Gość: ada IP: 126.35.8.* 08.05.03, 12:31 Wielkie bydlę, szczeka na wszystko co się rusza.Wypuszczany do ogrodu bez nadzoru.Na grzeczne uwagi sąsiad nie reaguje. CO zrobić ? Otruć? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: moi Re: Pies sąsiada IP: *.umwo.opole.pl 08.05.03, 12:54 Sąsiada czy psa? A do jakiego ogrodu wypuszcza? Swojego czy Twojego? Kogo nie lubisz psa czy sąsiada? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ada Re: Pies sąsiada IP: 126.35.8.* 08.05.03, 13:01 Najlepiej obu. Mój ogródek sąsiaduje z ogródkiem psa. To, że ogródek stanowi wychodek dla bydlaka, to sprawa sąsiada. Ale to, że cudzy pies powoduje mój dyskomfort ( ciągłe ujadanie) - to chyba naturalne , ze ptóbuję temu przeciwdziałać? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kir Re: Pies sąsiada IP: *.acn.pl 08.05.03, 13:04 Gość portalu: ada napisał(a): > Otruć? Zacznij od siebie! Co tu się dzieje na tym forum? Co chwila ktoś chce truć. Najpierw jakiś debil rozpytuje o trutkę na ptaki, teraz jakaś nielepsza rozważa otrucie psa, który jest bez nadzoru (!) we własnym, jak mniemam, ogrodzie. Nawet nie chce mi się jej niczego doradzać w sprawie szczekania po takim jej wstępie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ada Re: Pies sąsiada IP: 126.35.8.* 08.05.03, 13:10 Fizycznie przebywa we własnym ogródku, niestety szczekanie rozbrzmiewa również w sąsiednich. Gdybym chciała mieć ujadającą bestię kupiłabym sobie psa. Ale ja chcę mieć spokój we własnym ogródku! A porada typu " nie chce mi się radzić" - jest do bani!!! Odpowiedz Link Zgłoś
menisk Re: Pies sąsiada 08.05.03, 13:25 Gość portalu: ada napisał(a): > A porada typu " nie chce mi się radzić" - jest do bani!!! Każdemu innemu bym poradził, ale nie tobie, trucicielko. Bez odbioru. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kir Re: Pies sąsiada IP: *.acn.pl 08.05.03, 13:27 Wyjąłeś mi to spod klawiatury. Są ludzie, którzy nie zasługują na porady. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ada Re: Pies sąsiada IP: 126.35.8.* 08.05.03, 13:31 Są też ludzie, którzy nie zasługują na psa! Odpowiedz Link Zgłoś
wielki_czarownik Odpowiedź. 08.05.03, 14:54 Skoro rozmowy z sąsiadem nie dają rezultatu zgłoś to dzielnicowemu albo strażnikowi osiedlowemu (ze straży miejskiej lub gminnej). Jeżeli pies rzeczywiście permanentnie hałasuje (np. siedzi i wyje) to coś z tym trzeba zrobić. Jeżeli jednak szczeka okresowo to daj sobie na wstrzymanie, gdyż racji nie masz. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: verte Re: Odpowiedź. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.05.03, 15:59 Eeeeee jesteś po prostu zwykłą pieniaczką lubiącą wpierdalać się innym bez powodu.I do tego chyba chorą umysłowo.Otruć psa?Jak czytam takie teksty to jestem za eutanazją. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jo Jak tak czytam wasze komentarze... IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 08.05.03, 17:57 Trochę śmiać mi się chce. Dziewczyna pyta, dośc retorycznie, czy otruć, a tu wszyscy od razu ujadają, jak nie przymierzając ten pies. Bez przesady. Wyluzujcie, ponuraki. Ado, ja mam sąsiadów, którzy posiadają - i to nie w ogródku, tylko w mieszkaniu dwupokojowym - rottweilera i amstaffa. Owszem, oba są przyjaźnie nastawione do świata, rottek jest prawie jak byczek Fernando. Niestety, amstaffka jest zwykłą wariatką. Kiedy ktoś idzie po schodach, siedzi cicho, natomiast najmniejszy, nagły halas - np. stuknięcie - na ulicy powoduje piętnastominutowy atak histerycznego szczekania, wycia i charkotania. Z dużą uciechą oczekuję momentu, gdy amstaffka nagle zobaczy za oknem człowieka, co nastąpi lada moment, ponieważ nasz blok jest właśnie tynkowany. Wracając do rzeczy: nienawidzę tego psa. Ogolnie lubię zwierzęta, ale tej głupiej suki naprawdę nienawidzę. Nie płakalabym, gdyby stało się jej coś złego. Niejednokrotnie wyobrażam sobie, jak walę jej w głupi, tępy łeb jakimś grubym zelastwem, zwłaszcza kiedy ma "gorszy dzień" i drze mordę co dwie minuty, bo na parapecie ptaszek zaćwierkał. Dlatego doskonale rozumiem twoje krwiożercze instynkty. Niestety, konkretnej rady Ci nie udzielę. To jest niestety wina sąsiada, że nie potrafi "ułozyć" psa i tak go wychować, zeby szczekał tylko wtedy, gdy jest to konieczne. Niestety równiez, mamy coraz więcej bezmyślnych właścicieli, którym zwisa "dobre wychowanie" psa. Moi sąsiedzi co prawda przyjmują moje uwagi do wiadomości, ale bezradnie rozkładają ręce, ze niby "ona taka już jest". Zaczęłam więc okazywać jej jawnie moją antypatię (co jest o tyle śmieszniejsze, że ten pies mnie uwielbia i szaleje z radości, gdy do nich przychodzę). Nic tym nie wskóram, ale moze sąsiadom humor popsuję. Jeśli "twój" bydlak faktycznie tak zakłóca spokój, jak to napisałaś, to mozna interweniować przez mieszkaniówke lub nawet straż miejską, ale musi być to prawdziwe zakłócanie spokoju, a nie jakies widzimisię. A gdyby ktoś chciał rzucić na mnie gromy, jaka jestem podła, bo chcialabym psu łeb rozwalić, to z góry mówię, niech się nie wysila. Lubię zwierzęta, sama mam psa, któremu jest u nas jak w niebie. Ale on nie szczeka i nie ryczy dziko o drugiej w nocy na przyklad :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: betka Re: Jak tak czytam wasze komentarze... IP: *.deltanet.pl 08.05.03, 20:08 Ja też miałam psa, wielkiego w bloku i jak wychodziliśmy to piszczał okropnie. Jak sąsiedzi nam donieśli-bo był taki sprytny, że jak wychodziliśmy i wracaliśmy była kamienna cisza-to staraliśmy się: a) nie zastawiać go samego na dłużej, b) wybiegać go przed naszym wyjściem tak, żeby tylko marzył o spokojnym śnie. Dodatkowo kupiliśmy dytafon aktywowany głosem, żeby mieć kontrolę nad tym jak się zachowuje, i nie odpytywać sąsiadów codziennie. Pomogło. Poza tym jak go raz zapomnieliśmy po wieczornym spacerze zabrać z klatki schodowej do domu to cichutko przesiedział całą noc noc na wycieraczce i znaleźliśmy go dopiero rano jak się okazało, że trzeba wyjśc z psem, a psa nie ma... :-)))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gratka Jak zabić psa sąsiada? IP: *.de.ibm.com 09.05.03, 13:02 Jezu, ludzie ja was nie rozumiem - gromy na głowę autorki i obrzucanie inwektywanmi, bo jej przeszkadza ujadanie za płotem przez kilka godzin dziennie! No naturalnie każdy z was byłby z tym zachwycony! Najłatwiej ciskać gromy tym, którzy zostawią pieska wychodząc do pracy na 8 godzin - wtedy naprawdę problemu nie ma. Owszem, wolnoć Tomku w swoim domku, ale nie każdy ma ranczo, gdzie do najbliższego sąsiada jest pare kilometrów i nie docierają żadne odgłosy. Może dobrze byłoby o tym pamiętać. Nas wkurza z kolei kot sąsiadów, którego wypuszczają na spacerki. Tyle, że akurat sika u nas na ogródku, nie u nich. A my, kurczę nie wiedzieć czemu nie przepadamy za zapachem kociego moczu... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Anna Re: Jak zmusic sasiadow do opieki nad psem? IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 09.05.03, 13:35 No wlasnie tak ochoczo krzycza tu niektorzy na Ade. Macie milosc i szacunek dla pieskow, a dlaczego nie dla ludzi? Pies to obowiazek dla wlascicieli a nie kara boska dla sasiadow. Poza tym pies moze pogryzc czlowieka, dziecko nawet zagryzc a czlowiek psa raczej nie. Ada musisz to gdzies zglosic( zaklocanie spokoju, stwarzanie niebezpieczenstwa dla otoczenia, brak nalezytej opieki nad psem itp). Zaniedbanie swojego czworonoga to wyraz milosci do niego??? Odpowiedz Link Zgłoś
bo1 Re: Jak wypaczać posty 11.05.03, 00:30 Gość portalu: gratka napisał(a): > > Jezu, ludzie ja was nie rozumiem - gromy na głowę autorki i obrzucanie > inwektywanmi, bo jej przeszkadza ujadanie za płotem przez kilka godzin > dziennie! Czy Ty nie umiesz czytać??? Gdzie te inwektywy? Ludziom nie spodobało się, że autorka wątku rozważa OTRUCIE psa, a nie to, że jej pies przeszkadza. To dla ciebie żadna różnica? Mnie przeszkadzają wrzeszczące pod oknami dzieci. Czy to mnie upoważnia do zastanawiania się nad ich otruciem? Czytaj uważnie i przynajmniej spróbuj zrozumieć posty, zanim się wypowiesz. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jo Jak się przyczepiac do nieistotnych szczegółów IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 11.05.03, 07:28 > Czy Ty nie umiesz czytać??? Gdzie te inwektywy? Ludziom nie spodobało się, że > autorka wątku rozważa OTRUCIE psa, a nie to, że jej pies przeszkadza. To dla > ciebie żadna różnica? (...) Czytaj uważnie i > przynajmniej spróbuj zrozumieć posty, zanim się wypowiesz. Rany boskie!! I po co tyle mantyczenia! Niektorzy są mistrzami w wykręcaniu kota ogonem. Słuchaj i teraz ty spróbuj zrozumieć: może zajmij się pytaniem autorki, a nie kwestią otrucia psa, bo autorka nie rozważa żadnego trucia, tylko pyta o radę, a ty w kółko macieju o truciu! Człowieku!! Nigdy nie słyszałeś, jak ktoś mówi "ja go chyba zabiję"? I co, polecisz z tym na policję?! To jest kurczę taki zwrot, ogólnie przyjęty, a jeśli nie masz niczego do powiedzenia w temacie wątku, to ZAMKNIJ DZIÓB, BO MNIE WKURZASZ!! Odpowiedz Link Zgłoś
luisssa Re: Jak zabić psa sąsiada? 14.05.03, 14:04 Gość portalu: gratka napisał(a): > > Jezu, ludzie ja was nie rozumiem - gromy na głowę autorki i obrzucanie > inwektywanmi, bo jej przeszkadza ujadanie za płotem przez kilka godzin > dziennie! No naturalnie każdy z was byłby z tym zachwycony! Najłatwiej ciskać > gromy tym, którzy zostawią pieska wychodząc do pracy na 8 godzin - wtedy > naprawdę problemu nie ma. Owszem, wolnoć Tomku w swoim domku, ale nie każdy ma > ranczo, gdzie do najbliższego sąsiada jest pare kilometrów i nie docierają > żadne odgłosy. Może dobrze byłoby o tym pamiętać. > > Nas wkurza z kolei kot sąsiadów, którego wypuszczają na spacerki. Tyle, że > akurat sika u nas na ogródku, nie u nich. A my, kurczę nie wiedzieć czemu nie > przepadamy za zapachem kociego moczu... Temu akurat da sie zaradzic. To nie kocie odchody smierdza, lecz oznaczanie terenu przez samca. Nalezy pojsc z nim do weterynarza i wykastrowac. Pomoze na 100%. luisssa Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gratka Re: Jak zabić psa sąsiada? IP: *.de.ibm.com 15.05.03, 11:49 luisssa napisała: > Gość portalu: gratka napisał(a): > > > Nas wkurza z kolei kot sąsiadów, którego wypuszczają na spacerki. Tyle, że > > > akurat sika u nas na ogródku, nie u nich. A my, kurczę nie wiedzieć czemu > nie > > przepadamy za zapachem kociego moczu... > > Temu akurat da sie zaradzic. To nie kocie odchody smierdza, lecz oznaczanie > terenu przez samca. Nalezy pojsc z nim do weterynarza i wykastrowac. Pomoze na > 100%. Mam płacić za wykastrowanie cudzego kota??? A tak na serio - czy jest coś (oprócz psa), co zniechęci kota do odwiedzin? Coś tam kiedyś słyszałam o zapachu kropel waleriana, ale nie pamiętam kontekstu Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jo Re: Jak zabić psa sąsiada? IP: 193.128.25.* 15.05.03, 12:15 > A tak na serio - czy jest coś (oprócz psa), co zniechęci kota do odwiedzin? Coś > > tam kiedyś słyszałam o zapachu kropel waleriana, ale nie pamiętam kontekstu Ło matko bosko świętokrzysko!! Rozlej walerianę, a będziesz miala pod oknem wszystkie koty z miasta!! Są takie preparaty, którymi spryskuje się miejsca, żeby kota odstraszyć. Obawiam sie jednak, że sa one do użytku domowego, np. żeby kot nie łaził po fotelu Ludwik XIV. Czy istnieja podobne na dwór, nie wiem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gratka Re: Jak zabić psa sąsiada? IP: *.de.ibm.com 15.05.03, 12:43 Gość portalu: Jo napisał(a): > > A tak na serio - czy jest coś (oprócz psa), co zniechęci kota do odwiedzin > ? > Coś > > > > tam kiedyś słyszałam o zapachu kropel waleriana, ale nie pamiętam kontekst > u > > Ło matko bosko świętokrzysko!! Rozlej walerianę, a będziesz miala pod oknem > wszystkie koty z miasta!! > Są takie preparaty, którymi spryskuje się miejsca, żeby kota odstraszyć. > Obawiam sie jednak, że sa one do użytku domowego, np. żeby kot nie łaził po > fotelu Ludwik XIV. Czy istnieja podobne na dwór, nie wiem. No tak mi się coś wydawało, ale nie byłam pewna czy to działa w tę stronę czy przeciwnie. Dzięki. A jakby tak skropić u siąsiadów???! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mariner Re: Pies sąsiada IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 10.05.03, 20:08 Sąsiada!!! M. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: piasia Re: Pies sąsiada IP: diabel:* 12.05.03, 09:45 Też mam za oknem ogródek z psem. Pies - przepiękny wilczur - przez cały dzień siedzi w kojcu. Właściciele uważają, że pies musi być zły, więc w ogóle się nim nie zajmują. To znaczy - dadzą jeść i pic i na tym się kończy. A pies za nimi tęskni. W efekcie jak tylko ktoś z domowników pojawi się na podwórzu - pies zaczyna wyć, skowyczeć, ujadać i piszczeć. A jest ich w domu sześcioro i mają mały sklepik przed domem, więc ruch (i szczekanie) jest na okrągło. Nie pomagały prośby. Straż Miejska i policja wykręcały się jak mogły od interwencji, bo "nie ma podstawy prawnej" - pies nie jest zagrożeniem dla ludzi i nie jest maltretowany. A ja się zawzięłam - w Urzędzie Miasta znalazłam uchwałe o zakłócaniu porządku publicznego - jest akapit o uciążliwym szczekaniu! Tak więc, kochana Ado, idź spokojnie do dzielnicowego, a jak Ci będzie marudził cos o braku podtsaw prawnych, to obiecaj, że takowych mu dostarczysz. I dostarcz, Wtedy się już nie wykręci ;) Pzdr. PS: nieraz słysząc tego psa drącego się za oknem w niedzielę o szóstej rano (bo jakiś pijaczek dobijał się do sklepu) miałam ochotę go zastrzelić, tylko że nie miałam czym. A kocham psy i sama mam dwa. O niebo spokojniejsze niż tamten darciuch za oknem Odpowiedz Link Zgłoś
belbelbel Re: Pies sąsiada 17.05.03, 20:10 Moja znajoma miala chlopaka. ktory wlasnie mial za sasiada takiego psa. Poszedl do sklepu i kupil 3 opakowania trutki na szcury oraz mielone mieso. Wymieszal to wszystko i wrzucil w nocy pieskowi do ogrodka. i klopoty sie skonczyly. Ale nie pomysl, ze ja ci cos sugeruje. po prostu opowiedzialem zaslyszana od kumpeli historie. Odpowiedz Link Zgłoś
salo Re: Pies sąsiada 19.05.03, 15:30 Otruć sąsiada, a psa przygarnąć i wychować. Złe zachowanie zwierzaka to nie jego wina. Zamiast szkolić psy powinno się szkolić ich właścicieli. Odpowiedz Link Zgłoś