niedo-wiarek
12.06.07, 12:45
Nie wiem, dlaczego utarło się, że osoba inteligentna musi zaczytywać się w
tzw. literaturze pięknej. Co i rusz natykam się na kogoś dumnego z faktu, że
czytuje - i to już nawet nie Prousta, tylko Agathę Christie.
Rozumiem więc, że osoby, które uważają tracenie wielu godzin na czytanie
jakiejś mniej lub bardziej cienkiej fabułki za stratę czasu, zostaną
zaliczone przez czytaczy do kategorii półgłówków. Bo np. książka, a już
szczególnie artykuł z zakresu politologii czy fizyki kwantowej to oczywiście
nie literatura i w żaden sposób nie rozwija.
Cóż, jestem więc półgłówkiem i się tego nie wstydzę :)