rozalka81
22.03.07, 08:57
Jestem ze swoim ukochanym ponad dwa lata, jest nam razem naprawde dobrze tyle,
że problem pojawia się gdy sie o coś pogniewam, np o to, ze odezwał sie do
mnie bardzo niemiło, ze zniecierpliwieniem czy podniesionym głosem, wiem że ja
tez czasem tak sie odzywam ale potrafie go przeprosić, on twierdzi ze nie ma
za co. Ja jednak przejmuje sie takimi rzeczami, ukochany twierdzi że to
błachostki i jeśli czułby że źle zrobił to by przeprosił. Dobrze tylko mi jest
przykro, płaczę a on dalej ze ja wymyślam i nic sie nie stało i jest zły że ja
jestem zła, czeka az mi przejdzie, stwierdził kiedyś ze on myśli że dobrze mi
robi jak się wypłacze, że mi ulży. Ja tego nie rozumiem... jak mam go
przekonac ze wystarczy jego drobny gest, słowo w stylu " juz sie nie gniewaj"
i będzie po wszystkim, dla świętego spokoju, nawet jeśli on nie czuje sie
winny... nie kumam facetów, mówiłam mu o swoich odczuciach wiele razy. Dodam
ze moi znajomi zgodnie przyznaja że za dużo się przejmuję drobiazgami. Może
ze mna jest coś nie tak? jak ja mam sie zachowuywać kiedy jestem urażona? nie
odzywac sie dzień kub dwa (tylko to jest nie do zniesienia) czy od razu
wykrzyczec co myslę czy nie wiem co jeszcze... nie rozumiem jego zachowania,
na co on czeka... czy ktos spróbuje mi to wytłumaczyć?