi jest jedną z cech charakteryzujacych rodziny
                                        patologiczne nawet jesli Ci się to nie podoba.

                                        W razie odkrycia pomyłki po ślubie syn bedzie musiał sam przeprowadzac rozwód,
                                        tak jak sam kupił mieszskanie i zapewne znalazł sobie pracę w Warszawie. Jakoś
                                        ta zaborcza kobieta nie trzymała go kurczowo przy sobie, nie histeryzowała, że
                                        ma wrócić do domu, bo ona żyć bez niego nie może, tylko cieszyła się, że sobie
                                        dobrze radzi z dala od domu. Nie pchała się tez na siłę z wizytą, tylko na jego
                                        prośbę przyjechała na kilka godzin, zeby popodziwiać jego nowourządzone
                                        mieszkanie. Tak się, Twoim zdaniem, zachowuje kobieta, która chce decydować za
                                        syna o jego sprawach?
                                        A może uważasz, ze dobra teściowa, to martwa teściowa?
                                        • venus22 Pretensje do Snajpera mam... 28.02.07, 23:38
                                          ... bo niby nauczyciel a nie wiedzial co to jest rodzina pochodzenia...! :0

                                          A Wdakra bez twoich tytulow Snajper tak to ladnie wytlumaczyla ze teraz juz
                                          kompletnie nic nie rozumiem - -jeszcze wiekszy belkot niz przedtem ;)

                                          """Jak nic nie rozumiesz, to może być to jedynie bełkot, a jak kobieta czuje się
                                          urażona zachowaniem potencjalnej synowej, to znaczy, że ta kobieta jest głupia,
                                          wredna i zaborcza, bo dziewczyna z całą pewnością jest w porządku. ""

                                          a kto twierdzi ze dziewczyna jest w porzadku ?

                                          Venus

                                          • wdakra Re: Pretensje do Snajpera mam... 01.03.07, 14:56
                                            venus22 napisała:

                                            >
                                            > a kto twierdzi ze dziewczyna jest w porzadku ?
                                            >
                                            Każdy, kto odmawia matce prawa do czucia się urażoną i oceniania podsumowania
                                            wizyty tez matki i brata gospodarza mieszkania przez potencjalną synową, jako
                                            chamskiego.
                                            • venus22 Re: Pretensje do Snajpera mam... 01.03.07, 19:30
                                              """Każdy, kto odmawia matce prawa do czucia się urażoną i oceniania podsumowania
                                              wizyty tez matki i brata gospodarza mieszkania przez potencjalną synową, jako
                                              chamskiego."""

                                              znasz bajke o jasiu i pluskwach w poduszce? otoz nie chce cie martwic ale jako
                                              zywo widze w tobie jasia..

                                              szkoda czasu i atlasu na zakuta pale...

                                              Venus
                                              • wdakra Re: Pretensje do Snajpera mam... 01.03.07, 21:42
                                                Nie dziwię się, że stajesz w obronie tej potencjalnej synowej, skoro sama
                                                nadmiarem grzeczności nie grzeszysz.
                                                • venus22 Re: Pretensje do Snajpera mam... 02.03.07, 01:10
                                                  I swietemu nie starczy cierpliwosci na rozmowe z toba..

                                                  Venus
                                        • snajper55 Re: Już wiecie skąd są kawały o teściowych ? 01.03.07, 02:51
                                          wdakra napisała:

                                          > Izolowanie się od innych ludzi jest jedną z cech charakteryzujacych rodziny
                                          > patologiczne nawet jesli Ci się to nie podoba.

                                          A kto się chce od innych izolować ? Chyba, że piszesz o mamusi, która chce się
                                          izolować od sympatii swego syna.

                                          > W razie odkrycia pomyłki po ślubie syn bedzie musiał sam przeprowadzac rozwód,
                                          > tak jak sam kupił mieszskanie i zapewne znalazł sobie pracę w Warszawie. Jakoś
                                          > ta zaborcza kobieta nie trzymała go kurczowo przy sobie, nie histeryzowała, że
                                          > ma wrócić do domu, bo ona żyć bez niego nie może, tylko cieszyła się, że sobie
                                          > dobrze radzi z dala od domu.

                                          A skąd wiesz, że nie histeryzowała i nie trzymała go kurczowo ? Jesteś nią ?

                                          > Nie pchała się tez na siłę z wizytą, tylko na jego
                                          > prośbę przyjechała na kilka godzin, zeby popodziwiać jego nowourządzone
                                          > mieszkanie. Tak się, Twoim zdaniem, zachowuje kobieta, która chce decydować za
                                          > syna o jego sprawach?

                                          Znasz szczegóły, o których nie pisała autorka wątku. Coraz bardziej to
                                          zagadkowe... ;)

                                          > A może uważasz, ze dobra teściowa, to martwa teściowa?

                                          A skąd taki pomysł ? Ja miałem na przykład wspaniałą teściową. Tu rozmawiamy o
                                          tej konkretnej zaborczej, niewychowanej jędzy.

                                          S.
                                          • wdakra Re: Już wiecie skąd są kawały o teściowych ? 01.03.07, 14:51
                                            snajper55 napisał:

                                            > wdakra napisała:

                                            >
                                            > A kto się chce od innych izolować ? Chyba, że piszesz o mamusi, która chce się
                                            > izolować od sympatii swego syna.
                                            >

                                            Póki co, to potencjalna synowa niechętnie sie odniosła do wizyt matki i brata
                                            swojej sympatii. A skąd wiesz, że mamusia się chce izolować?

                                            >>
                                            > A skąd wiesz, że nie histeryzowała i nie trzymała go kurczowo ? Jesteś nią ?
                                            >
                                            > > Nie pchała się tez na siłę z wizytą, tylko na jego
                                            > > prośbę przyjechała na kilka godzin, zeby popodziwiać jego nowourządzone
                                            > > mieszkanie. Tak się, Twoim zdaniem, zachowuje kobieta, która chce decydow
                                            > ać za
                                            > > syna o jego sprawach?
                                            >
                                            > Znasz szczegóły, o których nie pisała autorka wątku. Coraz bardziej to
                                            > zagadkowe... ;)

                                            Ależ pisała, tylko pewnie Ty nie zauważyłeś tego, co Ci nie pasuje do Twojej teorii.
                                            >
                                            > > A może uważasz, ze dobra teściowa, to martwa teściowa?
                                            >
                                            > A skąd taki pomysł ? Ja miałem na przykład wspaniałą teściową.

                                            A matkę? Skąd takie silne uprzedzenia?

                                            >Tu rozmawiamy o
                                            > tej konkretnej zaborczej, niewychowanej jędzy.
                                            >

                                            Masz na poparcie swojej oceny cokolwiek poza swoimi imaginacjami na temat całej
                                            sytuacji?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka