Zachowanie Polaków

IP: *.studiokwadrat.com.pl 08.07.03, 14:42
Spędziłem ostatnio wczasy za granicą w hotelu, w którym byli sami Polacy. Czy
ktoś odpowie mi na pytanie dlaczego wśród "swoich" nasi rodacy zachowują się
jak bydło (pijani, wrzeszczący, kłócący się o byle co, etc.), a gdy znajdą
się wśród obcokrajowców zmieniają swe zachowanie w 100%?
Jest to dla mnie coroczny fenomen. Ci sami ludzie, a zachowania tak różne...
    • bbaumgart Re: Zachowanie Polaków 08.07.03, 15:17
      Wytlumaczenie jest proste.
      Dlatego, ze w swym ,polskim, gronie Polacy pokazuja swa prawdziwa nature.
      Uwazaja sie za "narod wybrany" lub "Chrystusa Narodow", a w gruncie rzeczy sa
      uboga cholota, z ktorej w wiekszosci krajow tubylcy normalnie robia sobie
      jajca.
      Wielokrotnie sa tania, fizyczna sila robocza, co takze przyczynia sie do
      narastania kompleksow.Kompleksy te objawiaja sie wsrod obcokrajowcow- gdyz w
      gruncie rzeczy realistycznie Polacy sami siebie uwazaja za zadufanych w sobie,
      ale gorszych od innych dupkow.
      Sosem do tego dania zas jest nieznajomosc jakiegokolwiek jezyka, ktorym mozna
      sie porozumiec z obcymi. Nie widziales nigdy komicznej sceny, w ktorej
      bezradnie rozkladajacy rece Niemiec czy Anglik probuje porozumiec sie z
      Polakiem, konsekwentnie odpalajacym mu po POLSKU ?
      • Gość: polka Re: Zachowanie Polaków IP: *.agh.edu.pl 08.07.03, 23:18
        To musiałeś dawno z Polski wyjechać, skoro masz takie
        "świeże" dane.
        • bbaumgart Re: Zachowanie Polaków 09.07.03, 00:14
          Gość portalu: polka napisał(a):

          > To musiałeś dawno z Polski wyjechać, skoro masz takie
          > "świeże" dane.

          Jeastes " po alkoholu" czy tylko udajesz pierwsza naiwna?
          Co to ma wspolnego z "wyjezdzaniem z Polski"? Piszemy o Polakach ZA granica
          chyba, nie?
    • Gość: Polka Re: Zachowanie Polaków IP: *.agh.edu.pl 08.07.03, 23:20
      No to niezłych masz znajomych...
      Moi znajomi jakoś nie piją, nie kłóca się o byle co, więc
      za granicą nie muszą pokazywać "drugiej twarzy"....
      • Gość: w Re: Zachowanie Polaków IP: *.acn.pl / 10.68.4.* 09.07.03, 00:20
        heheh
        • Gość: w Re: Zachowanie Polaków IP: *.acn.pl / 10.68.4.* 09.07.03, 00:24
          i jeszcze raz
          • Gość: Monika Re: Zachowanie Polaków IP: *.29-130-66.que.mc.videotron.ca 09.07.03, 01:39
            A ja mysle ze teraz wielu Polakow zna jezyki obce i to dosc dobrze, z mojej
            bylej klasy w liceum co drugi to germanista lub anglista. Nawet moj tata, ktory
            w szkole uczyl sie tylko rosyjskiego(ma 52 lata) uczy sie angielskiego.Ja sama
            mowie po angielsku i francusku, znam troche niemieckiego.Wiec nie uwazam ze
            Polacy nie znaja jezykow obcych.
            • Gość: Ja Re: Zachowanie Polaków IP: *.igik.edu.pl 09.07.03, 09:01
              Oj nie wiem z jakiej to bajki sie urwalas....
              Polacy znaja jezyki obce? Owszem ta niewielka grupa moze tak. Ale wiekszosc nie tylko nie zna ale wcale nie czuje
              potrzeby sie nauczenia. Niejednokrotnie widzialam akcje na dworcu, w sklepie czy nawet w hotelu (!!!) jak
              obcokrajowiec probowal cos chciec. Nawet w McDonaldzie pani nie rozumiala !!! A tam raczej nazwy typowo polskie
              to nie sa. I w kasie miedzynarodowe na Centralnymj ani po angielsku ani po rosyjsku nie umieja !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
            • Gość: aaa bez komentarza IP: *.igik.edu.pl 09.07.03, 12:55
              Dworzec Centralny w Warszawie w kasach MIĘDZYNARODOWYCH.
              Bohaterowie: Kasjerki 1, 2; turystka i jej mąż (oboje z Ameryki), jakiś
              facet za nimi.

              Podchodzi turystka do kasy.
              - Hello, when does the next train to Moscow leave?
              Kasjerka 1:
              - Słucham?
              - When does the next train to Moscow leave?
              - Proszę głośniej bo nie rozumiem.
              - Excuse me?
              - A, pani Angielka... Zośka, zawołaj Krysię, ona chyba zna angielski...
              (przypominamy: kasa MIĘDZYNARODOWA).
              Zośka:
              - Nie ma Krysi, poszła na papierosa.
              - No to Baśkę, ona chyba po niemiecku zna...
              - Dzisiaj nie pracuje.
              - No to chodź tu sama, bo nie rozumiem co klientka chce...
              - Dobra idę.
              Po chwili, Zośka:
              - Słucham?
              Turystka:
              - One ticket to Moscow, please.
              - Do Moskwy? Da, pożałujsta. A w kotoryj czas?
              - Excuse me?
              - Nu davajte, sleduszcij pojezd idet v vosiem czasov. Hotite bilet pokupit'?
              - (do męża) oh my god. I don't understand her...
              Jakiś facet za nimi:
              - Excuse me. Could I help you with this?
              - Yes, please, thank you.
              Facet do kasjerki:
              - Przepraszam, o której najbliższy pociąg do Moskwy?
              - A pan co chciał? Kolejka jest!
              • Gość: taniej Re: bez komentarza IP: *.bv.pl 09.07.03, 14:00
                :)))))))))
                brzmi jak z "Misia"

                a na marginesie- nawiązując do głównego wątku- to nie uważam żeby polacy
                wyróżniali się negatywnie za granicą. ci co tak piszą nie byli chyba na
                kampingu z brytyjczykami. to jest dopiero chamstwo. kudy nam do nich!
                • Gość: Ja Re: bez komentarza IP: *.igik.edu.pl 09.07.03, 14:26
                  O wlasnie. Bylam na kempingu z Irlandczykami. Wstyd mi bylo za nich.....Co nie znaczy ze Polacy sa OK
      • Gość: Turysta Re: Zachowanie Polaków IP: *.studiokwadrat.com.pl 09.07.03, 09:52
        Gość portalu: Polka napisał(a):

        > No to niezłych masz znajomych...
        > Moi znajomi jakoś nie piją, nie kłóca się o byle co, więc
        > za granicą nie muszą pokazywać "drugiej twarzy"....

        To nie byli moi znajomi. To byli ludzie z którymi NIESTETY musiałem spędzić 2
        tygodnie w jednym hotelu.
    • Gość: Lena Re: Zachowanie Polaków IP: 80.48.96.* 09.07.03, 09:27
      Ja też uważałam, że Polacy uczą się języków obcych, a przynajmniej ci, którzy
      wyjeżdżają za granicę. Trochę się pomyliłam. Dwa tala temu wylatujemy z mężem z
      Larnaki /Cypr/ do Warszawy. Lot czarterowy z biura turystycznego, sami Polacy
      wylatują ale my wynajmowaliśmy apartament i tak się złożyło, że nikogo z tej
      grupy nie znaliśmy. Słyszymy zapowiedź,że pasażerowie odlatujący lotem nr... do
      Warszawy proszeni są o podchodzenie do brami nr ... . Zabieramy swój podręczny
      bagaż i za bramką okazuje się, że w tej "poczekalni" są może ze 4 osoby.
      Słyszymy kilkakrotnie tą samą zapowiedź, nawet z zaznaczeniem, że to już
      ostatnia. Dalej ilość pasażerów czekających za bramką się nie zwiększa.
      Zapowiadają już co chwilę. Nie muszę pisać, że po angielsku. W pewnym monencie
      pani z obsługi przyszła do nas i zapytał czy ktoś z nas nie zapowiedziałby tego
      lotu po polsku. Dopiero wtedy Polska ruszyła. Trochę wstyd.
      Obawiam się, że dla wielu ludzi będzie to oznaką, że na niektórych lotniskach
      po polsku zapowiadają wyloty.
      • Gość: kolega kanadyjczyk Znajomosc jezykow? Jakos to bedzie! IP: *.sympatico.ca 09.07.03, 19:00
        Gość portalu: Lena napisał(a):

        > Ja też uważałam, że Polacy uczą się języków obcych, a przynajmniej ci, którzy
        > wyjeżdżają za granicę. Trochę się pomyliłam. Dwa tala temu wylatujemy z mężem
        z
        >
        > Larnaki /Cypr/ do Warszawy. Lot czarterowy z biura turystycznego, sami Polacy
        > wylatują ale my wynajmowaliśmy apartament i tak się złożyło, że nikogo z tej
        > grupy nie znaliśmy. Słyszymy zapowiedź,że pasażerowie odlatujący lotem nr...
        do
        >
        > Warszawy proszeni są o podchodzenie do brami nr ... . Zabieramy swój
        podręczny
        > bagaż i za bramką okazuje się, że w tej "poczekalni" są może ze 4 osoby.
        > Słyszymy kilkakrotnie tą samą zapowiedź, nawet z zaznaczeniem, że to już
        > ostatnia. Dalej ilość pasażerów czekających za bramką się nie zwiększa.
        > Zapowiadają już co chwilę. Nie muszę pisać, że po angielsku. W pewnym
        monencie
        > pani z obsługi przyszła do nas i zapytał czy ktoś z nas nie zapowiedziałby
        tego
        >
        > lotu po polsku. Dopiero wtedy Polska ruszyła. Trochę wstyd.
        > Obawiam się, że dla wielu ludzi będzie to oznaką, że na niektórych lotniskach
        > po polsku zapowiadają wyloty.

        Gość portalu: Lena napisał(a):

        > Ja też uważałam, że Polacy uczą się języków obcych, a przynajmniej ci, którzy
        > wyjeżdżają za granicę. Trochę się pomyliłam. Dwa tala temu wylatujemy z mężem
        z
        >
        > Larnaki /Cypr/ do Warszawy. Lot czarterowy z biura turystycznego, sami Polacy
        > wylatują ale my wynajmowaliśmy apartament i tak się złożyło, że nikogo z tej
        > grupy nie znaliśmy. Słyszymy zapowiedź,że pasażerowie odlatujący lotem nr...
        do
        >
        > Warszawy proszeni są o podchodzenie do brami nr ... . Zabieramy swój
        podręczny
        > bagaż i za bramką okazuje się, że w tej "poczekalni" są może ze 4 osoby.
        > Słyszymy kilkakrotnie tą samą zapowiedź, nawet z zaznaczeniem, że to już
        > ostatnia. Dalej ilość pasażerów czekających za bramką się nie zwiększa.
        > Zapowiadają już co chwilę. Nie muszę pisać, że po angielsku. W pewnym
        monencie
        > pani z obsługi przyszła do nas i zapytał czy ktoś z nas nie zapowiedziałby
        tego
        >
        > lotu po polsku. Dopiero wtedy Polska ruszyła. Trochę wstyd.
        > Obawiam się, że dla wielu ludzi będzie to oznaką, że na niektórych lotniskach
        > po polsku zapowiadają wyloty.

        No to jestem autentycznie zaskoczony. Opowiem wam krotka historyjke. Uczylem
        sie angielskiego w latach 76-80-81 w liceum i rownolegle na prywatnie
        oplacanych kursach przez 5 lat. W liceum chyba z 5 osob dobrych w klasie z
        anglika, reszta dno - byle 3 na szynach. Jakos to bedzie! Moze nie mieli
        motywacji? Ja tez nie mialem, ale marzylem o swiecie i podrozach. W 1987
        zrobilem wycieczke/ucieczke do Grecji. Polakow sporo, angielskiego nikt ni w
        zab. W tamtym czasie w Atenach byly organizowane kursy angielskiego dla
        potencjalnych emigrantow do CA, US, AU, RPA, NZ. Darmowe (zdaje sie, ze
        ambasady w/w krajow do tego doplacaly). Prawie nikt nie uczeszczal. Polscy
        pracownicy miedzynarodowej organizacji migracyjnej ledwo cos dukali lamana
        angielszczyzna. To byli ci "oswieceni". Ktos mi opowiada taka akcje w autobusie
        w Atenach. Rok 1988. Nowoprzyjezdna potencjalna emigrantka spytana jak sobie
        poradzi w Grecji przez kilkanascie miesiecy nie majac nikogo i nie znajac
        jezykow (w Grecji nie bylo obozow ani zadnej pomocy rzadowej) mowi, ze teraz w
        G. jest tyle Polakow, ze wielu Grekow mowi po polsku. Zwraca sie do
        Greka: "Gdzie ten autobus jedzie?". Grek galy jak spodki. Jakos to bedzie!
        Interview w ambasadzie kanadyjskiej: jednym z warunkow na zalapanie sie w
        kategorii "independent immigrant" (nie sponsorowany) byla funkcjonalna
        znajomosc angielskiego. Siedze, czekam na swoja kolej. Wychodzi z interview
        mocno skwaszony kandydat na imigranta. Ludziska nerwowo pytaja: "I jak?".
        Facet: "Kicha". "Dlaczego cie udupili?". "Angielski" - odpowiada facet. A w
        aplikacji napisal, ze angielski "posiada"! Na co liczyl? Pewnie na tradycyjne
        polskie "Jakos to bedzie!". Nie bylo.

        Wchodze do tego samego konsula. Towarzyszaca babka mowi po polsku "Dzien
        dobry". Mowia mi, ze to tlumaczka gotowa mi pomoc w razie czego przy
        trudniejszych pytaniach. Rozumiecie? Kanadyjczycy byli gotowi nawet podpierac
        kulejacych mimo, ze ci byli obowiazani umiec porozumiec sie sami. Ten facet
        przede mna musial byc totalnym denatem z angielskiego! 2-3 pytania przez
        konsula. Mimo zdenerwowania, odpowiadam poprawnie. Konsul mowi do
        tlumaczki: "Thank you. You have some time for your coffee break now." Dalej 20
        min rozmowy. Konsul przeprasza na chwile i wychodzi. Siedze jak na szpilach.
        Wraca po 5 min. i mowi z usmiechem "Welcome to Canada". Po 30 miesiacach
        samodzielnej szarpaniny i niepewnosci! Myslalem, ze zemdleje, hehehe.
        Przepraszam za mala dygresje.

        Pozniej w CA kursy nie tylko, ze darmowe, ale jeszcze placili CAD 500
        miesiecznie za to, ze ktos chodzil. Frekwencja duza, ale uczyli sie nieliczni.
        Reszta zajmowala sie bogatym zyciem towarzyskim. Czujecie tego bluesa? W kraju,
        w ktorym maja przez najblizsze -dziesci lat zyc, pracowac i funkcjonowac! Jakos
        to bedzie! Pozniej placze i jeki, ze pracy nie moga znalezc i dyskryminacja. A
        jak maja znalezc jak po angielsku znaja 3 slowa i ida na interview? Mnie jakos
        dziwnie nie dyskryminowali, hehehe.

        Od tego czasu uplynelo wiele lat, Polska sie b. zmienila, i chociaz dawno w
        kraju nie bylem, mniemalem w naiwnosci swojej, ze inny jest jezykowy stan
        rzeczy. Wszak motywacja jest! Kraj otwarty, turysci, wyjazdy, praca, etc. etc.
        Widze, i nie tylko z tego forum, ze znajomosc jezykow w narodzie dalej opiera
        sie glownie na: "JAKOS TO BEDZIE!". Hej!
Pełna wersja