emma_b
25.04.07, 14:01
nie bede ukrywala, ze swoje lata mam, place zabaw dla dzieci odwiedzalam z
pociecha w ostatniej fazie komuny. i wlasnie przy jednym z takich "moich"
placow, na warszawskim calkiem zadbanym osiedlu uchodzacym niegdys za
inteligenckie ogladnelam wczoraj nastepujaca scenke: mloda para z wozkiem
rozdzielila sie - facet udal sie pod niezbyt duzy kasztanowiec rosnacy tuz
obok ruchliwej alejki, najspokojniej w swiecie rozpial spodnie i przystapil
do pospolitej, ale jednakowoz niegdys raczej publicznie nie wykonywanej
czynnosci fizjologicznej. dodatkowa ciekawostka byl dla mnie fakt, ze para ta
oddalona w tym momencie od siebie o mniej wiecej 3 metry nie przerwala nawet
konwersacji. przeszlam miedzy nimi dosc zazenowana i ten moj stan wyraznie
kontrastowal z ich dobrym samopoczuciem. ja wiem, ze takie dinozaury jak ja
moglyby juz spokojnie wyginac, bo jak dla mnie to faktycznie pora umierac.
ale zanim umre, zapytam Was, mlodych: jak Wam sie to podoba?