Dodaj do ulubionych

Czytanie książek (beletrystyki) - snobizm

12.06.07, 12:45
Nie wiem, dlaczego utarło się, że osoba inteligentna musi zaczytywać się w
tzw. literaturze pięknej. Co i rusz natykam się na kogoś dumnego z faktu, że
czytuje - i to już nawet nie Prousta, tylko Agathę Christie.
Rozumiem więc, że osoby, które uważają tracenie wielu godzin na czytanie
jakiejś mniej lub bardziej cienkiej fabułki za stratę czasu, zostaną
zaliczone przez czytaczy do kategorii półgłówków. Bo np. książka, a już
szczególnie artykuł z zakresu politologii czy fizyki kwantowej to oczywiście
nie literatura i w żaden sposób nie rozwija.
Cóż, jestem więc półgłówkiem i się tego nie wstydzę :)
Obserwuj wątek
    • xtrin Re: Czytanie książek (beletrystyki) - snobizm 12.06.07, 12:55
      Półgłówek może i nie, ale niewątpliwie osoba o ograniczonych horyzontach :).
      • jdbad Jak to dobrze, że jestem snobką! 12.06.07, 13:02

    • Gość: jszhc Re: Czytanie książek (beletrystyki) - snobizm IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.06.07, 13:04
      Agatha Christie pisze ksiazki wyzszych lotow? a toz to nowina;p
      • udijaane Re: Czytanie książek (beletrystyki) - snobizm 12.06.07, 13:10
        Gość portalu: jszhc napisał(a):

        > Agatha Christie pisze ksiazki wyzszych lotow? a toz to nowina;p

        W swojej dziedzinie niewątpliwie była mistrzynią.
        • jdbad Re: Czytanie książek (beletrystyki) - snobizm 12.06.07, 13:12
          Masz rację :)))
          udijaane napisała:

          > Gość portalu: jszhc napisał(a):
          >
          > > Agatha Christie pisze ksiazki wyzszych lotow? a toz to nowina;p
          >
          > W swojej dziedzinie niewątpliwie była mistrzynią.
        • Gość: jszhc Re: Czytanie książek (beletrystyki) - snobizm IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.06.07, 13:28
          nie pamietam co, ale czytalam kiedys jej 2 czy 3 powiesci....dla mnie
          mistrzynia nie jest, ale to kwestia juz gustu i upodoban:)
          • jdbad Re: Czytanie książek (beletrystyki) - snobizm 12.06.07, 13:30
            No właśnie :))
            • udijaane Re: Czytanie książek (beletrystyki) - snobizm 12.06.07, 14:00
              jszhc napisała:

              ale to kwestia juz gustu i upodoban:)

              jdbad napisała:

              > No właśnie :))

              W pewnej mierze kwestia gustu, ale nie do końca :) Istnieją przecież obiektywne
              kryteria oceny, takie jak kompozycja i język utworu, konstrukcja postaci i
              sposób prowadzenia akcji, kreatywność - a wszystkie te kryteria A.CH. spelnia po
              mistrzowsku.
              • jdbad Re: Czytanie książek (beletrystyki) - snobizm 12.06.07, 14:03
                Oczywiście, ze tak,ale no właśnie dotyczyło gustów i guścików literackich. Ja
                ją uwielbiam.
    • hypatia69 Re: Czytanie książek (beletrystyki) - snobizm 12.06.07, 13:11
      A znaczki pocztowe też czytasz?
      Agata Christi niewątpliwie powinna zostać zaliczona do kultowych pisarzy
      literatury pięknej. Wszakże Herkules Poirot był namiętnym i romantycznym
      kochankiem.
      Literatura specjalistyczna to inna kwestia.
      A czytanie to nie snobizm.
      • Gość: jszhc Re: Czytanie książek (beletrystyki) - snobizm IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.06.07, 13:56
        Ale cos w tym jest:p. Zauwazylam, ze niektorzy ludzie czesto mowia, ze oni
        sluchaja np. muzyki operowej jadac samochodem lub popijajac koniak w domu.
        Przypomina mi to kilka powiesci, ktore czytalam, gdzie tak malowalo sie obaraz
        osoby wybitnej, wyksztalconej, inteligentnej, ciekawej itd. Jak ktos slucha np.
        Kelly Family, to lepiej zeby sie nie przyznawal, niektorzy uwazali, ze to musi
        byc jakis konowal. Wiekszosc muzykow zapytanaych o to czego slucha, tez
        odpowiada, ze muzyki powaznej lub wymienia tzw. wybitnych muzykow, czasem
        niszownych, a pewna jestem ze sluchaja jakichs 'pospolitych' popowo-rockowo-
        densowych pioseneczek:) najczesciej.
        Takie steretypowe kreowanie jest zauwazalne.
        • hypatia69 Re: Czytanie książek (beletrystyki) - snobizm 12.06.07, 14:16
          To akurat fakt. Sama znam kilku prymitywów, którzy chodzą do filharmonii,
          bo "wypata w ich środowisku" i czekają tam z rozpaczą, aż "ten pan przepiłuje
          to pudełko". Znam i takich co sobie na ścianach wieszają przodków w złoconych
          ramach [acz niekoniecznie swoich].
          Ale czytanie, nawet jeśli wynika ze snobizmu, uważam za pozytywny objaw. Już
          choćby z racji poszerzania zasobu słów.
          • jdbad Re: Czytanie książek (beletrystyki) - snobizm 12.06.07, 14:24
            Ale wiesz, nawet taki ' prymityw' jak pochodzi do filharmonii to się może
            przekonac do muzyki poważnej. Jeśli nigdy nie pójdzie, to nie będzie wiedział
            co to jest.
            • hypatia69 Re: Czytanie książek (beletrystyki) - snobizm 12.06.07, 14:49
              Trafiłam na wyjątkowych... Chodzą od lat w rozmaite miejsca kulturalne i dalej
              zaskakują głębią kawiarnianej tacy...
              • jdbad Re: Czytanie książek (beletrystyki) - snobizm 12.06.07, 15:06
                Wyjątki potwierdzają regułę:)))
                • hypatia69 Re: Czytanie książek (beletrystyki) - snobizm 12.06.07, 16:01
                  Tylko dlaczego moje otoczenie obfituje w wyjątki?:(
                  ;)
                  • jdbad Re: Czytanie książek (beletrystyki) - snobizm 12.06.07, 16:02
                    Nie przesadzaj!
                    • hypatia69 Re: Czytanie książek (beletrystyki) - snobizm 12.06.07, 21:32
                      No to przyjedź i sobie zobacz...
                      ;)
                      • jdbad Re: Czytanie książek (beletrystyki) - snobizm 12.06.07, 21:46
                        Chętnie. Gdzie i kiedy? :)))
                        • hypatia69 Re: Czytanie książek (beletrystyki) - snobizm 12.06.07, 23:15
                          Nie no... Tak publicznie mam wyznawać? Ja nieśmiała jestem wielce...
                          ;)
            • Gość: ma_dre Re: Czytanie książek (beletrystyki) - snobizm IP: 194.51.20.* 13.06.07, 16:55
              no, zgadzam sie! Jak prymityw pojdzie do opery i pokocha muzyke powazna, to nie
              nastapi w nim cudowna przemiana i nie stanie sie znienacka cudownym erudyta,
              ktory potrafi mowic o tym co kocha... przynajmniej ja takiej odmiany nie
              doswiadczylam... Czy aby kochac piekno tak po prostu, instynktownie, trzeba byc
              po 30 latach studio i w dodatku byc inteligentem od 10 pokolen? Chyba nie,
              widze to na moim i meza przykladzie, my z proletariatu.
          • Gość: jszhc Re: Czytanie książek (beletrystyki) - snobizm IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.06.07, 14:54
            O tak! Kiedys bardzo duzo czytalam, gdyz lubie. Teraz oczywiscie tez lubie, ale
            nie mam juz tyle czasu i checi. Najczesciej to czytam juz chyba tylko jadac
            rano do pracy. Tak czy siak sama sie przyznaje, ze kiedys mialam niesamowity
            zasob slow, nikt nie slyszal u mnie "hyyy" i tego typu dzwiekow. Teraz? Moje
            slownictwo zubozalo, piszac prace, siedze z slownkiem i szukam czym jakies
            wyrazenie mozna zastapic, bo na szybko....brak mi slow.....a jak brak mi slow
            to czasem ktos uslyszy "hyyyy" lub "ten tego" (co za okropnosc).
            Jednak nie oszukujmy sie, sa pozycje warte zachodu, ale sa i tak, ktore nawet
            slownictwa nie ucza, jak np. wiele ksiazeczek Harleginow. Kiedys czytalam jeden
            z tych romansow i zastanawialam sie kto to pisze, przedszkolak?!?!
          • eeela Re: Czytanie książek (beletrystyki) - snobizm 12.06.07, 15:36
            Znam i takich co sobie na ścianach wieszają przodków w złoconych
            > ramach [acz niekoniecznie swoich].

            Kradna ramy? A to buraki.
    • aurelia_aurita Re: Czytanie książek (beletrystyki) - snobizm 12.06.07, 13:46
      ja zawsze i wszędzie powtarzam:
      co różni literaturę od - np. - filmu?
      jedno i drugie jest sztuką. różnica tkwi w nośniku i, oczywiście, w sposobach
      wyrazu. ale: są dobre filmy i złe filmy, tak jak są dobre książki i złe książki.
      a co kto woli (filmy czy książki, dobre czy złe ;) to już kwestia indywidualnych
      preferencji.

      ludzie,co wyście się tak uparli na te książki?? czemu akurat czytanie książek ma
      być tym wyznacznikiem inteligencji czy czego tam jeszcze? równie dobrze można
      powiedzieć, że osoba, która nie słucha muzyki ma ograniczone horyzonty. albo
      osoba, która nie ogląda malarstwa...

      ja preferuję literaturę. bardzo rzadko natomiast oglądam filmy. ale nie czuję,
      żebym z tego powodu miała ani węższe ani szersze horyzonty niż ogół społeczeństwa.
      • eeela Re: Czytanie książek (beletrystyki) - snobizm 12.06.07, 13:56
        > ludzie,co wyście się tak uparli na te książki?? czemu akurat czytanie książek
        m
        > a
        > być tym wyznacznikiem inteligencji czy czego tam jeszcze?

        Ot, po prostu dlatego, ze przy czytaniu uaktywnia sie wiecej szarych komorek
        niz przy ogladaniu filmu w telewizorze na ten przyklad. Mozg sie lepiej przy
        czytaniu cwiczy.
        • nessie-jp Re: Czytanie książek (beletrystyki) - snobizm 12.06.07, 21:17
          > Ot, po prostu dlatego, ze przy czytaniu uaktywnia sie wiecej szarych komorek
          > niz przy ogladaniu filmu w telewizorze na ten przyklad. Mozg sie lepiej przy
          > czytaniu cwiczy.

          Akurat nieprawda... Przy czytaniu *może* (acz nie musi) ćwiczyć się wyobraźnia.
          Natomiast film angażuje dużo więcej zmysłów, bo przekaz składa się nie tylko z
          czarnych znaczków na białym tle, ale również muzyki, gry aktorskiej (wyraz
          twarzy, tembr głosu), scenerii, itepe, itede.

          Oczywiście można oglądać film bezmyślnie żując popcorn, tak samo jak można
          bezmyślnie czytać książkę. I jedno i drugie mi się zdarza, zwłaszcza jak książka
          okazuje się średnio angażująca, a film słabo wyreżyserowany.

          Są ludzie, którzy o filmie wiedzą więcej, niż ja się zdołam kiedykolwiek w życiu
          nauczyć. Nie uważam ich za mniej 'rozwiniętych' od ludzi, którzy lubią czytać.
          • xtrin Re: Czytanie książek (beletrystyki) - snobizm 12.06.07, 21:42
            nessie-jp napisała:
            > Natomiast film angażuje dużo więcej zmysłów

            I właśnie dlatego ogranicza wyobraźnię :).
            • nessie-jp Re: Czytanie książek (beletrystyki) - snobizm 12.06.07, 21:51
              Pobudzanie zmysłów nie ogranicza wyobraźni, lecz ją wyostrza! Zamknij oczy i
              powąchaj truskawkę. Angażujesz zmysły. Czy to znaczy, że wyobraźnia nie działa?
              A to przecież tylko uproszczenie.
            • eeela Re: Czytanie książek (beletrystyki) - snobizm 12.06.07, 21:52
              Najwidoczniej pobudzanie zmyslow metoda skojarzeniowa wymaga intensywniejszej
              pracy neuronow niz pobudzanie ich bezposrednio :-)
      • xtrin Re: Czytanie książek (beletrystyki) - snobizm 12.06.07, 15:54
        aurelia_aurita napisała:
        > co różni literaturę od - np. - filmu?

        Zaangażowanie.

        Czytanie to jedna z najaktywniejszych form kontaktu odbiorcy ze sztuką (spośród
        tych klasycznych w każdym razie). Nawet najmarniej napisana książka wymaga od
        czytelnika choć grama wkładu własnej wyobraźni. Nawet najlepiej zrealizowany
        film nigdy nie pozostawi wyobraźni takiego pola jak książka.
        • Gość: jaija Re: Czytanie książek (beletrystyki) - snobizm IP: *.elblag.dialog.net.pl 12.06.07, 16:13
          Nawet najmarniej napisana książka wymaga od
          > czytelnika choć grama wkładu własnej wyobraźni. Nawet najlepiej zrealizowany
          > film nigdy nie pozostawi wyobraźni takiego pola jak książka

          Po raz kolejny nie zgodzę się z Tobą. Chyba kiepskie filmy oglądasz i kiepskie
          książki czytasz, skoro tak uważasz. Są książczyny, które przewiduje się na
          wylot, czytając pierwszą kartkę, a są filmy, z którymi człowiek boryka się dni
          całe, miesiące, a nawet lata, tak mu w głowę pójdą, i nie chodzi tylko i
          wyłącznie o fabułę, ale też o formę, lata, w którym powstał, specyficzne
          smaczki, nawiązania, wreszcie o osobowość reżysera, scenarzysty i operatora.
          To, że Ty nie potrafisz w ten sposób odbierać dzieła filmowego, nie oznacza
          zaraz, że najlepszy film jest gorszy od najgłupszej książki, jak wynika to z
          Twojej wypowiedzi.
          • eeela Re: Czytanie książek (beletrystyki) - snobizm 12.06.07, 16:29
            Są książczyny, które przewiduje się na
            > wylot, czytając pierwszą kartkę, a są filmy, z którymi człowiek boryka się
            dni
            > całe, miesiące, a nawet lata, tak mu w głowę pójdą, i nie chodzi tylko i
            > wyłącznie o fabułę, ale też o formę, lata, w którym powstał, specyficzne
            > smaczki, nawiązania, wreszcie o osobowość reżysera, scenarzysty i operatora.
            > To, że Ty nie potrafisz w ten sposób odbierać dzieła filmowego, nie oznacza
            > zaraz, że najlepszy film jest gorszy od najgłupszej książki, jak wynika to z
            > Twojej wypowiedzi.

            Alez przeciez to zupelnie nie chodzi o to. Chodzi o auktywowanie wiekszej
            ilosci neuronow, gdy czytasz i wyobrazasz sobie to, co przeczytales, niz gdy
            masz obraz przed oczami. Nie ma to nic wspolnego z poziomem wyrafinowania i
            komplikacji tekstu kulturowego.
          • xtrin Re: Czytanie książek (beletrystyki) - snobizm 12.06.07, 20:13
            Gość portalu: jaija napisał(a):
            > Po raz kolejny nie zgodzę się z Tobą.

            To, że Ty nie potrafisz zrozumieć prostej wypowiedzi nie oznacza, że ja nie
            potrafię odbierać filmów.

            Oczywiście, że film potrafi niezwykle pochłonąć, wzruszyć, natchnąć, etc.
            Książka też to potrafi. Nie o to chodzi.
            Chodzi o same formy tych mediów. Wzrok to zmysł, którym przyswajamy większość
            informacji, dalej słuch - obydwa te zmysły są karmione filmem. To oczywiście ma
            swoje wielkie zalety i bywa wspaniale wykorzystane. Ale jest też pewnym
            ograniczeniem, narzuceniem nam pewnej wizji. Książka to przeciwieństwo filmu,
            nie odwołuje się bezpośrednio do żadnego ze zmysłów, jedynie do naszej
            wyobraźni, dopiero za jej pomocą jesteśmy w stanie odczuć książkę każdym
            zmysłem. Oglądanie filmu jest zajęciem w dużej mierze biernym, czytając książkę
            natomiast musimy czynnie uczestniczyć w tworzeniu świata, jaki przedstawia.
        • nessie-jp Re: Czytanie książek (beletrystyki) - snobizm 12.06.07, 21:20
          Coście się tak uparły, że film nie angażuje wyobraźni?

          Przecież to jest przekaz o wielkim bogactwie, pobudzający wyobraźnię widza
          muzyką, wyrazem twarzy, głosem - a nie tylko zdawkowymi opisami. Bo przecież nie
          można za największą zaletę książki uznać tego, że nie wiemy jak bohaterzy
          wyglądają i musimy ich sobie wyobrazić...
          • xtrin Re: Czytanie książek (beletrystyki) - snobizm 12.06.07, 21:44
            nessie-jp napisała:
            > Coście się tak uparły, że film nie angażuje wyobraźni?

            Film może angażować wyobraźnię, ale nie musi. Książka musi. I ma większe pole
            popisu w tym względzie.

            > Bo przecież nie można za największą zaletę książki uznać tego, że nie
            > wiemy jak bohaterzy wyglądają i musimy ich sobie wyobrazić...

            Ależ przecież nawet w filmie najciekawsze jest to, co niedopowiedziane, co
            pozostawia pole dla interpretacji, napełnienia własną treścią.
            • nessie-jp Re: Czytanie książek (beletrystyki) - snobizm 12.06.07, 21:49
              > Ależ przecież nawet w filmie najciekawsze jest to, co niedopowiedziane, co
              > pozostawia pole dla interpretacji, napełnienia własną treścią.

              No więc właśnie! :) Czyli jednak zgadzasz się, że dobry film jest równie cenny,
              co dobra książka?

              Bo wydaje mi się, że złe książki jednak nie rozwijają wyobraźni. Wpadły mi
              takowe parę razy w ręce i wierz mi, nie czułam się rozwinięta :)
              • eeela Re: Czytanie książek (beletrystyki) - snobizm 12.06.07, 21:55
                > No więc właśnie! :) Czyli jednak zgadzasz się, że dobry film jest równie cenny,
                > co dobra książka?

                Ja sie oczywiscie zgadzam. Ale temat kreci sie wokol cwiczenia mozgu, prawda? A
                w tym bardziej efektywne jest czytanie niz ogladanie filmu.
              • xtrin Re: Czytanie książek (beletrystyki) - snobizm 12.06.07, 22:00
                nessie-jp napisała:
                > No więc właśnie! :) Czyli jednak zgadzasz się, że dobry film
                > jest równie cenny, co dobra książka?

                Na jakimś tam poziomie oceny "cenności" - oczywiście, nigdzie przecież temu nie
                zaprzeczałam.
                Ale oceniając formę samą w sobie książka ma kolosalną przewagę. Bardzo lubię
                filmy, ale wyobrażam sobie życie bez nich. Bez książek - nie.
                • uyu O wyzszosci ksiazki nad filmem na przykladzie 12.06.07, 22:43
                  Jako nastolatka przeczytalam 'Smierc w Wenecji' Tomasza Manna.
                  Czytajac 'widzialam' Gustawa von Aschenbacha, Tadzia, jego matke, Wenecje w
                  czasie zarazy, plaze. 'Slyszalam' gwar rozmow. Dzialala moja wyobraznia.
                  Ladnych pare lat pozniej obejrzalam zrealizowany wedlug noweli Manna film
                  Luchino Visconti. Zobaczylam wspanialy, bardzo 'malarski' obraz, ktory pokrywal
                  sie z moimi wyobrazeniami do tego stopnia, ze mialam wrazenie déjà vu.
                  Za nastepnych pare lat, podczas pobytu w Wenecji, udalam sie sladami bohaterow.
                  Wszystko sie zgadzalo.
                  To wszystko daje rozbudzona pod wplywem literatury wyobraznia.
                • Gość: jaija Re: Czytanie książek (beletrystyki) - snobizm IP: *.elblag.dialog.net.pl 12.06.07, 22:50
                  Wiesz, Xtrin, nie będę się z Tobą sprzeczać, bo już wiem z doświadczenia, że to
                  bezcelowe - jak sobie coś umyślisz, to nic i nikt nie jest w stanie tego
                  zmienić, ale powiem Ci jedno - chyba nie widziałaś dobrych filmów. Naprawdę
                  dobrych filmów. Takich, w których nie wszystko jest wyłożone, które angażują
                  myślenie, które może pokazują aktorów i np. ich otoczenie, ale nie pokazują
                  przecież ich myśli (a w książce czasem mamy np. opisy ich wewnętrznych
                  rozterek, itd.). I tyle. Dla mnie dobry film jest tak samo wartościowy, jak
                  dobra książka, a poza tym wszystkim traktuję je jako zupełnie 2 różne rzeczy i
                  nie próbuję decydować, co lepsze (to jak decydowanie, czy Boże Narodzenie
                  lepsze od Wielkiej Nocy). Można tak tylko z konkretnymi tytułami na podstawie
                  danych książek - zdarzają się również lepsze ekranizacje od samej książki.
                  • Gość: . Re: Czytanie książek (beletrystyki) - snobizm IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.06.07, 23:08
                    Filmy powinny być samodzielnym dziełem sztuki. Filmy kręcone na podstawie
                    powieści wypadają przeważnie blado i są płytkie.
                    • Gość: jaija Re: Czytanie książek (beletrystyki) - snobizm IP: *.elblag.dialog.net.pl 13.06.07, 14:37
                      Gość portalu: . napisał(a):

                      > Filmy powinny być samodzielnym dziełem sztuki. Filmy kręcone na podstawie
                      > powieści wypadają przeważnie blado i są płytkie.

                      A to ciekawe stwierdzenie. Skoro przeważnie, to sypnij tytułami. Wiele zależy
                      od reżysera. Obejrzyj np. Dziecko Rosemary i przeczytaj książkę, podobnie np.
                      z Psychozą, że tak zacznę od bardziej popularnych tytułów. Uważam, że nie ma co
                      generalizować, są świetne adaptacje powieści, sztuk, są też świetne filmy,
                      które nie bazują na literackich podstawach. Film jest filmem i jak dobry, to OK.
                  • xtrin Re: Czytanie książek (beletrystyki) - snobizm 13.06.07, 13:24
                    Gość portalu: jaija napisał(a):
                    > Wiesz, Xtrin, nie będę się z Tobą sprzeczać, bo już wiem z doświadczenia,
                    > że to bezcelowe - jak sobie coś umyślisz, to nic i nikt nie jest
                    > w stanie tego zmienić

                    Jak rozumiem inni zmieniają swoje poglądy gdy tylko ktoś się z nimi nie zgodzi i
                    to jest dobre? :)

                    > ale powiem Ci jedno - chyba nie widziałaś dobrych filmów.
                    > Naprawdę dobrych filmów.

                    Powiem Ci jedno - g.wno o mnie wiesz.

                    > Można tak tylko z konkretnymi tytułami na podstawie danych książek
                    > - zdarzają się również lepsze ekranizacje od samej książki.

                    Zdarzają, jakkolwiek niezwykle rzadko.
                    • Gość: jaija Re: Czytanie książek (beletrystyki) - snobizm IP: *.elblag.dialog.net.pl 13.06.07, 14:33
                      xtrin napisała:
                      > Jak rozumiem inni zmieniają swoje poglądy gdy tylko ktoś się z nimi nie
                      zgodzi
                      > i
                      > to jest dobre? :)

                      Ja o rybce, Ty o akwarium. Nie chydzi o zmienianie poglądów, chodzi o ośli upór
                      i trwanie w nielogicznych przekonaniach "bo tak, a do tego ja zawsze mam rację".

                      > Powiem Ci jedno - g.wno o mnie wiesz.

                      Xtrin poniosło? Równie dobrze mogłabym powiedzieć to samo o Twojej wiedzy nt.
                      filmów, skoro uważasz, że są one gorsze od książek; idąc tym tropem można
                      powiedzieć, iż rzeźba jest gorsza od architektury albo, że malartwo od rzeźby.
                      Adieu.
                      • xtrin Re: Czytanie książek (beletrystyki) - snobizm 13.06.07, 15:08
                        Gość portalu: jaija napisał(a):
                        > Ja o rybce, Ty o akwarium. Nie chydzi o zmienianie poglądów,
                        > chodzi o ośli upór i trwanie w nielogicznych przekonaniach
                        > "bo tak, a do tego ja zawsze mam rację".

                        Nigdy, w żadnej sytuacji i przy nikim takiego podejścia nie mam, jest mi ono
                        totalnie obce. Jeżeli tak mnie odbierasz to jest to problem w Twojej percepcji.

                        > Xtrin poniosło? Równie dobrze mogłabym powiedzieć to samo o Twojej
                        > wiedzy nt. filmów, skoro uważasz, że są one gorsze od książek;

                        Śmieszy mnie, jak i nieco zniesmacza takie podejście, często zresztą na tym
                        forum prezentowane - jeżeli ktoś się z nami nie zgadza, to znaczy, że nic nie
                        wie. To dopiero jest ośli upór i nielogiczne przekonania :).
                        • Gość: jaija Re: Czytanie książek (beletrystyki) - snobizm IP: *.elblag.dialog.net.pl 13.06.07, 15:49
                          Chodzi mi o to, że bez sensu jest porównywać 2 różne rzeczy, a w zasadzie
                          oceniać je wg tych samych kategorii.
                          • Gość: unKnown Re: Czytanie książek (beletrystyki) - snobizm IP: *.chello.pl 17.06.07, 09:05
                            Dobra książka ma zawsze przewagę nad dobrym filmem, bo czytanie jej wymaga
                            wysiłku. Nie chodzi mi porównanie Grocholi do Von Triera, ale na przykład
                            Undset do Von Triera. Film siadasz, oglądasz i na tym kończy się wysiułek, przy
                            książce musisz ją sobie wyobrazić, mózg musi wykonać dużo więcej pracy.
                            Przewaga książek na filmami jest po prostu logicznym.
                            • Gość: unKnown Re: Czytanie książek (beletrystyki) - snobizm IP: *.chello.pl 17.06.07, 09:06
                              czymś logicznym
                              • venus22 Re: Czytanie książek (beletrystyki) - snobizm 17.06.07, 22:22
                                a to dobry film nie wymaga myslenia?
                                tylko dobra ksiazka ma takie zalety?
                                jak ktos napisal, porownywanie ksiazek do filmow to jak porownywanie swiat
                                wielkanocnych do b. narodzenia.

                                dochodze do wnosku ze niektorym rzeczywscie sie wydaje ze czytanie ksiazek to
                                jakies mistyczne zajecie. ludzie! to sa TYLKO KSIAZKI.



                                Venus
    • Gość: Matylda Re: Czytanie książek (beletrystyki) - snobizm IP: 85.112.196.* 12.06.07, 14:04
      Czytanie książek to snobizm? w takim razie chcialabym żeby w moim otoczeniu
      było jak najwięcej snobów.
      • udijaane Re: Czytanie książek (beletrystyki) - snobizm 12.06.07, 14:54
        Czytanie, słuchanie muzyki poważnej, picie koniaku, oglądanie filmów może być
        snobizmem. Wszystko zależy od tego, czy dana osoba czyta, słucha, ogląda dla
        własnej przyjemności, wg wlasnych upodobań, czy zmusza się do tego pod presją
        stworzenia określonego wizerunku. Sama mam niejednoznaczny stosunek do snobów,
        bo z jednej strony dobrze, że ktoś uczestniczy w odbiorze kultury wysokiej, z
        drugiej powierzchowny stosunek do tej kultury i niezrozumienie jej tworzy
        niedobre stereotypy. Ale zawsze jednak jest szansa, że snob, próbując stworzyć
        image, zainteresuje się naprawdę literaturą, muzyką, czy malarstwem.

        Natomiast wrzucanie wszystkich czytających literaturę piękną, czy słuchających
        muzyki poważnej do jednego wora snobizmu jest nadużyciem.
        • kicior99 Re: Czytanie książek (beletrystyki) - snobizm 12.06.07, 16:33
          też mam niejednoznaczny stosunek do snobizmu bo znam osoby,. które zaczynały coś
          robić na zasadzie mody, owczego pędu czy po prostu aby zaszpanować a później w
          tym zasmakowały. ja pod wpływem snobizmu zacząłem czytać Hoimara von
          Ditfurtha(Duch nie spadł z nieba, Na początku był wodór) i książki z serii Plus
          Minus Nieskończoność - i wpadłem...
    • clockwork.orange Re: Czytanie książek (beletrystyki) - snobizm 12.06.07, 22:00
      mnie to akurat nie obchodzi, czytam bo sprawia mi to przyjemnosc i tyle.
      ale zastanawia mnie co sie dzieje, ze ostatnio tak duzo osob czuje przymus
      pochwalenia sie, ze nie czyta zadnych ksiazek i jeszcze dodatkowo przybiera
      przy tym czesto poze wielkiego buntownika przeciwko takiej strasznej,
      skostnialej, zalosnej czynnosci, jaka jest czytanie.

      wiele razy sie z tym spotkalam w ostatnim czasie, ciekawe i smieszne zjawisko:)
      • jdbad Re: Czytanie książek (beletrystyki) - snobizm 12.06.07, 22:15
        Też mnie to zastanawia od pewnego czasu.
      • Gość: . Re: Czytanie książek (beletrystyki) - snobizm IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.06.07, 22:20
        W szkole podstawowej "połykamy" wszystkie książki, w szkole średniej silimy się
        na intelektualistów, książki wybrane z górnej, filharmonia, koncerty muzyki
        klasycznej. W dorosłym życiu czytamy książki, które nas naprawdę interesują, bo
        ze snobizmu wyrośliśmy. Na koncerty i do teatru chodzimy z przyzwyczajenia, bo
        po prostu lubimy tę formę rozrywki. Najśmieszniejsze są osoby które które
        szpanują tytułami a nie potrafią napisać zdania nie robiąc w nim błędu.
        Podobno snobizm jest korzystny, o ile nie staje się śmieszny.
      • xtrin Re: Czytanie książek (beletrystyki) - snobizm 12.06.07, 22:33
        clockwork.orange napisała:
        > ale zastanawia mnie co sie dzieje, ze ostatnio tak duzo osob czuje przymus
        > pochwalenia sie, ze nie czyta zadnych ksiazek i jeszcze dodatkowo przybiera
        > przy tym czesto poze wielkiego buntownika przeciwko takiej strasznej,
        > skostnialej, zalosnej czynnosci, jaka jest czytanie.

        Rzeczywiście, zjawisko ciekawe. Nikt jakoś nie chwali się tym, że nie chodzi do
        teatru czy filharmonii :).
        • clockwork.orange Re: Czytanie książek (beletrystyki) - snobizm 12.06.07, 22:40
          > Rzeczywiście, zjawisko ciekawe. Nikt jakoś nie chwali się tym, że nie chodzi
          do
          > teatru czy filharmonii :).

          ja sie moge pochwalic.
          zakladac watek?;)
          • nessie-jp Re: Czytanie książek (beletrystyki) - snobizm 12.06.07, 23:48
            To ja też się nieśmiało zgłaszam - nigdy w życiu nie byłam w filharmonii. Nawet
            swego czasu myślałam, żeby się wybrać, ale dałam sobie spokój. Mam tak drewniane
            ucho, że nie słyszę różnicy między dźwiękiem mono a stereo. Szkoda kazić mą
            osobą tak szlachetny przybytek, jak filharmonia :)

            Teatr natomiast bardzo lubię, ale bywam na tyle rzadko, że nie zdążył mi
            spowszednieć :)
    • figgin1 Re: Czytanie książek (beletrystyki) - snobizm 13.06.07, 08:12
      Niektórzy po prostu lubią czytać. Nie jest to żaden snobizm, chociaż przyznam
      wolę ludzi, którzy dużo czytają. Mam z nimi o czy rozmawiać. Ty najwyraźniej
      próbujesz robić snobizm z tego, że nie czytasz. To dopiero jest durnota.
      • venus22 Re: Czytanie książek (beletrystyki) - snobizm 13.06.07, 09:11
        ""I właśnie dlatego ogranicza wyobraźnię :).""


        bzdura kompletna. obraz ruchomy czy nieruchomy,
        tez pobudza wyobraznie, tylko w inny sposob, rozwija ja tam gdzie ksiazka nie.
        czytajac ksiazke mozna sobie wybrazac jak wygladaja postaci, otoczenie i
        niewiele poza tym.
        uogolniajac, narracja zwykle polega na toku myslowym i czynnosciach bohaterow.
        dialogi sa tak zrobione aby postepowala akcja i cos wyjasniala przy okazji.

        z kolei film to obrazy gdzie trzeba domyslac sie intencji, prawdy,
        "o co chodzi" - nie kazdy film to "kawa na lawe" - i nieraz po ogladnieciu
        pozostaje wiele pytan i refleksji w stylu "dlaczego" "kto" "no tak to jest.." -
        co tez mozna nazwac pobudzaniem wyobrazni.

        a zreszta, kazdy rodzaj sztuki ma swoja wartosc czy literacki czy filmowy
        i dyskutowanie o wyzszosci ksiazek nad filmem jest jak dyskutowanie
        o wyzszosci jablek na gruszkami.




        Snobka

        • udijaane Re: Czytanie książek (beletrystyki) - snobizm 13.06.07, 11:21
          venus22 napisała:

          > z kolei film to obrazy gdzie trzeba domyslac sie intencji, prawdy,
          > "o co chodzi" - nie kazdy film to "kawa na lawe" - i nieraz po ogladnieciu
          > pozostaje wiele pytan i refleksji w stylu "dlaczego" "kto" "no tak to jest.." -
          > co tez mozna nazwac pobudzaniem wyobrazni.

          Dokładnie to samo trzeba robić czytając książkę, też po przeczytaniu zostaje
          wiele pytań, refleksji, nie każda książka daje wszystkie odpowiedzi, tak jak nie
          każdy film pozostawia margines dla interpretacji widza. W dodatku czytając
          musisz tworzyć sama obraz w wyobraźni - w filmie masz gotowy.

          > a zreszta, kazdy rodzaj sztuki ma swoja wartosc czy literacki czy filmowy
          > i dyskutowanie o wyzszosci ksiazek nad filmem jest jak dyskutowanie
          > o wyzszosci jablek na gruszkami.

          Z tym nikt nie polemizuje :). Cały czas dyskusja się toczy na temat, który
          nośnik bardziej angażuje umysł, a zdaje się, że naukowo dowiedziono, że książka
          ma tu jednak przewagę nad filmem.
        • xtrin Re: Czytanie książek (beletrystyki) - snobizm 13.06.07, 13:13
          venus22 napisała:
          > tez pobudza wyobraznie, tylko w inny sposob, rozwija ja tam gdzie ksiazka
          > nie. czytajac ksiazke mozna sobie wybrazac jak wygladaja postaci, otoczenie
          > i niewiele poza tym.
          > uogolniajac, narracja zwykle polega na toku myslowym i czynnosciach
          > bohaterow. dialogi sa tak zrobione aby postepowala akcja i cos wyjasniala
          > przy okazji.
          > z kolei film to obrazy gdzie trzeba domyslac sie intencji, prawdy,
          > "o co chodzi" - nie kazdy film to "kawa na lawe" - i nieraz po ogladnieciu
          > pozostaje wiele pytan i refleksji w stylu "dlaczego" "kto" "no tak to jest.."
          > co tez mozna nazwac pobudzaniem wyobrazni.

          Parafrazując inną forumowiczkę - najwyraźniej nie czytałaś dobrych książek :).
        • clockwork.orange Re: Czytanie książek (beletrystyki) - snobizm 13.06.07, 14:08
          > czytajac ksiazke mozna sobie wybrazac jak wygladaja postaci, otoczenie i
          > niewiele poza tym.
          > uogolniajac, narracja zwykle polega na toku myslowym i czynnosciach bohaterow.
          > dialogi sa tak zrobione aby postepowala akcja i cos wyjasniala przy okazji.

          oj, straszne uproszczenie, w dodatku da sie zastosowac wlasciwie tylko do
          typowej (stereotypowej nawet) powiesci.
    • ma_dre Re: Czytanie książek (beletrystyki) - snobizm 13.06.07, 10:26
      to juz nie mozna lubic dobrej literatury, muzyki czy nawet kuchni, bo od razu
      snobem obwolaja? No nie przesadzajmy, jakby sie ludziska mniej interesowali tym
      co otoczenie o nich powie, nie byloby problemu. Najgorzej jest jak sie ktos
      OBNOSI ze swoim nienagannym gustem! Wtedy jest snobem, bo nie slucha dobrej
      muzyki, nieczyta literatury, ba, nawet nie jada pysznych (lub uznawanych za
      pyszne) potraw aby czerpac z tego przyjemnosc, ale aby moc kiedys napomknac o
      tym w rozmowie z innym snobem!

      To okropne, bo my z mezem sluchamy opery w samochodzie (TAM sluchamy opery, a
      ZPOWROTEM radia ;-) dla scislosci :-))) pijemy koniak, dobre wino, szampana,
      kochamy francuska i japonska kuchnie, zaczytuje sie Agatha Christie (w dodatku
      o zgrozoooo, nie po polsku!!!) to co, juz jestesmy nieuleczalnymi snobami? No,
      nie, ratuje nas fakt, ze maz niczego innego nie czyta oprocz podrecznikow o
      obsludze serwerow, sieci i takich tam innych...
      • Gość: jdbad Aler Ty za to jesteś snobką do ntej potęgi :)))) IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 13.06.07, 13:40
        • Gość: jaija Re: Aler Ty za to jesteś snobką do ntej potęgi :) IP: *.elblag.dialog.net.pl 13.06.07, 14:39
          Widzę, że faktycznie, czytanie to megasnobizm, skoro niektórzy uważają, że np.
          obejrzenie wartościowego filmu nie angażuje umysłu w podobny sposób ;)
          Ja tam lubię i poczytać, i pooglądać. Nie wypowiadam się, że jedno lepsze od
          drugiego, czy mniej albo więcej absorbujące, bo zależy od tego, jaka książka i
          jaki film.
          • jdbad coścoie się tak tego filmu uczepiły? 13.06.07, 14:43
            Wątek miał byc w założeniu, przynajmniej o czytaniu.
          • clockwork.orange Re: Aler Ty za to jesteś snobką do ntej potęgi :) 13.06.07, 14:55
            > Widzę, że faktycznie, czytanie to megasnobizm, skoro niektórzy uważają, że
            np.
            > obejrzenie wartościowego filmu nie angażuje umysłu w podobny sposób ;)

            przeciez nikt nie twierdzi, ze nie angazuje, tylko ze nie w podobny...z tym sie
            chyba nie bedziesz spierac?
            • jdbad Ja????? 13.06.07, 14:57
              To nie jest cytat ze mnie, chyba słowa tu o filmie nie napisałam. Może jedno?
              • clockwork.orange Re: Ja????? 13.06.07, 14:58
                nie, to do jaija:)
                popatrz na drzewko:)
                • Gość: jaija Re: Ja????? IP: *.elblag.dialog.net.pl 13.06.07, 15:48
                  Dlaczego jestem snobką?
                  • Gość: jaija Re: Ja????? IP: *.elblag.dialog.net.pl 13.06.07, 15:52
                    yyy, to nie tak, już mi się drzewa rozjechały :D

                    clockwork.orange:
                    przeciez nikt nie twierdzi, ze nie angazuje, tylko ze nie w podobny...z tym sie
                    chyba nie bedziesz spierac?

                    Nie będę się spierać, ale na początku wyraźnie pewne osoby ;) pisały, że byle
                    książka lepiej angażuje umysł od najlepszego filmu. A z tym się nie mogę
                    zgodzić.
                  • jdbad To było z przymrużeneim oka:) 13.06.07, 17:01

          • xtrin Re: Aler Ty za to jesteś snobką do ntej potęgi :) 13.06.07, 15:10
            Gość portalu: jaija napisał(a):
            > Widzę, że faktycznie, czytanie to megasnobizm, skoro niektórzy uważają, że np.
            > obejrzenie wartościowego filmu nie angażuje umysłu w podobny sposób ;)

            A cóż to ma ze snobizmem wspólnego? Jeżeli uznam, że uprawianie joggingu nie
            angażuje umysłu tak jak czytanie książki (z tym, mam nadzieję, się spierać nie
            będziesz :)), to oznacza, że jestem literacką snobką? :)
            • Gość: jaija Re: Aler Ty za to jesteś snobką do ntej potęgi :) IP: *.elblag.dialog.net.pl 13.06.07, 15:53
              A cóż to ma ze snobizmem wspólnego? Jeżeli uznam, że uprawianie joggingu nie
              > angażuje umysłu tak jak czytanie książki (z tym, mam nadzieję, się spierać nie
              > będziesz :)), to oznacza, że jestem literacką snobką? :)

              Tu nie chodzi o sport i czytanie, które są 2 różnymi rzeczami, tylko o
              stosowanie tych samych kategorii w ocenie 2 różnych środków przekazu.
              • xtrin Re: Aler Ty za to jesteś snobką do ntej potęgi :) 13.06.07, 16:13
                Nikt tutaj nie stara się oceniać ich tymi samymi kategoriami.
                • Gość: jaija Re: Aler Ty za to jesteś snobką do ntej potęgi :) IP: *.elblag.dialog.net.pl 13.06.07, 22:19
                  Nie to, żebym się czepiała, ale pozwól, że przypomnę Ci Twoją wypowiedź:

                  xtrin napisała:

                  >Nawet najmarniej napisana książka wymaga od
                  czytelnika choć grama wkładu własnej wyobraźni. Nawet najlepiej zrealizowany
                  film nigdy nie pozostawi wyobraźni takiego pola jak książka.

                  Ja uważam inaczej, bo nie da się własnie w taki sposób porównywać. Po prostu
                  nie można i tyle.
                  • xtrin Re: Aler Ty za to jesteś snobką do ntej potęgi :) 13.06.07, 23:20
                    Gość portalu: jaija napisał(a):
                    > Nie to, żebym się czepiała, ale pozwól, że przypomnę Ci Twoją wypowiedź:

                    Czepiasz się :).

                    > Ja uważam inaczej, bo nie da się własnie w taki sposób porównywać.
                    > Po prostu nie można i tyle.

                    Prawnie zabronione, czy co?
                    Nie można jednoznacznie określić "film jest lepszy/gorszy od książki", to
                    oczywisty bezsens. Ale pod pewnymi względami można je porównywać.
      • mahadeva Re: Czytanie książek (beletrystyki) - snobizm 13.06.07, 15:10
        dokladnie, ja robie to, co lubie :)

        a unikanie chamstwa i glupoty, to nie snobizm, lecz walka o lepsze zycie, bo
        one sa szkodliwe po prostu :)

        ma_dre napisała:

        > to juz nie mozna lubic dobrej literatury, muzyki czy nawet kuchni, bo od razu
        > snobem obwolaja? No nie przesadzajmy, jakby sie ludziska mniej interesowali
        tym
        >
        > co otoczenie o nich powie, nie byloby problemu. Najgorzej jest jak sie ktos
        > OBNOSI ze swoim nienagannym gustem! Wtedy jest snobem, bo nie slucha dobrej
        > muzyki, nieczyta literatury, ba, nawet nie jada pysznych (lub uznawanych za
        > pyszne) potraw aby czerpac z tego przyjemnosc, ale aby moc kiedys napomknac o
        > tym w rozmowie z innym snobem!
        >
        > To okropne, bo my z mezem sluchamy opery w samochodzie (TAM sluchamy opery, a
        > ZPOWROTEM radia ;-) dla scislosci :-))) pijemy koniak, dobre wino, szampana,
        > kochamy francuska i japonska kuchnie, zaczytuje sie Agatha Christie (w
        dodatku
        > o zgrozoooo, nie po polsku!!!) to co, juz jestesmy nieuleczalnymi snobami?
        No,
        > nie, ratuje nas fakt, ze maz niczego innego nie czyta oprocz podrecznikow o
        > obsludze serwerow, sieci i takich tam innych...
    • kauzyperda Inteligencja techniczna? ;) 13.06.07, 14:52
      Hmm, spotkałem parę osób, które stawiały podobną tezę (tj. czytam rozprawy
      naukpowe a nie jakieś tam fabułki) i jakoś za nimi nie przepadam. Często
      prezentują brak dystansu do siebie, i wyczytane w tych wszystkich "twardych"
      publikacjach tezy wygłaszają ex cathedra, nudnawo i przydługo jako prawdy
      objawione. Są poprostu nudni. Moim zdaniem częste obcowanie z beletrystyką
      wpływa pozytywnie na erudycję i lekkość wypowiedzi. Dobrze jest czytać
      literaturę fachową, ale już zanudzanie nią towarzystwa na imprezie to moim
      zdaniem spore przegięcie.

      P.S. Tytuł posta to żart, znam wielu oczytanych "techników" z którymi można
      przegadać całe dni i noce na multum ciekawych tematów.



      • Gość: Paskudek1 Re: Inteligencja techniczna? ;) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.06.07, 15:24
        kauzyperda napisał:

        > Hmm, spotkałem parę osób, które stawiały podobną tezę (tj. czytam rozprawy
        > naukpowe a nie jakieś tam fabułki) i jakoś za nimi nie przepadam. Często
        > prezentują brak dystansu do siebie, i wyczytane w tych wszystkich "twardych"
        > publikacjach tezy wygłaszają ex cathedra, nudnawo i przydługo jako prawdy
        > objawione. Są poprostu nudni. Moim zdaniem częste obcowanie z beletrystyką
        > wpływa pozytywnie na erudycję i lekkość wypowiedzi. Dobrze jest czytać
        > literaturę fachową, ale już zanudzanie nią towarzystwa na imprezie to moim
        > zdaniem spore przegięcie.
        >
        > P.S. Tytuł posta to żart, znam wielu oczytanych "techników" z którymi można
        > przegadać całe dni i noce na multum ciekawych tematów.
        ale poruszyłes w swojej wypowiedzi niezwykle ciekawy problem :) wyobraźmy sobie bowiem, ze spotyka się trzech-czterech "inżynierów" (cudzysłów jest tutaj symboliczny i nie zamierzam obrażac inżynierów) którzy nie czytaja ŻADNEJ innej literatury poza fachową ze swojej dziedziny. Cos na zasadzie "nie bądźmy snobami, literatura piekna, beletrystyka jest nam niepotrzebna". Jeżeli wszyscy sa tej samej specjalizacji... pół biedy. Np. tacy informatycy, albo lądówka, albo budowa orętów:) tematów starczy im do rana albo i dłużej. Ale co zrobić jak w podobnej sytuacji spotkaja się np. metalurg-materiałoznawca, inżynier lądowy i informatyk?? Albo jeszcze lepiej - lekarz chorób wewnętrznych (wiem ze to nie inzynier), wspomniany wyżej metalurg i np. fizyk kwantowy. I ŻADEN nie czyta nic innego poza swoja literaturą fachową. O czym rozmawiają??? Chyba tylko o pogodzie
    • Gość: ma_dre Re: Czytanie książek (beletrystyki) - snobizm IP: 194.51.20.* 13.06.07, 16:48
      Proust jest nudny, nawet w oryginale, tzn skad ja to moge wiedziec, skoro nie
      udalo mi sie przebrnac przez pierwsze 3 strony...?

      Dodam jeszcze ze ja kocham mojego polglowka

      to ja, snobka do n-tej potegi
      • jdbad Re: Czytanie książek (beletrystyki) - snobizm 13.06.07, 17:03
        Lubię takie snobki:)
    • alexanderson Re: 13.06.07, 18:43
      niedo-wiarek napisał:
      > Bo np. książka, a już szczególnie artykuł z zakresu politologii czy fizyki
      kwantowej to oczywiście nie literatura i w żaden sposób nie rozwija.

      Ależ na pewno rozwija - lecz literatura to nie jest. Celem literatury jest
      przede wszystkim dostarczyć przeżyć estetycznych. Najbardziej komercyjne
      czytadło, służące celom wyłącznie rozrywkowym, spełnia ten warunek. Prawdziwie
      wielka literatura dodatkowo rozszerza nasze horyzonty poznawcze, dostarcza
      wiedzy o świecie (zwłaszcza innych epokach i krajach), zgłębia kondycję
      człowieka w aspekcie zewnętrznym (społeczeństwo) i wewnętrznym (psychika).
      Powołuje wreszcie do życia nieśmiertelnych bohaterów i fabuły, będące
      elementarnym punktem odniesienia dla danego kręgu kulturowego: wola działania
      Fausta, gnanie naprzód Odysa, idealizm Don Kichote'a, rozterki Hamleta, upadek
      Leara i Edypa itp.
      Nieznajomość literatury pięknej nie oznacza braku inteligencji (można bez tego
      być znakomitym inżynierem, lekarzem, informatykiem), lecz pozbawia pewnego
      aspektu, kształtującego pełnię człowieczeństwa, pewnej dozy wrażliwości,
      zakorzenienia w kulturze ogólnoludzkiej. Człowiekowi nie jest potrzebne
      wyłącznie to, co rzeczywiście niezbędne, potrzebne jest też (zbędne, bo
      nieprzynoszące doraźnej korzyści) poczucie piękna, jakiego dostarcza sztuka (w
      tym literatura). Jak napisał Oscar Wilde: Każda sztuka jest bezużyteczna. I
      dlatego nie można bez niej żyć.
    • hypatia69 Re: Czytanie książek (beletrystyki) - snobizm 13.06.07, 21:10
      Ja tu sobie na końcu napiszę: Alexanderson - jest takie określenie "literatura
      fachowa".

      Co zaś do filmów, które nie rozwijają wyobraźni, czy tam coś, to polecić
      mogę "Okno na podwórze" Monty Pythona. Genialne. Zwłaszcza, że są tam wskazówki
      wyobraźnię jeszcze bardziej rozwijające.

      A skąd moda na: "jestem półanalfabetą, nie czytam i jestem z tego dumny" to też
      nie wiem. Ale to już wybór osobisty...
      • alexanderson Re: 14.06.07, 10:40
        hypatia69 napisała:
        > Ja tu sobie na końcu napiszę: Alexanderson - jest takie
        określenie "literatura fachowa".

        Naprawdę sądzisz, że nie znam tego terminu? - tak się nazywa zbiór tekstów z
        danej dziedziny wiedzy (dotyczy zarówno nauk ścisłych, jak humanistycznych),
        ale ja pisałem o literaturze pięknej i o niej się tu dyskutuje, a jest ona
        czymś zupełnie innym. Tak jak rysunek techniczny różni się od rysunków Norblina
        czy Rembrandta.
        • hypatia69 Re: 14.06.07, 12:21
          Wiem, ale nie można stwierdzić, że literatura fachowa nie jest literaturą, tak
          jak rysunek techniczny [czy węglem] nie przestaje być rysunkiem. To wtrąciłam
          tak tylko.
    • szmajch Ten snobizm jest ok 13.06.07, 21:22
      Kiedy nie było innych rozrywek, ludzie czytali sporo, np. przed wojną, albo pod
      koniec XIX w., kiedy już książki nie były tak drogie, a byly jedyną rozrywką.
      Dziś w dobie internetu, szerokiej oferty telewizyjnej i wyścigu szczurów na
      rynku pracy czytanie literatury jest zajęciem dość ekskluzywnym, ograniczonym w
      zasięgu do nielicznych, którzy literatury naprawdę potrzebują.
      Snobizm jest pewną formą przetrwalnikową literatury i dlatego jest to coś
      dobrego. Ludzie czytający literaturę bardzo różnią się psychicznie od
      nieczytających - zupełnie inna jest rozmowa z kimś, kto czyta niż z kimś, kto
      nie czyta.
      Osobiście nie razi mnie ten snobizm. Lepiej snobować się na znajomość
      Dostojewskiego, Manna czy Prousta niż na loga na metkach od ciuchów, gadżety
      elektroniczne i tym podobne.
      Szlachetny snobizm jest rzeczą ludzką - jest wyrazem aspiracji do podniesienia
      swojego poziomu ergo własnej wartości. Ale ludzie zawsze patrzą krzywo na kogoś
      kto aspiruje wyżej od nich, wolą żeby się nie wychylał ponad ich poziom, bo
      wtedy czują się niezagrożeni.
      • venus22 Re: Ten snobizm jest ok 13.06.07, 22:03
        """Parafrazując inną forumowiczkę - najwyraźniej nie czytałaś dobrych
        książek :)""

        a tak na powaznie- tu sie akurat bardzo mylisz. bardzo lubie czytac, czytalam
        bardzo duzo, wciaz czytam, i czytalam "od zawsze".

        czytam rozne ksiazki, wsrod ktorych np. Agate Christie uwazam za
        literature "lekka latwa i przyjemna" KOMPLETNIE nie angazujaca umyslu.
        co tam jest do angazowania?????????? zgadywanie "whodunnit" (ktotozrobil?)
        w filmach jest to samo.
        a nawet, porownujac filmy na podstawie jej kryminalow, uwazam ze sa czesto
        ciekawsze od ksiazek.

        filmy - rowniez bardzo lubie ogladac. ogladnelam tez tak wiele ze mam
        mozliwosc ustosunkowac i do jednego i do drugiego.

        z tym wynoszeniem ksiazek ponad filmy to lekka przesada.



        """ Lepiej snobować się na znajomość
        Dostojewskiego, Manna czy Prousta niż na loga na metkach od ciuchów, gadżety
        elektroniczne i tym podobne."""""

        a to dlaczego lepiej? kogo dzisiaj obchodzi Mann czy Proust? Dostojewski?
        on byl "na topie" w czasach przedrewolucyjnych.. bylo, minelo, a takich co
        potrafia rownie ladnie pisac jak ci trzej na pewno jest wiele.

        ja tam na przyklad doceniam wage loga na metkach :)




        Venus


        • xtrin Re: Ten snobizm jest ok 13.06.07, 23:18
          venus22 napisała:
          > a tak na powaznie- tu sie akurat bardzo mylisz.

          To była ironia.

          Tym niemniej Twoje twierdzenie, że narracja książkowa uniemożliwia zgadywanie
          czy niedopowiedzenia jest po prostu śmieszne. Śmiem nawet twierdzić, że narracja
          książkowa ma większe ku temu możliwości niż film - w nim coś pokazać trzeba.
          Bardzo często zresztą to widać w ekranizacjach - tam, gdzie książka celowo, lecz
          niezauważenie "nie pokazywała" kogoś lub czegoś film jest zmuszony kluczyć.

          > z tym wynoszeniem ksiazek ponad filmy to lekka przesada.

          Nie można powiedzieć "filmy są lepsze od książek" (czy vice versa), bo to jak
          twierdzić "rower jest lepszy od sera". Ale pod pewnym względami można je
          porównywać.
          • venus22 Re: Ten snobizm jest ok 14.06.07, 08:06


            ""Tym niemniej Twoje twierdzenie, że narracja książkowa uniemożliwia zgadywanie
            czy niedopowiedzenia jest po prostu śmieszne."""

            a gdzie ja napisalam ze uniemozliwia?
            ja sie wyrazilam o kryminalach Agaty ze zastanawianie sie tam "kto zabil" jest
            zbedne co nie znaczy ze jak ktos chce to nie moze sie nad tym glowic zawczasu.

            ""bo to jak twierdzić "rower jest lepszy od sera". Ale pod pewnym względami
            można je porównywać.""

            ano mozna. z rownie dobrym skutkiem jak porownywanie roweru z serem.

            wracajac do tematu - oczywscie ze jesli ktos czytuje literature fachowa to jest
            to w dalszym ciagu czytanie literatury.
            tyle ze nie pieknej.
            i jako dlugoletni, zaangazowany czytelnik moge z cala odpowiedzialnoscia
            stwierdzic - jest to takie same dobre zajecie jak kazde inne.
            WCALE nie jest czyms lepszym od ogladania filmow czy obrazow. rozwija jezyk,
            to wlasciwie jedyna szczegolna zaleta literatury czego nie ma w np. wspomnianym
            juz filmie. ale na to juz ktos zwrocil uwage.

            sa tacy ktorzy moga obejsc sie bez ksiazek ale bez filmow nie.


            kiedys spytalam sie kolegi dlaczego nie czyta ksiazek. odpowiedz byla niezwykle
            zaskakujaca i filozficzna

            "dlaczego mialbym tracic czas na czytanie czegos, co ktos cos napisal?
            bo napisal?"

            i rzeczywscie. dlaczego?



            Venus
            • Gość: udijaane Re: Ten snobizm jest ok IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.06.07, 10:37
              venus22 napisała:

              > kiedys spytalam sie kolegi dlaczego nie czyta ksiazek. odpowiedz byla niezwykle
              >
              > zaskakujaca i filozficzna
              >
              > "dlaczego mialbym tracic czas na czytanie czegos, co ktos cos napisal?
              > bo napisal?"
              >
              > i rzeczywscie. dlaczego?

              Hmmm... jeżeli pytanie tego rodzaju wydaje Ci się niezwykle głębokie, to nie
              dziwię się, że czytanie Agathy Christie sprowadza się dla Ciebie do zgadywania
              'kto zabił?' ;)
      • Gość: udijaane Re: Ten snobizm jest ok IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.06.07, 23:10
        szmajch napisał:

        > Osobiście nie razi mnie ten snobizm. Lepiej snobować się na znajomość
        > Dostojewskiego, Manna czy Prousta niż na loga na metkach od ciuchów, gadżety
        > elektroniczne i tym podobne.

        Tak się zastanawiam, czy de facto jest wielka różnica między snobem literackim,
        a snobem metkowym :) Snobizm z natury rzeczy polega na tworzeniu powierzchownego
        wizerunku przy miernym zrozumieniu przedmiotu, na którym się opiera. Czy
        rzeczywiście tak wielką wartością jest czytanie Dostojewskiego dla samego
        czytania Dostojewskiego, podczas gdy niewiele z tego Dostojewskiego się rozumie?

        > Szlachetny snobizm jest rzeczą ludzką - jest wyrazem aspiracji do podniesienia
        > swojego poziomu ergo własnej wartości. Ale ludzie zawsze patrzą krzywo na
        kogoś kto aspiruje wyżej od nich, wolą żeby się nie wychylał ponad ich poziom bo
        > wtedy czują się niezagrożeni.

        'Szlachetny snobizm' to oksymoron, albo zbyt duży skrót myślowy. Snob podnosi
        sobie poziom własnej wartości przede wszystkim, aby poczuć się lepszym od
        innych, a nie po to, by rzeczywiście zgłębiać istotę sztuki. Nic dziwnego, że
        patrząc z góry na ludzi spotyka się z niechęcią.
        Jedyną pozytywną cechą snobizmu 'na kulturę' jest to, że przez kontakt ze
        sztuką, która poruszy jakąś strunę wrażliwości, snob może przestanie być snobem ;)
        • Gość: Drakula Re: Ten snobizm jest ok IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.06.07, 07:20
          xtrin napisała:

          > Powiem Ci jedno - g.wno o mnie wiesz.

          no to sie "inteligentka" o szerokich horyzontach wypromowala. :-)))))))
    • miniantenka Snobizm? 14.06.07, 12:36
      Jeżeli tylko snobi czytają książi, to ja jestem snobką ;)
    • Gość: gienia Re: Czytanie książek (beletrystyki) - snobizm IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.06.07, 14:12
      Heh,
      Mój brat uważa beletrystykę za "literaturę niską i nic nie wnoszącą". Nie wiem,
      czy kiedykolwiek sam z siebie przeczytał normalną książkę...
      Według niego, jak człowiek już coś czyta, to powinno to właśnie dotyczyć fizyki,
      historii, polityki itp, czyli czegoś, co uczy. I mówi, że historyjki to on może
      sobie w kinie obejrzeć ( co też robi z wielką chęcią ), bo tam się w przeciągu
      1,5-2 godzin dowie tego, na co przy książce musiałby spędzić 5 lub 10 razy
      więcej czasu.
      Czy to też snobizm? Jeśli ktoś przy moim bracie mówi, że czyta Prousta, to brat
      patrzy na takiego osobnika z politowaniem :)
      • jdbad A Ty jak na niego patrzysz? 14.06.07, 14:28

    • piekielnica1 Re: Czytanie książek (beletrystyki) - snobizm 14.06.07, 17:12
      > Nie wiem, dlaczego utarło się, że osoba inteligentna musi zaczytywać się w
      > tzw. literaturze pięknej.

      A po kie licho ograniczać się do literatury.
      Znajomy brudas mawia, że nie będzie się snobował na czyściocha.

      Wracajmy do jaskiń lub na drzewo
      • venus22 Re: Czytanie książek (beletrystyki) - snobizm 14.06.07, 22:44
        """Hmmm... jeżeli pytanie tego rodzaju wydaje Ci się niezwykle głębokie, to nie
        dziwię się, że czytanie Agathy Christie sprowadza się dla Ciebie do zgadywania
        'kto zabił?' ;)""


        to dla ciebie Agata jest gleboka! hmmmmmm... no coz, bywa i tak.

        Venus
        • piekielnica1 Re: Czytanie książek (beletrystyki) - snobizm 14.06.07, 23:12
          > to dla ciebie Agata jest gleboka! hmmmmmm... no coz, bywa i tak.

          Ja o Agacie ani słowa, ani o jej bohaterach, więc zastanawia mnie czemu akurat
          ona jest pretekstem do oceniania moich możliwości pojmowania literatury.

          Podziwiam natomiast twoją umiejętność czytania ze zrozumieniem.
          • venus22 Re: Czytanie książek (beletrystyki) - snobizm 15.06.07, 00:06
            wystarczy mi co napisalas wczesniej. Agata pisze tylko kryminaly,
            jest doskonala w swojej sztuce i chyba nie ma w tym rodzaju powiesci
            jej rownych. ale wybacz jesli doszukujesz sie w tym jakiejs glebi...


            Venus
            • venus22 Re: Czytanie książek (beletrystyki) - snobizm 15.06.07, 06:05
              Piekielnico.

              poniewaz sama sie kopnelam - bede dla ciebie mila...
              otoz czytac ze zrozumieniem to TY sie naucz. moja odpowiedz odnosila sie do
              cytatu i tymze, do autorki cytatu. do niej tez -sila rzeczy- odnosi sie moja
              ostatnia wypowiedz "wystarczy mi.. itd"....


              ""W dodatku czytając
              musisz tworzyć sama obraz w wyobraźni - w filmie masz gotowy.""

              dopiero mi sie przypomnialo. alez co ty opowiadasz.
              w filmie tez trzeba nieraz dopopwiadac sobie w wyobrazni. dla przykladu podaje
              sceny w ktorych akcja urywa sie w pewnym momencie wlasnie po to aby widz musial
              sie zastanwiac jak dalej potoczyla sie akcja. ile razy jakas postac nie jest
              pokazana tylko jej cien albo kamera przesuwa sie tak aby widziec jej oczami ale
              nie ja- osobe.
              i rozne takie.

              a ksiazka nie zawsze kaze sobie wyobrazac, ze wroce do przykladu Agaty - tam
              jest zwykle wszystko precyzyjnie opisane.

              Venus
              • udijaane Re: Czytanie książek (beletrystyki) - snobizm 15.06.07, 15:09
                venus22 napisała:

                > w filmie tez trzeba nieraz dopopwiadac sobie w wyobrazni. dla przykladu podaje
                > sceny w ktorych akcja urywa sie w pewnym momencie wlasnie po to aby widz
                musial sie zastanwiac jak dalej potoczyla sie akcja. ile razy jakas postac nie
                jest pokazana tylko jej cien albo kamera przesuwa sie tak aby widziec jej oczami
                ale nie ja- osobe.
                > i rozne takie.


                Już kilka osób pisało o tym wcześniej, ale dobra, niech będzie jeszcze raz :)

                Oczywiście, że film niedomówieniami także działa na wyobraźnię, ale zgodzisz się
                chyba, że w filmie masz podany obraz, będący kreacją reżysera, a nie własną
                (cienie i postać zza kadru nie są regułą w każdym filmie, a i w tym przypadku
                postaci może nie widać, ale otoczenie i scenografię masz już konkretnie podaną).
                Nawet zastanawiając się nad problemem, którego rozwiązanie reżyser i scenarzysta
                pozostawił inwencji widza, używasz wizerunków postaci i świata wirtualnego
                stworzonego przez twórców filmu.
                W książce, nawet tej najmarniejszej, tworzysz _WŁASNĄ_ wizję od początku do
                końca. Nawet jeśli autor szczegółowo opisuje postać - dajmy na to kobiety,
                brunetki o niebieskich oczach, lekko garbatym nosie, szerokich brwiach i długich
                rzęsach, cerze oliwkowej - i choć jest to opis dokładny, to typów urody
                pasujących do niego może być mnóstwo, a każdy czytelnik będzie sobie tę
                bohaterkę wyobrażał inaczej. Tak samo jest z opisem przyrody, czy architektury,
                zwłaszcza jeśli dotyczy miejsc dla nas egzotycznych.

                A więc:

                - Każdy czytający ma odrębną, bo stworzoną przez siebie samego wizję świata
                opisanego przez autora w książce. Każdy oglądający film korzysta z wizji reżysera.
                - Tak samo w filmie jak w książce bywają niedopowiedzenia i tak samo sobie
                tworzymy ich rozwiązania, tylko różnica tkwi w tym, że w literaturze dodatkowo
                używamy _WŁASNYCH_ wyobrażeń postaci i otoczenia (czyli punkt na korzyść
                większego zaangażowania umysłu).
              • Gość: piekielnica Re: Czytanie książek (beletrystyki) - snobizm IP: *.szczecin.mm.pl 16.06.07, 07:09
                > Piekielnico.
                > poniewaz sama sie kopnelam - bede dla ciebie mila...
                > otoz czytac ze zrozumieniem to TY sie naucz. moja odpowiedz odnosila sie do
                > cytatu i tymze, do autorki cytatu. do niej tez -sila rzeczy- odnosi sie moja
                > ostatnia wypowiedz "wystarczy mi.. itd"....


                Miło, że będziesz dla mnie miła mimo, że masz kłopoty z podwieszaniem swoich
                odpowiedzi i obarczasz za swoje pomyłki innych.
                • venus22 Re: Czytanie książek (beletrystyki) - snobizm 16.06.07, 22:36
                  """Miło, że będziesz dla mnie miła mimo, że masz kłopoty z podwieszaniem swoich
                  odpowiedzi i obarczasz za swoje pomyłki innych."""

                  nie mam zadnych klopotow z podwieszaniem watkow, i PO TO podaje na poczatku
                  cytat aby bylo wiadomo do kogo moja odpowiedz jest zwrocona.

                  nie znosze tego "podczepiania" tu i tam bo uwazam ze jest bez sensu.
                  jak jest ze 20 odp. to latwo znalezc cos wtraconego w srodek,
                  ale jak jest juz ponad 100 to sie traci czas na szukanie, na wlaczanie
                  opcji "najnowsze" co czasem daje efekt wypowiedzi bez sensu, czasem odpowiedz
                  SAMA wskakuje calkiem gdzie indziej niz autor planowal,

                  dlatego wole swoja dac na koniec z adekwatnym cytatem.

                  w ciagu kilku lat tylko dwie osoby nie umialy sie domyslic do kogo sie
                  zwracam, ty jestes ta druga.

                  Venus

                  • Gość: piekielnica Re: Czytanie książek (beletrystyki) - snobizm IP: *.szczecin.mm.pl 16.06.07, 22:56
                    > nie mam zadnych klopotow z podwieszaniem watkow, i PO TO podaje na poczatku
                    > cytat aby bylo wiadomo do kogo moja odpowiedz jest zwrocona.
                    >
                    > nie znosze tego "podczepiania" tu i tam bo uwazam ze jest bez sensu.
                    > czasem odpowiedz
                    > SAMA wskakuje calkiem gdzie indziej niz autor planowal,

                    > w ciagu kilku lat tylko dwie osoby nie umialy sie domyslic do kogo sie
                    > zwracam, ty jestes ta druga.


                    To miło, że potrafisz przyznać się do nieuwagi i nieobwiniać o to innych.
            • udijaane Re: Czytanie książek (beletrystyki) - snobizm 15.06.07, 14:09
              venus22 napisała:

              > wystarczy mi co napisalas wczesniej. Agata pisze tylko kryminaly,
              > jest doskonala w swojej sztuce i chyba nie ma w tym rodzaju powiesci
              > jej rownych. ale wybacz jesli doszukujesz sie w tym jakiejs glebi...

              Venus, naprawdę szczerze radzę zwrócić uwagę na warstwę obyczajową i
              psychologiczną jej powieści, zwłaszcza bardzo celne i mądre uwagi na temat
              ludzkiej natury. Jej książki _z całą pewnością_ zawierają więcej niż tylko
              zagadki kryminalne :)
              • Gość: blebleble Re: Czytanie książek (beletrystyki) - snobizm IP: *.pronet.lublin.pl 15.06.07, 14:35
                Nie znam książek Agaty Christie, za to lubię Chandlera, ale za wielką
                literaturę jego pisarstwa nie uważam. Znam wiele filmów, które są o wiele
                bardziej wartościowe. I co z tego? Dokładnie nic.
                Dyskusja o przewadze Swiąt wielkanocnych nad świetami bożego narodzenia jest
                kompletnie bez sensu.
                Są dobre książki i dobre filmy, zdaje się że wszyscy czytamy i chadzamy do kin.
                Czy to snobizm? Hm, w moim przypadku to potrzeba. Nie potrafię nie wstąpic do
                księgarni albo nie poszukac czegoś ciekawego w repertuarze mijanego kina.
                Wcale nie uważam, że ludzie którzy moga żyć bez książek, dobrego kina, muzyki,
                wizyt w muzeach lub na wystawach są w jakikolwiek sposób gorsi ode mnie.
                Ale z tymi, którzy dzielą moje zwyczaje mam znacznie więcej tematów do rozmów.
                Tylko(?)tyle.
                • Gość: jaija Re: Czytanie książek (beletrystyki) - snobizm IP: *.elblag.dialog.net.pl 15.06.07, 23:36
                  Gość portalu: blebleble napisał(a):

                  > Nie znam książek Agaty Christie, za to lubię Chandlera, ale za wielką
                  > literaturę jego pisarstwa nie uważam. Znam wiele filmów, które są o wiele
                  > bardziej wartościowe. I co z tego? Dokładnie nic.
                  > Dyskusja o przewadze Swiąt wielkanocnych nad świetami bożego narodzenia jest
                  > kompletnie bez sensu.
                  > Są dobre książki i dobre filmy, zdaje się że wszyscy czytamy i chadzamy do
                  kin.
                  >
                  > Czy to snobizm? Hm, w moim przypadku to potrzeba. Nie potrafię nie wstąpic do
                  > księgarni albo nie poszukac czegoś ciekawego w repertuarze mijanego kina.
                  > Wcale nie uważam, że ludzie którzy moga żyć bez książek, dobrego kina,
                  muzyki,
                  > wizyt w muzeach lub na wystawach są w jakikolwiek sposób gorsi ode mnie.
                  > Ale z tymi, którzy dzielą moje zwyczaje mam znacznie więcej tematów do rozmów.
                  > Tylko(?)tyle.

                  AMEN!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka