Dodaj do ulubionych

Swiadkowie Jehowy

23.02.07, 14:12
Co sadzicie o swiadkach Jehowy? Czy ich bezczelne zachowanie, narzucanie sie,
moze byc w jakis sposob usprawiedliwione?
Obserwuj wątek
    • euforyjka [...] 23.02.07, 14:13
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • grizwold Re: Swiadkowie Jehowy 23.02.07, 14:19
      Swiadkowie Jehowy? Nie popieram, nie rozumiem w wielu kwestiach, nie sympatyzuje
      specjalnie z nimi, ale mamy wolna Polske - moga wierzyc w co chca. A ze
      narzucaja sie? Coz, taka maja doktryne i trudno. Czasami pogadam z nimi, czasami
      nie. W czym problem?
      • kochanica-francuza Re: Swiadkowie Jehowy 23.02.07, 14:22
        Da się usprawiedliwić. Nauczcie się grzecznie spławiać, i po sprawie.
        • grizwold Re: Swiadkowie Jehowy 23.02.07, 14:32
          Pewnie. Ale widzisz, ja czasami chetnie wchodze z nimi w polemike. :) Dla rozrywki.
          • kochanica-francuza Re: Swiadkowie Jehowy 23.02.07, 14:33
            grizwold napisał:

            > Pewnie. Ale widzisz, ja czasami chetnie wchodze z nimi w polemike. :) Dla rozry
            > wki.

            No to nie masz problemu. ;-)
            • grizwold Re: Swiadkowie Jehowy 23.02.07, 14:44
              ja nie. :) lafirynda33 chcial o tym podyskutowac, to dyskutujemy.
              • lafirynda33 Re: Swiadkowie Jehowy 23.02.07, 14:48
                Chodzi mi glownie o to, czy etyczne jest takie nachodzenie i naklanianie do
                swoich racji. W imie wiary niby. Nachodza ludzi nieproszeni
                • grizwold Re: Swiadkowie Jehowy 23.02.07, 14:53
                  Wiesz co, chyba szukasz dziury w calym. A czy etyczne jest jak wciskaja Ci w
                  lape na ulicy ulotki? Mowisz, ze nie dziekuje i do widzenia.
                • kot_behemot8 Re: Swiadkowie Jehowy 23.02.07, 14:58
                  A czy jakaś forma odgórnego zakazania im tego nachodzenia nie byłaby bardziej
                  nieetyczna niż samo nachodzenie?
    • c_y_n_i_k Re: Swiadkowie Jehowy 23.02.07, 14:47
      Sądzę, że potrafią być irytujący. Co niestety wiąże się z ich sposobem
      głoszenia wiary. Personalnie nie można mieć do nich pretensji, tak jak nie
      możesz jej mieć do funkcjonariusza wlepiającego ci mandat. On wykonuje tylko
      swoje obowiązki w obrębie prawa, świadkowie robią dokładnie to samo w ramach
      ich doktryny. Mają swoje, narzucone przez przywódców, standardy postępowania, z
      których muszą się rozliczać. Nie oceniam tu czy dobrze robią czy źle, czy to
      dobra czy zła religia itd. Mówię tylko o samych faktach.
      Z naszej strony, jeśli nie chcemy być zaczepiani i nachodzeni powinniśmy
      nauczyć się wyraźnie odmawiać ich wszelkim propozycjom. Jeśli już musicie
      odwołajcie się do faktu zakłucania przez nich porządku publicznego oraz
      zaczepiania i nękania obywatela, co możecie zgłosić na policję. Powinno od razu
      poskutkować, zwłaszcza jeśli wyjmiecie telefon i dacie do zrozumienie, że zaraz
      wykręcicie 911. :)
      • Gość: Lena Re: Swiadkowie Jehowy IP: *.jachpol.net 23.02.07, 19:16
        A co to jest 911? Jakaś pomoc duchowa?
    • chwila.pl Re: Swiadkowie Jehowy 23.02.07, 14:59
      lafirynda33 napisała:

      > Co sadzicie o swiadkach Jehowy?

      Znam kilkunastu. Nie mogę zatem generalizować.
      Tych poznanych cechuje ogromna uczciwość, rzetelność, umiejętność dotrzymywania
      słowa. Wśród nich dwóch jest hydraulików, jeden stolarz, jeden krawiec. I jeśli
      mam jakokolwiek problem w tych dziedzinach, zawsze ich prosze o pomoc. Mogę im z
      czystym sumieniem powierzyć dom, przekonana, że nic nie zginie, że nie oszukają
      mnie, że wywiążą się z pracy w ustalonym terminie. Na tematy religijne nie
      dyskutujemy, szanujemy swoją odrębność. Taki warunek postawiłam zresztą na
      początku naszej znajomości i wzajemnie go honorujemy.
    • Gość: razmus Re: Swiadkowie Jehowy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.07, 15:09
      Ja jestem niewierząca, więc żadnymi racjami i tak mnie nie przekonają, ale chyba
      szanuję ich bardziej czasami niż nawiedzonych katolików. Może dlatego, że
      katolików znam osobiście, a świadka żadnego nie? Chodzi mi o to, że oni gdy tak
      chodzą i namawiają, to według nich robią to dla naszego dobra. I to nie jest
      robione na odwal, czyli pochodzę, pogadam i będę miał z bani, tylko faktycznie
      wierzą, że w ten sposób są w stanie nas uratować. Czasami są filmy o tym, że
      bohater wie coś ważnego, a nikt mu nie wierzy i przez to ludzkość zostanie
      zniszczona :) Pewnie oni właśnie tak się czują. I z tego co mi wiadomo, to
      kierują się prawami swojej wiary w codziennym życiu (chyba, bo moja wiedza jest
      bardzo pobieżna).

      A porównanie z nawiedzonymi katolikami dlatego, że głównie znam samych
      hipokrytów (codziennie ich widzę w telewizji), którzy z niewiadomych przyczyn
      chcą mnie nawrócić i nakłonić do stosowania ich praw (nie wiem, po co), a sami
      wcale się do tych praw nie stosują. Słyszałam o tym, że niektórzy pracodawcy w
      ogłoszeniach piszą, że z chęcią zatrudnią ŚJ, bo ci nie kradną i są sumiennymi
      pracownikami.
      A nasz naród to podobno 95% katolików, 7 przykazanie głosi "nie kradnij", a więc
      skąd tyle złodziejstwa? :)
      No ale ja nie znam środowiska ŚJ, więc może wśród nich też większość jest
      właśnie taka?
      • vanillaice Re: Swiadkowie Jehowy 23.02.07, 20:14
        Jak na razie nie miałam zadnych problemów. Mówię "dziękuję, jestem niewierząca
        i jak na razie nie mam ochoty tego zmieniać" i odchodzę.Tyle. Jak dotąd nikt
        mnie nie gonił i nie próbował nawracać na siłę.
        • Gość: jdbad Re: Swiadkowie Jehowy IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 23.02.07, 20:20
          A mnie od wielu lat ten sam pan przynosi ich gazetki do domu. Dziękuję mu z
          usmiechem i potem wyrzucam. Czy komus to przeszkadza, bo mnie nie?
    • Gość: Gość Re: Swiadkowie Jehowy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.07, 09:11
      Los zetknął mnie z kilkoma "świadkami jehowy".Z jednymi bardziej bo na dłuższy
      czas z innymi przelotnie.

      Jedną z nich jest moja koleżanka ze szkoły z którą nadal utrzymuje kontakt.Jak
      ona sama twierdzi,po prostu urodziła się w tej wierze i już.Jest normalną fajną
      dziewczyną,szczęśliwą mężatką, ma kilkoro dzieci.Ma duże poczucie humoru,
      trzeźwe,rozsądne podejście do życia,jest bardzo tolerancyjna i nigdy nie
      próbowała "nawracać" mnie na swoją wiarę.

      Drugim świadkiem jehowy którego szczególnie zapamiętałam,bo wzbudził moją
      odrazę,był gwałciciel własnej córki,zresztą gorliwy wyznawca tej wiary i tak
      zwany głosiciel,czyli ktoś kto chodzi po domach i nawraca "niewiernych".

      Dwóch następnych czyli trzeci i czwarty,było moimi współpracownikami przez
      krótki czas.
      "O Święci Pańscy".
      Zastanawiałam się czy to za jakąś karę muszę się z nimi męczyć.
      Numer trzy nagminnie ,w czasie kiedy miał wykonywać swoją pracę znikał z
      moich oczu na bardzo długi czas a po odszukaniu i zapytaniu go gdzie był tym w
      czasie,co robił i dlaczego go nie było,wznosił oczy do nieba, przybierał minę
      skrzywdzonego niewiniątka i oskarżał mnie o to ,że go prześladuje.Zwolnił się
      wreszcie,a po jakimś czasie dowiedzieliśmy się,że widuje się go bardzo mocno
      przytulonego do osobników tej samej płci co on.I do dziś nie wiem co miał na
      myśli mówiąc o prześladowaniu go.Za jakieś pół roku po nim trafił mi się następny.
      Numer czwarty natomiast usilnie przy każdej okazji "nawracał" mnie na swoją
      wiarę,różnymi sposobami.Kiedyś dobił mnie twierdząc,że tylko 100 sprawiedliwych
      pójdzie do Boga i coś tam jeszcze o jakiś sędziach.Na moje stwierdzenie,że ani
      ja ani on się w tej setce nie zmieścimy i,że moim zdaniem Panu Bogu jest chyba
      obojętne jaki imieniem go nazywam kiedy się do niego zwracam,bo chleb nie
      zmienia swojego smaku nawet jeśli inaczej go nazwę,grunt,żeby żyć jak człowiek a
      nie jak bydlę,i,żeby wreszcie lepiej wziął,się do roboty,bo jak go za chwilę
      palnę to go tak wyświęcę ,że mu nawet stado bogów nie pomoże z Zeusem
      Gromowładnym na czele,zamknął się wreszcie i swoje zapędy nawracania skierował
      ku innym niewiernym.Ożenił się wreszcie,bo zrobił dziecko,musiał zmienić miejsce
      zamieszkania i opuścił mnie z czego się bardzo cieszę.Nie wiem co teraz robi i
      wcale nie chce wiedzieć.

      Znam jeszcze jedną osobę świadka jehowy.Sąsiadka mojej znajomej.Starsza
      pani,dusza człowiek,ciepła,serdeczna.Karmi bezdomne koty i psy a człowiek w
      potrzebie,kimkolwiek by nie był zawsze liczyć może na jej pomoc.Nigdy się nie
      narzuca ze swoją osobą,jest bardzo skromna,nie usiłuje nikogo nawracać,bierze
      ludzi takimi jacy są , szanuje cudze poglądy i przekonania.

      Moim zdaniem nie poglądy i wyznawana wiara świadczą o człowieku ale jego
      czyny.




      • Gość: Matylda Re: Swiadkowie Jehowy IP: 85.112.196.* 24.02.07, 21:59
        > Moim zdaniem nie poglądy i wyznawana wiara świadczą o człowieku ale jego
        czyny.<

        Bardzo dobrze to określiłeś.
    • ewagerman Re: Swiadkowie Jehowy 24.02.07, 11:03
      Z całym szacunkiem, ale nie lubie ich!!!!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka