Dodaj do ulubionych

pokochać siebie

17.02.06, 13:08
...zaakceptować, poznać siebie, być szczęśliwym ze sobą, mieć pewność,wiarę w
siebie nie popadając w zadufanie narcyzm egocentryzm...-jak?
Obserwuj wątek
    • wladi3 Re: pokochać siebie 17.02.06, 18:11
      Pierwszy i podstawowy krok to zmiana świadomości . Zrozumieć Kim Jesteś i Kim
      Jest Twój ( nasz ) Ojciec . Reszta przychodzi pomału krok po kroku , jednak bez
      zmiany świadomości nic nie osiągniesz . Po zrozumieniu Kim Jesteś zrozumiesz
      Godność Istoty Ludzkiej - Dziecka Bożego i przez Wiarę zaczniesz się rozwijać .
      Tak jak pomału rozwija się ciało , tak pomału zaczniesz Odkrywać Moc Ducha .
      Gdy zaczniesz rozumieć KIM JEST BÓG - STWÓRCA - zapragniesz jako JEGO DZIECKO
      być do NIEGO Podobna/y . Gdy zrozumiesz że Bóg - to MIŁOŚĆ - a TY - to też
      Miłość . Będziesz już na dobrej Drodze .
      Pozdrawiam Cię i Wszystkich Szukających Boga , szukających swego Pochodzenia i
      na Fali Miłości , przesyłam Dobre Życzenia i Dobrą Energię - Energię Miłości .
      Kocham Cię Boże Ojcze - Miłości Przedwieczna ! Twój syn Władek
      --
      Jestem cząstką Boga !
      • motyvvacja Re: pokochać siebie 17.02.06, 19:48
        Tu sie zgadzam z waldi ,niezaleznie jaka by nie byla interpretacja religi.Bog
        ojciec.Czy polaczenie z Wyrzszym JA i trwanie w milosci.

        Ale bez tak zwanej potocznie psychoterapi ,nie duzo sie wskura.Bog jest
        miloscia,ale My tego nie widzimy i czasami nawet nie odczuwamy.A to dlatego ze
        jestesmy''splamieni'' potocznym zyciemsmile.Zazdroscia,poczuciem winy,niska
        samoocena,niepewnoscia siebie.Trzeba zaczac od oczyszczania ,zeby moc zyc w
        milosci do siebie.Oczyscic szkielka projektora.Rowniez sie zgadzam ze to wolny
        proces.Ale warty zaczac sobie uswiadamiac,a wtedy juz nastepuja zmiany
          • motyvvacja Re: pokochać siebie 26.02.06, 22:37
            Zaczac od ciala
            relaksacji,stan alfa.Odprezajac cialo,odprezasz dusze.Jakby nie bylo jestesmy
            caloscia.
            Puzniej medytacje,wizualizacje,muzyka,mozesz isc do bioenergoterapelty.
            dbajac o cialo dbasz o dusze.Poznaj swoje cialo,posluchaj co ono mowi,poczuj je
            od wewnatrz(inaczej jak codzien).Poznaj swoja twierdze w ktorej Jestes.

            To jest pierwszy krok do zycia w swojej skurze.Poznania jej,odczucia.
            Puzniejsze zrobisz juz sama..Sama bedziesz wiedziala co zrobic dalej,a zmiany
            beda zadziwiajace.
            • bioemin Re: pokochać siebie 26.02.06, 23:18
              motyvvacja napisała:
              > Zaczac od ciala
              > relaksacji,stan alfa.Odprezajac cialo,odprezasz dusze.Jakby nie bylo jestesmy
              > caloscia.
              > Puzniej medytacje,wizualizacje,muzyka,mozesz isc do bioenergoterapelty.

              Mam pytanie: A po co Twoim zdaniem można iść do bioenergoterapeuty? |:^.

              --------------------------
              fides quaerens intellectum
                • bioemin Re: pokochać siebie 27.02.06, 23:18
                  Czy mam przez to rozumieć motywacjo, że na równi traktujesz cyt. "pracę z ciałem, muzykę, stan alfa, relaksację, odprężenie ciała i duszy, wizualizację oraz przebieralnię" z wizytą u bioenergoterapeuty? |:^))))))
                  Może dorzucić do tego koktajlu jeszcze fryzjera, kosmetyczkę i pływalnie przy akompaniamencie Disco Polo? |;^D

                  Powodzenia motywacjo! Miłych wrażeń!
                  • motyvvacja Re: pokochać siebie 28.02.06, 11:11
                    Nie no-z disco polo to juz przesada!..Mam granice wytrzymalosci co do odbioru
                    krytykismile

                    Gdy bylam jeszcze mlodziudka i piekna.Bo teraz jestem jedynie piekna.smile Bylam z
                    malzonkiem u bioenergoterapelty.Kazal mu sie rozebrac stanac do niego
                    plecami,zlapal go za krok i zaczal potrzasac jego genitaliami.Zrobilo mi sie
                    przykro ,wyobrazalam sobie co moj maz musial przezywac.Mam w rodzinie
                    bioenergoterapelte.Ma dom wybudowany na wzor kosciola.Ma swoj wlasny
                    helikopter,i staruszki z siatkami jak ksiadz rydzyk.Osobiscie prosze mi
                    wybaczyc ,ale.....hm....nie ufam.Choc wcale nie twierdze ze zdarzaja sie tacy
                    co zeczywiscie lecza.Moim zdaniem to ci ludzie otwieraja nasza wiare w to ze
                    cos moze sie zmienic, a ona napedza i otwiera czakry.bo przeciez to proces
                    mentalny.ALe nie bede z toba dyskutowala na ten temat,poniewaz wiem,ze od
                    ciebie mogla bym sie wiele nauczyc.Sama troche experymentuje z
                    kundalini,ktorego mi tak stanowczo na tym forum odradzaciesmile
                    Ponoc ta energia jest wolnoscia dla joginow,a wiezieniem dla glupcow?..

                    no ladnie...
        • mrall Re: pokochać siebie 18.02.06, 22:46
          > jestesmy''splamieni'' potocznym zyciemsmile.Zazdroscia,poczuciem winy,niska
          > samoocena,niepewnoscia siebie.

          Jakie tam plamy!
          Jesli to Bog nas tu postawil, to potoczne zycie jest zyciem i nie ma nic
          wspolnego z poplamieniem. Tak to urzadzil i nalezy sie w tym znalezc.
          Uswiadomienie swojego miejsca jest wazne, ale tez wazne jest doswiadczanie
          tego, co nas spotyka i wyciaganie wnioskow.
          Proces zmiany przekonan - do tego to wszystko sie sprowadza - moze byc wolny,
          dlugi ale tez moze byc szybki, gwaltowny, skokowy. Czasem troche boli. Jesli
          masz wole zmiany i wiesz, ze tam chcesz dojsc, to ten bol nie ma znaczenia.
          --
          ----
          ALOHA
          CZeswink
          • motyvvacja Re: pokochać siebie 19.02.06, 09:10
            Jakie tam plamy! ANO PLAMY PLAMY !smile
            Jesli to Bog nas tu postawil, to potoczne zycie jest zyciem i nie ma nic
            wspolnego z poplamieniem. Tak to urzadzil i nalezy sie w tym znalezc.

            Bardzo bym prosila zebys mnie czytal ''cala''smile Piszac splamieni mialam na
            mysli cechy ktore sami sobie nieswiadomie nadajemy,ktorych sie uczymy i ktore
            zaciesniaja sie w kole emocji i zostaja przyswajane ,wyuczone na pamiec.

            Bog stworzyl swiat piekny-bez zazdrosci-zwierzeta nie sa zazdrosne,ni emaja
            poczucia winy,nie maja niskiej samooceny.smile Jesli my tu o naturzesmile.Czlowiek
            splamil sie sam-nieswiadomie,ale sam.Teraz swiadomie musi sie zaczac oczyszczac
            z tych zlych emocji.

            alohasmile
            • mrall Re: pokochać siebie 20.02.06, 09:36
              > Bardzo bym prosila zebys mnie czytal ''cala''smile

              Bardzo chetnie, ale to jest mozliwe na spotkaniu oko-w-oko...wink

              > Piszac splamieni mialam na
              > mysli cechy ktore sami sobie nieswiadomie nadajemy,ktorych sie uczymy i ktore
              > zaciesniaja sie w kole emocji i zostaja przyswajane ,wyuczone na pamiec.

              Dobrze wiem, co mialas na mysli i dokladnie o tym pisalem i zdania nie zmianiam.
              Tak wlasnie Stworca swiat ten urzadzil. Czlek ma umiejetnosc nadawania sobie -
              jak to piszesz - 'cech', ma umiejetnosc zycia w emocjach, 'wyuczania' etc. Dla
              mnie to nie sa plamy, to korzystanie z mozliwosci a o to Trudno sie obwiniac.

              > Bog stworzyl swiat piekny-bez zazdrosci-zwierzeta nie sa zazdrosne,ni emaja
              > poczucia winy,nie maja niskiej samooceny.smile Jesli my tu o naturzesmile.

              Zdaje sie, ze malo wiesz o zwierzetach..wink
              Mam dwa koty w domu i kilka dalszych w podworkowych krzaczkach. Obserwacje ich
              zachowan czasem sa zadziwiajace. Nie moge potwierdzic tego, co piszesz.

              > Czlowiek splamil sie sam-nieswiadomie,ale sam.Teraz swiadomie musi sie zaczac
              > oczyszczac z tych zlych emocji.

              Nie zgadzam sie z taka interpretacja, ale walczyl nie bede. Niektore wzorce
              czlowiek przyswaja nieswiadomie, ale nie oznacza to, ze wszystkie. Nie ma zlych
              emocji. Sa tylko emocje. Moga one dzialac destrukcyjnie, ale i konstruktywnie.
              Oczywiscie, mozna sobie pracowac nad 'oczyszczaniem' ze 'zlych' emocji, ale to
              jest proba pozbawienia sie emocji... Warto pozbawiac sie czesci siebie? Wedlug
              mnie, nie warto. Co wiec mozna zrobic? Zrozumiec -jesli taki jest -
              destrukcyjny wplyw emocji i postarac sie go zmienic na konstruktywny. Jesli
              tego nie da sie zrobic, to popracowac nad zmniejszeniem wplywu tej emocji na
              zycie.
              Dla mnie, kazda emocja, jaka przezywam, jest cos warta, wiec nie uwazam tego za
              plame, ale za mozliwosc doswiadczenia calosci zycia.

              Mysle, ze tak do konca nie da sie wymazac zadnej z emocji...
              --
              ----
              ALOHA
              CZeswink
      • mrall Re: pokochać siebie 18.02.06, 22:25
        > Pierwszy i podstawowy krok to zmiana świadomości . Zrozumieć Kim Jesteś i Kim
        > Jest Twój ( nasz ) Ojciec .

        To jest zupelnie niepotrzebne.
        ...zaakceptować, poznać siebie, być szczęśliwym ze sobą, mieć pewność,wiarę w
        siebie nie popadając w zadufanie narcyzm egocentryzm...
        Do tego potrzebne jest tylko przekonanie, ze jest to mozliwe bez zadnych
        warunkow - bo, przeciez, jest.
        Ani zaakceptowanie, poznanie siebie, bycie szczesliwym ze soba, posiadanie
        pewnosci, wiary w siebie nie jest mozliwe do osiagniecia na stale. To sa
        chwilowe stany swiadomosci i takimi pozostaja, bo zycie plynie, zmienia sie
        nieustannie a wraz z nim ludzkie postrzeganie siebie i swiata. Twoje akcje i
        reakcje otoczenia to jest nieustanna gra.
        Zrozumienie kim jestes polega na zauwazeniu, ze mozesz byc ze soba i cieszyc
        sie tym, ze mozesz byc z innym czlowiekiem i cieszyc sie z tego, ze jutro moze
        byc inaczej, a pojutrze jeszcze inaczej. I pojutrze mozesz byc ze soba, z innym
        czlowiekiem, ale mozesz patrzec na to wszystko inaczej, odmiennie.
        Zrozumienie kim jest Bog niczego tu nie zmieni, nawet, gdy nazywasz to
        Miloscia. Boc tak na prawde to kazdy ma swoje rozumienie, odczuwanie,
        oczekiwanie Milosci.
        --
        ----
        ALOHA
        CZeswink
        • motyvvacja Re: pokochać siebie 19.02.06, 09:20
          chciala bym wtracic ze to jest twoje zrozumienie siebie.Kazdy czlowiek jest
          inny i wierz mi ze inaczej sie rozumiesmile)

          -Miloscia. Boc tak na prawde to kazdy ma swoje rozumienie, odczuwanie,
          > oczekiwanie Milosci...No z tym zdaniem dokladnie sie zgadzamsmile)


          Ani zaakceptowanie, poznanie siebie, bycie szczesliwym ze soba, posiadanie
          > pewnosci, wiary w siebie nie jest mozliwe do osiagniecia na stale. To sa
          > chwilowe stany swiadomosci i takimi pozostaja, bo zycie plynie, zmienia sie
          > nieustannie a wraz z nim ludzkie postrzeganie siebie i swiata. Twoje akcje i
          > reakcje otoczenia to jest nieustanna gra.

          Nie jestem pewna ale zdaje sie ze mowisz o self esteemsmile..Dodam jeszcze ze nie
          ma wymiaru w ktorym mozna porownac wysokosc osiagniecia wlasnie self esttemsmile

          chciala bym zauwarzyc ze na te cechy sie pracuje.Pracuje sie przez cale zycie.
          Ludzie bogaci ucza sie latac,robia licencje..tylko wlasnie po to,zeby co jakis
          czas zrobic cos co by ich podczymywalo na wysokosci przez siebie wytyczonej..smile
          Oczywiscie ze zycie nie jest bajka i rozne rzeczy maja miejsce,ale wierz mi ze
          jak ktos ma wysoka samoocene i caly self esteem ustawiony jak trzeba.Nie
          spadnie az tak nisko,nawet jakmu zycie da nie jednego kopa.Podniesie sie
          szybciudko.Bo bedzie wiedzial jak do siebie podejsc ma w rekach 'tools'
          smile
          Pozatym nikt nie mowil na jak dlugo..zycie tez doplywa konca i o tym warto
          pamietac
          • mrall Re: pokochać siebie 20.02.06, 09:45
            > chciala bym wtracic ze to jest twoje zrozumienie siebie.Kazdy czlowiek jest
            > inny i wierz mi ze inaczej sie rozumiesmile)

            Jasne, boc o swoim rozumieniu zycia tu rozmawiamy. Ty takze, prawdaz?
            W sumie tworzymy mozliwosc przejecia naszych wzrocow przez czytajacych...wink)))

            > Oczywiscie ze zycie nie jest bajka i rozne rzeczy maja miejsce,ale wierz mi
            ze
            > jak ktos ma wysoka samoocene i caly self esteem ustawiony jak trzeba.Nie
            > spadnie az tak nisko,nawet jakmu zycie da nie jednego kopa.Podniesie sie
            > szybciudko.Bo bedzie wiedzial jak do siebie podejsc ma w rekach 'tools'

            Ja tam nie wiem, ale podejrzewam, ze tu nie opowiadasz o swoim zyciu...
            --
            ----
            ALOHA
            CZeswink
    • motyvvacja Re: pokochać siebie 18.02.06, 12:43
      Powiem wam szczerze ,ze proces jest trudny i dlugi, i bardzo
      bolesny.Powiezchownie wydaje sie nam ze jestesmy dobrzy a tak dosc czesto nie
      jest.Zwalamy wine na kogos za nasze niepowodzenia,i agresje...
      Brak stanowczosci,wyzwala agresje w nas ktora wyladowujemy na kims ( za niby
      cos).Brak stanowczosci to nic innego jak albo( lenistwo(jestesmy leniwi i
      rezygnujemy ,)-albo nieumiejetnosc wyznaczania sobie granic,poddanie sie
      manipulacji)a zrodlo tego pochodzi z niskiej samooceny.Podswiadomosc dobrze
      wie co sie w tej chwili wydarza i reaguje agresywnie lub wybuchowo(bo inaczej
      nie potrafi)wywolujemy klutnie z jakas osoba osadzana przez nas za ''cos''To
      nic innego jak nasz bunt przelewany na kogos.Tak jak pisalam juz poprzednio
      jestesmy projektorami swoich wlasnych uczuc.

      Niby nie na temat a jednak.Bo samo uzmyslowienie sobie takich emocji nazywa sie
      juz oczyszczeniem.Choc zdajemy sobie z tego sprawe co naprawde sie dzieje,wcale
      nie powiedziane jest ze te syndromy ustapia po pierwszym raziesmilePotrzeba czasu
      i praktykismile
      Pozatym dobrze jest rowniez dojsc do tego-kto nas nauczyl tak reagowac w
      dziecinstwie,z kogo papugowalismy.smile

      pozdrawiam.Szkoda ze tak malo postow na temat pokochania siebie,bo ten temat
      jest jednym moim zdaniem z najwarzniejszych tematow
      • i33 Re: pokochać siebie 18.02.06, 13:51
        Motywacjo- albo przeżywałyśmy podobne pr. albo podobnie odbieramy czy czujemy
        podpisuje się pod tym co wyżej nap. całkowicie, nie znając siebie nie ufając
        swej mądrości dajemy się manipulować a inni chętnie to robią dla naszego dobra
        niby a tak naprawdę sami siebie podbudowują lub czuja się odpowiedz. za nasz
        los i sami też nie widzą w jakim sa błędzie, lub uzurpują sobie posiadanie
        monopolu na jedunie mądrą drogę życia proces to baaardzo wyboisty i bolesny a
        ile brudu w postaci agresji, pretensji włącznie z ...dlaczego ja Boże czy Ty
        mnie nie kochasz czy jestem przeznaczona na bycie ofiarą niemożność bycia sobą,
        wraz z wiecznie przych. myślami skończyć z sobą i już zacząć od nowa- uciec
        itd.... jak ja to znam póżniej myślisz,-jest jużdobrze a to tylko moment kiedy
        coś ci wyszło bo np był słoneczny dzień albo ktoś powiedział ci że jesteś ładna
        [ nikon. szczerze] i już jesteś w skowronkach ... znowu coś nie wyszło ...i dół
        totalny dół ... tak 150 razy do roku, karuzela emocji- jestem dobra jestem zła
        jestemwartościowa jestem do niczego afirmacje- i na zmianę "nie wytrzymam"
        ogromne pragnienie miłości i kochania z uczuciem totalnej pustki w sobie tak że
        aż czujesz że we wnętrzu ciała wieje halny i trzęsie chociaż nie masz gorączki-
        symptomy fizjolog. wysypki, ból niezrealizowania niespełnienia --- i do tego
        ktoś ci powie --- że toTY jesteśSAMA SOBIE WINNA -TY PANIĄ TEGO CO SIĘ Z TOBĄ
        DZIEJE --- oburzająca bzdura prziecież ja tak nie chcę------a jednak TO PRAWDA
        DOPÓKI NIE UMRZESZ I NIE NARODZISZ SIĘ NA NOWO z tym samym ciałem a innym
        wnętrzem bez pretensji do nikogo iwłacznie bez pretensji do siebie--jak dziecko
        kocham siebie spontanicznie i naturalnie,,,zupełnie inaczej patrzą na ciebie i
        ty na nich bo widzisz dobro w każdym i w sobie ....
        • motyvvacja Re: pokochać siebie 18.02.06, 14:58
          dokladnie ahaah,jakie to wszystko podobne,wydawalo by sie u kazdego czlowieka
          mozg pracuje tak samosmile Jakaz to ironia-kurcze,pracuje DOKLADNIE TAK SAMO.Kreci
          sie kaputerek z programami dokladnie takimi jakie ci zainstalowali.Nieduzo
          trzeba zeby sie zorientowac kto byl programistasmile..No ale co poradzic,nikt nie
          wybieral sobie oprogramowania we wczesnej mlodosci.Ale powiem ci ze czasem
          szlag mnie trafia,jak sie zorientuje ile mnie teraz roboty czeka ,po
          formatowaniu,czasami czuje sie tak ze nie wiem jaki program jest lepszy.Dlatego
          odczuwam pustke nie raz.Ale czekam bo nie przyjme byle czego.
          Najwiecej pracy mialam z czyszczeniem twardego ,bo kurcze wladowali tego tyle
          ze kaputer nie chcial chodzicsmile haahahah...
          Ale z drugiej strony,to oszo powiedzial kiedys ze czlowiek z malymi
          sprzecznosciami w sobie jest jak drzewo rasnace pod plotem,rosnie i rozrasta
          sie tylko w jedna strone.Gdy jest bez niczego co je ogranicza,cale jest w
          pieknej koronie.I ilez mozna wybrac opcji zyciowychsmile
          Wiadomo ze niczego nie mozna wymazac z pamieci.Mozemy to jedynie poukladac i
          zgodzic sie z tym ze to jest ,i bylo dla nas wielka szansa na to zebysmy staly
          sie doswiadczonymi kobietami
          • beacieczko Re: pokochać siebie 18.02.06, 15:34
            motywacjo napisałaś, że jesteśmy projektorami naszych własnych uczuć, ale czy
            zawsze i czy wszystkich. Jeżeli ja dzisiaj wstałam w dobrym nastroju, a po
            godzinie bliska mi osoba tak się na mnie wściekła, że nie mam siły się odezwać
            to znaczy,że ją do tego sprowokowałam?! Je tego nie chciałam, wręcz przeciwnie,
            mamy jechać na narty, a czujemy do siebie wrogość. To jest jakaś złośliwość, bo
            oboje się na ten wyjazd cieszyliśmy. Nie można ciągle myśleć żeby się nie
            narazić.
            • motyvvacja Re: pokochać siebie 18.02.06, 16:10
              A kto powiedzial ze projektor musi pokazywac ci odrazu i w danej
              chwili ...Jesli wybralas kogos kto sie na ciebie wscieka wczesnym rankiem.to
              tez jest projekcja ale w tym wypadku wyborow
              • i33 Re: pokochać siebie 18.02.06, 18:21
                właśnie dla porównania przeżyłam projekcję sprzecznych projektorów- są 2 no i
                nadają inaczej wiadomo męski psuje się z hukiem...zachowanie innych wpływa na
                nas wyw. emocje normalne- my nie musimy jednak puszczać lawiny uniesienia w
                ruch i dać się wsadzić w jaskinię nieprzyjemnych emocji, trudne bo albo
                wybuchamy albo tłumimy...po każdej wredocie i chamstwie nadal tłumacze i staram
                się nie dopuszczać uczucia żalu i nienawiści-nauka cierpliwości, opanowania
            • mrall Re: pokochać siebie 18.02.06, 22:12
              > mamy jechać na narty, a czujemy do siebie wrogość. To jest jakaś złośliwość,
              > bo oboje się na ten wyjazd cieszyliśmy. Nie można ciągle myśleć żeby się nie
              > narazić.

              Niech jedzie sam....
              --
              ----
              ALOHA
              CZeswink
            • agnitum Re: pokochać siebie 22.02.06, 10:40
              Zawsze jesteśmy projektorami naszych włąsnych uczuć. Odbywa się to poprzez
              filtry, które powodują że daną sytuację oceniamy tak czy inaczej.
              Swoje filtry możesz zmienić ale męża raczej nie.
              Nie chce nic sugerować, ale nie dasz rade wpłynąć na to co mąż robi w stosunku
              do Ciebie, ale możesz wpłynąć na to jak Ty to odbierasz - i na dobrą sprawę czy
              to Ci pasuje czy nie.

              Pozdrawiam
              Agnitum
              • i33 Re: pokochać siebie 22.02.06, 11:54
                Agnitum- wiem że to co mówisz to jest od dawna staram się o tym pamiętać,
                chociaż to umyka...teraz jednak patrząc na swoje związki analizując je nie
                wychodzi mi na to że jest to do końca tak-ja jestem proj. swoich myśli, on
                swoich- może w pewien sposób dobieramy się np na zasadzie kozioł ofiarny i
                wykorzystywacz- załóżmy ja jestembarziej świadomo, analizuje swoje
                zach. ,zmieniam... druga strona nie- po prostu jest jak jest, ja chce wyjść
                poza uzależnienie on nie- nie moge ustąpić bo relacje są dla mnie niekorzystne,
                o ugodzie nie ma mowy bo muszą obie str. dojść do porozum., jego "nie" jest
                stanowcze i bez refleksji o konsekwencjach---ja nie widzę swojej projekci w tym
                momencie......sorry to nie do mnie było ale jak można; może czegoś nie wiem?
              • mrall Re: pokochać siebie 23.02.06, 23:24
                > Swoje filtry możesz zmienić ale męża raczej nie.
                > Nie chce nic sugerować, ale nie dasz rade wpłynąć na to co mąż robi w stosunku
                > do Ciebie, ale możesz wpłynąć na to jak Ty to odbierasz - i na dobrą sprawę
                czy
                > to Ci pasuje czy nie.

                Czy nikt nie wpadl na pomysl, zeby z mezem choc porozmawiac i przedstawic swoj
                punkt widzenia? To jest/moze byc wplyniecie na zmiane zachowania meza.
                Moim zdaniem: nie mozna sie skupiac li tylko na swoim odbiorze otoczenia.
                --
                ----
                ALOHA
                CZeswink
          • mrall Re: pokochać siebie 18.02.06, 22:33
            > dokladnie ahaah,jakie to wszystko podobne,wydawalo by sie u kazdego czlowieka
            > mozg pracuje tak samosmile Jakaz to ironia-kurcze,pracuje DOKLADNIE TAK SAMO.

            To nie jest prawda. Tylko zasada jest taka sama. Praca jest rozna i efekty tej
            pracy sa rozne.

            > Najwiecej pracy mialam z czyszczeniem twardego ,bo kurcze wladowali tego tyle
            > ze kaputer nie chcial chodzicsmile

            Czyli co zrobilas?

            > Ale z drugiej strony,to oszo powiedzial kiedys ze czlowiek z malymi
            > sprzecznosciami w sobie jest jak drzewo rasnace pod plotem,rosnie i rozrasta
            > sie tylko w jedna strone.Gdy jest bez niczego co je ogranicza,cale jest w
            > pieknej koronie.I ilez mozna wybrac opcji zyciowychsmile

            Programujesz sie wedlug Osho...wink

            --
            ----
            ALOHA
            CZeswink
              • i33 Re: pokochać siebie 19.02.06, 12:53
                zgadzam się z tym-Mrall- każdy inaczej rozumie i miłość i Boga nie może być
                inaczej bo choć podobni -inni jestesmy, co do oprogramowania zanim staniesz się
                sobą naśladujesz mniej lub więcej oprogramowanie swje a pod natchnieniem każdy
                wzoryje się naczymś co mu najb. do serca i rozumu przypadło- jednemu-Osho,
                drugiemu Huna, innemu tylko i ażChrystus......itd,są tacy którzy nie wychodzą z
                naśladowania i odwzorowywania, są tacy co tworzą sami- ważne że nie chcemy stać
                w miejscu, chcemy doskonalić się a możliwy jest rozwój uważam wtedy gdy
                rozpoczniemy od akceptacji siebie takimi jacy jesteśmy, dostrzeżenia tego że
                jesteśmy cudem stworzenia,..Mrall- popieram,że nie jest zawsze tak że
                codziennie b. się kochamy, wzloty i upadki są zawsze ale na innym poziomie
                który osiągamy inaczej radzimy sobie z tym... nie mamy żalu do kogoś kto ma
                inne zdanie pozwalamy mu odejść...jak nie chce na narty to niech robi co chce-
                boli nas wtedy kiedy jesteśmy uzależnieni uczuciowo od bliskiej osoby i nie
                potrafimy cieszyć się byciem ze sobą, samemu, nie potrafimy poradzić sobie jak
                ktoś nas nie rozumie odchodzi-to zawsze jest przykre- ale w jakim stopniu-
                mając inny stosunek do siebie - zdrowy czy nasze samopoczucie uzależniamy od
                posiadania partnera, jego miłości.Poczucie że jestem kochanym dzieckiem Boga
                wielu ludziom pomaga czuć się wspaniałym kochanym dzieckiem Wielkiego Ojca- a
                ojciec stwórca kocha dziecko bezwarunkowo nawet kiedy je łaje- robi to z
                miłości- jeżeli to daje osobie poczucie bezpieczeństwa to czemu nie?człowiek
                potrzebuje punktu odniesienia, aże to też wiara- im głębsza tym silniejsza, to
                bije np. od Władiego- wiara i to jest piękne!
                • mrall Re: pokochać siebie 20.02.06, 10:30
                  > zanim staniesz się sobą

                  Sprzeciw. Zawsze jestes soba; nawet, gdy robisz rzeczy dziwne, nieoczekiwane
                  jak na siebie. Nie zawsze potrafisz siebie zaakceptowac, zrozumiec.

                  Programy, jakie sie uzywa, zazwyczaj, wzoruja sie na czyms, co juz bylo; czasem
                  sa lekko modyfikowane, mieszane z innymi. Wyznacznikiem jest, oczywiscie,
                  zaakceptowanie programu i skutkow jego dzialania - jesli mowimy o swiadomym
                  wyborze. Popatrz na siebie, np. jak tworzysz afirmacje. Czy korzystasz z
                  gotowca podanego w jakiejs ksiazce i robisz slowo w slowo jak tam zapisano?
                  Jesli tak, to przejmujesz czyjs wzorzec bez modyfikacji. Co robisz, gdy Ci to
                  nie dziala? Szukasz innego wyrazania oczekiwanej sytuacji, ale, czy porzucasz
                  model afirmacji? Nie, bo jestes przekonana, ze ten model dziala, musi
                  dzialac... Musi? Na pewno? Moze kiedys wpadniesz na pomysl, ze ten model nie
                  musi zadzialac. A moze nie wpadniesz... Ludzie, ktorym jakis model dzialania
                  sie sprawdza wpadaja w pulapke i przekonuja siebie i innych, ze skoro dzialalo,
                  to musi dzialac. Jedynym wytlumaczeniem jest: zle konstruujesz zdania, zle
                  podchodzisz do problemu. Jedyna rada bedzie: powtarzaj setki razy i oczekuj
                  efektow. A tu nalezy posluchac siebie - nie ich - i odrzucic ten model na rzecz
                  innego. Zapetlenie sie w jednym modelu rozwiazywania swoich problemow bedzie
                  kreceniem sie w kolko.

                  > dostrzeżenia tego że jesteśmy cudem stworzenia

                  Duuuza przesada, gdy popatrzysz na swiat przez pryzmat materialno-duchowej
                  struktury czlowieka. Nie da sie porzucic materii - przynajmniej na tym padole.
                  Stad wniosek moj: czlowiek jest marnym odwzorowaniem boskiej natury. Patrzac
                  bez uprzedzen mozna powiedziec, ze jest jednym z najslabiej przystosowanym do
                  zycia stworzeniem na Ziemi, aczkolwiek najlatwiej sobie radzi w zmieniajacych
                  sie warunkach. Uzurpuje sobie prawo do stanowienia o otoczeniu, o
                  hierarchizowaniu, podzialach przyrody, ale to nie zmienia jego destrukcyjnego
                  wplywu na srodowisko. Taki cud?
                  --
                  ----
                  ALOHA
                  CZeswink
              • mrall Re: pokochać siebie 20.02.06, 09:51
                > a czy ty czujesz sie tak doskonaly ,ze nie potrzebujesz oprogramowania?

                Pisalas o czyszczeniu twardego i to mnie zaintrygowalo. Jak to zrobilas?
                Nie twierdze, ze oprogramowanie jest niepotrzebne. Ba! Twierdze, ze jest
                niezbedne. Wiecej: nie da sie go wymazac, a wiec kazdy program pozostawia jakis
                slad i jest gotowy do dzialania.
                Doskonalosc w tym kontekscie nie polega na dzialaniu bez oprogramowania, ale na
                dzialaniu z ta wielka liczba programow.
                --
                ----
                ALOHA
                CZeswink
                    • i33 Re: pokochać siebie 20.02.06, 10:57
                      no w wielu- on nie czuje nie pokocha nie wierzy nie smuci i nie cieszy,
                      doskonały wytwór twórcy- boskiego dziecka...nie odchodzimy od tematu specjalnie
                      chciałam wciąż piszą o samotności, jak im pomóc- może proste rady?
                      • i33 Re: pokochać siebie 20.02.06, 11:34
                        Granice kurczą się w smutku- Rychliński- smutny[ciągły stan nie chwila] nie
                        kocha siebie.im więcej smutku, strachu, pożądania, zazdrości...- tym niższe
                        wibracje-na tych częstotliwościach nie przyciągamy nic dobrego- bo podobne
                        przyciąga podobne. proponuje oprócz afirmacji, wszystko to co równoważy- joga,
                        taniec inne sporty,medytacje, rozmowa ze sobą, pisanie na kartce- szukanie
                        przyczyn neg. uczuć, odpowiednia muzyka, odpowiednie niedołujące
                        towarzystwo...ja mam też ulubione fragm. tekstów do których muszę ciągle wracać
                        po "siłę"-jeden z nich nie ma on autora tyt. "pozwólcie się ogarnąć miłości"--
                        "kiedy człowiek jest pewien, iż jest kochany staje się sobą prawdziwie, gdyż
                        odrzuca to, co w nim zwierzęce- lęk przed zagrożeniem, napięcie, czujność,
                        nieufność, podejrzliwość. Wszystkie te cechy wyrobiło w nim środowisko
                        skażonego przezeń świata, wiele tysięcy lat nieustannego niebezpieczeństwa
                        wyrobiło w rodzie ludzkim instynkt podobny zwierzęcemu lecz sięgający wgłąb
                        duszy zatruwając ją..." itd to nie jest piękny fragment przekazu ale uzmysławia
                        że wszelkie lęki i inne nag. uczucia nie są nam dane odgórnie po to byśmy je
                        trzymali w sobie
                        • mrall Re: pokochać siebie 20.02.06, 12:15
                          > im więcej smutku, strachu, pożądania, zazdrości...- tym niższe
                          > wibracje-na tych częstotliwościach nie przyciągamy nic dobrego- bo podobne
                          > przyciąga podobne.

                          Jak czytam takie dywagacje, to sam nie wiem co zrobic. Bac sie juz, czy jeszcze
                          sie nie bac?
                          Smutek moze byc bodzcem do napisania pieknego wiersza, ksiazki na ten temat.
                          Strach moze powstrzymywac przed krokiem niebezpiecznym dla zdrowia, zycia.
                          Pozadanie moze popchnac do tej jednej, decydujacej rozmowy z pozadana osoba.
                          Zazdrosc moze prowadzic do zdobycia przedmiotu zazdroszczonego.
                          Jakie wiec tu sa wibracje?
                          Hamowanie sie w swoich emocjach - to moze byc niebezpieczne. Podobnie stale
                          poddawanie sie jednej emocji.
                          I o to wlasnie idzie, zeby szukac rownowagi, harmonii miedzy pojawiajacymi sie,
                          przezywanymi emocjami, zeby emocje sobie uswiadamiac, zeby wykorzystywac ich
                          moc.

                          --
                          ----
                          ALOHA
                          CZeswink
                      • mrall Re: pokochać siebie 20.02.06, 11:52
                        Wedlug mnie caly czas mowimy na temat. Kwestia umiejetnosci programowania,
                        przeprogramowywania umyslu jest tu kluczowa.

                        Nie ma jednej, uniwersalnej, skutecznej rady na samotnosc. Przeciez mozna miec
                        mnostwo przyjaciol, kochajaca rodzine i czuc sie samotnym. Mozna byc samemu,
                        ale nie odczuwac samotnosci. To akurat skrajne przypadki.
                        Z mojego doswiadczenia moge powiedziec, ze na samotnosc lekarstwem jest pobyt
                        wsrod ludzi. Rozprasza to mysli o sobie i daje mozliwosc spotkania tego kogos.
                        Rzecz jasna, ze zrozumienie mechanizmow jakimi posluguje sie umysl, jakimi
                        mozna wplywac na umysl bedzie wielce pomocne w rozwiazywaniu wlasnych
                        problemow. Stad tez mala dyskusja o programowaniu, przeprogramowywaniu i
                        wymazywaniu programow...wink
                        Samotnosc to jeden z takich programow. Takim programem tez jest 'pokochac
                        siebie'. Bez zrozumienia siebie, a w tym powyzszego, moze to byc nielatwe.
                        Innym dzialaniem jest akceptacja siebie; dla kobiet dosc trudne zadanie, jak
                        sadze.
                        Przygladniecie sie sobie przez pryzmat reakcji na okreslone bodzce; np. opinie
                        innych, widok w lustrze, zdarzenia etc. Nie widze koniecznosci grzebania w tym
                        tak gleboko, ze trzeba byloby siegac do 'poprzednich wcielen'. W zupelnosci
                        wystarczy to, co sie dzieje w biezacym zyciu, w danej chwili. A wiec uwaznosc i
                        analiza swoich reakcji - od tego, co sie pojawia w myslach do emocji i reakcji
                        cielesnych. Nie wydaje sie, aby do tego potrzebne byly jakies kursy,
                        rozbudowane wyklady, czy warsztaty lub dziesiatki ksiazek. One moga byc
                        przydatne, ale nie konieczne.
                        Mi pomogly ksiazki o Hunie Serge'a King'a oraz warsztaty z nim. Pomogly w
                        zrozumieniu mechanizmow i mozliwosci trzech Ja. Czy pomogly wszystkim, ktorzy
                        czytali lub byli na warsztatach? Nie wiem. Wiem, ze z niektorymi utrzymuje
                        kontakt i wiem, ze im tez to pomoglo.
                        --
                        ----
                        ALOHA
                        CZeswink
                • motyvvacja Re: pokochać siebie 21.02.06, 21:08
                  Jak zwykle interpretacja slow moze byc taka, jaka sobie zazyczymysmile
                  Panie all.Nie da sie wymazac oprogramowana,chociaz bylo by
                  najnegatywniejsze,lub pozytywne.I dobrze Pan o tym wieszsmile.Wiec po co te
                  pytania?smile)

                  Mialam na mysli psychoterapie ,i raczej zrozumienie,uswiadomienie,rozliczenie
                  sie...smile)

                  a co do dzialania z wielka liczba programow,,to czy pan nie urzywa pzrenosni
                  Osho,ktory dotyczyl korony drzewtongue_out smile)

                  aloha

                  Ps: mam przeprowadzke wiec niebedzie mnie jakis czas.smile Prosze nie tesknic smile
                  Pozdrawiam
                  • mrall Re: pokochać siebie 23.02.06, 23:19
                    > Jak zwykle interpretacja slow moze byc taka, jaka sobie zazyczymysmile

                    Moze, zwyczajnie, lepiej uzywac precyzyjnych slow - nie bedzie potrzeby
                    uciekania sie do zyczen...wink

                    > Panie all.Nie da sie wymazac oprogramowana,chociaz bylo by
                    > najnegatywniejsze,lub pozytywne.I dobrze Pan o tym wieszsmile.Wiec po co te
                    > pytania?smile)

                    Nio, przeciez to nie ja pisalem o 'czyszczeniu twardego', ale to ja bylem i
                    nadal jestem zaintrygowany.

                    > Mialam na mysli psychoterapie ,i raczej zrozumienie,uswiadomienie,rozliczenie
                    > sie...smile)

                    Aha. Juz nie jestem... w kazdym badz razie nie bede tematu drazyl.
                    Tym nie mniej oswiadczam, ze interesuja mnie narzedzia jakimi posluguja sie
                    inni na swej drodze. Nie moge obiecac, ze calkowicie poskromie swoje
                    zainteresowanie; no, moze sie pohamuje..wink

                    > a co do dzialania z wielka liczba programow,,to czy pan nie urzywa pzrenosni
                    > Osho,ktory dotyczyl korony drzewtongue_out smile)

                    A bron mnie Boze przed takimi sztuczkami..;0)
                    --
                    ----
                    ALOHA
                    CZeswink
                    mrall
    • oldpiernik Re: pokochać siebie 20.02.06, 11:44
      hmmmm....
      a to można siebie nie kochać?
      jak to możliwe?
      czy nie ginie się wtedy natychmiast i bezpowrotnie?
      można chyba nie rozumieć swoich zachowań, rozumienie wymaga aktywności :0)
      jednak akceptacja jest chyba automatyczna, czyż nie?
      rozbrat ze sobą to czysta destrukcja, a może nie?
      --
      ...ale kogo to obchodzi...
      • mrall Re: pokochać siebie 20.02.06, 11:55
        > a to można siebie nie kochać?

        Mozna

        > jak to możliwe?

        Wszystko jest mozliwe..wink

        > jednak akceptacja jest chyba automatyczna, czyż nie?

        Watpie. Inaczej chirurdzy plastyczni byliby bezrobotni.
        To pierwszy z brzegu przyklad.
        Mysle, ze wiele problemow ma swoje zrodlo w braku akceptacji siebie.
        --
        ----
        ALOHA
        CZeswink
        • oldpiernik Re: pokochać siebie 20.02.06, 12:10
          Cirurgia plastyczna, niezłe.
          Jednak destrukcja.
          By dojść do tak dramatycznego braku akceptacji, trzeba zetknąć się z wzorcem,
          którego się będzie pożądać. Przyczyna braku akceptacji pochodzi z zewnątrz.
          Może bardziej potrzebna jawi się umiejętność zignorowania zewnętrznego nacisku.

          :0)
          --
          ...ale kogo to obchodzi...
          • i33 Re: pokochać siebie 20.02.06, 12:16
            całkowite niekochanie siebie i niechęć do podejmowania walki o zapełnienie
            pustki wew. - ja to rozumiem jako autodestrukcja...Oldkompleks raczej nie ma
            problemu z akceptacją- czy akceptacja jest równoznaczna z kochaniem? Huna -hmm
            zawsze chciałam zgłębić poczytam, zgadzam się że akceptacja to podst.
            program.Akceptuję i kocham Was... na razie
          • mrall Re: pokochać siebie 20.02.06, 12:31
            > Cirurgia plastyczna, niezłe.

            Tylko zycie..wink

            > Jednak destrukcja.

            Z pozycji krzywego nosa, malej piersi czy odstajacych uszu - tak. Z pozycji
            samopoczucia, samoakceptacji - nie; zdecydowanie nie. To jest wzrost, poprawa.

            > By dojść do tak dramatycznego braku akceptacji, trzeba zetknąć się z wzorcem,
            > którego się będzie pożądać. Przyczyna braku akceptacji pochodzi z zewnątrz.
            > Może bardziej potrzebna jawi się umiejętność zignorowania zewnętrznego
            > nacisku.

            Trudno Ci zaakceptowac takie dzialanie...wink
            Skad sie bierze chec zmiany siebie? Skad sie bierze brak akceptacji siebie w
            tym wypadku? Chyba dokladnie z tego samego, skad sie bierze chec zmiany swych
            pogladow, przekonan, nawykow, o ktorych tak ladnie pisze sie w przeroznych
            ksiazkach o samorozwoju i innych rozwojach.
            Jak sie bardzo upre, to powiem, ze dazenie do zjednoczenia z Bogiem, do
            zbawienia tez ma podloze, ktore powyzej kreslisz.
            --
            ----
            ALOHA
            CZeswink
            • i33 Re: pokochać siebie 21.02.06, 08:58
              Mr. Mrall-wsadzając tutaj za pozwoleniem ten temat nie myślałam o sobie a
              osobach które piszą np;czy jedni zasługują na miłość, dlaczego niektórzy są
              samotni itd- więc dlaczego- chodziło mi o jakąś pomoc danie wiary ,poszukanie
              przyczyny samotności jak wyjść z niej...a nie droczenie się typu czy jest sens
              szukać sensu czy Boga, czy rozwój ma sens, czy potrzebni są chirurdzy
              plastyczni?. A jeżeli o tym - dam ci propozycje- stoją przed Tobą 2 dziewczyny
              równie miłe, mądre, obie chcą się z Tobą umówić a załóżmy że jesteś samotny i
              też chętny, między dziewczynami jest różnica w wyglądzie- 1-blondynka zgrabna,
              seksowna, długie nogi itd, 2-odstające uszy figurę trudno nazwać, otyła, szara
              cera, rodzynki nie piersi...- obie się do Ciebie serdecznie uśmiechają-którą
              wybierasz? odp. nie pisz pewnie będzie przekorna jak Ty cały
              podejrzewam.......może coś w tym jest że jakikolwiek rozwój ma na celu głaskać
              nasze ja, jeżeli chcemy zmienić swój wizerunek bo nie daje nam być szczęśliwym
              to czemu nie?, a są i tacy co z tym przesadzają np aktorzy i suma - wyrządzają
              sobie krzywdę- umiejętność obiektywnego spojrzenia na siebie jest możliwa tylko
              od siebie nie biorąc pod uwagę opinii innych nie patrząc dookoła jak inni się
              mają, pewnie że grozi to porównywaniem, naśladowaniem, a czy Ty wymyśliłeś Hunę-
              czy wzorujesz się na jej zasadach które ktoś kiedyśą określił- czy my w
              czymkolwiek możemy być 100% zosie samosie- czy dązymy do czegoś, po coś, coś
              nam bardziej odpowiada co inne nie ucząc się mamy jakieś wzorce, mistrzów,
              teksty które robią na nas wrażenie i " kodujemy je. jak Ciebie słucham to mam
              wrażenie że jesteś samowystarczalny bo jak się uprzesz to dojdziesz do wniosku-
              że wszystko co robią inni inaczej myślą jest błędne- zawsze można do czegoś się
              przyczepić być kontra, nawet nie zauważaszże ktoś mówi,że tu czy tam z Tobą
              ssię zgadza Ty zawsze masz swoje kontra...mówisz że my kobiety mamy większy
              problem z zaakceptowaniem siebie=może tak a kto chce żebyśmy były pikne i mądre
              i ładne- to wy mężczyżni- wzrokowcy, chcecie mieć przy swoim boku coś co i
              cieszy i jest z kim pogadać i popatrzeć i przytulić... nieładne kobiety nie
              mają za dużego powodzenia u was-my zwracamy uwagę na to co o nas myślicie bo
              jesteście nam potrzebni- żeby przyciągnąć jakiegoś fajnego misiaczka to musimy
              czuć się pewne popracować nad sobą, a i to pomaga w pracy i in.
              kont.........notabene- odstających uszu nie mam, i małych piersi też....
              • oldpiernik Re: pokochać siebie 21.02.06, 09:52
                I tak dotykasz sedna. :0)
                Dziecko akceptuje siebie i swoje potrzeby bezrefleksyjnie/zwyczajnie/po prostu.
                Nie przypadkiem chyba, wielu nauczycieli/mistrzow/przewodnikow podkreśla tę
                prostotę...
                A potem odkrywamy, że na świecie są inne dzieci.
                Od tego momentu akceptacja nabiera znaczenia.
                Masz rację, old nie ma z nią problemów, i przez pryzmat lubienia siebie,
                postrzega lubienie innych. :0) Przynajmniej tak mu się wydaje.
                Uproszczenia, jakie przyjmujesz do opisu wyborów pomiędzy dwoma dziewczynami
                zakładają stereotyp, który na tym forum obalamy niemal codziennie... ;0)

                OLDPOGODNY :0)
                --
                ...ale kogo to obchodzi...
                • i33 Re: pokochać siebie 21.02.06, 11:23
                  myśle że to nie tylko stereotyp- a poczucie piękna, a i też sposób patrzenia
                  człowieka teraz i od zarania - w bibli i istoty nieziemskie miały problem z
                  powstrzymaniem chuci- "widząc iż córki ziemskie są piękne",poza tym lubimy
                  otaczać się ładnymi rzeczami,dotyczy to też high duchem gentelmen-ów, ...na
                  jakim poziomie trzeba być żeby nie widząc nie dostrzegać a zapatrzeć się wgłąb
                  duszy- i tak pokochać...kochać niewinnie jak dziecko ale z tym byciem dzieckiem
                  nie przegiąć- równowaga we wszystkim- to sztuka
                  • oldpiernik Re: pokochać siebie 21.02.06, 17:25
                    poczucie piękna...
                    zadziwiający obrót rozmowy
                    miłość rozumiemy na swój sposób
                    piękno odbieramy na swój sposób
                    a przecież "jak zachwyca, skoro nie zachwyca" :0)
                    prosty człowiek chce coś powiedzieć, lecz nie wie, jakich użyć słów
                    OLDZAMILKŁ
                    ;0)
                    --
                    ...ale kogo to obchodzi...
                      • motyvvacja Re: pokochać siebie 23.02.06, 00:58
                        Hey dziekismile! i33 ..smile

                        A co do pokochania siebie,to idac za radami Jose silva-dzis sobie weszlam w
                        stan alfa-czulam sie jak w wodzie,falowalam se..smile i podziekowalam swojemu
                        cialu za wszystkie dobre zeczy ktorych mi dostarcza z kazdym dniem.
                        Na tym forum rowniez chce podziekowac SWOJEMU PIEKNEMU CIALU-za wszystko co dla
                        mnie zrobilo.Za to ze jest piekne ,zdrowe,i oswiadczam wszem i w obec ze je
                        kocham..o!smile)..

                        akceptacja swoich emocji,swojego toku myslenia-naprawde zaczelam sie
                        uwielbiac,i jesli ktos mi powie ze wpadlam w samouwielbienie ,to przyznam mu
                        racjesmile....no ale na ogol nie jest to mile widziane w spoleczenstwie jak ktos
                        sam sie wielbi za,piekne cialo,i wspaniale samopoczucie..ale z drugiej strony
                        kogo to obchodzi,,jak napisal old piernikos..No bo kogo innego poza mna to
                        dotyczysmileNiestety zeby zyc z ludzmi trzeba przyjac prawa ktore zadza
                        spoleczenstwem,a przeciez skromnosc to taka wspaniala cechasmiletylko kto ja
                        wymyslil??

                        pozdrowka
                        • i33 Re: pokochać siebie 23.02.06, 09:07
                          szybko się uwinęłaś z tą przeprowadzką ja wciąż szukam większego m. i nie nada
                          niciewo....moje piękne ciało szwankuje pewnie mu za mało dziękuje -,ja się
                          dokopałam do Louise Hay robiąc porządki w pap.pozwolę sobię tu tęż
                          przytoczyć;"szukamy zbawienia w sobie nie na zewnątrz, jeżeli nie pokochasz
                          siebie dziś nie pokochasz siebie jutro ponieważ to co przeszkadza ci dziś
                          będzie przeszkadzać ci i jutro...rozszerzając poglądy myślowe pozwalamy MIŁOŚCi
                          swobodnie w nas przepływać[adn do postu obok codziennie budze się świeża- post
                          kto myśli inaczej czy jakoś tam],kiedy sztywno trzymamy się dawnych przekonań-
                          hamujemy jej przepływ[ tylko krowa trzyma się sztywno murawy],UNIWERSALNA
                          POTĘGA KTÓRA NAS STWORZYŁA kocha wszystko co stworzyła mamy z nią cały czas
                          kontakt[ adn kim jest Bóg -może jak to określamy słowem- Dobrem imiłością to
                          wręcz czerpiemy z Niego- jak mleko matki tylko sami musimy sięgnąć po
                          cycek],przeszłość istnieje tylko w naszym umyśle,LICZY SIĘ TYLKO TERAZ,nie
                          topmy się w morzu negatywnych uczuć skoro można pływać w oceanie życia, miłość
                          do samych siebie sprawia że z przegranych stajemy się zwyciężcamipodświadomy
                          umysł jest prostolinijny- wszystkie negatywy może przyjąć do siebie myśli wyp.
                          słowa skierowane do innych, nie zna się na żartach[ dobra ziemia w tym ogrodzie
                          wszystko co zasiane wyrośnie i chwasty i he, he truskawkinp][co jest złe to co
                          na dłuższą metę nie pozwala nam być szczęśliwym nirwana[conajmniej] nie jest
                          dla wybranych jak i miłość nie jest dla wybranych]MIŁOŚĆ DO SIEBIE JEST NAJW.
                          RZECZĄ KTÓRĄ MOŻESZ OSIĄGNĄĆ[ ja bym sprostowała zakodować jako fundament, bo
                          bez niego cała budowa runie]- ponieważ jeżeli kochasz siebie to nie skrzywdzisz
                          ani siebie ani innej istoty[ tak mi przyszło na myśl jak bardzo nie kochał
                          siebie Hitler]...JESTEŚMY NIEKOCHANI? BŁĄD Z ZAŁOŻENIAczłowiek naprawdę nie
                          pojmuje co może i kim jest może niekoniecznie pępkiem wszechświata- dzieckiem z
                          nie odciętą pępowiną...to co w nawiasach to nie Hay oczywista
                          • wladi3 Re: pokochać siebie 23.02.06, 12:01
                            Jakie jest największe przykazanie :" Kochać Boga i bliżniego swego jak siebie
                            samego ".
                            Już o tym pisałem , lecz przytoczę również na tym wątku ; Kochać Boga - to
                            rozumiemy , Kochać bliżniego swego ( ciężko to spełnić )- ale to rozumiemy .
                            "... jak siebie samego ..." - o tym w ogóle nie myślimy i tego nie rozumiemy .
                            Nie można pokochać drugiego człowieka jak nie akceptujemy i nie kochamy siebie .
                            Aby Miłość mogła na zawsze zagościć w naszych sercach i aby nasza Dusza która
                            Pochodzi od Boga Stwórcy , od Miłości i Jest Jej cząstką mogła przeniknąć ciało
                            i przy jego pomocy czynić Dobro i wyrażać Miłość - Promieniować Miłością -
                            podstawą jest Pokochać Siebie ( nie mylić z samouwielbieniem ).
                            Kocham Cię Boże Ojcze Miłości Przedwieczna we wszystkich Twoich Dzieciach i
                            Proszę Daj nam Siłę i Moc do Otwarcia się na Miłość i Przemiany w Nią .
                            Twój syn Władek .
                            --
                            Jestem cząstką Boga !
              • mrall Re: pokochać siebie 23.02.06, 23:39
                > obie się do Ciebie serdecznie uśmiechają-którą wybierasz?

                Za stary juz jestem i mam wybrana od lat....wink

                > podejrzewam.......może coś w tym jest że jakikolwiek rozwój ma na celu
                > głaskać nasze ja, jeżeli chcemy zmienić swój wizerunek bo nie daje nam być
                > szczęśliwym to czemu nie?,

                Z tym sie zgadzam. Zycie prowadzic ma do szczescia, ale powaznym problemem jest
                nieostra definicja 'szczescia' - w tym watku definicja 'kochania siebie'.

                > jak Ciebie słucham to mam wrażenie że jesteś samowystarczalny [...]

                Proponuje dyskusje o mnie przerzucic do innego watku..wink
                Zareczam, iz malo interesujacy to temat.

                > mówisz że my kobiety mamy większy problem z zaakceptowaniem siebie=może tak a
                > kto chce żebyśmy były pikne i mądre i ładne- to wy mężczyżni- wzrokowcy,
                > chcecie mieć przy swoim boku coś co i cieszy i jest z kim pogadać i popatrzeć
                > i przytulić...

                Wychodzi, zem nie mezczyzna..wink
                --
                ----
                ALOHA
                CZeswink
                  • mrall Re:no co ty 24.02.06, 16:39
                    > wszyscy przecież byliśmy i jesteśmy przemieszani hormonalnie

                    Ha! Jak wiec rozpoznawac, rozrozniac plcie?;-0)

                    > chyba nie obraziłam Ciebie?

                    Chyba? :0)

                    Moze lepiej cos uzgodnic w temacie watku lub postawionych pytan.
                    --
                    ----
                    ALOHA
                    CZeswink
                    • i33 Re:kochajmy siebie 24.02.06, 19:57
                      nie kapuje teraz chodziło mi o to % pomieszanie, no wiesz 60 głównego męskiego
                      pierw. i pozostałe żeńskiego i na odwrót tak przykładowo szacunkując %-ty...jak
                      rozróżniać może na zasadzie przyciągania lub odpychania, yin i yang w yangu yin
                      i wicewersa...postawiłam pytanie też ze względu na taką kwestię-pracując nad
                      rozwojem skupiamy się na sobie bywa że dość mocno, z tym też można
                      przesadzić....a to wg zen nie ta droga jak dobrze rozumiem???może skończyć ten
                      temat bo nie widzę zainteresowania?
                        • i33 Re:kochajmy siebie 25.02.06, 02:33
                          <<##>>a jak myślisz co te oznaczają? nie znam i nie czuje potrzeby znania tegoż
                          kanonu w tego rodzaju piśmiennictwie jeśli to nie robi nikomu krzywdy to nie
                          zamierzam przejmować się niczym co nazywa się umowne zasady,często tez
                          nastawiona jestem opozycyjnie w tym względzie.....puenta- niech będzie--KOCHAM
                          I AKCEPTUJĘ SIEBIE DO GŁEBI MEGO JESTESTWA, JESTEM TYM KIM JESTEM Z TEGO CO
                          BYŁO JEST I BĘDZIE NIE MA INNI JEST MY BYŁO ON I ONO RAZEM I OSOBNO BĘDZIE
                          RAZEM ZNOWU ALE INACZEJ- MY IDZIE DO TEGO SKĄD WYSZŁO LECZ INACZEJ.........
                          • mrall Re:kochajmy siebie 25.02.06, 12:33
                            > <<##>>a jak myślisz co te oznaczają? nie znam i nie czuje potrz
                            > eby znania tegoż
                            > kanonu w tego rodzaju piśmiennictwie jeśli to nie robi nikomu krzywdy to nie
                            > zamierzam przejmować się niczym co nazywa się umowne zasady,często tez
                            > nastawiona jestem opozycyjnie w tym względzie.....

                            Hmmm, Ja tu sobie uwazam, ze warto poznawac metody wyrazania sie innych, bo
                            mozna cos przeoczyc, przeinaczyc i nieporozumienie gotowe.
                            Mam swoje poczucie humoru, aczkolwiek wiem, ze nie zawsze jest ono rozumiane,
                            wiec stosuje owe znaczki, azeby ten humor pokazac.
                            Mysle tez, ze zbyt powazne traktowanie siebie i innych nie jest wskazane ani w
                            zyciu zawodowym, prywatnym ani w wewnetrznym.

                            Pointa jest dla mnie niezrozumiala, ale wiem, iz nie wszystko musze rozumiec.
                            Wystarczy, ze Ty rozumiesz.

                            > ...zaakceptować, poznać siebie, być szczęśliwym ze sobą, mieć pewność,wiarę w
                            > siebie nie popadając w zadufanie narcyzm egocentryzm...-jak?

                            Jeden z moich nauczycielu Huny mawiali: skad wiesz, ze osiagnales to, do czego
                            dazyles? Warto nad tym sie pozastanawiac...

                            --
                            ----
                            ALOHA
                            CZeswink
                            • i33 Re:kochajmy siebie 25.02.06, 13:56
                              nie doszłam a ide, zbaczam, nawracam, szukam....ja jestem czesto na wskroś
                              niepowazna nie na tym forum to objawiam czasem wręcz obawiam się czy jestem
                              wogóle dojrzała tak na poważnie, nie wstydze się tego że nie kapuje wszystkiego
                              jestem jak błądzaca bałwanka na fali,żartuj ze mną bez znaczków jestem ochocza
                              i spragiona tegoż właśnie...nie ty jeden mnie nie rozumiesz,ja się często też
                              ale czuje
                              • mrall Re:kochajmy siebie 25.02.06, 18:31
                                > zaraz ktoś znowu nam zarzuci że wydziwiamy

                                Niech sobie zarzuca, jesli ma taka wole.

                                Mnie sie wydaje, ze warto na chwile stanac i wyjasnic sobie sposoby
                                komunikacji, zeby w przyszlosci latwiej sie rozmawialo.

                                Moze, gdybys wiecej uwagi przykladala do interpunkcji, to byloby latwiej.
                                --
                                ----
                                ALOHA
                                CZeswink
                                • lilith_6 Re:kochajmy siebie 25.02.06, 19:00
                                  "...Moze, gdybys wiecej uwagi przykladala do interpunkcji, to byloby latwiej..."

                                  Pomysł pierwsza klasa smile Trzeba naprawdę dużo energii zurzyć żeby przeczytać i
                                  zrozumieć i33 smile
                                  • i33 Re:ockey 25.02.06, 20:26
                                    będę bardziej uważna;mam teraz dużo dylematów i bywam rozbita-więc proszę o
                                    zrozumienie...
                                    Motywacjo lubie te Twoje wstawki
                                    • mrall Re:kochajmy siebie 26.02.06, 20:09
                                      > Rozwoj duchowy bez oczyszczenia ,rowniez mija sie z celem

                                      Wszystko zalezy od przyjecia definicji 'rozwoju duchowego' oraz metody
                                      stwierdzania, ze nastapilo oczyszczenie.
                                      --
                                      ----
                                      ALOHA
                                      CZeswink
                                      • motyvvacja Re:kochajmy siebie 26.02.06, 22:05
                                        Definicja samego oczyszczenia rowniez moze byc rozna.Dla swiadomych i
                                        nieswiadomych

                                        Dla kogos zazdrosc bedzie motywacja do dzialan,a dla kogos innego motywacja do
                                        zbrodni.
                                        Pisales kiedys ze emocje motywuja,od czlowieka zalezy jak z nich bedzie
                                        kozystal.
                                        -Zgadzam sie naturalnie.Ale nie wszystkie.

                                        Emocja zazdrosci jako taka,nawet nakrecona w dobra strone jest ZLa.
                                        Emocja zazdrosci powstala w wyniku polaczenia checi posiadania czegos co
                                        chcemy ,samooceny(ten kto ma -jest lepszy odemnie)+krytyka wewnetrznego ktory
                                        mowi(ty dupku jeszcze sie nie dorobiles) i pychy (jeszcze ja wam pokaze) .Wiec
                                        jak rozbierzemy emocje na drobne okaze sie ze jednak warto zostawic to
                                        wezowisko.Bo nawet jak zazdrosc nas do jakiegos dobrego celu popchnie.My wiemy
                                        co nas popychalo-dokladnie.Pozatym odczuwanie zazdrosci jest zlym stanem dla
                                        ciala,napina miesnie,blokuje przeplyw energi.Sama ta emocja wywoluje negatywne
                                        skutki juz na zewnatrz.

                                        dlatego oczyszczenie jest procesem bardzo dlugim indywidualnym,i dla ludzi
                                        swiadomych tego co sie naprawde w nich dzieje.

                                        Wszystko zalezy od przyjecia definicji 'rozwoju duchowego' oraz metody
                                        > stwierdzania, ze nastapilo oczyszczenie.

                                        Metody stwierdzania nie istnieja.Bo czy istnieje mozliwosc calkowitego
                                        oczyszczenia?Nie-i dlatego tu psychologowie posluzyli sie wytrychem-akceptacja.
                                        • mrall Re:kochajmy siebie 27.02.06, 12:20
                                          > Definicja samego oczyszczenia rowniez moze byc rozna.Dla swiadomych i
                                          > nieswiadomych

                                          No to moze pokazmy ja...

                                          > -Zgadzam sie naturalnie.Ale nie wszystkie.

                                          Wszystkie, dokladnie wszystkie..wink

                                          > Emocja zazdrosci jako taka,nawet nakrecona w dobra strone jest ZLa.

                                          Tylko dla tego, kto taka ocene stawia.
                                          Nie ma potrzeby takiego oceniania. Emocja jest li tylko emocja i moze byc
                                          wykorzystana na rozne sposoby. Kazda emocja.

                                          > Emocja zazdrosci powstala w wyniku polaczenia checi posiadania czegos co
                                          > chcemy ,samooceny(ten kto ma -jest lepszy odemnie)+krytyka wewnetrznego ktory
                                          > mowi(ty dupku jeszcze sie nie dorobiles) i pychy (jeszcze ja wam pokaze)

                                          Dosc dziwacznie to wyglada i jest mocno naciagane, ale popatrzmy tak:
                                          Emocja zazdrosci powstala w wyniku polaczenia checi posiadania czegos co chcemy
                                          (rewelacja, bo pcha do przodu, do zmiany na lepsze),samooceny(stac mnie na to!
                                          potrafie to zrobic!)+krytyka wewnetrznego ktory mowi(moj ty dupeczku mily, moze
                                          sie to nie udac wiec po co ci to?) i pychy (ufff, jak wspaniale to miec, gdy
                                          inni nie maja)

                                          > Pozatym odczuwanie zazdrosci jest zlym stanem dla ciala,napina
                                          > miesnie,blokuje przeplyw energi.Sama ta emocja wywoluje negatywne skutki juz
                                          > na zewnatrz.

                                          Mnostwo innych emocji napina cialo..wink
                                          Przeciez na tym zycie polega, ze cialo sie napina i rozluznia. Sek w tym, aby
                                          nie poddawac sie nieustannemu napieciu czy rozluznieniu.

                                          > Metody stwierdzania nie istnieja.Bo czy istnieje mozliwosc calkowitego
                                          > oczyszczenia?Nie-i dlatego tu psychologowie posluzyli sie wytrychem-
                                          akceptacja.

                                          Skoro tak, to po coz rozwazac oczyszczenie? Nie lepiej rzecz zakonczyc na
                                          akceptacji?

                                          --
                                          ----
                                          ALOHA
                                          CZeswink
                                          • motyvvacja Re:kochajmy siebie 27.02.06, 21:53
                                            fear and desire-strach i pragnienie.To podstawowe klucze do wszystkich emocji.
                                            Z roznymi ale rownymi rezultatami w naszym zyciu.strach jest najbardziej silnym
                                            negatywnym motywatorem ze wszystkich emocji-powoduje leki,depresje,stressy,i
                                            rozne choroby nerwowe.wlancza negatywne wspomnienia i nie pozwala isc do przodu
                                            z obawy o nastepny upadek.Z drugiej strony(desire) pragnienie,jest jak silny
                                            pozytywny magnet,przyciaga dobro,bogactwo,pelne wiary.Motywuje i powoduje
                                            dojsce do celow.strach i pragnienie sa zawsze razem i to one powoduja nasze
                                            przeznaczenie. strach zawsze patrzy w przeszlosc,a pragnienie w przyszlosc.

                                            Pragnienie: mowi-moge !widze bardzo dobra szanse, zrobie to

                                            Strach mowi:- musze,ale widze ze sie nie uda, nie zrobie choc chcialbym

                                            Jak widzisz mrall nie wszystkie emocje sa dobre.

                                            Dosc dziwacznie to wyglada i jest mocno naciagane, ale popatrzmy tak:
                                            > Emocja zazdrosci powstala w wyniku polaczenia checi posiadania czegos co
                                            chcemy
                                            > (rewelacja, bo pcha do przodu, do zmiany na lepsze),samooceny(stac mnie na
                                            to!
                                            > potrafie to zrobic!)+krytyka wewnetrznego ktory mowi(moj ty dupeczku mily,
                                            moze
                                            >
                                            > sie to nie udac wiec po co ci to?) i pychy (ufff, jak wspaniale to miec, gdy
                                            > inni nie maja)

                                            To co tu napisales,to nie emocja strachu a pragnienia,akurat w tym wypadku.
                                            Ale strach istnieje i jest tez emocja,zgodzisz sie chyba co?smile)

                                            Pamietaj pozatym nie kazdy czlowiek musi tak reagowac jak ty napisales.Gdyby
                                            wszyscy tak reagowali,nie bylo by emocji strachu,A ze tak nie reaguja
                                            udowodniaja ci ze negatywne emocje jednak istniejasmile
                                            • mrall Re:kochajmy siebie 27.02.06, 23:31
                                              > fear and desire-strach i pragnienie.To podstawowe klucze do wszystkich emocji.
                                              > Z roznymi ale rownymi rezultatami w naszym zyciu.strach jest najbardziej
                                              > silnym negatywnym motywatorem ze wszystkich emocji-powoduje
                                              > leki,depresje,stressy,i rozne choroby nerwowe.wlancza negatywne wspomnienia i
                                              > nie pozwala isc do przodu z obawy o nastepny upadek.

                                              Strach przed dwoja pcha do nauki. Strach przed kara wstrzymuje przed dzialaniem
                                              zakazanym. Mozna mnozyc przyklady.

                                              > Z drugiej strony(desire) pragnienie,jest jak silny pozytywny magnet,przyciaga
                                              > dobro,bogactwo,pelne wiary.Motywuje i powoduje dojsce do celow.

                                              Pragnienie zemsty do czego prowadzi? Pragnienie wejscia na szczyt moze wyzwalac
                                              najgorsze instynkty. Znow mozna mnozyc przyklady.

                                              > strach i pragnienie sa zawsze razem
                                              > i to one powoduja nasze przeznaczenie. strach zawsze patrzy w przeszlosc,a
                                              > pragnienie w przyszlosc.

                                              Dosc powazne to uproszczenie, ale nie bede rozwijal.

                                              > Pragnienie: mowi-moge !widze bardzo dobra szanse, zrobie to
                                              >
                                              > Strach mowi:- musze,ale widze ze sie nie uda, nie zrobie choc chcialbym

                                              Bardzo powazne splycenie.
                                              Chcesz, zebym w to uwierzyl, czy siebie przekonujesz?

                                              > Jak widzisz mrall nie wszystkie emocje sa dobre.

                                              Powtorze, com pisal wczesniej: Emocja jest li tylko emocja i moze byc
                                              wykorzystana na rozne sposoby. Kazda emocja.
                                              Ty, poprzez swoje doswiadczenia, obserwacje, przekonania, pragnienia nadajesz
                                              wartosc emocjom.
                                              Ja tylko pokazuje, ze Twoja ocena nie jest ocena uniwersalna.
                                              Nigdzie nie twierdze, ze emocje (nie)moga wplywac destrukcyjnie, bo to zalezy
                                              od oceny tego, kto emocji podlega. Twierdze, ze kazda emocja moze dzialac
                                              budujaco lub niszczaco. Z racji mojej Huny staram koncentrowac sie na tym, co
                                              buduje, tworzyc sobie przekonania budujace. Zeby bylo jasne: podlegam tez
                                              emocjom destrukcyjnym.
                                              Powtorze takze, iz najistotniejsza sprawa jest utrzymywanie harmonii w
                                              emocjach. Same zmiany emocji nie sa grozne. Zabojcze jest ustawiczne trwanie w
                                              jednej emocji; szczegolnie tej, ktora oceniona jest na destrukcyjna.

                                              > To co tu napisales,to nie emocja strachu a pragnienia,akurat w tym wypadku.

                                              Pisalem na Twoim przykladzie zazdrosci... nie strachu.

                                              > Ale strach istnieje i jest tez emocja,zgodzisz sie chyba co?smile)

                                              To jest oczywiste, jednakze to Ty wybierasz, czy emocja bedzie Cie niszczyc,
                                              paralizowac czy wzmacniac, zapedzac do dzialania.

                                              > Pamietaj pozatym nie kazdy czlowiek musi tak reagowac jak ty napisales.

                                              Pamietaj pozatym nie kazdy czlowiek musi tak reagowac jak ty napisalas.

                                              > Gdyby wszyscy tak reagowali,nie bylo by emocji strachu,A ze tak nie reaguja
                                              > udowodniaja ci ze negatywne emocje jednak istniejasmile

                                              Ja tylko wskazuje mozliwosci - nic wiecej. Niech kazdy sobie wybiera, co mu
                                              pasuje.
                                              W moim odczuciu reakcje ludzi nie dowodza istnienia negatywnych emocji, ale
                                              negatywnego wplywu emocji - to nie jest to samo.
                                              --
                                              ----
                                              ALOHA
                                              CZeswink
                                              • motyvvacja Re:kochajmy siebie 28.02.06, 10:54

                                                wystepuja trzy sciezki doprowadzajace impulsy do kory mozgowej ,gdzie kora
                                                mozgowa odczytuje to pozniej jako stan emocjonalny. Te trzy sciezki to l)
                                                strumien mysli 2)strumien ruchu- sciezka ruchu, 3)strumien uczuc.

                                                Wiec zeby nie odczuwac negatywnych emocji (ktorych w twoim mniemaniu nie ma)
                                                musimy przestac myslec negatywnie i przestac wychodzic na zewnatrz,no i
                                                zaprzestac kataktow z ludzmi.Bo to wszystko budzi emocje-ktore moga byc
                                                odbierane i odczuwane negatywnie.smile



                                                Powtorze, com pisal wczesniej: Emocja jest li tylko emocja i moze byc
                                                wykorzystana na rozne sposoby. Kazda emocja.
                                                Ty, poprzez swoje doswiadczenia, obserwacje, przekonania, pragnienia nadajesz
                                                wartosc emocjom.
                                                Ja tylko pokazuje, ze Twoja ocena nie jest ocena uniwersalna.
                                                Nigdzie nie twierdze, ze emocje (nie)moga wplywac destrukcyjnie, bo to zalezy
                                                od oceny tego, kto emocji podlega. Twierdze, ze kazda emocja moze dzialac
                                                budujaco lub niszczaco.
                                                Ja tylko wskazuje mozliwosci - nic wiecej. Niech kazdy sobie wybiera, co mu
                                                pasuje.
                                                W moim odczuciu reakcje ludzi nie dowodza istnienia negatywnych emocji, ale
                                                negatywnego wplywu emocji - to nie jest to samo.

                                                Negatywny wplyw emocji na dana sytuacje..Teoria peryferalna emocji W. Jamesa
                                                Peryferalna - on uwaza,ze emocje powstaja w wyniku zmian cielesnych na
                                                peryferiach(.Mozesz dostac od pijaka w leb i czujesz nienawisc)
                                                rejestracja zdarzenia (percepcja sytuacji) => zmiany cielesne ==> świadomosc
                                                zmian cielesnych rejestrowana jest jako stan emocjonalny
                                                Jako pierwsze musza byc zmiany cielesne i dopiero potem pojawia się emocja.
                                                Emocja jest następstwem zmian cielesnych.

                                                Diabelek-i aniolek.Zle i dobre emocje.Bo co mnie to obchodzi w jaki sposob one
                                                sie do mnie dostaly?Wielu ludzi nie potrafi skonczyc ze strachem,wielu ludzi
                                                nie potrafi zaprzestac nienawidziec,wielu ludzi nie potrafi nie byc
                                                zazdrosnym.Myslisz ze ich to obchodzi ze mozna wykorzystac te emocje twurczo?
                                                Dla tych ludzi to zlo siedzace i destruktywne w ich wnetrznosciach.Czuja
                                                kolotanie serca-choroby somatyczne,wrzody zoladka,choruja na nerwice i inne
                                                chorubska.A ty im teraz powiedz ze to dobre emocje i ze oni sa winny ze je
                                                wykorzystuja zle.A co z Dna? myslisz ze tam nie byla przekazywana pamiec
                                                genetyczna nerwowych rodzicow i ich emocjonalnych reakcji na rozne
                                                sytuacje.Wiec co teraz? Dojdziemy do Adama i Ewy z tymi emocjami? Dylemat
                                                pozostanie taki jaki jest.w twoim przypadku i TWOIM sposobie MYSLENIA nie ma
                                                emocji negatywnych-BO TY tworzysz swoj swiat i swoj sposob myslenia.Inni tworza
                                                inny,i dla tych osob istnieja zle emocje.
                                                • mrall Re:kochajmy siebie 28.02.06, 15:36
                                                  > Wiec zeby nie odczuwac negatywnych emocji (ktorych w twoim mniemaniu nie ma)
                                                  > musimy przestac myslec negatywnie i przestac wychodzic na zewnatrz,no i
                                                  > zaprzestac kataktow z ludzmi.Bo to wszystko budzi emocje-ktore moga byc
                                                  > odbierane i odczuwane negatywnie.smile

                                                  Kompletna bzdura.wink

                                                  > Jako pierwsze musza byc zmiany cielesne i dopiero potem pojawia się emocja.
                                                  > Emocja jest następstwem zmian cielesnych.

                                                  To tez nie jest do konca prawda. Emocja moze powstac pod wplywem mysli... Wiem,
                                                  mozna sie spierac, czy mysl jest zjawiskiem cielesnym, materialnym czy
                                                  niematerialnym. Ja twierdze, ze niematerialnym, wiec poprzez niematerialne
                                                  zjawiska mozna generowac reakcje cielesne.

                                                  > Zle i dobre emocje.Bo co mnie to obchodzi w jaki sposob one
                                                  > sie do mnie dostaly?

                                                  Czasem analiza tego typu jest pomocna w rozwiazywaniu problemow emocjonalnych.
                                                  Warto sie tym zajmowac.

                                                  > Wielu ludzi nie potrafi skonczyc ze strachem,wielu ludzi
                                                  > nie potrafi zaprzestac nienawidziec,wielu ludzi nie potrafi nie byc
                                                  > zazdrosnym.Myslisz ze ich to obchodzi ze mozna wykorzystac te emocje twurczo?

                                                  Wielu ludzi potrafi skonczyc ze strachem,wielu ludzi potrafi zaprzestac
                                                  nienawidziec,wielu ludzi potrafi nie byc zazdrosnym.
                                                  Czy z tej konstatacji cos wynika?
                                                  Blogoslawie tych ludzi.
                                                  Tak, mysle, ze niektorych ludzi interesuje tworcze wykorzystywanie emocji.
                                                  Zdecydowanie latwiej to robic, gdy ma sie do dyspozycji podstawy, na ktorych
                                                  mozna oprzec to dzialanie. Jesli przyjma wzorzec: zlosc jest zla, to traca
                                                  jakis obszar mozliwosci dzialania; chocby w sporcie, gdzie mowi sie o sportowej
                                                  zlosci...wink No, bo przeciez jak tu zajmowac sie zlem?

                                                  > Dla tych ludzi to zlo siedzace i destruktywne w ich wnetrznosciach.Czuja
                                                  > kolotanie serca-choroby somatyczne,wrzody zoladka,choruja na nerwice i inne
                                                  > chorubska.A ty im teraz powiedz ze to dobre emocje i ze oni sa winny ze je
                                                  > wykorzystuja zle.

                                                  Czemu naginasz moje slowa do swoich tez?

                                                  > Dylemat pozostanie taki jaki jest.w twoim przypadku i TWOIM sposobie MYSLENIA
                                                  > nie ma emocji negatywnych-BO TY tworzysz swoj swiat i swoj sposob
                                                  > myslenia.Inni tworza inny,i dla tych osob istnieja zle emocje.

                                                  Dylematu nie widze. Moze Ty masz jakis dylemat, ale nie wiem jaki.

                                                  Powtorze, com pisal wczesniej: Emocja jest li tylko emocja i moze byc
                                                  wykorzystana na rozne sposoby. Kazda emocja. Ty, poprzez swoje doswiadczenia,
                                                  obserwacje, przekonania, pragnienia nadajesz wartosc emocjom.

                                                  Uwazasz, ze to nie ma sensu?
                                                  --
                                                  ----
                                                  ALOHA
                                                  CZeswink
                                                  • motyvvacja Re:kochajmy siebie 28.02.06, 18:10
                                                    Powtorze, com pisal wczesniej: Emocja jest li tylko emocja i moze byc
                                                    > wykorzystana na rozne sposoby. Kazda emocja. Ty, poprzez swoje doswiadczenia,
                                                    > obserwacje, przekonania, pragnienia nadajesz wartosc emocjom.
                                                    >
                                                    > Uwazasz, ze to nie ma sensu?

                                                    Moje zdanie pozostaje takie : Kazda negatywna emocja ma swoja druga strone
                                                    medalu czyli pozytywna emocje po odwruceniu jej.Ty masz w rekach monety tylko i
                                                    wylacznie(orzel czy reszka).Zdania nie zmieniesmileTo ty wybierasz emocje ktore
                                                    istnieja w czlowieku.Dobre i zle.

                                                    pozdrawiam
                                                  • mrall Re:kochajmy siebie 28.02.06, 19:41
                                                    Ty, poprzez swoje doswiadczenia, obserwacje, przekonania, pragnienia nadajesz
                                                    wartosc emocjom.

                                                    Moze to ma sens?

                                                    > Moje zdanie pozostaje takie : Kazda negatywna emocja ma swoja druga strone
                                                    > medalu czyli pozytywna emocje po odwruceniu jej.

                                                    Z tego wnioskuje, ze np. zlosc, strach zawsze przynosza szkode, tak?
                                                    Czy tez mozliwe jest, ze zla emocja przynosi dobre owoce?

                                                    > To ty wybierasz emocje ktore istnieja w czlowieku.

                                                    Emocje nie istnieja w czlowieku, ale powstaja w czlowieku. Chyba, ze cos nie
                                                    zrozumialem...
                                                    --
                                                    ----
                                                    ALOHA
                                                    CZeswink
                                                  • motyvvacja Re:kochajmy siebie 28.02.06, 21:15
                                                    Mrall.Ja napisalam ze zgadzam sie z toba cyt ''Ty, poprzez swoje
                                                    doswiadczenia,
                                                    obserwacje, przekonania, pragnienia nadajesz wartosc emocjom.''w Pewnym
                                                    procesie tak siedzieje.W innym trzeba obracac monete


                                                  • mrall Re:kochajmy siebie 28.02.06, 21:39
                                                    > Mrall.Ja napisalam ze zgadzam sie z toba

                                                    Pardon, ale nie zauwazylem.wink

                                                    Tak wiec do uzgodnienia pozostaje tylko to:
                                                    Z tego wnioskuje, ze np. zlosc, strach zawsze przynosza szkode, tak?
                                                    Czy tez mozliwe jest, ze zla emocja przynosi dobre owoce?
                                                    --
                                                    ----
                                                    ALOHA
                                                    CZeswink
                                                  • motyvvacja Re:kochajmy siebie 28.02.06, 22:09
                                                    Tak wiec do uzgodnienia pozostaje tylko to:
                                                    > Z tego wnioskuje, ze np. zlosc, strach zawsze przynosza szkode, tak?
                                                    > Czy tez mozliwe jest, ze zla emocja przynosi dobre owoce?


                                                    Tak zla emocja moze przyniesc dobre owoce.
                                                    Gdyby nie strach nie dostal bys dawki adrenaliny ktora powoduje podwujnie
                                                    szybka ucieczkesmile itd...ale utrzymywany zbyt dlugo powoduje stressy i deprechy

                                                    ogolnie jaki on jest ty oceniasz-odczuwasz,wiec staje sie on indywidualna ocena.


                                                    dazysz do tego ze to srednie ja powoduje ocene nizszego?Oczywiscie ze sie
                                                    zgadzam.Ale hey nie jestes tu sam,nie wszyscy odczuwaja jednakowo.To jest
                                                    powiazany proces,pileczka pingponga,myslisz ze mozna sie tak szybko polapac kto
                                                    pierwszy ja odbil?

                                                  • motyvvacja Re:kochajmy siebie 28.02.06, 19:14
                                                    To co ty robisz nazywa sie manipulowanie wewnetrznym ukladem emocjonalnym.
                                                    Srodki zaradcze typu: bronie sie,powiem sobie to nic strasznego,mechanizm
                                                    obronny z twojej strony.Poznawcze strategie-manipulowanie stanem psychicznym
                                                    wyciszajaco-lagodzacym

                                                    Prowadzisz strategie typu:radzenie sobie przez kacetracje na
                                                    problemie,typu:czlowiek podejmuje pewne dzialania,i jest odpowiedzialny za swoj
                                                    stan emocjonalny
                                                    Np: mozesz podejsc do obiektu budzacego strach i rozpoczac rozmowe,ktora
                                                    rozmyje emocje agresji.
                                                    Ja utrzymuje ze sa rozne emocje-dobre i zlesmile
                                                • motyvvacja Emocje 28.02.06, 18:25
                                                  PAUL YANG uważa, że tak naprawdę 8 rodzajów zjawisk można nazywać emocjami.
                                                  • emocje to proste uczucia przyjemności i nieprzyjemności (przykrości)
                                                  związane z zapachami, kolorami, smakami
                                                  • emocje to negatywne organiczne uczucia głodu, pragnienia bólu, zmęczenia i
                                                  pozytywne organiczne uczucia np. zadowolenie z jedzenia, wypróżniania się,
                                                  czyli nie tylko doznania związane z sensorami (doznania sensoryczne), ale
                                                  doznania związane z pewnymi motywami, napięciami wewnętrznymi organizmu,
                                                  pewnymi dążeniami
                                                  • uczucia związane z podejmowanymi czynnościami pragnienie zaspokojenia popędu
                                                  (nie chodzi o sam popęd ale o pragnienie zaspokojenia), pragnienie picia,
                                                  uczucia związane np. z nudą, z oburzeniem
                                                  • emocje obejmują także zjawiska tego typu jak sentymenty, postawy moralne,
                                                  religijne, estetyczne, intelektualne, społeczne, które wcześniej
                                                  wypracowaliśmy, które bazują na wcześniejszym doświadczeniu, zachowaniu,
                                                  których doświadczyliśmy, które zostały w nas niejako wdrukowane
                                                  • emocje to utrzymujące się nastroje: wesołości, smutku, uniesienia,
                                                  podniecenia, niepokoju itd.
                                                  • patologiczne afekty różnego rodzaju: afekt typu głęboka depresja, mania,
                                                  nienawiść, strach
                                                  • emocje typu śmiech, płacz, zakłopotanie, cierpienie, poniżenie, wstyd

    • oldpiernik Re: pokochać siebie 02.03.06, 21:18
      kochajmysie
      tylko co mysia na to ;0)

      przeczytałem i jestem bliski zwątpienia
      nie rozumiem, dlaczego spieracie się o emocje
      jeśli mamy myśleć pozytywnie, to zakładamy coś...
      z tej dyskusji wynika jedynie tyle, że komunikacja na poziomie werbalnym nie
      prowadzi do zbliżenia stanowisk, ani nawet do sporządzenia protokołu
      rozbieżności
      żeby wystąpiło wzajemne zrozumienie, potrzeba chęci, nie tylko do przekonania
      myślących odmmiennie, ale również do zrozumienia, jakie źródło mają ich racje
      alem się nabzdyczył, przepraszam :0)

      może jednak lepiej było milczeć
      OLDZMIESZANY :0)

      --
      ...ale kogo to obchodzi...
      • mrall Re: pokochać siebie 02.03.06, 22:20
        > nie rozumiem, dlaczego spieracie się o emocje

        Bo mamy rozbiezne wizje tematu... ale momentami zbiezne..wink
        Zdaje sie, iz zakonczylismy...wink

        > jeśli mamy myśleć pozytywnie, to zakładamy coś...

        ...?

        > z tej dyskusji wynika jedynie tyle, że komunikacja na poziomie werbalnym nie
        > prowadzi do zbliżenia stanowisk, ani nawet do sporządzenia protokołu
        > rozbieżności

        Czy z kazdej wymiany opinii ma/musi/powinno wylaniac sie to, czego nie
        zauwazasz?

        > żeby wystąpiło wzajemne zrozumienie, potrzeba chęci, nie tylko do przekonania
        > myślących odmmiennie, ale również do zrozumienia, jakie źródło mają ich racje

        Slusznie, ale bez poznania, dokladnego poznania racji przeciwnych trudno
        pokusic sie o zrozumienie.
        Teza o braku powyzszych checi jest troszke na wyrost.
        --
        ----
        ALOHA
        CZeswink

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka