Proces o antysemickie groźby

21.07.07, 14:06
"Żydówko, zginiesz śmiercią swoich przodków" - napisał przy drzwiach sąsiadki
Marcin G. Potem pobił jej syna. W piątek zaczął się jego proces. Prokurator
chce surowej kary

To niecodzienna sprawa, bo procesy o groźby i pobicie na tle rasistowskim
zdarzają się raz na kilka lat.

- Proszę o sprawiedliwy wyrok. Nie może być tak, żeby człowiek nie czuł się
bezpiecznie w swoim domu i we własnym kraju - mówiła w Sądzie Okręgowym Maria K.

Marcin G. to 29-letni, krótko ostrzyżony monter instalacji sanitarnych. Na
początku lat 90. należał do Polskiego Frontu Narodowego.

W czerwcu ubiegłego roku w mieszkaniu na pierwszym piętrze ursynowskiego bloku
G. oglądał ze znajomymi mecz. Był alkohol. Po meczu słuchali muzyki. - Było
cicho -zapewniali w sądzie koledzy G.

Mieszkająca piętro niżej Maria K. inaczej zapamiętała tamtą noc. - Na górze
było przyjęcie. Po północy ktoś zaczął sikać z góry na mój parapet.
Zadzwoniłam po policję, ale nie byłam pierwsza - zeznała w sądzie. - Gdy
policja odjechała, wyszli z bloku, stanęli naprzeciwko mojego okna i zaczęli
krzyczeć: "Dokończymy to, czego Hitler nie dokończył". Bałam się. Byłam sama.

Rano na ścianie klatki schodowej przed mieszkaniem zobaczyła swastykę, gwiazdę
Dawida na szubienicy i napis: "Żydówko, zginiesz śmiercią swoich przodków".

Zawiadomiła policję. Potem słyszała na podwórku śmiechy i docinki. W
październiku G. pobił jej 27-letniego syna, o którym miał powiedzieć: "Pier...
Żyd".

-Pokazywał mnie palcem, śmiał się i go uderzyłem. Byłem po kilku piwach -
przyznał się w śledztwie G., ale tylko do pobicia. W sądzie powiedział, że
może przeprosić, ale to słowo nie padło.

Ekspertyza wskazuje, że Marcin G. jest autorem napisu na ścianie.

- Nie wiem, co się stało. Żyliśmy w dobrych stosunkach sąsiedzkich. Często
prosiłam G. o wykonywanie różnych prac i je robił -zastanawiała się Maria K.
Jej syn po pobiciu zmienił mieszkanie.

Marcinowi G. grozi do pięciu lat. Następna rozprawa we wrześniu. Marcin G.
odsiaduje rok więzienia za znęcanie się nad rodziną - ma dwójkę dzieci.
Mariusz Jałoszewski
www.rzeczpospolita.pl/dodatki/warszawa_070721/warszawa_a_3.html
    • ijaw 1,5 roku więzienia 11.09.07, 16:26
      Wyrok sądu: 1,5 roku więzienia. Wiadomość PAP z ostatniej chwili:

      "Na półtora roku pozbawienia wolności skazał warszawski Sąd Okręgowy Marcina G.,
      byłego członka Polskiego Frontu Narodowego za grożenie sąsiadce pozbawieniem
      życia z tytułu przynależności narodowej oraz pobicie jej syna. Mężczyzna wyzywał
      sąsiadów m.in. od "brudnych Żydów", a na drzwiach ich mieszkania napisał
      "Żydówko, zginiesz śmiercią swoich przodków".
      (...)
      G., który odbywa obecnie karę roku więzienia za znęcanie nad bliską osobą,
      przyznał się jedynie do pobicia syna Marii K.
      Przed orzeczeniem wyroku, sąd przesłuchał w charakterze świadków dwoje
      uczestników imprezy, podczas której G. wznosił antysemickie okrzyki pod adresem
      sąsiadki.
      Jarosław Z. zeznał, że oglądał w mieszkaniu G. mecz piłkarski z udziałem
      reprezentacji Polski, potem w mieszkaniu słuchano głośno muzyki. Wyszliśmy na
      chwilę na balkon i tam przeklinaliśmy, komentując mecz. Nie były to przekleństwa
      kierowane pod niczyim adresem - podkreślał Z.
      Z kolei Anita R. przyznała, że pamięta, iż oglądała u G. mecz mistrzostw świata
      w piłce nożnej, ale nie pamięta, żeby doszło wtedy do interwencji policji.
      W uzasadnieniu wyroku sąd podkreślił, że orzekając o winie G. opierał się przede
      wszystkim na zeznaniach pokrzywdzonych oraz ekspertyzie, z której wynika, że G.
      sporządził antysemicki napis na drzwiach Marii K. Zdaniem sądu kobieta i jej syn
      mogli czuć się zagrożeni.
      Obawa była realna, do spełnienia gróźb doszło - Jakub K. został pobity -
      zaznaczył sąd. Jak dodał, wymierzając karę brano pod uwagę, że zachowanie G. nie
      było jednorazowym zdarzeniem spowodowanym alkoholem i emocjami, ale działaniem
      "rozciągniętym w czasie".
      Wyrok nie jest prawomocny, ale obrońca Marcina G. Regina Matysiak powiedziała,
      że skazany nie przewiduje apelacji. (al)"
      źródło Wirtualna Polska
Pełna wersja